Dodaj do ulubionych

mierzenie temperatury-przedszkole

10.07.12, 13:53
Pierwszy raz mam dziecko w przedszkolu i to krótko, więc nie wiem, potrzebuje porady.
Odprowadziłam dziś dziecko do przedszkola, była marudna-płakała jak wychodziłam-przyczyny mogą być dwie-nie wyspała się bo w nocy buszowała albo bolał ją ząbek bo ostatnio pokazuje że boli (dentysta umówiony w piątek).
Około godziny 10:00 dostaję telefon z przedszkola że mam odebrać dziecko bo ma 37 i 3 kreski temperatury. Poszłam po nią, ładnie się bawiła- przyznaję uczciwie że była spokojniejsza niż zwykle ale nie marudna, oryczana.
Ponieważ nie mogłam zwolnić się z pracy ( za chwilę kończy mi się umowa próbna), szefostwa nie było, pracownicy się zgodzili-dziecko było ze mną w pracy, w biurze-była bardzo grzeczna, bawiła się w kąciku potem poszła spać.
i teraz pytanie: czy przy takiej temperaturze już trzeba zabierać dziecko? bo dla mnie 37,3 to żadna gorączka...ale może się mylę?
dziecko trochę kaszle i ma katar-alergiczny. przynosiłam zaświadczenie od lekarza że jest zdolna chodzić do przedszkola bo już kiedyś też musiałam zabrać dziecko z taką samą temperaturą (panie mierzyły bo sugerowały się katarem i kaszelkiem).
Przedszkole prywatne.
--
niepogodzona.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • babsee 10.07.12, 14:03
    Twoje dziecko moze nie bylo chore ale zazwyczaj 37,3 oznacza,ze zbliza sie choroba.Czasem to faktycznie brzuszek,czasem ząbek ale czesto choroba.Wiec nalezy dziekowac paniom,ze takie sa czujne i natychmiast reaguje.
    U mnie w zlobku dziecko natychmiast bylo odstawiane do izolatki i rodzic musial odebrac.W przedszkolu natomiast panowal wiekszy luz i nauczycielki pytaly,czy przy 37 i klika kresek dzownic czy nie dzwonic.
    Dla mnie to nie do pomyslenia,zeby zostawic dziecko nawet przy takiej temperaturze w placowce.Przeciez dziecko sie męczy-niewazne czy ząbek czy cos innego.
    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • chipsi 10.07.12, 14:36
    > Dla mnie to nie do pomyslenia,zeby zostawic dziecko nawet przy takiej temperatu
    > rze w placowce.Przeciez dziecko sie męczy-niewazne czy ząbek czy cos innego.

    Za to siedząc z matką w pracy wśród obcych ludzi i zapewne bez zabawek czuje się wyśmienicie?
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • irima2 10.07.12, 14:40
    Ale przynajmniej nie zaraża innych dzieci.
    Poza tym to nie jest sprawa przedszkola co matka zrobi z dzieckiem - pójdzie do lekarza, połozy do łóżka czy weźmie do siebie do pracy.
    --
    Wspólne czytanie
  • mnb0 10.07.12, 14:40
    Dlatego jesli sie ma dziecko, nalezaloby dla niego wygospodarowac troche czasu. Niestety wiekszosc ludzi mysli tylko o tym, zeby urodzic. A potem to juz sie podrzuci gdzie badz i bedzie git.
    --
    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
  • moofka 10.07.12, 14:49
    mnb0 napisała:

    > Dlatego jesli sie ma dziecko, nalezaloby dla niego wygospodarowac troche czasu.
    > Niestety wiekszosc ludzi mysli tylko o tym, zeby urodzic. A potem to juz sie p
    > odrzuci gdzie badz i bedzie git.

    ajajaj jaka madra
    --
    http://blog.standardbanks.com/Portals/23222/images/four_leaf_clover.png
  • piccola_donna 10.07.12, 15:09
    Jesteś niesprawiedliwa.

    Nie znasz sytuacji. A co jesli matka szuka pracy parę miesięcy, w końcu znajduje. Jest na o. probnym. I co - ma siedzieć 3 tygodnie w m-cu na L-4?
    Może, a potem -baj, baj prosze pani.

    A dziecko musi jeść, pić, miec cieplo.

    Tak, tak, napiszesz, ze trzeba bylo pomysleć zanim było dziecko.
    Tylko czasem zycie splata figla niespodziewanie i karta dobra się odwraca, wiesz???


    Widać nie wiesz. Szczęsciaro.
  • madzioreck 11.07.12, 00:52

    > Nie znasz sytuacji. A co jesli matka szuka pracy parę miesięcy, w końcu znajduj
    > e. Jest na o. probnym. I co - ma siedzieć 3 tygodnie w m-cu na L-4?

    Nie, oczywiście, ze nie... ma zostawiać chore dziecko w przedszkolu, żeby zarażało inne dzieci i fundować podobne dylematy innym rodzicom...


  • piccola_donna 11.07.12, 07:51
    > Nie, oczywiście, ze nie... ma zostawiać chore dziecko w przedszkolu, żeby zaraż
    > ało inne dzieci i fundować podobne dylematy innym rodzicom...



    Zupełnie nie zrozumialaś co chcialam przekazac- może nie wyraziłam tego dość czytelnie.

    Wierz mi, jestem maksymalnie, obsesyjnie smile przeciwna prowadzeniu chorych dzieci do przedszkola.
    Odkąd mam dziecko w przedszkolu- nieraz widzialam smarkające, kaszlące dzieciaki. A syn lapal wszystko. Bywały miesiące, ze więcej siedział w domu.

    Ale po co tak ostro? Z najpierw ma się dzieci, a potem nimi nie zajmuje i podrzuca byle gdzie.

    Nie znacie autorki. Poza tym- ja to zrozumialam tak, że rano dziecko bylo marudne, ale nie chore. No, to nie prowadziła chorego dziecka do przedszkola.
    Po co taki daremny tekst. Zupelnie niesprawiedliwy.

    Marudny jeszcze nie oznacza chory. Mój syn jest spiochem- codziennie rano marudzi.


    Acha, ja tez się musialam nagimnastykować, zeby w czasie choroby dziecka zorganizować mu opiekę. Bo nie da się non stop siedzieć na L-4, a wlasnie nie chcialam żeby przeziebiony był w przedszkolu.
    I co? Tez jestem matka, ktora zostawiala go czasem z 3 roznymi osobami w tygodniu, zeby z roboty nie wylecieć. Znaczy podrzucałam byle gdzie?
  • mnb0 11.07.12, 13:04
    >I co? Tez jestem matka, ktora zostawiala go czasem z 3 roznymi osobami w tygodniu,
    > zeby z roboty nie wylecieć. Znaczy podrzucałam byle gdzie?
    Dziecko zwlaszcza w czasie choroby potrzebuje mamy. Po prostu. Niestety dla wielu osob rola matki konczy sie na urodzeniu dziecka.
    --
    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
  • sylki 11.07.12, 13:36
    Cóż za mądrości
    --
    Wózkomania
  • piccola_donna 11.07.12, 14:37
    Dziecko zwlaszcza w czasie choroby potrzebuje mamy.

    Taaaak, oczywiscie. Jakie to proste.
    Moje dziecko w marcu potrzebowało tysiąca na leki, badania i lekarza.

    Moglam a) zostawic go z ciocią, iść do pracy i przynieść pensję= dzieki temu były dwie pensje, zrobione badania i najlepszy lekarz= poprawa.

    b) Zostac w domu przez kolejny miesiąc (bo nie pierwszy raz chorowal) i powiedziec- spoko synek. Wiem, ze musisz miec zrobione dodatkowe badania, zeby dostac lekarstwa, ktore ci pomoga. Ale termin mamy synku w szpitalu na 9 października (nfz) i do tego czasu bedziesz dzielnie znosił ten codzienny ból brzuszka i wymioty.
    Nic się nie martw- mamusia będzie siedziec z toba.I to jest najważniejsze. I nie mysl o bolącym brzuszku, o tym ze nie możesz jeść- najważniejsze ze jesteśmy tu razem w domku,a do października raptem 7 miesięcy.


