Dostałam unijną pomoc żywnościową Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dostałam, chociaż jej nie potrzebuję. Dostałam nie po raz pierwszy. Dostałam nie od instytucji, ale od sąsiadki, która również tej pomocy nie potrzebuje, a - jak się wyraziła - "ma już tego pełne tapczany, nie ma gdzie trzymać". Sąsiadka jest podopieczną MOPS. Wcześniej dostałam taką żywność od innej sąsiadki, która - jak mi się wydawało - z pomocy społecznej nie korzysta. Musiałam mieć wtedy bardzo głupią minę, gdy próbowałam zrozumieć o co tu chodzi, skąd sąsiadka to ma i dlaczego mi to daje. Wydawało mi się czymś niemoralnym przyjęcie tego. Jakbym głodnego z jedzenia okradała. Okazało się, że jakaś koleżanka/kuzynka/szwagierka dostaje tę żywność od instytucji (nie wiem nawet kto to dystrybuuje) i też rozdaje, bo nie potrzebuje. O co tu chodzi?
    Czy ta żywność trafia nie do tych, do których powinna? Cóż, to zawsze będzie mieć miejsce w tego typu mechnizmach pomocowych, pytanie jaki procent tej żywności trafia w niewłaściwe ręce. Jeśli nikły, to uważam, że nie ma problemu. Ale ilość tej żywności, która trafia do mnie zastanawia mnie bardzo. Naprawdę nie jestem uboga, nigdy nie korzystałam z MOPSu, sąsiedzi proponują mi tę żywność nie z litości smile, ale dlatego, że naprawdę im zbywa.
    Czy może rodzaj pomocy jest źle dobrany, czyli beneficjent ma pełne tapczany mąki, ale nie ma na węgiel i podręczniki? Z tego co wiem to na tego typu potrzeby udzielana jest pomoc celowa na zasadzie zwrotu kosztów. Więc to nie tu jest problem. Wygląda na to, że tej pomocy (żywnościowej) jest po prostu za dużo. Albo rzeczywiście trafia zupełnie nie tam gdzie powinna.

    Ja widzę tutaj jeszcze taką kwestię: ta żywność to są proste produkty typu mąką, kasze, ryż, makarony itp. I mam wrażenie, że problem w dużej mierze polega na tym, że nie da się postawić dzieciom mąki na stół i powiedzieć "smacznego". Z tym trzeba coś zrobić. A dla niektórych rodzin to już jest problem. Po co robić coś z mąki, skoro można kupić gotowe. Po to, żeby zaoszczędzić? No tak, ale to trzeba się po pierwsze wysilić nad tą mąką, a po drugie umieć przewidywać i oszczędzać. A problemem takich rodzin jest nie brak pieniędzy (bo oni pomocy materialnej otrzymują całkiem sporo), ale życiowa niezaradność. A na to tapczany pełne mąki nie pomogą. Ale co pomoże?
    • Fakt, ta unijna pomoc trafia w dziwne miejsca. Ostatnio się dowiedziałam w dalszej rodzinie, że ktoś tam korzysta z takiej pomocy mimo, że sam sobie świetnie radzi- po prostu dostałam torbę tych produktów, z tekstem "macie, bo my i tak tego już mamy dużo..."... Nie spytałam skąd to otrzymują. Kiedyś słyszałam, ze jak się należy do jakiegoś tam stowarzyszenia emeryckiego to taką pomoc się otrzymuje- nie sprawdzają wtedy czy rzeczywiscie jest potrzebna...)
    • ostatnie wakacje spedzilam czesciowo na wsi u ciotki... ciotka ze wsia zadarla, to pomocy nie dostaje. A pewnie by pod nia podpadala, bo emeryturke ma biedniutka A u nich wyglada to tak, ze pomoc w paczkach przywoza do wioskowej swietlicy i rozdziela soltys temu z kim ma uklady...
      --
      http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
      • Ciekawe... Czyli jak to jest rozprowadzane na wyższym szczeblu? Na każdą wioskę/gminę tyle samo? W przeliczeniu na mieszkańca? I potem lokalne władze decydują komu dać? A nie ośrodki pomocowe typu MOPS?
        • U nas w parafii taka pomoc dostaja rodziny które złozyły wniosek do MOPS. Proboszcz podkresla że bez wniosku nie da bo przepisy go obowiązuja.
          Mi sasiadka czasem słodycze ze swojej paczki daje - herbatniki, wafelki dla dzieci albo mleko w proszku bo ona z powodu choroby nie wykorzysta a nie zawsze ma wpływ na skład paczki. Sąsiadka samotna, skromnie żyjąca.
        • nie mam pojecia, wiem jak to wyglada "od dołu", czy jest to zgodne z prawem nie mam pojecia, pewnie nie. Tak to tylko wygladalo na tej wsi, a jak jest gdzie indziej i jak powinno byc to nie wiem.
          --
          http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
          • Też nie wiem na jakiej zasadzie to działa, kto tym zarządza i nad ty czuwa ale miałam koleżankę której pomagałam ładować produkty do samochodu, ona była w ciąży i odbierała to z Mopsu dla członków rodziny męża. Ludzie posiadają sklepy spożywcze w mieście, mają samochody w firmie kurierskiej, i rozwożą lody do sklepów okolicznych. Czyli mają kupe kasy, działalności gospodarczych też sporo a po znajomości dostają żywność z MOPSu , która pewnie przydała by się biedniejszym. Dziewczyne znam od wielu lat więc bzdur nie piszę, ona sama się z tego śmiała, że wystarczy wiedzieć jak to załatwić.
            A mnie kiedyś, 8 lat temu odesłano z kwitkiem gdy chciałam dostać pieniądze za urodzenie dziecka!!!!!!!!! Pani powiedziała mi, że jak mieszkam z rodzicami to nic mi się nie należy!!!!!! Mieszkałam z teściami, teść na ręcie, teściowa sprzątaczka, mąż dorabiający grosze, ja ucząca się w liceum! Wysłała mnie wtedy z kwitkiem a za urodzenie należały się pieniądze każdej matce! Wcisnęła mi kit, ja miałam prawie 18 lat posłuchałam i poszłam , i do dziś nie pójde i nie poproszę o nic tam się należy tylko "znajomym" pań pracujących!
            ZResztą załatwiałam rodzinne i to też miałam problemy dopóki ktoś znajomy nie poszedł z moimi papierami, wszystko było dobrze wypełnione a baba kombinowała żebym nie zdąrzyła na czas. Znajoma dała radę szybko to załatwić bez zbędnych papierów i bezemnie!
    • Chyba mamy wspólną sąsiadkę.
      A tak na poważnie - od pewnego czasu nie kupuję mąki, oleju, ryżu i kaszy , te produkty otrzymuję od sąsiadki, która z kolei znosi je z różnych instytucji pomocowych. Korzysta z magazynów MOPSu, PKPSu, z kościoła (codziennie chleb, drobne pieczywo, drożdżówki), ze szkoły - paczki dla czwórki dzieci, produkty kupowane są przez Radę Rodziców ze środków zdobytych podczas pikniku rodzinnego i kilku kiermaszów.
      Jak sama twierdzi - patrzeć już nie może na olej (doskonałej jakości), dzieci jedzą obiady w szkole, podwieczorki w świetlicy przykościelnej.
      Rewanżuję się od czasu do czasu słodyczami, ciastem domowym, przyborami szkolnymi. I też nieraz zastanawiam się, jakimi drogami ta pomoc idzie, skoro potrzebujący nie wykorzystują otrzymanych darów. Nie zazdroszczę jej sytuacji, czworo dzieci w podstawówce to naprawdę wyzwanie, ale to chyba nie o to chodzi, żeby "tylko dawać rybę".
      • ja dostaję od teściowej. co mąż wraca z odwiedzin to torbę makaronów, kasz, płatków, musli, herbatników mąki, cukru, pieczywa, krupniku, pomidorówki i gulaszu przywozi. Teściowa z kościoła dostaje. I też źle jej się nie powodzi. Nie powiem, jestem wdzięczna. Wykorzystujemy wszystko prócz płatków (nie jemy codziennie na śniadanie, staram się robić z nich panierki) zup i gulaszu bo są obrzydliwe;-/ jak można ludziom coś takiego dawać? z założenia dla biednych to znaczy jakiś shit? odrzuty? teściowej Pusia ponoć nie chce tego jeść...
        --
        niepogodzona.blogspot.com/
      • W tym wypadku problem nie polega na tym, że ci ludzie dostają rybę, tylko na tym, że są tymi rybami zasypywani. A może za te pieniądze można by im było naprawdę pomóc.
    • Dostałam kiedyś od szefa w pracy jako premię 4 paczki makaronu. Skąd miał? Nie wiem.
      --
      www.kochamylaure.pl/
      • Ja się kiedyś starałam o taką pomoc żywnościową z MOPS-u ale pani powiedziała że się nie kwalifikujemy bo mamy ładne mieszkanie i rodzice jeszcze żyją.To właśnie rodzice mają nam zapewnić żywność a nie opieka...Wtedy dosłownie nie miałam co do garnka włożyć.Gdyby nie sąsiadka to byśmy głodowali.
        --
        Pozdrawiam Paula i Mateuszsmile
        • No, tak właśnie podejrzewałam, że do naprawdę potrzebujących ta pomoc nie dociera, chociaż wręcz zalewa tych, którzy jej nie potrzebują. Dlatego zasadniczo jestem przeciwnikiem pomocy anonimowej.
        • O to to następnym argumentem przy rodzinnym był fakt posiadania mieszkania na własność.
        • natkakoperku napisała:
          > Ja się kiedyś starałam o taką pomoc żywnościową z MOPS-u ale pani powiedziała ż
          > e się nie kwalifikujemy bo mamy ładne mieszkanie i rodzice jeszcze żyją.To właś
          > nie rodzice mają nam zapewnić żywność a nie opieka...Wtedy dosłownie nie miałam
          > co do garnka włożyć.Gdyby nie sąsiadka to byśmy głodowali.

