Rozumiem, że wartościowanie ludzi i poniżanie za pewne niezależne od nichcechy jest niskie, ale poprawność polityczna nakazuje zmiany słownikowe, które jednak wydają mi się trudne i niewygodne, a w dodatku ne do końca potrzebne. Oczywiście wiem, że "postempowym" to pasuje i łamią głowę nad tym jak tu określić to lub owo.
Przykłady - nie należy ponoć o kimś z niepełnosprawnością ruchową mówić "kaleka", tylko "niepełnosprawny", ale słowo "kalectwo" już jest ok. Ja używam tych słów wymiennie, nie cechując negatywniej żadnego z nich.
Albo "murzyn". Istnieją osoby, które mają gdzieś prawa człowieka i i tak będą mówić "czarnuch", "małpa" czy "brudas" - ale "murzyn" - IMO - nie jest określeniem negatywnym. Kiedy są relacje z Afryki, Azji to bez problemu mówi się, że np. nie jest to teren zamieszkały przez "białych" - czy "biali" czują się obrażeni?
Macie jeszcze takie słowa, do tej pory neutralne, a nagle brzydkie?
--
Nie bądź LEMINGIEM
Zostań REBELYANTEM