• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Najdrozsze w wych dziecka? (finanse) Dodaj do ulubionych

  • 07.06.12, 22:44
    Znow ja, i znow moje pytania smile

    Jaki okres w zyciu dziecka jest wg Was tym najdrozszym pod wzgledem wydatkow finansowych?

    Jedni mowia, ze moment pojscia do szkoly, inni ze gimnazjum...

    A ioe np trzdba wydac na 7latka, idacego do 1 klasy? Wyprawka, ubranka, oplaty w szkole itp? Czy sa to duze kwoty?

    Ile wydalyscie na wyprawke dla niemowlecia?

    A za ile miesiecznie mozna utrzymac dziecko od poczatku do 3-4 roku zycia?
    Artykuly mowia o 450 zl miesiecznie. To chyba jakies totalne minimum?

    Bede wdzieczna za pomoc Wasza.
    Edytor zaawansowany
    • 07.06.12, 22:46
      ...........życie z dzieckiem nie jest aż tak przewidywalne...

      dla jakiej gazety piszesz artykuł?
    • 07.06.12, 22:50
      Zapytam jeszcze:
      Na jakie artykuly idzie najwiecej pieniedzy?
      Na ubranka, szkole, zabawki, a moze zajecia, wyjazdy?
      Jak sie ma do tego koszt zywienia?
      Gdy widze rodziny z zakupami, strasznie duzo tego pakuja do wozka.
      Sama nie jem z 80% tych rzeczy. Oceniam je za bezwartosciowe.
      Na slodkie jogurty i serki, tak pochlaniane przez dzieci, nie moge patrzec.
      Ale chyba da sie jakos skromniej?
      • 08.06.12, 09:14
        Słodkie jogurty i serki to ja pochłaniam, a nie moje dziecko.
        A czy można skromniej? Jogurt naturalny i porządne owoce kosztują więcej i wymagają więcej wysiłku, niż gotowy jogurt smakowy. Zdrowe jedzenie zazwyczaj jest droższe od przetworzonego.

        Nawet tetra (prąd, woda, zużycie pralki, proszek) jest droższa od pieluch jednorazowych, o wygodnych pieluchach ekologicznych nie wspomnę.

        Moje osobiste dziecko jest z roku na rok coraz droższe.
        --
        On nie jest winny, on jest inny

        Z dzieckiem w Moskwie
        • 08.06.12, 09:16
          Co nie zmienia faktu, że nie zamieniłabym swojej siedmiolatki na dom z ogrodem czy podróż dookoła świata.
          --
          On nie jest winny, on jest inny

          Z dzieckiem w Moskwie
      • 08.06.12, 09:28
        kokieteryjna napisała:

        > Zapytam jeszcze:
        > Na jakie artykuly idzie najwiecej pieniedzy?
        > Na ubranka, szkole, zabawki, a moze zajecia, wyjazdy?
        > Jak sie ma do tego koszt zywienia?


        kobieto, ja tego nie licze.
        Potrzebuje, to kupuje, a nie licze za ile mi córki ryby zjadły i ile wydałam na owoce, ile par skarpet kupiłam i ile spodni.


        --
        tutiturum
        • 11.06.12, 13:24
          Za to liczą osoby, które występują o alimenty.
          I jeśli weźmie się pod uwagę, że dziecko nie tylko potrzebuje czegoś do zjedzenia i czegoś na grzbiet,
          ale musi gdzieś mieszkać, mieszkanie trzeba ogrzać, na czymś ugotowac zupę, zużywa się elektryczność i wodę
          dziecko potrzebuje pomocy szkolnych i podręczników
          czasem fryzjera, dentysty, czasem prywatnego lekarza, czasem okularów, a czasem antybiotyków,
          potrzebuje karty miejskiej, albo trzeba je wozić do szkoły,
          kupuje sobie ksiązki, płyty i chodzi do kina, a czasem, o zgrozo, do teatru czy filharmonii,
          dostaje kieszonkowe,
          a co najgorsze wyjeżdża na wakacje
          ...
          to wychodzą całkiem pokaźne kwoty grubo przewyższające 450 zł.

          --
          Underground
    • 07.06.12, 23:09
      Dla mnie zdecydowanie największym kosztem okołodzieckowym była niania. Przy tym wydatku - jakby nie patrzeć, comiesięcznym - wszelkie pieluchy, ciuchy, wycieczki szkolne i inne bledną.

      Chociaż, jakbym sobie policzyła teraz, ile mój nastolatek potrafi przejeść, to nie wiem, czy by nie wyszło więcej... Ale jakoś tak tego nie odczuwam, bo koszty żywienia są rozłożone w czasie na cały miesiąc, no i my też jemy smile

      Tak, zdecydowanie niania.
    • 07.06.12, 23:17
      Studia dziecka. Jesli mieszka w innym mieście, studiuje dziennie i nie ma czasu na pracę to około 2-3tys miesiecznie.

      - wynajecie mieszkania z kolezanką plus media ok 800zł
      - wyzywienie około 1tys zł
      - ksiązki, kserówki, materiały około 100zł
      -kosmetyki, ubrania( w zależności ile kto może ale każdy ma jakieś potrzeby szczególnie młoda dziewczyna bo wtedy zazwyczaj tworzy swoje pierwsze zwiazki i chce byc atrakcyjna)
      - jakas impreza, kino, teatr
      • 07.06.12, 23:19
        Przeczytałam pierwsze zdanie "jaki jest najdrozszy okres w zyciu dziecka" wiec odpowiedziałam, ze okres studencki. Co do wyprawek szkolnych to sie nie wypowiem;-P
      • 08.06.12, 01:19
        > - wyzywienie około 1tys zł

        to chyba koks albo feta tez w to wliczona albo ma z 200kg i zjesc musi
        • 08.06.12, 09:24

          > > - wyzywienie około 1tys zł

          Jeśli dziewczę atrakcyjne chce być to żywi się listkiem sałaty i popija wodą mineralną. Chyba że zamiast baru studenckiego wybiera najlepsze restauracje confusedD
          • 08.06.12, 09:31
            Tak się tylko mówi. Na cały miesiąc jesli nie wyjezdza do rodziców to wyda bez problemu tys zł na wyzywienie. Na jedną osobę wydatki są o wiele wieksze niż na rodzinę 4osobową.
            • 09.06.12, 06:52
              Oczywiście.
              A wszyscy zszokowani niech wezmą do ręki kalkulator i podzielą tysiąc na 30 lub 31 dni. Następnie niech wezmą do ręki wyliczoną kwotę (około 30 zł) i wyruszą do restauracji tongue_out tongue_out

              --
              -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
              -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
              -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
              • 09.06.12, 14:19
                jeszcze to 30 zł podzielić trzeba na 3 posiłki
                zatem na te szaleństwa na mieście należy zabrać 10 zł.


                --
                pal to i owo
                paltocik.blogspot.com/
                • 09.06.12, 16:17
                  widze ze rownolegla rzeczywistosc forum ma sie dobrze
                  studenci jadaja w restauracjach nawet na sniadanie ida "na miasto"
                  ale jako dorosli popierdzielaja na wakacje z paprykarzem szczecinskim i pasztetem
                  • 10.06.12, 11:16
                    10 zł na posiłek to nie jest luksus z równoległej rzeczywistości, bez przesady.
                    Poza tym z tego co widzę to tak, studenci są klientelą gastronomii "na mieście", jakos rodziny z dziećmi rzadziej żywią się kebabem.
                    BTW ja nosiłam ze sobą termos z kawą na zajęcia, ale większość nie wytrzymywała bez kawy w barku całego dnia zajęć a na sztuczkę z termosem nie wpadła.
                    Studia to nie zakład pracy, nie ma dostępu do pokoju socjalnego z czajnikiem i mikrofalą.
                    --
                    pal to i owo
                    paltocik.blogspot.com/
                  • 10.06.12, 16:14
                    A owszem, w równoległej rzeczywistosci uczący sie człowiek przez 5 lat żyje paprykarzem, który powinien w sklepie otrzymywać za darmo. Jeszcze raz polecam zakupienie kompletnego wyzywienia na dzień za 30 zeta, a właściwie za mniej- w końcu 30 dziennie to jakiś kosmos zdaniem części ematek i ematków. Nie wiem ile mniej powinno być- o połowę? I nie mamy zapasów w lodówkach i szafkach, ta kwota stanowi wszystko, co mamy.
                    --
                    -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
                    -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
                    -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
                    • 10.06.12, 16:59
                      alez prąciem cię bardzo. nawet na caly tydzień.

                      poniedzialek
                      śniadanie
                      chleb 1,5o
                      serek topiony 1,oo
                      pomidor o,9o
                      pasta a la lisner 1,6o
                      musli 2,3o
                      mleko 1,99
                      jogurt o,90

                      obiad
                      mieso mielone 5,oo
                      kg kapusty 1,2o
                      ryz 2,oo
                      włoszczyzna 3,4o
                      smietana 1,5o
                      koncentrat 1,30
                      (robimy 5 l zupy golabkowej, polowe mrozimy)

                      kolacja
                      jablko o,8o
                      kanapki - produkty z sniadania

                      suma 25,39

                      wtorek
                      sniadanie
                      musli z mlekiem badz jogurtem (juz jest w szafce/lodowce)
                      jablko o,8o

                      obiad
                      zupa goląbkowa z dnia poprzedniego

                      kolacja
                      chleb 1,5o
                      twarozek 1,4o
                      misz masz z zakupow z dnia poprzedniego

                      suma 1,70

                      sroda
                      sniadanie
                      jogurt owocowy 2,oo
                      melon 3,4o

                      obiad
                      watrobka 5,oo
                      2 jablka 1,8o
                      ziemniaki 1,5 kg 3,oo
                      mąka 1,7o

                      kolacja
                      chleb juz jest
                      jajka 7,oo 10 szt.

                      suma 23,9o

                      czwartek
                      sniadanie
                      musli jest
                      mleko 2,oo
                      melon jest

                      obiad
                      watrobka z wczoraj odgrzana
                      mizeria
                      ogorek zielony 2,4o
                      smietana jest

                      kolacja
                      nalesniki
                      mleko, jajka, maka jest
                      dzem/twarozek - 3,oo

                      suma 7,4o

                      piatek
                      sniadanie
                      nalesniki

                      obiad
                      rozmrozic zupe goląbkowa

                      kolacja
                      chleb 1,5o
                      wedlina 1o,oo
                      pomidor/papryka 3,oo
                      jajko na twardo/miekko jest

                      suma 14,5o

                      sobota
                      sniadanie
                      platki owsiane 2,5o
                      jablko o,9o
                      melon jest

                      obiad
                      ziemniaki sa
                      kurczak 2 nozki 5,oo
                      ogorek kiszony/konserwowy 3,oo

                      kolacja
                      chleb, wedlina, warzywa - sa

                      suma 11,4o

                      niedziela
                      sniadanie
                      jajka 7,oo 10 szt
                      chleb 1,5o
                      wedlina/warzywa sa

                      obiad
                      kasza gryczana 3,4o
                      cukinia 2,oo
                      kielbasa mysliwska 8,oo

                      kolacja
                      mleko 2,oo
                      budyn 2,oo

                      suma 25,9o

                      za caly tydzien kwota 110,19
                      za jeden dzien wychodzi 15,75

                      i to jest raczej wypaśne menu jak dla studenta.

                      --
                      mam dwa nicki wink
                      • 10.06.12, 17:23
                        BTW dużo za mało warzyw i owoców, świeżych, ale nie tylko. No ale cóż.
                        • 10.06.12, 17:31
                          tja, bo studenty to bilansuja posilki od A do Z i patrza na zdrowotnosc big_grin

                          to co ja wypisalam - to dla studenta full wypas. 90% zywi sie zupkami chinskimi, parowkami za 2 zl per kilo i keczupem.
                          za 3o zl dziennie to ja na wypasie rodzine 4 osobowa wyzywie.
                          --
                          mam dwa nicki wink
                          • 10.06.12, 18:06
                            Na zasadzie "po taniości" to da się pojechać kilka dni na samym cukrze (sprawdzone), albo na diecie z kajzerek i piwa (sprawdzone). Chyba dyskusja szła o tym, że za 1.000/miesiąc w Polsce w mieście uniwersyteckim nie idzie się rozsądnie]wyżywić.
                            • 10.06.12, 18:19
                              idzie.
                              1 tys to az nadto.
                              menu, ktore podalam jest rozsadne dla studenta. STUDENTA.
                              po taniosci to by bylo za 5 zl na dzien, albo i mniej.
                              --
                              mam dwa nicki wink
                              • 11.06.12, 15:37
                                A gdzie w tym rozsądnym menu jest prawdziwe mięso/ryby?
                                • 11.06.12, 16:16
                                  mieso mielone, watrobka, wedlina.
                                  nic nie stoi na przeszkodzie aby w kolejnym tyg. zastapic daniem z ryba.

                                  poza tym - w jakim swiecie wy zyjecie skoro sadzicie, ze STUDENT to je zbilansowane, pelnowartosciowe posilki wedle wymadrzen dietetyka?
                                  w jakim wy swiecie zyjecie skoro sadzicie, ze STUDENT ma wiecej niz tysiaka na SAMO jedzenie?
                                  w jakim wy swiecie zyjecie skoro sadzicie, ze STUDENT, nawet majac tego tylko tysiaka na jedzenie - na jedzenie rzeczywiscie tego tysiaka przeznaczy?

                                  kamon, badzcie powazni!
                                  --
                                  mam dwa nicki wink
                                  • 11.06.12, 17:31
                                    Ryby powinno się jadać częściej niż raz na dwa tygodnie, ale to szczegół. Zdziwiłaby się, ile młodych ludzi lubi i potrafi gotować, dba o dobre odżywianie się itd. Oczywiście - nie wszyscy, pewnie nawet jest to mniejszość ale - o co tobie zasadniczo chodzi? Że nie trzeba planować budżetu/odkładać/inwestować dla studiujących dzieci, bo wystarczy 1.000 i będzie fajnie?

                      • 10.06.12, 17:29
                        Gorzej jak dzieciak ani zupy gołąbkowej nie zjada, zamiast pasty a'la ryba Lisnera domaga sie prawdziwej ryby, na jogurty owocowwe nie patrzy, a wymaga moreli, czeresni i winogron...
                        Dżemu, nutelli i innych tego typu nie zjada. Podobnie z kasza gryczaną, podłą kiełbasa (lubi taka w cenie od 25 zeta wzwyż). Budynie, kisiele - fuj.

                        I w ogóle cholera, widze, że mam dzieciaka rozpasanego wink Bo i za naleśnikami nie przepada, a na obiad zjadł 2 kotlety z karkówki... I po obiedzie na deser.. 1/2 kg moreli. Odciąt mu to musze i na kapuchę przestawić.
                        --
                        Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                        Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                        Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                        Miłość, kłamstwa i krokodyl
                        • 10.06.12, 17:33
                          zdecydowanie masz dzieciaka rozpasanego big_grin
                          ja bym dala sie pociac jak bylam studentka za takie menju jak wypisalam wink
                          --
                          mam dwa nicki wink
                          • 10.06.12, 18:13
                            Szkoda, że porównujesz menu studenta z menu ROSNĄCEGO, ROZWIJAJĄCEGO się dziecka.
                            Niestety to drugie potrzebuje znacznie wiecej niz podłe parówki za 2 zeta czy jakas kapuściana zupa 5 dni z rzędu czy 7.

