W jakim wieku ostatnie dziecko? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W jakim wieku zdecydowałyście się (lub macie zamiar) po raz ostatni zajść w ciążę ? Czy faktycznie uważacie ,że książkowe 35 lat to taka granica powyżej której jest już duże ryzyko? Bałybyście się zdecydować w wieku 36 , 37 lat na ciążę? Robiłybyście w tym wieku badania prenatalne z myślą ,że jak będzie np zespół Downa to usuniecie? Czy 37 lat to już za późno na ostatnie dziecko ? Jak to było w waszym przypadku?
    • 31;
      Tyle że patrząc tylko na koleżanki z pracy , było różnie: 42 (i to było pierwsze i zdrowe dziecko), 37, 35; jedna z koleżanek swoje ostatnie- 4 dziecko- urodziła w wieku 46 lat (też zdrowe).
    • Myślę, że 37 lat to całkiem odpowiedni wiek na ostatnie dziecko smile
      Podejrzewam, że ryzyko wad przez te dwa lata tak drastycznie nie wzrasta.
      A i tak spośród znanych mi dzieci z ZD tylko jedno miało starszą matkę - reszta to dzieciaki dwudziestokilulatek.

      A na badania prenatalne bym nie poszła. W ogóle nie wiem, czy poszłabym do lekarza, po ostatniej ciąży, a nawet dwóch mam dość. Lekarzy i opieki prenatalnej, a nie ciąż.
    • w ostatnią ciążę zaszłam mając 32 lata
      gdybym teraz wpadła usunęłabym-ale stosuję pigułki więc mam nadzieję,że do tego nigdy nie dojdzie.
      --
      W wysokich Andach kondor jajo zniósł..
    • 30 lat to maks wg mnie.
      inaczej bym może mówiła, gdybym nie wyrobiła się z planem, ale zawsze twierdziłam, że do 30 muszę mieć dwójkę i ledwo ledwo, ale dałam radę. grunt to trzymać się założeń.
    • haha, do 30 - stki uważałam ze 30 jest końcowym momentem mego rozmnażania. Dopóki w wieku 35 lat nie zaszłam w kolejną ciążę smile Teraz uważam ze 35 lat to całkiem nie głupi wiek na dziecko.
      • na forum małe dziecko macie sporo grupę wyznawczyń poglądu, że dzieci to po 40 najlepiej rodzić, a wcześniej to tylko niewykształcona patologia zachodzi
        big_grinbig_grin
    • Wiele moich kolezanek rodzilo pierwsze dzieci w wieku 39-42 lat. Rok temu kolezanka 43 lata urodzila blizniaki, pierwsze dzieci bez zadnej interwencji zaplodnieniowej.
      Roznie sie w zyciu uklada, czasami mozna miec dzieci wczesniej, czasami nie, a czesto sie po prostu zdarzy pomimo.
    • Pierwsze dziecko urodziłam mając 27 lat, drugie mając 37 lat. Obecnie mam 39 lat i chciałabym przed 40-stką zdążyć. Ale wiecie co? Późne macierzyństwo naprawdę odmładza.
      Spotykam kolażanki, które wyglądają okropnie. Są grube, zaniedbane ale dziwne to bo są faktycznie szczęśliwe, że mają te nastoletnie dzieci i pieluchy za sobą.
      Ja mam 12 latkę w okresie dojrzewania i buntu i dwulatka /też bunt/ ale czuję się młodo.
    • Pierwsze - 35, drugie (i ostatnie) - chciałabym urodzić w wieku 37-38. Dla mnie to chyba górna granica, mam w rodzinie kobiety z dziećmi urodzonymi w takim wieku i widzę, że porozumienie z nastolatkiem, kiedy matka (rodzice) mają 50+ lat, bywa niełatwe.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdx1hpp25zqhlj.png
    • Witam !
      mam zamiar zdecydować się na trzecie dziecko w wieku 34 ,35 lat
      nie uważam że to musi być książkowo 35 lat
      czy bym się bała zdecydować póżniej chyba nie
      ja uważam że 37 lat to nie zapózno ( mam przyjaciółkę urodziła w wieku 37 drugie 39 rodziła teraz w maju oba porody naturalne)
    • 43-45 lat
    • sądzę że drugie i ostatnie swoje dziecko - jesli w ogole - zaplanuję na wiek 35-37 lat.
    • Najpozniej 38, badania genetyczne tylko te nieinwazyjne.
    • Maksymalnie 35 lat.
      Potem to już babciowanie.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
    • Do 40.
      Procedura bedzie taka sama- czy lat 35 czy 40.Badania i podjecie decyzji.

      --
      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • jak Bog da wink
      --
      Kobieta domowa
    • 35-40 lat na urodzenie i wychowywanie niemowlaka to spoko, nie jestem za to przekonana, że maturzysta powinien mieć matkę w wieku 55-60 lat. Oczywiście wiem, że każda może podać przykłady fantastycznych matek nastolatek w tym wieku, ale i tak uważam, że generalnie taki model to porażka.

      --
      "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
      • Ale przecież kobiety zawsze rodziły dzieci po 35 r.ż. Zwykle rodziły po prostu do menopauzy. Nie ma nic niezwykłego w nastolatku z matką koło 50.
        Moja babcia urodziła mojego tatę właśnie koło 38 r.ż, parę lat później urodził się mój wujek.
        • i to bez badań rodziły.,..
          moja tescowa jest najmłodszą siostrą z rodziny, jej najstarsza siostra była od niej starsza o ponad 20 lat, tak że dzieci tej siostry sa w wieku mojej tesciowej. tak szacuję że teściowa sie trafila swojej matce w okolicach własnie 40, tak trochę po.
          • Przeciwnie - właśnie dlatego, że miałam okazję poznać w życiu dość osób (w wieku różnym - dziś od emerytów po dwudziestokilkulatki), które urodziły matki o dekadę starsze od większości matek ich rówieśników i widzieć ich relacje z tymiż matkami, starszym (często dużo) rodzeństwem i kolegami ze szkoły, to nie chciałabym tego robić mojemu dziecku.
            To tylko moje, subiektywne zdanie - jako odpowiedź na pytanie, do kiedy byłabym skłonna celowo zachodzić w ciążę - że z myślą o sobie znacznie dłużej niż z myślą o tych dzieciach.


            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
    • przed 30stką - 29 lat miałam, dla MNIE 30stka to górna granica, potem nie, dziękuję
      --
      Z cyklu: wojny domowe
      • mialam 33 lata gdy urodzilam ostanie dziecko.
        • Myślę podobnie jak Gazeta - do 35 roku życia. Mam koleżankę, która pierwsze dziecko urodziła mając 17 lat, w wieku 35 trafiła jej się wpadka- mówiła do mnie, że żałuje, córkę ma już odchowaną, mogłaby trochę pożyć a tu pieluchy. Żeby nie było - bardzo kochają z mężem tego swojego "wyskrobka", ale są zmęczeni, zwłaszcza, że mąż jest od koleżanki starszy o 20 lat.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/gpdtvfdc7thi5v8d.png
          • No to moze zalozmy watek, do kiedy powinno sie zostac najpozniej ojcem...Generalnie facet po 50-ce jako mlody tatus to juz troche pozno, a i obciazenia genetyczne dla dziecka moze byc (tak, tak, wiek ojca tez sie liczy, gdy chodzi o sklonnsc do schizofrenii czy autyzm).
            • Starszy ojciec to wyłącznie ewentualnie (bo nie zawsze) obciążenia odnośnie niektórych chorób, zaś Pani w starszym wieku (właściwie już od 30 roku życia, nie mówiąc już 35 lat i wyżej) to tak jak w przypadku starszego ojca ryzyko niektórych chorób u dziecka/płodu (co kto woli), ale TAKŻE dodatkowo obciążenia związane z samą ciążą i porodem (dużo większe ryzyko poronienia i problemów ze zdrowiem własnym jak i przy porodzie). Zatem podwójnie obciąża swoim wiekiem płód/dziecko (co kto woli) bo i choroby płodu/dziecka (co kto woli) związane z jej wiekiem oraz poronienia/komplikacje w ciąży i przy porodzie związane z jej wiekiem.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
              • gazeta_mi_placi napisała:

                > Starszy ojciec to wyłącznie ewentualnie (bo nie zawsze) obciążenia odnośnie nie
                > których chorób, zaś Pani w starszym wieku (właściwie już od 30 roku życia, nie
                > mówiąc już 35 lat i wyżej) to tak jak w przypadku starszego ojca ryzyko niektór
                > ych chorób u dziecka/płodu (co kto woli), ale TAKŻE dodatkowo obciążenia związa
                > ne z samą ciążą i porodem (dużo większe ryzyko poronienia i problemów ze zdrowi
                > em własnym jak i przy porodzie).

                I dlatego gazeciarz, majac lat 60, marzy o mlodej dupie, rzecz jasna, zeby nie obciazac zbytnio przyszlego potomka. Ale nie dla psa kielbasa big_grin
    • ja urodziłam ostatnie mając 30, ale gdybym się tak nie pospieszyła to moim zdaniem do 36-37 max. zrobiłabym badania prenatalne w tym wieku.
    • Urodziłam ostatnie (???) mając 37 lat, ciąża przebiegała modelowo, o wiele lepiej niż w pierwszym rzucie (28 i 30 lat). Badań prenatalnych nie robiłam, trzeba pamiętać w jakim celu się je robi i czy faktycznie udźwigniemy ciężar ewentualnych decyzji. Gdybym pragnęła urodzić kolejne dziecko dałabym sobie czas do 43 lat, gdyby chodziło o pierwsze dziecko to tak do 48 lat bym walczyła.
      • pokręciło cię? Po co się robi badania prenatalne? Nie tylko by wyłapać ZD. Badania prenatalne pozwalają wykryć również wady które DA SIĘ wyleczyć jeszcze W ŁONIE MATKI. Ale dzięki wojującemu pro life zamiast narazić bezpieczeństwo dziecka na swoją niewłaściwą decyzję co do zakończenia ciąży naraziłaś jego bezpieczeństwo odbierając mu szanse na leczenie w przypadku ewentualnych "naprawialnych" wad.

