Dodaj do ulubionych

Scenka rodzajowa

05.08.12, 15:04
supermarket. W wózku sklepowym posadzone dziecko, chłopiec około 3 lat który jak tylko matka obiema rękami puści rączkę zaczyna monotonnym głosem, uparcie powtarzać "Mama! Wracaj! Mama! Wracaj!"

Co to kurcze ma być? Lęk separacyjny u trzylatka? Czy takie dziecko czuje się bezpiecznie tylko jak mama patrzy się mu prosto w oczy czy jak?


Dzieciaki mnie wnerwiają! Gdyby mi moja taką scenę urządziła to by było nasze ostatnie wyjście gdziekolwiek. Nie, nie jestem "najmądrzejszą wychowawczynią cudzych dzieci" ale po prostu małoletnie mnie doprowadzają mnie do szału.

Ostatnio w ogóle mam nadmiar kontaktów z cudzymi bachorami (nie przesadzam bo dzielę małoletnie na dzieci i paskudne bachory, córkę zaliczam do bachorów) i ledwo się powstrzymuje gdy mały dureń mając do dyspozycji cały dom swoje najcenniejsze, najdelikatniejsze zabawki poukłada jak zasieki w "wąskim gardle" i kamienieje jak mu mówię co się z jego skarbami stanie jeśli pozostaną w tym miejscu chwilę dłużej.
--
dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
Edytor zaawansowany
  • dzoaann 05.08.12, 15:10
    psychoterapia i antydepresanty sie klaniaja...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • paartycja 05.08.12, 15:16
    ja pierdzielę..
    jesteś jedyną forumką,której dzieciom współczuję.szczerze.
    --
    Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą.
  • dzoaann 05.08.12, 15:18
    moim???
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • paartycja 05.08.12, 15:21
    dzoaann napisała:

    > moim???

    no nie-tak tylko durnowato się podpięło tongue_out
    --
    Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą.
  • dzoaann 05.08.12, 15:23
    ufff...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • majenkir 05.08.12, 15:18
    PMS? wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Charty
  • atowlasnieja 05.08.12, 15:28
    nie. Przez zeszły tydzień miałam w "gościnie" siostrzeńca lat 7. Mnóstwo inteligencji zmarnowanej na celowe robienie złośliwości. Jest złośliwy i na 2000% robi to wszystko celowo bo jest rozżalony, że nie jest pod opieką wujków którzy potrafią mu wymyślić coś ciekawego - po prostu ten nadmiar energii kieruje na wszystko dookoła. Potrafi pół dnia zmarnować na wyszukiwanie tego co wkurza upatrzoną "ofiarę"... ponoć się "tylko ładnie bawi" ale jak znajdzie coś irytującego to byłabym w stanie przysiąc że wpada w ekstazę.

    wole tu wybrzydzać niż pójść i zlać go adekwatnie do tego jak prowokuje, bo mógłby zostać mokrą plamą na ścianie
    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • 1borgia 05.08.12, 15:32
    wiesz kto tu jest chory? kto bawi sie innymi ludzmi za cene zlamania im zycia?

    poczytaj po czym badz tak dobra i zamilcz, zanim ludziom krew uszami wystrzeli!

    forum.gazeta.pl/forum/w,557,137958837,137958837,salon_na_malgorzackiej_totalna_porazka.html
    --
    Jerzy Pilch: - My, naród, zyskaliśmy przeświadczenie, że jesteśmy kapitalni. Dotąd byliśmy tylko wybrani, teraz doszła kapitalność. Obręcz się zacieśnia. Pora spier... Serio? Serio zyskaliśmy wiedzę, że polska piłka jest na dnie. Wszelkie w tej mierze złudzenia prysły.
  • majenkir 05.08.12, 15:47
    Rany boskie, Borgia, cos Ty taka nerwowa???
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Charty
  • pade 05.08.12, 15:34
    a przyszło Ci do głowy, że zachowywał sie tak, bo doskonale wyczuwał twoje nastawienie?
    na jego miejscu tez bym wolała być z wujkami
    pobyt u Ciebie musiał byc dla niego karą..
  • atowlasnieja 05.08.12, 15:53
    mijam gów.niarza szerokim łukiem i to nie ja mam "zaszczyt" zajmować się nim. Poza tym zachowanie pt. wkurzyć otoczenie do granic możliwości obserwowałam u tego drania nawet w innym otoczeniu gdy mnie jeszcze nie zauważył, po prostu takie podejście do spędzania czasu: jak nie jestem u tych co chcę to jestem wredny (podkreślam, że nie wszyscy z jego opiekunów mają podejście do dzieci jak ja)
    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • caroninka 06.08.12, 07:48
    > mijam gów.niarza szerokim łukiem i to nie ja mam "zaszczyt" zajmować się nim

    Wspolczuje nie tylko biednemu dziecku, ale chyba wszystkim dzieciom w Twoim otoczeniu. Jak sama napisalas gdzies wyzej, domaga sie zlosliwosciami uwagi!!! Po drugie, nie lubi przebywac tam, gdzie niestety musi. Jkim trzeba byc bezdusznym tlukiem, by olewac dzieciaka, ktory wlasnie uwagi na wszystkie sposoby sie domaga...
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/a74bac7e26.png
  • atowlasnieja 06.08.12, 08:24
    a jakim durniem trzeba być by podrzucać nad aktywnego bachora osobie która nie panuje nad nerwami?

    Nie jest bezpośrednio pod moją opieką ale jak opiekun ma już dość i zamiast czwartą godzinę ganiać z nim w piłkę daje mu do ręki kredki to dzieciaka krzesło w tyłek kłuje i potrafi z nudów zrobić sobie krzywdę kredkami i kartką.

    MI jest żal "nudnych" dzieci w jego otoczeniu bo potrafi zmitrężyć cały dzień by znaleźć coś co to drugie dziecko wyprowadzi z równowagi i się przyznaje do tego, ŻE PO PROSTU TO LUBI.