          Oooo, byłam kiedyś w prawie identycznej sytuacji. A że usiłowałam wtedy skończyć studia i nie umrzeć z głodu razem z dzieckiem, to jeszcze usłyszałam, że nikt mi się przecież do cholery nie każe uczyć!!! big_grinbig_grin
          To wtedy wyrobiłam sobie pogląd, że w niektórym MOPSach są zatrudniani upośledzeni ludzie- zakłady pracy chronionej zapewne tongue_out
    • nt
      • No właśnie się zastanawiam jak to się odbywa. Nie wiem kto i jak to rozprowadza, jakie są kryteria itd. Ale podpytam sąsiadkę, bo mnie to ciekawi coraz bardziej. Żywność jest opisana jako "Pomoc EU", "Bank Żywności" i "Agencja Rynku Rolnego".
        • Cóż, to wszystko pokazuje tylko, jak bardzo chory i wadliwy jest nasz system pomocy społecznej- zarówno ten "państwowy" jak i "kościelny".
          • jak bardzo chory i wadliwy jest nasz system po
            > mocy społecznej- zarówno ten "państwowy" jak i "kościelny
            Akurat TEN chory system nie jest ani państwowy, ani kościelny, lecz nosi nazwę Wspólna Polityka Rolna Unii Europejskiej (program pomocy żywnościowej, o który prawdopodobnie chodzi nazywa się PEAD).
            No ale WPR jest zgodna z polską racją stanu, toteż wszystkie opcje polityczne bronią jej i będą bronić jak niepodległości.
      • A ja zapytam się , czy ta żywność kością w gardle wam nie staje? Bierzecie coś co się wam nie należy i zamiast na forum wyrażać swoje ,,święte" oburzenie nie zgłaszacie tego odpowiednim władzom ... do MOPSU, proboszcza ???? I wcale nie będzie to denuncjacja tylko sprawiedliwość społeczna, bo tyle w kraju biedy ... niepojęte !!!!!!
        • >ja dostaję od teściowej. co mąż wraca z odwiedzin to torbę makaronów, kasz, płatków, musli, herbatników mąki, cukru, pieczywa, krupniku, pomidorówki i gulaszu przywozi. Teściowa z kościoła dostaje. I też źle jej się nie powodzi. Nie powiem, jestem wdzięczna. Wykorzystujemy wszystko prócz płatków

          Dlaczego bierzesz????? Biedna jesteś????
        • Tak jak pisałam w pierwszym poście - przyjęcie tej żywności wydało mi się wysoce niemoralne i w ogóle za pierwszym razem miałam problemy ze zrozumieniem sytuacji: sąsiadka, która nie bieduje ma żywność pomocową i jeszcze ją rozdaje. Ale jak widzę - również z tego wątku - tej żywności jest tyle i że da się nią i bogatych i biednych wykarmić. Może tu działają jakieś różnice psychologiczne - Unia daje wychodząc z założenia, że kto nie potrzebuje ten nie weźmie, a w Polsce działa mechanizm "dają, to brać". Od instytucji bym nie wzięła. Ale jak mi sąsiadka mówi, że ma tego pełne tapczany i już nie ma co z tym robić? Wzięłam, ale właśnie (na forum) zastanawiam się co dalej. Bo zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest chora.
          • a w Polsce
            > działa mechanizm "dają, to brać

            to chyba nie do końca tak. Mam sąsiadkę, która ma pełno dzieciaków, mąk, płatków itd. dostają za dużo, nie są w stanie tego wykorzystać, choć dzieci codziennie na śniadanie jedzą płatki z mlekiem, a w takich płatkach czy mąkach jak za długo postoją to lęgną się mole spożywcze. Sąsiadka twierdzi, że jeśli odmówią wzięcia żywności, to wtedy więcej już nic im nie dadzą, uznając, że nie potrzebują, a potrzebują, tylko po co im 40 paczek mąki? Wiem, że rozdawanie tej żywności innym osobom jest zabronione. Sąsiadka kiedyś przyniosła trochę żywności mojej mamie, z 10 paczek mąki i podobną ilość płatków, trochę też słoików z gotową żywnością i dokładnie to zapakowała, żeby nikt nie dowiedział się, że ona tą żywność rozdaje, mojej mamie także kazała nikomu się nie wygadywać, że przyniosła jej jedzenie, bo mogłaby mieć przez to problemy.

            --
            Klara (styczeń 2006)
            Staś (styczeń 2009)
          • Idź na forum Pomocne Mamy. Tam są rodziny, które czasami w tygodniu nie mają co do garnka włożyć. Dziewczyny pomogą wskazać tych, którzy są sprawdzeni (że są naprawde potrzebujący). Może znajdzie się ktoś w Twojej miejscowości.
        • Puknij sie w głowe. Mam do proboszcza donosic że sasiadka słodyczami z paczki dzieci mi czestuje??? Musiałbym byc ostatnim chamem żeby to zrobic. To upokorzyłoby ta kobietę strasznie.
    • Jeśli ktoś nie przekracza kryterium dochodowego na członka w rodzinie, to może się o taką pomoc starać w opiece społecznej. Są to zwykle płatki kukurydziane, mąka, kasza, ryż, konserwy z gotowymi daniami, czasami masło, ser, mleko itp. Pomoc wygląda tak, że na jednego członka rodziny przypada sporo tych płatków, makaronów, mąki, kasz i nie za bardzo ludzie mają co z tym zrobić, bo zanim zjedzą połowę, to już kolejna pomoc w takich samych produktach idzie, więc rozdają to, czego mają nadmiar. Bierz bez zahamowań. Mnie też sąsiadka zasypuje płatkami kukurydzianymi i kaszką manną, a ja do pracy nadmiar wożę i dziewczyny zadowolone, bo kupować nie muszą.
      • > Mnie też sąsiadka zasypuje płatkami kukurydzianymi i kaszką manną, a ja do pracy nadmiar
        > wożę i dziewczyny zadowolone, bo kupować nie muszą.

        Yyyy... i wszystko gra, tak? Dają to brać, biją to wiać. Naprawdę nie widzicie tego globalnie? Że to są źle wydane pieniądze? I że znaczna część tej żywności ostatecznie się jednak zmarnuje?
        • O źle wydane pieniądze to się można burzyć, gdy nierobom z wyboru i alkoholikom płaci się rachunki za prąd i gaz, ale nie wtedy, kiedy ktoś tą żywność jednak spożytkuje. Bogaty raczej nie weźmie, ale taki, który żyje z ołówkiem w ręku weźmie chętnie. Nie widzę nic złego w tym, że korzystają z tego również te osoby, które jakoś żyją od wypłaty do wypłaty, ale kryterium dochodowego nie spełniają. Złe to jest robienie opłat za nierobów, którym pracować się zwyczajnie nie chce, bo opłaty zrobi za nich opieka, a zaoszczędzone pieniądze pójdą na wlew do gardła.
          • > O źle wydane pieniądze to się można burzyć, gdy nierobom z wyboru i alkoholikom
            > płaci się rachunki za prąd i gaz, ale nie wtedy, kiedy ktoś tą żywność jednak
            > spożytkuje.

            Wiesz, ale ta żywność nie jest przeznaczona dla mnie. Ktoś za nią zapłacił nie dla mnie. Sąsiadka mi ją oddała, ale przecież gdyby dostała inną rodzajowo pomoc to by nie oddała. I o to mi chodzi, żeby za te pieniądze kupić potrzebującym to, czego potrzebują. Systemowo, bo ja oczywiście sąsiadkę wspieram nawet jak nie dostaję od niej makaronu wink

            A problem rodzin alkoholowych to jest właściwie nierozwiązywalny - jak to zrobić, żeby dzieci miały dobrze (bo niczemu nie winne), alkoholicy mieli źle i żeby równocześnie dzieci z rodzicami nie rozdzielać. No nie da się smile
      • bo znam potrzebujaca, ale kurde taka sierota ze jak jej za reke nie wezme i nie zaprowadze to bedzie siedziec i plakac...
        --
        'Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele' by mama eps
    • mnie to ostro wnerwia bo nie dostają tego potrzebujący naprawdę tylko cwaniaki - ojciec mi mówił że można to kupić na bazarach od ludzi typu wolumen, namysłowska, olimpia (to wszystko w Warszawie) za parę groszy
      --
      • Zgadza się, ja tez dostaję czaem taką żywność - od ciotki, która niegdyś dostawała z urzędu w związku emerytów (już nie dostaje, bo jednak za wysokie dochody mają - ciotka sie wcale nie statrała, dawali to brała) i od pewnej samotnej matki, która z mopsu korzysta, ale takiego badziewia nie jada. Moje dzieci owszem, jadają. W sumie to dobre rzeczy są, normalne, smaczne mleko, ser zółty czy topiony, płatki kukurydziane, dżem wiśniowy...
      • piekielna-diablica napisała:

        > mnie to ostro wnerwia bo nie dostają tego potrzebujący naprawdę tylko cwaniaki
        > - ojciec mi mówił że można to kupić na bazarach od ludzi typu wolumen, namysłow
        > ska, olimpia (to wszystko w Warszawie) za parę groszy

        nie wiesz, czy to wszystko cwaniaki
        może dostają za dużo jedzenia, a nie starcza im na inne potrzeby - lepiej sprzedać niż oddać sąsiadce, która też nie potrzebuje albo wywalić.

        --
        A ja wdycham Londynu grypogenne opary
        I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
        Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
        Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
    • Ja widzę tutaj jeszcze taką kwestię: ta żywność to są proste produkty typu mąką
      > , kasze, ryż, makarony itp. I mam wrażenie, że problem w dużej mierze polega na
      > tym, że nie da się postawić dzieciom mąki na stół i powiedzieć "smacznego". Z
      > tym trzeba coś zrobić. A dla niektórych rodzin to już jest problem.

      wiesz powiem ci tak- kiedy ide do kosciola po zywnosc (a otrzymuje ja od ok. 3-4 miesiecy) i dostaje paczke platkow sniadaniowych, make, paczke chlebkow zytnich i puszke zupy pomidorowej to sorki, ale troszke jestem rozzalona.

      np. w kosciele gdzie chodzi moja kumpela paczka jest co miesiac, ale dosaje maslo, olej, platki, mleka, czekolady dla dzieci itd.

      jest roznica prawda ?


      --
      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
      • Ja to widzę tak: jeśli obie paczki mają tę samą wartość, to nie powinno być Ci przykro, ale pod warunkiem, że jesteś w stanie te ilości mąki i płatków przejeść. Bo jeśli nie, to są to właśnie wyrzucone pieniądze, a nie pomoc.

        Czy jednak rodzaj pomocy szwankuje, tak? Ta pomoc trafia we właściwe ręce, ale jest "źle zmaterializowana"? Wiadomo, że z samej mąki nic nie zrobisz, musisz mieć inne składniki. I nie dostajesz ani tych składników, ani na te składniki, ale za to masz pełen tapczan mąki, tak?
    • W szoku jestem że wy przyjmujecie to jedzenie.Powinno trafić do potrzebujących, jest niewłaściwie dystrybuowane czyli de facto kradzione osobom w potrzebie, wy współuczestniczycie w tym, biorąc i milcząc....sad
      • Ja osobiście wyrzutów sumienia nie mam, przecież te osoby i tak nie przestaną brać, bo jednocześnie musiałyby się przyznać, że im niepotrzebne, co za tym idzie zrezygnować z zasiłków, dopłaty do opału, stypendium i innych.
        Ma to trafić do śmieci, to ja wolę wziąć...
        • andaba źle robisz, udawaj święte oburzenie i bierz tak jak te powyżej, wtedy cię nie zlinczują.
          przecież to takie niemoralne, kradzież! ale jak dają to no to przecież wezmę bo zmarnowanie tego w tapczanie u sąsiadki jeszcze większy grzechwink
          --
          niepogodzona.blogspot.com/

          • Chyba nie rozumiesz- biorąc te rzeczy nakręcasz spiralę rozdawnictwa źle kontrolowanego.
            Ty nie weźmiesz, nie weźmie pani X,Y,Z to osoba, która chce Cię obdarować mąką, bo "ma jej całe tapczany" w końcu będzie musiała sie pofatygowac i powiedziec, że ma za dużo i już niepotrzebuje, skorzysta kto inny ...a może władze MOPS-u sie w końcu zatsanowią, że po co brać akurat to, skoro ludzie w rejonie tego mają- może w innym rejonie własnie mąki brakuje?

            A tak- niby nic a jednak koło sie nakręca i dalej kręci. Nie ma co udawac- bierzesz w tym procederze udział, nie rozgrzeszaj się tak szybkowinkp
            --
            "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

