Gdzie się podziała elegancja dawnych lat? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Oglądam stare zdjęcia. Nawet na piknik pod miastem panowie jeździli w koszulach, panie w sukienkach.

    Oglądam też te zdjęcia.

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9635656,__,,ga,,14.html
    Dawniej ludzie bardziej dbali o wizerunek
    • Albo fotograf wybierał tych, co dbali o wizerunek.
      --
      Mops i kot

      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • Chryste!tongue_out

      A kto ci zabrania tak sie nosic? Zapytaj babci, moze jeszcze nie wyrzucila ubran z mlodych lat.

      --
      This boat that we just built is just fine
      And don't try to tell us it's not
      The sides and the back are divine -
      It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
      • Oglądając te zdjęcia zastanawiałam się czy wybierali tylko tych szykownie ubranych, bo az mi się wydaje niemożliwe, że nie przeszła zadna kobieta w rozciągniętej sukience, żadna babina w chustce, żadna niechlujna młodzież...

        Mnie też takie sukienki się podobają i uwazam że własnie większość kobiet wygląda w nich dobrze. choć ja sama takich krótkich nigdy nie nosiłam i nie noszę.
      • A ja ja rozumiem, bo sama tesknie za elegancja dawnych lat. Wlasnie - nie tyle za moda, co za elegancja, za starannoscia, za kreacjami szytymi za miare. Chetnie ubieralabym sie w rzeczy stylowe, bo mi w nich do twarzy, ale nie mam gdzie i nie mam czasu. Kiedys jednakowoz panie, ktore mialy zasoby, aby ubierac sie elegancko, mialy tez czas na wizyty u krawcowych, obmyslanie strojow i mialy tez okazje, aby sie "pokazac".

        --
        Z buntem przez zycie...
        www.bakowska1.webpark.pl
    • Dbali, bo musieli. Pojawienie się w nieodpowiednim ubraniu było nie do pomyślenia i niosło ze sobą konsekwencje - nawet jeśli stricte towarzyskie, to w przeszłości było to znacznie ważniejsze niż dziś.
      Jeśli miałabym wybierać, to wolę współczesność, nawet za cenę nieeleganckich ludzi.
      • Trochę zapominacie, że te eleganckie damy z eleganckimi panami mialy KILKA ubrań na zmianę. Kilka, nie kilkanascie czy nawet więcej.
        Ubrania prało sie raz na sezon. Spodnicę - ze dwa razy. Poradniki byly pelne porad jak czyscić plamy - bo ubranie się odplamialo, nie prało, bo materiały by tego nie wytrzymały, a pranie było albo uciązliwe, albo drogie, bo w pralni. Ubrania się też wietrzyło - raz w tygodniu elegant wietrzył spodnie czy elegantka sukienkę.
        Bieliznę eleganci zmieniali ze dwa razy w tygodniu, przecietnie zmieniano raz.
        Sporo ubrań, nawet lepszych, bylo latanych i cerowanych.
        Podejrzewam też, ze to niedziela i tzw "niedzielne ubrania".

        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • No dobrze, ale jak zobaczysz obrazek z paniami w krynolinach to też uznasz, że były bardziej eleganckie, niż my dzisiaj? Myślę, że to tylko częściowo chodzi o elegancję, a częściowo o to, że po prostu takie wtedy były ubrania. Panowie chodzili w spodniach z materiału i koszulach, bo nie było dżinsów i bluz dresowych, a panie też nie wdziewały leginsów, bo to nie uchodziło.
      --
      by gazeta_mi_placi:
      Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
    • Serio chciałabyś na piknik jeździć w eleganckiej sukience?;P

      Mnie podoba się styl lat 50-tych i w takim stylu występuję np. na weselach (rozkloszowana czerwona spódnica na sztywnych halkach i z szerokim pasem, góra czarna typu body), ale na co dzień nie chciałoby mi się tak pomykaćwink
      Natomiast z zainteresowaniem śledzę blogi, których autorki noszą się w tym stylu codziennie:
      retrostyl.blogspot.com/
      vixenvintage.blogspot.com/2011/05/pink-and-blue.html
      czadbig_grin
      • anias29 napisała:

        > Natomiast z zainteresowaniem śledzę blogi, których autorki noszą się w tym styl
        > u codziennie:
        > retrostyl.blogspot.com/
        > rel="nofollow">vixenvintage.blogspot.com/2011/05/pink-and-blue.html
        > czadbig_grin
        te dziewczyny budzą we mnie skojarzenie z żonami ze Stepford. nie chciałabym wyglądać jak żona ze Stepford, chociaż obiektywnie były piękne i eleganckie.

