czy kot wróci?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • mój kot wychodził często przez oko dachowe, najczęściej na kilkanaście minut, najdłużej na ok. godzinę do dwóch, zawsze wracał, w piątek wieczorem wyszedł i do tej pory nie wrócił
    Czy koty tak mają, że znikają na jakiś czas, potem wracają? Mieszkamy w centrum miasta, mógł iść dachami kamienic ale czy tak daleko by się zapuścił? Wychodził na ten dach od niedawna...już sama nie wiem
    • Wszystko mogło się stać sad Ale nadzieja, że wróci jest.
    • Jeszcze może wrócić
      Od piątku to nie tak wiele czasu.
      Trzymam kciuki.
    • Szanse są 50 na 50.
      Nie popieram wypuszczania kotów no ale co kto woli. Jeśli kot wróci to pomyśl nad tym, żeby jednak kota "udomowić" .
      --
      Nie kupuj psów w sklepie!Nie dokładaj się do pseudohodowli!
      • Sadosiu, nie zawsze to udomowienie wychodzi. Być może kojarzysz z kociego zakątka moje opowieści o Misi... w każdym razie kocia rok mieszkała na dworze, gdzie i ona i jej dzieci były karmione i zaopiekowane. W listopadzie, po oddaniu ostatniego malucha, stwierdziłam że zacznę Miśkę karmić w domu, żeby wszystkie koty z okolicy nie dożywiały się u nas pod domem, bo tu z różnych względów nie jest bezpiecznie (ruchliwa ulica, głupi sąsiad rzucający w koty kamieniami). Chciałam też podawać koci antykoncepcję, leki na odrobaczenie itd. Miśka szybko zaaklimatyzowała się w domu, wychodziła tylko za potrzebą i trochę powietrza złapać, albo i to nie ... póki było zimno. Teraz niestety nie sposób utrzymać jej w domu. Drze się, wścieka,nie daje dotknąć, wywala wszystko co się da z kuwety, albo rozpaczliwie wyje. Do tego przy każdej możliwości ucieka. Poddałam się. Wypuszczam. Młoda w tej chwili do domu zagląda. Niby widuję ją mniej więcej codziennie, ale kompletnie nie mam nad nią kontroli. I chyba nic nie mogę na to poradzić. Boję się, żeby głupol nie wpadł pod samochód. Ale ona chyba szczęśliwsza jest jak wychodzi.
        • No właśnie wiem sad Nie zawsze wychodzi jak kot wcześniej tego życia zasmakował poza domem. No i niestety wtedy nie ma zmiłuj kota trzeba wypuszczać. Miałam tylko jedną taką Misię co to zimą w domku siedziała, łapki grzała przy grzejniczku a latem nie ma zmiłuj. Musi wyjść i to natychmiast już teraz.
          Ale może autorce uda się udomowić kotę i zaoszczędzi to i autorce i kocie wielu nieprzyjemnych sytuacji.
          A Miśka Cię ustawiła wink No wiadomo w końcu to kot a kotom się nie odmawia.
          --
          Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
          Władysław Bartoszewski
          • on generalnie domowy jest, bał się wyściubić nosa za drzwi ale jak zaczął wychodzić to chyba złapał bakcyla, jak piszę niżej, wyłazi przez okno dachowe, nie ma możliwości żeby one były zamknięte w ciągu dnia bo się po prostu "ugotujemy", nawet jak zamknęliśmy to drapał, miauczał, skakał żeby tylko go wypuścić
    • A które to pietro? Jak spadł to mógł się zabić lub jest poważnie ranny i gdzieś się schował sad
      Szukałaś go?
      • to stara kamienica, tak mniej więcej trzecie piętro, szukaliśmy, nigdzie go nie ma...
        Z tym wychodzeniem to jest tak, że my mamy mieszkanie na poddaszu i są u nas głównie okna dachowe, na prostej ścianie mamy niewielkie okna( w sumie 6) i te uchylaliśmy tylko tyle żeby nie miał możliwości wyjść. Kiedy jest tak ciepło jak teraz praktycznie cały dzień są otwarte okna dachowe, początkowo nie wychodził, potem wskakiwał i siadał przy oknie, po jakimś czasie zaczął chodzić po całym dachu ale zawsze zawołany przychodził. Często wychodził późnym wieczorem gdy my się kładliśmy (zamykaliśmy wtedy okna ale on siedział pod nimi, drapał i miauczał) po jakimś czasie skrobał w okno żeby go wpuścić, tak sobie myślę, to młody kot, niewykastrowany jeszcze, może poszedł w tany i wróci...
        • Przepraszam, wiem, że się narażę, ale trudno... Nikt mi nie powie, że koty są mądre. No głupie są, po prostu.
          • Pojęcia o Kotach nie masz. smile
            • To mi wytłumacz, na czym, według ciebie, polega ta kocia mądrość?
              • Nie chce mi się.

                To napisałam ja, posiadaczka wielu Kotek i Kotów. smile
                • Zdania nie zmienię - koty są głupie i tyle. "Kociarze" często podkreślają, że koty są fajne i mądre, bo takie niezależne. Węże np. też niezależne są big_grin a do mądrości im daleko. Głupie, nieprzewidywalne, niebezpieczne, asocjalne, demolują dom aż po sam sufit. Jedyne co, to słodkie jak małe smile To ich jedyna zaleta. Kot to kompletne przeciwieństwo psa - na korzyść tego drugiego. Ciekawi mnie też to, dlaczego tak często właścicielki kotów to samotne feministki albo inne skrzywione niewiasty.
                  • A autorce życzę, żeby jej zwierzak się odnalazł, bo to straszny dramat, jak ginie ukochane stworzonko sad
                  • A Ty przepraszam swoją wiedzę czerpiesz z superexpressu, czy pani domu? Nie znasz się na kotach, na psach też nie, skoro mówisz o przewadze jednych nad drugimi. Koty są inne niż psy, ale nie mądrzejsze ani głupsze, lepsze ani gorsze. A już Twoje mądrości na temat posiadania kotów przez samotne feministki albo inne skrzywione kobiety mnie pokonał. Wśród znajomych kociarzy mam zarówno szczęśliwe małżeństwa, jak i osoby samotne, chociaż tych ostatnich znacznie mniej, głównie dlatego, że nie chcą brać żadnych zwierząt, bo znacznie trudniej opiekować im się stworami w pojedynkę niż w rodzinie. Przy okazji mam wśród znajomych dziewczynę - samotną, dla której pies jest niemal partnerem życiowym. Uzależnia od niego wszystkie swoje decyzje, wyjścia i wyjazdy, śpi z nim i rozmawia. Więc moim skromnym zdaniem swoją "odkrywczą" teorię możesz sobie z powodzeniem w buty wsadzić.
                    • Psy są mądrzejsze od kotów. To fakt. I nie twierdzę tak absolutnie tylko dlatego, że większość ludzi ma takie zdanie. Wiedzę nt. kotów czerpię m.in. od ich właścicieli, którzy sami twierdzą, że koty są głupie tongue_out Sama miałam w życiu do czynienia z kotami, więc również osobiste doświadczenia utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Poza tym już same wypowiedzi na temat zachowań kotów w tym wątku potwierdzają tę tezę tongue_out
                      • Powtórzę jeszcze raz, skoro to za trudne dla Ciebie. Koty są inne niż psy. Nie mądrzejsze, nie głupsze, ale inne. I wśród nich można znaleźć nieprzewidywalnych agresorów, które zagryzają bez żadnego uzasadnienia (patrz wydarzenie z ostatnich tygodni, gdzie pies zaatakował niemowlę). Popatrz też na ulice pierwszego lepszego miasta, gdzie ganiają na wpół zdziczałe psy, kopulujące bez żadnych ograniczeń, jedzące co popadnie (nawet własne g...), goniące za jadącym samochodem ujadające przy tym jak szalone, szczekające jak wściekłe, gdy ktoś tylko przechodzi obok posesji, albo po klatce schodowej. To wszystko są objawy mądrości Twoim zdaniem? I wśród psów i wśród kotów są głupie i nieokiełznane egzemplarze. Wśród ludzi zresztą też. Ale tylko ignorant będzie snuł jakieś nieuzasadnione teorie, bo jedna pani i druga ciotka tak powiedziały, więc tak jest na pewno.
                        • estelka1 napisała:

                          Popatrz też na ulice pierwszego
                          > lepszego miasta, gdzie ganiają na wpół zdziczałe psy, kopulujące bez żadnych og
                          > raniczeń, jedzące co popadnie (nawet własne g...), goniące za jadącym samochode
                          > m ujadające przy tym jak szalone,

                          Nie wiem, gdzie ty mieszkasz, ale u mnie w mieście takich obrazków nie widuje.

                          A jeśli tak się dzieje, to jest to tylko i wyłącznie wina człowieka. A koty są głupie same z siebie.
                          • W Polsce mieszkam kochana, w tym samym dzikim kraju co pewnie i Ty big_grin A co do głupoty? Obawiam się że to niektórzy ludzie są głupi sami z siebie. Koty niekoniecznie.
                            • Tylko widzisz, ja podałam przykłady na kocią głupotę, a na kocią mądrość jakoś argumentów brakuje... Ciekawe też, dlaczego właściciele psów rzadko twierdzą, że psy są głupie, za to od włascicieli kotów często można usłyszeć, że koty są głupie.
                              • Wiesz co, podaj wyniki jakiś wiarygodnych badań, to ewentualnie spróbuję zweryfikować swój pogląd. Bo póki co nie dajesz żadnych sensownych argumentów. Idąc Twoim tokiem myślenia, mogę ogłosić tu na forum, że anyx jest głupia, bo wnioskuję to z krótkiej wymiany poglądów, a poza tym kiedyś powiedziały to forumki x,y, z i koleżanka anyx ze szkoły, która miała z nią do czynienia. Czy to będzie prawda? Niekoniecznie. Co najwyżej Cię obrażę, ale merytorycznie tego nie potwierdzę. Tak jak Ty do tej pory nie udowodniłaś głupoty kotów. Co najwyżej pojazgotałaś sobie, jak hm...pies
                          • Mam w domu i koty i psy i jakoś nie widziałam głupoty kota czy psa.
                            Od lat pomagam i kotom i psom i bardzo bym sobie życzyła spotykać na swojej drodze tak mądrych i wrażliwych ludzi jak te "głupie koty" czy psy.
                            I ten argument "nie wiem gdzie ty mieszkasz bla bla bla" zacznij się rozlgadać bo zdziczały pies właśnie tak się zachowuje a nie ma bata, żęby w twoim ( na bank luksusowym ) mieście nie było zdziczałego psa.

                            --
                            Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
                            Władysław Bartoszewski
                        • estelka1 napisała:

                          > Powtórzę jeszcze raz, skoro to za trudne dla Ciebie. Koty są inne niż psy. Nie
                          > mądrzejsze, nie głupsze, ale inne.

                          Jestem wieloletnią posiadaczką i kotów, i psów, aktualnie posiadam dwa kocie egzemplarze. Określenie "głupie" w odniesieniu do gatunków zwierząt jest głupie, to raz. Dwa - jeżeli mierzyć stopień inteligencji zwierzęcia przez socjalizację, adaptację i utylitarność to nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi na kota.
                  • Anyx, kota widzialaś tylko jak przebiegal Ci drogę.

                    Asiula, szanse są, ale tym większe, im bardziej kot zna teren i tu nie ma co ukrywać,
                    że jak sie zapuścił zbyt daleko w mieście, to może być mu trudno wrócić.
                    Kota szukać niestety bardzo cięzko, ale warto ogłoszenia porozwieszać z fotą kota.
                    W miastach działają osoby pomagające kotom, dokarmiające
                    je, łapiące na sterylki i one mogą trafić na kota. Kot może na jakims podwórku przyczaić się, ktoś go może rozpoznać. Ogłoszenia zwiększają szanse na znalezienie.



                    • beliska napisała:

                      > Anyx, kota widzialaś tylko jak przebiegal Ci drogę.

                      Niestety, nie tylko sad
                      • głupie, to ty kochana egzystujesz w brodziku intelektualnym.
                        --
                        kliknij
                        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                        • imasumak napisała:

                          > głupie, to ty kochana egzystujesz w brodziku intelektualnym.

                          Długo nad tym myślałaś big_grin
                          A podasz argumenty świadczące o mądrości kotów?
                          • Nie, to ty podaj świadczące o ich głupocie. Ty przyszłaś do tego wątku z tą rewelacją, nie ja.
                            --
                            kliknij
                            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                            • O ile mnie pamięć nie myli (nie chce mi się od nowa czytać całego wątku), to pisałam na ten temat. Niech sobie żyją w naturze, nie przeszkadzają mi, nie robię im krzywdy, uważam nawet, ze niektóre są ładne i słodkie, tylko zupełnie nie nadają się do tego, aby trzymać je w domu. Tzn. można, jasne, tylko że to na takiej zasadzie, jak się trzyma pająki czy inne węże. Podobna więź, kontakt i zachowanie.
                  • I są też grube właścicielki kotów, i łysi właściciele i tacy słabo zarabiający, i bez dzieci a najgorsze,że zdążają się tacy bez bidetu sad... Normalnie kocia patologia, nie to co psiarze - wszyscy smukli, wysocy, z ponadprzeciętnym ilorazem inteligencji i najnowszą Cayenką.

                    --
                    http://www.suwaczki.com/tickers/wnidiei3gggfflj4.png[/url]
    • Napiszę Ci historię znajomych:
      Mieli małego kotka. Zabrali go do rodziców na jeden dzień (miejscowość oddalona o 15km) i im ten kot zaginął, bo łaził gdzieś po podwórku. Chodzili szukali... ślad po nim zaginął. I...
      Mijają prawie 3 miesiące, ona wraca z pracy, a pod klatką (w ich domu - 15km od miejsca gdzie się zgubił) siedzi ich rudy sierściuch!! A spasiony, że hoho smile

      Także widzisz... wszystko jest możliwe smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/iv09jw4zlrt21xid.png
      • m od
        > miejsca gdzie się zgubił) siedzi ich rudy sierściuch!! A spasiony, że hoho smile
        >

        Jakbym dorwała tych skrytodokarmiaczy, to za jaja bym powiesiła. Też mi kota dokarmiają i nie wiem czym, ale czymś lepszym niż puszki, bo kotka wczoraj gdzieś polazła i do teraz jej nie ma, a potem wróci nażarta po uszy.

        --
        I'm a creep, I'm a weirdo. What the hell am I doing here?
        • totorotot napisała:

          > Jakbym dorwała tych skrytodokarmiaczy, ...kotka wczoraj gdzieś
          > polazła i do teraz jej nie ma, a potem wróci nażarta po uszy.

          Zastanów się, czy sie nie narażasz sąsiadom. Moja kota - mądra i piękna, co kociary i kociarza oczywiście rozumieją - generalnie wychodząca (podwórko, spokojna okolica) w zeszłym roku wpędziła mnie w podejrzenie o omamy wzrokowe, mianowicie któregoś pięknego dnia (okna pootwierane na oścież) zobaczyłam kątem oka, że moja kota ma na dywanie coś srebrzystego i to konsumuje. Niemozliwe, pomyslałam, ale przyjrzałam się bliżej - a kota własnie spozywała rybkę. Okazało się, że ukradła sąsiadowi z wiaderka. Dobrze, że tylko jedną.

          --
          O, to ja - taka mądra jestem?!
    • Asiula, zakładając że kotu nic się nie stało, to wróci na pewno. Sam z siebie dobrowolnie, kot nie pozbawi się dobrego jedzenia, ciepełka, wygodnego spania itd. Tyle, że w Waszym przypadku na pewno nie wróci tą samą drogą, którą wyszedł. Rozglądaj się pilnie w okolicach domu.
      Nawiasem mówiąc moja najstarsza koteczka, która od początku była udomowiona, jak się razu jednego wypuściła, to nie było jej grubo ponad tydzień. Co prawda jakieś ślady jej obecności dostrzegałam (to było na kempingu), ale szanownej księżniczki ni hu hu
    • podstawowe pytanie: czy kot jest wysterylizowany / wykastrowany? jeśli nie, to szanse są mniejsze, ale nadal są. skoro zawsze wracał, to możliwe, że ktoś go chwilowo zawinął do siebie albo że kot poznał kumpli i dłużej zabawił. mam wychodzącego kota (kotkę właściwie) i kilka razy już wracała po 2-3 dniach czysta i nakarmiona - ktoś zabierał do domu, a ona tak długo się darła przy oknie, że w końcu nie wytrzymywał i wypuszczał, a kocina wracała do domu.
      następnym razem polecam obróżkę z karteczką z adresem i numerem telefonu do Ciebie - BARDZO się przydaje.

      --
      - Kochanie, chciałbym Ci coś powiedzieć.
      - Wiem, wiem, ja Ciebie też.
      - Z kim?!
      • Sama zbieram cudze koty, trzymam w odmu, karmie, az chca wyjsc. Jeszcze trzymam, chce by sie zadomwily, ale i tak ida
        NIe wracająsad(
        • hm, moze wlasnie dlatego nie wracaja do Ciebie? Bo nie sa Twoje? Nie lepiej wziac ¨wlasneg kota¨, popytac sie, czy ktos ma male, isc do schroniska, poszukac w necie?

          bazy_lka napisała:

          > Sama zbieram cudze koty, trzymam w odmu, karmie, az chca wyjsc. Jeszcze trzymam
          > , chce by sie zadomwily, ale i tak ida
          > NIe wracająsad(
          • Lepiej, ale mama sie na kota nie zgadza. Dopiero jak jakis przyjdzie to ozstaje i jest kaptowany. Takie ze schornika w zyciu by mi wziac nie pozwolia, bo nie mamy warunkowtongue_out
            Ale przypbłee wezmie.

            xika_da_selva napisała:

            > hm, moze wlasnie dlatego nie wracaja do Ciebie? Bo nie sa Twoje? Nie lepiej wzi
            > ac ¨wlasneg kota¨, popytac sie, czy ktos ma male, isc do schroniska, poszukac w
            > necie?
            >
            > bazy_lka napisała:
            >
            > > Sama zbieram cudze koty, trzymam w odmu, karmie, az chca wyjsc. Jeszcze t
            > rzymam
            > > , chce by sie zadomwily, ale i tak ida
            > > NIe wracająsad(
            • bazy_lka napisała:

              > Lepiej, ale mama sie na kota nie zgadza. Dopiero jak jakis przyjdzie to ozstaje
              > i jest kaptowany. Takie ze schornika w zyciu by mi wziac nie pozwolia, bo nie
              > mamy warunkowtongue_out
              > Ale przypbłee wezmie.

              Ale biorąc kota ze schroniska masz pewność, że nie "przygrniasz" czyjegoś członka rodziny? Rozumiesz, idziesz sobie, idziesz, widzisz pod sklepem stoi wózek, w nim niemowlę. Ach, jej, ktoś porzucił całkiem dobre dziecko, przygarnę je! W taki właśnie sposób działasz. A prawdziwa rodzina tego kota łazi, szuka, denerwuje się, kartki rozwiesza, kilkuletnia właścicielka kota płacze za kotkiem-no, ale Ty wykonałaś dobry uczynek, zaopiekowałaś się "przybłędą", bo mama pozwala.
              --
              There's a place in the sun where there is love for everyone
            • I nie szkoda tobie prawdziwych wlascicieli kota, nie przykro tobie na sama mysl, jak moga sie martwic i tesknic?

              bazy_lka napisała:

              > Lepiej, ale mama sie na kota nie zgadza. Dopiero jak jakis przyjdzie to ozstaje
              > i jest kaptowany. Takie ze schornika w zyciu by mi wziac nie pozwolia, bo nie
              > mamy warunkowtongue_out
              >
    • Koty potrafią sobie zrobić kilkudniowy "obchód" i wrócić zadowolone (najczęściej przy okazji w towarzystwie robali i pcheł).
      Mnie martwi to, ze wychodzi przez okno dachowe kamienicy w centrum miasta. Co daje sporo potencjalnych powodów do poważnej awarii kota uncertain.
      • kurcze... próbowaliśmy ukrócić to wychodzenie ale jak zamknęliśmy to okno którym zwykle wychodził(bo najłatwiej, pod oknem jest biurko) to okazało się, że bez problemu kicik wskoczy sobie na okno z podłogi czy ze stołu, krzesła, które są dość oddalone od okna,a jak pisałam wcześniej nie możemy pozamykać wszystkich okien, żadne siatki itp też nie zdały egzaminu
        Jeżeli wróci zaopatrzę go w tą adresówkę
        • Próbowałaś moskitierę zamontować na oknie dachowym? Koty są leniwe, raczej nie powinien forsować, szczególnie, że pewnie to bardzo niewygodne.

          Poszukaj może na "kocich" portalach typu Miau, może właśnie jakieś kocie mamy płaczą tam nad kolejnym porzuconym kotem, wykastrowały go i szukają mu domu big_grin. Ja stamtąd adoptowałam kota, mam nadzieję, że naprawdę był niczyj wink.

          Trzymam kciuki za powrót włóczęgi.
          • amonette napisała:

            > Próbowałaś moskitierę zamontować na oknie dachowym? Koty są leniwe, raczej nie
            > powinien forsować, szczególnie, że pewnie to bardzo niewygodne.

            Próbowałam, skakał na nią z pazurami w końcu podarł, naprawdę bardzo chciał wyjść sad
    • Jeśli wróci (a mam nadzieję że wróci), to zaopatrz go w adresówkę. W piątek znalazłam cudownego kociaka, blisko bardzo ruchliwej ulicy (niewiele brakowało, a ze strachu mógłby wyskoczyć pod auto). Wzięłam go na ręce i zauważyłam adresówkę. Skontaktowałam się z właścicielami i kotka oddałam. Podobno kot jest wychodzący, ale nigdy jeszcze tak daleko sie nie oddalał. Trzymam kciuki za kociaka. I moje skromne zdanie. Koty są mądre i kochane. Ja niestety z powodu alergii syna na kota nie mogę sobie pozwolić i jestem teraz zgłupiałą psiarą, ale koty niesamowicie kocham i zazdroszczę wszystkim właścicielom kotów. Chociaż znam jednego kota wrednotę, ale to tylko jeden wyjątek.
    • Mój zawsze tak miał - nie było go ok. tygodnia, potem wracał do domu mocno poobijany, zalizał w domu rany przez kilka dni, i heja od nowa. Taki typ łachudry wink
      --
      "Ja nie zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić!!!" by pJ
    • I co, wrócił?
    • Miałam podobny przypadek, okazało się, że poparzyła sobie sierota łapy na dachu i nie mogła wrócić, któryś z sąsiadów zauważył ją przycupniętą na gzymsie innego okienka dachowego, gdzie spędziła prawdopodobnie noc i cały następny dzień.
    • więc wszystko jest mozliwe.

      Rozwieś kartki ze zdjeciem kota po okolicznych sklepach, murkach. Moze ktoś znalazł i zaopiekował się.
    • mamy kotke, wtedy miala rok i pol, siedziala na balkonie na 10 pietrze jak wiele razy no i tego razu zniknela, nie mamy pojecia jak zeszla, jakos musiala, tygodnie poszukiwan po osiedlu, ogloszen, lukania przez okno i nic, przyszla po 7 miesiacach, maz akurat wychodzil do sklepu wyjsciem od podworka a ona sobie siedziala na murku i patrzyla do gory, dwa tygodnie pozniej mielismy sie przeprowadzac.
      --
      Musisz tu zajrzeć

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.