• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Chrzciny w domu, jaki koszt? Dodaj do ulubionych

  • 11.06.11, 15:07
    Witam. 14sierpnia będziemy chrzcin nasze drugie dziecko. Podobnie jak na chrzcinach córki tak teraz i syna będzie 30osób (ktoś powie o rany!! ale ja mam czworo rodzeństwa a mąż dwoje i każde z nich już ma swoja rodzinę). Poprzednie chrzciny 'wyprawili' wnuczce dziadkowie (mieli gest). My kupiliśmy napoje + alkohol. Teraz wiadomo robimy wszystko sami i bladego pojęcia nie mam ile kasy szykować. Generalnie chodzi mi o koszt jedzenia, ponieważ napoje i alkohol łatwiej skalkulować. Planowałam po powrocie z kościoła rosół lub flaki potem danie mięsne z surówką i ziemniakami. około 17ej barszcz czerwony i paszteciki. Do tego wędlina ze 3rodzaje sałatek pomidory, ogórki, ciasto i tort. Może któraś szykowała chrzciny na podobna liczbę osób. Będę wdzięczna za podpowiedź.
    Edytor zaawansowany
    • 11.06.11, 15:12
      robiliśmy w tym roku komunię. U nas akurat alkoholu sie nie pije podczas takich uroczystości, więc nie wliczam. Nie robilismy przystawek. Dwie zupy, 3 rodzaje mięs i łosoś .Ziemniaki i kilka sałatek . 3 rodzaje ciasta robione w domu (czekoladowa chmura ,semifredd z musem truskawowym, sernik) nie było tortu z cukierni. Impreza zakonczyła sie po godzinie 18 ( od 13) i zbędne byłyby przystawki, kolacja, bo i tak jedzenia zostało bardzo dużo, a ludzie objedzeni. Nie skalkulowałam tego bardzo dokładnie, ale sądzę,że zmieściliśmy się w kwocie 1200 zł .
      --
      Jestem,w podtekście
      mieszkam gdzieś,w przenośni chowam się.
      • 11.06.11, 15:14
        22 osoby dorosłe i 5 dzieci.
        Sałatki typu rukola ze szpinakiem+ parmezan+ żurawina
        pomidorki koktajlowe z mozarellą
        carpaccio z buraków i sera feta

        --
        Jestem,w podtekście
        mieszkam gdzieś,w przenośni chowam się.
        • 11.06.11, 15:18
          A po co alkohol na chrzcinach?
          --
          KOTKA ZIELONOOKA
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/qZbvfMbaGSOgbBzwAA.jpg
          • 11.06.11, 15:22
            Ja nie piję ale mąż uważa inaczej i jego rodzinka też (nie licząc teściowej). Generalnie będzie podany po obiedzie, to akurat nie ulega dyskusji.
            • 12.06.11, 13:47
              niech przekona ksiedza, ze alkohol na chrzcinach MUSI BYCwink

              ja sobie tego nie wyobrazam- chocby miało sie pol rodziny obrazic- to swięto dziecka a nie nasze
              --
              -*-
              Korek
              www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
              • 12.06.11, 17:54
                Moi teściowie też nie wyobrazali sobie chrzcin i komunii bez alkoholu. Zdziwienie było ale przeżylismile
                --
                Marta
                Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
                DZIECI ROCZNIK 2000
              • 14.06.11, 10:34
                niech przekona ksiedza, ze alkohol na chrzcinach MUSI BYCwink
                - a co ma do tego ksiądz??? zaproszony jest i nie przyjdzie jak będzie podawany alkohol???
                > ja sobie tego nie wyobrazam- chocby miało sie pol rodziny obrazic- to swięto dziecka a nie nasze
                ?????????????? zupełnie nie rozumiem, co ma do rzeczy czyje święto? święto jest dziecka, rodziców i rodziny... na chrzcinach mojego dziecka oraz na komunii podawane było białe wino do zimnego i czerwone do dania ciepłego, stosownie do kanonu serwowania win, nie rozumiem w ogóle kwestii... wódki się u nas nie pija, piwo sporadycznie, raczej na wakacjach, ale wino? co złego w podaniu wina do obiadu czy na przyjęciu???
                co do kosztów to policz mniej więcej koszt zakupu potraw, produktów dla 30 osób, np ile kg mięsa, ile warzyw na zupę, itd
                ja bym w sierpniu nie robiła rosołu i barszczu czerwonego, raczej zimne dania, zakąski, sałatki, ryby i mięsa w galarecie ... na gorąco boeuf strogonow na przykład, no i czy to ma być zasiadane czy szwedzki stół bo to różnica...
              • 14.06.11, 11:56
                A ile dziecko rozumie i kojarzy z owego niby swojego święta?
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
          • 11.06.11, 20:20
            Proste, aby wypić toast za nowego członka rodziny.
        • 11.06.11, 15:20
          Powiem szczerze że ja bym nie robiła tego drugiego gorącego dania, ale mąż sie upiera. Chyba go postawie przed faktem dokonanym. U córki (Świeta Bozego narodzenia) było na pierwsze rosól lub flaki + mieso z bogosem i chlebkiem, a potem strogonow i praktycznie nikt nie chciał jeść został mi MEGA gar tego strogonowa. A sierpień moze być gorąco to komu jeść sie bedzie chciało. Muszę z nim pogadać jeszcze raz.
          • 11.06.11, 15:27
            A przy garach kto będzie stał? Ty czy mąż?
            Rany, u nas mąż też chciał na chrzciny alkohol ale uważam, że to święto dziecka i żadnego alko nie było i nie będzie. Mąż nie miał żadnych pretensji. I to ja przygotowywałam jedzenie więc się nie wtrącał.
            Zajął się dzieckiem a ja spokojnie wszystko przygotowałam.
            • 11.06.11, 15:30
              A odpowiadając na pytaniesmile
              Bogracz z kluseczkami,
              pierś nadziewana serem i szynką, schabowe, szaszłyki,
              ziemniaki, ryż
              sos pieczarkowy,
              sałatki,
              tort, kawa, herbata.
              11 osób, początek września.
              "Impreza" od 14 do 18 (o 18 kościół a potem rozeszliśmy się do domów).
              Aha - to był roczek bo chrzest był w lokalu.
              • 11.06.11, 15:42
                ella_nl napisała:

                > A odpowiadając na pytaniesmile
                > Bogracz z kluseczkami,
                > pierś nadziewana serem i szynką, schabowe, szaszłyki,
                > ziemniaki, ryż
                > sos pieczarkowy,
                > sałatki,
                > tort, kawa, herbata.

                Jejku, coś mi to pisanie nie idziesmile
                Zapomniałam - koszt ok 250-300 zł.Robiłam wszystko sama.Oprócz schabowych, bo zrobiła je teściowasmile

                > 11 osób, początek września.
                > "Impreza" od 14 do 18 (o 18 kościół a potem rozeszliśmy się do domów).
                > Aha - to był roczek bo chrzest był w lokalu.
          • 12.06.11, 07:17
            ojtam, ojtam, jeśli mąż się upiera, to przecież może zrobić big_grin
            uwielbiam teksty "mąż się upiera" ale sam do tego palca nie przyłoży big_grin
            no chyba, że Twój akurat przyłoży big_grin
            --
            Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
            • 12.06.11, 12:12
              attiya napisała:

              > ojtam, ojtam, jeśli mąż się upiera, to przecież może zrobić big_grin
              > uwielbiam teksty "mąż się upiera" ale sam do tego palca nie przyłoży big_grin
              > no chyba, że Twój akurat przyłoży big_grin

              smile
      • 11.06.11, 15:42
        aha zaraz mi zarzucą, że dwie zupy itdwink u nas pare osób nie je mięsa (tzn jedza ryby, wiem, że dla wegetarian to tez mięso) więc zupy były dwie do wybory rosół i porowa.Łosoś jest drogi ,a taką rybę podałam. Jednym z mięs były polędwiczki wieprzowe, a to też drogie mięso. Tak , więc koszty można zminimalizować.
        --
        Jestem,w podtekście
        mieszkam gdzieś,w przenośni chowam się.
    • 11.06.11, 15:36
      I Komunia w domu na 20 osób ( w tym 6 dzieci) - 500zł. z napojami i ciastem domowym. Nie płaciłam za żadne gotowanie czy pieczenie, bo wszystko zrobiła mi mama, bratowe i ja. U mnie w domu nie podaje się żadnego alkoholu na uroczystościach dzieci, więc ta sumka odpadła.
      • 12.06.11, 07:04
        Gotować miałam z teściową i siostrą. Jednak już dziś wiem, że nici z tego. Siostra wraca 13ego z wczasów a teściowa z lato ma niezły zapierdziel w pracy. Mam spotkać się z panią która u siebie w domu przygotowuje posiłki na tego typu przyjęcia (jest sprawdzona z polecenia). Nie wyobrażam sobie gotowania przy dwójce dzieci (syn będzie miał 6m-cy, córka prawie 3 latka). Na pomoc męża nie mam co liczyć stad ta kucharka. Budowlaniec - lato to sezon na zarabianie pieniędzy więc w domu gościem jest. wiem ile pójdzie na napoje i kucharkę tylko nie mam bladego pojęcia ile wyniesie żywność.
    • 12.06.11, 07:14
      a nie łatwiej byłoby wynająć salę na dwie godziny, zjeść obiad i wrócić do domu, nie sprzątać, nie biegać, nie denerwować się czy ziemniaki juz się ugotowały itd....
      będziesz biegac między stołem a kuchnią, nie usiądziesz,bo ten będzie chciał to, tamten tamto itd....a koszt pewnie mniej więcej będzie ten sam

      --
      Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
      • 12.06.11, 09:54
        No własnie.....U mnie akurat wychodzi to na równi.Robienie w domu czy pójście do lokalu.W zeszłym roku za 25osób chrzciny wyniosły mnie 800zł. wink
        5rodzaji mięsa,ziemniaki,surówki 4rodzaje,desery lodowe,galart,zimny bufet.To chyba wszystkowink
        Trochę po znajomości.
        Oczywiście alkoholu nie liczę,bo alkohol był później,po chrzcinach.
        W tej chwili jestem przed roczkiem,ale już nie w lokalu.Roczek na 25osób w ogrodzie
        Z alko to tylko piwo i winko dla Pań.Na szczęście pomoże mi mąż i szwagierka.
        Ale z jedzeniem nie szaleję.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmyfzmq0t0.png\
      • 12.06.11, 13:55
        ja wynajmowałam naczynia, stoly i krzesła

        wszystko, nawet wazony- bo skad mialabym miec 6 takich samych małych wazonikówwink

        i mogłam oddac brudne- bardzo wygodne, dla tych co jednak uprą sie robic w domusmile

        i bardzo elegancko wyszło
        --
        -*-
        Korek
        www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
    • 12.06.11, 10:25
      Doskonale rozumiem idee robienia chrzcin w domu.
      Poza weselem (gdzie się tańczy i potrzeba miejsca) robienie imprez rodzinnych w restauracjach to nowobagacka wiocha. Że ach, och, obslużą mnie i teściową i nie muszę zmywać naczyń i można postawić tort w kształcie biblii wink

      Robiłam 2 razy chrzciny w domu na około 25 osób, normalne domowe jedzenie, każdy zadowolony, ja też. I zdecydowanie taniej i mniej oficjalnie.
      --
      FranekGutek
      Nie bądź LEMINGIEM
      • 12.06.11, 10:34
        U mnie nie chodzi o nowobogackie pokazanie sie.Co złego w tym,że nie chcę stac przy garach?Jak nie przygotowywać to podawać,jak nie podawać to zmywać,jak nie zmywać to odgrzewać?Nie wolno mi tez cieszyć się świętem moich dzieci?Muszę zapier.ać w kuchni?I jeszcze angażować w to moją mamę czy teściową?Bo mąż zaangażowany oczywiście.
        Żadne och i ach,że mnie obsłużą....Ja wynajmuję lokal,Własciciel kelnerka,kucharz...wszyscy zarobią.Podjęli się tej pracy.Oni wykonują taką,ja inną.Po prostu.

        Ps.Tortu w kształcie Biblii nie miałam.Że też nie przyszło mi to nawet do głowy? tongue_out
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmyfzmq0t0.png
        • 12.06.11, 14:01
          ylunia dokładnie
          jasne mozna nawet wszystkich zagonic do roboty, ale chyba nie o to chodzi w tym dniu?
          ja nie chcialam zeby mama stala ze mną wiec tylko z doskoku pomagała, i bratowa
          mąż został wygoniony do dbania o gosci

          powiem szczerze
          satysfakcje mam ogromną, ze mi sie udało, po poprzeczkę postawiłam sobie wysoko, goscie byli zachwyceni, a ze zrobilam jedzenia za duzo to jeszcze zachwyceni dostali paczki do domu

          ale narobiłam sie jak osioł

          my nie bralismy knajpy, bo w naszej okolicy wszystkie sa malutkie, a u nas duzo dzieci, chcieli jak za zboze, a my moglismy zrobic komunie u moich rodzicow, gdzie jest przestrzen , ogrod itd
          -*-
          Korek
          www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
      • 12.06.11, 10:49
        > Doskonale rozumiem idee robienia chrzcin w domu.
        > Poza weselem (gdzie się tańczy i potrzeba miejsca) robienie imprez rodzinnych w
        > restauracjach to nowobagacka wiocha. Że ach, och, obslużą mnie i teściową i ni
        > e muszę zmywać naczyń i można postawić tort w kształcie biblii wink
        Ja się z Tobą nie zgodzę, bo chrzciny w lokalu to przede wszystkim oddech dla matki najczęściej bardzo małego dziecka. Miałam 1 chrzciny w domu i 2 w lokalu i mam porównanie. Do lokalu bierzesz dziecko, wózek w którym ono może się zdrzemnąć i torebkę. Nic po za dzieckiem i gośćmi Cię nie obchodzi. W domu już kilka dni wcześniej zaczynasz przygotowania i na samą uroczystość idziesz wymęczona tym wszystkim. Miałam I Komunię w domu i trzy dni wcześniej znosiliśmy stoliki, krzesła (oczywiście trzeba było je najpierw ze szkoły wypożyczyć), później było cudowanie z wynoszeniem mebli, bo nijak 20 gości nie chciało się zmieścić, później okazało się, że na to ustawienie stołów nie ma takich samych obrusów itd. Fakt, w domu przy pomocy kucharskiej rodziny wyszło dużo taniej niż w lokalu (lokal 100zł. od talerzyka + własne ciasto), ale gdyby było mnie na to stać, zorganizowałabym jednak w lokalu.
      • 12.06.11, 10:55
        sarling napisała:

        > Doskonale rozumiem idee robienia chrzcin w domu.
        > Poza weselem (gdzie się tańczy i potrzeba miejsca) robienie imprez rodzinnych w
        > restauracjach to nowobagacka wiocha. Że ach, och, obslużą mnie i teściową

        no, dokładnie, od czegoś ONI w końcu są, za coś się płaci big_grin

        i ni e muszę zmywać naczyń i można postawić tort w kształcie biblii wink

        ojej, zawsze mnie ciekawiło i zastanawiało to, że ktoś się narobi a później jazgocze na forum, że tak ciężko mu było, że uroczystośc mu umknęła bo od 2 w nocy ziemniaki obierał itd itd
        poza tym lubię jak ktos pisze "nowobogaccy", tnz w tym wypadku ci, którzy śmią zrobić imprezę poza domem
        po części wynika to też pewnie ze zwyczajnej ludzkiej zazdrości, że ktoś ma lepiej ode mnie
        i od razu wtedy ktoś taki nazywa się nowobogackim

        >
        > Robiłam 2 razy chrzciny w domu na około 25 osób, normalne domowe jedzenie, każd
        > y zadowolony, ja też. I zdecydowanie taniej i mniej oficjalnie.


        --
        Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
        • 12.06.11, 11:05
          Jeśli wykażesz w mojej wypowiedzi cień informacji o tym, że się urobiłam i że zazdroszczę, to odszczekam pod stolem, ale jeśli nie - nie to proszę, nie chlap jęzorem bez sensu.
          --
          Nie bądź LEMINGIEM
          • 12.06.11, 12:32
            sarling napisała:

            > Jeśli wykażesz w mojej wypowiedzi cień informacji o tym, że się urobiłam i że z
            > azdroszczę, to odszczekam pod stolem, ale jeśli nie - nie to proszę, nie chlap
            > jęzorem bez sensu.

            wybacz ale najpierw to Ty zaczęłaś chlapać jęzorem oceniając ludzi pisząc "nowobogacka wiocha"

            bratowa pierwsze dziecko - chrzciny organizowała jej mama w domu: matka, teściowa ciągle tylko przy garach i zmywaniu zamiast z gośćmi przy stole, bratowa co chwilę wołana co gdzie jest albo co podać itp

            miesiąc temu drugie dziecko w lokalu - bratowa złożyła zamówienie odnośnie menu i cieszyła się spokojem i obecnością przy przyjęciu wszystkich gości

            Takie restauracje mają ruch i nie muszą wołać o pomoc Pani Geslerowej smile

            Ja ze względu na małe mieszkanie również wybrałam lokal i na chrzciny i na I Komunię Św.
            I nie życzę sobie aby przez to ktoś mówił o mnie "nowobogacka" bo wielkich pieniędzy nie trzeba mieć aby takie przyjęcie zorganizować w lokalu
            --
            wszystkie mamy proszę o opinię - ANKIETA
          • 12.06.11, 12:33
            ty też nie chlap bez potrzeby językiem, że chrzciny w lokalu to takie nowobogackie, bo zamiast domowego makaroniku i flaczków, zjemy rosół z makaronem z torebki.
            Wesele tez urządzałaś w domu czy po nowobogacku w lokalu?
            No chyba, że nie miałaś wesela - ślubu nie brałaś albo ślub brałaś a wydałas tylko obiad dla rodziny - ale to już co innego
            --
            by mia_siochi
            pewnie są teściowe, z którymi da się żyć. Yeti też podobno ktoś widział
            • 12.06.11, 12:45
              o co Ci chodzi ??? przecież piszę że nie podoba mi się nazywania "nowobogacka wiochą" tych co robią w lokalu - przecież to ich sprawa, czy to coś złego ???
              --
              wszystkie mamy proszę o opinię - ANKIETA
            • 12.06.11, 12:49
              Naucz się czytać dokładnie czyjeś posty(np.część o weselu - podpowiem, gdybyś nie umiała sama znaleźć), potem możesz już sobie wygodnie i nowobogacko urzędować w lokalu.
              tongue_out

              Strasznie mnie śmieszy na tym forum jak szybko dajecie się podpuścić, zero dystansu. big_grin

              --
              Nie bądź LEMINGIEM
              • 12.06.11, 13:50
                powiem szczerze, ze po wszystkich imprezach domowych, lokalowych i weselnych jak ktos postawi na stole do wyboru flaki i rosół to zaczne strzelaćtongue_out

                nie ma innych potraw czy jak

                btw ja w knajpach, a cudzych chrzcinach, nie jadała jakis nie wiadomo jaich rzeczy
                generalnie gospodarzom chodzilo o przestronnosc, brak zastawy na 30 osob w domu, wygode, brak dodatowej roboty przy obieraniu gara ziemniakow i ze nie trzeba sprzątaćtongue_out

                i nie wiem naprawde na kim jeszcze robi wrazenie jedzenie wflakow i schabowego w knajpie, a podniecają sie niektorzy jakby podawali tam homary
                --
                -*-
                Korek
                www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
                • 12.06.11, 18:43
                  Akurat flaki i rosół wydają mi się najgorszym możliwym wyborem gastronomicznym.
                  No, ok, gorsza jest tylko czernina.
                  • 12.06.11, 19:08
                    fakt - wolę flaki i rosół od czerniny big_grin
                    mało tego, pójdę krok dalej, szybciej chyba salceson i kaszankę zjem od czerniny big_grin
                    z całym szacunkiem dla salcesonu i kaszanki big_grin
                    --
                    Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
                    • 12.06.11, 19:28
                      Nigdy nie jadłam czerniny, opis składu mi wystarcza i zapach. Flaków nie tknę - zapach + skojarzenia. Ale u mnie matka nie kupowała podrobów i nie gotowała takich rzeczy, nikt nie lubił.
                      Flaki robione w domu i podawane w letni upał, fuck, jak to będzie śmierdzieć...
      • 12.06.11, 18:41
        Ciekawa koncepcja. Nie wyobrażam sobie goszczenia na obiedzie 25 osób, z trudem wyobrażam sobie kilkanaście na imprezie głównie na stojąco.
        Mam 3 (słownie trzy) krzesła i 2 krzesła-fotele typowo biurowe. Nie, nie odczuwam braków w tym zakresie.
        • 12.06.11, 19:13
          U mnie rodzina męża trochę kręciła nosem, że urodziny tegoż nie są robione, albo robione są w rodzinnym domu. No to zrobiliśmy u nas. Salon z kuchnią ma jakieś 20 metrów, przy stole i stoliku kawowym siedziało kilkanaście osób, jedzenie wymagające talerzyków było na raty, cóż poradzić. Pierwsza i ostatnia taka impreza suspicious No ale miała być, to była.
          • 12.06.11, 19:23
            "Dla rodziny" mogę ewentualnie raz do roku robić urodziny synowi, w porywach jest do 12 osób wliczając dzieci. Wtedy przy niskiej ławie owszem, na raty się zmieszczą ale jest tylko na słodko.
            Jak pragnę zdrowia, nigdy nie robiłam obiadu na więcej niż 6 czy 7 osób. Nigdy. Do tego służą restauracje i inne lokale gastronomiczne.
            • 12.06.11, 19:27
              po pierwszych robionych urodzinach dziecka też tak mam - nigdy nie dam się już w to wrobić big_grin
              tylko jakiś symboliczny co najwyżej tort i tyle big_grin
              --
              by mia_siochi
              pewnie są teściowe, z którymi da się żyć. Yeti też podobno ktoś widział
              • 12.06.11, 19:33
                U nas dzieci jeszcze nienarodzone, ale już zapowiedziałam, że roczek robimy w restauracji suspicious Na głowę bym upadła, chcąc robić znowu imprezę na tyle osób w którymkolwiek mieszkaniu.
                • 12.06.11, 19:57
                  Szczerze? Z perspektywy czasu robienie roczku czyli organizowanie bardziej uroczystych pierwszych urodzin dziecka uważam za doskonale zbędne. Dziecko i tak niczego nie zapamięta, niewiele rozumie, chaos i więcej ludzi je denerwuje, a matka zwykle jest za bardzo zmęczona, żeby mieć z tego fun.
                  • 12.06.11, 20:06
                    teraz i ja to wiem big_grin
                    jakby nie lepiej było zrobić np piąte urodziny - dziecię już na tyle rozumne i większe, że i może jakieś wspomnienia będzie miało
                    no ale cóż, jak zwykle Polak mądry po szkodzie big_grin
                    --
                    by mia_siochi
                    pewnie są teściowe, z którymi da się żyć. Yeti też podobno ktoś widział
                  • 12.06.11, 20:35
                    Wiesz, chrzcin nie będzie wink Niech się rodzina pocieszy, że będzie jakakolwiek impreza okołodzieciowa, jak jeszcze będą malutkie.
    • 12.06.11, 11:28
      skoro wszystkie dania chcesz robić w domu sama to zapewne masz na nie przepisy. Najpierw wybierz co konkretnie będzie podane i z którego przepisu (jak z głowy to trochę trudniej wink) Policz też dokłądnie gości - ile dorosłych, ile dzieci (dzieci zwykle można liczyć przez pół, bo więcej piją niż jedzą a jak już jedzą, to coś co można chwycić w rękę i polecieć się dalej bawić). Zbierz wszystkie przepisy, przelicz składniki adekwatnie do liczby twoich gości (jak masz przepis na 20 małych pasztecików a chcesz podać trzydziestu dorosłym gościom po 2 to potrzebujesz 3x tyle składników co w przepisie itp). Jak skończysz robić listę składników to odhacz co już masz w domu i nie musisz kupować, przy pozostałych powpisuj orientacyjne ceny i tadam - oto przybliżony koszt. Czasochłonne ale skuteczne.
    • 12.06.11, 12:42
      Ostatnio byłam na chrzcinach u siostry i pomagałam jej troche, całkowite koszty na 14 osób wyniosły 450 zl przy założeniach
      -chrzciny na mszy o 18, wiec potem nie było całodniowej nasiadówki
      -jedzenie:
      a) przystawki (wędliny, 3 salatki, jajka, koreczki)
      b) jedno danie- zrazy z ziemniakami
      c) sernik domowy i tort z cukierni
      d) potem jeszcze wyciagnęla z lodówki galaretkę rybna, ale chyba juz nikt nie chciał
      e) alkohol przyniesli goście, siostra przygotowała tylko różne napoje.

      Ciężko przygotować chrzciny z dzieckiem na ręku, wiec jesli mozesz to moze popros o pomoc rodzinę? Jesli macie tak duzo rodzeństwa, to niech każdy przyniesie sałatkę, ciasto lub alkohol- na pewno nikt się nie obrazi, a tobie odejdzie praca i koszty. Zrobiłabys tylko dania główne.
    • 12.06.11, 12:45
      W tym roku za przygotowanie przyjęcia po Komunii siostra zapłaciła dwóm paniom po 20 zł od talerzyka - może przemyśl taka opcję? tzn. 20 zł za samą robotę, ale wierz mi że ani ona, ani żadna z pań z naszej rodziny nie uważała tego za stratę kasy - przyjęcie było w domu/ogrodzie, siostra nie naganiała się, mogła spokojnie pójść do kościoła, bez nerwów, trochę tylko trzeba było pomóc przy roznoszeniu posiłków (same z siostrą zaproponowałyśmy, bo panie się upierały że dadzą radęwink), bo jednak do 40 osób trzeba trochę pobiegać, ale nikomu korona z głowy nie spadła...
      --
      Jeszcze trochę i świat będzie mój smile
      • 12.06.11, 13:53
        ja robilam komunie na 22 osoby, a ze chcialam ambitnie to mialam 3 dni wyjete z zyciorysu.

        ok, pochwaliłam sie rodzinie ze umiemwink i NIGDY WIECEJ
        nastepnym razem w knajpie- przynajmniej będę mogła posiedziec z goscmi, porozmawiac itd, a nie we 3 bedziemy zapitalac miedzy kuchnią a salonem
        --
        -*-
        Korek
        www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
        • 12.06.11, 14:41
          Czego to sie czlowiek nie dowie na forum, chrzciny w lokalu "nowobogacka wiocha" big_grin a jak ktos zu dziada pradziada bogaty, to jaka ta wiocha "stara"?
          --
          Lass dein altes Leben hinter dir / Und geh durch diese neue Tür
          Das geht raus an alle Spinner / Wir sind die Gewinner
          Wir kennen keine Limits / Ab Heute - für immer...
          • 12.06.11, 15:19
            w moim przypadku nowobogacka wiocha w pierwszym pokoleniu, bo moi rodzice jeszcze w domu a ja już w restauracji - czyli naprawde wiocha do sześcianu big_grin
            --
            Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
            • 12.06.11, 15:25
              attiya napisała:

              > czyli naprawde wiocha do sześcianu big_grin

              attiya, coś bym ci napisała, ale się boję, że mnie wytną big_grintongue_out
              --
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
              • 12.06.11, 19:07
                pisz, pisz, może nie zauważą i nie wytną big_grin
                zakamufluj się dobrze, postaram się bardzo mimo nowobogackiej wiochy w pierwszym pokoleniu zrozumieć big_grin
                aczkolwiek nie gwarantuję big_grin
                --
                by Marzeka1
                Połącz się z Broniem w "bulu" i "nadzieji" na lepszą prasę.
                • 13.06.11, 13:55
                  Chciałam ci tylko napisać, żeś wieśniara i tyle tongue_out
                  Prawie tak jak ja big_grinbig_grinbig_grin
                  --
                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
    • 12.06.11, 14:47
      Na obiad zabrałabym gości do lokalu. Może koszt obiadu troszkę większy ale szykować i sprzątać po nie trzeba. Jeśli wcześniej zamówisz możesz negocjować cenę. U nas wychodzi ok 20-25 zł za osobę dorosłą, dzieci od 5 do 10 lat 1/2 ceny, poniżej 5 lat nie płaciłam. W zestawie rosół, ziemniaki, kluski śląskie i mięso do wyboru na półmiskach ( 1 i 1/2 porcji na osobę cztery rodzaje: rolady, karczek pieczony, schab z brokułami i kotlet z kury w migdałach), do tego ze 2, 3 surówki. Mamy fajny lokal w okolicy. Szef dodatkowo uszykował jeszcze kuleczki ziemniaczane dla dzieci i warzywa z wody ( w cenie). Jest smacznie, bardzo estetycznie i duży wybór w menu pomimo tego, że miasteczko malutkie. I sporo z tego co zamówiłam na roczek dla 20 osób mi zostało. Miałam jeszcze na trzy obiady dla nas i rodzicom i teściom zapakowałam na drugi dzień ( by gotować nie musieli). Nie bawiłabym się w obiad w domu przy takiej ilości osób.
      Deser, przystawki i kolację możesz zrobić w domu.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
      • 12.06.11, 15:03
        Zuzanka, a skad jestes? Bo jak ze Szczecina, to prosze o nazwe lokalu!
        --
        Gasofnia
        • 12.06.11, 15:17
          Ja akurat z drugiego końca Polski.
          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
          • 12.06.11, 15:21
            alba.home.pl/restauracja-alba.html
            Nawet nie wiedziałam, że mają taką fają stronę smile
            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
            • 12.06.11, 19:52
              Dzieki. Faktycznie strona superprofesjonalna, ale nam totalnie nie po drodze tongue_out.
              --
              Gasofnia
    • 12.06.11, 17:37
      U mnie na 20 osób +3 dzieci poszło +/- 700 PLN(bez alkoholu, niewliczone ciasta)
      Były 2 zupy do wyboru (barszcz i rosół a jakże wink ) -ale w sierpniu podałabym lżejsze zupy.
      3 mięsa (pieczona szynka z ziołami i czosnkiem, schab ze śliwką, rolada z kurczaka z pieczarkami)
      Ziemniaki, 3 surówki(z kiszonej, wielowarzywna i z buraczków)
      3 ciasta + tort
      --
      "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
      • 12.06.11, 19:51
        A ile porcji z kazdego przygotowalas? Bo teoretycznie wszytscy mogli chciec te sama zupe i to samo drugie? tongue_out
        --
        Gasofnia
        • 12.06.11, 20:17
          Po tyleż właśnie wink
          Resztkami obdzieliłam chętnych i miałam obiad na kolejne 2 dni big_grin
          Jak robię imprezę to jest zawsze mój scenariusz- raz się pomęczyć z taaaaką ilością, a później przez dwa dni pyszna wyżerka bez krztyny pracy big_grin
          --
          "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
          • 12.06.11, 20:19
            A i dodam, że z zupą właśnie tak było jak mówisz, rosół się niemal rozszedł(niemal, bo zrobiłam +/- 1,5 l więcej big_grinbig_grin ) a barszcz jadłam tylko ja smile
            --
            "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
            • 13.06.11, 19:27
              Dzieki - bedziemy robic chrzciny w lokalu, wiec albo nie bedzie wyboru, albo trzeba bedzie gosci zdyscyplinowac wink.
              --
              Gasofnia
    • 12.06.11, 22:07
      Najlepiej to chrzciny zrobić tylko dla rodziców, chrzestnych i dziadków.
      Dania najprostrze i takie co mozna przygotować dzień wczesniej. To jest święto waszego dziecka! Po co ci stres,nerwy w przygotowaniu.Ja mam 3 dzieciaczków i też dużą rodzinę ale takie uroczystości zawsze są w małym gronie.
    • 14.06.11, 12:01
      Drogie Mamy. A nie lepiej pozostawić decyzję o ochrzczeniu dziecku gdy będzie już pełnoletnie? Jeżeli dziecko pójdzie w inną stronę niż katolicka będzie miało problem z wypisaniem się z KK, poza tym nawet apostazja nie daje nieważności chrztu którego wg KK nie można wymazać, za to jeśli dziecko będzie chciało być katolikiem nic nie będzie stało na przeszkodzie aby ochrzciło się w wieku 18 lat czy też starszym.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
      • 14.06.11, 12:02
        P.s. Mojej niewierzącej koleżance (dziecko nie ochrzczone) trochę brakowało imprezy a'la chrzciny zatem po prostu zorganizowała huczne pół roczku dziecka.
        Efekt taki sam jak chrzciny (pomijając duchowość) : była impreza z jedzeniem i alkoholem dla około 20 osób, były prezenty dla dziecka.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
      • 01.08.11, 10:55
        Nie obrażając nikogo - czy wypowiadając teksty w stylu "niech dziecko samo zdecyduje później czy chce być ochrzczone" nie widzicie głupoty takiego stwierdzenia? Być może u niektórych wynika to z niewiedzy, ale nawet jeśli, to są oni na nią bardzo odporni. Dlaczego? Bo albo jesteś wierzący/a albo nie. Jeśli tak to dziecko chrzcisz i jest to dla ciebie oczywiste, a jeśli nie to po co miał/a/byś to robić? Barnictwe tez urządzisz?. Albo dziecko w wierze się wychowuje albo nie i koniec. Dla człowieka wierzącego wybór jest oczywisty, a chrzest jako element takiego wychowania jest rzeczą podstawową. Jako przykład - dla kogoś uczciwego oczywistym jest, że dziecku od małego powtarza "nie wolno zabierać/kraść/itp. cudzych rzeczy", a nie stwierdza "nie będę mówił/a, niech dziecko samo zdecyduje jak dorośnie". Wszak wszystkim zależy żeby ich dziecko złodziejem nie było, a nie żeby nauczyło się jak wygodnie mieć coś za darmo, a potem miało jako dorosłe z tej wygody zrezygnować. Analogicznie jest z chrztem, kościołem itd. Oczywiście pod warunkiem jw. czyli. że ktoś jest wierzący, lub w braku swojej wiary widzi ogromny błąd - innej możliwości nie ma. Osoba niewierząca nie jest w stanie tego ogarnąć, bo sam chrzest nie ma dla niej żadnej wartości, więc faktycznie można go nie robić wcale lub przesunąć w czasie o dowolny okres czasu.
        • 01.08.11, 12:37
          Nie obrażając Cię, nie widzisz jakie głupoty piszesz? Utożsamiasz wierzących z katolikami, prawosławnymi i ewangelikami, a ewangeliczni? Oni są wierzący a dzieci nie chrzczą, więc daruj sobie złote myśli.

          Dla człowieka wierzącego wybór jest oczywisty, a chrzest jako elem
          > ent takiego wychowania jest rzeczą podstawową.

          Jak dla chrześcijanina chrzest to element wychowania, to chyba nie wie o co w chrzcie chodzi...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.