Dodaj do ulubionych

spęd szkolny typu piknik czy inny trening

31.01.12, 19:32
Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć, w czym leży walor takiego ustrojstwa?

Przecież czas wolny spędzamy z tymi, z którymi lubimy, a szkolne towarzystwo niekoniecznie do takowego należy? Dla mnie to byłby zmarnotrawiony czas na liche pogaduchy-o pogodzie, o polityce- na poziomie wiadomo jakim. Wolę poczytać, pogadać ze znajomymi, z którymi się ROZWIJAM albo z którymi SIĘ BAWIĘ po pachy. Ale takie coś?

Treningi dla dzieci też wolimy fachowe: dzieci uprawiają karate, wspinaczkę, tenis, zimą jeżdżą na nartach i łyżwach. Jaką fachowość mogą zapewnić "treningi" z tatusiem po godzinach, i na poziomie wiadomo jakim (bo grupa przypadkowo zebrana nigdy nie będzie wyrównana elementarnie poziomem .Przecież to będą przytupy, nie treningi? Nie żal Wam czasu na takie c oś? To już lepiej niech dzieciaki po drzewach się powpinają obok domu, niż takie coś. Od wyszalenia się synowie mają własne towarzystwo podwórkowe, częściowo pokrywające się ze szkolnym, a częściowo nie- różnie bywa. Ale, zeby tak z góry- szkolne towarzystwo? Ja pierniczę...

Mnie to się kojarzy właśnie z bylejakością. Jakby ludzie nie mieli własnego życia towarzyskiego i ich dzieci także, i szukali czegokolwiek. Albo jakby potrzebowali sztucznej integracji, bo im ta zżycia nie wystarcza. A wszystko ma obslużyć a'la prl-owskie KO z panią Zosią w roli głównej.
Albo jakby nie byli w stanie zapewnić dzieciom porządnych zajęć klubowych czy sportowych.
No ok,się zdarza, ale od tego jest także szkoła i kółka zainteresowań w szkole. Łaski nie robi, ba- ma obowiązek takie zapewniać. Rozumiem jakieś pojedyncze wiejskie szkółki, gdzie okresowo coś nie działa, i rodzice wspomogą. Ale w miastach??

Jak widzę, że kółka mateczek-plotkarek, które pieją na swój widok, i pleplają: "A mój Adaś to, a Mój Michałek sro...", "ja mojemu to śrubkę przykręcę, a ja mojemu szlaban dam, bo tróję dostał"- te licytacje, ploty, kurde- jak w maglu jakimś. I to dziamdzianie domowych ciast jakieś takie...

Nie rozumiem takiej mentalności. Nie mam zamiaru się z nikim integrować "bo tak". Z kim będę miała się zintegrować, to się zintegruję na własną rękę. Przecież spotykamy się na zebraniach, na korytarzu, jesteśmy powymieniani telefonami na okoliczność choroby dzieci i podesłania sobie zeszytów do uzupełnienia. A dzieci poradzą sobie i tak same. Nie wystarczy?

Naprawdę Was to zadowala? Zadowalają Was te "kiermasze" szkolne, gdzie się badziewie wyprodukowane przez uczniów? Jakieś loteryjki z głupotami? Jakieś "tematyczne" wystawki (typu: ilustrujemy kraje), z których uczniowie leją? Przedstawienia, od których mdli? Przecież to jest żenada.
Moje dzieci i my urywamy się z takiego czegoś, jak tylko się da.
Natomiast hobbystycznie traktujemy wywiadówki, ale to na okoliczność refleksji nad szkołą jako instytucją i rodzicami jako użytkownikami tejże, i stawiamy się grzecznie, i chętnie dyskutujemy, czasem prowokując co nieco...ale to też nasze hobby wink

Czy ktoś ma podobnie?
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 19:38
      ja mam podobnie
      mi po prostu szkoda czasu na takie rozrywki bez sensu
      wolę rodzinnie i inaczej się rozerwac
      --
      Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
    • kali_pso Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 20:30
      > Naprawdę Was to zadowala? Zadowalają Was te "kiermasze" szkolne, gdzie się badz
      > iewie wyprodukowane przez uczniów? Jakieś loteryjki z głupotami? Jakieś "tematy
      > czne" wystawki (typu: ilustrujemy kraje), z których uczniowie leją? Przedstawie
      > nia, od których mdli? Przecież to jest żenada.


      Leją? Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że od szanownych mamusiek w domu nasłuchają się jaka to żenada...

      Nie, ja tak nie mam jak ty.
      Mam za to ogromną alergię na takie panie, co sa ponad wszystko, ale do krytyki pierwszewinkP
      Coś zorganizowałas kiedys, że tak skaczesz po tych badziewiastych piknikach i wystawach?
      Ja jestem przeciwniczką bylejakości, we wszystko wkładam maksimum wysiłku i zaangazowania a i tak zdarza mi sie usłyszeć- nudyyyyyyy- na szczęście takich głosów jest mało, i puszczam je mimo uszy, bo jeszcze sie taki nie narodził coby..itd.
      I z reguły jest tak, że kiedy dziecko w coś samo włozy siłę i energię to też uczy sie szanować cudzą prace, bo samo wie , że prosto nie jest.
      A podziwianie nawet średniej pracy mojego dziecka, uczestniczenie w tym, co organizują w szkole mnie sprawia niewysłowioną radość, bo widzę w nim siebie i to jest akurat pięknesmile
      --
      "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

      Andreas Corelli
      • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 21:56
        A tak, trochę organizuję, ale nie w szkole. Mogę, co?
        No, leją, taki to jest poziom, co robić. I nie słyszą tego od rodziców, bo sami mają oczy.
        Moje dzieci wkładają pracę, ale nie w takie rzeczy. Też mogą, co? W wystawkę typu: jak to jest w Afryce- nie. Jakoś wiedzą od kilkunastu lat, jak to jest w Afryce. Albo-jak wygląda Azjata. Tylko szkoła tego nie zauważyła- że uczniowie to wiedzą.
        I czym Cię tak zbulwersowałam? Że mi się coś nie podoba? Powiedziałaś coś konstruktywnego poza tym, że masz alergie na panie, co do krytyki pierwsze?
      • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 07:44
        ja się może podpiszę
        tak, zorganizowalam we Wroclawiu praktycznie sama dzialajacy do dzis przy Uniwersytecie bank stancji
        robiłam parę lat (za czasów studenckich) juvenalia i organizowalam obozy adaptacyjne dla studentow roku zero
        plus jeszcze konferencję naukową...

        to mogę się wypowiadać?
        --
        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
          • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 07:58
            ale to do kali_pso bylo, bo ona warunkuje prawo do wypowiedzi od zorganizowania czegokolwiek wink
            --
            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
              • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 02.02.12, 12:58
                lubię to smile
                --
                Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
    • olena.s Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 21:25
      To nie bedzie zapewne latwe do wyjasnienia, ale sprobuje.
      Czy potrafisz sobie wyobrazic cos, co nie jest przedsiewzieciem komercyjnym, ale nie jest bylejakie? Na odwal? Do niczego?
      Czy zaufasz mi, jezeli ci powiem, ze sa masy ludzi, ktore lubia dzielic sie z innymi swoja pasja, nawet jezeli nie jest to ich zawod?
      O, na przyklad: co roku grupa amatorska Doha Players w ppblizu swiat urzadza koledowanie na pustyni. Pod wielka gora piachu komus chce sie przywiezc stos drewna, przygotowac oswietlenie, ustawic namiot dla swietego Mikolaja. Komus chce sie powielic teksty koled. I cos z tysiac czy dwa ludzi jedzie tych paredziesiat kilometrow, zeby zanurzyc sie w swojej kulturze, pospiewac, posluchac, pogrzac rece przy ognisku, zeby dzieciaki na tylkach pozjezdzaly z wydm. Mamy wtedy mile poczucie jakiejs swojskosci, bo na koledy jada EuroAtlanci przynajmniej pochodzacy z kultur chrzescijanskich.
      Lubie tam jezdzic, jest taki nieco katakumbowy nastroj (zreszta koledy trafily na pustynie po pewnym zamachu terrorystycznym, ale o to mniejsza).
      Facet, ktory trenowal druzyne futbolowa mojego dziecka nie byl tatusiem z piwnym brzuszkiem, tylko okolotrzydziestoletnim ciachem z przeszloscia w uniwersyteckiej druzynie futbolowej. Nie trenowal przyszlych Pele, ale 8-9 latki plci obojga, ktore lubia pilke i chca miec z tego frajde, a i on, na ile moge stwierdzic, doskonale sie bawil. Wiec nie, nie zal mi wcale straconego czasu.
      I czy mozesz na chwile zalozyc, ze sa dzieci, przedkladajace wyglupy z innymi nad sobotrni relaks w domu przy TV? Ot, taki dzien sportu na przyklad nie polega u nas na tym, zeby mierzyc czas w biegu na 60 metrow i wykonywac skok przez koziol. W zeszlym roku wbily mi sie w pamiec dwie - nie powiem, konkurencje, bo nie bylo tu w ogole mierzenia czasu, medali etc. Ad rem: jedna konkurencja polegala na skakaniu przez skakanke, ale z pollitrowym kubkiem wody w reku, drugie to byl triathlon, przy czym jednym z elementow bylo 'plywanie' na desce z kolkami, drugim zas jazda na smiesznych roweropodobnych pojazdach. To nie byly zawody sportowe, ale mnostwo frajdy i smiechu dla dzieci, ktore ruszaly sie, przeciagaly line, skakaly na trampolinach zamiast rznac w gry komputerowe. Tego typu okolosportowe wydarzenia nie maja na celu szlifowania talentow sportowych, ale pokazanie dzieciom, ze ruch moze byc przyjemny i zabawny.
      Piszesz ze wstretem o piknikach integracyjnych. Takowych u nas akurat nie ma, ale za to jest tzw Frienship Festival. Wsrod ukochanych przez dzieci atrakcji jest n.p. wwalanie nauczycieli do wody - na boisku stoi pleksiglasowy szescian z fotelikiem na gorze. Nauczyciel, dyrektor etc. siadaja w foteliku, a celne cisniecie pilka uruchamia zapadnie. nawet im zazdroscilam nieco, bo temperature mielismy juz dobrze ponad 30C. W zeszlym roku nauczyciele poswiecali sie zeby zebrac forse na fundusz uniwersytecki dzieci nauczyciela, ktory wlasnie dostal diagnoze smiertelnej choroby i wiadomo bylo, ze zycie liczy mu sie w miesiacach i synow do doroslosci nie doprowadzi.
      Koleczka mateczek plotkarek??? Rany, nie zetknelam sie z takimi, moze kultura inna, albo co. Paskudne wystawy? Sluchaj, zebys ty widziala entuzjazm dzieci, ktore u nas robily stoiska z okazji dnia narodowego... Zabawne, w tej szkole sa dzieci - globtrotterzy z 75 krajow, wyjezdzone, ze az ha, niektore mowia w 4 jezykach, niektore sa ciezko bogate, pare sztuk arystokracji by sie tez znalazlo, ale jakos wygladaja mi na znacznie mniej zblazowane niz dzieci z twojego opisu. Moze ja zwracam uwage glownie na mlodszych, bo moje jest takie, a twoje sa starsze, ale jezeli nie, jezeli i ty, i ja postrzegamy reakcje dzieci obiektywnie, to wiesz, nie jestem pewna, czy ty slusznie wspolczujesz mi i tutejszym uczniom.
      Kolka zainteresowan? W tym semestrze moje dziecko miedzy innymi maluje grupowo mural. W zeszlym - plywalo. Znow to samo: to nie sa kolka dla pasjonatow np. chemii, ale krotkie, 2-3 miesieczne spotkania dajace mozliwosc lizniecia czegos nowego - fletu, dziennikarstwa, tanca orientalnego, dabki, stepu, pisania powiesci, survivalu na pustyni, robienia komiksow - co moze dzieciaka zainteresowac na dluzej, co daje mu szanse zakolegowania sie mniej znanymi dziecmi, co potrafi byc wielka przyjemnoscia, ale niekoniecznie sluzy doskonaleniu talentu czy uzyskiwaniu lepszych rezultatow w szkole.
      A wywiadowek to u nas nie ma....

      --
      Życie w Zatoce Perskiej
      • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 22:02
        Moich dzieci nie trzeba przekonywać o tym, że ruch jest fajny, bo mają tego ruchu sporo. Nie trzeba ich zanurzać w kulturze, bo są w niej zanurzone. Wszystko typu, o czym napisałaś, organizujemy sobie WE WŁASNYM GRONIE- i o to w moim wątku chodzi. A nie o to, BY W OGÓLE COŚ TAKIEGO MIEĆ. Odpisałaś mi nie na temat.
            • olena.s Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 05:23
              Rowniez z aclym szacunkiem: w Polsce nie mialam okazji byc na zadnych piknikach, jaselkach, itp. od czasu, kiedy za komuny sama bylam uczennica. I nie mam pojecia, czy i co sie zmienilo, jak to wyglada, bardzo mozliwe, ze szkoly sobie z tym slabo radza i wyglada zle, a najpewniej wyglada roznie w zaleznosci o mnostwa czynnikow.
              Ja nie neguje ani na jote konkretnych opisow moich przeciwnikow w tej dyskusji, nie o to tez w tym i sasiednim watku sie spieram. Ja dyskutuje o tym, czy w ogole wolontariat ma sens, czy jest mozliwy taki uklad, w ktorym rodzice chetnie dzialaja na rzecz szkoly a ich praca spoleczna przynosi pozadane wyniki. Spieram sie o to, czy warto. Zauwaz, ze zasadniczo autorka watku argumentuje tak: 'ja i moje dzieci jestesmy kompletnie samowystarczalni, nikogo nie pootrzebujemy, i nikt nie potrzebuje nas, ponadto moglibysmy dostac i ofiarowac w zamian wylacznie badziewie warte tego, zeby z niego zbiorowo lac, a jedyny nasz kontakt ze szkola to wywiadowki, na ktorych lubimy sobie poprowokowac bo takie mamy hobby.'
              I troche mi zal, ze jezeli, jak twierdzisz, to co ja opisuje jest fajne, to nie padl ani jeden glos, ktorego posiadaczka zastanowilaby sie na przyczynami tego, ze w Polsce to na ogol fajne nie jest, i co mozna byloby zrobic, zeby to sie zmienilo.
              Spojrz na to i z takiej strony: moja szkola jest kasiasta, zbiera ciezkie czesne, nie ma w niej dzieci z domow ubogich, a mimo to staje na uszach zeby zaoferowac dzieciom darmowe pozalekcyjne mozliwosci, zeby systematycznie wzbogacac biblioteke, upiekszac otoczenie etc.. Dazy tez do tego, aby wpoic uczniom przekonanie, ze sa zobowiazani do dzialan na rzecz bliznich.
              Tymczasem szkoly w Polsce z reguly beda mialy takze uczniow ze wsparciem mopsu, takze zamieszkalych poza metropoliami, a jednak zdaje sie, ze nie robia wiele poza odgornie narzuconymi wymogami. I jak sie wydaje, wielu moim adwersarzom wydaje sie to doskonale odpowiadac.
              --
              Życie w Zatoce Perskiej
                • olena.s Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 02.02.12, 11:56
                  Obiecalam sobie niegdys, ze nigdy nikomu nie napisze "czytaj ze zrozumieniem" ale czasem palce mnioe swierzbia. Pewnie starosc, nic innego.
                  W zwiazku z tym napisze tylko, ze mialam na mysli fakt, iz szkola majaca spore zasoby finansowe, niemuszaca sztukowac i naciagac za krotkiej koldry mimo to buduje woluntariat i dziala aby dzieci mogly za friko np trenowac pilke czy tworzyc komiksy.
                  Wnioskuje stad, ze wolontariat tym bardziej powinien byc w cenie tam, gdzie koldra za krotka.
                  --
                  Życie w Zatoce Perskiej
                  • ciociacesia moze szkola bogata 02.02.12, 13:27
                    w ktorej czesne kosztuje ciezjkie pieniadze wychodzi z zalozenia ze jak rodzice bogaci to ich stac?
                    stac zeby 200 pierogasów lepic czy godzine w tygodniu na treningi poswiecac
                    --
                    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.' by broceliande
                    • olena.s Re: moze szkola bogata 02.02.12, 14:33
                      Nie. Mysle raczej, w Amerykanach, ktorzy szkola rzadza, tkwi caly czas duch samopomocy pionierskiej i wiara, ze nie trzeba czekac na decyzje jakiegos kuratorium, gminy, czy panstwa, tylko wlasnymi srodkami zrobic cos fajnego i pozytecznego.

                      --
                      Życie w Zatoce Perskiej
                      • yenna_m Re: moze szkola bogata 02.02.12, 14:34
                        no ale tam nauczyciel jest rzeczywiscie partnerem dla rodziców i nie miewa dupościsku tongue_out
                        --
                        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                          • yenna_m Re: moze szkola bogata 02.02.12, 14:50
                            uwierz mi, inicjatywa rodziców z zaczęciem nic nie da
                            kwestia władzy
                            generalnie zacząć powinien ten, kto ma "lepszą" pozycję w sytuacji
                            rodzic zdecydowanie tej pozycji lepszej w polskiej szkole nie ma (na szczęście nie w każdej polskiej szkole rodzic traktowany jest jak obmierzły giez wink bo w niektórych rzeczywiscie nauczycielstwo się stara być partnerem w działaniu, dla dobra dzieci)
                            --
                            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                            • olena.s Re: moze szkola bogata 02.02.12, 17:33
                              Wiesz,, jestem ogolnie przerazona ta dyskusja i tak zniechecona, ze odpuszczam. Zaloze sie, ze jakby szkola zaczela w imie swojej 'lepszej' pozycji jakies ruchy, to okazaloby sie, ze wywiera nacisk, stosuje przymus i faworyzuje dzieci trojki klasowej.
                              --
                              Życie w Zatoce Perskiej
                              • yenna_m Re: moze szkola bogata 02.02.12, 17:42
                                nie
                                z ruchami szkoły jest jak z świadczeniem pomocy, z wolontariatem i innymi zachowaniami prospołecznymi
                                to też trzeba umieć robić

                                prawda jest taka - brak ruchów szkoły godzi przede wszystkim w dzieci najuboższe
                                dzieci z bogatszych rodzin i tak będą miały zapewnione płatne i atrakcyjne zajęcia dodatkowe i dodatkowe płatne atrakcje - czy to basen, czy tenis, czy konie, łyżwy, hokej, baseball, taniec

                                i mowię Ci - ja z tych, co jednak trochę się udzielają (ale nie nachalnie, żeby szkole nie weszło w krew, że ja wszystko muszę - bo NIE MUSZĘ i robię, bo chcę)
                                i szkoła jednak potrafiła zabić entuzjazm, bo pani podpadłam i pani zrezygnowała z umówionej wcześniej z trudem wycieczki

                                bo jednak zorganizowanie wycieczki kosztowało nas trochę starań
                                i kosztowało pracę kilku ludzi pracujących na miejscu, którzy się przygotowali do oprowadzenia dzieci i których szkoła ich olała
                                --
                                Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
      • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 07:53
        olena, tak szczerze, to naprawdę szkoda mi czasu, który moglibyśmy spedzić rodzinnie
        bo to ani wspólne spędzenie czasu, ani fajne, ani zajmujące

        po to ludzie wymyslili wiele rozrywek, żeby każdy znalazł coś dla siebie - mnie nigdy takie festyny nie bawiły i powiem Ci szczerze, że po prostu na nie nie chodziłam

        sorry, w sobotę mam inne zajęcia rodzinne, niekoniecznie siedzenie w moim wolnym czasie na spędach
        to samo miałabym z pracą - jeśli pracodawca narzuciłby mi obowiązkową integrację w dni wolne od pracy, to wyśmiałabym wink i kazałabym sobie zapłacić za nadgodziny zgodnie ze stawką za dni wolne, jeśli już musiałabym się stawić do dyspozycji pracodawcy...

        w sobotę i niedzielę odpoczywam
        tak jak chcę i w wybranym przeze mnie gronie osób - czyli na moich zasadach wink
        --
        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
    • myelegans Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 21:57
      A widzialas kiedys trening trampkarzy w wykonaniu ktoregos z ojcow? Trzeba byc koniecznie po AWF-ie zeby moc trenowac 7-latkow w bieganiu za pilka? Iluz tym mgr musialabys zaplacic, i ile druzyn bys z tego uformowala. Czy tu przypadkiem nie chodzi o to, zeby dzieci poza rowniez po prostu sie wybiegaly i potrenowaly? Maradonna tez tak zaczynal.

      Jedzic na nartach ucza intruktorzy , trenuja trenerzy (niekoniecznie po AWFie), ale organizowanie zawodow, to mnostwo logistycznej pracy (ustawianie bramek, czas, rekord keeping, wypuszczanie na bramki, utrzymanie porzadku ok 100-200 setki zawodnikow w wieku 7-12 lat) tego trener Ci nie zalatwi.
      • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 22:07
        Ale po co ma mi to zapewniać jakiś ojciec, skoro moje dzieci trenują w zorganizowanych grupach, a potem jeżdżą na zorganizowane zawody? I nie, wcale nie oczekuję, że wyrośnie z niego zawodowy sportowiec. Po prostu- niech trenują fachowcy, a nie jakiś tam tatuś. Na luzie to oni sobie biegają poza treningami- na całkowitym luzie. I się wybiegują, ile sił. To do tego trzeba tatusiów?
        • myelegans Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 22:16
          Moj tez w zorganizowanych grupach (druzynach, ostatni sezon gral w Realu Madryt), maja uniforms, numery, boisko ze sztuczna nawierzchnia, szatnie itd. mecze maja albo wyjazdowe, albo na miejscu. W moim 50-tysiecznycm miasteczku jest....... 16 druzyn pikarskich wiek 6-8 lat. kazda prowadzi 2-3 trenerow, wiec potrzebowalibysmy 48 zawodowych mgr trenerow od pilki noznej. Wszyscy Ci nasi trenerzy kiedys trenowali
          Nie mamy tylu zawodowych trenerow. Dla "powazniejszych" lig czyli poziom gimnazjum, liceum zajecia prowadza prawdziwi.
          wiec efekt jest taki, ze tutaj istnieje sport na kazdym poziomie edukacyjnym, na poziomie szkol, nie zamyka sie tylko w klubach sportowych, wiec jest dostepniejszy dla szerszej masy, niez tylko uprzywilejowanej sportowo lub finansowo elity.
              • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 07:57
                nie wiem, moje dzieci chodzą na treningi baseballa prowadzone przez zawodników drużyny estraligowej
                koszt - 35 zetów składki klubowej za miesiąc za łebka
                w to wliczone min 3 treningi 1,5 godzinne, w tym 2 w małej grupie

                dzieci oczywiście są zawodnikami, mają licencje zawodnika, stroje mają klubowe, jeżdzą na rozgrywki i te de

                szkoła udostępnia na czas treningów drużynie pomieszczenia
                --
                Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                • myelegans Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:32
                  No wlasnie .... klubowej, bo zamyka sie to w klubie, nie na poziomie np. miasta, czy osiedla bo czy miasto ma swoje druzyny np. pilki noznej dla 7-8-9-10 latkow? A ile tych druzyn baseballowych dla danej grupy wiekowej jest w jednym klubie? wiecej niz 10? A ile jest tych klubow. Tu o masowosc chodzi i ogolna dostepnosc, nie w klubach, tylko osiedlach, tak ze mozna duzo dzieci wyprowadzic na boiska, nauczyc taktyki, pocwiczyc ogolnorozwojowke, pograc mecze w sezonie i mozna to zrobic dla kilku setek dzieci w miescie, nie dla kilkudziesieciu w klubie, bo sa chetni.

                  U mnie w miasteczku 50 tysiecznym jest 10 dyzch boisk pilkarskich ze sztuczna nawierzchnia nalezacych do MIASTA nie do KLUBOW i kilka malych stadionow przy szkolach publicznych nalezacych do MIASTA nie do KLUBU i wszystkie sa okupowane rano, po poludniu, w weekendy. Dla maluchow dzieli sie boisko na 4, bo maja male bramki i przez godzine maja trening, a druga godzine mecz. Podobnie jest w baseballu, i football, softball i inne.
                  Przyjrzalabys sie takiemu treningowi prowadzonemu przez jakiegos ojca i zapewniam Cie nie rozpoznalabys ktory zawodowy trener, a ktory nie. Kolega z pracy trenuje miejscowa druzyne baseballa juz 10 lat, sam kiedys gral, pozniej towarzyszyl innemu seniorowi-trenerowi i zaczal sam, i robi to caly czas, chociaz dzieci juz powyrastaly.
                  • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:36
                    klub przy konkretnej drużynie jeden, zajęcia w kilku szkołach, kilka sekcji (juniorzy, kadeci, młodzicy, ekstraliga - to już dorośli)
                    ale np na boisku szkolnym 2 razy w tygodniu zajęcia prowadzi trener osiedlowy pilki nożnej (nie mam pojęcia, kto mu płacił)
                    w poprzedniej szkole też taki ktoś był się pojawiał na obisku szkolnym (ale była to osoba zatrudniona przez spółdzielnię mieszkaniową)
                    --
                    Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                    • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:37
                      boisku
                      --
                      Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                      • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:38
                        acha, zajęcia baseballa w salach gimnastycznych okolicznych szkół
                        latem - na stadionie olimpijskim i na sali gimnastycznej XIV LO
                        --
                        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                        • myelegans Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 18:40
                          yenna_m napisała:
                          > latem - na stadionie olimpijskim i na sali gimnastycznej XIV LO

                          no i co? wiec potrzeba stadionu olimpijskiego, zeby zajecia z basebolla organizowac? Co w miastach, gdzie ich nie ma.
                          I jeszcze raz? jaki jest zasieg takich zajec. tzn. ilu jest zawodnikow na kilku milionowe miasto?
                          jescze raz. O masowosc i dostepnosc chodzi, nie o to, czy jest przy jakims klubie jedna druzyna baseballa w calym miescie.
                          Powinno byc co najmniej kilka - kilkanascie w KAZDEJ dzielnicy, albo wiekszym osiedlu.
                          • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 18:46
                            zasięg jest taki, jakie zapotrzebowanie, liga interesuje się dziecmi z Psiego Pola, zajęcia są zimą w okolicznych szkołach (z tego, co wiem w 3 podstawówkach i 1 gimnazjum)

                            natomiast bardzo dobrze się mają sekcje piłki noznej (osławione orliki, sląsk Wrocław), są sekcje koszykówki
                            ale generalnie wiekszosc dzieci chodzi na zajęcia płatne (karate, aikido, baseny, taniec i też często organizowane w salach szkół)

                            poza tym w szkołach masz ofertę SKSów
                            w mojej małej szkole są obecnie na pewno zajęcia z korfballu dla dzieci z klas 1-3 i dla dzieci starszych, jest siatkówka, koszykówka - to wszystko za darmo, prowadzone w ramach pensum chyba przez nauczycieli szkoły

                            i wiesz, powiem Ci, że tym baseballem to mało dzieci jest zainteresowanych. Z naszej szkoły chodzi raptem na zajęcia z 10 dzieciaków.
                            --
                            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                    • myelegans Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 18:37
                      [quote] w poprzedniej szkole też taki ktoś był się pojawiał na obisku szkolnym (ale był a to osoba zatrudniona przez spółdzielnię mieszkaniową) {/qoute]
                      No wlasnie, pojawial sie jeden (sic!), nie wiadomo kto mu placil.

                      U nas na 16 druzyn 6-8 latkow potrzeba.... 48 takich trenerow, jakie maja niby miec kwalifikacje, zeby trenowac te grupe wiekowa? mgr w-fu, licencjat???? i znajdziesz ich tylu, i czy beda trenowac za darmo, czy trzeba im placic? Nas caly sezon (4miesiace jesienia albo wiosna) pilkarski kosztuje 85USD. W tym sa koszta stojow (kazda druzyna ma stroje z numerami, tym samym logo innego koloru) i sprzetu. Za trenerow nie placimy NIC, za boisko nie placimy NIC, tzn. placimy miastu z podatkow.

                      Mam kolezanke, ktora jest biegaczka dlugodystansowa, ma za soba liczne maratony. Jest matematyczka w liceum i tam po lekcjach trenuje duzyne zenska w biegach krotkodystansowych, biora udzialy w zawodach, na szczeblach miejscowych i pozamiejscowych. I robi to za jakies pieniadze dodatkowe, niewielkie
                      Wiesz jaki jest z tego pozytek? Za KAZDA szkola (podstawowa i ponadpodstwowa) ma druzyny sportowe w kazdej dziedzinie, od lekkoatletyki, po zespolowe, i inne, w zaleznosci od szkoly. Kazdy uniwerek ma lige sportowa i druzyny. Jest masowosc, bo jest latwy i tani dostep, a ten latwy i tani dostep moze sie tylko i wylacznie odbyc za pomoca wolontariuszy.
                      I na tym zgnilym zachodzie pracuja wszyscy i duzo i jakos potrafia jeszcze dla spolecznosci miejscowej cos zrobic.
                      • olena.s Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 18:55
                        Ja bym dodala jeszcze jedna istotna zalete takiego wlasnie masowego i prowadzonego przez wolontariuszy sportu dla dzieci: poniewaz nie dzieje sie to przy klubach nakierowanych na produkcje 'prawdziwych' sportowcow, calosc moze byc zabawa, a nie konkurencja. Wydaje mi sie to wazne w przypadku mniejszych dzieci.
                        --
                        Życie w Zatoce Perskiej
    • ira_07 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 23:17
      A mi się podoba taka integracja ludzi z jakiegoś kręgu i załuję, że w Polsce tak mało rozpowszechniona i kojarzy się z przymusem i nuuuudą.

      Pomyślałaś, ze są ludzie, którzy zwyczajnie chcą się integrować z tymi, z którymi coś ich łączy (np. miejsce zamieszkania, szkoła dzieci itd)? Znajomi znajomymi, ale też trzeba ich skądś brać, znajomi mają to do siebie, że trzeba ich poznać. Czasem czytając to forum zastanawiam się skąd ludzie mają znajomych (sąsiedzi nie, bo nie mozna się wtrącać, mają swoje zycie, ludzie z pracy to samo, ludzie z aerobiku/kursu językowego to samo, nie każdy mieszka tam, gdzie studiował i chodził do szkoły).

      Pomyślałaś, że co innego trening fachowy dla świetnego pływaka, a co innego wygłupy typu bieg z jajkiem na łyżce, czy sport ot tak, dla rozluźnienia, bez nacisku na wyniki a na frajdę? Czasem ktoś chce po prostu się poruszać i pobawić, nie potrzebuje wtedy płacić profesjonaliście.

      Jakby ludzie nie mieli własnego życ
      > ia towarzyskiego i ich dzieci także, i szukali czegokolwiek.

      U mnie w parafii często organizowane są rózne spotkania, wyjścia na spacery, wystawy, wyjazdy... I co myślisz, ze to wszytsko ludzie, którzy nie mają życia? Że idą razem na spacer w niedzielne popołudnie, bo nie mają znajomych? A może dlatego, że chcą lepiej poznać ludzi z którymi się wspólnie modlą, może chcą poszerzyć krąg "prywatnych" znajomych?

      W mojej szkole co roku organizowano festyn i pamiętam to dobrze. Dzieciaki się w coś wspólnie angażowały, rodzice pomagali - to naprawdę uczyło współpracy, organizacji, robienia czegoś dla wspólnego dobra. Nie traktowałam tego jako spęd czy przymus, było fajnie. No ale to inne czasy były, nieduże miasto, to i tyle rozrywek nie było.
    • mama_kotula Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 23:33
      Przeczytałam sobie ten wątek - wszystkie wpisy - i doszłam do wniosku, że gdyby szkoła nasza zapewniała to, co szkoła Oleny.s (szczególnie w temacie zajęć dodatkowych - tych krótkich 2-3-miesięcznych bloków, loveit!) i szkoła Myelegans, to byłabym pierwszą osobą do angażowania się w życie szkoły.

      Różnica między szkołą polską a szkołami za granicą - w szkole polskiej integracja jest sztuczna i wymuszona, na wzór tych własnie integracji ze szkół amerykańskich. I to, co osobom za granicą przychodzi naturalnie, bo robią to od lat kilkudziesięciu, bo robili to ich rodzice, dziadkowie, sąsiedzi, i w ogóle każdy na uniwersytecie grał w futbol i kosza i dlaczego ma nie pograć z dzieciakami - to u nas jest sztuczne, nienaturalne, i dlatego wychodzi jak wychodzi, czyli wcale.

      Ja miałam przykład w naszej pięknej szkole, kiedy zorganizowano "Dzień Rodziny". Taki cudowny, na wzór amerykański, rodzice z dziećmi i nauczycielami brali udział w zawodach, w turniejach wiedzowych ach i och. Moje dziecko wylosowało udział w wyścigach. Powiedziało, że nie chce, że nie lubi biegać. Usłyszało od wychowawczyni "jak to nie chce, jak to nie chce, musisz, jak wylosowałeś, dzisiaj się bawimy". Popłakało się. Fajna, k...a integracja, i ja chromolę taką integrację.


      --
      Klulicek titititititi odpieluszkowe zapalenie musku i budyń
      I am weird but I am not strange.
        • mama_kotula Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 01:37
          dorry napisała:
          > O ja p....!
          > Wypisz, wymaluj wieszcz: Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie moż
          > e nie zachwycać nas, a więc zachwyca!


          Prawda?
          Imprezę opuściliśmy w połowie, po tym, jak wychowawczyni, która podczas przedstawienia miała sprawować opiekę nad klasą, przyprowadziła nam dziecko, popchnęła je na mnie ze warknięciem "bierzcie go, bo ja już nie mogę wytrzymać". Po przedstawieniu usłyszałam kolejny wykład nt. dziecka, jakie to dziecko jest okropne i złe. I tak, zgadzam się, dziecko jest okropne i chwilami do odstrzału sanitarnego tongue_out, ale radosna i miła impreza pod hasłem "Szkoła i rodzice z nami!" jest ostatnim wg mnie miejscem, gdzie powinnam takich rzeczy wysłuchiwać.


          --
          Klulicek
          I am weird but I am not strange.
          • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 08:07
            kochana, mnie, pomimo codziennego kontaktu z panią pani poprosiła na minutę przed występem dziecka na dzien matki, żeby mi zakomunikować, jak upośledzone mam dziecko
            potem sie dziwić, że chromolę wszelkie przedstawienia - tak, chromolę
            i tak, uwielbiam to wyczucie tamtej kobiety
            zaiste, "pedagog"
            --
            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
      • soczek_bez_gazu Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 01:44
        mama_kotula napisała:
        > Różnica między szkołą polską a szkołami za granicą - w szkole polskiej integrac
        > ja jest sztuczna i wymuszona, na wzór tych własnie integracji ze szkół amerykań
        > skich. I to, co osobom za granicą przychodzi naturalnie, bo robią to od lat kil
        > kudziesięciu, bo robili to ich rodzice, dziadkowie, sąsiedzi, i w ogóle każdy n
        > a uniwersytecie grał w futbol i kosza i dlaczego ma nie pograć z dzieciakami -
        > to u nas jest sztuczne, nienaturalne, i dlatego wychodzi jak wychodzi, czyli wc
        > ale.
        Jak słusznie zauważyłaś za granicą staż integracji wynosi kilkadziesiąt lat,a w Polsce? Nawet ciężko mi powiedzieć, może 10 lat? Czy twoim zdaniem, jeśli rodzice w Polsce będą reagować w ten sposób, (czyli za granicą jest spoko a w Polsce to jakieś sztuczne) to czy nawet za kilkadziesiąt lat polskie szkoły mogą osiągniąć taki poziom naturalności, jak w innych krajach?
        Nawet jeśli każdy "rocznik" rodziców stwierdzi że uuu, to nie tak jak w UK, to nie tak jak w amerykańskich filmach?
        BTW mam nadzieję że wychowawczyni zwróciłaś uwagę i nie ograniczyłaś się do uwagi do córki, "że tak to już jest na tych wymuszonych piknikach"
        --
        To był sarkazm.
        • mama_kotula Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 02:06
          Cytat
          Czy twoim zdaniem, jeśli rodz
          > ice w Polsce będą reagować w ten sposób, (czyli za granicą jest spoko a w Polsc
          > e to jakieś sztuczne) to czy nawet za kilkadziesiąt lat polskie szkoły mogą osi
          > ągniąć taki poziom naturalności, jak w innych krajach?


          Tak. Myślę, że jest to kwestia 2-3 pokoleń i pewnej zmiany mentalności, rodziców też, ale i szkół i nauczycieli.
          Myślę również, że nie bez znaczenia jest tu przeszłość historyczna - wolontariat na rzecz szkoły kojarzy się jeszcze ludziom z przymusowym czynem społecznym rodem z PRL, który ma raczej negatywne konotacje. Następne pokolenie rodziców - roczniki 90 i późniejsze - nie będą miały już tych skojarzeń tak silnych, co najwyżej z opowieści rodziców.

          Cytat
          BTW mam nadzieję że wychowawczyni zwróciłaś uwagę i nie ograniczyłaś się do uwagi do córki, "że tak to już jest na tych wymuszonych piknikach"


          Sprawa tego i dalszych akcji wychowawczyni w tym dniu otarła się o dyrekcję szkoły.
          Do syna (nie córki wink) powiedziałam, że absolutnie nic nie musi, jeżeli nie chce.

          I tak, tak uważam, że właśnie tak to jest na tych wymuszonych piknikach - atmosferę wymuszenia i sztuczności wyczuwa się od razu.
          Dla porównania - w przedszkolu u córki zorganizowano 25-lecie przedszkola, w plenerze, z udziałem absolwentów i obecnych przedszkolaków oraz nauczycieli. Impreza była przednia - nie dało się odczuć sztuczności ani trochę. Nie ukrywam, że duże znaczenie miało tu spotkanie absolwentów po latach niewidzenia się - ale i poza tym było mnóstwo humoru i zabawy, dzieci mogły bawić się jak chciały, szaleć na placu zabaw, krzyczeć, biegać - i robiły to, biegały od stoiska do stoiska, które, niespodzianka, obsługiwane były przez rodziców; loteria fantowa skończyła sie po godzinie, bo zabrakło losów, tłumy kłębiły się przy stoiskach kiermaszu; sformalizowane były występy, pokazy tańca - ale bez przymusu oglądania czy brania udziału. Dało się, z przyjemnością ten dzień wspominam.

          W szkole - każdy apel i impreza okraszony jest wzniosłym przemówieniem pełnym peanów jak to cudownie szkoła z rodzicami tworzy wielką rodzinę - tak, jakby na każdym apelu trzeba było o tym przypominać tongue_outtongue_out



          --
          Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
          • olena.s Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 07:50
            A ja pamietam tekst z Polityki bodajze o absolwentach Bednarskiej - ze mniej leca na wyscig szczurow a o wiele bardziej sie realizuja w dzialaniach prospolecznych.
            Mysle, ze rodzice posylajacy dzieci do szkol spolecznych - niewielkich, nie generujacych przychodow, malo licznych (co powoduje ze rodzice lepiej sie znaja), produkuja nam cichcem wlasnie takich czlonkow nowej generacji, dla ktorych naturalna jest postawa poprawiania otoczenia i udzielanie siebie innym. Tacy ludzie nie podchodza do rzeczywistosci az tak podejzliwie i z rezerwa - i mam nadzieje beda zmieniac ten polski kawalek swiata.
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
            • menodo Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 13:44
              olena.s napisała:

              > A ja pamietam tekst z Polityki bodajze o absolwentach Bednarskiej - ze mniej le
              > ca na wyscig szczurow a o wiele bardziej sie realizuja w dzialaniach prospolecz
              > nych."

              Eee tam.
              Bednarska to jedna z siedmiu szkół, do których w sumie chodziły moje dzieci i owszem, fajne tam się dzieją rzeczy, ale wyżej cenię te, który organizowane były/są w publicznych szkołach, do których chodziła/chodzi moja córka.
              Moim zdaniem rzeczywiście spore znaczenie ma wielkość szkoły, ale ważne są także szkolne tradycje. łatwiej jest coś kontynuować niż zaczynać, aktywizować innych, a przy okazji wystawiać się na opinię osoby, której się w życiu nudzi/nie ma znajomych/ciekawych zainteresowań big_grin
              Tymczasem badziewiaste pikniki badziewiaste są dlatego, że zbyt mało osób zaanagażowało się w ich organizacje, natomiast szkolne imprezy, na które przychodzą rodzice, absolwenci, a także uczniowie z innych szkół (tak jest np. w liceum mojej córki) to efekt pracy całej szkolnej społeczności.

              Przez jakiś czas miałam też do czynienia ze szkołą w Kanadzie i tym, co mnie zdumiało było właśnie duże zaangażowanie rodziców w sprawy szkoły. W sumie właśnie to doświadczenie zmieniło mój stosunek do polskich szkół swoich dzieci; wcześniej też należałam do grona Bardzo Zajętych Rodziców, którzy mają "swoje życie" big_grin
      • elf1977 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 09:28
        Z drugiej strony: nie cierpię jako nauczyciel być przymuszana do organizacji różnego rodzaju imprez na pokaz dla rodziców. Dlaczego? Ponieważ robię to za darmo, kosztem mojej pracy dydaktycznej, a kosztuje to mnóstwo pracy energii, nerwów, a nie zawsze wychodzi. Rodzice pomagają w stopniu minimalnym, a dzieci nauczone są, że jeśli chodzą do szkoły prywatnej, niewiele muszą i im się nie chce.
        Choć muszę przyznać, że moja obecna klasa (pierwsza gimnazjum) jest bardzo aktywna społecznie, sama wychodzi z wieloma inicjatywami, co mnie cieszy. Ale znowu, wolałabym bawić się w gronie mojej klasy, a nie całej szkoły, która "pasożytuje" już na wcześniej przygotowanym i gotowym.
        Jako nauczyciel tyle się narobię społecznie za darmo, że jako matka dziecka w wieku szkolnym chcę mieć święty spokój.
    • dorry Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 31.01.12, 23:48
      > Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć, w czym leży walor takiego ustrojstwa?

      Ja nie, bo ja tez nie lubię. Nie lubię również apeli, przedstawień itp.
      I nieustannie mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Tzn podejrzewam, ze ze mną jest coś nie tak w tej materii. Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?... ech...
      • myelegans Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 00:14
        No wlasnie ja mam porownanie jak ot sie robi w amerykanskiej szkole i polskiej szkole i to w polskiej szkole jest nie do przelkniecia: konkursty recytatorskie, przedstawienia dzien matki, jaselka itd. wszystko napompowane, nudne, dluuuuuugiiie, zorganizowane tak, jakby niespodzianka bylo, ze 5-7 latki nie wysiedza spokojnie na podlodze 2 godziny podczas konkursu recytarorskiego i wcale im sie nie dziwie.

        W szkole amerykanskiej koncert swiateczny 1 klasy.... 30 min, wszystko chodzi jak w zegarku, dzieciaki wiedza co maja robic, krotko, tresciwie, na temat, z dobrym tempem, bez pompy, za to z humorem.
        Jest to wiec kwestia kulturowa, gdzies gleboko zasiedziala, dopoki TO sie nie zmieni, to bedzie jak jest.
        • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 08:07
          Dzień dobry wszystkim smile Tak, na tym polegają różnice między szkołą w krajach, gdzie wspólnotowość ma długą tradycję i jest w związku z tym naturalna a szkołą w krajach, w których szkoła była elementem systemu autorytarnego. Polacy swoje wspólnotowości budowali w opozycji do systemu, dlatego dobrze wychodzą nam zrywy typu: solidarność czy obecnie anty-ACTA, ale wspólnotowość z instytucjami już nie. Bo nie ma rzeczywistego udziału w nich- w tych instytucjach. jeśli jest, to jest to udział udawany, z laski instytucji, taka spontaniczność na gwizdek. co jest widoczne natychmiast, gdy dochodzi choćby do najmniej różnicy zdań między szkołą a 'uczestnikami", co pokazała Mama Kotula. Wtedy nagle okazuje się, że szkoła jest głównym reżyserem i wie, jak co powinno być. Zatem, o rzeczywistej partycypacji nie ma mowy.
          Do tego dochodzi rzeczywista mierność poziomu materialna i co gorsza koncepcyjna polskiej szkoły. Materialna to wiadomo, skoro dzieci czy rodzice mają w niej sprzątać (vide inne watki), a nie np. dobrze się bawić. Porządna partycypacja jest ograniczona ową bieda, ona to narzuca ramy wszystkiego. A bieda koncepcyjna to już szczyt nieudania się polskiej szkoły. Propozycje, jakie wysuwa szkoła, są zwyczajnie żenujące. Proponuje się w czasie tych "spontanicznych" pikników formuły niemal dla przedszkolaków (w rodzaju przebieramy się za Indian). Szkoła jest kompletnie niekompatybilna z zainteresowaniami młodzieży, co widać choćby po programach nauczania. Naprawdę, szkoła sama buduje postawę lekceważenia względem siebie. To o to chodzi.
          Nauczyciele są ograniczeni wytycznymi,boja się przekroczyć wyznaczonych bezpiecznych granic, a są to granice minimum, bo taki jest system. I młodzież to czuje, i rodzice to czują,
          mama Kotula ma rację, musi minąć kilka pokoleń, i musi zmienić się sama szkoła, by taka rzeczywista wspólnotowość się udała. To trochę tak, jak z klasą średnia, której u nas nie było- musi się odrodzić (narodzić), bo bez tego to d...pa.
          Tez bym chciała, by była inna możliwość. ale nie ma. Dlatego my się realizujemy poza szkoła, we wspólnotach pozainstytucjonalnych. Uświadomiłam sobie dzięki temu wątkowi, że są to wspólnoty NADAL w opozycji wobec systemu. Działamy na rzecz kultury w mieście, tocząc walkę z włodarzami miasta- dzieci też. I w prywatnych strukturach (np. sporty). Ciągle oddolna opozycja. Taka jest generalnie polska rzeczywistość. I to jest smutne.
    • attiya Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 07:39
      co prawda jestem na etapie przedszkola ale już mi bokiem te wszelkie warsztaty wychodzą, te gadki o pierdołach itd itd
      i tak jak piszesz - jak ktoś nie umie sobie czasu zorganizować to własnie takim czymś się zajmuje
      --
      "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
      • sarah_black38 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 09:25
        Za granicą trawa zawsze jest bardziej zielona ... Cóż to za atrakcja branie udziału w wyścigach, wszak można nauczyciela wrzucić do wody ... To dopiero frajda. Szkoła i system oświaty niedomaga w Polsce , ale i społeczeństwo nie dorosło do pewnych zachowań. Bardzo pięknie opisała przedmówczyni jak to w zagranicznej szkole super ludzie się z nią integrują. Czy ta integracja polega na tym ,że szkoła sama wszystko organizuje, a rodzice przychodzą tylko na gotowe żeby poklaskać jak jest wspaniale? Czy też rodzice aktywnie przygotowują wspólnie ze szkoła te wspaniałe atrakcje?

        Jeżeli to drugie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby rodzice współuczestniczyli ( i finansowa i niematerialnie) w organizowaniu tych wspaniałości. A nie czekali z założonymi rękami , aż im się podsunie pod nos, następnie skwapliwie stwierdzą ... ale nuuuudyyyy !

        Jakiś czas temu moja klasa chciała pomalować swoją salę lekcyjną. Dyrekcja była na tak ( dawała kasę na materiały), jak zdeklarowałam ,że po lekcjach lub w sobotę będę pilnować dzieciaków. Potrzebna nam była siła fachowa w postaci mężczyzny ( lub kobiety ) do pomocy ( malować ściany sztuka niewielka, prawie każdy umie, ja u siebie na powierzchni 120 m2 malowałam wszystko prócz sufitów, bo wysoko) ). Projekt upadł, ponieważ żaden z prawie sześćdziesięciu rodziców nie wyraził zgody na pomoc. Klasę pomalował konserwator na wakacjach.

        To byłoby tyle w kwestii integracji rodziców w polskiej szkole.

        ,, Pod słońcem Toskanii" - może literatura niebyt wyrafinowana, ale południowcy ( może z racji klimatu) umieją się bawić. Bohaterka była zdumiona jak to lokalna społeczność zorganizowała wioskowy festyn i jak sąsiedzi wspólnie się bawili. Może to tylko fikcja literacka , ale czytając to forum to trudno jest mi czasami ogarnąć, ile tu bywa bezinteresownej złośliwości, niekiedy wręcz chamstwa . Podobne rzeczy dzieją się w komunikacji miejskiej, między sąsiadami. Klasyk kiedyś powiedział ,, byt kształtuje świadomość" . Może za kilka pokoleń, jak podniesie się nam standard życia to będzie tak pięknie jak opisuje p. Olena. zmieni się system oswiaty, a przede wszystkim ludzie się zmienią big_grin

        W Polsce warunki finansowe skromne są, ale ja lubię z dzieckiem chodzić na te , niektóre panie powiedziałyby badziewne, pikniki , gdzie można kupić ciastko za złotówkę lub kubek lemoniady, gdzie fundusze pójdą na zbożny cel ( dla szkolnych dzieci czy na schronisko dla zwierząt). Moje dziecko dobrze się bawi. A jak dobrze się bawi moja córka to ja też.



        --
        Poddasze...

        brawo
        • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 10:05
          Saro, ale nas to nie bawi- to jest po prostue nudne. Może Ty i Twoja córka to lubicie, ale dla nas to naprawdę stracony czas. Wolimy go spędzić w sposób CELOWY i WARTOŚCIOWY, a wspólne zjedzenie ciastka z mamami, z którymi mnie łączy przydział klasowy- to bez sensu jest. Dzieci maja siebie na podwórku i też nie tęsknią za tymi imprezami, z reguły proszą, by ich zwolnić. Bo jest NUDNO. dziękuję. To jest pomieszanie płaszczyzn- przecież płacimy podatki. Może w ogóle mamy wybudować szkołę? To jest bez sensu myślenie- zastępowanie państwa w jego obowiązkach.
          I żeby nie było, uczyłam kiedyś w szkole, a nawet współzakładałam tzw. szkołę społeczną (był kiedyś taki fenomen) i byłam pełna wiary, że coś będzie od nas zależeć. Naharowaliśmy się, a szkoła po kilku latach została zaanektowana przez system- z nazwy jest tylko społeczna, bo z funkcjonowania już nie.
          Pewnie, że byłoby lepiej, gdyby taka współpraca była możliwa. I nie z winy ludzi, ale systemu. Zastanego i opornego na zmiany. I nie od strony rodziców musi przyjść zmiana. To, co mogą rodzice, to podtrzymywać tę chorą strukturę. A po co?
            • sarah_black38 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:11
              nabakier napisała:

              > Przy poprawianiu wyleciał mi fragment o malowaniu ścian. To bez sensu jest- pom
              > ieszanie płaszczyzn, zastepowanie państwa. Dziekuje.


              Propozycja malowania klasy wyszła od uczniów. To oni nie namawiani przez nikogo chcieli zrobić coś fajnego i spędzić razem czas wolny ( po pracy miała być klasowa dyskoteka, jakiś poczęstunek) . Niestety rodzice, prezentując podobne postawy jak w tym wątku olali sprawę. Młodym, którym jeszcze na czymś zależy , którzy nie nasłuchali się za bardzo narzekania dorosłych chciało się. Rodzicom niekoniecznie, bo przecież nie będą zastępować państwa/wolą czas spędzić bardziej wartościowo/bo nudno , bez fajerwerków ....
              --
              Poddasze...

              brawo
          • sarah_black38 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:23
            nabakier napisała:

            > Saro, ale nas to nie bawi- to jest po prostue nudne. Może Ty i Twoja córka to
            > lubicie, ale dla nas to naprawdę stracony czas. Wolimy go spędzić w sposób CELO
            > WY i WARTOŚCIOWY, a wspólne zjedzenie ciastka z mamami, z którymi mnie łączy pr
            > zydział klasowy- to bez sensu jest.

            No dobrze, Ty spędzasz czas ze swoim dzieckiem wartościowo ( nie będę wnikać w szczegóły co to oznacza, bo pewnie dla każdego coś innego). Ale ogromna rzesza rodziców nie spędza z dzieckiem czasu razem w ogóle, lub niewiele. Ta godzina w szkole / przedszkolu może być jedyną gdzie rodzic może spędzić czas z dzieckiem.

            Ja nie idę dla innych matek ( czasami jak posłucham tych pań w szatni to mam wrażenie ,że pochodzę nie tylko z innej planety ,ale i galaktyki, to może nie na ten wątek) ja idę dla dziecka. Bo moja córka , póki co samodzielnie nie wychodzi poza swoje podwórko i nie biega samopas z innymi dzieciakami po blokowisku i dla niej jest to frajda ta zabawa w przedszkolu smile
            --
            Poddasze...

            brawo
            • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:25
              e, do socjalizacji po przedszkolu to mieliśmy fajne podwórko, z fajnymi zdroworozsądkowymi matkami (wspierającymi się bardzo) i sympatycznymi dzieciakami

              póki co, nie potrzebuję, żeby mi kto administracyjnie szukał przyjaciól dla mnie i dla dzieci wink
              --
              Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
        • mama_kotula Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:18
          sarah_black38 napisała:

          > Za granicą trawa zawsze jest bardziej zielona ... Cóż to za atrakcja branie udz
          > iału w wyścigach, wszak można nauczyciela wrzucić do wody ... To dopiero frajda

          Do mnie pijesz, jak widzę?
          Nie, Sarah. Dla mojego dziecka również nie byłoby atrakcją wrzucanie nauczyciela do wody. Takich rzeczy też nie lubi, nie jest to dla niego rozrywką. Syn NIE LUBI brać udziału w grach sportowych, bo NIE LUBI, tak jak się nie lubi marchewki z groszkiem, nie sprawia mu to przyjemności. Ale rozumiem, że powinien lubić, bo defaultowo dzieci w tym wieku lubią wyścigi i gry sportowe i to jest taki fun, razem się ścigać, z rodzicami i nauczycielami, na sportowo?


          I to jest to, co pisała Nabakier - że szkoła lepiej wie, co powinno być funem dla dziecka, zamiast podążać za zainteresowaniami dzieci (i rodziców). A dzieci mają najróżniejsze zainteresowania, rodzice też, czemu tego do diaska nie wykorzystać?!

          Zamiast losować uczestników do konkurencji (już samo losowanie kojarzy się z akcją "nikt nie chce, więc wylosujemy przymusowych ochotników"), wywołać chętnych - na litość, jestem pewna, że do śmiesznych wyścigów (w workach, z ciągnięciem na kocu, na plecach rodzica) zgłosi się masa dzieciaków, którym to sprawi radość. Podobnie do konkursu wiedzowego i do innych atrakcji.

          Na kolonii letniej moje dziecko lat 8 brało udział w masie konkursów, łącznie z #facepalm wyborami Mistera Kolonii. Bo chciał. Bo sprawiało mu to przyjemność, bo miał z tego radość. Nikt go nie uszczęśliwiał na siłę tym, czego nie znosił - nie chciał ścigać się z grupą? nie ścigał się, no problem, wuefista zaproponował mu pomoc w sędziowaniu, przyjął z ochotą, latał z gwizdkiem szczęśliwy.

          Jakby szkoła zapytała rodziców, jak rodzice sobie wyobrażają takie spotkanie integracyjne, co lubią podczas takich spotkań, co lubią ich dzieci, co mogą zaproponować - byłoby lepiej, ciekawiej, i więcej rodziców i dzieci wyszłoby z inicjatywą do realizacji. Ja bym wyszła pierwsza smile

          Ale jeśli w ramach zapewnienia funu i rozrywki zapewnia mi się przymusowy udział w wyścigach, 40-minutowy "teleturniej" o bajkach i piosenkach dziecięcych z PRL (robiony pod rodziców, większość dzieci siedziała znudzona, za to nauczyciele brylowali), a potem teatrzyk przyjezdny z programem przedstawienie + pedagogizacja (o, tak nasza szkoła uwielbia fundować rodzicom pedagogizacje, to takie ładne mądre słowo jest tongue_outtongue_out), to ja mam w nosie jazdę prawie 30km do szkoły i tracenie tam 3 godzin, wolę zabrać dzieci od razu po lekcjach i iść z nimi na lodowisko.

          --
          Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
          • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:23
            a wiesz, że coś w tym jest?
            moje dzieci nie rwą się do głupawych konkurów w szkole
            ale w decathlonie onegdaj, na mikołajki bodajże, to trudno ich było odgonić od różnych snowbordowych konkursów (młodszy nawet wygrał taki konkurs i pobił starszych i o 7 lat chłopakow wink )

            po prostu te konkursy dą, za przeproszeniem d*upne i nieciekawe dla dziecka
            poza tym te nasiadówki w sztucznej atmosferze są równie d.upne dla rodziców, którzy chętniej by w tym czasie poszli z dzieciakim na wspólny obiad do restauracji, na lodowisko, do teatru czy do kina i robili z dzieciakami coś, co im sprawia autentyczną frajdę a nie siedzieli skiszeni i skonsternowani na spędzie
            (zresztą, jak nauczyciel ma rodzinę, to nie czarujmy się, ale chyba też woli w domu z rodziną posiedzieć i sensownie spędzić czas z najbliższymi niż kisić się na takich spędach)
            --
            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
            • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:26
              sorry, nowa klawiatura -> więcej literówek wink
              --
              Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
          • sarah_black38 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 11:29
            mama_kotula napisała:

            > sarah_black38 napisała:

            >
            > Do mnie pijesz, jak widzę?

            Nie do Ciebie to było tylko ogólnie. Siła Twoich kontrargumentów jest większa niż wody wodospadu Iguacu. Nawet nie doczytałam do końca postu , bo zbyt długi jak dla mnie ... maluczkiej wink
            --
            Poddasze...

            brawo
            • mama_kotula Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 12:57
              sarah_black38 napisała:
              > Nie do Ciebie to było tylko ogólnie. Siła Twoich kontrargumentów jest większa n
              > iż wody wodospadu Iguacu. Nawet nie doczytałam do końca postu , bo zbyt długi
              > jak dla mnie ... maluczkiej wink

              Przykre, że nauczyciel nie jest w stanie przeczytać dłuższego tekstu ze zrozumieniem i się odnieść, ale w sumie mnie to jakoś bardzo nie dziwi.

              --
              Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
          • menodo Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 13:56
            > Jakby szkoła zapytała rodziców, jak rodzice sobie wyobrażają takie spotkanie in
            > tegracyjne, co lubią podczas takich spotkań, co lubią ich dzieci, co mogą zapro
            > ponować - byłoby lepiej, ciekawiej, i więcej rodziców i dzieci wyszłoby z inicj
            > atywą do realizacji. Ja bym wyszła pierwsza smile"

            No, ale dlaczego Ty nie możesz zaproponować swoich pomysłów szkole/innym rodzicom?

            Moje dzieci na różnych szczeblach edukacji i w różnych szkołach też chodziły lub nie na różne szkolne imprezy. Ale po latach okazuje się, że jednak fajnie było brać w czymś udział, angażować się w coś.
            Ja sama zbyt późno wpadłam na to,że mogę coś sensownego zrobić dla szkolnej społeczności swoich dzieci; moje najmłodsze dziecko właśnie zdaje maturesmile
            • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:09
              ja Ci powiem dlaczego
              bo szkola traktuje rodzicow jak idiotów i nie chce słuchać propozycji rodzicow

              jak prosiłam o przemyślenie asortymentu sklepiku szkolnego, to zostalam wrogiem publicznym nr 1 pani wychowawczyni, chociaz podkreslalam, że zdaję sobie sprawe, że to nie jest decyzja pani a pani dyrektor, jednakowoż można z inicjatywą do pani dyrektor ruszyć

              nie pierwsza to moja inicjatywa, za którą dostałam po łbie

              potem wyrównałam do poziomu, zaczęłam grzecznie sluchac, potakiwac, nie miec propozycji i zaczelam być bardziej cool dla szkoly

              rodzic, ktory proponuje jakieś rozwiązania i nawet proponuje wspolprace we wdrożeniu rozwiązań, w wielu polskich szkolach nie jest mile widziany
              --
              Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
              • menodo Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:32
                >
                > rodzic, ktory proponuje jakieś rozwiązania i nawet proponuje wspolprace we wdro
                > żeniu rozwiązań, w wielu polskich szkolach nie jest mile widziany"

                Tak to prawda, w większości szkół moich dzieci tak było.

                Ale w przypadku dwóch już nie. I tu z kolei dziwiła mnie postawa niektórych rodziców; jakiś rodzaj wyższości nad tymi, którym coś się chce. No bo jasne - pewnie im się w życiu nudzi, może nie mają znajomych albo kasy na ciekawsze rozrywki? Na szczęście zawsze udawało się zebrać grupę rodziców do organizacji szkolnych przedsięwzięć, po których pozostało dzieciakom mnóstwo fajnych wspomnieńsmile
                • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:48
                  przypomniało mi się, jak w poprzedniej szkole organizowałam wycieczkę do sądu
                  w klasie starszego - bez problemu, dzieciaki wróciły strasznie zadowolone, porobiliśmy im masę fajnych zdjęć (z togą, młotkiem i te de wink ) i fajnie poopowiadaliśmy o sądzie (bez straszenia, takie normalne opowiadanie o zawodzie prawnika, na czym polega, co się robi w sądzie, jakie sprawy się rozsądza i te de)

                  pani młodszego, pomimo zorganizowania wycieczki nagle stanęła okoniem i uznała, że się dzieci będą bały (i trwała w tym, pomimo fakt, że pani starszych dzieci przekonywała ją, że wycieczka fajna i dzieci skorzystają). I nic to, że wycieczka była zorganizowana, znaleźli się ludzie, którzy by chętnie popokazywali dzieciakom to i owo, znalazła się fajna sala wolna przez jakąś godzinę...

                  I tak wygląda kwestia korzystania przez szkołę z pomocy rodziców i zachęcanie rodziców do włączenia się w działalność na rzecz klasy wink
                  --
                  Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                  • to.ja.kas Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:58
                    Yenna, można szukać dziury w całym, mozna siąść i narzekac albo wyśmiewać, że to głupie, można też po prostu zamiast do sądu jeśłi ktoś ma obiekcje wpaść na inny pomysł np. wizyta w stadninie koni, w radio, w lokalnej telewizji, filharmonii, zorganizować bitwę na śniezki, kulig, zawody rolkowe (to robilismym te dzieci które nie miały rolek pozyczaly od tych co mają), zawody zjeżdżania na byle czym, szkolną dyskotekę, teatr, zbiórkę na chorego kolegę/szpital/schronisko/fundację "dzieci niczyje"/itp.
                    I jeszcze raz podkreślam, nie każdy musi. Natomiast nie rozumiem opgardliwego tonu w wypowiadaniu się o takich inicjatywach i osobach które poswięcają swój czas na to by dzieciaki i szkołe rozruszać. Jak rodzice cenia to za co tylko zapłacą i będa mieć profesjonalnego trenera to serio nie dziwne, ze jak trafia sie na mur i obojętnosc i pogarde, ze po jakims czasie nauczycielom sie nie chce. Aczkolwiek nauczyciele to nie jest moja ulubiona grupa zawodowa wink
                    --
                    "Kobiety, które mają sex-appeal, doskonale wiedzą, co to takiego. Zaś te, które go nie posiadają, nigdy nie zrozumieją, czym on jest." by Maheda z Zielonego Wzgórza wink
                    Pokój bez klamek
                    Wielbię swojego ukochanego kota big_grin big_grin big_grin
                    • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:07
                      ale to nie była obiekcja, tylko pani się na mnie obraziła, że przy okazji czegoś tam miałam czelność się z nią nie zgodzić wink
                      wobec tego stanęła okoniem wink
                      i nawet nie pytała rodziców, czy wyrażają zgodę, tylko uznała, że nie wink

                      po prostu pani uznała, że ona nie pójdzie na wycieczkę zorganizowaną przez matkę, która nie ma syndromu pieska-kiwaczka wink (wiesz, kiedyś były takie pieski na wylną szybę samochodów, co w trakcie jazdy kiwały głowami wink )

                      i pal licho, że dzieci poszłyby do sądu gospodarczego, do budynku, w których ni choinki zbirów nie ma wink i sąd w odległości ok 15 min spacerkiem (z dziećmi) od szkoły wink wink

                      no, ale na pocztę poszły, bez pytania rodziców o zgodę i bez poinformowania, że w ogóle dzieci wychodzą ze szkoły wink

                      bo dla dzieci lepsza kariera pocztowca niż prawnika wink
                      --
                      Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                      • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:09
                        acha, żeby nie było - wycieczka była ustalona z panią parę miesięcy wcześniej, termin - miesiąc wcześniej wink i pani wyraziła zainteresowanie wink a potem nagle się wycofała wink na tydzień przed wycieczką
                        --
                        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                    • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:59
                      Tobie trzeba jak kataryna powtarzac: CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM, ZE ZROZUMIENIEM. Bo mówimy o nieprzystawalności propozycji szkolnych do zainteresowan mlodzieży a nie o wartościowych zajęciach. A takich w polskiej szkole piknikowej nie zauwazyłam.
                      szkołę mozna rozruszać wartosiowywmi imprezami, a nie zapchaj-dziurami.
                      I o tym tu rozmawiamy.
                      Zatem- ZE ZROZUMIENIEM...
                      • panidemonka Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 18:12
                        Zapchajdziury tez ktoś organizuje poświęcając swój czas a nawet często pieniądze i chciałby, żeby były doceniane-to jest w porządku. Bardzo nie w porządku jest oczekiwanie, ze taka forma aktywności społecznej musi odpowiadać wszystkim. Jeśli zaś nie odpowiada to znaczy, ze coś jest nie w porządku z tymi "aspołecznymi" wink
                  • menodo Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:15
                    No tak, współpraca z głupimi nauczycielkami/dyrektorkami bywa frustrująca.
                    Ale czasami wszystko się fajnie układa i wtedy warto się angażować i uczestniczyć w takich przedsięwzięciach.
                    Ja miałam ostatnio ambiwalentne uczucia związane ze studniówką mojego dziecka. W jej organizację włączyło się sporo rodziców, naprawdę bardzo zaangażowanych i oddanych sprawie. Reszta rodziców i oczywiście młodzieży była na bieżąco informowana, co, jak itd.
                    Można było w dowolnym momencie przyłączyć albo wystąpić z własnym pomysłem itd.

                    I nagle dwa dni przed studniówką padają pytania: a dlaczego tak a nie siak, a dlaczego klopsiki a nie skrzydełka, a dlaczego coca cola - moje dziecko nie pije napojów gazowanych (maturzysta!), a czemu różowe wstążeczki - mnie się złote bardziej podobają...A może sushi, bo moja zuzia przepada za sushi...I tak dalejbig_grin
                    To ja na - ale na uwagi i wnioski własne termin już minął. A mamusia: ojej, ale ja nie mam czasu!!! (Ale d.pe zawracać czas w ostatniej chwili - ma!)

                    W sumie impreza bardzo się udała, ale właśnie dlatego, że wielu rodziców się w nią zaangażowało, do najrozmaitszych prac, a ci którzy nie chcieli/nie mogli - w większości skorzystali z okazji, aby milczećsmile

                    • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:17
                      standard
                      --
                      Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
    • aurita Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 08:47
      dla kogos aspolecznego to trudne do zrozumienia

      Lubie przebywac w gronie znajomych (rodzicow kolegow i kolezanek corki znam w wiekszosci) gdzie mozna porozmawiac o du..relachi gdy dzieci moga sie wyszalec. Konkursy moze i nie sa wyszukane ale z odrobina dobrej woli bawia sie i dzieci i ich rodzice. Swobodnie i na luzie.
      Takie spedy sa mniej wiecej 2-3 razy w roku wiec zbytnio mojego cennego wolnego czasu nie uszczuplaja.
      • kajmanik Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 08:54
        ja walorów czy zalet takich przymusówkek nie dostrzegam. lubię spędzać czas z tymi z którymi chcę a nie ze stadem przypadkowych, obojętnych mi osób. moja córka woli umówić sie z kilkoma ulubionymi koleżankami do sali zabaw niz brać udział w głupawych konkursach. zresztą - moja firma organizuje zaje...ste pikniki i imprezy plenerowe wiec szkolne byle co mnie i dziecka nie interesuje.
      • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 08:59
        tu trochę więcej czynników się nakłada

        jeśli dziecko chodzi do dużej szkoły w bardzo dużym mieście, na osiedlu, gdzie mieszka full ludzi to kwestia tego grona znajomych wygląda inaczej niż w małym mieście czy na niewielkim osiedlu na uboczu w ogromnym mieście, gdzie wszyscy się znają

        wtedy te spotkania mają też troszkę inny wymiar

        do tego jesli dodasz w tej anonimowej masie ludzkiej fakt, że rodzice pracują i odbierają dzieci ze świetlicy po 16 a zaprowadzają przed 7, gdy de facto mijają innych rodziców (zupełnie obcych sobie i często anonimowych) na zebraniach klasowych - to też obraz się zaciemnia

        no i pytanie, czy dziecko zaprzyjaznilo sie z kims z klasy, czy te przyjażnie dziecięce przeniosły się rowniez na grunt prywatny i czy wobec tego również na jakimś poziomie rodzice obojga dzieci przeksztalcili szkolne widywanie się w prywatną znajomosc

        sorry, po 13 latach mieszkania w bloku, w którym mieszkało prawie 4 tysiace ludzi, a w bramie było 87 mieszkań, z czego min. 1/3 wynajmowana, ja nie kojarzyłam wszystkich sąsiadów wink a co dopiero rodziców dzieci z klasy dzieciaka, których widywałam okazjonalnie raz na kilka miesięcy i tylko przez chwilę

        nie wiem, ja się tam bawię dobrze w towarzystwie znajomych, przyjaciół, na takich spędach w towarzystwie obcych czuję się źle i niezręcznie, zwłaszcza, gdy jeszcze muszę wbrew sobie, bo wypada, uczestniczyć w jakiś chorych konkursach (co poglębia dodatkowo mój dyskomfort i tak już dość wysoki)

        znajomości z roku na rok zawieram coraz trudniej i coraz mniej chętnie
        --
        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
        • kajmanik Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 09:07
          własnie- moja chodzi do duzej szkoły, dodatkowo dośc daleko od domu. rodziców mijam na zebraniach, czasami w szatni i nie jestem zainteresoana nawiązywaniem z nmi rozmowy czy znajomości. z dwoma dziewczynkami z klasy moja córka przyjazni się tez prywatnie - tiu rodziców znamy, spotykamy się na ,,neutralnym" gruncie . ale nic z przymusu integracji i udawania jak jest fajnie. za stara juz jestem zeby udawać ze coś mi się podoba jak jest wprost przeciwnie. a szkołą ma uczyć- rozrywki zapewnię dziecku sama.
            • nabakier Re: Jak się ma tyle czasu 01.02.12, 11:18
              Heh, Ceide, powiem Ci, że ja na forum to w przerwach rekreacyjnych między czytaniem a pisaniem, pisaniem a pisaniem rzeczy zawodowo-hobbystycznych (bo u mnie to jedno i to samo). Siedzę sobie na kanapie obłożona ksiażkami, lap na kolanach, przygotowuję zajęcia na przyszły semestr i w chwilach oddechu się udzielam forum. Popijając kawkę, a jakże ;D Mówię ci, raj smile
              A taki festyn to ja tego majdanu nie wezmę, no i mamuśki by się poobrażały ;-0
              • menodo Re: Jak się ma tyle czasu 01.02.12, 15:03
                Siedzę sobie na kanapie obłożona ksiażkami, lap na kolanac
                > h, przygotowuję zajęcia na przyszły semestr i w chwilach oddechu się udzielam f
                > orum. Popijając kawkę, a jakże ;D Mówię ci, raj smile

                Eh te forumowe wizerunkowe grybig_grin big_grin big_grin
                Ja nie taka zwykła forumowa matka, co na pikniki szkolne chodzi albo nie daj boziu je organizuje. A na tym forum też zresztą jestem przypadkiem, w ramach relaksu,
                bo tak naprawdę to zajmuje się twórczością naukową...
                I w ramach tej twórczości zakładam wątki o praniu sznurowadeł big_grin big_grin big_grin




                • yenna_m Re: Jak się ma tyle czasu 01.02.12, 15:12
                  big_grin big_grin big_grin
                  --
                  Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
          • aurita Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 10:45
            > ijam na zebraniach, czasami w szatni i nie jestem zainteresoana nawiązywaniem
            > z nmi rozmowy czy znajomości.

            czyli nie interesuje was z kim wasze dziecko przebywa pol dnia? dzieci jakich rodzin chodza z waszymi pociechami do szkoly?

            W tych spedach piekne jest to, ze nie sa obowiazkowe i przychodza tylko ci ktorzy chca. I wilk syty i owca cala smile
            • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 10:57
              oczywiscie, ze interesuje, ALE i tak nie mam wpływu, z racji tego, że szkoła publiczna, na skład klasy i na to, z kim poprzestaje moje dziecko w klasie
              natomiast problemy wynikające z funkcjonowania w szkole staram się z dzieckiem omawiaći rozwiązywać na bieżąco

              poza tym, może to zabrzmi dla Ciebie jak bluźnierstwo, ale dzieciak musi nauczyc się funkcjonować w spoleczeństwie. Nawet przy założeniu, że za parenaście lat z zawodu będzie dyrektorem, to jako dyrektor musi też umieć rozmawiać z hydraulikiem czy panią sprzątającą i okazać im należny szacunek.

              Więc nie demonizuj tak środowiska.

              To, że dziecko z kimś chodzi do klasy nie znaczy, że nie może selektywnie podchodzić do kwestii nawiązywania przyjaźni - w pracy też ze wszystkimi się nie przyjaźnisz i nie obchodzi Cię, jak funkcjonuje rodzina pani Krysi, której nie cierpisz za małostkowość czy za arogancję.

              I dziecko tez musi się nauczyć, że nie ze wszystkimi musi się przyjaźnić i że do pełni szczęścia wystarczy kilku bardzo dobrych, sprawdzonych kolegów.
              --
              Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
              • kajmanik Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 13:39
                to ze dziecko chodzi z innym dzieckiem do klasy nie oznacza ze wchodzi z nim w blizsze relacje.poprostu jest jakiś x czy y i tyle. nikt nie przyjażni się ze wszystkimi , wręcz dziecko powinno rozumieć ze nie kazdy jest ,,fajny" a niektorych nalezy omijać szerokim łukiem. to jest zdrowe. zresztą - co mi z rozmowy z rodzicami? że stwierdzę ze ktoś nieporawnie mówi po polsku? ze brakuje mu zębów? w szkole rodzic raczej nie jest w swoim naturalnym środowisku wiec ocena jego zachowania/kultury/skali wartości jest absolutnie nie miarodajna.
    • kobieta306 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 12:14
      długi czas myślałam tak jak Ty i nie dotyczyło to tylko szkoły. Nie potrafiłam wyjść poza swój sposób postrzegania świata i ludzi. Pewnego razu coś się zmieniło. Wiele rzeczy może mi sie nie podobac ale rozumiem, że dla kogoś innego te same rzeczy moga byc bardzo ważne.
      Ty masz możliwości, których inne rodziny byc może nie maja / nie daja swoim dzieciom. Dla tych dzieciaków takie własnie spotkania z nieprofesjonalnym trenerem w postaci taty kolegi, moga byc ich przysłowiowym całym światem. Więcej pokory proponuje, bo wszystko wraca wink
      • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 12:16
        no i ok, niech będą takie spotkania, ale na zasadzie dobrowolności a nie obowiązkowego spędu
        i wtedy jak najbardziej jestem za
        --
        Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
          • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 12:35
            że masz przyjść z dzieciem a jak nie to przewalone wink
            --
            Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
            • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 12:37
              btw: wszelakie dni sportu natomiast obowiązkowe są
              jako dziecko nie cierpiałam dnia sportu i widzę, że moje dzieciaki też nie znoszą, pomimo tego, że sport jako taki lubią bardzo
              ale nie wiem, co jest fajnego w obowiązkowym biegu dla wszystkich klas na ileś tam metrów czy innych obowiązkowych rozgrywkach, w których trzeba brać udział (wiem, wiem, wszystkim nie dogodzisz...)
              --
              Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
              • olena.s Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 13:53
                Ha, u nas nikt nie ma przewalone z zadnego powodu. I zaden dzien sportu nie jest obowiazkowy. Podobnie jak halloween, festyn, harcerstwo, chor..... moze inne przejawy aktywnosci i to z okresu poznego liceum beda sie dl liczyly, ale to nie w szkole tylko nie wiem, podczas rekrutacji do collegu? Jak uczelnia na jedno miejsce ma dwoch kandydatow z analogiczna ocena z testow ale jeden kandydat wydawal szkolna gazete a drugi nie, to pewnie beda wolec tego pierwszego. Ale dzien sportu w mlodszej podstawowce? ??????? Dajcie spokoj....
                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • to.ja.kas Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 14:42
                  Są dzieci których rodziców stać na wspinaczkę, narty, łyżwy i inne WARTOSCIOWE i NIE NUDNE zajęcia. Fajnie. Jest też masa dzieci w polskich szkołach dla których te nudne zajęcia z nieprofesjonalistami to jedyne zajęcia ZORGANIZOWANE w jakich uczestniczą.
                  Moja córka jako instruktor harcerstwa organizowała przez wiele lat takie beznadziejne, nudne i sztuczne spędy typu piknik gdzie dzieci mogły śpiewać, tańczyć, biegać w workach i nie zostawać od razu mistrzami Polski i Europy w danej dziedzinie. Zdarzało się, że w tych nudnych zajęciach uczestniczyli rodzice. Pewnie mogli spędzić czas w sposób bardziej wartościowy np. iść w tym czasie do teatru albo pójść z dziećmi na ściankę wspinaczkową ale jednak czasami wpadali z duperelami albo te duperele o dziwo kupowali bo kasa była przeznaczona na jakiś badziewny ale w oczach dzieci szczytny cel np. schronisko dla zwierzat. Wiem, to BEZ SENSU bo przeciez schronisko powinno utrzymywać miasto i dzieci nie muszą. No ale jako obserwatorka tych nudnych zajęć miałam wrażenie, że sprawia im to satysfakcję. Satysfakcję mojemu tacie sprawiło pomalowanie klasy Młodej w podstawówce. WIEM, jest na to kasa i powinien ktoś inny, ale rodzice i opiekunowie sie skrzyknęli i pomalowali na różne obłędne kolory stare meble, za własną kasę a później zrobiono klasowy piknik który ta inicjatywę uświęcił i moja mama upiekła byle jakie ciasto które na pewno nie dorównywało wyrobom Bliklego czy Magdy Gessler, ale zeszło na pniu. Duma córki z dziadków nieoceniona i mastercard nie dałoby się jej kupić.

                  I cieszy mnie, że moje dziecie mimo zajęć PROFESJONALNYCH i WARTOSCIOWYCH znajduje też czas na wolontariat w schronisku dla zwierząt....nie, nie profesjonalnie zorganizowany wolontariat. Ot, jeszcze w liceum skrzyknęły sie z koleżankami z klasy i zaczęły pomagać pewnej fundacji. Część się wykruszyła, część działa dalej, czasami my jako rodzice skrzykujemy się i np. organizujemy zbiórki w pracy, kupujemy karmę i zawozimy do owej fundacji, po takiej akcji spotykając się na kawę i nudne ciastka. I te znajomości przetrwały juz kilka lat mimo. I może są to rozmowy o dupie maryni, ale mile rozmowy z miłymi ludźmi.
                  A tak w ogóle, to pogarda z postu autorki wątku do szkoły, rodziców, dzieci i poczucie wyższości bo ona ma ŚRODKI I CZAS na wypasione atrakcje jest przerażająca. Nie, nie fakt, że nie uczestniczy i że nie lubi. Ale fakt iz z taką pogardą wyraża się o innych.
                  Polecam wybranie się jednak na warmińską wieś czy warszawską Pragę i proszę mi wierzyć, że masa dzieci nie ma szans na mega wypasione atrakcje i fajnie, że nie wszystkim uderzyła do głowy sodówa i chcą po prostu sympatycznie spędzić czas na niczego nie uczącej zabawie. A może ona jednak uczy? Wrażliwości na potrzeby innych choćby.

                  --
                  "Kobiety, które mają sex-appeal, doskonale wiedzą, co to takiego. Zaś te, które go nie posiadają, nigdy nie zrozumieją, czym on jest." by Maheda z Zielonego Wzgórza wink
                  Pokój bez klamek
                  Wielbię swojego ukochanego kota big_grin big_grin big_grin
                  • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:12
                    kas, ale jednak harcerstwo to inna broszka niż obowiązkowe uczestnictwo rodzicow i dzieci np w dniu sportu czy innym pikniku

                    harcerstwo dziala na zasadach nieobowiązkowosci i wybacz, ale mi się w głowie jakoś tak uklepało, że bycie harcerzem to jednak honor
                    --
                    Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
                    • to.ja.kas Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:38
                      W polskiej szkole nie ma OBOWIĄZKOWYCH rodzicielskich spędów poza zebraniami. Te obowiązkowe zebrania też zresztą są często ignorowane wink Nie ma OBOWIĄZKOWEGO nakazu pieczenia ciasta czy obowiązkowego malowania sali albo obowiązkowego zbierania pieniędzy na schronisko. Jest wola. Jedni ją mają inni nie. Jak widzisz NIE OCENIAM tego, że ktoś nie chce, nie lubi. Nie lubi trudno. Nie podoba mi się natomiast negatywne ocenianie inicjatyw i osób które je popierają czy biora w nich udział i wypowiadanie się o nich jak o beznadziejnych czy niepotrzebnych. Wróć...nawet chodzi o coś innego, Chodzi mi o pogardliwe wypowiadanie się o inicjatywach i osobach które poswiecają swój czas w szkole czy na rzecz innych.

                      --
                      "Kobiety, które mają sex-appeal, doskonale wiedzą, co to takiego. Zaś te, które go nie posiadają, nigdy nie zrozumieją, czym on jest." by Maheda z Zielonego Wzgórza wink
                      Pokój bez klamek
                      Wielbię swojego ukochanego kota big_grin big_grin big_grin
                  • nabakier Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:54
                    A mnie przeraża, miła To.ja.umieniem, Twoja nieumiejętność czytania ze zrozumieniem kolejny raz objawiona. Bo pogardy w moich postach nie było. Natomiast Tówj post jest agresywny. Wysil sie trochę, przeczytaj jeszcze raz a zrozumiesz. I się po ludzku odnieś.

                    Jedn trop ci podam juz teraz. Pisałam o zabawach na podworku, czego za slepiona swą agresją "nie "zauwazyłaś" big_grin Te zabawy nie kosztują. A są mega wypasione. wi ęc racz nie wymyslać.
    • mimi_julki Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 14:19
      No a takie akcje, jak się podobają, wchodzę czy wysiadam?

      1
      w naszym państwie toczy sie sejm uchwala w ustawie, coby rodzic dziecka szkolnego jeden dzień w danym roku szkolnym w szkole dziecka spędził - nawet nie na pracy konkretnej, po prostu ma wejście do szkoły na jeden dzień i może przyjść albo nie, znajdzie się, albo nie - z tej okazji wolne w robocie ustawowo przysługuje.

      2
      Wywiadówka, n-ka pyta, czy rodzice chcą, żeby zielona szkoła była, wstaje rodzic i daje taki tekst: no ja właśnie zainwestowałem, jestem akcjonariuszem centrum konferencyjnego w atrakcyjnym miejcu, mam do indywidualnego wykorzystania kilkadziesiąt miejsc hotelowych, zapraszam państwa z dziećmi, hotel, wyżywienie i wszystko inne for free: sale konferencyjne, sprzęt multimedialny, busy do dyspozycji, dla rodziców pakiety spa i takie tam.

    • volta2 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:22
      tu się nakładają dwie różnice między szkołą polską a amerykańską

      pierwsza - sporo kasy z local tax idzie właśnie na szkołę do której chodzą dzieci z "rejonu"/dzielnicy.
      i taki rodzic współpracuje ze szkołą na różnych płaszczyznach m.inn. po to, by zobaczyć od wewnątrz, jak ta szkoła działa, jakie chodzą tam dzieci, jakich rodziców. jak widzi, co nie gra, kto z nauczycieli się nie sprawdza to ma realny wpływ na zmianę sytuacji - właśnie gdy dogada się z innymi rodzicami(z którymi się poznał i nabrał do nich zaufania, by wyrazić się krytycznie/lub pochwalić)

      druga sprawa - tu olena i ja mamy pewnie dość podobnie - środowisko szkolne i rodzice dzieci to niemal to samo towarzystwo - przyjechało na emigrację nie do kraju gdzie jest 30 tys. polaków tylko np.2-3 rodziny i nie chce mu się szukać i nawiązywać głębokich relacji "od nowa" w nowym środowisku - więc ci ludzie ze szkoły stają się właśnie znajomymi, do których można się zwrócić z różnymi sprawami.

      więc taka integracja jest spowodowana niejednokrotnie koniecznością - do tego koledzy z klasy/szkoły to jedyne dzieci które mogą sie poznać, nie ma dzieci z rodziny, nie ma dzieci znajomych, nie ma dzieci z sąsiedztwa(bo, np. arab nie będzie się integrował z małym polakiem, bo polak za chwilę wyjedzie, więc nie jest zainteresowany)


      co do nauczycieli - u nas w takowych oni uczestniczą, bardzo aktywnie, są organizatorami głównymi i tylko proszą o wsparcie.
      sami stają za bufetem i nakładają porcje, opiekują się starszakami, którzy prowadzą jakieś stoisko, mamy też pana, który za 2 złote nadstawia swoją facjatę i dziecko może mu przywalić talerzem(papierowym) z pianą do golenia.

      wszystkie zarobione pieniądze(z wejściówek, z jedzenia i opłat za gry) są przeznaczone na np. salę zabaw w szkole, stoły do pingponga, czy maszynę do popcornu.

      jak przyjechałam z zapyziałej polski to też nie brałam żadnego udziału, wydawało mi się to głupie i niepotrzebne, po trzech takich sezonach - zdanie kompletnie zmieniłam, nawet w losowaiu Ipoda wzięłam udział.
      no i takie spotkanie z rodzicami okazało się miłą pogawędką, ciekawych ludzi się poznaje, mnóstwo ambasadorów, właścieli i przedstawicieli topowych firm, zawsze można relację na poziom zawodowy przenieść(jak kto pracuje, albo tak jak ja - pogadałam sobie z konsulem okazało się amerykańskim, i od tygodnia mam wizę w paszporcie, bo formalności polegały na doniesieniu papierów).

      można sobie z nauczycielami pogadać, poznać ich dzieciaki, psa, kota, nikt nie udaje, nie nadyma się co to nie on i że jest ponad to. i że w sobotę może och, jakże wartościowo spędzić czas!

      a sprowadza się to do pisania w sobotę postów na forum, sama pisuję w soboty i niedziele i nie jestem jedyna.

      • to.ja.kas Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 15:53
        Kiedyś bywało, że dość często korzystałam z wyjazdów all inclusive. Co wieczór był taki obrazek. Animator puszczał bzdurne (w moim mniemaniu piosenki), zachęcał dzieci do zabawy które już od kolacji na to czekały a na koniec rodzice przy ostatnich 2 - 3 utworach razem z dzieciakami robily pociąg, jakies pajacyki i idiotyzmy. I (może udawali), że swietnie sie przy tym bawiły i dzieciaki i rodzice. Rodzice wstawali karnie jak tylko nadszedł czas zabawy, ale nie tylko rodzice, również turysci którzy byli bezdzietni. Ale to byli Niemcy.
        Polacy w tym czasie mimo, że ich dzieci ciągnęły je za ręce pili piwo przy stolikach.
        W końcu od zabawy i animacji są zatrudnieni w hotelach specjalisci wink

        A tak poważnie, to nie ma społeczeństwa obywatelskiego bez osobistego angażowania się w działanie. Jeśli jedynym wyznacznikiem wartości atrakcji dla dzieci będzie organizacja i profesjonalizm to gdzie czas na nauczenie ich, że w zyciu potrzebna jest też wrażliwość, kreatywność, umiejętność odpowiadania na potrzeby innych istot obok, spontaniczność. Mojej córce sprawiały radość obozy snowboardowe i konne ale równiez obozy harcerskie czy wypady z klasa na podchody po których rodzice robili grilla wink

        --
        "Kobiety, które mają sex-appeal, doskonale wiedzą, co to takiego. Zaś te, które go nie posiadają, nigdy nie zrozumieją, czym on jest." by Maheda z Zielonego Wzgórza wink
        Pokój bez klamek
        Wielbię swojego ukochanego kota big_grin big_grin big_grin
        • to.ja.kas Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:02
          "Polacy w tym czasie mimo, że ich dzieci ciągnęły je za ręce "
          ciągnęły ICh za ręce wink
          --
          "Kobiety, które mają sex-appeal, doskonale wiedzą, co to takiego. Zaś te, które go nie posiadają, nigdy nie zrozumieją, czym on jest." by Maheda z Zielonego Wzgórza wink
          Pokój bez klamek
          Wielbię swojego ukochanego kota big_grin big_grin big_grin
          • alyeska Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 16:40
            Moje dzieci tez chodza do szkoly miedzynarodowej i uwielbiaja wszelakiego rodzaju pikniki/ zabawy/ talent shows/koncerty/ haloween tam organizowane. Mase rodzicow angazuje sie w prace szkoly bedac badz " room parent" badz na wezwanie do poszczegolnych zadan. Jakos nie widze w tym ani nic nudnego ani wymuszanego. Pula chetnych rodzicow do pomocy jest wieksza niz liczba prac. Nauczyciele robia najwiecej. Najwazniejsze sa dla mnie pikniki na poczatku kazdego roku szkolnego bowiem wowczas poznaje nowych nauczycieli , uczniow czy tez rodzicow. Ja udzielam sie mniej ze wzgledu na obowiazki zawodowe, ale jak trzeba tlumacze i pomagam przy organizowaniu polskiego stolu. Nikt do niczego nie jest przymuszany a dochody badz ida na cele szkoly badz charytatywne. Moje dzieci wystepuja na roznych koncertach i pokazach wiec sie z mezem zawsze stawiamy. Treningi i zajecia pozalekcyjne sa organizowane po szkole przez profesjonalistow. Jednakowoz gdy mieszkalismy w USA syn byl w malej lidze basebollowej w calosci zorganizowanej i prowadzonej przez "tatusiow" - ktorzy choc amatorzy byli bardzo pro i zaangazowani niezwykle. Dzialalnosc niekomercyjna i prowadzona przez amatorow jak widac na przykladach szkoly Volty , Oleny czy mojej moze byc swietna zabawa i srodkiem prowadzacym do zaciesnienia wiezow w spolecznosci. Dziwne to jest, ze w srodowisku dyplomatow, arystokratow, bogaczy i wybitnych specjalistow i roznej masci expatow nie jest wstydem pomaganie przy pikniku, przebieranie sie na haloween czy sprzatanie po koncercie a nawet wyrazanie zgody na obrzucanie sie ciastkami z kremem. W polskiej szkole jest?
            • menodo Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:09
              Dziwne to jest, ze w srodowisku dyplomatow, arystokratow, bogaczy i wybitnych specjalistow i roznej masci expatow nie jest wstydem pomaganie przy pikniku, przebieranie sie na haloween czy sprzatanie po koncercie a nawet wyrazanie zgody na obrzucanie sie ciastkami z kremem. W polskiej szkole jest?"

              Różnie to bywa.
              Myślę, że o integracje rodziców łatwiej jest w szkołach w jakimś sensie elitarnych, do których nie można ot tak przyjść z ulic; szkołach środowiskowych, wyznaniowych itd.
              Przy czym wcale nie mam na myśli wysokoczynszowych szkół prywatnych. Np. przed studniówką w bardzo dobrym publicznym liceum mojej córki proste prace porządkowe wykonywali rodzice o bardzo różnych statusach majątkowych/społecznych. Podobnie było w społecznej szkole syna, która uchodzi za "bananową"...Jesteśmy rodzicami marysi, antka czy kuby - a nie prezesami, ministrami czy listonoszami.
              Ale już w rejonowej podstawówce moich dzieci - lokalnym molochu - właścicielka hurtowni piwa nawet by nie usiadła obok sprzątaczki na wywiadówce big_grin
              • elf1977 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:24
                To też różnie bywa, w szkole, w której uczę, rodzice lansują się niemiłosiernie, chwaląc się wprost przed sobą i innymi. Zresztą, tutaj też to widać: "swojemu dziecku zapewniam takie i śmakie zajęcia" - brakuje tylko kosztorysu i planu miesięcznego.
                • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:28
                  a bo w szkołach prywatnych to specyficznie bywa
                  w publicznych czasami też
                  mieliśmy taką mamę stomatolog w poprzedniej szkole - strasznie się lansowała wink synek też potrafił się chwalić kasą rodziców i opowiadać, na co ich stać wink
                  ale na buraka rady nie ma wink każdy wychowuje dziecko jak lubi wink
                  --
                  Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
            • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:17
              > Dziwne to jest, ze w srod
              > owisku dyplomatow, arystokratow, bogaczy i wybitnych specjalistow i roznej masc
              > i expatow nie jest wstydem pomaganie przy pikniku, przebieranie sie na haloween
              > czy sprzatanie po koncercie a nawet wyrazanie zgody na obrzucanie sie ciastkam
              > i z kremem. W polskiej szkole jest?

              wszystko zależy od szkoły i wychowawcy, z którym rodzice musza pracować
              a czy chodzi o dzieci dyplomatów/specjalistów i te de? nie wiem, generalnie nie wchodziłam w to, czym zajmują się rodzice dzieci z klasy, bo mnie to nie obchodziło a w szkole dziecko jest przede wszystkim uczniem i tego trzeba się trzymać wink
              no i ciągle wszystko rozbija się o to, czy szkoła chce współpracować i jak otwarta jest na włączanie się w życie szkolne rodziców oraz na propozycje rodziców
              --
              Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
            • volta2 Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:30
              alyeska, super to ujęłaś
              no właśnie zastanawia mnie jak taki ambasador izraela stanął przy swoim stoliku narodowościowym, nalał do kubeczków wina białego i czerwonego i osobiście rodzicom proponował.
              nie przysłał nikogo z ambasady by go wyręczyć w tej czynności, bo to obciach i na siłę.
              a było to w dniu roboczym, przed 17-tą i jakoś znalazł czas.

              nasz polski ambasador oddelegował pół zespołu a sam - och, ach, jak mógłby podać komuś na talerz pieroga?(ale on pierwszy rok, za 3 lata mu przejdzie, i wyluzuje, na razie ma jeszcze polski dupościsk, szeroko reprezentowany tu na forum jak i w realnym społeczeństwie)

              no a takiemu ambasadorowi to chyba nie można zarzucić, że nie ma jak on sobie czasu zorganizować, albo że ma inne bardziej WARTOŚCIOWE zajęcia.
              to tylko nasze emamy takie z nosem do nieba zadartym oddają się w łikedny czynnościom tak wysoce rozwijającym, że są już blisko nobla.

              no a w tygodniu nasze emamy są tak zajęte w pracach rad nadzorczych, że nawet nie znajdują czasu na wpisy na forum.


              ja nie piszę, że wszystkie formy działalności wolontaryjnej są dla mnie świetną zabawą, czasem wolałabym nie pójść i zostać w domu(ale - z lenistwa, a nie dla celów wyższych stojących mi na przeszkodzie) - ale czy nie warto czasem czegoś zrobić dla własnego dziecka? właśnie dla dziecka - nie dla szkoły(tu - to tylko niejako mimochodem i przy okazji).
              • yenna_m Re: spęd szkolny typu piknik czy inny trening 01.02.12, 17:37
                weź pod uwagę uwarunkowania kulturowe
                są róźne kultury pracy (w Niemczech jeszcze większy dupościsk, tam w pracy nie powiesz do kogoś po imieniu tylko tytularnie, z tytułami naukowymi i zawodowymi wink )

                generalnie należy przefiltrować to właśnie przez kontekst uwarunkowań kulturowych i tego, co uchodzi w danym społeczeństwie a co byłoby uznane za totalny ekscentryzm

                tak mi się (trochę nie na temat) przypomniała rozmowa sprzątaczek, którą kiedyś usłyszałam na korytarzu uczelni
                wychodzą obie z ubikacji i jedna do drugiej mówi: "pacz pani, studenty a srajom" tongue_out

                no srajom, pomimo, że studenty

                w tym kraju musisz mieć dupościsk, taki lajf, takie wymogi, takie oczekiwania społeczne tongue_out
                i dupościsk mają ludzie - w zasadzie mają od sprzątaczki, poprzez nauczyciela, kończąc na prezesie
                --
                Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)