Dodaj do ulubionych

Problem z synkiem - - 'kradzieże' w sklepach

18.12.11, 19:46
Czytam czasem tu forum, choć nie piszę (witajcie!).
Ale z racji tego, iż mamy problem z jednym z synów (skończył niedawno 5 lat).

Otóż nie potrafimy mu wytłumaczyć - - tak żeby na dobre to do niego trafiło - - że nie wszystko czego chce jest dla niego ... Ma niezależny charakter i jest bardzo samowolny.
Zdarza mu się wsadzić łapę np. w kolorową posypkę do lodów przy oburzeniu wszystkich dokoła, a największego sprzedawczyni.
A ostatnio w domu zobaczyłam, że wyniósł (w sumie jak by nie było: ukradł) batona z osiedlowego sklepiku. Oczywiście oddałam potem pieniądze.
Próbuję mu tłumaczyć dlaczego tak nie można. Kiwa głową, ale swoje robi.
Teraz rozważamy jakąś ostrzejszą metodę - tak żeby na zawsze to do niego trafiło.
I tu pytanie: co możemy zrobić? Co byście zrobiły?

To chyba przez to, że zawsze ma/dostaje wszystko czego chce - rozpieszczany i kochany przez wszystkich dokoła. trudno nam czegokolwiek mu odmówić.
Poza tym jest kochanym, mądrym dzieckiem.

Edytor zaawansowany
  • yenna_m 18.12.11, 19:54
    zaprowadzilabym do sklepu i kazala oddac zabranego batonika
    albo przyznac sie, ze sie wzielo tego batonika i zaplacic

    gdyby cos zniszczyl w sklepie celowo - potracilabym z jego pieniedzy (bo pewnie jakies ma)

    5-latek jest na tyle duzy, zeby wiedziec, ze zabieranie komus czegos jest zle
    i na tyle duzy, zeby zapamietac dyskomfort, jaki sie odczuwa, gdy sie bierze na klate skutki takich akcji
    --
    Nie brzmi to jak skomplikowana zabawa, ale najważniejsza zasada Bycia Grzecznym brzmi: kot powinien być grzeczny w taki sposób, by sprawić jak najwięcej problemów swojemu właścicielowi, który jednak nie może kota skarcić, bo przecież kot w tak oczywisty sposób stara się Być Grzeczny. (Kot w stanie czystym, T.Pratchett)
  • yenna_m 18.12.11, 19:55
    za batonika oczywiscie zaplacic ze swojej kasy wink
    --
    Nie brzmi to jak skomplikowana zabawa, ale najważniejsza zasada Bycia Grzecznym brzmi: kot powinien być grzeczny w taki sposób, by sprawić jak najwięcej problemów swojemu właścicielowi, który jednak nie może kota skarcić, bo przecież kot w tak oczywisty sposób stara się Być Grzeczny. (Kot w stanie czystym, T.Pratchett)
  • maggpie 18.12.11, 20:15
    Zdążył zjeść tego batonika uncertain
    Ma pieniądze swoje faktycznie. Tylko trzyma je w domu, bo zbiera na jakiś cel.

    Ale masz rację - trzeba w takich sytuacjach ostro.
    Jakoś go lekko 'nastraszyć', żeby zapamiętał.

    Rozważamy zawiezienie go na policję, powiedzenie policjantowi, że 'przywieźliśmy złodziejaszka' ;/ i 'żeby coś tym zrobił'.
    Brutalne, ale nic innego zdaje się nie skutkować.
    U sprzedawczyni w sklepie już był, nie zrobiło to na nim wrażenia. Nie ławo go przestraszyć - - ma, jak pisałam, silny charakter.
  • zona_mi 18.12.11, 23:49
    > Rozważamy zawiezienie go na policję, powiedzenie policjantowi, że 'przywieźliśm
    > y złodziejaszka' ;/ i 'żeby coś tym zrobił'.

    Żartujesz?

    > przestraszyć - - ma, jak pisałam, silny charakter.

    Chyba to jego rodzice mają słaby.
    Prędzej widziałabym Was u psychologa, skoro sobie sami nie radzicie, niż na policji.
    Może na 24 prewencyjnie?
    To WY musicie rozwiązać ten problem, a nie policja, to zaledwie pięciolatek!

    --
    - Babciu, a czy Edyta Stein jest żoną Frankena Steina?
  • zona_mi 18.12.11, 23:50
    No dobra, dałam się wkręcić...
    wink
    --
    - Babciu, a czy Edyta Stein jest żoną Frankena Steina?
  • maggpie 20.12.11, 14:48
    zona_mi napisała:

    > No dobra, dałam się wkręcić...
    > wink

    W co się dałaś 'wkręcić' bo nie rozumiem ?
    Na forum jakaś dziwna obsesja z tym panuje. W sumie rozumiem.

    Co jest w moim temacie takiego nieprawdopodobnego, że zaliczasz go do 'wkrętu'/ 'usiłowania wkrętu'?
    że synka chcemy do policjanta zaprowadzić, żeby zaprzestał podbierania w sklepach słodyczy?
    To takie nieprawdopodobne?
  • kol.3 18.12.11, 19:54
    Jeśli ukradł batona ze sklepu to powinien go odnieść, przyznać się do kradzieży i przeprosić.
    Z tego co piszesz wynika, że jest recydywa.
  • miaowi 18.12.11, 19:59
    Moje dziecko kiedyś w przedszkolu zabrało zabawkę koleżanki tłumacząc, że "zostawiła, a pani pozwoliła zabrać, a ja jej oddam jutro".
    Kazałam z samego rana iść i przy innych dzieciach oddać i przeprosić, że wzięła nieswoją zabawkę bez pozwolenia.
    Wstyd, jakiego wtedy doświadczyła, pamięta do dziś.
    Ja z kolei pamiętam, jak jej było ciężko podejść i powiedzieć, co zrobiła.
    Tym bardziej, że koleżanka należała do tych złośliwych.
    Przeżycie było koszmarne, ale w takim wypadku uznałam, że nie będę dziecku niczego ułatwiać - tę lekcję pamięta do dziś.
  • gazeta_mi_placi 18.12.11, 20:04
    Jesteś niedobra, dzieciak ma trauma, w Norwegii by Ci odebrali dziecko za to, że narażasz je na taki stres i jesteś niewydolna wychowawczo skoro takie małe, a kradnie.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/3941bda2bf.png
  • miaowi 18.12.11, 20:10
    Proszę bardzo, znam moje dziecko. Oddaliby mi je po jednej nocy.
  • annajustyna 18.12.11, 20:42
    Tamte rodziny w Norwegii tez tak myslaly wink. Bez Rutkowskiego na nic dalaby Ci sie taka wiedza!
  • miaowi 18.12.11, 20:59
    Na szczęście nie mieszkam w Norwegii.
  • maggpie 18.12.11, 20:18
    Bo i po trosze to nasza wina.
    Mały jest trochę zafiksowany na punkcie słodyczy - - bo nie wolno mu ich jeść ze względu na zdrowie. Tzn. może zjeść np. 2 cukierki dziennie, ale mu to nie wystarcza ...
    A lubi bardzo. Czasem coś wcina przed nami w 'tajemnicy' jak dostanie od dziadków.
    Postanowiliśmy dawać mu oddzielne drobne właśnie konkretnie na słodycze.

  • aquuaa 19.12.11, 21:33
    maggpie napisała:
    > Postanowiliśmy dawać mu oddzielne drobne właśnie konkretnie na słodycze.

    Prosty mechanizm - zakazny owoc smakuje najlapiej.
    Jakbys nie robila takiej bariery slodycz bylby czyms normalnym.
    Jestem pewna, ze jak chcesz go przekupic to robisz to wlasnie slodyczami...
    Sama potegujesz takie reakcje i mamy podwijna kare:
    1. nie wolno slodyczy lub wolno pod warunkiem
    2. sam sobie wziales? no to teraz popamietasz!

    Skoncz z tresura - zacznij normalnosc.
    Nie moze jesc SLODYCZY? Wszystkich?
    Wybierz to co moze, co lubi, ograniczaj ale z rozsadkiem.


    Znam dziewczynke, ktorej rodzice zabraniali jesc slodycze - kompletnie. Pewnego razu przyszla do nas w odwiedziny i znalazla duza czekolade na wierzchu. My nie zauwazylismy a ona zjadla calutka naraz (sadze, ze w pospiechu - jak narkomanka). Przestraszylismy sie, ze jej zaszokdzi taka ilosc... Chcesz aby Twoje dziecko tak sie zachowalo na urodzinach kolegi?
  • kota_marcowa 18.12.11, 20:26
    > To chyba przez to, że zawsze ma/dostaje wszystko czego chce - rozpieszczany i k
    > ochany przez wszystkich dokoła. trudno nam czegokolwiek mu odmówić.
    > Poza tym jest kochanym, mądrym dzieckiem.

    Moim zdaniem jest po prostu niegrzeczny i niewychowany, 5 latek jest już na tyle duży, że wie iż kradzież jest zła, a wasz syn doskonale zdaje sobie sprawę, że i tak dostanie co chce i że i tak mu wszystko ujdzie płazem.
  • miaowi 18.12.11, 20:29
    Bo jakby można było staroświeckiego klapsa dać, toby się smarkowi odechciało podbierać towary z półek. A nie można, bo zaraz więzieniem straszą, to jest problem.
  • kota_marcowa 18.12.11, 20:48
    > Bo jakby można było staroświeckiego klapsa dać, toby się smarkowi odechciało po
    > dbierać towary z półek. A nie można, bo zaraz więzieniem straszą, to jest probl
    > em.

    Taaa, jasne. Znam dużo dzieci i żadne z nich nie kradnie, ani nie robi podobnych numerów, a żadne z dzieci bliskich znajomych i rodziny nie jest bite.
    Widziałam scenę w restauracji gdzie dzieciak na oko 4 lata wlazł w buciorach na stół i zaczął się wydzierać, a matka na to słabym głosem "skarbie zejdź ze stołu", co dzieciak miał w poważaniu, ojciec nie zareagował w ogóle. Dopiero jak kelner zwrócił uwagę, zdjęli dziecko ze stołu. Tu sytuacja wygląda podobnie, matka zareagowała na oburzenie sprzedawczyni i innych klientów.
  • miaowi 18.12.11, 20:57
    Bo na niektóre dzieci zadziała dopiero, jak obcy zwróci uwagę.
    I nie mówmy, że wszystko to wina rodziców - dzieci też są różne. Jednemu starczy wytłumaczyć, drugie trzeba zawstydzić przy ludziach i dopiero wtedy się nauczy, a trzeciemu... jeszcze co innego (na szczęście nie mam aż tyle).
  • maggpie 18.12.11, 21:04
    miaowi napisała:

    > Bo na niektóre dzieci zadziała dopiero, jak obcy zwróci uwagę.
    > I nie mówmy, że wszystko to wina rodziców - dzieci też są różne.

    Święte słowa.
    Mam dwóch synów.
    Drugi ma spokojniejszy, bardziej uległy/grzeczny charakter. Żadnych tego typu akcji.
    A ten to żywe srebro, usiedzieć na miejscu nie może ... I wciąż coś takiego 'odwala'.
    W sumie fajnie, że się różnią.
  • maggpie 18.12.11, 21:01
    Jest grzeczny. Słucha się ogólnie.
    Nie robi awantur, nie płacze jak czegoś nie dostaje itp.

    Z tego co wiem, to 'wziął' ze sklepu tylko słodycze - - raz batona, raz ciastka.
    Bardzo lubi, a wie że mu nie wolno zbyt dużo.
    Boi się trochę ojca (bo ten jest bardziej surowy i rygorystyczny względem różnych ustaleń), mnie mniej - to przed nim 'ukrywa' że zjadł coś słodkiego.
    Zresztą z niego taki synek tatusia typowy.
  • gku25 19.12.11, 20:26
    Raczej synek mamusi, co mu pozwala na takie zachowania.
    --
    www.kochamylaure.pl/
  • maggpie 19.12.11, 21:22
    gku25 napisała:

    > Raczej synek mamusi, co mu pozwala na takie zachowania.

    Ojca się b. boi i liczy się z nim.
    Mnie oczywiście kocha, ale to właśnie ojciec jest jego ulubieńcem.
    Uwielbia się z nim bawić, czeka na niego w oknie godzinami itp.
  • noemi29 20.12.11, 14:27
    Nie obraż się, ale co robiliście przez 5 lat? Dziecku trzeba od początku wpajać wartości i zasady.
    Boi się taty, to nie jest dobra motywacja do odpowiedniego postępowania.
  • maggpie 20.12.11, 14:45
    noemi29 napisała:

    > Nie obraż się, ale co robiliście przez 5 lat? Dziecku trzeba od początku wpajać
    > wartości i zasady.
    > Boi się taty, to nie jest dobra motywacja do odpowiedniego postępowania.

    Tu się zaśmiałam.
    Zważ, że dziecko mówi z sensem od ok. drugiego roku życia.
    Rozumuje (z sensem) znacznie później.
  • mruwa9 18.12.11, 20:36
    wrocic z dzieckiem do sklepu. jesli osobiscie bedzie musial sie do kradziezy przyznac, zaplacic z wlasnej skarbonki i przeprosic, zapamieta to do konca zycia.
    Nie wyreczac w zalatwianiu sprawy. I tlumaczyc, tlumaczyc, tlumaczyc.
    I nie rozumiem zdrowotnego aspektu sprawy- kradzione czy podjadane u dziadkow slodycze nei szkodza, ale oficjalnie podane szkodza?
    Jestem ostatnia osoba, ktora pozwalalaby dzieciom na codzienne jedzenie slodyczy, ale uwazam, ze warto uregulowac te kwestie- wyznaczyc dzien w tygodniu, kiedy slodycze sa dozwolone, rozmawiac z dzieckiem, czego nie wolno mu jesc ze wzgledow zdrowotnych i dlaczego. Jesli przyczyna jest jakas przewlekla choroba, dziecko i tak z czasem bedzie musialo wziac odpowiedzialnosc za swoja diete, jesli diabetycy-przedszkolaki potrafia utrzymac dyscypline, to i twoje dziecko powinno byc w stanie. O ile wie, dlaczego to musi robic i ze ma to uzasadnienie.
  • maggpie 18.12.11, 21:02
    mruwa9 napisała:

    > wrocic z dzieckiem do sklepu. jesli osobiscie bedzie musial sie do kradziezy pr
    > zyznac, zaplacic z wlasnej skarbonki i przeprosic, zapamieta to do konca zycia.

    Tak już zrobiliśmy.
    Zobaczymy czy to wystarczy uncertain
  • lukas.2004 18.12.11, 20:53
    Mój syn mając 3 latka wyniósł ze sklepu zabawkowego folder reklamowy. Ustalona zasada- ze sklepu nic nie można wziąć bez pytania lub płacenia. Musiał wrócić, oddać i przeprosić. Do tego dodała, że zachował się jak złodziej. Bardzo nim to wstrząsnęło. Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Z kolei jak się pojawił problem notorycznego przeszkadzania w lekcjach angielskiego (oczywiście był już znacznie starszy), zostało mu za lekcję potrącone z własnej kasy.

    Policja dla 5-latka to chyba na razie za duży kaliber. Ja ostatnio trochę przesadziłam w drastyczności metod wychowawczych względem córki, i żałowałam. Myslę tak jak pisano powyżej - odliczyć z własnej kasy zbieranej na jakiś konkretny cel i zapłacić z przyznaniem się do czynu i przeprosinami.
  • saraanna 18.12.11, 21:17
    lukas.2004 napisała:
    > Policja dla 5-latka to chyba na razie za duży kaliber.

