Dodaj do ulubionych

a kiedy przyjezdzaja do Was goscie turystycznie

18.05.12, 13:28
to bierzecie urlop, zeby im okolice pokazac?

Oczywiście, jeżdżę z nimi każde popołudnie, cały weekend poświęcam gościom, dostali też specjalny przewodnik, opracowany przeze mnie, z mapkami i zdjęciami z googlestreet, i komórkę awaryjną, z której mają dzwonić, gdyby się zgubili.
Komórkę zostawiają regularnie w domu, i nie przychodzi im do głowy wysłać sms-a z polskiego telefonu. Przyjechali na tydzień.

Uwielbiam mieć gości, ale tydzień urlopu za każdym razem...

--
On nie jest winny, on jest inny

Z dzieckiem w Moskwie
Edytor zaawansowany
  • chipsi 18.05.12, 13:33
    A dokąd zapraszasz? wink
    Bo jak w jakieś naprawdę cudne miejsce to ja sie wpraszam i obiecuje ze nawet popołudnia zorganizuje sobie sama big_grin
    Jak byłam u znajomej dłuższy czas to widywałyśmy się tylko na chwilę wieczorem i to nie codziennie. Do mnie zwalają się głównie na weekend więc nie ma problemu, jak zostają dłużej to ktoś z domu bierze wolne ale nie wszyscy.
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • shellerka 18.05.12, 13:33
    jakoś sobie nie wyobrażam, żebym mogła zaprosić do siebie gości na parę dni, kiedy ja byłabym w tym czasie w pracy.
    no jakoś tak.... dziwnie.
    a teraz, kiedy "odpoczywam" na wychowawczym urlopie, goszcząc przyjezdnych zawsze pokazuję im najważniejsze miejsca w Poznaniu, opowiadam i generalnie dzięki temu też sama poszerzam swoją wiedzę i odkrywam ciekawe miejsca w moim mieście rodzinnym.
    --
    i like to cook with wine. sometimes i even put it in the food
  • kropkacom 18.05.12, 13:46
    Mąż nie bierze urlopu. Ja zawsze proponuje oprowadzenie. Służę informacją i mapami. Telefon tez jak trzeba udostępniałam.
    --
    "Zdolna jestem niesłychanie, najpiękniejsze mam ubranie,
    Moja buzia tryska zdrowiem, jak coś powiem, to już powiem,
    Jak odpowiem, to roztropnie," wink
  • nenia1 18.05.12, 13:52
    Ale to chyba zależy od gości.

    Ja osobiście preferuję zwiedzanie dość samotnicze, czyli ja i chłop, bo zatrzymujemy się tam gdzie chcemy, i robimy co chcemy, a nie co chce grupa czy dodatkowe osoby towarzyszące.
    Oczywiście, że miło jak gospodarz coś od siebie pokaże, zaproponuje, ale dzień w dzień przez tydzień to chyba męczace dla gospodarza i gości. Super spotkać się np. wieczorem, zjeść coś razem, pogadać, wypić, ale od rana do wieczora to nie, ja dziękuję.
  • empirical 18.05.12, 14:46
    Zalezy, kto jest gosciem - jezeli to mlodzi lub/i tez dobrze zorientowani w mapach i ze znajomoscia jezyka, to radza sobie sami, a ja spedzam z nimi czas po poludniu/ w weekend.

    Jesli goscmi sa osoby starsze, badz tez o kiepskiej orientacji przestrzennej lub/i bez znajomosci jezyka to owszem, biore urlop i robie za przewodnika.
  • jak_matrioszka 18.05.12, 15:25
    Jak zapraszam bo chce z nimi pobyc to biore urlop, jak goscie wystapili z zapytaniem czy moga sie u mnie nocowac, to udzielam sypialni i nie interesuje mnie co robia w dzien czy w nocy. Tak samo dziala w druga strone, znajomi biora dzien lub dwa wolnego zeby pobyc z nami, a reszte czasu (jesli jestesmy dluzej) organizujemy sami.
    Dysponuje dodatkowa komorka, pozyczam bo taniej mi sie z nimi porozumiec, nosza z grzecznosci, swoje telefony zalatwiaja swoimi komorkami.
    Zapewniam gosciom sniadania i obiady, rewanzuja sie jak ja u nich jestem lub obiadem na miescie.
    Mam goscinan sypialnie i zazwyczaj tam goscie spia, ale potrafie sobie wyobrazic ze oddalabym komus wlasne lozko (watek na kilka stron na e-mamie, lozko jako strefa intymna kontra szeroko pojeta goscinnosc).
    Uwielbiam miec gosci smile Prowadzilam kiedys dom otwarty, pewne pzryzwyczajenia pozostaja.
  • mruwa9 18.05.12, 15:46
    Nie biore urlopu specjalnie z tego powodu, to nie jest tajemnica, ze trzeba pracowac smile
    Jesli goscie dostosowuja sie do naszego urlopu, jestesmy do przodu. Jesli nie, to zwykle wiedza, ze udostepniamy chetnie dom, kuchnie, rowery, dajemy rozklad jazdy autobusow i mape okolicy, komorke pre-paid, ale gdy wychodzimy do pracy,musza sobie radzic sami. Dajemy przewodniki i wskazowki, co w okolicy warte jest zobaczenia i jak tam dotrzec, to wszystko. Przeciez to zwykle sa osoby dorosle, wiec nie trzeba ich nianczyc ani traktowac jak dzieci.
    W weekend mozemy zorganizowac jakas wycieczke, ale jesli mamy inne wazne zajecia, to tez niekoniecznie poswiecamy cala nasza uwage gosciom. To zwykle fajni i rozsadni ludzie, ktorzy sami tez nie chca jakos strasznie komplikowac naszego zycia.
  • nanuk24 18.05.12, 15:46
    Zalezy kto i na jak dlugo.
    Jezeli jest to bliska rodzina(rodzice, rodzenstwo, tesciowa), ktorzy przyjechali na krotko(tydzien powiedzmy) to biore(bierzemy z mezem) urlop i spedzamy czas na wyjazdach.
    Jezeli sa to moi znajomi, ktorzy przyjechali do mnie pierwszy raz, to biore urlop.
    jezeli sa to ludzie, ktorzy czesto bywaja w tym kraju lub mieszkali i znaja okolice dobrze lub nie maja problemu z samodzielnym poruszaniem sie o okolicy to urlopu nie daje, ale daje im do dyspozycji samochod(lub inny srodek transportu), telefon, mape.

    --
    This boat that we just built is just fine
    And don't try to tell us it's not
    The sides and the back are divine -
    It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
  • volta2 18.05.12, 15:50
    urlopu nie bierzemy, dzieci normalnie idą do szkoły a skoro tak, to ja muszę być na miejscu by ich przywieźć po lekcjach.

    ostatnio przyjechał dalszy znajomy, spał w hotelu więc wpadł do nas tylko na kolację, w sobotę miał pojechać z nami na plażę(i tu miał mąż motywację by nie iść do pracy, ale gdyby musiał to by jednak przedłożył pracę nad kolegę), ale w końcu - zapił i nie dotarł.

    ci, którzy spali, byli nieuciążliwi i sami się sobą zajmowali, włączając w to robienie śniadań, ale to nie byli znajomi/kumple tylko internetowe byty, które potrzebowały podłogi. oczywiście poleciliśmy to co jest do zobaczenia, wieczorem wyszliśmy razem na piwo, to tyle.

    urlop to jest dla rodziny najbliższej i zbyt cenny bo go trwonić na oglądanie dla nas po raz enty tego samego.

    odwrotnie, gdy to ja jestem gościem i to na dodatek liczącym na nocleg - to też nie oczekuję by ktoś urlop brał. wieczorem i ewentualnie rano można się spotkać przy stole.
    zresztą ja nie lubię stadnego łażenia, a już jedna dodatkowa osoba takie stado mi robi.

    takie sprawy jak użyczenie komórki/przewodnika/karty do metra to oczywiste, że jak najbardziej. zarezerwowanie komuś hostelu, sprawdzenie ceny, zarezerwowania pociągu - jak najbardziej też, choc to wymaga już jakiegoś tam zaangażowania czasowego, i mąż już by tego nie zrobił, ja nie pracuję, to mogę z grzeczności pomóc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka