Maz...rekoczyny....:-( Zdarzylo wam sie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Na wstepie dodam ze wzajemne.Postaram sie strescic i nikogo nie zanudzac. Z mezem kochamy sie,razem pracujemy,prowadzimy wlasny biznes.Ogolnie sie dogadujemy choc wiadomo jak w kazdym malzenstwie bywaja punkty zapalne.Moj maz to pracoholik i to jest nr 1. Ja mimo ze mam kupe sily,energii wymiekam, nie mam sily, strasznie duzo pracujemy.Zbyt malo czasu spedzamy z naszym dzieckiem-5 latek wiecznie w przedszkolu.Z wyksztalecenia jestem farmaceutka,ale nie pracuje w swoim zawodzie,bo w sumie razem z mezem zarabiamy wiecej niz bylabym w stanie zarobic czy to w firmie farmaceutycznej czy w aptece...Ja sie skusilam i 3 lata temu otworzylam dodatkowo swoja dzialalnosc. Takze mamy dwie.Poziom zycia ok,ale moj maz jest jednoczesnie pracowity in k...sklonny do ryzyka.Nieraz wprowadzil nas w tarapaty rozbijajac auto,ponoszac ogromne koszty,a wszystko z pospiechu, z niewlasciwego organizowania niczego.Ogolnie managerem jestem u nas ja.Mam wrazenie,ze gdyby nie ja pedzilby na oslep, zaharowujac sie (pracoholik)albo powodujac wypadek, kolejny juz. To czlowiek tajfun.Kochajacy,bardzo pracowity(niejedna kol.dalaby sie pokroic za to zeby jej chlop byl tak przedsiebiorczy)ale moj to raptus, choleryk,wariat.Nie pije,nie imprezuje,kolegow nie ma,na dz...ki nie chodzi,nie zdradza,kase zarabia....slowem ideal. Ideal? Otoz nie.Jestem wykonczona.Coraz czesciej czuje,ze musze zwolnic,ze chce wiecej czasu spedzac z dzieckiem,ze w pracy nie tyle chodzi o duza kase co o satysfakcje,a ja generalnie w branzy w ktorej pracuje,pracuje troche wbrew sobie...kasa,kasa,kasa. Zawsze bylam mega pracowita,ale on mi narzuca taki kierat,ze nawet ja wymiekam. Zarabiamy po rowno, na zycie starcza, swietnie, ale jak bardzo uwiera...
    Podsumowujac ta czesc mam dochodowe zajecie,meza pozornie idealnego, ale nie jestem szczesliwa sad. Jestem lepiej wyksztalcona niz maz, minimalnie ale jednak. ale jestem dopiero w trakcie robienia prawa jazdy,a maz genialny kierowca ostatnio przy byle okazji ciul jeden wypomina mi,ze ja jeszcze nie mam, a on schumaher owszem ma, uwaza sie... shit za genialnego kierowce, czasem robi mi przykrosc przy pracownikach choc generalnie czesciej jazde robie mu ja...wlasnie o jego jazde autem itp. bo dbam o zycie,zdrowie itp. Jak kazda z nas bardziej panikuje.Sorry nie ogarniam wlasnych mysli tak jestem zla, wiec chaos tutaj troche panuje sad. Moj maz to tornado jak wspomnialam, a wiec jest szybki i na drodze do celu- kasy- potrafi podeptac wiele spraw, rzeczy.... sad Drze sie na corke, nie ma dla niej czasu, ogolnie mam wrazenie,ze my czyli ja i corka jestesmy dodatkiem, tlem dla niego, bo "pasuje" miec rodzine. Niby kocha, ale w ostatecznosci,wybiera zawsze swoje dobro, a wiec kase, ped, kariere, harowe, niedosypianie, zarabianie kasy na granicy ryzyka... 2 lata temu prawie sie zabil w wypadku bo po co komu przepisy? Nic nie ma znaczenia jak chodzi o kase. Zeby nie bylo,nie wymagam zadnych luksusow od niego, umiem zyc na nizszej stopie, wiele lat zylam o wiele biedniejsza....wlasciwie jestem bardziej oszczedna niz on...
    Nie raz bierze mnie wkurw i dalam mu po gebie nie raz juz, bo sorry, ale skoro odpier...za kierownica, skoro moje prosby o zwolnienie, o poszanowanie zycia traktuje jak zamach na swoje ego (bo przeciez jest super kierowca,prawda?) i nien dziala nic oprocz policzka...
    Ogolnie piszac do was, wygadujac sie wam, mysle: dziolszka co ty tutaj robisz? Przeciez ani nie realizujesz siebie (firma meza wazniejsza) ani nie jestesm matka 100% ani nie jestes szczesliwa... Ale ja go kocham on mnie tez... Co teraz? Nie moge z nim zyc tak jak on chce, choc twierdzi ze jest gotowy na kompromis... Nie prawda nie jest... MOje projekty, choc nie raz lepsze (umiem swietnie zarzadzac ludzmi) delikatnie odsuwa, narzuca najchetniej 100 h tydzien pracy.... Niby: kochanie przeciez bedzie jak chcesz... MA W DUPIE TAK NA PRAWDE...
    JEZU mentlik mam w glowie ale zmierzam do konca. Dzis wracajac z ciezkiej fiz. i umyslowo delegacji poklocilismy sie- suma zmeczenia, ciezkiego tygodnia, w dal poszla radosc z duzej kasy, z kilku dni razem po 5 latach (coreczka u babci na kilka dni pierwszy raz) strasznie sie poklocilismy o to ze wlasnie ja sobie k... nie zycze aby on mnie sztorcowal o to prawo jazdy (ocenia glupek wartosc czlowieka po tym czy ma prawko czy nie_) i nie chcacy (gdy ja mu dowalilam) zdradzil sekret nt. mojego zdrowia (mam pewna stala chorobe) pracownikom - naszemu teamowi- niby niechcacy, ale...
    Nie wytrzymalam i w domu zrobilam mu jazde o to po powrocie, zaczal mi ublizac i znowu ta sama bajka,ze prawko to umiejetnosc, kTORA KAZDY MUSI POSIADAC (co o tym sadzicie?) Wiadomo- potrzebne - zrobie na pewno, mam 30 lat i zdaze na pewno wink ale bez przesady..,
    Kazdy ma jakies umiejetnosci.Jezu.peklo we mnie, uderzylam go w twarz, pchnelam a on mi oddal: popchnal, kopnal mnie! K... facet kopnal mnie! Facet dla ktorego poswiecilam kariere, ktorego wyciagalam z g..., ktorego pielegnowalam po wypadku, dla ktorego jestem ZAWSZE! K... pobilismy sie!!!!!!! Jestem w szoku. wiem ze byl zmeczony, ze mu nerwy siadly i w koncu mi oddal.... Ale to na prawde boli sad Psychicznie bardziej sad Kopnal mnie jak gowno, odepchanl, uderzyl w ramie. Nie bylam dluzna. Jezu, az wstyd pisac, nawalilam mu, ale on mnie pobil mnie ... matke, zone, swojego doradce, managera... On mnie nien szanuje. On twierdzi, ze to ja go nie szanuje,. bo policzek byl nie raz,ale sorry jestem kobieta. I to jego sad)
    Co o tym sadzicie? Przepraszam ze tak dlugo, musialam....becze od 2 godzin....jutro sie pakuje... Nie wybacze mu. Na razie nie umiem Prosze was o rade. Co byscie zrobily.
    Monika
    • Nie ukrywam,ze najbardziej oczekuje na odpowiedzi od dziewczyn, ktore przeszly przez to samo gowno co ja- brak szacunku (no raczej), rekoczyny, klotnie...Czy udalo wam sie ocalic zwiazek, a przede wszystkim na nowo sie szanowac? Nie wiem czy dam rade sad
    • Trollujesz suspicious ?
      Jeśli nie, to odpowiem krótko
      Lecz się dziewczyno, masz jakieś schizy na punkcie tego prawa jazdy.
      Nie chcesz pracować tyle, nie pracuj, zwolnij tempa. To jest w twojej głowie.
      Przebadaj tarczycę.
      Przeczytaj swojego posta jeszcze raz.
      Jeżeli kogoś bijesz, to licz się z tym, że ci odda. Mamy równouprawnienie.
      • > Trollujesz suspicious ?
        > Jeśli nie, to odpowiem krótko
        > Lecz się dziewczyno, masz jakieś schizy na punkcie tego prawa jazdy.
        > Nie chcesz pracować tyle, nie pracuj, zwolnij tempa. To jest w twojej głowie.
        > Przebadaj tarczycę.
        > Przeczytaj swojego posta jeszcze raz.
        > Jeżeli kogoś bijesz, to licz się z tym, że ci odda. Mamy równouprawnienie.

        A dlaczego ona ma sie leczyc _ on niech sie leczy
    • Dostaniesz rady zeby isc na terapie malzenska i inne cuda wianki.

      A ja uwazam - przykro mi- ale tylko rozwod .

      --
      http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
    • Kto sie czubi ten sie lubi...Moze i cos w tym jest. Jesli jest jeszcze namietnosc(nie tylko ta sexualna) to zwiazek sie trzyma. Gdy wszystko ucicha,gdy juz nie zalezy..
      Niby kobiecie wolno trzelic faceta w pysk,ale jak kobieta dostanie to juz jest przemoc w rodzinie. Tyle,ze jak taka mala pchelka strzeli w pycho meza,to ma sie to nijak do tego gdy wielki bydlak kopnie zone (w co cie kopnal??? ) .
      Tyle,ze cokolwiek bym nie pisala to i tak uwazam,ze marne szanse na przetrwanie zwiazku. Nie ma wzajemnego szacunku. Ani ty do meza,ani on do ciebie.
      --
      • No wlasnie. Namietnosc i jest i kurna, my sie ogolnie dogfadujemy, mamy poodbny swiatopoglad, tyle ze ja w strone : slow onj w strone fast , kochamy podroze, mamy (moze mielismy) wspolne cele... Tak, szacunek to nasza slaba strona jak sie okazalo sad
        Jesetm zla, nie jestem wsciekla, uderzyl mnie czlowiek ktory byl dla mnie wszystkim. Moze zbyt duzo jego bylo we mnie??? Zalamka... Zamiast odsypiac tydzien wyje sad
        Dobrze,ze malej nie ma chwilowo i dobrze, ze ja mam
        Jednoczesnie chce byc z nim, bo... uwielbiam go, on mnie rzekomo tez. nic miedzy nami nie wygaslo jesli chodzi o milosc, namietnosc itp, ale mam wrazenie,ze nadmiar pracy, zapie...nka,zmeczenie, brak satysfakcji ...one zabraly szacunek sad Wiecie, ze ja nie mam czasu slonca latem ogladac, nie mam czasu isc z corka na plac zabaw po pracy... Duzo by gadac... Czasem chce byc z Mala tyllko we dwie
        • niezbyt-fajnie napisała: uderzyl mnie czlowiek ktory byl dla mnie wszys
          > tkim. Moze zbyt duzo jego bylo we mnie???
          A ty go nie uderzylas? zrobilas to pierwasza i myslalas ze mozesz stosowac przemoc i nigdy ci nie odda? jak widzisz mylilas sie ,ty wnioslas do malzenstwa przemosc fizyczna.
          A to co on robi to juz inna bajka,jedynie co widze to isc na terapie ale nie wiem czy to cos da,czasem jak juz czlowiek przejdzie jakis etap to juz nie ma odwrotu.
          Piszesz uderzyl cie czlowiek ktory byl dla ciebie wszystkim,a pomyslalas jak on sie czul gdy ty go uderzylas w twarz a teraz placzesz,ty mozesz podniesc reke a jak on to zrobi to juz tragedia?Ty sie wyprowadzasz a moze on po pierwszym uderzeniu powinnem sie wyniesc.
          Sorry,nie powinno sie to tak dziec i nigdy nikt nie ma prawa w najwiekszych nerwach na przemoc.

          Moglas zwolnic sama, byc z dzieckiem, wychodzic wczesniej z pracy,nikt cie tam na sile nie trzymal,a idac za mezem i pracujac za duzo dalac mu komunikat ze tak jest ok i on ma racje.

          Wiecie, ze ja nie mam czasu slonca latem ogladac, nie mam czasu isc z corka
          > na plac zabaw po pracy... Duzo by gadac... Czasem chce byc z Mala tyllko we dw
          > ie
          A dlaczego jestes osoba dorosla i mozesz sama decydowac czy jestes w pracy czy z dzieckiem,skoro on zapiernicza to ty powinnas sie garnac dwoje nie musicie tyle tam siedziec.
          Sorry ale nie ogarniam tegoo jak czloweik maja wlasna firme z mezem na pol nie ma na nic innego czasu,ie tylko mezowi zalezy na kasie najwidoczniej tobie tez,tylko ciezko sie przyznac przed sama soba i zwolnic.
      • Zaczne moze od tego, ze workkaholism to nalog. Akceptowany spolecznie ale wciaz nalog. I potrafi byc grozny dla jednostki tudziez jej rodziny dokladnie tak samo jak wszelkie inne nalogi. Sa np. bardzo ciekawe statystyki i badania na temat addictive personalities podajace przyklady "wyleczonych" alkoholikow, ktorych nalogiem zastepczym staje sie praca.
        Z tego, co piszesz, Twoj maz ma problem z ustawieniem sobie priorytetow w zyciu. Skoro na pierwszym miejscu sa praca i pieniadze, jak wiele jest sklonny dla nich poswiecic?
        To jest bardzo romantyczna i w sumie naiwna wizja, ze kobieta moze policzkowac mezczyzne bez zadnych konsekwencji - on bedzie te policzki obrywal na spoko i nigdy nie da sie sprowokowac do oddania. Well, dajac komus w twarz nalezy brac pod uwage, ze ten drugi czlowiek moze jednak ktoregos dnia oddac. Nawet jesli nie powinien. I stalo sie - oddal. I jestescie w impasie, bo ani Ty nie powinnas na niego reki podnosic, ani on nie powinien byl dac sie sprowokowac. Kiepski jest to remis, eh.
        Jakie wyjscie? Coz, potrzebujecie czasu i spokoju zeby sobie wzajemny uklad przedyskutowac, te priorytety ustawic, zale wyartykulowac, szukac wspolnej drogi. To sie nie stanie samo z siebie, w to trzeba wlozyc czas, energie, cierpliwosc i duzo dobrej woli. Ty sama musisz sobie odpowiedziec na pytanie czy stac Was na taki wysilek? Was jako pare, jako jeden unit. Jesli widzisz szanse, to probujcie. Jesli uwazasz, ze jestescie na koncu drogi, to this is it, szkoda sie dalej ze soba meczyc.
        • Na razie, z cala odpowiedzialnoscia za czyn, musze odpoczac, zdystansowac sie do meza, do zwiazku, do siebie, wreszcie- do NAS. Musze wyjechac. Wyjezdzam jutro do... gdzie mielismy jechac razem. Jade sama z corka. Pewnie bede miec sredni nastroj, ale do cholery nie moge z nim jechac. Top by bylo na sile. Mysle,ze skoro razem pracujemy musimy tym bardziej odpoczac od siebie.
          Kiedys tez bylam workoholiczka, ale... jestem kobieta. Pojawila sie Corka, przewartosciowalam swiat. Maz nie... on ma jeden priorytet: $$$$
          Ogolnie, reasumujac: jestem uzalezniona, jestem owladnieta, najpierw JA- zdrowa, potem M^Y
          • o masz!!!mysle,ze musicie przestac pracowac razem!badz wyraznie podzielic swoje obowiazki!co do bicia,to nie wiem,nie mam takich doswiadczen,ale to sie w glowie nie miesci,zeby swoje frustracje przekladac na rekoczyny!a jesli chodzi o prawo jazy,to kiedys myslalam tak jak ty .odkad je mam(pare lat) nie wiem jak moglam zyc bez niego ,a jego brak uwazam w dzisiejszych czasach za nienormalny.oczywiscie sa osoby,ktore nie nadaja sie do prowadzenia auta i nie mozna ich do tego zmuszac,ale to inna historia.na razie jedz,wypoczywaj i przemysl sprawe.
    • Odpowiem tylko na temat pracy z mężem.

      My się nie dogadywaliśmy w pracy, ja miałam ciągłe pretensje, on również, często w domu nadal kłóciliśmy się o pracę, teraz każdy pracuje gdzieindziej.
      To samo miała koleżanka, która po 2 latach uciekła od wspólnej pracy i zatrudniła się na normalny etat w jakiejś tam firmie.
      Kolejna kumpela patrząc, co się dzieje u nas na propozycję męża, że może jej dać 2 razy tyle co zarabia w zawodzie za prowadzenie jego biura powiedziała żeby sobie zatrudnił mamę wink – kolega stwierdził ze podoła sam, swoją drogą koleżanka wredna i przebiegła jest wink.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/8unek0s3wuk3g4kq.png
    • Twój mąż to pracoholik, dla którego liczą się tylko pieniądze, a każda chwila niepoświęcona pracy to strata finansowa. Każda chwila wypoczynku przekłada się dla niego na konkretną stratę finansową. Sam sobie narzucił kierat i uważa, że powinnaś być zaprzężona do tego kieratu razem z nim. Na dodatek, jego nieprzytomny zachrzan, bez pomyślunku, czasem przynosi więcej strat niż zysków.
      No i nie za bardzo Cię sznuje, skoro upokarza publicznie.
      Dla mnie to nie jest sytuacja łatwa, bo mąż będzie niereformowalny. Miałam coś podobnego w bliskim otoczeniu i skończyło się to źle, kobieta uciekła z prostego powodu, by mąż nie zajeździł jej fizycznie.
    • uderzylam go w twarz, pchnelam
      > a on mi oddal: popchnal, kopnal mnie! K... facet kopnal mnie

      Nie raz bierze mnie wkurw i dalam mu po gebie nie raz
      nawalilam mu, ale on mnie pobil mni
      > e ... matke, zone, swojego doradce, managera... On mnie nien szanuje. On twierd
      > zi, ze to ja go nie szanuje,. bo policzek byl nie raz,ale sorry jestem kobieta.
      > I to jego sad)


      No i? jesteś kobieta, ale bardzo agresywną i mąz daje Ci info zwrotną , jak się z Tobą czuje, że go nie szanujesz.. I jeszcze uzasadniasz agresję swoimi "zaslugami" pt. matki, zony, kochanki, menagera.
      uderzenie w twarz ma konotacje bardzo upokarzającą. Jak piszesz, wielokrotnie upokarzałas męża. On to iles razy znosił, a w końcu Ci oddał, rozumiem równie upokarzająco.
      Ja tam jakijś wielkiej przemocy fizycznej i braku szacunku z jego strony nie widzę. Widzę wzajemnie ze sobą walcząca ze soba parę. Tam nie ma: kat-ofiara. Oboje jesteście bardzo agresywni wobec siebie. Tam az kipi od robienia wzajemnie sobie na złość.
      I wzjemnego punktowania się
      Jestem lepiej wyksztalcona niz maz, minimalnie ale jednak.
      > ale jestem dopiero w trakcie robienia prawa jazdy,a maz genialny kierowca osta
      > tnio przy byle okazji ciul jeden wypomina mi,ze ja jeszcze nie mam, a on schuma

      Ty lepiej wykształcona.. A on ma prawo jazdy.. No, za za ząb.. I gra pt. "kto jest lepszy?"
      A Ty, co, znosilas ładnych pare lat swego impulsywnego męża i nagle to nie jest odpowiednie?
      Sugerowałbym na przyjrzenie się, co Ty wnosisz w ten konflikt
      A jak chcesz zwolnić, to zwolnij. kto Tobie broni spedzac więcej czasu z dzieckiem? Masz na to ochotę, to to rób.
      Ja na Twoim miejscu przyjrzałabym sobie, co Cie trzyma przy facecie jeżdzącym po bandzie. I nie użalałabym się, jaka to skrzywdzona jestem, bo Ty jesteś adekwatnym, równorządnym przeciwnikiem a nie ofiarą..
    • Na twoim miejscu zmienilabym prace.Zrobilabym prawko, bo to daje niezaleznosc.I nie ma podnoszenia reki na faceta.Ja mu sie nie dziwie, ze ci oddal.
      Te wszystkie problemy biora sie z tego, ze razem pracujecie.
      --
      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • Jestescie siebie warci uncertain

      A prawo jazdy IMO trzeba miec.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
      • ja sie nie dziwie ze ci oddał
        ja na jego miejscy jeszcze pare razy kopnęłabym cię w dupę.
        seriouncertain
        --
        KOTKA ZIELONOOKA
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/qZbvfMbaGSOgbBzwAA.jpg
        • dokladnie z tym biciem to oboje musicie przemyslec sytuacje . Powinniscie na pewien czas odseparowac sie , aby przemyslec i zastanowci sie czy to dalej ma sens .
          No i dziecko, jezeli teraz nie poswiecacie dziecku czasu , dziecko bedzie szukalo siebie kogos , kto ten czas dla niego znajdzie, oby to nie byla banda nacpanych dzieciakow za kilka lat, albo o wiele starszy facet gdy dziewczyna bedzie miala 15 lat. dziewczyny czesto wlasnie poszukuja o wiele starszego partnera , jezeli nie mialy zbyt dobrych relacji z ojcem.
          Z tego moga byc tylko problemy, musicie koniecznie znalezc czas dla dziecka.
    • Nie wiem co pisaly przedmowczynie a wiec jesli sie powtarzam to wybacz.

      > Nie raz bierze mnie wkurw i dalam mu po gebie nie raz juz, bo sorry, ale skoro
      > odpier...za kierownica, skoro moje prosby o zwolnienie, o poszanowanie zycia tr
      > aktuje jak zamach na swoje ego (bo przeciez jest super kierowca,prawda?) i nie
      > n dziala nic oprocz policzka...


      Moze przeczytaj co napisalas i proponuje tyle razy ile to bedzie konieczne abys zrozumiala.
      Piszesz, ze tylko jak rabniesz meza w twarz to pomaga ale jak on raz ci oddal to sie wyprowadzasz.
      Licz sie z tym, ze jak na kogos bluzgasz to ten ktos tez na ciebie bluzga, jak kims pomiatasz - bedziesz pomiatana, jak w dyskusji podnosisz glos - ktos takze zaczyna krzyczec, jak kogos bijesz - rowniez dostaniesz. Takie dziwne?

      Chcesz rady? Prosze bardzo:
      wprowadz do swojego slownika i zwyczajow dwa slowa:
      KULTURA i SZACUNEK (szacunek dla siebie i innych)
      • tylko że tam jeszcze ma miejsce przemoc psychiczna jego wobec niej... prawda zawsze leży pomiędzy (nie zgadzam sie z twierdzeniem, że po środku, ale pomiędzy!). jak sie w tym zapętlą - to rozwód. jak zareagują w porę i pójdą na terapię - zaleczą.

        kiedys zapytałam rozwiedzioną znajomą, kiedy zaczęło sie psuć... powiedziała, że zbagatelizowali pierwsze poważne sygnaly ostrzegawcze, a później tyle się tego nazbierało, że nie mieli siły naprawić... potem leczyła swoją malutką córeczkę Weronikę, bo dziecko nie potrafiło płakać, śmiać się - nie umiało uzewnętrznić emocji... takie gruzowisko zostało z wielkiej studenckiej miłości, o któej huczał caaały wydział (i zazdrościł!!!!!!!!!!)
        • donna.jagodka napisała:
          > tylko że tam jeszcze ma miejsce przemoc psychiczna jego wobec niej...


          'tam' to maja miejsce bluzgi i brak szacunku. Autorka sama pokazala, ze nie przebiera w slowach, argumentach, ze jest wybuchowa (i w sumie prosta). MOZE chciala sie wykreowac na bardziej swieta i inteligentna ale jakos jej nie wyszlo.

          Nie raz bierze mnie wkurw i dalam mu po gebie nie raz juz, bo sorry, ale skoro odpier...za kierownica, skoro moje prosby o zwolnienie, o poszanowanie zycia traktuje jak zamach na swoje ego (bo przeciez jest super kierowca,prawda?) i nien dziala nic oprocz policzka...

          Nie bylam dluzna. Jezu, az wstyd pisac, nawalilam mu, ale on mnie pobil mnie ... matke, zone, swojego doradce, managera... On mnie nien szanuje. On twierdzi, ze to ja go nie szanuje,. bo policzek byl nie raz,ale sorry jestem kobieta. I to jego )

          Infantylna kobieta a wlasciwie - 'sorry' to gowniara jakas. I jeszcze tytul watku: Maz...rekoczyny....sad Zdarzylo wam sie?
          ZDARZYLO SIE - w jej przypadku ma zastosowanie chyba tylko do faktu, ze zdarzylo sie, ze maz jej w koncu oddal.


          jak zareagują w porę i pójdą na terapię - zaleczą.

          Zeby isc na terapie to najpierw trzebo dorosnac i potrafic przyznac - JA mam problem (chocby z odpowiednim tlumieniem agresji, z trzymaniem lap przy sobie). Chodzenie na terapie bo 'partner' ma problem ale 'ja mu towrzysze bom dobra zona' - to sobie mozna w buty wsadzic.

          Szkoda strzepic jezyka - nie dotrze do niej.

          • Ale mi dowalilas, po gowniarsku odrzekne: maaaasakra! Wypowiedz pusta merytorycznie, ale coz caly przekroj spoleczenstw TU bywa i nalezy sie spodziewac rowniez takich...wypowiedzi? wink
            • niezbyt-fajnie napisała:

              > Ale mi dowalilas, po gowniarsku odrzekne: maaaasakra! Wypowiedz pusta merytoryc
              > znie, ale coz caly przekroj spoleczenstw TU bywa i nalezy sie spodziewac rownie
              > z takich...wypowiedzi? wink

              A nie mowilam?
              Szkoda strzepic jezyka - nie dotrze do niej.

              Nie bede wdawac sie w glupia pyskowke, zwlaszcza ze jestem z tego 'innego' przekroju spolecznego i moje argumenty w zyciu nie trafia do ciebie. No ale to nie ja pakuje jutro walizki.
              Mimo to jestem o ciebie spokojna - szkola zycia to najlepsza szkola i kiedys tam zalapiesz zasady (dziecka tylko szkoda... )

              • dulcymea11 napisała:

                > niezbyt-fajnie napisała:
                >
                > > Ale mi dowalilas, po gowniarsku odrzekne: maaaasakra! Wypowiedz pusta mer
                > ytoryc
                > > znie, ale coz caly przekroj spoleczenstw TU bywa i nalezy sie spodziewac
                > rownie
                > > z takich...wypowiedzi? wink
                >
                > A nie mowilam?
                > [i]Szkoda strzepic jez

                Kochana nie masz szans wdawac sie ze mna w pyskowke bo to JA zdecyduje o tym czy bedziemy dalej konwersowac, ale poniewaz czekasz na to to Ci odpisze big_grin
                Na koniec poczestuje cie starym chinskim przyslowiem: "Nie bede gadac z glupim bo ktos nie zauwazy roznicy" i ... sama powinnas zrozumiec i isc strzepic jezyczek gdzie indziej i nie masz szans zeby twoje jak to nazwalas argumenty do mnie trafily, gdyz powtorze: wypowiedz pusta merytorycznie, swiadczaca jedynie o pieniactwie autorki i niczym wiecej wink. Wiec jesli ci sie wydaje,ze cos ekstra napisalas i ze ktos moze potraktowac cos jako rade, to oswiadczam w pelnym rozbawieniu,ze niestet nie wink
                Zegnam pania. Nie stresuj sie i nie przeceniaj wiecej swojego zdania
                Swoja droga do tej czesci spoleczenstwa nie bede raczej nigdy nalezec, no co ty!
                • niezbyt-fajnie napisała:
                  Kochana nie masz szans wdawac sie ze mna w pyskowke bo to JA zdecyduje o tym cz
                  > y bedziemy dalej konwersowac


                  Boskie smile i jak to pisalas maz doprowadzal cie do ostatecznosci? Achm... no tak... to wiele wyjasnia


                  Nie stresuj sie

                  Dziekuje, u mnie fajnie - 17 lat z mezem, wspolna firma i czasem burzliwe dyskusje (bez rekoczynow).
                  No i tez jezdzi za szybko - wystarczy: zwolnij prosze.
                  Jakis dziwny ten moj maz chyba smile


                  > Swoja droga do tej czesci spoleczenstwa nie bede raczej nigdy nalezec, no co ty
                  > !


                  No i chwala za to matce naturze, ze tak ladnie potrafi dobierac ludzi, ze kazdy w swojej grupie spolecznej czuje sie najlepiej. Ani ja sie nie piore z mezem, ani w rodzinie nikt sie nie pierze, ani wsrod znajomych. AMEN i krzyzyk na droge forumko big_grin
                  • po tej przemiłej i kurtuazyjnej wymianie zdań można pokusić się wymienienie kilku cech charrrakterku niezbyt-fajnie.... nie wiem, kto kogo w tych kłótniach bardziej psychicznie dręczy...
                    i masz rację - szkoda dziecka. bardzo. znam zaniedbywaną dziewczynkę z pozornie dobrego domu i zamożnego - w wieku 13 lat o mało nie zaszła z facetem w ciążę, bo ktos wreszcie poświęcił jej troche czasu i dał ciepło....
                    właściwie żaden post niezbyt_fajnie nie był 'normalny', kobiecy.... same inwektywy, oskarżenia, sarkazm.... bardzo specyficzny człowiek. albo taka juz sie urodziła - albo zachowanie męża sprawiło, że stoi o krok od jakiejś nerwicy...
    • jesli bijesz męża licz sie z tym, że odda...on też sie zdziwił i też mu puściły nerwy...nie rób z siebie aż takiej ofiary, bo to ty bylas agresorem...i uwierz mi, że mam w tym doświadczenie smile
      • piszesz ze mąż Cie nie szanuje a Ty szanujesz jego?? okazujesz mu to waląc go potwarzy surprised no sorry ale dla mnie takie policzkowanie jest chamskie strasznie i powinnas przewidzieć ze kiedyś Ci odda, bo kto da wiecznie soba pomiatac surprised

        Prawa jazdy nie skomentuje nawet bo to taka pierdoła ze szkoda słów..

        Dla mnie nie masz powodu do wyprowadzki bo jestes tak samo winna jak on i zasłuzyłas żeby dostać nawet kopa
    • Nieraz.
      --
      http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
      • normalnie nie do uwierzenia kobiety co wy tu wypisujecie...
        mamy równouprawnienie
        należało ci się...
        nie dziwie sie ze oddał

        ja się dziwie
        dla mnie to nie do pojęcia, ona zrobiła coś okropnego, on również, nic jej nie usprawiedliwia - ale jego również
        • no bo na forum jak jedna odkryje jakas prawde zyciowa, w tym wypadku ze powinna kopa dostac nie raz , to inne beda to powtarzac, to taka moda forumowa zeby krakac jednym glosem.
          A ja powiem ,ze powinien jej lapki zlapac jak sie na niego zamierzyla, ale nie powinien jej uderzyc. Przy tym powinien stanowczo okreslic ze to byla jej ostania proba pobicia go w tym malzenstwie. I odwrotnie to samo.
          Wszystkie madre, za swiata nie dadza klapsa dziecku, ale w malzenstwie to popieraja nawet kopanie, no ludzie, albo macie zasady, albo pierzcie sie po gebach, lacznie z dziecmi, ktore nie oklamyjmy sie czasami sa swiadkami tych zapasow
    • Musicie z mezem na spokojnie pogadacsmilemusicie wypracowac jakis kompromis, u nas bedzie tak, ze on bedzie w przyszlosci wiecej pracował, ja bede na 1/2 etatu zeby zajmowac sie dzieckiemsmile, nigdy w zyciu nie zmuszał mnie ze mam w przyszlosci (jeszcze studiuje) pracowac, pracowac, pracowac, pracowac bo bym chyba oszalala, bo bysmy razem oszaleli i dziecko z nami ,bo bysmy sie nie widywali. Pogadaj ze Cie to meczy ze chcesz sie zajac domem, ze chcesz pracowac na pol etatu i chcesz byc juz o 13 w domu, poswiecic wiecej czasu dziecku, odpoczac, jak kocha to zrozumiesmile. Nie mozna tak zyc bo rozwalaci swoje malzenstwo, ZDROWIE, zaniedbujecie corke bo kto jej poswieca czas? pieniadze to nie wszystko
      --
      http://www.suwaczki.com
/tickers/c55f43r8zos8ma01.png
      • jakby mnie partner uderzył, odeszłabym bez zawahania, ty tez nie powinnas podnosic reki ale zeby mezczyzna uderzyl kobiete? dla mnie nie do pomyslenia, pogadajcie moze jeszcze da sie jakos uratowac malzenstwo. Mysle, ze ta pogon za kasa i nerwówka zrobiły swoje, nerwy, nerwy, nerwy, napiecie i przez to cie uderzył moze to jednak troche lagodzi jego czyn i tak haniebny.....przystopujcie troche bo bedzie gorzej
        --
        http://www.suwaczki.com
/tickers/c55f43r8zos8ma01.png
        • > jakby mnie partner uderzył, odeszłabym bez zawahania, ty tez nie powinnas podno
          > sic reki ale zeby mezczyzna uderzyl kobiete? dla mnie nie do pomyslenia,


          może nie powinien na początek uderzyć.
          za pierwszym razem, po pierwszym policzki w małżeńskiej historii - porządnie przycisnąć do ściany, tak żeby potem łapała powietrze... i musiała z dwuwymiarowej powrócić do 3D. i powiedzieć, że jeszcze raz - odda też z całych sił (męskich sił!!!)
          po drugim oddać porządnie! i zapowiedzieć, że jeszcze raz - wleje tak, że nie wstanie!
          a po trzecim tak wlać, żeby sie robeczała nie ze złości (jak Monika teraz!!!) ale z autentycznego bólu!
          podejrzewam, że to by pomogło raz na zawsze. w razie czego materiał można powtórzyć i utrwalić tongue_outPPPPPP

          Ale jeśli on poniża ją naprawdę i ona z tej bezsilności daje mu w twarz... no to czas to rozwiązać - na terapii małżeńskiej. Lepiej tak, niz kończyć na rosprawie rozwodowej...
      • ale ona chce tyle pracować!!!! a jak skarży sie na przemoc psychiczną, to są skuteczniejsze metody niz policzek - np. terapia małżeńska. I jasne postawienie sprawy: poniżasz mnie, wykańczasz psychicznie, proponuję odpoczęcie od siebie, przemyślenie, nabranie dystansu.

        Tylko na terapię szkoda czasu, policzek trwa chwilkę - a potem jakby nigdy nic można dalej zbijać forsę. dziękuję, nie mam nic więcej do dodania.
    • Kiedyś jak byłam w liceum przyszła do mnie i siostry kilkuletnia Asia sąsiadów, w takie odwiedzinki wink W pewnym momencie podchodzi i mówi mi na ucho: A mama uderzyła tatę w twarz, a tata mamę kopnął... jak to mówią, dziecko wszsytko powie (nawet niepytane!!!)

      Skoro kobieta wyciąga łapki do faceta, to trudno, żeby on sie dał lać! nauczyłaś się, że dajesz mu w mordę bezkarnie - to teraz zareagował, jak powinien (już za pierszym razem!!!).

      To, że 'poniża' Cię przed pracownikami to rodzaj przemocy psychicznej (skoro jesteś ta, która policzkuje i ta 'menedżer', to on dowartosciowuje się, przypomina gdzie Twoje miejsce...)

      A harówa... Nie mów, że to jego wina. Taki kierat tolerujesz i nie obarczaj winą jego. Przecież mogłabyś powiedzieć: nie mogę tyle, nie daję rady, nie umiem, nie chcę... i poczytać pięciolatce książkę... Ale dokonujesz innych wyborów, choć dobrze wiesz, że kobieta powinna więcej czasu spędzać z dzieckiem/dziećmi niz mężczyzna i inaczej niż facet układać proporcje praca: dzieci/dom

      Wyprowadzić sie możesz, pewnie to nawet wskazane - ale zrzucanie winy na męża jest infantylne. Zreszta ,piszesz w emocjach... Pewnie jak się uspokoisz, spojrzysz jakos bardziej dojrzale na to spojrzysz. A z laniem męża uważaj, bo Ci kiedys tak wpie.rdoli, że nie wstaniesz - skoro na Ciebie innego sposobu nie będzie, męski bokserze!!! smile
      • Żadna z was nie miała do czynienia z przemocą fizyczną i psychiczną. Gówno wiecie! Nie bronię, nie popieram ale jak to czytam, to głowa boli." Wkopać, zlać, i wpier....ć"!Skąd wy się bierzecie kobiety, że takie rzeczy piszecie. Równouprawnienie?!
        • Solidaryzuję się z kobietami, ale post był tak krzywdzący dla męża, że automatycznie włączały się programy: przekora, dystans, krytyka! Wiesz doskonale jakimi prawami rządzi się forum - silnie emocjonalny post może wyzwolić dodatkowe emocje w odbiorcy i obudzić demony. Z własnego doświadczenia wiem, że cale spektrum możliwych odpowiedzi na post (od tych po mojej myśli i od tych kompletnie różnych, często być może krzywdzących) zapewnia komfort zdystansowania się do sytuacji, która boli i uwiera. I nie_fajnie takie spektrum otrzymała. My nie analizujemy jej sytuacji - to należy do psychologa rodzinnego, o ile nie_fajnie z mężem zachcą sie do takowego pofatygować! - my po prostu reagujemy, tak jak czujemy. Ja tę sytuację tak właśnie widziałam - rozhisteryzowana kobieta, która odsądza męża od czci i wiary.... i otrzymuje feedback na takie zachowanie. Po prostu. Trudno sie z nią było zsolidaryzować. Gdyby napisała po kilku dniach i przynajmniej postarała się i zdobyła na obiektywizm... zapewne my także byłybyśmy bardziej sprawiedliwe.
          Przyznasz zresztą, że trudno oczekiwać od forumek mądrości psychologów, stad wniosek: rozłożyć parasol, wziąć męża pod rękę i odbyć spacer do specjalisty.
          ps. a za 'wpier...tego' przepraszam. ale nie lubię histeryczek.
    • smiem twierdzic,ze niektore z was zdecydowanie sa bardziej agresywne, bardziej nawiedzone i na 100% bardziej szurniete niz ja. Pisalam w afekcie, byc moze uzylam niewlasciwego slownictwa, byc moze bylo to wszystko jakies labilne, chwiejne etc., ale radocha jaka wykazalo pare osob z tego,ze maz przylal zonie (ba! nalezalo sie jej) ewidentnie swiadczy o tym, ze te osoby (same wiecie ktore) macie podobne problemy jak ja. Ba! Nawet gorsze, gdyz ja zrobilam cos w afekcie, w nerwach to opisalam, absolutnie nie chce aby ktos mi poklaskiwal (ze jestem ok...) i mam prawo emocjonalnie podejsc do sprawy bo imo jestem bezposrednio zaangazowana, natomiast wy spralybyscie mnie jeszcze raz, a po poziomie wypowiedzi, ilosci jadu wnioskuje, ze na pewno bardziej niz facet. Jak to moja prababcia (sp.) mawiala cyt.:"Bo baby sa gorsze niz chlopy". Wczoraj ja bylam gorsza, dzisiaj wy... I wcale nie o to chodzi, ze sama sie prosilam, prosilam o opinie itp. Owszem, ale przy okazji widac czym karmi sie nasze spoleczenstwo. Malo ktora rozumie,ze facet po twarzy nie dostal za nic, tylko z bezsilnosci, z dlugotrwalego stresu, z ...paru innych czynnikow (duzo by opowiadac), a potem oddal, a wiec wcale lepszy nie byl...Mogl to rozegrac inaczej. Wazy 30kg wiecej od kobiety, jest wyzszy, szerszy, silniejszy... I fakty sa takie,ze najpierw nekal, wyprowadzil z rownowagi, doprowadzil do ostatecznoisci, potem dostal w pysk. Potem oddal, to juz znacie. Moja reakcja byla po srodku, wczesniej byl jego atak i jego atakiem sytuacja sie zakonczyla...I wiecie co? NIe czuje sie winna bo na prawde slowem mozna doprowadzic do ostatecznosci nawet najcierpliwsza osobe.
      Takze, chcialam sie wygadac, wygadalam sie... Bedzie dobrze. Jestem silna i finansowo niezalezna, nie mam zadnych ograniczen, a jesli zdecyduje sie odejsc to moj maz straci nie ja- taki jest bilans. Ja strace jedno- dobry seks. Serio. Chlodna kalkulacja? Dawno umarly idealy. Przez ciezkie zycie z nim(psychicznie ciezkie, obciazone strachem o brawurowego meza) nauczylam sie kalkulowac, a nie kierowac sercem.
      A te takie postulujace za kolejna porcja prania kobiety-ktora-sama-sobie-zasluzyla to musicie troszke sie nad soba rowniez zastanowic. Jakby na to nie spojrzec, proponujecie rozwiazania silowe, gowniarskie podjscie, lekko prostackie i na pewno po najmniejszej linii oporu. Coz, moze tez pisalyscie w afekcie wink
      Pozdrawiam te normalnie myslace, niekoniecznie schlebiajace, ale myslace.
      • Dziecko też bijesz kiedy puszczą Ci nerwy? uncertain
        • Nie, ale zdarza sie,ze bronie przed ojcem.
          • Uważam, że mąż nie miał prawa Cię bić, ale Ty zachowałaś się karygodnie, nie wiem jakbym się zachowała gdyby mój facet mnie uderzył ale pewnie też wpadłabym w furię i mu oddała! Idiotyczne jest tłumaczenie, że mniejszy może być większego bo nic mu tak naprawdę nie zrobi.
          • niezbyt-fajnie napisała:

            > Nie, ale zdarza sie,ze bronie przed ojcem.


            I pozwalasz na to? ,wiesz co kasa to nie wszystko raz są raz nie ma .Prawo jazdy ja nie mam bo mi nie jest potrzebne smileAle jesteśmy rodzina nikt nikogo nie bije i jestem z moimi dziećmi.Ja mam czworo ty jedno a pozwalasz na takie rzecz,jaka ty jesteś mamą po co się wo gole na dziecko zdecydowałaś ?Sorry dla mnie jesteś pusta jak bęben,i nawet jak zrobisz prawo jazdy i zarobisz nie wiadomo ile kasy zawsze będziesz pustakiem bez szacunku do swojego dziecka .Za parę lat zobaczysz co sobie tak naprawdę wypracowałaś suspicious


            --
            kobietę stworzono z żebra mężczyzny.. Nie ze stopy ,by po niej deptano, nie z głowy by była mądrzejsza ale z zebra które jest pod ramieniem mającym ja chronić, i jest blisko serca by ją kochać <3<3<3
      • skoro wszystko wiesz, to czego oczekiwałaś?
        gdyz ja zrobilam cos w afekcie
        eeeee, to przecież standardowy argument, no bo przecież "zupa była za słona.". To tez w afekcie..
        Malo ktora r
        > ozumie,ze facet po twarzy nie dostal za nic, tylko z bezsilnosci, z dlugotrwale
        > go stresu, z ...paru innych czynnikow

        a wiesz, ze tak sie tłumacza sprawcy przemocy? Bo ona mnie sprowokowała?... Bo gdyby mnie nie sprowokowała, to nie musiałbym jej złamac nosa etc..
        One tez dostaja "za coś"
        A wiesz, ze jakolwiek Cie facet sprowokował, to nie masz prawa go bić? I vice versa? jak tak Cię wkurza, to się z nim rozwiedź,a nie wal go po pysku.
        I nikt tu chyba nie usprawiedliwia twojego faceta. Ale Ciebie tez nic nie usprawiedliwia.
      • niezbyt-fajnie napisała:

        > smiem twierdzic,ze niektore z was zdecydowanie sa bardziej agresywne, bardziej
        > nawiedzone i na 100% bardziej szurniete niz ja.

        Wywnioskowałaś to z odp w tym wątku?
        wink

        Przyznać się, która stworzyła ten wątek? Podpucha wakacyjna jak nic big_grin
        --
        Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce. — Mirosław Bańko, UW
      • niezbyt-fajnie napisała:I fakty sa takie,ze najpierw nekal, wyprow
        > adzil z rownowagi,

        No i trzeba by bylo odejsc wtedy,lub isc na terapie,a nie zalatwiac waleniem w twarz za szybka jazde.

        Malo ktora r
        > ozumie,ze facet po twarzy nie dostal za nic, tylko z bezsilnosci, z dlugotrwale
        > go stresu, z ...paru innych czynnikow (duzo by opowiadac), a potem oddal, a wie
        > c wcale lepszy nie byl...Mogl to rozegrac inaczej.
        Ty tez moglas rozegrac to inaczej,a tak to on winny, bo on nie powstrzymal ciebie ,ale ty tez siebie nie powstrzymalas.

        >doprowadzil do ostatecznoisci, potem dostal w pysk
        Ty go tez doprowadzilas do ostatecznosci,wiec ci oddal.

        I nie twierdze ze zrobil dobrze,bo zrobil zle, ale agresja rodzi agresje,to ty przekroczylas granice, niewidzialna granice naruszenia nietykalnosci cielesnej.
        I nie oszukujmy sie pobiliscie sie,a nie on ciebie bil.
        Jedynym blad meza, bylo to ze wlasnie nie zlapal cie za rece za pierwszym razem i dobitnie powiedzic ci ze nigdy wiecej masz tego nie robic.

        > A te takie postulujace za kolejna porcja prania kobiety-ktora-sama-sobie-zasluz
        > yla to musicie troszke sie nad soba rowniez zastanowic.
        Ale ty tez twierdzisz ze twoj maz sobie zasluzyl,wlec nie wiem o co masz pretensje.Ja tak nie mysle, bo nie ma takiej rzeczy ktora sklonila by mnie do uderzenia meza,to ty uderzasz,wiec zastanow sie nad soba.
        A faktem jest ze nikt nigdy nie zasluguje na uderzenie go cokolwiek zrobi ,czy ktos jest zdenerwowany czy rozwchiany ,nikt nie ma prawa nikogo uderzyc i jest to porazka malzenska/rodzicielska.
        Jedynie kiedy mozna uderzyc to bronic siebie lub swojej rodziny,kiedy juz nie ma innego wyjscia.
      • A te takie postulujace za kolejna porcja prania kobiety-ktora-sama-sobie-zasluzyla to musicie troszke sie nad soba rowniez zastanowic.

        Niezbyt_fajnie, ale, z tego co pisałaś, policzkiem poczęstowałaś męża już kilkakrotnie... Zarzucasz nam prostactwo i brak klasy... I być może w tym konkretnym przypadku masz rację.

        Ale czy naprawdę uważasz, że Twoje policzki rozwiązują sytuację? Myślę, że nie, bo ten wpis jest kompletnie inny od nocnego... Ewidentnie złapałaś dystans, uspokoiłaś się. Po forumkach nie spodziewaj sie za wiele, do Twoich emocji często dołożą własne... Naprawdę uważasz, że rozwiązania sytuacji powinnaś szukać na forum. A czy nigdy nie przemknęło Ci przez myśli, jako wykształconej kobiecie, żeby pofatygować się do psychologa rodzinnego? Zarzucasz nam agresję. Natomiast Tobie po sposobie rozwiazywania problemów i finalizowania kłótni (policzek...) można zarzucić infantylizm.

        Powiem Ci kogo widzę po tych wpisach - egoistkę. Rozumiem, że dobry seks jest bardzo ważny... W ogóle w kontekście odejścia od męża nie wspominasz o dziecku, o stracie jaką ono poniesie... (większą niż nawet nie wiem jak gorący i dobry seks!).
        Zwykle na forum piszę pozytywnie do kobiet, bardzo sie solidaryzuję i trzymam kciuki. Jednak w tym konkretnym i odosobnionym przypadku poziom Twojego braku oboektywizmu i histerii(nocny wpis z wczoraj) i poziom egoizmu, który prezentujesz w poście powyżej, sprawiają, że nie mam dla Ciebie sympatii...
        I jeszcze wiesz, kogo widzę - kobietę, pełną pretensji... cały powyższy post to wymówki. Pół zdania poświęciłaś na podziękowanie tym, których rady uznałaś za konstruktywne..... Świat widzisz w jakichś zachwianych proporcjach!
        I widzę kobietę znerwicowaną, nieszczęśliwą, niespełnioną - paradoksalnie! pomimo dobrego seksu!!!

        Za agresywne sformułowania przepraszam - ale podtrzymuję swój punkt widzenia; użyłabym może jedynie bardziej eleganckich sformułowań... (za wpier...olić, przepraszam). Po prostu nie znoszę sytuacji, w których dorośli idiocieją, a dziecko cierpi. Nie cierpię małżonków egoistów, nie znoszę rozwodów (choć sama nie mam takowego na koncie). Żal mi waszej córeczki. szkoda, że w XXI wieku wykształceni ludzie nie wiedzą, że isnieje ktoę taki jak psycjolog rodzinny, jak terapia związków. Nie boisz się, że skrzywdzicie córeczkę?
      • > NIe czuje sie winna
        Bo nie powinnaś. To on ma problem, nie Ty. Róznica jest jednak taka, ze Ty sobie to uświadamiasz, on zaś nie.

        > Przez ciezkie zycie z nim(psychicznie c
        > iezkie, obciazone strachem o brawurowego meza) nauczylam sie kalkulowac, a ni
        > e kierowac sercem.
        Mój nie szaleje tak bardzo, ale ja także nauczyłam się kalkulowac na zimno... Przykre, ale cóż. Bywa. Nie zamierzam się nikomu tlumaczyć, jak to się stało. Jak ktoś nie potrafi zrozumieć - jego problem.

        Dobrze będziesmile Niezależnie od tego, co się staniesmile
    • nie odważyłabym się podnieść ręki na męża.

      nawet nie dlatego, że bałabym się, że mi odda, że obrazi się, strzeli focha, zarządzi tydzień milczenia i jeszcze zagrozi rozstaniem/rozwodem.
      nie odważyłabym się, bo to tylko o mnie świadczyłoby, jak jestem słaba, jak bardzo nie radzę sobie ze stresem, a PRZEDE WSZYSTKIM świadczyłoby, że nie szanuję męża.
      wiesz, jak poznałam mojego faceta i zaczeliśmy się zbliżać do siebie, to on mi powiedział, że właściwie to powinniśmy się rozstać, bo on nic nie może mi dać, a ja wtedy mu powiedziałam, że jedyne czego oczekuję to szacunek, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.
      jesteśmy małżeństwem 10lat, przeszliśmy razem bardzo wiele, takich złych i dramatycznych momentów także, i nie wyobrażam sobie, że ja mówię takie rzeczy o swoim mężu, (również pracujemy razem!!!i również jestem "menadżerem" firmy) że on mnie poniża przed pracownikami, a ja się wykłócam z nim o to, że uderzam go w twarz, a za którymś razem i on mi oddaje z nawiązką- to jest poza moją sferą wyobraźni.
      aż świeżbią palce, żeby napisać, że jesteście siebie warciuncertain

      moja rada, zrób to prawo jazdy- nie dla niego, a dla siebie, bo będziesz bardziej niezależna, zajmij się domem i dzieckiem, odpocznij, a jak będziesz odpoczywać to przemyśl jak chcesz, zeby wyglądało twoje życie, wyznacz priorytety i tego się trzymaj.

      chcesz zwolnić, to zrób to, po prostu.

      chcesz być szczęsliwa- to bądź.
      --
      NA SZCZYCIE
    • Mam dobrą koleżankę która ma podobną sytuacje do twojej.
      Mają z mężem firmę i dwójkę dzieci, on pracoholik i ciągle ucieka do firmy, dziećmi się nie zajmuje wcale, tłumaczy że musi pracować.Ona wielokrotnie go uderzyła, raz przy mnie, i kurde nie dziwie się jej, bo mi też nerwy puściły by przy takim egzemplarzu.
      Prosi go błaga a on swoje, nie liczy się z potrzebami dzieci i jej, ma być wszystko po jego myśli, nie da się mu nic przetłumaczyć, to w końcu dostał w twarz.Niestety po jakimś czasie, że zaczął oddawać.Co ona zrobiła? Znalazła sobie kochanka, rozwodu nie weźmie, mówi że będzie tak żyć.Najlepsze, że kłótnie między nimi się skończyły, ona już ma wszystko w nosie, o nic go nie prosi, nic od niego nie chce.
      • no wlasnie , jak pisze margarita123 rozne sa relacje w malzenstwach. Nie zawsze te powodowane miloscia.
        Czasami to zaleznosc finansowa, czasami chodzi o dzieci, czasami chodzi o wspolny majatek, czasami chodzi o "co ludzie powiedza"
        No i czasami wszystko wynika z milosci, to najbardziej optymalna wersja, ale kurcze ciezko takich malzonkow znalezc...
        Ale skoro jestes finansowo niezalezna, to zabierz dziecko i zrob sobie przerwe od meza, zobaczysz jego reakcje a wnioski same sie nasuna
        • Wg mnie systematyczna i długotrwała przemoc psychiczna jaka uprawiał tu facet jest O WIELE GORSZA niz uderzenie w policzek. Nie wiem czemu tu piszecie jakby najgorszy był policzek, ciagle gnojenie zony i podkopywanie jej poczucia własnej wartosci to nic??
          Rady w stylu "zmien prace" i "zrob prawko" sa bezsensu. Naprawde myslicie, ze zmiana pracy sprawi, ze facet nagle przestawi sobie priorytety?? I ze jak zrobi prawko to jak za dotknieciem magicznej rozdzki klopoty się skoncza???
          Z opisu wynika, ze facet to wariat i frustrat, naprawde przemysl rozstanie, chocby dla dobra dziecka, które już teraz trzeba bronic przed ojcem.
          --
          Melancholia to uczucie, które wzmacnia twoje ja,
          I choć czujesz w duszy kłucie, potem wzbijasz się jak ptak.

          Winter is coming...
          • " Wg mnie systematyczna i długotrwała przemoc psychiczna jaka uprawiał tu facet j
            > est O WIELE GORSZA niz uderzenie w policzek. Nie wiem czemu tu piszecie jakby n
            > ajgorszy był policzek, ciagle gnojenie zony i podkopywanie jej poczucia własnej
            > wartosci to nic??"
            To znaczy, że w odwrotnej sytuacji, jak żona upokarza męża na przykład przed znajomymi, mąż ma prawo spoliczkować żonę?
            • hmmm, ja nigdzie nie pisze, ze ktoś ma prawo do spoliczkowania kogokolwiek, ale ze policzek w tej całej sytuacji wcale nie jest najgorszy. Przemoc psychiczna jest o wieeeele gorsza niż spoliczkowanie kogoś.
              --
              Melancholia to uczucie, które wzmacnia twoje ja,
              I choć czujesz w duszy kłucie, potem wzbijasz się jak ptak.

              Winter is coming...
              • Iuscogens, masz absolutną rację.

                Przyznam, że aż się we mnie zagotowało, jak poczytałam wypowiedzi niektórych pań. Autorka przez laty była dręczona psychicznie przez męża, a jak już puściły jej nerwy, to znowu okazało się, że wszystko jest jej winą.

                Autorko, nie dziwię się wcale, że jesteś na wyczerpaniu fizycznym i nerwowym. Twój mąż nie jest partnerem. To ty się musisz o niego troszczyć: o firmę, o zdrowie (wypadek!), o dziecko. Twoje zachowanie to w zasadzie akt desperacji, bo zdaje się nic do niego nie trafia.

                Obawiam się, że jest tak jak piszesz: dla niego liczy się tylko on. Twoje gadanie i wybuchy niczego nie naprawią, tu potrzeba większego wstrząsu. Czy jesteś gotowa na taki krok, zależy od ciebie. Tym niemniej nie dziwię ci się wcale, że przy mężu, który wyśmiewa twój brak prawa jazdy (sam miał wypadek, więc nie wiem, czy tu się chwalić) i na głos opowiada o twojej chorobie, stajesz się strzępkiem człowieka.

                Szczerze? Z opisu wynika, jakby ten człowiek zamiast cię wspierać, na każdym kroku wykańczał cię jeszcze bardziej. Zobaczy do jakiego stanu zostałaś doprowadzona.

                Może na początek (poza wyjazdem bez niego) warto by było przestać pracować razem? Niech się sam przekona,jak potrafi dać sobie radę bez twojego menedżerowania. Ogólnie, większa separacja z pewnością wyszłaby wam na zdrowie. Na razie bowiem ty zdajesz się odwalać mnóstwo roboty, dzięki której on zbiera plony, zapomina jednak docenić twój wkład.

                Na koniec: powodzenia.
    • Po zastanowieniu i analizie posta, uwazam, ze Twoj maz ma kompleksy. Jak piszesz, jestes farmaceutka, on kierowca. On podsmiewa sie z Ciebie , poniza przy pracownikach/znajomych, to bardzo typowe zachowanie osob z kompleksami ktore probuja sie dowartosciowac. Dlatego wypomina Ci prawko: niewazne jest ze ciagniesz jedna firma, pomagasz w drugiej, masz wyksztalceni , ALE NIE MASZ PRAWKA A ON MA. Gdybys miala prawko, znalazlby cos innego. Chodzi tylko o udowodnienie jego 'lepszosci". Dlatego tez uwaza sie za swietnego kierowce i wysmiewa ciebie. Po prostu musi sie dowartosciowac.
      Nie sadze zeby terapia pomogla. Nie sadze zeby taki czlowiek sie zmienil i przewartosciowal swoje zycie. Do ego potrzeba dluuugiej terapii, a mam wrazenie ze wogole bylby do niej niesklonny.
      Nie wierze ze bedziesz z nim szczesliwa. Nie z czlowiekiem, ktory probuje cie ponizac w twarz i za plecami.
      Wiem jak to jest, bo moj ojciec jest taki sam. Niewazne dla neigo bylo , ze robie doktorat, wazne bylo ze nie potrafie naprawic tego czy tamtego, a wogole to glupia jestem i tyle. Czlowiek z niepelnym srednim wyksztalceniem. I w koncu mialam dosc, bo raczej byla posluszna i ulegla, probujaca go zadowolic, a on ciegle podnosil mi poprzeczke, i wysmiewal. Nigdy nie widzial swojej winy, obwinial za to wszystkich wokol i warunki/przypadek...
      Nie mialam tak mocnego charakteru jak Ty.Teraz jestem w Stanach i nie utrzymuje z nim kontaktu. Tak jest najlepiej.
    • nie, rękoczyny nam się nie zdarzają - bo i nie ma o co.
      ale cholera jasna... facet jest pracoholikiem i tak jak każdy nałóg - leczy się to!
      tak być nie może! i tyle w tym temacie ode mnie.

      poniekąd może i dobrze, że się pakujesz, może to zmusi męża do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia się nad tym co się między Wami dzieje...
      --
      Karawaning
    • > Jestem lepiej wyksztalcona niz maz, minimalnie ale jednak.

      No i ???

      >....wlasciwie jestem bardziej oszczedna niz on...

      No i ???

      > MOje projekty, choc nie raz lepsze (umiem swietnie za
      > rzadzac ludzmi)

      ???

      Moim zdaniem, kobieto, masz bardzo poważny problem, bo na każdym kroku udowadniasz mężowi, że jesteś LEPSZA od niego - być może jedyną umiejętnością, którą przewyższa Ciebie (w Twoim mniemaniu), jest umiejętność prowadzenia samochodu?
      Prawdopodobnie zaharowując się próbuje Ci udowodnić, że jest wart więcej, na ile go oceniasz, jak widać bez skutku, smutne to...
      Ja również jestem minimalnie wykształcona od męża i powiem Ci szczerze, że właśnie przy okazji Twego postu pomyślałam o tym po raz pierwszy... W życiu nie przyszło by mi do głowy, żeby się licytować, które z nas w czym jest lepsze, nigdy...

      Dałaś mu po gębie nie raz?
      Cieszę się, że w końcu Ci oddał, należało się wink))
      • > No i ???
        Naprawdę nie widzisz nawiazania do problemu????

        > Cieszę się, że w końcu Ci oddał, należało się wink))
        Faktycznie, ubaw po pachy.
        Kochanie, jak o życiu wiesz tyle, co z infantylnych telenowel, bo mężuś kapeć, a dzieci na smyczy, to powstrzymaj sie od pisania idiotyzmów.

        > Ja również jestem minimalnie wykształcona od męża
        Widaćbig_grin
        • > Naprawdę nie widzisz nawiazania do problemu????

          Nie widzę, widzę jedynie, ża laska próbuje na każdym kroku udowodnić mężowi, że jest od niego LEPSZA

          > Kochanie, jak o życiu wiesz tyle, co z infantylnych telenowel, bo mężuś kapeć,
          > a dzieci na smyczy,

          związek dwojga ludzi musi polegać na SZACUNKU, jeśli go nie ma, to nie ma o czym mówić
          mężuś nie kapeć, ale szanujemy się nawzajem, nikt nikogo po gębie nie leje, nikogo nie wyśmiewa i nikomu nie dowalawink

        • Przysiegam wy jestescie zdecydowanie pierwsze u mnie w kolejce na kozetke niz autorka.
          Jak mozesz sie cieszyc, ze ktos komus oddall???? Litosci! Potwory z was powylazily
          • no cieszę się, bo nijak nie mogę pojąć, że jeśli laska naparza faceta "po gębie", bo zasłużył, jest w porządku, a jak się facet w końcu porządnie wk...ił, to jest afera...

            no nijak...
            • Rozumiem,ze mozna rozumiec przyczynowosc skutkowa a wiec ze oddal w koncu, ale cieszyc sie z tego?! Ja chyba nie nadazam.Powaznie sie cieszysz. Ale ze jak?
              Tak z ciekwosci spytam bom ciekawa big_grin.Ja tu staram sie sloncem cieszyc, ktore juz niebawem bedzie,zdrowym dzieckiem,pyszna kolacja,ale tym ze mezczyzna oddal kobiecie.
              Musialabym chyba byc emocjonalnie zaangazowana zeby sie z czegos takiego cieszyc
              • kaasto_2005 napisała:

                > Rozumiem,ze mozna rozumiec przyczynowosc skutkowa a wiec ze oddal w koncu, ale
                > cieszyc sie z tego?! Ja chyba nie nadazam.Powaznie sie cieszysz. Ale ze jak?
                > Tak z ciekwosci spytam bom ciekawa big_grin.Ja tu staram sie sloncem cieszyc, ktore j
                > uz niebawem bedzie,zdrowym dzieckiem,pyszna kolacja,ale tym ze mezczyzna oddal
                > kobiecie.
                > Musialabym chyba byc emocjonalnie zaangazowana zeby sie z czegos takiego cieszy
                > c

                bo ty sie cieszyć nie umiesz.. nawet facetów którzy "zasłużyli" naparzasz po twarzy ze zbolałą miną, nie?

                --
                I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                • Pamietaj,ze zawsze mozesz skorzystac z zachowania zdrowego dystansu do calej sytuacji wink
                  A propos cieszenia. Mnie cieszy to co zwykle cieszy ludzi. Normalnych ludzi.
                  Milego dnia zycze i oddalam sie cieszac sie, a jakze wink.
                  • kaasto_2005 napisała:

                    > Pamietaj,ze zawsze mozesz skorzystac z zachowania zdrowego dystansu do calej sy
                    > tuacji wink
                    > A propos cieszenia. Mnie cieszy to co zwykle cieszy ludzi. Normalnych ludzi.
                    > Milego dnia zycze i oddalam sie cieszac sie, a jakze wink.

                    mój dystans nie mógłby być zdrowszy - nigdy nie biłam i nie byłam bita smile
                    natomiast widzę, że dość poważnie identyfikujesz się z żoną piorącą "starego" po gębie, ale mam nadzieję że ten wątek posłuży ci za przestrogę - po tysięcznym policzku możesz w końcu dostać bęcki, choć pewnie będzie wtedy larum że na białogłowę rękę podniesiono tongue_out

                    --
                    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
                    • Ojejku, dziewczynko meliske sobie zaparz. Strasznie sie podniecilas cala sytuacja. Niepotyrzebnie. Z tym biciem to nie do mnie. Chodz widze,ze temat no stop podnosisz. Moze ty jednak masz z tym wiecej wspolnego niz ja, ona, ktokolwiek... No bo takie jakies larum wszczynasz. Po co?
                      Dystansik.
                      Powiedz lepiej co pysznego masz na obiad wink i w kulturalnym tonie pozostanmy. Ja taka forme proponuje. Chcesz sie wyklocac. Nie ze mna. Potrafisz?
                      A co to sa "bęcki" bo nie mialam stycznosci ani ze slowem ani z procesem wink
    • Jak facet nie przewartościuje choć trochę swego światopoglądu będzie coraz gorzej.
      Postaw warunki - priorytety. Patrz na siebie. Nie daj sobie wmówić, ze ludzie z prawkiem sa lepsi. Ale to przecież wieszsmile To takie jego durne gadki - jesteś pewnie lepsza od niego w kilku rzeczach, więc to prawko daje mu poczucie wyższości.
      Jedną rzecz rozegrałabym inaczej - gdyby przy pracownikach mi dowalił, nie pozostałabym dłuzna, nawet jakbym miała palnąć glupotę czy naciąnnąć faktytongue_out Pod tym względem jestem wrednatongue_out Inna sprawa, ze jesteście na równi pochyłej i coraz szybciej pędzicie w dół, i jak tak dalej pójdzie to będzie cięzko cokolwiek ratować. Mój M też pracocholik, podobnie jak Twój. Nie taki kaliber, ale jednak. Raz sie wkurzyłam i trzasnęłam go ręką /już nie pamiętam tej historii/. Nie oddał. Nie wiem, co bym zrobiła gdyby oddal, pewno przytomnośc wróciła by mi po jakimś czasieuncertain No i nie chciałam mu krzywdy zrobić, bo gdybym chciala celowałabym nizejtongue_out
      Przydała by się Wam terapia, a dokladnie - jemu odwyk... od pracy oczywiście. Poszukajcie dobrego psychologa, najlepiej takiego z masą tytułów i gabinetem wytapetowanym dyplomami. Do innego pewno nie będzie miał ochoty pójść, bo sobie wymyśli, że co jakiś doktorek będzie mu o życiu prawił, jak on biznesmen i takie osiągnięcia ma, że gdzie do nich doktorkowi. Sama też będziesz wiedzieć, czy postawić wszystko na ostrzu noża /pusty dom i brak Twojej pomocy powinny być dla niego szokiem/, czy postępować powoli. Może i dobrze by było, gdybyś mu zakomunikowala, ze odchodzisz, zabierasz firmę /jakie macie udziały? na kogo jest?/, występujesz o alimenty. Czasami taki szok jest najlepszym rozwiązaniem.
      Trzymaj sięsmile I jak najszybciej rób to prawko, bo gdyby mój tak idiociał za kółkiem też bym go walnęła w gębę, jakby to było jedynym rozwiązaniemtongue_out

      • > Jedną rzecz rozegrałabym inaczej - gdyby przy pracownikach mi dowalił, nie pozo
        > stałabym dłuzna, nawet jakbym miała palnąć glupotę czy naciąnnąć faktytongue_out Pod ty
        > m względem jestem wrednatongue_out

        Boshhe, co Wy tu wypisujecie - no przecież jeśli dwoje ludzi się kocha, to się jednocześnie szanuje i nie ma wówczas miejsca na takie sytuacje!
        Jeśli coś takiego się zdarza, to pozostaje się rozstać niestety...
    • Ludzie szok!
      Jak wam latwo opiniowac i decydowac o kims, czyims zyciu, malzenstwie. A co mnie najbardziej smucii w tym wszystkim? Macie jakas zacme i nie widzicie bledow faceta meza? Wierzyc sie nie chce. Ale u nas w PL juz tak jest. Kobiety gnoja kobiety, Polak Polaka i tak dalej taki nasz folklorek.
      Bic go nie powinna, on nie powinien zas robic jej psychicznych akcji natomiast wam z pewnoscia nie wolno ublizac komus korzystajac z okazji,ze mozecie sie wypowiedziec na forum publicznym. Mozecie, ale wcale nie musicie. Czasem lepiej sie nie odzywac.
      No strasznie wypowiedzi niektorych z was swiadcza o tym kim jestesmy jako Polki. Smutne.
      A to,ze ona chce odejsc znaczy na pewno ze zalezy jej na dzieku. Gdyby tak nie bylo nie tkwilaby dalej przy kacie. Ja sama mam 6 letnie dziecko i gdyby bylo trzeba zrobilabym to samo.
      • Gdyby tak nie
        > bylo nie tkwilaby dalej przy kacie.

        Możesz rozwinąć???
      • kaasto_2005 napisała:

        > Ludzie szok!
        > Jak wam latwo opiniowac i decydowac o kims, czyims zyciu, malzenstwie. A co mni
        > e najbardziej smucii w tym wszystkim? Macie jakas zacme i nie widzicie bledow f
        > aceta meza? Wierzyc sie nie chce. Ale u nas w PL juz tak jest. Kobiety gnoja ko
        > biety, Polak Polaka i tak dalej taki nasz folklorek.
        > Bic go nie powinna, on nie powinien zas robic jej psychicznych akcji natomiast
        > wam z pewnoscia nie wolno ublizac komus korzystajac z okazji,ze mozecie sie wyp
        > owiedziec na forum publicznym. Mozecie, ale wcale nie musicie. Czasem lepiej si
        > e nie odzywac.
        > No strasznie wypowiedzi niektorych z was swiadcza o tym kim jestesmy jako Polki
        > . Smutne.
        > A to,ze ona chce odejsc znaczy na pewno ze zalezy jej na dzieku. Gdyby tak nie
        > bylo nie tkwilaby dalej przy kacie. Ja sama mam 6 letnie dziecko i gdyby bylo t
        > rzeba zrobilabym to samo.

        Facet robil okropnie ,ale sama napisala ze facet mogl jej nie uderzyc i rozwiazac problem inaczej,wiec jak on ja maltretowal psychicznie to mogla odejsc od niego wczesniej, a nie walic w pysk.Ale nie odeszla bo miala dobry sex,strasznie egoistyczne,walic kogos bo zasluzyl i miec z nim dobry sex ,czyli nie robisz jak ja chce to wale w lep,jestes potrzebny ok nie jestes to w lep sluchasz ok ,nie sluchasz to w lep.
        smutne oboje sa siebie warcie.
        Jak dzieci, ja mam lepsze to, a ja tamto.
        Mysle ze autorka nie kocha faceta, ale z wygody/uzalezniana z nim siedzi i nie zalezy jej na corce,bo dawno by przystopwala z praca poszla na terapie ,sama jak sobie radzic z takimi problemami,szukac pomocy.A teraz kalukuje na zimno ,ani sekundy nie mysli o dziecko tylko straci dobry sex.Aj szkoda gadac.
        Ja tak sobie mysle ze autorka watku robila to aby facet ja uderzyl,wtedy bez mrugnieca okiem go zostawi, a jak ktos sie spyta ,ze niby takiego ideala mila to powie, ze ja uderzyl to kazdy powie ,no milas racje pokiwaja glowa "oj wydawal sie taki dobry"

        A i nie bronie pana,bo czasem za znecanie sie psychiczne mozna kogos zabic,ale nie walic od czasu do czasu w pysk,po pierwszym uderzeniu go w twarz powinna odejsc,a nie czekac az jej odda.Dla dobra obojga tylko nie wiem czy dla dziecka ,bo teraz bedzie ,uderzylas mnie to ci corki nie dam bo jestes zly.I beda jak dotychczas sobie dowalac, a tylko dziecka szkoda.
        • A ty z autopsji te daleko idace wnioski wysuwasz? Bo cos mi sie wydaje,ze na nadinterpretujesz.
          Po pierwszym uderzeniu zaraz odejsc? Ale czyim? Jej czy jego? Gdyby od razu kazdy sie po 1 policzku rozstawal, a nie probowal nic naprawic bylybo duzo rozwodow.A moze zaszly tam emocje ktorych i ty i ja i inne tutaj nie jestesmy w stanie sobie wyobrazic? Nie bronie nikogo,ale staram sie nie nadinterpretowac.A z tym seksem pojechalas po bandzie. Ludzie robia,ze na tym forum puszczaja takie watki bo tu to kazda rodzinna klotnia bedzie niczym tsunami.
          • kaasto_2005 napisała:

            > A ty z autopsji te daleko idace wnioski wysuwasz?
            Nie z autopsji ,ale bardzo bliska rodzina,a potem chodzla i gadala jaki to pan wredny ,bo ja uderzyl,ale ze ona mu oddala i lali sie to cicho sza, i ze to nie byl jej 1 raz w biciu po twarzy,tylko po ktoryms tam razie pan nie wytrzymal,i poszlo.I wiem bo widzialm na wlane oczy kilka razy jak pan dostal w pysk,po powrocie z pracy bo cos tam.
            A drugi raz w rodzinie bylo to samo.
            Wniosek taki przyszedl mi po tym poscie autorki o kalkulacji na zimno ze idealy odeszly,i tylko dobry sex straci nic wiecej.Bo jest samo wystarczalna ,tylko czy dziecko tez tak mysli.
            Nie znam ich ,ale wiem ze zawsze cierpi dziecko niestety,ja nie mialm latwego dziecinstwa,wiec wiem o czym pisze.

            Po pierwszym uderzeniu zaraz odejsc? Ale czyim? Jej czy jego?
            Po tym jak go wanela niby za cos,a najgorsze ze mysli ze dobrze zrobila i ze zasluzyl ,to powinna sie spakowac i odejsc wtedy,bo po pierwszym razie jest nastepny zwlaszcza jak pani nie czuje skruchy,az zachodzi taka piekna koncowka klepanie sie wzajemne.
            A moze powinna wczesniej odejsc ,bo on ja tak gnebil,tylko ze ona potrzbowala kropki nad "I" dostala w twarz i ma kropke brakujaca i ostateczny pood do odejscia.

            A i kiedys moja kolezanka ,z kotra utrzymywalam kontakty po zakonczeniu szkoly,powiedziala mi ze szkoda ze ja jej maz nie uderzy, wtedy maila by ostateczny powod do odejscia ,a tak zra sie, kloca, wyzywaja,ale odejsc nie potrafi,a tak jak jej przywali to ze sliwa na oku stanie u mamusi w drzwaich i wtedy jej uwierza.Jakiego ma meza tyrana,ale ona lepsza nie byla.Bo darki sie na rowno,a niestety ich synek na to patrzyl.
    • Tak. Zdarzylo mi sie.Nie oberwac,ale uderzyc niestety tak i z cala odpowiedzialnoscia stwierdze,ze bywaja wielce nieodpowiedzialne osoby, ktore az prosza sie aby im policzek sprzedac. I nie jestem zadowolna tylko z jednego,ze to wlasnie ja jemu musialam ten policzek wymierzyc. A sytuacje sa wielokrotnoscia ludzkich zachowan, charakterow i kazdy w tej samej sytuacji moze sie zachowac inaczej. Tolerancji
      • "Tak. Zdarzylo mi sie.Nie oberwac,ale uderzyc niestety tak i z cala odpowiedzial
        > noscia stwierdze,ze bywaja wielce nieodpowiedzialne osoby, ktore az prosza sie
        > aby im policzek sprzedac. I nie jestem zadowolna tylko z jednego,ze to wlasnie
        > ja jemu musialam ten policzek wymierzyc."
        Mężczyźni, którzy biją żony pewnie mówią dokładnie to samo.
      • kaasto_2005 napisała:

        > Tak. Zdarzylo mi sie.Nie oberwac,ale uderzyc niestety tak i z cala odpowiedzial
        > noscia stwierdze,ze bywaja wielce nieodpowiedzialne osoby, ktore az prosza sie
        > aby im policzek sprzedac. I nie jestem zadowolna tylko z jednego,ze to wlasnie
        > ja jemu musialam ten policzek wymierzyc. A sytuacje sa wielokrotnoscia ludzkich
        > zachowan, charakterow i kazdy w tej samej sytuacji moze sie zachowac inaczej.
        > Tolerancji

        czy przez analogię uważasz także że bywają żony które się proszą o uderzenie, a biedny mąż musi, no po prostu musi przywalić (dodatkowy raz dołoży za to że to on biedaczek musiał się skalać przemocą)? oni też się tłumaczą że ktoś jej w końcu musiał dać po pysku bo sama się prosiła


        --
        I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
        • Nie analizuj tak, nie tworz analogii bo ci powiem czemu spoliczkowalam raz w zyciu tego, kto zasluzyl. I mozesz nie udzwignac tej historii. Zapewniam Cie. A po poziomie rozedrgania w Twojej wypowiedzi wnosze,ze gdybys byla na moim miejscu w tej konkretnej sytuacji, zrobilabys cos znacznie gorszego.
          Reszty nie komentuje. Twoje przemyslenia, twoja sprawa.
          Milego dnia
          • kaasto_2005 napisała:

            > Nie analizuj tak, nie tworz analogii bo ci powiem czemu spoliczkowalam raz w zy
            > ciu tego, kto zasluzyl. I mozesz nie udzwignac tej historii. Zapewniam Cie. A p
            > o poziomie rozedrgania w Twojej wypowiedzi wnosze,ze gdybys byla na moim miejsc
            > u w tej konkretnej sytuacji, zrobilabys cos znacznie gorszego.

            wmawianie mi rozedrgania to niski chwyt, niestety całkowicie nieskuteczny. znam ton swojej wypowiedzi i twoje projekcje niewiele zmienią smile nie umiesz odpowiedzieć na proste pytanie?

            PS: nie analizuj tak i nie dopowiadaj sobie, nie wiesz co bym zrobiła i tego się trzymajmy smile


            --
            I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
            • Oj tam oj tam, dla Ciebie taki pułapik wystarczy, wysilac sie nie trzeba. Musisz sobie jedna rzecz uswiadomic i zaraz bedzie ci lepiej: to co ty myslisz ma takie znaczenie... Nie przeceniaj swoich wizji. Sa tylko jednymi z wielu.
              Jestes niegrzeczna, wiec ja twoim tonem na wzor twojej projekcji podarzam.
              Zebys spokoju zaznala odpowiem,ze dokladnie tak jak myslisz: gdyby zaistaniala odwrotna sytuacja, w co smiem watpic, nie mialabym nic przeciwko aby to facet dal w pysk.
              O jezu, nie wiem co bys zrobila big_grin. Pewnie,ze wiem. Pare minut z toba na forum i wiem wszystko
    • to masz syna, czy córkę?
      raz piszesz "5-latek", a potem zaraz córka.
      Troll więc?
      --
      T. 31. 03. 2010
    • zycie macie jedno
      ty on, wasze i dziecko
      i kazdy dzien mija bezpowrotnie
      ja rozumiem ze jest jakis poziom dochodow o ktory trzeba sie zatroszczyc
      ale od pewnego poziomu mozna sobie powiedziec dosc
      nawet jezeli on jest lowca i musi sie na tym polu wyzyc, to daj mu panie boze
      to ty chyba mozesz sobie pozwolic na to zeby zwolnic
      i zajac sie soba, domem dzieckiem i wasza rodzina ogolnie
      ja wiem ze rownouprawnienie podzial obowiazkow i blablabla
      ale niepoprawnie politycznie powiem ze to kobieta nadaje charakter i tempo domowi
      i ty mozesz tu bardzo duzo zrobic
      jakbys popatrzyla na was z boku jak na chomiki w klatce zobaczysz znerwicowane ludzienki ktore kreca sie caly dzien w kolku a potem odreagowuja na sobie i wyzryguja swoje stresy jedno na drugie
      tego wam nie wolno robic
      zamieniliscie sobie zycie w pieklo
      i albo sobie to uswiadomisz i zaczniesz zmiany od dzis, albo bedziesz w tym tkwic, a widze ze bardzo chcesz wierzyc ze jest dobrze - oszukujesz ze on jest zloty czlowiek a ty szczesliwa, nawet w tym poscie
      co do jego brawurowej jazdy - nic nie poradzisz
      jezeli grozne wypadki nie nauczyly go rozsadku to twoje gadanie tez nie
      ubezpiecz go dobrze, a ty z dzieckiem z nim nie wsiadaj i jezdzij sama
      i wasze bezpieczenstwo powinno byc twoja glowna motywacja zeby zaczac jezdzic


      --
      : czytałaś to?
      : no, trochę
      : tam jakaś Rejczel występuje, nie?
      : weź daj spokój. wiesz, że tam jakiś snopek napier**la?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.