6-latek w szkole - plusy, minusy

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • merytoryczne uwagi?
    Bo się kiwam nad dylematem i nie wiem co robić z moją młodzieżą.
    Miałam je puścić, ale może nie zdaję sobie sprawy z realiów?
    Proszę znające się o głosy rozsądku w wyżej wymienionej sprawie. Muszę sobie klarowną opinię w końcu wyrobić. Dziękuję z góry za pomoc smile
    --
    nic się nie zmienia od na d*pie siedzenia
    • 15.02.12, 15:23 Odpowiedz
      temat ten powraca jak boomerang od dłuzszego czasu.
      opinii, faktów, mitów, pyskówek i merytorycznych dyskusji wszelakich znajdziesz tu na ematce oraz na forach typy starsz/mlodsze dzecko, wychowanie etc. całe mnóstwo.
      • 15.02.12, 15:32 Odpowiedz
        ale mój wątek ma być inny - merytoryczny i wyważony tongue_out
        --
        "Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
        • 15.02.12, 15:48 Odpowiedz
          i takie głosy znajdziesz. wystarczy poszukać.
          ale z pewnością znajdą sie i tacy którzy chetnie powtórzą swe zdanie na ww temat. zycze zatem miłej lektury i nie zaśmiecam watku moimi "niemerytorycznymi " radami.
    • 15.02.12, 15:39 Odpowiedz
      Opinia z poradni plus znajomość szkoły do której konkretnie mają pójść. I to powinno dać obraz na którego podstawie podejmiecie decyzją. Inaczej to wróżenie z fusów. Zwłaszcza jak dzieci nie chodziły do przedszkola.
      --
      Ciesze się, że nie muszę żyć życiem innych i pocieszać się ich katastrofami.
    • 15.02.12, 15:39 Odpowiedz
      math, nikt nie podejmie za ciebie tej decyzji, to ty znasz swoje dzieci, ich dojrzałość emocjonalną/intelektualną, warunki w szkole, lokalowe/kadrowe itp musisz sama przemyśleć temat a argumenty za i przeciw były już wałkowane set...razy
    • 15.02.12, 15:47 Odpowiedz
      Ja jak do tej pory widzę same plusy tego że mój 6 latek poszedł od września do pierwszej klasy, ale myślę że tak naprawdę jest to sprawa indywidualna i dużo zależy od dziecka. Chociaż mój syn nie należy do dzieci takich przebojowych, jest raczej nieśmiały, spokojny, wycofany to uważam że super się odnalazł, dodam tylko że chodzi do dużej szkoły w której jest dziesięć pierwszych klas. Uważam też że wiele zależy od przygotowania zerówkowego, my mieliśmy fajną panią taką która sporo czasu poświęciła na literki, szlaczki, sylaby i myślę że to bardzo dużo dało i teraz jeśli chodzi o naukę to procentuje bo syn nie ma żadnych problemów, natomiast słyszę od innych mam z naszej klasy o różnych problemach dzieci z nauką zwłaszcza tych które przyszły do szkoły bez zerówki. Jak dla mnie przeważają plusy.
    • 15.02.12, 15:47 Odpowiedz
      a co ja ci mogę powiedzieć o TWOIM dziecku i szkole do której pójdzie? Ja podejmowałam decyzje w oparciu znajomość własnego dziecka, opinię pań z przedszkola, wywiad środowiskowy na temat szkoły oraz o świadomość, że jak nie pójdzie do pierwszej klasy to albo zostanie jeszcze rok w przedszkolu, w tej samej grupie i w zasadzie będzie się nudził albo odwal;i zerówkę z szkole i też może się nudzić. Teraz, jak młody już w drugiej klasie, widzę pewne minusy ale to są minusy dotyczące tego konkretnego osobnika. W dodatku wcale nie mam pewności czy jakby poszedł jako siedmiolatek to pewnych problemów by nie było. Tu nie ma jednej recepty bo cała akcja jest "eksperymentalna" jak na razie (przynajmniej z tego co widać).
      --
      65FF-G to WCALE nie jest wielki biustsmile
    • 15.02.12, 15:47 Odpowiedz

      Moje dziecko poszlo jako 7-latek, ale ma w klasie dwoch 6-latków.
      I uważam, że najlepszym wyjściem dla 6-latka jest wtedy, gdy jest w grupie rowiesniczej, tzn. klasa cała składa się z sześciolatków. Takie łączenie w klasie dzieci różnych wiekowo to średnio dobre jest (dla tych młodszych).


      --
      Paweł

      Moje dziecko powiedziałosmile
    • 15.02.12, 15:50 Odpowiedz
      Przede wszystkim trzeba ocenić gotowość dziecka (oprócz opinii poradni każdy rodzic ma też intuicję, a dziecko swoje zna). W drugiej kolejności przyjrzałabym się szkole - czy klasy nie będą mieszane (miały nie być, a jak jest - wiadomo), popytałabym o nauczyciela, zweryfikowała, czy część zajęć odbywa się rzeczywiście poza ławkami (trudno mi wyobrazić sobie moją 6-latkę w ławce przez 45 minut kilka razy pod rząd, a tak często bywa) i sprawdziłabym warunki w świetlicy. U nas te sprawy wyglądają kiepsko, więc zdecydowaliśmy się raczej nie posyłać, ale na ostateczną decyzję mamy jeszcze chwilę.
    • 15.02.12, 15:50 Odpowiedz
      Ja widzę samne minusy. Dziecię tylko wcześniej skończy edukację i wcześniej o rok pójdzie do pracy, a mamy perspektywy pracy do 67roku zycia. Nasze dzieci byc moze jeszcze dluzej beda pracowac, wiec czy warto? Moim zdaniem nie warto.
    • 15.02.12, 16:13 Odpowiedz
      To wszystko zależy od dzieci raczej no i od warunków w szkole.
      To ty wiesz najlepiej czy twoje sześciolatki są w stanie bez większych uszczerbków stawić czoła pie...ikowi około szkolnemu, czy dasz im jeszcze rok. Niezależnie od rocznika trafią w ten sam mniej lub większy bajzel. Czyli nikt po główkach głaskać nie będzie ani za rączkę prowadzić, ani pochylać się specjalnie nad ich losem też nikt nie będzie. A raczej wymagane będzie aby nie odstawali zanadto od ogółu. Żeby do kibla i na stołówkę trafili, przerwę przeżyli w jednym kawałku, na lekcji 45 minut wysiedzieli i materiał jako tako opanowali. Tylko tyle i aż tyle wink
      U nas szkoła dość przyjazna, nie ma się do czego przyczepić. Mimo tego dałam sześciolatka własnego do zerówki szkolnej i dobrze się stało. Za to córę poślę rok wcześniej - ze względu na jej warunki psycho-fizyczne wink i chęć uniknięcia kumulacji roczników.
    • 15.02.12, 16:16 Odpowiedz
      Ja posłałam dwójke dzieci wg nowej podstawy jako szesciolatki i jestem bardzo na tak szczególnie jeśli trafią na fajną nauczycielke. Bo to nie szkoła, małe kibelki, dywan w klasie ale własnie nauczycielka to najwazniejsza sprawa.
      • 15.02.12, 16:20 Odpowiedz
        No, ale nauczycielka to loteria kibelki nie.
        --
        Ciesze się, że nie muszę żyć życiem innych i pocieszać się ich katastrofami.
        • 15.02.12, 16:25 Odpowiedz
          Opinie o nauczycielach krążą międy rodzicami- taka giełda. O tym jakie nauczycielki beda obejmowac pierwsze klasy wiadomo przy zapisie. Przynajmniej w znanych mi szkołach nikt nie robi z tego tajemnicy, co więcej mozna wnioskowac o konkretna pania.
          • 15.02.12, 16:30 Odpowiedz
            No jeżeli ZNA się nauczyciela... Ja mimo iż poznałam panią w styczniu na zapisach, gdzie dziecko miało rozmowę i mały test, to się nie dowiedziałam o niej tyle by stwierdzić czy jest do kitu, czy na odwrót. Wyszło w praniu. Warunki jakie proponuje szkoła są za to łatwe do weryfikacji i są ważne.
            --
            Ciesze się, że nie muszę żyć życiem innych i pocieszać się ich katastrofami.
    • 15.02.12, 16:33 Odpowiedz
      Zależy od dziecka i od szkoły, którą wybierzecie.
      Przerabiałam temat dwa razy - syn jako 6latek w klasie dla 7latków (teraz II klasa) i córka 6latka w klasie samych 6latków (teraz I klasa).
      U nas same plusy.
      Ale... dzieciaki były gotowe (żadnych wątpliwości ze strony przedszkola i z naszej, rodziców), a szkoła przygotowana (klasy 20-24 osobowe, fajne nauczycielki, świetlica dla każdej klasy osobno, miłe, pomocne panie na stołówce, pozytywnie nastawiona do tematu dyrekcja itd.).
      Co do tego, czy lepsza klasa samych 6latków, czy mieszana - to zależy od dziecka.
      Syn odnalazł się świetnie jako jeden z trójki sześciolatków, nie miał żadnych problemów, radził i radzi sobie nadal lepiej niż spora część starszych dzieci z klasy.
      Córka za to nudzi się na lekcjach (bo z wieloma rzeczami była i jest "do przodu"), ale pod względem "społecznym" chyba lepiej jej wśród rówieśników.
    • 15.02.12, 17:01 Odpowiedz
      Ja będę przed tą decyzją za rok, ale póki co jestem na nie wink Dla mnie istotna jest jedna sprawa, mianowicie odpowiedź na pytanie: co dziecko zyskuje idąc szybciej do pierwszej klasy? Dziecko, a nie rodzic.
    • 15.02.12, 20:12 Odpowiedz
      Zdecydowanie Poradnia.
      Panie z przedszkola oczywiście zapewniały, że wszystko super, świetnie, że córka (ur.2006 r) może iść do I klasy i spokojnie sobie poradzi. W poradni pani pedagog w rozmowie (na opinię na piśmie czekamy) zwróciła uwagę na zły sposób trzymania ołówka/długopisu, niewłaściwe pisanie liter (np.o zamiast od góry mała pisze od dołu), na problem z wybrzmiewaniem głosek. Stwierdził ponadprzeciętne zdolności matematyzne. Psycholog stwierdził ponaprzeciętny rozwój intelektualny ale brak gotowości emocjonalnej dziecka do I klasy dodając, że za pół roku może się to zmienić
      Zdecydowaliśmy się na szkołę ale zerówkę a nie pierwszą klasę i wdrażanie dziecka w świat szkolny - nie będzie musiała przebywać w świetlicy, jeść obiadów na stołówce itp
      --
      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
    • 15.02.12, 20:13 Odpowiedz
      Nie posłałam sześciolatka do I klasy z kilku powodów:
      - jako dziecko z końca jesieni byłby w klasie (a potem też w gimnazjum) z dziećmi starszymi o 1-1,5 roku, w tym wieku to przepaść
      - praktycznie cała grupa z przedszkola syna szła do zerówki
      - do trybu nauki w I klasie (siedzenie w ławkach po 45 minut, prawie codzienne odrabianie lekcji, w miarę systematyczna nauka) syn się zwyczajnie nie nadawał - w zerówce chciał się bawić, biegać, absolutnie by tych 45 minut nie wysiedział
      - zerówka musiała zapewnić dzieciom opiekę we wszystkie przedziwaczne dni wolne, ferie takie ferie siakie, szkoła nie musi i ma to w d..e.
      - lepszą opiekę dzieci miały w zerówce, dopilnowane, 3 posiłki etc.
      • 15.02.12, 20:34 Odpowiedz
        Dokladnie tak jak ja.
        Wykorzystalabym mozliwosc, ktora daje mi system i nie wysłałabym.
      • 15.02.12, 20:45 Odpowiedz
        Ja swojego syna też nie wysłałam, chociaż intelektualnie nie było przeszkód. Wydawał mi się dziecinny i nie gotowy, poszedł do przedszkolnej zerówki wraz z większością kolegów. On zresztą jawnie mówił: Nie chcę iść do szkoły. Minął rok, dziecko mi dojrzało, jest mu się łatwiej skoncentrować i do szkoły już teraz iść chce.
        Uważam naprawdę, że to indywidualna sprawa, akurat mój się nie nadawał emocjonalnie, ale może Twoje tak.
    • 15.02.12, 22:10 Odpowiedz
      poskładałam do kupy.
      panią znam, szkołę znam, dziecinne nie są, w dodatku są we dwójkę, to przebojowe wspiera mniej przebojowe, czytać z grubsza umieją, pisać się uczą, gotowość szkolna wyszła już w pierwszym badaniu na plus, nie traktuję obowiązku szkolnego jako "odebrania dzieciństwa", one się garną, a nawet nie mogą się doczekać. Do tego szkoła 100 metrów od domu, przedszkole 3 km. No i starszy brat, który wesprze.
      Ich kuzyn, młodszy o pół roku chodzi do szkoły od września. W Irlandii. Jest zachwycony.
      Chyba już wiem smile
      --
      nic się nie zmienia od na d*pie siedzenia
      • 15.02.12, 22:50 Odpowiedz
        I tak za dwa lata znów odłożą reformę, albo całkowicie z niej zrezygnują, więc nie widzę potrzeby pchania dzieciaka do szkoły, ale jeśli widzisz więcej plusów i dzieciaki chętne, to krzywdy im nie zrobisz.
    • 16.02.12, 14:26 Odpowiedz
      w przypadku mojego syna- same plusy.
      z tym, ze był w klasie samych 6-latków, dostali wspaniałą nauczycielkę.
      szkoła przygotowana na reformę, 6-latków i nową podstawę programową.
    • 16.02.12, 14:56 Odpowiedz
      Ja też doradzam poradnię. Byłam przekonana, że córa pójdzie do pierwszej klasy zanim wybraliśmy się na badanie...zwrócono mi uwagę na aspekty których pod uwagę nie brałam a które są dość istotnymi i doradzono jaką szkołę wybrać, żeby była odpowiednia dla mojej konkretnie sześciolatki, na co zwrócić uwagę przy tym wyborze. Córka na szkołę jest gotowa w sensie poznawczym, kuleje sfera fizyczna i to może mieć wpływ na emocjonalną jeżeli szkoła nie będzie odpowiednia.
      Z minusów głównym jaki widzę w związku z puszczeniem dziecka do szkoły jest utrudnienie sobie życia, bo jak jest w przedszkolu jest zdecydowanie łatwiej dla mnie logistycznie. Głowny minus pozostawienia jej w przedszkolu to klepanie kilka razy tego samego, bo już teraz panie znacznie poza podstawę z nią wyszły i młoda ma w zasadzie opanowany materiał pierwszej klasy, więc powtarzanie tego za rok i w pierwszej klasie słabo widzę, młoda chce bardzo iść do szkoły.
      Nie pójdzie też do szkoły jeżeli nie zdążymy się przeprowadzić bo to wrażliwiec nielubiący zmian i psycholog stwierdziła, że lepiej w takim układzie zostawić ją w przedszkolu niż zmieniać po roku lub w trakcie roku szkołę do której będzie musiała jakiś czas się przyzwyczajać.
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
    • 16.02.12, 15:20 Odpowiedz
      Ja widzę 2 plusy:
      - zyskuje jeden rok 'dorosłego życia'. Dla mnie ważne, bo dla mnie ten okres studia-po studiach był NAJ-FAJ-NIEJ-SZY i moim dzieciom też tego życzę. Być może to jest ważniejsze dla dziewczynek, które pewnie w końcu przypili czas na dziecko, niż dla chłopaków, których żadne wojsko już nie goni.
      - program 1 klasy jest naturalnie dostosowany do 6latków.

      U mnie jeszcze zagrało to, że młodszy szedł do przedszkola i chciałam ich rozdzielić.

      Na razie jestem bardzo zadowolona.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj



Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.