    A dlaczego nie,jak nic innego nie dziala? Pamietam,jak moja wtedy 3-latka miala faze odpinania pasow w samochodzie,nie pomagaly rozmowy ani tlumaczenia ,a sytuacja robila sie coraz bardziej niebezpieczna,bo o ile w miescie moglam sie gdzies zatrzymac na boku i jej zapiac te pasy ,to na autostradzie nie bylo juz takiej mozliwosci.W koncu podjechalam pod komisariat a mlodej powiedzialam,ze teraz sama bedzie sie tlumaczyc policji ze swojego zachowania.Nawet nie wyszlysmy z samochodu takiego miala cykora ,a teraz od wielu lat pierwsze co robi jak wsiada do samochodu, to zapina pasy smile
    --
    ------
    Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
  • maggpie 18.12.11, 21:24
    No właśnie ...
    Jak by zobaczył prawdziwe więzienie, żywego policjanta, kraty itp. to by sobie wziął do serca wszystko co mówimy na poważnie.
    Nic nie działa lepiej od takiej pokazówki niestety ;/
    Mimo że dość brutalnej.
    Sama przeszłam kilka takich lekcji i wiem, że bardzo skutecznie zadziałały ...
  • maggpie 18.12.11, 21:25
    > No właśnie ...
    > Jak by

    *** Jakby
    miało być
  • magda762 18.12.11, 21:59
    Ale ty na serio, czy jaja sobie robisz?
  • miaowi 18.12.11, 22:07
    magda762 napisała:

    > Ale ty na serio, czy jaja sobie robisz?
    Może niekoniecznie od razu kraty i więzienie, ale pisałam już - dzieci są różne. Jednemu starczy powiedzieć. Inny musi sam wyryć łbem o beton. Innego trzeba postraszyć, kolejnego zawstydzić.
    Jeśli chodzi o fotelik i odpinanie pasów - przerabiałam. Postraszyłam dzieciaka, że nas policja złapie i trzeba będzie płacić mandat i nie będzie na nic kasy. Dotarło.
    Gdybym prosiła i wyjaśniała, że tak jest bezpiecznie i wszystkie dzieci tak robią, mogłabym sobie gadać do ukichanej.
  • maggpie 18.12.11, 22:11
    miaowi napisała:

    > magda762 napisała:
    >
    > > Ale ty na serio, czy jaja sobie robisz?
    > Może niekoniecznie od razu kraty i więzienie, ale pisałam już - dzieci są różne
    > . Jednemu starczy powiedzieć. Inny musi sam wyryć łbem o beton. Innego trzeba p
    > ostraszyć, kolejnego zawstydzić.
    > Jeśli chodzi o fotelik i odpinanie pasów - przerabiałam. Postraszyłam dzieciaka
    > , że nas policja złapie i trzeba będzie płacić mandat i nie będzie na nic kasy.
    > Dotarło.
    > Gdybym prosiła i wyjaśniała, że tak jest bezpiecznie i wszystkie dzieci tak rob
    > ią, mogłabym sobie gadać do ukichanej.


    Słusznie prawisz.
    Widać, że naprawdę masz dzieci.
    Do mojego synka sama pogadanka nie trafia niestety uncertain/
  • miaowi 18.12.11, 22:16
    Starczy, że mam jedno. Za to takie, że drugiego na pewno nie będzie.
    Ale wiem, bo moja mama miała nas dwoje - mnie i brata - oboje wychowywane w takich samych warunkach, wartościach, atmosferze - a zupełnie różne dzieci.
    Mnie wystarczyło raz wytłumaczyć. Bratu można było gadać do upadłego.
  • maggpie 18.12.11, 22:10
    magda762 napisała:

    > Ale ty na serio, czy jaja sobie robisz?

    Jestem dość wesoła i lubię żarty smile
    ale problem jest jak najzupełniej poważny niestety.

    Co ty byś zrobiła na naszym miejscu?
    To wstyd jak cholera. Nawet jeśli to 'tylko' baton czy 'tylko' posypka do lodów.
    Nie chcę żeby znowu to zrobił. Naprawdę nie chcę.
    I zależy mi bardzo, żeby to do niego naprawdę dotarło. Tak na 100 %
    Teraz nie jestem pewna czy się znowu nie powtórzy ...

  • sharpless6 18.12.11, 22:23
    niektóre dzieci tak mają, po prostu kradną. Dziecko w jego wieku wie, że trzeba zapłacić, czy jest tak skąpy?Myśle, ze jeśli do tej pory nic nie podziałalo to następnym razem jak ukradnie to sprzedawczyni powinnna wezwać policję.
    Miałam raz ucznia, który tak kradł, zadzwoniło się na policję, przyjechał pan, za zgodą mamy zabrał na komisariat, od tej pory był spokój.
  • anulla1 18.12.11, 22:27
    Jak kradnie urządź mu areszt domowy, zakaz wychodzenia z pokoju, rozmów z rodzicami, przytulania czytania, zabaw ulubionymi zabawkami- niech ma namiastkę więzienia, ograniczenia swobód. Policje bym zostawiła na później jako kolejny etap perswazji.
    --
    Złym musi być człowiek, który nie lubi pieśni, śpiewu lub muzyki.
    /W. Shakespeare/
  • maggpie 18.12.11, 22:31

    Masz rację. To uciążliwe trochę do realizacji - - bo dzieciak żywe srebro.
    Będzie się w tym pokoju wił jak piskorz uncertain

    Mąż wpadł na pomysł z tą policją i jak go znam może zrealizować.
    Ja mam opory. Mały jest wrażliwy i może być nazbyt drastyczne uncertain
  • anulla1 18.12.11, 22:50
    Działaj małymi krokami , a co zrobisz jak policja nie podziała. Podoba mi się ten pomysł ale raczej bym sie wcześniej umówiła z jakimś policjantem, żeby porozmawiał z dzieckiem, wytłumaczyła w czym rzecz,żeby nie olał sprawy.
    A teraz powiesz synowi że i tak ma dobrze bo jest w swoim domu odizolowany a nie w obcym miejscu.
    Sama kiedyś zastosowałam taką karę, za inne zachowanie ale notorycznie powtarzające się , i podziałało ale było ciężko i mnie i dziecku, zwłaszcza jak spokorniało i przepraszało i prosiło o złagodzenie kary, nie ugięliśmy się do końca dnia siedziała sama i sama poszła spać, jedzenie i picie dostawała do pokoju.
    --
    Złym musi być człowiek, który nie lubi pieśni, śpiewu lub muzyki.
    /W. Shakespeare/
  • makurokurosek 19.12.11, 00:13
    Oh biedny maluszek.
    Czy ty w ogóle siebie słyszysz, masz problem z synem ale tak naprawdę zamiast nauczyć go ponoszenia konsekwencji tłumaczysz go. To nie jest dwulatek, twoje dziecko doskonale zdaje sobie sprawę z tego co może robić, a może wszystko bo mu na to pozwalasz.
  • hanalui 19.12.11, 03:17
    maggpie napisała:

    > Co ty byś zrobiła na naszym miejscu?

    Lepiej pilnowała dziecka

    > To wstyd jak cholera. Nawet jeśli to 'tylko' baton czy 'tylko' posypka d
    > o lodów.
    > Nie chcę żeby znowu to zrobił. Naprawdę nie chcę.

    Tak ... Wstyd to ci powinno być ze nie upilnowalas dzieciaka żeby sobie nic nie przywlaszczyl i nie wysadzal łap tam gdzie nie trzeba
  • wrednadziewucha 18.12.11, 22:21
    Sorry, wiem, że "Kocham-nie biję", ale gdybym ja w dzieciństwie cokolwiek wyniosła ze sklepu i jeszcze po przyłapaniu nie wykazała żadnego żalu, skruchy, czegokolwiek, to dostałabym taki w5I3rdol, że bym na tyłek nie usiadła. Twoje dziecko przejawia zachowania aspołeczne-co to ma być, że wkłada ręce do posypki na straganiku z lodami?? Nie liczy się z innymi? Przestań go rozpieszczać i mu we wszystkim ustępować póki pora, bo jak na razie to wychowujesz sobie małego terrorystę-psychopatę. Niestety znam jedno dziecko, które za długo było pieszczone i wszystko mu uchodziło płazem, i wierz mi, nie chcesz żeby Twój syn był taki.
    --
    Gwardia umiera, ale się nie poddaje
  • maggpie 18.12.11, 22:37

    Niestety masz sporo racji ....
    Taki z niego terrorysta już jest.
    Ale słodki, dobry i kochany w większości czasu.
    Tym trudniej o drastyczne metody.
    Serce się kraje uncertain
    Dobrze, że ojciec surowszy.
  • wrednadziewucha 18.12.11, 22:58
    No pewnie że słodkismile Ale proszę Cię, trzymaj wspólny front z tatuśkiem. Wiem że mi łatwo mówić bo sama nie mam jeszcze dzieci, ale naprawdę widziałam już kilka przypadków takich terrorystów. Czasami trzeba przykręcić śrubkę, wyjdzie na dobre. Powoli, acz konsekwentnie smile Trzymaj się wink
    --
    Gwardia umiera, ale się nie poddaje
  • ma.ma.hu 18.12.11, 22:26
    Dziecko zna was na wylot. Dobrze wie co może zrobić przy was a czego mu nie wolno. Jednocześnie wie, że nic właściwie się nie dzieje gdy zrobi coś niedozwolonego.