        --
        Ląduj, dziadu!
    • sueellen napisała:
      > Nawet na piknik pod miastem panowie jeździli w koszulach, panie w sukienkach.


      No nie wiem.... Moja babcia i jej kolezanki opalaly sie w halkach wink. Czyli to nie do konca tak z ta elegancja.--
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • elity to nam wybito w czasie II wojny światowej. Później przyszła "elyta" której ucieleśnieniem jest pewna Pani która uczy jak jeść bułkę przez bibułkę w poradnikach tv i książkowych.
      • Jaki odsetek społeczeństwa stanowiły przed II wojną światową owe elity?
      • leeloo2002 napisała:

        > elity to nam wybito w czasie II wojny światowej.

        Co tak skromnie, powiedz dokładnie że cała polska inteligencja wyginęła w powstaniu warszawskim, będziesz miała ten śmieszny mit w pełnej formie suspicious

        > Później przyszła "elyta" które
        > j ucieleśnieniem jest pewna Pani która uczy jak jeść bułkę przez bibułkę w pora
        > dnikach tv i książkowych.

        Ach, pani z tych które nie trawią Jolki bo Jolka jest zadbana o one nie...
        Moja droga, to naprawdę nie jest zasługa czerwonych że Twoja rodzina nie ma już dworku i nie mówią to Ciebie "pani dziedziczko". Gdyby nie czerwoni to ten pałacyk dawno temu zlicytowaliby za długi Kon z Apfelbaumem i skończyłoby się tak samo - sfrustrowaną rodzinką przez pokolenia przeżywającą jak to wróg odebrał włości.

        A co do rzekomego wybicia elit... Stricte elity sanacyjne to sobie uciekły przez Zaleszczyki.
        Natomiast na wojnie ginie przede wszystkim mięso armatnie, czyli właśnie nie elity, a prości robole z poboru. Elity to sobie zawsze coś wykombinują.
    • Gdzie się podziała elegancja dawnych lat?

      Ależ jest - na przykład tutaj:
      Elfie Szaty


      autorkę bloga osobiście uwielbiam, ale dzięki temu blogowi wiem, dlaczego "elegancja dawnych lat" jest mało popularna....
    • Też zachwyciły mnie te zdjęcia. I ta elegancja nie dotyczyła tylko ubioru... Inne czasy.
    • Nie czytałam wszystkich odpowiedzi, może już ktoś na to wpadł...
      Ci ludzie na zdjęciach to przechodnie na ulicach Warszawy, tak? No więc, kiedyś w Warszawie prawdziwi Warszawiacy mieszkali, a dziś tych prawdziwych niewielki procent został. Więc za brak elegancji odpowiedzialni ci wszyscy przybysze tongue_out

      Fakt, że "luzujemy", nie tylko do teatru chodzimy nieelegancko ubrani, ale też na inne okazje panowie zrzucają garnitury, a panie w dżinsy wskakują. Ja sama też wygodna (i leniwe pewnie trochę) jestem, ale popatrzeć na elegancko ubranych lubię.
      • Ta (nie zawsze dla mnie zrozumiala!!!) nostalgia za dawnymi czasami i tym, co niby wtedy bylo lepiej to jakas odmiana tego, ze wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ewidentnie dotyczy to nie tylko miejsc ale i czasow.
        Uprzejmi i grzeczni ludzie sa i teraz - wielu znam osobiscie smile a chamstwo tez bylo zawsze i czasem nawet ubieralo sie w garnitury i szykowne sukienki ... Naprawde uwazacie, ze elegancja stroju (zawsze) szla w parze z elegancja zachowan albo zwykla ludzka przyzwoitoscia? Mowimy np. o elegancko-ubranych paniach i panach, sposrod ktorych wielu tluklo swoje dzieci, podkradalo zarowki z pracowniczego WC albo wpychalo "na chama" do zatloczonego autobusu. To tez czesc "tych czasow", za ktorymi snuja sie tu westchnienia ...
        No a juz hasla o "prawdziwych warszawiakach" zawsze sa super precious - dokladnie takie same komentarze czynila moja babcia na poczatku lat 60-tych - nihil novi sub sole big_grin
      • Ci ludzie na zdjęciach to przechodnie na ulicach Warszawy, tak? No więc, kiedyś
        > w Warszawie prawdziwi Warszawiacy mieszkali

        Kiedy? W 1959? Toć już wtedy wszyscy wyginęli w Powstaniu Warszawskim tongue_out
    • No nie wiem czy zanikła. Sądząc po zdjęciach to nic nadzwyczajnego tam nie ma. Ja też uwielbiam ostatnio chodzić w sukienkach, spódnicach. Do miasta nie pójdę jak kocmołuch w t-shircie z hello kity i szortach na plażę. Aktualnia noszę lniane lub bawełniane sukienki, spódnicę lub spodnie, elegantszy top, bluzeczkę koszulową, torebkę do ręki, buty na koturnach (szpilki to nie na zakupy niestety). Makijaż robię, włosy układam. Mój mąż nie ma ani jednego t-shirta. Nosi koszule z długim lub krótkim rękawem, lniane spodnie, jeansy czasami też wkłada. Chadza w marynarkach. Na pikniku byliśmy w niedzielę. Miałam na sobie spódnicę i top, sweterek na ramiona, małżonek lniane spodnie i koszulę. Moja mam podobnie, babcia latem też występowała w sukienkach. Babcia również bieliznę zmieniała codziennie, nogi i reszta musiały być umyte przed pójściem spać. Dziurawe majtki lądowały w koszu. Ja nic dziwnego nie widzę. Elegancja dawnych lat nadal panuje na ulicach.
      --
      Człowiek pisze dla zabawy, frajer czyta bo ciekawy!
    • Nie tęsknię szczególnie, bardzo odpowiada mi dekadencka mieszanka stylów przedłużającego się fin de siecle'u. Jeśli wziąć pod uwagę, że strój spełnia również rolę wyraziciela osobowości, to nie sądzę, bym się wyraziła swobodnie w sztywnych ramach mody lat 30-tych, 40-tych, czy 50-tych. Raczej mocno półgębkiem.

      --
      Ja nie interpretuję Biblii. I nie mam zamiaru czytać jej w całości. Zbyt krwawa i pełna odrażających moralnie (jak dla mnie) opowiastek. I choć rozumiem zjawisko przenośni, i wiem, że nie należy starych tekstów traktować dosłownie, to sądzę, że nie wszystkie żenujące wygłupy przodków da się wytłumaczyć odległością w czasie i przestrzeni.
    • A mnie tego nie brakuje. Wole na piknik i rower spodenki i top.
    • dawniej tempo zycia bylo duuuzooo wolniejsze
      --
      MÓJ BLOG O SZYCIU & HANDMADE
    • Pewnie każda czytała i tam ta elegancja jest bardzo fajnie opisana - np pstrokaty pulower chyba Harrisa, piknikowe stroje panienek, sukienki wkładane na wycieczki łódką i rozpacz po zmoczeniu kroplą wody smile
      A prywatnie uwielbiam modę lat 50tych, te sukienki, kapelusze, no ach smile
      Ale czy na co dzień chciałabym się tak ubierać? Chyba nie smile
    • kwestia mody, materiałow i wyczajów. mężczyźni nosili koszule, a kobiety sukienki bądź spódnice i bluzki. koszulowewink Spodni nie nosiły, bo nie wypadało chyba do lat 50-tych tak naprawde (choć moja matka w latach sześćdziesiatych w liceum też miała generalny zakaz).
      Czy to było eleganckie? nie wiem, ale na pewo mało wygodne
    • Na zdjeciach widze ludzi raczej nieapetycznych - zwlaszcza mezczyzn, niestety - wymietoszonych, w strojach niedobranych do figury, workowatych garniturach, kobiety w oszpecajacych je sukienkach, prezentujace grube kostki, brak talii i inne mankamenty urody.

      Wiem, ze byly trudne czasy i ciesze sie bardzo, ze nie musze zyc w terrorze takiej elegancji.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • Panowie w bezkształtnych, wyświechtanych garniturach, zniszczonych butach. Gazety wystające z kieszeni wymiętolonych marynarek. Połykanie w biegu buły zawiniętej w papier. Siaty z zakupami - jako zwierzęta juczne wyłącznie kobiety. Kilka pań w fikuśniejszych strojach, reszta jak dziś - przymałe bluzki i bezkształtne spódnice, czasem nawet wdzianka - fartuchy (na Nowym Świecie, nie we własnej kuchni przy obieraniu włoszczyzny!) Dziękuję bardzo za taką "elegancję" i za taką rzeczywistość. Mieli beznadziejnie w porównaniu z nami - pod każdym względem, także odzieżowym (zarówno jeśli chodzi o dostępność czegoś "na czasie" jak i presję "co należy a czego nie wolno")


        --
        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • Zgadzam sie, mnie tez ich wyglad nie zachwyca i jakos super elegancji mi trudno sie doszukac, pierwsza moja mysl to bylo, ze ciesze sie ze zyje teraz a nie wtedy.
          • franczii napisała:

            > Zgadzam sie, mnie tez ich wyglad nie zachwyca i jakos super elegancji mi trudno
            > sie doszukac, pierwsza moja mysl to bylo, ze ciesze sie ze zyje teraz a nie wt
            > edy.

            Pewnie, teraz wszystkie ubrania są od jednej sztancy (no, od kilku, ale naprawdę niewielu sztanc, zależy jaki chiński kontener akurat wyładują w galerii), a wtedy większość była w jakiś sposób indywidualna. Można było ludzi odróżnić na ulicy, co za zgroza.
        • iwoniaw napisała:

          > Panowie w bezkształtnych, wyświechtanych garniturach, zniszczonych butach. Gaze

          Gdzie?

          > ty wystające z kieszeni wymiętolonych marynarek. Połykanie w biegu buły zawinię

          No jasne, w biegu należy elegancko spożywać hamburgera, a nie jakąś gomułkowską bułkę.

          > tej w papier. Siaty z zakupami - jako zwierzęta juczne wyłącznie kobiety. Kilka
          > pań w fikuśniejszych strojach, reszta jak dziś - przymałe bluzki i bezkształtn
          > e spódnice, czasem nawet wdzianka - fartuchy (na Nowym Świecie, nie we własnej

          Gdzie?

          > kuchni przy obieraniu włoszczyzny!) Dziękuję bardzo za taką "elegancję" i za ta
          > ką rzeczywistość. Mieli beznadziejnie w porównaniu z nami - pod każdym względem
          > , także odzieżowym (zarówno jeśli chodzi o dostępność czegoś "na czasie" jak i
          > presję "co należy a czego nie wolno")

          Napisz po prostu od razu że uznajesz wyłącznie czarny top z cekinami, czarne leginsy i do tego szpilki. Oczywiście obowiązkowo solara i tipsy, co za żenada że na tych zdjęciach nikt nie ma solary.

          • po kolei zamiast snuć niepoparte niczym teorie, co ja niby "uznaję". Widać na ww. zdjęciach wszystko, o czym napisałam - jeśli masz problemy ze wzrokiem, to sobie powiększ obrazy.

            --
            Insanity: doing the same thing over and over again and expecting different results. ~ Albert Einstein
            • dawno nie widziałam tak dobrze skrojonych sukienek na kobietach! Działaja wrecz odwrotnie niż to o czym mówisz, bo wiekszość jest szyta na miare i to widać. Mogę sie zgodzic co do wymietych spodni u facetów , ale co do kobiet - jakichś grubych kostek, braku talii eksponowanych przez sukienki, to chyba trzeba być slepą albo złośliwą. Obecnie raczej w sztancowatych chińskich sieciówkowych kolekcjach Zary czy Camaieu, które zaczęło szyć już nawet wg chińskiej rozmiarówki mogłoby im coś takiego grozić.

              • poniżej, rzeczywiście odstaje (mocno) od reszty. Na 32 zdjęcia, gdy na każdym widać kilka osób, to naprawdę niewiele. (A, i ja nie pisałam nic o talii ani kostkach, ani o tuszy, a jedna ewidentnie gruba ma wręcz świetną sukienkę, tę malinową) Ale nie zmienia to faktu, że reszta wygląda biednie, byle jak i widać, że to konfekcja (nie lepsza od dzisiejszej chińszczyzny), a nie żadne szycie na miarę.
                --
                "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                mniej awanturujący."
          • c2h6 napisała:

            Napisz po prostu od razu że uznajesz wyłącznie czarny top z cekinami, czarne leginsy i do tego szpilki. Oczywiście obowiązkowo solara i tipsy, co za żenada że
            na tych zdjęciach nikt nie ma solary.


            Możesz wyjaśnić, jakim sposobem doszłaś do takich wniosków?


            --
            kliknij
            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
      • trochę fakt, ale jednak wolę tamte sukienki, może dla niektórych niezbyt twarzowe, niż dzisiejsze wielkie du*pska w opiętych leggingsach, źle rozumiany styl vintage (w realu - poplamione szmaty), fatalnie dobierane kolory i wzory itp itd.


        --
        „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
        ALBERT EINSTEIN
    • > Oglądam stare zdjęcia. Nawet na piknik pod miastem panowie jeździli w koszulach
      > , panie w sukienkach.
      >
      > Oglądam też te zdjęcia.
      >
      >
      rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9635656,__,,ga,,14.html
      > Dawniej ludzie bardziej dbali o wizerunek

      Wiesz, to było co najmniej 50 lat temu, inna moda, inne czasy, inne wymogi. Ja tam wolę akurat na piknik bardziej na sportowo, a na galę wieczorową w odpowiednim do tego rodzaju wydarzenia stroju.
      50 lat temu ludzie inaczej się ubierali i inaczej żyli, śmiem twierdzić, że rok 1959 w PL tak całkiem różowy i elegancki nie był
      200 lat temu kobiety nosiły gorsety i suknie do ziemi nie znaczy, że ktoś kto teraz nie nosi nie jest elegancki

      to nie znaczy, że my musimy teraz
      • osa551 napisała:

        > 200 lat temu kobiety nosiły gorsety i suknie do ziemi nie znaczy, że ktoś kto t
        > eraz nie nosi nie jest elegancki
        >
        > to nie znaczy, że my musimy teraz

        Różnica jest taka że ubrania z lat 50 "konstrukcyjnie" nie są w zasadzie odmienne od obecnych, więc ma sens rozważanie zastąpienia jednych drugimi.
        Ubrania sprzed 200 lat są inne. Przy czym Ty mówisz o krynolinach, a tak naprawdę odpowiednikami dzisiejszych naszych ubrań są ubrania raczej plebsu i to się aż tak bardzo już nie różni.
    • ostatnio przeglądaliśmy zdjęcia u rodziców - bardzo mi się podobało, babcia do każdej garsonki/płaszcza miała inny kapelusz, dziadek bez kapelusza to w ogóle nie wyszedłby z domu, nawet na piknikach rodzinnych w lesie wszyscy wyglądali jakoś tak super porządnie smile

      jasne, może dzisiaj jest i wygodniej, ale jak tak czasami patrzę np. na te nasze pożal się boże gwiazdy i celebrytów ubranych jak debile na różnych galach, to jakoś tak żal tamtych czasów, gdy nawet "zwykły' człowiek wiedział jak się ubrać stosownie do okazji


      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN
      • Babcia widać był bogata z domu albo od meża skoro było ją stać na liczne kapelusze.

        A swoją droga rozumiem letnią sukienkę u kobiety, ale co z facetami? Czy zwolenniczki elegancji teżzby chciały aby na wyjściach piknikowo-rekreacyjnych ich faceci zakładali ciężkie półbuty, garnitur, krawat i kapelusz? Przy temperaturze 30C?

        Takie brodzenie w stawie z zrywanie nenufarów?
        • tacomabelle napisała:

          > Babcia widać był bogata z domu albo od meża skoro było ją stać na liczne kapelu
          > sze.

          nie była, kapelusze nie były takie drogie, sama była krawcową więc może miała chody u kapeluszników ?smile

          > A swoją droga rozumiem letnią sukienkę u kobiety, ale co z facetami? Czy zwolen
          > niczki elegancji teżzby chciały aby na wyjściach piknikowo-rekreacyjnych ich fa
          > ceci zakładali ciężkie półbuty, garnitur, krawat i kapelusz? Przy temperaturze
          > 30C?

          oj tam oj tam, mój ojciec do dzisiaj ma kilka letnich, już nie używanych raczej, gajerków [marynarka to chyba tylko po to żeby przewieszoną przez ramię nosić], cieniutkie, jasnoszare, beżowe itp, fajne koszule z krótkim rękawem, buty takie z dziurkami itp.
          >
          > Takie brodzenie w stawie z zrywanie nenufarów?
          z każdego pikniku jedna lilia musi być, nie ma bata smile


          --
          „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.”
          ALBERT EINSTEIN
        • tacomabelle napisała:

          > A swoją droga rozumiem letnią sukienkę u kobiety, ale co z facetami? Czy zwolen
          > niczki elegancji teżzby chciały aby na wyjściach piknikowo-rekreacyjnych ich fa
          > ceci zakładali ciężkie półbuty, garnitur, krawat i kapelusz? Przy temperaturze
          > 30C?

          No jasne, o ileż lepiej wygląda mąż w bejsbolówce, bermudach i adidasach.

          (CIężkie półbuty? Jakie k*rwa ciężkie półbuty, przecież istnieją lekkie buty na lato. Garnitur? Wielki mi garnitur, spodnie (teraz nie noszą spodni?) i marynarka (czym to się różni od lekkiej kurtki?). Kapelusz? No chyba lepiej na słońcu z nakrytą głową, nie? Krawat? Co za problem z krawatem, przecież to nie szalik)
          • Jaasne, a zamiast bermudów i adidasów na wycieczce rowerowej powinni elegancko pedałować w panamie na bicyklu w wielkim kołem.

            W zeszłym roku do Grecji w środku sierpnia leciał na wczasy pan zaprasowany w kant i pod krawatem.

            Nie przeczę, był elegancki zwłaszcza po paru minutach na słońcu w temperaturze 37C.
            • tacomabelle napisała:

              > Jaasne, a zamiast bermudów i adidasów na wycieczce rowerowej powinni elegancko
              > pedałować w panamie na bicyklu w wielkim kołem.

              Aha, czyli jesteś z tych dla których po prostu wszystko co nie jest najnowsze jest be - bo stare. Dlatego nie widzisz różnicy między porównaniem nowoczesnego roweru i welocypedu, a ubrania w dawnym i obecnym stylu.

              A kapelusz, w szczególności właśnie panama, to przecież doskonała metoda na silne słońce.

              > W zeszłym roku do Grecji w środku sierpnia leciał na wczasy pan zaprasowany w k
              > ant i pod krawatem.
              >
              > Nie przeczę, był elegancki zwłaszcza po paru minutach na słońcu w temperaturze
              > 37C.

              Nie wiem w co facet był ubrany, ale istnieją inne niż T-shirty koszule z krótkim rękawem, a niekiedy nawet luźna koszula z długim rękawem może być tak naprawdę lepszym rozwiązaniem. A krawat to nie szalik, więc nie pojmuję tego mitu że jest zły na upał. Wystarczy mieć luźny kołnierz i to wszystko.
              • Uważam po prostu że "staromodna" elegancja dobrze się sprawdza na wieczornym spacerze po deptaku, natomiast na wycieczkę do lasu czy nad wodę stanowczo lepsze są adidasy, dżinsy czy bermudy, nie wspominając o krawacie.
                • tacomabelle napisała:

                  > Uważam po prostu że "staromodna" elegancja dobrze się sprawdza na wieczornym sp
                  > acerze po deptaku, natomiast na wycieczkę do lasu czy nad wodę stanowczo lepsze
                  > są adidasy, dżinsy czy bermudy, nie wspominając o krawacie.

                  Krawat to jedynie ozdoba, więc może być, może nie być. Natomiast no proszę Cię, dżins to przecież tak naprawdę strasznie niewygodny materiał na turystykę. Twardy, słabo przewiewny, szorstki... Tak samo zresztą adidasy, to są paskudnie grzejące buty, nie nadające się do dłuższego chodzenia. Z tego co najwyżej bermudy są jako-tako praktyczne w pewnym zakresie.

                  • Może być dżins, może być drelich. Pobiegaj po lesie i krzakach z dzieciakami, zobaczysz co się lepiej sprawdza, zwiewna sukienka czy bojówki/dżinsy, adidasy/tenisówki czy też eleganckie pantofelki.

                    A dobre adidasy naprawdę są wygodniejsze od chińskich podrobek, no bo przecież na wycieczkę za miasto nie bedę brała butów do trekkingu.
                    • tacomabelle napisała:

                      > Może być dżins, może być drelich. Pobiegaj po lesie i krzakach z dzieciakami, z
                      > obaczysz co się lepiej sprawdza, zwiewna sukienka czy bojówki/dżinsy, adidasy/t
                      > enisówki czy też eleganckie pantofelki.

                      Dżinsy nie sprawdzają się nigdy. To są robocze spodnie z plantacji bawełny i one nie miały być wygodne tylko solidne. A potem to już poszła moda - tak samo było z opinaczami smile
                      A sukienka nie musi być zwiewna i już się nie będzie drzeć o gałęzie bardziej niż spodnie.

                      > A dobre adidasy naprawdę są wygodniejsze od chińskich podrobek, no bo przecież
                      > na wycieczkę za miasto nie bedę brała butów do trekkingu.

                      Nie zdarzyło mi się jeszcze trafić na warte noszenia "dobre adidasy".
                      • > Nie zdarzyło mi się jeszcze trafić na warte noszenia "dobre adidasy".

                        Rozumiem, ze sportu zadnego nie uprawiasz, o pardion
                        Uprawiasz pewnie jakiegos golfa lub polotongue_out czyli zeby sie nie upocic
                        A na rowerze zawsze w kapeluszu
                      • Nie wiem jakie dżinsy nosisz, ja do lasu nie zakładam takich, przy których oczy wyłażą jak Ciasteczkowemu Potworowi. Ich "plebejski" rodowód z bawełnianych pól bynajmniej nie obciera mojego arystokrarycznego ciała wink

                        Nie biegalam jeszcze po lesie w opiętej sukience, mówisz że warto?

                        Wiem, ze dobre adidasy są drogie. Zbieraj, ja uzbierasz ponad 200 zł, daj znać, to ci polecę wygodne.

                        btw czasami można kupić i za 150 zl w outlecie, kupiłam tak swoje Reeboki, trzymają się świetnie już 3 lata.
              • Ale spocony facet w tshircie, krotkich spodniach i japonkach na wycieczce przy 40 stopniach jakos mnie nie razi a spocony jak mysz gosc z przylepionymi do czola wlosami pod kapeluszem, pod krawatem i oblepiony przepocona marynarka bardzo. To samo dotyczy pan.
                • franczii napisała:

                  > Ale spocony facet w tshircie, krotkich spodniach i japonkach na wycieczce przy
                  > 40 stopniach jakos mnie nie razi a spocony jak mysz gosc z przylepionymi do cz
                  > ola wlosami pod kapeluszem, pod krawatem i oblepiony przepocona marynarka bardz
                  > o. To samo dotyczy pan.

                  Mnie rażą tak samo.
                  A właściwie zgrzany facet w gaciach i klapkach bardziej, bo wygląda niechlujnie, a ten garniturowaty przynajmniej się stara. (a w ogóle marynarki można nie mieć i już wcale nie jest taki przegrany) Spora część "rażenia" bierze się też z tego że zwyczajowo jest przyjęte że na wakacje w Grecji jedzie się w bermudach i facet w garniturze po prostu wygląda odmiennie, co nie znaczy że źle per se.

                  • Po prostu w bermudach jest chłodniej i wygodniej. Zwłaszcza w hotelu turystycznym, a nie w Ritzu. Czy to takie trudne do zrozumienia?
                    • tacomabelle napisała:

                      > Po prostu w bermudach jest chłodniej i wygodniej. Zwłaszcza w hotelu turystyczn
                      > ym, a nie w Ritzu. Czy to takie trudne do zrozumienia?

                      Ależ jest chłodniej (chociaż to wcale nie takie oczywiste bo jakoś Beduini na Saharze bermudów nie noszą). Tylko wygląda znacznie gorzej. Kwestia zbalansowania.
                  • Wygląda źle, bo ma strój niedopasowany do okazji.
                    --
                    "Żeby on [Tusk] był takim dobrym premierem, jak jest fajnym facetem, to nie miałabym tych problemów przed przyszłymi wyborami, co mam." - Asia_i_p
                  • A dla mnie wlasnie ten w przewiewniejszym odzieniu sie stara mniej spocic big_grin
                    A garnitur na wakacje w Grecji jak najbardziej tyle ze zalezy co na tych wakacjach bedzie robil jesli non stop przesiadywal w hotelowym barze to ujdzie. Na inne okazje nie bardzo.
        • olen
          > niczki elegancji teżzby chciały aby na wyjściach piknikowo-rekreacyjnych ich fa
          > ceci zakładali ciężkie półbuty, garnitur, krawat i kapelusz?

          to jednak trochę smutne, ze na historii w szkole uczy się kto kogo, jak i gdzie zarznął, albo wysłał na smierc ileś tysięcy młodych chłopaków i poszerzył swoje granice, a nie uczy się kompletnie HISTORII żYCIA CODZIeNNEGO.

          Wtedy męzyczyzni mieli tzw. garnitury letnie - białe lub bezowe , płócienne, a chyba nic nie jest tak przewiewne jak płotno!
          • Tylko zapominasz, że nie były to garnitury lniane czy jedwabne, a najcześciej wełniane, noszono do nich zwykle jeszcze kamizelki, a butów z dziurkami jeszcze nie wymyślono.

            Polecam lekturę wspomnień Anglików z kolonii. Obowiązkowe tweedy w Indiach czy Ugandzie, wielowarstwowe ubrania kobiece. Stabdardowe zacieko z potu i omdlenia z upału.

            Taka to była elegancja.

            • > Tylko zapominasz, że nie były to garnitury lniane

              Przecież ci własnie napisałam, ze to były takie garnitury ! Własnie letnie, lniane garnitury nosiła praktycznie cała Europa w latach 30 i 40 !

              >Polecam lekturę wspomnień Anglików z kolonii. Obowiązkowe tweedy w Indiach

              Jeśli chcesz mnie rozsmieszyć, to Ci się udało... Piszesz mniej wiecje o laatch zycia Karen Blixen, a przywołujesz modę sprzed I wojny Swiatowej...
          • Aha, dodam jeszcze, ze płotno lniane było uzywane jako podstawowy materiał dla ciuchów marynarzy płynących w tropiki, ze względu na przewiewność i fakt, ze doskonale przepuszcza powietrze, czego nie mozna powiedzięć o drelichu ;/ Tak wiec z punktu widzenia przeiwewnosci i troski o potomków dla faceta spodnie lniane są po 1000 razy wygodniejsze i lepsze niż dzinsy.
            • Wątek traktuje o "tradycyjnej" elegancji, więc argument o lnianych wdziankach marynarskich jest od czapy.

              Swoją drogą marynarze jako pierwsi zaczęli nosić ciuchy z bawełny, która przez długi okres czasu była traktowana podobnie jak len jako plebejski material dobry dla robotników i chłopów.
              • Sugeruję czytać najpierw to, na co się odpowiada. UWAZNIE, GLOSNO I WYRAZNIE,

                Nie piszę o lnianych " wdziankach marynarskich", ale o tym, ze moda męska równeiz dzieliła się na letnia i zimową.

                Latem były to garnitury z płótna lnianego - takiego samego materiału, z jakiego ubrania nosili marynarze, ale nie takie same, do jasnej choelery! W modzie miejskiej były to klasycznie skrojone spodnie i marynarka, a nie wdzianko marynarskie. Dotarło ? Len jako materiał, krój zupełnie inny - garniturowy.
                • Co z tego ze sie dzielila na zimowa i letnia skoro i ta letnia to byly przynajmniej 2 warstwy.
                  Ja sobie nie wyobrazam na upal 35 st. w cieniu zalozyc cienkiej koszuli z dlugim rekawem a co dopiro marynarke na to i jeszcze przepocony kapelusz a pod nim kiszace sie mokre kluchy. Zwlaszcza jesli okazja nie jest zadna oficjalna a wycieczka za miasto, nad jezioro czy do lasu.
                  • byly przynajm
                    > niej 2 warstwy.

                    Marynarke mozna było ZAWSZE zdjąć w plenerze. Wystarczy pooglądac filmy z lat 40,50.60.

                    >Ja sobie nie wyobrazam na upal 35 st. w cieniu zalozyc cienkiej koszuli

                    Ty sobie nie wyobrazasz... No to wyobraż sobie, ze temperatury +35 stopni i prawie bezsnieżne zimy mamy w Polsce mniej więcej od 8-10 lat. W latach 40, 50, 60, 70 , 80 temperatura lata w Polsce to było 24-25 stopni. Trudno uwierzyć ? Ano trudno. Tak samo trudno jak w to, ze powoli zacierają sie nam pory roku i kiedys wiosna trwała do czerwca, teraz w maju znienacka +29 stopni;/
    • Nie wiem czy to tak do końca zalezy od tego czy to elyta czy nie , bo moja babcia żadna elita , kobieta zza Buga, po podstawówce i niezamożna a zawsze elegancka była.
      Jak oglądam jej zdjęcia sprzed lat to zawsze fryc był, sukienka, ładne eleganckie bluzki, spódnice ( o dziwo teraz znowu modne, moja babcia nosiła coś ala ołówkowe ) pasujące torebki to tego, sznurek perelek czy korali itp.
      Dziadek tak samo. Dzieci też ubierali ladnie.

      --
      ''Ja nie byłam w ogóle na macierzyńskim i żyję, dwie koleżanki z pracy również. I nie potrafię zrozumieć tego biadolenia, że prawie rok wolnego to za mało.Ciąża= L4 + macierzyński 4miesiące.Po tygodniu już można normalnie funkcjonować. Ściągają szwy i jazda do roboty...''
      • Patrząc na zdjęcia moich przodków też mogłabym taki wniosek wyciągnąć. Ale nie wyciągam. Myślę, że po prostu rzadko się fotografowali, więc jak już, to wystrojeni byli.

        --
        Ja nie interpretuję Biblii. I nie mam zamiaru czytać jej w całości. Zbyt krwawa i pełna odrażających moralnie (jak dla mnie) opowiastek. I choć rozumiem zjawisko przenośni, i wiem, że nie należy starych tekstów traktować dosłownie, to sądzę, że nie wszystkie żenujące wygłupy przodków da się wytłumaczyć odległością w czasie i przestrzeni.
    • Oprócz zdjęcia nr 6, 17, 21 i 24, nie widzę tam nikogo eleganckiego. Wszystko bezkształtne i jakieś takie nieświeże.

      --
      kliknij
      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
    • A tam, elegancja. Ciuchy wymiętoszone, portki podciągnięte pod pachy, infantylne sukienusie, znoszone buty, stopy też raczej bez pedicure. Tylko nieliczne osoby porządnie wyglądają.
      • Kiedyś, jeszcze w latach 50-tych ubrania dla dzieci wyglądały jak miniaturki ubrań "dorosłych", dopiero potem rozwineło się fajne wzornictwo i wprowadzono nowe materiały. Czy to była elegancja? Może i fajnie wyglada dziecko w wełnianej marynareczce i kaszkiecie, ale na raz na imieninach u cioci. Ale ubierać je tak na codzień?
    • Tak, też odniosłam takie wrażenie, że warszawska ulica AD 1959 wyglądała dużo bardziej elegancko niż ta współczesna, przynajmniej na tych zdjęciach.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.