Ugryzł pies...w nogę Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • moje dziecko które jechało na rowerze ze szkoły ,sąsiadka szła z psem na smyczy i doskoczył,dziecko ma porządnego sińca bo pies ugryzł przez spodnie jensowe,zadzwoniłam do meza co zrobic w takiej sytuacji po czym on powiedział ze skoro szczepienia są to po co awantura-posłuchałam go ,a teraz mam wyrzuty sumienia,siniak spory-owszem zero krwi na zewnątrz i zadrapan,ale martwie sie tym...czy napewno powinnam to tak zostawic ewentualnie poradzcie co zrobic...oczywiscie jesli mnie cos zaniepokoi przed porannym wyjsciem do pracy natychmiast udam sie do lekarza...a na dodatek ta sąsiadka nawet nie kazała podniesc nogawki dziecka czy wszystko w porzadku i nie przyszła zapytac...mi nie udało sie z nia spotkac,co do szczepien zakładam ze sa bo mam psiaka i spotykałysmy sie u weterynarza czasami jutro sie upewnie .
    • Bez znaczenia czy pies był czy nie był szczepiony, gdy ugryzie człowieka podlega obowiazkowi obserwacji na wściekliznę, takie sa przepisy prawne. Moim zdaniem jak masz wątpliwosci to powinnas udac sie do lekarza na ogledziny nogi dziecka, bo pozostaje jeszcze sprawa tężca, tzn. lekarz powinien zadecydować czy nie podać dziecku anatoksyny teżcowej (co prawda jak piszesz ciagłosć naskórna nie zostła przerwana, ale to powinna byc mimo wszystko decyzja lekarska).Jak tylko lekarzowi powiesz o ugryzieniu i podasz dane sąsiadki, bedzie musiała zgłosic sie z psem na obserwacje, sanepid juz ja pogoni.
      --
      http://www.avatary.moje.pl/images/avatary_80x80/film_animowany/80x80_avatary_moje_pl08207.gif

      -------------------
      Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
      • Się zgodzę.
        Ja bym od razu poszła do lekarza i poprosiła sąsiadkę o przedstawienie dokumentów potwierdzających szczepienia, co prawda szczepionka przeciw wściekliźnie działa dużo dłużej niż rok, ale chciałabym wiedzieć jak często pies jest na nią szczepiony.
        I mimo, ze mam psa, to bym się awanturowała, nie wyobrażam sobie, żeby moja suka miała chodzić bez kagańca, tym bardziej pies Twojej sąsiadki, który jak widać przejawia zachowania agresywne.
        --
        Pamiętaj.Zawsze.
      • umiesz czytać? Pies nie ugryzł tylko uderzył zębami, skóra jest nienaruszona, dziecko ma siniaka.
        Na siniaki szczepionki przeciw tężcowej się nie podaje, i psa na obserwacje nie bierze.

        Nie bronię ani psa ani sąsiadki, tylko stwierdzam fakt.
        Wypadało by aby sąsiadka przeprosiła za incydent a psa ubrała w kaganiec, ja bym zwróciła jej uwagę.
        Nie leciała z awanturą, tylko porozmawiała.
        A i jeszcze jedno, od siniaka się nie umiera.
        • siniak spory-owszem zero krwi na zewnątrz i zadrapan

          Pies nie ugryzł tylko uderzył zębami, nie ma rany, nie grozi tężec ani wścieklizna.
          Serio, serio...
      • Zalatwia sie to tak: udaje sie na rozmowe do sasiadki. ta powinna sie skontaktowac ze swoim weterynarzem. Weterynarza odwiedza sie chyba dwa razy w ciagu dwuch tygodni.
        Moj pies mial tendecje do uciekania i "radosnego" skakania. Nigdy nie ugryzl ale na obserwacji byl trzy razy. Nigdy nie bylo to zalatwiane przez lekaza czy sanepid. Liczyla sie dobra wola obu stron.
    • Dzieki dziewczyny za info,pytam bo nie wiem co zrobic a tez nie chce panikowac...tym bardziej ze pies złapał dziecko przez spodnie i nie ma rany tylko ten potęzny siniak...dzisiaj zapytam owszem sąsiadki jak sie maja szczepienia pieska...i powiem o tym kagancu...i mam nadzieje ze temu mojemu dziecku na serio nic nie bedzie.
    • Ludzie, nie przesadzajcie, czar-bajry ma rację, to tylko siniak ! Jakie obserwacje, jakie tężce ! Zresztą wg mnie pies wcale nie przejawia agresji, bo chapnięcie na oślep czegoś co mu prędko przelatuje koło nosa (rowerzysta) to odruchowe zachowanie większości psów. Jakby był agresywny, to by dzieciaka zwalił z tego roweru i pogryzł naprawdę.
      A sąsiadka powinna się zainteresować i przeprosić - to już inna rzecz.
      • Jeżeli ktoś nie umie zapanować nad własnym psem niech potem płaci odszkodowanie osobom pogryzionym albo trzyma go z daleka od miejsc gdzie ludzie jeżdżą na rowerach.

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
        • Trudno zapanować nad psim odruchem... Zwłaszcza jeśli np. właściciel nie zdąży zauważyć nadjeżdżającego rowerzysty i przytrzymać psa, co zapewne miało miejsce w tym przypadku (bo pies na smyczy był).
          Dwa z moich psów przejawiały takie odruchy. Jednego oduczyłam, tzn. zobojętniłam na rowery, skutery i motory. Już go nie ruszają.
          Drugi niestety jest niereformowalny. Dlatego właśnie unikam tras gdzie mogę natknąć się na jednoślady. A jak już, to psa mam na smyczy i oczy naokoło głowy.
          A mimo to miałam identyczną sytuację - psica wyszarpnęła mi się i kłapnęła rowerzystkę, czyniąc właśnie taką szkodę jak tu, czyli siniak od uderzenia zębami przez spodnie. Panią przeprosiłam, wzięłam adres i zaraz tego samego dnia stawiłam się u niej ze świadectwem szczepienia, kwiatem, czekoladkami i maścią arnikową cudownie gojącą siniaki i wybroczyny. Pani wcale się nie gniewała, wypiłyśmy kawkę i rozstałyśmy się w zgodzie i harmonii. Można sprawę załatwić spokojnie i bez straszenia sanepidem i Bóg wie czym skoro w sumie nie stała się żadna poważna szkoda. Wystarczy trochę życzliwości, zrozumienia i dobrej woli obu stron.
          • Trudno mieć dobrą wolę, jeśli Twój gryzący pies jest piątym gryzącym (lub rzucającym się) psem w ciągu miesiąca (osoby często jeżdżące na rowerze wiedzą o czym piszę), ciekawe że za granicą psy jakoś nie rzucają się na rowerzystów mimo, że jest ich (rowerzystów) pięć razy więcej niż w Polsce.
            Jeżeli nie możesz zapanować nad swoim drugim psem radzę na spacery zakładać kaganiec, kolejny rowerzysta może być mniej miły niż owa Pani, może Cię zbluzgać, wezwać Straż Miejską, narobić kłopotów a nawet pójść do sądu (osobiście znam osobę która poszła do sądu mimo, że rana zadana przez psa też była tylko siniakiem, a pies szczepiony), po co Ci kłopoty?

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
            • Za granica psy sa troche bardziej ulozone. No i rowery bardziej powszechne. Pies by zwariowal gdyby za kazdym s setki rowerow przejezdzajacym kolo nosa mial sie rzucac.
              Ale i tak staje/zwalniam jak widze psie zainteresowanie. Kiedys mnie bydle (na oko 80+ kg) chcialo zaaportowac.
              Za granica, a jakze...
    • na twoim miejscu udałambym sie do lekarza i niech on zadecyduje co dalej bo jesli doszło do przerwania ciągłości tkanek do eiwdentnie sprawa sanepidu i oni powiadamiają lek. wet. o obserwacji i nie pieść się z tą sąsiadją bo jej psim obowiązkim jest zaszczepić psa i i pilnować aby chodził w kagańcu , nie szkoda ci że dziecko ma siniaka i go boli , nie mówiąc juz że pewnie uraz do psów
    • No, ja to jestem strasznie cięta na ludzi pozwalających swoim psom atakować przechodniów. Zadzwoniłabym z miejsca do Straży Miejskiej, na policję, do BOR-u, CBA i gdzie tylko. Serio, nie darowałabym czegoś takiego nikomu. Szczególnie że jak widać sąsiadka po prostu olewa sprawę i zaraz zdarzy się to ponownie.
      Mam nadzieję, że dziecku żadna krzywda się nie stała, przynajmniej zdrowotnie. Ale co się dzieciak strachu najadł, to jego...
    • Synus ma sie nieco lepiej nózka go nadal boli,rozmawiałam rano z sasiadką i spieszyła sie do pracy ...powiadomiła mnie natomiast ze piesek był w maju szczepiony tego roku i zapewne uderzył dziecko zebami bo im czesto tak robi...i siniaki bolą,ale jakos nie powiedziała przepraszam ani nie zapytała jak sie czuje dziecko,sama ja poinformowałam ze nie idzie do szkoły dzis bo nozka boli go...a ona no wie ze trochu poboli...wsiadła i pojechała...czekam na meza teraz...i zastanawiam sie czy bedzie miec na tyle sasiadka honoru by dowod szczepien pokazac,ja osobiscie wiem ze szczepią,ale tak wypada pokazac...przeciez to dziecko.
      Do lekarza sie nie udałam bo nic sie nie dzieje ani z sincem narazie ani innych objawów mam nadzieje ze bedzie ok.Bede dziecko obserwowac tak czy inaczej-mam nadzieje ze nic sie z tym nie porobi.
      • > sama ja poinformowałam ze nie idzie do szkoły dzis bo nozka boli go...

        ja nie moge, niezle przewrazliwiona mamusia, nozka boli biedaczka, do szkolki nie idzie, ale do lekarza z dzieckiem nie polazla i sasiadke bedzie nekac siniakiem smile
        idz kobieto na obdukcje z dzieckiem naslij na ta od psa wszelkie plagi na ziemi a i tak nie zmadrzejesz.
        ta sprawa ma dwa aspekty, z jednej strony durna sasiadka z psem bez kaganca, z drugiej durna przewrazliwiona mamcia synusia, ktora nie wie co ma robic bo dziecko tak straszne rany odnioslo a u lekarza nie byla, groteska
      • Ta noga az tak boli zeby do szkoly nie isc?
        Sasiadce te uwagi, ze pies ich tez tak lapie i za normalne to uwazaja, bez zadnego komentaza zostaly przyjente?
        Kurs asertywnosci by sie przydal...
      • Hehe, tym postem sie chyba pograzylas w wielu oczach. Ile on ma lat? "Synus, nozka..." Do szkoly nie poszedl, bo ma siniaka??? Nic dziwnego, ze "nozka boli". Bedzie jeszcze z tydzien bolala, w koncu fajnie pobyczyc sie w domu.

        A sasiadka zachowala sie fatalnie uncertain.
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • a opier*****aś chociaż sąsiadkę?!należy się jej, jak to, żeby psa na spacerze nie upilnować?
      następnym razem może się nie skończyć na siniaku...
    • i dlatego nie poszłam z dzieckiem do lekarza...a do szkoły nie mogł pójsc bo nozka go boli...a dzis sa zawody spotowe a mój syn ma 11 lat i od 5 lat jest piłkarzem(a dokładnie bramkarzem) wiec nie wyobrazam sobie jak miałby bronic na tej bramce z sincem o wielkosci ok.15cm i rzucac sie tam jak potrzba pod bramką...z bolącą nogą...na turnieju naprawde jak ktos sie orentuje jest kilka tych meczów to ból nogi jest kłopotliwy.
      Sąsiadki nie nękam natomiast uwazam ze słowo przepraszm mi sie nalezy z jej strony.
      • ROTFL

        BIEDNY Chlopak smile
        mamunia pituli, poglasce synusia pogloweczce, bo siniaczek boli biedaczka big_grin
        co to nie mozna w meczu nie brac udzialu ze wzgledu na kontuzje?
        skoro kontuzja taka uciazliwa, to kto wie, moze pies pogruchotal biedne kosteczki dzieciusiowi i trzeba bedzie skladac u ortopedy wizyta u lekarza by sie psidala jednak smile
        bramkarz ktory umiera od jednego siniaka to pi... nie bramkarz tak na marginesie, a jedenastolatek, to nastolatek a nie dziecius dzidzius mamunki oderwany od cycusia ktory z siniaczkiem do szkolki pojsc nie moze bogo bolusia big_grin
        puk puk w glowke
      • dopiero teraz to załapałam...
        • Nie no faktycznie wielki problem, że matka nazywa swojego 11 letniego syna synusiem... Pewnie lepiej per gnój, smarkacz ? Jak go bolała noga to chyba lepiej, że nie szedł do szkoły na mecz tym bardziej, że jest już po wystawieniu ocen i tak większosć wagaruje a w szkole nic się nie dzieje...
          • I jak synuś to ma nóżki prawda?
          • no coz wioskowy glupku, jak noga boli tak ze chodzic nie mozna to sie lekarza odwiedza a nie w domu siedzi i czeka az sie cos wiecej z tego wykluje, chyba ze to sciema majaca na celu pognebienie sasiadki od psa smile
            swoja droga jak mocno moze szczypnac pies nie przerywajac skory, czy moze to zrobic tak mocno aby nie mozna bylo chodzic ;d wierzyc sie nie chce big_grin
          • er-kę powinna wezwać.
            A jak czytam, że 11 latek na trening z powodu siniaka nie poszedł to.... no właśnietongue_out
            Mojemu 7 latkowi żaden siniak w treningu nie przeszkadza, zresztą na treningach nowe zdobywa- siniakitongue_out
            • hehehehe jeszcze bramkarz smile
              bramkarz co sie siniakow boi no nie moge smile niech sie lepiej zajmie moze gotowaniem, bo szczegolnej kariery z takim podejsciem do urazow na bramce mu nie wroze uncertain
    • W maju moja córka (11 lat) poszła z koleżanką na osiedlowe łąki i stały słuchając muzyki, gdy wielki pies (podobny do owczarka podhalańskiego) podbiegł i skoczył na mają córkę robiąc jej pazurem głęboka szramę na boku. Rana miała około 20 cm długości i zazynała się od strony brzuch i przechodziła na plecy. Córka nie biegła, nie mówiła do psa. Stała i słuchała muzyki z telefonu. Właścicielka się zmyła, nie przedstawiając żadnych szczepień. Dziecko przyszło zapłakane do domu. Rana bardzo krwawiła. Poszłam do pielęgniarki, żeby ranę opatrzyła i zdezynfekowała. Ta powiedział, że rana głębok,a że musi lekarz zobaczyć, Lekarz pwiedział, że jednak trzeba jechać do zakaźnego, bo być może trzeba szczepić na wściekliznę lub tężec. Odstałyśmy na SORze swoje, a pani z zakaźnego stwierdziła, że rana się goi (minęło 6 godzin od zadrapania). Tężec był aktualny, a wścieklizy nie trzeba.
      Konkludując: z siniakiem bym nic nie robiła poza jakimiś lekami miejscowymi na wchłonięcie się obrzęku i krwiaka.
      --
      http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.