    Dziecko je słodycze codziennie, czasami więcej gdy dostaje od dziadków.
    Rozumowanie jest takie: jeśli wezmę coś po kryjomu to mogę zjeść, no i bierze towar ze sklepowej półki.

    Takiemu dziecku można już określić granice i nazywać rzeczy po imieniu. "Kochanie ukradłeś tego batona. Tak nie wolno. Teraz musisz zapłacić ze swojego kieszonkowego za batona.

    Ominęłaś ten fakt, bo sama zwróciłaś pieniądze sprzedawcy. Można było od razu wychowawczo zastosować coś takiego.


    Pomysł z pójściem na policję uważam za niepoważny z punktu widzenia ludzi będących w służbie na komisariacie. Ośmiszycie się, bo zapamiętają was długo. Wiadomo jest, że za kradzieże i inne przewinienia nieletnich odpowiadają ich rodzice.

    Jeśli problem nie ustąpi pójdźcie z dzieckiem do poradni rodzinnej, do psychologa. To bardziej właściwe miejsce na dyskusję aniżeli komisariat.








  • maggpie 18.12.11, 22:34
    ma.ma.hu napisała:

    > Dziecko zna was na wylot. Dobrze wie co może zrobić przy was a czego mu nie wol
    > no. Jednocześnie wie, że nic właściwie się nie dzieje gdy zrobi coś niedozwolon
    > ego.
    >
    > Dziecko je słodycze codziennie, czasami więcej gdy dostaje od dziadków.
    > Rozumowanie jest takie: jeśli wezmę coś po kryjomu to mogę zjeść, no i bierze t
    > owar ze sklepowej półki.

    Trafiłaś w sedno.

    Dodam tylko, że ciężko (o ile się da) oduczyć dziadków rozpieszczania go na każdym kroku.
    Ja staram się być powściągliwa. Mąż jednakowoż.

  • verdana 18.12.11, 23:11
    Pójscie z dzieckiem na policje to fatalny pomysł. Po pierwsze - nie wiadomo na kogo traficie. dziecko moze uznać, ze jest niepoprawnym złodziejem, a że jest bardzo małe, moze zacząć tak siebie postrzegać i kraść dalej. To sie niestety zdarza, dziecko które widzi, ze dorośli go tak postrzegają, zaczyna się zachowywać zgodnie z oczekiwaniami.
    Policjant moze też dziecko wystraszyć tak, ze wprawdzie kraść przestanie, ale będzie policji bało sie tak, ze w razie koniecznosci nie poprosi o pomoc. To trochę jak straszenie szpitalem, gdy dziecko ne chce brać lekarstw. Lek weźmie, a potem , gdy rzeczywiście musi trafić do szpitala zaczyna się dramat.
    Cóż, prawda jest taka, ze sporo dzieci kradnie. Nalezy podchodzić do tego z dystansem. Dziecko powinno byc ukarane, zwrócić rzecz, przeprosić i tyle. Nie ma co robić greckiej tragedii z zachowania raczej dosyć normalnego.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • maggpie 19.12.11, 00:38
    Faktycznie.
    A tego wolałabym uniknąć.

    Ale z drugiej strony on ma naprawdę silny charakter. I na pogadanki się często wyłącza.
    Przestaje słuchać. To też mnie niepokoi.
  • ma.ma.hu 18.12.11, 23:14
    Obserwując mojego niespełna 14 miesięczniaka powiem szczerze, że bardzo ważne jest aby oboje rodzice byli konsekwentni i trzymali jedną stronę. Dziadkowie trochę rozpieszczają, ale na tyle, na ile im pozwolimy. Jeśli tata jest surowy a mama nie, to wiadomo, że z mamą można wszystko a z tatą niekoniecznie. Trzeba tylko znaleźć właściwą drogę i jedność słowa.
  • makurokurosek 19.12.11, 00:08
    Kuźwa laska rozbabrałas dziecko, nie stawiałam mu żadnych granic, wchodziłaś mu w dupę a teraz zwalasz winę na dziadków. To oddaj dziecko do dziadków skoro ty nie jesteś w stanie go wychować.
    Co ty do jasnej anielki robiłaś przez pięć lat, jak reagowałaś na wkładanie rąk do pojemnika z posypką, co ty myślisz że dziecko się samo wychowa, samo pozna co wolno a czego nie wolno.
    Szczerze mówiąc to tobie należało by ostry wp.... dać abyś w końcu się wzięła do swoich obowiązków rodzica.
    Co zrobiłabym na twoim miejscu, stanowczo wytłumaczyła dziecku że cudza własność to rzecz święta, poszła razem z dzieckiem i kazała mu oddać ukradzionego batona, jak również zero prezentu na gwiazdkę z dosadnym z dosadną informacją z jakiego powodu tego prezentu nie dostanie.

  • maggpie 19.12.11, 00:36
    A jesteś już rodzicem? uncertain

    Jak zostaniesz, nie będziesz już taka mocna w buzi.
    Zobaczysz jak różne dzieci mają charaktery i skłonności.
    Na nikogo nie zwalam winy. Nie rozpuszczam go w sferze obowiązków itp., ale przyznaję, że jest rozpieszczony przez to (i tylko to!) że ma wszystko lub prawie wszystko czego chce.
    W sensie zabawek. Ale rozmawiam z nim i tłumacze, że nie wszystkie dzieci tak mają ... Ostatnio nawet powybierał niektóre ze swoich zabawek, aby oddać biedniejszym dzieciom.
    Jesteśmy dość majętni i przez to mały jest 'rozwaniugany sklepikarsko', że tak pojadę regionalizmem.
    Kiedy nie kupię mu czegoś ja/mąż, dostanie to od dziadków.
    Kocha kupować. Wiem że nie jest dobre, ale sama nie miałam nigdy super zabawek i chciałabym aby dziecko miało ...

    To jeden czynnik.
    Drugi zakaz jedzenia słodyczy. Ciężki dla niego.
    Z jednej strony często sam odmawia jedzenia czekolady, bo wie że mu szkodzi. Z drugiej potrafi po kryjomu wyjadać cukier z cukiernicy ....
    Nie rozpieszczamy go poza tym przesadnie.
    nie oceniaj mnie na podstawie kilku postów - - bo mnie nie znasz.

    I nie mów do mnie per 'laska' - wypraszam sobie, razem do przedszkola nie chodziłyśmy uncertain
  • saga55-5 19.12.11, 01:34
    Czy przy tacie też by sobie coś wziął ze sklepu ?
    Z postu wynika że tata jest bardziej konsekwentny
    Może faktycznie go rozpieściłaś ?
    W życiu nie słyszałam żeby 5-latek kradł w sklepie. Zwłaszcza że biedy i patologii u was nie ma chyba
  • makurokurosek 19.12.11, 08:06
    Mam córkę rok starszą od twojego syna, młoda doskonale wie co wolno czego nie wolno i szczerze mówiąc wszystkie znane mi dzieci nie zachowują się w tak rozwydrzony sposób jak twój syn. Rozwydrzenie nie zależy od majętności rodziców ale od sposobu wychowania dziecka.
  • maggpie 19.12.11, 17:16
    makurokurosek napisała:

    > Mam córkę rok starszą od twojego syna, młoda doskonale wie co wolno czego nie w
    > olno i szczerze mówiąc wszystkie znane mi dzieci nie zachowują się w tak rozwyd
    > rzony sposób jak twój syn. Rozwydrzenie nie zależy od majętności rodziców ale o
    > d sposobu wychowania dziecka.


    Gdzie napisałam że jest rozwydrzony??

    W większości czasu/sytuacji jest b. grzeczny, posłuszny.
    Coś sobie dopowiadacie ....

    Mało kto tu rozumie, że to tylko pięcioletnie dziecko które jeszcze nie rozumie prawa własności itp. I teraz z mężem staramy mu się to wpoić. Oby jak najbardziej skutecznie.
  • makurokurosek 19.12.11, 17:26
    > Gdzie napisałam że jest rozwydrzony??
    >
    > W większości czasu/sytuacji jest b. grzeczny, posłuszny.
    > Coś sobie dopowiadaci

    dziecko które np wkłada rękę do posypki w lodziarni nie jest dzieckiem grzecznym tylko rozwydrzonym.

    " > Mało kto tu rozumie, że to tylko pięcioletnie dziecko które jeszcze nie rozumie
    > prawa własności itp"

    nie mówisz o dwulatku tylko o pięciolatku. Dwulatek może nie rozumieć prawa własności, pięciolatek doskonale zdaje sobie z tego sprawę, oczywiście jeżeli kiedykolwiek był tego uczony.
    Masz rację nieuczony pięciolatek nie ma pojęcia o takich podstawach.
  • maggpie 19.12.11, 17:58
    makurokurosek napisała:

    > > Gdzie napisałam że jest rozwydrzony??
    > >
    > > W większości czasu/sytuacji jest b. grzeczny, posłuszny.
    > > Coś sobie dopowiadaci
    >
    > dziecko które np wkłada rękę do posypki w lodziarni nie jest dzieckiem grzeczny
    > m tylko rozwydrzonym.

    Tiaa.
    Nie obraź się, ale wydajesz się być ... za bardzo .. surowa i skrajna w swoich sądach. Taki żandarm.
    Nie mam z synkiem problemów poza tym słodyczowo-sklepowym.
    I nie określiłabym go jako aspołecznego !!

    Jest wyjątkowo towarzyski. Lubi się dzielić tym co ma z innymi dziećmi.
    Kiedy dostał od nas pieniądze na loda - - kupił po sztuce jeszcze dwóm kolegom.
    Ma dobre serce, jest b. wrażliwy (ale silny, typ przywódcy), czuły. Choć i samowolny czasem ...

    > " > Mało kto tu rozumie, że to tylko pięcioletnie dziecko które jeszcze nie
    > rozumie
    > > prawa własności itp"
    >

    Wcześniej nie było z tym problemów.
    Pojawiły się niedawno w kontekście słodyczy smile smile
  • makurokurosek 19.12.11, 18:32
    Widzisz tylko to nie moje dziecko kradnie, i to nie ja nie mogę z dzieckiem iśc do kawiarni czy lodziarni.
    Oczywiście maż cudowne, grzeczne dzieciątko a to że ma aspołeczne zachowania to problem otoczenia i jego braku wyrozumiałości wobec potrzeb twojego małego księcia.
  • maggpie 19.12.11, 18:41
    makurokurosek napisała:

    > Widzisz tylko to nie moje dziecko kradnie, i to nie ja nie mogę z dzieckiem iśc
    > do kawiarni czy lodziarni.
    > Oczywiście maż cudowne, grzeczne dzieciątko a to że ma aspołeczne zachowania to
    > problem otoczenia i jego braku wyrozumiałości wobec potrzeb twojego małego ksi
    > ęcia.

    smile
    Mam nadzieję, że ten policjant do którego (może) go zawieziemy, nie będzie miał twego podejścia.
    Bo mały jeszcze wyrok w zawiasach dostanie wink
  • tygrysiatko1 19.12.11, 22:24
    co to znaczy "Oczywiście maż cudowne, grzeczne dzieciątko a to że ma aspołeczne zachowania to
    > problem otoczenia i jego braku wyrozumiałości wobec potrzeb twojego małego ksi
    > ęcia. "

    Mam nadzieję, że Twoje dziecko tatuś będzie uczył ortografii i sprawdzać jego prace, bo jak nie to kolejny "dyslektyk" wyrośnie.
  • makurokurosek 19.12.11, 18:41
    Ciekawa jestem co zrobisz gdy za rok twój maluszek pójdzie do szkoły i tam zacznie okradać kolegów. O zapewne będzie bardzo zabawnie na wywiadówce gdy zaczniesz uświadamiać innych rodziców, że są zbyt surowi wobec twojego dziecka.
  • maggpie 19.12.11, 18:44
    makurokurosek napisała:

    > Ciekawa jestem co zrobisz gdy za rok twój maluszek pójdzie do szkoły i tam zacz
    > nie okradać kolegów. O zapewne będzie bardzo zabawnie na wywiadówce gdy zacznie
    > sz uświadamiać innych rodziców, że są zbyt surowi wobec twojego dziecka.

    Obetnę mu rękę smile
  • edelstein 19.12.11, 11:01
    Dzieci maja rozne charaktery,ale od sklonnosci dobrych i zlych sa rodzice.Widocznie wcale nie jestescie tak konsekwentni jak piszesz.To,ze ma wszystko lub prawie wszystko co chce nie ma tutaj zadnego znaczenia,wrecz przeciwnie,nie ma potrzeb,ktore musi na wlasna reke realizowac.Zwyczajnie nigdy nie mial postawionych granic co wolno a co nie i teraz masz jeszcze szanse to naprawic.Kara za kradziez i kara za zjedzenie slodyczy od dziadkow po kryjomu.Slodycze,ktore dostanie powinien przynosic i pokazywac,a nie zjadac po kryjomu.Tak wogole to chyba przeasadzacie z dozowaniem ilosci slodyczy,widocznie potrzebuje wiecej niz dwa cukierki.Wolalabym bym na twoim miejscu,by zjadl kawal dobrej czekolady niz cukiet z cukiernicy.
    --
    “Mój takie bajki opowiadał piąte razy w miesiącu.Auto okazało się mieć na imię Kasia“ by wioskowy_glupek
  • maggpie 19.12.11, 17:18

    Ze słodyczami to masz rację.
    Przyzwyczaił się do smaku sklepowego, sztucznego cukru.
    I za bardzo nie lubi cukrów naturalnych niestety.
    Jest do tego trochę niejadkiem uncertain
  • verdana 19.12.11, 09:11
    Oszalałaś.
    Zero prezentu na gwiazdkę to kara dla kradnacego z premedytacją 15-latka, a nie dla pięciolatka. Taka kara oznacza dla dziecka, ze jest tak złe, ze juz nawet nie warto się poprawiać - rodzice przestali kochać , nie ma po co się starać.
    Wigilia nie jest dniem stosownym na karanie kogokolwiek.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • harrison_bergeron 19.12.11, 09:44
    Ogarnij się.
    Więzienie/zakład poprawczy to kara dla kradnącego z premedytacją 15-latka.

    Brak prezentu obejdzie go straszliwie... boo hoo
  • makurokurosek 19.12.11, 10:52
    Nie chodzi tylko o kradzież, ale całokształt zachowania tego dziecka, zgodnie z tradycją prezenty od Mikołaja dostają grzeczne dzieci, niegrzeczne dostają rózgę .
    Oczywiście winę za zachowanie dziecka ponoszą rodzice, którzy wolą rozpieszczać niż wychowywać.
    Nie powiesz mi, że każdy pięciolatek wkłada ręce do posypki, kradnie, zachowuje się aspołecznie. W taki sposób zachowuje się dziecko które nie było uczone co wolno a czego nie wolno.
  • morekac 19.12.11, 09:21
    A nie możesz tego swojego 5-latka trzymać w sklepie za rękę i uważać na niego, ze szczególnym uwzględnieniem stoisk z posypkami i słodyczami? Tak po prostu?
    Po kolejnej akcji typu gwizdnięcie batona/wsadzanie łap w posypkę nie zabierałabym dziecka do sklepu przez dłuższy czas.. Przy czym nie zabraniałabym mu słodyczy w rozsądnych ilościach, chyba że rzeczywiście nie może (a nie dlatego, że zęby się psują od słodyczy). Za miesiąc - sprawdzian w sklepie. Jeśli zachowa się w porządku, może do sklepu chodzić. Jeśli nie - kolejny szlaban. Do skutku.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • maggpie 19.12.11, 17:21
    smile
    Wiesz co ... spróbuj pilnować, trzymać za rękę jakiekolwiek dziecko non stop.
    A ja mam wyjątkowo ruchliwego szkraba.
  • makurokurosek 19.12.11, 17:28
    To nie odwiedzaj ze swoim grzeczniutki lecz aspołecznym dzieckiem miejsc publicznych.
  • maggpie 19.12.11, 17:51
    makurokurosek napisała:

    > To nie odwiedzaj ze swoim grzeczniutki lecz aspołecznym dzieckiem miejsc public
    > znych.

    Dobrze proszę Pani smile

    --
    Nie wygasła .. zanim .. zgasnę ja ...
  • morekac 19.12.11, 18:06
    To nie chodź z nim do sklepu, skoro upilnowanie 5-latka cię przerasta. Nie rozumiem, że nawet się nie boisz, że ci młody w tym sklepie się zgubi.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • maggpie 19.12.11, 18:11
    morekac napisała:

    > To nie chodź z nim do sklepu, skoro upilnowanie 5-latka cię przerasta. Nie rozu
    > miem, że nawet się nie boisz, że ci młody w tym sklepie się zgubi.

    Ależ absolutnie mnie nie przerasta smile Jestem bardzo dzielną osóbką smile

    Wtedy gdy mały wyniósł batona był akurat z tatusiem smile
    Fakt, nie zaznaczyłam tego. Moja wina.
    Mnie zwykle prosi o żelka czy o to na co akurat ma ochotę.
    Ojciec go bardziej tępi za te słodycze więc ... mały się go bardziej boi.
  • morekac 19.12.11, 18:21
    Obawiam się, że z takim swoim podejściem do lepszych czy gorszych rad niewiele z nich skorzystasz. wink
    To niech tata z nim nie chodzi, skoro nie potrafi go upilnować. Po prostu nie dawać młodemu okazji do kradzieży, to i nie będzie kradł.
    I dlaczego nie może sobie wybrać czegoś do kupienia w tym sklepie? Ustalasz (czy też tata) limit wydatku i młody koncentruje się się na wyszukaniu słodyczy do zakupu, a nie - do rąbnięcia.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • maggpie 19.12.11, 18:38
    Z jakim podejściem ?!
    Coś mi przypisujesz na podstawie paru słów ....
    Staram się sprostować to co mi insynuujecie. I wychodzi że się bronię.
    Nie mam doświadczenia w tego typu dyskusjach - - przyznaję.
    Nie lubię pisać na forum o swoich osobistych, zbyt rodzinnych sprawach.

    Wspólnie z mężem już mamy opracowany scenariusz działania.
    Synek został uświadomiony, dostaje drobne na słodycze - może sam wybrać co chce.
    Wie jasno co mu wolno, czego nie.
    Jeżeli nastąpi recydywa wink umówimy się z policjantem na komendzie (mamy znajomego) - - tzn. uprzedzimy go wcześniej. Mąż weźmie tam syna. I tyle.

    Kończę tym samym wątek - - dam znać jakby nastąpił nawrót.
    (Oby nie ! uncertain)
    Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wypowiedzi.
    No i idę, bo mnie mój czorcik 'złodziejaszek' właśnie woła z pokoju smile

  • donkaczka 19.12.11, 09:53
    sluchaj, dwa cukierki dziennie to jest calkiem duzo, dawane regularnie
    sprawdzalas czy mlody nie ma robakow? bo to powoduje ssanie na slodycze
    dzieci lubia slodkie, ale nie musza go jesc dzien w dzien i jeszcze krasc batonikow z rozpaczy, no bez jaj
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • maggpie 19.12.11, 17:20
    Nie ma robaków.
  • lineczkaa 19.12.11, 09:54
    Moja córka też zaliczyła kilka takich kradzieży, własnie słodyczy. Nigdy nakryta nie została przez nas, zawsze sam się przyznawała i pokazywała co zabrała ze sklepu. Zawsze, ale to zawsze szła razem ze mną do sklepu i oddawała "oficjalnie", najczęściej mówią, że przeprasza, że ukradła batonik/wafelek itp.. Ani nie oddawałam pieniędzy, ani nie pozwalałam zjeść tego co ukradła. Panie w sklepach mimo ogromnego zdziwienia, waliły umoralniającą gadkę, o tym, że nie można kraść, groziły palcem itp. Skończyło się. Albo przeszło samo z siebie, albo uzmysłowiła sobie, że żadna to frajda gnać do sklepu i słuchać reprymendy.
    --
    Pamiętaj.Zawsze.
  • bezpocztyonline 19.12.11, 10:46
    Ludzie pierwotni nie płacili ani nikogo nie pytali o pozwolenie.

    To stary odruch: to coś podoba mi się, chcę wziąć, więc biorę. I już.

    Taki odruch mają też dzieci.

    Wszelkich "nowinek" typu "nie twoje - nie rusz" dopiero trzeba dziecka nauczyć.

    Z policją to przesadny pomysł. Ale z pójściem do sprzedawczyni, przyznaniem się do zabrania batonika i zapłaceniem za niego (skoro już się zjadło) - pomysł OK. Będzie się wstydził, więc następnym razem może go to powstrzyma.

    Co do słodyczy: jeśli ze względów zdrowotnych nie powinien jadać batoników, może można mu zafundować słodycze domowego wyrobu?

    Typu serek na słodko wymieszany z miodem itp.? Albo musli na słodko?

    Przeliczyć kalorie i może się coś da wcisnąć w jadłospis?

    Zamiłowanie do słodkich potraw to też pradawne ludzkie dziedzictwo. Z czasów, gdy nasi przodkowie odżywiali się głównie owocami.
    Słodkie = jadalne, dojrzałe, nietrujące.

    Może więc sałatki owocowe?
  • maggpie 19.12.11, 17:19
    No w końcu jakiś rozsądny głos smile
    Dzięki.
  • babunia_wygodka 19.12.11, 10:53
    maggpie napisała:

    > Zdarza mu się wsadzić łapę np. w kolorową posypkę do lodów przy oburzeniu wszys
    > tkich dokoła, a największego sprzedawczyni.

    Za pierwszym razem trzeba powiedzieć że nie wolno. Za drugim razem - ukarać.Tak jest, ukarać Twojego słodkiego pusiunia.

    > A ostatnio w domu zobaczyłam, że wyniósł (w sumie jak by nie było: ukradł) bato
    > na z osiedlowego sklepiku. Oczywiście oddałam potem pieniądze.

    No to d*pa. Nauczyłaś go właśnie że tak można robić.
    A wystarczyło po prostu odnieść batonik do sklepu razem z dzieckiem.

  • ally 19.12.11, 11:03
  • miaowi 19.12.11, 22:05
    Zależny, niezależny, kiedyś się tak nie dorabiało ideologii, tylko w tyłek przysunęło i po robocie. Więcej by smark nie tknął niczego nieswojego.
  • nutka07 19.12.11, 17:41
    Nie obraz sie tylko smile mam wrazenie ze jestes troche 'ciapa' jezeli chodzi o stawianie granic synowi. Widze Cie jako taka mame, ktora opisal ktos wyzej. Dziecko na stole w restauracji a ona delikatnym glosikiem pelnym ciepla mowi nie wolno synku, no zejdz juz.

    Niezalezny charakter to tylko wytlumaczenie dla Ciebie.
    Trzeba bylo na niego 'huknac', zeby widzial ze to nie przelweki.

    Cukier wyjada? Postaw go tam, gdzie nie siegnie.

    Jak dziecko ma byc usluchane, skoro rodzicom trudno mu czegokolwiek odmowic? Zawsze ma i dostaje czego chce.
    Sama to przeczytaj.
    --
    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
  • easyblue 19.12.11, 19:00
    No i prawie Ci wmówiły, ześ niewydolna wychowawczosmile Normasmile
    Co do słodyczy - skoro uwielbia cukier, to przyczyną moze nie być jedynie fakt,iż lubi słodki smak. Pewnie dziadkowie za bardzo go rozpieszczają, ale nie każde dziecko posunie się do kradzieży by zdobyć batona. Napisałaś ze słodycze mu szkodzą - o co konkretnie chodzi? Nie jest gruby, nie ma biegunek, zatwardzeń, bóli brzucha, silnej próchnicy?
    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
    Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
    Andrzej Sapkowski
  • maggpie 19.12.11, 19:05
    Refluks.
    Do tego drożdżaki i pleśniawki w ustach (od syntetycznego cukru).

    Widzę, że to był błąd, że w ogóle poznał smak tego syntetyku. I niestety polubił uncertain
    Sama nie jem, bo niezdrowe, ale dziecko ciągnie. Dobrze, że sam często odmawia jak ktoś (babcia, ciocia itp.) go częstuje.
    Poza tym często piekę własne ciasta z niewielką ilością cukru. Synowie mi wtedy 'pomagają' wink
    I potem na szczęście z przyjemnością pałaszują. Może obaj się przestawią na ten naturalniejszy smak.

  • easyblue 19.12.11, 19:32
    Żółty ser, który potrafiłam jeśc kilogramami zawiera składnik uzależniajacy. Nie wiem, czy jest specjalnie dodawany do sera, czy też to taki skutek uboczny jego produkcji. Być moze podobnie jest z syntetycznym cukrem.

    > sam często odmawia
    > jak ktoś (babcia, ciocia itp.) go częstuje.
    Hmm. Dziwne, że odmawia, a jednocześnie zdarzyły mu się kradzieże słodyczy. Chyba że bardzo boi się ojca poprosić o kupno czegoś. Czasami dziecko postępuje bardzo irracjonalnie i woli ukraść, niż poprosić. Moje nie wpadło wprawdzie jeszcze na taki pomysł, ale kto wie, jak będzie z drugimsmile A co odpowiedział, gdy zapytałaś go o przyczynę kradzieży? Umiał to wytłumaczyć, czy ograniczył się tylko do stwierdzenia, zę chciał coś slodkiego?

    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
    Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
    Andrzej Sapkowski
  • maggpie 19.12.11, 21:19
    easyblue napisała:

    > Żółty ser, który potrafiłam jeśc kilogramami zawiera składnik uzależniajacy. Ni
    > e wiem, czy jest specjalnie dodawany do sera, czy też to taki skutek uboczny je
    > go produkcji. Być moze podobnie jest z syntetycznym cukrem.
    >
    > > sam często odmawia
    > > jak ktoś (babcia, ciocia itp.) go częstuje.
    > Hmm. Dziwne, że odmawia, a jednocześnie zdarzyły mu się kradzieże słodyczy. Chy
    > ba że bardzo boi się ojca poprosić o kupno czegoś. Czasami dziecko postępuje ba
    > rdzo irracjonalnie i woli ukraść, niż poprosić. Moje nie wpadło wprawdzie jeszc
    > ze na taki pomysł, ale kto wie, jak będzie z drugimsmile A co odpowiedział, gdy za
    > pytałaś go o przyczynę kradzieży? Umiał to wytłumaczyć, czy ograniczył się tylk
    > o do stwierdzenia, zę chciał coś slodkiego?
    >

    Zachciało mu się; wziął w tajemnicy przed ojcem więc ...
    On nie wiedział, nie uważał że zrobił coś niewłaściwego do końca.
    Rozumie że trzeba płacić w sklepie, ale chyba bardziej w stosunku do zabawek itp.
    Sama nie wiem uncertain
  • dziewczyna_z_plazy 19.12.11, 19:04
    Mnie rzucilo sie w oczy zafiksowanie na kontrole spozywania slodyczy. Moze te 2 cukierki to jednak malo i trzeba sie zastanowic nad modyfikacja jadlospisu np. slodka salatka czy owocowy jogurt ?
    Zgodze sie z wiekszoscia, ze wsadzenie reki w posypke do lodow w wieku 5 lat to nie jest cos normalnego.
    Wyjsc masz kilka:
    - narobic dziecku wstydu, nazwac rzecz po imieniu, kazac zaplacic ze skarbonki i przeprosic ekspedientke
    - baczniej pilnowac w sklepie
    - tlumaczyc, tlumaczyc i tlumaczyc (potraficie: kradniesz = zostaniesz ukarany)
    Pomysl z policja od czapy.
    Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja i zaprzestanie rozpuszczania do granic mozliwosci.
  • maggpie 19.12.11, 19:08
    Tak, masz rację - - wiem, że to z tego (głównie) wynika.

    Do słodyczy też już uregulowaliśmy/zmieniliśmy podejście.
  • twarz2 19.12.11, 19:10
    Osobiście uważam, ze kompletnie nie panujesz nad dzieckiem i dodatkowo przez cały czas go usprawiedliwiasz. Jest "kochany", "grzeczny", "słodki", "ma silny charakter" itp., a po wsadzeniu łapy w posypkę jedyne co zauważyłaś to "oburzenie wszystkich dookoła". Gdyby cudze dziecko włożyło łapkę w Twoje lody smakowałyby Ci potem? Moim zdaniem traktujesz swojego charakternego syna jak dwulatka, a nie pięciolatka. Pięciolatek już dawno temu powinien się dowiedzieć, ze takich rzeczy się nie robi i tolerować nikt tego nie będzie. (Mam dwoje dzieci, jedno w tej chwili prawie 5cio letnie - gdybyś chciała mi zarzucić, że nic nie wiem na temat wychowania dzieci.)
    A na kradzieże sklepowe jest rada - przez cały czas kontroluj co dziecko robi, ustaw go tak żeby mieć go cały czas w zasięgu wzroku, albo w takim miejscu z którego niczego sam nie weźmie.
  • maggpie 19.12.11, 19:18
    twarz2 napisała:

    > Osobiście uważam, ze kompletnie nie panujesz nad dzieckiem i dodatkowo przez ca
    > ły czas go usprawiedliwiasz. Jest "kochany", "grzeczny", "słodki", "ma silny ch
    > arakter" itp., a po wsadzeniu łapy w posypkę jedyne co zauważyłaś to "oburzenie
    > wszystkich dookoła". Gdyby cudze dziecko włożyło łapkę w Twoje lody smakowałyb
    > y Ci potem? Moim zdaniem traktujesz swojego charakternego syna jak dwulatka, a
    > nie pięciolatka. Pięciolatek już dawno temu powinien się dowiedzieć, ze takich
    > rzeczy się nie robi i tolerować nikt tego nie będzie. (Mam dwoje dzieci, jedn
    > o w tej chwili prawie 5cio letnie - gdybyś chciała mi zarzucić, że nic nie wiem
    > na temat wychowania dzieci.)
    > A na kradzieże sklepowe jest rada - przez cały czas kontroluj co dziecko robi,
    > ustaw go tak żeby mieć go cały czas w zasięgu wzroku, albo w takim miejscu z kt
    > órego niczego sam nie weźmie.

    No dobra napiszę prawdę. Mój synek jest okropnym, aspołecznym łobuzem-zabijaką, złodziejem i recydywistą. Zaraz oddam go do poprawczaka za to, że raz wsadził rękę w posypkę do lodów i wyniósł batona ze sklepu. Siebie zaś zapiszę na terapię, a co tam jedną, pewnie przydałyby mi się ze trzy. W tym jedna na temat tego, jakich tematów nie należy poruszać na forum emama smile

    Cały czas zaznaczam - że temat/ problem dopiero wypłynął - - bezskutecznie.
    Jest to świeża sprawa. Nie wiedziałam wcześniej, że mamy w rodzinie taki problem uncertain
  • nutka07 19.12.11, 19:23
    On pierwszy raz cos ukradl?
    Bo w tytule napisalas kradzieze.
    --
    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom. Protozoa.
  • maggpie 19.12.11, 21:15
    nutka07 napisała:

    > On pierwszy raz cos ukradl?
    > Bo w tytule napisalas kradzieze.


    Zaczął niedawno - - wiem o dwóch rzeczach.
    Mam nadzieję że przestał smile
  • easyblue 19.12.11, 19:39
    No ja się dziwię, że go jeszcze CBŚ nie wsadziło do pier.dla - no recydywista prawdziwy, a rodzice patologia, i to pewno od 10 pokolenia wstecz!smile))

    > Jest "kochany", "grzeczny", "słodki", "ma silny ch
    > > arakter" itp., a po wsadzeniu łapy w posypkę jedyne co zauważyłaś to "obu
    > rzenie
    > > wszystkich dookoła".
    A ja bym miała ubaw, gdyby cudze dziecko tak zrobiło i tyle. I wcale nie przeszkadzała by mi ręka tego dzieciaka w posypce, bo ta ma to do siebie, że nie przylega, za to się na niej kurz łapie jak sobie leży w pudełku.

    > > Osobiście uważam, ze kompletnie nie panujesz nad dzieckiem i dodatkowo pr
    > zez ca
    > > ły czas go usprawiedliwias
    Ludzie to bywają sfrustrowanismile))

    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
    Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
    Andrzej Sapkowski
  • poppy_pi 19.12.11, 19:14
    To nie Twój syn ma mocny charakter tylko Ty masz słaby! Rozpieściłaś dzieciaka i dałaś sobie wejść na głowę. Sama napisałaś, że zawsze dostaje to co chce-przecież tak nie może być! Twój syn wie, że jesteś niekonsekwentna i łatwo dasz się 'złamać' i zapewne skwapliwie to wykorzystuje. Lepiej szybko napraw to co popsułaś.
  • nutka07 19.12.11, 19:24
    Do tego tata jako ten, ktorego syn sie 'boi' bo jest bardziej surowy.
    Musicie trzymac jeden front.
    --
    Chłop nie przypatruje się
    gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
    baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
    Baba jest wiecznym knucicielem!
    by j-50
  • maggpie 19.12.11, 21:20
    nutka07 napisała:

    > Do tego tata jako ten, ktorego syn sie 'boi' bo jest bardziej surowy.
    > Musicie trzymac jeden front.

    Tak - - zgoda.
    Ale jedna strona musi być łagodniejsza. Tak uważam.
  • poppy_pi 20.12.11, 21:14
    Co rozumiesz przez 'łagodniejsza'? Twój mąż to jakiś sadysta? Czy po prostu jest wymagający i konsekwentny a Ty masz miękkie serce i nie możesz patrzeć jak syn płacze albo o coś prosi kiedy ojciec mu na coś nie pozwala lub czegoś wymaga?
  • black-cat 19.12.11, 19:33
    Ktoś już bardzo dobrze podpowiedział. Potrącać z JEGO pieniędzy. Zbiera sobie na coś - ok, niech zbiera, ale nauczy się, że za rzeczy zniszczone w sklepie / ukradzione trzeba zapłacić.
    I, że konsekwencje poniesie on a nie mama. Pierwszy raz będzie awantura, drugi też, za trzecim razem zastanowi się zanim sięgnie w sklepie po batonikasmile
  • nutka07 19.12.11, 19:35
    Albo bedzie robil tak zeby go nie zlapac.
    --
    Jesteś dobra w gębie/klawiaturze- w realu gdyby Twojemu bliskiemu groziło cokolwiek buty byś mi wyczyściła. Błagałabys, żeby ratowac, poniżała się i skamlała. Na co dzień spotykam się z takimi. Autor Protozoa - lekarz
  • maggpie 19.12.11, 21:17
    nutka07 napisała:

    > Albo bedzie robil tak zeby go nie zlapac.


    Całkiem możliwe uncertain
    Jest b. inteligenty.
    Ale wierzę w jego dobrą, jasną stronę smile
  • prawdziwy_ewelina22 19.12.11, 22:06
    jesteś zachwycona produktem swoich genów do granic absurdu. Gdyby nawet zrobił kupę na środku stołu to i tak nie byłoby cię to w stanie zdenerwować. Póki tego nie zmienisz w sobie to nie wiem co musiałby zrobić, żebyś zaraz w kolejnym zdaniu nie dodała o jego mądrości itp. itd. wierze w jasną stronę i dalsze zaklęcia. przeczytaj co piszesz. Zastanów się, po co to robisz.
  • zona_mi 19.12.11, 22:09
    Też się nabrałam w pierwszej chwili, ale zaraz się zorientowałam, że to podpucha smile

    --
    - Babciu, a czy Edyta Stein jest żoną Frankena Steina?
  • kota_marcowa 19.12.11, 22:20
    > Też się nabrałam w pierwszej chwili, ale zaraz się zorientowałam, że to podpuch
    > a smile
    >
    Ale z życia wzięta, ile jest takich dzieci terroryzujących rodziców i co za tym idzie całe otoczenie? Całkiem sporo. A z takich chamskich dzieci wyrastają chamscy dorośli, których potem spotykacie w tramwajach, autobusach i sklepach i potem oburzone smarujecie wątki na forumtongue_out
  • zona_mi 19.12.11, 22:29
    > potem oburzone smarujecie wątki na forumtongue_out

    My akurat rzadko zakładamy wątki tego rodzaju.
    My - Zona, tak konkretnie wink

    --
    - Babciu, a czy Edyta Stein jest żoną Frankena Steina?
  • maggpie 20.12.11, 14:49
    zona_mi napisała:

    > Też się nabrałam w pierwszej chwili, ale zaraz się zorientowałam, że to podpuch
    > a smile
    >

    A u ciebie: przesadzona podejrzliwość.
  • tygrysiatko1 19.12.11, 22:13
    ja bym kazała odnieść batonika do sklepu i przeprosić...
  • maggpie 20.12.11, 14:49
    tygrysiatko1 napisała:

    > ja bym kazała odnieść batonika do sklepu i przeprosić...


    Czytaj uważnie - - tak zrobiłam.
  • bezpocztyonline 19.12.11, 22:56
    Emamy z dzieciaka już zrobiły przestępcę, a z autorki patologię.

    A tymczasem nasze szacowne babunie i prababunie, wzór cnót wszelakich i prawości (dziadkowie i pradziadkowie zresztą też) w podobnym wieku, co obecnie ten maluch miewały podobne rzeczy na sumieniu: cale zapasy powideł z domowej spiżarni, całe garnce miodu (po łyżce, a jakże), całe zapasy herbatniczków czy pierników (domowych i sąsiedzkich, że o lalkach koleżanek już nie wspomnę. Wynosiły też dobra domowe i wymieniały na cukierki.

    Na przestępczynie i przestępców nie wyrosły (nie wyrośli), po prostu pewnych rzeczy rodzice uczą z czasem. Że dla otoczenia to wkurzające? No owszem.

    Dziecku warto uświadomić też jedną rzecz (matce zresztą też): w sklepach (na pewno tych z obsługą, nie wiem, jak w marketach) sprzedawcy ponoszą odpowiedzialność materialną za towar.

    To, co nabite na kasę, plus to, co na półkach i w magazynie, musi równać się to, co było w ogóle przyjęte do sprzedaży. Jeśli się nie równa, to w momencie remanentu i stwierdzenia manka sprzedawcy pokrywają straty z własnych prywatnych pieniędzy.

    Czyli dla sprzedawczyni nie ma de facto różnicy, czy dziecko wzięło z półki batonika powiedzmy za 2,50 zł i zjadło, czy włożyło rączkę do prywatnej portmonetki pani sprzedawczyni i z niej wyjęło 2,50 zł.

    I tak ona będzie musiała w razie czego z własnych pieniędzy za ten batonik zapłacić.
  • maggpie 20.12.11, 14:50
    bezpocztyonline napisała:

    > Emamy z dzieciaka już zrobiły przestępcę, a z autorki patologię.
    >
    > A tymczasem nasze szacowne babunie i prababunie, wzór cnót wszelakich i prawośc
    > i (dziadkowie i pradziadkowie zresztą też) w podobnym wieku, co obecnie ten ma
    > luch miewały podobne rzeczy na sumieniu: cale zapasy powideł z domowej spiżarn
    > i, całe garnce miodu (po łyżce, a jakże), całe zapasy herbatniczków czy piernik
    > ów (domowych i sąsiedzkich, że o lalkach koleżanek już nie wspomnę. Wynosiły te
    > ż dobra domowe i wymieniały na cukierki.

    Otóż to !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka