Dodaj do ulubionych

rozmowa kwalifikacyjna z dzieckiem?

07.06.11, 17:15
Witam, jestem mama 7 msc coreczki, chce wspomoc nasz domowy budzet i dlatego szukam pracy na weekendy kiedy to mala moze sie zajac jej tata. Wyslalam cv do piekarni na stanowisko sprzedawczyni zadzwonili do mnie i chca zebym jutro przyszla na rozmowe, ucieszylam sie ze jest odzew a tu nagle okazuje sie ze kompletnie nie mam jej jutro z kim zostawic, siostra, rodzice, dziadkowie, narzeczony wszyscy akurat jutro sa zajeci i nie moga sie nia zajac nawet chwile. Zostaly mi 2 opcje, isc z mala, albo wogole nie isc bo o przelozeniu terminu nie ma mowy ze strony pracodawcy.... co zrobic... praca jest na weekendy a wtedy takie sytuacje sie nie beda zdarzac tylko czy oni to zrozumieja....
Edytor zaawansowany
  • 07.06.11, 17:22
    Nie, stanąć na głowie i znaleźć opieke do małej
    Poproś sąsiadkę, zastanów się, może w okolicy jest klub malucha, w którym mogłabyś zostawić dziecko na godzinę...
    --
    zawodowo
  • 07.06.11, 17:24
    Firma trochę niepoważna - zdecydowanie zbyt krótkie wyprzedzenie. Poproś narzeczonego, żeby wziął urlop na jutro. Ewentualnie niech on weźmie dziecko do pracy, a nie ty na rozmowę kwalifikacyjną - mniej więcej tak samo świetne są oba rozwiązania.
  • 07.06.11, 18:06
    Moja obecna prace dostalam tak: w poniedzialek wrocilam z jednego wyjazdu urlopowego, na kilka dni wpadlam do domu przed kolejnym wyjazdem, we wtorek znalazlam ogloszenie, w srode pisalam podanie i gromadzilam dokumenty, we czwartek po poludniu osobiscie dostarczylam aplikacje do firmy, w piatek wczesnie rano obudzil mnie telefon (ja ciezko zaspana i zupelnie niekontaktujaca, czego ode mnie chca, w koncu bylam przed pierwsza kawa i to w trakcie urlopu, wiec mialam srednia okazje zrobic dobre wrazenie w trakcie rozmowy telefonicznej ) z zaproszeniem na interview tego samego dnia w poludnie. Oczywiscie , jako osoba chadzajaca wylacznie w jeansach i t-shirtach nie mialam nawet odpowiednio eleganckiej garderoby, wiec na interview poszlam w tym, co mialam, czyli w t-shircie. Po dwoch dniach (po weekendzie) mialam telefon z informacja o otrzymaniu pracy. Smieszne to wszystko bylo, a praca jak najbardziej serio.
  • 08.06.11, 11:20
    Czy to było w Polsce?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 13:16
    Nie. Co moglo byc dodatkowa okolicznoscia obciazajaca (bo dochodzi kwestia obcego akcentu, kwestia jezykowa)
    smile
  • 08.06.11, 14:20
    W Polsce jak się nie odpicujesz na rozmowę kwalifikacyjną jak stróż w Boże Ciało z obowiązkowym makijażem itp. to nie dostaniesz nawet pracy na zmywaku big_grin
    Stąd jak napisałaś, że poleciałaś w zwykłym podkoszulku na chybcika i dostałaś jednak pracę to pomyślałam, że to raczej polski pracodawca nie był big_grin
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 29.06.11, 18:36
    Większej bzdury jak żyję nie czytałamsmile) Nie noszę makiijażu a pracę zawsze dostaję taką jaką chcę. Kwalifikacje się liczą, nie tapeta na twarzy gazeto..
  • 30.06.11, 01:17
    tapeta na twarzy nie jest dowodem na właściwe przygotowanie się do rozmowy kwalifikacyjnej. To raczej "odpicowanie się", co w większości zawodów akurat pozytywnie widziane nie jest. Natomiast pozytywnie w Polsce jest widziane przyjście na rozmowę ubranym elegancko, podobnie jak w Polsce do teatru chodzi się na wieczorowo nie zaś w jeansach, co w WB już jak najbardziej uchodzi "na sucho" smile
  • 30.06.11, 12:33
    Chyba dawno w teatrze nie byłaś... A w filharmonii to w ogóle melomanów poznaje się po tym, że przychodzą w dżinsach i swetrach (nie licząc emerytów).
  • 03.07.11, 13:31
    bo wiesz, mnie chodziło o teatr a nie o osiedlowy dom kultury wink
  • 03.07.11, 14:05
    agnieszkacz napisała:

    > bo wiesz, mnie chodziło o teatr a nie o osiedlowy dom kultury wink

    w teorii obkuta, z praktyką niespecjalnie. na premiery to moze i wiekszosc gosci stara sie wyelegancic, przyjsc w czystych majtkach itp., bo pozniej bibka po spektaklu. przyjda tez jednak najpewniej jednostki akcentujace czarnym golfikiem swoja niezaleznosc tudziez istoty ludzkie z wisniami na ustach i w powłóczystych, zwiewnych sukniach autorstwa miejscowej projektantki mody, ktore nazwac mozna wprawdzie oryginalnymi i zaskakującymi, ale aliganckimi to juz hm...może niekoniecznie,etc. etc.
    na zwykły spektakl w czwartkowy wieczór nikt raczej nie wystroi sie jak stróż w Boże Ciało, bo to wiocha przeokrutna. I tyle.
    --
    A.D.I.D.A.S.
  • 29.06.11, 14:00
    > Firma trochę niepoważna - zdecydowanie zbyt krótkie wyprzedzenie.

    Przy handlu w piekarni powiedziałbym że to norma, tam jest codziennie dużo prostej pracy, rotacja też pewnie spora, więc miesięczna rekrutacja nie wchodzi w grę.

    > Poproś narzeczonego, żeby wziął urlop na jutro.

    A co jeśli to będzie tylko pierwsza z 20 rozmów kwalifikacyjnych? Należy brać to pod uwagę.

    Inna sprawa, że jeśli piekarnia chce Cię zatrudnić na weekend, to nie powinna wzywać na rozmowę w tygodniu.
  • 07.06.11, 17:40
    Jeżeli naprawdę nie masz z kim zostawić dziecka, to idź z małą. Nie rezygnuj. Oczywiście, że to nie jest dobre rozwiązanie, ale co zyskasz, jeśli nie pójdziesz w ogóle? Jeśli pójdziesz z nią, to przynajmniej są jakieś szanse. Nie kryguj się tylko i nie denerwuj tym, że przyszłaś z dzieckiem. Nie było wyjścia, trudno. Wyjaśnij RAZ i krótko powody takeij sytuacji (przećwicz to sobie przed lustrem), powiedz, że w weekendy jest ktoś, kto się córką zajmie. Powodzenia.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 07.06.11, 17:56
    Sama bylam na trzech interview z niemowlakiem przy piersi. Wszystkie rozmowy przeszlam pomyslnie, dostalam propozycje pracy, moglam wybierac, ktora oferta najbardziej mi pasuje.
  • 07.06.11, 18:14
    A szefem był mężczyzna? big_grin
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 07.06.11, 18:23
    a wlasnie, ze nie.
  • 08.06.11, 13:29
    A praca byla jako polozna?
    --
    Gasofnia
  • 08.06.11, 14:47
    Stawiam na "opiekunka w żłobku"...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 15:43
  • 29.06.11, 12:01
    Skoro wszystkie "przeszłaś pomyślnie" to po co aż 3? Ktoś tu ściemnia ;p
    Zresztą nie wierzę, że pracodawca powita z otwartymi ramionami niezorganizowaną kobietę "z dzieckiem przy piersi". Praca to praca, nie miejsce dla dzieci (również dla ich dobra).
  • 30.06.11, 01:36
    nic nie sciemniam. Wyslalam jednoczesnie aplikacje do 3 miejsc ,wszystkie zaprosily mnie na interview, ktore odbyly sie tego samego dnia, ale o roznych porach, jedno po drugim, w tym samym miescie. Poszlam na wszystkie rozmowy , po ktorych w ciagu kilku dni mialam 3 telefony, wszystkie z propozycja zatrudnienia, moglam wybrac miejsce, ktore mnie samej najbardziej przypadlo do gustu. Tak trudno sobie wyobrazic taki scenariusz?
  • 07.06.11, 17:46
    Kto bedzie sie zajmowal dzieckiem jesli dostaniesz ta prace?
  • 07.06.11, 17:50
    Mąż, w weekendy, bo to praca na wekkendy. Tak zrozumiałam z pierwszego postu. Jutro jest środa.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 08.06.11, 11:31
    Jeżeliby dana firma szukała kogoś jedynie na czwartki w godzinach 16-18.00 rozumiem, że z kandydatami do tej pracy zgodnie z Twoją logiką powinni się umawiać jedynie w czwartki między 16 a 18.00? Zaś jeżeli by potrzebowali pracownika na nocną zmianę zgodnie z Twoją logiką nie powinni mieć pretensji gdy potencjalny pracownik nie zgodzi się na rozmowę kwalifikacyjną o godzinie 13.00 tylko zażąda aby umawiać się w godzinach nocnych?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 12:31
    Nie, to chyba zgodnie z Twoją logiką. Ja tylko odpowiedziałam na pytanie osobie, która najwyraźniej nie doczytała pierwszego posta.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 08.06.11, 23:26
    Po prostu nie powinni się spodziewać, że ktoś z dnia na dzień zrobi się dyspozycyjny w terminie, w którym z założenia dyspozycyjny być nie musi, więc pewnie nie jest.

    Potencjalny pracownik nocnej zmiany może coś mieć o tej trzynastej, czego się nie da przełożyć z jednodniowym wyprzedzeniem. A pracodawca byłby idiotą, gdyby wnioskował coś o dyspozycyjności w porach nocnych z faktu posiadania zobowiązań około południa.

    Nikt tu nie pisze o żądaniu rozmowy kwalifikacyjnej w godzinach przyszłej pracy. Więc nie przekręcaj. Piszemy tylko, że nie każdemu musi odpowiadać termin bardzo od tych godzin odległy i to z wyprzedzeniem jednodniowym.
  • 07.06.11, 18:17
    Nie przyjęłabym takiej niezorganizowanej pracownicy do pracy nawet tylko w weekendy. Co będzie jak nagle w któryś weekend mąż nie da rady się zająć dzieckiem? Skoro nie potrafiła jednorazowo znaleźć zastępstwa to co dopiero na dwa dni.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 07.06.11, 18:29
    Nie pracowałabym u gościa, który ma takie braki w logice: co innego stała opieka nad dzieckiem, co innego sytuacja nagła, w jakiej znalazła się autorka.
    --
    "Żeby on [Tusk] był takim dobrym premierem, jak jest fajnym facetem, to nie miałabym tych problemów przed przyszłymi wyborami, co mam." - Asia_i_p
  • 08.06.11, 09:06
    >Nie pracowałabym u gościa...

