Dodaj do ulubionych

teściowa-odwiedza wnuczkę pod naszą nieobecność

08.02.12, 22:40
Jestem w trakcie ustalania relacji z teściową i nie wiem czy reagować czy nie.
Mała ma 11 m-cy. Do września teściowa się nią nie interesowała, widziała małą jak mąż ją do niej zawiózł. Fakt, mieszkała w innej miejscowości, ale nie aż tak daleko i na emeryturze jest, zatem czasu miała sporo i na dojazd i na ew. zaproszenie nas do siebie. We wrześniu wprowadziła się do mieszkania z 200 m od nas. Albo jej przez 2 tygodnie nie widzimy, albo były takie tygodnie, że przychodziła niemal codziennie na wizyty od pół godziny do kilku godzin. Różne pory, czasem jak mała już spała, zatem nie zawsze dla niej. To piszę, tak by nie usłyszeć zarzutu, że związanej z wnuczką babci, chcę zabronić wizyt. Z kilka razy zaszła jak była tylko niania. Za pierwszym razem, dziewczyna była tym bardzo zdenerwowana i się tłumaczyła, że ona od razu powiedziała, że nas nie ma, ale "ta pani po prostu weszła". Raz chyba zebrała też od teściowej lekki opr za to, że powiedziała, że właśnie zamierzała z dzieckiem na spacer wyjść. Powiedziałam wtedy, tak niby informacyjnie, że niania jest tylko do tej i do tej, a potem już ktoś z nas jest i zapraszamy. Wydawało mi się, że się zrozumiałyśmy, bo kilka tygodni był spokój.
Ale dzisiaj znowu było tak, że przyszła jak nas nie było.
I mam mieszane uczucia. Z jednej strony, zwłaszcza, że mnie nie ma wtedy, to niby powinno być mi obojętne czy przychodzi czy nie. M skwitował to, że dobrze, że jak nas nie było, to nie zajmie nam czasu później. Ale z drugiej strony, trochę mi nie leży, że ktoś jednak, pomijając jak bliski rodzinnie, przychodzi do nas jak nas nie ma. Zwłaszcza tak bez zapowiedzi i naszej wiedzy. Niby jakąś pocztę przyniosła i pewnie uznałabym, że to tylko o pocztę chodziło, gdyby nie to, że to któryś raz i wcześniej i bez pretekstu typu pocztu była. Nie wiem też co niani powiedzieć. Żeby następnym razem nie zmieniała planów co do spaceru itp. Czy że teściowa może sobie przychodzić, a ona ma się wtedy dostosować. Dzisiaj biedaczka też się tłumaczyła, bojąc się chyba, że teściowa na nią doniesie i przedstawi to w innym świetle, że to mała początkowo do babci nie chciała podejść, a nie ona jej zabraniała.
A jak wy to widzicie?
Edytor zaawansowany
  • slonko1335 08.02.12, 22:50
    ja to widzę słabo, znaczy słabo widzę takie wizyty i kategorycznie bym ich zabroniła a dokładniej nakazała mężowi sprawę załatwić z mamusią. Opiekunce też się wcale nie dziwię, że się denerwuje w takiej sytuacji...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • konwalka 08.02.12, 22:58
    a my to widzimy tak, że niezyjący już Andrzej Samson, zanim stał sie wyklety, powiedział świete słowa: nikt nie narobił w zyciu młodych małżeństw tyle syfu, co teściowe i dlatego minimalna odległość, jaka powinna dzielić nową rodzinę od nieustannie wchrzaniajacej się starej rodziny to 350 km
    przeczytałam to jeszcze jako panna i troche sie znieświezyłam, że dlaczego on tak...
    dzisiaj, po latach, mówię do Samsonap terapeuty: cum debita reverentia
    zwracam honor...

    po-ranna.bloog.pl/
  • annakate 08.02.12, 23:08
    "po prostu weszła?" - z drzwiami weszła? otwarte było? ma klucze?
    Klucze zabrać, drzwi zamknąć, niani zakazać wpuszczania kogokolwiek pod wasza nieobecność, mamusi powiedzieć jasno, że niania ma zakaz wpuszczania a poza tym jej wizyty są dla was taka atrakcją, że nie chcecie żeby was omijała.
    w tym względzie Samson miał rację (jak zresztą w kilku innych - bardzo lubiłam jego zdroworozsądkowe rady w Twoim Dziecku) - tyle, że taka duża odległość ma ten minus, że jak juz mamusia przyjedzie, to może się zakotwiczyć na dłużej... Bezpieczniej , jak mieszka godzinkę-dwie od nas wink
  • anetaa 08.02.12, 23:21
    zanim cos powiesz tesciowej to sobie wyobraź podroz w czasie i ze własnie to dziecko ktore tak chronisz przed tesciową za kilkanascie lat poinformuje cię ze bedziesz go mogła odwiedzic miedzy 12.37 a 12.48 - to ze spotyka sie z wnukiem to zle? domyslam sie ze sobota czy niedziela to jeszcze gorszy temin na odwiedziny wnuka no bo przeciez chcecie pobyc sami uncertain
    --
    ...
  • konwalka 08.02.12, 23:25
    ja sobie chetnie wyobrazę
    mój starszy syn zaczął prowadzc sie z pannicą i mam swiadomość, że kiedys zechce z nią (albo inna) byc i być
    we włbie mi sie nie mieści, ze bede zazdrosna albo że bede kobicie urządzac szkolenia
    nie mówic o tym, ze radośnie miałabym, nowy dom mojego syna i jego rodziny nachodzic dzień w dzień

    --
    po-ranna.bloog.pl/
  • nutka07 08.02.12, 23:30
    No jasne ze dzieci wyjda z domu i rodzice zejda na dalszy plan.
  • attiya 09.02.12, 07:21
    a kto teściowej zabrania pobyć sam na sam z wnukiem?
    przecież może się w weekend umówić, wziąć dziecko na spacer, zaproponować, zeby synowa z synem wyszła gdzieś a ona posiedzi z dzieckiem - naprawdę uważasz, że poza tym czasem kiedy rodzice dziecka są w pracy, to teściowa nie ma innej możliwości aby wnuka zobaczyć?
    --
    Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
  • gazeta_mi_placi 09.02.12, 13:05
    Albo wyobraźmy sobie, że owa babcia za lat 20 umiera i okazuje się, że cały swój majątek, dom, pieniądze i działeczkę przepisała wnukowi drugiego dziecka które nie izolowało babci od wnuka.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
  • nglka 09.02.12, 13:25
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Albo wyobraźmy sobie, że owa babcia za lat 20 umiera i okazuje się, że cały swó
    > j majątek, dom, pieniądze i działeczkę przepisała wnukowi drugiego dziecka któr
    > e nie izolowało babci od wnuka.

    No i? Twoje relacje z rodziną są tak interesowne?


    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... smile
    Mój blog artystyczny
  • nutka07 08.02.12, 23:45
    Ano wlasnie, zgadzam sie wink

    Moja od 'pewnych wydarzen' bywa u nas rzadko, ale jak przyjedzie to sie nawet nie zapyta czy moze przenocowac tylko po prostu siedzi.
    Mieszka niecale 6km od nas. Siedzi i tak mijaja godziny, ja patrze 20 ona siedzi wiec klade dzieci, mysle moze pojedzie jak je polozymy, nie 21 dalej siedzi, 22 dalej siedzi w tym momencie mowie ze moze przenocuje bo co bedzie po nocy wracala rowerem albo proponuje ze ja maz odwiezie jak wroci z pracy.
    Przed 'wydarzeniami' jak przychodzila do nas to od rana, przedpoludnia do 22-23 siedziala, wtedy mieszkalismy jeszcze blizej siebie.
    A najgorsze jest to ze im czesciej sie widywalismy, to roscila sobie coraz wieksze prawa do wtracania sie w nasze zycie, komentowala, robila wyrzuty itd.
  • gazeta_mi_placi 09.02.12, 13:02
    Odwróćmy nieco sytuację, Wasz mąż patrzy krzywym okiem na Waszą matkę i zakazuje niani wpuszczać do Waszego mieszkania Waszej matki po to aby mogła zobaczyć własną wnuczkę czy wnuka (pomijamy tu przypadki patologii typu osoba chora psychicznie czy matka alkoholiczka).
    Jak się z tym czujecie? Jak Wy byście się czuły gdybyście przyszły do domu rodzonej córki i syna i nie zostałybyście wpuszczone bo ich małżonek tego sobie nie życzy?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
  • nglka 09.02.12, 13:27
    gazeta_mi_placi napisała:

    >? Jak Wy byście się czuły gdybyście przyszły do domu rodz
    > onej córki i syna i nie zostałybyście wpuszczone bo ich małżonek tego sobie nie
    > życzy?

    Nie wyobrażam sobie iść do kogokolwiek podczas ich nieobecności. Mam klucze do domu rodziców i zwyczajnie nie wyobrażam sobie, by do nich jechać bez pytania ich o zdanie. To jest Ich dom i ja to szanuję. JA mam swój dom i też nie czułabym się dobrze, gdyby ktoś mi się tu krzątał pod moją nieobecność - bez uzgodnienia czy nawet poinformowania. Ludzie...


    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... smile
    Mój blog artystyczny
  • papalaya 09.02.12, 18:03
    takie dziadówy jak ty, żrące się z teściami i rodziną są ewenemtem

    to się leczy

    a jak nie wyprowadź, się na Księżyc


    konwalka napisała:

    > a my to widzimy tak, że niezyjący już Andrzej Samson, zanim stał sie wyklety, p
    > owiedział świete słowa: nikt nie narobił w zyciu młodych małżeństw tyle syfu, c
    > o teściowe i dlatego minimalna odległość, jaka powinna dzielić nową rodzinę od
    > nieustannie wchrzaniajacej się starej rodziny to 350 km
    > przeczytałam to jeszcze jako panna i troche sie znieświezyłam, że dlaczego on t
    > ak...
    > dzisiaj, po latach, mówię do Samsonap terapeuty: cum debita reverentia
    > zwracam honor...
    >
    > po-ranna.bloog.pl/


    --
    dobra rzona tem sie hlubi, gdy gotuje, co monż lubi
  • volta2 08.02.12, 23:04
    nastraszyłabym teściową, że mi opiekunkę wypłoszy i się dziewczyna zwolni, bo się obawia szybkiej utraty pracy, że teściowa chce ją "wygryźć".
    i wtedy faktycznie dostanie się jej dziecko na pełny etat, zanim się nie znajdzie drugiej opiekunki.

    pomijam, że opiekunka może faktycznie czuć się fatalnie - może czuć się sprawdzana,
    może się denerwować, że rozwala jej dzień, itp.

    moja niania jak szukała pracy to wypytywała mnie, gdzie mieszkają babcie, czy są na emeryturach i czy przypadkiem przechodząc na emeryturę nie będą chciały osobiście zająć się dzieckiem(szukała pracy pewnej i na dłużej) i nie umiała sobie wyobrazić, że własna babcia nie będzie opiekunką na full. ani nawet na godziny.

    ja bym generalnie wolała jakby przychodziła w czasie mojej nieobecności, ale pewne sprawy byłyby święte - czas drzemki południowej i czas spaceru.
    tu bym nie odpuściła, i albo niani kazała babci nie otwierać, albo w przypadku spaceru - ubierałabym dziecko do wyjścia i babcię do wyjścia poprosiła.
  • beataj1 08.02.12, 23:15
    Powiem tak: najpierw załatwić sprawę z opiekunką - poinformować ją aby olała sikiem prostym tesciową i jej wizyty i że osobą podejmującą wszystkie decyzje jesteś zawsze ty. Poinformować ją również że postarasz się załatwić sprawę ale zanim to nastąpi dbasz o jej komfort (czasem babcie bardzo wolno rozumieją co sie do nich mówi). Chodzi o to by biedna dziewczyna nie przejmowała się nalotami i w razie czego wiedziała że staniesz po jej stronie (w przypadku jątrzenia babci - czasem tak się zdarza).
    Potem rozmowa z mężem - jako że on jest synem on powinien to załatwić. Dac mu miesiąc czasu np i jesli po tym czasie sprawa nie zostanie załatwiona sama pogadaj z teściową. Powiedz jej że te naloty stresują opiekunkę i sprawiają że się źle z tym czuje a ponieważ Ty jej ufasz (opiekunce) i nie chcesz doprowadzać do niezręcznych sytuacji prosisz by babcia odwiedzała was podczas waszej obecności. Jeśli to nie poskutkuje musisz wprowadzić stanowcze ograniczenia ale może to nie będzie konieczne...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/8uneugpjxnuo9c6m.png
  • andaba 08.02.12, 23:24
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • beataj1 08.02.12, 23:35
    Widzisz a ja właśnie uważam że fajnie - babcia z zacytowanego watku nie została uszczęśliwiona na siłę opieką nad dzieckiem - ma czas dla siebie i może go pożytkować jak chce. Może też spotykać się z dzieckiem kiedy chce pod warunkiem że szanuje podstawowe zasady rodziców. W tej konkretnej sytuacji problem jest taki że mamy dodatkowo osobę zatrudnioną z zewnątrz i takie naloty mogą powodować niepotrzebne konflikty i problemy. Bo tak jak matka może sobie poradzić bez problemu z ustalaniem zasad które mogą pomóc przy współpracy na linii rodzice teściowa tak niania jest na przegranej pozycji. I jesli chce się miec tą nianie dłużej trzeba zadbać o jej komfort choćby w minimalnym stopniu. O jątrzeniu napisałam na podstawie własnych doświadczeń - mój ojciec taki jest - choć sam absolutnie nie kwapi się do pomocy przy dziecku ma zawsze mnóstwo do powiedzenia na temat wychowania i zawsze wszystko jest nie tak. Jeśli by mu uwierzyć wszystko robi się źle i jest się złą matką a w przypadku niani to sobie nawet nie chce wyobrażać co by nawygadywał...
    --
    Cytaty cynią Polaka cłowiekiem ocytanym.
  • adwarp 08.02.12, 23:39
    a kiedyś to się śpiewało, że
    "Nie ma jak babcia,
    jak babcię kocham,
    bez babci byłby kiepski los.
    Jak macie babcię to się nie trapcie,
    bo wam nie spadnie z głowy włos.
    u babci jest słodko, świat pachnie szarlotką..."

    no tak, tylko,że autorka wątku pisze,że teściowa a nie babcia odwiedza wnuczkęsad
  • nanuk24 08.02.12, 23:43
    Ty w ogole rozumiesz, co autorka napisala?

    --
    This boat that we just built is just fine
    And don't try to tell us it's not
    The sides and the back are divine -
    It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
  • nglka 08.02.12, 23:46
    Przesadzasz.
    Gdyby pisała o własnej matce "mama" to też widziałabyś problem w tym, że nie pisze "babcia"?
    Pisze: teściowa i wszyscy wiedzą o kogo chodzi a sposób wypowiedzi autorki nie jest obraźliwy.

    Problem u autorki istnieje. Nie chcesz go widzieć - trudno - ale nie oceniaj sposobu wypowiedzi jeśli nie masz ku temu podstaw.

    Wracając do wątku głównego.
    Moja mama taka jest, musi mieć jasno określone granice, czasem niestety nie obejdzie się bez stanowczych - ale jednak grzecznych próśb. I sprawę z mamą załatwiam od początku ja. Ta i w tej sytuacji uważam, że powinien być trzymany z mężem wspólny front, to On powinien rozmawiać ze swoją mamą.

    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... smile
    Mój blog artystyczny
  • andaba 08.02.12, 23:54
    o, moderatorki się obudziły, właśnie sie dziwiłam, że tak długo wisi.
  • kasiulka25 09.02.12, 13:24
    hehe Andabo cos Ty nawypisywala ze ci wypowiedz ciachneli..? smile
  • andaba 09.02.12, 19:54
    Określiłam los współczesnej babci słowem uznawanym za niecenzuralne.
    Myslałam, ze wykropkuje. Nie wykropkowało, za to moderacja ciachnęła smile
  • zolla78 08.02.12, 23:24
    volta2 napisała:
    <nastraszyłabym teściową, że mi opiekunkę wypłoszy i się dziewczyna zwolni, bo się obawia szybkiej utraty pracy, że teściowa chce ją "wygryźć". i wtedy faktycznie dostanie się jej dziecko na pełny etat, zanim się nie znajdzie drugiej opiekunki. >

    Super pomysł. Jak co do czego przyjdzie, to na pewno wykorzystam smile
  • adwarp 08.02.12, 23:31
    a jak mąż to widzi?


    a właściwie dlaczego nie chcesz, żeby przychodziła?
  • draconessa 08.02.12, 23:32
    Tesciowa najwyrazniej nie ma zaufania do Was ( ze dobrze wybierzecie dzecku nianie) ani do opiekunki ( ze bedzie dobrze sie opiekowac dzieckiem) dlatego przeprowadza kontrole pod Wasza neiobecnosc. Rada? tesciowa pogonic, klucze zabrac ( jesli ma) . Jesli nie ma - niania ma nie wpuszczac nikogo poza Wami , ew. zapowiedzianych przez Was gosci. Tesciowa poinformowac o nowych zasadach i sie ich trzymac, inaczej wlezie Wam na glowe.

    --
    I saw it. I wanted it. I had a fit. I got itsmile
  • zolla78 08.02.12, 23:59
    draconessa napisała:
    > Tesciowa najwyrazniej nie ma zaufania do Was ( ze dobrze wybierzecie dzecku nianie) ani do opiekunki ( ze bedzie dobrze sie opiekowac dzieckiem) dlatego przeprowadza kontrole pod Wasza neiobecnosc. >

    To raczej na pewno nie to. Mała raczej jej nie obchodzi jakoś bardzo. Jak już pisałam, pierwsze pół roku zero zainteresowania, teraz też nie jakieś specjalnie duże.
    To raczej brak pomyślenia, że to, że przyjdzie, jak i o której i na ile, może nam się nie do końca podobać i pasować. Ja już pisałam kiedyś tutaj, że małą przeprawę z nią miałam o wchodzenie do mieszkania bez pukania. M się wkurza, ale na razie nic nie powiedział, że nie uprzedza, że ma zamiar przyjść. Bardziej podejrzewam więc tu po prostu niepomyślenie plus przekonanie, że zawsze się postępuje super plus to, że z tego co mówi niania, jest trochę z góry i z pozycji władzy traktowana przez teściową. Niania nie wie, że teściowa o tych wizytach u niej nam nie wspomina w ogóle, a tłumaczy się jakby była, z powodu czegoś co teściowa powiedziała lub z jej zachowania, przekonana, że teściowa na nią nagada. Jak pisałam, biedaczka mocno się tłumaczyła, że jak rozumiałam, nie bardzo chciała teściową wpuścić za pierwszym razem, potem z tego wyjścia na spacer, potem z tego, że mała była śpiąca i marudna, dzisiaj znowu z braku chęci małej do zabawy.
  • hawa.etc 08.02.12, 23:44
    Ja bym pewnie powiedziała niani, że może olać tesciową i nie otwierać drzwi.
    Poza tym wypadałoby zapewnić dziewczynę, że nie nasłaliście na nią kontroli, wszystko jest w porządku, a teściowa po prostu taka jest, a wy dobrze wiecie, że taka jest i nie będziecie mieć pretensji do opiekunki.
  • asia_i_p 09.02.12, 00:00
    Same wizyty by mi nie przeszkadzały. Założyłabym, że tylko w tym czasie ma czas - i pewnie cieszyłabym się, że jestem zwolniona z przygotowań do wizyty. Dużo większym problemem byłaby dla mnie niezapowiedziana wizyta w środku tygodnia roboczego kiedy jestem w domu.

    Ale próby ochrzaniania niani przeszkadzałyby mi bardzo. Tu zażądałabym od męża stanowczej rozmowy z mamą (no dobra, w moim przypadku pewnie pogadałabym sama - na mnie teściowa się nie obraża nawet o dość grube numery, a na mojego męża obraża się o każdy uśmiech niezbyt promienny). Bo i niania powinna mieć pewność, że może pracować w spokoju i ja jako pracodawca nie powinnam wychodzić na idiotkę.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • metodiw 09.02.12, 00:45
    A ja za diabła nie rozumiem takiej postawy:
    Z jednej strony teściowa to obca osoba gorsza od najgorszego gościa i za próg nie wpuszczać, a opiekunce zabronić.
    Z drugiej w innych wątkach - teściowa Katarzyny W. powinna wybuchnąć entuzjazmem, że synek zaliczył wpadkę, przyjąć synową pod swój dach bez słowa, pieścić, hołubić, szanować, utrzymywać, akceptować bez reszty, zaprzyjaźnić z zapijaczonym tatusiem i wybaczyć, że wnusię pod murem kamieniami zasypała?

    Czemu to, do diabła, nie działa w obie strony?
    Przecież zostałyście rodziną, a matka już u Was posiedzieć nie może?
    --
    ZRESZTĄ to nie Z RESZTĄ smile
  • kozica111 09.02.12, 10:31
    Metodiw święte słowa.

    A problemu autorki nie rozumiem, wynosi wam coś podczas tej wizyty, grzebie w szafkach czy co?
  • agaja5b 09.02.12, 18:13
    "Salceson nie wędlina, teściowa nie rodzina" pozwolę sobie przytoczyć kolejną "ludową mądrość". Teściowa z jednej i drugiej strony powinna mieć jasno postawione granice. Brak wytyczenia własnego terytorium przerabiam aktualnie w naszym przypadku, bo mój m nie umie swojej mamie ich postawić(emocjonalnie go podchodzi) więc muszę to zrobić ja. Będę oczywiście tą złą i wielokrotnie obsmarowaną ale warto, tak uważam. Dla własnego świętego spokoju.
  • olena.s 09.02.12, 06:39
    W czasie kongresu wiedenskiego Maetternich dowiedzial sie, ze w nocy umarl ambasador Rosji. Popadl w zadume i wymamrotal: zastanawiam sie, co on chcial przez to powiedziec?
    Ad rem: sprawy proste nalezy zalatwiac prosto, bez tworzenia potrojnych den (dnow?????).
    Powiedz sama, lub tez powiedz przez meza, ze zalezy wam na regularnosci dnia dziecka bo wtedy nie jest marudne i lepiej spi, oraz na dobrym ukladzie z niania. W zwiazku z czym nie nalezy przeszkadzac niani w rutynowych czynnosciach jak spacer/drzemka bo tak zescie z mezem to ustawili, oraz unikac sytuacji, w ktorych ona czulaby sie poddana podstepnej kontroli - bo to sie potem odbija na samopoczuciu dziecka. W zwiazku z tym jezeli kochana mamusia chce wpasc do dziecka, to najlpiej miedzy 13 a 14.30/alternatywnie - po wczesniejszym uzgodnieniu telefonicznym z niania, kiedy dziecko jest wypoczete i gotowe do zabawy. I dziecko i babcia i niania z tego skorzystaja.
    Niani powioedziec, zeby trzymala sie rytmu dnia i olala ewentualne fochy.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • attiya 09.02.12, 07:26
    on chciał przez to zasygnalizować, że jego kraj dostał za mało profitów big_grin
    --
    "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
  • nabakier 09.02.12, 07:51
    Tylko, że widzisz, Oleno, proste to może być co najwyżej drzewo, a i tak rzadko. Nawet prosta matematyczna istnieje wyłącznie w abstrakcji.
  • olena.s 09.02.12, 12:51
    No dobra, ale mysle, ze jezeli zamiast robic podchody i prawa reka do lewego ucha, albo zamknac paszcze, cierpiec do czasu, a potem wybuchnac wielka awantura/fochem/depresja zwyczajnie bezpieczniej jest zalatwic sprawe uprzejmie i wprost - tu nikt ne powinien sie specjalnie obrazic chyba...
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • 1alfa1 09.02.12, 09:38
    Długie te odwiedziny? - może zaproponuj babci, opiekę nad dzieckiem? - może przestanie przychodzić? - a może się zgodzi? - i wtedy klops... smile
    A może tak normalnie poproś o przychodzenie w godzinach popołudniowych, że niby ( a może naprawdę) byłoby wam miło gdybyście mogli porozmawiać przy herbatce.
    --
    19+6+4+3
  • isia.s 09.02.12, 09:47
    A ja bym spojrzała z innej strony na sytuację. Cieszę się, że masz fajną nianię i jej ufasz. Ale ja bym w tym przypadku stosowała zasadę "ufaj, ale sprawdzaj". Może to dobrze, że dziewczyna ma świadomość, że w każdej chwili może mieć nalot i być przyłapana na jakichś neicnych postępkach, choćby typu sadzanie dziecka przed telewizorem, wbrew poleceniom rodziców, czy przyjmowanie gości. Ja wiem, że Twoja niania na pewno taka nie jest wink, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże... Poza tym, jak słusznie Twój mąż zauważył, jeśli babcia odwiedzi wnuczkę w obecności niani to oszczędzi Wam obowiązku dotrzymania jej towarzystwa wieczorem. Z tego co piszesz to ona raczej nie nadużywa tego wpadania pod Waszą nieobecność. JAk wejdzie raz na tydzień czy wręcz na dwa to chyba nikt, na czele z dzieckiem nie ucierpi. A, że bez zapowiedzi to akurat atut w tej sytuacji.
  • black-cat 09.02.12, 10:04
    No i dobrze, niech babcia odwiedza wnuka. Babcie są fajne, niezależnie czy dla nas to matki czy teściowe, dla dzieci to babcie. Porozmawiaj tylko z nią, żeby nie przeszkadzała niani. Niania zapewne jest ok, ale jak napisała jedna z dziewczyn strzeżonego Pan Bóg strzeże.
  • bezpocztyonline 09.02.12, 10:07
    Mieszka blisko was, ma dużo czasu, którego nie ma czym wypełnić, nie pozwalacie odwiedzać ani siebie, ani dziecka? Zrobiła wam coś złego? Nianię uprzedź, by teściową traktowała, jak zło konieczne i trzymała się ustalonego planu dnia. Chce babcia towarzyszyć wnuczce na spacerku? Niech towarzyszy. Teściową uprzedź, że to niania jest główną osobą sprawującą opiekę nad dzieckiem, gdy was nie ma, więc ma ją traktować z pełnym szacunkiem (a nie jak służącą). Możesz jej nawet wmówić, że niania to twoja bliska znajoma i masz do niej pełne zaufanie. O ile faktycznie zaufanie masz.

    Dziecko ma tylko 11 miesięcy, ale jeśli chcecie, by nie znało babci, to można jej dać zakaz wstępu faktycznie i wtedy nie będzie jej też znało, gdy będzie miało 11 lat czy 21 lat.
    Bo wtedy kiedy ma się ten bliski kontakt pomiędzy babcią a wnuczką nawiązać?
    Przy wizytach 2-3 razy do roku po 1,5 - 2 godziny każda?
  • kubek0802 09.02.12, 13:05
    Litości, to jest mama męża i babcia dziecka. Kompletnie nie rozumiem problemu ale my mamy klucze od domu mojej mamy i domu rodziców męża i a oni od naszego. Do głowy by mi nie przyszło ustalanie grafików od której do której babcia może przyjść i to tylko pod naszą obecność.
  • gazeta_mi_placi 09.02.12, 13:06
    Myślę, że wiele matek nawet tych homofobek po przeczytaniu tego posta będzie prosiło Boga aby ich syn okazał się gejem byle tylko podobnej synowej jej nie ufundował.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
  • yoko0202 09.02.12, 13:59
    zolla78 napisała:

    > . Albo jej przez 2 tygodnie nie widzimy, albo były takie tygodnie, że przychodz
    > iła niemal codziennie na wizyty od pół godziny do kilku godzin. Różne pory, cza
    > sem jak mała już spała, zatem nie zawsze dla niej.
    straszne, babcia powinna przecież zapowiadać się z tygodniowym wyprzedzeniem, i cierpliwie czekać na aprobatę, najlepiej na piśmie

    > dziewczyna była tym bardzo zdenerwowana i się tłumaczyła, że ona od razu powiedziała, że nas nie ma, ale "ta pani po prostu weszła". Raz chyba zebrała też od teściowej lekki opr za to, że powiedziała, że właśnie zamierzała z dzieckiem na spacer wyjść.
    wielkie zdenerwowanie niani faktem, że wpadła sobie babcia, która mieszka dwa domy dalej, jest dla mnie niezrozumiałe. A jeżeli pozwala sobie na opierdziel od teściowej, że wychodzi na spacer, to jest nieasertywna i niekompetentna.
    a w sumie to nawet lepiej, że niania wie, że może mieć "nalot", będzie się bardziej pilnować

    moi rodzice, rodzeństwo oraz ja mieszkamy oddzielnie, ale w promieniu ok. kilometra od siebie. od zawsze przyłazimy do siebie nawzajem w różnych sprawach o różnych porach dnia, w życiu nikt do nikogo nie miał z tego powodu pretensji. Wszyscy mają klucze zapasowe do domów pozostałych, na wszelki wypadek, i niejednokrotnie idzie się do kogoś pod jego nieobecność, korzystając z klucza, w różnych sprawach, ja do matki po bułkę tartą, ojciec do siostry po klej do tapet, siostra do mnie na necie posiedzieć jak jej sieć padła itp itd. Jeżeli ktoś akurat do mnie wpadnie a ja jestem zajęta albo np. w weekend mam ochotę poleżeć i poczytać, to od razu normalnie o tym mówię (grzecznie, bez pretensji), i nikt nie czuje się urażony ani też, z drugiej strony, osaczony niezapowiedzianymi wizytami, bo ludzie po to mają otwór gębowy żeby się porozumiewać.
    Nie jestem w stanie pojąć koncepcji wyznaczania limitów, ograniczeń, godzin wizyt w przypadku mieszkających niedaleko siebie członków normalnej zdrowo funkcjonującej rodziny. Jeżeli rodzina niezdrowa, to współczuję, ale warto się zastanowić, czy przypadkiem sami tej 'niezdrowości' nie nakręcamy.

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • lady-z-gaga 09.02.12, 15:04
    Wsz
    > yscy mają klucze zapasowe do domów pozostałych, na wszelki wypadek, i niejednok
    > rotnie idzie się do kogoś pod jego nieobecność, korzystając z klucza, w różnych
    > sprawach, ja do matki po bułkę tartą, ojciec do siostry po klej do tapet, sios
    > tra do mnie na necie posiedzieć jak jej sieć padła itp itd.

    Brzmi dość koszmarnie big_grin
    Rozumiem jednak, że dla Ciebie to urocze, taki brak prywatności. Twoja sprawa.
    Wyobraź sobie jednak, że mieszkasz z partnerem. I jego ojciec, matka, 2 siostry i jeden braciszek wpadają bez zapowiedzi za kazdym razem, kiedy przyjdzie im do głowy.
    Po bułkę tartą, klej lub aspirynę... albo obejrzeć film, bo masz lepszy telewizor.....
    Naprawdę uważałabyś to za normalne stosunki rodzinne?
  • yoko0202 09.02.12, 15:56
    lady-z-gaga napisała:

    > Brzmi dość koszmarnie big_grin
    > Rozumiem jednak, że dla Ciebie to urocze, taki brak prywatności. Twoja sprawa.

    jak brak prywatności, o czym Ty piszesz w ogóle? fakt, że np. mój ojciec wracając z kiosku ze swoimi gazetami podrzuca mi również i moją gazetę odebraną z kiosku, ma naruszać moją prywatność, bo zrobił mi przysługę nieproszony? czy może naruszam prywatność mojej siostry, jeżeli podejdę do niej w niedzielę wieczorem po odrobinę mleka do swojej porannej kawy, gdyż sklepy są już zamknięte? no tak, powinnam zadzwonić rano i uprzedzić, że pewnie mleko mi się skończy ...

    > Wyobraź sobie jednak, że mieszkasz z partnerem. I jego ojciec, matka, 2 siostry
    > i jeden braciszek wpadają bez zapowiedzi za kazdym razem, kiedy przyjdzie im d
    > o głowy.
    to autorki nie wpada codziennie 5 osób o różnych, tylko czasami przychodzi babcia, nie przesadzaj

    > Po bułkę tartą, klej lub aspirynę...
    jeżeli łeb mi pęka, a do najbliższego miejsca gdzie mogę kupić prochy muszę jechać samochodem, to idę 5 min. piechotą do rodziców i biorę sobie od nich apap, gdyby moi starsi mieszkali po drugiej stronie miasta albo na śląsku, to pewnie pojechałabym jednak samochodem do tego sklepu czy apteki - nie jestem w stanie pojąć, że dla kogoś jest to niezwykłe lub niestosowne...
    aha, czasami również np. raz czy dwa w tygodniu wracając z roboty wstępuję do matki na herbatę, dosłownie na kwadrans, nieproszona, ot tak zapytać co słychać - wyobrażasz sobie?

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • ledzeppelin3 09.02.12, 16:08
    yoko0202 to wszystko brzmi przeslicznie i sama tak często robie, ale zawsze licze sie z moim facetem. On akurat dość lubi moja rodzine, byle w rozsadnych dawkach, i ja NIGDY nie zwaliłabym mu braciszka z rozinka albo dziadzi w niedzielny wieczór bez uprzedzenia. Bo wiem, ze od chce pooglądac discovery w spokoju albo cokolwiek innego. I, kurna, ma po całym tygodniu zapierdzielu, do tego swiete prawo. Dlaczego mam robić dobrze dziadzi kosztem mojego faceta?
    I to samo w druga strone.
    A jak jeszcze zdarza się, ze rodzina męża czy zony nie szanuje partnera? Jak mozna byc burakiem, olewać partnera sikiem prostym i nie pohamowac zapędów mamusi do wkraczania bez zapowiedzi w sam środek naszego życia?
    --
    Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
  • yoko0202 09.02.12, 16:20
    wiesz co, nie wiem, ja po prostu strasznie lubię moją rodzinę - chociaż czasami doprowadzają mnie do szału, i odstawiają takie akcje, że blednę.
    pomimo tego, że swobodnie do siebie ciągle wpadamy i dzwonimy, moja mama np. jak do mnie dzwoni, to zawsze zaczyna od: córcia, przepraszam że przeszkadzam bo na pewno jesteś zajęta, ale mam krótkie pytanie... Nie ma tu w ogóle wchodzenia sobie na głowę i jakiejkolwiek ingerencji.
    chyba współczuję tym, którzy swojej rodziny nie lubią, bo w takiej sytuacji jest to oczywiste, że niezapowiedziane wizyty są wkurzające a nie miłe.

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • nutka07 09.02.12, 17:26
    No wlasnie, nie ma wchodzenia na glowe, ingerencji, idziesz na 15min. i zmykasz.
    Moja tesciowa siedziala CALY dzien, on sie nie pytala czy mi to pasuje czy nie, z czasem zaczela mnie tylko informowac w stylu, przyjde o 11 i biore mala na spacer. Dla niej nie istanialo cos takiego jak plany moje i meza, mialobyc juz teraz i tak jak ona chce. Jak uslyszala odmowe to miala wielkie pretensje i teksty ze dziecko na spacer w ogole nie nie wychodzi i siedzi caly czas w domu(oczywiscie to byly jej wymysly).
    Moze nie bylas w sytuacji, kiedy ktos nie szanuje Ciebie i Twojego czasu.
  • alexa0000 09.02.12, 16:17
    U mnie tak samo, jak u Ciebie. Wchodzę do rodziców, kiedy chce, biorę od nich co chcę, mogę wpaść kiedy tylko chcę. Oni wpadają do mnie czasem również bez zapowiedzi. Ani mnie to nie wadzi, ani im.

    A jednak mój stosunek do przychodzącej do nas czasami bez zapowiedzi teściowej jest inny. Bardzo ciekawam, dlaczego? wink
  • landora 09.02.12, 19:18
    Yoko, u mnie połowa rodziny (ta od strony mamy) ma tak jak Twoja - normalne, bezpośrednie stosunki, druga połowa musi być zapraszana oficjalnie i z wyprzedzeniem, nikt do siebie bez zapowiedzi nie wpada. Dla mnie bardziej naturalny jest ten pierwszy układ, no ale co kto lubi.
    Wpadanie do mnie mojej mamy by mi nie przeszkadzało, teściowej nie mam i mieć nie będę, więc się nie wypowiem. Kto wie, może też by mnie wkurzała?
  • zolla78 09.02.12, 22:06
    yoko0202 napisała:
    > straszne, babcia powinna przecież zapowiadać się z tygodniowym wyprzedzeniem, i cierpliwie czekać na aprobatę, najlepiej na piśmie>

    Tak straszne. Mam np. wysłać pismo urzędowe, termin mi mija akurat danego dnia. Ubieram małą a tu w drzwiach teściowa. Mówię, przepraszam, ale muszę na pocztę, proponuję poczekanie, ale ona widząc, że nie witam jej z otwartymi ramionami, wykręca się na pięcie i wychodzi - już zła i obrażona. Potem usłyszę, że ja jej chyba nie lubię.
    Rzeczywiście straszne by było, jakby zadzwoniła wcześniej. Powiedziałabym, że teraz idę na pocztę, ale za 25 min będę z powrotem, zapraszam.

    > wielkie zdenerwowanie niani faktem, że wpadła sobie babcia, która mieszka dwa domy dalej, jest dla mnie niezrozumiałe. >

    A dla mnie akurat tak. Pilnuje czyjegoś dziecka. Rodzice nie mówią, że babcia wpadnie. Wchodzi kobieta, której niania nie zna i się pakuje do środka. Z tego co zrozumiałam, ona próbowała mówić, że przeprasza, ale nie zna, nie wie czy może wpuścić i że zadzwoni do nas. I tu jest opr od teściowej, za kogo ona się uważa, żeby jej nie wpuścić.

    >Jeżeli ktoś akurat do mnie wpadnie a ja jestem zajęta albo np. w weekend mam ochotę poleżeć i poczytać, to od razu normalnie o tym mówię (grzecznie, bez pretensji), i nikt nie czuje się urażony ani też, z drugiej strony, osaczony niezapowiedzianymi wizytami, bo ludzie po to mają otwór gębowy żeby się porozumiewać.>

    Mam bardzo podobny pogląd. Że po to ludzie otwór gębowy mają, by np. zadzwonić spytać co porabiamy i że się wpadnie. I ok. Tylko tu się zaczyna różnica między moją i twoją sytuacją. Jak ty powiesz, że nie masz ochoty na odwiedziny, to nikt się nie obrazi. U mnie obraza byłaby na kilka tygodni. I właśnie dlatego, że chciałabym by odwiedzała wnuczkę, uważam uprzedzanie o wizycie za dobry pomysł. Ewentualnie nie obrażanie się jak wizyta nie pasuje.

    Zatem ręce i nogi opadły mi z cichym szelestem, na twój brak zrozumienia tego co napisałam i ocenianie innych tak źle, bez podstaw.
  • halapta 09.02.12, 15:16
    O matko jedyna. Ja już kiedyś na tym forum pisałam, że będę się modlić o powołanie duszpasterskie dla moich synów, żeby się ustrzec przed takimi synowymi.

    Dla mnie byłoby podejrzane, że niania się zdenerwowała niespodziewaną wizytą babci. Robiła coś nie tak i bała się, że została przyłapana?
    Ja swego czasu jako niania uwielbiałam wizyty dziadków u moich podopiecznych, bo wtedy oni zabawiali dzieci, albo brali wnuki na spacery, a ja mogłam pozajmować się sobą albo miałam już fajrant.

    Z kolei teraz jak mam już swoja rodzinę, nie wyobrażam sobie utrzymywać sztucznych dystansów z moimi czy męża rodzicami. Zarówno moi jak i męża rodzice mają klucze do naszego mieszkania, my do ich. Zdarza nam się nawzajem nachodzić niespodziewanie i o zgrozo grzebiemy sobie po szafkach, lodówkach itp. Moja mama ma jeszcze jedną dziwną przypadłość: sprząta mi w domu, bo wg niej nigdy nie mam dostatecznie dobrze posprzątane.

  • nglka 09.02.12, 15:20
    I też zamierzasz bez zapowiedzenia wpadać do syna i synowej, bez względu na to, czy są oni w domu, czy się oddają akurat prywatnym sprawom? Otwierać sobie drzwi kluczami krzycząc radośnie "kochani, jestem!" i patrzeć ze zniesmaczeniem, że jak to, SEKS W BIAŁY DZIEŃ?!
    No to faktycznie, lepiej dla potencjalnych synowych, by Twoi synowie spełnili się zgodnie z Twoim życzeniem.

    --
    Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... smile
    Mój blog artystyczny
  • halapta 09.02.12, 17:40
    nglka napisała: I też zamierzasz bez zapowiedzenia wpadać do syna i synowej, bez względu na to,> czy są oni w domu, czy się oddają akurat prywatnym sprawom? Otwierać sobie drz
    > wi kluczami krzycząc radośnie "kochani, jestem!" i patrzeć ze zniesmaczeniem, ż
    > e jak to, SEKS W BIAŁY DZIEŃ?!

    Wiesz, my przy drzwiach mamy takie urządzenie, które nazywa się dzwonkiem do drzwi i najczęściej z tego korzystamy. Kluczy używamy jak wiemy, że nikogo nie ma w domu. A nie, raz, jak mąż był w domu i leżał chory teściowa otworzyła sobie sama, żeby nie musiał się zwlekać z łóżka.

    No i zaciekawiło mnie, czemu myślisz, że moi rodzice / teściowie myślą o seksie ze zniesmaczeniem. Wiesz coś czego ja nie wiem?
    A i seks w biały dzień rzeczywiście u nas niespotykany odkąd mamy dzieci i one już nie śpią w dzień tongue_out Więc akurat obawa, ze nas najdą w sytuacji intymnej nieadekwatna.
  • lady-z-gaga 09.02.12, 15:36
    > Z kolei teraz jak mam już swoja rodzinę, nie wyobrażam sobie utrzymywać sztuczn
    > ych dystansów z moimi czy męża rodzicami.

    A co Ty nazywasz sztucznym dystansem?
    Jest nim wg Ciebie fakt, ze z chwilą wyprowadzenia się z domu rodzinnego jesteśmy gospodarzami we własnym domu, a rodzina - choćby najukochańsza - naszymi gośćmi?

    Zdarza nam się nawzajem nachodzić niesp
    > odziewanie i o zgrozo grzebiemy sobie po szafkach, lodówkach itp.

    Nie ma powodu chwalić się brakiem kultury, doprawdy.
    Nawet przyzwolenie nie powinno nikogo prowokowac do takich zachowań.
    Raczej nie ma szans, aby Twoje dziecko/dzieci, kiedy podrosną, mogły liczyć na elementarny szacunek dla prywatności? Skoro masz takie wzorce....
  • ledzeppelin3 09.02.12, 15:57
    Niech mąż wyraźnie powie,, zeby uprzedzała telefonicznie o wizycie. Nie informowanie o wizycie to brak kultury, brak szacunku. Tesciowa nie chce dostrzec, ze jestescie odrebną rodziną. Twój mąż musi odciąć pepowinę, to jest jego rola, aby matce wyraźnie dał do zrozumienia, ze nie jest juz małym synkiem.
    --
    Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
  • ledzeppelin3 09.02.12, 15:58
    > Z kolei teraz jak mam już swoja rodzinę, nie wyobrażam sobie utrzymywać sztuczn
    > ych dystansów z moimi czy męża rodzicami. Zarówno moi jak i męża rodzice mają k
    > lucze do naszego mieszkania, my do ich. Zdarza nam się nawzajem nachodzić niesp
    > odziewanie i o zgrozo grzebiemy sobie po szafkach, lodówkach itp. Moja mama ma
    > jeszcze jedną dziwną przypadłość: sprząta mi w domu, bo wg niej nigdy nie mam d
    > ostatecznie dobrze posprzątane.

    O matko jedyna. Oby moje córki nie trafiły na Twoich synów.
    --
    Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
  • yoko0202 09.02.12, 16:14
    zaraz Cię do psychologa wyślą, na terapię, bo pępowiny nie odcięłaś, dajesz się urabiać, w ogóle cała rodzina niewychowana i wykazująca skłonności patologiczne.
    toż to wiadoma sprawa jest - rodzice/teściowie są od tego, żeby nas jako dzieci wychować, przeżyć setki nieprzespanych nocy, zaiwaniać na pogotowie nad ranem jak coś się stanie, popłakać po cichu z bezsilności, znosić nasze humory w wieku nastoletnim, przeżywać nasze pierwsze miłości bardziej niż my, znosić niekończące się naloty tabunów niezmiernie głośnych nastolatków po szkole przeciągające się do północy, umierać z niepokoju gdy nie wracamy z dyskoteki na czas, zapewnić utrzymanie i odpowiednie warunki do nauki w czasie studiów, kibicować przy szukaniu pierwszej pracy, dać posag/urządzić wesele - i koniec moja droga! Potem, to już łatwiej umówić się na audiencję u papieża niż na herbatę u własnych dzieci i wnuków.

    > Z kolei teraz jak mam już swoja rodzinę, nie wyobrażam sobie utrzymywać sztuczn
    > ych dystansów z moimi czy męża rodzicami. Zarówno moi jak i męża rodzice mają k
    > lucze do naszego mieszkania, my do ich. Zdarza nam się nawzajem nachodzić niesp
    > odziewanie i o zgrozo grzebiemy sobie po szafkach, lodówkach itp. Moja mama ma
    > jeszcze jedną dziwną przypadłość: sprząta mi w domu, bo wg niej nigdy nie mam d
    > ostatecznie dobrze posprzątane.
    >
    prawdopodobnie jesteś niezrównoważona. ale spoko, ja prawdopodobnie w tej sytuacji również.
    smile

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • ciociacesia 09.02.12, 16:23
    zebysmy zdazyli z mezem skonczyc i sie ubrac
    --
    'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
  • ledzeppelin3 09.02.12, 20:00
    > prawdopodobnie jesteś niezrównoważona. ale spoko, ja prawdopodobnie w tej sytua
    > cji również.
    > smile

    Nie, po prostu jestes wychowana w poczuciu winy i wdzięcznosci, ze srałas w pieluchy a biedna mama musiała to spierać. I życia Ci nie starczy, żeby się wywdzięczyć. Bywa.
    --
    Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
  • yoko0202 09.02.12, 20:19
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ledzeppelin3 09.02.12, 20:23
    Nie, ten proces zaczyna się od braku szacunku. Starsi nie szanuja młodych, wiec dlaczego mlodzi maja szanowac starszych?
    --
    Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
  • nutka07 09.02.12, 21:22
    Wielka szkoda ze nie mozesz pozyc z moja tesciowa przez kilka miesiecy, zeby Cie tak traktowala jak mnie wczesniej.
  • zolla78 09.02.12, 21:38
    Jak rozumiem, miałoby mnie to nauczyć asertywności wobec teściowej smile
    A tak serio. Jak Ty sobie poradziłaś z taką sytuacją?
  • nutka07 09.02.12, 22:19
    Ta odpowiedz byla do Yoko0202 smile

    U nas sytuacja ciagnela sie od poczatku i dochodzily jeszcze inne rzeczy.
    W koncu przegiela na tyle ze mi sie ulalo, maz mial zalatwic sprawe i porozmawiac nie zrobil tego. Od tamtego momentu przestalam sie wszystkim przejmowac, nie dzwonie do niej, nie pytam co u niej, nie obchodzi mnie to. Z mezem nie dyskutuje na te tematy wiecej, bo przez kilka lat nie byl wstanie postawic granic i brzydko mowiac usadzic jej, pomimo moich prosb i wyjasnien. Ale zauwazylam od kilku miesiecy, ze sie troche zmienil zapewne za dlugo mial ja sam na glowie i tez ma dosc. Jak zaczelismy byc ze soba, to odnioslam wrazenie jakby chcial na mnie ja 'zepchnac', na moja glowe.

    Ale u Was nie widze az takich problemow.
    Jak przyjdzie a Wy jestescie zajeci to robcie dalej swoje (zaproponuj cos do picia zebys na su.ke nie wyszla wink ), jak chcecie gdzies isc to normalnie powiedzcie ze bedziecie zaraz wychodzili.
    Niech maz jej powie albo Ty (w ostatecznosci) zeby nie przychodzila jak dziecko jest z niania, bo maja swoje rytualy i to dezorganizuje im dzien. Jak w przedszkolu wink do przedszkola nie bedzie latala. Mozecie powiedziec ze prosiliscie nianie o nieotwieranie drzwi, albo wprost zeby nie przychodzila podczas Waszej nieobecnosci, chce niech przyjdzie pozniej.
    Wiesz pytanie dlaczego ona to robi, bo jak z czystymi intencjami to nie jest tak zle, gorzej jak chce kontrolowac sytuacje.




  • yenna_m 09.02.12, 19:23
    dla mnie kluczowe jest to, że tesciowa sie przeprowadziła do nowej miejscowości

    może czuje się samotna?
    może nikogo poza Wami tutaj nie ma i ma w związku z tym kryzys?
    --
    Sweet child in time you’ll see the line / The line that’s drawn between the good and the bad / See the blind man shooting at the world / Bullets flying taking toll / If you’ve been bad, oh lord I bet you have / And you’ve not been hit by flying lead / You’d better close your eyes and bow your head / Wait for the ricochet. (Child in time, Deep Purple)
  • bez_seller 09.02.12, 20:10
    Na pewno podziala. Jak sie babcia chce widziec z wnukiem, niech niania zadzwoni i was poprosi o pozwolenie. Poza tym, babcia nie ma prawa wiedziec sie z wnukiem pod nieobecnosc rodzicow.
  • kitkat22 09.02.12, 20:17
    gonić babę niech przychodzi jak Wy jesteście w domu.Mąż "niech mamusi" wytłumaczy bo tak to Ty będziesz najgorszasmile
  • zolla78 09.02.12, 21:15
    Odpowiadając tak ogólnie.
    Ja nie mam zamiaru ani jej nie wpuszczać czy ograniczać kontaktu z wnuczką.
    Po pierwsze nie ma takiej potrzeby, bo sama się do tego kontaktu jakoś specjalnie nie garnie. Po drugie, jak pisałam, bywały tygodnie, że była codziennie, ale też takie, że nie widujemy jej w cale. Średnia nie jest taka straszna.
    Wychodzę też w tym zakresie z założenia, że to matka mojego M i babcia mojego dziecka i szacunek i możliwość wpadnięcia do nas z wizytą jej się należy i już. I jest to dla mnie oczywiste.
    Owszem wolałabym, żeby uprzedzała, że chce przyjść, ale nie po to by jej powiedzieć „nie” dla zasady. Problemem jest to, że albo nie ma jej wcale, albo jest codziennie – i to codziennie, przy naszym dość napiętym harmonogramie, to już kłopot. Po drugie, gdyby uprzedziła, to mielibyśmy szansę powiedzieć, że super, ale za pół godziny, gdyż….. A jak wpada bez uprzedzenia, to możemy z uwagi na to „gdyż…” albo ją wyprosić i jest obraza albo mamy kłopot i siedzimy jak na szpilach i zmuszamy się do niewyglądania jakby nie zależało nam na tym by poszła.
    Tutaj, jednak wyszłam z założenia, że to problem M i skoro i jemu się nie podoba, ze przychodzi bez uprzedzenia, to niech on to rozwiąże. Ja rozwiązałam to tak, że jeżeli mam coś ważnego do zrobienia, a to 3 czy 4 wizyta pod rząd, to grzecznie przepraszam, zostawiam M z jego mamą i idę do swoich spraw. Jak pierwsza wizyta po jakimś czasie niewidzenia, to oczywiście kawa itp i siedzę i rozmawiam.
    A post napisałam, bo
    1) ustawiam dopiero te relacje i właśnie nie chciałabym przegiąć i mieć jak nutka 07 albo zostać wredną synową smile
    2) mam w opisanej sytuacji konkretny problem jak załatwić sprawę z nianią.
    Mogłabym powiedzieć, że ma się nie przejmować teściową i robić swoje i nie zwracać uwagi na ew. pretensje, ale… robię tym samym tyły teściowej tak naprawdę. Mogę nie mówić nic, ale stawiam ją w trudnej sytuacji. Mogę powiedzieć, że ma dostosować się do teściowej, ale to nie zmienia, że stawiam ją w trudnej sytuacji, bo pretensje mogą być tak czy inaczej, i nie wiem czy to akurat dobre rozwiązanie. I tu właśnie potrzebuję rady.
    Mam obawę, że nianię podczas tych nalotów teściowa traktuje jakby sama ją zatrudniała i miała nie wiadomo do czego prawo, gdyż już taką sytuację z nią M miał i to właśnie wynika z tłumaczenia niani. A mianowicie potraktowała kilka razy jego sekretarkę niezbyt fajnie podczas jego nieobecności, na zasadzie, że skoro jest jego matką, to sekretarka powinna nie wiadomo jak ją traktować. Wtedy M stanął po stronie sekretarki. Teściowa długo na niego była obrażona i do sekretarki prawie się teraz nie odzywa. Ale jest spokój.
    I jeszcze nawiązując do kilku postów.
    Niania ma naloty robione przez nas. Nie robimy tego specjalnie, ale taki rodzaj pracy, że mamy okazję wpaść do domu na chwilę i w czasie kiedy z dzieckiem jest. Nie podpadła nigdysmile. Tłumaczenie się niani z sytuacji z teściową, to raczej efekt nie tego, że ją na czymś teściowa złapała, tylko że ona sprawia często wrażenie, że ma pretensje o nie takie jej traktowanie, a zwykle po prostu je ma. I bardzo łatwo potraktować ją nie tak, jak według niej się powinno.
    To raz. A dwa. Nie bardzo mnie się podoba to, że przychodzi jak nas nie ma właśnie. Nie leży mi to jakoś. Ja bym tak nie mogła. Nawet do moich rodziców (a mam klucze i pozwolenie) to zwykle dzwonię, czy mogę wejść i mówię po co. Ale może przeginam, i o to też właśnie pytałam.
    Za merytoryczne opinie, bardzo dziękuję.
  • lady-z-gaga 09.02.12, 21:48
    Niania nie ma w zakresie obowiązków przyjmowania niezapowiedzianych gosci. I byłaby głupia, gdyby tolerowała taką sytuację na dłuższą metę. Ma prawo do planowania dnia, wizyty babci jak najbardziej mogą się w tym planie mieścić, pod warunkiem ze dowiaduje się o tym od Was wcześniej. Babci korona z głowy nie spadnie, jesli zatelefonuje chocby rano, że w danym dniu wybiera się do dziecka. Stanowczo żądaj od męża załatwienia sprawy z matką.
  • bezpocztyonline 09.02.12, 22:00
    zolla78 napisała:

    > i siedzimy jak na szpilach i zmuszamy się do niewyglądania jakby nie zależało nam na tym > by poszła.

    To zamiast częstować herbatką i ciasteczkami i siedzieć, jak na szpilkach, zacznij ją traktować jak członka waszej szerzej rozumianej rodziny. Dzięki temu będziesz mogła ucieszyć się z jej wizyty w stylu "O, ja dobrze, że mama jest! Czy mogła by mi mama pomóc i poprasować tę stertę, bo ja muszę w tym czasie ...?". I tak dalej. Pomóc, przewinąć, wykąpać, zabawić, pokroić to i owo do zupy na przykład etc. Na wiosnę zaproponujesz jej pomoc tobie w umyciu okien.

    A herbatka i ciasteczka już po.

    I ona się będzie czuła potrzebna i wy będziecie mieli z jej bytności pożytek.
  • ciociacesia 09.02.12, 22:10
    smiertelnie obrazila
    --
    'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
  • zolla78 09.02.12, 22:31
    bezpocztyonline napisała:
    > To zamiast częstować herbatką i ciasteczkami i siedzieć, jak na szpilkach, zacznij ją traktować jak członka waszej szerzej rozumianej rodziny. Dzięki temu będziesz mogła ucieszyć się z jej wizyty w stylu "O, ja dobrze, że mama jest! Czy mogła by mi mama pomóc i poprasować tę stertę, bo ja muszę w tym czasie ...?". >

    Po czymś takim, to mała babci by nie widziała przez pół roku smile A nie na tym efekcie mi zależy.
  • zolla78 09.02.12, 21:45
    yenna_m:
    <dla mnie kluczowe jest to, że tesciowa sie przeprowadziła do nowej miejscowości
    może czuje się samotna?
    może nikogo poza Wami tutaj nie ma i ma w związku z tym kryzys? >

    To nie ten problem. Miejscowości są blisko siebie. Mieszka z młodszym bratem M, zatem nie sama. Prowadzi dość aktywne życie towarzyskie. A poza tym, napiszę ponownie. Jak jej się nie chce lub nie ma czasu nas odwiedzać, to nie widzimy jej i dwa tygodnie.
  • bez_seller 09.02.12, 21:53
    zolla78 napisała:

    . A poza tym, napiszę p
    > onownie. Jak jej się nie chce lub nie ma czasu nas odwiedzać, to nie widzimy je
    > j i dwa tygodnie.

    A Ty postanowilas ja za to ukarac, niech se stara baba nie mysli, ze bedzie przychodzila wg swojego widzimisie. big_grin
  • schere 09.02.12, 22:11
    eeee, raz na parę tygodni to nikomu nie zaszkodzi.
    A niepewność czy babcia nie wpadnie to taki dodatkowy czynnik mobilizujący dla niani smile.
  • aqua48 09.02.12, 22:24
    Zolla, masz całkowitą rację - ja bym po prostu powiedziała niani, żeby pod Waszą nieobecność nie otwierała nikomu drzwi, a teściową zdecydowanie poprosiła o wizyty w momencie kiedy wrócicie z pracy, bo jej wizyty dezorganizują niani pracę - usypianie dziecka, karmienie, spacer, itp. powinna zrozumieć Wasze wymagania. Mają one na celu dobro dziecka i jego uregulowany tryb życia. Poza tym co to za pomysł, wizyty pod nieobecność gospodarzy? Idziesz do kogoś wiedząc, że nie ma go w domu, ale jest np. pomoc domowa?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka