Dodaj do ulubionych

choroby genetyczne i ciąża...

09.06.11, 12:00
mam ważne dla mnie pytanie i dziękuję za każdą opinię:
która z Was/Waszych znajomych zdecydowała się na dziecko będąc chora i ze świadomością, że ryzyko zachorowania dla dziecka na tę chorobę jest większe niz przeciętnie dla całej populacji?

czy choroba genetyczna ma prawo zniszczyć marzenia o macierzyństwie? myślę, że to pytanie do lekarzy - może znacie ich opinie na temat ciąży w przypadku chorób genetycznych?
Edytor zaawansowany
  • jaagna 09.06.11, 12:11
    Znajoma z dzieciństwa - z wrodzoną łamliwością kości - urodziła dwóch synów, z których jeden odziedziczył po niej chorobę. To nie moja sprawa, ale jak się o tym dowiedziałam, to aż mną zatrzęsło.
    Sama również jestem niepełnosprawna, moje schorzenie dziedziczy się autosomalnie dominująco i ŚWIADOMIE zrezygnowałam z macierzyństwa: nie byłabym w stanie patrzeć na cierpiące dziecko. A to cierpienie zafundowałabym mu świadomie i na własne życzenie.
    Zarówno moje schorzenie, jak i schorzenie koleżanki to taka loteria: masz 50% szans na urodzenie chorego (i zdrowego) dziecka. Dla mnie za duże ryzyko.
  • maly.lew 09.06.11, 12:14
    w moim przypadku jest to kilkanaście procent...
  • jaagna 09.06.11, 12:25
    Ryzyko podejmujesz sama. Jeśli będziesz miała siłę patrzeć na cierpiące dziecko lub wychowywać je sama (bo ojcowie często - mówię na podstawie doświadczenia - znajdują sobie "zdrową" rodzinę, cokolwiek przedtem obiecywali) - miej dziecko z połową twoich genów. Zawsze przecież możesz adoptować i też zaspokoić swoje uczucia macierzyńskie.
    Całe dzieciństwo spędziłam w sanatoriach i naprawdę często dzieci wychowywane były wyłącznie przez matki, tatusiowie "się wypisywali" z tego obowiązku.
  • annajustyna 09.06.11, 12:31
    Zalezy jeszcze, jaka to choroba...Jesli np. duza wada wzroku (np. silna krotkowzrocznosc) etc, ale wtedy by pewnie autorka watku nie zakladala.
    --
    Gasofnia
  • jaagna 09.06.11, 12:36
    Fakt, zależy jaka choroba.
    Ale jeśli wiąże się ona z fizycznym bólem, koniecznością przejścia wielu nieprzyjemnych zabiegów, niemożnością samoobsługi, zdaniem przez całe życie na pomoc innych, problemem z uczęszczaniem do zwyczajnej szkoły, z wykonywaniem pracy oraz ostracyzmem społecznym (nawet w dzisiejszych czasach) - czy można coś takiego "fundować" swojemu dziecku???
  • maly.lew 09.06.11, 12:38
    choroba afektywna dwubiegunowa
  • babcia.stefa 09.06.11, 15:20
    Jak dla mnie to w ogóle jest to jedna z tych chorób, z którymi człowiek rozmnażać się nie powinien w ogóle, przekazywana genetycznie nie czy.
  • kura28 09.06.11, 15:25
    Gdyby rozmnażać miały się wyłącznie osoby bez żadnych zaburzeń psychicznych to ludzkość wyginęłaby w ciągu kilku pokoleń.
  • slonko1335 09.06.11, 12:41
    Mam podobną znajomość-także łamliwość kość.
    To o niej nawet:
    zdrowie.trojmiasto.pl/Taki-porod-raz-na-kilkanascie-lat-n19239.html?strona=4
    Tyle, że gdzieś czytałam, że gdy matka ma łamliwość kości to urodzenie dziecka bez tej choroby za cud jest uważane-jesteś pewna, że ten zdrowy syn jest urodzony przez nią? bo ja kiedyś w wiadomościach widziałam jako szokującą informację, że gdzieś w Holandii dziecko się urodziło zdrowe i że to sie zdarza w jakimś niewiekim promilu....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • jaagna 09.06.11, 12:44
    > Tyle, że gdzieś czytałam, że gdy matka ma łamliwość kości to urodzenie dziecka
    > bez tej choroby za cud jest uważane-jesteś pewna, że ten zdrowy syn jest urodz
    > ony przez nią?

    Nie mam pojęcia czy drugi syn jest jej dzieckiem biologicznym. Pierwszy na pewno...
  • maly.lew 09.06.11, 12:44
    i nie decydujesz się na dziecko?
  • zebra12 09.06.11, 12:31
    To zależy jaka to choroba. W końcu alergie tez się dziedziczy... Siostra mojej teściowej ma schizofrenię - zdania się podzielone na tamat jej dziedziczenia. Ale i tak byłam zła, gdy mąz mi o tym powidział długo po ślubie...
  • hellulah 09.06.11, 12:43
    Ciotka męża, czy nawet nie babka Twoich dzieci to dalekie pokrewieństwo. Pomyśl sobie, że są teorie i jakieś badania na ich poparcie (psychologia ewolucyjna), iż krewni osób chorujących na tę chorobę mają wyższą inteligencję i są o wiele bardziej kreatywni od przeciętnej.

    A jaki ślub brałaś? Domyślam się, że cywilny, bo w KK do tzw. protokołu trzeba podawać podobne info., jeśli małżonek zataił... to po prostu zataił.
  • maly.lew 09.06.11, 12:37
    to mam konkretnie na mysli
    ryzyko zachorowania dziecka - kilkanaście procent

    pozdr!
  • annajustyna 09.06.11, 12:48
    A czy mozna ja opanowac lekami? Sorry za pytanie, bo jestem laikiem.
    --
    Gasofnia
  • maly.lew 09.06.11, 12:51
    tak - tzw. stabilizatory.
    ale jest to zaburzenie psychiczne - i dziedziczenie w tej chorobie jest wyższe niz w przyp schizofrenii.
  • rulsanka 09.06.11, 14:25
    No to moim zdaniem nie problem. Duzo ludzi ma takie czy inne zaburzenia psychiczne i nawet o tym nie wiedza. A twoje dziecko bedzie wiedzialo, wiec w razie czego szybciej otrzyma pomoc. Problemem moze byc sama ciaza, bo branie psychotropow w ciazy jest jednak ryzykowne, choc bywa konieczne. Problemem dla ciebie moze byc takze okres poporodowy, objawy depresji moga sie nasilic, a reakcja na leki bedzie wygladala inaczej.
  • verdana 09.06.11, 14:37
    Nie ma rodzin nieobciążonych dziedzicznie. Ja o dziedzicznej (50% szans) chorobie w rodzinie dowiedziałam się, gdy wszystkie dzieci juz były na świecie. W poprzednich pokoleniach były też inne, dziedziczne choroby, w tym schizofrenia (bardzo częsta choroba, duża część ludzkości musiałaby zrezygnować z dzieci). Dziedziczna jest też dysleeksja i tu padło na 100% moich dzieci.
    Kilkanaście procent szans na zachorowanie na uciążliwą, ale nie dramatyczną chorobę? Dla mnie żaden problem. Szanse zachorowania bez dziedziczenia też nie są zerowe.
    Inaczej jest przy bardzo cieżkich chorobach, uniemożliwiających normalne życia.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • maly.lew 09.06.11, 15:38
    bardzo podoba mi się Verdana Twoje zimnokrwiste, spokojne i rozsądne podejscie do tematu.
    przemawia przez Ciebie życiowe doświadczenie (niezależne od wieku!!wink)

    Ja o dziedzicznej (50% szans) chorob
    > ie w rodzinie dowiedziałam się, gdy wszystkie dzieci juz były na świecie.
    można wiedzieć co to za choroba... przy mojej ryzyko dziedziczenia to kilka-kilkanaście procent
  • annajustyna 09.06.11, 16:06
    A schozofrenia to podobno niekoniecznie dziedziczna jest?
    --
    Gasofnia
  • maly.lew 09.06.11, 16:11
    no więc właśnie...
    także w przypadku ChAD piszą, że dziedziczenie... albo że pewna skłonność... a zaraz potem piszą, że bardzo istotne są także czyynniki społeczne, środowiskowe, psychologiczne.

    ja myślę, że niewiele o tym wciaż wiadomo... i że to całe pisanie, te wysiłki naukowców zmierzajace do zgłębienia chorób psychicznych, są wciąż błądzeniem w świecie genetyki.
    tym bardziej, że chad jest bardzo trudny do zdiagnozowania i także moja diagnoza nie jest ostateczna! mam diagnozę: najprawdopodobniej! cha cha!!
  • aandzia43 09.06.11, 16:21
    Lwiczko, a ty dzieci już masz, czy się przymierzasz dopiero? Masz osoby chore w rodzinie? Czy takie "dziwnie się zachowujące"?

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • maly.lew 09.06.11, 16:31
    wszyscy zdrowi jak rydze pod względem psychicznym, rodzina generalnie jest długowieczna (jedynie z wyjątkiem babci ojca), znaczna część umarła po prostu 'na starość', a nie na choroby.
    ja tylko taka 'dziwnie sie zachowująca'!!! big_grinbig_grinbig_grin żartuję wink
    u mnie choroba się uaktywniła po bardzo silnym wielomiesięcznym stresie. w jakimś sensie każda z osób zaangażowanych w tamtą sytuację przypłaciła zdrowiem - na bardzo różne sposoby.

    ja to nawet sie nie przymierzam jeszcze Andziu, ja po prostu sobie 'teoretyzezuję', korzystając z luźnego dnia. ale oczywiscie marzę o dzieciach i pewne rzeczy lubie sobie w głowie ułożyć - stąd poprosiłam Was o opinie, bo to pomaga.

  • aandzia43 09.06.11, 16:41
    Jeśli jest tak, jak piszesz, to keidy opadnie cię chuć na słodkie niemowlątko przy piersi, znajdź sobie zrównoważonego psychicznie, bez huśtawek emocjonalnych faceta, dokładnie zlustruj jego rodzinę pod kątem powyższego i zafunduj sobie dzieciaka smile

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • maly.lew 09.06.11, 16:47
    amen! smilesmile
    zrobię właśnie tak...
    o takiego sobie zafunduję ślicznego:
    www.youtube.com/watch?v=z_JDG1PylTQ
    czasem jednak lepiej słuchać lekarza niz czytać wszystko na temat chad i sie przejmowac, ale podobno do roku po postawionej diagnozie ma sie od czasu do czasu 'gonitwę myśli' . potem podobo człowiek sie oswaja i dochodzi do wniosku, że nie jest źle, że niektórzy maja gorzej. z tym da sie żyć. a i żaden z lekarzy nic mi nie powiedział o konieczności rezygnacji z rodzicielstwa...
    pozdrawiam i dziękuję za wsparcie. bardzo mi jakoś bylo potrzebne smile
    smile
  • maly.lew 09.06.11, 16:38
    co do schizofrenii to mam taki poradnik psychologiczny przed sobą i tam piszą tak:
    Konsekwencją, zwłaszcza długotrwałego stresu, bywa wyczerpanie, przeciążenie organizmu, a u osób z podatnością do zachorowania na schizofrenię - uaktywnienie choroby.

    Myślę, że w ChAD działa to analogicznie - ja jestem modelowym przypadkiem! Trzymałam sie i byłam silna przez półtora roku stresów, a po umorzeniu pewnej sprawy dałam za wygrana i wtedy zaczęła sie depresja, a potem przeszła w stan 'weselszy' wink Ewidentnie stres, nikt mi nie powie! No i zapewne jakaś skłonność... Moja ciąża nie była spokojna, mama miała wypadek, jestem wczesniakiem i nadwrażliwcem. Taki sobie zbieg okoliczności...
  • aandzia43 09.06.11, 16:43
    Stresy stresami, ale są jeszcze hormony. Ciąże, porody, pokwitania, przekwitania - ataki ChAD-u zdarzają się wtedy często.

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • maly.lew 09.06.11, 16:48
    Ty dużo wiesz na tematy... wiedza jest potrzebna - ale holistyczna; a nie jak ja - zobaczę jakis artykułi łzy w oczach i panika! wink muszę to zweryfikować.
  • aandzia43 09.06.11, 16:55
    Idź na forum gazetowe "Choroba afektywna dwubiegunowa" i zagadaj. Tylko też nie załamuj się od razu, jak ci tam czarno zakraczą.

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • maly.lew 09.06.11, 16:58
    ja tam juz jestem... pół roku temu usłyszałam diagnozę i zawsze w 'kupie' raźniej...

    uciekam, bo podróż przede mną!
    wszystkiego naj Andzia! dzięki smilesmilesmile
  • kamyczek_02 09.06.11, 17:00
    Lew już jest na forum chad gazetowym od jakiegoś czasu. Nikt jej nie zjadł. tongue_out Pytanie padało nie raz na tamtym forum.
  • carmita80 09.06.11, 14:39
    Jestem przeciwniczka przekazywania wadliwych genow zwlaszcza swiadomie. Mozna spelnic sie w roli rodzica takze adoptujac dziecko tylko pytanie czy choroba psychiczna nie jest przeciwskazaniem? Jesli tak, no coz trzeba poszukac innego celu w zyciu i spelnienia.
  • hellulah 09.06.11, 14:50
    Tylko co to są wadliwe geny?

    Nikogo nie mawiam do zakładania rodziny, jeśli wie o jakichś konkretnych obciążeniach.

    Jednak już np. w przypadku schizofrenii podejrzewa się, że osoby spokrewnione z chorymi mają właśnie lepsze warunki intelektualne (są bardziej twórcze i inteligentniejsze od przeciętnej). To podobno tłumaczy, czemu ludzkie samice tak lgną do panów, od których powinny teoretycznie uciekać - pan owszem zaburzony, ale potomstwo ma dużą szansę na ewolucyjny sukces (do dziś mamy ten schemat w pop kulturze - ach te szaleńczo przystojne wampiry, ach ci psychopatyczni mordercy zabijający wyłącznie złych ludzi...). Nie wiem, nie wiem, tak tylko powtarzam.

    Naprawdę to nie wiemy, jak sprzężone są rozmaite cechy i czy np. eliminując raz a dobrze ludzi, którzy być może ewentualnie (jak inne czynniki nałożą się na potencjalne tło genetyczne) zachorują na schizofrenię, nie wyeliminujemy wartościowych genów z puli. Taki jest też argument przeciwników selekcji embrionów. Znowu - nie wiem. Do pomyślenia.
  • aandzia43 09.06.11, 15:36
    > Naprawdę to nie wiemy, jak sprzężone są rozmaite cechy i czy np. eliminując raz
    > a dobrze ludzi, którzy być może ewentualnie (jak inne czynniki nałożą się na p
    > otencjalne tło genetyczne) zachorują na schizofrenię, nie wyeliminujemy wartośc
    > iowych genów z puli. Taki jest też argument przeciwników selekcji embrionów. Zn
    > owu - nie wiem. Do pomyślenia.

    Co racja, to racja. Warto się zastanowić. Ale tak z drugiej strony, zauważ, schizofrenia, ChAD i jeszcze parę innych chorób, które wydają się nieść ze sobą profity dla krewnych chorego, nie dziedziczą się zerojedynkowo. Potrzebne są całe zespoły genów i dużo czasu upłynie zanim odczytamy te niuanse. O ile w ogóle się to uda. Poza tym w przypadku chorób niezerojednykowych trudno jest mówić jednoznacznie o chorobie człowieka, który rozwinie się z embrionu. Raczej o skłonności. Natomiast mnóstwo paskudnych chorób dziedziczy się prosto, zbadać embrion pod kątem wadliwego genu jest łatwo, a eliminacja takiej pląsawicy Huntingtona, fenyloketonurii czy hemofilii (jeśli dopuszcza się selekcję i eliminację embrionów, oczywiście) nie zubożyłaby chyba ludzkości za bardzo. Jeśli rzeczywiście z faktu dziedziczenia choroby mutacją jednego genu wynikać może brak subtelnych wpływów na resztę organizmu. Chyba jednak nie można, przypomniała mi się anemia sierpowata i malaria. Ale upał, mózg odejmuje ;-P Idę wypić drugą kawę.
    Ciekawe zagadnienie.

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • maly.lew 09.06.11, 15:41
    sposób dziedziczenia ChAD jest poligenowy, nie ma więc mowy o dziedziczeniu zerojedynkowym. no i podkreśla sie rolę innych czynników niz tylko genetyczne.

    a co to jest dziedziczenie monogenowe? tzn. że istnieje jeden konkretny gen odpowiedzialny za dana chorobę, tak? nie wiem tego....
  • hellulah 09.06.11, 15:52
    Widzę, że trafiłam na siłę fachową (ja tam tak sobie tylko po laicku).

    No cóż, ja bym nie potrafiła urodzić dziecka z mukowiscydozą czy Huntingtonem (jeśli byłaby diagnoza prenatalna), w duppie miałabym wpływ na pulę genową ludzkości...

  • aandzia43 09.06.11, 16:05
    Ja też tylko po laicku smile

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • kotbehemot6 09.06.11, 14:57
    W zasadzie to ma pytanie do cierpiących na chorobę, nie decydujących sie urodzić- czy również r same wolą nie żyć, niż żyć z chorobą?
  • hamerykanka 09.06.11, 15:13
    Jz znam rodzine gdzie schizofrenia przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, trzy generacje dotknietych ta choroba.
    Nie, swiadomie nie zdecydowalabym sie na dziecko gdybym byla obciazona choroba dziedziczna.
  • verdana 09.06.11, 15:30
    A jesteś - 100% ludzi jest. W większosci wypadków te choroby się nie ujawniają, chyba, ze ma sie pecha, albo partner tez jest nosicielem podobnej choroby. Nie ma wątpliwości,z ę przekazałaś swoim dzieciom jakieś wątpliwej jakosci geny, tylko możesz o tym nie wiedzieć.
    Na wszelki wypadek należałoby w ogóle nie mieć dzieci.
    Nikt w Twojej rodzinie nie umarł na raka, ani na zawał? Nikt nie miał demencji? Nie miał cukrzycy? Jaskry? Chorób nerek?
    Wszyscy umarli zdrowi?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • aandzia43 09.06.11, 15:46
    > Nikt w Twojej rodzinie nie umarł na raka, ani na zawał? Nikt nie miał demencji?
    > Nie miał cukrzycy? Jaskry? Chorób nerek?
    > Wszyscy umarli zdrowi?

    Oj, Verdana, umrzeć na zawał po pięćdziesiątce i po spełnionym (choć krótkim życiu), to nie to samo, co zachorować na ciężką postać schizofrenii w liceum, całe życie spędzić po szpitalach, być ciężarem dla rodziny i nigdy nie wyewoluować w dojrzałą postać człowieka. Nie każdy ma szczęście zapaść na lekką postać tej choroby, bez przewagi objawów negatywnych, bez defektu schizofrenicznego. Za żadne skarby świata nie chciałabym takiego losu dla mojego dziecka - to oczywiście truizm, nikt by nie chciał. Ja wiem, że nie zniosłabym psychicznie czegoś takiego.
    Poza tym wiemy, że profilaktyka ma ogromne znaczenie w zapobieganiu (lub przynajmniej odwlekaniu momentu zachorowania) w przypadku właśnie chorób serca, cukrzycy czy nowotworów. A choroby psychiczne? Najlepsze traktowanie dziecka, najlepsza dieta zdają się, jak do tej pory, nie mieć decydującego wpływu na wybuch choroby.

    Ale masz rację, kto wie, co nosimy w sobie, oprócz tego, co już wiemy, że nosimy wink

    --
    wtedy pewnie tłumaczysz spokojnie że gwiazdki to się nie da dostać, a teoretyczne dziecko mówi "och masz rację, matko, jak mogłem przypuszczać że gwiazdkę można dostać" i oddala się spokojnie w kierunku swoich zabawek
    by wartość.energetyczna
  • maly.lew 09.06.11, 15:43
    ha, matka żony mojego wujka miała schizofrenię, a kolejne pokolenia zdrowe (w tym trzy dorodne i zdrowiuśkie moje kuzynki w okolicach 30tki!)
    to nie takie proste!!!
  • krolowa_kier 09.06.11, 15:49
    Wszyscy mamy jakieś obciążenia genetyczne - wszyscy. Nie ma ludzi z idealnymi genami - ktoś, wydawałoby się, idealnie zdrowy zachoruje na raka po 50tce czy 60tce i już zdążył swoje geny przekazać dalej - co ma powiedzieć?
    Ja jestem zwolenniczką eugeniki (tak, tak) - tej przedimplantacyjnej. Jestem zdania, iż osoby chore powinny mieć pełny dostęp do zapłodnienia in-vitro z przedimplantacyhną diagnostyką zarodków - aby w miarę możliwości eliminować niektóre choroby. Tak, marzę o zdrowszym społeczeństwie - i absolutnie nie widzę w tym nic złego.
    Sama mam obciążony wywiad, mam męża przeszła raka piersi, ja niezłośliwy nowotwór jajnika - i gdybym tylko miała możliwość, chętnie bym wyeliminowała z życia mojego przyszłego dziecka niektóre zagrożenia. Ale z powodów niezależnych ode mnie czynników (czyt. światopoglądu większości ludzi w Polsce) sama przekazuję wadliwe geny...

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;18;118/st/20111004/k/b5af/preg.png
  • krolowa_kier 09.06.11, 15:52
    *miało być: Elisabeth: przedimplantacyjną diagnostyką zarodów (PGD)

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;18;118/st/20111004/k/b5af/preg.png
  • annajustyna 09.06.11, 16:07
    preimplantacyjna jesli juz chyba?
    --
    Gasofnia
  • krolowa_kier 09.06.11, 16:58
    Obydwie formy są używane i są poprawne. Można łatwo sprawdzić w googlach.

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;18;118/st/20111004/k/b5af/preg.png
  • bonamibo 09.06.11, 15:58
    Większość nowotworów piersi i jajnika nie ma podłoża genetycznego (ale oczywiście nie wiem, jak było w waszych przypadkach), więc może się raczej skoncentruj na bardziej konwencjonalnych metodach zapobiegania rakowi.
  • krolowa_kier 09.06.11, 17:05
    Poczytaj o mutacjach w obrębie genów BRCA1 i BRCA2 chociażby, o genetycznym podłożu raka piersi i jajnika, zanim postawisz jakąś tezę w tym temacie.
    Konwencjonalne metody zapobiegania rakowi? Masz chyba na myśli diagnostykę?

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;18;118/st/20111004/k/b5af/preg.png
  • bonamibo 09.06.11, 17:32
    Tak jak napisałam - w większości przypadków raka piersi i jajnika nie stwierdza się podłoża genetycznego. Ponadto posiadanie zmutowanego genu nie oznacza, że się zachoruje. Taki jest obecny stan wiedzy na ten temat - wiem to od wybitego lekarza z tej dziedziny. Kobiety chore bada się oczywiście na obecność zmutowanego genu - wtedy dobiera się odpowiednią terapię i bada rodzinę. Najskuteczniejsza (szczególnie przy raku piersi) jest w dalszym ciągu diagnostyka i możliwie zdrowy tryb życia.
  • bonamibo 09.06.11, 15:49
    Mnie bardziej przeraża łamliwość kości niż choroba afektywna dwubiegunowa. Mama mojej koleżanki cierpi na tę ostatnią. Nie jest różowo, zdecydowanie, czasem nawet całkiem kiepsko. Ta koleżanka jest bardzo dobrym, ciepłym człowiekiem i świetnym lekarzem i myślę, że świat by stracił, gdyby jej chora mama jej nie urodziła.
  • kamyczek_02 09.06.11, 17:13
    Może uściślijmy. Mały lew pisze o chad, nie napisałam od razu o jaką chorobę chodzi. Co do innych się nie wypowiadam, bo się nie znam. Co do choroby afektywnej-dwubiegunowej to teorie są różne. U mnie nikt na chad nie chorował, dopadło mnie w ramach uaktywnienia się na skutek depresji poporodowej. W rodzinie brak przypadków. Dziecko urodziłam będąc zdrowa. Teraz mam świadomość choroby i zdecydowałabym się na drugie dziecko bez oporów pod pewnymi względami - stabilizacja przez długi okres, leki, pod skrzydłami ginekologa, psychiatry, psychoterapeuty. Reszta wymogów standardowo jak przy decyzji o dziecku. Chorobę można okiełznać, funkcjonować bardzo dobrze pod wszystkim względami. Wg. badań najmądrzejszych głów w kraju u poza można mieć rodziców z chadem (nawet obojga, a nie tylko matkę) i nigdy nie zachorować. Tak jak można być nosicielką mutacji BRCA1 i nigdy nie zachorować na raka piersi. W przypadku chad liczy się środowisko. Na forum są dziewczyny, które świadomie zdecydowały się na dziecko mając świadomość choroby, obstawione powyższym i wszystko jest ok. Poza tym będąc chorą i matką jednocześnie (tak jak piszę chad "wyszedł" po ciąży) wiem, że moje dziecko może być obciążone, ale nie musi. Mogę szybko zareagować.
    BTW nie mylmy chad ze schizofrenią bo to zupełnie inna bajka. O wieleee cięższa.
  • kamyczek_02 09.06.11, 17:20
    Jeżeli będziemy tak restrykcyjni to panie z padaczką, cukrzycą również nie powinny się rozmnażać. Nie popadajmy w skrajności.Nie mówię o ciężkich chorobach genetycznych, których ryzyko przekazania dziecku jest bardzo duże i wiąże się z diametralnym ograniczeniem komfortu życia i szeregiem innych problemów.
  • kamyczek_02 09.06.11, 17:29
    Od razu uprzedzając osoby, które w google wpiszą "chad" informuję, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Można się złapać za głowę smile Jak łyka się leki, jest się pod kontrolą lekarza to żyje się normalnie (nie lubię tego określenia, bo co to w końcu jest normalność? tongue_out ). Ba, są osoby, które nie mają pojęcia, że chorują bo postać choroby jest łagodna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka