Szczerze mowiac, to pierwsze slysze o regule, ze w wigilie dzieci jezdza do rodzicow. u mnie w rodzinie odkad pamietam wigilie organizowane byly co roku u kogo innego. jedna z babc to nawet czekala z zaproszeniem do ostatniej chwilie (jak juz wiedziala, ze idziemy gdzie indziej), zebysmy niestety musieli odmowic.
Teraz majac wlasna rodzine tradycja ta jest kontynuowana. co raz czesciej jednak rozbimy "znoszone" wigilie, czyli kazdy robi cos i przynosi. nie jak kiedys, gdy organizator sam przygotowywal wszystko. to chyba tak nowoczesny twist do naszej tradycji, po czesci wynikajacy tez z mozliwosci finansowych. ale dziala
--
Pozdrawiam