            Andreas Corelli
        • O to, to. Właśnie to chciałam napisać. Że prawdopodobnie beneficjenci nie mogą się przyznać, że im to niepotrzebne, bo to ograniczy pomoc jaką otrzymują, a jaka jest im potrzebna. Ja dostałam od sąsiadki to, czego jej zbywa: mąki, kasze, makarony. Ale być może ta pomoc, którą ona otrzymuje jest o wiele bogatsza (może oleje, dżemy, słodycze...). I to wykorzystuje. Nie wiem czy może odmówić przyjęcia samej mąki. Ale się dowiem.
          • No chory jest ten system i tyle- skoro jakaś tam samotna matka dostaje, ale unosi się honorem (?),Że ona tego nie je i oddaje- znaczy: nie potrzebuje i tyle.
            To wczoraj w innym wątku posypały się gromy na Caritas i kk, jak to obdziela źle i w ogóle "samo zuo", a widać, że system walnięty jest na różnych poziomach i w różnych organizacjach.
            Brak sensownej kontroli , a potem są takie kwiatki, jak dziecię, które odnosi cały obiad do wywalenia na szkolnej stołówce, a na zwróconą uwagę odpowiada " no przecież to z opieki"- czyli od małego roszczeniowa postawa "a co, należy mi się".
            • To może poprzyjmy tez kupowanie od złodziei kradzionych rowerków, telefonów komórkowych i radioodbiorników do samochodów,na wszelkich maściach bazarkach.. w końcu kraść i tak będą...
              można poudawać że się nie wie czemu te gadżety tańsze niż te nabywane legalną drogą, co ma się rowerek zmarnować...
            • Dostaliśmy jakiś czas temu taką żywność od teściowej, która z kolei otrzymała od dalszej rodziny, oni nie mogą tego przejeść to rozdają na prawo i lewo.
              My świetnie sobie radzimy i żadne pomoce nigdy nie były nam potrzebne, teściom zresztą te nie.
              Jakieś gulasze co to ich nigdy nawet nie otworzyliśmy i pewnie w śmieciach wylądują, bo nie mamy komu oddać. Kasze, płatki, kawę zbożową, nie mogę zwyczajnie nie potrafię tego używać. Mam blokadę, wiem że to normalne jedzenie ale są setki rodzin, które byłyby wdzięczne za takie jedzenie, nam nie jest potrzebne.
              --
              Kasieńka ma dziś...
              Majeczka ma dziś...
              • Gulasze wystaw przy smietniku z adnotacja że zdatne do spozycia- szybko ktos je weźmie. Albo do schroniska jakiegos oddaj.
              • > Dostaliśmy jakiś czas temu taką żywność od teściowej, która z kolei otrzymała o
                > d dalszej rodziny, oni nie mogą tego przejeść to rozdają na prawo i lewo.
                > My świetnie sobie radzimy i żadne pomoce nigdy nie były nam potrzebne, teściom
                > zresztą te nie.
                > Jakieś gulasze co to ich nigdy nawet nie otworzyliśmy i pewnie w śmieciach wylą
                > dują, bo nie mamy komu oddać. Kasze, płatki, kawę zbożową, nie mogę zwyczajnie
                > nie potrafię tego używać. Mam blokadę, wiem że to normalne jedzenie ale są setk
                > i rodzin, które byłyby wdzięczne za takie jedzenie, nam nie jest potrzebne.

                To napisz mi po co to wzięłaś, wiesz, że nie przełkniesz, wiesz, że wyląduje na śmietniku, to po jakie licho to wzięłaś?? Zupełnie bez złośliwości pytam.
                --
                ------
                Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                • > To napisz mi po co to wzięłaś, wiesz, że nie przełkniesz, wiesz, że wyląduje na
                  > śmietniku, to po jakie licho to wzięłaś??

                  Mnie też to zadziwiło. Ja wzięłam mając pewność, że u mnie się nie zmarnuje. Gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości czy będę miała co z tym zrobić to bym nie brała.
            • marzeka1 napisała:

              > No chory jest ten system i tyle- skoro jakaś tam samotna matka dostaje, ale uno
              > si się honorem (?),Że ona tego nie je i oddaje- znaczy: nie potrzebuje i tyle.
              > Brak sensownej kontroli , a potem są takie kwiatki, jak dziecię, które odnosi c
              > ały obiad do wywalenia na szkolnej stołówce, a na zwróconą uwagę odpowiada " no
              > przecież to z opieki"- czyli od małego roszczeniowa postawa "a co, należy mi s
              > ię".

              Naprawdę biedni ludzie wstydzą się tej pomocy otrzymywać , stąd też te odmowy.
              Pracuję w szkole i wiem,ze dzieciaki z prawdziwej biedy wstydzą się jeść darmowe obiady.
              Te z postawą roszczeniową to raczej pochodzą z domu, gdzie możliwości zarobkowania są tylko mamuśce lub tatusiowi nie chce się, bądź cwani są ,że hej ...
              --
              Poddasze...

              brawo
            • -oni towar mają z PCK i to PCK decydują ci dana gmina dostanie do rozdania ludziom i w jakiej ilości
              -dana osoba może powiedzieć że nie chce mąki bo ma jej pod dostatkiem i nie wykluczona to jej z programu pomocowego
              - sygnały o tym że ktoś się z tym dzieli to lepiej że oddaje niż ma wyrzucić, jeśli sprzedaje to proszą o to na piśmie a rzadko kto się na to decyduje
              --
              niepogodzona.blogspot.com/
      • Mam herbatnikami gołębie nakarmic jesli je dostane od sasiadki biednej ale niemogacej ich zjeśc z powodu stanu zdrowia?
        • sąsiadka może powiedzieć w MOPS, że z racji choroby nie może jeść herbatników i prosi by jej ich nie dawali, bo i tak się u niej zmarnują. Więcej zostanie w magazynie dla innych.
          --
          karma dla Psitula w Zabrzu:
          www.karmimypsiaki.pl/
          • Ale oni mają informacje o jej stanie zdrowia. Paczki sa przygotowywane chyba jakos odgórnie.
            • Paczkę można podzielić, zresztą przykład z herbatnikami deko naciągany, jeśli ma cukrzycę to niewiele z paczki dla niej, ale jeśli poinformuje myślę że uda się paczkę przepakować lub pomóc jej inaczej, dając choćby zapomogę na paski.

              Zastanówcie się jak byście się poczuły gdybyście dowiedziały sie że wspomagacie kogoś kto wasza pomoc rozdaje i to osobom niepotrzebującym, skoczyłby gul jakby sie okazało że Jurek Owsiak kasę wydał na wakacje w Honolulu? Oj skoczyłby skoczył, a postępujecie podobnie a raczej ułatwiacie takie postępowanie...
          • a dlaczego nie mogą ich zjeść dzieci jej sąsiadki?
            deliberujecie dziewczyny o czymś co jest niemożliwe. nie da się wyliczyć racji żywnościowej na jednego człowieka tak, by starczyło a się nie zmarnowało i było tanio. to jest niemożliwe. to nie jest nawet kwestia ryby i wędki. raczej chodzi o odciążenie domowego budżetu, bo jak jest mąka i olej to dokupi się jajko i już jest "zapchaj dziura". A że niektórzy sobie z tym nie radzą? Opieka czy kościół ze swoją żywnością tu już nie pomogą na czyjąś dupowatość.
            jednemu ta mąka i płatki starczą, innemu zabraknie a jeszcze inny się podzieli bo ma za dużo. Gdyby można było coś z tym zrobić to już dawno by coś z tym zrobiono, ematka nie jest tu odkrywcą.
            --
            niepogodzona.blogspot.com/
            • Oj da sie, da, ważne by nie zakładać dla spokoju sumienia ze się nie da.Nie mam nic przeciwko dzieleniu się, problem w tym że u nas w Polsce bywają ludzie, dzieci naprawdę głodne....

              A idę o zakład że wielu tych "potrzebujących" i wyłudzających paczki psom na darowanym makaronie zupkę gotuje...wstyd.
            • Gdyby można było coś z tym zrobić to już dawno by coś z tym zrob
              > iono, ematka nie jest tu odkrywcą.

              Oj tak, podobne argumenty przyświecaja też tym, którzy twierdzą, że korupcji i łapownictwa sie nie da wyeliminować, ściągania na egzaminie i innych tego typu praktyk...wszyscy tak robią, czemu więc nie my?winkP
              To, że coś wydaje się nie do wyeliminowania oznacza, że wolno mi to robić? Że mnie to rozgrzesza?
              --
              "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

              Andreas Corelli
        • Sasiadka powinna podziekowac i zostawic je dla innych. Ona bierze i rozdaje nie potrzebujacym, sama nie moze ich zjesc, a dla dzieci dien pozniej ich braknie. Moja przyjaciolka wrecz sie poplakala,gdy jej syn czekajac na ciastka dostal ich mala paczuszke na dwa tygodnie, a sasiadka po znajomosci kartonami slodycze wynosila z PCK...
          --
          http://www.suwaczek.pl/cache/a74bac7e26.png
          • Nie rób z niej ubezwłasnowolnionej osoby. ma prawo poczęstowac kogos ciastkiem, ba obiad moze ugotowac z tych drów i kogos na niego zaprosic. Juz wy tam wiecie najlepiej jak innym ludziom życie układac. Mnie nie chodzi o te pieprzone herbatniki ale radośc tej kobiety że moze coś komus dac tak z czystej sympatii. Nie daje mi makaronu czy oleju.
      • Sąsiadka daje wam makarom z logo WE

        a) zgłaszacie do mopsu (gopsu)
        b) bierzecie, ale zanosicie do mopsu i mówicie skąd macie
        c) bierzecie i zanosicie np do noclegowni dla bezdomnych lub komuś, kto potrzebuje
        d) nie bierzecie, bo co tam, najwyżej do smieci wrzuci, ale wy w procederze nie bierzecie udziału
        e) bierzecie i zjadacie ze smakiem
        f) inne - wymień jakie


        • Nie biorę, ale pocztą pantoflową szukam możliwości oddania tego tym, którzy nie mają...
          --
          "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

          Andreas Corelli
          • i oczywiście informuję o tym sąsiadkę...podwieźć to też do kogoś mogę...
            ...
            --
            "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

            Andreas Corelli
        • Wybieram opcję "e". Wydaję na żarcie dla dużej rodziny połowę dochodów, po opłatach zostaje mi niewiele na całą resztę. Według państwowych kryteriów jestem bogata i nie łapię się na żadną pomoc. Gdybym na tych darowanych przez sąsiadkę mąkach i makaronach zaoszczędziła parę dych, kupiłabym sobie ładny płaszcz w outlecie wink

          --
          - Języki obce?
          - ... Nie.
          - A słabo?
          - Słabo to francuski.
      • No, teraz wyjdzie na to, że winne głodu polskich dzieci są te, co pomogły sąsiadce przejeść nadmiar.

        Ja się zgadzam, że to nie tak powinno wyglądać. Ale jeśli nie wezmę tej żywności od sąsiadki, to weźmie ją kto inny. Założenie "gdyby nikt tej żywności nie wziął" jest sprzeczne z mechanizmami ludzkiej psychiki. Jeżeli ktoś proponuje żywność "bo u mnie się zmarnuje", to większość ludzi tę żywność przyjmie - nie tylko ci co głodują. Jak widać z tego wątku tej żywności (typu mąki, kasze) jest dużo za dużo i tu potrzeba zmian systemowych. Tylko jak je zapoczątkować? Nic nie zmienię mówiąc "nie, dziękuję" i na tym kończąc temat.
    • ide ja se razu pewnego ulica, jakos przed swietami to bylo, przechodze obok instytucji ktora daje te dary. na przeciwko tejze instytucji jest przystanek autobusowy. a na tym przystanku przy smietniku cala reklamowka platkow, kasz, musli z Unii Europejskiej uncertain i teraz jak lepiej?tak-zostawic przy smietniku tuz pod oknami darczyncy?czy lepiej oddac komus, kto mimo ze nie potrzebuje pomocy, to zje to? najlepiej byloby takie osobie nie brac wogole ale jak daja to bierze.
      • > ale jak daja to bierze

        Pytanie kluczowe: czy może odmówić? Tzn. odmówić przyjęcia akurat mąki, nie rezygnując całkowicie z pomocy.
        • problem moim zdaniem polega na tym, ze ta pomoc jest bez glowy robiona. tez dostalam juz nie pierwszy raz rzeczy z tej pomocy. nie sa to rzeczy zbedne, ale takie, ktorych rodzina otrzymujaca pomoc np. nie lubi, czyli kawe inke. ja bardzo lubie, a u nas nie ma. glowny problem jest taki, ze nikt tych ludzi nie pyta, co im tak naprawde potrzebne, tylko co jakis czas dostaja cale kartony makaronu, ryzu, kawy, puszek roznych itd. znam 4-osobowa rodzine, ktora ma na swoje utrzymanie niecale 2 tys. zl i pomoc jak najbardziej im sie przyda, ale ilosc np. paczek z makaronem jest z d... wzieta, bo musieliby zywic sie makaronem posypanym ryzem, zeby to zjesc. jednak w tym przypadku pomoc i tak trafia w "dobre rece" bo kobieta nadmiar oddaje rodzicom, ktorzy maja 1500 zl emerytury lacznie, wiec im tez sie przyda. mnie sie ta inka dostaje, bo oni nie pija.

          niestety, otrzymujacy pomoc nie maja wplywu na to, co w paczce jest. natomiast zrezygnowac z pomocy tez za bardzo nie moga, bo de facto pomocy potrzebuja i nie moga z niej zrezygnowac calkowicie, wiec wziecia paczki tez odmowic za bardzo nie moga. jak dla mnie po prostu system rodzielania tej pomocy jest do d.....

          • >
            > niestety, otrzymujacy pomoc nie maja wplywu na to, co w paczce jest. natomiast
            > zrezygnowac z pomocy tez za bardzo nie moga, bo de facto pomocy potrzebuja i ni
            > e moga z niej zrezygnowac calkowicie, wiec wziecia paczki tez odmowic za bardzo
            > nie moga. jak dla mnie po prostu system rodzielania tej pomocy jest do d.....
            Dokładnie.
    • Na wasze szczęście, nie będziecie już się musiały martwić, co zrobić z niepotrzebnym nadmiarem, bo jak czytam:
      Program PEAD w 2012 r. zostanie zmniejszony do 1/5 wielkości z roku 2011. Liczba dystrybuowanych produktów zostanie ograniczona do 3.
      Jest to skutek skargi, którą wniosły Niemcy w związku z ich zdaniem nieprawidłowym wykorzystaniem środków ww. wymienionym programie.
      Pewnie Niemiaszki dowiedzieli się, gdzie tak naprawdę trafia lwia częścią takich zapasów - nie do tych naprawdę głodnych i biednych, ale cwaniaków podobnych do piszących tutaj na forum.
      Szkoda tylko, że ukrócając ten proceder żywność nie trafi już także do tych, którzy rzeczywiście jej potrzebują, a nie wypychają sobie nią tapczany.
przejdź do: 1-100 101-128
(101-128)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.