borys314 napisał:
> Hah, ja jako młodzieniec miałem duży pociąg do starszych ode mnie kobiet, ale r
> ówieśnicami też nie gardziłem.
>
To zrozumiałe, chocby dlatego, ze, mówiac troche nieładnie, popyt przewyzsza podaż
Nawet teraz, gdy czasy sa obyczajowo nieco smielsze niz lat temu powiedzmy dwadziescia.
Zresztą chęć zakosztowania kobiecej dojrzalości przez wchodzących w zycie mlodziencow istnieje chyba jak swiat swiatem...
>
> Ja też jakoś dziwnie wolno dojrzewałem - psychicznie, emocjonalnie, mentalnie -
> a raczej przeszedłem ekspresowy kurs dojrzewania, kiedy mi się dziecko urodził
> o. Kurs, który chyba jednak nigdy nie został właściwie zakończony. Zęby mądrośc
> i do dzisiaj mi nie wyrosły.
>
No tak, urodzenie sie dziecka to wlasciwy moment, by zorientowac sie, ze pora trochę dojrzec

)A przynajmniej nauczyc sie obowiazkowosci i odpowiedzialnosci i pozbyc zludzen, ze jest się pępkiem świata.
No, moze nie na stałe, dopóki dziecie trochę nie podrosnie, potem z czystym sumieniem mozna wrocic na starą ścieżkę pielęgnowania milosci wlasnej
> A pani jest świeża i zdecydowanie młoda duchem - i to mimo że właśnie się rozwo
> dzi. Tak, tak, ja się nią odmładzam, a ona leczy mną rany po nieudanym małżeńst
> wie. Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością.

Ale to nie "moja" pan
> i - nikt tu do nikogo nie rości sobie praw.
>
Tylko ciekawe czy pani ma równie lekkie podejscie..
> W jakim wieku jest Twe dziecię?
>
>
Osiem, jeszcze malinek na szyi nie przynosi, ale juz w te Walentynki dostal gorące wyznanie milosne, ktore skrzetnie ukrył na dnie szuflady, udaje, ze nie widze.
Ach te przedsiebiorcze dziewczynki