    Nie każdego stac żeby z jednej pensji opłacic rachunki, jedzenie, ubrania, i jesli zajdzie taka potzreba takie neiprzewidziane wydatki jak nasze.
    Stać cię? Ok. Ale zrozum innych. Poza tym nigdy nie wiadomo co ci los przyniesie więc nie badż taka hop do przodu.

  • memphis90 11.07.12, 22:42
    Dziecko z temperaturą 37.3 jest zdrowe.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mnb0 11.07.12, 13:02
    Stara spiewka... Jedni potrafia pewne rzeczy przewidziec (np. skutki stosunku), a innym cale zycie los plata figle i "samo im sie tak uklada". Zieeeew.
    --
    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
  • chipsi 11.07.12, 09:18
    Niech zgadnę: mnb0 to kura domowa, która dorabia sobie głupią ideologie do tego że się jej pracować nie chce/nikt jej nie chce zatrudnić?
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • mnb0 11.07.12, 12:59
    Owszem, siedze w domu bo mam male dzieci, a im nalezy sie moja opieka jak psu buda, bo same sie na swiat nie prosily. Ale ja jestem odpowiedzialna.
    --
    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
  • chipsi 11.07.12, 13:23
    Ciekawe jakbyś nie miała za co kupić jedzenia dla dziecka to też byś tak odpowiedzialnie siedziała w domu. Proszę, skończ z tymi dyrdymałami bo mnóstwo kobiet siedzi w domu i nie wyzywają tych pracujących od złych matek. Też mogę napisać że dajesz dziecku zły przykład nie pracując. Głupie prawda?
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • mnb0 11.07.12, 13:34
    > Też mogę napisać że dajesz dziecku zły przykład nie pracując. Głupie prawda?
    Owszem, glupie. Dlaczego uwazasz, ze daje zly przyklad? Ja uwazam, ze daje dobry przyklad - mamy zajmujacej sie dziecmi. Co jest w tym "zuego"?
    --
    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
  • piccola_donna 11.07.12, 14:28
    Nic, ale nie chciałabym byc wychowywana przez kogoś z twoimi poglądami.

    Jestes osobą bardzo niesprawiedliwa i łatwo ferującą wyroki.

    Przypominasz moja koleżankę- tez sie tak rozpędzała i krytykowała pracujące matki.
    Potem jej mąż zmarł jako 40 latek na zawal, a ona pomstowala na zły los, głupich ludzi i niesprawiedliwość, bo jej dzieci nie mogły pojechac na żadną wycieczke, a loda widziały jak dobra ciocia kupiła. Nawet na jedzenie czasem brakowalo, a jej nikt nie chciał zatrudnić bo miala dluga przerwę- takie realia w PL>


    Mój mąż dobrze zarabia. Mamy ekstra wydatki w związku z kosztami leczenia i badań- czasowa choroba, ale nie każe dziecku czekac 7 m-cy na wizyte na nfz. A były miesiące że za badania i lekarzy płaciłlismy 1000 zł.

    A juz na to z jedną pensją nie byłoby nas stać.

    Jestem też ODPOWIEDZIALNA (podkresle, bo lubisz to słowo) i w dodatku uzywam mozgu do myslenia. Sa takie czasy, że jeśli coś by się stało i z jakiegokolwiek powodu mąz zostalby bez pracy, cos by się stało, to nie chciałabym byc w skórze matki polki niepracującej.
    Wyrzucalabym sobie ze przez moją glupotę dziecko nie ma na jedzenie, leki, itp.


  • chipsi 11.07.12, 18:08
    Co w tym złego że dziecko ma matkę, która swoje nieróbstwo i ubezwłasnowolnienie nazywa odpowiedzialnością? No dobra, załóżmy że o czymś nie wiem i Twój mąż będzie żył wiecznie i zawsze będzie dobrze zarabiał. To ile muszę siedzieć z dzieckiem żebym była "odpowiedzialną" matką? No bo do przedszkola nie mogę posłać bo powinnam w domu siedzieć, do szkoły też muszę siedzieć żeby zadania odrabiać, do gimnazjum tym bardziej no i podawać obiadki bo większe dziecko. Liceum, studia, nie mogę iść do pracy bo dziecko trzeba wozić do szkoły (nieodpowiedzialne było by wysyłać je brudnym busem). No a potem trzeba pomóc dziecku w zakładaniu rodziny i opiekować się wnukami. No ni hu hu, do pracy iść nie mogę big_grin Łatwiej jeśli masz córkę, nie musi się uczyć, po co, wystarczy że będzie "odpowiedzialną" matką big_grin
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • gazeta_mi_placi 11.07.12, 21:02
    Fajna sygnaturka.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
  • iwoniaw 10.07.12, 14:46
    Naprawdę sądzisz, że przedszkole wydzwania po matkę z intencją, by dziecko zabrała do pracy?
    Skoro autorka wątku uważa, że ponad 37 stopni to żadna temperatura, to nie musiała do tego przedszkola lecieć na skrzydłach, prawda? Niektórzy jednak wiedzą, że jeśli ICH dziecko ma 37 stopni, to najdalej za pół godziny będzie mieć 39 i oczekują reakcji opiekunek.
    Mnie przedszkole nieraz wzywało telefonicznie, ale dziecko z temperaturą faktycznie czuło się kiepsko i gdy docierałam na miejsce, spało najczęściej ułożone na uboczu we własnej pościeli.
    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • mika_p 10.07.12, 15:21
    Ja, na przykład, podejrzewałam byłe przedszkole córki o taka intencję.
    Przed Wielkanocą było, moja mama odebrała telefon z przedszkola, ze dziecię gorączkuje. Mama była najbardziej dyspozycyjna osobą kontaktową, dlatego do niej - i przekazała info mnie. No to ja biegiem do przedszkola (II zmianę w pracy miałam), odebrać to gorączkujące dziecko.
    Miało właśnie trzydzieści siedem i trzy. I ślady, że jakiś czas temu było nieziemsko spocone.
    Zrezygnowałam wtedy z obecności dziecka w czasie przedswiątecznego dyżuru, na wypadek, gdyby się co kluło. Zapisanych na dyżur dzieci była śladowa ilość.

    No, ale w opisanym przez autorkę wątku przypadku nie było powodu do takiego podstępu.

    --
    Jeśli estry jest pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
  • memphis90 11.07.12, 22:41
    37.3 to fizjologiczna temperatura ciała, a nie objaw choroby. temperatura ciała zdrowego człowieka wynosi 36.6 stopnia +/- jeden stopień.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • lauren6 10.07.12, 15:10
    U nas jest inny obyczaj, bo opiekunki nie zadzwoniły do nas nawet jak dziecko miało gorączkę powyżej 38 stopni i wyraźnie źle się czuło.

    Z własnej inicjatywy byłam z dzieckiem kilka razy u lekarza gdy miało lekki stan podgorączkowy. Wg naszego lekarza, dziecko w wieku żłobkowo-przedszkolnym ma prawo chodzić z glutem, mieć lekki stan podgorączkowy i póki nie ma groźniejszych objawów może chodzić do przedszkola. Gdyby opiekunki mojego dziecka reagowały inaczej to pewnie wyglądałoby to na zasadzie odbijania piłeczki: one każą mi zabrać dziecko z 37 gorączki, następnego dnia ja przychodzę z dzieckiem i zaświadczeniem od lekarza.
  • misiowamama-2 10.07.12, 15:33
    lauren6 napisała:

    >Wg naszego lekarza, dziecko w wieku żłobkowo-przedszkolnym ma
    > prawo chodzić z glutem, mieć lekki stan podgorączkowy i póki nie ma groźniejszy
    > ch objawów może chodzić do przedszkola. >

    może i ma prawo, ale twoim i lekarza obowiązkiem jest nie zalecanie i nie wysyłanie chorego dziecka do przedszkola. Może się zdarzyć ,że inne zarazi się od twojego i nie będzie miało tyle szczęścia co twoje, a objawy okażą się groźne dla jego zdrowia.

    >Gdyby opiekunki mojego dziecka reagował y inaczej to pewnie wyglądałoby to na zasadzie odbijania piłeczki: one każą mi zabrać dziecko z 37 gorączki, następnego dnia ja przychodzę z dzieckiem i zaświadczeniem od lekarza. >

    Gratuluję odpowiedzialności i pomysłów, tobie i waszemu lekarzowi sad
    A twojemu dziecku życzę aby nigdy nie zaraziło się jakąś cholerą od innego dziecka, które ma tak "mądrą" i zaradną mamusię jak ty.


    --
    <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
  • misiowamama-2 10.07.12, 15:41
    Być może w tym przypadku reakcja przedszkolanek była na wyrost, ale nie można też wykluczyć, że w każym momencie z 37,3 mogło urosnąć do np. 39 st. Być może to początek jakiejś choroby? W tym wypadku dobrze zrobiłaś odbierając dziecko, mogłaś zaobserwować czy nic złego się nie dzieje.
    W każdym razie te przedszkolanki zasługują na pochwałę, bo ich postawa wskazuje, że ważne jest dla nich dobro twojego i również pozostałych dzieci. Są czujne i w ten sposób starają się zapobiec ewentualym zarażeniom, epidemiom u innych maluchów.
    U mnie zdarzyło się raz, że po przyjściu do przedszkola po dziecko okazało się, że jest rozpalone i ma 39,4st. Zrobiłam awanturę, bo obowiązkiem pań było poinformowanie mnie o stanie dziecka. Więcej sie taka historia nie powtórzyła. Panie są wyczulone, również w przypadku innych dzieciaków i w razie potrzeby rodzic informowany jest na czas.
    Tak więc, według mnie duży plus dla waszych przedszkolanek

    --
    <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
  • naomi19 10.07.12, 23:46
    Ile ja bym dała za takie przedszkole...
    U nas zero rekacji na gorączkujące dzieci.
    --
    'do stu,dwustu jestem jeszcze w stanie policzyc. (...)dzwonie do mego faceta,ktory mi powie ile to bedzie 35% z kostki masla.Juz sie wyszkolil by podawac w centymetrach' edelstein
  • marcik.f 11.07.12, 00:27
    A gdzie był tata w tym momencie? No, chyba, że nie jesteście razem, to rozumiem. Nie mniej jednak, jak ja bym się dowidziała, że moje dziecko ma 37,3 to gnałabym czym prędzej. Tylko, że moja mała ma tendencję do nagłych wzrostów temperatur, np. z 37,5 na 40,0 w ciągu pół godziny sad
  • dorek3 11.07.12, 07:16
    Coś jednak skłoniło panie do zmierzenia temperatury. Nie sądzę aby robiły to każdemu dziecku na wejściu wiec może ich telefon nie był tak całkiem od rzeczy.
    Z drugiej strony na moim dousznym Braunie 37,3 oznacza całkowicie normalną temperaturę. Problemem jest gdy zaczyna pokazywać ponad 37,5.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • najma78 11.07.12, 08:28
    37.3.....big_grin
    Goraczka to rozpalone dziecko, wystarczy dotknac jego ciala i czuje sie od razu, jest wtedy apatyczne, moze byc senne i/lub placzliwe, generalnie widac ze chore, nie trzeba mierzyc temperatury. Wspolczuje przedszkola uncertain
  • gootica 11.07.12, 09:05
    Najzwyczajniej w świecie przedszkolanki chcialy miec w grupie mniej dzieci i pozbyły się dziecka...wynika to z powyźszego wpisu. Brak słów...
    --
  • aurinko 11.07.12, 15:16
    najma78 napisała:

    > 37.3.....big_grin
    > Goraczka to rozpalone dziecko, wystarczy dotknac jego ciala i czuje sie od razu
    > , jest wtedy apatyczne, moze byc senne i/lub placzliwe, generalnie widac ze cho
    > re, nie trzeba mierzyc temperatury. Wspolczuje przedszkola uncertain

    Nie zawsze, dzieci są różne i różnie się zachowują. Moja córka bardzo rzadko ma gorączkę, a jak już ma to 38,5-39 i z taką gorączką szaleje w najlepsze, energii ma tyle co zawsze, je tak samo, bawi się, biega itd.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • najma78 11.07.12, 19:29
    aurinko napisała:


    > Nie zawsze, dzieci są różne i różnie się zachowują. Moja córka bardzo rzadko ma
    > gorączkę, a jak już ma to 38,5-39 i z taką gorączką szaleje w najlepsze, energ
    > ii ma tyle co zawsze, je tak samo, bawi się, biega itd.

    Osobiscie (pracuje w szkole i przedszkolu) nie spotkalam dzieci z wysoka goraczka czyli powyzej 39 st. bawiacych sie i szalejacych jakby nic im nie dolegalo, moje tez tak nie robia choc funkcjonuja, po podaniu paracetamolu ida normalnie do szkoly, maja 9 i 5 lat. Najczesciej lapia wirusowki, choc tez nie za czesto, juz dawno sie uodpornily czyli w pierwszym sezonie w przedszkolu a zaczynaly gdy mialy po 10 m-cy. Z chorob bakteryjnych przeszly syn angine a orka infekcje ucha po jednyn razie. Reszta to zwykle wirusowe infekcje, z ktorymi chodzily normalnie do przedszkoli/szkol jak reszta dzieci. Na powazne choroby sa zaszczepione jak wiekszkosc, a katarki, kaszelki i czerwone gardelka to cwiczenie ukladu odpornosciowego i martwilabym sie gdyby nie mialy do tego okazji.
  • gazeta_mi_placi 11.07.12, 08:24
    A tatuś nie mógł się zwolnić i odebrać dziecko? Ty jesteś na próbnym okresie, więc więcej ryzykujesz niż on.
    Chyba, że jesteś samotną matką? ( i tu nastąpi szereg usprawiedliwień dlaczego mężuś nie może odebrać dziecka gdy żona na okresie próbnym i bardziej ryzykuje niż on - typu żołnierz na misji w Afganistanie, marynarz w trakcie rejsu bądź permanentna delegacja miejscowa lub zagraniczna)
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
  • verdana 11.07.12, 09:21
    Dziecko chore powinno być odebrane z przedszkola. Ja wiem, ze czasem to cholerny kłopot, ale trudno. 37,3 dla jednego dsziecka oznacza lekki katar - ale wtedy zazwyczaj nie marudzi i przedszkolanki nie mierza temperatury - a dla drugiego ciężką chorobę. Mam córkę, u ktorej, podobnie jak u nie 37,3 to wskazówka, by natychmiast iść do lekarza, bo dziecko ma co najmniej zapalenie oskrzeli, jak nie płuc...
    --
    zpopk.blox.pl
  • triss_merigold6 11.07.12, 09:32
    Się podpiszę.
    Z przedszkola/żłobka nie dzwonią tak dla funu, tylko dlatego, że dziecko wyraźnie źle się czuje.

    Jak panna jest na umowie na okres próbny, to dziecko powinien był odebrać jego ojciec - proste i logiczne.
  • ona3010 11.07.12, 09:24
    tatuśki w tym kraju zawsze mają fory bo tak mamusie wychowują synuśków.
    facet w pl to święta krowa, którą trzeba chronić bo zyje i oddycha.


    --
    szybko szybko... zaraz mnie usuną za d**pę wink
    ...Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w doopie...
  • kropkacom 11.07.12, 09:49
    Zawsze traktowałam przedszkole fair. Nigdy nie musiałam odbierać dziec przed czasem. Fakt, mogłam sobie na to pozwolić. I tutaj wyraźnie widać, ze dzieci obojga rodziców pracujących nie zawsze są zdrowsze. Masz partnera, męża? Rozumiem on nie mógł zostać z dzieckiem?
    --
    ".Że po mej głowie ? czasem się ich boje
    Chodzą słowa nie do powiedzenia...Nie do powiedzenia
    Chodzą słowa nie do powiedzenia...Nie do powiedzenia "
  • gazeta_mi_placi 11.07.12, 09:56
    Ma męża, ale jej partnerem z tego co wiem (np. przepuszczenie kasy na dziwki i hotele dla nich, zamiast na święta dla dzieci) to on niestety nie jest sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
  • kropkacom 11.07.12, 09:58
    Wobec tego współczuje autorce.
    --
    "Bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko
    Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką
    Chodzi o to by pierwsze chciało słuchać
    Co mu to drugie powiedzieć chce do ucha..."
  • ewa_mama_jasia 11.07.12, 11:15
    Zalecam na przyszłośc porozumieie z paniami. One Cię jeszcze nie znają - nie wiedzą, czy olewasz dziecko i przyprowadzasz chore, czy jesteś super troskliwą mamusią. Ja w tamich przypadkach rano przy oddawaniu dziecka do przedszkola czy żłobka informowałam panie: że się w nocy nie wyspał, że ząbkuje, ze rano np. sie pokłóciliśmy i dlatego jest "odęty", że w nocy miał podwyższoną gorączke, ale rano normalną. Dlatego wiedziały, jaka jest przyczyna złego samopoczucia i jak jak podchodzę do sprawy. Procentowało to nawet w przypadkach większej gorączki czy poważniejszych stanów, np. dużego krwotoku z nosa. Kiedy dzwoniły z informacją że coś się dzieje, pytałam wprost, czy muszę odebrać już, czy mogę normalnie. Jeśli była opcja "musze natychmiast", to nie dyskutowałam tylko odbierałam. Im dłużej znałam się z paniami, tym bardziej powszechna była opcja "mogę później". Nawet w przypadku bardzo powaznego krwotoku z nosa.
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • malwisul 11.07.12, 21:16
    u nas w przedszkolu jest jakoś dziwnie w sprawach zdrowia... raz (na szczęście) mi się zdarzyło że małą odebrałam i dotknęłam, spojrzałam i wiedziałam że gorączka jak nic z 39 stopni poszłam szybko do mamy (nie miałam samochodu wtedy a tam najbliżej było bo jakieś 5 min drogi) gorączka już 40 stopni sad a z kolei jak laryngolog po badaniu tympanometrem (czy jakoś tak) stwierdził obustronny niedosłuch co zresztą podejrzewałam i poinformowałam o tym panie to tak mi zaczęły dziękowac za info że aż dziwnie się czułam... potem codziennie mi mówiły jak to widzą teraz i że sadzają blisko siebie i takie tam... na ogół przeniosłabym małą do innego przedszkola (to jest prywatne) ale córka się już tam strasznie zaaklimatyzowała i ma swoje przyjaciółki i takie tam, przez co jeszcze muszę ją ładny kawałek dowozic
  • solaris31 11.07.12, 11:28
    przedszkole to placówka oświatowa. nie zdrowotna. i nie przechowalnia.

    niestety, jak dziecko jest chore, trzeba je z przedszkola zabrać.

    moje osobiste córki czują się gorzej przy podgorączkowym 37, 5, niż przy gorączce 39 wink ja sama mam podobnie .

    dobrze panie zrobiły, mądrze i odpowiedzialnie. chore dziecko zabiera się do domu, tym bardziej, że infekcje u dzieci potrafią się rozwinąc piorunująco.

    oczywiście rozumiem pewne perturbacje, jak chodzi o pracę, tez pracuję i chore dziecko to dla mnie masakryczny problem, no ale co poradzić - musze zarabiać, ale zdrowie dziecka jest jednak ważniejsze. kto się styka tylko z katarkami ten może tego nie potrafi zrozumieć - nie wiem. ja miałam z dziećmi wiele kłopotów, wiele szpitali, zabiegów i klinik, może dlatego patrzę na sprawę z nieco mniejszym dystansem.

    ale z drugiej strony, jako matka przedszkolaka, pogoniłabym inną matkę na 4 strony świata, gdyby przyprowadziła do grupy mojej córki chore dziecko. i równie pogoniłabym panie, gdyby nie zareagowały, mając chore dziecko w grupie. u nas jest to bardzo przestrzegane, i bardzo dobrze.
  • kropkacom 11.07.12, 11:50
    Dzieci generalnie lepiej znoszą podwyższoną temperaturę niż dorośli. To nie tylko moje zdanie. Dziecko jednak musiało zachowywać się inaczej niż zwykle skoro panie zareagowały. I znowu, przedszkole ma też funkcję opiekuńczą. Tylko ematki jak zwykle nie potrafią się zdecydować, czy ma być więcej opieki, czy edukacji.
    --
    "Bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko
    Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką
    Chodzi o to by pierwsze chciało słuchać
    Co mu to drugie powiedzieć chce do ucha..."
  • zefirek1612 11.07.12, 12:50
    uprzedziłam że córka nie wyspana, że boli trochę ząbek, jak odbierałam małą pani powiedziała że to chyba ten ząbek. Ona chodzi z katarem i trochę pokasłuje-zaświadczenie od lekarza doniosłam że to alergiczne.
    Cieszę się że Panie są czujne, to się chwali, zawsze szybko reaguję na jakiekolwiek zmiany u dziecka. Ale tu wiedziałam że ma obrzękniętą śluzówkę i stąd może być lekko podwyższona temperatura. Dziecko zabrałam bo jak dostałam telefon myślałam że się "rozłożyła" a ona normalnie się bawiła, była trochę spokojniejsza (rozkręciła się u mnie w pracy jak się wyspała). Nie mam pretensji do przedszkola- nie wiedziałam tylko czy dziecko z samą podwyższoną temperaturą bez innych objawów można odesłać do domu. Dziś rano mierzyłam ,była w porządku.
    Mąż był ponad 100 km od miasta. Ja przedszkole mam na tej samej ulicy co pracę.
    --
    niepogodzona.blogspot.com/
  • 5kocur 11.07.12, 13:01
    zefirek1612 napisała:

    >... chyba ten ząbek.<

    chyba- to byk na krowę...


    > Ale tu wiedziałam że ma obrzękniętą śluzówkę i stąd może być lekko podwyższona temperatura. >

    to swiadczy o tym, że dziecko nie jest zdrowe, a więc:

    BEZAPELACYJNIE chore dziecko siedzi w domu! a nie zaraża w przedszkolu zdrowe dzieci...
  • zefirek1612 11.07.12, 13:17

    >
    >
    > > Ale tu wiedziałam że ma obrzękniętą śluzówkę i stąd może być lekko podwy
    > ższona temperatura. >
    >
    > to swiadczy o tym, że dziecko nie jest zdrowe, a więc:
    >
    > BEZAPELACYJNIE chore dziecko siedzi w domu! a nie zaraża w przedszkolu zdrowe d
    > zieci...

    według twojego rozumowania muszę dziecko trzymać wiosne i całe lato w domu, bo wszystko pyli i ona z tego powodu kaszle, ma katar i obrzękniętą śluzówkę.
    Z całym szacunkiem- ale wyrocznią jest tu dla mnie lekarz-DZIECKO ZDOLNE DO PRZEDSZKOLA.

    --
    niepogodzona.blogspot.com/
  • hellulah 11.07.12, 18:56
    zefirek, wybacz, ale alergia (pyłkowica) sprzyja infekcjom (np. wirusowym) - to że dziecko ma pyłkowicę nie znaczy, że nie może mieć przy okazji infekcji. Odwrotnie - przy pyłkowicy to bardziej prawdopodobne.
  • kolina01 11.07.12, 13:23
    A czy Panie które mierzą tą temperaturę - wiedzą jak to robić? Znają właściwą temperaturę danego dziecka na danym termometrze?
    W obecnej erze termometrów elektrycznych nie jest to bez znaczenia.
    Mam 2'ke dzieci - jedno - moją czujność wzbudza temperatura mierzona w uchu - powyżej 37 (od. ok. 37.2), drugie dopiero powyżej 37.5. Do tego za każdym razem mierzę co najmniej 2 razy w obu uszach i jeżeli pomiary odbiegają znacznie od siebie - powtarzam je.
    Do tego starszak z niższą temperaturą, szybko mu ona potrafiła skoczyć przy faktycznej chorobie - frekwencja w przedszkolu mizerna - nawet w zerówce po 4 latach nie osiągnęła 50%. Młodsza - zazwyczej z wyższą temp. rzadko faktycznie gorączkująca a frekwencja w zerówce (też po 4 latach) - 99,9%.
    Przy czym oboje dzieci - gdybym zmierzyła w uchu po udanej zabawie, bieganiu, płaczu lub tylko leżeniu na danym uchu - mają wyższą temperaturę - pomimo braku objaw chorobowych.
    Dodam - że termometr firmowy , z certyfikatami, polecany z reguły jako wiarygodnysmile

    Tak więc pytanie - czy panie w przedszkolu umieją mierzyć temperaturę dziecku?
    NO i jak widać - sama jednorazowa temperatura - nie świadczy o chorobie!
    Niektóre dzieci są mniej "stałocieplne" , a przy obecnych upałach te "pomiary" i niepokojenie rodzica o pomste wołająsmile
  • marghe_72 11.07.12, 14:10
    z jakiegoś powodu przedszkolanki zmierzyły dziecku temperaturę.
    I była podwyższona.
    Skąd mają wiedzieć jak dane dziecko reaguje na gorączkę i czy w ciągu najbliższej godziny nie urośnie ona do 39 stopni.. a dzieciak nie dostanie.. dajmy na to .. drgawek

    Ergo reakcja przedszkolanek jak najbardziej prawidłowa.
    I bez znaczenia jest fakt, że przedszkole jest prywatne
    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • zefirek1612 11.07.12, 14:14
    u niektórych dzieci z 36,6 może skoczyć do 39 w ciągu godziny. to głupie tłumaczenie, według mnie trzeba zwrócić uwagę na to jak dziecko się zachowuje, bo U NIEKTÓRYCH dzieci to nic wielkiego.
    napisałam że prywatne bo nie wiem jakie zwyczaje panują w publicznych.
    --
    niepogodzona.blogspot.com/
  • verdana 11.07.12, 14:19
    Wielkiego czy nie, ale dziecko z infekcją mi temperaturą zaraza inne dzieci. O ile uwazam, zę z katarem do przedszkola można dziecko posłać, to jednak z temperatura - nie. Nie wiadomo, na co bedzie chore jutro. I omno doskonale znosi 37,3 , a kolega będzie leżał dwa tygodnie. Szczególnie w czasie wakacji moze to zepsuć urlop wielu osobom.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zefirek1612 11.07.12, 14:31
    nie czytacie. dziecko nie jest chore-ma alergię. w przedszkolu o tym wiedzą.
    --
    niepogodzona.blogspot.com/
  • marghe_72 11.07.12, 20:02
    zefirek1612 napisała:

    > nie czytacie. dziecko nie jest chore-ma alergię. w przedszkolu o tym wiedzą.

    i zawsze przy alergii ma wyższą temperaturę?

    Skoro za kazdym razem jest tak samo to co skłoniło przedszkolanki do zmierzenia temperatury w tym konkretnym przypadku?
    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • memphis90 11.07.12, 22:51
    Jeszcze raz- 37.3 to normalna temperatura. Gdyby pomierzyć wszystkim w przedszkolu rozstrzał byłby pomiędzy 35.6- 37.5.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • naomi19 12.07.12, 21:43
    To stan podgorączkowy, większość ludzi najgorzej czuje się właśnie przy takiej temperaturze, nie wolno tego bagatelizować. Od 38 zaczynamy temperaturę zbijać.
    --
    "pańcia idzie z pieskiem, piesek robi kupę na krawędzi chodnika. Pani wyciąga z kieszeni papierek/chusteczkę, u mnie oczy jak pięć złotych, że miłośniczka zwierząt sprzątnie po swoim pupilu. Babka wyciera kuper piesiowi i chusteczkę rzuca obok kupy"sarah_black38
  • madzioreck 11.07.12, 14:33
    zefirek1612 napisała:

    > u niektórych dzieci z 36,6 może skoczyć do 39 w ciągu godziny. to głupie tłumac
    > zenie, według mnie trzeba zwrócić uwagę na to jak dziecko się zachowuje, bo U N
    > IEKTÓRYCH dzieci to nic wielkiego.
    > napisałam że prywatne bo nie wiem jakie zwyczaje panują w publicznych.

    Ale skąd przedszkolanki mają wiedzieć, czy to "nic wielkiego"? Tym bardziej, że podwyższonej temperaturze towarzyszył "katarek i kaszelek"... no ja Cię proszę. Rozumiem, że alergiczny, bo ja też miewałam, a do tego miewam zupełnie niepowiązane z żadną chorobą stany podgorączkowe, więc rozumiem, że może tak wyjść, ale nie wymagaj od przedszkolanek, żeby nie reagowały na taki zestaw objawów.
  • zefirek1612 11.07.12, 14:35
    kurczę.... zaświadczenie od lekarza zaniosłam w którym stoi jak wół: "długotrwały katar z okresowym odkaszliwaniem, możliwy stan podgorączkowy-alergiczne. dziecko zdolne do przedszkola".
    --
    niepogodzona.blogspot.com/
  • gazeta_mi_placi 11.07.12, 15:48
    I po co takiego chorowitka do przedszkola puszczać? sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
  • ania_dentystka 11.07.12, 21:12
    Lekarz wydał zaświadczenie - moim zdaniem idiotyczne- w chwili badania dziecka. Ciekawe czy gdyby dziecko z jakiegokolwiek powodu dostało temperatury i drgawek też byłoby zdolne do chodzenia do przedszkola?????
  • ib_k 11.07.12, 14:42
    zefirek1612 napisała:

    > u niektórych dzieci z 36,6 może skoczyć do 39 w ciągu godziny. to głupie tłumac
    > zenie, według mnie trzeba zwrócić uwagę na to jak dziecko się zachowuje, bo U N
    > IEKTÓRYCH dzieci to nic wielkiego.

    bzdury piszesz, przedszkolanki zareagowały zupełnie prawidłowo a twoje tłumaczenia są głupie, weź na wstrzymanie i lepiej pomyśl co zrobisz następnym razem, zdaje się że twoja córka od niedawna chodzi do przedszkola więc okres chorób dopiero przed tobą...
  • zefirek1612 11.07.12, 14:46
    jak będzie chora, wezmę wolne(już brałam-zapalenie ucha), problem w tym że ona jest zdrowa a pani miała zaświadczenie że tak może się dziać-też uprzedzałam.
    czytajcie ze zrozumieniem a nie się upieracie-stan podgorączkowy to nie zawsze zapowiedź ciężkiej choroby.
    jeśli jest wytłumaczone że alergia i podwyższona temperatura idą u niej w parze- to nie wiem o co chodzi?
    --
    niepogodzona.blogspot.com/
  • ib_k 11.07.12, 14:50
    zefirek1612 napisała:
    stan podgorączkowy to nie zawsze
    > zapowiedź ciężkiej choroby.

    i znowu głupoty piszesz, stan podgorączkowy to zawsze objaw infekcji która zwykle jest początkiem większej lub mniejszej choroby
    naprawdę oczekujesz, że przedszkolanki będą analizowały u którego dziecka z 25 gorączka to już choroba a u którego jeszcze nie?
    nie ośmieszaj się tłumaczeniami...
  • memphis90 11.07.12, 22:53
    37.3 to nie stan podgorączkowy. Zieeew, to już się robi nuuudne.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • paartycja 12.07.12, 06:59
    memphis90 napisała:

    > 37.3 to nie stan podgorączkowy. Zieeew, to już się robi nuuudne.

    daremny twój trud-tak się zaperzyły,że nie czytają wypowiedzi tylko klepią co im się tam uroi tongue_out
    wg niektórych taka temp. to ciężka gorączka a dziecko bardzo chore..pisze dziewczyna,że ma dziecko alergiczne i że katar,kaszel i stan podgorączkowy to norma a te swoje..jak przekupy na targu.
    --
    W wysokich Andach kondor jajo zniósł..
  • naomi19 12.07.12, 22:09
    Skąd wiesz, że to alergia powoduje podwyższenie temperatury? To jest często trudne do zdiagnozowania.
    www.rodzice.pl/male-dziecko/zdrowie/infekcja-czy-alergia.html
    A może uczulenie i infekcja… naraz?
    Sprawa nie zawsze jest jednak taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Bo co zrobić, gdy objawy infekcji mijają, a katar lub kaszel zostają na długo? Czy to uznać za alergię, czy za powikłania po przeziębieniu?
    Bywa, że męczy malca jedno i drugie. Gdy dzieci idą do przedszkola czy żłobka, prawie zawsze wpadają w ciąg infekcji. Między tymi przeziębieniami objawy nie zawsze znikają całkowicie. Może się zdarzyć, że dziecko ma uczulenie i przeziębienie, a ich objawy się nakładają. Badania dowodzą, że astma lub alergia może sprzyjać zakażeniom, a infekcje nasilają objawy uczulenia.Ponadto objawem alergii mogą być częste, przewlekające się i trudne do leczenia zapalenia dróg oddechowych. Wiadomo też, że zakażenie niektórymi zarazkami (np. wirusami paragrypy) może zwiększać ryzyko rozwoju alergii, zwłaszcza astmy oskrzelowej. Dlatego największe znaczenie ma pilna obserwacja malca oraz badanie go przez lekarza.

    Poza tym, przy stanie podgorączkowym w alergii dochodzą takie objawy jak: bóle głowy, osłabienie, brak koncentracji, senność (piszesz przecież, że dziecko spało w pracy), nie wiem, czy przedszkole to dobre miejsce, gdy dziecko jest zwyczajnie chore i źle się czuje- pomijam czy to alergia czy infekcja.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/d31bfa370a.png
  • marghe_72 11.07.12, 19:57
    zefirek1612 napisała:

    > u niektórych dzieci z 36,6 może skoczyć do 39 w ciągu godziny. to głupie tłumac
    > zenie, według mnie trzeba zwrócić uwagę na to jak dziecko się zachowuje, bo U N
    > IEKTÓRYCH dzieci to nic wielkiego.
    ,
    Możesz jeszcze raz? Bo nie rozumiem.

    Poza tym, to, że ZAZWYCZAJ przy 37 i 3 Twojemu dziecku nic się nie dzieje, nie znaczy że za każdym razem tak będzie (odpukać w niemalowane)


    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • marghe_72 11.07.12, 19:59
    marghe_72 napisała:
    ,
    > ,
    > Możesz jeszcze raz? Bo nie rozumiem.
    >
    > Poza tym, to, że ZAZWYCZAJ przy 37 i 3 Twojemu dziecku nic się nie dzieje, nie
    > znaczy że za każdym razem tak będzie (odpukać w niemalowane)

    Matkoz ćorkom jak ja piszę..




    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • memphis90 11.07.12, 22:49
    Nie, nie była podwyższona. 37.3 to normalna temperatura.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • naomi19 12.07.12, 21:45
    A ta w kółko to samo...
    --
    "pańcia idzie z pieskiem, piesek robi kupę na krawędzi chodnika. Pani wyciąga z kieszeni papierek/chusteczkę, u mnie oczy jak pięć złotych, że miłośniczka zwierząt sprzątnie po swoim pupilu. Babka wyciera kuper piesiowi i chusteczkę rzuca obok kupy"sarah_black38
  • prawdziwy_necik 11.07.12, 14:45
    Jak dla mnie logiczne jest to ze jak powiadamiam rodzica to on sobie dziecko z temp.,odbierze wczesniej czy pozniej.
  • hamerykanka 11.07.12, 15:37
    W naszymrzedszkolu jest tak, ze jak dziecko ma temperature (nie stan podgoraczkowy), to dzwonia do rodzica o zabranie. Jesli rodzica nie moga zlapac przez telefon, dziecko zostaje odstawione do lekarza (maja upowaznienie od rodzicow przy zapisywaniu do przedszkola).
    W poprzednim przedszkolu bylo tak, ze panie mierzac temperature pod reka dodawaly jeden stopien tlumaczac e dopiero wtedy wyjdzie prawdziwa temperatura-wytyczne ich szefowej , ktora zatrudniala zbyt malo personelu, wiec tak sobie oszczedzaly roboty.
    Przy powrocie dziecka do przedszkola potrzebne jest zaswiadczenie od lekarza.
    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • verdana 11.07.12, 16:12
    O ile wiem, alergia raczej nie daje stanów podgoraczkowych...
    --
    zpopk.blox.pl
  • czar_bajry 11.07.12, 17:59
    Czasami czytając posty zefirka zastanawiam się czy ona czasem nie troll na usługach gazety, w inny wypadku zefirek powinien latać jak gołębica....
    37,3 to stan podgorączkowy świadczący o nieprawidłowości tak więc dziecko nie powinno przebywać w placówce oświatowej. Katar( zapewne zielony) i kaszel - ach ta alergiabig_grin to stały tekst rodzicówtongue_out
  • memphis90 11.07.12, 22:54
    37.3 to nie stan podgorączkowy. Stan podgorączkowy to temperatura powyżej 37.7.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • ania_dentystka 12.07.12, 06:40
    Zależy u kogo. Ja przy temperaturze 37 i więcej źle się czuję, a przy 37.7 jestem naprawdę chora. Jeśli panie zdecydowały się mierzyć temperaturę to zrobiły to z jakiegoś powodu.
  • verdana 12.07.12, 17:04
    Stan podgorączkowy to 37,1-37,5. Powyżej to juz nie stan podgorączkowy, a gorączka.
    --
    zpopk.blox.pl
  • naomi19 12.07.12, 21:49
    [i]Zakresy:

    Temperatura ciała różni się w zależności od miejsca, w którym ją mierzymy. Dla pomiaru pod pachą za normalną przyjmuje się zazwyczaj temperaturę 36-37°C. Za stan podgorączkowy uznajemy temperaturę 37-38°C. Gorączka umiarkowana to 38-39°C, a wysoka wystepuje kiedy temperatura ciała przekracza 39°C.

    Normalna temperatura ciała zależy od wielu czynników takich jak wiek, płeć, pora dnia a także temperatura otoczenia i poziom aktywności osoby, u której ją sprawdzamy. Podwyższona temperatura u osoby, która przed chwilą intensywnie ćwiczyła nie będzie gorączką i odwrotnie, u osoby, dla której normalna jest temperatura niższa niż klasyczne normy ([b]np. w przypadku osób starszych które mają problemy z utrzymaniem prawidłowej temperatury ciała) gorączka może występować już przy. 37°C.[/[/b]i]
    --
    'do stu,dwustu jestem jeszcze w stanie policzyc. (...)dzwonie do mego faceta,ktory mi powie ile to bedzie 35% z kostki masla.Juz sie wyszkolil by podawac w centymetrach' edelstein
  • edelstein 11.07.12, 20:07
    Jak wyzej,u nas dziecko musi tez byc odebrane gdy zwymiotuje.Moj ostatnio zwymiotowal (ma alergie pokarmowa i musialo cos mu zaszkodzic)pani zadzwonila,ze jest tak i tak,wyjasnilam,ze odebrac nie moge,nie mam takiej mozliwosci ani nikogo kto moglby zrobic to za mnie.Nie robiono problemow.
  • gazeta_mi_placi 11.07.12, 20:59
    Co zrobiono z cierpiącym dzieckiem?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
  • czar_bajry 11.07.12, 22:08
    Zamknięto je w wychodku aby sali nie zarzygałotongue_out
  • edelstein 12.07.12, 10:25
    Moj syn jest przyzwyczajony,ze wymiotowac zdarza mu sie czesciej niz innym.Zwymiotowal co go
    uczulilo i poszedl sie bawic,jak go odbieralam szalal z dzieciakami na rowerkach.
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • ania_dentystka 11.07.12, 21:06
    Zaraz mi się dostanie od "nowoczesnych" i "wyzwolonych", ale niech tam.......
    Od chwili urodzenia co najmniej do pełnoletności RODZICE odpowiadają za dziecko, a szczególnie za jego zdrowie. Nie oznacza to, że mają się znać na chorobach czy umieć je leczyć/diagnozować, ale muszą zapewnić dziecku fachową pomoc ( w razie zachorowania) i opiekę. I to nie w bliżej nieokreslonym czasie ( bo nie mogą- nieważne z jakiego powodu), ale natychmiast po stwierdzeniu niedyspozycji przez osobę pod, której czasową opieką znajduje się dziecko.
    Przedszkole, żłobek, szkoła nie są przechowalniami chorych dzieci.
    W przedszkolu temperatura została zmierzona z jakiegoś powodu, nie było to widzimisie pani. I jeśli termometr wskazał więcej niż 37C, a do tego doszło niepokojące zachowanie dziecka to pani miała nie prawo a obowiązek zawiadomić rodziców a rodzice bezzwłocznie dziecko odebrać. Nie jak skończą pracę, spotkanie towarzyskie czy szkolenie, ale natychmiast. Osobiście albo przez osobę wskazaną.
    Nieodebranie dziecka tak szybko jak da się dojechać jest karygodne, niefrasobliwe, nieodpowiedzialne. Powtarzam instytucje inne niż szpital nie są przechowalniami chorych dzieci.
  • edelstein 12.07.12, 10:30
    37to jeszcze nie choroba,ja miewam stany podgoraczkowe gdy pyli to na co jestem uczulpna,syn podobnie.Cala wiosne musialby w domu siedziec.
    Czekam na swiatla rade co ma zrobic matka,ktora nie moze wyjsc z pracy w srodku dnia,a nie ma nikogo ktp by za nia odebral dziecko?
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • edelstein 12.07.12, 10:37
    Przedszkolanka nie jest lekarzem,na szczescie u mnie sa normalne kobiety i spytaly czy powod wymiotow moze byc inny niz choroba.
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • ania_dentystka 12.07.12, 15:27
    No to mamy inne pojęcie normy. Dla Ciebie rzygające dziecko to norma, dla mnie już nie- może dlatego, że u nas jest to zjawisko bardzo rzadkie, nie zdarzające się latami. A przyczyn może być bardzo dużo- od zatrucia pokarmowego, poprzez cholernie zaraźliwego rota, na neurologii i wstrząśnieniu mózgu skończywszy.
    Temperatura też jest pojęciem względnym. U mnie 37.3 to juz powód do niepokoju i zwiastun choroby. Oczywiście są ludzie, którzy mają taką fizjologiczną ciepłotę ciała, ale przedszkolanka z jakichś powodów sięgnęła po termometr, coś ją zaniepokoiło- więc nie było to bezpodstawne.
    A co do postu wyżej - nie jest sprawą przedszkola jak zorganizuje sobie życie matka/rodzice, żeby odebrać z przedszkola chore dziecko. Ich dziecko, ich interes. Niestety jak się ma potomstwo trzeba być przygotowanym i na takie sytuacje.
  • edelstein 12.07.12, 19:33
    Caly czas czekam na swiatle rady,bo teoretyzowac tez potrafie.Na szczescie przedszkolankom mojego dziecka leza na sercu podoopieczni i ich rodzice i rozumieja patowe sytuacje.
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • ania_dentystka 12.07.12, 19:40
    Jeśli ma się dzieci to trzeba tak sobie zorganizować życie, aby w przypadku choroby zapewnić dzieciom opiekę. W tej sytuacji odebrać z przedszkola. A jak to zrobić to jest już sprawa indywidualna każdej rodziny.
    Wątpię czy przedszkolankom Twojego dziecka leżą na sercu podopieczni. Chore dziecko nie powinno zarażać innych. Rzygające- tak jak Twoje, może sprzedać np. rotawirusa- bo nie wiadomo dlaczego rzyga- całej grupie a ta z kolei rodzinie- niemowlakom ( takie też mogą być w domu), matce w ciąży, babci staruszce, dziadkowi w stosownym wieku itd. Tak więc z powodu dobrego serca przedszkolanek może ciężko chorować kilkadziesiąt osób w tym małe dzieci i ludzie starsi.
  • edelstein 12.07.12, 21:41
    Ty na serio myslisz,ze jak ktos ma rotawirusa to zaraza dopiero jak zwymiotuje?big_grin
    Nadal teoretyzujesz,pytam jak ma zapewnic opieke samotna matka i dalej sie nie dowiedzialam i pewnie nie dowiemtongue_out
    Czy ty pojmujesz,ze alergia nie jest zarazliwa czy masz z tym problemy?
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • ania_dentystka 13.07.12, 07:45
    Problemy to masz Ty- z czytaniem ze zrozumienie, empatia, wiedzą, ale przede wszystkim wychowaniem i kulturą osobistą. Widocznie zostałaś wychowana na chamkę i prostaczką zostaniesz do końca swoich dni. Trudno- są tacy ludzie pod każdą szerokością geograficzną.
    Ale....im krócej jest się narazonym na ekspozycję wirusa/bakterii tym mniejsza szansa, że się nią zarazisz. Ale Ty i tak swoje, więc dyskusja jest bezprzedmiotowa.
    A co ma zrobić samotna matka tego nie wiem, TO JEST JEJ SPRAWA na pewno to, że jest osoba niezaradną, kłótliwą, wredną i mąż ją kopnął w tyłek - i dlatego samotną- nie oznacza, że inni mają przejmować opiekę nad jej chorym dzieckiem. Amen.
  • kropkacom 13.07.12, 08:13
    Wiesz Aniu, Edel jest jaka jest. Ty jednak pod zasłonką słodko pierdzącej i obytej damy jesteś po prostu chamem.
    > A co ma zrobić samotna matka tego nie wiem, TO JEST JEJ SPRAWA na pewno to, że
    > jest osoba niezaradną, kłótliwą, wredną i mąż ją kopnął w tyłek - i dlatego sam
    > otną- nie oznacza, że inni mają przejmować opiekę nad jej chorym dzieckiem. Ame
    > n.
    --
    "Bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko
    Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką
    Chodzi o to by pierwsze chciało słuchać
    Co mu to drugie powiedzieć chce do ucha..."
  • ania_dentystka 13.07.12, 08:23
    Wiele razy grzecznie i kulturalnie odpowiadałam Edelstein, jednak jej chamskie zaczepki sprowokowały mnie nie do "słodkiego "pierdzenia"- co też odpowiednio świadczy o Tobie), ale do ostrzejszego stanowiska. Bo czasem z chamem tak trzeba.
  • q_fla 13.07.12, 08:53
    Twoje chamstwo i buractwo jest najgorszym z możliwych: pod płaszczykiem grzecznej i ułożonej dziewczynki kryje się chamka, megalomanka i egoistka. Z daleka od takich, fuuuuj........
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • kropkacom 13.07.12, 08:55
    Bez przesady, to tylko forum i w sumie nie dotyczący cie problem, ani problem zasadniczy.
    --
    "Dzień dobry Kocham cię Już posmarowałem tobą chleb
    Dzień dobry Kocham cię Nie chce cię z oczu stracić więc
    Jeszcze więcej Dzień dobry Kocham cię
    Podzielimy dziś ten ogień na dwoje "
  • q_fla 13.07.12, 08:48
    > A co ma zrobić samotna matka tego nie wiem, TO JEST JEJ SPRAWA na pewno to, że
    > jest osoba niezaradną, kłótliwą, wredną i mąż ją kopnął w tyłek - i dlatego sam
    > otną- nie oznacza, że inni mają przejmować opiekę nad jej chorym dzieckiem. Ame
    > n.

    Spleśniała zupa buraczana. Amen.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • edelstein 13.07.12, 09:20
    Skoro sie ci argumenty skonczyly to na serio nie musisz w ramach zapelniania luki w wywodzie opisywac siebie.

    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • q_fla 12.07.12, 22:33
    Masz absolutną rację. Z chorym zakatarzonym i/lub rzygajacym dzieckiem matka nie powinna nigdzie wychodzić, nawet do przychodni, bo przecież po drodze taki dzieciak może pozarażać masę ludzi, to jest skrajnie nieodpowiedzialne. Lekarza do domu też się nie powinno wtedy wzywać, bo chociaż on już pewnie odporny na wszelkie bakcyle, ale przecież może przenieść je na swoją rodzinę, więc wizyta domowa też stanowczo odpada. W czasie choroby dziecka rodzice w ogóle nie powinni wychodzić z domu conajmniej dwa tygodnie po ustąpieniu wszelkich objawów. Przy takim na przykład katarze u dziecka mądrzy i odpowiedzialni rodzice biorą co najmniej miesiąc urlopu. Zwolnienie L4 odpada, bo przecież wtedy nie powinni nigdzie wychodzić.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • edelstein 12.07.12, 22:41
    big_grin ciekawe co z alergikami co siakaja nosem i kichaja cala wiosnebig_grin L4 na 3miesiace?big_grin
    Najlepsze to zarazanie,ostatnio w przedszkolu szkarlatyna panowala,dziecko objawow dostalo w domu ale troje innych zdazylo zarazic wczesniej.Co za nieodpowiedzialni rodzice,powinni dwa dni wczesniej przewidziec,ze dziecko zarazatongue_out
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • q_fla 13.07.12, 08:55
    Jednym z najczęstszych objawów alergii jest katar. A katar to przecież ciężka choroba jest, życiu zagraża, nie wiedziałaś???? tongue_out
    Może powinniśmy zatem wzorem średniowiecznych metod zamurowywać katarzących jak trędowatych?
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • edelstein 13.07.12, 09:25
    Zagraza tym odprowadzajacym dziadkom i matkom w ciazy tongue_out ogolnie syf i malaria tongue_out
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • anyx27 12.07.12, 15:35

    edelstein napisała:

    > Czekam na swiatla rade co ma zrobic matka,ktora nie moze wyjsc z pracy w srodku
    > dnia,a nie ma nikogo ktp by za nia odebral dziecko?

    I jak dziecku stanie się, odpukać, coś o wiele gorszego, niż skok temperatury, to też nie przyjedziesz?
  • edelstein 12.07.12, 19:28
    Na tyle szybko na ile bede mogla.Sa sytuacje gdy nie jestem pod telefonem,a jestem jedyna osoba odpowiedzialna i przedszkolanki wiedza,ze maja wezwac karetke,ja i tak nic nie poradze tylko lekarz.
    --
    “Taaaaaaaa.... hardy i twardy... i nigdy nie zmanipulowany... uh Nam facetom zawsze się wydaje że mamy we wszystkim ostatnie z Tylko najczęściej brzmi ono :"tak kochanie“ by Adellante
  • ewcia1980 11.07.12, 22:29
    .> i teraz pytanie: czy przy takiej temperaturze już trzeba zabierać dziecko? bo dla mnie 37,3 to żadna gorączka...ale może się mylę?


    to nie jest gorączka ale ewidentnie stan podgorączkowy
    czyli coś się dzieje i dziecko powinno być zabrane z placówki.

    najfajniejsi są rodzice, którzy rano nafaszerują dzieciaka jakimś paracetamolem a potem udają wariatów, że przecież rano wszystko było ok.

    moim zdaniem w przedszkolach powinny być izolatki.
    jakby rodzic wiedział, że jego CHORE (podchorowane ) dziecko siedzi samo w izolatce i czeka na rodzica to pewnie szybciej odbieraliby dzieciaka.
    a tak to mają w nosie, że zaraża inne dzieci.

  • memphis90 11.07.12, 22:59
    Powiem tak- gdyby przedszkole zażądało odebrania dziecka, bo ma 37.3, to poinformowałabym, że jest to najnormalniejsza temperatura pod słońcem i zdrowe dziecko ma prawo mieć właśnie taką. Mogłabym nawet od ręki wypisać zaświadczenie lekarskie, że jest zdrowe.

    Kiedy dostaję informację, że źle się czuje, coś jest nie tak- jadę i odbieram. Wczoraj właśnie tak odbierałam... Moje podobno źleczujące i ciężkochore dziecko wciągnęło mi w pracy dwie bułki i kompot, obejrzało radośnie bajkę i przez resztę dnia szalało na placu zabaw big_grin
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • anyx27 11.07.12, 23:12
    memphis90 napisała:

    >Moje podobno źleczujące i ciężkochore dziecko
    > wciągnęło mi w pracy dwie bułki i kompot, obejrzało radośnie bajkę i przez res
    > ztę dnia szalało na placu zabaw big_grin

    Co powiedziały opiekunki? Jakie dziecko miało objawy?
  • ania_dentystka 12.07.12, 06:45
    Ale jest jakiś powód tych telefonów. Przecież panie nie dzwonia raz do mamy Jasia, raz do Agatki, raz do Michałka ot tak dla sportu, dla zabicia czasu. Nie stosują wyliczanki, że dziś wypada na to a kiedy indziej na inne dziecko, które według ich ( zapewne tajnych ) kryteriów ma być odebrane do domu pod pretekstem choroby.
    Panie nie są lekarzami, w przedszkolach- nad czym ubolewam- nie ma lekarza i jeśli mają wątpliwości dla dobra wszystkich ( samego dziecka, innych dzieci i opiekunek) powinny one być wyjaśnione. Jednak to może zrobić tylko lekarz. Więc telefon jest logiczną konsekwencją.
  • q_fla 12.07.12, 08:39
    Zgadzam się. Gorączka 37,3 to bardzo poważny stan, to może być początek sepsy, ptasiej grypy, zapalenia płuc lub opon mózgowych, lub innej cholery. Ogólne dobre zachowanie dziecka w tym czasie może być mylne, to może być majaczenie na przykład.
    Ale uważam, że wzywanie rodziców (którzy w przeważającej większości nie są lekarzami) do tak ciężkiego stanu jest równie skrajną nieodpowiedzialnością. Należy niezwłocznie albo wezwać pogotowie, albo ściągnąć lekarza z najbliższej przychodni. To, że ktoś w tym czasie ma zawał, albo z wysoką gorączką czeka w przychodni nie powinno nikogo obchodzić, TU PRZECIEŻ CHODZI O DZIECKO, a przedszkole to nie przechowalnia dla dzieci w ciężkim stanie chorobowym.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • mdmaj2371 12.07.12, 20:34
    moja corka chodzi do tego samego przedszkola juz prawie 3 lata. Panie sie praktycznie nie zmieniaja i znaja wszystkie dzieci na wylot - wielkie ulatwienie dla wszystkich. Moja zaczynaja uwaznie obserwowac jak w poludnie na lunch nie poprosi od druga porcje zupy (serio), praktycznie zawsze wtedy jest cos - bol brzucha, goraczka - i jest odbierana natychmiast (kwestia tylko dojechania do przedszkola) - zupy wszelakiego rodzaju wielbi bardzo i ZAWSZE jesli jej nic nie dolega to wcina 2 michy.
    Na katar praktycznie nie raguja - moja ma go + zatkany nos czesto jak tylko wlaczana jest klimatyzacja lub ogrzewanie lub jak sie wszystko pyli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka