Sytuacja w pracy - co myslicie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
            • lolinka2 napisała:

              > Otóż właśnie nie, bo jeśli moje miejsce pracy ma szczególnie toksyczną atmosfer
              > ę, z okazji której w ciąży miewam akcje skurczowe od - powiedzmy - 8 tygodnia p
              > ocząwszy, to lekarz wystawia L4 z kodem 1 (może chodzić) i ja sobie jako rekonw
              > alescentka mogę pójść na spokojną kawkę gdzieś-tam, do fryzjera etc. etc. a cel
              > em jest wyeliminowanie czynnika sprawczego owej akcji skurczowej plus umożliwie
              > nie mi przyjęcia uczciwej pozycji horyzontalnej w każdym momencie, gdy taka pot
              > rzeba zajdzie.

              - za eliminacje czynnika sprawczego odpowiedzialny jest pracodawca, a nie lekarz. I to na jego konto poweinny pojsc koszty takowej eliminacji (a nie na knto podatnikow).
              - zwolnienie lekarskie wystawia sie NA KONKRETNA PRZYPADLOSC (i nie ma tu znaczenia, czy w ciazy czy bez). Przypadlosc mija = wracamy do pracy. Ale rozumiem ze mieszkasz w Polsce, wiec pewne pojecia Ci sie myla.


              --
              http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20768;471/st/20120227/dt/12/k/7bd0/preg.png
      • O, wreszcie wypowiedz pod ktora podpisuje sie obiema rekoma!
        Bylam w podobnej sytuacji. Poinformowalam o ciazy i o tym,ze chce pracowac. Pare dni pozniej wyladowalam na L4. Nie tlumaczylam sie wchodzac w szczegoly, bo po prostu nie mialabym na to ochoty (super jest mowic,ze sie krwawi i drzy o to czy ciaza sie utrzyma, nie?). Nie powiedzialam czy i kiedy wroce - bo sama nie wiedzialam!
        Wyrazilam chec, jak to nazwalas "domkniecia spraw" w domu, ale mam na tyle madrego pracodawce, ze wiedzial, iz byloby to niezgodne z prawem. A Tobie bardzo gratuluje podejcia...
      • > będzie póki co trochę przeorganizować, bo dziewczyna pod ochroną i że załatwi z
        > astępstwo, bo może p. Kasia zechce pójść na całą ciążę na zwolnienie.

        W Anglii pojecie " p. Kasia zechce pojsc na zwolnienie na cala ciaze" jest rownie abstrakcyjne jak "p.Kasia zechce zlamac noge wielokrotnie z przemieszczeniem" : moze sie takie nieszczescie zdazyc, ale nikt sie na to sam by nie zdecydowal gdyby nie wypadek losowy.

        Mysle ze wprowadzenie dla L4 "na ciaze" takich samych zasad finansowania jak dla kazdego innego zwolnienia chorobowego problem by zmarginalizowalo.
    • Po pierwsze-na policję, oczywiście zgłoszenie do Zusu. Skoro lekarz przestępca, obydwoje do więzienia na długie lata. Po macierzyńskim musisz ją przyjąć, czy Ci sie to podoba czy nie. No ale będzie siedzieć w więzieniu , to problem odpada big_grin
      --
      butelkowy.blox.pl/html
      • To jednak nie jest tak do końca, jak piszesz... problemu by nie było gdyby większość ciężarnych nie symulowała... I nie siedziała na L4 od dnia zapłodnienia do porodu a potem jeszcze urlop taki, śmaki i kolejna ciąża... Niestety takie są realia, Polskiego prawodawstwa, że kobieta może być ciągiem wiele lat na zwolnieniu z powodu ciąży a pracodawca nic nie może zrobić...

        Piszesz o UK, wszystko ładnie tylko koszty prowadzenia biznesu w UK a w Polsce, zapewne są nieco inne... Nie porównuj więc prowadzenia biznesu do polskiej patologii...

        Rozumiem, że jesteś zła i rozczarowana, ale... I nie obrażaj się o to, co poniżej napiszę., ok.?

        >>A lasce się nie dziwię - po sms ma raport w telefonie i nikt jej nie zarzuci, ze nie >>poinformowała we właściwym czasie pracodawcy.

        Nie no to już jest bzdura, laska ma dostarczyć w ciągu 3 albo 7 dniu (dawno nie byłam na umowie o prace to nie wiem) L4 i to jest jej dowód...

        >>DZiewczyna nie złamała żadnego przepisu.

        Po prostu zachowała się niegrzecznie

        >>W ciąży kobiety różnie się czują, teraz niewielu lekarzy wystawia nieuzasadnione >>zwolnienia.

        Toteż autorka nie podważa zwolnienia tylko ma pretensje co do sposobu załatwienia sprawy...

        >>Czasami ludzie sami dla siebie są ważniejsi a praca dla nich to tylko praca.
        >>Nie pomyślałaś, ze może dlatego wysłała sms, bo bała się twojej reakcji przez telefon, na >>żywo i jak widać słusznie, bo masz do niej NIEUZASADNIONE przepisami pretensje.

        Kolejny dziwny argument, jak szef każe mi zrobić sprawozdanie a ja go nie zrobię to też mam go powiadomić SMSem bo się boję jego słusznej z resztą reakcji ??? Poza tym za pracę otrzymuje się wynagrodzenie to nie jest wolontariat więc pewne zasady obowiązują także panie w ciąży...

        >>Nawet na jej zwolnieniu nie masz symbolu jednostki chorobowej, bo w mysl przepisów, do >>niczego ci ta wiedza nie jest potrzebna.

        Ale masz możliwość sprawdzenia zasadności L4...
        • Zawiadomienie pracodawcy o nieobecności w pracy a dostarczenie zwolnienia to dwie różne sprawy. Szczegóły w google.wink Kodeks pracy nie precyzuje w jaki sposób pracownik ma to zrobić, w związku z tym każdy skuteczny sposób jest prawnie dozwolony, sms też i nie ma się czego czepiać.
          Dla formalności nie ma już L-4. ;-P
          A odmowa wykonania polecenia służbowego, to zupełnie co innego niż informacja o zwolnieniu lekarskim - patrz wyżej. smile
          --
          "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
          • Selavi toteż my nie mówimy o kodeksie pracy tylko pewnych normach społecznych i dobrych obyczajach smile Nikt nie mówi że dziewczyna złapała KP...

            Jak to nie ma L4 ? Jeszcze we wrześniu na bezrobociu kazały mi przynieść wink ? Teraz jestem na zleceniu więc mnie nie dotyczy i tak... ale z ciekawości pytam.
            • Ostatnio ( w 2008r.) to się druk ZLA nazywało.
              Chodzą słuchy, że chyba nazwa ma się zmienić znowu, a już prawie na pewno wink ma być parę rubryk mnie j do wypełniania.


              Akropo norm i obyczajów - to umówmy się - w pracy obowiązują przepisy.
              Prawdopodobnie z jednego powodu - UJEDNOLICONE przepisy obowiązują KAŻDEGO - i pracownika i pracodawcę.
              A normy i obyczaje to jednak są różne dla różnych ludzi, grup społecznych, etnicznych itp. i panuje tu dowolność.

              --
              "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
            • Prawidlowa nazwa tego druku to ZUS ZLA czy jakos tak...
              --
              Gasofnia
    • Co myślimy?
      Każdy może zachorowac nagle. Bez snucia planów. Bez względu na to czy jest w ciąży czy nie. Ty jesteś kierownikiem wiec zajmij się tym za co ci płacą, zarządzaniem obecnym w pracy personelem, załatwieniem zastępstwa, lub osobistym zakasaniem rekawów. Snucie domysłów i formułowanie oskarżeń oraz zabawa w lekarza orzecznika jest wstretna. Brzydzę sie takim "szefowaniem".
      --
      Ty i mama pilnują dwa siostrzyczki, co tato?
      • A nie znajomością zasad dobrego wychowania i olewczym stosunkiem pracownika się nie brzydzisz ??
        • drogie obrończynie panienki, co to zadzwonić do pracodawcy nie umie, proponuję:
          1. załóżcie własną firmę - taką skromną, do 25 pracowników.
          2. naprzyjmujcie młodych lasek, najlepiej na czas nie określony od razu.
          3. dajcie się wodzić za nos laskom z l4 ciążowym itp.

          jak nie splajtujecie po 2 latach, i będzie wam się jeszcze chciało bawić w biznes, ja też zabawię się we wrózkę i przepowim wam, że

          1. trzon waszego zespołu będą stanowić panie 40+ z odchowanymi dziećmi i doświadczeniem lub mężćzyźni, a nie wiatropylne lale, co zaraz po stażu lecą na ciążowe + młode matki, którym zależy na pracy i opiekujac sie dzieckiem pracują w domu
          2. jeśli przyjmiecie lalę, to tylko do segregowania poczty i parzenia kawy i innych prostych prac, oczywiście na czas określony i ja obserwujecie psychologicznie
          3. jak laska od razu zajdzie w ciążę, to przedłużycie umowę do dnia porodu i ani minuty dłużej

          dlaczego?
          bo będziecie szanować swój lojalny zespół i swoje pieniądze


          a co będzie jak lojalna pani z zespołu zaciąży?
          ano nic, bo pracując w dobrych warunkach i za dobrą kasę będzie chciała to robić dalej po macierzyńskim, a nie robić szefa w bambuko
          a co zrobi straszny szef ?
          ano zatrudni zastepstwo, a do szpitala pośle wiechcia i szampana, a może - o zgrozo! stawi się osobiście z kopertą "na pieluchy"

          przerobiłam
        • Nie wyobrażam sobie wysłac sms. Z szacunku do pracodawcy.
          --
          no fatnycznie...
          • Szacunek w obie strony powinien funkcjonowac. Niemniej jednak mloda siksa moze jeszcze miec braki w obyciu lub zwyczajnie byc przestraszona. Od dojrzalego szefa wymagalabym wiecej jednak niz tylko lament zalamanie rąk i bezpodstawne jeszcze zarzucanie komus brania lewych zwolnien.
            --
            Niedoble te goście. Nie psiniośły mi czekoladkówsad
            • Ja bym od razu oddzwonila po tym sms-ie i zapytala sie, ile bedzie trwac to zwolnienie i co sie stalo. Spokojnym tonem rzecz jasna.
              --
              Gasofnia
              • > Ja bym od razu oddzwonila po tym sms-ie i zapytala sie, ile bedzie trwac to zwo
                > lnienie

                przeciez dziewczyna napisala, ze dwa tygodnie na razie. To po co dzwonic?

                > i co sie stalo.

                A po co Ci to wiedziec? To jest tajemnica lekarska miedzy chora a lekarzem, ktory wystawil zwolnienie.


                Dlaczego autorka po prostu nie odpisze sms-em cos w desen "Dzieki za informacje. Odpoczywaj. Nie martw sie praca.".


                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
    • Ja jestem w trochę podobnej sytuacji. Tydzień temu dziewczyna z którą pracuję (formalnie mi podlega) powiadomiła mnie że jest w ciąży. Wbrew forumowemu standardowi zrobiła to bardzo wcześnie (ca 8 tc). Od razu poprosiłam ją, że jeśli uzna, że już nie che lub nie może przychodzić do pracy to niech oczywiście idzie na zwolnienie, ale jedno ciurkiem, a nie co chwila z niego wraca. Wiem również że ciąża jest potencjalnie zagrożona więc jak tylko coś będzie nie tak to da mi znać abym była przygotowana na reorganizację pracy. Ustaliłyśmy to w normalnej rozmowie bez żadnych fochów. Ja równie uprzedziłam, że z szukaniem zastępstwa nie będę czekać na ostatnią chwilę, bo też się uzupełniamy a nie pokrywamy w obowiązkach. Nikt nie był urażony, myślę, że moje podejście znalazło zrozumienie.
      Nie przesądzając o tym jakie były przyczyny nieobecności Twojej koleżanki proponuje po prostu odbyć podobną rozmowę po jej powrocie do pracy. Jeśli podejdzie poważnie do Waszych ustaleń to jest wiarygodnym i odpowiedzialnym pracownikiem.
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
      • > rdowi zrobiła to bardzo wcześnie (ca 8 tc). Od razu poprosiłam ją, że jeśli uzn
        > a, że już nie che lub nie może przychodzić do pracy to niech oczywiście idzie n
        > a zwolnienie, ale jedno ciurkiem, a nie co chwila z niego wraca.

        Czyli, innymi slowy, namawialas ja do przestepstwa...?

        > więc jak tylko coś będzie nie tak to da mi
        > znać abym była przygotowana na reorganizację pracy.

        Na reorganizacje pracy powinnas byc przygotowana w kazdym momencie. Zawsze ktos moze wpasc pod autobus, albo zlamac noge. Kolejna "kierowniczka" jak z koziej dupy trabka.

        > rozmowie bez żadnych fochów. Ja równie uprzedziłam, że z szukaniem zastępstwa n
        > ie będę czekać na ostatnią chwilę, bo też się uzupełniamy a nie pokrywamy w obo
        > wiązkach. Nikt nie był urażony, myślę, że moje podejście znalazło zrozumienie.

        Czyli dopuscilas sie dyskryminacji i mobbingu w jednym. Zalozylas i powiedzialas lasce wprost, ze jest niepelnowartosciowym pracownikiem i nawet bez zajakniecia szukasz za nia zastepstwa. De facto - wyrzucasz ja na zwolnienie i stwierdzasz, ze jest niemile widziana. Bosko smile Gdybym byla na miejscu laski juz bym siedziala na skardze u HRu.

        Boze, dzieki Ci, ze nie pracuje w Polsce smile

        --
        ---------

        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
        • Napisz, że tylko udajesz taką "mądrą inaczej"
          Szczęśliwie wyemigrowałaś i na Ciebie już nie trafię.
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • Prawda w oczy kole? big_grin


            > Szczęśliwie wyemigrowałaś

            Oj, tak smile Jestem bardzo szczesliwa z tego powodu.

            --
            ---------

            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
            • Gdyby w tym co napisałaś było choć ziarno prawdy ...

              Kilka miesięcy temu zjechałaś mnie za to że potępiłam dziewczę które o ciąży nie powiadomiło swojego kierownika i chadzało na L4 tak co jakiś czas. Efekt końcowy tamtej sprawy jest taki, że na jej miejsce został przyjęty ... młody chłopak, bo jakoś temu przełożonemu młode dziewczyny zaczęły się niezbyt pozytywnie kojarzyć.
              Twój problem polega na tym, że w pracodawcy, przełożonym widzisz wroga, z którym trzeba walczyć. Zgodnie z prawe ale walczyć. Ja stosuję metodę rozmowy niezależnie po której stronie stoję. Jak dotąd z powodzenie.

              I szokuje mnie jak wiele z piszących uważa, że dobra organizacja to taka, która w pięć minut potrafi przejąć długoterminowo obowiązki jednego pracownika. Takie przerosty zatrudnienia to tylko chyba w budżetówce są możliwe.
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
              • > Kilka miesięcy temu zjechałaś mnie za to że potępiłam dziewczę które o ciąży ni
                > e powiadomiło swojego kierownika i chadzało na L4 tak co jakiś czas. Efekt końc
                > owy tamtej sprawy jest taki, że na jej miejsce został przyjęty ... młody chłopa
                > k, bo jakoś temu przełożonemu młode dziewczyny zaczęły się niezbyt pozytywnie k
                > ojarzyć.

                Przypominam, ze nie ma obowiazku informowac o ciazy.

                > Twój problem polega na tym, że w pracodawcy, przełożonym widzisz wroga, z który
                > m trzeba walczyć. Zgodnie z prawe ale walczyć. Ja stosuję metodę rozmowy niezal
                > eżnie po której stronie stoję. Jak dotąd z powodzenie.

                Wrecz przeciwnie. Swoja prace uwielbiam rowniez dzieki temu, ze mam firme przestrzegajaca prawa co do przecinka. Moze Cie to zdziwi, ale w mojej firmie pytanie o powod zwolnienia jest zwyczajnie zabroniony, lacznie z tym, ze podczas zwolnienia przelozony nie ma prawa nawet zadzwonic do pracownika.

                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • Na tym polega różnica miedzy nami że Ty widzisz tylko obowiązki a ja patrzę dalej. Zgoda, nikt nie ma prawa wymagać oświadczenia nt ciaży ale jeśli mam do wyboru dwie osoby, przy czym ta druga postępuje bardziej probiznesowo czyli pomimo braku obowiązku poinformuje bo wie, że taki stan to coś innego niż grypa to wybieram tę drugą.
                  --
                  pozdrawiam
                  Dorota i Kuba&Bartek
                  • zgadzam sie z dorek... to nie chodzi o to że wymaga się od pracownika żeby się spowiadał ze szczegółów swoich niedomagań... ale jeżeli w PL mamy na dostarczenie zwolnienia 7 dni to co ma zrobić ten nieszczesny kierownik w tym czasie nie wiedzac dlaczego pracownika nie ma, czy i kiedy bedzie? jak tu planowac cos sensownie? czy telefon (a niechby i ten sms czy mail byle bardziej szczegolowy) z informacja ze jestem w szpitalu do dnia tego i tego i skontaktuje sie jak bede wiedzial cos wiecej to taki wysilek? przeciez nikt nie oczekuje wyznan intymnych o szczegolach niedomagan chyba... o wiele lepiej wspolpracuje sie z osobami z ktorymi latiwje sie skomunikowac... i chyba w druga strone tez to tak dziala - chyba lepiej byc poinformowanym przez pracodawce wczesniej niz gdy pracodawca trzyma informacjje do ostatniego, przewidzianego prawem terminu? jezeli zalezaloby pracownikowi na zaswiadczeniu od pracodawcy potrzebnym np. do kredytu to chyba lepiej jak pracodawca sie postara i wystawi jak najszybciej takie zaswiadczenie a nie czeka tydziien czy ile tam ma na wydanie takowego i wrecza nam je w ostatniej chwili BO TAKIE MA PRAWO? chodzi tu o wzajemne relacje...
    • A skad wiesz co naprawde bylo?
      Przeciez moglo sie cos nagle stac. Ja tez deklarowalam, ze bede pracowac jak najdluzej i 2 dni potem bylam w szpitalu z krwawieniem.
      Potem po miesiacu siedzenia w domu wrocilam do pracy z deklaracja, ze super sie czuje itp. i po 3 dniach pracy w super samopoczuciu znow dostalam krwawienia ni z tego ni z owego, w pracy w dodatku, rzucilam to co akurat robilam i nawet biurka nie porzadkujac pognalam do lekarza.
      • to jest zrozumiałe, tylko w takiej sytuacji laska mogła też wystukać np " krwawiłam",i wszystko jasne,
        albo jeśli jest w złym stanie i leży, poprosić kogokolwiek z rodziny o krótkie powiadomienie szefa o sytuacji
        nikt nie podważa zagrożeń w ciąży, ale kombinacja i brak info wkurza
        • Jak sama napisałaś - może.
          Czyli nie MUSI.
          Czyli pretensje do niej nieuzasadnione.;-P
          --
          "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
        • Ja kiedy pierwszy raz wyladowalam w szpitalu to tez nie podawalam szczegolow tylko samo info, mialam poronienie zagrazajace i nie mialam ochotyu na zwierzanie sie dokladnie z problemow luznej kolezance z pracy. W dodatku dalam znac nie z wyprzedzeniem a po poludniu w dniu kiedy do pracy nie przyszlam (czyli przez kilka godzin nikt nic nie wiedzial, ale mogl przypuszczac bo wiedzieli o ciazy).
        • Zastanawiam się dlaczego dorosłe kobiety o innej kobiecie w ciąży piszą"laska","dziewczę" itp.Tak lekceważąco.
          I co ona ma się opowiadac kierowniczce?Może szefowi powie więcej?Musi się obnosic,że krwawiła?
          Ja z moim szefem mam bardzo dobre relacje,ale idąc na zwolnienie nie chciałam mu opowiadac,że raz już poroniłam i że krwawiłam w kolejnej ciąży.

          Może wysłała smsa że bierze wolne i nie chciała wdawac się w szczegóły?Ma do tego prawo.
          • czuję się wywołana do odpowiedzi

            'laska" i "lala" napisałm o panienkach, co to ledwie zaciązyły, pojawiają się i znikają na l4 a w przerwach latają po galeriach i na Kanary last minute (nie o takich broń Boże z uzasadnionym l4, czy tez zwykłym chorobowym umiejących poinformować o skali problemu zdrowotnego)

            o lojalnych pracownicach napisałm "młode mamy" - co chyba ci umknęło?

            pracodawcaa naprawdę nie ekscytuje się niezdrowo problemami kobiet w ciąży - chodzi mu raczej o informacje niezbędne do ewentualnej czasowej reorganizacji

            tym bardziej, że oprócz lal w ciązy pracują tam też inne osoby, które mają być prawo szanowane i traktowane zgodnie z KP i zakresem obowiązków a nie co 2 tygodnie stawiane pod ścianą z nadprogramowymi zleceniami na cito i całością bałaganu bo lala chce "odpocząć"
            • > pracodawcaa naprawdę nie ekscytuje się niezdrowo problemami kobiet w ciąży - c
              > hodzi mu raczej o informacje niezbędne do ewentualnej czasowej reorganizacji

              To moze jeszcze napisz w jaki sposob szczegolowa informacja o przypadlosci zdrowotnej jest niezbedna w czasowej reorganizacji, na ktora, przypominam, jako kierownik zespolu powinnas byc zawsze gotowa??

              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • nie jestem autorką wątku, więc doczytaj, do kogo piszeszsmile

                ja napisałam, że interesuje mnie ogólna informacja na temat prognozowanego czasu nieobecności czyli dolegliwość poważna/lekka
                kto chce daje info: miałam krwotok", kto chce - mam problem zdrowotny, będę długo nieobecna - ja słucham i wnioskuję
                mnie interesuje czas nieobecności i podjęcie odpowiednich kroków
                oczywiście, może też dziewczyna chodzić mi co 2 tygodnie na l4 - i tak w kółko przez 9 miesiecy (zamiast wziąć zwolnienie do końca i nie narażać siebie i dziecka - bo zakładam, jako praworządny pracodawca, ze jeśli potrzebuje l4 co tydzień-dwa, to z ciażą i jej samopoczuciem jest duży problem)

                i wtedy jest logiczne, że zwolnie ją, gdy tylko prawo mi pozwoli

                bo ZUS za takie hocki-klocki płacę ja (brak ciągłości 35 dni), a dodatkowo taki pracownik naraża firmę na straty, zespół na stres itd

                a ona wtedy przyjdzie na emamę i będzie płakać

                PS. A oczywiście nie słyszałaś, ze pracodawca w uzasadnionych przypadkach też ma prawo skierować pracownika na badania stwierdzające stan zdrowia (nie tylko obowiązkowe: okresowe) i ich niewykonanie w wyznaczonych terminach (tak jak okresowych) skutkuje rozwiązaniem umowy o pracę?
                • > oczywiście, może też dziewczyna chodzić mi co 2 tygodnie na l4 - i tak w kółko
                  > przez 9 miesiecy (zamiast wziąć zwolnienie do końca i nie narażać siebie i dzi
                  > ecka - bo zakładam, jako praworządny pracodawca, ze jeśli potrzebuje l4 co tydz
                  > ień-dwa, to z ciażą i jej samopoczuciem jest duży problem)
                  >
                  > i wtedy jest logiczne, że zwolnie ją, gdy tylko prawo mi pozwoli

                  Czyli zwolnisz ja dlatego, ze przestrzegala prawa i zamiast isc na lewe zwolnienie, to brala je zgodnie z potrzeba. Boze, widzisz i nie grzmisz?! To juz nawet nie jest chore, to jest jakis matrix.

                  > PS. A oczywiście nie słyszałaś, ze pracodawca w uzasadnionych przypadkach te
                  > ż ma prawo
                  skierować pracownika na badania stwierdzające stan zdrowia

                  Zaraz zaraz. Przeciez Ty sie juz kompletnie zakrecilas. Najpierw chcesz dziewczyne wysylac kogos na dlugie, nieuzasadnione zwolnienie (w dodatku grozac zwolnieniem gdy sie nie dostosuje i nie zlamie prawa), a potem piszesz o kierowaniu pracownika na jakies badania? To zdecyduj sie w koncu czego chcesz. Ma isc na lewe zwolnienie, czy naslesz na nia ZUS?

                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • lala, ty chyba czytac nie umiesz

                  więc tłumaczę w prostych słowach: jeśli kobieta w ciąży (czy inny pracownik) ciągle ponawia zwolnienia w krótkich odstępach czasu, mam powody przypuszczać, że jest to poważna/przewlekła dolegliwość mogąca powodować niezdolność do pracy
                  więc
                  1. kobieta w ciązy, jeśli przebieg ciąży jest nieprawidłowy, powinna przebywać na zwolnieniu i pod stała kontrolą lekarza do porodu

                  2. jeśli się tak nie dzieje i fakt ten mnie niepokoi, że np. nie przyjmuje ciągłego zwolnienia od lekarza (może tak zrobić- pacjent może odmówić przyjęcia zwolnienia od lekarza nie informując pracodawcy) i mimo zagrożenia chodzi do pracy, mam prawo wysłać pracownika na badania, aby nie narażać się na konsekwencje dopuszczenia jej do pracy mimo przeciwwskazań i wtedy ona ma obowiązek dostarczyć stosowne zaświadczenie lekarskie o zdolności/niezdolności do pracy.

                  3. jeśli punkt 1 i 2 nie sprawdzają się, wówczas zachodzi podejrzenie, ze pracownik otrzymał nieuzasadnione zwolnienie i powiadamia się ZUS.
                  • > lala, ty chyba czytac nie umiesz

                    Lala, a Ty juz sie tak zakrecilas, ze juz chyba bardziej sie nie da.

                    > więc tłumaczę w prostych słowach: jeśli kobieta w ciąży (czy inny pracownik) ci
                    > ągle ponawia zwolnienia w krótkich odstępach czasu, mam powody przypuszczać, że
                    > jest to poważna/przewlekła dolegliwość mogąca powodować niezdolność do pracy

                    Nie wiedzialam, ze w Polsce istnieje przymus chodzenia na dlugie zwolnienia, zamiast tylko wtedy, gdy pracownik zle sie czuje.

                    > 1. kobieta w ciązy, jeśli przebieg ciąży jest nieprawidłowy, powinna przebywać
                    > na zwolnieniu i pod stała kontrolą lekarza do porodu

                    O la la. To moze w ogole zlikwidujmy lekarzy, skoro to Ty wiesz lepiej kto jest chory, kto nie i kto ile czasu powinien przebywac na zwolnieniu lekarskim.
                    Jak narazie to to nie jest Twoja brocha kto powinien przebywac na zwolnieniu i jak dlugo i jak czesto. A swoje domysly mozesz sobie wsadzic gdzies. Gdyby mnie jakas glupia kierownica wyslala na badania bo ZGODNIE Z PRAWEM korzystam ze zwolnienia wtedy kiedy sie ZLE CZUJE, to bym wysmarowala jej taki pozew do sadu o mobbing i dyskryminacje, ze by sie laska nogami nakryla.

                    2. jeśli się tak nie dzieje i fakt ten mnie niepokoi, że np. nie przyjmuje ciąg
                    > łego zwolnienia od lekarza (może tak zrobić- pacjent może odmówić przyjęcia zwo
                    > lnienia od lekarza nie informując pracodawcy) i mimo zagrożenia chodzi do pracy
                    > , mam prawo wysłać pracownika na badania, aby nie narażać się na konsekwencje
                    > dopuszczenia jej do pracy mimo przeciwwskazań,.

                    A lekarz orzecznik uzna, ze skoro inny lekarz wystawia zwolnienia tak, a nie inaczej, to znaczy, ze nie zachodzi podejrzenie, ze pracownica nie nadaje sie do pracy.

                    > 3. jeśli punkt 1 i 2 nie sprawdzają się, wówczas zachodzi podejrzenie, ze praco
                    > wnik otrzymał nieuzasadnione zwolnienie i powiadamia się ZUS.

                    WTF??? Ja pierdziu. Normalnie widze, ze jak juz chorowac to z przytupem bo inaczej podejrzewaja o symulacje big_grin Bo tak zwyczajnie nie mozna sie czuc zle przez tydzien, a potem dobrze przez dwa, a potem miec sraczke przez tydzien, a potem czuc sie dobrze, a potem miec mdlosci przez dwa, a potem czuc sie dobrze itp. itd.
                    Dziewczyno, puknij sie w glowe. A najlepiej to polecam wizyte u psychiatry.




                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • > kto chce daje info: miałam krwotok", kto chce - mam problem zdrowotny, będę dłu
                  > go nieobecna - ja słucham i wnioskuję
                  > mnie interesuje czas nieobecności i podjęcie odpowiednich kroków

                  Ale dziewczyna opisana przez autorke watku dopiero co poszla na pierwsze zwolnienie, byc moze jeszcze nie moze nic mowic o rokowaniach. Z doswiadczenia wlasnego wiem, ze lekarze nie mowia od razu o rokowaniach nie majac szerszego obrazu, do ktorego potrzebne sa badania, obserwacja, reakcja na leczenie itp a na to wszystko trzeba czasu. Wiec niepotrzebnie naskakujesz na dziewczyne.
            • > tym bardziej, że oprócz lal w ciązy pracują tam też inne osoby, które mają być
              > prawo szanowane i traktowane zgodnie z KP i zakresem obowiązków a nie co 2 tygo
              > dnie stawiane pod ścianą z nadprogramowymi zleceniami na cito i całością bałag
              > anu bo lala chce "odpocząć"

              A to, wybacz, jest tylko i wylacznie Twoja sprawa. To Ty jestes kierownikiem zespolu. To Ty powinnas rozkladac obowiazki tak, aby takie sytuacje nie mialy miejsca.


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • nie, nie jestem
                jestem pracodawcą, który dba o pracowników i dobrze ich opłaca
                a w zamian oczekuje lojalności i harmonijnego funkcjonowania firmy
                dzięki której wszyscy zarabiają
                i premie dostają
                • > a w zamian oczekuje lojalności

                  Lojalnosc to nie w tym biznesie. Lojalnosci to mozna oczekiwac od przyjaciol. Zwiazek pracodawca-pracownik to zwiazek biznesowy.

                  > i harmonijnego funkcjonowania firmy

                  Harmonijne funcjonowanie firmy to broszka tych, ktorzy za to dostaja wynagrodzenie, czyli kierownictwa. Pracownik podrzedny dostaje pieniadze za co innego.


                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • nie ośmieszaj się już, proszę

                    idąc tokiem twojego myślenia - pracownik na zwolnieniu to pracownik niedochodowy, więc zaburza układ biznesowy,
                    zatem go się pozbywam i przyjmuję osobę, która nie zaburza, bo lojalność to nie w tym biznesie, prawda?
                    a pracownikowi płacą za pracę, jeśli zatem jej nie wykonuję to go zwalniam

                    z największą przyjemnością, kochanie
                    tylko nie leć do HR, bo u mnie go nie masmile



                    • > zatem go się pozbywam i przyjmuję osobę, która nie zaburza, bo lojalność to nie
                      > w tym biznesie, prawda?

                      Nie, nie prawda, bo obowiazuje Cie cos takiego jak prawo pracy. Dopoki ktos korzysta z uprawnien ZGODNIE z prawem, a nie lamie je zgodnie z Twoim widzimisie, to chroni go prawo. Surprise, surprise... Wylanie kogos za to, ze nie zrobil czegos nielegalnego jest lakomym kaskiem dla kazdego sadu pracy, wiec powodzenia zycze!

                      > tylko nie leć do HR, bo u mnie go nie masmile

                      Wiedzialam, ze to jakas firma krzak big_grin W normalnej firmie z takim podejsciem szorowalabys kibel, a nie byla na kierowniczym stanowisku.
                      Najsmieszniejsze jest to, ze w takich bzdzianych firemkach pracuja ludzie, ktorym sie wydaje, ze wykonuja najwazniejsza prace na swiecie i kazdy pracownik ma tak powazne obowiazki, ze jest absolutnie niezastapiony.

                      --
                      ---------

                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • jak rozumiem, jesteś pracownikiem niższego szczebla - czyli owym "podrzednym"
                    nigdy też nie miałaś własnego biznesu
                    i w związku z tym nie pojmujesz podstaw zarządzania firmą
                    • > jak rozumiem, jesteś pracownikiem niższego szczebla - czyli owym "podrzednym"

                      Jesli chodzi Ci o to, ze jeszcze nie jestem CEO, to tak, zdecydowanie jestm tylko "podrzednym" pracownikiem big_grin

                      > i w związku z tym nie pojmujesz podstaw zarządzania firmą

                      spuszcze na to zaslone litosciwego milczenia, kierowniczko z firmy bez dzialu HR wink


                      --
                      ---------

                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
        • > to jest zrozumiałe, tylko w takiej sytuacji laska mogła też wystukać np " krwaw
          > iłam",i wszystko jasne,

          JAJA sobie robisz??? Ktos ma obcej osobie pisac, ze krwawi? A moze opisac Ci jeszcze wielkosc skrzepow?

          Zdaj sobie sprawe wreszcie, ze jako jej przelozona (nawet nie pracodawca) nie masz absolutnie zadnego prawa do wtryniania nosa w jej sprawy zdrowotne. Szczegoly jej przypadlosci sa TAJEMNICA LEKARSKA. Nie slyszalas o czyms takim?

          Jako kierownik dalas ciala i tak naprawde kierujesz wku... za wlasna nieudolnosc na bogu ducha winna dziewczyne. Powyzej juz ktos napisal: zbyt personalnie angazujesz sie w ta sytuacje. To jest tylko praca. Nie powinno Cie obchodzic co dziewczeciu dolega tylko zajac sie swoimi obowiazkami. Zbyt personalnie podchodzisz do swojej pracy. Musi to byc bardzo mala firma, ze taka osoba jest w niej kierownikiem. W wiekszej, nie wychynelabys nosa poza stanowisko asystenta.

          --
          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
          • d.o.s.i.a napisała:

            > Musi to byc bardzo mala firma, ze taka osoba jest w niej k
            > ierownikiem. W wiekszej, nie wychynelabys nosa poza stanowisko asystenta.
            >

            hm... to wielkość firmy jest tu jakimś wyznacznikiem? znaczy się w koncernach kierownicy to geniusze a w małych firmach to przygłupy, którzy w koncernie by "zamiatali" co najwyżej??? jak dobrze to wiedzieć big_grin
            • > hm... to wielkość firmy jest tu jakimś wyznacznikiem? znaczy się w koncernach k
              > ierownicy to geniusze a w małych firmach to przygłupy, którzy w koncernie by "z
              > amiatali" co najwyżej??? jak dobrze to wiedzieć big_grin

              Nie geniusze, tylko ludzie odpowiednio przeszkoleni i z doswiadczeniem. Czyli tacy, ktorzy znaja sie na swojej pracy i maja predyspozycje do zarzadzania ludzmi i lata doswiadczenia w tej kwestii. Z postawy autorki wynika, ze jest mloda, niedoswiadczona siksa i nawet nie za bardzo wie na czym polegaja jej obowiazki. I zamiast stanac na wysokosci zadania i zorganizowac prace zespolowi (za co jej placa) to bije piane na forum robiac DOMYSLY na temat jakiegos zwolnienia. Gdybym ja nawalila z projektem bo nie przewidzialam choroby kolegi z zespolu to bym dostala o tym odpowiedni "feedback" na rocznej ocenie ze wskazaniem na to co JA powinnam poprawic w moim sposobie zarzadzania projektem. Bo to jest moj zakichany obowiazek takie rzeczy planowac.
              No ale moze rzeczywiscie ja inne kryteria stosuje, bo u mnie w firmie robi sie plany i symulacje na wypadek ataku terrorystycznego. Czyjas ciaza jest akurat bzdetem.

              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • no ale naprawdę uważasz że w wielkich firmach to tylko odpowiedni ludzie zostają kierownikami a w małych to tylko mało doświadczeni i nieodpowiedni??? strasznie generalizujesz
                • > no ale naprawdę uważasz że w wielkich firmach to tylko odpowiedni ludzie zostaj
                  > ą kierownikami

                  Oczywiscie sa dobrzy, albo zli menadzerowie. Ale zeby zostac menadzerem w wielkiej firmie, to trzeba miec za pazurami wiele lat pracy, doswiadczenia, kierowania swoimi projektami i obserwowania innych. Wiec szansa, ze kierownikiem zostanie osoba, ktora nie ma pojecia o zarzadzaniu zespolem jest naprawde b. mala.

                  a w małych to tylko mało doświadczeni i nieodpowiedni??? straszn
                  > ie generalizujesz

                  Ja nie generalizuje, tylko pisze o autorce watku. Z jej wypowiedzi i organizacji pracy, ktora jest w jej zespole jednoznacznie wynika, ze jest b. niedoswiadczona.


                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • "Ja nie generalizuje, tylko pisze o autorce watku. Z jej wypowiedzi i organizacji pracy, ktora jest w jej zespole jednoznacznie wynika, ze jest b. niedoswiadczona."

                    D.o.s.i.u., chetnie skorzystam z rad osoby bardziej doświadczonej. Tak jak pisałam mam w dziale 3 stanowiska: specjalistę ds reklamy i promocji, specjalistę ds produktu i grafika. Nie mam pojęcia jak sprawić zeby każdy z nich był w stanie zastąpić kolegę./koleżankę na odpowiednim poziomie merytorycznym dłużej niz podczas 2-tyg urlopu. Szczególnie grafika smile
                    Podpowiesz cos?
                    • hehe, tu rzeczywiście tylko D.o.s.i.a. pomożesmile
                      przy zastąpieniu grafika w tej konfiguracji nawet ja - wyzyskiwacz z firmy "krzak" , co gnębi biedne ciężarne i mobbinguje 24/24
                      wymiękamsmile
                      Ps. mam wyjście:
                      sklonować?
                    • bo sytuacja zupełnie inaczej wygląda w wielkiej firmie, która zatrudnia przynajmniej dwóch specjalistów "pokrewnych" a inaczej w małych firmach gdzie nie ma takiej możliwości, bo jednak nikt nie będzie zatrudniać pracowników "na zapas" - w razie chorób, zwolnień i innych zdarzeń losowych... a poza tym jeżeli z każdej strony było podejście "NIE MUSZĘ" tego czy tamtego robić to Pani Kasia powie że ona w zakresie obowiązków nie ma tego co robi Pani Zosia - a co gorsza nie ma takich kwalifikacji (bo też nie na takie stanowisko została zatrudniona wink
                    • grafik-freelancer z zewnątrz.
                      --
                      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
                      • tak oczywiscie, ale dosia sugerowała ze zle organizuję pracę skoro nie mam pełnej zastepowalności w zespole. Oczywiscie ze zatrudnie kogoś z zewnątrz ale dopiero w sytuacji kiedy zabraknie pracownika a nie na stałe zeby był w razie w.
                        • Nie chodzilo mi o pelna zastepowalnosc, a pewna zastepowalnosc tj. taka, przy ktorej czyjes zwolnienie na dwa tygodnie nie bedzie powodem do zespsucia calego weekendu, watku na forum, domyslow na temat co tez ta bzdziagwa wymysli i ogolnej paniki. Z reguly wystarczy nawet omowienie kto gdzie trzyma dokumenty, nad czym obecnie pracuje (np. cotygodniowe spotkania na ten temat), jak wyglada grafik prac na nastepny tydzien/dwa, co jest super pilne, a co ewentualnie mozna przelozyc gdyby cos sie dzialo.

                          Jesli grafika nie ma przez dwa tygodnie, to zespol konczy projekty, ktore da sie skonczyc przy nieobecnym grafiku i rozpoczyna nowe tymczasowo pracujac bez wkladu grafika. Mozna wykorzystac ten czas na zaplanownie kolejnych projektow, omowienie strategii, burze mozgow, podokanczanie spraw, na ktore normalnie nie ma czasu. W miedzyczasie kierownik robi plan co bedzie gdy pracownik jednak nie przyjdzie do pracy po tych dwoch tygodniach i jakie bedzie to mialo konsekwencje dla prowadzonych projektow i jest gotowy na obie ewentualnosci. Z reguly dwa tygodnie to nie tak znowu strasznie dlugo, zeby od razu wszystko sie w firmie walilo i zeby trzeba bylo szukac zastepstwa na gwalt (chociaz oczywiscie zaraz mi napiszesz, ze absolutnie u Was wszystko dzieje sie w mgnieniu oka i kazda godzina sie liczy...). Zazwyczaj po ok. miesiacu juz wiadomo, czy zastepstwo bedzie koniecznie potrzebne, a to jest b. duzo czasu, zeby obgadac to z wyzszym kierownictwem i znalezc kogos z zewnatrz.

                          --
                          ---------

                          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • D.o.s.i.a.Napisałam wiele wątków temu ze nie ma w moim problemu z zastępowalnością w czasie czyjegoś urlopu czy choroby na okres kilku tygodni.
                            Sms koleżanki odebrałam jako początek chorowania przez całą ciążę, stąd taka a nie inna moja reakcja.
                            • > Sms koleżanki odebrałam jako początek chorowania przez całą ciążę, stąd taka a
                              > nie inna moja reakcja.

                              To zastanow sie teraz, na spokojnie, na jakiej podstawie tak pomyslalas? Bo bylo smsem? A daj spokoj. Moze sie dziewczyna bala, ze jak zadzwoni to ja wypytasz o wielkosc skrzepow i wolala tak napisac? Jak bedziesz w porzadku i nie zrobisz afery to mozliwe, ze dziewczyna widzac, ze nie ma sie czego bac nastepnym razem zadzwoni.
                              Choc, oczywiscie moze tak byc, ze wiecej jej nie zobaczysz. Ale nie ma powodu, zeby sie przez to nakrecac i psuc sobie weekend. Wyluzuj, naprawde.


                              --
                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • czywiscie zaraz mi
                            > napiszesz, ze absolutnie u Was wszystko dzieje sie w mgnieniu oka i kazda godz
                            > ina sie liczy...).

                            w małych firmach, ktore produkują bezpośrednio na rynek dokładnie tak jest -liczy sie każda godzina, klient oczekuje produktu/uslugi w danym dniu o tej porze i nie ma zmiluj. to tylko korpo moze funkcjonować sobie w oderwaniu od klientów (wszyscy klienci banków wiedzą, jaki jest czas reakcji na ich problem), robiąc te wszystkie "planowanie kolejnych projektów, burze mózgów" etc.
                            • > w małych firmach, ktore produkują bezpośrednio na rynek dokładnie tak jest -lic
                              > zy sie każda godzina, klient oczekuje produktu/uslugi w danym dniu o tej porze
                              > i nie ma zmiluj.

                              Jaaasne.

                              to tylko korpo moze funkcjonować sobie w oderwaniu od klientów
                              > (wszyscy klienci banków wiedzą, jaki jest czas reakcji na ich problem), robiąc
                              > te wszystkie "planowanie kolejnych projektów, burze mózgów" etc.

                              Ale jakims dziwnym trafem to w korporacjach pracuje sie po 12 godzin na dobe, a nie do 15tej, coby odebrac dziecko z przedszkola.

                              A tak poza tym to gratuluje firemkom, w ktorych nic sie nie planuje. Bo skoro tak pogardliwie piszesz o "planowaniu i burzach mozgow" to znaczy, ze jeszcze nigdy nie musialas sama starac sie o prace, ani wygrywac klientow. Byc moze ktos zleca Ci prace i przynosi codziennie na biureczko papiery do wypelnienia i nigdy nie musialas martwic sie o konkurencyjnosc, nowe produkty i usprawnienie procesow. Ale sa ludzie, ktorzy musza to robic, wiec nie wypowiadaj sie tak lekcewazaco o tych wszystkich burzach mozgow.


                              --
                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • no tak, feedback, roczna ocena, projekty. korporacja, wirtualny świat wirtualnych osiągnięć smile
              • mnie niezmiennie śmieszą tacy ludzie, co myślą, ze korporacja to jest dopiero prawdziwa praca i biorą to wszystko tak na poważnie, te wszystkie projekty, meetingi, appraisale, conf calle i cały ten badziew, wirtualny świat istniejący sam dla siebie, z tymi wszystkimi nadętymi managerami w korporacyjnych lexusach, którzy pobierają astronomiczne pensje nie wiadomo za co, bo jakby mieli poprowadzić 5-osobową firme, ktora naprawdę cos produkuje, nie wirtualne wartości, to by się zesrali po 2 tygodniach, gdy jedna pracownica poszłaby im na zwolnienie.
          • a Ty pewnie pracujesz w korporacji i myślisz, ze to szczyt tego, co człowiek może osiągnąć? dosia, jako emigrantka możesz nie wiedzieć, ale to małe firmy w Polsce stanowią filar gospodarki i to one zatrudniają najwięcej ludzi, nie korporacje, które zyski odprowadzają do central albo w ogóle ich nie wykazują, by podatków nie płacić, a gdy im się zesra jakas spółka za oceanem, robią oszczędnosci i cięcia we wszystkich oddziałach i bez mrugnięcia okiem zwalniają tysiące ludzi. jestem pracownikiem korporacji odkąd pracuję i jeszcze nie widziałam tego, zeby korpo dzielila ze swoimi pracownikami tym co zarobi - od tego ma akcjonariuszy, natomiast jak ma problemy, to pracownicy pierwsi idą pod nóż.
    • Fiu, fiu. Dostało mi się, może macie rację, że za bardzo osobiscie to odbieram i patrze przez swój pryzmat i pryzmat innych dziewczyn, które do tej pory w tej firmie były w ciąży. Nigdy o zwolnieniu nie powiadamiałam szefa smsem, zawsze jest telefon i można normalnie przedstawić sytuację i zastanowić się co dalej.
      Obecnie nie stanowi problemu że muszę przeorganizować prace, dam sobie z tym radę, nie musicie się martwić. Zespół sobie dobrze radził w obecnym składzie i nie było potrzeby zatrudniania dodatkowej osoby, więc proszę mi tu nie sugerować ze jako kierownik dałam ciała bo niby mam za mało ludzi.

      Chodzi mi o fakt ze praca jest odpowiedzialna i jeśli koleżanka zostawiła nas z dnia na dzień nie z nagłej przyczyny ( a wszystko na to wskazuje) to pozostali będą mieli problem. Więc bardziej tu zabrakło zwykłej koleżeńskości i solidarności.Co innego jakby jej stanowisko było łatwo zastępowalne, wtedy faktycznie moze z dnia na dzień nie przyjść i nie ma kłopotu.

      Rozumiem, ze praca to nie wszystko ale wasze podejście że ta dziewczyna nic nie musi, więc o co robię halo, mnie osobiście dziwi. Pewnie, ze nie musi. W związku z tym ja też nie muszę z nią dłużej pracować. Praca pracą ale jakieś stosunki międzyludzkie obowiązują.
      I na pewno się mnie nie boi, bo nie ma czego. Poza tym wiele dziewczyn z innych działów przed nią było w ciąży, widziała jak wszystko było załatwiane, widziała ze wracają po macierzyńskim. Zadna się nie poświęcała, nie robiła niczego sprzecznego z prawem.

      I wystarczyłoby ze napisała w sms że jest w szpitalu, albo ze coś poważnego się stało i musi poleżeć 2 tyg i jak coś się wyklaruje to da znać co dalej. ja nie jestem jakimś tam kierownikiem, chodziłyśmy razem do szkoły, kurczę, nie mówię ze jakieś przyjaciółki z nas, ale koleżanki z pracy. O wielu rzeczach rozmawiamy i info ze jest w szpitalu nie jest zadnym zwierzaniem się szefowi z prywatnych spraw.
      Zawiodłam sie na niej, tak po ludzku...
      • nie przejmuj się, kochana

        większość oburzonych nigdy zapewne nie prowadziła firmy
        ty masz lepiej, bo jesteś kierownikiem, nie włascicielem, pociesz sięsmile

        oczywiście, nie masz obowiązku przedłużać z nią współpracy, jeśli twoje obawy co do jej postawy okażą się uzasadnione, jeśli jej niefrasobliwość i wykorzystywanie sytuacji będzie się powtarzać i zaburzy pracę zespołu

        ja też bym taką osobę zwolniła
        • W mojej mlodej 200 osobowej firmie, w ktorej na dana chwile jest kilka kobiet w ciazy, jeszcze zadna nie korzystala z kilkutygodniowego zwolnienia. Jedna w ciazy blizniaczej poszla na krotkowterminowa rente, na miesiac przed porodem, o czym wiedzielismy 2 miesiace wczesniej. Poza tym wszystkie chodza do pracy do konca, na zwolnienia nie musza chodzic, bo mozna zostac w domu bez wizyty u lekarza, zostaja w domu jak ... sa chore. I tak od 6 lat. Nie ma plagi zwolnien i tak jest naokolo. U mnie w zespole jest dziewczyna w ciazy. Ma koszmarne mdlosci, pracuje wczesnie rano, pozniej idzie do domu sie przespac, i wraca popoludniu. Efektywnosc jej nie spadla. Wyganialam inna dziewczyne w ciazy blizniaczej pod koniec na urlop, nie skorzystala, bo "w domu to sie tylko denerwuje czekaniem, w pracy czas lepiej leci i ruszajac sie lepiej sie czuje"
          Ciaz zagrozonych nie leczy sie lezeniem, bo juz od dawna wiadomo, ze lezenie daje.... nic. Nasza recepcjonistka w ciazy ze wczesnymi skurczami byla w szpitalu..... 2 dni, Wrocila do pracy, wychodzila z pracy o godzine wczesniej i odpoczywala w domu.

          Bardzo latwo moznaby zweryfikowac te prawdziwe zwolnienia od tych naciaganych, wystarczyloby po 5 dniach wysylac pacjentke na .... krotkoterminowa rente z platnoscia 60%, wtedy odsialoby sie ziarno od plew. I zlikwidowac umowy bezterminowe, jak w wielu prywatnych firmach. Ja jeszcze nigdy nie pracowalam na beterminowa umowe.
          • amensmile
          • "Ciaz zagrozonych nie leczy sie lezeniem, bo juz od dawna wiadomo, ze lezenie daje.... nic."


            Tiaaa...
            Zwłaszcza jak się wcześniej straciło ciażę albo i kilka ciąż a w obecnej ma założonego McDonalda.
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
            • Cytat Zwłaszcza jak się wcześniej straciło ciażę albo i kilka ciąż a w obecnej ma założonego McDonalda.
              Przy poronieniach nawykowych 3+, nalezy wlaczyc diagnostyke i leczenie. CZesto to problemy immunologiczne, i zadne lezenie tego nie zalatwi.
              Lekarze na wyrost zalecaja lezenie, nie robiac diagnostyki, a kobieta ma poczucie ze "cos" robi dla tej ciazy. Bo bezsilnosc jest dobijajaca.
              Jeszcze raz, w populacji kobiet z ktora mam do czynienia, miesiacami, nie lezala ZADNA. Moze to bym kilkudniowy odpoczynek z powodu nadcisnienia, albo przedwczesnych skurczow, ale nie w I trymestrze.
              Kolezanki w ciazach blizniaczych pracowaly do konca, w Polsce niedopomyslenia.
              Znam jedna dziewczyne, ktora miala gestational diabetes i nadcisnienie i polezala w szpitalu tydzien w 8 miesiacu, pozniej przeszla na krotkotrwala rente do porodu, bo rzeczywiscie nie powinna byla pracowac, zwlaszcza, ze dojezdzala godizne w jedna strone samochodem. W nastepnej ciazy blizniaczej, w 6 miesiacu uprzedzila, ze odejdzie na wczesniejszy urlop jak zacznie 8 miesiac, tez miala cukrzyce ciazowa, nadcisnienie i niespelna 2 letnie dziecko w domu. Wszyscy szlismy jej na reke, np. pozwalano jej pracowac z domu 1-2 dni w tygodniu.

          • myelegans, skąd wyssałaś dane o nieskuteczności polegiwania?

            źródło, autor, tytuł artykułu poproszę.
            --
            Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
            • lolinka2 napisała:

              > myelegans, skąd wyssałaś dane o nieskuteczności polegiwania?
              >
              > źródło, autor, tytuł artykułu poproszę.


              Polegiwanie to ma sens w niewielkim procencie ciaz i to w ostatnim trymestrze ciazy, ale zaznaczam to tylko jakis niewielki procent powaznych przypadkow i tez nie jest to takie calkowite lezenie palckiem, w PL natomiast leza od 5 tygodnia jak tylko zrobia test just in case, zeby im nic nie wypadlo. Plaga problemow hormonalnych, chociaz progesteron to lek na kazda dolegliowsc w ciazy w PL, dodatkowo plaga skroconych szyjek i mdlosci uniemozliwiajace prace. Jednak Polki za granica jakos dziwnie zdrowieja, pracuja niemal do konca i to w fabrykach nawet, a i te w PL tez, jesli pracuja na wlasny rachunek, dziwne bardzo zajwisko. Myelegans ma racje, gdyby tak tym na zwolnieniach placic 60% to by tych zwolnien znacznie mniej bylo wink
            • www.medscape.com/viewarticle/529232
              www.ivillage.com/pregnancy-bedrest-early-spotting/6-n-138460
              www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21425272
              "There have been no complications of pregnancy for which the literature consistently demonstrates a benefit to antepartum bed rest."

              NIe ma ABSOLUTNIE zadnych dowodow klinicznych, ze lezenie zapobiega poronnieniom w I trymestrze, juz wieksza skutecznosc ma baby aspirin ktora zapobiega mikrozakrzepom w kapilarach. Lezenie moze zaszkodzic bo uposledza krazenie, doprowadzajac do nietolenienia lozyska.. W poznej ciazy moga byc wskazania, przy preeclampsia, czy przedwczesnym skurczom. Lekarze zalecaja na zasadzie "zaszkodzic nie zaszkodzi" a kobiety maja wrazenie, ze "cos" robia.

              Patrzac na populacje kobiet tutejszych od 20 lat tutaj, nie widze plagi lezenia, jak to sie dzieje w Polsce. Kobiety maja inna biologie?
              • Moze nie ma dowodow ale bardzo prosze sprobuj popracowac z bolesnymi skurczami i krwawieniem nawet jesli to tylko 6-7 tydzien ciazy.
                • franczii napisała:

                  > Moze nie ma dowodow ale bardzo prosze sprobuj popracowac z bolesnymi skurczami
                  > i krwawieniem nawet jesli to tylko 6-7 tydzien ciazy.

                  Pracowalam z krwawieniami w 6-7 tygodniu i w niczym to nie zagrozilo ciazom, bo w tym okresie mialam krwawienia w obu w w drugiej dodatkowo okrapna zgage i mdlosci. Oczywiscie bylam w szpitalu gdzie zrobiono potrzebne badania, a nastepnie powtorzono po dwoch tygodniach. Mozna odpoczac kilka dni, czemu nie, ale zeby brac zwolnienie na cala ciaze to juz lekka przesada, a lezenie zwlaszcza w pierwszym trymestrze nie ma zadnego sensu co zostalo udowodnione dlatego na calym swiecie sie go nie zaleca, choc w PL owszem ale to chyba w zamian za profesjonalna diagnostyke, lepiej zalecic progesteron, nospe i lezenie.
                  • franczii napisała:
                    Cytat Moze nie ma dowodow ale bardzo prosze sprobuj popracowac z bolesnymi skurczami
                    i krwawieniem nawet jesli to tylko 6-7 tydzien ciazy.

                    Bardzo bolesne skurcze i krawienia to ja przerabiam co miesiac od lat. Zwolnien nie biore.

                    Przyjaciolka rzygala cala ciaze, nie mogla do pracy dojechac, bo po drodze musiala sie zatrzymywac, to wymiotowala. Do 6 miesiaca byla tylko na soku pomaranczowym, bo nic innego nie przyjmowala. Z TAKIM przypadku po prostu przeszla na rente do na jakis czas. Do pracy poszla na 3 ostatnie miesiace, bo rzygala juz tylko 4 razy dziennie nie 14...
                  • Nie kazdy ma takie stalowe nerwy w ciazy zeby chodzic do roboty i zapierniczac na rzecz trzecich z krwawieniem kiedy wiadomo, ze tego krwawienia byc nie powinnosuspicious
                    • franczii napisała:

                      > Nie kazdy ma takie stalowe nerwy w ciazy zeby chodzic do roboty i zapierniczac
                      > na rzecz trzecich z krwawieniem kiedy wiadomo, ze tego krwawienia byc nie powi
                      > nnosuspicious

                      Stalowe nerwy? A co one maja do tego? W pierwszym trymestrze wszystko moze sie zdarzyc tu decyduje natura, ja bylam w szpitalu gdzie sprawdzono w czym problem, ale problemu nie znaleziono, krwawienie bylo w obu ciazach w tym samym okresie a ciaze bezproblemowe, donoszone i dzieci zdrowe - widac taka natura. Krwawienia zreszta same ustapily. Praca fizycznie lekka, psychicznie bez wiekszych stresow wiec lepiej bylo w pracy niz w domu, bo w pracy bylam zajeta innymi sprawami i o krawawieniu nie myslalam. Zgage i mdlosci tez lepiej znosilam gdy sie praca zajelam.
                      • franczii napisała:
                        Cytat Nie kazdy ma takie stalowe nerwy w ciazy zeby chodzic do roboty i zapierniczac na rzecz trzecich z krwawieniem kiedy wiadomo, ze tego krwawienia byc nie powi nnosuspicious
                        Syn jest efektem 3 ciazy, pierwsze 2 stracilam w I trymestrze, nigdy nie mialam ani skurczy, ani krwawien, tzn byly w trakcie poronien, bo musialy byc, ale wtedy juz od kilku dni wiedzialam, ze ciaze sa obumarle.
                        • No i? W jaki sposob to niby mialoby pocieszyc kobiete, ktora zaczyna niespodziewanie krwawic z niewiadomego powodu i wcale pewnosci nie ma ze to sie nie skonczy poronieniem?
                          • franczii napisała:

                            Cytat No i? W jaki sposob to niby mialoby pocieszyc kobiete, ktora zaczyna niespodzie
                            wanie krwawic z niewiadomego powodu i wcale pewnosci nie ma ze to sie nie skonczy poronieniem?

                            w zaden, bo w zyciu nie ma gwarancji, zachodzac w ciaze nalezy liczyc sie z tym, ze moze dojsc do poronienia, ciazy pozamacicznej, komplikacji, niewydolnosci lozyska i urodzenia niepelnosprawnego dziecka. Decydujesz sie na prokreacje, musisz brac ryzyko, jak ze wszystkim w zyciu. Do tej pory medycyna jest bezradna w niektorzych czesciach biologii ludzkiej ,gdzie nadal na 100% zaplodnionych komorek jajowych maly fragment konczy po tej stronie jako obywatel. Teraz mamy tego wiekszosc swiadomosc, bo sa testy domowe, USG i wszystko inne. jeszcze 30 lat temu, do lekarza sie szlo jak sie miesiaczka opozniala o 2-3 miesiace. NIe twierdze, ze jest to zel, bo jest dobre, ale sa konsekwencje.
                      • Praca fizycznie lekka, psychicznie bez wiekszych str
                        > esow wiec lepiej

                        No to mozew tym rzecz. Kiedy ja milam krwawienie i skurcze w ciazy obok tych zupelnie "zdrowych" dolegliwosci to bardzo trudno bylo mi skupic mysli na czymkolwiek innym.
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-283
(201-283)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.