                            Ale może ja to niepotrzebnie pisze?
                            W końcu pewnie sporo ludzi się tak odżywia. Potem na starość nie ma zębów, ma kłopoty z żołądkiem i ogólnie ze zdrowiem, bo "spłaca" rachunek niedożywienia w dzieciństwie.
                            --
                            Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                            Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                            Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                            Miłość, kłamstwa i krokodyl
                            • 10.06.12, 18:21
                              zupa nie jest kapusciana, tylko miesna. tresciwa smile
                              jasne, ze mozna menu w tej granicy cenowej dostosowac do rozwijajacego sie dziecka. i nie mowie tu o parowkach za 2 zl.
                              no ale jak dziecko ma fantazje na rybe za 50 za kg codziennie czy co drugi - no coz smile
                              --
                              mam dwa nicki wink
                        • 10.06.12, 18:35
                          rzeczywiscie troche malo w tym menu homarow kaparow kawioru malzy i crystala
                          ale jak na studenta to raczej mocno ponad przeietna
                          wiadomo ze tu tylko burzuazja i na studiach jadala u fukiera
                          ale normalnie to nie wyglada tak rozowo jak w podanym menu a raczej pucha pasztetu i chleb tostowy
                          • 10.06.12, 18:38
                            łooo pucha pasztetu to luksus czasem bywa.
                            zupki chinskie po o,8o za sztuke.

                            nie podalam menu przecietnego studenta. dla nich to luksus. podalam menu, ktorym student by sie zadowolil i wydal mniej niz 3o zl dziennie.
                            --
                            mam dwa nicki wink
                        • 10.06.12, 18:39
                          > era domaga sie prawdziwej ryby, na jogurty owocowwe nie patrzy, a wymaga moreli
                          > , czeresni i winogron...
                          > Dżemu, nutelli i innych tego typu nie zjada. Podobnie z kasza gryczaną, podłą k
                          > iełbasa (lubi taka w cenie od 25 zeta wzwyż). Budynie, kisiele - fuj.


                          no to jak taki wybredny to bedziesz biegac za 24 letnim studentem i mu podawac rybke z czeresniami
                          a potem mu wytrzesz dupke i ululasz do snu
                          • 10.06.12, 19:27
                            8-latkowi nie podaję jak większość matek. Wziął sam. Czasem nawet (dość często) mamusi podaje.
                            Ot, widac jakoś go te czereśnie i winogrona nie rozpasały wink))
                            --
                            Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera
                            Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                            Chcesz wiedzieć więcej o autyzmie?
                            Miłość, kłamstwa i krokodyl
                      • 10.06.12, 20:13
                        big_grin
                        No wybacz, policzyłam kalorie. Na 7 dni cztery mają sumę energetyczną w okolicach 1500, w pozostałych żadne nie przkroczy 2000. To menu dla młodego, aktywnego człowieka, czy głodówka diety cud?
                        Zupa ugotowana z garstki mięsa mająca wystarczyć na 3 dni, śniadania typu
                        "jogurt z melonem", kolacje typu "budyń", przy tym brak drugiego śniadania we wszystkie dni, nawet po tak sutym posiłku jak ten jogurt. W spisie wyłaczniie najtańsze wrsje mięsa i bzdury typu pomidor za 90 groszy i to rozumiem, ze ogromny bo ma wystarczyć na dwa posiłki. Itd.
                        Ładnie rozpisane, tylko do niczego się nie nadaje.
                        --
                        -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
                        -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
                        -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
                        • 10.06.12, 20:35
                          > big_grin
                          > No wybacz, policzyłam kalorie. Na 7 dni cztery mają sumę energetyczną w okolic
                          > ach 1500, w pozostałych żadne nie przkroczy 2000. To menu dla młodego, aktywneg
                          > o człowieka, czy głodówka diety cud?

                          widzisz , jak bys byla na studiach to bys wiedziala
                          ze suma energetyczna to za bardzo sie niekt nie przejmuje
                          no ale tp trzeba samemu przezyc zeby zrozumiec
                          • 10.06.12, 20:41
                            Długotrwałe niedozywienie, np. kilkuletnie, uszkadza CNS i wtedy ginie ostatnia szansa na to, zeby delikwent zrozumiał cokolwiek i kiedykolwiek.


                            --
                            -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
                            -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
                            -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
                          • 11.06.12, 10:36
                            james, kiedy do ciebie dotrze, że są ludzie z różnych środowisk? że jak trzeba, to tak jak pisałam, można się wyżywić cukrem przez dobre kilka dni, ale jak można (bo np. się pracuje, albo dla odmiany, czy też do kompletu, ma się zamożnych rodziców) to się nie jada cukru, tylko coś więcej?

                            Przykro mi to tobie uzmysłowić, ale z biegiem lat coraz bardziej rozwarstwia się nasze społeczeństwo i ludzie, których stać posłać dzieci na studia dzienne zazwyczaj mają środki, aby te dzieci nie musiały zajadać zupek chińskich cały czas (chyba, że wolą przeputać kasę na napoje czy puder do noska). Czasy awansu społecznego sprzed dwóch dekad powoli odchodzą w strefę cienia... sorry.

                            Nawiasem mówiąc - ten cukier przerabiałam nie z biedy, a z nieumiejętności dysponowania finansami. Szybko opanowałam zasady, znalazłam pracę, i poza jednym incydentem, który mogę wspominać z rozrzewnieniem, nie musiałam tak się odżywiać.

                            BTW w podanym jadłospisie jest za mało warzyw i nie mam na myśli jak raczyłeś kąśliwie zauważyć kaparów, ale selera, marchewki, pietruszki (także zielonej), więcej jabłek, owoców sezonowych typu truskawki, kalarepki, suszonych moreli, itd.. Brakuje tanich ryb typu makrela czy śledzie (zamiast pasty rybnej). Mogłoby być więcej tanich strączkowych typu fasola czy cieciorka. Pewnie nawet nie podniosłoby to tak bardzo kwot, choć jednak wydatki musiałyby wzrosnąć.
                            • 11.06.12, 11:36
                              > james, kiedy do ciebie dotrze, że są ludzie z różnych środowisk?

                              to moze wyjdz ze swojego wyimaginowanego srodowiska bulionerow
                              i zauwaz ze 1000 to czesto kwota calosciowa za jaka student sie musi utrzymac
                              • 11.06.12, 11:51
                                Ojoj, jaki złośliwy, "wyimaginowane środowisko" smile la la la.

                                Ciekawe jestem tylko, które z nas ma więcej do czynienia ze studentami? smile oj tak, tak, james, na pewno ty smile



                                • 11.06.12, 11:53
                                  jestes studentem dziennym ?
                                  • 11.06.12, 11:59
                                    Taaa, właśnie zaczynam sesję smile
                                    • 11.06.12, 12:03
                                      aha to fajnie
                                      i na lunch idziesz do fukiera ze swoja grupa czy dzisiaj moze belvedere w lazienkach ?
                                      • 11.06.12, 12:15
                                        Chyba jedna ta głupota widoczna w twoich postach to nie jest taki zabieg stylistyczny smile

                                        Nie, nie idę do Fukiera. Choćby dlatego, że świat nie zaczyna się i nie kończy na stolycy. Pomijając już fakt, który jednak do ciebie nie dotrze, że między Fukierem a puszką z pasztetem jest naprawdę sporo opcji. A z tą sesją - pomyśl sobie trochę, może coś ci zaświta smile pa, pa smile
                                        • 11.06.12, 12:44
                                          ale co mi ma zaswitac
                                          ze mieszkasz w akademiku z czworka dzieci i lecisz na zasilkach czy o co chodzi
                                • 11.06.12, 11:55
                                  > Ojoj, jaki złośliwy, "wyimaginowane środowisko" smile la la la.

                                  poza tym oczywiscie rozumiem ze wiekszosc na foryum ogladala meczy w sky boksie z abramowiczem a potem partyjka golfa z kulczykiem i
                                  • 11.06.12, 12:02
                                    Takie głupi jesteś, czy takiego udajesz? smile

                                    Między Kulczykiem a zarobkami 2.000 na sześć osób jest chyba jeszcze kilka opcji?

                                    No dobra, spadam uczyć się do sesji smile kilka tych egzaminów jednak jest smile a jeszcze z zaliczeniami nie do końca się uporałam tongue_out
                        • 10.06.12, 20:40
                          ahahahahaha
                          dobre sobie.
                          --
                          mam dwa nicki wink
                        • 10.06.12, 20:41
                          kolezanka zdaje sie studentka nigdy nie byla, dlatego takie bzdury gladko jej przez klawiature przechodza big_grin
                          --
                          mam dwa nicki wink
                          • 10.06.12, 20:54
                            Bzdury masz tutaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,136486268,136535751,Re_Najdrozsze_w_wych_dziecka_finanse_.html
                            ale rozumiem, że chciałaś dobrze

                            --
                            -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
                            -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
                            -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
      • 08.06.12, 19:08
        Tysiąc na wyżywienie?!!! W restauracjach jada?
        • 09.06.12, 06:52
          wszyscy zszokowani niech wezmą do ręki kalkulator i podzielą tysiąc na 30 lub 31 dni. Następnie niech wezmą do ręki wyliczoną kwotę (około 30 zł) i wyruszą do restauracji tongue_out tongue_out

          --
          -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
          -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
          -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
          • 10.06.12, 18:46
            Dlatego pytałam, gdzie się stołuje.
            Z tych 30 dni zapewne 8 jest w domu, z domu można wziąc wałówkę, coś ugotowac i wyjdzie taniej. Ale zapomniałam, że rano modnie jest na uczelnię wpasc z kawą za 12 zł z jednej coffee-sieciówek.
    • 07.06.12, 23:35
      ty tak serio ???
      --
      "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
      • 07.06.12, 23:49
        jak wiesc niesie w USA to okres studiow dziecka, maje dopiero w szkola elementarnej . Dziecko male nie stanowi jeszcze tak wielkich kosztow, no ok niania czy przedszkole to pewien koszt.
        W przypadku moich dzieci ( 4,7,10 lat) najwiekszy koszt to ich zajecia dodatkowe
        • 07.06.12, 23:53
          no bo w USA zdaje sie płaci sie czesne na kazdych studiach? u nas póki co jeszcze teoretycznie studiuje się za darmo wink a koszty dodatkowe tego studiowania to swoją drogą...
    • 07.06.12, 23:51
      nie pomogę Ci specjalnie jak napiszę że tyle kosztuje na ile Cię stac?...
      wyprawka niemowlęca - cóż. najdroższe sa - jak sadzę - pieluchy big_grin wózek, łóżeczko, wszystko praktycznie mozesz kupic uzywane. ciuszki dostanisz od rodziny i znajomych, mozesz kupic tez uzywane, a jak chcesz nowe to w Pepco bodziaki nówki po 5zł, a tez niezłe. karmienie piersią masz za darmo. no pieluchy, pieluchy zdecydowanie. i szczepionki, jesli wybierzesz skojarzone. i opieka dla dziecka, chyba ze zostaniesz w domu albo poprosisz babcię o pomoc.
      mnie osobiscie cierpnie skóra jak myslę o wysłaniu dziecka na studia. pamiętam ile sama rodziców kosztowałam, a obawiam sie ze za jakis czas bedzie jeszcze drozej. tym niemniej nie martwie sie tym teraz, bo kto wie, córka moze zechce studiowac za granicą, albo zupełnie odwrotnie, w pobliskim miescie, albo jeszcze zupełnie odwrotnie - nie zechce studiowac wcale big_grin wiec martwic sie tym będę jak do tego dożyję...

      nie dasz rady zrobi biznesplanu na całe życie dziecka. co Ci z tego że teraz Ci ktos napisze jakie są koszty wysłania dziecka do pierwszej klasy, do gimnazjum, do liceum? zanim Twoje hipotetyczne dziecko dożyje tego wieku wszystko sie zmieni, takze ceny i wydatki, a cholera wie czy nie cały system szkoleniowy i Twoje wyliczenia wezmą w łeb...
      • 07.06.12, 23:59
        Chyba najdrożej kosztuja przedszkolaki - pod warunkiem że chodzą do przedszkola, przedszkolak siedzący w domu kosztuje tyle, ile zje i ile wody wychlapie. Plus ewentualne ubranka.
        No i nastolatki, bo i ubrać się musi i je jak cała wycieczka. A podręczniki drogie, choć jednak wyprawka nawet licealisty mieści sie w dwumiesięcznej opłacie za przedszkole.
        Niemowlaki kosztują niewiele, teraz pampersy przestały byc luksusem, jest wiele firm droższych i tańszych.
      • 08.06.12, 00:33
        A powiedzcie cos wiecej o sklepach Pepco?
        Nigdy nie slyszalam?
        To cos jak Tesco?
        Sa w calej PL?
        • 08.06.12, 00:38
          Coś ostatnio słyszałam - chińske najtańsze rzeczy.
          Osobiście nie spotkałam, wiem że jest na Śląsku.
          • 08.06.12, 11:23
            Nie tylko tania chińszczyzna. Powiedziałabym, że jakieś 3/4 to tania chińszczyzna, a reszta końcówki serii albo lekko wadliwe towary sieciówek brytyjskich (george, st. bernard, h&m, primark, rzadziej next). Wycinają metki sieciówek i wszywają swoją, więc da się zorientować tylko, jeżeli się zna dany model. Oprócz tego trochę końcówek polskich film, zwłaszcza jeśli chodzi o rajstopy. Ogólnie taka zabawa jak z second handem - jak masz czas albo masz blisko, to polujesz i da się wygrzebać bardzo fajne rzeczy.
            --
            Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
            Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
      • 08.06.12, 00:33
        A powiedzcie cos wiecej o sklepach Pepco?
        Nigdy nie slyszalam?
        To cos jak Tesco?
        Sa w calej PL?
        • 08.06.12, 08:10
          Odkryłam jeden w Gdyni (są podobno trzy).
          Coś nawet kupiłam, byłam dwa razy.
          Co kto lubi.
          Jakość taka sobie ale ceny niezłe.
          • 08.06.12, 09:51
            a co tu powiedziec.
            www.pepco.pl
            tanie sklepy z tanimi rzeczami. jakosc wiekszosci adekwatna do ceny, ale ostatecznie nie spodziewasz sie superjakosci i wytrzymałosci od bodziaka za 5zł. w ogole od bodziaka nie widze sensu oczekiwania jakichs superhipercech. ma byc miękki i wygodny dla dziecka, i to wszystko. a takie spokojnie znajdziesz.
            • 09.06.12, 08:44
              Można znaleźć fajne rzeczy, trzeba tylko umieć szukać. Mam na myśli t-shirt ze 100% bawełny, dobre mają majtasy dla dziewczyn z grubszą gumką (normalnie po 5,99 ale można trafić taniej)-nie do zdarcia i nie do sprania, nie wychodzą nitki, gumki, nie rozciągają się itp
              --
              Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

              George Bernard Shaw
    • 08.06.12, 00:38
      Każdy okres...bo niemowlęctwo(pieluchy,mleko,kosmetyki) i przedszkole,potem szkoła,podręczniki,okres nastolatkowy-modne ciuchy i gadżety,potem studia...

      Ja odpowiem przewrotnie-dla nas najtańszy był okres niemowlęcy-wózek to wydatek jednorazowy,pieluchy,a poza tym karmiłam piersią więc do roku zero wydatków na mm,dziecko zdrowe więc zero na leki,kosmetyki tylko podstawowe minimum no i trochę na ubranka.
      • 08.06.12, 01:17
        Niemowlaki najtansze? Na dwie sztuki ( jedna ma 3 lata a druga 8 mcy), wydajemy ok 2,5 - 3 tys. zlotych. Jak starsza pójdzie do przedszkola będzie co najmniej 3. Masakra. ( niania - 2,2 -2,5 miesiecznie, mleko modyfikowane 200 PLN, pieluchy i chusteczki z biedronki ok. 100 PLN). Jedzenia słoikowego nie stosujemy.
        • 08.06.12, 01:21
          littleblue napisała:

          > Niemowlaki najtansze? Na dwie sztuki ( jedna ma 3 lata a druga 8 mcy), wydajemy
          > ok 2,5 - 3 tys. zlotych. Jak starsza pójdzie do przedszkola będzie co najmniej
          > 3. Masakra. ( niania - 2,2 -2,5 miesiecznie, mleko modyfikowane 200 PLN, pielu
          > chy i chusteczki z biedronki ok. 100 PLN). Jedzenia słoikowego nie stosujemy.

          Pisałam,że w moim przypadku-jedno niemowlę-bez niani i mm,więc to kwestia indywidualna.
    • 08.06.12, 02:01
      Ostatno w TVP publicznej uslyszalam ze dziecko- JEDNO to jakies 300 tys zl. Od urodzenia do w miare wyksztalcenia. Ot, taki koszt.
      Myslalam ze sie przeslyszalam ale nie. Kolejne wydanie TVP to samo nadalo. Z okazji dnia dziecka.

      Co do wydatkow- coz. Male dziecko to male wydatki.
      A potem to hulaj dusza, piekla nie ma..

      A moze tak samochod w wieku lat 16? BO jestem na TAK.

      --
      http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
      • 08.06.12, 08:08
        Mam dwoje dzieci, 11 i 15 lat, więc trochę przeszłamwink
        Mimo wydawania majątku na wyprawkę i pierdoły na pierwsze dziecko (wiadomo-szaleństwo), to jest w ogóle nie do porównania z utrzymaniem nastolatka. Fakt, nie miałam niani. Ale okres nastoletni wydaje mi się najgorszy w sensie, że dziecko naprawdę wiele kosztuje - choćby wyjazdy, obozy, ubrania.
    • 08.06.12, 08:56
      Twoje pytania są ciut absurdalne.
      Wielkie wydarzenia życiowe stawiają na głowie wszystko - i tyle.
      Wyobraź sobie, że skończyłaś studia, masz fają pracę, planujesz, że za rok dostaniesz pewnie awans i nagle - bach - w warzywniaku, na prywatce, w pociągu spotykasz fantastycznego gościa. I jesteś gotowa dla niego zmienić swoje zycie - szukać nowej pracy w nowym mieście, porzucić stare śmieci i dobrych przyjaciół, uczyć się nowego języka.... I nie odczuwasz tego jako straty, tylko jako nowe wyzwanie i nowe możliwości.
      Kiedyś wydawałaś forsę na szmatki czy książki, albo na kurs rumby, a teraz wydajesz je - bo chcesz - na wspólne wyjazdy, na zmianę mieszkania na większe. Czy czujesz się poszkodowana? Nie, porzucasz swoją rumbę tak samo, jak kiedyś porzuciłaś dziecięcy zespół taneczny. Przechodzisz do innego etapu, i o ile nie zapomnisz o sobie całkiem, nie zlekcewazysz całkiem jakichś swoich potrzeb, to nie masz poczucia straty.
      Tak samo jest z dzieckiem - nie przeszkadza ci, że wydajesz forsę na podkoszulki w rozmiarze 92 cm zamiast na kieckę...
      Co do konkretów:
      jogurtów i deserków nie musisz kupować. Potwornie droga jest opiekunka i nic się z tym nie równa - chyba, że zdecydujesz się na najkosztowniejsze warianty prywatnej edukacji. Co do reszty radzisz sobie w zależności od zasobów: używane ciuchy i wózki, książki z wypożyczalni, spacery i place zabaw.
      --
      Życie w Zatoce Perskiej
      • 08.06.12, 09:07
        olena, ty masz zdrowe podejscie do życia.
        Dziekuje, że jej spokojnie odpowiedziałas, bo ,mnie jezor swierzbi na tak durne pytania - z kalkulatorem w reku, bo pielucha i pajacyk drogi.
        --
        tutiturum
        • 08.06.12, 09:21
          Nie bo ona robi błąd w założeniu - zakłada że będzie płacić i za rumbę, i za wózek. Ale to jest tak samo jakby dwadzieścia lat wcześniej zastanawiała się, czy pozwolić sobie na samochód, i ile inni wydaja na benzynę, bo przecież kupowanie nowych Barbie pochłania jej sporą część budżetu.
          --
          Życie w Zatoce Perskiej
          • 08.06.12, 09:35
            olena.s napisała:

            > Nie bo ona robi błąd w założeniu - zakłada że będzie płacić i za rumbę, i za wó
            > zek. Ale to jest tak samo jakby dwadzieścia lat wcześniej zastanawiała się, czy
            > pozwolić sobie na samochód, i ile inni wydaja na benzynę, bo przecież kupowani
            > e nowych Barbie pochłania jej sporą część budżetu.


            porównania sa jak najbardziej zdekwatne, a jej pytani po prostu głupie.
            Punktem wyjscia jest czy chcemy miec dziecko, a drugie pytania jak wyglada nasz budżet: czy liczymy kaza złotówke, czy mamy jakis luz. jesli starcza spokojnie od pierwszego do pierwszego, to da rade - przeorganizuje sobie rózne rzeczy, ale da radę.

            A ona wyskakuje z pytaniami: czy dziecko rani? jakimi lekturami i jakim sportem sie do ciązy przygotowac? Ile kosztuje dziecko w wieku 0-1, 1-2, 2-3 itp? czy i starczy na te rumbe i wyjazd z kuplami nad morze? Pytania od czapy....


            --
            tutiturum
    • 08.06.12, 09:05
      > A za ile miesiecznie mozna utrzymac dziecko od poczatku do 3-4 roku zycia?
      > Artykuly mowia o 450 zl miesiecznie. To chyba jakies totalne minimum?

      450 zł? marzeniesmile

      w tej chwili mam 8 latka, więc do tej pory najdrozsze dla nas były lata "niani" i lata przedszkola niepublicznego (z braku publicznego) - koszt 900 zł miesięcznie. a gdzie reszta?

      teraz - na etapie pierwszych klas szkoły podstawowej na razie odczuwam luz.

      • 08.06.12, 09:07
        Najdroższe okres jest wtedy gdy dziecko masz chore. Zdrowe ładnie zje, ubrania możesz kupić na wyprzedażach tudzież w secondhandach. Chore i wymagajace dodatkowych nakładów-to juz inna bajka ; lekarze specjaliści prywatnie, zabiegi,oprzyrządowanie medyczne , lekarstwa. itp
        --
        Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

        George Bernard Shaw
    • 08.06.12, 09:32
      trudno ocenić, myślę że zależy od dziecka. mój ma 6 lat i sporo kosztuje wink z wiekiem coraz więcej. nie wiem czy jest sens podawać konkretne kwoty (ja na swojego syna wydaję zdecydowanie więcej niż przysłowiowy tysiąc).
      --
      Jedyne, czego mężczyznom zazdroszczę, to - wbrew temu co głosił
      Freud - nie penis, ale zdolność do zasypiania wszędzie, w każdych
      warunkach i na czas dowolny./KG
    • 08.06.12, 09:39
      Moim zdaniem spokojnie starczy 400 zł na miesiąc.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg54d7rcelg.png
    • 08.06.12, 09:51
      i męczaca
    • 08.06.12, 10:07
      na wyprawke dla noworodka na starcie wydalam ok 500 zl.
      pieluchy, ubranka, apteka, drogeria.
      ciuchow praktycznie nie kupowalam, bo dostalam tyle, ze mi zostalo do kupienia tylko trojpak pajacy.
      fotelik mialam od kolezanki, wozek pozyczylam od siostry chlopa.
      nie kupowalam tysiaca zbednych pie...i gadzetow.
      jak niemowl skonczyl 4 mce kupilismy wozek za tysiac.
      ubranka kupuje w pakach na allegro to jest wydatek ok 200 zl co 3 - 4 mce.
      zabawki - tez w zestawach, uzywane na allegro. wydalam ok 200 zl i mam z glowy na najblizsze pol roku. duzo tez dostaje od rodziny, znajomych.
      jak wyrosnie z fotelika to nastepny albo pozyczymy znowu, albo kupimy.
      krzeselko do karmienia, stolik, krzeselko do stolika - ikea, ok 150 zl - jednorazowy wydatek.
      za chwile kupimy lozeczko (spi z nami), ale to tez bedzie jednorazowy wydatek.

      miesiecznie niemowle kosztuje mnie w tej chwili ok 150 zl. pieluchy, kosmetyka, jedzenie.
      pomijam tu wydatki typowo apteczne, bo raz nam chorowal i raz byl to wydatek rzedu 200 zl.

      jak bedzie starszy ciezko mi przewidzec jakie to beda wydatki. ale mysle, ze duzo jest prawdy w powiedzeniu 'male dziecko, maly klopot, duze dziecko duzy klopot'. i zgodnie z tym zakladam, ze najdrozsze dziecko to bedzie w liceum/poczatek studiow.
      jak rzeczywiscie - czas pokaze.
      --
      mam dwa nicki wink
      • 08.06.12, 10:29
        Ja mam w domu 16-latka i 3 latkę, zdecydowanie twierdzę, że nastolatek to ogromna skarbonka, duzo kasy idzie na zajęcia pozalekcyjne, ciuchy, które starczają dosłownie na 2 miesiące, bo rośnie to jak szalone, przyjemności, zainteresowanie i rowijanie hobby, wakacje, oprócz tego ze jedzie z nami i muszę mu w tym czasie zorganizować czas coby sie nie nudził, zazwyczaj jest to windsurfing, wspinaczka itp, no i muszę go wysłać na obóz z kumplami, (pewnie jeszcze w przyszłym roku nie bedzie juz chciał z nami jechać), o żarciu nie wspomnę bo lodwókę muszę uzupełniać ciągle ponieważ pochłania ogrom żarcia, aż trudno uwierzyć ze nie tak dawno był niejadkiem
    • 08.06.12, 10:53
      Piszcie, dziewczyny, a zaraz jakiś portal opublikuje artykuł "Czy stać cię na dziecko" i będziecie w komentażach pisać, że skąd takie bzdury mają smile
    • 08.06.12, 11:16
      Jako najtrudniejszy finansowo odebrałam okres 6 miesięcy - 5 lat (czyli między końcem macierzyńskiego a pójściem dziecka do przedszkola, wcześniej się nie dostała). W tym czasie wybór był albo żyć z jednej pensji, albo mieć dwie pensje, ale ponad połowę jednej z nich wydawać na opiekunkę na trzy dni i korzystać z uprzejmości babci w pozostałe dwa (gdyby opiekunka miała być na pięć dni, najprawdopodobniej poszłaby na to prawie cała moja pensja, więc Bogu dzięki za babcię). Później z dwóch pensji spokojnie dawaliśmy radę wydatkom na przedszkole i potem na początek pierwszej klasy. Dalszych doświadczeń niż ta pierwsza klasa nie mam.

      Wyprawka dla niemowlęcia - nie ma sensu podawać moich wydatków, bo większość pożyczyłam/ dostałam - ale gdybyś miała kupić absolutne minimum, zakładając, że nie wszystko kupujesz nowe, to z łóżeczkiem i wanienką oraz z wózkiem z komisu zmieścisz się nawet w 1000 zł. Fotelik samochodowy lepiej nowy i w miarę dobry, więc dalsze 500 zł pójdzie.

      W pierwszych latach dziecka, ubrania to jest margines wydatków. Najwięcej kosztują pieluchy, kiedy dziecko przestaje jeść tylko z piersi, dołącza się jedzenie, ale to i tak pikuś przy tych pieluchach. Kosztują też dodatkowe szczepienia, natomiast innych wydatków medycznych praktycznie nie pamiętam, bo aż do pójścia do przedszkola dziecko niewiele chorowało. Ogólnie rzecz biorąc, bez wliczania kosztów opieki, to 450 to realna kwota moim zdaniem, nie minimum. Ja na pewno wydawałam mniej, ale kwoty też się zmieniły.

      Potem jest ten czas, o którym pisałam, kiedy albo ma się jedną pensję, albo duży wydatek w postaci opiekunki, a potem, w moim odczuciu, już z górki.

      Wyprawka do pierwszej klasy? Mundurek 50 zł, galowy strój ze 150 zł, obuwie zmienne, tenisówki, strój na WF - dalsze 100-150 zł, tornister 150 zł, wyprawka plastyczna starczająca na jakieś pół roku też gdzieś tyle. Komitet rodzicielski około 50 zł, podręczniki do wszystkiego nie więcej niż 200 zł, stołówka 100 zł miesięcznie, świetlica 70 zł na rok, reszta naprawdę drobiazgi. Największym wydatkiem około pierwszej klasy było biurko i krzesło, ale to trochę nasza fanaberia, a jest na tyle rozwojowe i porządne, że starczy do końca liceum i dłużej.

      Opieka lekarska - na codzień chodzimy do państwowej, leki jeśli dziecko zachoruje mieszczą się w 50 zł od choroby. Dentysta to były dotychczas grosze, kilka przeglądów (po 30 zł), lakowanie szóstek (50 zł od sztuki, wciąż się trzyma) i trzy plomby w mleczakach (po 80 zł od sztuki, niezależnie od koloru wink ).

      Zajęcia dodatkowe - taniec współczesny w latach przedszkolnych 50 zł na miesiąc, rytmika i angielski 28 zł na miesiąc, obecnie tylko zuchy, które są darmowe, od przyszłego roku ognisko muzyczne, też pewnie nie zbankrutujemy.
      --
      Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
      Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
    • 08.06.12, 12:01
      No pytały dziewczyny, a ty nie mówisz - dla jakiej gazety pracujesz? smile

      Masz odpowiedź:

      - przede wszystkim, dziecko jest jednym z członków rodziny, a my nie mamy w zwyczaju wyliczania co kto zużył i ile to kosztowało; na tej samej zasadzie może zapytać mnie, czy droższe były moje kiecki lat temu x, czy raczej zabiegi dermokosmetyczne obecnie smile

      - jak już coś szacować, to najdroższe studia, przynajmniej na początku (inne miasto lub kraj, być może czesne, być może studia na uczelni, która zakazuje studentom pracy zarobkowej - utrzymanie, podręczniki, dojazdy itd.); ex aequo z opiekunką/nianią/przedszkolem, jeśli ktoś musi w ten sposób zapewniać opiekę maluchowi;

      - szkoła potrafi kosztować, jeśli jest płatna, my akurat korzystamy z publicznych;

      - zawsze dużo, dużo kosztuje leczenie i diagnostyką, jeśli trafi się choroba, a jeśli trafi się choroba przewlekła czy niepełnosprawność to cóż, kasy na to trzeba mnóstwo i końca nie widać.
    • 08.06.12, 13:59
      Najwiecej kosztuje opieka nad malym dzieckiem zanim pojdzie do przedszkola (zakladajac ze idzie do panstwowego), no chyba, ze podejmujecie decyzje, ze ty zostajesz matka polka na x lat.
      zdrowe dziecko nie kosztuje duzo, je to co wy (zakladajac, ze nie je smieciowego zarcia), ze odpukac, nie wchodzi w gre leczenie specjalistyczne, tylko jakies tam infekcje od czasu do czasu, no i na jaka edukacje sie decydujecie.
      wydatki dla noworodka, niemowlaka mozna mnozyc w nieskonczonosc, tylko wtedy nazywamy to glupota tudziez naiwnoscia, ze dziecko zawiniete w kocyk za 500 jest szczesliwsze od tego w kocyku za 15.
      • 09.06.12, 00:09
        ile kosztuje dziecko? powiem tak, dziecko kosztuje cie tyle, ile mozesz na nie wydac. ile pieniedzy bys nie miala, tyle mozesz wydac na dziecko i jeszcze ci zabraknie big_grin

        a tak na serio, to mozna wydac naprawde mase kasy, ale wcale nie trzeba. mam dwoje - prawie 3 i prawie 6 lat. jak do tej pory najwiecej kosztowala nas wyprawka dla pierwszego malucha, bo mieszkamy daleko od rodziny. nic nie dostalam, wszystko musialam kupic, wiec lozeczko, wozek, fotelik, wszystkie ubranka, komoda z przewijakiem itd. to byl dosc powazny wydatek, ale "zamortyzowal sie", bo korzystal z tego tez mlodszy synek. czyli jak do tej pory drugie dziecko kosztowalo mnie tyle, co pieluchy i buty. a buty, to u nas najpowazniejszy wydatek dzieciowy, bo mam w domu dwoch niszczycieli butow. mlodszy zniszczyl juz 2 pary butow wiosennych, teraz dogorywaja trzecie i konca nie widac. od wiosny do jesieni kupuje srednio 12 par butow dla obu chlopakow.
    • 09.06.12, 06:47
      Najdroższe jest zapewnienie mu odpowiedniej ilości metrów kwadratowych. Trzymanie go w kącie kawalerki z odrabianiem lekcji w kuchni może skutkować wydatkami rzędu 450 PLN/msc (sądzę, że to bez rachunków za media), ale zakup lokalu, w którym delikwent otrzyma własny pokój kosztuje znacznie więcej.

      --
      -mamo, nie poszłam na imprezę do K. (ja: ???) no bo nie miałam czasu, wyszykować kreację i w ogóle...
      -dziecko, TY?! KREACJĘ?!
      -maaaamo, chodzi mi o wypastowanie glanów.
    • 09.06.12, 10:02
      Im starsze dziecię, tym więcej kosztuje.
    • 09.06.12, 10:28
      Niemowlak- koszt tyle co pieluchy.

      Wózek, elektroniczna niania (tak, nam była niezbędna tongue_out), przewijak, łóżeczko- koszt spory, ale jednorazowy. Ubranka w większości używane, prezenty+ moje ulubione tescowe.
      Drogie są szczepienia, ale tu możesz przyoszczędzić i skorzystac z niektórych bezpłatnych.

      Drogo to się zaczęło jak młody poszedł do żłobka, prawie tysiąc miesięczne. Je to co my, więc koszt żaden. Jak pójdzie do przedszkola to już luzik będzie big_grin

      Drogie są foteliki samochodowe, porządnym, nie chińskie niewiadomoco to wydatek ok tysiąca.

      No i buty jak już chodzi, ale to można na wyprzedażach upolować wink

      --
      Przeczytawszy "Kamasutrę" betoniarz Sikora dwa razy posłał kolegę z budowy po złote berło, a trzykrotnie - do jaskini kwiatu lotosu.
      • 09.06.12, 11:44
        Niania i prywatna edukacja - konieczność przy braku miejsc w państwowych placówkach. (u nas 1800 niania przez rok i potem 1000 prywatne przedszkole, z którego szybko go wyrzucili)

        Kosztują lekarze i leki. Krople do nosa na 2 miesiące - 60 zł, do tego leki antyhistaminowe, probiotyki.
        Ubrania to są niewielki koszty. Zabawki z wiekiem robią się co raz droższe, ale nie trzeba też kupować kolejnej barbie, ktora za 3 dni pójdzie w kąt.
        Drogie są wakacje, bo przecież trudno trzymać dziecko 2 miesiące w domu. Sami wyskoczylibyśmy gdzieś dużo taniej. Można jechać z dzieckiem, można je wysłać do rodziny, można płacić za prywatną świetlicę.
        Sport i hobby bywają drogie. Dobry rower 16 cali to kilka stow, pojeździ na niem 2 sezony...

        I jak napisała guderianka: dziecko zdrowe kosztuje i tak niewiele w porównaniu z dzieckiem chorym. Tu dodatkowe koszty idą w kilkaset zł - tygodniowo.
        • 09.06.12, 21:46
          Moje w Azji potaniało szkoła jest za niedużą opłatą dzieciak biega w szkolnym mundurku od rana do wieczora prawie. Cywilnych ubrań ma kilka sztuk buty 1 szkolne inne nie szkolne i klapki na basen. Największą kasę puszcza na książki, ale jakoś nie nie szkoda chociaż wiem, że wiele z nich trzeba będzie tu zostawić. Sporo kasy puszczamy na atrakcje kino, muzea , wycieczki, ale to nasz wybór i koszty i tam mniejsze niż czesne za prywatną szkołę w Polsce i ubrania ( w tym buty) zmieniające się 4 razy w roku.
          --
          azjaodkuchni.blogspot.sg/
          • 10.06.12, 13:11
            Na dziecko mozna wydac wszystkie pieniądze, nizaleznie, czy mamą bedzie kasjerka z Biedronki, czy celebrytka.
            Pomijam juz sytuacje, gdy dziecko powaznie choruje.
            Jesli będziemy brac najniższy poziom "wsadu w dziecko"- to najwięcej go wkladamy gdy dziecko intensywnie rośnie.
            Jesli chodzi o wsad naukowo inwestycyjny- tu pole do manewrowo rozlewa się oceanemsmile
            Najwazniejszy jest rozsądek, nawet, gdy nasz budżet nie ma granic.
            --
            olaromanska.blox.pl/html

            www.dlaleszka.cba.pl/
    • 10.06.12, 13:07
      Kiedys kolega mi opowiadal ze ksiadz w ich parafii na pytanie + ile kosztuje slub ? odpowiadał + nie stac cie. I na twoje pytanie jest taka sama odpowiedz + Jesli pytasz to nie stac cię.
      • 11.06.12, 10:16
        mam dziecko lat 12,5, ogólnie rzecz ujmując, im starsze tym droższe...
    • 11.06.12, 13:02
      kokieteryjna napisała:


      > Jaki okres w zyciu dziecka jest wg Was tym najdrozszym pod wzgledem wydatkow fi
      > nansowych?

      Jak dla mnie okres pójścia do przedszkola. To (w naszym przypadku) niesamowity wydatek na leki ciągle chorujących blizniaków. W samym maju na leczenie poszło ponad 800zł.

      > A za ile miesiecznie mozna utrzymac dziecko od poczatku do 3-4 roku zycia?
      > Artykuly mowia o 450 zl miesiecznie. To chyba jakies totalne minimum?

      Tak, czytając powyzsze, biorąc pod uwagę pozostałe potrzeby to rzeczywiście TOTALNE minimum.


      >
      > Bede wdzieczna za pomoc Wasza.


      --
      <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
      • 11.06.12, 13:13
        > Jak dla mnie okres pójścia do przedszkola. To (w naszym przypadku) niesamowity
        > wydatek na leki ciągle chorujących blizniaków. W samym maju na leczenie poszło
        > ponad 800zł.


        najtrudniejszy jest okres poczatkwy gdy trzeba zapewniac opieke typu niania czy cos tam
        do tego dzieci maja ludzie mlodzi raczej zarabiajaj mniej niz wiecej wiec wszytko razem robi sie trudne
        co do studiowania , po pierwsze osoba myslaca ma jakies 20 lat na przygotowanie sie do tego
        (oszczedzanie) po drugie jest sie juz starszym i chociaz teoretycznie powinnis ie wiecej zarabiac niz jak sie bylo mlodym

        • 11.06.12, 21:01
          jamesonwhiskey napisał:

          > najtrudniejszy jest okres poczatkwy gdy trzeba zapewniac opieke typu niania czy cos tam

          nie zgadzam sie. Owszem trzeba niani zapłacić i to nie jest mała kwota zwłaszcza przy bliźniakach. Ale z doświadczenia wiem, że nie było wtedy aż takich wydatków jak w wieku przedszkolnym. Dopóki nie chodziły do przedszkola , nie chorowały. Teraz niedość, że trzeba płacić przedszkole,opłacać nianię podczas opieki nad chorymi dzieciakami to jeszcze dodatkowe koszty leczenia. Więc wydatki X3.

          > do tego dzieci maja ludzie mlodzi<

          Jakaś nowa teoria tongue_out

          > ...ludzie młodzi raczej zarabiajaj mniej niz wiecej wiec wszytko razem robi sie trudne
          > co do studiowania , po pierwsze osoba myslaca ma jakies 20 lat na przygotowanie
          > sie do tego (oszczedzanie) po drugie jest sie juz starszym i chociaz teoretycznie powinnis
          > ie wiecej zarabiac niz jak sie bylo mlodym

          Ja pierdziu. CO TY bredzisz???? Naćpałaś się?



          --
          <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
          • 16.06.12, 10:44
            > > ...ludzie młodzi raczej zarabiajaj mniej niz wiecej wiec wszytko razem ro
            > bi sie trudne
            > > co do studiowania , po pierwsze osoba myslaca ma jakies 20 lat na przygot
            > owanie
            > > sie do tego (oszczedzanie) po drugie jest sie juz starszym i chociaz teo
            > retycznie powinnis
            > > ie wiecej zarabiac niz jak sie bylo mlodym
            >
            > Ja pierdziu. CO TY bredzisz???? Naćpałaś się?




            ty sie chyba nacpalas
            pracowalas kiedys?
            jesli tak to najwysza pensje dostajesz na start i ci ja potem obnizaja?
            czy zaczynasz z malym zarobkiem i idziesz do gory ?
      • 16.06.12, 04:06
        Ojej...

        Czy nie da sie taniej leczyc?
        Moze polskie, tansze odpowiedniki?

        To przerazajace, ile pieniedzy idzie na lekarstwa...
        A ja sie zastanawiam, czy mozna tez leczyc naturalnymi metodami.
        Sama gdy sie przeziebie, jem czosnek, robie goraca kapiel i czekam, az organizm sam zwalczy. No ale...
        Dzieci jeszcze nie mam, wiec ciezko mi cos powiedziec. uncertain
    • 11.06.12, 13:33
      Każdy okres życia dziecka tyle kosztuje, na ile Cię stać. Niemowlak moze być niechorujący, tylko na piersi, szczepiony państwowymi szczepionkami, z ciuszkami, wózkiem i łóżeczkiem po innych dzieciach, z Tobą pracująca w domu bądź niepracującą lub państwowym żłobkiem.
      I zamykasz się w 300 zł (z czego 200 zł to żłobek albo pieluchy z Lidla czy Biedronki).
      A moze być opcja 3 - 4 tysięcy, bo: ciuszki, wózek, łóżeczko, wszystko według najnowszej mody i markowe, mleko modyfikowane, kaszki, herbatki, witaminy, szczepionki wszystkie zalecane, zabawki edukacyjne, niania......
      Potem masz to samo z przedszkolem: albo publiczne za 500 zł, ciuszki po innych dzieciach, zabawki mało i niedrogie, albo prywatna placówka, pakiet zajęć dodatkowych, ciuszki markowe, zabawki nie schodzące cenowo poniżej lego itp.
      Szkoła to samo: może być rejonowa z kanapkami w plecaku, zero zajęć dodatkowych i wakacjami na podwórku, a moze być prywatna (i tu masz rozrzut od np. 600 zł do 4 000 zł miesięcznie), obiady, zajęcia dodatkowe, ciuchy markowe, najnowsze gadżety elektroniczne, wypasione cenowo kolonie i zimowiska parę razy w roku oraz korepetycje.
      Oczywiście na każdym etapie rozwoju może się przytrafić choroba, która czasami potrafi pochłonąć wszystkie zasoby jakie masz i jakich nie masz a musisz zdobyć.
      Więc sama musisz sobie odpowiedziec na pytanie, ile kosztuje Twoje dziecko.

      --
      Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • 16.06.12, 04:01
        Dzieki, Ewa za sensowna wypowiedz.

        Mysle, ze niezaleznie jak sie finanse uloza, bylabym za skromniejszym wychowaniem.
        Chcialabym regularnie bywac w bibliotece, kupowac ksiazki w antykwariacie, czasem cos uzywanego na allegro, a do szkoly raczej dawac domowe jedzenie, plus kieszonkowe na drobne wydatki.
        Ale nie dlatego, ze zaluje. Chcialabym by dziecko pozostawalo w normalnych realiach, zylo w zgodzie z dziecmi z rodzin ubogich, ani nie wstydzilo sie skorzystac z uzywanej ksiazki.
        W mojej rodzinie mam juz takie rozpieszczone dzieci - mialy prywatne przedszkole, wszystko musi byc nowe i markowe. Teraz sprawiaja straszne trudnosci, sa nietolerancyjne, a na prosbe o pomoc w kuchni czy sprzataniu reaguja ironiczna mina i smiechem.

        Wiec ja jestem za skromnym wychowaniem, z malymi wyskokami oczywiscie. Ale tak, by woda sodowa nie uderzyla do glowy.
        • 16.06.12, 09:43
          Wszystko zalezy, w jakim środowisku się obracasz i na jakim poziomie żyjesz. I czego chcesz dla dziecka. Ja np. od kilku lat wydaję dużo pieniędzy na dziecko na takie sprawy jak: zajęcia dodatkowe, opieka wakacyjna, rozrywki (teatr, filharmonia, kino, muzea, wycieczki itp). No i teraz prywatna szkoła. Nie wydaję na super wyżywienie, markowe ciuchy i gadżety. W okresie żłobkowym moje dziecko kosztowało gdzieś z 500 zł miesięcznie : żłobek publiczny, ubrania, zabawki, szczepienia skojarzone. Nie liczę wyzywienia. W okresie przedszkolnym koszty wynosiły gdzieś z 1000 miesięcznie (przedszkole publiczne, zajęcia dodatkowe, teatr / filharmonia / zoo / muzea, ubrania, zabawki). Teraz koszty kształtują się na poziomie ok. 1500 zł (szkoła prywatna, zajęcia dodatkowe, teatr / zoo / muzea, ubrania, zabawki). Na sam teatr rocznie wydaję oko. 2500 zł (chodzimy w trójkę).
          Ale: dziecko mam generalnie niechorujące, raz - dwa razy do roku. A każda choroba to lekarstwa około 70 - 100 zł. No i mam jedno dziecko, więc mogę sobie pozwolić na większe wydatki. Gdybym miała dwoje, prawdopodobnie nie brałabym pod uwagę szkoły prywatnej. Gdybym miała troje, z pewnością nie brałabym pod uwage szkoły prywatnej. smile

          --
          Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.