• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Palacze, psia mać.. Dodaj do ulubionych

  • 24.05.12, 09:19
    Wiem, wiem, forumowe palaczki oraz ich misie kopcą zawsze na osobnosci i na zewnatrz,nie wadzac nikomu.
    W realu zas:
    -codziennie smierdzi na mojej klapce schodowej, bo codziennie kilku smrodziarzy nie zwazajac na nikogo wystaje pod drzwiami wlasnego mieszkanka i dymi(z reguły gdy ide, juz ich nie ma, wiec nie mam kogo opierd.olic, za to smród wisi jeszcze długo)
    -kolezanki wyciagnely mnie wczoraj do knajpianego ogrodka na ploty- zabral sie z nimi ich kolezka-przez godzine pijac 2 piwa wypalil 4 sztuki- cały dym centralnie szedl na mnie- prosba, by zgasil,nie palil kolejnego nie zrobila na nim zadnego wrazenia-dym chyba wyzarł mu juz wszystkie szare komórki
    -przez 2 dni bylam zmuszona korzystac z usług komunikacji miejskiej- oczywiscie za kazdym razem musialam na przystanku natknac sie na smrodziarza- stoi i kopci i ma w d.upie ze inni musza to wąchac
    -wsiadam do samochodu znajomych i az mnie cofa- nowe auto tak smierdoli- oczywiscie pala w srodku w najlepsze.
    - przychodza do mnie w gosci- oczywiscie po godzinie musza na balkon, bo nie daja rady wytrzymac- przykro mi ,nie pozwalam, bo nie chce by mi wedzili najblizszego sąsiada- cóz, wizyta trwa krótko.

    Nie piszcie, ze tak sie nie dzieje, bo sie DZIEJE.Palacze to egoisci, liczy sie tylko ich obrzydliwy nałog i nic wiecej.
    I nie,nie bede kazdemu zwracac uwagi, bo nie zamierzam sie z tym tatałajstwem co chwila handryczyc.Raz sie odezwalam, to mi zadymiony gnój puscil taka wiąchę, ze czekalam az sie odwinie i mi przylozy.Tak sie biedaczek zdenerwował, ze mu w spokoju nie daja wdychac tego gówna.

    Biedni,chorzy ludzie,calkowicie uzaleznieni od nałogu.Chodza na pasku koncernów tytoniowych, bula coraz wieksza kase, a potem zdychaja na raka na wlasne zyczenie.FRAJERZY.
    -
    --
    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    Edytor zaawansowany
    • 24.05.12, 09:22
      A co ja mam powiedzieć, jak sąsiedzi z dołu jarają tyle i w kiblu, że zawsze wiem kiedy ktoś na dymku bo był bo i u mnie śmierdzi ? albo sąsiad z okna obok-zawsze wiem kiedy pali w oknie bo wszystko z jego okna leci do mojego.
      Ja akurat nie narzekam bo chyba urodziłam się palaczką, paliłam pasjami, potem z przerwami od 1,5 roku wcale, ale będę palić bo lubię. Tyle że przez swoje okresy niepalenia nauczyłam sie kultury palenia czego nie można powiedzieć o nałogowcach kopcących 1-2 paczki dziennie. Tych już nic nie zreformuje uncertain
      --
      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
      • 24.05.12, 09:26
        Moja teściowa wypalała karton (tak karton papierosów) dziennie- nie uwierzyłabym gdybym na zmianę z mężem nie latała co wieczór kupować jej te fajki a rano wysypywała miskę wyopalonych petów. Ale nigdy nie paliła na przystankach, w aucie i przy osobach, które sobie tego nie życzyły. Paliła w swoim gabinecie w pracy w swoim pokoju w domu.
        --
        elizabanicka.pl/
        • 24.05.12, 09:30
          Karton? O matko ! Znam kilku namiętnych palaczy,którzy dobijają do 5 paczek super mocnych dziennie ale karton?
          Licząc optymistycznie to 120zł dziennie uncertain 1200zł w 10 dni... matko boska...
          --
          Nie kupuj psów w sklepie!Nie dokładaj się do pseudohodowli!
          • 24.05.12, 09:31
            Przez te wszystkie lata to chyba puściła z dymem równowartość paru mieszkań. Po zawale rzucila na dwa lata teraz znowu pali ale na szczęście już nie taką ilośc.
            --
            elizabanicka.pl/
            • 24.05.12, 09:33
              I jeszcze żyje?
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5imt0gn30.png
              • 24.05.12, 09:36
                żyje. zakonserwowała się tak, ze ma się świetnie jak na taką ilość wypalonych fajek
                --
                elizabanicka.pl/
              • 24.05.12, 09:46
                Nie łykam tego,że pali "wagon" fajek dziennie.Niemożliwością to jest....
                • 24.05.12, 09:56
                  Gdybym z nią przez rok nie mieszkała tez bym tego nie mogła pojąc... Lekarz jak usłyszał ile pali to stwierdził, ze jest jego rekordzistką ( a swoje lata już miał)
                  --
                  elizabanicka.pl/
                  • 24.05.12, 10:01
                    nieee,no...i tak dzień w dzień kupuje "wagon" fajek???

                    Kuśwa nie,no wierzę.....surprised
                    • 24.05.12, 11:25
                      to wychodzi, że wypalała średnio 11 papierosów na godzinę. Jest to całkiem możliwe.
                      --
                      kliknij
                      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                      • 24.05.12, 11:30
                        Teściowa w nocy nad papierami tkwiła- tak do 2-3, potem o 6 rano już do roboty wyrywała.
                        --
                        elizabanicka.pl/
                  • 24.05.12, 11:24
                    Karton - wagon to 200 papierosów. Nie ma takiej możliwości !
                    • 24.05.12, 11:27
                      Znam osobników co odpalają jeden od drugiego. Spokojnie daliby rade.
                      --
                      kliknij
                      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                      • 24.05.12, 20:47
                        A ja znam takiego, co budzi sie w nocy dwa razy, by puscic dymka

                        --
                        This boat that we just built is just fine
                        And don't try to tell us it's not
                        The sides and the back are divine -
                        It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
            • 24.05.12, 09:35
              Szkoda, że wróciła do palenia. Niestety coś wiem o tym jak to ciężko rzucić i nie ma mocnych, żebym znów wróciła do palenia. No ale ja to byłam zawodnik wagi piórkowej przy Twojej teściowej.
              --
              http://s14.rimg.info/35725a110a6a03c02e6afe950932b387.gif
          • 24.05.12, 21:38
            sadosia75 napisała:

            > Licząc optymistycznie to 120zł dziennie uncertain 1200zł w 10 dni... matko boska...
            200 fajek dziennie, to papieros co 7 minut przez całą dobę. Nieźle.
        • 24.05.12, 09:38
          W swoim "najlepszym" czasie wypalałam 4 paczki dziennie. Ale 10?? Szok.
          Z tym niepaleniem na przystankach, w samochodach, przy innych, którzy sobie tego nie życzą - stosowałam to w swoim życiu.
          Nie palę od jakichś dwóch lat, w tej chwili jestem na etapie, że zapach dymu powoduje u mnie mdłości, nikomu nie wolno palić w moim domu, ani przy mnie. Do samochodu palacza nie wsiądę, autobus potrafię przepuścić, gdy widzę, że wsiada "odtatni_dymek" przede mną. Taka neofitka się ze mnie zrobiła wink
          --
          Gdy widzisz kogoś odpoczywającego pomóż mu.
          anielska.blog.pl/
          • 24.05.12, 09:51
            i jestem na etapie, że zapach dymu powoduje u mnie mdłości, nikomu nie wolno palić w moim domu, ani przy mnie. Do samochodu palacza nie wsiądę, autobus potrafię przepuścić, gdy widzę, że wsiada "odtatni_dymek" przede mną. Taka neofitka się ze mnie zrobiła

            No własnie takich niepalących JUŻ, nie cierpię.....Jak mój teśc,który palił całe życie,przestał bo się schlał jak świnia i nie dał rady dalej palic,teraz wielce prawi morały mojemu mężowi,który zapali,sobie np koło garażu,lub wyjdzie na dwór.Wk..a mnie to strasznie.Mój ojciec popalał całe życie.(jak ja np 3/4 fajki dziennie,chyba,że impreza to i nawet 10/15)ale nigdy tak nie marudził na temat palenia jak mój teściu,który palił jak lokomotywa.
            • 24.05.12, 09:56
              Ja nie zwracam nikomu uwagi suspicious Po prostu staram się jak najskuteczniej unikać takich sytuacji.
              A to, że z powodu dymu rzygać mi się chce, to co mam zrobić? Udawać, że to z powodu niebieskiego nieba?

              --
              Penis w erekcji nie ma sumienia.
              anielska.blog.pl/
            • 24.05.12, 10:32
              Sprawdza się stara maksyma, ze neofici są najgorsi smile
              --
              Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

              George Bernard Shaw
    • 24.05.12, 09:24
      Trzeba zmienić znajomych smile

      Ja od dawna nie spotkałam nikogo, kto by mnie wędził, z krewnych i znajomych Królika pali tylko szwagierka, widuję ją rzadko, a z papierosem nigdy, ucieka daleko, bo wie, że my nie lubimy.

      Mój mąż tylko się skarży, że ma pecha w kościele koło palaczy siadać - sam sobie winny, jakby nie uciekał na tył to by nie wąchał, bliżej ołtarza żadnych smrodów nie ma.
      • 24.05.12, 09:28
        Ale akurat znajomi to najmniejszy problem- moge nie wsiadac do ich zasmrodzonego auta, u mnie w domu nie zapala.Problem jest z nieznajomymi- na ulicy, z sasiadami.
        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • 24.05.12, 09:36
          Uroki mieszkania w bloku...
          A w mieście rzadko bywam, czasem się zdarza, że za jakąś lokomotywą idę, staram się wyminąć lub odczekać.
          Ale na obcych wpływu nie mamy, i tak jest o niebo lepiej niż dawniej - choćby zadymiony do granic możliwości pokój nauczycielski, a nawet dyżurki pielęgniarskie.
          • 24.05.12, 09:40
            Nie mieszkam w bloku.
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
            • 24.05.12, 09:46
              O matko lola,mieszkasz w wielorodzinnym budynku i jak widać nazywanie go kamienica niewiele zmienia w temacie.
              Zarządca nie wywiesił kartki o zakazi palenie na klatce(nie wiem jak ciąg komunikacyjny w kamienicy się zwie,ale wiesz o co chodzi)?
              • 24.05.12, 09:47
                Dla roznica jest.Mieszkalam w bloku, moge porównac.
                Kartka oczywiscie wisi.

                --
                Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                • 24.05.12, 09:50
                  Ale jaka różnica,jak masz za sąsiadów palaczy?
                  Mieszkam w bloku,nieelegancko brzmi,ale ludzie nie palą na klatce.
                  • 24.05.12, 09:53
                    Np, taka, ze w bloku dym przelazi przez kratki wentylacyjne.Wlezie sasiad do kibla zapalic, a ty masz ten caly syf w swoim mieszkaniu.U mnie na szczescie smród dotyczy wyłacznie klatki.I to od niedawna- jeszcze pol roku temu nikt nie palil.Wystarczylo ze jeden sasiad dostal zakaz od zony i wylazl palic na klatce, a juz cala reszta za nim dala sobie przyzwolenie.Postanowilam wziaz sie za to - bedzie sasiedzka wojna, trudno.
                    --
                    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                    • 24.05.12, 09:59
                      Lola,ale to u ciebie palą na klatce.
                      I co z tego ze mieszkasz w kamienicy,i ze smrodu z łazienki nie czujesz od sąsiadów(na marginesie,kazde mieszkanie ma oddzielny ciąg kominów.Nie czuje smrodu od sąsiadów)
                      W sumie ok na sasiadów nie masz wpływu,ale piszesz o znajomych palaczach.Narzuceni odgórnie,czy musisz ich znać ze względy na interesy?
                      Kurcze żaden mój znajomy nie pali,jakiś taki trend na niepalenie nastał.U was nie?
                      • 24.05.12, 10:07
                        W kamienicy mieszkałam i zapewniam cię, że smród na klatce w kamienicy od smrodu na klatce w bloku niczym się nie różni. I smród ciągnący się z sąsiadowego balkonu również.
                        Czyżby kamienica była bardziej ą ę?
                        • 24.05.12, 10:10
                          > Czyżby kamienica była bardziej ą ę?

                          wink
                        • 24.05.12, 10:28
                          Napisalam powyzej- roznica jest jesli chodzi o palenie sasiadow w mieszkaniach.
                          Moja mama mieszka w bloku,ja tam byam, swiem jak jest.I wiem jak jest w kamienicy,gdzie nie ma tych kratek.
                          > Czyżby kamienica była bardziej ą ę?
                          pod wieloma wzgledami mieszka sie bardziej komfortowo niz w bloku- mam porównanie.
                          --
                          Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                          • 24.05.12, 10:31
                            Jak widać nie można mieć wszystkiego.
                            • 24.05.12, 10:35
                              Zamierzam wytoczyc walke klatkowym palaczom, sądze, ze efekt bedzie i wszystko wróci do normy.
                              --
                              Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                              • 24.05.12, 10:42
                                Powodzenia.Ne ma nic gorszego niż smród na klatce,czy to w bloku,czy kamienicy.
                        • 24.05.12, 10:43
                          W kamienicy mieszka elita.
                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5imt0gn30.png
                          • 25.05.12, 08:45
                            hahaha, no to u mojej mamy mieszka prawdziwa Elyta wink nie ma to jak sąsiad, który z pierdla wrócił i meliniarstwo do domu sprowadza...te fajki to pikuś w porównaniu z zarzyganą czy też oszczaną klatką
                            --
                            Wózkomania
                    • 24.05.12, 11:38
                      > Np, taka, ze w bloku dym przelazi przez kratki wentylacyjne.Wlezie sasiad do ki
                      > bla zapalic, a ty masz ten caly syf w swoim mieszkaniu.

                      Ja mieszkam w kamienicy, wcześniej mieszkałam w bloku i w tym mieszkaniu przechodzi o wiele bardziej. Teraz już nie, bo się wyprowadzili, ale wcześniej czułam, jak sąsiad palił w ubikacji i jak gotowali bigos albo piekli szarlotkę. W bloku tego nie było.
                      --
                      Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
    • 24.05.12, 09:24
      Zgadzam się. Moja tesciowa swego czasu była koszmarnym palaczem (jakbym napisała ile wypalała dziennie to i tak nikt by nie uwierzył- a ja codziennie rano wysypywałam miskę petów do kosza i wieczorem kupowałam karton fajek...), ale NIGDY nie paliła na przystanku, w aucie, czy w innych miejscach publicznych.Kopciła tylko w swoim gabinecie w pracy (było jak w wędzarni) i w swoim pokoju zawsze zamykając drzwi (jak mieszkaliśmy razem). Jak nas odwiedzała jak już mieliśmy dzieci też nie paliła. Można się powstrzymać kilka godzin? Można, trzeba tylko chcieć i mieć szacunek do zdrowia i samopoczucia innych osób.
      --
      elizabanicka.pl/
    • 24.05.12, 09:25
      Zgadzam się z Tobą, z jednym wyjątkiem, w dużej części ogródków przy knajpie można palić, a skoro właściciel lokalu dopuszcza taką możliwość, że można tam palić to trudno.
      Trzeba się z tym pogodzić lub szukać lokalu bez papierosa.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5imt0gn30.png
      • 24.05.12, 09:30
        Ok,mozna.Ale skoro siedzi ten żłób ze mna przy stoliku i ja go grzecznie proszę by tyle nie palil, bo mi to przeszkadza, to co robi kulturalny czlowiek? Nie pali.Mimo tego, ze mozna.
        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • 24.05.12, 09:33
          Jak ktoś znajomy to tak, co innego obca osoba, wtedy trudno wymagać czy prosić aby nie paliła w miejscu dozwolonym.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5imt0gn30.png
        • 24.05.12, 09:40
          jak ci przeszkadza to wypad z ogrodka gdzie mozna palic do srodka zlobie
          • 24.05.12, 09:41
            Spadaj fajansiarzu.
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
          • 24.05.12, 09:41
            Odpowiedź na poziomie.
            --
            elizabanicka.pl/
        • 24.05.12, 10:53
          Z drugiej strony stoliki w ogródkach bywają poupychane jeden koło drugiego, a gdyby zaczął palić obcy Ci człowiek ze stolika obok (też niedaleko)? Będąc w części dla palaczy (miejscu gdzie można palić) należy się liczyć z dymem i tyle, a jak komuś nie pasuje zawsze może pójść do części dla niepalących.
          Sama nie palę, ale uważam że jeśli właściciel knajpy wydzielił część dla palących (lub kiedyś, nie wiem jak obecnie były przedziały w pociągach dla palących) to trudno - święte prawo palacza palić, to też klient.
          Teraz każda myśli, że wyłącznym klientem któremu wszystko wolno jest matka z dzieckiem, pod nią ma być cała knajpa i przewijaki w łazienkach, ale nie.
          Są też inne grupy, z których właściciel knajpy też ma zysk np. palacze.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5imt0gn30.png
    • 24.05.12, 09:27
      Oj Lola Lola jaka ty jesteś hipokrytka.
      A pamiętam jak mi wiązankę sunęłaś bo napisałam, że w moim domu się nie pije. a ty mi na to,że jestem taka śmaka i owaka i u ciebie chociaż ty nie palisz to można palić bo gość ma się czuć dobrze !
      A tu proszę... nie dość, że gość nie czuje się dobrze u ciebie to jeszcze w swoim aucie nie może robić co chce.

      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/3e43b30fc2.png
      • 24.05.12, 09:39
        i u ciebie chociaż ty nie palisz to m
        > ożna palić bo gość ma się czuć dobrze !

        Chyba ci sie pomieszalo.Nikt u mnie w mieszkaniu nigdy choc 1 papierosa nie zapalil.
        Bywalo, ze szedł na ten cholerny balkon, ale w koncu zakazalam tych praktyk.
        I co ma picie do palenia? Jak wlewa w swoj organizm to ciebie to nie dotyczy.Dym zas wdychaja wszyscy wokół.

        A co do samochodu-napisalam ze smierdzi, bo to prawda.Nie zamiarzam jednak nikomu dyrygowac, co ma w swoim pojezdzie robic.
        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • 24.05.12, 09:43
          Nic mi się nie pomieszało. Zasada panująca w moim domu to zasada obejmująca wszystkich przebywających w moim domu. no ale raczyłaś mnie uświadomić o moim chamstwie jak to gości podjąc nie potrafię. No jak widać ty też nie potrafisz skoro zakazujesz. Skoro chcą palić na balkonie to niech palą. sobie szkodza a nie tobie. stosuj się do swoich "złotych rad perfekcyjnej pani domu "
          --
          Jeżeli trzeba coś zrobić, to dlaczego nie my? Dlaczego nie ja?
          Władysław Bartoszewski
          • 24.05.12, 09:46
            Dalej nie kumasz.Paląc na balkonie nie szkodza "tylko sobie", bo szkodza tez mnie oraz sasiadom.Mam tak usytuowany balkon,ze dym leci wówczas prosto do sąsiada obok.Poza tym z chwila otwarcia drzwi balkonowych ten syf dostawal sie takze do srodka.Stad zakaz.Nijak to sie ma do lampki wina czy koniaku podanego gosciom.
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
            • 24.05.12, 09:47
              No to właśnie ty nie kumasz. ale w twoim przypadku to akurat żadna nowość smile
              --
              Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce. — Mirosław Bańko, UW
              • 24.05.12, 09:54
                Zaczynaja sie osobiste wycieczki, bo argumentów zabraklo.No -zadna to nowosc.
                --
                Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • 24.05.12, 09:30
      Ale smród spod pachy zdrowiu nie szkodzi a dym papierosowy owszem tak.
      --
      elizabanicka.pl/
      • 24.05.12, 09:37

        > Ale smród spod pachy zdrowiu nie szkodzi a dym papierosowy owszem tak


        zeby ci zaszkodzil na dworze to chyba wchodzisz z kazdym w slimaka na ulicy kto wypuszcza dym
        • 24.05.12, 09:40
          Owszem, wyobraź sobie, że nawet niewielka ilość dymu jest szkodliwa. Doedukuj się
          --
          elizabanicka.pl/
          • 24.05.12, 10:25
            Bez przesady. Niewielka ilość dymu wdychanego z cudzego papierosa palonego na dworze nie może być szkodliwa. W końcu palacze na ogół palą latami zanim się pojawią u nich problemy zdrowotne. Tylko proszę nie wklejaj mi linku o szkodliwości biernego palenia - te badania dotyczą długotrwałej ekspozycji na dym tytoniowy w zamkniętych pomieszczeniach.

            Więcej szkodliwych substancji wdychasz siedząc przy ognisku czy grillu. Nie wspomnę o spalinach mijających samochodów.
            • 24.05.12, 10:35
              Ale to tez strasznie smierdzi,do cholery.
              --
              Koci kalendarz- uratuj kocie życie
              • 24.05.12, 10:52
                > Ale to tez strasznie smierdzi,do cholery.

                ale juz ustalilismy ze byc moze tez strasznie smierdzisz
                i co , i nic
    • 24.05.12, 09:34
      > Biedni,chorzy ludzie,calkowicie uzaleznieni od nałogu.Chodza na pasku koncernów
      > tytoniowych, bula coraz wieksza kase, a potem zdychaja na raka na wlasne zycze
      > nie.FRAJERZY.
      zgadzam się z toba w 100%
      Znajomych na szczęscie mam niepalacych, z palaczami się staram ni zadawać wink
      Ale mama to inna historia, jej nie moge sobie wybrać sad Na szczęście trochę kultury ją nauczyłam i tego, ze przy moim dziecku papieros=zakaz kontaktów. Da się, trzeba tylko chcieć. Ostatnio dostała w prezencie od nas e-papierosa, nich sobie pali, jak nie smrodzi i nam nie szkodzi, to może.
      • 24.05.12, 09:51
        Ja tez jestem noefitka - faszystka. Nie pale od 4 lat i smrod papierosowy mnie trzącha. I niestety, jak patrze z perspektwy, to tez mi sie wydawalo, ze jak na powietrzu to nikomu nie przeszkadzam i że w ogóle toto nie śmierdzi. Niestety, palacz nie zrozumie nie-palacza. Ja mam najwiekszy problem z tesciami- zwlaszcza ojcem, ktory jara jak lokomotywa i zawsze wchodząc do domu ten smród papierosowy ze sobą przynosi. No i palą u w domu ( teoretycznie jak sa sami)... Niby można powiedzieć, że wolnoć tomku i tak dalej, ale nasze dzieci przebywają tam dość często no i nieuniknione jest, ze czesc tego smrodu potem wraca w ubraniach, misiach, itp...A ja jestem ta zla, bo np. domagam sie, zeby misie na balkonie wietrzyc. I niestety nie udało się ich przestawić na e - papierosy sad
    • 24.05.12, 09:43
      -kolezanki wyciagnely mnie wczoraj do knajpianego ogrodka na ploty- zabral sie z nimi ich kolezka-przez godzine pijac 2 piwa wypalil 4 sztuki- cały dym centralnie szedl na mnie- prosba, by zgasil,nie palil kolejnego nie zrobila na nim zadnego wrazenia-dym chyba wyzarł mu juz wszystkie szare komórki

      Padłam...po prostu padłambig_grin big_grin big_grin


      Przepraszam wielmożną panią,ale gdzie mi wolno zapalic w takim razie,skoro na dworze TEŻ NIE WOLNO?!
      • 24.05.12, 09:50
        W swoim osobistych scianach.W domu sobie smrodzic- do woli.
        Gosciu siedzial metr ode mnie.Ten dym roznosi sie na wszystkich wokól stolika- jakie to ma znaczenie, ze pali na powietrzu, jesli wędzi wszystkich wokól.Burak i tyle.
        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • 24.05.12, 10:02
          Lola,ale co cię tam trzymało,skoro taki dyskomfort czułaś.Trzeba było wstać i przesiąść się.
          • 24.05.12, 10:33
            Pojdzmy dalej- moglam w ogole przeciez stamtad pojsc, no nie? O ja głupia, masochistka, meczylam sie na wlasne zyczenie.
            Poszlam na spotkanie z dawno niewidzianymi kolezankami- zalezalo nam na pogadaniu o tym i owym.Razem z nimi przyszedl nasz wspolny znajomy.Nasz trzy i on jeden palacz.Co mialam mu powiedziec- spadaj?
            Siedlismy przy stoliku, a on wyciaga fajki i pali.Trudno, zniose to.Ale tyle co skonczyl, wyjal kolejnego papierosa.Przy trzecim poprosilam go grzecznie, by moze juz wiecej nie palil, bo mi to przeszkadza,caly czas dym.Pytam sie- kto powinien w tej sytuacji cos zobic? Ja sie wyniesc czy on po prostu darowac sobie kolejne papierosy? Siedzielismy zaledwie godzine.Jakos w pracy wytrzymuje i nie pali przez 2.
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
            • 24.05.12, 10:37
              Ano mogłaś .
              Wolałaś siedzieć w dymie.

              • 24.05.12, 10:40
                Głupoty piszesz.
                Nie, nie moglam, bo jak juz napisalam, a kazdy normalny czlowiek by zrozumial- potrzebowalam porozmawiac z nimi.Nie widzialysmy sie rok, umawialysmy sie od jakiegos czasu.Bez niego zas bym sie obeszla.Badasz sprawe od d.upy strony.To nie ja cos powinnam, tylko on- uszanowac moja prośbę.
                --
                Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                • 24.05.12, 10:44
                  Ale nie uszanował.I ma to w nosie,a ty rozkminiasz sprawę po fakcie.
                  • 24.05.12, 10:51
                    Ja pierdyle.Naprawde mam wrazenie, ze ty masz problem z mysleniem,no.Po co sie kreujesz na matołka?

                    --
                    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                    • 24.05.12, 10:58
                      Lola problem masz ty.Jesteś mało stanowcza.
                      • 24.05.12, 11:06
                        Sie mylisz.Ja po prostu wiem, kiedy i na ile stanowcza byc.Szybko skalkulowalam, na czym mi bardziej zalezy -na zawinieciu d.upy w troki czy na uzyskaniu informacji.
                        --
                        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                        • 24.05.12, 11:14
                          Lola,dokonałaś wyboru.Ploty ważniejsze.I ok.Tylko po co te żale,że palacz w strefie dla palących palił.
                          Może większa rozwaga w doborze i miejsca i znajomych.No nie da się inaczej.
                          • 24.05.12, 11:18
                            Zaraz zale.To jest moja opinia o palaczach.BURAKI.Opinia oparta na faktach,jakie mialy miejsce w ciagu ostatnich dni.

                            --
                            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                            • 24.05.12, 11:22
                              Tak BURAKI.
                              Powiedziałaś panu,że jest burakiem?
                              • 24.05.12, 12:48
                                Zanim odpowiem, to napisz, co to za roznica -powiedzialam czy nie?
                                --
                                Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                                • 24.05.12, 13:03
                                  Ano taka,że pan nie zdaje sobe sprawy,że jego zachowanie jest chamskie.Nikt mu tego nie mówi,a jak juz napisałas lkomórki nieco nadwatlone,zeby sam na to wpadł.
                                  Ot poprosiłas pan olał i nic sie nie stało.No chyba,że fajke z ręki wyciagnełas i wywaliłaswink
                                  To jak z palaczami klatkowymi.Czytac nie potrafią,czy co?
                                  • 24.05.12, 18:24
                                    Trzeba miec mózg fistaszka, by nie zrozumiec prostego przekazu- NIE PAL, bo siedze obok i mi to przeszkadza.Albo byc po prostu chamem i miec to gdzies.
                                    A palacze klatkowi doskonale wiedza, ze palic w tym miejscu nie wolno, a mimo tego to robia.Bo równiez sa chamami.

                                    --
                                    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                                    • 24.05.12, 20:50
                                      Dlatego tez powtórzę,nie zadawaj się z chamami.
                                      • 24.05.12, 21:24
                                        Bo on mial na czole napisane "cham".
                                        --
                                        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                • 24.05.12, 11:01
                  > .To nie ja cos powinnam, tylko on- uszanowac moja prośbę.


                  bym w miejscu dla palacych
                  jest jakis powod ze on milaby usznaowac twoja prosbe
                • 24.05.12, 11:49
                  Lola,
                  rozumiem, że temat Cię nakręca. Ja też jestem strasznym antypalaczem. U mnie w domu się też nie pali. Goście to muszą uszanować. Tak się dobrze składa, że większość moich znajomych to osoby niepalące.
                  Jeśli chodzi o tę konkretną sytuację, to mogłaś pana nie spytać, czy może odejść, tylko powiedzieć "proszę Cię, byś na papierosa oddalił się". Gdyby Cię jeszcze poparły koleżanki, to pewnie by to zrobił. Musiałaś swoje życzenie wyrazić nie dość dosadnie. A dalej już kwestia dobrego wychowania. Sytacja powinna wyglądać następująco:
                  1. Pan pyta, czy ktoś chce zapalić.
                  2. Wszystkie trzy panie odmawiają.
                  3. Pan pyta, czy nie będzie im przeszkadzało, jeśli przy nich zapali.
                  4. Jedna z pań (Ty) prosi by jednak nie palił.
                  5. Pan odchodzi na papierosa od stolika.
                  To wymaga jednak pewnej kindersztuby i odrobinę zdrowego rozsądku.
                  Jeśli chciałaś dać panu nauczkę, to należało - w momencie, gdy pan zaczął palić - poprosić koleżanki, by z Tobą odeszły od stołu na czas palenia.
                  • 24.05.12, 12:53
                    Znaczy sie- rozumiem, ze palacz to taki tępy osobnik, ktoremu zwykle wyrazenie prosby nie wystarczy? Trzeba zrobic to zbiorowo i dosadnie.
                    Dym uposledza?
                    --
                    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                    • 24.05.12, 13:49
                      Hej, Lola! Nie bij sprzymierzeńców. Nie wiem, czy w tym przypadku dym był winny. Raczej facet z natury mało empatyczny. A mój zagramaniczny szef, którego kiedyś pięknie i grzeczne spytałam "Czy mogę dziś wyjść pół godziny wcześniej, bo mam dziecko chore? Mam nadgodziny do wykorzystania. (a jak nie mam, to jutro zostanę dłużej)". Odpowiedział "NIE!". Potem przyszedł do mojego pokoju i powiedział: Proszę mnie nie pytać w takich sytuacjach. Proszę oznajmić "mam dziecko chorę i muszę wyjść" to wystarczy. Oczywiście mogłam wyjść. Jak czegoś chcę, to staram się to wyrazić tak, by osoba, do której się zwracam nie miała wątpliwość, że na tym mi zależy. Facet był pewnie z natury ... no niezbyt lotny. A czy przed dym? Tego nie wiem.
                      • 24.05.12, 22:12
                        Nie, facet zrozumial, tylko po prostu zabraklo mu czegos tak oczywistego dla innych jak kultura.
                        On chcial palic i koniec.
                        Ja sie wyrazilam na tyle jasno, ze naprawde szło zrozumiec.
                        --
                        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • 24.05.12, 09:44
      No cóż, palacze są w pewien sposób nietykalni. W końcu w puszczają w dym swoja kasę big_grin Często nie mają nadwagi więc pasują estetom.

      Dla mnie to o tyle idiotyczny nałóg, że szkodzi zdrowiu nie tylko palaczy.
      --
      "...Nagle złośliwie się uśmiechneła i wtedy zobaczyłam na szóstce lub siódemce złotą koronę. "Tu cię mam!" - pomyślałam i zrobiłam mine wyrażającą nieskończoną wyższość nad posiadaczką złotego ząbka." nangaparbat3
    • 24.05.12, 10:07
      Moim zdaniem palenie to PATOLOGIA. Wiem, ze to słowo ukochane na tym forum. Absolutną PATOLOGIĄ jest paląca mama lub tata. Widok mamusi z petem zwisającym z ust i dzieckiem ciągniętym za rączkę albo popychanym w wózeczku ... nie no brakuje mi słów.
      Kiedyś poszłam z mężem i rocznym synem do knajpy. Knajpa ogromna, dwa poziomy. Wtedy nie było jeszcze strefy dla palących i niepalących. Ale był środek tygodnia, godzina 13.30, knajba pusta. Weszły 4 osoby i usiadły przy stoliku obok i zaczęły kopcic wytworne cygaretki. Na moją prośbę, by się przesiedli dalej usłyszałam, że z dziećmi nie chodzi się do restauracji. Mąż trzymał mnie za ubrania, bo chciałam przylać głupiej babie za taką teorię.
      Ja zakazałabym palenia wszędzie, bo to szkodzi innym a moja wolność kończy się tam, gdzie kończy się wolność innej osobie. Ustawiałabym takie szklane budy jak są na lotniskach, niech się tam wędzą.
      • 24.05.12, 10:16
        K... to,że mam dzieci i palę papierosy,nie znaczę że jestem patologią.big_grin


        Nigdy nie paliłam pchającv wózek czy idąc z dzieckiem za rękę...I powiem ci szczerze rzadko widuję takie coś.RZADKO!

        A przepraszam na grillu jak sobie zapalę a dziecko jest niedaleko to co?Zbrodnia normalnie?big_grin
        • 24.05.12, 10:22
          Ale foro! Pal sobie ile chcesz. Na zdrowie. Dla mnie patologia i tyle. Świadome niszczenie swojego organizmu. Tak jak alkoholizm. Nie widzę żadnego wytłumaczenia.
          • 24.05.12, 10:25
            No! truję się za swoje prawda?
            I ok...więc nie wiem dlaczego kogoś to obchodzi?
            • 24.05.12, 10:31
              Foro, mnie to obchodzi tylko wtedy, gdy to robisz przy mnie. A tak to mi to zwisa. Dobrze by jeszcze było by leczenie twojego raka (czego Ci bynajmniej nie życzę) lub astmy Twoich dzieci (oby były wiecznie zdrowe!) nie szło z podatków.
              Powtarzam, mnie to nie obchodzi (poza dwoma wymienionymi wyjątkami), ja to oceniam jako patologię. Tę konkretną rzecz. Poza tym Cię nie znam.
            • 24.05.12, 10:41

              > No! truję się za swoje prawda?

              Standardowy argument palacza.
              --
              Koci kalendarz- uratuj kocie życie
      • 24.05.12, 10:17
        K... to,że mam dzieci i palę papierosy,nie znaczę że jestem patologią.big_grin


        Nigdy nie paliłam pchając wózek czy idąc z dzieckiem za rękę...I powiem ci szczerze rzadko widuję takie coś.RZADKO!

        A przepraszam na grillu jak sobie zapalę a dziecko jest niedaleko to co?Zbrodnia normalnie?big_grin
      • 24.05.12, 10:47
        Ta Pani miała rację, z dziećmi nie chodzi się do restauracji, a skoro wtedy nie było zakazu palenia w lokalach miała święte prawo palić przy swoim stoliku, to Ty z dzieckiem mogłaś się przesiąść.
        Zdecydowanie wolę palaczy niż rodzinki z bachorami drącymi ryja, dla innych klientów bardziej uciążliwa jest zdecydowanie druga grupa.
        A Ty prostaczka jesteś skoro do obcych ludzi startujesz w miejscu publicznym i w dodatku przy swoim własnym dziecku.
        W końcu ta Pani (wówczas) nie łamała prawa, a Ty za oklep obcej osoby mogłabyś być ciągana po policji.

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5imt0gn30.png
      • 24.05.12, 11:49
        Przypomniała mi się moja siostra. Siedzimy kiedyś na ławce przy placu zabaw, dosiadły się dwie panie i po paru minutach wyjęły papierosy. Chciały być grzeczne, więc niby zapytały, czy nam to nie będzie przeszkadzało, ale to takie raczej stwierdzenie było, a nie pytanie. A moja siostra, nastoletnia smarkula wtedy, powiedziała, że owszem, będzie nam przeszkadzało. Ależ te babki były zaskoczone. Ale wstały i poszły palić gdzie indziej.
        --
        Sądzę więc, że z Twoją d... wszystko w porządku. Nawet przejęła funkcje innych narządów. Taka d... to skarb.
        /by braktalentu/
    • 24.05.12, 10:08
      Wkurzają mnie palacze stojący przy drzwiach sklepu, galerii handlowej, urzędu, szpitala, stoją pól metra od drzwi, grupami zbiorowo śmierdzą, nie pomyślą, że koło nich przejść jakoś trzeba. I niestety niepalący muszą nawdychać się trucizny, bo uciśnieni nie mogą palić w spokoju.

      Natomiast nie mam nic do palenia w ogródkach piwnych- jak wolno palić i sa popielniczki to niech pala, byleby nie palili na przystankach.
      • 24.05.12, 10:18
        Przechodzisz obok takiego palacza jak długo?Góra 2 sekundy.Uważaj bo umrzesz zaraz tak się dymu nawdychasz....
        • 24.05.12, 10:29
          Od palenia biernego tez można umrzeć, jakbyś nie wiedziała.
          Przechodzenia koło palaczy nienawidzę bo później niestety śmierdzę dymem, palacze, nie wszyscy oczywiście, nie potrafią myśleć o innych i przez to że sami mają stępiony zmysł węchu nie czuja smrodu. Co nie znaczy że smrodu nie ma!!
        • 24.05.12, 10:36
          Kurde, foro - nie zrozumiesz niepalacych i tego jak to mocno przeszkadza... Przez 10 lat palilam, a ostatnie 4 lata nie - naprawde dymek zdecydowanie inaczej wyglada bo dwóch róznych stronach barykady.
          • 24.05.12, 10:45
            Prz ez 10 lat palilam, a ostatnie 4 lata nie - naprawde dymek zdecydowanie inac


            ci co rzucili to najwieksze swiry wiec twoja opinia sie nie liczy
            • 24.05.12, 10:48
              jamesonwhiskey napisał:

              > Prz ez 10 lat palilam, a ostatnie 4 lata nie - naprawde dymek zdecydowanie inac
              >
              >
              > ci co rzucili to najwieksze swiry wiec twoja opinia sie nie liczy


              Muszę się niestety z tym zdaniem zgodzic...co napisałam też powyżejsmile
              • 24.05.12, 11:17
                hehehehe wink niech Wam bedzie, ze i swir wink ale fakt faktem, pewnie bym nie rzuciła, gdyby nie poteżna dawka motywacji zewnętrznej. Ale dalej obstaję przy swoim, palacze nie zrozumieją niepalących i na odwrót.
                • 24.05.12, 11:52
                  o nie,nie...ja palę i rozumiem osoby nie palące.Ale!osoby już nie palące sa tak uperdliwe,że to przechodzi ludzkie pojęciesmile

                  Wiem, że to śmierdzi i że komuś przeszkadza dym i smród,ale ci co nie palą mają narąbane.A wkurza mnie to dlatego,że kiedyś sami palili a teraz robią z siebie takich zapaleńców przeciwników.
                  • 24.05.12, 11:56
                    >dlatego,że kiedyś sami palili a teraz robią z siebie
                    > takich zapaleńców przeciwników.

                    psycha im siada bo juz nie moga zapalic a chcieli by
        • 24.05.12, 10:38
          I co z tego? Z jakiego niby powodu mam w ogóle byc narazona chocby na sekunde wdychania tego obrzydliwego smrodu?

          --
          Koci kalendarz- uratuj kocie życie
          • 24.05.12, 10:53
            Ale lola !Możesz wybrac ze znajomymi miejsce(ogródek) w którym jest zakaz palenia.Wtedy ten jeden palący będzie musiał wyjśc,żeby zapalic i ty będziesz zadowolona i ten palący.

            Ja palę jak napisałam 3/5 papierosów dziennie.Ale NIGDY nie palę.U nikogo w domu,u nikogo na klatce,przy dzieciach,chyba że na balkonie,to wtedy mnie widzą siłą rzeczysmile
            Wśród niepalących nie palę przy nich.Rozumiem,że nie palącemu dym przeszkadza i smród,tak więc odchodzę.Ale...jeżeli idą ze mną na imprezę tacy co nie palą to już nie moja wina.Ja mogę nie palic,ale skoro wybrali lokal w którym wolno palic to korzystam.
            • 24.05.12, 11:10
              Gdy tylko jest taka mozliwosc to oczywiscie TAK ROBIE.Natomiast -mielismy malo czasu, wrocławski rynek o tej porze jest megaoblegany, dlatego siedlismy tam,gdzie po prostu bylo miejsce.
              Ale do cholery- co z tego, ze tam wolno palic? Czy to oznacza, ze wówczas palacz moze miec centralnie w d.upie reszte i zupelnie ignorowac prosbe? I to wowczas, gdy juz sie yurna tego syfu nawdychal, bo palil trzecia fajke? Rozumiem, ze palacze sa z automatu zwolnieniu z minimum kultury, gdy tylko zasiąda w miejscu gdzie wolno palic??Popierasz takie zachowanie? Tak robisz? Ktos cie prosi, bys w jego towarzystwie nie palila kolejnego papierosa, a ty jakby nigdy nic palisz?
              --
              Koci kalendarz- uratuj kocie życie
              • 24.05.12, 11:54
                lola211 napisała:
                Popierasz takie zachowanie? Tak robisz? Ktos cie prosi, bys
                > w jego towarzystwie nie palila kolejnego papierosa, a ty jakby nigdy ni
                > c palisz?


                Nie popieram,bo tak nie robięsmile
                • 24.05.12, 12:57
                  No wlasnie- a dlaczego?
                  --
                  Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • 24.05.12, 10:11
      jamesonwhiskey napisał:

      > ojej ojej , na dworze ci nawet przeszkadza na straszne
      > a tobie moze wali z paszczy albo z pod pachy i jakos ludzie musza cie znosic



      Ja pie...lę...I tu niby sami wykształceni siedzą na tym forum???Można czasami dowalic,ale żeby taką dziecinadą zajeżdżac to wstyd.

      A ty "łiskacz" spadaj na forum dla chłopa co?Bo dziwnie że przesiadujesz na forum dla kobiet...Co najmniej dziwnesmile
    • 24.05.12, 11:00
      Przestań narzekać zacznij działać.


      lola211 napisała:
      > -codziennie smierdzi na mojej klapce schodowej, bo codziennie kilku smrodziarzy
      > nie zwazajac na nikogo wystaje pod drzwiami wlasnego mieszkanka i dymi(z reguł
      > y gdy ide, juz ich nie ma, wiec nie mam kogo opierd.olic, za to smród wisi jesz
      > cze długo)

      Poruszyć sprawę na zebraniu mieszkańców/spółdzielni. W administracji wymóc by powiesili tabliczki z zakazem palenia na klatkach, poobserwować którzy mieszkańcy tak robią i przez administrację dostarczyć im zawiadomienia o zakazie palenia i ewentualnych karach.


      > -kolezanki wyciagnely mnie wczoraj do knajpianego ogrodka na ploty- zabral sie
      > z nimi ich kolezka-przez godzine pijac 2 piwa wypalil 4 sztuki- cały dym centra
      > lnie szedl na mnie- prosba, by zgasil,nie palil kolejnego nie zrobila na nim za
      > dnego wrazenia-dym chyba wyzarł mu juz wszystkie szare komórki

      jeśli w ogródku knajpy nie było zakazu palenia to mogłaś się zamienić miejscem z kolegą palaczem, usiąść tak by dym na ciebie nie leciał, usiąśc jak najdalej od kolegi, ewentualnie opuścic niedogodne towarzystwo. moi palący znajomi sami siadaja tak by dym nie leciał na niepalących.


      > -przez 2 dni bylam zmuszona korzystac z usług komunikacji miejskiej- oczywiscie
      > za kazdym razem musialam na przystanku natknac sie na smrodziarza- stoi i kopc
      > i i ma w d.upie ze inni musza to wąchac

      u nas na wsi jest zakaz palenia na przystankach. zwracasz kopciuchowi uwagę, w razie dalszego palenia wzywasz straż miejską =mandat 500zł


      > -wsiadam do samochodu znajomych i az mnie cofa- nowe auto tak smierdoli- oczywi
      > scie pala w srodku w najlepsze.

      ich samochód, możesz z nimi więcej nie jeździć, możesz nawet im głośno powiedzieć dlaczego nie chcesz już z nimi jeżdzić.


      > - przychodza do mnie w gosci- oczywiscie po godzinie musza na balkon, bo nie da
      > ja rady wytrzymac- przykro mi ,nie pozwalam, bo nie chce by mi wedzili najblizs
      > zego sąsiada- cóz, wizyta trwa krótko.

      i dobrze. u ciebie się nie pali więc to oni mają się dostosować.


      > Nie piszcie, ze tak sie nie dzieje, bo sie DZIEJE.Palacze to egoisci, liczy sie
      > tylko ich obrzydliwy nałog i nic wiecej.
      > I nie,nie bede kazdemu zwracac uwagi, bo nie zamierzam sie z tym tatałajstwem c
      > o chwila handryczyc.Raz sie odezwalam, to mi zadymiony gnój puscil taka wiąchę
      > , ze czekalam az sie odwinie i mi przylozy.Tak sie biedaczek zdenerwował, ze mu
      > w spokoju nie daja wdychac tego gówna.

      Aż RAZ się odezwałas i wiecej nie zamierzasz?
      Najpierw uzbrój się w wiedzę na temat obowiązujących przepisów prawa. Jeśli gdzieś palenie jest dozwolone to niewiele możesz, jedynie słac pisma do urzędu miasta by wprowadzili zakaz. Ale jeśli prawo w danym miejscu zabrania palenia to spokojnie egzekwuj, miło powiedz palaczowi że mandat kosztuje tyle i tyle i czy na pewno chce go płacić...




      • 24.05.12, 11:17
        > Poruszyć sprawę na zebraniu mieszkańców/spółdzielni. W administracji wymóc by p
        > owiesili tabliczki z zakazem palenia na klatkach, poobserwować którzy mieszkańc
        > y tak robią i przez administrację dostarczyć im zawiadomienia o zakazie palenia
        > i ewentualnych karach.

        Tabliczki wisza.Wiem, ktorzy sasiedzi.Pytanie- kto ich bedzie lapal na gorącym uczynku? Wysla kogos?

        > jeśli w ogródku knajpy nie było zakazu palenia to mogłaś się zamienić miejscem
        > z kolegą palaczem, usiąść tak by dym na ciebie nie leciał, usiąśc jak najdalej
        > od kolegi, ewentualnie opuścic niedogodne towarzystwo. moi palący znajomi sami
        > siadaja tak by dym nie leciał na niepalących.

        Wiatr ma to do siebie ,ze mnienia kierunek.'
        Osobiscie uwazam, ze skoro wyrazilam prosbe by nie palono kolejnego papierosa, to palacz powinien to uszanowac i to jest wlasciwe rozwiazanie sytuacji, a nie zmiana co chwile miejsca wraz ze zmiana kierunku wiatru.

        > u nas na wsi jest zakaz palenia na przystankach. zwracasz kopciuchowi uwagę, w
        > razie dalszego palenia wzywasz straż miejską =mandat 500zł

        U nas w miescie tez jest taki zakaz.Tyle ze widac nagminnie lamany.Jak rozumiem do czasu przyjazdu SM trzymam goscia za fraki, by nie zwial/nie odjechal? Bo wiesz, na SM to sie troche czeka.

        miło powiedz palaczowi że mandat kosztuje tyle i tyle i cz
        > y na pewno chce go płacić...

        No tak- czyli cala robota spada na mnie.Palacze sa widze usprawiedliwieni.Moga palic, chyba ze ktos im zwróci uwage.Niezle myslenie.
        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • 24.05.12, 11:27
          wykazujesz postawę bierną a kłótliwą
          "niech inni załatwią żeby mi było dobrze"
          dzięki takim osobom nic się nie zmienia.
          właśnie wczoraj pacyfikowałam hałasujące w nocy towarzystwo. ciekawe, że kilkanaście mieszkań w bloku a kazdy tylko narzeka poza plecami że "hałasują! niekulturalni!co za chamstwo!" ale nikt du.. z wyrka nie zwlecze by iść zwrócić uwagę i zagrozić policją.

          siedzisz przy stoliku z chamem i nabzdyczasz się, że cham... dobre sobie. sama sobie to towarzystwo wybrałaś.

          ps.
          przyszłaś na forum tylko frustrację życiową wylać, palacze to uboczny tu problem. jak nie radzisz sobie z emocjami to lepiej do psychologa pochodź. może zrozumiesz w którym miejscu masz problem.

          • 25.05.12, 10:22
            Palenie jest paskudne dla niepalących. Śmierdzi nawet pół godziny po wypaleniu papierosa. Można mieszkać w mieście w kamienicy, apartamentowcu, bloku, segmencie i domku wolnostojącym i być zmuszonym do wdychania cudzych papierosów. A ściślej wyziewów.
            Czy jest na to rada? Moim zdaniem nie. Walka z wiatrakami a ściślej brakiem tolerancji i nałogiem.
            To tak trochę jak narkoman na głodzie albo alkoholik w ciągu. Tyle, że nałóg usankcjonowany i środek uzależniający można kupić w każdym kiosku czy stacji benzynowej.
            Palacz, najczęściej, uważa niepalącego za świra a niepalący ma pretensje, że jest truty.
            Nie palę. Nie znoszę smrodu papierosów, ale też nie walczę bo to bez sensu. Ludzi nie wychowam, nie wyleczę ich z nałogów, nie doczekam się ewentualnej strazy miejskiej ( zresztą jeśli nawet to większość strażników pali więc skończy się nie na mandacie a pouczeniu a ja zyskam opinię wariatki).
            Staram się, na tyle na ile jest to możliwe, unikać miejsc, w których są palacze, w swoim domu nie pozwalać na palenie, jeśli pali ktoś w okolicy zmieniać miejsce pobytu ( dla własnego komfortu).
            Szkoda mojego czasu, nerwów, energii do walki. A palacze i tak dostaną za swoje. Paskudne zęby. Brzydka cera, śmierdzący oddech, taka sama skóra, ubranie, mieszkanie, w płucach - lepiej nie mówić co, większe prawdopodobieństwo nowotworu płuc, krtani, języka, żołądka i trzustki, POChP, astmy, zawału, gorsza kondycja i szybsze starzenie się i...mniej kasy. Ale to ich wybór. Kto wie może to lubią.
    • 24.05.12, 11:27
      Czepiać się, że ktoś palił we własnym samochodzie. I to nawet nie przy Tobie, tylko wcześniej. To trzeba mieć we łbie.
      --
      Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
    • 24.05.12, 11:49
      Lola, w 100% się z Toba zgadzam. Ostatnio siedziałam z kumpela w kawiarni. Na zewnątrz. A stolik obok dwie baby kopciły jak lokomotywy. Odpalały chyba jednego papierosa od drugiego. cały dym szedł na nasz stolik. Kumpela z tych popalajacych więc chyba jej aż tak nie przeszkadzało ale ja miałam mordercze myśli... zapach dymu papierosowego wywołuje u mnie ból głowy a właścwie zatok, wystarczy że powdycham go przez 2-3 minuty. Nawet od przesiąkniętego dymem ubrania mnie odrzuca. I wejscie do galerii handlowej gdzie przed drzwiami grupka palacych tez jest wkurzające! Dlaczego mam wstrzynmywać oddech na tym odcinku? No dlaczego? Jakl tego nie zrobię to będę się potem źle czuła,ale co to palących obchodzi... Smrodziarzom się wydaje, że jak nie kopcą Ci w twarz w zamkniętym pomieszczeniu to wszystko ok i to ty się czepiasz. Z punktu widzenia osoby z boku, niezaangażowanej, to gorszy nałóg niz narkomania -narkoman daje sobie w zyłę ale nikt w promieniu kilku metrów z tego powodu nie ma dyskomfortu a smrodziarza trudno nie zauwazyć.
      Tak, czasem jestem agresywnym antypalaczem - z taka opinią się spotkałam kiedy kilka razy zwróciłam uwagę w knajpie czy na przystanku
    • 24.05.12, 11:52
      czytam sobie ten wątek radośnie jarając petka i pokładam sie ze śmiechu, jako że nie palilam do 25-go roku zycia, to jakoś mi to nigdy nie przeszkadzalo, ale rozumiem, ze tobie może
      wymyslmy hipotetyczną sytuację, która zaczyna sie od faktow
      - kilka lat temu wyprowadzilam sie na wies - cisza, swieże powietrze do oporu, luz, blus, wieczne wakacje, ale raz na jakiś czas muszę sie wybrać do pobliskiego miasta, ktorym akurat jest stolyca psia ją mać, ile tam jest samochodów! jak głośno! jak te spaliny śmierdzą, a latem te rozgrzane karoserie, smród niesamowity (serio, serio, śmierdzą mi teraz nieludzko), ide wzdłuż korka na marszałkowskiej i grzecznie proszę, żeby zgasili te silniki a najlepiej najpierw odjechali, bo mi ich nagrzane karoserie capią, a potem zgasili silniki, bo spaliny yebią jak z murzyńskiej chaty i co, i nic, proszę grzecznie, przecież mogliby te parę godzin wytrzymać bez samochodu, a te żłoby dosłownie metr ode mnie smrodzą tymi spalinami, a przecież takie bierne wdychanie spalin to wyrok śmierci, chyba spaliny wyżarły im już wszystkie szare komórki....
      --
      http://tinypic.pl/i/00180/ky5d7b4ikhdp_t.jpg
      • 24.05.12, 12:01
        W sumie całkiem interesujący argument. Rzeczywiście byłoby lepiej dla środowiska i dla nas, gdybyśmy go nie truli. Ale tak do końca, to chyba jednak nie da się tego porównać. Wiesz, jednak nie często wsiadać do auta, by sobie pojeździć dookoła bloku dla przyjemności. Wsiadasz do nie go w jakimś celu. Trudno wyobrazić sobie świat bez tego środka transportu. Ja do pracy posuwam 22km codzinnie. Na piechotę nie dam rady. A palisz - owszem dla przyjemności Twojej - ale jednak świat bez papierosów chyba by funkcjonował.
        No ale jakaś logika w tym, co napisałaś jest. Ale oczywiście jako wojująca niepalaczka nie mogę sie z Tobą zgodzić smile
        • 24.05.12, 13:50
          > Trudno wyobraz
          > ić sobie świat bez tego środka transportu.

          A to, niby, czemu? Jeszcze niedawno taki był. Może zapytaj kogoś starszego?

          > Ja do pracy posuwam 22km codzinnie.
          > Na piechotę nie dam rady.

          A na rowerze? Wychodzi jakaś godzinka. A może mniej. Tyle to dojeżdżam codziennie do pracy, niezależnie od środka komunikacji. Takie są realia życia w Warszawie. Zdradzę ci tajemnicę jak radzono sobie z tą sprawą przed wojną: wynajmowano mieszkanie blisko pracy.

          > A palisz - owszem dla przyjemności Twojej - ale jedna

          Wynika z tego, że ty również - chcesz, a nie musisz.

          > k świat bez papierosów chyba by funkcjonował.

          Bez samochodów również.
          • 24.05.12, 14:59
            1. Nie znam nikogo żywego, kto by pamiętał świat bez samochodów.
            2. Rower nie jest alternatywą:
            - odwożę dziecko do szkoły (ono samo na rowerze nie dojedzie)
            - nie dam rady codziennie zrobić 44 km narowerze ze względów zdrowotnych, jestem inwalidką.
            3. Cóż praca jest dziś w jednym miejscu, jutro w drugim. Mam już mieszkanie, więc nie będę dodatkowo wynajmowała i nie zamierzam sprzedawać posiadanego by wynajmować zawsze blisko pracy.
            4. Z tego wynika, że jednak muszę. Chcę też.
            5. Nadal twierdzę, że łatwiej rzucić palenie. Przynajmniej przeprowadzać się nie trzeba.
            • 24.05.12, 15:45
              > 1. Nie znam nikogo żywego, kto by pamiętał świat bez samochodów.

              Ale chyba możesz znaleźć kogoś kto pamięta, że ich było znacznie mniej? Jak się postarasz to może i znajdziesz osobnika który pamięta II RP. W 1939 na 35 mln mieszkańców było zarejestrowanych 10 tys samochodów osobowych i 6 tys. motocykli. Czyli, można powiedzieć, że świat był bez samochodów.
              > 2. Rower nie jest alternatywą:
              > - odwożę dziecko do szkoły (ono samo na rowerze nie dojedzie)
              Też inwalidka?
              > - nie dam rady codziennie zrobić 44 km narowerze ze względów zdrowotnych, jeste
              > m inwalidką.
              > 3. Cóż praca jest dziś w jednym miejscu, jutro w drugim. Mam już mieszkanie, wi
              > ęc nie będę dodatkowo wynajmowała i nie zamierzam sprzedawać posiadanego by wyn
              > ajmować zawsze blisko pracy.

              A ty myślisz, że przed wojną praca była gwarantowana ustawowo? I ludzie żyli.
              > 4. Z tego wynika, że jednak muszę. Chcę też.

              Czyli chcesz CBDU.
              > 5. Nadal twierdzę, że łatwiej rzucić palenie. Przynajmniej przeprowadzać się ni
              > e trzeba.
              Rzucanie palenia łatwiejsze niz przeprowadzka? Wolne żarty. BTW Tytoń w papierosie to 0.5 g. Intensywny palacz wypala 2 paczki dziennie, czyli spala 20 g substancji organicznej. Ty, dojeżdżając do pracy, spalasz ok 5 l paliwa (ok 4000 g). Ergo, emitujesz do atmosfery 200 razy więcej spalin niż ten biedny palacz.
              • 24.05.12, 15:53
                > Ale chyba możesz znaleźć kogoś kto pamięta, że ich było znacznie mniej?
                Wcześniej kazałeś szukać świadków świata bez aut.
                > Też inwalidka?
                Nie, ale za małe by samo posuwało po ulicy.
                > A ty myślisz, że przed wojną praca była gwarantowana ustawowo? I ludzie żyli.
                Tu się nie odniesę, bo to wypowieź nie na temat.
                > Rzucanie palenia łatwiejsze niz przeprowadzka? Wolne żarty. BTW Tytoń w papiero
                > sie to 0.5 g. Intensywny palacz wypala 2 paczki dziennie, czyli spala 20 g subs
                > tancji organicznej. Ty, dojeżdżając do pracy, spalasz ok 5 l paliwa (ok 4000 g)
                > . Ergo, emitujesz do atmosfery 200 razy więcej spalin niż ten biedny palacz.
                To oznacza, że auto bardziej truje od samochodu. Z tym się zgadzam. Ale ja napisałam że łatwiej rzucić palenie niż zrezygnować z auto. Twoje argumenty tej wypowiedzi nie dotyczą.
                No i świat kiedyś też istniał bez petów. I nikt gwarancji pracy wtedy nie dawał.
                • 24.05.12, 15:54
                  Miało być, że auto bardziej trudie od papierosa.
                  • 24.05.12, 17:49
                    obawiam się, że palenie tytoniu jest starsze od idei samochodu, więc świat bez papierosa jako takiego istniał cholernie dużo dawniej (ale potworek językowy big_grin) niż świat bez 4kółek, a podsumowując
                    - palę dla przyjemnności - jeździsz dla wygody
                    - papierosy trują - samochody trują bardziej
                    - tobie śmierdzą fajki - mi śmierdzą spaliny, smród nagrzanego lakieru i hałas
                    - palacze - zdarzają się chamy - kierowcy zdarzają się chamy
                    naprawdę nie widzę różnicy prócz oczywiście punktu siedzenia, właśnie tak urządzony jest świat - coś się podoba, a coś nie, można z tym żyć i sobie nie zawracać kupra, można z tym wojować i nabawić się wrzodów
                    ja tam sobie żyję a dla kupra swego znajduję szereg innych zastosowań
                    PS nie cierpię, nienawidzę, rzygam na zapach lawendy! precz z lawendą!
                    --
                    http://tinypic.pl/i/00180/ky5d7b4ikhdp_t.jpg
                    • 25.05.12, 12:00
                      Deelandra,
                      ja tylko na sekundkę, bo dziś kupa roboty.
                      Nie ma co dyskutowac z punktami:
                      > - papierosy trują - samochody trują bardziej
                      > - tobie śmierdzą fajki - mi śmierdzą spaliny, smród nagrzanego lakieru i hałas
                      > - palacze - zdarzają się chamy - kierowcy zdarzają się chamy
                      Natomiast nie kładłabym na jednej szali przyjemność palacza z wygodą kierowcy.
                      Myślę, że w przypadku kierowców sama wygoda odgrywa niekoniecznie największą rolę. Nie wolno zapomnieć o:
                      - oszczędności czasu (to dla mnie osobiście bardzo ważne kryterium, zyskuję czas na odrabianie lekcji z synem)
                      - sposób na zarabianie pieniędzy, ba przy bardzo wielu zawodach niezbędny instrument funkcjonowania (trudno wyobrazić sobie lekarzy posuwających z lektyką po chorego pacjenta, transport na mułach, policjanta na hulajnodze, handlowca maratończyka itd. itp.)
                      - często konieczność, bo z punktu A do punktu B nie ma pałączeń środkami komunikacji publicznej
                      A po drugiej stronie masz tylko tę przyjemność palenia, choć z puntku widzenia palacza nałogowca to pewnie ta przyjemność równoważy resztę.

                      No i jeszcze tak mi przyszło do głowy. Że sam argument, tak ja zaznaczyłam dość ciekawy, przypomina argumentację biednej żony. Mąż spóźnił się na kolację. Żona zaczyna od hasła: jesteś niepunktualną świnią a kończy hasłem: a poza tym nie lubisz mojej mamusi.

                      Powiem Ci, że lawendy też nie lubię. Ale jeszcze bardziej nie cierpię wielkich psów w blokowiskach. Robi to to hałas, często wyje z tęsknoty za właścielem, który psa na 42m2 zamknął na 10 godzin, śmierdzi po deszczu w windzie a gówna z reguły niesprzątane przez właścieli zanieczyszczają okolicę.

                      Natomiast fajnie by było:
                      - gdyby palacz przy stoliku poproszony o niepalenie zgodził się na wyjście przed knajpę,
                      - każdy sprzątał po swoim psie,
                      - a pan czekający pod moją klatką na żonę nie zostawiał na 20 minut włączonego silnika.

                      Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!
                      • 25.05.12, 15:25
                        argumenty, jak argumenty, palę bo lubię, mogę się obejść bez samochodu, a bez fajek nie, chociaz samochód to duża oszczędność czasu ale od pewnego okresu w życiu mam w generalnym poważaniu pośpiech big_grin

                        > - gdyby palacz przy stoliku poproszony o niepalenie zgodził się na wyjście prze
                        > d knajpę,
                        osobiście nie palę przy stoliku w kawiarni, jeśli siedzę z towarzystwem niepalącym, gorzej jak taki nie palący aktywista po powrocie z dymka siedzi i krzywi paszczę bo mu śmierdzisz, nosz qwa, to już jest lekkie odchylenie od normy

                        > - każdy sprzątał po swoim psie,
                        uuuu za, za, za, za! adkąd wyprowadziłam się ze stolycy problem zasranych chodzników, ulic i trawników zniknął z mojego życia smile

                        > - a pan czekający pod moją klatką na żonę nie zostawiał na 20 minut włączonego
                        > silnika.
                        że też mu paliwa nie szkoda, bogaty z domu, czy spadek dostał big_grin
                        jak już mówiłam, nie mam na calu wdawanie się w ostrą dyskusję na śmierć i życie, bo nie jestem bojownikiem o beleco, ot taka se wymiana argumentów, myślę, że w każdej sferze życia należy zachować minimum kultury i emaptii, ale to chyba nierealne...
                        --
                        http://tinypic.pl/i/00180/ky5d7b4ikhdp_t.jpg
                    • 26.05.12, 00:26
                      > PS nie cierpię, nienawidzę, rzygam na zapach lawendy! precz z lawendą!
                      suspicioussuspicioussuspicious
                      --
                      po-ranna.bloog.pl/
      • 24.05.12, 18:40
        Hehe, doskonała analogia, nie spotkałam sie z tym wczesniej. Imho konczy wynurzenia autorkitongue_out

        Co więcej, w pełni sie z gadzam z tym, ze samochody śmierdzą, hałasują i są mega uciążliwe. Ba, uważam, ze rzucenie palenia jest o wiele gorsze niz przesiadka do autobusu. No i na koniec - jeżdżę komunikacją i cholernie wkurza mnie potworna ilosc samochodów, korki. Im wiecej dróg sie buduje, tym bardziej sa zakorkowane (niestety to jest dziwna lecz prawdziwa zaleznosc). Wydajemy miliony na drogi, a mamy z tego tylko jeszcze wiecej smrodu i hałasu.
        Byłabym za tym, aby całkowcie wycofali ruch samochodów osobowych z miast i miejsc o gęstej zabudowie, tylko dostawcze/uprzywilejowane. Niech ludzie dojeżdżają komunikacją miejską (a dojezdzali by wtedy szybciej). Kiedys zablokowali u mnie w prawie całym miescie całkowicie ruch, bo były jakies wyscigi kolarskie. To było całkowicie inne miejsce, pełne ciszy, spacerujacych ludzi, jak kompletnie z innej czasoprzestrzeni. I za cholere nie moge zrozumiec, co to za logika, zeby tępic palaczy, którzy generują promil zanieczyszczenia środowiska i sa o wiele mniej dokuczliwi niz wyjące i smierdzace metalowe puszki. Jestem przekonana, ze nastepnym krokiem (choc moze nie w najblizszej dziesieciolatce...) bedzie likwidacja REALNYCH smrodów z miast.

        Co do palenia - polecam epapierosa. Póki co jednak epalacz jest tak samo traktowany z buta jak analog, a niepalacych w jakis sposob denerwuje - jak to, on moze sobie palic i to nie smierdzi? Nie musi rzucac, moze puszczac dymka, nikotynizowac sie i nie smierdziec? To.. niesprawiedliwe, powinien cierpiec katusze rzucając, a tu zonktongue_out Niestety epalenie wzbudza jeszcze podejrzliwosc i nieufnosc, ale to sie na pewno zmieni.
        --
        Do you know what Nemesis means? A righteous infliction of retribution manifested by an appropriate agent. Personified in this case by an 'orrible cunt... ME.
        Brick Top
        • 24.05.12, 20:39
          ja też polecam e-papierosa.
          Własnie na nim się ograniczam z paleniem
          nie dość że działa to jeszcze faktycznie nie czuć papierosami. teraz jak mam ochotę zapalić "analogicznego" papierosa to wychodzę sobie gdzieś na spokojnie w ustronne miejsce.
          ale żeby nie było - tępię palaczy na przystankach, w windach, na klatkach schodowych i w miejscach gdzie nie powinni mimo że sama jestem nadal jakby na to nie patrzec palaczką.
          Jedna sąsiadka to już prawie ucieka na mój widok jak jej kiedyś dobitnie powiedziałam co myślę o ludziach którzy zapalają fajkę w windzie tuż przed parterem (bo przeciez na dworzu wieje to łatwiej zapalić przed drzwiami).
          Nie palę przy dziecku i nie toleruje osób palących przy dzieciach (szczególnie jak widzę że w samochodzie palą a dzieciak z tyłu w foteliku)
          Nigdy nawet jako zbuntowana młodzież nie paliłam na przystankach autobusowych (mimo braku zakazu) przy innych ludziach.
          Gdy jeszcze paliłam zwykłe pytałam się czy nie bedzie przeszkadzac jak zapalę a jak byłam w knajpie z niepalącym towarzystwem to odchodziłam na bok.
          Czyżby myślący palacz? nie. Po prostu jestem szczęsliwą posiadaczką zmysłu empatii. Oraz wpojoną kulturą.
          Podobnie nie drę się w nocy, nie puszczam głośno muzyki, uprzedzam sąsiadów o imprezach, nie wyrzucam śmieci na chodnik etc etc etc.
          kwestia wychowania a nie nałogu.
    • 24.05.12, 11:57
      spaliny itp.?
      dlaczego nie zjedziesz również kierowców na ulicach, zarządu kopalni i prezesa LOTu?

      --
      Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
      • 26.05.12, 09:06
        yoko0202 napisała:

        > spaliny itp.?

        Nie wiem jak Ty, ale ja np. chcąc coś zjeść czy napić się, czy w ogóle spokojnie posiedzieć, nie usadawiam się przy rurze wydechowej. Ulubiony argument palaczy o spalinach trochę ma się nijak wobec tych, którzy bezrefleksyjnie walą innym dymem prosto w twarz.
    • 24.05.12, 14:40
      Palacze to chamy i tyle.
      --
      "Kein Kalk, kein Verschleiß, keine Ahnung" by Dr Eichhorn
      • 24.05.12, 17:35
        "Palacze to chamy i tyle. "
        Zgadzam się w 100% jak również z lolą. U mnie na klatce schodowej też syfili papierochami non stop. Na 20 mieszkań w mojej klatce w każdym mieszkaniu są palacze 1 ,2 lub więcej( w jednym mieszkaniu pali 5 osób: babcia , rodzice i 2 dzieci). U siebie nikt smrodzić nie chce to wychodzili na klatkę. Do syneczków owej rodzinki przychodzi też na pogaduszki połowa osiedla i wszyscy kopcą na klatce, a że ja mieszkam na 4 piętrze to ciągle czułam się jakbym mieszkała w kominie. Zaczęłam działać jak tylko pojawiła się ustawa o zakazie palenia wymusiłam na administracji odpowiednie wywieszki i twardo zakaz egzekwowałam - czasem do granic posądzenia mnie o świra, np. obserwowałam kiedy najbardziej śmierdzi i w tych godzinach schodziłam po kilka razy na dół z aparatem, zwracałam uwagę. Najbardziej mnie wkurzała taka baba z 3 piętra, która siadała na schodach i kopciła jednego za drugim i to jakieś takie najtańsze najbardziej śmierdzące goowno. Poszłam na skarge do administracji, w końcu sie wk....wezwałam straż miejską (baba nie otworzyła im drzwi, byli u sąsiadki też palaczki ze zdegenerowanym węchem i ta im powiedziała, że ta pani wcale nie pali na schodach, więc widocznie mi przeszkadza wirtualny dym.
        Ale babsko i jej kolesie ( przyłazili do niej i wychodzili zapalić na klatkę) po tym przestali palić na klatce. Jeden z nich raz mało mi papierosem nie przypalił buzi dziecka jak smrodził na klatce, a moje dziecko szło do domu. Zrobiłam awanturę. Trochę było spokoju, ale zaczęło się coś innego. Baba ma cały czas pozamykane szczelnie okna ( wiem, bo zwracam na to teraz uwagę) i w kilka osób palą jednego papierosa za drugim i baba co kilka dni wietrzy sobie mieszkanie na klatkę schodową. No szlag może człowieka trafić. Całą zimę miałam otwarte okno w mieszkaniu , bo szło się udusić. I na klatce i w mieszkaniu siwo od dymu o smrodzie nie wspomnę, przez 3 dni nie szło się pozbyć tego goowna z mieszkania. Zaczęłam wietrzyć klatkę. Wspomniana wyżej sąsiadka syfiary, jej kumpela urządziła mi burdę klatkową ,wyzywała mnie od nienormalnych , bo jak to nie chcę wdychać ich rakotwórczych wyziewów, jej mężuś mało mnie nie pobił, bo przecież oni( wszyscy palacze) nic nie czują i mam zamknąć to okno, bo im zimno. Stałam niewzruszenie i powiedziałam, że zamknę jak wywietrzę i jak będą syfić to zawsze będzie otwarte, bo nie ma zakazu wietrzenia, a zakaz trucia owszem jest i będę wzywać zawsze straż. Jeszcze się awanturowali, ale stałam i nic ( powstrzymywałam się od haftu, bo wyobrażałam sobie tego pacana z zaczeską na łysinie bez ubrania - super sposób na spokój podczas takich sytuacji). Myśleli, że mnie zastraszą, bo mieszkają tu już ponad 20 lat, a ja od niedawna. Co więcej zauważyłam, że od tej awantury, że moje akcje poszły w górę i faktycznie o wiele mniej zarówno syfiara jak i inni sąsiedzi smrodzą na klatce, chyba zrozumieli, że nie żartuję i wolą z wariatką nie zadzierać. Z takimi śmierdzielami trzeba ostro i konsekwentnie.
    • 25.05.12, 00:40
      Smród papierosów w łazience czy kuchni, bo sobie sąsiedzi z dołu palą przy wentylacji, czy smród z otwartych okien czy na balkonie, bo inni sąsiedzi lubią palić na świeżym powietrzu oraz zadymiona klatka, bo jeszcze inny sąsiad musi zawsze na niej palić, to była moja codzienność w bloku. Sąsiada palącego na klatce nie wzruszały ani moje prośby (ciąża, a potem małe dziecko) ano oficjalny zakaz wywieszony na tablicy w klatce.
      Jednak najbardziej mnie wkurza uprzywilejowanie palaczy w pracy. Pracuję już w kolejnym miejscu i wszędzie palacze mają prawo do dodatkowych przerw na ''dymka''. Co robią w tym czasie niepalący? Ano pracują i to podwójnie najczęściej, kiedy ich koledzy sobie kopcą. Ostatnio się wkurzyłam i zażyczyłam sobie też dodatkowej przerwy na ''świeże powietrze''. Mina menadżerki- bezcenna.
      Kiedyś wyszło mi z obliczeń, ze niektórzy palący w ten sposób obcinali do 40 minut z dnia pracy. Codziennie. A pensje mieliśmy zbliżone.
    • 25.05.12, 08:51
      Tez się dziwię i nie lubię palaczy. Sama popalałam, ale nie nałogowo, w sumie od 1 dziecka juz wcale.
      Ohydztwo, smród, kasa w błoto.
      Palaczkę poznam na odległośc po głosie zjaranaym i zjechanym, po zapachy - perfumy + papieros to zapach wywołujący u mnie odruch wymiotny.
      Palaczke po 30 juz po cerze tez mozna poznać.
      Kopcą wszedzie, a matka z wózkiem i petem to juz totalna patologia.
    • 25.05.12, 16:02
      A u mnie na klatce pojawiła się kartka, żeby nie wrzucać petów sąsiadom z parteru do ogródka. To oczywiste, aczkolwiek dziwne, zważywszy, że zdaje się jedyną osobą palącą w tej klatce jest sąsiadka z parteru.

      --
      "Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd"
    • 25.05.12, 21:43
      Jeszcze coś na koniec dopiszę. Autentyk czyli życie. Dozorczyni w jednym z bloków, w którym mieszkałam, miała już tak dość codziennego zamiatania góry petów spod balkonów, że na każdym pietrze przy schodach przykleiła kartkę, aby pety nie były wyrzucane przez okno (kartkę widziałam, to była prośba). Za karę musiała zmywać rozsmarowane na ścianach klatki gó.... Mówiła mi, że czyściła to i płakała. I nigdy już więcej nie odważyła się na walkę z mafią palaczy.
    • 25.05.12, 22:35
      Grubo przesadzasz.
      Ja jestem palaczka na maksa,uwielbiam fajki,ale pale we wlasnym mieszkaniu,ogrodki w restauracjach teraz sa jedynym praktycznie miejscem gdzie mozna palic i ok,moj samochod moja sprawa nie podoba sie nie wsiadaj,nie pozwalanie gosciom palic na balkonie chore,nie jezdze autobusami nie wiem jak to wyglada w praktyce,jednak teraz sprawdzilam ustawe jest zakaz palenia pod wiata,jesli ktos stoi obok niej tam nie ma zakazu palenia,za klatke schodowa popieram cie.
      • 26.05.12, 08:05
        A ta przesada to niby czego dotyczy? Tego,ze niepalący sa non stop narazeni na smród i wdychanie tego paskudztwa w imie zniewolenia innych nalogiem?

        Powtórze-dla mnie palacze to śmierdzace głupki i frajerzy.Trzeba byc idiota, by majac swiadomosc o szkodliwosci palenia na wlasne zyczenie fundowac sobie zycie w rakotwórczych oparach.Nikt rozsądny tego do ust nie wezmie.



        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • 26.05.12, 09:32
          "Powtórze-dla mnie palacze to śmierdzace głupki i frajerzy.Trzeba byc idiota, b
          y majac swiadomosc o szkodliwosci palenia na wlasne zyczenie fundowac sobie zyc
          ie w rakotwórczych oparach" - sobie i najbliższym.
          Ba i jeszcze za to płacą ciężką kasę
    • 25.05.12, 22:42
      I jeszcze jedno,kazdy zyje jak mu sie podoba,jego zycie jego sprawa.
      Zdychac to sobie moze ty bedziesz bo inni beda umierac,frajerzy to ci,ktorzy maja czelnosc zle wypowiadac sie o osobach o innych pogladach na zycie.
      Nie cierpie bialego sera,ale nie wyzywam od frajerow tych,ktorzy go jedza.Bo niby czemu tylko dlatego,ze daja zarobic np.mlekowicie.ich bol.
      • 25.05.12, 23:25
        Nie czytam watku,nie pisze pod publike.Przeczytalam tylko pierwszy post.
        Jestem ex palaczką,nie pale od 7 lat,wczesniej palilam nalogowo..od 17 roku zycia do 25..paczka na dzien,więc znam sprawe od kuchni i z jednej jak i z drugiej strony..
        Mam dośc smrodu fajek od
        -kolezanek z pracy
        -sąsiada z balkonu
        -nastolatków z bloku-wolę juz jak trawke pala,bo to przynajmniej ma fajny zapach :p
        -na przystankach
        -na ogródkach -a mieszkam w Krk gdzie na Rynku są ogródki równiez dla debili palacych.
        jak będzie jakas ustawa totalnie zabraniająca palic-podpisze sie pod nią wszystkimi 8-rękoma :p
        --
        Historia małej Emmy Marii
        • 25.05.12, 23:58
          mamaemmy napisała:

          > jak będzie jakas ustawa totalnie zabraniająca palic-podpisze sie pod nią wszy
          > stkimi 8-rękoma :p

          Bo byli palacze to z regoly bardzo zagorzali przeciwnicy fajek,znam takich sporo.
      • 26.05.12, 08:10

        > I jeszcze jedno,kazdy zyje jak mu sie podoba,jego zycie jego sprawa.

        Sęk w tym,ze palacze naruszaja interesy postronnych.Zmuszaja ich do wdychania tego szitu.W tym caly problem.
        Pierwsze slysze, by bialy ser był przyczyna takiej smiertelnosci jak palenie.Porównanie jak papierosy- do d.upy.
        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.