Dodaj do ulubionych

Weźcie mnie kopnijcie

05.05.12, 19:37
Nie pisze pod swoim nickiem, bo to trochę zbyt prywatne zwierzenia będą...
W skrócie - rodzice pili - ja, jak tylko była możliwość się wyprowadziłam. Za kilka lat zmarła moja mama. Jakiś czas po jej śmierci rodzina zaczęła mnie namawiać, żebym się do ojca wprowadziła, bo sam sobie nie radzi, bo biedny, nieszczęśliwy itd Że potrzebuje mocnej ręki i na pewno wszystko będzie dobrze. Tłukli mi to do łba i tłukli i w końcu zżerały mnie wyrzuty sumienia - że ja jedynaczka, że tylko go mam, że może rzeczywiście wyrodna córka ze mnie.
Wyremontowałam mu tą norę do stanu używalności i poszłam na to. Od tego czasu minęły trzy lata - niestety, ojciec pije nadal bez krępacji. Życie z nim to ciągła walka z kolegami melinującymi się tam pod moją nieobecność, z jego pijackim brudem i syfem. Tak się żyć nie da i nie chcę tego dalej ciągnąć. Powstała wielkopomna decyzja, aby się wyprowadzić. I co ? i pstro. Mam wyrzuty sumienia, że jak się wyprowadzę, to znowu z mieszkania będzie melina a on brudny, zarośnięty i ....samotny. Taka ze mnie głupia córka. W sumie to ani mnie nie bije, ani nie wynosi rzeczy na przepicie, ani nie robi żadnych awantur.....tylko samo życie z wiecznie pijanym człowiekiem jest tak potwornie męczące. Mam nawet wyrzuty sumienia, że chce mu pralkę zabrać ( w mieszkaniu do którego mam się wyprowadzić jej nie ma ). Szukając czegoś do wynajęcia też najchętniej sprawdzałam oferty blisko niego, żeby go odwiedzać. Toż to paranoja jest - facet ma w odwłoku moje zdanie i prośby a ja mam wyrzuty sumienia, że mam go zostawić samego.
Weźcie mnie pogońcie do galopu, bo się sama na siebie wkurzam - w nosie powinnam mieć jego samotność i pijackie problemy. A nie mam...cały czas się martwię jak sobie da radę. Odpowiedzialna się za starego, głupiego dziada czuję. I boję się, że umrze. I że do końca życia będę sobie wypominać, że gdybym została to by może żył. No jak ja mam sobie tą sieczkę poukładać?
Edytor zaawansowany
  • cherry.coke 05.05.12, 19:42
    Wyprowadz sie niedaleko, odwiedzaj czasem, ale nabierz dystansu. Zrobilas co moglas, probowalas, poswiecilas kawalek zycia. Ale to dorosly czlowiek i nie zmienisz go na sile ani nie wyrwiesz z nalogu sad
    --
    Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
  • gazeta_mi_placi 05.05.12, 19:43
    Tabakierka to Ty?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5lq5akzd5.png
  • 8szklanka 05.05.12, 19:45
    Nie, nie tabakierka. I to nie ważne ktosmile Ważne, że kopa potrzebujęsmile
  • thorgalla 05.05.12, 19:53
    Zdecydowanie jesteś DDA.
    Podobną mam historię ale skrupułów nie miałam żadnych tatusia "kochanego" zostawić.

    >>I boję się, że umrze.I że do końca życia będę sobie wypominać, że gdybym została to by
    >> może żył.
    No chyba nie myślisz,że będzie żył wiecznie?I jak niby miałabyś go przed śmiercią uchronić? Zabronić mu pić?Prać,sprzątać,gotować i dbać aby on mógł sobie bezstresowo pić dalej.
    Pomyśl,że Ty się możesz wykończyć wcześniej a szanowny tatuś wyrzutów sumienia nie będzie miał.
    Sama jesteś,bez męża?

    Ja już problemu nie mam,wykończył się i nawet nie zapłakałam nad jego grobem.
    --
    Mówi plemnik do plemnika: "Widzimy się dziś na fejsie?"
  • triss_merigold6 05.05.12, 20:01
    Idź na terapię dla współuzależnionych. Pierwsze czego się dowiesz to to, żeby alkoholika zostawić samemu sobie - jest dorosły i może podejmować dowolne decyzje. Może nawet podjąć decyzję o leczeniu, ale nie zrobi tego dopóki będzie miał ratownika/opiekunkę/matkę Teresę.
    Swoim wprowadzeniem się do niego, wyremontowaniem nory, znoszeniem pijackiego towarzystwa etc. tylko spychasz go głębiej w uzależnienie.
    Daj mu szansę i odetnij się.
  • sonia-3 05.05.12, 22:20
    To bardzo mądra wypowiedź.
  • zeldaf 29.09.13, 20:00
    Zgadzam się z Triss. I trzymaj się. Nie znam bardziej wyniszczającego uczucia niż poczucie winy. Daj szansę jemu i sobie. Przecież Ty również - tak jak on - masz jedno krótkie życie do przeżycia.
  • antyideal 05.05.12, 20:08
    Szkoda życia.
    Juz tyle Ci go zmarnował, moze nie zmarnował, zatruł...
    Nie masz wobec niego zadnego dlugu, próbowalas pomóc, odrzucił to.
    Teraz ratuj sama siebie, idz na terapię i żyj swoim życiem.
  • kora20 05.05.12, 20:29
    Proszę bardzo, kopięsmile
    Wyprowadź się, ale nie blisko tylko trochę dalej. Najlepiej by było na drugi koniec Polski, ale może być do innego miasta, ale chociaż z godzinę drogi samochodem.
    Ojciec jest dorosły i jeżeli nie jest w widoczny sposób niepełnosprawny, to sobie poradzi. Może pozna jakąś kobietę. Jak ty z nim mieszkasz to nie ma motywacji.
    Pralkę bym zostawiła, żeby brudem nie zarósł. Kupisz sobie nową na raty.
    Twoja rodzina to także ojca rodzina, powiedz im, że się wyprowadzasz daleko i masz nadzieję, że jako rodzina będą się ojcem opiekować.
  • zeldaf 29.09.13, 20:02
    O właśnie. Też bym zostawiła pralkę smile
  • noname2002 30.09.13, 09:46
    > Twoja rodzina to także ojca rodzina, powiedz im, że się wyprowadzasz daleko i m
    > asz nadzieję, że jako rodzina będą się ojcem opiekować.

    O to to, jak to łatwo być dobrym i szlachetnym cudzymi rękoma.
  • kufferrek 05.05.12, 20:34
    Idź na terapię dla DDA. Jesteś współuzależniona. Tyle z kopów. Musisz zadbać o siebie a nie o pijaka.
    --
    http://img1.jurko.net/avatar_2298.gif
  • 8szklanka 05.05.12, 20:43
    Heh no kiedyś byłam na DDA, dawno temu, ale chyba na kiepską terapię trafiłam, bo nic nie dała..a pomocy szukałam wszędziesmile łącznie z Monaremsmile
    Więc stwierdziłam, że dam radę sama. Choć nie powiem ta pierwsza wyprowadzka to też było mnóstwo stresów i łez. I później te wyrzuty, że jak się wyprowadzałam to matka w miarę dobrym stanie była a po 2 latach była wrakiem człowieka i zmarła. Kurczę, że ja jedynaczką być muszę, może z rodzeństwem było by łatwiej...
    Ja wiem, ja naprawdę wszystko wiem, ale jakiś taki strach za gardło ściska, że jak go nie przypilnuję to też umrze...to nie jest młody człowiek.
    Męża nie mam, ale mam partnera, z którym właśnie od czerwca się przenosimy. Już wszystko zaklepane i dopiero teraz gdy jest klepnięte to wiem jak ciężką walkę ze sobą będę musiała stoczyć. Koszmar. Stanowczo za miękką dupę mam, stanowczo.
    Nie gniewajcie się, ale tak tylko wygadać się chciałamsmile Sorry za smuty, ale chłop w ogóle nie rozumie moich wynurzeń. Słucha, słucha, ale widzę, że ma ochotę w łeb się popukać czemu ja z radości nie szaleję.
  • marzeka1 05.05.12, 20:49
    No to biorę zamach i wirtualnie kopię, czujesz? MUSISZ, po prostu musisz się wyprowadzić i zrozumieć, że NIE JESTEŚ , po prostu nie jesteś odpowiedzialna za życie ojca: jego chlanie, jego decyzje. Chcesz życie zmarnować? Nie szkoda ci go? Kopa ponawiam smile
  • bi_scotti 05.05.12, 21:05
    Wyrzuty wazna sprawa i nie da sie ich tak po prostu nie miec. Moze spojrzyj inaczej na Twoj uklad z tata: w jakims stopniu wspierasz jego nalog. Tak dlugo jak to bedziesz robic, on swojego dna nie osiagnie i nie bedzie mial tej swojej szansy na odbicie sie. Wiec dla swojego ale rowniez dla JEGO dobra, musisz go zostawic sam na sam z butelka. Inaczej nic z tego nie bedzie. Milosc musi byc madra. Cherry dobrze radzi - nie zniknij totalnie, trzymaj z daleka reke na pulsie, bo inaczej to faktycznie Twoj wlasny guilt trip Cie pochlonie ALE zostaw go samego. I bez pralki! Roznie bywa i na dwoje babka wrozyla: moze sie zapic na smierc ale moze tez znalezc to swoje dno i poszukac AA. Cokolwiek nie zrobi, to i tak NIE ZALEZY od Ciebie - Ty mozesz jedynie spowolnic proces pierwszego rozwiazania lub przyspieszyc drugiego. Dbaj o siebie!
  • riki_i 05.05.12, 21:17
    8szklanka napisał(a):

    > Więc stwierdziłam, że dam radę sama. Choć nie powiem ta pierwsza wyprowadzka to
    > też było mnóstwo stresów i łez. I później te wyrzuty, że jak się wyprowadzałam
    > to matka w miarę dobrym stanie była a po 2 latach była wrakiem człowieka i zmarła.

    No więc ja cię kopał nie będę.

    Bardzo łatwo jest powtórzyć jak echo za wszystkimi, idź, nie oglądaj się za siebie, albo się otrząśnie, albo zdechnie.

    Dużo gorzej człowiek się czuje, jak sobie pójdzie, a ten pozostawiony alkoholik, będący najbliższą rodziną, faktycznie wykituje w nieprzyjemnych okolicznościach. Jeśli w takiej sytuacji nie ma się wyrzutów sumienia, to chyba wyłącznie po zaaplikowaniu sobie dożylnie pół litra.

    Moja rada - wyprowadzka gdzieś w miarę blisko i krótkie wizyty dwa razy w tygodniu. Jeśli tato denat , jeśli menele w mieszkaniu itp.- wchodzisz i wychodzisz zostawiając dosadną kartkę w widocznym miejscu. Jeśli tato w stanie w miarę - siedzisz godzinkę, rozmawiasz, delikatnie możesz coś tam pomóc.
    Czyli - nie zagłaskiwać, ale też nie robić "zimnego wychowu cieląt".
  • aandzia43 29.09.13, 20:11
    > Dużo gorzej człowiek się czuje, jak sobie pójdzie, a ten pozostawiony alkoholik
    > , będący najbliższą rodziną, faktycznie wykituje w nieprzyjemnych okolicznościa
    > ch. Jeśli w takiej sytuacji nie ma się wyrzutów sumienia, to chyba wyłącznie po
    > zaaplikowaniu sobie dożylnie pół litra.

    Tekst typowy dla przedstawiciela społeczeństwa przeżartego alkoholem, w którym uzależnienie i współuzależnienie jest wewnętrzną normą, w którym alkoholik czy nadużywający alkoholu jest świętą krową i w którym lekarze polecacją ciężarnym wino na zdrowotność.
    Wykituje niezależnie od tego, czy się ktoś będzie nad trząsł czy nie. Może tylko trochę wcześniej, kiedy się go zostawi samemu sobie.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • chipsi 30.09.13, 09:56
    Nie prawda. Jeśli facet się zapije na śmierć to dlatego że pije właśnie, nie dlatego że został sam. Sam nie jest, ma przyjaciół podobnych sobie, jak widać ważniejszych dla niego niż własne dziecko.
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • nangaparbat3 29.09.13, 19:55
    A tak mi przyszło do głowy, ze nawet ojciec-pijak może w chwili otrzeźwienia chcieć, by jego corka miala normalne, szczęsliwe życie.
    Calkiem sam on nie zostanie - bedzie mial kumpli, tych co zawsze, a moze i jakąs kumpele sobie przygrucha, to nie jest wykluczone. On dorosly, Ty dorosla - już czas smile
    --
    Nanga ma odwrócone pojęcie złego i dobrego, jestem przyzwyczajona. Kawka74
  • suazi1 05.05.12, 22:11
    I może to co napiszę będzie na wyrost, ale najlepiej pomogłyby Tobie osoby zajmujace sie tym problemem. Czyli terapia dla dda.
    --
    "Ja nie zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić!!!" by pJ
  • mood_indigo 05.05.12, 22:14
    Z terapią DDA to trochę tak jak z samym alkoholikiem - jeśli sama nie chcesz to nic nie da. A że do tego kiepsko trafiłaś - nic nie wyszło. Powiem Ci, że teraz też nie czuję w Twoich słowach determinacji i decyzji - mylę się?
  • sensu.brak 05.05.12, 22:49
    Nabierz trochę dystansu do tego starego dziada. Ty masz wyrzuty sumienia, że "on umrze" - on nie ma wyrzutów sumienia, że tobie bruździ w życiu. No powiedzmy, że rzeczywiście umrze, to dlaczego niby ma być to twoja wina? A jak umrze bo wątroba nie wytrzyma, a jak umrze bo po pijaku zamarznie na ulicy itd itd. Twój ojciec jest pijakiem. Robi to co lubi i nie zdołasz go sprowadzić na dobrą drogę. Nie i tyle. Jak typowe dziecko alkoholika (czytałam, że DDA to jeden z psychologicznych mitów) masz przerośnięte poczucie odpowiedzialności, ale po prostu zluzuj i pogódź się z tym, że obecny tryb życia zaprowadzi ojca na cmentarz prędzej czy później, niezależnie od twoich wysiłków. Ciężkie takie życie w oczekiwaniu na wyrok... Ale może zdarzy się cud. Mój pijak pił odkąd pamiętam. Rok temu o dostał "żółtą kartkę", przeżył, ale teraz musi zażywać lekarstwa, których absolutnie nie można łączyć z wódą. I mając do wyboru życie albo śmierć, wybrał życie. Nie pije. To zupełnie inny człowiek, tak bardzo, bardzo żałuję, tych wszystkich zmarnowanych lat...
  • asocial 05.05.12, 23:23
    Rodzina sprytna.... zrzuca ciezar na ciebie, potegujac dodatkowo poczucie winy. Sami jakos sie nie garna do pomocy?
    Wyprowadz sie i zacznij myslec o sobie. A jesli chcesz konkretnych, bardzo obiektywnych argumentow, to prosze:

    - Twoj ojciec nie bedzie sam, ma przeciez kolegow (tych od picia)
    - nie wszystko jest na twojej glowie, bo mimo ze jestes jedynaczka, masz przeciez rodzine, o ktorej piszesz, wiec oni teez mogliby pomoc

    No i najwazniejsze, dziewczyny juz Ci to napisaly: choccby serce ci krwawilo (w koncu to najblizsza rodzina) to nie mozesz z nim mieszkac i w ten sposob mu POMAGAC W ALKOHOLIZMIE. Twoja obecnosc w jego domu szkodzi. Wiec jesli naprawde chcesz mu pomoc to powinnas sie wyprowadzic.
    I tak robisz duzo- bedziesz mieszkala w poblizu i czesto go odwiedzala. Czego wiecej chciec? Sa ludzie, ktorzy odwiedzaja swoich rodzicow niealkoholikow kilka razy w roku zaledwie, z powodu odleglosci, braku wiezi, braku czasu, etc...Ty, tak czy inaczej, bedziesz w poblizu. Pralke moze mu zostaw.

    8szklanka napisał(a):

    Jakiś czas po jej śmierci rodzina zaczęła mnie namaw
    > iać, żebym się do ojca wprowadziła, bo sam sobie nie radzi, bo biedny, nieszczę
    > śliwy itd Że potrzebuje mocnej ręki i na pewno wszystko będzie dobrze. Tłukli m
    > i to do łba i tłukli i w końcu zżerały mnie wyrzuty sumienia - że ja jedynaczka
    > , że tylko go mam, że może rzeczywiście wyrodna córka ze mnie.
  • 8szklanka 06.05.12, 09:57
    Dzięki wszystkim. Umiecie napisać nie ma cosmile
    Wyprowadzę się tak czy siak. Będę przyjeżdżać, bo to w sumie będzie 20 minut tramwajem. No i jak będzie potrzeba to zawsze w kryzysie awaryjnie będę mogła tam przenocować - mój pokój będzie zamknięty i całkowicie wyposażony, więc będę miała bufor, że jakby co...
    Ehh głupi dziad. Jak można nie docenić takiej gwiazdki z nieba jak ja?smile)
    W sumie nie zostawiam go na pastwę losu - jak się wprowadzałam to nie miał prądu, gazu..niczego. I groszową emeryturę. Teraz ma wręcz luksusy - wszystkie media, nowe meble, lodówkę, kuchenke etc. I dwa razy wyższe świadczenie emerytalne ( ile ja się za tym nabiegałam...). Ja w jego sytuacji bym prowadziła wesołe życie staruszka. Co zrobi nie wiem.
    Dziś w nocy się doigrał - jak wróciłam wieczorem z pracy to oczywiście spał. I pół nocy wył z bólu, bo mu się wątroba odezwała. Ciekawe czy go to czegoś nauczy.
    Dzięki piękne za wszystko - emamy nie są takie złe jak w innych wątkach sobie wyrzucacie. Miłego dnia - już pod moim nickiem:p
  • 8szklanka 06.05.12, 10:01
    Aha, w ogóle wiecie jaki to jest stres być dzieckiem alkoholików? Ciągle się boję, że geny wezmą górę i skończę jak oni. W sumie prawie nie piję, okazjonalnie i bardzo mało. Ale jak czasem latem tak bez przyczyny zachce mi się piwa z sokiem to włącza mi się czerwona lampka - a jak to początek alkoholizmu?? A jak to te pieprzone geny się odzywają i zaczynają mnie staczać po równi pochyłej? Porażka normalnie. Najchętniej to bym sobie wspomnienia wymazała i wszczepiła nowe.
  • bezpocztyonline 06.05.12, 10:05
    To tobie przeszkadza brud, nie jemu.

    Jeśli zacznie mu przeszkadzać, to na pewno sam zacznie coś z tym robić.
  • etonmess75 29.09.13, 19:34
    Nie masz nad czym się zastanwiać.
    Twój ojciec zmarnował swoje życie, nie pozwól, zeby zmarnował Twoje.
  • nangaparbat3 29.09.13, 20:00
    rozumiem wyciaganie starych watkow, ktore rozwazają problemy ogolne - ale takie, gdzie dziewczyna prosi o konkretną radę, na już - a to "już" bylo połtora roku temu???
    Czuję się wystrychnięta na dudka.
    --
    Nanga ma odwrócone pojęcie złego i dobrego, jestem przyzwyczajona. Kawka74
  • zeldaf 29.09.13, 20:08
    No idiotyczne. Też się dałam złapać.
  • mayaalex 29.09.13, 20:11
    No jak to po co? Po to, zeby zareklamowac jakas poradnie udzielajaca porad online sad i mam wrazenie, ze tego linka widze nie po taz pierwszy - albo na zyciu rodzinnym albo na psychologii tez juz to widzialam sad
  • bloopsar 29.09.13, 20:28
    To jest zawsze robione w tym samym celu, dla doklejenia spamu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,135623024,147172646,Re_Wezcie_mnie_kopnijcie.html?wv.x=2
    A moderacja wesoło tłumaczy, że wyłączenie archiwizacji jest 'dla użytkowników' i 'z myślą o was, drodzy forumowicze' i 'wcale nie dla wygenerowania dodatkowego ruchu' i blablabla uncertain
  • aandzia43 29.09.13, 20:16
    Jako córka, członek rodziny, osoba mieszkająca z ojcem możesz wysłać ojca na leczenie przymusowe. To nie jest trudne do przeprowadzenia, wiedzę, jak tego dokonać uzyskasz w każdej poradni. Czy to doprowadzi do cudownego uleczenia ojca? A kto wie? Ja znam takich, co skierowani odgórnie na odwyk coś tam sobie w głowie przestawili i nie piją już wiele lat. Jeśli nawet szanse są nikłe, ty zaznasz chwili odpoczynku psychicznego, świadomość, że zrobiłaś coś sensownego i może w końcu zajmiesz się swoją terapią.

    --
    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
  • laquinta 29.09.13, 20:33
    gdy rodzice nie inwestuja w dziecko, a maja z dziecka korzysci, ktorych moga pozazdroscic rodzice inwestujacy.
  • coca-cola100 29.09.13, 23:48
    Doskonale rozumiem cie,mam znajomego alkoholika,ktorego zostawila rodzina i nie moge przestac mu pomagac nie potrafie,tez sie boje,ze jak nie zje codziennie obiadu to w koncu umrze,wiec nosze te obiadki.
    Mieszkanie z kims takim katastrofa to jasne,ale ja bym zagladala,dbala zeby przy tym piciu nie zapomnial o posilkach,zeby przynajmniej nie wygladal jak wybacz menel.
    Nigdy nie zostawilabym na pastwe losu wlasnego ojca kim on by nie byl.
    Nie kopne cie i nie powiem,ze jestes glupia i masz go zostawic.
    Jestes bardzo szlachetna osoba o wielkim sercu i jezeli zrobisz to w brew sobie jak cos sie stanie bedzie cie to meczyc do konca zycia i forum ci nie pomoze.
    Wyprowadz sie bo szkoda zycia,ale zagladaj do ojca.
  • vilez 30.09.13, 07:48
    Ja Ci opowiem malutką historię (malutka, jak na Twój problem). Ale emblematyczną. Mój ojciec palił jak smok, strasznie, tak ze 40 dziennie. Paliło zresztą prawie całe jego otoczenie- wszyscy kumple, kuzyni itd. Palił oczywiście w mieszkaniu i PRZY NAS. Tłukłam mu do łba, czasem się zbierał w sobie i rzucał to gawno, na dwa-trzy dni.
    No i raz, w jego imieniny, przyjechałam z malutkim dzieckiem (bo bardzo chciał). I zaczęli palić. Wszyscy. Siwo od dymu. Zebrałam się do wyjścia. Nie, nie mam wychodzić, oni zaraz przestaną, zresztą wywietrzą. Oczywiście palenie szło w najlepsze. I mnie ...urwa jasna trafiła i powiedziałam mu przy wszystkich, że jestem tu ostatni raz z dzieckiem, że nigdy ale przenigdy nie przyjdę z nim do takiego syfu. Never. I mówiłam to śmiertelnie poważnie, coś we mnie pękło. Wtedy ojciec powiedział, że to jego ostatni papieros w życiu. Ja i tak wyszłam. Ale jak wychodziłam, to była cisza jak makiem zasiał. (Tak, spieprzyłam mu imieniny).
    I to BYŁ ostatni papieros. Rzucił od ręki. Powiedział mi po tym, że miałam coś takiego w oczach, że WIEDZIAŁ, że musi rzucić.

    Tak, że wiesz... Doszłaś do takiego momentu? Nie. No to dojdź. Szybko. Zacznij chronić siebie, jak ja chroniłam dziecko (i nie tylko dziecko).
  • lampka_witoszowska 30.09.13, 09:06
    ku...ki, znaczy? wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • 8szklanka 30.09.13, 10:25
    No witamsmile Co ja paczę - mój wątek odkopanysmile
    Mogę Wam napisać dalszy ciąg tej historii. Niestety bez szczęśliwego zakończenia. Ojciec bez mojego bata nad głową przeżył niecały rok. Zmarł kilka miesięcy temu. Po mojej wyprowadzce puścił hamulce kompletnie. Dzień w dzień był pijany. Zakończyło się to delirium i jego pobytem w szpitalu odwykowym. Niestety po wyjściu siadły mu nerki i odjechał na tamten świat... Smutne, ale było do przewidzenia niestety. Plus jest taki, że przez trzy tygodnie w szpitalu i jakieś dwa po nim był trzeźwy jak niemowlę. Strasznie się wtedy przestraszył i widziałam, że chyba rzeczywiście się opamiętał - szkoda, że wtedy gdy zaczął żyć normalnie i wydawać emeryturę na herbatę lipton organizm odmówił posłuszeństwa. Był to jeden z najlepszych naszych miesięcy ...Więc no tak sobie się to potoczyło...
    Pozdrawiam 8szklanka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.