    Wiesz, to narazie jej zalezy, pewnie nie tylko ona tam aplikuje- przy takim bezrobociu...na takie stanowisko moze byc kilkunastu- kilkudziesieciu chetnych.
  • 29.06.11, 13:15
    >...na takie stanowisko moze byc kilkunastu- kilkudziesieciu chetnych.


    albo conajmniej kilkuset; wszyscy sie zabijają po prostu o to STANOWISKO smile

    --
    Nie jestem wierszokletą ani prozaikiem
  • 08.06.11, 11:02
    ale tak funkcjonuja wszystkie dzialy HR o ile firma je posiada, nikt nei inwestuje w pracownika ktory potrafi nawalic na rozmowie kwalifikacyjnej przychodzac z dzieciakiem smile
    jesli firma jest powazna dzwoni sie i przeklada spotkanie wymyslajac jakis powod takiego stanu rzeczy, ale pojawienie sie na interview z dzieckiem to jakas masakra smile zwlaszcza ze dyspozycyjnosc w okreslonym zakresie to jest czesto podstawa wymagan wobec pracownika i jak rokuje ten ktory nie jest w stanie sobie zapewnic wolnych od dziecka 2h, no wybacz, dzis rynek pracy jest taki ze sie nikt nei bedzie zastanawial czy to sytuacja nagla czy nienagla, jak nagla to sie dzwoni i przeklada rozmowe.
  • 08.06.11, 11:23
    ale tak funkcjonuja wszystkie dzialy HR o ile firma je posiada

    Doczytałaś, że to piekarnia? W takich miejscach nie robi się kilkuetapowej rekrutacji, tylko krótką rozmowę o konkretach.

    Szkoda, że autorka wątku rozmawiając z nimi przez telefon nie była przytomniejsza i nie powiedziała, że po prostu nie może. Mogła zaproponować np. spotkanie po południu (gdy mąż przyjdzie z pracy) albo od razu zapytać, czy może przyjść z dzieckiem.

    A jeśli wymagasz od kandydatki zachowania spełniającego standardy korporacyjne , to wymagaj go przede wszystkim od firmy. Po pierwsze, niech nie umawiają się na następny dzień bez innej opcji,. Po drugie, piszesz o dyspozycyjności w określonym zakresie. Ten akurat został określony precyzyjnie - weekendy. Niech od kandydata do pracy w weekend nie wymagają więc dyspozycyjności w środy.

    To się nazywa kapitalizm po polsku - praca na 1/4 etatu (o ile w ogóle umowa o pracę), płaca zapewne minimalna, telefon "proszę przyjść" z dnia na dzień, a wymagania jak dla "managera projectu". Standardy wobec siebie jak w piekarni, a wobec kandydata jak w korporacji. Śmiech na sali.
  • 08.06.11, 11:34
    doczytalas "o ile firma je posiada"
    jak pisalem ZAWSZE bardziej powazne w oczach pracodawcy jakiegokolwiek bedzie wykonanie telefonu i przelozenie rozmowy.
    co do wymagan korporacyjnych plac minimalnych etc, to nie ja ubiegam sie o prace w piekarni, piszesz o korpo, coz szefowie niewielkich piekarenek beda bardziej bezlitosni niz korpomanagerowie z tego wzgledu ze oni licza wlasna prywaciarska kase w swojej kieszeni, wiec skoro ktos decyduje sie w to wchodzic to litosci, jesli podejrzewa ze z dzieckiem na reku (bycmoze przy cycku) zostanie przyjety to bardzo grubo sie myli, oj bardzo big_grin
  • 09.06.11, 17:17
    Mieszasz dwie rzeczy: jedna to fakt jednorazowego pojawienia się z dzieckiem na rozmowie, w porach, w których potencjalna pracownica nie musi być dyspozycyjna. Drugie to wpływ macierzyństwa na pracę.

    To, o czym piszesz teraz, czyli dyskryminacja młodych matek na rynku pracy, może zaś mieć miejsce równie dobrze, jeśli autorka wątku pojawi się na rozmowie bez dziecka. Tu bowiem liczy się fakt bycia matką, a nie dyspozycyjnośc w konkretnym terminie.

    A korpomanagerowie liczą kasę z premii, którą dostają również na podstawie wyników zespołu, którym zarządzają, więc mają taką samą motywację, by dyskryminować.

    I nikt nie mówi o zatrudnianiu autorki wątku z litości - zakładamy, że ma odpowiednie kwalifuikacje do tej pracy, zaś kwestia dyspozycyjności w wymaganym przez pracodawcę terminie została już chyba wyjaśniona.
  • 29.06.11, 13:24
    Oj pie...cie miłe panie, widać, że nie zatrudniałyście personelu "niskiego szczebla" w swojej firmie. Otóż matka z dzieckiem jest idealnym pracownikiem, ponieważ studentka ma sesje, biby, nieustannie szuka lepszej pracy (zwolnienie z dnia na dzień), a matka z dzieckiem trzęsie się nad tym zarobionym tysiączkiem jak osika nad stawem i pilnuje, aby stawiać się w pracy pilnie, punktualnie i jak najlepiej wykonać robotę.
    Miałam porównanie, gdyż zatrudniałam i młode mamuśki i studentki właśnie i panie ok.40-50 lat. Te ostatnie często już były tak cwane, że bez pardonu kradły na potęgę i pieniądze i towary, co naturalnie nie jest regułą.Ale ogólnie miały mnie w dupie, a "mamuśki" już nie.
    --
    "Pamietam jednego kolege, jak walczył jak
    Luke Skywalker zamrozonymi makowcami, a sam "gospodarz" imprezy powtarzał tylko cierpliwie >>Tylko nie francuza, to sie strasznie dlugo kręci<<..." (autor: Dlania)
  • 08.06.11, 11:30
    Sorry, ale mówimy tutaj o weekendowej pracy w piekarni, a nie o stanowisku kierowniczym w korporacji.
  • 08.06.11, 11:36
    wlasnie o to chodzi, nie ma wymagan specjalistycznych a podstawowym wymaganiem jest dyspozycyjnosc, gdyby rekrutowano zajebistego specjaliste na jakies korpostanowisko to moze przy mega kompetencjach i wiedzy ten dzieciak jakos by uszedl w tloku, w piekarni nie ma szans, bo nie ma innych wymagan ponad dyspozycyjnosc w czasie pracy - powiedz jak rokuje osoba ktora nie jest w stanie dziecku opieki na gora 2h zorganizowac co?
  • 08.06.11, 11:24
    Nawet jeśli praca jest tylko w weekendy może zdarzyć się sytuacja gdy mąż autorki z różnych powodów nie będzie mógł zająć się dzieckiem w weekend i wyniknie to z dnia na dzień.
    I co wtedy? Zabierze niemowlaka do piekarni? Pracodawcy szukają osób dla których zorganizowanie opieki nad dzieckiem będzie tylko ich problemem a nie problemem pracodawcy.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 13:33
    No to zostawi wozek z niemowlakiem pod praca, przeciez przez pare godzin nic sie nie stanie...A powaznie: nienormalne jest to, co robia z nami pracodawcy sad.
    --
    Gasofnia
  • 08.06.11, 13:59
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Nawet jeśli praca jest tylko w weekendy może zdarzyć się sytuacja gdy mąż autor
    > ki z różnych powodów nie będzie mógł zająć się dzieckiem w weekend i wyniknie t
    > o z dnia na dzień.

    różne rzeczy mogą wyniknąć z dnia na dzień, można nogę złamać, dostać zapalenia wwyrostka albo umrzeć. Dla nikogo nie jest to przeszkodą w zatrudnianiu ludzi.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 08.06.11, 14:50
    Ale w przypadku osoby z dzieckiem jest potrójne ryzyko, bo nie dość że jej się może coś stać jak pisałaś, jak dziecku i opiekunowi dziecka.
    A ryzyko każdy chce zminimalizować.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 09.06.11, 09:55
    Tak, tak, wiemy, Gazeciu, że według Ciebie wszystkie matki z dziećmi są pasożytami społecznymi i powinny zostać zagazowane.
  • 09.06.11, 18:41
    Nadinterpretujesz moją niechęć do niektórych przemądrzałych i dość prostych matek z potomstwem.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 12:39
    hmm, to raczej nie szukaj pracowników wśród matek/rodziców bo takie niespodzianki się raczej zdarzają przy dzieciach. W ogóle to proponuję firmę jednoosobową zakładaj jak już chcesz własną działalność/byc szefem.
  • 07.06.11, 19:09
    Zostawiłabym dziecko choćby z obcą osobą tj sąsiadką, raz tak zrobiłam dziecko bawiło się przednio i nie chciało wracać do domu smile
    Na pewno nie poszłabym z dzieckiem, to już wolałabym nie iść w ogóle. Ale może źle myślę...
    --
    Co powiedział Bóg po stworzeniu mężczyzny? - Pierwsze śliwki robaczywki
  • 07.06.11, 19:21
    Poszlabym z dzieckiem i tyle, powiedzialabym, ze do pracy z nim przychodzic nie bedziesz, ale dzis wyjatkowo musialas je zabrac i tyle.
  • 07.06.11, 19:31
    Pójście na rozmowę z dzieckiem to wtopa, ale jeśli zależałoby mi na pracy nie poddałabym się bez walki.
    Czyli: zakładając, ze NAPRAWDĘ nie mam co z nią zrobić wzięłabym ze sobą. Dobrze bym to przemyślała, jak sie zorganizować, żeby mała była minimalnie uciążliwa. Z tupetem załadowałabym się do środka, na wejściu wyjaśniła sytuację w odniesieniu do weekendów i starałabym się wypaść max możliwie profesjonalnie udając, że wszystko w 100% gra.
  • 08.06.11, 00:41
    A czemu wtopa ? Praca jest w weekendy a jutro środa... tak więc logiczne, że może nie mieć z kim dziecka zostawić. To tak jak byś startowała do pracy rozmowa z jakiś dziwnych powodów była w środku nocy... to co też jej wina że z dzieckiem by przyszła ?
  • 08.06.11, 08:19
    jak bardzo profesjonalnym trzeba być, żeby dostać pracę sprzedawczyni w piekarni? smile Na miejscu autorki - jeśli naprawdę sytuacja jest taka, że nikt na godzinę nie może zająć się dzieckiem (nawet sąsiadka) to weź je ze sobą i wyjaśnij spokojnie dlaczego tak postąpiłaś. postaraj się tylko żeby dziecko miało sucho, chłodno i pełny brzuszek (a najlepiej spało). Nie idąc nie masz szansy na pracę, idąc z dzieckiem jakieś szanse masz.
  • 08.06.11, 11:08
    podejrzewam ze dyspozycyjnosc jest podstawowym wymaganiem, niestety pojawienie sie na rozmowie z dzieckiem jednoznacznie sugeruje pracodawcy ze z ta dyspozycyjnoscia moze byc nie halo i jesli bedzie bezdzietna konkurentka to nie ma takiej mozliwosci aby w tej sytuacji wybrano autorke watku.
    dzietnosc i stan cywilny to sa rzeczy ktore kobiety w cv skrupulatnie ukrywaja, bo czasem wystarczy sam sygnal o dziecku lub checi jego posiadania aby zostac skreslonym na samym poczatku niezaleznie od kompetencji. powiedz jakim oszolomem trzeba byc, aby zabrac dziecko na rozmowe kwalifikacyjna, wylozyc wszystkie karty na stol i miec nadzieje ze sie uda?
    autorka nie ma zadnych szans na prace po takiej rozmowie z siedmiomiesieczniakiem ZADNYCH. zwlaszcza ze szefowie piekarni do uzlajacych sie nad dzieciatymi laseczkami nie naleza a baba z dzieckiem to klopot dla firmy
  • 08.06.11, 11:13
    i to jest wlasnie przyklad na sciaganie ze swiata ( zwlaszcza z USA) najgorszych wzorcow kapitalizmu, brutalnego i bezwzglednego, dyskryminujacego mlode matki. A wszyscy temu przyklaskuja i uwazaja, ze tak jest ok sad
    To do cholery kiedy czlowiek ma sie rozmnazac, jesli fakt posiadania roodziny i dzieci jest kompromitujacy i powinien byc skrzetnie ukrywany przed potencjalnym pracodawca? Na emeryturze?
    To, ze pojdzie na rozmowe z dzieckiem nie oznacza, ze bedzie je musiala zabierac rowniez do pracy.
    Akceptacja takiego stanu rzeczy same sobie, kobiety, strzelacie w stope.
  • 08.06.11, 11:25
    Do tego o jakiej tu dyspozycyjnosci mowa? Praca jest w weekendy czyli soboty i niedziele, w okreslonych godzinach i do tego pracownik ma sie dostosowac. W ciagu tygodnia pracowac nie bedzie tylko zajmowac sie dzieckiem i skoro nie ma go z kim zostawic to zabiera z soba, w koncu to rozmowa, nie bedzie pracowac.
    Jak czytam o tej dyspozycyjnosci to mnie ciarki przechodza od razu mi sie przypomina polski pracodawca i polskie warunki pracy. Co to wogole znaczy dyspozycyjny? Czyli jaki wg polskich norm?
  • 08.06.11, 11:41
    prosze cie moja droga jaka dyspozycyjnosc, serio masz problem z logicznym wyciaganiem wnioskow?
    taka prosta implikacja
    baba nie jest w stanie zapewnic dziekcu opieki na czas rowmowy z tego logicznie wynika ze wysoce prawdopodobne jest ze beda sytuacje gdy nie bedzie mogla mu zapewnic opieki na czas pracy, prosta sprawa i nic poza tym
  • 08.06.11, 11:44
    freakwave napisała:

    > prosze cie moja droga jaka dyspozycyjnosc, serio masz problem z logicznym wyci
    > aganiem wnioskow?

    Nie nie mam.

    > taka prosta implikacja
    > baba nie jest w stanie zapewnic dziekcu opieki na czas rowmowy z tego logicznie
    > wynika ze wysoce prawdopodobne jest ze beda sytuacje gdy nie bedzie mogla mu z
    > apewnic opieki na czas pracy, prosta sprawa i nic poza tym


    Nie z tego wcale tak nie wynika, to nadinterpretacja.
  • 08.06.11, 11:51
    To nie jest nadinterpretacja. Tak rozumuja wlasciciele piekarni.
  • 08.06.11, 11:56
    rita75 napisała:

    > To nie jest nadinterpretacja. Tak rozumuja wlasciciele piekarni.

    Jesooo, to straszne, mozna miec tylko nadzieje, ze nie wszyscywink
  • 08.06.11, 12:19
    jest takie powiedzenie "nadzieja matka glupich" pasuje w tym kontekscie jak ulal big_grin
  • 09.06.11, 19:14
    Proszę o niedyskryminowanie właścicieli piekarni. W tym zawodzie, jak w każdym, zdarzają się mniej i bardziej inteligentni, a ty od razu sugerujesz, że mniej.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 08.06.11, 11:51
    problemy z organizacja opieki nad dzieckiem nie wynikaja z faktu zabrania dzieciaka na tak wazne spotkanie jak rozmowa kwalifikacyjna?
    ocierasz sie o smiesznosc, serio
  • 08.06.11, 12:31
    Środa - nie równa się - sobota i niedziela, rozumiesz?

    Środa to nie jest ani sobota, ani niedziela. Autorka ma już zorganizowaną opiekę dla dziecka na soboty i niedziele, pojmujesz?
  • 08.06.11, 13:44
    skoro sroda nie rowna sie sobota to sie nie umawia na srode na rozmowe jak sie nie ma komu powierzyc opieki nad dzieckiem, to skrajny przyklad nieudolnosci na samym wstepie do ewentualnej kariery w piekarni ;D
    hello o czym my gadamy, telefony istnieja i spotkanie sie przeklada na weekend a nie ciaga dziecko bo to zwyczajna gafa zawodowa
  • 08.06.11, 14:08
    Mówisz, że gafa. A czy nie jest lepiej dostosować się do pracodawcy, zamiast narzucać pracodawcy termin spotkania?Ostatecznie jakiś powód był, że chcieli widzieć ją w środę.
  • 08.06.11, 14:15
    A no widzisz, upał upałem, ale za radą policjiwkrainie doczytałam smile i nie da się przełożyć.
  • 08.06.11, 14:17
    no to coz spinam poslady i na dwie godziny oddaje za odpowiednia kase dziecko pod opieke pan w prywatnym zlobku, jest sporo rozwiazan, nie trzeba dzieciaka targac na rozmowy.
    efekt pojscia z dzieckiem bedzie taki sam jak nie odbycia rozmowy w ogole...
  • 08.06.11, 14:46
    A co jeżeli prywatny żłobek jest 100km dalej? Oczywiście, że lepiej znaleźć opiekę dla dziecka, ale jak się nie uda to chyba lepiej spróbować i przyjść z dzieckiem?
  • 08.06.11, 14:50
    skoro wszystko sie wali i pali aby autorce uniemozliwic odbycie w normalny sposob rozmowy kwalifikacyjnej to moze jej w ogole nie odbywac, jest sporo takich ludzi ktorym ziagle wiatr w oczy i pod gorke do szkoly, nazywa sie ich potocznie nieudacznikami.
    zawsze mozna ze wszystkim "sprawdzac czy nie ksiadz" jakw misiu tongue_out
  • 08.06.11, 23:32
    Freakwave, istnieje życie poza korporacją w dużym mieście, wiesz? Na przykład istnieją firmy, w których stosuje się inne standardy, niż w pracy buirowej, istnieją też miejscowości, w których nie ma żłobków. Istnieją też ludzie, których nie stać na opiekunkę do dziecka (kandydatka do pracy w piekarni, matka małego dziecka, ma duże szanse należeć do takowych). Istnieją też małe miejscowości, gdzie brak takowych, zwłaszcza, jeśli ktos szuka w trybie natychmiastowym.

    A twoje porady są jak sugestia zamówienia chińszczyzny na telefon w popegieerowskiej wsi, gdzie szampon, wódkę i kaszki dla niemowląt kupuje się w jednym sklepie.
  • 09.06.11, 11:40
    istnieja tez indianie, w amazonskiej dzungli nie dzialaja komorki, w tybecie ponoc grasuje Yeti a i ufo gdzieniegdzie na swiecie sie widuje smile
    istnieje tez cos takiego jak krzywa gaussa ktora pozwala wykluczyc statystycznie nieprawdopodobne opcje na rzecz bardziej prawdopodobnych, ma ona zastosowanie zarowno w przypadku oceny sutyacji przyscia z dzieckiem na rozmowe jak i oceny sytuacji prawdopodobienstwa wystapienia tekich problemow z otaczajaca rzeczywistoscia ze nikt sie dzieckiem zajac nie moze...
    swoja droga, czy kobieta, w popegiereowskiej wsi bez mozliwosci zostawienia dziecka w razie wypadku w prywatnym przedszkolu nie majaca zadnych opcji opieki nad nim powinna ubiegac sie o prace?
    zycie to nie je bajka big_grin ja serio bym chcial aby wszyscy byli szczesliwi i zadowoleni ale cos mi wewnetrznie mowi ze ani sytuacja tak tragiczna nie jest (ludzie maja znajomych, przyjaciol, sasiadow) ani mozliwosc zatrudnienia z dzieckiem na reku nie wypada tak zajebiscie jak tu w wiekszosci doradzacie bedzie dziekujemy z auwage "zadzwonimy do pani"
  • 09.06.11, 14:57
    > swoja droga, czy kobieta, w popegiereowskiej wsi bez mozliwosci zostawienia dzi
    > ecka w razie wypadku w prywatnym przedszkolu nie majaca zadnych opcji opieki na
    > d nim powinna ubiegac sie o prace?

    ty tak serio? bo az mnie zatkalo, pewien typ ludzi nigdy nie przestanie mnie zadziwiac wink
  • 09.06.11, 15:03
    chyba logiczne ze jesli w razie wypadku nie masz z kim dziecka zostawic to nie idziesz pracowac tylko zajmujesz sie dzieckiem, czy co zostawiasz siedmiomiesieczniaka na ulicy w wozku, czy idziesz z nim do pracy bo nie rozumiem?
    rozmowa kwalifikacyjna to nie jest spotkanie towarzystkie, to spotkanie biznesowe i jesli ktos na czas tego spotkania nie jest w stanie zapewnic opieki nad dzieckiem to sorry jaka jest szansa ze nie nawali w pracy z powodu dzieciaka?
    zadna
    niektorzy ludzie nie przestaja mnie zadziwiac - masz dziecko z ktorym nei ma co zrobic, shit happens nie idziesz do pracy, nie ma nakazu posiadania potomstwa a z niedogodnosciami trzeba sie liczyc jesli sie je juz posiada i sie nie ma z kim zostawic, prosta sprawa
  • 09.06.11, 16:32
    Rozumiem ze kobiety z dzieckiem powinny siedzec w domu na zasilku i nie podejmowac pracy.
    a o jaki wypadek ci chodzi konkretnie? i czemu przedszkole musi byc koniecznie prywatne ?
  • 09.06.11, 16:44
    nie powinny siedziec, ale powinny sobie zdawac sprawe z tego ze podczas rozmowy o prace gdzie najwazniejsza jest dyspozycyjnosc w wymiarze czasu pracy jesli przyjda z dzieckie to udowadniaja przyszlemu pracodawcy ze sa kims w kogo nie warto inwestowac smile
    a prywatne przedszkole bo jakos nie widze mozliwosci aby panstwowe placowki zajely sie dzieckiem niewiadomego pochodzenia na godzine...
  • 09.06.11, 16:57
    freakwave napisała:

    > nie powinny siedziec, ale powinny sobie zdawac sprawe z tego ze podczas rozmowy
    > o prace gdzie najwazniejsza jest dyspozycyjnosc w wymiarze czasu pracy


    ano...

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 16:59
    powiedzmy ze rozmowa kwalifikacyjna wlicza sie niejako w ten czas jako pierwszy czas spedzony z przyszlym pracodawca, prosta sprawa, nie warto robic sobie jaj jesli komus na pracy zalezy.
  • 09.06.11, 18:11
    noale sprawa jest jasna, sytuacja jednoznaczna, wyjscia dwa:
    - moze zrezygnowac z ubiegania sie o ta prace, pozostac bezrobotna
    - pojsc na rozmowe z dzieckiem

    Ty mowisz ze jesli nie ma z kim zostawic dziecka nie powinna sie o prace ubiegac, wiecej, jesli w okolicy nie ma prywatnego przedszkola otwartego w weekendy wogole o pracy powinna zapomniec. Serio uwazasz ze to najlepsze wyscie z tej sytuacji?
  • 09.06.11, 18:19
    czytaj ze zrozumieniem, ja nic takiego nie napisalem ze nie powinna sie o prace ubiegac, ale jesli przyjdzie na rozmowe z dzieckiem pracodawca na bank wysnuje wniosek ze nie ma go z kim zostawic i z praca moze sie z miejsca pozegnac
  • 09.06.11, 18:39
    ale jak to sie ma do tej konkretnej sytuacji ?
    Kobieta moze isc z dzieckiem, albo nie isc wogole ?
  • 09.06.11, 18:56
    isc z dzieckiem = nie isc w ogole efekt bedzie ten sam
  • 09.06.11, 19:06
    kazda rozmowa kwalifikacyjna cos daje, chociazby sam fakt obycia z rozmowami kwalifikacyjnymi, doswiadczenie w kontakcie z pracodawca i wieksza pewnosc siebie na nastepnej, dodatkowo moze niesc szanse na prace,chocby minimalne.
    Nie idac wogole nie uzyska zupelnie nic.
    W dodatku niczego nie ryzykuje, w najgorszym wypadku nie dostanie pracy,czyli znajdzie sie w punkcie wyjscia.
  • 30.06.11, 01:42
    jasne, a szczególnie dużo doświadczenia w kontakcie z ewentualnym pracodawcą oraz pewności siebie to nabędzie, gdy ten ją wyśmieje i zruga od góry dołu, że nie zorganizowana i w sposób niepoważny marnuje jego czas.
    W mojej obecnej pracy (szczęśliwie dobrze się ułożyło wink) musiałam przekonywać przyszłego pracodawcę, że nie jestem wielbłądem i nie będę się spóźniać oraz nałogowo brać urlopu z powodu zamieszkiwania w innym mieście, gdyż poprzedni pracownik był zamiejscowy i notorycznie się takich zachowań dopuszczał. Na rozmowę przyszłam punktualnie, nawet chwilkę przed czasem, ale efekt rogów zadziałał i sam fakt bycia zamiejscową zadziałał na moją niekorzyść. Dużo się musiałam nagimnastykować aby przekonać przyszłego pracodawcę, że nie zrobię mu takiego zawodu, narażając jednocześnie firmę na straty z powodu mojej nieprzewidzianej nieobecności.
    Dziewczyna powinna postarać się o opiekę nad dzieckiem.
    Argument, że w okolicy 100 km nie ma płatnego żłobka, przedszkola, klubiku malucha jest po prostu śmieszny wink Jeśli faktycznie nie ma możliwości, powinna zadzwonić i spróbować przełożyć na 17.00 lub też uprzedzić, że z dzieckiem będzie. Co jeśli dziecko się obudzi? Rozwrzeszczy na widok faceta? Zrobi śmierdzącą kupę? Głupie to, ale kurcze, dzieci robią kupy, szczególnie takie 7-mczne, nawet kilka razy dziennie wink
  • 09.06.11, 19:20
    wymyslasz. Nie raz i nie dwa zdarzalo mi sie zmieniac termin rozmowy, bo cos wyskakiwalo ktorejs ze stron (surprise - czesciej to byli pracodawcy i dla nikogo nie bylo to objawem braku szacunku).
    To, co dziewczyna powinna zrobic, to zadzwonic do piekarni, powiedziec, ze w proponowanym terminie nie moze przyjsc, bo jej opieka nawalila, co nie zmienia faktu, ze w weekendy jest dyspozycyjna (jesli piekarnia szuka kogos na weekendy to przeciez zdaja sobie sprawe z tego, ze to bedzie dla kogos praca dodatkowa i w ciagu tygodnia ma inne zobowiazania, szkola, druga praca, dziecko, whatever) i zobaczyc, co pracodawca zaproponuje (albo sam powie, zeby przyszla z dzieckiem, albo zaproponuje inny termin).

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 19:30
    czy to czasem nie ty linkowalas ze rozmowa w sensie terminu jest nieprzekladalna?
  • 09.06.11, 19:34
    freakwave napisała:

    > czy to czasem nie ty linkowalas ze rozmowa w sensie terminu jest nieprzekladaln
    > a?

    i skoro jest nieprzekladalna z powodu pracodawcy, to pracodawca moze powiedziec, zeby przyszla z dzieckiem, jesli nie ma innego wyjscia - na pewno lepiej to uslyszec od niego niz od obcych ludzi w sieci.
    Albo sie moze okazac, ze jednak jest przekladalna, ale to jest tylko od PRACODAWCY zalezne, nei od niej i nei tobie o tym twierdzic, a linkowalam na skutek twojego pierdzielenia ze ONA ma przelozyc.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 19:43
    coz sama sobie przeczysz w tej chwili, jedna z pierwszych rzeczy jakie proponowalem byl telefon do osoby odpowiedzialnej za rekrutacje i proba przelozenia rozmowy, wiec o czym my dyskutujemy?
    za wszelka cene chcesz mie upierdzielic w tym watku, odpowiedz jest prosta - nie uda ci sie to, bo wiekszosc pracodawcow widzac babe z dzieckiem na rozmowie usmiechnie sie pod nosem i odlozy cv na odpowiednia kupke do niszczarki...
  • 09.06.11, 19:50
    freakwave napisała:

    > coz sama sobie przeczysz w tej chwili, jedna z pierwszych rzeczy jakie propono
    > walem byl telefon do osoby odpowiedzialnej za rekrutacje i proba przelozenia ro
    > zmowy, wiec o czym my dyskutujemy?

    nie przecze. Skoro pracodawca poinformowal, ze termin jest nieprzekladalny, to prosba o przelozenie = zrobienie z siebie debilki.
    Co innego zadzwonic i przedstawic problem (wraz z informacja, ze ten problem nie istnieje w weekendy oraz, ze jesli jemu to nie bedzie przeszkadzac, to ona moze przyjsc z dzieckiem, jakkolwiek rozumie, ze to moze byc ze widziane) i zobaczyc, co zaproponuje pracodawca. Zasadnicza roznica.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 19:53
    chyba za bardzo wdajesz sie w szczegoly wystarczy telefon z wyjasnieniem sytuacji, czy nie o tym pisalem?
    ladowanie sie na rozmowe do piekarza z dzieciakiem to strzal w stope
  • 09.06.11, 20:01
    nie, pisales o telefonie z propozycja przelozenia rozmowy. Zalozenie jest takie, ze przelozyc sie nie da.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 21:47
    to sie nie idze i sie dupy nie zawraca czowiekowi ktory potem nie bedzie wiedzial jak laske spuscic na drzewo smile
    szczerze - ciekawe jak tam autorka znalazla opieke czy prace z dzieckiem pryz cycku bo tak jakos sie nie wypowiada tongue_out
  • 09.06.11, 16:47
    To źle rozumiesz. Gdzie wy te wszystkie bzdury wyczytujecie? Chyba w waszych glowach, bo na pewno nie w tym, co jest napisane.
  • 09.06.11, 18:05
    > swoja droga, czy kobieta, w popegiereowskiej wsi bez mozliwosci zostawienia dzi
    > ecka w razie wypadku w prywatnym przedszkolu nie majaca zadnych opcji opieki na
    > d nim powinna ubiegac sie o prace?
  • 09.06.11, 18:20
    przesledz caly watek i kontekst tej wypowiedzi a potem sie wyrywaj jak filip z konopii ;D
  • 09.06.11, 15:58
    > swoja droga, czy kobieta, w popegiereowskiej wsi bez mozliwosci zostawienia dzi
    > ecka w razie wypadku w prywatnym przedszkolu nie majaca zadnych opcji opieki na
    > d nim powinna ubiegac sie o prace?

    Raczej nie. Podobnie, jak ty raczej nie powinienes, bo zawsze mozesz sie poślizgnąć na skorce od banana i zaliczyc paskudne zlamanie wymagajace interwencji chirurgicznej i rekonwalescencji i twoj pracodawca bedzie w glebokiej dupie. W sumie nie mniej prawdopodobne niz wypadek w prywatnym przedszkolu połączony z absolutnym brakiem alternatywnej opieki. Zycie to nie jebajka, nie mozna zakladac, ze ci sie to nie zdarzy, ze nie wspomne o tym, ze jesli sie ktos toba zaopiekuje (niczym tym dzieckiem), to twojemu pracodawcy to akurat nie pomoze.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 16:13
    tez mi przykro ze matki chcace pracowac nie maja z kim dzieci zostawiac i laza z nimi na rozmowe kwaliwikacyjna, przykro mi rowniez ze pracodawca w takim przypadku dba jedynie o wlasna firme i wlasne zyski zostawiajac matke z dzieckiem przy cycu na rozmowie w ciemnej duppie bezrobocia, ogolnie przykro mi ze swiat jest zly i okrutny dla dzietnych osob, ale najbardziej mi przykro ze istnieje tyle pan, ktore w zabraniu dzieciora na rozmowe kwalifikacyjna upatruje jakiegokolwiek sukcesu badz braku wplywu dziecka na zapatrywanie pracodawcy na rekrutowanego, szczerze przykro mi bo nie wiem jak mozna byc takim idiota zeby nie dostrzegac subtelnych realiow polskiego rynku pracy ktory nie lubi kobiet z dziecmi no zwyczajnie
  • 09.06.11, 16:29
    chyba nie ogarniasz dwoch roznych rzeczy. Co innego rozmowa kwalifikacyjna, a co innego brednie o wypadkach w przedszkolach i niedyspozyzyjnosci do pracy.
    Pierdzielenie w stylu "a co, jesli ojciec nie bedzie mogl w weekend zajac sie dzieckiem bo sobie pozaprasza ekipe na grilla" czy jakie to tam argumenta w tym woncie padaly jest rownie rzeczowe jak "ojciec dziecka nie powinien isc do pracy, bo co z tego, ze matka sie nim zajmuje, skoro pewnego dnai moze postanowic wybrac sie do fryzjera i kto sie nim zajmie?"

    Nikt normalny szukajac pracownika w godzinach 8-16 pon-pt nie zorganizuje rozmowy w niedziele wieczorem a nawet jesli, to nie byloby normalne, gdyby uznal kandydata za niedyspozycyjnego, bo on wtedy nie moze. To jest taka sama sytuacja.

    Inna rzecz, ze dziewczyna zamiast pytac na forum co zrobic, powinna sie skontaktowac z pracodawca i wyjasnic sytuacje, to pracodawca wie najlepiej, czy naprawde nie moze przelozyc tego terminu.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 16:32
    juz nie mowiac o tym, ze twoje przykrosci nie maja nic, ale to nic wspolnego z moim postem, pod ktorym sie podpiales, ot tak se beblasz zeby beblac.
    Wypadki chodza po ludziach. Rowniez doroslych i bezdzietnych. Kazdy srednio rozgarniety czlowiek to wie.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 09.06.11, 16:45
    no jak komu ssie wypadek na rozmowie przytrafi to sie musi liczyc z brakiem odzewu po tkaim interview - takie zycie, co ja poradze
  • 09.06.11, 16:37
    Bo co? Bo najlepiej chlipnąć w rękaw "rynek mnie nie lubi", po czym położyć cicho uszy po sobie i dalej nieść swój krzyż?
    Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek w tym wątku twierdził, że nic lepiej nie załatwi dziewczynie pracy, jak niemowlę na ręku. Jeden chyba tylko głos (słusznie) zauważył, że bywają pracodawcy, którzy taką sytaucję umieją obrócić na swoją i kadydatki korzyść. Tyle. Za to jest masę głosów za tym, żeby nie rezygnować bez walki. Ja np. nie zauważyłam, żeby rynek, a zwłaszcza media, promował szczególnie jąkały, ale Owsiak się tym jakoś nie przejął. To są oczywiście wyjątki, ale - ludzie - nie odbierajcie innym woli walki, nie zniechęcajcie ich zanim jeszcze w ogóle podejmą jakąś próbę. Niech ryzykują, może to oni będą tym wyjątkiem.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 08.06.11, 11:27
    Na ogół jest jeszcze ojciec dziecka.
    -
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 29.06.11, 14:16
    Powinna pojsc bez dziecka.Z dzieckiem jest nie profesjonalnie i tyle.To tak jakby chodzic na rozmwy o prace z psami, kotami ,rybkami , chorymi rodzicami itp. z wymowka ze nie ma z kim zostawic.
    Przypuszczam ,ze pracodawca spytal autorke "czy sroda jej odpowiada?" wiec mogla odpowiedziec ,ze nie i zaproponowac inny termin dogodny dla obu stron.
    Z dwojga zlego jezeli juz nikogo nie znajdzie, wypada zadzwonic do pracodawcy i uprzedzic ze przyjde z dzieckiem.
  • 08.06.11, 11:39
    ja nie przyklaskuje zadnym wzorcom, ja jedynie opisuje brutalnie jak to wszystko w polsce wyglada, tak jest i jeszcze dlugo tak bedzie.
    a zabranie dziecka na rozmowe kwalifikacyjna to tak jak puszczenie glosnego baka w towarzystwie smile no wybacz nawet w najbardziej cywilizowanych i politpoprawnych krajach takie zachowanie jest czyms niedopuszczalnym - badzmy powazni
  • 08.06.11, 11:49
    Wlasnie tego nie rozumiem. Jak ktos, czytajac opis sytuacji na rynku pracy w Polsce, moze to odczytac jako przyklaskiwanie takiej sytuacji? Problemy z mysleniem?
  • 08.06.11, 14:02
    taaa, dyspozycyjna sprzedawczyni w piekarni smile jeszcze pewnie wymagane wyższe studia, co najmniej inż. i 5-letnie doświadczenie w pracy na podobnym stanowisku...
    dziewczyna jest dyspozycyjna w weekendy, kiedy ma pracować. Inne pracownice nie są wtedy dyspozycyjne i pewnie dlatego jest poszukiwana osoba do pracy w takich, a nie innych dniach. Poza tym dyspozycyjny to ma być serwisant serwerowni w banku, gdzie obojętnie w jaki dzień/godzinę trzeba coś naprawić i ma za to bardzo dobrze płacone, a w piekarni? ktoś zadzwoni w noy, że trzeba sklep otworzyć?
  • 08.06.11, 14:47
    wy chyba udajecie ze nie ogarniacie co?
    dyspozycyjny musi byc pracownik w godzinach pracy, chyba ze ma czas nienormowany smile
    pani w piekarni musi siedziec przykladowo 8-16 i wtedy musi byc dyspozycyjna czyli do dyspozycji pracodawcy smile to w zasadzie jedyny wymog do tego typu pracy, w takim razie zatrudnienie babki ktora nie jest w stanie zapewnic sobie pelnej dyspozycyjnosci na czas rozmowy kwalifikacyjnej stoi pod znakiem zapytania.

  • 08.06.11, 16:01
    jak bardzo profesjonalnym trzeba być, żeby dostać pracę sprzedawczyni w piekarni
    Masz rację potrzeba niewiele. Trzeba mieć w miarę ładną buzię, coby przyciągała klietnót, w miarę dobrze liczyć, trzeba być miłaym dla ludzi i... trzeba być DYSPOZYCYJNYM. To wszystko. Przychodząc z dzieckiem na rozmowę kwalifikacyjną, to byłaby porażźka i w moich oczach jako pracodawcy byłaby skreślona.
    Po co pakować się we współpracę z osobą, ktora nie jest w stanie zorganizować opieki nad swoim zieckiem na godzinę?
    --
    Co powiedział Bóg po stworzeniu mężczyzny? - Pierwsze śliwki robaczywki
  • 08.06.11, 16:28
    A ja naprawdę myslałam, że ten kawał "daj szansę, kup los" to jest kawał. A tu się okazuje, że na serio istnieją ludzie, którzy uważają, że lepiej na pewno przegrać, niż być może wygrać.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 08.06.11, 17:12
    sa jeszcze tacy, ktorzy oceniajac swoje szanse z dzieckiem na bliskie zera sa w stanie poswiecic to nikle prawdopodobienstwo otrzymania angazu wzamian za nie robienie z siebie i pracodawcy glupka.
    takie zachowanie to ewidentny wyraz braku szacunku, lekcewazenie w pelnym tego slowa znaczeniu, jesli ktos chce sobie dawac szanse kosztem swojego wizerunku to krzyzyk na droge
  • 08.06.11, 18:57
    kiniox, czy uważasz, że zorganizwanie opieki na godzinę, raz, wyjątkowo, to coś niemożliwego? Ktoś z rodziny, sąsiadka, klub malucha, rywatny żlobek, niania, córka koleżanki KTOKOLWIEK!
    Przyjście na rozmowę kwalifikacyjną to jak dla mnie wstyd i ja na taka bym nie poszła, a jako pracodawca takiej osoby bym nie zatrudniła i podejrzewam, że jestem w większości.

    --
    "To troche tak, jak z puszczeniem baka na eleganckim przyjeciu: nie oferuje sie zyczliwie delikwentowi tabletek, tylko z kamienna twarza udaje sie, ze ta sytuacja po prostu nie zaistniala."
  • 08.06.11, 20:55
    Ja wyszłam z założenia, że autorka wątku wie, co mówi, tzn. że NAPRAWDĘ inaczej nie może. Wiem, co to znaczy nie móc czegoś NAPRAWDĘ, kiedy po prostu wyć się chce na widok takich dobrych rad, co by kto na moim miejscu zrobił. Bo czasem tak po prostu bywa, że kurna ziemia zmrożona i nie zaorzesz. Więc moje rady dotyczą sytuacji, w której inaczej się nie da i już. Tylko tyle. A jeśli się czegoś bardzo potrzebuje, to się wstyd przełyka, bo godność własna świetnie smakuje, ale nie na pusty żołądek. Więc wszystko zależy też od tego, co jest autorce wątku bardziej potrzebne - praca, czy dobre samopoczucie. I zgadzam się, że w Polsce pewnie większość by takiej osoby nie zatrudniła, ale większość to na szczęście nie wszyscy.
    Co do poruszonej gdzieś wersji WIZERUNKU, to na litość boską! To jest praca w sklepie, w piekarni, na weekend. Praca godna szacunku jak każda, ale o jakim wizerunku my tu mówimy? Że jej później na prezesa spółki nie wezmą, czy w Kawie i herbacie nie zatrudnią?
    .
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 30.06.11, 01:48
    ja też nieraz byłam w podbramkowej sytuacji i wiesz co Ci powiem? że nawet jak sytuacja była totalnie beznadziejna, to jak coś trzeba zrobić, to się spina poślady, bierze powietrze w płuca, wystawia pierś do przodu i realizuje swoje cele. Nie ma opieki dla dziecka? Wykopałabym ją spod ziemi. Odrobina determinacji w miejsce proszenia o opiekę nad dzieckiem. Albo cóż, trzeba wysupłać te parę groszy z portfela na nianię to się to robi. Zdarzało mi się płacić ostatnie pieniądze by dojechać i jakoś wyglądać na rozmowie kwalifikacyjnej, dzięki czemu jestem teraz tam gdzie jestem.
  • 02.07.11, 15:28
    Byłaś w sytuacji bardzo trudnej, zapewne, bo wtedy spinanie pośladów, determinacja i stawanie na głowie działa. Ale nie byłaś w sytuacji bez wyjścia, bo byś natychmiast zrozumiała różnicę, a jej nie rozumiesz.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • 08.06.11, 08:48
    Niegłupi, inteligentny pracodawca miałby świadomość tego, w jakiej jesteś sytuacji, i wykorzystałby to, aby sprawdzić np. Twoją podzielność uwagi i stopień koncentracji w trudnej sytuacji. Ale nie wiem, czy takie rzeczy to w Polsce...
    --
    I see the strings that control the system
    I can do anything with no assistance
    ...Cause I can lead a nation with a microphone
  • 08.06.11, 11:23
    malila napisała:

    > Niegłupi, inteligentny pracodawca miałby świadomość tego, w jakiej jesteś sytua
    > cji, i wykorzystałby to, aby sprawdzić np. Twoją podzielność uwagi i stopień ko
    > ncentracji w trudnej sytuacji.

    mówimy o pracy sprzedawczyni w piekarni.

    --
    "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)
  • 08.06.11, 11:33
    Do piekarni potrzebują osoby konkretnej i dyspozycyjnej, a nie z super podzielną uwagą, no chyba że do pieczenia bułek konieczna jest super podzielna uwaga i wyjątkowo skoncentrowanie na mieszaniu drożdży z mąką...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 13:34
    Sprzedawca w piekarni nie musi byc piekarzem.
    --
    Gasofnia
  • 08.06.11, 14:28
    Sprzedawca musi mieć podzielną uwagę i umieć się skoncentrować. To się zresztą przydaje w wielu miejscach. Wiem, że ta umiejętność nie jest doceniana. I wiem też, że zatrudnianie odpowiednich ludzi w odpowiednich miejscach leży i kwiczy. Bo oczywiście najważniejsze jest, czy pracownik jest zwarty i gotowy na każde gwizdnięcie pracodawcy. Rzeczywiście ta nieograniczona dyspozycyjność jest niezwykle istotna w pracy, której godziny przypadają na weekendy.
    --
    I see the strings that control the system
    I can do anything with no assistance
    ...Cause I can lead a nation with a microphone
  • 08.06.11, 09:02
    Moim zdaniem to nie jest dobry pomysl. Na starcie wydasz się być niedospozycyjna i niezaradna. Ewentualnemu pracodawcy dasz pretekst do domyslow- co bedzie, gdy.....
  • 08.06.11, 09:15
    Ja jednak wolałabym dziecku znaleźć opiekę, choćby zaprowadzić je do sąsiadki na tę przysłowiową godzinkę. Idąc z maleństwem na interview pokazujesz potencjalnemu pracodawcy, że nie jesteś osobą zorganizowaną i dyspozycyjną.
  • 08.06.11, 09:19
    A kto w ogóle jest osobą bezgranicznie dyspozycyjną? Na tyle dyspozycyjną, że stawia się "na jutro" na żądanie potencjalnego pracodawcy wtedy, kiedy ten sobie to ustali?
    --
    I see the strings that control the system
    I can do anything with no assistance
    ...Cause I can lead a nation with a microphone
  • 08.06.11, 09:28
    Ale to pracodawca rozdaje karty (ustala warunki)- to on ma jej dac prace - i to on wybierze najlepszego kandydata- dla siebie. Zyjemy w takiej rzeczywistosci- ze to nie pracodawcy biją się o pracownika( chyba, ze jest deficytowym specjalista), lecz pracownicy o prace.
  • 08.06.11, 11:08
    Ale skreślając na wstępie matkę, która przyszła z dzieckiem wcale nie daje sobie szansy wybrać najlepszego pracownika. Tym bardziej, gdy podyktował warunek: rozmowa następnego dnia.

    --
    "Matematyka jest tym, czym zajmują się ludzie kompetentni." David Hilbert
  • 08.06.11, 11:13
    Liczy się pierwsze wrazenie.
  • 08.06.11, 11:43
    rita75 napisała:

    > Liczy się pierwsze wrazenie.

    Liczy sie caloksztalt. Jest to nietypowa sytuacja, ale nie znaczy ze dyskwalifikujaca, przede wszystkim byc taka nie powinna. Macierzynstwo to nie wstyd ani powod do ukrywania tego faktu. W cywilizowanym swiecie tak sie nie dzieje. Ja prace dostalam bedac w ciazy i to zaawansowanej z perspektywa 10 m-cy macierzynskiego. W normalnym systemie dzieci male czy duze ani wiek prokreacyjny nie sa przeszkoda w zdobyciu pracy, licza sie umiejetnosci pracownika, doswiadczenie, checi itd. Praca jest na weekendy, ona mam male dziecko i nikogo komu akurat w tym dniu moglaby je zostawic, no zdarza sie, nie swiadczy to o jej niezaradnosci, bo nie zatrudnia niani na okolicznosc ''jesli mi cos wypadnie'' co jest logiczne, a akurat tak sie zlozylo. W weekendy bedzie sie stawiac do pracy bo opieke bedzie sprawowowal ojciec dziecka czyli nie ma przeszkod. Mam kolezanke ktora tak wlasnie pracuje, ona w weekendy a jej partner w tygodniu i wymieniaja sie opieka nad dzieckiem. dziewczyna studiuje i jej to pasuje.
  • 08.06.11, 11:44
    Ilu ludzi zatrudniasz, ze wiesz, co sie liczy?
  • 08.06.11, 11:49
    lubie to ;D
  • 08.06.11, 11:50
    rita75 napisała:

    > Ilu ludzi zatrudniasz, ze wiesz, co sie liczy?

    Pracowalam jako kierownik HR a do tego nie mieszkam w PL za to pamietam jak nightmare polskich pracodawcow i warunki pracy i jak widac nic sie przez lata nie zmienilo.
    I nie przesadzaj z tymi prostymi wlascicielami piekarni, oraz z tymi zwolnieniami lekarskimi, praca jest na weekendy, a autorka chce dorobic do budzetu domowego wlasnie w te dwa wolne od pracy dla wiekszosci ludzi dni kiedy dzieckiem zajmie sie jej maz, a akurat okolicznosci sprawily, ze nie ma z kim zostawic dziecka w tym dniu co wcale nie swiadczy o niezaradnosci a raczej o pechu.
  • 08.06.11, 12:00
    > Pracowalam jako kierownik HR

    <lol>

    sama sobie przeczysz- piszesz, ze jako hightmare wspominasz polskich pracodawcow i warunki pracy i ze nic przez lata sie nie zmienilo, a pozniej, to ze nie mam przesadzac z prostymi wlascicielami piekarni- brak logiki. Jako kierownik HR, o ile to prawda, raczej sukcesow nie mialas.
  • 08.06.11, 12:05
    Poza tym- pracowalas u kogos, a to się nie liczy- bo nie pracowalas na wlasny rachunek. Ludzie, ktorzy z WLASNEJ , a nie cudzej kieszeni oplacaja prcownikow, rozumuja inaczej.
  • 08.06.11, 12:12
    rita75 napisała:

    > Poza tym- pracowalas u kogos, a to się nie liczy- bo nie pracowalas na wlasny r
    > achunek. Ludzie, ktorzy z WLASNEJ , a nie cudzej kieszeni oplacaja prcownikow,
    > rozumuja inaczej.

    Tiiiaaa...
  • 08.06.11, 12:11
    rita75 napisała:
    >
    > sama sobie przeczysz- piszesz, ze jako hightmare wspominasz polskich pracodawco
    > w i warunki pracy i ze nic przez lata sie nie zmienilo,

    Bo to fakt

    a pozniej, to ze nie mam przesadzac z prostymi wlascicielami piekarni- brak logiki.

    bo przesadzasz, przedstawiajac ich jako prostych, ograniczonych dorobkiewiczow, ktorzy to na pewno odrzuca kandydature autorki jak tylko pojawi sie dzieckiem na rozmowie kwalifikacyjnej, bo w glowie im sie nie pomiesci, ze akurat okolicznosci ja do tego zmusily akurat w tym dniu. A moze trafi na wlasciciela piekarni, ktory zarobil swoje pieniadze na rozruch interesu w cywilizowanym kraju i majac doswiadczenia zgola inne od polskich nie bedzie bral dziecka jako kryterium wogole pod uwage Moze nawet pogratuluje jej latorosli i zazartuje ze takie grzeczne i jakby co to nawet do pracy moze z mama przyjsc?

    Jako kierownik HR, o ile to prawda, raczej sukcesow nie mialas.

    Jak uwazasz, mnie to nie interesuje co ty sobie myslisz.
  • 08.06.11, 11:48
    coz, skoro praca jest w weekendy, w tygodniu nie ma z kim dziecka zostawic, to na rozmowe rowniez mozna sie w weekend umowic jesli sie nie bedzie mialo mozliwosci scedowania dzieciaka komus na dwie godziny, pojawienie sie na rozmowie z dzieckiem swiadczy o niezaradnosci i ogolnym nierozgarnieciu, jest wiele sposobow aby takie interview sobie przelozyc, madry czlowiek da rade cos wykombinowac, prosta sprawa dzwonia umowic sie w tygodniu to sie mowi ze w tygodniu nie moge bo to czy tamto, praca ma byc w weekendy moge w weekend, ale dzieciak na rozmowie to zawodowe faux pas na samym wstepie, nawet w piekarni i tyle w temacie.
    trzeba zupelnie byc pozbawionym wyczucia sytuacji aby tego nie zauwazac
  • 08.06.11, 14:03
    freakwave napisała:

    > coz, skoro praca jest w weekendy, w tygodniu nie ma z kim dziecka zostawic, to
    > na rozmowe rowniez mozna sie w weekend umowic jesli sie nie bedzie mialo mozliw
    > osci scedowania dzieciaka komus na dwie godziny, pojawienie sie na rozmowie z d
    > zieckiem swiadczy o niezaradnosci i ogolnym nierozgarnieciu, jest wiele sposobo
    > w aby takie interview sobie przelozyc,

    a durnie pie...nie jasno udowadniające, że ktos dyskutuje na temat wypowiedzi, której najwyrazniej nie przeczytal (hint: druga linijka od dolu w otwierajacym poscie) o czem swiadczy?

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 08.06.11, 14:20
    pie...lic to mozesz wiesz, swojego starego smile
    do meritum, to sie dzieciora do zlobka na godziny oddaje i idzie na rozmowe bez dziecka, chyba ze ma sie w doopie ewentualna prace, jest wiele rozwiazan jedynie prostak widzi jedna mozliwosc pochwalenia sie posiadaniem przychowku przed przyszlym pracodawca w tak nieprofesjonalny i debilny sposob smile
  • 08.06.11, 14:34
    no coz, z kultura u ciebie jest cos nie halo, ciekawa jestem czy twoje wypociny brane sa z twojego doswiadczenia zyciowego, pewnie nawet dzieci nie masz a jak masz to im wspolczuje takiej matki.

    --
    Walka o pokój jest jak pieprzenie w imię dziewictwa
  • 08.06.11, 14:48
    znizam sie do poziomu przedmowcy kochaniutka smile
  • 08.06.11, 14:51
    freakwave napisała:

    > znizam sie do poziomu przedmowcy kochaniutka smile

    nie merytorycznie wszakże, niestety.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 08.06.11, 14:57
    odpowiedzialem ci, mozna sobie gdybac a co jesli zlobek sto kilosow dalej, huragan catrina, grad wielkosci kokosow i wataha napalonych czukczow czyhajaca na cnote autorki watku.
    statystycznie rzecz biorac zwyczajnie dziecko na rozmowie kwalifikacyjnej nawet do piekarni nie jest elementem ktory przechyla ewentualnie szale na strone ubiegajacej sie o prace matki, wrecz przeciwnie.
    i to nie chodzi o dyspozycyjnosc w danym dniu, tylko o pewien sygnal ktory wysyla sie przyszlemu pracodawcy na zasadzie "jestem osoba niepowazna nie potrafie tak sobie zorganizowac czasu, aby dziecku znalezc opieke na czas rozmowy" = nie nadaje sie do pracy bo nie bede jej powaznie traktowac i malo kto sie ulituje nad kobiecinka z dzieckiem przy piersi to nie te czasy
  • 30.06.11, 01:57
    przyłażenie z dzieckiem to się opłacało jedynie na studiach na egzaminy, gdy się nic nie umiało, a i to nie zawsze, bo nie każdy egzaminator dzieci lubił big_grin
    i na to drogie mamuśki zwróćcie uwagę - nie każdy dzieci lubi i nie każdego widok mamusi z dziecięciem przy piersi rozczuli smile Ja bym wywaliła za drzwi z uprzednim zapytaniem, dlaczego nie powiedziała wcześniej, że nie może przyjść?
    Na ogłoszenia odpowiada zwykle kilka osób. Jakiś klucz trzeba przyjąć. Na "całokształt" na ogół w piekarni nie ma czasu, decyduje zatem "pierwsze wrażenie". Przyjście z dzieckiem świadczy o niezaradności. Matka słowem się nie zająknęła, że w środę nie może, bo to nie weekend i się dzieckiem zajmuje.
  • 08.06.11, 14:50
    nie wiem, jak u was, tutaj nikt by nie przyjal dziecka do zlobka na godziny, bez wypelnionej karty zdrowia z zaswiadczeniem wzystkich aktualnych szczepien (czyli zabawa na pol dnia i na pewno nie do zalatwienia z dnia na dzien po to, zeby dziecko odstawic na godzine).

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • 08.06.11, 14:53
    no ok, to po co praca autorce jak nie ma z kim dzieci zostawic? co bedzie jak w sobote mezus sie z kolegami napije a tesciowka grilla urzadzi?
    nie ja to bede ocenial, ale ja jestem w stanie oszacowac podejscie do sprawy przyszlego pracodawcy w polskich realiach, jesli sie uda ta prace zdobyc z dzieckiem na reku to nalezy to traktowac w kategoriach cudu lub wyjatku raczej smile
  • 08.06.11, 15:16
    freakwave napisała:

    > no ok, to po co praca autorce jak nie ma z kim dzieci zostawic? co bedzie jak w
    > sobote mezus sie z kolegami napije a tesciowka grilla urzadzi?

    Nie wiem, ale może to samo co w przypadku rozmowy kwalifikacyjnej?
    Czyli dziecko na rękę i do pracy smile W końcu skoro nie miałam jak załatwić opieki na jedną godzinę to nie sądzę żeby załatwiła ją na całe 8 godzin pracy...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 09.06.11, 16:48
    > no ok, to po co praca autorce jak nie ma z kim dzieci zostawic?

    Ty naprawdę myśleć nie potrafisz. Ma z kim zostawić. W WEEKENDY. Proste jak budowa cepa.

    co bedzie jak w
    > sobote mezus sie z kolegami napije a tesciowka grilla urzadzi?

    Znasz jej męża i wiesz, że jest nieodpowiedzialny? Takie pieprzenie można podciągnąć pod każdą sytuację. Bo każdy może zapić, mieć kaca, mieć wypadek i umrzeć. I CO WTEDY?

    Mowa jest o sytuacji bez wyjścia. Nie ma z kim zostawić dziecka, widocznie bliscy pracują. Klubiki, żłobki? Nie wszędzie są. Wybór: nie iść wcale, iść z dzieckiem. Lepiej z dzieckiem. Nigdy nie wiadomo, co na to pracodawca. Można przecież wyjaśnić, że dyspozycyjnym się jest tylko w weekendy i już.
  • 09.06.11, 16:52
    no coz, ja tego nie bede ocenial tylko pan piekarz ktory kaze jej spadac na drzewo razem z dzieciorem i sie nie bedzie zastanawial czy w weekendy ma go z kim zostawic wink tak postapi 99% przyszlych ewentualnych pracodawcow gdy na rozmowie zobacza mamusie z siedmiomiesieczniakiem na reku, to sa wolne zarty i kpina w zywe oczy
  • 09.06.11, 17:21
    Gdybając twoją metodą możemy zapytać: a co, jeśli w żłobku wybuchnie pożar, w drugim pęknie rura, opiekunka zachoruje, a rezerwowa zapije? Zwłaszcza, że mąż chyba bardziej poczuwa się do odpowiedzialności za dziecko niż opiekunka?
  • 30.06.11, 01:59
    ty kpisz czy o drogę pytasz? smile
  • 08.06.11, 11:34
    Co będzie gdyby? Cóż, w weekendy dzieckiem ma się zajmować mąż. Jest raczej niewielkie prawdopodobieństwo, że zachoruje "na ostatnią chwilę" tak mocno, że nie będzie mógł zająć się dzieckiem i do tego akurat nikt inny z rodziny nie będzie mógł pomóc. Przypominam, że mówimy o weekendzie, kiedy większość ludzi jest wolna, nie o dniu pracującym.

    To polski pracodawca - bo w kraju cywilizowanym pracodawcy biorą na klatę fakt, że pracownicy (płci obojga!) biorą zwolnienia chorobowe również na dziecko, tak samo jak mogą brać je i na siebie.

    Aha - zaradność wymagana jest od przedsiębiorców, nie od szeregowych pracowników piekarni. Wymagać od nich zaradności pozostaje zupełnie bez związku ze stanowiskiem i charakterem wykonywanej pracy. Jak lecimy standardami korporacyjnymi, to konsekwentnie proszę.

    Ale u nas pod względem kultury pracy to panuje XIX wiek jeszcze. I wyobrażenie, że pracodawcy należy się w pas kłaniać i nazywać dobrodziejem tylko dlatego, że czerpie zyski z naszej pracy.
  • 08.06.11, 11:43
    Napisalam z punktu widzenia wlasciciela piekarni. To nie są geniusze intelektu i skarbnice wspolczucia i zrozumienia, lecz prosci ludzie, dla ktorych sie liczy BIZNES. Otworz firmę i sama zatrudniaj. Jestem ciekawa, kogo zatrudnisz? Jakoś jestem pewna, ze nie bedzie to kobieta z dzieckiem przy piersi, ktora bedzie chodzila na zwolnienia...
  • 08.06.11, 12:36
    Dlaczego ma chodzić na zwolnienia w weekend, gdy ma wolne jej mąż?

    Jako matka jest w jakimś sensie bardziej odpowiedzialna i konkretna od np. podfruwajki tuż po szkole. Będzie jej cholernie zależało na tej pracy, będzie się starać.
  • 08.06.11, 13:49
    zalecam podejrzenie ile procent wynosi bezrobocie w grupie ludzi starajacych sie o tego typu prace...
    myslisz ze prywaciarz sie bedzie zastanawial nad tym czy moze babka jednak da rade opieke zorganizowac czy moze nie da rady, on zwyczajnie bedzie mial w doopsku jej tlumaczenia i jezeli tylko bedzie drugi kandydat bez obciazen dzietnych lub przejawiajacy wieksze zyciowe rozgarniecie niz pozwalajace na ciaganie dziecka na rozmowy kwalifikacyjne to przyjmie jego a panci z dzieciorem powie ze sie do pani zadzwoni wink
    oczywiscie mozna sobie pomstowac na takie realia chociaz IMO ciaganie dzieci tam gdzie nalezy sie skupic i gdzie od tego jak wypadniemy zalezy nasza dalsza kariera jest zwyczajna glupota, a glupich nikt nie chce zatrudniac, nawet w piekarniach
  • 08.06.11, 14:13
    Heloł, "gdzie należy się skupić", no bez przesady, na rozmowie w sprawie pracy w piekarni? Nie mówimy o rekrutacji na mega wypaśne stanowisko czy o egzaminie doktorskich.

    Ok ja wiem jakie są realia, uważam jednak że nieco przesadzasz z tym oburzeniem (że na rozmowę o weekendową pracę w piekarni nie można zabrać dziecka), a przed wszystkim uważam, że nawet to nasze małe forum kształtuje jednak opinię publiczną, i że warto pokazywać, że da się inaczej traktować matkę z dzieckiem niż Ty np. to sugerujesz.
  • 08.06.11, 14:23
    to co ja tu wypisuje nijak sie ma do moich pogladow na temat dzietnosci pracownic, jestem zwolennikiem rownych szans, jednak opisuje to co sie realnie na swiecie dzieje i szczerze mowiac nikle sa szanse na zdobycie pracy przy chocby minimalnej konkurencji, nikt nei bedzie ryzykowal zatrudniania babki z dzieckiem ktora juz raz dala plame przylazac z nim na rozmowe.
    prywatnie spoko mozna sie ulitowac i tak dalej, ale zawodowo no szans nie ma na to aby przez tego dzieciaka ktos inny o podobnych kompetencjach nie wygral jelsi oczywiscie przyjdzie bez dziecka smile
  • 08.06.11, 14:43
    Młode dziewczyny po szkole też bywają odpowiedzialne i pracowite, a w pracy w dodatku są bardziej wydajne bo nie są wykończone niańczeniem dziecka po pracy, nie mówiąc już o tym że nagłe wzięcie urlopu z pracy z powodu choroby dziecka albo dlatego że opiekun dziecka nawalił raczej im nie grozi.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 14:49
    A skąd ty tak dobrze znasz punkt widzenia wszystkich właścicieli piekarni?
    Bo ja akurat mieszkam koło takiego, który ma pięcioro dzieci, nie liczy się dla niego tylko BIZNES i chociaż z zera doszedł do milionera (bo wiele lat ciężkiej pracy przyniosło mu naprawdę ogromne zyski), to przy okazji okazywał współczucie i zrozumienie. Wiem, bo sama u niego w weekendy pracowałam, jak jeszcze w liceum byłam.
    Mówić to możesz za siebie. To TY byś nie zatrudniła osoby, która przyszłaby z dzieckiem. To TY uznałabyś, że to od razu zwolnienia, że w te weekendy będzie kombinować. Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy mają inne podejście do pracowników. I całkiem nieźle na tym wychodzą.
  • 08.06.11, 14:58
  • 08.06.11, 15:01
    Na pewno są i tacy co przyjmą nawet osobę która przychodzi na rozmowę w stanie nietrzeźwym, to że JA bym nie zatrudniła takiej osoby nie oznacza, że wszyscy pracodawcy mają takie podejście. W końcu to że osoba przyszła w stanie nietrzeźwym na rozmowę nie oznacza, że będzie w takim stanie przychodzić do pracy smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 08.06.11, 15:23
    No więc jeśli są osoby, które zatrudniłyby nawet śmierdzącego bezdomnego, to ten bezdomny nie powinien z góry rezygnować. Najwyżej trafi właśnie na takiego, który go nie zatrudni.
    Mnie swędzą pachy, a pracę mam.
  • 08.06.11, 23:37
    Prości ludzie miewają też czasem tzw. zdrowy chłopski rozum, znajomość realiów polskich, zwłaszcza na prowincji i mózgi jeszcze nie zryte bezmyślnym zachwytem nad standardami zachodnich korporacji, traktowanymi nader wybiórczo.
  • 09.06.11, 09:03
    Pięknie napisane.

    --
    "Matematyka jest tym, czym zajmują się ludzie kompetentni." David Hilbert
  • 09.06.11, 09:07
    taa - wsi spokojna wsi wesoła
  • 09.06.11, 11:53
    wlasnie, jak czesto pisuje triss "psiejsko czarodziejsko" ;D
    wystarczy obejrzec takie np "czekajac na sobote" aby diametralnie zmienic poglady
  • 09.06.11, 17:30
    Jeśli swoją wiedzę o polskiej wsi czerpiesz z filmów, które inteligencja robi z takim nastawieniem, z jaki sto lat wcześniej pisała o "dzikich" na innych kontynentach (np. odmawiając im faktu posiadania jakiejkolwiek kultury), to jesteś po prostu ignorantką. a do tego sugerujesz się uprzedzeniami.

    Jasne, że lepiej byłoby pojawić się na rozmowie bez dziecka niż z nim. Prawdopodobnie matka będzie szukała opieki dla niego do ostatniej chwili. Prawdziwe pytanie w tym wątku brzmi jednak: co zrobić, jeśli nie znajdzie opieki Iść z dzieckiem? Hmm, a jaka jest alternatywa? Nie iść w ogóle i nie dostać pracy na 100%. Natomiast, nawet oceniając to twoją metodą, czyli zakładając, że nie przyjmą jej na 99%, to zostawia 1% szans. Nieskończenie wiele więcej.

    Wiesz, twój sposób myślenia jest taki: jechać na wakacje do kiespkiego hotelu (dobre są zajęte, ale szukam) czy nie jechać w ogóle? A ty na to: jechać do dobrego hotelu.

    Nie zakładasz chyba, że autorka wątku woli pojawić się dzieckiem na rozmowie o pracę, mając możliwość zapewnienia mu opieki na ten czas?
  • 09.06.11, 17:39
    dla tego jednego procenta nie robilbym z siebie chama okazujac jawny brak szacunku przyszlemu pracodawcy, ale to ja, stac mnie na to smile lub tak mnie z domu nauczyli ze ludziom trzeba okazywac szacunek, wybierz co chcesz smile
  • 09.06.11, 11:52
    prosci ludzie zabijaja tez nowonarodzone slepe szczeniaki lopata topia koty w workach a jak pies im sie znudzi to go przywiazuja do haka samochodu i jezdza w kolko dopoki mu sie leb nie oderwie.
    prostaki nie lituja sie nad slaboscia smile takie sa realia
  • 09.06.11, 17:19
    Powrzucałaś wszystkich do jednego worka i myślisz, że to jest w porządku?

    --
    "Osobą wolną jest ktoś, kto potrafi odmówić zaproszenia na kolację bez podawania najmniejszego usprawiedliwienia." Jules Renard
  • 09.06.11, 17:24
    O przepraszam. Powinno być: "powrzucałeś".
    --
    "Matematyka jest tym, czym zajmują się ludzie kompetentni." David Hilbert
  • 09.06.11, 17:41
    to dziala w obie strony smile serio
  • 09.06.11, 17:33
    Prości ludzie potrafią też zatrzymać się koło potrąconego psa, odprowadzić zgubione dziecko na policję, wypielić ogródek chorego sąsiada i zająć się za friko dzieckiem sąsiadki, podczas gdy osoby, które myślą standardami "jak ktoś ma problem, to niech się zorganizuje" nie mają za grosz empatii.

  • 09.06.11, 17:42
    alez ja empatie posiadam, serio bardzo mi przykro ze autorka watku z dzieckiem na reku tej pracy nie dostanie tongue_out
  • 09.06.11, 18:37
    Empatia może być różnotorowa, np. ten co zatrzyma się przy potrąconym psie i pomoże sąsiadowi wypielić ogródek niekoniecznie będzie miał chęć zajęcia się obcym dzieckiem czy też przyjęcia do pracy pracownika tylko dlatego, że ma małe dziecko.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 09.06.11, 18:58
    a o empatii polskiej wsi mozesz sobie u kosinskiego w malowanym ptaku poczytac smile
  • 09.06.11, 22:21
    tak w ramak sprostowania - malowany ptak to w calosci fikcja literacka i kosinski poniosl dosc dotkliwe konsekwencje udawania ze to prawdziwa historia
  • 10.06.11, 10:15
    no nie wnosilbym odkrywania w tej ksiazce historycznych faktow, jednak pewne rodzaje zachowan wiesniakow i prostakow sa w niej doskonale oddane wink
    moze deko przejaskrawione, ale po kontakcie z kilkoma przedstawicielami zapadlej wiejskiej spolecznosci jestem w stanie stwierdzic ze ta szalka raczej sie wychyla na niekorzysc takich ludzi, nie bez przyczyny okreslenie wiesniak jest okresleniem pejoratywnym
  • 30.06.11, 12:29
    po kontakcie z kilkoma przedstawicielami zapadlej wiejskiej spolecznosci

    ..oraz po paru książkach i filmach robionych przez przepełnionych poczuciem wyższości "miastowych" uważasz się za kompetentną do wyciągania wniosków jak powyżej.

    Ty w ogóle chyba nie rozumiesz realiów - w każdej wiejskiej piekarni wyśmialiby nie tę matkę z dzieckiem, tylko ciebie, np. za używanie określeń typu "osoba odpowiedzialna za rekrutację" w stosunku do wiejskiej piekarni. Pan Ziutek, wąsaty kierownik zakładu "Bułeczka" oraz jego cztery podwładne - pani Kasia, Basia, Anielka i Władzia uśmieliby się jak konie.
  • 03.07.11, 13:59
    > Ty w ogóle chyba nie rozumiesz realiów - w każdej wiejskiej piekarni wyśmialiby
    > nie tę matkę z dzieckiem, tylko ciebie, np. za używanie określeń typu "osoba o
    > dpowiedzialna za rekrutację" w stosunku do wiejskiej piekarni. Pan Ziutek, wąsa
    > ty kierownik zakładu "Bułeczka" oraz jego cztery podwładne - pani Kasia, Basia,
    > Anielka i Władzia uśmieliby się jak konie.

    podejrzewam, że brecht trwałby ze trzy miesiące, a pan Ziutek zyskałby ksywę 'osoba odpowiedziala za rekrutację'.osobo odzpowiedzialna za rekrutację chodz na faję. osobo odpowiedzialna za faję zapnij rozporek. etc. życia by nie miał ziutek normalnie ;DD

    --
    "Pamietam jednego kolege, jak walczył jak
    Luke Skywalker zamrozonymi makowcami, a sam "gospodarz" imprezy powtarzał tylko cierpliwie >>Tylko nie francuza, to sie strasznie dlugo kręci<<..." (autor: Dlania)
  • 30.06.11, 02:08
    tylko tu jakoś żadna sąsiadka empatycznie nie chce się zająć dzieckiem autorki wątku wink
  • 08.06.11, 09:37
    może poproś kogokolwiek o pomoc, tzn. nawet weź wózek i ktos zostanie z Mała te pól godziny (chyba wiecej nie trwa rozmowa??)...

    Aha, w sytuacji jeśli faktycznie nie masz szansy zostawić z kimkolwiek dziecka, zaryzykuj i idź z dzieckiem.
    --
    hobby niedymanej deodymy- śledzenie mnie i antkatongue_outtongue_out
    każdy ma hobby na jakie go stać
    jeden z przykładów twórczości betonu (deodyma):
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,103247979,,Przywileje_emerytalne.html?s=1&v=2
  • 08.06.11, 10:56
    nie zrozumieja, pojawienie sie na rozmowie kwalifikacyjnej z dzieckiem to zachowanie glupie i nieprofesjonalne, rodzi z miejsca pytania o to czy do pracy tez z dzieciakiem bedziesz chodzila big_grin
    jak sie tampojawisz z dzieckiem to szanse na zatrudnienie masz zerowe czyli mozesz w ogole nie isc, nikt nie bedzie wierzyl w twoje zapewnienia ze na weekendy masz dla dziecka opieke skoro na tak wazne wydarzenie jak rozmowa kwalifikacyjna nie potrafisz mu jej zorganizowac wink
  • 08.06.11, 11:02
    no nie, to jednak trochę niepoważne
  • 08.06.11, 11:10
    byłam kiedyś na rozmowie o pracę z dzieckiem, około półrocznym
    pracę dostałam
    spokojnie :o)

    pozdrawiam
    Judyta
  • 08.06.11, 11:55

    Daj znać, jak Ci poszło. Trzymam kciukismile
  • 08.06.11, 11:58
    ella_nl napisała:

    >
    > Daj znać, jak Ci poszło. Trzymam kciukismile

    Ja tak samosmile
  • 08.06.11, 12:38
    Ja również, ponieważ wbrew tym wszystkim wymienionym tu, a jakże życiowym, spostrzeżeniom ZAWSZE lepiej jest spróbować, niż poddać się na starcie. Najwyżej pracy nie dostaniesz, może Cię nawet właściciel(ka) piekarni wyśmieje i wątek założy na emamie, że "słuchajcie, jaka draka, laska z dzieckiem na rozmowę przyszła". No i co Ci to szkodzi? A z ewentualnego sukcesu zysk jest konkretny. I tyle.
    --
    by gazeta_mi_placi:
    Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości...
  • Na rozmowę zabierz jeszcze dwie koleżanki Mietka (wiesz którego), sąsiadkę z posesji obok i gajowgo Corucha z Tomaszowa sad

    --
    Jedzenie mięsa, picie alkoholu,
    palenie tytoniu i zażywanie narkotyków,
    to cztery najgroźniejsze trucizny,
    poniżające i degradujące ludzkość!
  • 09.06.11, 19:24
    Glupi pomysl.
  • 10.06.11, 05:59
    przeciez chodzi tylko o prace w piekarni na weekendy, wiec jesli nie masz z kim zostawic dziecka, to idzi z nim, i przepros ze niestety akurat dzis nie masz z kim zostawic, co w weekendy oczywiscie nie bedzie sie zdarzac, bo ojciec dziecka ma wolne wtedy.

    W najgorszym razie pracy nie dostaniesz, jesli nie pojdziesz to na pewno tej pracy nie dostaniesz wiec nie masz nic do stracenia.
    Powodzenia !
  • 10.06.11, 12:05
    Niemowlę jest niemowlęciem, co będzie jak podczas rozmowy się rozedrze lub zwali śmierdzącego kupala?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • 10.06.11, 08:05
    Nie poszłabym na rozmowe kwalifikacyjną z dzieckiem. Jak to świadczy o pracowniku? Nie masz z kim zostawic dziecka w trakcie krótkiej rozmowy, to co będzie dalej.
  • 10.06.11, 10:29
    napisz nam z dzieckiem czy bez i czy prace dostalas?
  • 10.06.11, 11:09
    Mam nadzieję, że wbrew realiom pracę dostała. To pozwoliłoby uwierzyć, że cuda się zdarzają.
  • 10.06.11, 11:15
    a ja mam nadzieje ze znalazla opieke nad dzieckiem na czas rozmowy
  • 29.06.11, 12:18
    Poczytałam wątek i w wielu negatywnych wypowiedziach zauważyłam zawiść. Czy mi się wydaje czy to może zazdrość?

    Ja też byłam w takiej sytuacji. Pracodawca zadzwonił czy mogę przyjechać za trzy godziny. Pojechałam z dzieckiem. Pracodawca nawet zawału nie dostał na widok małego dziecka. O!
  • 29.06.11, 13:33
    Po co szukasz pracy, skoro nie masz gdzie dzieci zostawić?
  • 29.06.11, 13:40
    ja byłam na rozmowie kwalifikacyjnej z moim synkiem dwa razy. Miał wtedy koło roczku. Pracę dostałam (jako lektor), nie było najmniejszych problemów ze strony pracodawczyni, mimo że mały trzasnął kupę w samym środku rozmowy smile powodzenia!
  • 30.06.11, 02:13
    wątek jest z 8 czerwca. nie ma żadnej odpowiedzi odnośnie rezultatów rozmowy. to chyba jednak troll był, a tu taka dyskusja wynikła wink
  • 30.06.11, 09:36
    Pewnie jesteś już po rozmowie (napisz czy poszłaś czy nie), ale tak na przyszłość.
    Najpierw dokładnie przemyśl, czy naprawdę nie masz gdzie zostawić dziecka. Jeśli faktycznie tak jest, zabierz dziecko ze sobą. Zadbaj aby miało sucho, żeby nie było głodne. Na wstępie powiedz, że niestety zdarzyła się sytuacja awaryjna, że w tak krótkim czasie nie zdołałaś zorganizować opieki dla dziecka. Ale właśnie dlatego starasz się o pracę w weekendy, bo wtedy dziecko ma opiekę. W tygodniu dzieckiem zajmujesz się ty.
    Pokażesz tym samym, że na pracy naprawdę ci zależy i że jeśli umówiłaś się, to przyszłaś, pomimo wszystkich niesprzyjających okoliczności.

    Tak poza tematem. Matki są świetnymi pracownikami. Zwłaszcza młode matki. Są zorganizowane, odpowiedzialne, mają motywację do pracy. Pracują sprawnie i szybko, bo nie chcą siedzieć po godzinach, chcą jak najszybciej wracać do domu. Zależy im na pracy, ale mają odskocznię od zawodowych obowiązków i najlepszy odstresowywacz na świecie - swoje dziecko.
  • 30.06.11, 11:03
    Oby jak najwięcej było takich HR-owców smile
    --
    Lulkowo - Mój blog kulinarny
    Żeby dzieciństwo było przygodą!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.