    Tłukiem? A jak jego własna matka ma np. ugotować obiad nie olewając gnoma który NIGDY nie zajmie się tym co mu proponujesz?
    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • sumire 05.08.12, 15:43
    sugerowałabym jednak pójść gdzie indziej. do lekarza.
    ja nie jestem wielką fanką dzieci, ale nie wpadłabym na to, żeby w każdym ich zachowaniu dopatrywać się złośliwości wymierzonej we mnie.
  • tempera_tura 05.08.12, 15:24
    Współczuję twoim "dziecią".
    Tym razem bez jaj.

    Ktoś cie krzywdził w dzieciństwie?
    Nazywasz dziecko durniem?
    Małe zwierzęta też cie drażnią?
  • atowlasnieja 05.08.12, 15:58
    masz coś co ledwo tolerujesz? To sobie wyobraź, że zmuszają cię przez tydzień do znoszenia tego czegoś bez szansy na ucieczkę.

    jak możne nazywać dziecko durniem? Bo dzieciak lat 7 powinien mieć w makówce cokolwiek a nie tylko program "wkurzać wszystkich dookoła (podkreślam, że nie tylko mnie doprowadza do białej gorączki)

    Ale z drugiej strony ja po cichu gratuluję siostrze osiągnięcia: w życiu najłatwiej jest gno.jkom którzy potrafią się bawić ludźmi a on to stosuje od maleńkości.
    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • czarnaalineczka 05.08.12, 16:15
    jakie mzuzzaja ?
    co ty pierdzelisz dorosla jestes
    nie pasuje ci to sie nie godzisz i juz

    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • lily-evans01 05.08.12, 19:12
    Coś, co ledwo tolerujesz? Piszesz wyżej chyba, że masz córkę.
    Ją też ledwo tolerujesz?
    Dzieciaki są upierdliwe najczęściej, kiedy ma się je w d...
    Współczuję młodemu, że musi siedzieć na łasce ludzi, którzy się nie kryją z niechęcią do niego.
    --
    After all this time? - Always
  • sueellen 06.08.12, 08:51
    Mysle, ze wyolbrzymiasz by zwrocic na siebie uwage. Potrzebujesz wiecej uwagi od ematek. co? tongue_out
    --
    http://www.abotak.com/images/banner.gif
  • tempera_tura 06.08.12, 09:46
    Nawet 7 letnie wybitnie upierdliwe dziecko nie jest w stanie doprowadzić mnie do takiego stanu. Chyba ze to faktycznie jakis ewenement.
    Musisz sie z nimi spotykac?

    Sama nazwałaś własne dziecko bachorem....to mi wyje, bo to ze nie lubisz cudzych jest dośc normalne.
  • brak.polskich.liter 05.08.12, 15:33
    A co mowia lekarze?

    --
    "Niech KK w Polsce kpi nadal z przyzwoitości, niech broni swoich funkcjonariuszy za wszelką cenę. Niech okazuje imperialną pychę. Niech nie pozostawia złudzeń, w jakim stopniu rzecz idzie w istocie o kasę. I niech go – tym szybciej – szlag trafi." by Nameste
  • atowlasnieja 05.08.12, 16:00
    "niemożliwe, żebyś ty odnosiłaś się do dziecka z agresją, przecież ona się zupełnie ciebie nie boi i lgnie do ciebie!"


    --
    "To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśnie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności." by: Mama Nangaparbat3
  • dzoaann 05.08.12, 16:53
    rodzina powinna cie izolowac od dzieci, serio, dla ich dobra...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • atowlasnieja 06.08.12, 07:02
    wciskają mi, że zajmowanie tym małym socjopatą którego nie można z oka spuścić nawet przy rysowaniu bo by wbił sobie kredkę do nosa to wielki przywilej

    Gdy stąpałam po cienkim lodzie i stwierdziłam, że mam dość własnej córki więc dla dobra i jej i mojego (bo jak zrobię jej krzywdę to do więzienia pójdę) cała rodzina stanęła za nią murem, że oddanie dziecka to największa krzywda jaką mogę dziecku wyrządzić. Bo przecież to jest moje ukochane dziecko.

    Cóż, chodzę do psychologa, wyciszyłam się no to mi pod nos posadzili tego gó...arza i mi cały spokój wziął w łęb.
    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • gryzelda71 06.08.12, 07:28
    A ty nie możesz powiedzieć NIE?
  • atowlasnieja 06.08.12, 08:25
    gdybym była asertywna nie miałabym dziecka.
    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • gryzelda71 06.08.12, 08:32
    No ale krewniaka pod opiek e nie musisz brać.
    Własnego te z nigdzie oddawać nie musisz.Ma ojca i dziadków.
    Ale nieś ten krzyż.Córka podziękuje.
  • atowlasnieja 06.08.12, 08:37
    siostrzeniec nie jest pod moją opieką ale się tak nudzi, że roznosi wszystko dookoła i się go po prostu nie da nie zauważyć.

    Pracuję nad sobą by ułatwić życie sobie i córce ale rodzina robi mi taki prezent. I jeszcze się dziwi, że po stopach nie całuję bo przecież z fanaberii może wyleczyć jedynie krzyż pański w postaci większej ilości zajęć więc jak będę miała problemy z opanowaniem gnoma to nie będę miała nawet czasu by "wymyślać sobie niestworzone historię" że nerwów nie mam do własnego dziecka.
    --
    "To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśnie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności." by: Mama Nangaparbat3
  • gryzelda71 06.08.12, 08:43
    To w końcu pod twoją opieka czy nie?
    Zakładniczką jesteś w tej rodzinie?Boze przerazające są twoje opowieści.
  • lily-evans01 06.08.12, 08:51
    To po co się zgodziłaś/zgodziliście?
    Kurczę, ja jestem zapracowana i czasami nie mam siły zająć się własną córką tak, jakbym chciała.
    Od 6 lat powiedziałam sobie twardo, że niczyjego dziecka dodatkowo nie wzięłabym pod opiekę nawet na na godzinę. Mnie nikt nie chce ulżyć, to i ja nie muszę.
    Może po prostu wypychaj ich gdzieś z domu jak najczęściej albo sama wychodź ze swoją córką? Ja teraz z młodą spędzam całe dnie poza domem. Przedwczoraj rano tak mi strzeliło do głowy, że wsiadłam w pociąg i pojechałyśmy na festiwal wikingówwink.
    Prawdę mówiąc, Twoje pierwsze posty wzbudziły we mnie niedowierzanie... Ale jak chodzisz na terapię i masz problemy nawet z akceptacją własnego macierzyństwa, to już poważniejsza sprawa. Musisz zapewnić sobie i własnemu dziecku jakiś komfort.

    Dobrze rozumiem, że chciałaś oddać własne dziecko? A nie prościej byłoby rozstać się z facetem, zostawić córkę pod opieką taty i brać jakiś tam udział w wychowaniu, na ile Ci siły pozwalają?

    --
    After all this time? - Always
  • gazeta_mi_placi 06.08.12, 09:09
    A czemu ma się rozwodzić jeżeli z mężem dobrze się dogaduje?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • lily-evans01 06.08.12, 09:21
    Widocznie nie tak dobrze, gazetko, skoro sama twierdzi, że nie była asertywna i tylko dlatego ma dziecko... Rozumiem więc, że były tu jakieś namowy ze strony męża, w ogóle nie respektujące odczuć i potrzeb autorki wątku... Która tym namowom uległa i żałuje.
    Czy to jest dobry związek i dobre dogadywanie się, gdzie wspólne decyzje okazują się dobre tylko dla jednego partnera?
    Powiedzmy sobie szczerze, nie każda kobieta musi chcieć być matką.
    A namawianie do rodzenia/nie rodzenia to jedna z najobrzydliwszych presji, jakie istnieją, bo to kobieta zawsze poniesie najistotniejsze konsekwencje danej decyzji.
    --
    After all this time? - Always
  • antyideal 06.08.12, 09:30
    A gdzie tam dobrze.
    Przeciez pisala, ze tragicznie a mąż na kazdym kroku
    ją udoopia.
  • gazeta_mi_placi 06.08.12, 17:38
    No, chyba że tak.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • czarnaalineczka 06.08.12, 09:02
    a nie mozesz go gdzies wywiesc do lasu ?suspicious
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • melancho_lia 06.08.12, 08:35
    Urocze.
    A Ty zamierzasz cokolwiek z tym robić? Bo terapia jak widać kompletnie nieskuteczna jest na razie?
    szkoda dziecka, zrób coś ze sobą.
    --
    elizabanicka.pl/
  • atowlasnieja 06.08.12, 08:39
    jest skuteczna jak nie muszę znosić gnoma z niezdiagnozowanym ADHD
    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • melancho_lia 06.08.12, 08:58
    Najwyraźniej nie jest, skoro tak piszesz o DZIECKU.
    --
    elizabanicka.pl/
  • melancho_lia 06.08.12, 09:28
    Napiszę Ci jeszcze, ze to nie chodzi o to byś się wyciszyła i tolerowała wlasne dziecko. Przede wszystkim musisz się nauczyć stawiać granice by nie lądować na własne życzenie w takich sytuacjach.
    Przecież nie podrzucili Ci tego dzieciaka cichaczem, wiedziałaś i ZGODZIŁAŚ się go przyjąć.
    --
    elizabanicka.pl/
  • caroninka 06.08.12, 07:53
    Zmien specjaliste, albo leki, poza tym, nigdy w zyciu, nie zostawilabym dziecka z osoba mocno zachwiana psychicznie, wlasnie na ich punkcie.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/a74bac7e26.png
  • lily-evans01 06.08.12, 08:58
    No ale to też świadczy o siostrze, skoro wie, jaka jest sytuacja, skoro cała rodzina wie o leczeniu, nerwach, psychoterapii itp. Z drugiej strony trzeba być bezmyślną, żeby nie zapewnić innego sposobu na spędzenie wakacji dziecku. Siostra ma rodziców, teściów przecież chyba?
    Ja mam takie nieodparte wrażenie, że te wszystkie nerwy biorą się głównie z tego, że autorka wątku nie umie postawić granic... I w końcu wszystko pęka...
    --
    After all this time? - Always
  • atowlasnieja 06.08.12, 12:13
    to wynika przeceniania własności leczenia. Parę razy się spotkałam z dialogiem:
    - Od wczoraj na antybiotyku.
    - I nadal jesteś taka chora?

    Albo z sytuacją:
    - Zapisałem się do specjalisty, mam wizytę za parę dni.
    - I co? Czujesz się już lepiej?

    Tak jakby samo przejście do przychodni mogło leczyć.
    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • gazeta_mi_placi 06.08.12, 08:35
    Rozumiem, że dziecko jest pod opieką Twojego męża skoro nie pod Twoją bezpośrednią opieką? Jeśli tak to chyba może wpłynąć na męża aby odmówił opieki?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • atowlasnieja 06.08.12, 08:40
    są wakacje, przedszkole zamknięte, coś z gnomem trzeba zrobić.
    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • lily-evans01 06.08.12, 08:53
    Są dyżurne przedszkola, mini klubiki itp.
    Powiem szczerze, że mając taką niechęć do dzieci, a zwłaszcza tego jednego, zdobyłabym się na te minimum asertywności.
    --
    After all this time? - Always
  • asia_i_p 05.08.12, 16:48
    Znudzenie, według mnie.
    Ale poświadczam, jakkolwiek dzieci małe bardzo lubię w gościach i tak dalej, to o niebo lepiej współpracuje mi się z moją sześcio-prawie-siedmiolatką teraz niż kiedy miała 3 lata. Pewniej się czuję, kiedy można używać racjonalnych argumentów niż kiedy rządzą emocje.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • czarnaalineczka 05.08.12, 16:52
    ale wiesz ze to dlugo nie potrwa tongue_out
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • asia_i_p 05.08.12, 17:53
    Nie strasz wink
    Ale nastolatki przerabiałam na młodszych siostrach, zwłaszcza rodzonej i na kuzynkach - trzeba się nagimnastykować, ale wiesz mniej więcej, z kim mówisz. Małe dzieci są dla mnie totalną tajemnicą, co jest zachwycające, kiedy mam je na godzinę i było przerażające, kiedy to ja odpowiadałam za pogodzenie tej tajemniczej istoty ze światem. Obecnie, rzecz jasna, też czasem nie wiem, czemu się na mnie obraziła, ale w końcu mi to jednak powie - jako trzylatka wpadała w nieopanowany szał, równie zaskakujący dla mnie, jak chyba i dla niej.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • antyideal 05.08.12, 17:00
    A mnie sie lepiej wspolpracowalo z 3latkiem.
    Gdy wobec 8latka stosuje racjonalne argumenty
    on stara sie mnie przekonac do swoich racjonalnych argumentów
    i dyskusje nad najmniejszym problemem moga trwac bez konca uncertain
  • melancho_lia 05.08.12, 17:33
    Wiesz co? Przyda Ci się dobra terapia. Masz wyraźny problem...
    --
    elizabanicka.pl/
  • sueellen 06.08.12, 08:45
    wygralas konkurs na najgorsza matke na ematce. Gratuluje. Kawiaty wyslemy poczta.
    --
    http://www.abotak.com/images/banner.gif
  • default 06.08.12, 08:51
    Ja Cię rozumiem. Mnie też dzieciaki wnerwiają okropnie - w miejscach publicznych po prostu natychmiast się ewakuuję gdzie indziej, gdy obok pojawia się drący się bachor, znajomych i rodziny z małymi dziećmi nie mam na szczęście, a jak już się zdarzy taki przypadek to od dziecka trzymam się jak najdalej, nawet rodzinne prezentacje typu : "oto nasz dzidziuś" zbywam jedynie zdawkowym "śliczny dzieciaczek", wygłoszonym z bezpiecznej odległości. W opiekę nad dziećmi nie dawałam się nigdy wrobić, a w przypadkach bez wyjścia - z mety zapowiadałam delikwentowi (o ile był w wieku kontaktowym), że ma się zająć sam sobą, bo ja nie mam do tego głowy, możemy porozmawiać, ale czasu organizować mu nie będę. O dziwo, prawie każde dziecko to "łyka" - woli "dorosłą" rozmowę z ciotką na tematy różne niż durne zabawy klockowo-berkowo-plastyczne.
  • fajnykotek 06.08.12, 09:32
    A ja tam się cieszę kiedy drący dziób na cały sklep uroczy aniołek NIE JEST MÓJ big_grin. I to nie JA muszę go uspokajać, chociaż mam ochotę go wystrzelić w kosmos.
  • dziennik-niecodziennik 06.08.12, 09:48
    pomijając podrzuconego do zaopiekowania kuzynka - nie rozumiem co Ci przeszkadza w opisanej scence.
    dziecko woła swoją matkę, a nie Ciebie. nawet nie krzyczy, tylko mówi. co Cie to obchodzi?

    > Gdyby mi moja taką scenę urządziła to by było nasze ostatnie wyjście gdziekolwiek.

    a to jest SCENA??...

  • niebieska.oktawia 06.08.12, 10:00
    dziecko wie, ze go nie znosisz i specjalnie robi wszystko by Cie jeszcze bardziej zdenerwowac. obejrzyj: "musimy porozmawiac o kevinie", u Ciebie sytuacja jest inna, ale tylko pod wzgledem pokrewienstwa, nie jestes matka tego dziecka.

    wiesz co mnie najbardziej uderza w Twoich postach? egoizm. Ty sie swietnie czujesz w roli cierpietnicy, dzieki temu mozesz uskarzac sie na znienawidzonego meza, podkreslajac swoja wyjatkowosc rzecz jasna i zganiac cala odpowiedzialnosc za Twoje dziecko, na rodzine, bo przeciez oni "chcieli". jestes tez bardzo ROSZCZENIOWA, podejrzewam, ze kontakty z Toba musza byc po prostu przykre sad
  • lily-evans01 06.08.12, 10:10
    A może nie jest roszczeniowa, tylko nie powinna być rodzicem i ma ciężką depresję z tego powodu?
    Nie każdy nadaje się na ojca/matkę, niestety natura tak to zrobiła, że przekonujemy się o tym, kiedy już niczego nie można cofnąć.
    Cały czas twierdzę, że jest tu problem nieumiejętności stawiania granic innym, mężowi, rodzinie, własnemu dziecku wreszcie. I to trzeba ćwiczyć, bo można zwariować.
    --
    After all this time? - Always
  • melancho_lia 06.08.12, 10:13
    tylko najwyraźniej nie zalezy jej na tym. Terapia skuteczna bo wyciszyła i nauczyło tolerować własne dziecko. Nie trenuje stawiania granic, najwyraźniej totalne umartwianie się i podkreślanie swojego cierpienia z powodu posiadania męża i dziecka jest na tyle fajne, że z tego się nie chce rezygnowac...
    --
    elizabanicka.pl/
  • niebieska.oktawia 06.08.12, 10:20
    nie znam sie na depresji, ale ludzie mi znani, dotknieci ta choroba, nie byli tacy nieprzyjemni w odbiorze i nie bardzo wiem, jak kobieta moze godzic sie na dziecko nie bedac do niego przekonana, nie mowiac o mezu, ktory wiedzac o calej sytuacji "robi swoje". wyobrazam sobie te kuriozalna sytuacje w ich sypialni i zdecydowanie bardzo robi mi sie slabo.
    pani watkodawczyni jest nieszczesliwa, ale i zaslepiona swoim egoizmem, kobieta, to prawda. tylko skutki jej "cielectwa" bedzie ponosic przede wszystkim dziecko.
  • lily-evans01 06.08.12, 11:52
    Proponuję poczytać cokolwiek o depresji, zanim będzie się o niej wnioskować na podstawie jednej czy 2 znajomych osób.
    Z całego opisu sytuacji przez autorkę wątku wynika, że ma wyraźnie zaburzoną perspektywę postrzegania sytuacji. Widocznie to wymaga terapii. Niekiedy terapia może trwać latami, a jej efekty są bardzo powolne.
    Ale fajnie jest podreperować swoje samopoczucie i kąśliwie komuś dowalić.
    Literatura czy historiografia wielu znanych kobiet opisuje takie przypadki, kobiety nie potrafiącej i nie chcącej być matką, czy spełniać się w roli małżeńskiej. Począwszy od Wirginii Woolf, a kończąc np. na postaciach Rachel Cusk czy Margaret Atwood.
    Jeśli autorka wątku podjęła terapię, żeby naprawić relacje z dzieckiem, to już duży plus. Ale jak widać, terapia powinna iść może jednym torem - bo ja i bez takich odczuć zdecydowanie nie zgodziłabym się na pilnowanie czyjegokolwiek dziecka, z własnym mam wystarczająco dużo zajęcia. Umieć powiedzieć "nie" to czasami trudna umiejętność. Zdobyłam ją dopiero po urodzeniu dziecka. Nie każdy jest nią obdarzony.
    --
    After all this time? - Always
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:57

    > Z całego opisu sytuacji przez autorkę wątku wynika, że ma wyraźnie zaburzoną pe
    > rspektywę postrzegania sytuacji.
    czemu zaburzona ?
    nie chcila dziecka zostala pod presja zmuszona do urodzenia
    jest w czarnej doopie

    to raczej dosc jasna sytuacja
    tylko ze wyjscie z niej jest potwornie trudne i nie do zaakceptowania w polskim spoleczenstwie
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • niebieska.oktawia 06.08.12, 12:07
    "zostac zmuszona do urodzenia dziecka.." czyli: wieczorowa pora przychodzi, matka z druga kobieta/siostra trzymaja jej uda a maz "robi" dziecko??

    nie umiem sobie tego wyobrazic.
  • lily-evans01 06.08.12, 12:15
    Hie, hie. Wizja mnie rozbawiła.
    Ale tak na serio może być też tak, że kobieta nie jest przekonana, facet marudzi, roztacza sielskie uroki kompletnej rodzinki... I pani ulega, nie zastanawiając się za bardzo nad konsekwencjami.
    A potem się okazuje, że ta obojętność wobec tematu dzieci wynikała z faktu, że tak naprawdę, nigdy, podświadomie, nie chciała być matką.
    I co dalej?
    Teściowa Katarzyny Waśniewskiej też twierdzi, że ona nie miała serca do własnej córeczki. Chciała wyjść z tego układu, to pewnie ją zakrzyczano... No i prawdopodobnie zrobiła najgorszą rzecz z możliwych.
    --
    After all this time? - Always
  • atowlasnieja 06.08.12, 12:53
    lily-evans01 napisała:
    > Teściowa Katarzyny Waśniewskiej też twierdzi, że ona nie miała serca do własnej
    > córeczki. Chciała wyjść z tego układu, to pewnie ją zakrzyczano... No i prawdo
    > podobnie zrobiła najgorszą rzecz z możliwych.

    U mnie zaczęły się szantaże emocjonalne, płacze i straszenie, że porzucenie dziecka to najgorsze co mogę córce zrobić. A to co robię teraz (w naprawdę ostrej sytuacji)? To nieważne! Porzucenie dziecka jest straszne!!


    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • atowlasnieja 06.08.12, 12:26
    to nieważne, że nie znosisz dzieci, swoje się zawsze kocha

    dorośniesz, zrozumiesz wypowiadane z takim przemądrzałym wyrazem na twarzy.

    Po spokojnej wyliczance, że dziecko to nie moja bajka, bo mi brak cierpliwości, umiejętności, popełnię samobójstwo społeczne bo wypadnę z rynku pracy a potem jako matka to mnie zatrudnią najwyżej jako kawiarkę widziałam że mój monolog nie trafia do zapamiętania tylko idzie OK, to kiedy chcesz mieć dzieci.

    Wtedy doszłam do błędnego wniosku, że skoro mówią to osoby które powinny mieć na względzie dobro ewentualnego dziecka to może jednak wystąpi u mnie magiczna przemiana i się włączy instynkt macierzyński. Nie zadziałało.

    Chociaż zdaję sobie sprawę, że człowiekowi może naprawdę zwisać to, że ma wrednego, ograniczającego go bachora a nie dziecko JEŚLI naprawdę chce mieć dziecko (mimo, że dla mnie chcieć dziecko jest absurdem WIDZĘ że są ludzie którzy tak czują).
    --
    Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
  • lily-evans01 06.08.12, 12:35
    Cóż, to sobie sama piwa nawarzyłaś.
    Jeśli chcesz nadal być z rodziną, tworzyć tę rodzinę, ustal sobie priorytety i egzekwuj realizowanie krok po kroku. Jeśli praca jest dla Ciebie tak istotna, skup się na niej, część obowiązków powinien przejąć mąż... I tak dalej.
    Sama nie potrafisz decydować, to i ktoś decyduje za Ciebie.
    Tylko Ty możesz wiedzieć, co dla Ciebie ważne, nikt inny sam z siebie nie będzie dążył do tego, by działać na rzecz TWOICH interesów.
    --
    After all this time? - Always
  • lily-evans01 06.08.12, 12:08
    Nie chodziło mi tu o jej własne dziecko, tylko o postrzeganie tego trzylatka w wózku sklepowym, czy siostrzeńca, który urasta na wysokiej rangi manipulatora... I te epitety, bachory, gnomy, dziewczyna ma chyba też problem z własną agresją. A ta powstaje bardzo często, kiedy ktoś nie umie bronić swoich granic i decyzji.
    No cóż, pewnie, że można dziecko zostawić. Ale podjęcie się terapii jest bardziej chyba dojrzałą formą zmierzenia się z problemem. Wyjść z układu zawsze można, ale wrócić będzie potem trudno - albo niemożliwe.
    --
    After all this time? - Always
  • niebieska.oktawia 06.08.12, 12:05
    nie chcialam nikomu dowalic.
  • m_incubo 06.08.12, 12:12
    Nie ma to nic wspólnego z egoizmem. To jest poważny i niestety coraz powszechniejszy problem.
    Tak się niestety kończy, gdy dzieci się rodzą ludziom, którzy nie chcą ich mieć.
    I nie zagłębiając się zbytnio w obszerną historię autorki wątku, to absolutnie nie dziwię się, że "uległa presji" i to dziecko jednak ma. Przerabiałam podobny przypadek we własnej rodzinie, niestety, nie skończył się happy endem, mimo że obeszło się bez śliskich kocyków, na szczęście.

    Zarzucać egoizm, roszczeniowość itp może tylko ktoś, dla kogo podobna sytuacja jest abstrakcją.
    atowlasnieja, bardzo współczuję, bo ciężkie życie przed Tobą.
  • damajah 06.08.12, 10:22
    Pisałam już chyba kiedyś że uważam że ogólnie masz spory problem i skrzywienie w temacie dzieci (własnego dziecka głównie) ale wiesz o tym i najwyraźniej pracujesz nad tym. Jestem w stanie zrozumieć niechęć do koszmarnego 7 latka bo sama takich już spotkałam i wiem że po prostu dzieci tak jak i dorośli bywają złośliwe, wredne i lubią krzywdzić innych. Z czego to wynika to już zupełnie inna sprawa (złe wychowanie, jakieś traumy, jakieś problemy w domu - tyle jest możliwości) Ale nie każdy ma obowiązek być psychologiem albo mieć wiedzę i morze cierpliwości i potrafić się obchodzić z trudnym dzieckiem. Sama miałam wielokrotnie możliwość przebywać z dziećmi niesamodzielnymi, egoistycznymi, złośliwymi, nauczonymi że świat kręci się dookoła nich i wiem ile stanowczości i asertywności oraz wiedzy trzeba mieć żeby sobie z takim dzieckiem radzić.
    Dla osoby która ma poważne zaburzenia na tle swojego stosunku do dzieci ogólnie to naprawdę bardzo zła sytuacja że musi na co dzień znosić takie dziecko. Tak to widzę że rodzina Ci nie pomaga raczej poradzić sobie z problemem, raczej usiłują Cię wyleczyć na zasadzie - co cię nie zabije...
    Ale skoro nie zdecydowałaś się na odejście od męża i zostawienie dziecka z nim to może gdzieś tam na dnie czai się jednak miłość do córki?
    Co do trudnego dzieciaka w otoczeniu najbliższym w twoim przypadku powiedziałabym wielkie i stanowcze NIE.
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:44

    > Co do trudnego dzieciaka w otoczeniu najbliższym w twoim przypadku powiedziałab
    > ym wielkie i stanowcze NIE.

    gdyby autorka umiala powiedziec wielkie stanowcze nie to by tych wszystkich porblemow nie miala
    rzecz w tym ze ona nie potrafi sie sprzeciwic rodzinie
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • m_incubo 06.08.12, 12:15
    Nie pierwszy to raz, gdy rodzina i otoczenie w podobny sposób usiłuje leczyć tego typu "fanaberie".
  • kamelia04.08.2007 06.08.12, 11:22
    jak jeszcze u psychiatry nie bylas, to udaj sie jak najszybciej.
    Twoje dziecko ma z toba smutne i ciężkie zycie
    --
    tutiturum
  • m_incubo 06.08.12, 12:17
    Niestety, ale to głównie ona ma ciężkie i smutne życie. Profesjonalna pomoc jak najbardziej wskazana.
  • chipsi 06.08.12, 11:25
    Po Waszych wpisach widzę ze to jednak prawda, ze ludzie uważają że każda ale to każda kobieta musi kochać wszystkie dzieci a ta co dzieci nie lubi kierowana jest do psychiatry albo na odstrzał. Społeczeństwo naciska na kobiety ze te muszą być matkami i w dodatku szczęśliwymi a potem się ludzie dziwią że któraś dziecko topi. Nie każdy musi kochać psy czy koty i tak samo jest z dziećmi. Prawda jest taka że dzieci są jak bąki - tylko z własnymi da się wytrzymać.
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • niebieska.oktawia 06.08.12, 11:30
    ale zauwaz, ze w takim przypadku, kobieta, na swoje, osobiste dziecko, nie decyduje sie.
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:38
    tylko z eona sie nie zdecydowala tylko ulegla presji meza i rodziny

    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • antyideal 06.08.12, 11:45
    No jednak jej nie zgwalcili chyba ?
    A nawet jesli dziecko jest wynikiem presji otoczenia
    to nie moze cierpiec z tego powodu.
    Mam nadzieje, ze autorka watku nie okazuje mu tego,
    ze jest niechciane, choc mam obawy.
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:46
    ale autorka juz moze cierpiec z tego powodu ?
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • antyideal 06.08.12, 11:51
    Nie musi cierpiec, powinna sie leczyc, dla siebie i dziecka.
    Trudno, urodzila je, trzeba poniesc konsekwencje i wziac
    odpowiedzialnosc za jego przyszle zycie.
    Bedzie nieszczesliwym doroslym zyjac w poczuciu, ze matka go
    odrzucała.
    Albo zostawic z meżem, ale takie rozwiazanie odrzuca.
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:53
    leczyc ?
    serio myslisz ze wszystko da sie wyleczyc ?

    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • antyideal 06.08.12, 12:01
    A pozostawic tak jak jest ?
    Moze terapia by pomogla.
    A jakie widzisz rozwiazanie jej problemu ?
    Męczenie siebie i dziecka przez nastepne iles tam lat ?
  • czarnaalineczka 06.08.12, 12:05
    widze takie jakie ma kazdy facet
    spakowac walizki i odejsc
    i placic alimenty i albo korzystac z widzen z corka albo nie
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • antyideal 06.08.12, 12:09
    Byla taka sytuacja u mnie w rodzinie
    i dziecko w sumie dobrze na tym wyszlo.
    Ale jak pamietam nasza bohaterka powiedziala, ze
    nie zrobi tego, bo szlag ja trafi, ze maz bedzie miał spokoj,
    bo dzieckiem zajmie sie de facto jego matka.
    Na zawzietosc tez jak widac nie ma lekarstwa.
  • asia_i_p 06.08.12, 15:52
    A jeśli ona generalnie chce tej rodziny, tylko bez dziecka?
    To jest trochę nierozstrzygalna sytuacja - mąż chce ją i dziecko, ona chce męża, ale bez dziecka, dziecko pewnie chce obydwojga rodziców - ani jej odejście, ani oddanie dziecka nie załatwia sprawy tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi. W tej sytuacji rzeczywiście najlepiej dla wszystkich byłoby, gdyby jej się tę więź z dzieckiem udało stworzyć. Nie wiem, może na początek skupiając się na tym, że to dziecko mężczyzny, którego kocha i któremu musi pomóc je wychować, a nie na tym, że to jej dziecko. To z kolei nie najlepsza sytuacja dla dziecka, ale trudno kobietę skazywać na wygnanie za to, że nie potrafi pokochać dziecka.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • upartamama 06.08.12, 12:11
    Jeżeli to jest Pani z emagla to chyba ma 3 dzieci i nawet nie wiem czy kolejne nie jest w drodze. Jakoś tak to na maglu opisywali
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • czarnaalineczka 06.08.12, 12:14
    co ty pleciesz?
    autorka watku ma jedna kilkuletnia corke
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • upartamama 06.08.12, 15:31
    ok, pomyliłam z asiaiwona z magla smile Sorry.
    Dobrze ,że autorka ma tylko jedno dziecko, choć i źle że je w ogóle ma.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • niebieska.oktawia 06.08.12, 11:52
    chyba pisala, ze trzylatka (corka) zajmuje sie przede wszystkim matka i jakas jej rodzina. ale moge sie mylic.

    uderza jeszcze jedna rzecz, wydaje mi sie, ze autorka z luboscia oddaje sie nienawidzeniu bachorkow i swojego dziecka. matki majace depresje odznaczaja sie poczuciem winy i probuja zakryc swoja niechec, ale nie nasza "atowlasnieja". w takim wypadku zadna terapia nie pomoze.
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:54
    a widzisz roznice miedzy depresja
    a niekochaniem czy wrecz nieznoszeniem wlasnego dziecka?

    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • niebieska.oktawia 06.08.12, 11:57
    widze
  • m_incubo 06.08.12, 12:22
    Oj chciałabym, żeby było jak piszesz. Właśnie bardzo często się decyduje. Wszak wszyscy wkoło wiedzą najlepiej, że w dupie takiej się tylko poprzewracało i jak urodzi, to pokocha. My, matki polki, dałyśmy radę, to i ona musi. Dziwadło jedne. Nie jest tak?
    Nie każdy jest na tyle silny, by wywalczyć swoje, zwłaszcza, gdy oparcia i zrozumienia nawet w najbliższej rodzinie brak.
    Nie pochwalam ani nawet nie usprawiedliwiam robienia sobie dzieci, gdy się ich nie chce mieć, ale niestety - tak bywa.
  • iwoniaw 06.08.12, 11:37
    albo spokrewnione nie będące pod moją opieką nie jest normalna, nawet zakładając, że za dziećmi nie przepadam.
    Jeśli autorkę wątku rzeczywiście wkurza obcy trzylatek w markecie, bo domaga się kontaktu bezustannego od SWOJEJ matki, to rady nt. terapii zdają się być całkiem na miejscu.
    Wyzwiska kierowane wobec 7-latka (dobra: znudzonego, nie mogącego opanować energii go roznoszącej i siąść na d..., pewnie jeszcze nielubianego ogólnie przez autorkę) też są grubszego kalibru i nie jest to reakcja po prostu osoby wkurzonej na dzieciaka, który przeholował.
  • melancho_lia 06.08.12, 11:38
    Nie każda musi kochac, ale jak ma się złe podejście do własnego dziecka to chyba warto coś z tym zrobić. Tu nie do końca chodzi o tego 7 latka, bardziej o problem autorki wątku z którym niespecjalnie coś robi. Poza terapią i lekami, które ją "wyciszyły".
    --
    elizabanicka.pl/
  • czarnaalineczka 06.08.12, 11:51
    ale masz jakies pomysly co moze zrobic ?
    jasne latwo powiedziec zeby sie rozwiodla i zostawila corke mezowi
    ale z tego co pisala wtedy cala rodzina by sie od niej odsunela
    ( co imho nie jest takie zle bo normalna ta rodzina nie jest , ale dla autorki to nie jest takie proste )
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • melancho_lia 06.08.12, 11:56
    Nie, powinna terpaię ukierunkowac na nauke stawiania wyraxnych granic. Nie lubię dzieci to NIE BĘDE się opiekowała cudzym dzieckiem. A nie tylko na relacje z własnym przychówkiem.
    --
    elizabanicka.pl/
  • lilly_about 06.08.12, 11:34
    Jesteś nienormalna, wręcz pierd... Szkoda dzieci dla takich jak ty, bo nigdy nie będą szczęśliwe przy skrzywionej matce.
  • lily-evans01 06.08.12, 11:55
    Tia, piszcie dziewczynie tak dalej, to zrobi coś takiego jak Waśniewska i wtedy będzie zdziwko i oburzenie. Kobieta chodzi na terapię. Robi coś w kierunku, żeby być dobrą, czy też wystarczająco dobrą matką.
    Nie wiem, po co ją szczuć w tak mało wysublimowany sposób?
    --
    After all this time? - Always
  • melancho_lia 06.08.12, 11:57
    Niektórzy próbują jej uświadomić z czym ma tak naprawdę problem.
    --
    elizabanicka.pl/
  • czarnaalineczka 06.08.12, 12:04
    wiesz lepiej od niej z czym ma problem?
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • melancho_lia 06.08.12, 12:10
    Piszę na podstawie tego co przebija z jej postów. Problem z asertywnością ma, skoro nie lubiąc dzieci i mając do nich taki czy inny (zdrowy czy nie) stosunek zgadza się opiekować obcym dzieckiem a potem płacze na forum...
    --
    elizabanicka.pl/
  • czarnaalineczka 06.08.12, 12:13
    ale ona przeciez wiele razy pisala ze ma problem z aserttywnoscia
    i ze nie umie sprzeciwiac sie rodzinie
    wiec niczego nowego jej nie uswiadamiasz
    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • melancho_lia 06.08.12, 12:14
    Ale najwyraźniej nic z tym nie robi, a potem cierpi.
    Staram się jej napisać by na tym tez się skupiła na terapii...
    --
    elizabanicka.pl/
  • lily-evans01 06.08.12, 12:22
    No, niestety, nie wszyscyśmy z jednej gliny ulepieni.
    Gdybyśmy wszyscy potrafili wytrenować w sobie asertywność, nie byłoby: żon alkoholików/hazardzistów/narkomanów/dziwkarzy..., dorosłych, współuzależnionych dzieci/alkoholików/narkomanów/hazardzistów... itp.
    --
    After all this time? - Always
  • melancho_lia 06.08.12, 12:40
    Ale skoro uświadamia sobie problem to chyba kolejnym krokiem jest terapia, skoro sama sobie nie radzi...
    --
    elizabanicka.pl/
  • m_incubo 06.08.12, 12:39
    No, bo najwyraźniej to jakiś wydumany problem, wystarczy chcieć, a zniknie. Skoro nie znika, to widać autorka nie chce wystarczająco mocno. To przecież takie proste. Litości...
  • lily-evans01 06.08.12, 12:04
    Melancholio, ok. Ale to, co powyżej, to żadne uświadamianie. To szczucie.
    Szkoda dziecka, ale i matki szkoda. A wyżej, to w ogóle nie jest komentarz na poziomie dorosłej kobiety, tylko kogoś, kto widzi wszystko czarno-biało i nie ma zielonego pojęcia o psychologii.
    Niestety nawet w świecie zwierząt istnieją sytuacje nie wytworzenia więzi przez matkę, która odrzuca młode. Czasem myślę, że w świecie ludzi o wiele częściej, tylko, że niejedna kobieta to maskuje.
    --
    After all this time? - Always
  • lilly_about 06.08.12, 12:06
    Szkoda dziecka, nie jego matki, skoro wypisuje takie brednie na forum. To jakie musi być jej zachowanie w realu? Żałosne.
  • czarnaalineczka 06.08.12, 12:18
    jakie brednie ??
    pisanie tego co sie czuje to brednie ?
    lepiej zeby udawala ze wszystko jest cacy ?

    --
    Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
    by chipsi
  • lilly_about 06.08.12, 12:39
    Uważasz, że ona rozumie, że ma problem i dzięki temu jej dziecko też ma problem? Nie, ona nie rozumie, w przeciwnym razie nie pisałaby idiotycznych postów, tylko starała się rozwiązać swój problem i nie skazywać swojego dziecka na los, który mu funduje. A skoro przeszkadza jej nawet zachowanie obcego dziecka, to to już nie jest zielone światełko, tylko czerwone.
  • atowlasnieja 06.08.12, 12:40
    nie mam z kim pogadać bo już mnie nie chcą słuchać albo stosują zasadę skoro się wygadałaś to powinno ci być lepiej, weź się za prawdziwe problemy bo sobie bzdury wymyślasz bo to niewiarygodne że można tak MYŚLEĆ (nie mówiąc o tym, że nie możliwe jest by ktoś tak czuł).

    A wyżalenie się daje mi siłę by dłużej zaciskać zęby w sytuacji stresowej i nie zapytać się matki w supermarkecie czemu puszcza rączkę wózka i naraża mnie na słuchanie biadolenia swojego dziecka oraz wytłumaczyć siostrzeńcowi co się stanie z zabawką pozostawioną w przejściu a nie zaprezentowanie tego na żywo.
    --
    dywanik z uszami; żywa statua; odbijająca się od ścian, stepująca nawet podczas jedzenia kula nieskoordynowania - przegląd kocich temperamentów wg vivibon
  • lily-evans01 06.08.12, 12:46
    Masz strasznie prostacką rodzinę, która w ogóle Cię nie wspiera. I nie wesprze, bo nie rozumie.
    Jak napisałam wyżej, sama musisz sobie ustalić priorytety, co jest ważne, co stawiasz na pierwszym planie. Nie wiem, jak z Twoją pracą, jak z podziałem obowiązków domowych i przy córce.
    Jak mężczyzna angażuje się w pracę, to nikt mu się nie dziwi. Może tędy droga? Może powinnaś bardziej skupić się na tym co możesz samodzielnie osiągnąć, nie jako matka, żona, ale jako człowiek?
    I na miłość bożą, naprawdę nie musisz zgadzać się na coś, co Tobie nie pasuje.
    --
    After all this time? - Always
  • dziennik-niecodziennik 06.08.12, 21:10
    > A wyżalenie się daje mi siłę by dłużej zaciskać zęby w sytuacji stresowej i nie
    > zapytać się matki w supermarkecie czemu puszcza rączkę wózka i naraża mnie na
    > słuchanie biadolenia swojego dziecka

    Ty, ale Ty naprawde uwazasz ze ona sie jeszcze ma przejmowac tym czy Ty słyszysz czy nie słyszysz??
    a rozmawiac przez telefon mozna?
    a dowcipy o policjantach opowiadac mozna?
    a narzekac na rząd mozna?
    bo moze coś jeszcze Cie denerwuje...
  • lilly_about 06.08.12, 12:05
    A kto ja tu szczuje? Wystawiła sobie świadectwo. Od takich ludzi należy sie trzymać z daleka.
  • lechasia 06.08.12, 13:00
    Ja jestem w szoku jeżeli chodzi o zachowanie dzieci, które były noszone długo w chuście, tak zastraszonych i mało samodzielnych dzieci, do tej pory nie widziałam.
  • ledzeppelin3 06.08.12, 20:27
    Autorko wątku, mówię poważnie i bez złośliwości: idź szybko do psychiatry. Masz problem z brakiem uczuciowości wyższej albo depresję z maską agresji.
    --
    Karmienie piersią to wspaniałe przeżycie,
    które będę pamiętała przez całe życie.
    Te chwile bliskości wież stworzyły wielką,
    dlatego nie karmiłam nigdy butelką.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.