Dodaj do ulubionych

Kiedy rodzice mają różne spojrzenie na wychowanie

13.04.12, 00:32
Jeśli zdarza Wam się miec calkowicie odmienne zdanie w kwestii wychowania dziecka jak funkcjonujecie? Wypracowujecie kompromis i się go oboje trzymacie, czy może dziecko przyzwyczaja się, że to co przechodzi gładko z jednym rodzicem, z drugim absolutnie nie ma prawa bytu?


--
ABoTak
Edytor zaawansowany
  • 13.04.12, 00:41
    Kompromis.
    Niestety tylko to ma sens. Próbowałam kilka razy przeforsować swój pomysł, mąz też próbował.Nigdy na tym nic nie zyskaliśmy a jedynie traciliśmy i my i niestety dziecko.
    Raz nawet po cichaczu starałam się dziecku wpajać coś co jest niezgodne z poglądami ojca. znaczy się męża mego. skończyło się bijatyjką w przedszkolu i wizytą u dyrektora placówki. a później pogadanką wychowaczą ( mnie trzeba było wychować a nie córkę ) i dałam sobie spokój z takimi manewrami.
    --
    Sadośka blogująca raczej
  • 13.04.12, 10:02
    Jesteśmy zgodni jeśli chodzi o ogólną metodę wychowywania. Czasem zdarzają się incydenty, że na przykład nie podoba mi się, co mówi mąż czy jak reaguje (albo ja), wtedy się kłócimy.
    Czasem rozmawiamy o tym na spokojnie, czasem złościmy na siebie przy młodym.
    Staram się tym nie przejmować, normalnie, że w rodzinie nie zawsze jest zcałkowita zgoda.
    Mam nadzieje, że przekaz jest taki, że nam zależysmile

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • 13.04.12, 10:08
    Ostatnio u drzyzgi był program:
    Najpierw się pozabijamy, niż dzieci wychowamy
  • 13.04.12, 10:17
    No to jest problem.
    U nas wystapił, z moim byłym mężem dzieliły nas wizje generalne (on jest za dyscypliną, ja przeciw). Dopóki byliśmy razem, wygrywałam ja. Gdy się rozstaliśmy, dzieci doświadczają dwu stylów i jakoś sobie radzą.
    Mieliśmy jednak żelazne dwie zasady: by nigdy nie omawiać tych spraw przy dzieciach i by nigdy nie nadawać dzieciom jedno na drugiego. Jak dzieci same poruszają temat, to konkludujemy: mamy inne wizje, inne charaktery. Rozumieją to.

    Ich ojczym, a mój obecny mąż, ma poglądy podobne do moich, więc działa ze mną ręka w rękę.
  • 13.04.12, 10:22
    W istotnych sprawach próbujemy wypracowac kompromis i miec wspólne stanowisko, w mało istotnych sprawach każde z nas trzyma się swojej wersji i wówczas dziecko wie, że z mamą to musi tak, a z tatą inaczej... wink
  • 13.04.12, 10:52
    Zdarzało się, za naszych szczenięcych lat, gdy dziecko było malutkie. Konflikty dotyczyły diety (wege, nie wege) i niektórych czynności powiedzmy pielęgnacyjnych. Kompromisu nie było. To był hardcore. To były Mroczne Wieki i na szczęście już tego nie ma, jednak czegoś się po drodze nauczyliśmy. Obecnie mamy wspólne zdanie, a jeśli się pojawiają różnice, omawiamy to i dziecku prezentujemy wspólne stanowisko, ewentualnie z wyjaśnieniem, że np. ja się zgadzam, ale dlatego, że tata mnie przekonał (albo odwrotnie).

  • 13.04.12, 13:21
    sueellen napisała:

    > Jeśli zdarza Wam się miec calkowicie odmienne zdanie w kwestii wychowania dziec
    > ka jak funkcjonujecie?


    Nie mamy tak.

    --
    ''A moja teściowa nazwała mnie dzisiaj ku..., popchnęła mnie i życzyła mojemu mężowi rozwodu ze mną. Mąż się rozpłakał. Jest między młotem a kowadłem''
  • 13.04.12, 13:34
    Och,nie musiałaś zaszczycać nas Twoją wypowiedzią.Wszystkie wiem,że jesteś idealna,masz idealne małżeństwo i idealne dziecko.
    --
    Mówi plemnik do plemnika: "Widzimy się dziś na fejsie?"
  • 13.04.12, 13:52
    W kwestiach zasadniczych zagadzamy się i mamy takie samo spojrzenie na wychowanie.
    Szczegóły są mniej istotne i oczywiście zdarza sie, że każde inaczej myśli.
    Wtedy rozmowa lub stawanie okoniem i forsowanie swego zdania. Nie widzę problemu, dziecko chyba też świetnie się odnajduje. Mama i tata to odrębne jednostki, więc trudno aby byli zawsze jednomyślni.
  • 13.04.12, 14:04
    a co wg ciebie w takiej sytuacji oznacza kompromis?
    bo wg mnie rezygnacja jednej ze stron ze swoich metod
    nie da sie raz tak raz tak wychowywac dziecka, w zasadniczych kwestie wiary, nauki, zachowania
    kompromisy to mozna wyznaczac w malych sprawach np pgladanie TV, tata pozwala cale dnie, mama 20 minut - komrpomis, godzine dziennie
    to czego konkretnie dotyczy twoj problem z pogladami na wychowanie?
  • 13.04.12, 14:21
    > a co wg ciebie w takiej sytuacji oznacza kompromis?
    > bo wg mnie rezygnacja jednej ze stron ze swoich metod

    Kompromis w takim przypadku jest według mnie wtedy, gdy każda ze stron potrafi z czegoś zrezygnować, nie jest np. tak, że jedna narzuca wszystko albo większość. Także wtedy, gdy strony podejmą dialog i ustalą, co jest dla każdego nienaruszalne, co może być zmienione, co jest nieistotne. Wtedy rezygnują, jeśli już, z tego np. co jest mniej istotne, a jeśli jest to zasadniczo istotne, a dla drugiej strony obojętne/nieistotne, nie rezygnują. Albo nawet z czegoś ważnego, ale bez poczucia bycia wykorzystywanym czy zdominowanym.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.