Dodaj do ulubionych

zwyczaje okołopogrzebowe

18.07.12, 16:41
tak mnie zaciekawiło jak wygląda to w innych rejonach Polski, a także w większych miastach.

Na Śląsku w dni pomiędzy śmiercią osoby a jej pogrzebem zbiera się w domu nieboszczyka rodzina i znajomi i modlą sie za niego (nie wiem jakie modlitwy, ostatnio na takim "rzykaniu" byłam jako dziecko). "Rzykanie" odbywa się zazwyczaj wieczorem, każdego dnia.

Po pogrzebie obowiązkowo stypa - i odwieczne problemy czy aby na pewno wszyscy zostali zaproszeni, bo się ciotka z pociotkiem poobrażają jak osobistego zaproszenia nie dostaną. To akurat wkurza mnie nieprzeciętnie, bo zazwyczaj takie ciotki i pociotki oczekują że to małżonek zmarłego albo jego dziecko, czyli osoba najbardziej cierpiąca w danym momencie, będzie gonić żałobników po cmentarzu i ich zapraszać (widziałam już różne sceny).

Ja mieszkam w małym miasteczku, gdzie takie tradycje są mocno zakorzenione i chyba nieprędko odejdą w zapomnienie. A jak jest w większych miastach? I W pozostałych rejonach Polski?
Edytor zaawansowany
  • angazetka 18.07.12, 16:45
    U mnie (w Białymstoku) to "rzykanie" nazywa się "wystawieniem zwłok". I się w kaplicy siedzi i się modli (różaniec). I dopiero niedawno odkryłam, że nie wszędzie jest to praktykowane. Stypa jest albo jej nie ma, dla większej albo mniejszej liczby ludzi, zależy od sytuacji.
    --
    Piszę o piłce
  • atowlasnieja 18.07.12, 17:00
    Jeszcze jakieś 20 lat temu wystawienie zwłok bez wyjątku odbywało się w domu zmarłego. Od 15 lat w różnych kaplicach.
    Spotkałam się z sytuacją gdy trumna przyjechała z kostnicy rankiem przed pogrzebem więc paciorków w poprzedni dni nie było.


    A u was jeszcze trumna stoi w domach bo w mojej parafii już nie pozwalają: kaplica przycmentarna jest dostosowana do przechowywania zwłok parę dni do pogrzebu (chyba mają chłodnię).
    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • atowlasnieja 18.07.12, 17:06
    30 dni odprawianych codziennie w intencji zmarłego.

    A na rzykaniu bywa jeszcze Koronka do Miłosierdzia Bożego

    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • poznanianka-78 18.07.12, 16:47
    u mnie tak samo.
    Między smiercią a pogrzebem w domu zmarłego odbywa się różaniec.Nie wiem co znaczy "rzykanie"surprised
    Tak czy inaczej....Na różaniec chodzi się.

    Rozwala mnie tylko stypa.To zapraszanie wszystkich.I w sumie wydanie kopę kasy ,żeby przyszli,najedli się i pogadali o wszystkim tylko nie o zmarłym.
  • panna.sarabella 18.07.12, 16:52
    "rzykanie" to po śląsku Modlenie się wink no i tak mówi się, ze się idzie na "rzykanie" - i wiadomo że chodzi o modlitwy w domu po czyjejś śmierci
    nie wiem, możliwe ze to różaniec w tym wypadku, nie wiem jakie to modlitwy, czy jakieś litanie? nie wiem
  • jagoda2 18.07.12, 17:01
    W marcu umarł mój tato i żadnych modłów nikt nigdzie nie odprawiał. Wszyscy spotkali się na cmentarzu, a zaproszone wcześniej osoby (NAJBLIŻSZA rodzina i przyjaciele) przyszły na stypę. Podobno sąsiedzi zamówili mszę, która odbyła się tydzień po pogrzebie. To wszystko.
    Swego czasu byłam autentycznie zszokowana, kiedy po śmierci moich dziadków, przez kilka dni ludzie chodzili do kaplicy na różaniec, bo "taki zwyczaj", ale to w mieście ok. 50-tysięcznym. Na moje bezgraniczne wręcz zdumienie, miejscowa rodzina jeszcze bardziej się zdumiała, że w Poznaniu takich zwyczajów nie ma smile.
  • poznanianka-78 18.07.12, 17:12
    nie wiem, jak w samym Poznaniu,ale wlkp na pewnosmile
  • joana.mz 18.07.12, 17:00
    u nas (Wielkopolska) odmawia się różaniec wieczorami.
    Na pogrzeb się nie zaprasza, o pogrzebie się informuje, po pogrzebie organizator ogólnie zaprasza wszystkich na pogrzebiny.
  • zajola 18.07.12, 17:26
    Mieszkam w dużym mieście na Śląsku. Poza różańcem przed samą msza żałobną innych zgromadzeń nie kojarzę. Po pogrzebie na stypę ( jeśli ktoś taką organizuje, bo obowiązki nie ma ) zaprasza się zazwyczaj rodzinę , tych co przyjechali z daleka i kogo tam jeszcze się chce sąsiadów , najbliższych znajomych.
    Jak zmarła moja mama to po prostu od śmierci do pogrzebu byłam codziennie na mszy ale raczej z potrzeby ducha niż jakiegoś obowiązku czy zwyczaju.
  • dzoaann 18.07.12, 17:29
    podobnie to wygladalo, gdy zmarl moj dzidek i wujek na wsi, w okolicach Zielonej Gory. Przychodzily tez "placzki", takie 2,3 strsze kobiety, ktore te modlitwy prowadzily, pamietam, ze mialy donosne, zawodzace glosy. To bylo ze 20 lat temu. Na pogrzebach w moim miescie trumna jest wystawiana w kaplicy na cmentarzu, czasem od rana, gdy nie ma innych pogrzebow, czasem na godzinke przed. Mozna zmowic rozaniec, potem ksiadz odprawia msze.
    Stypa raczej w gronie rodzziny, na spokojnie, bez obrrazania
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • liberica1 18.07.12, 17:31
    Od dnia śmierci do dnia pogrzebu mijają 3 dni. Wieczorem modlitwa po mszy w kościele lub w domu (18-19 godzina). Trwa to godzinkę i rzadko praktykuje się w spotkania różańcowe w domach. Noc przed pogrzebem to tzw. "pusta noc" - modlitwa zazwyczaj dłuższa, potem kawa, herbata, jakiś skromny poczęstunek, rozmowy wspominki zmarłego głównie przez rodzinę, sąsiadów do północy. Kiedyś modlitwy odbywały się przy otwartej trumnie zmarłego (przez wszystkie 3 wieczory), teraz nie można trzymać zwłok w domach więc w centralnym miejscu jest zdjęcie zmarłego, kwiaty. Na stypę zaprasza się rodzinę, najbliższych znajomych, przyjaciół. O ile trzymanie zwłok było dla mnie traumatyczne, a tyle "pusta noc" była podtrzymaniem na duchu. Nikt nie oczekiwał żeby nad nim skakano, sąsiadki pomagały, można było liczyć na pomoc (w każdym sensie) sąsiadów, znajomych. Opowiadano wspólne przeżycia, historie często zabawne. Żegnano się ze zmarłym.
  • klawiatura_zablokowana 18.07.12, 17:31
    Ja jestem z Łodzi i u nas "wystawienie zwłok" to ten moment, kiedy trumna stoi otwarta przed pogrzebem, ludzie przychodzą i żegnają się ze zmarłym. Ktoś tam się pewnie i modli, moja rodzina akurat tego unika jak ognia, prawie wszystkie pogrzeby świeckie, na dodatek z kremacją. Po pogrzebie się idzie na stypę (jak bliska rodzina) albo i nie (jak dalsza). Ale Łódź to bezbożne miasto, więc wiecie wink

    --
    Z życia małżeństwa mieszanego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.