• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Sytuacja w pracy - co myslicie?

  • 13.11.11, 09:08
    No zbulwersowana jestem jak nie wiem. Zarzadzam 3 osobowym dzialem, kazdy pracownik wykonuje osobny zakres obowiazkow. pare dni temu jedna z dziewczyn pochwalila sie ze jest w ciazy. Super, gratuluje, ogolnie deklaracja ze bedzie pracowac jak najdluzej itp. Wiem ze musze szukac kogos na zastepstowo, ale mam czas, wierze, ze nowa osobowa zostanie przeszkolona.

    Po czym wczoraj dostaje smsa ze od poniedzialku ma chorobowe. No szlag mnie trafil normalnie. Wiem, ze wszystko jest ok ze zdrowiem bo widzialam ja na uroczystosciach 11 listopada. Gdyby cos sie stalo nagle to by dala znac ze jest w szpitalu czy cos. Musiala sobie to zwolnienie zalatwic jeszcze w czwartek.

    Wychodzi na to ze to typ ktory traktuje ciaze jako automatyczne zwolnienie od pracy. Oczywiscie nie chce wyciagac blednych wnioskow, ale szanse ze to chorobowe jest podyktowane czyms wiecej niz lenistwem, sa minimalne. Poza tym mogla zadzwonic nie? Zostawila nas na lodzie i bedzie duzy klopot zeby sobie wszystko sprawnie zorganizowac.

    Przyjelybyscie ja z powrotem po macierzynskim?
    Edytor zaawansowany
    • 13.11.11, 09:21
      weź pod uwagę, że czasem staje sę nagle coś... Ja też zamierzałam pracować, a w 5 tygodniu dostałam plamień. I ciążę poroniłam, więc automatycznie poleciałam na zwolnienie. I niekoniecznie jestem leniem, bo szlag mnie trafia na to, że muszę się oszczędzać (ja z tych co do pracy, po pracy na siłownię, taniec, basen, potem do znajomych, biblioteki i do teatru). Na szczęście moja przełożona trochę bardziej ludzko do tego podeszła. Może Ty zadzwoń? Może to zwolnienie nie na stałe, tylko do pewnego momentu? A jeśli na stałe no to trudno - jesteś kierownikiem, zarządzaj zespołem, który Ci został.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/c55fvfxmub5vxlm7.png
      • 13.11.11, 09:27

        Tyle, że tutaj nie o 5 tyg. idzie a o kilka dni z czego dwa dnie temu panna jeszcze kwitła na obchodach 11 listopada.

        Do autorki- rozumiem wkurw, bo pewnie ktoś zyczliwy jej podpowiedział - "co się głupia będziesz przepracowywać"...a może od razu tak planowała, tylko nic mówić nie chciała?
        Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że się gorzej poczuła, ale z tego co opisujesz- mocno watpliwe.
        Co bym zrobiłą później? Nie wiem, szczerze mówiąc...
        --
        "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

        Andreas Corelli
        • 13.11.11, 13:02
          Wiesz co? Ja byłam w pracy w piątek, popołudniu u lekarza potwierdzić ciążę, wszystko OK, a w niedzielę wieczorem wylądowałam w szpitalu. Zwolnienie poszpitalne to dwa tygodnie, zamierzałam wracać, nie zdążyłam, bo wylądowałam w szpitalu znowu, więc wyglądało to o wiele gorzej - bo nawet nie zdążyłam nikogo poinformować (początek 7 tygodnia był, po drodze jeszcze byłam na urlopie), a już mnie w pracy nie było i nie pojawiłam się już w ogóle, bo non-stop było coś. Nijak się to miało do mojego lenistwa, czy chęci załatwiania tego po ludzku - bo czasem nie ma się takiej możliwości.
          --
          Na poważne potraktowanie Twojego problemu proszę umówić się z tygodniowym wyprzedzeniem
          • 13.11.11, 13:40

            Ja bylam na 20:00 w kinie a o 23:00 juz w szpitalu z krwotokiem.
        • 13.11.11, 13:40
          > Tyle, że tutaj nie o 5 tyg. idzie a o kilka dni z czego dwa dnie temu panna jes
          > zcze kwitła na obchodach 11 listopada.
          >

          I co z tego zebyla na obchodach dzien wczesniej? Ja tez bylam w pracy 10 pazdziernika (zalozmy bo nie pamietam) i rano sie super czulam a 10 pazdziernika po poludniu ciagle w pracy dostalam skurczy i krwawienia. I tyle mnie widzieli.
      • 13.11.11, 09:30
        Jestem na 99% pewna ze nic sie nie stalo, bo napisala tylko ze od poniedzialku ma zwolnienie. Mamy normalne uklady, tak przynajmniej sadzilam i gdyby cos sie stalo napisalaby.

        Jesli odpukac okaze sie, ze jednak to cos naglego to oczywiscie inaczej zareaguje. Wczesniej druga z dziewczn tez byla w ciazy i miala chwilowo zagrozona ciaze, ale po ludzku dala znac i jak juz niebezpieczenstwo bylo zazegnane wrocila do pracy zeby przeszkolic zastepce.

        ZObaczymy... ale ogolnie zepsula mi caly dlugi weekend.
        • 13.11.11, 12:06
          marcowa_aprilla napisała:
          >
          > ZObaczymy... ale ogolnie zepsula mi caly dlugi weekend.


          Muszisz byc strasznie złośliwa!Jeżeli L4 pracownika tak bardzo "zatruwa" ci wolny czas....uncertain
          • 13.11.11, 13:23
            Nie L4, a wizja zalatwiania na gwalt zastepstwa i pewnie tez obrzydzenie z powodu cwaniactwa...Swoja droga, co to za obyczaje, zeby informowac przelozona o chorobie sms-em?!
            --
            Gasofnia
            • 13.11.11, 13:43
              Mogla poinformowac w poniedzialek rano a moze nawet i pozniej, nie pamietam dokladnie ile dni jest zgodnie z prawem, wiec sie juz nie doszukujmy zlosliwosci w poinformowaniu sms.
              • 13.11.11, 14:01
                Nie chodzi o zlosliwosc, tylko o brak elementarnych zasad kultury i tchorzostwo.
                --
                Gasofnia
                • 13.11.11, 22:30
                  jakie tchórzostwo i kultura lalka?
                  --
                  dobra rzona tem sie hlubi, gdy gotuje, co monż lubi
                  • 14.11.11, 20:18
                    To dotyczylo pracownicy. I nie jestem zadna lalka.
                    --
                    Gasofnia
    • 13.11.11, 09:28
      Łączę się w bólu. W moim dziale jedna panna wygadała się, że jest w ciąży, na imprezie polegającej na nocnym snuciu się od pubu do pubu, następnego dnia rzuciła zwolnieniem i tyle ją widzieliśmy. (Może to snucie się po pubach jej zaszkodziło).
      --
      "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
    • 13.11.11, 09:30
      Cytat
      Przyjelybyscie ja z powrotem po macierzynskim?


      Chcesz odpowiedź poprawną politycznie, czy z punktu widzenia pracodawcy i jego rozliczenia zysków i strat w związku z sytuacją? tongue_outtongue_out

      --
      I am weird but I am not strange.
    • 13.11.11, 09:39
      Mnie natomiast bulwersuja tacy kierownicy, co zamiast skupic sie na zarządzaniu i rozwiązaniu problemu zajmuja sie rozmyslaniem czy L4 jest zasadne czy nie. Masz podstawy do podważenia zasadnosci zwolnienia lekarskiego to zgłos gdzie trzeba a jak nie masz to nie podważaj, bo to paskudne poprostu jest!
      • 13.11.11, 09:55

        nie bede podwazac, bo wiem ze lekarze w polsce wydaja zwolnienia bez mrugniecia okiem i nic mi do tego.
        Po prostu czuje sie oburzona, ze dziewczyna tak sie zachowala.
        I nie mam ochoty z nia dluzej pracowac. A potem tacy jak ty powiedza ze w pl pracodawcy dyskryminuja kobiety.

        • 13.11.11, 10:01
          marcowa_aprilla napisała:

          >
          > nie bede podwazac, bo wiem ze lekarze w polsce wydaja zwolnienia bez mrugniecia
          > okiem i nic mi do tego.
          Teraz to i lakarzy bezpodstawnie posądzasz o łamanie prawa i poświadczanie nieprawdy. Kiepski z Ciebie kierownik, każdy ma prawo iśc na L4, nie tylko kobieta w ciąży. Jeśli Ciebie to oburza to naprawdę cos z Tobą nie tak.
        • 13.11.11, 10:23
          Cytat
          Po prostu czuje sie oburzona, ze dziewczyna tak sie zachowala.


          Chodzi ci o to, że w czwartek bez mrugnięcia okiem dziewczę ściemniało, że tak, oczywiście, będzie pracować jak najdłużej i ach i och, pomoże przy przeszkoleniu, doskonale wiedząc, że od poniedziałku po prostu sobie zniknie i martwcie się sami?

          Też bym się wściekła, a przynajmniej czułabym się dość niefajnie. Bo o ile rozumiem, że może być wypadek losowy (ktoś niżej wspomniał złamanie nogi), może być faktycznie zagrożona ciąża z dnia na dzień, ale opisana sytuacja była wg mnie działaniem z premedytacją - zastanawiam się tylko, po co.

          --
          Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
          Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
          • 13.11.11, 10:30
            Dzieki za zrozumienie o co mi chodzi.
            • 13.11.11, 10:35
              Z drugiej strony - faktycznie nie można zakładać w 100%, że dziewczątko nie miało sytuacji pt. nagle się źle czuję i nagle muszę iść na zwolnienie - bo tak też mogło być. Niemniej moja pierwsza reakcja byłaby taka jak twoja, czyli wściekłość i poczucie zrobienia w balona.

              Zapytałabym koleżanki, czy zwolnienie ma na długo, czy zamierza wrócić do pracy, bo chcesz jakoś tę pracę zorganizować. I (tak, będzie niepoprawnie politycznie) domagałabym się odpowiedzi innych niż "nie wiem, może na długo, może nie".

              --
              http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
            • 13.11.11, 11:11
              a moze dostala boli, plamienia, silniejszych mdłosci? Uwazasz ze te sytuacje mozna ot tak sobie przewidziec z wyprzedzeniem?
              --
              http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
              • 13.11.11, 11:16
                W takiej sytuacji wykonuje sie telefon i przedstawia sytuacje a nie pisze sms.
                Nie wyobrazam sobie szefowej wysłac sms że nie przyjde do pracy.
                • 13.11.11, 11:28
                  To ze Ty sobie nie wyobrażasz to nie znaczy że w inny firmach to nie funkcjonuje, mój chłop puszcza smsa i nie tylko on że nie będzie go w pracy ale fakt w godzinach pracy dzwoni do kierownika i przekazuje co jest pilnego do zrobienia.Na razie jest weekend moze jutro laska zjawi się w biurze z L-4 i sytuacja zostanie wyjaśniona.
                • 14.11.11, 00:24
                  A ja sobie wyobrażam, ze nie chcę komuś w weekend wydzwaniać, tyle, że pewnie napisałabym krótko o co kaman.
            • 13.11.11, 12:46
              marcowa_aprilla napisała:

              > Dzieki za zrozumienie o co mi chodzi.

              a ja bym chciała zobaczyć jak Ty bedzies sie zachowywała jak będziesz w ciazy! za przeproszeniem nie wiesz dlaczego tak zdecydowała,no i nie musi sie ukrywać jak jest na l4 w ciaży
              • 13.11.11, 12:56
                Cytat
                a ja bym chciała zobaczyć jak Ty bedzies sie zachowywała jak będziesz w ciazy!


                A co to ma do rzeczy?

                --
                Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
                Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
            • 14.11.11, 20:27
              ja Cię rozumiem jak najbardziej! Jednak jest jedno ALE, zadzwoń do laski, albo napisz chociaż smsa, bo może rzeczywiście się coś stało, a jeżeli stało się najgorsze (czego jej nie życzę) to pewnie wcale nie miała ochoty z nikim przez tel rozmawiać i tłumaczyć więc napisała tylko o l4.
              Jeżeli jest tak, że mimo wszystko poszła na zwolnienie z lenistwa to też bym się zastanowiła nad przyjęciem po macierzyńskim. Póki co znajdź kogoś na zastępstwo, może trafisz na osobę szybko uczącą się i nie będzie wcale tak źle jak Ci się wydaje!
              • 14.11.11, 21:04
                A wystarczyłoby zachować się jak odpowiedzialny i dobry kierownik i zadzwonić - zapytać co się stało, czy może jakoś pomóć, moze odwiedzić? Może dziewczyna nie miała sił, nie mogła dzwonić, teoretycznie nawet nie miała obowiązku od razu Cię powiadamiać, a jednak to zrobiła. Ja też zamierzałąm od 1 września po zwolnieniu chorobowym wrócić do pracy, a 31 sierpnia trafiłam po południu do szpitala. I tyle było z mojego zamierzania. A chwilę przed szpitalem oglądałam salę na wesele... i co też premedytacja? Zamiast wypisywać na forum, zadzwoń o niej i się dowiedz.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/c55fvfxmub5vxlm7.png
    • 13.11.11, 09:55
      marcowa_aprilla napisała:
      No zbulwersowana jestem jak nie wiem. Zarzadzam 3 osobowym dzialem, kazdy pracownik wykonuje osobny zakres obowiazkow.
      Witam,
      Serio? Dopuściłaś jako kierownik do tego, że każdy ma inny zakres obowiązków i nie ma zastępowalności kadry? A co się dzieje, jak są wakacje, ferie etc.? To ty jako kierownik ustalasz zakres obowiązków i z przykrością stwierdzam, że dałaś ciała. To ty masz zarządzać i wszelkie ryzyka skalkulować. Piszesz, że "zostawila nas na lodzie i bedzie duzy klopot zeby sobie wszystko sprawnie zorganizowac.", ale przecież to ty odpowiadasz za organizację, czyż nie? Dopóki nie ma zastępcy, dopisz dwójce pozostałej dodatkowe obowiązki i biegnij do Dyrektora z pismem o przydział nagród dla pracowników pod koniec roku. Chętnie przejmą obowiązki koleżanki, zapewniam cię.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • 13.11.11, 09:59
        Ano właśnie. A jeśli ktoś by zachorował nagle z nieciążowego powodu - to co wtedy, co wtedy? Naprawdę nie ma żadnego planu awaryjnego?
        Czy też to taki rodzaj firmy, w którym ludzie przychodzą do pracy z ciężką grypą, bo inaczej się nie da?

        PS. Nie, bynajmniej nie popieram udawania się na zwolnienie z samego powodu ciąży.
      • 13.11.11, 10:05
        Mim zdaniem Inguszetia ma rację. Tylko jak dla mnie Tobie nie chcę "babrać" się w tej robocie którą ta dziewczyna zostawiła, jesteś zła bądz nigdy nie byłaś lub nie miałaś problemów w ciąży.
        Jak dla mnie ona mogła być na uroczystości i przez to się zle poczuć. Ja jak byłam w ciąży również dobrze się czułam, zero plamień czy nawet wymiotów. Jednak na wizycie usłyszałam skracająca się szyjka i do końca ciąży moim jedynym zajęciem było leżenie.
        Może popytaj delikatnie w śród znajomych, zrób jakiś wywiad- odwiedz ją że np. martwisz się jej losem a wtedy będziesz miała pewność- bo widzę że strasznie Cię to ujęło i taka osoba musi być do dyspozycji 100%.
        Pozdrawiam
      • 13.11.11, 10:11
        No niestety specyfika pracy jest taka, ze kazdy jest specjalista w danej dziedzienie. Oczywiscie zastapic sie na czas 2 tyg urlopu mozna w biezacych sprawach, natomiast na dluzsze zastepstwo nie ma czasu, bo kazdy ma maxymalnie wypelnione swoje 8h. Kazdy ma swoje projekty i rozny terminarz i dostosowuje termin urlopu do tego tak zeby zakonczyc co trzeba i nie zaczynac nowych lub ustalic odpowiednio dluzszy termin zeby zalatwic to po powrocie z wakacji

        Ryzyko biore na siebie bo jako kierownik jestem w stanie zrobic wszystko co robia moi pracownicy. Gdyby to byl wypadek losowy, slowem bym nie pisnela tylko szybko zatrudnila nowa osobe i poswiecila czas na przeszkolenie jej. Teraz tez zatrudnie i przeszkole co nie przeszkadza mi sie bulwersowac personalnie zachowaniem osoby ktora uwazalam za godna zaufania. Po ludzku mi przykro, czy to tak trudno zrozumiec?

        • 13.11.11, 13:51
          Gdyby to byl wypadek losowy, slowem bym nie pisnela tylko sz
          > ybko zatrudnila nowa osobe i poswiecila czas na przeszkolenie jej. Teraz tez za
          > trudnie i przeszkole co nie przeszkadza mi sie bulwersowac personalnie zachowan
          > iem osoby ktora uwazalam za godna zaufania.

          Ale ty przeciez nie wiesz, czy to nie byl wypadek losowy, wiec nie masz co bic piany.
    • 13.11.11, 10:14
      Pomijając kwestię, czy pani udała się na zwolnienie zasadnie czy nie (może ma silnie mdłości, albo w dodatku wymiotuje i nie kwalifikuje się do pracy) taki sam problem byś miała gdyby ktoś np. złamał nogę.

      Z ciążą już tak jest, że jednego dnia jest OK a drugiego np. lądujesz w szpitalu, więc trochę naiwnie wierzyłaś, że masz jeszcze czas, żeby kogoś znaleźć na zastępstwo i przeszkolić.

      A po macierzyńskim musisz do pracy ją przyjąć.

      --
      Jeśli twoje marzenia zaczynają się nagle spełniać, strzeż się. Bo wkrótce czeka cię bolesne rozczarowanie. Oto prawo Kosmosu, od którego nie ma odwołania.
      • 13.11.11, 10:22
        Mi chodzi tylko o jej podejscie. By powiedziala po ludzku, ze zle sie czuje, ze nie ma sily, to ustlilybysmy ze idzie na zwolnienie i np to co musi zamyka w domu, i jak kogos zatrudnimy to przyjdzie na pare godzin cos pokazac.
        No tak mi sie wydawalo ze tak sie robi... a ona sobie olala. Wiec ja tez ja mam zamiar olac.
        napisalam na forum, zeby moze znalezc okolicznosci lagodzace wsrod osob patrzacych z boku.
        Nie wiem, moze mi przejdzie, moze nie. Na razie jestem zla.
        • 13.11.11, 10:24
          marcowa_aprilla napisała:

          > Na razie jestem zla.

          No własnie widać, że ta złość Ci rozum przesłania.
          • 13.11.11, 11:03
            No bez przesady.
            Ja w ciązy miałam etap że spałam na stojąco. Poszłam do szefa i powiedziałam że musze iść na wolne bo zrobie krzywdę sobie albo pacjentowi. Nie było problemu, przekazałam obowiązki reszcie personelu i nike z dnia na dzień nie musiał newrowo przejmowac obowiązków.

            • 13.11.11, 14:40
              Może masz normalnego, ludzkiego szefa który reaguje po ludzku na rozmaite nieprzewidziane sytuacje.
              Jednakże kodeks pracy broni pracownika od nieprzyjemnosci w takich sytuacjach i nie ma obowiazku osobistej rozmowy z przełozonym, zwłaszcza że człowiek, który sie np. źle czuje nie musi sie dodatkowo narażac na nieprzyjemności.
              U nas w pracy przyjęło się własnie wysyłać SMS lub email z powodów powyższych.
              • 14.11.11, 18:51
                > Jednakże kodeks pracy broni pracownika od nieprzyjemnosci w takich sytuacjach i
                > nie ma obowiazku osobistej rozmowy z przełozonym, zwłaszcza że człowiek, który
                > sie np. źle czuje nie musi sie dodatkowo narażac na nieprzyjemności.

                Ze co...??? Ze rozmowa z szefem to taka nieprzyjemnosc, ze kodeks pracy musi "bronic" pracownika? To jakas paranoja, sorry. Kazdy ma prawo zachorowac, ale kazdy powininen miec na tyle odpowiedzialnosci w sobie, zeby krotko i tresciwie poinformowac szefa o niespodziewanej chorobie. Tym bardziej, jezeli zostawia sie pewne obowiazki danemu pracownikowi przynalezne.
                Ciaza to nie 3-dniowa grypa. Jezeli laska poczula sie faktycznie zle, to mogla zadzwonic, powiedziec, ze jest nie teges, ze moze ciaza azgrozona, i ze nie ma co na nia liczyc. Gdzie tu nieprzyjemnosc....???
        • 13.11.11, 10:38
          Tak jak dziewczyny pisały w ciąży to jednego dnia jest pięknie drugiego ladujesz w szpitalu. Wiele moich koleżanek z pracy planowały, że przynajmniej pokończą sprawy czy przeszkolą nową osobę ale się nie dało -plamienia,szpital,leżakowanie.Oczywiście komentarz szefów "ciąża to nie choroba", też kwas ale taka była rzeczywistość. Jasne mogłaby przyjechać tylko jakby się jej coś stało po drodze do pracy na ciażowym L-4 to nie chciałabym tego mieć na sumieniu, bo wcale nie musiała być wtedy w biurze!!
        • 13.11.11, 13:56
          By powiedziala po ludzku, ze zle sie czuje, ze
          > nie ma sily, to ustlilybysmy ze idzie na zwolnienie i np to co musi za

          Ale moze ona sie dobrze czula i wydawalo jej sie, ze bedzie pracowac do konca. Mnie tez sie tak wydawalo. Ale wiem, ze mimo moich deklaracji u mnie kierowniczka kadr od razu zaczela sie rozgladac za kims na zastepstwo. Tak robila w przypadku kazdej pracownicy ciezarnej bo mimo ze bedzietna stara panna to wiediala, ze ciaza z dnia na dzien moze sie skomplikowac niezaleznie od woli i ochoty ciezarnej.
        • 13.11.11, 16:33
          KOBIETO! Zrozum co się do Ciebie pisze!!!
          Z ciążą nie jest tak jak z zegarkiem, jak chodzi to znaczy ze jest oki.
          Może faktycznie się dobrze czuła, chciała pracować itp. W poprzednim wątku pisałam Ci że ja też się dobrze czułam, wszystko było oki i pojechałam na umówioną wizytę i okazało się że nie jest chociaż ja tego bezpośrednio nie czułam. I tak mi zostało do 39 tc że musiałam leżeć.
          Może nie może przyjść nawet na parę godzin- ja np. mogłam tylko iść do toalety i spałam na parterze aby nie wchodzić po schodach, ale widzę mało wiesz o ciąży i jej komplikacjach i wiele rzeczy Ci się nie wytłumaczy.
          Rozumiem Twoje rozgoryczenie i to że jesteś zła, ale odbierz to jako "nagły wypadek". Jesteś kierownikiem i moim zdaniem na taką ewentualność powinnaś być przygotowana.
          Poza tym osobiście nie wierzę że ktoś kto deklarował pomoc teraz z dnia na dzień by od tak zmienił zdanie- raczej wyczułabyś wcześniej że coś kręci.
        • 14.11.11, 08:56
          Kobieto poczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, co dziewczyny powyżej piszą.
          W ciąży jest tak, że dziś czujesz się super, a za 2 godz, jutro dostajesz krwotoku, albo lekarz orzeka skaracajacą się szyjkę i pacjentka MUSI leżeć.

          Swoją drogą jak wyobrażasz sobie to "przyjście na parę godzin, coś pokazać" w sytuacji, kiedy dziewczyna ma zalecenie leżeć????????
          Ty jesteś kierownikiem i to Ty masz obowiązek przyuczyć, "pokazać coś" nowemu pracownikowi nie kto inny.
          Faktycznie złość przysłania Ci zdolność logicznego myślenia, ochłoń


      • 13.11.11, 10:26
        A napisala ci w tym sms-ie jak dlugo bedzie na zwolnieniu lekarskim? Wypadalo by tez napisac czy to grypa, czy moze chce kilka dni odpoczac z powodu sennosci, mdlosci itp. a wogole to lepiej wygladaloby gdyby zadzwonila i powiedziala w czym rzecz i kiedy zamierza wrocic. Postawila cie w sytuacji, w ktorej tak naprawde nie wiesz co zrobic, choc mozesz sie spodziewac, ze jak wiekszosc ciezarnych w PL tradycyjnie bedzie na zwolnieniu wiekszosc ciazy i zobaczysz ja po macierzynskim. Na twoim miejscu poczekalabym az dostarczy zwolnienie lekarskie, zobaczysz na jaki jest okres i czy bedzie nastepne jesli tak to zadzwon do niej i zapytaj czy ma zamiar wrocic abys mogla szybciej poszukac zastepstwa. Co zrobic po jej powrocie z urlopu macierzynskiego to ci nie odpowiem, przyjac ja musisz i pewnie znajdziesz powod aby sie jej pozbyc. Zobacz jakie beda jej nastepne ruchy i jak sie zachowa tzn. czy poinformuje cie w jakis nieco bardziej cywilizowany sposob czy poprostu wysle zdawkowego sms-a, albo kolejne zwolnienie, wtedy bedziesz wiedziala jak z nia postapic po macierzynskim.
    • 13.11.11, 10:20
      Ja również zaraz po tym jak powiedziałam że jestem w ciąży musiałam iść na L4; również zarzekałam, że będę pracować jak najdłużej. Również dzień przed L4 tryskałam zdrowiem, aż tu nagle wizyta u lekarza i zalecenie leżenia przez kilka dni. I co miałam zrobić???? Dzeci były ważniejsze niż podejrzenia kierownika czy słusznie dostałam to L4 czy nie. Przecież na oko widać było że nic mi nie jest..
      Dziewczyna ma L4 i nic ci do tego. Widocznie tego potrzebowała. A może na obchodach 11 listopada przeziębiła się - no tak ale to tylko katar jak dla ciebie; jednak w ciąży może być bardzo niebezpieczny.
      Dziewczyno masz dzieci, byłaś kiedykolwiek w ciąży?? Poczytaj kodeks pracy, bo za numer wywalenia po macierzyńskim możesz wylądować w sądzie. A może już teraz wywal ją bo przecież jest na L4 a u Ciebie w dziale to jest niedopuszczalne.
      Życzę Ci abyś ty nigdy nie musiała iść na L4 bo wtedy byłaby katastrofa.
      Ja teraz siedzę już drugi drugi tydzień na L4 na dzieciaki - miały anginę, no ale na oko wyglądają na zdrowe, co z tego że przez 10 dni muszą brać antybiotyk - no ale załatwiłam sobie to L4, bo przecież wg Ciebie do przedszkola mogłyby iść....
      Współczuję twoim podwładnym. Pomyśl co by było gdybyś była na ich miejscu, no ale PANI KIEROWNIK ......................
      • 13.11.11, 10:28
        Rany ludzie, naskoczyliscie na mnie bez powodu. Nie bronie jej L4. Od nikogo nie wymagam przedkladania swojego zdrowa nad prace. Nie wymagam zeby mimo zlego samopoczucia przychodzila do pracy.
        Oczekiwalam ze podejdzie powazniej do tematu i szczerze ze mna porozmawia. A nie sms poinformuje mnie ze od poniedzialku jej nie ma. Nic nie napisala ze jest z nia bardzo zle, ze nie wie co dalej, ze musi lezec. Sms brzmial: mam zwolnienie od poniedzialku, na razie 2 tygodnie.
        I koniec. Nie zdenerwowalo by was to?
        • 13.11.11, 10:39
          marcowa_aprilla napisała:

          > Nic nie napisala ze jest z nia bardzo zle, ze nie wie co dalej, ze musi lezec. Sms brzmial: mam zwolnienie od poniedzialku, na razie 2 tygodnie.
          > I koniec. Nie zdenerwowalo by was to?


          Na 99% dzialanie z premedytacja, jest chora na ciaze i zobaczysz ja po macierzynskim. Poszukaj zastepstwa i przeszkol ta osobe, tylko pamietaj zwroc uwage aby byla to osoba, ktora juz nie bedzie miala planow rozmnazania sie oraz malych dzieci (tu beda zwolnienia z powodu katarkow) albo zatrudnij mezczyzne smile
        • 13.11.11, 10:43
          Pewnie, że tak I to bardzo. Smsem? Rozumiem, ze zadzwonic to nie łaska. Co to za forma: smsem? Ona zwyczajnie nie miałą odwagi zadzwonic. Tak mi sie wydaje. Bo wtedy padłyby pytania, czy zamierza wracać itp. Na zwolnieniu przecież będzie data wystawienia. Jesli okazałoby się, że kłamała Ci w twarz...no cóż. Ja z taką osobą pracować bym nie chciała.
        • 13.11.11, 10:44
          A w ogóle co to jest by informację o tym, że nie przyjdzie się do pracy wysyłać sms-em?

          Wg mnie tylko o to możesz mieć do niej żal. Że nie jest Cię w stanie bezpośrednio poinformować.

          Mi czasem zdarzało się nie przyjść do pracy z dnia na dzień (choroba dziecka), ale zawsze dzwoniłam do szefowej z wytłumaczeniem się co i jak.


        • 13.11.11, 10:54
          marcowa_aprilla napisała:

          > Rany ludzie, naskoczyliscie na mnie bez powodu. Nie bronie jej L4. Od nikogo ni
          > e wymagam przedkladania swojego zdrowa nad prace. Nie wymagam zeby mimo zlego s
          > amopoczucia przychodzila do pracy.
          > Oczekiwalam ze podejdzie powazniej do tematu i szczerze ze mna porozmawia. A ni
          > e sms poinformuje mnie ze od poniedzialku jej nie ma. Nic nie napisala ze jest
          > z nia bardzo zle, ze nie wie co dalej, ze musi lezec. Sms brzmial: mam zwolnien
          > ie od poniedzialku, na razie 2 tygodnie.
          > I koniec. Nie zdenerwowalo by was to?
          Witam,
          Ty jesteś nie od denerwowania się, tylko od zarządzania zespołem. Napisałam ci, co masz zrobić. Pogadaj z pracownikami, zapytaj, czy przejmą obowiązki koleżanki i jaki typ rozliczenia byłby dla nich odpowiedni? Chcą wolne odebrać za pracę po godzinach(odpada, bo nie masz ludzi do pracy!), czy chcą wynagrodzenie? Zanim kogoś zatrudnicie, minie mnóstwo czasu, tym bardziej, że nie wiadomo, czy te dwa tygodnie to poczatek długiego zwolnienia czy tylko dwa tygodnie? Teraz masz się nie dąsać, tylko zadbać o swoich pozostałych pracowników, żeby nie siedzieli po godzinach za free, tylko dostali stosowane wynagrodzenie za zastępowanie koleżanki. Przyda im sie na święta. Załatw to i tyle. Opcja, że koleżanka jest całkowicie nie do zastapienia nie przemawia do mnie, bo kadrę zawsze dobiera się kierunkowo, tak żeby po krótkim przeszkoleniu mogli się ludzie zastąpić. Nie ma osób niezastąpionych. Bądź kierownikiem, a nie mazgajem. Nadszedł czas, żebys się wykazała, bo wcześniej źle ustawiłaś ludziom pracę, źle dobrałaś kadrę etc. A jak ludzie się nie wyrabiali, to trzeba było iść do Dyrektora i prosić zatrudnienie dodatkowej osoby. Ja tak zrobiłam, pojechałam po bandzie i mam nowego pracownika. Trzeba inwestować w kapitał ludzkiwink
          Pzdr.
          Inguszetia
          • 13.11.11, 11:25
            > Napisałam ci,
            > co masz zrobić.

            dobre, dobre... wink
        • 13.11.11, 11:02
          Spoko. Panie, które na Ciebie naskoczyły nie słyszały widać o oszczędzaniu na etatach.
          Możesz zgłosić przez kadry do ZUS wniosek o zbadanie prawidłowości udzielenie zwolnienia. Zaręczam jednak, że to robota głupiego. Jeśli zwolnienie będzie się przedłużać, staraj się o pracownika na zastępstwo.
        • 13.11.11, 11:07
          Mnie jako szefo wkurzyłby sms. Taka sprawę załatwia sie telefonując a nie pisząc sms.
        • 13.11.11, 11:28
          > I koniec. Nie zdenerwowalo by was to?

          Po paru latach pracy na kierowniczym stanowisku już mało co jest w stanie mnie zdziwić lub zdenerwować, zarówno w zachowaniach podwładnych jaki i współpracowników.

          A na "dogadać się po ludzku" to już od dawna nie liczę.
          --
          Jeśli twoje marzenia zaczynają się nagle spełniać, strzeż się. Bo wkrótce czeka cię bolesne rozczarowanie. Oto prawo Kosmosu, od którego nie ma odwołania.
          • 13.11.11, 11:30

            >
            > A na "dogadać się po ludzku" to już od dawna nie liczę.
            I to jest najgorsze. Komunikacja miedzy ludzźmi zaleznymi od siebie w pracy kuleje.

            • 13.11.11, 11:39
              Najgorsze jest to, że są osoby z którymi przez pewien czas można było się dogadać po ludzku, potem wycinały taki numer, że ręce opadają.
              --
              Jeśli twoje marzenia zaczynają się nagle spełniać, strzeż się. Bo wkrótce czeka cię bolesne rozczarowanie. Oto prawo Kosmosu, od którego nie ma odwołania.
    • 13.11.11, 10:39
      Nie wiem co zrobiłabym gdybym była pracodawca. Gdyby osoba na zastepstwo sprawdziła się miałabym zgryz.
      No i jesli to nie sprawa zagrożenia ciązy czy chociazby uciązliwych mdłości i wymiotów że kobieta nie ma siły z łóżka sie podnieść pewnie sama chęc powypoczywania źle nastawiłaby mnie do tej osoby.
      • 13.11.11, 10:53
        Moim zdaniem rzecz nie w tym czy ona się rzeczywiście źle czuje czy ściemnia, tylko w tym że się źle zachowała...

        Poważni ludzie, tak nie robią powinna dać znać że idzie na zwolnienie dłuższe, a jeśli to co nagłego to zadzwonić wyjaśnić... Słuchaj no mam problemy zdrowotne, wiem że głupio wyszło bo mówiłam ze będę pracować, ale tak wyszło że muszę leżeć więc wracam do pracy tego a tego... Albo nie wracam do końca itd... chodzi o zasadę...
        • 13.11.11, 10:59
          Dokładnie. Zwykłe wyjasnienie a nie rzucenie zwolnieniem.
          • 13.11.11, 11:26
            Ale jakie wyjasnienie? Może krwawienia dostała, ma leżeć, nie wiadomo co z ciążą i jeszcze ma dzwonić i wyjasniać. Ja w takiej sytuacji nie byłabym w stanie.
            • 13.11.11, 11:29
              Dostałąm zwolnienie na 2 tyg, musze leżec. Nie wiem czy wrócę przed.../ Wróce po zwolnieniu.
              • 13.11.11, 14:49
                przeciwcialo napisała:

                > Dostałąm zwolnienie na 2 tyg, musze leżec. Nie wiem czy wrócę przed.../ Wróce
                > po zwolnieniu.

                Ależ pracownik nie ma obowiązku sie tłumaczyć czy ma leżeć czy ma siedzieć itd, czy może chodzic ale może nie powinna sie stresować np. rozmowami z przełożonym.
                • 13.11.11, 17:25
                  Pracownik nie ma obowiązku informowania szefostwa z detalami, co mu dolega, co go boli i jakie ma objawy chorobowe! Sam fakt przedstawienia zwolnienia świadczy o tym, że człek jest niezdolny do pracy i tyle, nie musi dziewczyna dzwonić i tłumaczyć, że plami albo szyjka jej się rozwiera... A już pytanie o to, jak długo ciężarna zamierza być na zwolnieniu mnie rozwala. Taaa, dokładnie za 2 tygodnie i 3 dni przestanie plamić/wymiotować/krwiak się wchłonie etc. i wróci do pracy...
              • 14.11.11, 00:31
                przeciwcialo napisała:

                > Dostałąm zwolnienie na 2 tyg, musze leżec. Nie wiem czy wrócę przed.../ Wróce
                > po zwolnieniu.

                A czy Wam nie przychodzi do bańki, że może u dziewczyny wyskoczyło coś nagłego, i po prostu spanikowała i nie ma głowy do "ładnego" zachowywania się? Że zwyczajnie nie pomyślała o tym? Może zadzwoni w poniedziałek i wyjaśni na spokojnie, co i jak? Ludzie kochani, jak Wy się wszystkiego najgorszego w ludziach dopatrujecie...
    • 13.11.11, 11:00
      A może się zwyczajnie przeziębiła? Top zwolnienie ma ne pweno związek z ciążą czy to tylko twoje przypuszczenie?
      • 13.11.11, 11:10
        No ale informacja sms-em o zwolnieniu to jakies nieporozumienie niezaleznie co jest powodem zwolnienia.
        • 13.11.11, 11:18
          Niekoniecznie. U mnie w pracy jest to ogólnie przyjęta droga informowania o nieobecności w pracy. Nie trzeba dzwonić. Wystarczy sms lub mail.
          • 13.11.11, 11:24
            U mojego chłopa jest podobnie.
          • 13.11.11, 11:25
            Mnie nie odpowiadaja owe "nowoczesne" formy informacji. Dla mnie to jakies takie niekulturalne.
            • 13.11.11, 11:26
              Tobie nie odpowiadają, ale są firmy gdzie jest to przyjęte. Może u autorki tez tak bylo?
              • 13.11.11, 11:31
                Taaa....szeroka informację dostała.
                • 13.11.11, 13:02
                  jest dlugi weekend, moze laska nie chciala zaklocac rodzinnego wypoczynku wydzwanianiem, abstrahujac juz od tego czy slusznie czy nie i czy to kulturalne czy nie wink
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/h4zp3e3kzfdyn91m.png
                  • 13.11.11, 20:09
                    tomelanka napisała:

                    > jest dlugi weekend, moze laska nie chciala zaklocac rodzinnego wypoczynku wydzw
                    > anianiem, abstrahujac juz od tego czy slusznie czy nie i czy to kulturalne czy
                    > nie wink
                    Dokladnie o tym samym pomyslalam.
                    Ja nie wydzwaniam do ludzi w swieta/nidziele ,bo to czas dla rodziny chyba ze cos naprwde pilnego.Lub wlasnie sms ze cos sie dzieje.Nawet po koleznakach ,widzimy sie tyle razy w tygodniu i dzwonimy, ze dni wolne dajemy sobie spokoj.
              • 13.11.11, 12:43
                melancho_lia napisała:

                > Tobie nie odpowiadają, ale są firmy gdzie jest to przyjęte. Może u autorki tez
                > tak bylo?

                Jakby było to przyjęte, autorka nie założyłaby wątku, nie sądzisz?

                --
                Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
                Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
                • 13.11.11, 12:50
                  Kotula, na dinozaury wyjdziemy wink
                  • 13.11.11, 12:56
                    przeciwcialo napisała:
                    > Kotula, na dinozaury wyjdziemy wink

                    A tam na dinozaury od razu.
                    Ja z praktycznego punktu widzenia, podłożę się teraz oczywiście - jak nie mam ochoty z jakiegoś powodu się tłumaczyć i odpowiadać na niewygodne pytania, to wysyłam smsa albo maila, a nie dzwonię.
                    Czyli idę na L4 zgodnie z przepisami, ale wiem, że pani szefowa oczekiwałaby wyjaśnień, z czystej przyzwoitości we współżyciu z ludźmi (uwaga, bo zaraz sie ktoś doczepi: wyjaśnienia nie są tożsame z "tłumaczenie się"). Dlatego jestem w 99% pewna, że lasia napisała sms - w dodatku w ostatniej chwili, czyli w niedzielę wieczorem - bo nie chciała przeprowadzać dość niewygodnej rozmowy nt. dlaczego w czwartek powiedziałaś, że będziesz pracować długo i zdążysz przeszkolić pracownika, a teraz nagle wyskakujesz ze zwolnieniem. Gdyby zwolnienie nie było lewe, to taka rozmowa nie byłaby dla niej niewygodna, w tym przypadku musi lawirować, wymyślać potencjalne brzmiące wiarygodnie dolegliwości itd.


                    --
                    I am weird but I am not strange.
                    • 13.11.11, 13:51
                      W ciąży kobiety różnie się czują, teraz niewielu lekarzy wystawia nieuzasadnione zwolnienia.
                      LAska może się psychicznie i fizycznie czuć wykończona chodzeniem do pracy.
                      Ja np. cały czas spałam albo rzygałam. Zwłaszcza w I trymestrze.Wstanie o 6.00 czy o7.00 było ponad moje siły - przelewałam się jak po prochach uspokajających i do tego jeszcze miałam mdłości (w drugiej ciązy do 8 m-ca). Potem już było jako tako, ale poranne wstawanie było wykluczone.
                      Po reakcji założycielki postu myslę, ze pracownica się jej trochę boi, ale to domniemanie.
                      Może też mieć po dziurki w nosie tyrki oraz mieć rzyga na samą myśl, ze tam ma pójść i użerać się z ..., patrzeć na ... czy słuchać....
                      I nawet gdyby nie była w ciąży z powodu powyższego - psychicznego, dostałaby UZASADNIONE zwolnienie lekarskie.
                      --
                      "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
                      • 13.11.11, 14:06
                        Cytat
                        W ciąży kobiety różnie się czują, teraz niewielu lekarzy wystawia nieuzasadnione zwolnienia.


                        Selavi, nie mieszkasz w Polsce, prawda?
                        Na pierwszej wizycie u lekarza (6 tydzień ciąży) lekarz mnie zapytał "czy chce pani zwolnienie". Bez pytania o jakiekolwiek objawy dyskomfortu itp., o charakter pracy, o cokolwiek. Miałam wrażenie, że to jest standardowe pytanie, zadawane z marszu każdej ciężarnej.

                        I żeby nie było - pierwsze 3 miesiące tej ciąży mam wyjęte z życiorysu, bo funkcjonowałam w miarę przez ok. 2-3 godziny na dobę. I ja się zgadzam, że w takim przypadku zwolnienie jest uzasadnione, jak najbardziej. DO MOMENTU ustąpienia dolegliwości. Problemem jest to, że najczęściej laska ma mdłości przez jakiś miesiąc a na zwolnieniu siedzi z rozpędu do końca ciąży, bo tak o. Oczywiście, ma do tego prawo, kodeks pracy jej to zapewnia. Ale potem mnie naprawdę nie dziwi, że pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych dziewczyn.

                        PS. czytałaś na forum Ciąża, z jakich m.in. powodów laski idą na zwolnienie lekarskie? Ostatnio urzekł mnie powód pt. "mam odrosty na 3cm, nie mam jeszcze ani kawałka wyprawki dla dziecka, a mebelki to w necie tylko oglądałam!!!". Oraz zawsze urzekały mnie te zagrożone ciąże ze skracającą się szyjką, które absolutnie nie były przeciwskazaniem do lotu za ocean bo "teściowa chce mnie zobaczyć w ciąży" i do pływania 35 długości basenu 2 razy w tygodniu bo to, nieprawdaż, zdrowo jest.


                        --
                        I am weird but I am not strange.
                        • 13.11.11, 14:29
                          Matka, no co ty ?
                          Mieszkam w Polsce, ale zachodniej. To faktycznie inna Polska - ta ze Lwowa w większości.wink
                          Słowo daję, że i mój Ex mial kontrolę i trzesie dupą i trochę znajomych lekarzy też skontrolowali.
                          Ale fakt faktem- nie wchadzam na CiP i nie znam się na dzisiejszych ciążach.wink
                          --
                          "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
                    • 13.11.11, 20:15

                      > Czyli idę na L4 zgodnie z przepisami, ale wiem, że pani szefowa oczekiwałaby wy
                      > jaśnień, z czystej przyzwoitości we współżyciu z ludźmi (uwaga, bo zaraz sie kt
                      > oś doczepi: wyjaśnienia nie są tożsame z "tłumaczenie się"). Dlatego jestem w 9
                      > 9% pewna, że lasia napisała sms - w dodatku w ostatniej chwili, czyli w niedzie
                      > lę wieczorem - bo nie chciała przeprowadzać dość niewygodnej rozmowy nt. dlacze
                      > go w czwartek powiedziałaś, że będziesz pracować długo i zdążysz przeszkolić pr
                      > acownika, a teraz nagle wyskakujesz ze zwolnieniem. Gdyby zwolnienie nie było l
                      > ewe, to taka rozmowa nie byłaby dla niej niewygodna, w tym przypadku musi lawir
                      > ować, wymyślać potencjalne brzmiące wiarygodnie dolegliwości itd.
                      >
                      >
                      A moze laska lezy w szpitalu lub w domu i ryczy ze moze stracic dziecko,i nie moze gadc bo albo jest zasmarkana albo jak o tym mowi to znowu placze.
                      A przeciez nie musi sie tlumaczyc i rozmawiac o wielkosci swojej szyjki z osoba upelnie obca.
                      Sa osoby ktore o tym poprostu nie mowia i tyle.
        • 13.11.11, 14:51
          przeciwcialo napisała:

          > No ale informacja sms-em o zwolnieniu to jakies nieporozumienie niezaleznie co
          > jest powodem zwolnienia.

          Co Ty się tego SMSa czepnęłaś. Ona może nawet poczta L4 wysłać smile Widocznie ma powody by osobiście nie rozmawiać.
        • 13.11.11, 16:05
          Lądując w szpitalu byłam w takim stanie i z takim ciśnieniem, że poinformowałam bezpośrednie szefostwo telefonicznie tylko dlatego, że to mój dobry znajomy i mogłam wydusić dwa zdania i nie tłumaczyć więcej. Gdybym miała rozmawiać z kimkolwiek innym z firmy, to o zwolnieniu dowiedzieliby się ze szpitalnego zaświadczenia, że trafiłam na oddział.
          --
          Na poważne potraktowanie Twojego problemu proszę umówić się z tygodniowym wyprzedzeniem
      • 13.11.11, 11:26
        Oczywiście, zwolnienie każdy ma prawo brać i oczywiście, w ciąży są sprawy nagłe i nikt nie chciałby mieć na sumieniu kobiety w ciązy, a nawet najbadziej trudnym szefom do sądu się nie spieszy. Tak, ze nie ma co dramatyzować.

        Ale w związku z tym lala na l 4 nie pisze smsa tylko wykonuje telefon typu: lekarz kazał leżeć, nie wiem, co bedzie dalej/ czy mam mdłości, nie mogę jeżdzić do pracy, ale w domu mogę zakończyć projekty/zatrudnij zastępstwo/ nie zatrudniaj, mam tylko grypę

        Co do zastępstwa, nikt nie broni zatrudniać na 2 tygodnie czy miesiac z początku i przedłużać umowy w miarę potrzeb- oczywiście jako umowę na zastępstwo, a nie standardową na czas określony.

        Ja bym zatrudniała zastępcę, początkowo na krótki okres i część etatu, przerzuciła na razie część projektów na innych pracowników (za stosownym wynagrodzeniem, oczywiście), a po wyszkoleniu zastepca przejąłby obowiązki i finito. Albo można rozważyć stały podział na pozostałych, o ile to możliwe - nie znam branży ani obciążęnia pracowników (ludzie zarobią , a ty nie musisz tworzyć i płacić etatu, jakby panna bawiła sie w kotka i myszkę: 2 tyg w robocie, 2 tyg l4).

        Zachowanie dziewczyny mocno niefajne, bo nawet nie znając np. wyników czy pełniej diagnozy, można uprzedzić: czy to coś poważnego i lekarz się niepokoi, zamierza dać l4 na dłużej, czy standardowe "nieprzyjemności" początków ciąży, które miną czy wreszcie banalna grypa.

        Moim zdaniem to "na razie dwa tygodnie" i forma smsa nie wróży dobrze. Szkol zastepcę.
    • 13.11.11, 11:21
      Też zarządzam małym działem , też w ostatnim czasie moja jedna dziewczyna poszła na zwolnienie w ciągu 1 dnia. Nie dostałam sms, dzwoniła i prawie przepraszała, była u szefa na rozmowie.
      To chyba kewstia charakteru i chęci pracy oraz posiadania zabezpieczenia na przyszłość /tzn. po macierzyńskim/.
      Musiałam szybko znależć rozwiązanie i to było dla mnie najbardziej denerwujące.
      Teraz mam stażystkę z której nie jestem zadowolona.
      I myślę co dalej, bo niestety stażystka nie zastąpi mnie, ani nikogo z działu.
      Muszę z niej zrezygnować i znowu przyuczać kogoś nowego???
      Aż wróci koleżanka po macierzyńskimwink

    • 13.11.11, 11:33
      Inna sprawa, ze taka nagła ucieczka pracownika na L4 nie świadczy najlepiej o atmosferze w pracy.
      • 13.11.11, 11:37
        To raczej nie ma nic wspólnego z atmosferą, albo owa pani faktycznie tak bardzo zaniemogła że leży plackiem albo po prostu symuluje wink

        IMO SMS można jeśli się ma zapalenie krtani i mówić nie może wink
        Choć to oczywiście wątpliwe...

        Ewidentnie pani zachowała się źle, ale jak widać niektórym rzuca się na myślenie tylko to że w ciąży, więc oczywiście wszystkie zagrania dozwolone...
      • 13.11.11, 11:45
        melancho_lia napisała:

        > Inna sprawa, ze taka nagła ucieczka pracownika na L4 nie świadczy najlepiej o a
        > tmosferze w pracy.


        tez mysle, ze z atmosfera w pracy bylo nie zaciekawie.
        juz jakis czas temu pamietam watek, gdzie to zalozycielka pisala, ze jakas jej podwladna poszla na zwolnienie, jak tylko w ciaze zaszla i cos tam pisala o tym, ze tamtej jeszcze po stosunku nogi sie trzesa i juz na L4 popedzila.
        z jej tonu mozna bylo wywnioskowac, ze z tamosfera w miejscu pracy tez bylo do bani i bardzo pogardliwie wypowiadala sie o tamtej, jak to jej ona nigdy nie pasowala itd, itp....
        • 13.11.11, 11:57
          Nie znam pracodawcy/kierwnika który by się cieszył z ciąży pracownicy,zawsze to jest problem i nie ten czaswinkU mnie w biurze jest niepisana zasada że ciąża oznacza L-4 i zatrudnienie nowej osoby w miejsce ciężarnej,szef oświadczył że jemu się nie opłaca czekać na powrót pracownicy po macierzyńskim. Acha żeby nie było że same laski do tego doprowadziły tymi L-4 od początku ciąży, właśnie nie, laski starały się być lojalne ale była wielka obraz ze strony szefów jak one mogły się rozmnażać i tym samy atmosfera była nie do wytrzymania.
          • 13.11.11, 12:00
            A przyjmował je po macierzńskim?
            Może kobieta w ciązy mało estetycznym dla niego była widokiem i nie mógł zniesc wink
          • 13.11.11, 12:03
            nie tak dawno byl tu watek poswiecony temu, jak panie bedace w ciazy, zostaly potraktowane przez swoich pracodawcow po tym, jak do konca swoich ciaz pracowaly i ani im w glowie bylo L4.
            i tak zle, i tak niedobrze.
            najlepiej sie nie rozmnazac a jak juz ktoras ma takowy zamiar, niech najlepiej zapyta swoje szefostwo/kierownictwo o pozwoleniesmile
    • 13.11.11, 12:04

      > Przyjelybyscie ja z powrotem po macierzynskim?


      No...a jak! Polski pracodawca!Trzeba dopier..c jak nie ma zamiaru pracowac w ciąży.
      A nie można patrzec przez pryzmat jakim była pracownikiem przed zajściem w ciążę?!
      Czy trzeba się"zrewanżowac" za to jak ona mogła?! pójśc na chorobowe?!
      • 13.11.11, 12:13
        Zdaje się że nie chodzi jednak o rewanż za ciążę tylko nieodpowiednie zachowanie... powiadomienie smsem i tym podobne smile
        • 13.11.11, 12:19
          jeżeli mnie pracownica napisała by smsem,że jednak bierze L4 myślę,że nie roztrząsała bym tego na forum to raz.A dwa nie zaprzątała sobie tym głowy w domu.

          No i co jak co...Ale kobieta,kobietę powinna zrozumiec.
          • 13.11.11, 12:34
            Ja rozumiem autorke.
            Sama byłam w ciąży trzy razy, za kazdym razem szefostwo wiedziało ile mnie nie będzie, kiedy wróce, czy moge/niemoge pracowac. Nigdy nie miałam nieprzyjemności z tego tytułu a w sumie trzy razy rozwalałam pracę zespołu wink .
            I dlatego niezmiernie mnie zawsze dziwi że takie rzeczy zgłasza się sms-em. Szef to szef nawet jak jestesmy na ty to pewne formy współpracy nalezy załatwiac po ludzku.
    • 13.11.11, 12:38
      Rozumiem, że jesteś zła i rozczarowana, ale... I nie obrażaj się o to, co poniżej napiszę., ok.?

      U kumpeli w DHL (Anglia) tak rozwiązuje się problem:
      Na przerwie śniadaniowej p. Kasia informuje, ze wczoraj robiła test ciążowy(dla pewności 3 testywink) i tak-jest w ciąży. Na co menadzerka wraz z reszta zespołu składa p. Kasi i jej mężowi gratulacje i informuje wszystkich, że trzeba się będzie póki co trochę przeorganizować, bo dziewczyna pod ochroną i że załatwi zastępstwo, bo może p. Kasia zechce pójść na całą ciążę na zwolnienie.

      A lasce się nie dziwię - po sms ma raport w telefonie i nikt jej nie zarzuci, ze nie poinformowała we właściwym czasie pracodawcy.
      DZiewczyna nie złamała żadnego przepisu.
      Ty ze swoją chęcią "szczerych" rozmów na temat jej zdrowia i ciąży, ze swoją chęcią by poszła na zwolnienie ale na twoich warunkach - jesteś o krok od mobbingowania.
      W ciąży kobiety różnie się czują, teraz niewielu lekarzy wystawia nieuzasadnione zwolnienia.
      LAska może się psychicznie czuć wykończona, po twojej reakcji myslę, ze się ciebie trochę boi, ale to domniemaniewink, może się męczy w tej pracy. No nie wiesz i nie musisz.
      Na 90% jej zwolnienie jest uzasadnione. W związku z tym ma dbać o siebie a nie o firmę.
      Czasami ludzie sami dla siebie są ważniejsi a praca dla nich to tylko praca.
      Nie pomyślałaś, ze może dlatego wysłała sms, bo bała się twojej reakcji przez telefon, na żywo i jak widać słusznie, bo masz do niej NIEUZASADNIONE przepisami pretensje.
      Dziewczyna nie ma obowiązku wprowadzać cię w tajniki swojego zdrowia, no bo z jakiej racji.
      To, że TOBIE było by łatwiej i TY tak uważasz to TWOJE zdanie. Ona myśli inaczej i ma prawo.
      Nawet na jej zwolnieniu nie masz symbolu jednostki chorobowej, bo w mysl przepisów, do niczego ci ta wiedza nie jest potrzebna.

      Napisałaś: "to ustlilybysmy ze idzie na zwolnienie i np to co musi zamyka w domu, i jak kogos zatrudnimy to przyjdzie na pare godzin cos pokazac. "
      No hallo - pracowałaby na zwolnieniu w domu i na zwolnieniu miałaby przyjsć do pracy?!
      Toż to by było ŁAMANIE PRAWA. Przez CIEBIE.
      Ot , to jest Polska właśnie.
      Sorry, że nie wspieram cię, ale pracuje od 28 lat i coraz gorsze jest traktowanie pracowników przez pracodawców. Pewnie dobrze o tym wiesz, bo sama jesteś pracownikiem, prawda? Więc się nie złość za długo, nie warto - to nic nie zmieni. Są ludzie i ludzie i ludzie...
      Tak pięknie się różnimy. smile
      --
      "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
      • 13.11.11, 12:54
        I jeszcze jedno - na zwolnieniu są dwie opcje,1. może chodzić (w sensie - wychodzić z domu)i
        2. nie może chodzić (w sensie - ma siedzieć w domu, nie zarażać innych i się kurować)
        Więc o co ci chodzi z tym, że ją widziałaś 11.11?
        Jakoś bardzo przejęta jesteś swoim kierownikowaniem. Rozumiem to, ale może wyważ proporcje i nie traktuj tego jakoś tak personalnie. To tylko praca.
        --
        "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
        • 13.11.11, 13:31
          Ciaza nie jest powodem dla otrzymania uczciwego zwolnienia. No chyba ze w Anglii wink. Moze chodzic na zwolnieniu oznacza: moze isc na kontrole do lekarza, do sklepu po chleb, do apteki, na spacer, do baru mlecznego na obiad. Ale nie np. na impreze czy wyjechac na wakacje (bo i takie interpretacje pojawiaja sie raz po raz na forum).
          --
          Gasofnia
          • 13.11.11, 17:58
            Otóż właśnie nie, bo jeśli moje miejsce pracy ma szczególnie toksyczną atmosferę, z okazji której w ciąży miewam akcje skurczowe od - powiedzmy - 8 tygodnia począwszy, to lekarz wystawia L4 z kodem 1 (może chodzić) i ja sobie jako rekonwalescentka mogę pójść na spokojną kawkę gdzieś-tam, do fryzjera etc. etc. a celem jest wyeliminowanie czynnika sprawczego owej akcji skurczowej plus umożliwienie mi przyjęcia uczciwej pozycji horyzontalnej w każdym momencie, gdy taka potrzeba zajdzie.
            --
            Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
            • 13.11.11, 21:09
              I z akcja skurczowa masz zamiar isc na kawke badz do fryzjera? Oj, widac, ze ani celu zwolnienia , ani prawa nie znasz, oj nie znasz...
              --
              Gasofnia
              • 13.11.11, 23:58
                Jesli akcja skurczowa jest na tle nerwowym, to też nie?

                --
                Autostrada - asfaltowa droga samochodowa; nie jest ona lepsza od przeciętnej polskiej drogi asfaltowej, natomiast brzydkie reklamy nużą oko i odwracają uwagę kierowcy od drogi.
                • 14.11.11, 11:24
                  To sie do psychiatry idzie, a nie na kawe z kolezanka...A powaznie: prawo jest jednoznaczne, gdy chodzi o okreslenie "moze chodzic". Nie wierzycie - zadzwoncie do ZUS-u, czy uzna Wam zwolnienie w razie przydypania w knajpie badz np. u kosmetyczki...
                  --
                  Gasofnia
            • 14.11.11, 13:06
              lolinka2 napisała:

              > Otóż właśnie nie, bo jeśli moje miejsce pracy ma szczególnie toksyczną atmosfer
              > ę, z okazji której w ciąży miewam akcje skurczowe od - powiedzmy - 8 tygodnia p
              > ocząwszy, to lekarz wystawia L4 z kodem 1 (może chodzić) i ja sobie jako rekonw
              > alescentka mogę pójść na spokojną kawkę gdzieś-tam, do fryzjera etc. etc. a cel
              > em jest wyeliminowanie czynnika sprawczego owej akcji skurczowej plus umożliwie
              > nie mi przyjęcia uczciwej pozycji horyzontalnej w każdym momencie, gdy taka pot
              > rzeba zajdzie.

              - za eliminacje czynnika sprawczego odpowiedzialny jest pracodawca, a nie lekarz. I to na jego konto poweinny pojsc koszty takowej eliminacji (a nie na knto podatnikow).
              - zwolnienie lekarskie wystawia sie NA KONKRETNA PRZYPADLOSC (i nie ma tu znaczenia, czy w ciazy czy bez). Przypadlosc mija = wracamy do pracy. Ale rozumiem ze mieszkasz w Polsce, wiec pewne pojecia Ci sie myla.


              --
              http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20768;471/st/20120227/dt/12/k/7bd0/preg.png
      • 13.11.11, 22:31
        O, wreszcie wypowiedz pod ktora podpisuje sie obiema rekoma!
        Bylam w podobnej sytuacji. Poinformowalam o ciazy i o tym,ze chce pracowac. Pare dni pozniej wyladowalam na L4. Nie tlumaczylam sie wchodzac w szczegoly, bo po prostu nie mialabym na to ochoty (super jest mowic,ze sie krwawi i drzy o to czy ciaza sie utrzyma, nie?). Nie powiedzialam czy i kiedy wroce - bo sama nie wiedzialam!
        Wyrazilam chec, jak to nazwalas "domkniecia spraw" w domu, ale mam na tyle madrego pracodawce, ze wiedzial, iz byloby to niezgodne z prawem. A Tobie bardzo gratuluje podejcia...
      • 14.11.11, 12:54
        > będzie póki co trochę przeorganizować, bo dziewczyna pod ochroną i że załatwi z
        > astępstwo, bo może p. Kasia zechce pójść na całą ciążę na zwolnienie.

        W Anglii pojecie " p. Kasia zechce pojsc na zwolnienie na cala ciaze" jest rownie abstrakcyjne jak "p.Kasia zechce zlamac noge wielokrotnie z przemieszczeniem" : moze sie takie nieszczescie zdazyc, ale nikt sie na to sam by nie zdecydowal gdyby nie wypadek losowy.

        Mysle ze wprowadzenie dla L4 "na ciaze" takich samych zasad finansowania jak dla kazdego innego zwolnienia chorobowego problem by zmarginalizowalo.
    • 13.11.11, 12:58
      Po pierwsze-na policję, oczywiście zgłoszenie do Zusu. Skoro lekarz przestępca, obydwoje do więzienia na długie lata. Po macierzyńskim musisz ją przyjąć, czy Ci sie to podoba czy nie. No ale będzie siedzieć w więzieniu , to problem odpada big_grin
      --
      butelkowy.blox.pl/html
      • 13.11.11, 13:02
        To jednak nie jest tak do końca, jak piszesz... problemu by nie było gdyby większość ciężarnych nie symulowała... I nie siedziała na L4 od dnia zapłodnienia do porodu a potem jeszcze urlop taki, śmaki i kolejna ciąża... Niestety takie są realia, Polskiego prawodawstwa, że kobieta może być ciągiem wiele lat na zwolnieniu z powodu ciąży a pracodawca nic nie może zrobić...

        Piszesz o UK, wszystko ładnie tylko koszty prowadzenia biznesu w UK a w Polsce, zapewne są nieco inne... Nie porównuj więc prowadzenia biznesu do polskiej patologii...

        Rozumiem, że jesteś zła i rozczarowana, ale... I nie obrażaj się o to, co poniżej napiszę., ok.?

        >>A lasce się nie dziwię - po sms ma raport w telefonie i nikt jej nie zarzuci, ze nie >>poinformowała we właściwym czasie pracodawcy.

        Nie no to już jest bzdura, laska ma dostarczyć w ciągu 3 albo 7 dniu (dawno nie byłam na umowie o prace to nie wiem) L4 i to jest jej dowód...

        >>DZiewczyna nie złamała żadnego przepisu.

        Po prostu zachowała się niegrzecznie

        >>W ciąży kobiety różnie się czują, teraz niewielu lekarzy wystawia nieuzasadnione >>zwolnienia.

        Toteż autorka nie podważa zwolnienia tylko ma pretensje co do sposobu załatwienia sprawy...

        >>Czasami ludzie sami dla siebie są ważniejsi a praca dla nich to tylko praca.
        >>Nie pomyślałaś, ze może dlatego wysłała sms, bo bała się twojej reakcji przez telefon, na >>żywo i jak widać słusznie, bo masz do niej NIEUZASADNIONE przepisami pretensje.

        Kolejny dziwny argument, jak szef każe mi zrobić sprawozdanie a ja go nie zrobię to też mam go powiadomić SMSem bo się boję jego słusznej z resztą reakcji ??? Poza tym za pracę otrzymuje się wynagrodzenie to nie jest wolontariat więc pewne zasady obowiązują także panie w ciąży...

        >>Nawet na jej zwolnieniu nie masz symbolu jednostki chorobowej, bo w mysl przepisów, do >>niczego ci ta wiedza nie jest potrzebna.

        Ale masz możliwość sprawdzenia zasadności L4...
        • 13.11.11, 13:23
          Zawiadomienie pracodawcy o nieobecności w pracy a dostarczenie zwolnienia to dwie różne sprawy. Szczegóły w google.wink Kodeks pracy nie precyzuje w jaki sposób pracownik ma to zrobić, w związku z tym każdy skuteczny sposób jest prawnie dozwolony, sms też i nie ma się czego czepiać.
          Dla formalności nie ma już L-4. ;-P
          A odmowa wykonania polecenia służbowego, to zupełnie co innego niż informacja o zwolnieniu lekarskim - patrz wyżej. smile
          --
          "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
          • 13.11.11, 13:29
            Selavi toteż my nie mówimy o kodeksie pracy tylko pewnych normach społecznych i dobrych obyczajach smile Nikt nie mówi że dziewczyna złapała KP...

            Jak to nie ma L4 ? Jeszcze we wrześniu na bezrobociu kazały mi przynieść wink ? Teraz jestem na zleceniu więc mnie nie dotyczy i tak... ale z ciekawości pytam.
            • 13.11.11, 13:39
              Ostatnio ( w 2008r.) to się druk ZLA nazywało.
              Chodzą słuchy, że chyba nazwa ma się zmienić znowu, a już prawie na pewno wink ma być parę rubryk mnie j do wypełniania.


              Akropo norm i obyczajów - to umówmy się - w pracy obowiązują przepisy.
              Prawdopodobnie z jednego powodu - UJEDNOLICONE przepisy obowiązują KAŻDEGO - i pracownika i pracodawcę.
              A normy i obyczaje to jednak są różne dla różnych ludzi, grup społecznych, etnicznych itp. i panuje tu dowolność.

              --
              "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
            • 13.11.11, 13:42
              Prawidlowa nazwa tego druku to ZUS ZLA czy jakos tak...
              --
              Gasofnia
    • 13.11.11, 13:01
      Co myślimy?
      Każdy może zachorowac nagle. Bez snucia planów. Bez względu na to czy jest w ciąży czy nie. Ty jesteś kierownikiem wiec zajmij się tym za co ci płacą, zarządzaniem obecnym w pracy personelem, załatwieniem zastępstwa, lub osobistym zakasaniem rekawów. Snucie domysłów i formułowanie oskarżeń oraz zabawa w lekarza orzecznika jest wstretna. Brzydzę sie takim "szefowaniem".
      --
      Ty i mama pilnują dwa siostrzyczki, co tato?
      • 13.11.11, 13:14
        A nie znajomością zasad dobrego wychowania i olewczym stosunkiem pracownika się nie brzydzisz ??
        • 13.11.11, 13:40
          drogie obrończynie panienki, co to zadzwonić do pracodawcy nie umie, proponuję:
          1. załóżcie własną firmę - taką skromną, do 25 pracowników.
          2. naprzyjmujcie młodych lasek, najlepiej na czas nie określony od razu.
          3. dajcie się wodzić za nos laskom z l4 ciążowym itp.

          jak nie splajtujecie po 2 latach, i będzie wam się jeszcze chciało bawić w biznes, ja też zabawię się we wrózkę i przepowim wam, że

          1. trzon waszego zespołu będą stanowić panie 40+ z odchowanymi dziećmi i doświadczeniem lub mężćzyźni, a nie wiatropylne lale, co zaraz po stażu lecą na ciążowe + młode matki, którym zależy na pracy i opiekujac sie dzieckiem pracują w domu
          2. jeśli przyjmiecie lalę, to tylko do segregowania poczty i parzenia kawy i innych prostych prac, oczywiście na czas określony i ja obserwujecie psychologicznie
          3. jak laska od razu zajdzie w ciążę, to przedłużycie umowę do dnia porodu i ani minuty dłużej

          dlaczego?
          bo będziecie szanować swój lojalny zespół i swoje pieniądze


          a co będzie jak lojalna pani z zespołu zaciąży?
          ano nic, bo pracując w dobrych warunkach i za dobrą kasę będzie chciała to robić dalej po macierzyńskim, a nie robić szefa w bambuko
          a co zrobi straszny szef ?
          ano zatrudni zastepstwo, a do szpitala pośle wiechcia i szampana, a może - o zgrozo! stawi się osobiście z kopertą "na pieluchy"

          przerobiłam
          • 13.11.11, 13:54
            Jestem 40+ -zaopiekuj się mną! wink
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
            • 13.11.11, 14:02
              jeśliś biegła rewidentka z j. fancuskim - pójdź w me ramiona!!!smile
              • 13.11.11, 14:31
                > jeśliś biegła rewidentka z j. fancuskim - pójdź w me ramiona!!!smile


                Nie jestem.
                Buuuuu....


                --
                "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
          • 13.11.11, 13:56
            Gorzej, ze szef nauczony zlym dosiwadczeniem, pognebi te lojalna. Tez przerobilam.
            --
            Gasofnia
          • 14.11.11, 00:49
            > a co zrobi straszny szef ?
            > ano zatrudni zastepstwo, a do szpitala pośle wiechcia i szampana, a może - o zg
            > rozo! stawi się osobiście z kopertą "na pieluchy"

            Znów mierzysz innych swoją miarą. Ja kiedyś uczciwie zadzwoniłam do szefowej, że rozebrała mnie grypa. Usłyszałam, że jestem... nieodpowiedzialna. Ona ma mały zespół, nie ma mnie kto zastąpić (goowno prawda). Byłabym świetnym pracownikiem, gdybym z tą grypą i wysoką gorączką poleciała do roboty. Tyle na temat "strasznego" szefa.
        • 13.11.11, 16:05
          Nie wyobrażam sobie wysłac sms. Z szacunku do pracodawcy.
          --
          no fatnycznie...
          • 13.11.11, 16:15
            Szacunek w obie strony powinien funkcjonowac. Niemniej jednak mloda siksa moze jeszcze miec braki w obyciu lub zwyczajnie byc przestraszona. Od dojrzalego szefa wymagalabym wiecej jednak niz tylko lament zalamanie rąk i bezpodstawne jeszcze zarzucanie komus brania lewych zwolnien.
            --
            Niedoble te goście. Nie psiniośły mi czekoladkówsad
            • 14.11.11, 18:22
              Ja bym od razu oddzwonila po tym sms-ie i zapytala sie, ile bedzie trwac to zwolnienie i co sie stalo. Spokojnym tonem rzecz jasna.
              --
              Gasofnia
              • 14.11.11, 18:35
                > Ja bym od razu oddzwonila po tym sms-ie i zapytala sie, ile bedzie trwac to zwo
                > lnienie

                przeciez dziewczyna napisala, ze dwa tygodnie na razie. To po co dzwonic?

                > i co sie stalo.

                A po co Ci to wiedziec? To jest tajemnica lekarska miedzy chora a lekarzem, ktory wystawil zwolnienie.


                Dlaczego autorka po prostu nie odpisze sms-em cos w desen "Dzieki za informacje. Odpoczywaj. Nie martw sie praca.".


                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
    • 13.11.11, 13:34
      Ja jestem w trochę podobnej sytuacji. Tydzień temu dziewczyna z którą pracuję (formalnie mi podlega) powiadomiła mnie że jest w ciąży. Wbrew forumowemu standardowi zrobiła to bardzo wcześnie (ca 8 tc). Od razu poprosiłam ją, że jeśli uzna, że już nie che lub nie może przychodzić do pracy to niech oczywiście idzie na zwolnienie, ale jedno ciurkiem, a nie co chwila z niego wraca. Wiem również że ciąża jest potencjalnie zagrożona więc jak tylko coś będzie nie tak to da mi znać abym była przygotowana na reorganizację pracy. Ustaliłyśmy to w normalnej rozmowie bez żadnych fochów. Ja równie uprzedziłam, że z szukaniem zastępstwa nie będę czekać na ostatnią chwilę, bo też się uzupełniamy a nie pokrywamy w obowiązkach. Nikt nie był urażony, myślę, że moje podejście znalazło zrozumienie.
      Nie przesądzając o tym jakie były przyczyny nieobecności Twojej koleżanki proponuje po prostu odbyć podobną rozmowę po jej powrocie do pracy. Jeśli podejdzie poważnie do Waszych ustaleń to jest wiarygodnym i odpowiedzialnym pracownikiem.
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
      • 13.11.11, 14:28
        > rdowi zrobiła to bardzo wcześnie (ca 8 tc). Od razu poprosiłam ją, że jeśli uzn
        > a, że już nie che lub nie może przychodzić do pracy to niech oczywiście idzie n
        > a zwolnienie, ale jedno ciurkiem, a nie co chwila z niego wraca.

        Czyli, innymi slowy, namawialas ja do przestepstwa...?

        > więc jak tylko coś będzie nie tak to da mi
        > znać abym była przygotowana na reorganizację pracy.

        Na reorganizacje pracy powinnas byc przygotowana w kazdym momencie. Zawsze ktos moze wpasc pod autobus, albo zlamac noge. Kolejna "kierowniczka" jak z koziej dupy trabka.

        > rozmowie bez żadnych fochów. Ja równie uprzedziłam, że z szukaniem zastępstwa n
        > ie będę czekać na ostatnią chwilę, bo też się uzupełniamy a nie pokrywamy w obo
        > wiązkach. Nikt nie był urażony, myślę, że moje podejście znalazło zrozumienie.

        Czyli dopuscilas sie dyskryminacji i mobbingu w jednym. Zalozylas i powiedzialas lasce wprost, ze jest niepelnowartosciowym pracownikiem i nawet bez zajakniecia szukasz za nia zastepstwa. De facto - wyrzucasz ja na zwolnienie i stwierdzasz, ze jest niemile widziana. Bosko smile Gdybym byla na miejscu laski juz bym siedziala na skardze u HRu.

        Boze, dzieki Ci, ze nie pracuje w Polsce smile

        --
        ---------

        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
        • 13.11.11, 14:38
          Napisz, że tylko udajesz taką "mądrą inaczej"
          Szczęśliwie wyemigrowałaś i na Ciebie już nie trafię.
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • 13.11.11, 14:46
            Prawda w oczy kole? big_grin


            > Szczęśliwie wyemigrowałaś

            Oj, tak smile Jestem bardzo szczesliwa z tego powodu.

            --
            ---------

            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
            • 13.11.11, 14:55
              Gdyby w tym co napisałaś było choć ziarno prawdy ...

              Kilka miesięcy temu zjechałaś mnie za to że potępiłam dziewczę które o ciąży nie powiadomiło swojego kierownika i chadzało na L4 tak co jakiś czas. Efekt końcowy tamtej sprawy jest taki, że na jej miejsce został przyjęty ... młody chłopak, bo jakoś temu przełożonemu młode dziewczyny zaczęły się niezbyt pozytywnie kojarzyć.
              Twój problem polega na tym, że w pracodawcy, przełożonym widzisz wroga, z którym trzeba walczyć. Zgodnie z prawe ale walczyć. Ja stosuję metodę rozmowy niezależnie po której stronie stoję. Jak dotąd z powodzenie.

              I szokuje mnie jak wiele z piszących uważa, że dobra organizacja to taka, która w pięć minut potrafi przejąć długoterminowo obowiązki jednego pracownika. Takie przerosty zatrudnienia to tylko chyba w budżetówce są możliwe.
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
              • 13.11.11, 15:15
                > Kilka miesięcy temu zjechałaś mnie za to że potępiłam dziewczę które o ciąży ni
                > e powiadomiło swojego kierownika i chadzało na L4 tak co jakiś czas. Efekt końc
                > owy tamtej sprawy jest taki, że na jej miejsce został przyjęty ... młody chłopa
                > k, bo jakoś temu przełożonemu młode dziewczyny zaczęły się niezbyt pozytywnie k
                > ojarzyć.

                Przypominam, ze nie ma obowiazku informowac o ciazy.

                > Twój problem polega na tym, że w pracodawcy, przełożonym widzisz wroga, z który
                > m trzeba walczyć. Zgodnie z prawe ale walczyć. Ja stosuję metodę rozmowy niezal
                > eżnie po której stronie stoję. Jak dotąd z powodzenie.

                Wrecz przeciwnie. Swoja prace uwielbiam rowniez dzieki temu, ze mam firme przestrzegajaca prawa co do przecinka. Moze Cie to zdziwi, ale w mojej firmie pytanie o powod zwolnienia jest zwyczajnie zabroniony, lacznie z tym, ze podczas zwolnienia przelozony nie ma prawa nawet zadzwonic do pracownika.

                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • 13.11.11, 16:06
                  Na tym polega różnica miedzy nami że Ty widzisz tylko obowiązki a ja patrzę dalej. Zgoda, nikt nie ma prawa wymagać oświadczenia nt ciaży ale jeśli mam do wyboru dwie osoby, przy czym ta druga postępuje bardziej probiznesowo czyli pomimo braku obowiązku poinformuje bo wie, że taki stan to coś innego niż grypa to wybieram tę drugą.
                  --
                  pozdrawiam
                  Dorota i Kuba&Bartek
                  • 13.11.11, 16:22
                    zgadzam sie z dorek... to nie chodzi o to że wymaga się od pracownika żeby się spowiadał ze szczegółów swoich niedomagań... ale jeżeli w PL mamy na dostarczenie zwolnienia 7 dni to co ma zrobić ten nieszczesny kierownik w tym czasie nie wiedzac dlaczego pracownika nie ma, czy i kiedy bedzie? jak tu planowac cos sensownie? czy telefon (a niechby i ten sms czy mail byle bardziej szczegolowy) z informacja ze jestem w szpitalu do dnia tego i tego i skontaktuje sie jak bede wiedzial cos wiecej to taki wysilek? przeciez nikt nie oczekuje wyznan intymnych o szczegolach niedomagan chyba... o wiele lepiej wspolpracuje sie z osobami z ktorymi latiwje sie skomunikowac... i chyba w druga strone tez to tak dziala - chyba lepiej byc poinformowanym przez pracodawce wczesniej niz gdy pracodawca trzyma informacjje do ostatniego, przewidzianego prawem terminu? jezeli zalezaloby pracownikowi na zaswiadczeniu od pracodawcy potrzebnym np. do kredytu to chyba lepiej jak pracodawca sie postara i wystawi jak najszybciej takie zaswiadczenie a nie czeka tydziien czy ile tam ma na wydanie takowego i wrecza nam je w ostatniej chwili BO TAKIE MA PRAWO? chodzi tu o wzajemne relacje...
    • 13.11.11, 13:37
      A skad wiesz co naprawde bylo?
      Przeciez moglo sie cos nagle stac. Ja tez deklarowalam, ze bede pracowac jak najdluzej i 2 dni potem bylam w szpitalu z krwawieniem.
      Potem po miesiacu siedzenia w domu wrocilam do pracy z deklaracja, ze super sie czuje itp. i po 3 dniach pracy w super samopoczuciu znow dostalam krwawienia ni z tego ni z owego, w pracy w dodatku, rzucilam to co akurat robilam i nawet biurka nie porzadkujac pognalam do lekarza.
      • 13.11.11, 13:52
        to jest zrozumiałe, tylko w takiej sytuacji laska mogła też wystukać np " krwawiłam",i wszystko jasne,
        albo jeśli jest w złym stanie i leży, poprosić kogokolwiek z rodziny o krótkie powiadomienie szefa o sytuacji
        nikt nie podważa zagrożeń w ciąży, ale kombinacja i brak info wkurza
        • 13.11.11, 13:57
          Jak sama napisałaś - może.
          Czyli nie MUSI.
          Czyli pretensje do niej nieuzasadnione.;-P
          --
          "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
        • 13.11.11, 14:00
          Ja kiedy pierwszy raz wyladowalam w szpitalu to tez nie podawalam szczegolow tylko samo info, mialam poronienie zagrazajace i nie mialam ochotyu na zwierzanie sie dokladnie z problemow luznej kolezance z pracy. W dodatku dalam znac nie z wyprzedzeniem a po poludniu w dniu kiedy do pracy nie przyszlam (czyli przez kilka godzin nikt nic nie wiedzial, ale mogl przypuszczac bo wiedzieli o ciazy).
          • 13.11.11, 14:03
            No to zle zrobilas - info o nieprzyjsciu podaje sie jak najszybciej, a juz na pewno przed rozpoczeciem dniowki. No chyba ze sie nieprzytomnym lezy, a cala rodzina wymarla...
            --
            Gasofnia
            • 13.11.11, 17:42
              > No to zle zrobilas - info o nieprzyjsciu podaje sie jak najszybciej, a juz na p
              > ewno przed rozpoczeciem dniowki. No chyba ze sie nieprzytomnym lezy, a cala rod
              > zina wymarla...

              A skad wniosek, ze nie podalam jak najszybciej?
          • 13.11.11, 14:06
            ależ nikt tego nie wymaga, ale przyznasz, ze komunikat " jestem w szpitalu" koniec komunikatu - brzmi nieco inaczej niż mam l4 na 2 tygodnie
            • 13.11.11, 15:22
              Albo: "Od poniedzialku jestem na L4".
              --
              Gasofnia
            • 13.11.11, 17:44
              Nie podalam, ze jestem w szpitalu tylko ze nie moge przyjsc do pracy przez conajmniej kilka dni i ze dostarcze zwolnienie lekarskie.
        • 13.11.11, 14:07
          Zastanawiam się dlaczego dorosłe kobiety o innej kobiecie w ciąży piszą"laska","dziewczę" itp.Tak lekceważąco.
          I co ona ma się opowiadac kierowniczce?Może szefowi powie więcej?Musi się obnosic,że krwawiła?
          Ja z moim szefem mam bardzo dobre relacje,ale idąc na zwolnienie nie chciałam mu opowiadac,że raz już poroniłam i że krwawiłam w kolejnej ciąży.

          Może wysłała smsa że bierze wolne i nie chciała wdawac się w szczegóły?Ma do tego prawo.
          • 13.11.11, 14:18
            czuję się wywołana do odpowiedzi

            'laska" i "lala" napisałm o panienkach, co to ledwie zaciązyły, pojawiają się i znikają na l4 a w przerwach latają po galeriach i na Kanary last minute (nie o takich broń Boże z uzasadnionym l4, czy tez zwykłym chorobowym umiejących poinformować o skali problemu zdrowotnego)

            o lojalnych pracownicach napisałm "młode mamy" - co chyba ci umknęło?

            pracodawcaa naprawdę nie ekscytuje się niezdrowo problemami kobiet w ciąży - chodzi mu raczej o informacje niezbędne do ewentualnej czasowej reorganizacji

            tym bardziej, że oprócz lal w ciązy pracują tam też inne osoby, które mają być prawo szanowane i traktowane zgodnie z KP i zakresem obowiązków a nie co 2 tygodnie stawiane pod ścianą z nadprogramowymi zleceniami na cito i całością bałaganu bo lala chce "odpocząć"
            • 13.11.11, 14:38
              > pracodawcaa naprawdę nie ekscytuje się niezdrowo problemami kobiet w ciąży - c
              > hodzi mu raczej o informacje niezbędne do ewentualnej czasowej reorganizacji

              To moze jeszcze napisz w jaki sposob szczegolowa informacja o przypadlosci zdrowotnej jest niezbedna w czasowej reorganizacji, na ktora, przypominam, jako kierownik zespolu powinnas byc zawsze gotowa??

              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 13.11.11, 14:56
                nie jestem autorką wątku, więc doczytaj, do kogo piszeszsmile

                ja napisałam, że interesuje mnie ogólna informacja na temat prognozowanego czasu nieobecności czyli dolegliwość poważna/lekka
                kto chce daje info: miałam krwotok", kto chce - mam problem zdrowotny, będę długo nieobecna - ja słucham i wnioskuję
                mnie interesuje czas nieobecności i podjęcie odpowiednich kroków
                oczywiście, może też dziewczyna chodzić mi co 2 tygodnie na l4 - i tak w kółko przez 9 miesiecy (zamiast wziąć zwolnienie do końca i nie narażać siebie i dziecka - bo zakładam, jako praworządny pracodawca, ze jeśli potrzebuje l4 co tydzień-dwa, to z ciażą i jej samopoczuciem jest duży problem)

                i wtedy jest logiczne, że zwolnie ją, gdy tylko prawo mi pozwoli

                bo ZUS za takie hocki-klocki płacę ja (brak ciągłości 35 dni), a dodatkowo taki pracownik naraża firmę na straty, zespół na stres itd

                a ona wtedy przyjdzie na emamę i będzie płakać

                PS. A oczywiście nie słyszałaś, ze pracodawca w uzasadnionych przypadkach też ma prawo skierować pracownika na badania stwierdzające stan zdrowia (nie tylko obowiązkowe: okresowe) i ich niewykonanie w wyznaczonych terminach (tak jak okresowych) skutkuje rozwiązaniem umowy o pracę?
                • 13.11.11, 15:19
                  > oczywiście, może też dziewczyna chodzić mi co 2 tygodnie na l4 - i tak w kółko
                  > przez 9 miesiecy (zamiast wziąć zwolnienie do końca i nie narażać siebie i dzi
                  > ecka - bo zakładam, jako praworządny pracodawca, ze jeśli potrzebuje l4 co tydz
                  > ień-dwa, to z ciażą i jej samopoczuciem jest duży problem)
                  >
                  > i wtedy jest logiczne, że zwolnie ją, gdy tylko prawo mi pozwoli

                  Czyli zwolnisz ja dlatego, ze przestrzegala prawa i zamiast isc na lewe zwolnienie, to brala je zgodnie z potrzeba. Boze, widzisz i nie grzmisz?! To juz nawet nie jest chore, to jest jakis matrix.

                  > PS. A oczywiście nie słyszałaś, ze pracodawca w uzasadnionych przypadkach te
                  > ż ma prawo
                  skierować pracownika na badania stwierdzające stan zdrowia

                  Zaraz zaraz. Przeciez Ty sie juz kompletnie zakrecilas. Najpierw chcesz dziewczyne wysylac kogos na dlugie, nieuzasadnione zwolnienie (w dodatku grozac zwolnieniem gdy sie nie dostosuje i nie zlamie prawa), a potem piszesz o kierowaniu pracownika na jakies badania? To zdecyduj sie w koncu czego chcesz. Ma isc na lewe zwolnienie, czy naslesz na nia ZUS?

                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • 13.11.11, 15:36
                  lala, ty chyba czytac nie umiesz

                  więc tłumaczę w prostych słowach: jeśli kobieta w ciąży (czy inny pracownik) ciągle ponawia zwolnienia w krótkich odstępach czasu, mam powody przypuszczać, że jest to poważna/przewlekła dolegliwość mogąca powodować niezdolność do pracy
                  więc
                  1. kobieta w ciązy, jeśli przebieg ciąży jest nieprawidłowy, powinna przebywać na zwolnieniu i pod stała kontrolą lekarza do porodu

                  2. jeśli się tak nie dzieje i fakt ten mnie niepokoi, że np. nie przyjmuje ciągłego zwolnienia od lekarza (może tak zrobić- pacjent może odmówić przyjęcia zwolnienia od lekarza nie informując pracodawcy) i mimo zagrożenia chodzi do pracy, mam prawo wysłać pracownika na badania, aby nie narażać się na konsekwencje dopuszczenia jej do pracy mimo przeciwwskazań i wtedy ona ma obowiązek dostarczyć stosowne zaświadczenie lekarskie o zdolności/niezdolności do pracy.

                  3. jeśli punkt 1 i 2 nie sprawdzają się, wówczas zachodzi podejrzenie, ze pracownik otrzymał nieuzasadnione zwolnienie i powiadamia się ZUS.
                  • 13.11.11, 16:20
                    > lala, ty chyba czytac nie umiesz

                    Lala, a Ty juz sie tak zakrecilas, ze juz chyba bardziej sie nie da.

                    > więc tłumaczę w prostych słowach: jeśli kobieta w ciąży (czy inny pracownik) ci
                    > ągle ponawia zwolnienia w krótkich odstępach czasu, mam powody przypuszczać, że
                    > jest to poważna/przewlekła dolegliwość mogąca powodować niezdolność do pracy

                    Nie wiedzialam, ze w Polsce istnieje przymus chodzenia na dlugie zwolnienia, zamiast tylko wtedy, gdy pracownik zle sie czuje.

                    > 1. kobieta w ciązy, jeśli przebieg ciąży jest nieprawidłowy, powinna przebywać
                    > na zwolnieniu i pod stała kontrolą lekarza do porodu

                    O la la. To moze w ogole zlikwidujmy lekarzy, skoro to Ty wiesz lepiej kto jest chory, kto nie i kto ile czasu powinien przebywac na zwolnieniu lekarskim.
                    Jak narazie to to nie jest Twoja brocha kto powinien przebywac na zwolnieniu i jak dlugo i jak czesto. A swoje domysly mozesz sobie wsadzic gdzies. Gdyby mnie jakas glupia kierownica wyslala na badania bo ZGODNIE Z PRAWEM korzystam ze zwolnienia wtedy kiedy sie ZLE CZUJE, to bym wysmarowala jej taki pozew do sadu o mobbing i dyskryminacje, ze by sie laska nogami nakryla.

                    2. jeśli się tak nie dzieje i fakt ten mnie niepokoi, że np. nie przyjmuje ciąg
                    > łego zwolnienia od lekarza (może tak zrobić- pacjent może odmówić przyjęcia zwo
                    > lnienia od lekarza nie informując pracodawcy) i mimo zagrożenia chodzi do pracy
                    > , mam prawo wysłać pracownika na badania, aby nie narażać się na konsekwencje
                    > dopuszczenia jej do pracy mimo przeciwwskazań,.

                    A lekarz orzecznik uzna, ze skoro inny lekarz wystawia zwolnienia tak, a nie inaczej, to znaczy, ze nie zachodzi podejrzenie, ze pracownica nie nadaje sie do pracy.

                    > 3. jeśli punkt 1 i 2 nie sprawdzają się, wówczas zachodzi podejrzenie, ze praco
                    > wnik otrzymał nieuzasadnione zwolnienie i powiadamia się ZUS.

                    WTF??? Ja pierdziu. Normalnie widze, ze jak juz chorowac to z przytupem bo inaczej podejrzewaja o symulacje big_grin Bo tak zwyczajnie nie mozna sie czuc zle przez tydzien, a potem dobrze przez dwa, a potem miec sraczke przez tydzien, a potem czuc sie dobrze, a potem miec mdlosci przez dwa, a potem czuc sie dobrze itp. itd.
                    Dziewczyno, puknij sie w glowe. A najlepiej to polecam wizyte u psychiatry.




                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                    • 13.11.11, 22:14
                      lekarz wystawia zwolnienie od wizyty do wizyty, a nie od razu do konca ciazy
                      do nastepnej wizyty przeciez mozna wydobrzec i zwolnienie bedzie niepotrzebne, a tak to bedzie "lewe", chyba logiczne?
                      --
                      http://www.suwaczki.com/tickers/h4zp3e3kzfdyn91m.png
                • 13.11.11, 17:59
                  > kto chce daje info: miałam krwotok", kto chce - mam problem zdrowotny, będę dłu
                  > go nieobecna - ja słucham i wnioskuję
                  > mnie interesuje czas nieobecności i podjęcie odpowiednich kroków

                  Ale dziewczyna opisana przez autorke watku dopiero co poszla na pierwsze zwolnienie, byc moze jeszcze nie moze nic mowic o rokowaniach. Z doswiadczenia wlasnego wiem, ze lekarze nie mowia od razu o rokowaniach nie majac szerszego obrazu, do ktorego potrzebne sa badania, obserwacja, reakcja na leczenie itp a na to wszystko trzeba czasu. Wiec niepotrzebnie naskakujesz na dziewczyne.
            • 13.11.11, 14:40
              > tym bardziej, że oprócz lal w ciązy pracują tam też inne osoby, które mają być
              > prawo szanowane i traktowane zgodnie z KP i zakresem obowiązków a nie co 2 tygo
              > dnie stawiane pod ścianą z nadprogramowymi zleceniami na cito i całością bałag
              > anu bo lala chce "odpocząć"

              A to, wybacz, jest tylko i wylacznie Twoja sprawa. To Ty jestes kierownikiem zespolu. To Ty powinnas rozkladac obowiazki tak, aby takie sytuacje nie mialy miejsca.


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 13.11.11, 15:08
                nie, nie jestem
                jestem pracodawcą, który dba o pracowników i dobrze ich opłaca
                a w zamian oczekuje lojalności i harmonijnego funkcjonowania firmy
                dzięki której wszyscy zarabiają
                i premie dostają
                • 13.11.11, 15:22
                  > a w zamian oczekuje lojalności

                  Lojalnosc to nie w tym biznesie. Lojalnosci to mozna oczekiwac od przyjaciol. Zwiazek pracodawca-pracownik to zwiazek biznesowy.

                  > i harmonijnego funkcjonowania firmy

                  Harmonijne funcjonowanie firmy to broszka tych, ktorzy za to dostaja wynagrodzenie, czyli kierownictwa. Pracownik podrzedny dostaje pieniadze za co innego.


                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • 13.11.11, 15:48
                    nie ośmieszaj się już, proszę

                    idąc tokiem twojego myślenia - pracownik na zwolnieniu to pracownik niedochodowy, więc zaburza układ biznesowy,
                    zatem go się pozbywam i przyjmuję osobę, która nie zaburza, bo lojalność to nie w tym biznesie, prawda?
                    a pracownikowi płacą za pracę, jeśli zatem jej nie wykonuję to go zwalniam

                    z największą przyjemnością, kochanie
                    tylko nie leć do HR, bo u mnie go nie masmile



                    • 13.11.11, 16:26
                      > zatem go się pozbywam i przyjmuję osobę, która nie zaburza, bo lojalność to nie
                      > w tym biznesie, prawda?

                      Nie, nie prawda, bo obowiazuje Cie cos takiego jak prawo pracy. Dopoki ktos korzysta z uprawnien ZGODNIE z prawem, a nie lamie je zgodnie z Twoim widzimisie, to chroni go prawo. Surprise, surprise... Wylanie kogos za to, ze nie zrobil czegos nielegalnego jest lakomym kaskiem dla kazdego sadu pracy, wiec powodzenia zycze!

                      > tylko nie leć do HR, bo u mnie go nie masmile

                      Wiedzialam, ze to jakas firma krzak big_grin W normalnej firmie z takim podejsciem szorowalabys kibel, a nie byla na kierowniczym stanowisku.
                      Najsmieszniejsze jest to, ze w takich bzdzianych firemkach pracuja ludzie, ktorym sie wydaje, ze wykonuja najwazniejsza prace na swiecie i kazdy pracownik ma tak powazne obowiazki, ze jest absolutnie niezastapiony.

                      --
                      ---------

                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • 13.11.11, 16:01
                    jak rozumiem, jesteś pracownikiem niższego szczebla - czyli owym "podrzednym"
                    nigdy też nie miałaś własnego biznesu
                    i w związku z tym nie pojmujesz podstaw zarządzania firmą
                    • 13.11.11, 16:31
                      > jak rozumiem, jesteś pracownikiem niższego szczebla - czyli owym "podrzednym"

                      Jesli chodzi Ci o to, ze jeszcze nie jestem CEO, to tak, zdecydowanie jestm tylko "podrzednym" pracownikiem big_grin

                      > i w związku z tym nie pojmujesz podstaw zarządzania firmą

                      spuszcze na to zaslone litosciwego milczenia, kierowniczko z firmy bez dzialu HR wink


                      --
                      ---------

                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
        • 13.11.11, 14:33
          > to jest zrozumiałe, tylko w takiej sytuacji laska mogła też wystukać np " krwaw
          > iłam",i wszystko jasne,

          JAJA sobie robisz??? Ktos ma obcej osobie pisac, ze krwawi? A moze opisac Ci jeszcze wielkosc skrzepow?

          Zdaj sobie sprawe wreszcie, ze jako jej przelozona (nawet nie pracodawca) nie masz absolutnie zadnego prawa do wtryniania nosa w jej sprawy zdrowotne. Szczegoly jej przypadlosci sa TAJEMNICA LEKARSKA. Nie slyszalas o czyms takim?

          Jako kierownik dalas ciala i tak naprawde kierujesz wku... za wlasna nieudolnosc na bogu ducha winna dziewczyne. Powyzej juz ktos napisal: zbyt personalnie angazujesz sie w ta sytuacje. To jest tylko praca. Nie powinno Cie obchodzic co dziewczeciu dolega tylko zajac sie swoimi obowiazkami. Zbyt personalnie podchodzisz do swojej pracy. Musi to byc bardzo mala firma, ze taka osoba jest w niej kierownikiem. W wiekszej, nie wychynelabys nosa poza stanowisko asystenta.

          --
          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
          • 13.11.11, 16:38
            d.o.s.i.a napisała:

            > Musi to byc bardzo mala firma, ze taka osoba jest w niej k
            > ierownikiem. W wiekszej, nie wychynelabys nosa poza stanowisko asystenta.
            >

            hm... to wielkość firmy jest tu jakimś wyznacznikiem? znaczy się w koncernach kierownicy to geniusze a w małych firmach to przygłupy, którzy w koncernie by "zamiatali" co najwyżej??? jak dobrze to wiedzieć big_grin
            • 13.11.11, 16:46
              > hm... to wielkość firmy jest tu jakimś wyznacznikiem? znaczy się w koncernach k
              > ierownicy to geniusze a w małych firmach to przygłupy, którzy w koncernie by "z
              > amiatali" co najwyżej??? jak dobrze to wiedzieć big_grin

              Nie geniusze, tylko ludzie odpowiednio przeszkoleni i z doswiadczeniem. Czyli tacy, ktorzy znaja sie na swojej pracy i maja predyspozycje do zarzadzania ludzmi i lata doswiadczenia w tej kwestii. Z postawy autorki wynika, ze jest mloda, niedoswiadczona siksa i nawet nie za bardzo wie na czym polegaja jej obowiazki. I zamiast stanac na wysokosci zadania i zorganizowac prace zespolowi (za co jej placa) to bije piane na forum robiac DOMYSLY na temat jakiegos zwolnienia. Gdybym ja nawalila z projektem bo nie przewidzialam choroby kolegi z zespolu to bym dostala o tym odpowiedni "feedback" na rocznej ocenie ze wskazaniem na to co JA powinnam poprawic w moim sposobie zarzadzania projektem. Bo to jest moj zakichany obowiazek takie rzeczy planowac.
              No ale moze rzeczywiscie ja inne kryteria stosuje, bo u mnie w firmie robi sie plany i symulacje na wypadek ataku terrorystycznego. Czyjas ciaza jest akurat bzdetem.

              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 13.11.11, 16:54
                no ale naprawdę uważasz że w wielkich firmach to tylko odpowiedni ludzie zostają kierownikami a w małych to tylko mało doświadczeni i nieodpowiedni??? strasznie generalizujesz
                • 13.11.11, 17:01
                  > no ale naprawdę uważasz że w wielkich firmach to tylko odpowiedni ludzie zostaj
                  > ą kierownikami

                  Oczywiscie sa dobrzy, albo zli menadzerowie. Ale zeby zostac menadzerem w wielkiej firmie, to trzeba miec za pazurami wiele lat pracy, doswiadczenia, kierowania swoimi projektami i obserwowania innych. Wiec szansa, ze kierownikiem zostanie osoba, ktora nie ma pojecia o zarzadzaniu zespolem jest naprawde b. mala.

                  a w małych to tylko mało doświadczeni i nieodpowiedni??? straszn
                  > ie generalizujesz

                  Ja nie generalizuje, tylko pisze o autorce watku. Z jej wypowiedzi i organizacji pracy, ktora jest w jej zespole jednoznacznie wynika, ze jest b. niedoswiadczona.


                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • 13.11.11, 17:14
                    "Ja nie generalizuje, tylko pisze o autorce watku. Z jej wypowiedzi i organizacji pracy, ktora jest w jej zespole jednoznacznie wynika, ze jest b. niedoswiadczona."

                    D.o.s.i.u., chetnie skorzystam z rad osoby bardziej doświadczonej. Tak jak pisałam mam w dziale 3 stanowiska: specjalistę ds reklamy i promocji, specjalistę ds produktu i grafika. Nie mam pojęcia jak sprawić zeby każdy z nich był w stanie zastąpić kolegę./koleżankę na odpowiednim poziomie merytorycznym dłużej niz podczas 2-tyg urlopu. Szczególnie grafika smile
                    Podpowiesz cos?
                    • 13.11.11, 17:24
                      hehe, tu rzeczywiście tylko D.o.s.i.a. pomożesmile
                      przy zastąpieniu grafika w tej konfiguracji nawet ja - wyzyskiwacz z firmy "krzak" , co gnębi biedne ciężarne i mobbinguje 24/24
                      wymiękamsmile
                      Ps. mam wyjście:
                      sklonować?
                    • 13.11.11, 17:25
                      bo sytuacja zupełnie inaczej wygląda w wielkiej firmie, która zatrudnia przynajmniej dwóch specjalistów "pokrewnych" a inaczej w małych firmach gdzie nie ma takiej możliwości, bo jednak nikt nie będzie zatrudniać pracowników "na zapas" - w razie chorób, zwolnień i innych zdarzeń losowych... a poza tym jeżeli z każdej strony było podejście "NIE MUSZĘ" tego czy tamtego robić to Pani Kasia powie że ona w zakresie obowiązków nie ma tego co robi Pani Zosia - a co gorsza nie ma takich kwalifikacji (bo też nie na takie stanowisko została zatrudniona wink
                    • 13.11.11, 18:05
                      grafik-freelancer z zewnątrz.
                      --
                      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
                      • 13.11.11, 18:20
                        tak oczywiscie, ale dosia sugerowała ze zle organizuję pracę skoro nie mam pełnej zastepowalności w zespole. Oczywiscie ze zatrudnie kogoś z zewnątrz ale dopiero w sytuacji kiedy zabraknie pracownika a nie na stałe zeby był w razie w.
                        • 13.11.11, 18:45
                          Nie chodzilo mi o pelna zastepowalnosc, a pewna zastepowalnosc tj. taka, przy ktorej czyjes zwolnienie na dwa tygodnie nie bedzie powodem do zespsucia calego weekendu, watku na forum, domyslow na temat co tez ta bzdziagwa wymysli i ogolnej paniki. Z reguly wystarczy nawet omowienie kto gdzie trzyma dokumenty, nad czym obecnie pracuje (np. cotygodniowe spotkania na ten temat), jak wyglada grafik prac na nastepny tydzien/dwa, co jest super pilne, a co ewentualnie mozna przelozyc gdyby cos sie dzialo.

                          Jesli grafika nie ma przez dwa tygodnie, to zespol konczy projekty, ktore da sie skonczyc przy nieobecnym grafiku i rozpoczyna nowe tymczasowo pracujac bez wkladu grafika. Mozna wykorzystac ten czas na zaplanownie kolejnych projektow, omowienie strategii, burze mozgow, podokanczanie spraw, na ktore normalnie nie ma czasu. W miedzyczasie kierownik robi plan co bedzie gdy pracownik jednak nie przyjdzie do pracy po tych dwoch tygodniach i jakie bedzie to mialo konsekwencje dla prowadzonych projektow i jest gotowy na obie ewentualnosci. Z reguly dwa tygodnie to nie tak znowu strasznie dlugo, zeby od razu wszystko sie w firmie walilo i zeby trzeba bylo szukac zastepstwa na gwalt (chociaz oczywiscie zaraz mi napiszesz, ze absolutnie u Was wszystko dzieje sie w mgnieniu oka i kazda godzina sie liczy...). Zazwyczaj po ok. miesiacu juz wiadomo, czy zastepstwo bedzie koniecznie potrzebne, a to jest b. duzo czasu, zeby obgadac to z wyzszym kierownictwem i znalezc kogos z zewnatrz.

                          --
                          ---------

                          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • 13.11.11, 19:04
                            D.o.s.i.a.Napisałam wiele wątków temu ze nie ma w moim problemu z zastępowalnością w czasie czyjegoś urlopu czy choroby na okres kilku tygodni.
                            Sms koleżanki odebrałam jako początek chorowania przez całą ciążę, stąd taka a nie inna moja reakcja.
                            • 13.11.11, 19:18
                              > Sms koleżanki odebrałam jako początek chorowania przez całą ciążę, stąd taka a
                              > nie inna moja reakcja.

                              To zastanow sie teraz, na spokojnie, na jakiej podstawie tak pomyslalas? Bo bylo smsem? A daj spokoj. Moze sie dziewczyna bala, ze jak zadzwoni to ja wypytasz o wielkosc skrzepow i wolala tak napisac? Jak bedziesz w porzadku i nie zrobisz afery to mozliwe, ze dziewczyna widzac, ze nie ma sie czego bac nastepnym razem zadzwoni.
                              Choc, oczywiscie moze tak byc, ze wiecej jej nie zobaczysz. Ale nie ma powodu, zeby sie przez to nakrecac i psuc sobie weekend. Wyluzuj, naprawde.


                              --
                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • 13.11.11, 23:40
                            czywiscie zaraz mi
                            > napiszesz, ze absolutnie u Was wszystko dzieje sie w mgnieniu oka i kazda godz
                            > ina sie liczy...).

                            w małych firmach, ktore produkują bezpośrednio na rynek dokładnie tak jest -liczy sie każda godzina, klient oczekuje produktu/uslugi w danym dniu o tej porze i nie ma zmiluj. to tylko korpo moze funkcjonować sobie w oderwaniu od klientów (wszyscy klienci banków wiedzą, jaki jest czas reakcji na ich problem), robiąc te wszystkie "planowanie kolejnych projektów, burze mózgów" etc.
                            • 14.11.11, 12:14
                              > w małych firmach, ktore produkują bezpośrednio na rynek dokładnie tak jest -lic
                              > zy sie każda godzina, klient oczekuje produktu/uslugi w danym dniu o tej porze
                              > i nie ma zmiluj.

                              Jaaasne.

                              to tylko korpo moze funkcjonować sobie w oderwaniu od klientów
                              > (wszyscy klienci banków wiedzą, jaki jest czas reakcji na ich problem), robiąc
                              > te wszystkie "planowanie kolejnych projektów, burze mózgów" etc.

                              Ale jakims dziwnym trafem to w korporacjach pracuje sie po 12 godzin na dobe, a nie do 15tej, coby odebrac dziecko z przedszkola.

                              A tak poza tym to gratuluje firemkom, w ktorych nic sie nie planuje. Bo skoro tak pogardliwie piszesz o "planowaniu i burzach mozgow" to znaczy, ze jeszcze nigdy nie musialas sama starac sie o prace, ani wygrywac klientow. Byc moze ktos zleca Ci prace i przynosi codziennie na biureczko papiery do wypelnienia i nigdy nie musialas martwic sie o konkurencyjnosc, nowe produkty i usprawnienie procesow. Ale sa ludzie, ktorzy musza to robic, wiec nie wypowiadaj sie tak lekcewazaco o tych wszystkich burzach mozgow.


                              --
                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 13.11.11, 23:25
                no tak, feedback, roczna ocena, projekty. korporacja, wirtualny świat wirtualnych osiągnięć smile
              • 13.11.11, 23:33
                mnie niezmiennie śmieszą tacy ludzie, co myślą, ze korporacja to jest dopiero prawdziwa praca i biorą to wszystko tak na poważnie, te wszystkie projekty, meetingi, appraisale, conf calle i cały ten badziew, wirtualny świat istniejący sam dla siebie, z tymi wszystkimi nadętymi managerami w korporacyjnych lexusach, którzy pobierają astronomiczne pensje nie wiadomo za co, bo jakby mieli poprowadzić 5-osobową firme, ktora naprawdę cos produkuje, nie wirtualne wartości, to by się zesrali po 2 tygodniach, gdy jedna pracownica poszłaby im na zwolnienie.
          • 13.11.11, 23:24
            a Ty pewnie pracujesz w korporacji i myślisz, ze to szczyt tego, co człowiek może osiągnąć? dosia, jako emigrantka możesz nie wiedzieć, ale to małe firmy w Polsce stanowią filar gospodarki i to one zatrudniają najwięcej ludzi, nie korporacje, które zyski odprowadzają do central albo w ogóle ich nie wykazują, by podatków nie płacić, a gdy im się zesra jakas spółka za oceanem, robią oszczędnosci i cięcia we wszystkich oddziałach i bez mrugnięcia okiem zwalniają tysiące ludzi. jestem pracownikiem korporacji odkąd pracuję i jeszcze nie widziałam tego, zeby korpo dzielila ze swoimi pracownikami tym co zarobi - od tego ma akcjonariuszy, natomiast jak ma problemy, to pracownicy pierwsi idą pod nóż.
            • 14.11.11, 12:06
              > iuszy, natomiast jak ma problemy, to pracownicy pierwsi idą pod nóż.

              Z odprawa w wysokosci rocznej, nieopodatkowanej pensji.
              Zyc nie umierac smile


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 14.11.11, 20:02
                jeżeli tak w twojej korpo jest to szczerze zazdroszczę - w mojej niestety nie uncertain
    • 13.11.11, 15:39
      Fiu, fiu. Dostało mi się, może macie rację, że za bardzo osobiscie to odbieram i patrze przez swój pryzmat i pryzmat innych dziewczyn, które do tej pory w tej firmie były w ciąży. Nigdy o zwolnieniu nie powiadamiałam szefa smsem, zawsze jest telefon i można normalnie przedstawić sytuację i zastanowić się co dalej.
      Obecnie nie stanowi problemu że muszę przeorganizować prace, dam sobie z tym radę, nie musicie się martwić. Zespół sobie dobrze radził w obecnym składzie i nie było potrzeby zatrudniania dodatkowej osoby, więc proszę mi tu nie sugerować ze jako kierownik dałam ciała bo niby mam za mało ludzi.

      Chodzi mi o fakt ze praca jest odpowiedzialna i jeśli koleżanka zostawiła nas z dnia na dzień nie z nagłej przyczyny ( a wszystko na to wskazuje) to pozostali będą mieli problem. Więc bardziej tu zabrakło zwykłej koleżeńskości i solidarności.Co innego jakby jej stanowisko było łatwo zastępowalne, wtedy faktycznie moze z dnia na dzień nie przyjść i nie ma kłopotu.

      Rozumiem, ze praca to nie wszystko ale wasze podejście że ta dziewczyna nic nie musi, więc o co robię halo, mnie osobiście dziwi. Pewnie, ze nie musi. W związku z tym ja też nie muszę z nią dłużej pracować. Praca pracą ale jakieś stosunki międzyludzkie obowiązują.
      I na pewno się mnie nie boi, bo nie ma czego. Poza tym wiele dziewczyn z innych działów przed nią było w ciąży, widziała jak wszystko było załatwiane, widziała ze wracają po macierzyńskim. Zadna się nie poświęcała, nie robiła niczego sprzecznego z prawem.

      I wystarczyłoby ze napisała w sms że jest w szpitalu, albo ze coś poważnego się stało i musi poleżeć 2 tyg i jak coś się wyklaruje to da znać co dalej. ja nie jestem jakimś tam kierownikiem, chodziłyśmy razem do szkoły, kurczę, nie mówię ze jakieś przyjaciółki z nas, ale koleżanki z pracy. O wielu rzeczach rozmawiamy i info ze jest w szpitalu nie jest zadnym zwierzaniem się szefowi z prywatnych spraw.
      Zawiodłam sie na niej, tak po ludzku...
      • 13.11.11, 15:57
        nie przejmuj się, kochana

        większość oburzonych nigdy zapewne nie prowadziła firmy
        ty masz lepiej, bo jesteś kierownikiem, nie włascicielem, pociesz sięsmile

        oczywiście, nie masz obowiązku przedłużać z nią współpracy, jeśli twoje obawy co do jej postawy okażą się uzasadnione, jeśli jej niefrasobliwość i wykorzystywanie sytuacji będzie się powtarzać i zaburzy pracę zespołu

        ja też bym taką osobę zwolniła
        • 13.11.11, 16:11
          W mojej mlodej 200 osobowej firmie, w ktorej na dana chwile jest kilka kobiet w ciazy, jeszcze zadna nie korzystala z kilkutygodniowego zwolnienia. Jedna w ciazy blizniaczej poszla na krotkowterminowa rente, na miesiac przed porodem, o czym wiedzielismy 2 miesiace wczesniej. Poza tym wszystkie chodza do pracy do konca, na zwolnienia nie musza chodzic, bo mozna zostac w domu bez wizyty u lekarza, zostaja w domu jak ... sa chore. I tak od 6 lat. Nie ma plagi zwolnien i tak jest naokolo. U mnie w zespole jest dziewczyna w ciazy. Ma koszmarne mdlosci, pracuje wczesnie rano, pozniej idzie do domu sie przespac, i wraca popoludniu. Efektywnosc jej nie spadla. Wyganialam inna dziewczyne w ciazy blizniaczej pod koniec na urlop, nie skorzystala, bo "w domu to sie tylko denerwuje czekaniem, w pracy czas lepiej leci i ruszajac sie lepiej sie czuje"
          Ciaz zagrozonych nie leczy sie lezeniem, bo juz od dawna wiadomo, ze lezenie daje.... nic. Nasza recepcjonistka w ciazy ze wczesnymi skurczami byla w szpitalu..... 2 dni, Wrocila do pracy, wychodzila z pracy o godzine wczesniej i odpoczywala w domu.

          Bardzo latwo moznaby zweryfikowac te prawdziwe zwolnienia od tych naciaganych, wystarczyloby po 5 dniach wysylac pacjentke na .... krotkoterminowa rente z platnoscia 60%, wtedy odsialoby sie ziarno od plew. I zlikwidowac umowy bezterminowe, jak w wielu prywatnych firmach. Ja jeszcze nigdy nie pracowalam na beterminowa umowe.
          • 13.11.11, 16:16
            amensmile
          • 13.11.11, 16:30
            "Ciaz zagrozonych nie leczy sie lezeniem, bo juz od dawna wiadomo, ze lezenie daje.... nic."


            Tiaaa...
            Zwłaszcza jak się wcześniej straciło ciażę albo i kilka ciąż a w obecnej ma założonego McDonalda.
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
            • 13.11.11, 19:14
              Cytat Zwłaszcza jak się wcześniej straciło ciażę albo i kilka ciąż a w obecnej ma założonego McDonalda.
              Przy poronieniach nawykowych 3+, nalezy wlaczyc diagnostyke i leczenie. CZesto to problemy immunologiczne, i zadne lezenie tego nie zalatwi.
              Lekarze na wyrost zalecaja lezenie, nie robiac diagnostyki, a kobieta ma poczucie ze "cos" robi dla tej ciazy. Bo bezsilnosc jest dobijajaca.
              Jeszcze raz, w populacji kobiet z ktora mam do czynienia, miesiacami, nie lezala ZADNA. Moze to bym kilkudniowy odpoczynek z powodu nadcisnienia, albo przedwczesnych skurczow, ale nie w I trymestrze.
              Kolezanki w ciazach blizniaczych pracowaly do konca, w Polsce niedopomyslenia.
              Znam jedna dziewczyne, ktora miala gestational diabetes i nadcisnienie i polezala w szpitalu tydzien w 8 miesiacu, pozniej przeszla na krotkotrwala rente do porodu, bo rzeczywiscie nie powinna byla pracowac, zwlaszcza, ze dojezdzala godizne w jedna strone samochodem. W nastepnej ciazy blizniaczej, w 6 miesiacu uprzedzila, ze odejdzie na wczesniejszy urlop jak zacznie 8 miesiac, tez miala cukrzyce ciazowa, nadcisnienie i niespelna 2 letnie dziecko w domu. Wszyscy szlismy jej na reke, np. pozwalano jej pracowac z domu 1-2 dni w tygodniu.

          • 13.11.11, 18:07
            myelegans, skąd wyssałaś dane o nieskuteczności polegiwania?

            źródło, autor, tytuł artykułu poproszę.
            --
            Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
            • 13.11.11, 18:47
              lolinka2 napisała:

              > myelegans, skąd wyssałaś dane o nieskuteczności polegiwania?
              >
              > źródło, autor, tytuł artykułu poproszę.


              Polegiwanie to ma sens w niewielkim procencie ciaz i to w ostatnim trymestrze ciazy, ale zaznaczam to tylko jakis niewielki procent powaznych przypadkow i tez nie jest to takie calkowite lezenie palckiem, w PL natomiast leza od 5 tygodnia jak tylko zrobia test just in case, zeby im nic nie wypadlo. Plaga problemow hormonalnych, chociaz progesteron to lek na kazda dolegliowsc w ciazy w PL, dodatkowo plaga skroconych szyjek i mdlosci uniemozliwiajace prace. Jednak Polki za granica jakos dziwnie zdrowieja, pracuja niemal do konca i to w fabrykach nawet, a i te w PL tez, jesli pracuja na wlasny rachunek, dziwne bardzo zajwisko. Myelegans ma racje, gdyby tak tym na zwolnieniach placic 60% to by tych zwolnien znacznie mniej bylo wink
            • 13.11.11, 19:05
              www.medscape.com/viewarticle/529232
              www.ivillage.com/pregnancy-bedrest-early-spotting/6-n-138460
              www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21425272
              "There have been no complications of pregnancy for which the literature consistently demonstrates a benefit to antepartum bed rest."

              NIe ma ABSOLUTNIE zadnych dowodow klinicznych, ze lezenie zapobiega poronnieniom w I trymestrze, juz wieksza skutecznosc ma baby aspirin ktora zapobiega mikrozakrzepom w kapilarach. Lezenie moze zaszkodzic bo uposledza krazenie, doprowadzajac do nietolenienia lozyska.. W poznej ciazy moga byc wskazania, przy preeclampsia, czy przedwczesnym skurczom. Lekarze zalecaja na zasadzie "zaszkodzic nie zaszkodzi" a kobiety maja wrazenie, ze "cos" robia.

              Patrzac na populacje kobiet tutejszych od 20 lat tutaj, nie widze plagi lezenia, jak to sie dzieje w Polsce. Kobiety maja inna biologie?
              • 13.11.11, 19:32
                Moze nie ma dowodow ale bardzo prosze sprobuj popracowac z bolesnymi skurczami i krwawieniem nawet jesli to tylko 6-7 tydzien ciazy.
                • 13.11.11, 19:41
                  franczii napisała:

                  > Moze nie ma dowodow ale bardzo prosze sprobuj popracowac z bolesnymi skurczami
                  > i krwawieniem nawet jesli to tylko 6-7 tydzien ciazy.

                  Pracowalam z krwawieniami w 6-7 tygodniu i w niczym to nie zagrozilo ciazom, bo w tym okresie mialam krwawienia w obu w w drugiej dodatkowo okrapna zgage i mdlosci. Oczywiscie bylam w szpitalu gdzie zrobiono potrzebne badania, a nastepnie powtorzono po dwoch tygodniach. Mozna odpoczac kilka dni, czemu nie, ale zeby brac zwolnienie na cala ciaze to juz lekka przesada, a lezenie zwlaszcza w pierwszym trymestrze nie ma zadnego sensu co zostalo udowodnione dlatego na calym swiecie sie go nie zaleca, choc w PL owszem ale to chyba w zamian za profesjonalna diagnostyke, lepiej zalecic progesteron, nospe i lezenie.
                  • 13.11.11, 19:59
                    franczii napisała:
                    Cytat Moze nie ma dowodow ale bardzo prosze sprobuj popracowac z bolesnymi skurczami
                    i krwawieniem nawet jesli to tylko 6-7 tydzien ciazy.

                    Bardzo bolesne skurcze i krawienia to ja przerabiam co miesiac od lat. Zwolnien nie biore.

                    Przyjaciolka rzygala cala ciaze, nie mogla do pracy dojechac, bo po drodze musiala sie zatrzymywac, to wymiotowala. Do 6 miesiaca byla tylko na soku pomaranczowym, bo nic innego nie przyjmowala. Z TAKIM przypadku po prostu przeszla na rente do na jakis czas. Do pracy poszla na 3 ostatnie miesiace, bo rzygala juz tylko 4 razy dziennie nie 14...
                  • 13.11.11, 20:14
                    Nie kazdy ma takie stalowe nerwy w ciazy zeby chodzic do roboty i zapierniczac na rzecz trzecich z krwawieniem kiedy wiadomo, ze tego krwawienia byc nie powinnosuspicious
                    • 13.11.11, 20:25
                      franczii napisała:

                      > Nie kazdy ma takie stalowe nerwy w ciazy zeby chodzic do roboty i zapierniczac
                      > na rzecz trzecich z krwawieniem kiedy wiadomo, ze tego krwawienia byc nie powi
                      > nnosuspicious

                      Stalowe nerwy? A co one maja do tego? W pierwszym trymestrze wszystko moze sie zdarzyc tu decyduje natura, ja bylam w szpitalu gdzie sprawdzono w czym problem, ale problemu nie znaleziono, krwawienie bylo w obu ciazach w tym samym okresie a ciaze bezproblemowe, donoszone i dzieci zdrowe - widac taka natura. Krwawienia zreszta same ustapily. Praca fizycznie lekka, psychicznie bez wiekszych stresow wiec lepiej bylo w pracy niz w domu, bo w pracy bylam zajeta innymi sprawami i o krawawieniu nie myslalam. Zgage i mdlosci tez lepiej znosilam gdy sie praca zajelam.
                      • 13.11.11, 20:32
                        franczii napisała:
                        Cytat Nie kazdy ma takie stalowe nerwy w ciazy zeby chodzic do roboty i zapierniczac na rzecz trzecich z krwawieniem kiedy wiadomo, ze tego krwawienia byc nie powi nnosuspicious
                        Syn jest efektem 3 ciazy, pierwsze 2 stracilam w I trymestrze, nigdy nie mialam ani skurczy, ani krwawien, tzn byly w trakcie poronien, bo musialy byc, ale wtedy juz od kilku dni wiedzialam, ze ciaze sa obumarle.
                        • 13.11.11, 20:36
                          No i? W jaki sposob to niby mialoby pocieszyc kobiete, ktora zaczyna niespodziewanie krwawic z niewiadomego powodu i wcale pewnosci nie ma ze to sie nie skonczy poronieniem?
                          • 13.11.11, 21:35
                            franczii napisała:

                            Cytat No i? W jaki sposob to niby mialoby pocieszyc kobiete, ktora zaczyna niespodzie
                            wanie krwawic z niewiadomego powodu i wcale pewnosci nie ma ze to sie nie skonczy poronieniem?

                            w zaden, bo w zyciu nie ma gwarancji, zachodzac w ciaze nalezy liczyc sie z tym, ze moze dojsc do poronienia, ciazy pozamacicznej, komplikacji, niewydolnosci lozyska i urodzenia niepelnosprawnego dziecka. Decydujesz sie na prokreacje, musisz brac ryzyko, jak ze wszystkim w zyciu. Do tej pory medycyna jest bezradna w niektorzych czesciach biologii ludzkiej ,gdzie nadal na 100% zaplodnionych komorek jajowych maly fragment konczy po tej stronie jako obywatel. Teraz mamy tego wiekszosc swiadomosc, bo sa testy domowe, USG i wszystko inne. jeszcze 30 lat temu, do lekarza sie szlo jak sie miesiaczka opozniala o 2-3 miesiace. NIe twierdze, ze jest to zel, bo jest dobre, ale sa konsekwencje.
                            • 13.11.11, 21:57
                              Wszystko pieknie, teoria super. A obowiazek pracy mimo niepokojacych i nieprawidlowych objawow to za kare: chcialas babo sie rozmnazac to se teraz radzsuspicious
                      • 13.11.11, 20:39
                        Praca fizycznie lekka, psychicznie bez wiekszych str
                        > esow wiec lepiej

                        No to mozew tym rzecz. Kiedy ja milam krwawienie i skurcze w ciazy obok tych zupelnie "zdrowych" dolegliwosci to bardzo trudno bylo mi skupic mysli na czymkolwiek innym.
                        • 13.11.11, 20:47
                          franczii napisała:


                          > No to mozew tym rzecz. Kiedy ja milam krwawienie i skurcze w ciazy obok tych zu
                          > pelnie "zdrowych" dolegliwosci to bardzo trudno bylo mi skupic mysli na czymko
                          > lwiek innym.

                          A na czym skupialas je lezac w lozku? Czy to powodowalo, ze czulas sie pocieszona?
                          • 13.11.11, 20:52
                            Nie musialam sie skupiac na niczym i to bylo dobre. Nie czulam sie pocieszona, wystarczylo ze nie czulam sie przymuszana do niczego. Czulam sie po prostu swobodniej we wlasnym domu.
                            • 13.11.11, 20:53
                              Zwlaszcza ze w pracy co chwile latalam do wc sprawdzac co wylecialosuspicious
                            • 13.11.11, 20:57
                              franczii napisała:

                              > Nie musialam sie skupiac na niczym i to bylo dobre. Nie czulam sie pocieszona,
                              > wystarczylo ze nie czulam sie przymuszana do niczego. Czulam sie po prostu swo
                              > bodniej we wlasnym domu.

                              To dobrze, ale inni wola pracowac i niekoniecznie im to szkodzi i czuja sie z tym niekomfortowo.
                              • 13.11.11, 21:38
                                > To dobrze, ale inni wola pracowac i niekoniecznie im to szkodzi i czuja sie z t
                                > ym niekomfortowo.

                                No i super, a czy ja komus zabraniam pracowac jesli mu z tym lepiej?
                                Tylko niepotrzebne te przechwalki, ze "ja to krwawiaca chodzilam to i inne powinny"
                                • 13.11.11, 21:59
                                  franczii napisała:

                                  > No i super, a czy ja komus zabraniam pracowac jesli mu z tym lepiej?
                                  > Tylko niepotrzebne te przechwalki, ze "ja to krwawiaca chodzilam to i inne powi
                                  > nny"

                                  Tyle, ze ja nie napisalam ze inne powinny, ty za to twierdzisz, ze praca dla ciezarnej to przymus i dyskomfort i ze trzeba miec stalowe nerwy aby zaperniczac gdy sie krwawi, a zupelnie nie bierzesz pod uwage, ze nie kazde krwawienie to problem i nie obliguje do lezenia w lozku.
                                  • 13.11.11, 22:05
                                    e praca dla ci
                                    > ezarnej to przymus i dyskomfort

                                    Ja nie pisze o ogole ciezarnych a o sobie samej ale ide o zaklad, ze wiele ciezarnych sie ze mna jednak zgodzi. Dla mnie praca przy niektorych dolegliwosciach byla uciazliwa i zwiekszala tylko dyskomfort.
                                    • 13.11.11, 22:33
                                      franczii napisała:

                                      > Ja nie pisze o ogole ciezarnych a o sobie samej ale ide o zaklad, ze wiele ciez
                                      > arnych sie ze mna jednak zgodzi. Dla mnie praca przy niektorych dolegliwoscia
                                      > ch byla uciazliwa i zwiekszala tylko dyskomfort.

                                      Dla mnie tez, mysle, ze ogolnie ciaza jest pewnego rodzaju dyskomfortem jesli nie w pierwszym czy drugim trymestrze to w trzecim, jesli nie zgada czy mdlosci to czeste bieganie do toalety na siusiu albo opuchniete kostki, ale to nie znaczy ze pracowac sie nie da, zazwyczaj sie da i mozna te kilka miesiecy dyskomfortu wytrzymac. Mam znajoma, ktora w trzecim trymestrze bardzo narzekala, a to zle sie siedzi, a to kostki puchna a to to a to tamto wiec ja zapytalam czemu jeszcze pracuje skoro juz moglaby by byc na macierzynskim (byla to koncowka ciazy, a ona na to, ze dla pieniedzy, czyli jednak tak zle nie bylowink
                                      • 14.11.11, 14:16
                                        Wiesz, wszystko zalezy od tego jak kto znosi konkretne dolegliwosci. Mnie niestraszne byly puchnace nogi i czeste sikanie, stawianie sie brzucha, trudnosci z oddychaniem, dlugie siedzenie, schylanie sie, ogolnie bylam bardzo sprawna fizycznie i lekko sie czulam pomimo wielkiego brzucha ale na sensacje zoadkowe juz z kolei nie bylam taka odporna i wyrzymala. I jak mi ktos stawia za przyklad silaczke, ktora rzyga kilkanascie razy ale do pracy chodzi to prostu pukam sie w glowe a takiej dziewczynie wspolczuje, pewnie tez bym rzygala przed wszystkimi wspolpracownikami gdybym musiala, ciesze sie jednak ze nie musialam.
          • 14.11.11, 03:02
            myelegans napisała:

            > U mnie w zespole jest dziewczyna w ciazy. Ma koszmarne mdlosci,
            > pracuje wczesnie rano, pozniej idzie do domu sie przespac, i wraca popoludniu.

            tak z czystej ciekawosci, czy reszta pracownikow, gdyby codzien miala koszmarne mdlosci i nie byla w stanei wytrzymac bez spania w ciagu dnia, ale z powodu innego niz ciaza, tez by przychodzila do pracy bladym switem a potem po poludniu, czy normalnie by sobie dala czas na dojscie do siebie na zwolnieniu?
            • 14.11.11, 06:58
              Otoz to, kiedy mialam zatrucie pokarmowe czy jakiegos wirusa zoladkowego to siedzialam w domu i to nie ze wzgledu na mozliwosc zarazenia zalogi i nikt ani pisnal a kiedy tak samo rzygalam tyle ze w ciazy to powinnam byla sie zwlec i poszorowac do roboty bo ciaza to nie choroba.
              • 14.11.11, 18:24
                Pare razy w ciazy ladowalam glowa w toalecie w biurze wink, ale gdyby byl to stan permanentny, to wzielabym zwolnienie. Ekstremalne wymioty sa podstawa dla uzasadnionego L4. Tylko ze one trwaja cala ciaze wink.
                --
                Gasofnia
      • 14.11.11, 01:01
        > Chodzi mi o fakt ze praca jest odpowiedzialna i jeśli koleżanka zostawiła nas z
        > dnia na dzień nie z nagłej przyczyny ( a wszystko na to wskazuje) to pozostali
        > będą mieli problem.

        Problem będą mieli bez względu na przyczynę, nagłą czy nie. Bo dziewczyny fizycznie w robocie nie ma.

        > I wystarczyłoby ze napisała w sms że jest w szpitalu, albo ze coś poważnego się
        > stało i musi poleżeć 2 tyg i jak coś się wyklaruje to da znać co dalej. ja nie
        > jestem jakimś tam kierownikiem, chodziłyśmy razem do szkoły, kurczę, nie mówię
        > ze jakieś przyjaciółki z nas, ale koleżanki z pracy. O wielu rzeczach rozmawia
        > my i info ze jest w szpitalu nie jest zadnym zwierzaniem się szefowi z prywatny
        > ch spraw.
        > Zawiodłam sie na niej, tak po ludzku...

        A może po prostu za bardzo się nakręcasz, zamiast ochłonąć, i poczekać na rozwój wypadków. Nie wiesz, co się stało, a już zakładasz najgorsze.
    • 13.11.11, 16:21
      Brrr... okropna jesteś autorko wątku. Przez takie zołzy kobiety w życiu mają ciężej.
    • 13.11.11, 16:44
      wiecie co, dziękuję wam wszystkim, szczególnie tym co mnie zjechały. Ciesze, że założyłam ten wątek. Juz mi lepiej i przestałam sie przejmować. W końcu to tylko praca i widzę teraz jak większość osób do tego podchodzi, czyli moja koleżanka nie jest jakimś niechlubnym wyjątkiem.

      Od jutra rozdzielam pracę między pozostałe osoby i szukam zastępstwa. A ciążą koleżanki i jej powrotem niech się martwi mój pracodawca. Moim obowiązkiem jest zadbać zeby w miarę gładko przebrnąć przez najbliższe tygodnie/miesiące zanim kogoś znajdziemy i się wdroży.

      Co ja się głupia przejmuję jakąś tam koleżanko/pracownicą. Jej sprawa, nie moja.

      Pozdrawiam smile
      • 13.11.11, 16:49
        no i tak trzymaj
        i nie przejmuj się,
        • 13.11.11, 16:53
          pracownice w ciąży to dość drażliwy temat
          i momentami zachowują się lale baardzo nie fair

          a potem jest płacz, ze pracodawcy nie chcą przyjmować młodych kobiet
          ja nawet nie patrzyłabym na ich cv
          wybierałabym z innych
          • 13.11.11, 16:59
            uprzedzam oburzone głosy:
            jako praworządny pracodawca przyjęłabym wszystkie cv of course nawet 1000 lal niech przyniesie
            potem zaproszę na rozmowę osoby, które mnie interesują (a nie interesują mnie młode kobiety)
            a potem- na rozmowie mam komfort i mogę zając sie wyłacznie kwalifikacjami kandydata
            i bynajmniej nie muszę zadawać niezgodnych z prawem i dyskryminujących pytańsmile
            • 13.11.11, 17:02
              > potem zaproszę na rozmowę osoby, które mnie interesują (a nie interesują mnie m
              > łode kobiety)

              I tego wlasnie Ci zycze, jak bedziesz szukac nastepnej pracy...


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
      • 13.11.11, 16:50
        Dokladnie dziewczyno!

        > Od jutra rozdzielam pracę między pozostałe osoby i szukam zastępstwa.

        Pomysl o zastepowalnosci w zespole. Dzielcie sie obowiazkami rotacyjnie, tak zeby kazdy wiedzial co druga osoba robi. To sie naprawde sprawdza.

        Co do zastepstwa, to sie tak nie spiesz, bo dziewczyna moze za dwa tygodnie wroci i co wtedy z tym zastepstwem zrobisz?

        --
        ---------

        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
        • 13.11.11, 16:59
          jak wróci to super, będzie szkolić nową osobę.
          Pracuję w dziale marketingu i mam na stanie specjalistę ds reklamy i promocji, specjalistę ds produktu i grafika.
          Nie wyobrażam sobie w takim dziale przeprowadzić pełnej zastępowalności merytorycznej. Musiałabym mieć wszystkich razy 2 smile
      • 13.11.11, 16:52
        ja tam cię rozumiem z tym zdenerwowaniem wink jak znam życie to każda z pozostałych osób ma obowiązkami własnymi wypełnione 99% czasu więc nikt szczęśliwy nie będzie gdy mu dołożą, zwłaszcza że nie wiadomo na jak długo... a ty jako kierownik powinnaś dbać nie tylko o komfort pracownika w ciąży ale i pozostałych pracowników wink jeżeli masz pracodawcę który bez problemu zgadza się na zatrudnienie dodatkowej osoby na zastępstwo to i tak jesteś "wygrana" wiele firm nie stosuje takiego zwyczaju i powie kierownikowi - od tego jesteś żeby inaczej zorganizować pracę i to teraz twój problem (i zdaje się część pań z tego forum przyklaśnie że w końcu od tego jesteś kierownikiem i za to ci płacą wink )
        po powrocie z macierzyńskiego masz obowiązek przyjąć pracownicę na to samo stanowisko (pomijam pewne wyjątki) ale oczywiście jeżeli pracownik podchodzi do pracowdawcy w sposób informuję tylko o tym czego wymagają ode mnie przepisy, to niech się później nie dziwi że pracodawca będzie mieć takie some podejście w stosunku do niego i nie bedzię to żaden mobbing wink a w dłuższej perspektywie jeżeli współpraca będzie polegała na takim układzie to pewnie trzeba się będzie rozstać, przepisy nie chronią pracownika na wieki wink więc dla każdej strony lepszy układ to taki w którym funkcjonuje sprawna komunikacja a nie działanie ograniczone do tego żeby było zgodne z przepisamiwink pracownik wielu rzeczy NIE MUSI ale to samo pracodawca - też wielu rzeczy NIE MUSI wink
        • 13.11.11, 17:06
          właśnie
          NIE MUSI
          o czym zdaje się, pracownik lubi zapominać

          każdy pracodawca, szczególnie właściciel małej czy średniej firmy ( a takich większość mamy w Polsce- przynajmniej statystycznie) tak dobiera pracowników, aby zapewnić ciągłość i efektywność pracy oraz zminimalizować ewentualne (przewidywalne) problemy
          koszty też grają rolę (myślę o unikaniu niepotrzebnych, a nie wyzyskusmile)



          • 13.11.11, 17:21
            właśnie na forach "okołodziecięcych" często spotyka się taką postawę kobiet w ciąży i młodych mam "mnie się należy i mam w d... jak pracodawca to zorganizuje" (na szczęście w rzeczywistości nie spotkałam się z wieloma takimi postawami - albo też były one starannie ukrywane wink )
            moim zdaniem takie podejście nie jest dobre ani dla pracodawcy ani do pracownika... pewnie że zdarzają się pracodawcy nie fair, tak samo jak pracownicy... ale jeżeli mam pracodawcę nie fair to jednak chyba staram się znaleźć takiego który jest w porządku a nie szarpać sobie nerwy z chamem wink oczywiście wiem że bezrobocie itd... ale z własnych obserwacji widzę jak często osoby narzekają jak to kiepsko w tej firmie ale przez lata nic z tym nie robią... skupiają się na tym jak "wyszarpać" najwięcej dla siebie w kiepskiej sytuacji zamiast skupić się na tym jak zmienić taką sytuację. a później jeszcze są strasznie zdziwione że pracodawca ceni bardziej innych pracowników, że omijają ich premie i inne bonusy wink
            • 13.11.11, 17:36
              Próbowałam kiedyś przełozyć to jednej koleżance. Koleżanka mi odpowiedziała, uwaga, cytuję:

              "Bo celem pracodawcy, właściciela firmy, nie powinien być zysk".

              Koniec cytatu. Generalnie mi opadło wówczas wszystko.

              --
              I am weird but I am not strange.
              • 13.11.11, 17:44
                tobie opadło, a mnie się zatrzęsło- ze śmiechusmile
                dobre
              • 13.11.11, 17:45
                a co jest? dopytałaś ? big_grin
                • 13.11.11, 17:50
                  no właśnie, mamo_kotula, oświeć nas
                  CO JEST ZATEM CELEM PRACODAWCY?
                  czekam w napięciu
                  • 13.11.11, 18:12
                    mirmunn napisała:
                    > no właśnie, mamo_kotula, oświeć nas
                    > CO JEST ZATEM CELEM PRACODAWCY?
                    > czekam w napięciu

                    Nie mam pojęcia, tego się już nie dowiedziałam.
                    Laska, która to powiedziała, prowadzi fundację działającą w oparciu o środki unijne.

                    --
                    http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
                    • 13.11.11, 18:21
                      Laska, która to powiedziała, prowadzi fundację działającą w oparciu o środki un
                      > ijne.
                      >

                      to wiele tłumaczysmile
                      żałuję jednakowoż, żem została ciemna i nieoświeconasmile
            • 13.11.11, 17:40
              dokładnie
              rzecz w relacjach pracodawca - pracownik

              obie strony obowiązuje KP,
              ale decyzje co do zatrudnienia, wynagradzania, motywowania, premiowania osiągnięc itp podejmuje pracodawca - monitorując efekty, stosunek do obowiązków, współpracę w zespole, itp

              a pracownika czasami to jeszcze zaskakuje, doprawdysmile

              współpraca "z kodeksu" jak trafnie ujęła to maja, trwa z perspektywy pracodawcy najkrócej jak to możliwe
              współpraca w oparciu o lojalność i poczucie obowiązku obu stron generuje efekty i zyski - więc pracodawca jest nią zainteresowany na długo
              niby oczywiste- ale nie dla wszystkich, jak widać na forach "dzieciowych"
      • 13.11.11, 18:29
        aprilla
        Napisałaś:"wiecie co, dziękuję wam wszystkim, szczególnie tym co mnie zjechały. Ciesze, że założyłam ten wątek. Juz mi lepiej i przestałam sie przejmować. W końcu to tylko praca i widzę teraz jak większość osób do tego podchodzi, czyli moja koleżanka nie jest jakimś niechlubnym wyjątkiem.

        Od jutra rozdzielam pracę między pozostałe osoby i szukam zastępstwa. A ciążą koleżanki i jej powrotem niech się martwi mój pracodawca. Moim obowiązkiem jest zadbać zeby w miarę gładko przebrnąć przez najbliższe tygodnie/miesiące zanim kogoś znajdziemy i się wdroży.

        Co ja się głupia przejmuję jakąś tam koleżanko/pracownicą. Jej sprawa, nie moja. "

        Czy ja dobrze myślę, że powyżej jesteś sarkastyczna?
        Bo jeśli nie - to wpadłaś na najlepsze wyjście. Każdy porządny coach by Ci to doradził.
        I tak trzymaj, bez względu na to jakie masz przekonania. W przeciwnym razie twoja funkcja będzie cię kosztować o wiele więcej stresu niż to wszystko jest warte. Szkoda Twojego zdrowia.

        A to, ze ci przykro, bo to koleżanka i zrobiła cię w balona to już zupełnie inna inszość i nie wynika z postu założycielskiego.
        Czy dobrze myślę, ze gdyby to nie była znajoma, to byś się wkurzyła ale nie odebrała tego tak do siebie?





        --
        "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
        • 13.11.11, 18:40
          Selavi, nie byłam sarkastyczna, na prawdę uświadomiłyście mi ze zbyt emocjonalnie do tego podchodzę. I masz rację, że zawiodłam się bo uważałam ją za koleżankę, i za kogoś kto będzie ze mną szczery. Niepotrzebnie się tak tym przejęłam, poczułam się po prostu osobiscie dotknięta. Teraz wyobraziłam sobie ze robi to jakaś inna osoba i doszłam do wniosku ze nie przejęłabym się wtedy tak bardzo.
          • 13.11.11, 18:47
            aprilla
            Muszę to napisać: mądra dziewczynka! wink
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
          • 13.11.11, 18:54
            A nie przyszło Ci do głowy, że koleżanka właśnie chciała być w porządku. Jak coś się dzieje złego to niekiedy trudno coś sensownego napisać a co dopiero zadzwonić.
    • 13.11.11, 17:45
      mam wrazenie ze przelozeni faceci maja wiecej zrozumienia dla kobiet w wieku rozrodczym niz druga baba
      jak mi sie dziecko noca porzyga to za 20 ósma dzwonie i uprzedzam, ze mam problem
      jak juz bardzo musze ustalic jakas prywate w weekend - raz mi sie zdarzylo - to sms wyslalam
      normalna forma komunikacji uwazam

      przy okazji probleme forumowa przedstawilam mężu, ktory zarzadza duzo wiekszym zespolem niz 3 osoby marcowej czy go to gorszy
      wiec sie rozesmial i uznal po pierwsze primo ze sms w dzien wolny to rzecz normalna i jesli juz byc musi to lepsze to niz telefon przy niedzielnym obiedzie
      po drugie primo ze dziewczyna w ciazy czy z malym dzieckiem na l4 ma prawo isc w kazdym momencie - u niego po rowno o mamusie i tatusie chodza
      po trzecie ze to tylko praca wink
      jakos tak normalnie - dzieki temu jemu to dlugich weekendow nie psuje


      • 13.11.11, 17:54
        no właśnie w tym rzecz
        skoro mąż zarządza dużym zespołem, bez problemu może wyznaczyć zastępstwo
        i nie ma stresusmile
        • 13.11.11, 19:19
          mirmunn napisała:

          > no właśnie w tym rzecz
          > skoro mąż zarządza dużym zespołem, bez problemu może wyznaczyć zastępstw
          > o
          > i nie ma stresusmile

          nie bardzo, ale nie chcialbym wnikac w jego organizacyjne szczegoly
          kwestia jest w innym podejsciu
          mniej osobistym - marcowa te pisze ze ja urazila postawa, nielojalnosc ???
          ze nieszczerosc, ze myslala ze kolezanka - co to ma do rzeczy w ogole
          aniw slowa o tym, ze jutro nie otworzy biura i zesraja sie wszystkie segregatory na raz, a do drzwi zacznie pukac likwidator
          bo prawda jest taka, ze w pracy akurat niezastapionych nie ma
        • 14.11.11, 00:21
          mirmunn napisała:

          > no właśnie w tym rzecz
          > skoro mąż zarządza dużym zespołem, bez problemu może wyznaczyć zastępstw
          > o
          > i nie ma stresusmile

          Czy to znaczy, że pracownik dużego zespołu ma większe prawo do L4, niż pracownik małego zespołu? Fajna ta Twoja "optyka" :]
          • 14.11.11, 20:10
            to znaczy ze w dużym zespole łatwiej porozkładać nadprogramowe obowiązki niż w małym
            a im więcej osób robiących podobne czynności tym łatwiej o to zastępstwo
            • 14.11.11, 21:07
              maja-02 napisała:

              > to znaczy ze w dużym zespole łatwiej porozkładać nadprogramowe obowiązki niż w
              > małym
              > a im więcej osób robiących podobne czynności tym łatwiej o to zastępstwo

              Nawet w duzym zespole występuje tylko jeden grafiktongue_out

              Pracuję w 100-os firmie wlasnie na tym stanowisku, nie ma zastęsptwa. Jednak pracodawca nigdy nie wnikał w szczegóły moich zwolnien lekarskich, o ktorych informuję lakonicznie przed rozpoczęciem pracy w dniu choroby. Kierownik nie jest moim "kolegą", na szczęście. Facet po prostu przyjmuje l4 do wiadomosci. Nie interesuje mnie jak sobie to zorganizuje, w koncu to jego obowiązki. Przypuszczam, ze po prostu negocjuje nowe terminy itd. Ja tylko robię to, co się ode mnie wymaga, a gdy nie mogę, to tego nie robię, po prostu. Dlatego tez biorę tylko ułamek kasy jaką warty jest efekt mojej pracy - większosc kosi pracodawca, bo to on musi sie głowic z całym KP, zastępstami i organizacją pracy, a przede wszystkim z organizacją zlecen.
              Nie wyobrazam sobie, ze miałabym szczegółowo informowac o dolegliwosciach podczas ciązy, nie wyobrazam sobie, ze kierownik by takich informacji wymagał. Wiadomo, ze skoro ciąża, to moze byc 2 tyg, a moze sie przedłuzyc. Na jego miejscu na czas ciąży (mojej ewentulanejtongue_out) podpisałabym czasową umowe z firma zewnetrzna zajmujaca sie grafiką. W tym zawodzie to zaden problem.


              --
              Do you know what Nemesis means? A righteous infliction of retribution manifested by an appropriate agent. Personified in this case by an 'orrible cunt... ME.
              Brick Top
    • 13.11.11, 18:56
      Ale może poczekaj jeszcze z tym ocenianiem, aż zobaczysz na ile to zwolnienie i dlaczego? Jest sezon na przeziębienia i grypy i zwolnienie nie musi mieć nic wspólnego z ciążą.
      --
      Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
      Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
      • 13.11.11, 19:25
        O - jakie proste.

        --
        "Z żołędzia wyrasta dąb gigant. Gdybyśmy wiedzieli, jak to się dzieje, wystarczyłoby wysiać matchboxy, żeby móc potem zbierać fiaty i landrovery."
    • 13.11.11, 19:24
      Wiesz, ja sama ambitnie zakładałam, że będę pracować do dnia porodu, po czym od 6. miesiąca byłam na zwolnieniu, w dodatku "chory może chodzic" - i żadnego naciągania w tym nie było.
      Szkoda zdrowia, żeby się wściekać na zapas, nie wiesz, co jest, jak i dlaczego, wyhamuj z sądami - dla własnego komfortu, żeby Ci potem głupio nie było, jak się okaze, że oczerniasz.
      --
      "Z żołędzia wyrasta dąb gigant. Gdybyśmy wiedzieli, jak to się dzieje, wystarczyłoby wysiać matchboxy, żeby móc potem zbierać fiaty i landrovery."
      • 13.11.11, 19:35
        Jak wy się wszystkie świetnie znacie na prowadzeniu własnej firmy, obowiązkach szefa, jak wspaniale wiecie, co powinien robić, na jakie sytuacje być przygotowany i jak reagować. Same ekspertki.
        Zapewne każda z was ma prosperujący świetnie od lat własny biznes lub wieloletnie doświadczenie na kierowniczym stanowisku?
        Pouczać z wyżyn doświadczenia i moralnej przewagi umiecie koncertowo. Szacunku dla pracodawców - zero. Same wymagania.
        Ciekawe czy swoich szefów też tak pouczacie... a nie, wróć, wy same jesteście przecież wyłącznie na kierowniczych stanowiskach.
        • 13.11.11, 19:39

          > Zapewne każda z was ma prosperujący świetnie od lat własny biznes lub wieloletn
          > ie doświadczenie na kierowniczym stanowisku?
          > Pouczać z wyżyn doświadczenia i moralnej przewagi umiecie koncertowo. Szacunku
          > dla pracodawców - zero. Same wymagania.
          > Ciekawe czy swoich szefów też tak pouczacie... a nie, wróć, wy same jesteście p
          > rzecież wyłącznie na kierowniczych stanowiskach.

          no chwilka - to trzeba byc prezesem, zeby przyznac laskawie ze dziewczynie w ciazy sie l4 nalezy?
          pracownik to nie jest niewolnik laskawego pana
          a umowa o prace to jedynie umowa, z ktorej sie obie strony wywiazuja na zasadch jakie ustalili i poki obojgu pasuje
          dziewczyna w ciazy moze sie gorzej poczuc i nie stawic sie w pracy
          polskie prawo i zus jest na takie sytuacje przygotowany
        • 13.11.11, 19:41
          toż pisałamsmile
          jak ekspertki poprowadziłyby własną firmę przez 2 lata
          to zaraz by się optyka zmieniła
          każda strona ma prawa i obowiązki
          a umowa również jest dwustronna
          • 13.11.11, 19:48
            > każda strona ma prawa i obowiązki
            > a umowa również jest dwustronna

            ano - sprawy nie uregulowane umowa reguluje kodeks pracy
            a opisaej sytuacji ani grama uchybienia nie widze
            no chyba ze po stronie kierownicy, ktora juz mysli jak sie odegra uncertain
            • 13.11.11, 20:02
              ano
              a sprawy uregulowane umową?
              różne są umowy, nieraz bardzo precyzyjne
              • 13.11.11, 20:04
                ale ze co?
                strona nie zajdzie w ciaze?
                czy sms nie jest forma komunikacji z kierownica?
          • 13.11.11, 19:52
            Ding_Yun - przywracasz wiarę w sensowne komenty na tym forum smile
            Dokładnie tak jest jak piszesz...
          • 14.11.11, 00:19
            > jak ekspertki poprowadziłyby własną firmę przez 2 lata
            > to zaraz by się optyka zmieniła
            > każda strona ma prawa i obowiązki
            > a umowa również jest dwustronna

            Jasne, jasne, optyka. Dobry pracownik to taki, któremu się płaci najniższą, zap...a po 12 godzin i chory, nie chory, na czworakach przyjdzie do roboty, żeby jaśnie szefostwu optyki nie psuć, tak? smile
        • 13.11.11, 20:17
          Mam wrazenie, ze moj pracodawca, ktory jest facetem ma wiecej zrozumienia dla kobiety w ciazy i sytuacji, ktore sie moga w tym stanie wydarzyc niz wiele pan wypowiadajacych sie w tym watku.
        • 13.11.11, 21:23
          ding_yun napisała:

          > Jak wy się wszystkie świetnie znacie na prowadzeniu własnej firmy, obowiązkach
          > szefa, jak wspaniale wiecie, co powinien robić, na jakie sytuacje być przygotow
          > any i jak reagować. Same ekspertki.
          > Zapewne każda z was ma prosperujący świetnie od lat własny biznes lub wieloletn
          > ie doświadczenie na kierowniczym stanowisku?
          > Pouczać z wyżyn doświadczenia i moralnej przewagi umiecie koncertowo. Szacunku
          > dla pracodawców - zero. Same wymagania.
          > Ciekawe czy swoich szefów też tak pouczacie... a nie, wróć, wy same jesteście p
          > rzecież wyłącznie na kierowniczych stanowiskach.

          Wiesz moj brat pracuje jako kierowaca i tez w niedziele czesto dostaje smsa, ze o 1 w nocy z niedzieli na poniedzialek ma byc rpacy bo majal ladunek i musi jechac.Jest krotko,dzis 1 w nocy i tyle,a i tez sie pracodawca nie rozpisuje,dopiero na miejscu dowiaduje sie gdzie jedzie i kiedy wroci do domu po ilu dniach.
          A na umowie na prace od poniedzialku do piatku od 6-14 w jakos w soboty ale nie co tydzien.
          No i tak pracuje jesli pracuje na miejscu.
    • 13.11.11, 20:04
      Ta sytuacja przypomina mi troche moją. w 8 miesiącu, początkiem pracowałam, w poniedziałek szef zapytał kiedy idę na zwolnienie, ja mówię, że popracuję jeszcze 2,3 tygodnie bo się swietnie czuję. Na następny dzień dostałam takiej rwy kulszowej, że nie mogłam przejść do wc.

      Tak było u mnie, ale z tego co piszesz to myślę, że nie chciałabym dalej pracować z taką osobą, w ogóle ta informacja przez sms.
      • 13.11.11, 20:29
        no i ok, nie ma pretensji
        a można dostrzec różnicę między komunikatem:

        "mam tydzień zwolnienia, to przejściowe dolegliwości" - pracodawca czeka na powrót/info po tygodniu

        "mam 2 tygodnie zwolnienia, potem lekarz zdecyduje co dalej" - pracodawca czeka na info po 2 tygodniach, ale przygotowuje zespół na nowe obowiąki

        "nie ma mnie od poniedziałku" i ciiiiiisza- pracodawca ???????????????

        nikt nie wymaga krwawych szczegółów
        • 13.11.11, 21:34
          mirmunn napisała:

          > no i ok, nie ma pretensji
          > a można dostrzec różnicę między komunikatem:
          >
          > "mam tydzień zwolnienia, to przejściowe dolegliwości" - pracodawca czeka na pow
          > rót/info po tygodniu
          >
          > "mam 2 tygodnie zwolnienia, potem lekarz zdecyduje co dalej" - pracodawca czeka
          > na info po 2 tygodniach, ale przygotowuje zespół na nowe obowiąki
          >
          > "nie ma mnie od poniedziałku" i ciiiiiisza- pracodawca ???????????????
          >
          > nikt nie wymaga krwawych szczegółów

          Przeciez napisala dziewczyna ze narazie na 2 tygodnie na zwolnienie,czyli zobaczymy co lekarz powie po 2 tygodniah.
          A moze tez oznaczac :
          -ze ciaza bedzie,bedzie dobrze i wroce,
          - moze bede w szpitalu
          -a moze poronie,
          -a moze po 2 tygodniech lekarz zadecyduje ze nie wracam,
          -a moze po prostu ma grype i lezy w domu a lekarz nie moze dac mocnych lekow i bedzie trzeba polezec dluzej w domu.

          Wystarczy pomyslec ze ona sama nie wiem.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.