• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Dlaczego ofiara wraca do oprawcy? Dodaj do ulubionych

  • 24.04.12, 07:30
    W sumie to retoryczne pytanie, wiadomo - wychowanie, samoocena itd, niemniej jednak dziwie sie bo jestem typem silnej baby a pod nosem mam historie jak z kiepskiego kina.

    Dziewczyne maltretuje maz. Wielokrotnie przez 3 lata. Bije do nieprzytomnosci, czeka az sie ocknie i bije do nieprzytomnosci ponownie. Pluje jej w twarz. Lapie za gardlo i dusi. Wykreca rece. Grozi ze zakopie ja w ogrodku. Kaze zegnac sie z zyciem. Mowi ze gdyby nie bylo kary to dawno by ja zabil. Ponadto bije ich wspolne dziecko ktore przy ojcu jest nieme.

    Przy pomocy nowego otoczenia dziewczyna decyduje sie od niego odejsc, rzecz dzieje sie w panstwie gdzie natychmiast dostaje tymczasowe zakwaterowanie, faceta aresztuja i dostaje zakaz zblizania sie do niej i dziecka. Niestety wychodzi za kaucja i do czasu sprawy karnej jest na wolnosci. Szuka jej intensywnie i pewnie by mu sie to nie udalo bo panstwo chowa ja efektywnie, tylko ze dziewczyna odbiera od niego maile w ktorych zapewnia ja o swojej milosci, pisze ze zaczyna sie leczyc, ze kocha, teskni, bedzie przenajlepszym mezulkiem. Maile na 3 strony i sam cukier-lukier. Znajomi alarmuja ze w miedzyczasie wyrywaja mu sie po ludziach pogrozki ze niech on tylko ja dopadnie to popamieta. Mnie osobiscie powiedzial ze tutejsze prawo prawem a jak tylko wroca do Polski to...co dokladnie sie nie dowiedzialam bo gada wyrzucilam ze swojego biura.

    No i dziewczyna zaczyna sie lamac. Jest swiadoma ze jesli do niego wroci to ponownej akcji interwencyjnej nie bedzie bo on po tej sprawie karnej (ktora jest w toku) bedzie deportowany. Mimo to lamie sie na bank, zaczyna klamac ze sie z nim nie kontaktowala podczas gdy historia maili swiadczy inaczej. Osoby pomagajace dostaly swojego czasu od niej hasla na skrzynki i pozwolenie by kasowac przychodzace od niego maile, niestety nie ma szans kontrolowac tego 24/7. Zaczyna go zalowac ze przeciez on jest chory i tez mu trzeba pomoc, a on jej wypisuje jakie to swietne rokowania ma ich zwiazek wedlug psychologa.

    Nie wyobrazam sobie wrocic do kogos kto pobil mnie do nieprzytomnosci, do kogos kto zwraca sie do mnie per "ku..." lub "smiec" i grozi ze mnie zabije a dziecko odda do przytulku. No po prostu nie wyobrazam sobie tego.

    Edytor zaawansowany
    • 24.04.12, 07:42
      Co to za cudowny kraj gdzie facet w trakcie oczekiwania na sprawę karną o ciężkie pobicie i maltretowanie zamiast czekać w areszcie na sprawę spokojnie i w majestacie prawa chodzi po ulicach nie kryjąc się specjalnie z tym, że szuka swojej ofiary i stosuje groźby karalne?
      • 24.04.12, 07:47
        Dostal tzw. intervention order. Zlamal go juz dwukrotnie, pojawiajac sie raz w jej miejscu pracy (nie, nie u mnie) gdzie jest zatrudniona na czarno wiec wlasciciel nie zglosi tego, dwa poprzez te maile ale policja czeka na tlumaczenie (niestety, polsko-angielskich tlumaczy u nas jak na lekarstwo) przed wydaniem nowego nakazu aresztu.

        A co by zrobili w Polsce? Cekawa jestem bo ja sama kiedys zglaszalam w Polsce maltretowanie dziecka i uslyszalam ze dopoki nie zglosi ktos z rodziny to policja niewiele moze. Jeszcze mi grozili sprawa za wylamanie drzwi do mieszkania gdzie wpadlam te dziecko ratowac bo wlasnie dostawalo kolejna porcje siniakow.
        • 24.04.12, 07:55
          A Ty sie gazeta nie czepiaj mnie i mojego kraju dla samego sportu bo moj watek nie porusza kwestii ktore panstwo pomoga ofiarom przemocy lepiej, i w sumie malo mnie to interesuje. Uwazam ze tutejsze pomaga adekwatnie bo dziewczyne ukryli natychmiast, dali dach nad glowa i wyzywienie jej i dziecku mimo ze jest tu na wizie studenckiej a wiec praw do socjalu nie ma zadnych. Jesli w Polsce prawo ochroni ja lepiej - super. Mam szczera nadzieje ze tak bedzie. Bo jezeli wroci do meza to niebawem skutkiem sprawy karnej oboje beda musieli tam wrocic, a to od niej uslyszalam ze on ja w Polsce zabije.
        • 24.04.12, 08:04
          Takie wspaniałe praworządne państwo, wspaniałe dla emigrantów wszelkiej maści, a dziewczyna musiała na czarno pracować?
          Nie wiem kiedy była sytuacja opisana przez Ciebie, może 20 lat temu, obecnie policja (i inne powiadomione służby) reaguje na każde takie zgłoszenie (obcej osoby, nie członka rodziny), przykład choćby (nagłośniony przez media) o matce która dała klapsa trzylatkowi w centrum handlowym, przypadkowa osoba wezwała policję, policja interweniowała, będzie sprawa w sądzie.
          Inny przykład, jedna z tutejszych Mam raz się żaliła, że przyszła do niej pomoc społeczna prawdopodobnie wezwana przez sąsiadkę, a ona przecież nic dziecku nie robi po prostu jej dziecko miało wówczas fazę na krzyki i wrzaski.
          Jak z 20 lat temu ostatni raz byłaś w Polsce to teraz siedź cicho.
          • 24.04.12, 08:14
            daj spokój! Za JEDNEGO klapsa to się zgarnia przyzwoitych rodziców a dzieci przeżywają większą traumę widząc targanie matką/ojcem po sądach. Natomiast ciężkich przypadków nadal "nikt nie widzi"
            --
            Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
            • 24.04.12, 08:19
              Widzi, mało to (choćby w serwisie policyjni.pl) przypadków zgarniania konkubentów i innego elementu który pobił niemowlę lub kilkulatka? Całkiem tego sporo. Takie przypadki też się widzi i jest reakcja oraz nagłośnienie.
              Niedawno np. pobicie rocznego dziecka przez ojca uzależnionego od gier komputerowych.
          • 24.04.12, 09:13
            Nie bede siedziala cicho. Jak nie chcesz czytac moich postow czy wypowiedzi to mnie zablokuj, no ale wtedy odpadnie opcja wyzywania sie na mnie za to ze mam sie dobrze poza Polska.
            Dla scislosci to ostatnio bylam w Polsce 2 lata temu a nie 20. A ta dziewczyna jest tu od pol roku, nie od kilku. Jezyka sie nie nauczyla bo do szkoly poszedl maz a ona pracowala calymi dniami. A ze na czarno - coz, u polakow. Sama sie dziwie ze tak woleli bo tu zadnych korzysci z zatrudniania na czarno nie ma a za to same niekorzysci bo od podatku sobie odpisac nie mozna takiego pracownika na czarno.
            • 24.04.12, 11:01
              Nie wyzywam Kochana, tylko ukazuję, że smród jest wszędzie taki sam, i w Polsce i wszędzie indziej. Nigdzie nie ma mitycznej Arkadii jak niektóre forumowe emigrantki chcą tutaj nam wcisnąć.
              • 24.04.12, 14:33
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Nie wyzywam Kochana, tylko ukazuję, że smród jest wszędzie taki sam, i w Polsce
                > i wszędzie indziej.

                Musze Cie zmartwic. W Polsce smrod jest duzo wiekszy, wrecz potezny jest to smrod.
                Opieka nad chorymi, niepelnosprawnymi, pokrzywdzonymi jest minimalna, wrecz smieszna.
              • 24.04.12, 15:17
                Nie uwazam Australii za mityczna Arkadie. Nie jest bez swoich problemow, jest np. jednym z najdrozszych obecnie krajow na swiecie. Ale to inny temat, na inna dyskusje. Mialabym wiecej szacunku do Ciebie gdybys zaproponowala osobna polemike zamiast wskakiwac z kazdy moj watek z tym samym zarzutem. Naprawde jestem taka plachta na byka?
                • 24.04.12, 15:51
                  Jestes, niestety. Mi sie regularnie obrywa za Stany.
                  --
                  Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • 24.04.12, 07:53
      Wnoszę, że tak kobieta albo w ogóle nie jest pod opieką psychologa, albo jest pod opieką nieskuteczną. Nie czas się zainteresować sprawą od tej strony?
      • 24.04.12, 07:59
        Tak, to jest problem. Ona nie mowi po angielsku wcale, psychologa juz miala ale narazie chyba tylko 2 x na przelomie 6ciu dni, kazdorazowo trzeba czekac na tlumacza. Nam nie wolno dla niej tlumaczyc bo nawet my nie mozemy wiedziec gdzie jest przechowywana.
        • 24.04.12, 08:06
          Dobre, jechać i zakładać rodzinę w państwie którego języka się nie zna mimo kilkuletniego pobytu.
          Gdyby nie to, że owa dziewczyna ma kilkuletnie dziecko pomyślałabym, że to nasza forumowa Rosapulchra, ona też wszędzie musi być z tłumaczem.
        • 24.04.12, 08:13
          No to macie clou- ona jest współuzależniona i nie wydobędzie się z tego sama. Wystąpcie do pomocy społecznej, czy gdzie tam, o dofinansowanie na to tłumaczenie czy odpowiedniego psychologa-Polaka.
          Każda instytucja to tylko ludzie, ten punkt widać został zaniedbany. A to jest chyba punkt kluczowy-opisać go i już.
    • 24.04.12, 08:12
      w przypadku mojej niegdysiejszej znajomej - niegdysiejszej, bo zerwała kontakty z dawnym towarzystwem - wszystkie rozmowy kończyły się nieszczęsnym 'ale ja go kocham' i powrotem w ramiona stęsknionego misia, który dwa dni później znowu prał, bo na obiad znowu było to samo. też to dla mnie niepojęte, ale...
      inna rzecz, że ona się go strasznie bała i chyba we własnym przekonaniu wybierała mniejsze zło. tu też tak może być.
      • 24.04.12, 08:17
        Ale tam jest jeszcze dziecko, które sobie samo owego Misiaczka nie wybierało sad
    • 24.04.12, 08:34
      Nie ma ofiar, są ochotnicy.
      • 24.04.12, 08:41
        obawiam się, że to jest troszkę bardziej skomplikowane.
      • 24.04.12, 08:41
        Dziecko tej Pani to też ochotnik?
    • 24.04.12, 08:39
      Znałam podobny przypadek. Dziewczyny chłop tłukł regularnie, przy dzieciach oczywiście (jedno jedno, drugie wspólne), straciła cierpliwość, gdy ją zgwałcił przy tych dzieciach. Odczekała aż zasnął, zaprowadziła dzieci do koleżanki i poszła na policję. Na komisariacie spędziła kilkanaście godzin, tam również została zbadana, pobrano próbki, mimo, że znała angielski to i tak potrzebny był tłumacz, podczas przesłuchania również byli psycholodzy.
      Trafiła na listę emergency, dostała niewielki dom i pomoc socjalną, nikt jej adresu nie poznał, dzieci do/z szkoły zawoziła taksówka, musiała zmienić pracę. Wszystko to było w czasie, gdy chłop jeszcze wolno sobie po mieście biegał. On i jego koledzy odgrażali się jej otwarcie.
      Chłop dostał siedem lat, koledzy próbowali zwiać, ale zostali powyłapywani w różnych miejscach UK.
      I szlag mnie trafił, gdy powiedziała mi, że planuje temu chłopu paczkę do więzienia wysłać.

      --
      Alkohol zabija powoli, ale ja się nie spieszę.
      anielska.blog.pl/
    • 24.04.12, 09:27
      Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, mimo, a może właśnie dlatego, że bliska mi osoba jest taką maltretowaną żoną. I też zawsze wraca. Swego czasu bardzo zaangażowałam się w pomoc jej, wydawało mi się, że jest blisko zostawienia pana i ratowania siebie i synka, kilkukrotnie sama stawałam twarzą w twarz z panem, za co i mnie się od niego oberwało - na szczęście tylko słownie, nie tknął mnie palcem.
      Potem mijało kilka dni, ona wracała, koniec historii do następnego razu.
      Twierdzi, że go kocha, że jest dobrym (!) ojcem, że to tylko kryzys...
    • 24.04.12, 09:31
      Gdybym znała taką osobę i jeśli wróciłaby do oprawcy, dałabym znać jakimś służbom, że dziecko naraża. Ona jest dorosła, dziecko nie ma wyboru. Może jak zabiorą dziecko, to się ocknie. W takich warunkach, o jakich piszesz, gdzie jest pomoc państwa, nic takiej kobiety nie usprawiedliwia.
      --
      Sądzę więc, że z Twoją d... wszystko w porządku. Nawet przejęła funkcje innych narządów. Taka d... to skarb.
      /by braktalentu/
      • 24.04.12, 09:40
        Wlasnie nie wiadomo co bedzie z dzieckiem jesli do niego wroci bo policja ma juz zeznania kilkorga swiadkow ktorzy widzieli bicie dziecka. Znajoma z child protection sygnalizuje ze dziecko moze zostac im odebrane, z tym ze watpie czy trwale bo jak ich deportuja to watpie czy bez dziecka. Dziecko jest obywatelem Polski a my poza Unia. Szkoda chlopczyka, on przy ojcu niemieje, doslownie. Co wiecej, jest to druga rodzina tego faceta, pierwsza zona zwiala (w Polsce) a pierwsze dziecko podobno na tatusia reaguje identycznie co ten maly.
        • 24.04.12, 11:03
          Czyli jednak w Polsce jak się CHCE to można zwiać od oprawcy, a za mityczną zagranicą nawet jak dają darmowe mieszkanie i darmowego psychologa się nie da.
          • 24.04.12, 15:20
            I to jest chyba clue programu. Trzeba chciec. Nikt za nia chciec nie moze. Niemniej jednak jest wokol iej duzo ludzi ktorzy chca ratowac to dziecko.
    • 24.04.12, 09:39
      te wszystkie opisane maltretowane kobiety nie kochaja swoich oprawców, to jest wspoluzaleznienie.

      Niestety trzeba to leczyc, bo one topia nie tylko siebie, ale i swoje dzieci. ich synowie sa takimi samymi pote,m oprawcami dla swoich zon, a córki pozwalaja sie traktowac przez facetów, tak jak ich matki. Innego modelu zycia w rodzinie nie znaja i nie wiedza, ze tu cos nie halo i myli im sie ofiara ze sparwca.
      --
      tutiturum
      • 24.04.12, 11:40
        Bo maja za bardzo stłuczony mózg.
        Obudza się, jak mąż/partner będzie im chciał rozmazać szczękę na ścianie.
        --
        historia-porwania-krzysztofa-olewnika.blog.onet.pl/
      • 24.04.12, 13:58
        Widzisz, ja to wiem, Ty to wiesz. Problem polega na tym, że ona - czy one, bo w większości przypadków to wygląda podobnie - NIE CHCE się leczyć. Ba, ona po pewnym czasie nie wzywa już nawet policji, bo wie, że po interwencji zostają ślady w papierach, a ona tych śladów zostawiać nie chce. Dlaczego? "Bo mu zaszkodzą", bo go kocha. Obłęd.
        A, argument dziecka nie działa, pani uważa, że lepszy taki ojciec, który "czasem" przyłoży ale generalnie jest dobrym ojcem niż brak ojca w ogóle.
    • 24.04.12, 12:01
      podobnie jak oprawcy. Czyli dwie opcje: albo sama wezwie policję i zażąda skierowania sprawy do sądu przeciw oprawcy, albo jeśli tego nie chce (bo kocha, boi się czy ksiądz zakazał) to zostanie potraktowana jako współuczestnik agresywnej bijatyki = dzieci do domu dziecka, a ona i mąż do aresztu. Wiele kobiet, gdyby odpoczęło w areszcie od męża przez 3 miesiące, to by przemyślało swoje życie i następnym razem nie wycofało skargi i same wezwało policję.
      • 24.04.12, 13:59
        Zgadzam się, niestety w Polsce póki co niewykonalne. A szkoda.
    • 24.04.12, 14:09
      Nikt i nic jej nie pomoze, jesli ona sama nie bedzie miala wystarczajaco silnej motywacji, to juz wiesz. Ona sie nadaje do leczenia, to juz tez wiesz. Woman in love pozornie pieprzy jak potluczona, ale - gdyby podzielic przez trzy to, co mowi, ze ofiary tez sie powinno zamykac, to wbrew pozorom ona troche racji ma, to moze byc jedyna szansa na to, zeby przejrzalana oczy - wytlumaczenie jej, ze naraza wspolne dziecko na przemoc i jesli go od tego nie odetnie, to dziecko zostanie odebrane, nie tylko panu, ale i jej, bo to ona je naraza na kontakt z panem.
      Trzeba sie skontaktowac ze sluzbami okolodzieciowymi, zeby to oni zobaczyli, na co narazone jest dziecko - najprawdopodobniej oni znajda dla pani jakiegos psychologa/terapeute, z ktorego bedzie musiala skorzystac, bo alternatywa bedzie umieszczenie dziecka w rodzinie zastepczej.

      --
      http://elizabanicka.pl/eliza468x60.gif
      • 24.04.12, 14:12
        Aaa. Nie wiem, jak wyglada prawo tam, gdzie jestescie, ale byc moze tam tez jest zapis, ze jesli ludzie postronni widza przemoc wobec dziecka i nie daja znac na policje, to tez sa pociagani do odpowiedzialnosci. Mozesz jej od tej strony argumentowac, ze jesli ona sie jeszcze raz z nim skontaktuje, to idziesz z tym na policje, bo nie masz ochoty siedziec za milczenie.

        --
        http://elizabanicka.pl/eliza468x60.gif
        • 24.04.12, 15:31
          Jestem jednym z 6ciu swiadkow ktorzy juz zeznali ze dziecko jest maltretowane. Zostalo jej juz uswriadomione ze jesli sama nic nie zglasza to wedle tutejszego prawa jest wspolwinna, poniewaz jakis czas wynajmowali pokoj u pani ktorej corka pracuje w CPS (child protection services). Nadmienie jeszcze ze maltretowania dziewczyny dziewczyny swiadkiem nie bylam ale bylam tlumaczem pierwszej instancji jak zeznawala na policji i to byly takie opisy ze nie spalam potem cala noc. A ona sie trzesie i placze na sama mysl ze moglaby sie z nim widziec a rownoczesnie lituje sie nad nim ze on tez biedny potrzebuje pomocy i jak on sie wyleczy z agresji bez jej pomocy.
      • 24.04.12, 14:55
        gdyby sie je aresztowalo to on i ona w pierdlu byloby bonnie i clyde normalnie wyjeci spod prawa a caly swiat przeciwko niej i jej misiowi niestety.


        --
        --

        sygnaturka na urlopie
    • 24.04.12, 14:57
      jak panna ma watpliwosci i ciezko jej sie wyrwac trzeba jej tlumaczyc ze robi zle - ale przede wszystkim zabrac dziecko z tego piekla jak najszybciej!!

      --
      --

      sygnaturka na urlopie
    • 24.04.12, 15:44
      Ano dlatego, że rola ofiary wciąga tak samo jak rola kata.
    • 24.04.12, 15:44
      skuteczna-psychoterapia.pl/a_dlaczego-ofiary-przemocy-nie-odchodza.php
    • 24.04.12, 16:00
      Dla mnie temat bolesny, ale napisze.
      Bylam w podobnej sytuacji. Maz , Amerykanin, zaczal sie nade mna znecac w rozny sposob, zamykal mnie w domu na klucz, glodzil, rozne rzeczy byly-nie na forum publiczne.
      Kiedy w koncu udalo mi sie uciec...bylo trudno. Pierwsze tygodnie czulam sie bezradna jak dziecko, nie wiedzialam co z soba zrobic, chcialam wrocic, bo to bylo zlo-wiedzialam ze w koncu pewnie mnie zabije-ale to bylo zlo znane. Natomiast ten caly swiat wokol byl nieznany, nie mialam pomocy fachowej , pomogla mi jedna kobieta, poprzednio z nim zwiazana, ale nie mogla duzo. Nie mialam pieniedzy i dokumentow.
      Po powrocie ze swojego wyjazdu zaczal mnie szukac, wiec wiedzialam ze musze uciekac dalej od niego, ze mnie znajdzie. Dostalam sie do YWCA (schroniska dla maltretowanych kobiet) w innym stanie.
      Mialam mozg wyprany, ze jestem nikim. Do dzis z tym walcze, przeszlam roczna terapie trzy razy w tygodniu bo mialam mysli samobojcze, wpadalam w spiaczke przy wiekszym stresie. Zdiagnozowano PTSD.
      Dzis nie jest duzo lepiej, PTSD jak mialam tak mam, lek przed ludzmi i spiaczka tez. Nie wrocilabym do niego, ale z samoocena dalej kiepsko. Mysle ze ta dziewczyna po prostu jest dalej na tym poczatkowym etapie samooszukiwania sie lub wie dobrze, ze bedzie zle, ale to dla niej mniejsze zlo niz bycie samemu w tym obcym swiecie. Nie umiem tego lepiej wytlumaczyc.
      --
      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • 24.04.12, 16:04
        Moj ex, jak mnie znalazl, tez wypisywal do mnie slodkie maile, jakby nic sie nie stalo, a do owej kobiety mowil ze jedzie do tego stanu na pogrzeb, i pretensje ze 'ukradla mu zone''. Moj. Mial sadowy zakaz zblizania sie na blizej niz kilometr, zakaz posiadania broni , zakaz kontaktu, jakiegokolwiek, ale mial go gdzies. Moj terapeuta stwierdzil ze ma osobowosc socjopatyczna, narcystyczna.
        Dalej sie boje ze kiedys mnie znajdzie-i zabije. Bo uciekla mu jego wlasnosc.

        --
        Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • 24.04.12, 16:10
        Tak. Ona dzis plakala ze jest sama na obczyznie, ze nie ma swojego miejsca a ponadto jest zla osoba bo "jemu to zrobila". Poza maltretowaniem fizycznym bylo dokladnie to co wymienilas. Byla zamykana, rozliczana z kazdej minuty poza domem, miala wmawiana zdrade z kazdym facetem ktory sie do niej odezwal. Jest cieniem, nie wiem czy wazy z 45kg przy 170cm a ten mezus dobrze ponad 100kg nosi. Nie miala wlasnego konta, jej pensja wplywala na konto meza. Czasem pan i wladca kupowal jej ciuch i musiala za to dziekowac przez kilka dni. A jak ja zbil to musiala jego przepraszac. Samoocene ma zerowa. Byla w glebokim szoku ze wogole ktos chce jej pomoc, stanac za nia.
        • 24.04.12, 16:19
          Hamerykanka, czy moglabym Ci podac jej maila (na priv oczywiscie)? Moze dalaby jej cos rozmowa z kims kto byl w podobnej sytuacji. W czwartek ma spotkanie z doradca imigracyjnym, jego maja deportowac a w tej sytuacji ona nie ma po co do Polski wracac bo zapowiedzial ze ja tam dopadnie. Nie demonizujac Polski to mysle ze facet ma tam szersze pole do dzialania chociaz poprzez to ze ma jakies swoje znajomosci, z tego co slyszalam to dosc metne.
          • 24.04.12, 18:13
            Nie ma sprawy, moge sprobowac z nia porozmawiac. Nie wiem, czy to pomoze, bo jak widzialam w YWCA wiekszosc kobiet mimo pomocy, warsztatow psychologicznych itp wracala do swoich mezow. Ja bylam silniejsza, ale drogo za to zaplacilam..i dalej place.
            Ale sprobuje.
            --
            Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
        • 24.04.12, 18:16
          Heh, moj ex nie chcial kupowac mi podpasek, dopiero zrobil to, jak zagrozilam ze podre jego przescieradlo na podpaski. Poronilam i tez nie wzial mnie do szpitala, wykrwawialam sie, a on zamknal mnie w domu na klucz, powiedzial przed wyjsciem ze ma gdzies czy nie zdechne. I wyszedl, na dwa dni.
          Wylizalam sie. Ale bylo ciezko.


          --
          Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.