• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Ile kosztuje utrzymanie psa, kota? Kalkulowałyście

  • 23.05.11, 17:18
    Ile kosztuje utrzymanie psa, kota? Kalkulowałyście zanim zostałyście właścicielkami tych zwierząt? Co robicie kiedy wam się na przykład drastycznie zmniejszają dochody?

    To znaczy wiem, że te które nie kalkulowały po wątku Piny będą siedzieć cicho...

    --
    "– U nas jest podział: Aniela czyta, bo ma oczy, Hela gotuje, bo ma smak, a ja porządkuję, bom najmłodsza. Ale czy mamy jakieś marzenia? Anielka, ty masz?" www.mariuszszczygiel.com.pl/638,blog/ktora-niedziela?
    Edytor zaawansowany
    • 23.05.11, 17:23
      A Ty co byś zrobiła ze swoimi dziećmi Kropko gdyby "drastycznie zmniejszyły by Ci się dochody"?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
      • 23.05.11, 17:28
        Wiedziałam... Teraz się kropce oberwie tongue_out Oddaje do schroniska gazetko wink Zadowolony?
        --
        "– U nas jest podział: Aniela czyta, bo ma oczy, Hela gotuje, bo ma smak, a ja porządkuję, bom najmłodsza. Ale czy mamy jakieś marzenia? Anielka, ty masz?" www.mariuszszczygiel.com.pl/638,blog/ktora-niedziela?
        • 23.05.11, 17:31
          Jedynie zapytałam, w sumie żywe czujące stworzenie to żywe czujące stworzenie bez względu na to czy ma dwie nogi czy cztery łapy.
          Człowiek empatyczny do żywych stworzeń nie odda dzieci do domu dziecka ponieważ "drastycznie zmniejszyły mu się dochody", takowoż nie odda psa do schroniska.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
          • 23.05.11, 17:38
            Wiesz, gdybyś był empatyczny to nawet bym z tobą pogadała na ten temat. A tak niestety...
            --
            "– U nas jest podział: Aniela czyta, bo ma oczy, Hela gotuje, bo ma smak, a ja porządkuję, bom najmłodsza. Ale czy mamy jakieś marzenia? Anielka, ty masz?" www.mariuszszczygiel.com.pl/638,blog/ktora-niedziela?
            • 23.05.11, 19:05
              ...oddać do schroniska i mieć w nosie, że schronisko to umieralnia dla zwierząt.
              Jak ktoś chociaz raz zajrzał na paluch i wszedł między te cholerne brudne klatki i zobaczył psy trzymane po 3 sztuki w tych klitkach, zapchlone, śmierdzące itd, bo nikt oprócz garstki wolontariuszy o nie nie dba, to może i by zmienił zdanie.
              Ja straciłem pracę 4 miesiące po tym, jak wziąłem husky'ego. Za ostatnie pieniądze kupiłem rzeczy dla dzieciaka i karmę dla psa, żeby wytrzymał do następnej pracy i zaliczki chociaż. Ale oczywiście łatwiej byłoby się nażreć i oddać sierściucha do schroniska.
              Rzecz w tym, że jedni zwierzę traktują jak przyjaciela i członka rodziny, a drudzy jak zabawkę...
              • 23.05.11, 19:08
                Chyba nie zrozumiałaś. Ale na moje możesz się obnosić ze swoim świętym oburzeniem.
                --
                "– U nas jest podział: Aniela czyta, bo ma oczy, Hela gotuje, bo ma smak, a ja porządkuję, bom najmłodsza. Ale czy mamy jakieś marzenia? Anielka, ty masz?" www.mariuszszczygiel.com.pl/638,blog/ktora-niedziela?
              • 23.05.11, 20:00
                Wzruszyła mnie twoja historia.
                --
                Penis w erekcji nie ma sumienia.
                anielska.blog.pl/
      • 23.05.11, 17:32

        Widzisz Gazecia, myśmy kalkulowali czy stac nas na drugie dziecko i wyszło na to, że nas staz-teraz juz jest pełnoletnie. tak samo kalkulowaliśmy czy po po0 śmierci naszej siedemnastotoletniej psicy stac nas na bokserkę i czy mamy możliwośc zapewnic jej odpowiednią ilośc ruchu. Okazało się, że nas stac-suka ma się dobrze i niczego jej nie brakuje.
        niektórzy kalkują, wiesz?
        • 23.05.11, 17:38
          Ale mowa o "drastycznym zmniejszeniu się dochodów" a nie kalkulacji.
          Drastyczne zmniejszenie się dochodów raczej rzadko kiedy jest planowane.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
          • 23.05.11, 17:38
            Poza tym wpadnij na Szkapę bo ledwo dycha i załóż jeden temat albo dwa jak wolisz tongue_out
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
          • 23.05.11, 17:44
            A co to jest drastyczczne zmniejszenie sie dochodow

            P.s.
            sorki+klawiatura sie wiesza. Pora na restrart
            • 23.05.11, 18:07
              > A co to jest drastyczczne zmniejszenie sie dochodow

              No, np. utrata pracy.

              --
              „W wieku dwudziestu lat przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, w wieku czterdziestu lat nie przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, a w wieku sześćdziesięciu lat dowiadujemy się, że w ogóle o nas nie myślą.”
              • 23.05.11, 18:15
                echtom napisała:

                > > A co to jest drastyczczne zmniejszenie sie dochodow
                >
                > No, np. utrata pracy.
                >
                Fakt. Chyba, że jedno z rodziny jest już na emeryturze (nie najniższej)
                E tam, i tak zawsze na coś brakuje-w razie czego da się na "gadzinę" i z czegoś tam się zrezygnuje. Nawet kosztem dorosłych dzieci , bo one zrozumieją i dostosują się.
          • 24.05.11, 09:00
            Życie jest na tyle nieprzewidywalne że pisanie o tym ze zaplanowalam, stac mnie, przemyslalam moze byc chichotem losu.
            Pewnie że planuje sie wiele rzeczy ale gdybym od planowania i zimnej kalkulacji uzalezniala zmiany w swoim zyciu to pewnie wielu z nich nie mialabym. Nie planowalam psa po przeprowadzce i co...wystrczyło 5 min na stronie schroniska i na nastepny dzień mialam psa a właciwie sunie i byla z nami kilka lat.
      • 23.05.11, 17:42
        gazeta_mi_placi napisała:

        > A Ty co byś zrobiła ze swoimi dziećmi Kropko gdyby "drastycznie zmniejszyły by
        > Ci się dochody"?

        odpowiedź a'la matkopolko: no wiesz, wredny trollu jak możesz porównywać dziecko i psa?!
        odpowiedź trollowata: przypuszczam że to samo co z psem, do gara i na bigos
        odpowiedź realistyczna: pies to nie dinozaur, starcza dla domowników, to i dla jednego psa starczy. komponent sarkazmu: w puszkowanym żarciu z pomocy społecznej nie ma niezdrowych przypraw, piesek się nie zatruje suspicious

        moja odpowiedź: baza żywieniowa psa - puchy i kasza/makaron wychodzi w przybliżeniu ok. 5 zł/dziennie, co daje około 150 złych miesięcznie. do tego pies otrzymuje dodatki w postaci ryby, jajka, warzyw, jogurtu owoców wkrajanych do michy. nie przelewa nam się jakoś specjalnie, ale na żarcie dla psa zawsze się coś da wykrzesać.
        sytuacji kiedy nie wystarcza na jedzenie dla zwierzęcia nie przewiduję, podobnie jak i drastycznego pogorszenia warunków życia.

        --
        <a href="http://komiksmalleus.blogspot.com"><b> Ląduj, dziadu! </b></a>


        <img src="http://www.suwaczki.com/tickers/cong7bl1iake5459.png">
        • 23.05.11, 18:50
          A w sumie jakby asekurancko zakładać "drastyczne zmniejszenie dochodów" to w sumie na nic by się człowiek nie zdecydował, ani na dziecko, ani na psa, ani na małżeństwo (żona kosztuje) ani na samochód (też kosztuje) czy zaoczne studia (również kosztują) ani na kredyt na mieszkanie.
          To już lepiej wówczas na nic poza jedzeniem nie wydawać, dzieci nie mieć (kosztują), poruszać się na własnych nogach i siedzieć z teściami pod jednym dachem zamiast wziąć kredyt na mieszkanie (który też kosztuje).
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
          • 23.05.11, 19:12
            gazeta_mi_placi napisała:

            > A w sumie jakby asekurancko zakładać "drastyczne zmniejszenie dochodów" to w su
            > mie na nic by się człowiek nie zdecydował, ani na dziecko, ani na psa, ani na m
            > ałżeństwo (żona kosztuje) ani na samochód (też kosztuje) czy zaoczne studia (ró
            > wnież kosztują) ani na kredyt na mieszkanie.
            > To już lepiej wówczas na nic poza jedzeniem nie wydawać, dzieci nie mieć (koszt
            > ują), poruszać się na własnych nogach i siedzieć z teściami pod jednym dachem z
            > amiast wziąć kredyt na mieszkanie (który też kosztuje).

            Nooo smile
        • 24.05.11, 09:08
          Za 150 zł to mój pies miał sucha karme na 3 mce i nie jest to pedigree czy chapi. zalezy jak duzy pies. Mały kundel je mniej niz wilczur.
    • 23.05.11, 17:25
      kropkacom napisała:
      > To znaczy wiem, że te które nie kalkulowały po wątku Piny będą siedzieć cicho..


      Dlaczego mamy "siedziec cicho"? Ja nigdy nie kalkulowalam. Serio, od 12 lat mam psy i pojecia nie mam, ile mnie kosztuja. Wole nie wiedziec big_grin.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • 23.05.11, 17:26
      Nigdy nie planowałam zwierząt, one po prostu znajdowały mnie. Nie liczyłam też ile kosztuje takie utrzymanie, zwierzę zawsze dostawalo to czego potrzebowało. Emocjonalnie kosztuje bardzo dużo szczególnie gdy zapada decyzja o eutanazji.
    • 23.05.11, 17:27
      Nie kalkulowałam. Dwa koty wzięłam przy wysokich dochodach, dwa przy niskich. Kiedy dochody mi się zmniejszają, przechodzę na tańszy żwirek i karmę. A kiedy wyjdzie jakieś pilne leczenie - cóż, kasa musi się znaleźć. W wątku Piny się nie odzywałam, bo miałam podobną historię - nie zdecydowałam się na próbę ratowania łapy kota, bo nie było mnie stać na kosztowną operację, a nie miałam wtedy kontaktu z fundacjami, które mogłyby mi pomóc zrobić to taniej i na kredyt. Nie było zagrożenia życia, ale i tak mam wyrzuty sumienia, że nie podjęłam próby leczenia.

      --
      „W wieku dwudziestu lat przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, w wieku czterdziestu lat nie przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, a w wieku sześćdziesięciu lat dowiadujemy się, że w ogóle o nas nie myślą.”
      • 23.05.11, 17:34
        Jeśli chodzi o koty, to kalkulacja nie wchodziła w grę-wszystkie nasze koty to znakezione biedactwa.
        • 23.05.11, 17:41
          U mnie tak samo - jeden "docelowy" i trzy wieczne tymczasy.

          --
          „W wieku dwudziestu lat przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, w wieku czterdziestu lat nie przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, a w wieku sześćdziesięciu lat dowiadujemy się, że w ogóle o nas nie myślą.”
    • 23.05.11, 17:27
      Nie kalkuluje. Nie wiem ile mnie kosztują miesięcznie. I wolę nie wiedzieć a nawet jak wiem to i tak Wam nie powiem bo mnie za wariatkę weźmiecie smile
      Ale nie wiem serio smile Nie kalkulowałam finansowo. Kalkulowałam czy dam radę na kolejnego psa. A z kotami to wyszło jak wyszło. Miały być na DT zostały na DS.
      --
      daliakonwalia- moja własna, prywatna, osobista psychofanka smile
      • 23.05.11, 17:33
        pojęcia nie mam, pewnie dużo

        ale nie kalkuluję


        --
        NINA ur.14 stycznia 2007
      • 23.05.11, 17:55
        sadosia75 napisała:

        > Nie kalkuluje. Nie wiem ile mnie kosztują miesięcznie. I wolę nie wiedzieć a na
        > wet jak wiem to i tak Wam nie powiem bo mnie za wariatkę weźmiecie smile
        > Ale nie wiem serio smile Nie kalkulowałam finansowo. Kalkulowałam czy dam radę na
        > kolejnego psa. A z kotami to wyszło jak wyszło. Miały być na DT zostały na DS.

        Z kotami zawsze wychodzi nam jak wychodziczyli na na DS smile

        • 23.05.11, 18:01
          A bo te koty to coś takiego mają, że jak już pora ogłaszać itp to się okazuje, że przecież swoich kotów nie ogłosisz do oddania smile
          I tak 6 bid z DT zostało na DSie smile Ale przyznaję, że kilka wyadoptowałam. Nie każdą biedę u siebie zatrzymuje
          --
          daliakonwalia- moja własna, prywatna, osobista psychofanka smile
          • 23.05.11, 18:10
            Każdej biedy niestety nie da się zatrzymac choc trzeba pomóc. Oddac takie wypielęgnowane,odchowane... oj jak to boli! sad
            • 23.05.11, 18:21
              Boli boli bo przez jakiś czas wrasta to to w rodzinę. Ale druga strona medalu też jest radosna. Idzie do nowego domu i będzie szcześliwe wkurzać nowych włascicieli smile
              I radość i smutek. Ot taki los.
              --
              daliakonwalia- moja własna, prywatna, osobista psychofanka smile
              • 23.05.11, 18:26
                sadosia75 napisała:

                > Boli boli bo przez jakiś czas wrasta to to w rodzinę. Ale druga strona medalu t
                > eż jest radosna. Idzie do nowego domu i będzie szcześliwe wkurzać nowych własci
                > cieli smile
                > I radość i smutek. Ot taki los.

                I dlatego życie nie jest nudnesmile
          • 23.05.11, 18:12
            > A bo te koty to coś takiego mają, że jak już pora ogłaszać itp to się okazuje,
            > że przecież swoich kotów nie ogłosisz do oddania smile

            Wyadoptowanie kota to kwestia determinacji smile Przychodzi tym trudniej, im bardziej się walczyło o życie kociaka. Kilka zdrowych znajdek udało mi się wydać.

            --
            „W wieku dwudziestu lat przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, w wieku czterdziestu lat nie przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, a w wieku sześćdziesięciu lat dowiadujemy się, że w ogóle o nas nie myślą.”
    • 23.05.11, 17:32
      Przy pierwszym kocie nie byłam świadoma kosztów.
      Przed wzięciem aktualnej dwójki nawet marudziłam, że kot jednak sporo kosztuje.
      Pojawił się jeden, parę miesięcy drugi, a ja się staram nie myśleć o kosztach smile
      Po prostu są członkami rodziny.
      A jak się zmniejszają dochody, odkładam wydatki na swoje przyjemności na później.
      To nie jest ich wina.

      --
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,55502810.html
    • 23.05.11, 17:36
      Mam 2 koty + 2-4 tymczaski. Obecnie tylko 2 tymczaski.
      1. Zwirek (2 pudla po 22kg) = 20$
      2. Jedzenie suche (okolo 4kg) = 20$
      3. Mokre ( puszki,saszetki ) = 8$
      4. Snacks = 1,5$
      ---------------
      49,5 $ = 150 zl
      Odjac kupony,czasem nawet na free karme - 20$ =29,5 = 90zl
      Tak okolo. Nie licze szczepien,kastracji,wizyt u weta (na szczescie sa zdrowe).
      --
      • 23.05.11, 17:46
        Nie kalkulowałam, bo jakbym zaczęła to na stówę by mi wyszło, że mnie nie stać. Poza jednym, którego dostała siostra jak była mała cała reszta zwierzyńca mojego/mojej mamy i działkowego to bezdomne znajdki. Jesteśmy podpięte pod fundację, więc zazwyczaj karma/leczenie jest za darmo, ale z naciskiem na zazwyczaj, bo bywa różnie i jakbym miała liczyć finansowo to jestem na pewno sporo do tyłu.
        --
        Tańczymy, tańczymy, tańczymy!
        Obrotów nie tracimy!
        • 23.05.11, 17:53
          Co drugi dzień gotuję gar kaszy gryczanej z korpusem albo sercami wieprzowymi. Czyli jedno serce lub korpus + pół kg kaszy gryczanej. Czyli 15 razy w miesiącu, 180x w roku. Przez 12 lat ugotowałam kaszę 2160 razy!
          Trudno mi to przeliczyć mimo wszystko bo to są psy rasowe, wystawy, karty, szczepienia, krycie, metryki, ogony (teraz już nie, uff!), opłaty przeróżne itd.
          --
          Dzieciaki 2002
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
      • 23.05.11, 17:49
        gacusia1 napisała:
        > Nie licze szczepien,kastracji,wizyt u weta


        A powinnas. Bo to,co tu podliczylas to g...o (ze sie tak elegancko wyraze wink) w porownaniu z wetem.

        (na szczescie sa zdrowe).
        W zeszlym tygodniu poszlam ze zdrowym psem na szczepienie/kontrole. Zaplacilam ponad $200.
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
        • 23.05.11, 22:28
          Mnie czeka coroczne szczepienie kotow,czyli jakies 200$ nie liczac czegos,co vet moze znalezc tongue_out dodatkowo.
          --
    • 23.05.11, 18:00

      nigdy nie kalkulowałam.
      Prawdę mówiąc nawet nie wiem ile mnie moje bydle kosztuje.
      Ot jest, niczego jej nie brakuje, i jest dobrze.
      Kupuję karmę Ekanuba 20 kg za ok. 160 zł. Starcza na ok. 2 miesiące, ale też tego pewna nie jestem.
      Najwięcej wydaje na piłki, które mój pies uwielbia, ale bez przerwy gubi.
      Solidne koszty są dopiero wtedy, kiedy trafi się jakaś poważniejsza choroba. Mój poprzedni pies miał usuwany nowotwór na oku za ok. 3 tys. złotych plus rehabilitacja, leki itd.
      Benzyna - 2 razy w tyg. jeździmy do lasu na spacery...
      Reszta to koszty minimalne, np. Frontline (30 zł raz na miesiąc), posłanie (200 zł raz na 2 lata) , szczepienie 40 zł raz na rok. itd.
      Jeśli drastycznie zmniejszą mi się dochody, pies przejdzie na tańszą karmę, będzie musiał polubić patyki zamiast piłek. Innych rozwiązań nie przewiduję.
    • 23.05.11, 18:00
      Wiem ile kosztowało mnie utrzymanie owczarka niemieckiego - z grubsza 2,5-3 stówy miesięcznie (raz mniej raz więcej, zależnie od wizyt u weterynarza i kupowania odżywek).
      Teraz kalkuluję i wiem, że nie stać mnie na poświęcenie dużemu psu tyle czasu ile by potrzebował.
      • 23.05.11, 18:14

        300 stówy??
        Tak z ciekawości - na co to??
        Ile razy w miesiącu bywasz z psem u weta?
        Serio pytam. Mam psa wielkosci dobermana i u weta jestem raz do roku na szczepieniu...
        • 23.05.11, 18:24
          ola napisała:

          >
          > 300 stówy??
          > Tak z ciekawości - na co to??
          > Ile razy w miesiącu bywasz z psem u weta?
          > Serio pytam. Mam psa wielkosci dobermana i u weta jestem raz do roku na szczepi
          > eniu...
          Ja też raz do roku, bo psica nie choruje. ale jako szczenię miała okresy anorektyczno bulimiczne i kombinowałam z karmą. Obroża przeciw pchłom i kleszczom ok 30 zł. na 3 miesiące. Można zgubic smycz albo cuśwink kilka razy wracałam ze spaceru trzymajac szuczydło za obrożę, bo smycz gdzieś zostawiłam.
          No i... nie karmię Panny D. przetworzonym, żarciem, ja jej gotuję-składniki +gaz itd. k a jej gotuję więc składnikmio + gaz.
        • 23.05.11, 18:31
          To było parę lat temu. Pies dostawał karmę za jakieś 8 zł puszka + dodatki, u weterynarza bywałam regularnie, bo odkąd skończył jakieś 9 lat miał problemy ze stawami i dostawał blokady przeciwbólowe, czasem chorował na uszy - wizyta + leki, do tego odżywki, frontline do psikania przeciwkleszczowo etc.
          To był owczarek niemiecki, ważył dobre 50 kg.
    • 23.05.11, 18:01
      nie kalkulowalam
      nie wiem ile kosztuje moj pies i kot
      nawet nie umiem powidziec ktore jest drozsze w utrzymaniu
      --
      everything gardens
    • 23.05.11, 18:10
      Ok 150-200 zetow miesiecznie na sztuke. Z serwisem weterynaryjnym znacznie wiecej (tak mysle, ze 200-300 zetow)


      --
      Sierściuchy
      • 23.05.11, 18:12
        acha, młode kocie tak srednio 50-100 zetow wiecej miesiecznie niz starsze, bo rosnie, je jak pirania wink no i szczepienia, odrobaczanie i chipowanie oraz domowy serwis weterynaryjny lubią sobie troszkę pokosztować
        --
        Sierściuchy
    • 23.05.11, 18:16
      Nie wiem dokładnie, ale od kiedy zostałam jedyną żywicielką rodziny, sucha karma dla trzech dużych psów (65, 45, 30 kg.) kosztuje mnie około 150 zł. (bieronkowa), ryż, kasza + starsze mięso i kości z trzech "znajomych" sklepów za darmo i resztki obiadowe od sąsiadów dla najstarszego psa. Mam też nieco zapasu gotówki na ewentualne , ale nie długotrwałe leczenie.
      • 23.05.11, 18:19
        Koty też mam, ale te mnie kosztują niewiele.
        • 23.05.11, 18:37
          Kota jak głodny wypuszczasz na myszy i już masz zaoszczędzone na karmie, a w sumie i na żwirku bo podczas wojaży wysra się u sąsiada w ogródku, a także w sumie i na weterynarzu, wkurzony sąsiad poczęstuje kotka "mięskiem" i nie trzeba na eutanazję u weta big_grin
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
          • 23.05.11, 18:44
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Kota jak głodny wypuszczasz na myszy i już masz zaoszczędzone na karmie, a w su
            > mie i na żwirku bo podczas wojaży wysra się u sąsiada w ogródku, a także w sumi
            > e i na weterynarzu, wkurzony sąsiad poczęstuje kotka "mięskiem" i nie trzeba na
            > eutanazję u weta big_grin

            Ja nie wypuszczę na myszy, bo nawet moich domowych szczurków się boją, a poza tym nie wychodzą z domu. Te wychodzące z reguły szybko i źle kończą niestety sad
            P.s.
            Gazecia wiesz, że Cię lubię. ale wysil się bardziej proszę!
            Dobrej nocy życzę smile
          • 23.05.11, 18:56
            > Kota jak głodny wypuszczasz na myszy i już masz zaoszczędzone na karmie, a w su
            > mie i na żwirku bo podczas wojaży wysra się u sąsiada w ogródku, a także w sumi
            > e i na weterynarzu, wkurzony sąsiad poczęstuje kotka "mięskiem" i nie trzeba na
            > eutanazję u weta big_grin
            Moje kicie na karmie "kitty" (biedronkowej), a ta na dwa koty wychodzi około 20-30zł. miesięcznie (nigdy nie wiem ile jej jedzą). Koty wychodzące na życzenie no, drapanie w drzwi, więc może i do sąsiadów na piasek również wyskoczą tongue_out Jadnak dzięki temu, że moje koty łowne, a sąsiedzi z tych, co to kocie gówienko im na ichniej ziemi nie wadzi, za to tępienie gryzoni raduje (sąsiadce też na wycieraczkę myszy i szczury przynoszą, bo u niej łapane), to moim kotom śmierć przez otrucie raczej nie grozi.
            • 23.05.11, 19:21
              figrut napisała:

              > > Kota jak głodny wypuszczasz na myszy i już masz zaoszczędzone na karmie,
              > a w su
              > > mie i na żwirku bo podczas wojaży wysra się u sąsiada w ogródku, a także
              > w sumi
              > > e i na weterynarzu, wkurzony sąsiad poczęstuje kotka "mięskiem" i nie trz
              > eba na
              > > eutanazję u weta big_grin
              > Moje kicie na karmie "kitty" (biedronkowej), a ta na dwa koty wychodzi około 20
              > -30zł. miesięcznie (nigdy nie wiem ile jej jedzą). Koty wychodzące na życzenie
              > no, drapanie w drzwi, więc może i do sąsiadów na piasek również wyskoczą tongue_out Jad
              > nak dzięki temu, że moje koty łowne, a sąsiedzi z tych, co to kocie gówienko im
              > na ichniej ziemi nie wadzi, za to tępienie gryzoni raduje (sąsiadce też na wyc
              > ieraczkę myszy i szczury przynoszą, bo u niej łapane), to moim kotom śmierć prz
              > ez otrucie raczej nie grozi.

              Ziutas żre tylko suchą karmę i tylko Purynę. Mała jada tylko puszkowe żarełko. Trudno mii ocenic "za ile zjadają", bo czasami podjadają psu z michy.*

              *Tak, wiem że psy i koty mają inne zapotrzebowanie", ale jak dotąd mogę dopilnowac tylko tego, co zjadają szczurki sad
    • 23.05.11, 18:26
      Kalkulowaliśmy mniej więcej, czyli wet, karma plus coś nieprzewidzianego.
      I to nieprzewidziane oczywiście wyskoczyło, czyli dwie operacje i trzecia przed psicą.
      Póki co nie zmniejszyły nam się dochody. O chwilowym debecie nie mówię. Tak więc gdybam: karmę kupuję dwa razy w roku, czyli psica pewnie miałaby co jeśćsmile Leczenie musiałoby poczekać o ile nie byłoby z tych koniecznych.

      --
      "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
    • 23.05.11, 18:31
      kropkacom napisała:

      > Ile kosztuje utrzymanie psa, kota? Kalkulowałyście zanim zostałyście właściciel
      > kami tych zwierząt? Co robicie kiedy wam się na przykład drastycznie zmniejszaj
      > ą dochody?
      >
      > To znaczy wiem, że te które nie kalkulowały po wątku Piny będą siedzieć cicho..
      > .
      >

      Jako psiara (kociara i... szczurzara ? też) wiem, że dobrze roibisz.
    • 23.05.11, 18:34
      oczywiście, że policzyłam.
      Mam dwa dziesięcioletnie koty - średnioroczne miesięczne utrzymanie to 100 zł na ogonsmile.
      Niewychodzące ergo: bezurazowe, na dobrej karmie - weterynarz poza czyszczeniem zębów nie ma przy nich nic do roboty.
      Jak je brałam utrzymanie liczyłam po 50 zł/ogon, w międzyczasie nie ceny ich utrzymania tak pogalopowały, tylko mnie zaczęło być stać na dużo lepszą karmę, żwirek. Więc w razie kryzysu będzie z czego ciąć te koszty.
      • 23.05.11, 18:38
        lusitania2 napisał:

        > oczywiście, że policzyłam.
        > Mam dwa dziesięcioletnie koty - średnioroczne miesięczne utrzymanie to 100 zł n
        > a ogonsmile.
        > Niewychodzące ergo: bezurazowe, na dobrej karmie - weterynarz poza czyszczeniem
        > zębów nie ma przy nich nic do roboty.
        > Jak je brałam utrzymanie liczyłam po 50 zł/ogon, w międzyczasie nie ceny ich ut
        > rzymania tak pogalopowały, tylko mnie zaczęło być stać na dużo lepszą karmę, żw
        > irek. Więc w razie kryzysu będzie z czego ciąć te koszty.

        To tak jak u mnie.
    • 23.05.11, 18:44
      Nic nie kalkulowałam, bo kot musi w domu byc, koszty przyszły poźniej, ale co tam.

      Cena kota... nie powiem, bo dużo.
      Miesięczne wyżywienie 200 zł, 10 l żwirku 30 zł.
      Sterylizacja + wizyty po zabiegu 330 zł.

      Ale jak kot zachoruje, to już jest gorzej. Wydałam na leczenie około 1000 zł.
      • 23.05.11, 19:11
        klubgogo napisała:

        > Nic nie kalkulowałam, bo kot musi w domu byc, koszty przyszły poźniej, ale co t
        > am.
        >
        > Cena kota... nie powiem, bo dużo.
        > Miesięczne wyżywienie 200 zł, 10 l żwirku 30 zł.
        > Sterylizacja + wizyty po zabiegu 330 zł.
        >
        > Ale jak kot zachoruje, to już jest gorzej. Wydałam na leczenie około 1000 zł.

        Ja też, a nawet więcej. Nigdy nie żałowałam tych pieniędzysmile
        owóam
      • 23.05.11, 19:14
        > Sterylizacja + wizyty po zabiegu 330 zł.
        Za jednego ? Jeśli Tak, to u nas dużo taniej. Tradycyjna sterylka (podwiązanie jajników zdaje się)- 100zł. z wliczoną kontrolą po kilku dniach.
        • 23.05.11, 20:47
          U mnie 200 + ubranko 30, później 5 dni chodziłam na środki przeciwbólowe i antybiotyk oraz kroplówkę, bo kot przestał jeśc, i tak wyszło, raz 30, raz 17, uzbierało się, chociaż słyszałam o sterylkach, po których nie podaje się antybiotyku.
      • 23.05.11, 22:05
        Jeeeny, Klubgogo - aż tyle na jednego kota? U nas to stały koszt od 5 lat - 80 na jedzonko na i 30 zł na miesiąc za żwirek...
        • 24.05.11, 09:53
          Kot jest puszkowy ze względu na chorobę, którą przeszedł.
    • 23.05.11, 19:14
      Kalkulowaliśmy ale wiesz teoria teorią a w praktyce ...po miesiącu u nas kota wyskoczyła przez balkon-rtg bioder, operacja, leki i ponad 500zl pooooszło wink
      Nasze dwa koty-jeśli nie ma problemów zdrowotnych i nie trzeba iść do weta i nic aplikowac(ostatnio jakieś uczulenie-wizyta+krople+steryd)kosztują ok 70zł (karma sucha PURINA, puszka mokrego KitKat i żwirek)-mamy 2 koty.
      --
      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
      • 24.05.11, 07:22
        > Nasze dwa koty-jeśli nie ma problemów zdrowotnych i nie trzeba iść do weta i nic aplikowac (ostatnio jakieś uczulenie-wizyta+krople+steryd)kosztują ok 70zł (karma sucha PURINA, puszka mokrego KitKat i żwirek)

        U mnie podobnie - ok. 35-40 zł na ogon bez weterynarza. Na szczęście rzadko chorują.

        --
        „W wieku dwudziestu lat przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, w wieku czterdziestu lat nie przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, a w wieku sześćdziesięciu lat dowiadujemy się, że w ogóle o nas nie myślą.”
    • 23.05.11, 19:33
      Ja zwierząt nie mam, bo na razie nie mam warunków mieszkaniowych. Kiedyś może się zdecyduję na kota.
      Gdyby mi się drastycznie zmniejszyły dochody, a miałabym już zwierzę, to bym mu na pewno zmieniła dietę - jadłoby resztki z naszych obiadów i jakieś okrawki z mięsa. Myślę, że nawet, jeśliby zwierzak gardził takim jedzeniem, to tylko na początku.
      --
      homoseksulaizm jest czyms
      niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
      I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
      by vibe-b
    • 23.05.11, 19:47
      mamy malego psa, wielkosci jamnika i nigdy nie myslelismy nad tym, ile kosztuje nas jego utrzymanie.
    • 23.05.11, 19:49
      Moja yorka jest jakas dziwnie tania- z wszystkim wychodzi po 100 zl na miesiac i to z gorka.
      2 razy w roku fryzjer, 1 raz w roku wet, a reszta to sucha karma.I szampon kupiony raz na 2 lata.
      Nie wiem jak musialabym zbiedniec, by pozbyc sie psa- nie, taka opcja w ogole nie wchodzi w gre.


      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • 23.05.11, 19:53
      Mam dwa koty i dużego psa. Koszty jedzenia różne, zwierzaki chowane na domowym jedzeniu więc koszty nie są drastycznie wielkie, suche żarcie, żwirek to jakieś 60 zł na miesiąc. Najgorzej jest jak przychodzi termin szczepień futer bo wiadomo, że to już sa koszty rzędu ponad 100 zł, teraz lato więc szczepienia przeciw chorobom odkleszczowym, krople na pchły kleszcze itd... nie będę tego sumować tongue_out, pies uczestniczy w kursie posłuszeństwa co wyniosło 500 zł. Zabawki, od czasu do czasu obroża....
      Nie będę ukrywać, że nie są to małe koszty ale nigdy nie żałowałam ani złotówki wydanej na zwierzaka.
    • 23.05.11, 19:55
      jak się zmiejszą dochody, to się kombinuje tak, zeby wszscy mimo to się utrzymali. Pies to członek mojej rodziny, prawie moje trzecie dziecko. A jak ktoś się decyduje na dzieci i nagle zmiejsza mu sie dochód to co? ma oddać?
      w życiu nawet bym nie miała takiego dylematu
      --
      Co dzień budzę się piękniejsza...
      ale dziś to już przesadziłam
    • 23.05.11, 19:57

      Nie kalkulowałam nigdy kosztów utrzymania mojego kota w Polsce. Przypałętała się kotka na imprezę plenerową, wlazła mi do auta i wyjść nie chciała, no to zabrałam ją do domu. I tak mieszkała sobie radośnie u mnie jakieś 4 lata. Oddałam ją do innego, dobrego domu, w którym wiem, że ma bardzo dobrą opiekę.

      Dziś nie odważyłabym się na posiadanie zwierzaka w domu. Nie stać mnie. Zrezygnowałam z czwartego dziecka przede wszystkim z powodów finansowych, to tym bardziej nie stać mnie na utrzymywanie psa czy kota. Może kiedyś zmienię zdanie, może.

      --
      Penis w erekcji nie ma sumienia.
      anielska.blog.pl/
    • 23.05.11, 20:00
      Ja nie kalkulowałam.
      Koty były zawsze w domu, rodzice krezusami nie byli, ale były koty i było też na koty(plus spora dokarmiana gromada na podwórku)
      Wynosząc się z domu wyniosłam tęsknotę za zwierzęciem.
      Niestety pierwotnie mieszkałam ze złym człowiekiem i o zwierzęciu mowy być nie mogło tak jak i o dziecku.
      Następnie zamieszkałam sama i koty się pojawiły, zresztą podarowane przez dobrego człowieka, który to z nami wkrótce zamieszkałsmile
      Gdyby nasze dochody znacząco się obniżyły, zaczęlibyśmy oszczędzanie, być może i na kotach - tańszy żwir, tańsza karma-choć to już musiałaby być bieda.
      Za weterynarza akurat nie płacę.


      --
      "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.