        Przemyśl czy aby na pewno masz prawo być z siebie dumna!
        --
        "To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśnie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności." by: Mama Nangaparbat3
        • Napisz jakie to wady mogłabym wyleczyć robiąc amniopunkcję, która niesie w moim przypadku (wiek i brak obciążeń w poprzednich ciążach) większe ryzyko poronienia niż wynosi ryzyko urodzenia dziecka z wadą genetyczną. Dobre usg pomiędzy 20 a 22 t.c. wystarczy do wstępnego wykrycia chorób, które leczyć można. Testy z krwi, tzw. nieinwazyjne nie diagnozują żadnego schorzenia, szacują jedynie ryzyko. Wiedziałaś, że do amnio pobiera się aż 20ml płynu owodniowego co może spowodować wystąpienie stóp szpotawych u płodu? Dokładnie przeanalizowałam za i przeciw, studiuję położnictwo, niczego mojemu dziecku nie odebrałam i na nic nie naraziłam. Powtarzasz jakieś bajeczki o leczeniu płodu w łonie matki, za dużo telewizji się naoglądałaś, mieszkam w Polsce nie w USA. A wady operowalne po narodzeniu dziecka wykrywa się dzięki USG (wytrzewienie, przepukliny rdzeniowe, pępkowe czy też te w przeponie, tetralogię Fallota i inne wady serca, również choroby nerek).
          • Zgadzam się, ale z drugiej strony kobieta powinna decydować czy chce urodzić chore dziecko czy nie.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
            • Zdecydowałam za siebie, nikomu nie doradzam ani nie odradzam, każdy sam ponosi konsekwencje własnych wyborów. A z tymi badaniami prenatalnymi dla kobiet po 35 roku życia to jakaś pomyłka, bada się głównie pod kątem Zespołu Downa, Edwardsa i Patou a tego się akurat nie leczy.
          • Pisałaś, że nie robiłaś badań prenatalnych i za to dostałaś po łbie. USG zalicza się do badań prenatalnych.
            --
            "To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśnie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności." by: Mama Nangaparbat3
            • Święta racja, mierzenie obwodu brzucha w ciąży to też badanie prenatalne, pomiar masy ciała ciężarnej i ciśnienia tętniczego również, jak też morfologia i poziom glikemii smile
              Miałam na myśli badania inwazyjne typu biopsja kosmówki, amniopunkcja czy kordocenteza. Łatwo jest teoretyzować, podjąć decyzję gdy nas to konkretnie dotyczy już tak prosto nie jest. Gdy byłam w 14 t.c. byłam przy narodzinach dziecka z bezmózgowiem, jego rodzice podjęli decyzję o donoszeniu ciąży do czasu aż dziecko samo zdecyduje się urodzić i umrzeć. Myślę, że przeszli żałobę inaczej niż gdyby poddali ciążę terminacji. Dla mnie to było przewartościowanie moich własnych poglądów.
    • Ostatnie dziecko urodziłam przed 33 urodzinami i ciągle zamartwiam się, że tak późno te dzieci zaczęłam produkować.
      Oczywiście nie można kobiecie, która np. 15 lat walczy o dziecko powiedzieć, że 37 to granica i koniec, ale jakiś zdroworozsądkowy limit powinien być.
      Wkurzają mnie kobiety, które najpierw głoszą, że nie lubią dzieci i nie chcą ich mieć (ich prawo), a potem nagle, w okolicach 40 zimny pot na plecach i robimy różowego dzidziusia, bo mogę potem załować.
      W wieku 35-40 lat kobieta jest młodą, silną babką, ale kiedy ich dziecko będzie mieć słodkie 16 lat, to mama będzie blisko 60, może nawet po menopauzie.
      Miałam kilku znajomych, których rodzice mieli 60 lat, a my 17-18. Strasznie im wspołczuliśmy, bo oni mieszkali z dziadkami.
      --
      Nie bądź LEMINGIEM
      Zostań REBELYANTEM
      • > W wieku 35-40 lat kobieta jest młodą, silną babką, ale kiedy ich dziecko będzie
        > mieć słodkie 16 lat, to mama będzie blisko 60, może nawet po menopauzie.

        o mój Boże, po menopauzie? i co wtedy?? jak mozna być matką dziecku po menopauzie??
        big_grin
      • Dlaczego mieszkali z dziadkami? Ich rodzice umarli?
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
      • > Wkurzają mnie kobiety, które najpierw głoszą, że nie lubią dzieci i nie chcą ic
        > h mieć (ich prawo), a potem nagle, w okolicach 40 zimny pot na plecach i robimy
        > różowego dzidziusia, bo mogę potem załować.

        A czemu cię wkurzają? Jak ktoś nie chce mieć dzieci to lepiej żeby ich nie miał, niż rodzić na siłę, no bo trzydziestka i by wypadało mieć dziecko. A potem jęczeć na forum jak jedna tu forumowiczka że dziecka nie chciała, mąż ją namówił i w ogóle dziecko by najchetniej oddała.
        A jeżeli kobiecie włącza się ten osławiony zegar biologiczny koło czterdziestki a wcześniej dzieci nie chciała mieć, to co wtedy? Ma rezygnować z tego różowego dzidziusia? A w imię czego? Za karę że wcześniej nie chciała?
        Dzieci należy mieć wtedy gdy chce się mieć dzieci. I chwała Bogu medycyna daje możliwosci.
        Ja tam nie widzę problemu że kobieta np. pięćdziesięcioletnia zachodzi w ciążę za pomocą in vitro. Chce zmieniać pieluchy niemowlakowi mając pięćdziesiąt lat na karku, to niech zmienia, mnie to nie przeszkadza. Jej problem, nie mój.

        --
        Kto nie lubi kotów, w poprzednim wcieleniu musiał być myszą
    • Pierwsze urodziłam mając prawie 31 lat, drugie mając 37 lat. W obu ciążach robiłam amniopunkcję, w pierwszej odpłatnie na życzenie, w drugiej należąło mi się z racji wieku. Ciąże planowane.
      Trzeciego dziecka na razie nie planujemy, ale gdyby coś się zmieniło to tak do 41-42 roku życia max bym rozważała.
      Ciążę ze zdiagnozowanym ZD usunęłabym, amnipunkcję robiłam po to, żeby wykluczyć wady genetyczne.
    • Jeśli miałabym się zdecydowac na kolejne-to byłoby to ok. 37-38 roku życia.
      --
      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
    • Dla mnie zawsze górną granicą było 40 lat. Zmieściłam się, badań prenatalnych nie robiłam bo nie miałam takiej potrzeby.
      --
      pomoz-amelce.pl
    • jesli chodzi o planowanie to wolalabym urodzic przed 40tymi urodzinami
      --
      'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
    • U mnie w rodzinie jest ciekawa tendencja. Moja babcia urodziła moją mamę w wieku 43 lat, i to w ekstremalnych warunkach (bombardowania, Armia Czerwona nadchodziła i takie tam...). Ale miała jeszcze inne dzieci, kilkanaście lat starsze. Moja mama urodziła mnie jako pierwsze - i jedyne - dziecko - w wieku 39 lat. Natomiast ja pierwsze dziecko miałam w wieku lat 27, drugie mi się szykuje na 30-tkę.
      Uważam, że z powodów "rodzinnych" lepiej jest mieć dzieci wcześniej, mają szansę poznać dziadków i się z nimi zżyć (ja nie zdążyłam poznać moich). No i też liczę na to, że nastąpi okres w moim życiu że będę już miała dzieci odchowane, a wciąż sporo sił i zdołam jeszcze trochę poszaleć wink Z drugiej strony nie wykluczam, że jeśli warunki pozwolą i chęci będą, to zdecyduję się na trzecie - ale tak w wieku 34-35 lat. Później bym się trochę bała ze względu na ryzyko wad wrodzonych.
      • Moje pierwsze w wieku 35, drugie pojawi sie za 2 miesiace czyli nw wieku 38 lat.
        Nad ostateczna granica nigdy sie nie zastanawiałam, "założyłam" sobie różnice wieku miedzy dziecmi 2-3 lata, bo wg mnie najlesza dla rodzenstwa.
        Gdybym pierwsze dziecko miała póżniej, pewnie i drugie tez byłoby póżniej, ale teraz tak myśle sobie ze chyba nie zdecydowąłabym sie pożniej niż 43, ale to teraz tak myśle, nie wiem co byłoby gdyby...
        A bad prenatalne robiałam w obu ciazach, bo ma swiadomosc ze nie tylko wiek jest czynnikiem predysponujacym do mutacji genetycznych. W wielu krajach rozwinietych wykonuje sie takie bad bez wzgledu na wiek ciezarnej, u nas jednak, pewnie na limity NFZ, oprócz obciazeń rodzinnych, założono ze po 35 roku zycia, co jest błednie inetrpretowane przez wiekszosc osób, ze tylko wiek stanowi ryzyko.
        --
        Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
        Zygota-(inside, płci żeńskiej)
        • >założono ze po 35 roku zycia, co jest błednie inetrpretowane przez wiekszosc osób,
          > ze tylko wiek stanowi ryzyko.
          Oj, ten odwieczny konflikt na linii wiek-ciąża to wynik koralacji takich problemów jak zaburzenia płodności, porody przedwczesne lub niedonoszenie ciąż, większe szanse na wystąpienie chorób współistniejących (powikłania typu cukrzyca czy nadciśnienie) - to wszystko KORELUJE z wiekiem, ale zgoda, że sam wiek nie jest tego przyczyną. Niemniej, to tak jak by powiedzieć np. - to nie fakt że mam 60 lat powoduje że siwieją mi włosy, tylko to, że brakuje mi melanocytów wink Generalnie że tak powiem - na jedno wychodzi.

          --
          http://wstaw.org/m/2011/11/03/anigif1.gif
          • jasne, tylko sa tacy którzy maja pół łba siwego w wieku 20-25 lat big_grin i to wcale nie zdarza sie rzadko, jak powikane ciaze u 20 latek, kłopoty z donoszeniem, zaburzenia hormonalne, kłopoty z zajsciem w ciaże, itd. Wiek jest jednym z czynników sprzyjajacych, ale nie jedynym, a taka jest niestety błedna swiadomosc społeczenstwa- nie musze robic badan, nic mi nie grozi mam bo jestem przed 30.
            Już nie pamietam czy w tym wątku czy pokrewnym, ktoras napisała, ze była w ciazy w wieku 20-paru lat i w tym czasie jej ciotka ok 40 tez spodziewała sie dziecka. Ciotka sie denerwowała o zdrowie nienarodzonego dziecka a wypowiadajaca sie miała luz psychiczny bo była młodsza. Czegóz to dowodzi? Swiadomosci ciotki i głupiej naiwnosci wypowiadajacej sie. A co gorsze- sami lekarze czesto tez utwierdzaja pacjentki w podobnym przekonaniu. Czesto tez jest tak, ze jak "młódka" to bez zaangazowania podchodza do prowadzenia czy przygotowania kobiety do ciazy, bo wszystko musi byc ok, przeciez wiek młody, a jak zbliza sie magiczna bariera 35 roku to zanim kobieta zajdzie w ciaze ma plik sikerowan na badania, a lekarz przejety, bo przeciez cos musi byc nie tak z ciażą skoro w takim wieku i szuka, szuka.
            --
            Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
            Zygota-(inside, płci żeńskiej)
            • a niedodiagnozowanie ciąż u smarkul kończy się tym, że w znajomym ośrodku rehabilitacyjny wśród dzieci z ZD przeważają smarkaci rodzice
              --
              dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
              • A z inne beczki. Niedawno dowiedziałam się, że jedna z dalszych znajomych (nie mamy częstych kontaktów, ale są) urodziła dziecko z zespołem Downa. Bardzo się dziwiłam bo ona na stałe mieszka i pracuje za granicą i wydawało mi się, że tam zawsze można zrobić te badania i w razie czego usunąć.
                Podobno w czasie ciąży "nic" nie wyszło.
                Dopiero potem uświadomiłam sobie, że przecież znajoma nie mieszka w UK tylko w Irlandii, a tam przecież ustawa antyaborcyjna jeszcze gorsza niż w Polsce.
                Ciekawe czy ukrywali przed nią że (w czasie ciąży) coś jest nie tak aby nie usunęła gdzie indziej np. za granicą.

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
            • > Czesto tez jest tak, ze jak "młódka" to bez zaangazowania podchodza do prowadzenia
              > czy przygotowania kobiety do ciazy, bo wszystko musi byc ok, przeciez wiek młody,
              > a jak zbliza sie magiczna bariera 35 roku to zanim kobieta zajdzie w ciaze
              > ma plik sikerowan na badania
              No tak, w końcu czymś lekarze muszą się kierować, pewnych wad nie widać gołym okiem i potrzebne są badania, a podejrzewam, że nie ma pieniędzy na specjalistyczne badania dla KAŻDEJ kobiety w ciąży, dlatego lekarze kierują się... statystyką i prawdopodobieństwem wystąpienia wad. A statystyka jest taka a nie inna... I często nie jest sprawiedliwa sad
              --
              http://wstaw.org/m/2011/11/03/anigif1.gif
    • wg mnie im szybciej tym lepiej, a co do badan prenatalnych sluza nie tylko temu zeby moc usunac chory plod ale głownie zeby zaczac leczyc dziecko jeszcze w lonie matki i w kazdym kraju takie badania powinny byc standardowe niezaleznie od wieku matki
      --
      Musisz tu zajrzeć
      • Badania prenatalne służą i w jednym i w drugim celu, a ponieważ często wady wykrywane tą metodą (zespół Downa, Edwardsa) są nieoperowalne pozostają tylko dwa wyjścia - albo pogodzić się z urodzeniem chorego dziecka albo aborcja.
        Nie ma co udawać, że nie istnieją aborcje po odkryciu ciężkiej wady u płodu.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
        • czy mi sie wydaje czy probujesz zmanipulowac moja wypowiedz i sugerowac wypowiedz ktorej nie bylo?
          ja nigdzie nie twierdzilam ze nie ma aborcji po odkryciu ciezkiej wady i ostatecznie nie widze w tym nic zlego, jak ktos sie nie czuje na silach jego sprawa , napisalam wczytujac sie w caly watek ze badania prenatalne sluza nie tylko do tego zeby moc usunac plod, ale i do tego zeby moc go zaczac leczyc odpowiednio wczesnie bo jakos wszyscy skupili sie na downie i usuwaniu
          poza tym chcialam zaznaczyc ze badania takie powinny byc standardowymi badaniami bez wzgledu na wiek matki czy obciazenia genetyczne

          a aborcje sa, wystarczy wybrac pierwszy lepszy nr telefonu i miec troche gotowki i wynik badania prenatalnego nie jest potrzebny, i tu wlasnie jest udawanie ze aborcji nie ma skoro jest nielegalna w PL,
          --
          Musisz tu zajrzeć
          http://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69d837wnof.png
          http://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28ho9jv2bz.png
          http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3kf3nqs87c.png
        • dobrze wiesz, że nie ma co generalizować.
          Niestety na patologii ciąży bywają młódki w wieku twojej siostry. Rodzą też czasem dzieci z ZD.
          --
          dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
          • Owszem, bywają. Myślisz, że owych młódek by tam nie było gdyby zaczekały jeszcze na przykład 10 lat? Podejrzewam że też by były tylko szansa utrzymania ciąży byłaby jeszcze niższa niż 10 lat temu, o ile byłyby w stanie jeszcze zajść.
            A szansa urodzenia dziecka z ZD jest nadal wyższa u babciowatych mam niż u młódek.
            Tak samo jak rak płuc nie dotyka wyłącznie palaczy, ale palaczy częściej.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
    • Uważam, że ostatnie dziecko kobieta powinna rodzić do 38lat. Ja osobiście gdybym miała się decydować byłoby to 35. Wszystko jednak zależy od formy i siły, niektóre kobiety po 40 mają lepszą kondycję i samopoczucie niż niektóre 30 więc czemu nie.
    • no cóż... nie ma reguł. ja urodziłam pierwsze przed 35 a drugie po 35 smile
      badania robiłam
      ale to, ze z wiekiem wzrasta ryzyko wad wrodzonych bardziej jest statystyczne. bo ponad 35 jest mniej dzieci i proporcjonalnie do tego jest więcej chorych. bo chore się rodzą zawsze.
      niestety są przypadki, kiedy rodzice są młodzi (21-24) lata i rodzą im się chore dzieci, mimo badan prenatalnych....
      • pierwsze urodziłam w wieku 28 lat,drugie 32 lata obecnie mam 35 lat i myslimy nad trzecim dzieckiem ale myśle że jak w ciągu roku się nie zdecyduje to już odpuszczę. Myśle że dla mnie granica na ciąże to 36-37 lat.
        --
        http://lbym.lilypie.com/TikiPic.php/yb1X22W.jpghttp://lbym.lilypie.com/yb1Xp2.png

        http://lb4m.lilypie.com/TikiPic.php/BAieOPP.jpghttp://lb4m.lilypie.com/BAiep2.png
    • Moja siostra urodziła pierwsze w wieku 19 lat, drugie - 22 lata czyli w idealnym wieku.
      Szpital widziała tylko z okazji samych porodów, nie to co starsze Panie regularnie bywające na patologii ciąży i często od samego początku ciąży na podtrzymaniu i innych cudach wiankach.
      Dzieci zdrowe, bez alergii i zespołów Downa.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
    • Moim zdaniem z BIOLOGICZNEGO punktu widzenia optymalny wiek na rodzenie dzieci to 20-30 lat.
      I nie ma co się oszukiwać.

      plan miałam zawsze taki - z dwójka "wyrobić się" przed 30stką.
      a ewentualnie trzecie dziecko maksymalnie do 35 roku życia
      z dwójką wyrobiłam sie w terminie
      a na trzecie mam jeszcze ze 2 lata czasu żeby się zdecydować.

      więc TAk - 35 lat to maks
    • Nigdy nie myślałam o dzieciach w kategorii "kiedy ostatnie". Za to od zawsze myślałam w kategoriach "kiedy pierwsze" i zawsze występowało to w parze z "nie wcześniej niż". Wiedziałam po prostu, że nie chcę dzieci przed umowną trzydziestką, bo mam inne rzeczy do zrobienia. Tak mi się wydawało, a potem życie udowodniło mi, że słusznie mi się wydawało. Dziwi mnie, jeśli ktoś potrafi z dokładnością do jednego roku podać swoją końcową granicę prokreacyjną i tą granicą jest np. 28 czy 42. Znaczy, że co, miesiąc wcześniej wszystko gra, a miesiąc później już nie? Po prostu zawsze mi się wydawało, że kwestia chcenia dzieci nie zalezy od wieku, tylko od ogólnej sytuacji życiowej, do której zaliczam również nastawienie psychiczne. Ryzyko chorób z wiekiem się zwiększa, ale to jest wciąż tylko ryzyko, a nie wyrok. Czasem nie chce się już wracać do pieluch, ale to nie zależy od wieku kobiety, tylko jej aktualnej sytuacji życiowej i stanu psychicznego. Jedna będzie miała 25 lat i nie będzie chciała wracać do pieluch, a inne będzie chciała wracać w okolicach 40, chociaż starsze dzieci już prawie dorosłe. Czasem stan majątkowy nie zachęca do rozrodu, ale to też nie zależy od wieku. Nie wiem nic o badaniach, które by dowodziły, że więcej jest zbuntowanych nastolatków bez kontaktu z rodzicami wśród późnych rodziców, niż wśród rodziców wczesnych. Są takie? O ile więcej? I czy tylko wiek matki się liczy? Jedyne, co do mnie przemawia, to że mogę mieć mało czasu na cieszenie się wnukami, ale akurat dla mnie wieczność byłoby za mało, więc nie jest to decydujący argument.
      • a moze niektore odpowiadaja z perspektywy juz urodzonych dzieci? ja po ostatniej ciazy stwierdzam ze ten rok mojego zycia byl ostatnim rokiem dobrym na noszenie 9 miesiecy wielkiego brzucha i urodzenie ostatniego dziecka :d
        --
        • Ja też odpowiadam z perspektywy już urodzonych dzieci. Oraz z perspektywy kogoś, kto doświadczył tego, że życie zmienia sie diametralnie z dnia na dzień, a wraz z tym nasze pragnienia, priorytety etc. Dlatego dostosowuję moje plany i opinie do tu i teraz, skąd mam wiedzieć, co bedzie za rok. Na dzisiaj nie chcę więcej dzieci, ale to nie znaczy, że uważam mój wiek za graniczny. Nie dostosowuję moich planów do jakiegoś odgórnego "powinno się", tylko do moich własnych w tym względzie opinii, stąd mój głos w temacie. Rozumiem oczywiście argumentację, ale nie jest w moich oczach wystarczająca. Jedyne, jak zaznaczyłam, co do mnie przemawia, to mało czasu na wnuki.
          • do mnie w sumie przemawia kilka rzeczy za tym zeby jednak te dzieci miec jak najwczesniej, np moja mama po 40stce urodzila brata i jednak ciezko jej w wieku 50ciu paru lat z nastolatkiem , cialo zaczyna odmawiac polsuszenstwa, zaczynaja sie pryzplatywac rozne choroby a tu najgorszy wiek dla dziecka , inne kolezanki pozne matki albo przewrazliwione albo zaborcze a za bardzo sa psychologami zamiast matkami, no ale kazdy ma w tym temacie swoje zdanie i wg siebie mierzy te sily na zamiary
            --
            Musisz tu zajrzeć
            http://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69d837wnof.png
            http://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28ho9jv2bz.png
            http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3kf3nqs87c.png
          • kiniox napisała:

            Dlatego dostosowuję moje plany i opi
            > nie do tu i teraz, skąd mam wiedzieć, co bedzie za rok.

            A nie przyszło ci do głowy, że piszące tu tez tak robią. Piszą swoją opinię na teraz. Za rok mogą uważac inaczej. Tak jak ja na przykład, chciałam urodzić dzieci do 30 (urodziłam dwoje) bo wydawało mi się Wtedy, że to moja optymalna granica wiekowa. Teraz mam 35 lat i zmieniłam zdanie, bo tak smile

            kiniox napisała:
            Nie dostosowuję
            > moich planów do jakiegoś odgórnego "powinno się", tylko do moich własnych w ty
            > m względzie opinii,

            Ja też tak robię i podejrzewam ze większość. Nie rozumiem co dziwi cię w wypowiedziach w tym wątku. Wiekszośc to odpowidzi taka jak twoja: na dzień dzisiejszy dają taką a nie inną odpowiedź bo tak im się teraz wydaje.
      • kiniox napisała:

        > Nigdy nie myślałam o dzieciach w kategorii "kiedy ostatnie". Za to od zawsze my
        > ślałam w kategoriach "kiedy pierwsze" i zawsze występowało to w parze z "nie wc
        > ześniej niż". ...Dziwi mnie, jeśli ktoś potrafi z dokładnośc
        > ią do jednego roku podać swoją końcową granicę prokreacyjną i tą granicą jest n
        > p. 28 czy 42. Znaczy, że co, miesiąc wcześniej wszystko gra, a miesiąc później
        > już nie? Po prostu zawsze mi się wydawało, że kwestia chcenia dzieci nie zalezy
        > od wieku, tylko od ogólnej sytuacji życiowej, do której zaliczam również nasta
        > wienie psychiczne. Ryzyko chorób z wiekiem się zwiększa, ale to jest wciąż tylk
        > o ryzyko, a nie wyrok. Czasem nie chce się już wracać do pieluch, ale to nie za
        > leży od wieku kobiety, tylko jej aktualnej sytuacji życiowej i stanu psychiczne
        > go. ...
        > Czasem stan majątkowy nie zachęca do rozrodu, ale to też nie zależy od wieku. N
        > ie wiem nic o badaniach, które by dowodziły, że więcej jest zbuntowanych nastol
        > atków bez kontaktu z rodzicami wśród późnych rodziców, niż wśród rodziców wczes
        > nych. Są takie? O ile więcej? I czy tylko wiek matki się liczy?

        kiniox, jedyna rozsadna wypowiedz to twoja. Bo reszta wypowiedzi to az mnie przerazila, ze z taka dokladnoscia panie okreslaja granice prokreacji, np. ze 29 lat i 11 miesiecy to tak, ale 30 lat i 1 miesiac to juz nie, bo jestesmy (rzekomo) za stare. Szok! Ale chociaz widac po tych wypowiedziach kto siedzi na emamie. To by tez tlumaczylo agresje na emamie.
        • Nie rozsądna tylko z punktu widzenia własnego czubka nosa-typowe dla osób z niewielkim doświadczeniem.
          Określona granica wiekowa u wielu mam zwłaszcza w wątku o ostanim dziecku a nie pierwszym wiążę się poza względami medycznymi równiez z :
          - wiekiem starszych dzieci i ich aktywnością /potrzebami
          - sytuacją zawodową i finansową
          - wygodą i czasem na myślenie o swoich potrzebach w pierwszej kolejności a potem dopiero dzieci
          - wyglądem ("stara" mama na wywiadówce)
          - kondycją i możliwościami fizycznymi (inaczej przechodzi się ciążę zwłaszcza kolejną po 40-tce a inaczej po 20-30 tce)
          - preferencjami osobistymi - tak jak Ty planowałaś pierwsze nie później niż ,,,,,tak samo inne planują ostatnie do danego okresu-a że mają co nieco do powiedzenia nt macierzyństwa często już podwójnego lub wielokrotnego, łaćzenia go z pracą,-wyznaczenie takiej granicy wydaje mi się sensowne i odpowiedzialne
          --
          Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

          George Bernard Shaw
          • Ale przecież właśnie o to mi chodzi. Że nie ma jednej dobrej daty, bo jest tyle zmiennych do wzięcia pod uwagę. I jeśli ktoś odpowiada, że z punktu widzenia osoby, która już ma to wszystko za sobą, dla niej granicą był wiek X (bo zdrowie, bo wygląd, bo kondycja, bo...), to ja to rozumiem. Obiektywne problemy to zwiększenie RYZYKA chorób, ale przecież już nie wygląd czy indywidualny stan zdrowia. Mam dwoje dzieci i bliżej mi do czterdziestki, niż do trzydziestki. Nie mam menopauzy, więc dzieci wciąż mieć mogę. Jestem zdrowa, sprawna, wystarczająco zabezpieczona finansowo i zawodowo i nie straszę wyglądem na wywiadówkach (tzn. jeszcze nie, bo dzieci są za małe). To skąd mam wiedzieć, kiedy DLA MNIE nastąpi ta końcowa granica? Nie mówiąc już o tym, że w ogóle się nie podejmuję określać, kiedy taka granica powinna wystąpić dla innych. Jeśli ktoś patrzy z dołu i już wie, to super, ale jeśli patrzy z góry, to dziwne mi się wydaje, że wie, że za 10 lat już nie będzie mógł/chciał/powinien mieć dzieci.
            • > Ale przecież właśnie o to mi chodzi. Że nie ma jednej dobrej daty, bo jest tyle
              > zmiennych do wzięcia pod uwagę


              DLA CIEBIE nie ma jednej dobrej daty, bo jst wiele zmiennych
              Dla innych data ta będzie możliwa do zarysowania właśnie na ich podstawie.
              Po co więc krytykować wybory innych ?

              Ty masz 40 lat i już masz dzieci. Daj Ci Boże dobry wygląd jak najdłużej. Rodząc jednak dziecko w wieku 40lat i chodząc na wywiadówkę do brzdąca 7 letniego jako 47 latka nie czułabym sie chyba zbyt komfortowo wśród mam 30letnich -ale to ja (mimo, że na wygląd nie narzekam). Wiek 47-50lat i małe dziecko w domu jest DLA MNIE dobre w przypadku babci i wnuka , niekoniecznie juz mamy i dziecka.


              --
              Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

              George Bernard Shaw
              • Oczywiście, że dla mnie. Wydawało mi się, że to było jasne, ale widocznie wydawało mi się. Chciałam wyłącznie napisać, że najwyraźniej w odróżnieniu od innych dyskutantek, ja zawsze patrzyłam raczej na granicę minimum, niż maksimum. I tyle. Druga myśl zas była taka, że dziwi mnie, że na podstawie tych przesłanek, które wymieniłaś, można tak dokładnie co do roku przewidzieć 10 lat w przyszłość. W sensie, że ja, jeśli już, powiedziałabym pewnie OKOŁO, a tutaj padały konkretne i nie okrągłe liczby.
                • tyle, że Ty jesteś jedyną , która patrzy w ten sposób a sposób wyrażania Twoich przekonań swiadczy o krytyce innych
                  Co do zdziwienia-no coż, ludzie rożnych rzeczom sie dziwią. Mnie tam za bardzo nie dziwi takie podejście, rozumiem je-wszak posiadanie i planowanie potomstwa to nie kwestia zakupu mebli i ew.zmiany gustów.
                  --
                  Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

                  George Bernard Shaw
                  • 27.06.12, 14:40
                    Wiesz co mi sie wydaje? Że niedźwiedzią przysługę wyświadczył mi komentarz o "jedynej rozsądnej" wypowiedzi (z którym się btw nie zgadzam). Przecież to nie ja zrobiłam ten komentarz, ja tylko wyraziłam mój pogląd, akurat różniący sie od poglądów innych i ten pogląd został skomentowany przez kogoś, kto się akurat ze mną zgadza. Ale nie wartościowałam go sama jako jedyny słuszny/rozsądny, czy coś tam jeszcze. W dalszej dyskusji nie bronię więc swojego prawa do jedynej słusznej czy rozsądnej wypowiedzi, tylko po prostu tłumaczę, skąd u mnie akurat takie poglądy. A mam wrażenie, że Ty odnosisz się do mnie tak, jakbym właśnie upierała się, że w 100% zasłużyłam na miano pierwszej mądrej na forum, albo sama sobie dopisała taki komentarz i uparcie twierdziła, że na niego zasługuję. No, medal mi dać po prostu i w Chłopskiej drodze opisać. Owszem, wyraziłam zdziwienie spsobem wyznaczania przez niektóre inne rozmówczynie konkretnej daty granicznej, ale śledząc ton wypowiedzi na tym forum wydaje mi się, że naprawdę mogło być gorzej z tą krytyką innych.
                • kiniox napisała:

                  dziwi mnie, że na podstawie tych przesłanek, k
                  > tóre wymieniłaś, można tak dokładnie co do roku przewidzieć 10 lat w przyszłość
                  > . W sensie, że ja, jeśli już, powiedziałabym pewnie OKOŁO, a tutaj padały konkr
                  > etne i nie okrągłe liczby.

                  jeny...trochę się czepiasz szczegółów.
                  Czy gdybyśmy pisały - wiek około (w moim przypadku) 32-33lata jest DLA MNIE wiekiem maksymalnym, żeby mieć ostatnie dziecko, byłoby OK? to mogę napisać - wiek około 32-33lata. Jeśli byłoby to +/- rok, to też jakoś bym przeżyła.
                  --
                  http://dhbm.daisypath.com/O5fep2.png
przejdź do: 1-100 101-124
(101-124)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.