• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Zrezygnowałam z pracy

  • 27.01.12, 17:39
    Przy ogólnym bezrobociu masakrycznym ja qrde dostaje dwie oferty pracy, dwie fajne, no fakt za pieniądze jakie dla przeciętnej emamy są na waciki wink Poszłam dziś i powiedziałam że się jednak nie nadaję, praca w "budżetówce", ale chyba jedna z najcięższych.
    I tak sobie teraz myślę, czy rzeczywiście się nie nadaję, praca w moim zawodzie(chociaż nie w 100%), ale ciężka z drugiej strony można się wiele nauczyć i każda pozytywnie zakończona sprawa daje masę satysfakcji. A ja poszłam i powiedziałam, że nie nadaję się psychicznie, że mam zbyt małe doświadczenie "życiowe" do takiej pracy i że marzę o niej ale nie dziś...
    Miałyście sytuację, że stwierdziłyście że się nie nadajecie do czegoś, mimo że niejako wiązało się z waszym wykształceniem?
    Edytor zaawansowany
    • 27.01.12, 17:46

      Albo brakuje ci natury wojownika albo tak naprawdę nie potrzebujesz tej pracywinkP


      --
      "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

      Andreas Corelli
      • 27.01.12, 17:48
        Natura wojownika jest, ale tak naprawdę chyba jednak zdecydowałam się na drugą ofertę smile
        Jednak mam takiego zadziorka w głowie który zastanawia się czy dobrze zrobiłam big_grin
        • 27.01.12, 17:52
          kinguch napisał:

          > Natura wojownika jest, ale tak naprawdę chyba jednak zdecydowałam się na drugą
          > ofertę smile

          to nie jest tak,ze zrezygnowalas z pracy,tylko wybralas jedna z dwóch a to różnica.
          • 27.01.12, 18:28
            zwłaszcza że pewnie dwóch na raz i tak nie planowała ciągnąć wink
            --
            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
            • 27.01.12, 18:49
              Przez chwilę miałam i taki pomysł wink ale jednak mimo najszczerszych chęci nie pogodziłabym dwóch etatów(jeden to polówka), gdyż obie prace mocno zajmujące i w cale nie powiedziane że jednego dnia nie będę pracowała 10godzin( w jednej z ich)... No i jeszcze 2latek w domu smile
    • 27.01.12, 17:52
      Tak, jakieś 4 lata temu, jak moja druga córka skończyła rok postanowiłam iść do pracy, wysłałam kilkanaście CV, zostałam zaproszona na kilka rozmów i niemal równocześnie dostałam dwie oferty związane z moim wykształceniem i doświadczeniem, zrezygnowałam z mniej płatnej pracy. Nie żałuję, choć nieraz ciężko było, ale sporo się nauczyłam, teraz pracuję w innej instytucji ale warto było.
      Nigdy nie rezygnuję bo coś mnie przerasta, wychodzę z założenia, że jeśli inni sobie radzą ja też poradzę.
      --
      Kasieńka ma dziś...
      Majeczka ma dziś...
      • 27.01.12, 21:25
        Bardzo dobrze,że zrezygnowałaś,skoro uważasz ,ze nie dasz rady to po co masz zaczynać.
        Nie trzeba miec natury wojownika żeby mądrze dokonywac wyborów.

        --
        REMIK - 10.04.06
        EMILA - 29.03.10

        Wesołe Mamuśki
    • 27.01.12, 17:56
      W takich sprawach ufam jednak intuicji... Jeśli zdecydowałaś się na drugą to pewnie znaczy, że tak miało być wink
    • 27.01.12, 18:00
      > Miałyście sytuację, że stwierdziłyście że się nie nadajecie do czegoś, mimo że
      > niejako wiązało się z waszym wykształceniem?

      Nie, przeciwnie, raz rzuciłam się na głęboką wodę. Dziś jak na to patrzę, to sama się sobie dziwię, że się odważyłam, bo przyjęłam bardzo odpowiedzialne stanowisko, mimo że umiałam naprawdę niewiele. Byłam aż taka odważna chyba dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, o jak wielu rzeczach nie mam pojęcia. I całe szczęście, bo to była bardzo dobra decyzja, nauczyłam się wszystkiego bardzo szybko (choć było kilka spektakularnych wpadek big_grin), a skoczyłam o kilka zawodowych schodków w górę w bardzo krótkim czasie.

      Zdarzyło mi się natomiast pójść na rozmowę kwalifikacyjną z pełną świadomością, że mam zbyt małą znajomość języków na proponowane stanowisko, więc ani się nie nadaję, ani mnie nie zechcą, ale poszłam, żeby zobaczyć, jak zostanie poprowadzona rozmowa. No ale tam nie miałam dylematów, czy się zgodzić na pracę, czy nie, bo było jasne, że nie przejdę smile
    • 27.01.12, 18:14
      ale to wszystko porąbane jest wink
      od kilku lat przechodzę chociaż dwa razy w roku kryzys, że nie nadaję się do mojej pracy, że za duża odpowiedzialność, że ciągle siedzi w głowie, właściwie nie ma okresu żeby nie było czegoś do zrobienia... masakra jakaś. i qurde cały czas siedzę w zawodzie i mało tego... rozwijam się bezustannie, mam ogromną satysfakcję chociaż dokładają mi najtrudniesze tematy, ale klienci są zadowoleni właśnie ze współpracy ze mną. ostatnio zmieniłam firmę bo lepsza umowa, pensja, nie ma kontroli czasu, blisko domu (teraz mam 6 km) i co... - zadzwonili ze starej pracy czy nie dam rady chociaż raz na jakiś czas przyjeżdżać...i.... jeżdżę. dlaczego ? bo zaproponowali mi dopiero teraz dobrą kasę, bo uwielbiam stary zespół i czuję się tam jak u siebie.
      ale najlepsze jest to, że postanowiłam się "przeorganizować" i zaczęłam kolejne studia, w ogóle od czapy,żeby.... zmienić zawód, bo.... jestem zmęczona...confused
      zapier....l mam okropny, ale z drugiej strony satysafakcja ogromna big_grin... przy ty wszystkim mam stypendium naukowe, za najlepszą średnią w grupie, za jedną z najlepszych na roku.
      a jedyne o czym naprawdę marzyłam z tego całego zamieszania...- to mieć blisko do pracy sad

      ps. chyba trochę nie w temacie napisałam, sorry, ale tak jakoś pod wpływem Twojego postu naszło mnie na piątkową refleksję smile
      • 27.01.12, 18:31
        --Miałyście sytuację, że stwierdziłyście że się nie nadajecie do czegoś, mimo że niejako wiązało się z waszym wykształceniem?

        O- ja tak mam często-zwłaszcza jak praca doprowadzi mnie do furii.. Ale jeszcze nie zrezygnowałam , mimo,że kiedyś już znalazłam inną pracę. Natomiast teraz- w obliczu tego,że mogę tę pracę stracić wydaję mi się, że nadaję się tylko do tej obecnej.. Życie jest przewrotne.
      • 27.01.12, 18:51
        > ale to wszystko porąbane jest wink
        cholerka jest, oj jest smile

        Ale poruszyłaś dobry temat - logistyka, przy 2 latku uczęszczającym do żłobka mocno temat na czasie. A w sumie wybrałam pracę dalej, ale w dogodniejszych godzinach i bardziej płynnych smile
    • 27.01.12, 20:23
      W jaki sposób dostałaś ofertę pracy w budżetówce skoro tam są zawsze ogłaszane najpierw konkursy (przynajmniej oficjalnie bo i tak z góry wiadomo kogo przyjmą). Jeśli to nie tajemnica to w jakiej intytucji państwowej ta praca?
      • 27.01.12, 21:16
        obie prace jakie dostalam sa na garnuszku panstwowym smile
        wszystko odbywalo sie jak powinno, zlozylam cv i pozostale dokumenty potem mialam rozmowe z dyrektorami, potem znow jakas weryfikacjia i na koniec telefon ze zapraszaja mnie na rozmowe koncowa. Moje wyksztalcenie pasowalo idealnie do owych prac(do jednej mniej ale nie bylo to przeszkoda), doszly jeszcze predyspozycje psychiczne(ktore byly ogromnie wazne), no i moje minimalne doswiadczenie + wolontariat, tez mialo wplyw. Ogolnie nie sa to prace w zaden sposob po znajomosci, absolutnie, po prostu rozmowa i pytania teoretyczne oraz krotki test z przepisow na ktore mialam odpowiadac zdecydowaly!
    • 27.01.12, 20:29
      bardziej idiotycznie zrobić nie mogłaś...nie kumam
      • 27.01.12, 21:08
        spokojnie, czego nie kumasz? I co idiotycznego zrobilam?
    • 27.01.12, 20:32
      Nie, nie rozumiem. A co cię tak wielce przerosło?
      • 27.01.12, 21:06
        co mnie przeroslo? Specyfika owej pracy, nie, nie jest(nie bylo) to zwykle przezucanie papierkow, nie siedzialabym w biurze i przekladala podania z miejsca a do miejsca b. Praca tyczyla sie osob z pogranicza, podejmowania decyzji komu nalezy odebrac dziecko, a ktomu dac szanse...
        • 27.01.12, 21:16
          To jak ta praca "znalazła" ciebie? Kto ci tą pracę zaproponował? Na taką posadę państwową zwykle są konkursy.
          • 27.01.12, 21:20
            wyzej odpisalam, ona mnie nie znalazla!musialam przejsc normalna weryfikacje. W przyplywie huraoptymizmu, zlozylam dokumenty, jednak po pelnym zastanowieniu sie, stwierdzilam ze to nie na teraz, bede tak pracowala, na 100% ale czuje ze chyba jest jeszcze za wczesnie.
            • 27.01.12, 22:03
              W jakim rejonie mieszkasz? Wielu kandydatów było na tą posadę?
              • 27.01.12, 22:28
                ja tak bardziej na wschod smile nie powiem ci dokladnie ze mna bylo jakies 8 osob moze 10, u mnie na rozmowie ogromna role odgrywaly predyspozycje psychiczne i ogolna rozmowa. Wiem ze klada duzy nacisk na to, gdyz mieli kilka osob z ktorymi sie "nacieli", paragrafow i przepisow da sie nauczyc, tego czegos nie. W drugiej pracy bylo okolo 80osob z tym ze tam, wybierali dwie i cala rekrutacja przebiegala nieco inaczej, praktycznie wiekszosc ktora sie zglosila byla zapraszana na rozmowe.
    • 27.01.12, 21:37
      Raz tak miałam i postanowiłam później, że nigdy więcej nie będę tak koszmarnie glupia i ciepło-kluchowata. Była oferta, że trzeba znać dany język obcy biegle, ja znam, ale nie powiedziałabym, że biegle, więc stwierdziłam, że nie będę się kompromitować. Pół roku później zgadałam się z koleżanką o tym i mi powiedziała, że rekrutację organizował chłopak, z którym chodziłyśmy kiedyś na kurs, a który teraz opuszczał dane stanowisko pracy. Ponoć mówił, że miał duże problemy, żeby znaleźć odpowiednią osobę, bo przyszły same panienki, które nawet prostych zdań nie umiały sklecić. O matko, jaka byłam wtedy na siebie wściekła. Dobrze, że i tak później miałam farta w poszukiwaniach i teraz mam też dobrą pracę.
      --
      Bachor
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.