• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jak sprawdzić, czy osoba bierze narkotyki?

  • 05.08.12, 16:38
    Od razu zaznaczam, że zadałam to pytanie tez na innym forum, ale może tutaj szybciej uzyskam odpowiedź.
    Jak sprawdzić, czy konkretna osoba bierze narkotyki? Mam w bliskim otoczeniu chłopaka, który dziwnie się zachowuje. Często jest agresywny, nerwowy, cieżko go uspokoić w takim momencie, czasami się zachowuje tak, jakby dostał ataku paniki. Bywa, że gada od rzeczy i w ogóle nie na temat, więc czasami nawet normalna komunikacja z nim jest niemożliwa. Nie chce wychodzić na panikarę czy śledczego, ale niepokoi mnie to, i to bardzo. Dlatego chce wykluczyć/potwierdzić branie narkotyków. Tylko jak ,,zmusić'' osobę do badania na obecność narkotyków? Oprócz testów na mocz, sa inne, równie skuteczne, ale nie tak bezpośrednio jawne? Obawiam się, że moga byc kłopoty z namówieniem do wykonania tradycyjnego testu.
    Edytor zaawansowany
    • 05.08.12, 17:24
      Po pierwsze - spójrz w oczy. Zarówno powiększone źrenice wskazują na branie, jak i zmniejszone (opiaty). Zwróć uwagę na to, czy schudł ostatnio. Podejrzane jest drżenie dłoni jak i innych części ciała. Jeśli się nadmiernie poci - to też może być znak. Sprawdź jak je - jeśli ma mały apetyt lub wahania, to znaczy, że może ćpać. Wszelkie nerwowe zachowania i urojenia również mogą na to wskazywać, ale niekoniecznie. Fizycznie możesz sprawdzić, czy nie ma śladów wkłucia, ale to już raczej tacy zaawansowani narkomani... Wymioty i problemy z oddechem również wskazują na ćpanie, tak jak podwyższone tętno.

      Co do testów to jest ten z włosa, ale on wszystkiego nie wykryje. Test z moczu jest najłatwiejszy, jednak łatwo go oszukać (wystarczy dolać kwasu cytrynowego). Miarodajny byłby test krwi, jednak jest dość drogi i niektóre narkotyki wykrywa do 2-3 dni po zażyciu.

      To co piszesz wygląda jak jakieś psychodeliki (LSD), stymulanty lub objawy odstawienia opiatów. Trudno ocenić po takim opisie. Piszę to jako osoba uzależniona od opiatów od roku i bezskutecznie walcząca z nałogiem. Mam nadzieję, że pomogłam.
      • 05.08.12, 20:54
        jeszcze zwróć uwagę czy się nie drapie - to jeden z objawów brania heroiny (ale niekoniecznie w żyłę - heroinę można także wdychać)
        --
        • 05.08.12, 21:19
          Na drapanie nie zwróciłam uwagi. Natomiast co do potliwości - jemu zawsze jest gorąco, i tutaj pora roku znaczenia nie ma.
        • 05.08.12, 21:45
          O tak, zapomniałam właśnie o drapaniu, a to bardzo wyraźny objaw. Nie tylko heroina, ale wszystkie opiaty ogólnie.
    • 05.08.12, 17:29
      a ile ten chlopak ma lat i co was laczy ?

      --
      Zło tez wraca, nie wierzysz? Spróbuj być niemiła dla skina wink
      by chipsi
      • 05.08.12, 17:43
        17 lat, do osiemnastki mu jeszcze kilka miesięcy zostało. Teraz to bardziej koleżeńskie stosunki, wcześniej trochę bliżej, ale to nieistotne. Ale jak mi doradzono: zapisze go jeszcze do dobrego lekarza, żeby wykluczyć np. neurologiczne schorzenia. Badania krwi i tak mu zapewne zrobią, więc mogę ,,po cichu'' poprosić o zrobienie badan także pod kątem narkotyków. Ogolnie chłopak jest nerwowy, twierdzi, że wszystko jest w porządku, szybko się denerwuje, chociaż nikt nachalny nie jest. Ale objawy są moim zdaniem niepokojące.
    • 05.08.12, 17:52
      Moze podstepem, czyli - tu jest fajna oferta pracy czy czegos tam, ale wymagany negatywny wynik testu? Tylko to faktycznie musialoby sie odbyc tak, zeby nie zdazyl sie wody ozlopac czy oszukac probki. Albo "zatrudnic" do zbadania sprawy, jesli to mozliwe, kogos, o kim sie wie, ze cos bierze lub bral, taka osoba bedzie lepiej wiedziala, na co zwrocic uwage, wlacznie z lista kontaktow chlopaka.
      --
      http://elizabanicka.pl/eliza468x60.gif
      • 05.08.12, 17:58
        Tez myslałam o takiej formie podstepu. Bo o zrobieniu testu jawnie nawet mowy nie ma.
        Ale tez na poważnie myślę o wizycie u lekarza ogólnego, gdzie mu zrobia badania krwi, i gdzie będzie mozna poprosić przy okazji o konkretne na narkotyki.
        Obserwować go obserwuję, wcześniej się tak nie zachowywał, więc co raczej ewidentnie jest na rzeczy (jak nie narkotyki, to być może jakies schorzenia). Na pewno nie jest normą, że ktoś tak nagle się zmienia.
    • 05.08.12, 18:12
      "Mam w bliskim otoczeniu chłopaka, który dziwnie się zachowuje. Często jest agresywny, nerwowy, cieżko go uspokoić w takim momencie, czasami się zachowuje tak, jakby dostał ataku paniki. Bywa, że gada od rzeczy i w ogóle nie na temat, więc czasami nawet normalna komunikacja z nim jest niemożliwa"

      Czy to chodzi o Jarosława Kaczyńskiego?
      --
      chodzenie do knajpy to nie jest na szczęście wymóg i można kasę, jaką sie zostawia w knajpie, dać komuś wpotrzebie - by lampka witoszowska
      • 05.08.12, 18:43
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 05.08.12, 19:24
        Raczej nie jest to temat do żartów.
    • 06.08.12, 10:50
      Moze trawke pali? Ma czerwone oczy? Pachnie trawka??
      • 06.08.12, 11:28
        Takiego czegoś akurat nie zauważyłam.
        Jak wspomniałam mam go na oku, ale już z nim nie mieszkam, bo wtedy miałabym wszystko czarno na białym.
        Jedyne co pozostaje, to opcja z badaniami u lekarza, gdzie poprosi się także o badanie na narkotyki we krwi.
        • 06.08.12, 11:36
          Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, ale żaden lekarz nie powinien się zgodzić robić na Twoje zlecenie badań osobie, której prawnym opiekunem nie jesteś. Nikt nie powinien Ci także pokazywać wyników badań obcej dla Ciebie osoby.
        • 06.08.12, 11:38
          > Jedyne co pozostaje, to opcja z badaniami u lekarza, gdzie poprosi się także o
          > badanie na narkotyki we krwi.
          Nie- jedyna opcja to rozmowa z jego rodzicami i przedstawienie swoich podejrzeń, a nie bawienie się w nastoletnią Matkę Teresę. Niech dorośli zajmą się tym problemem, zanim będzie za późno.
          • 06.08.12, 11:44
            Po pierwsze nie jestem nastolatką - jestem 10 lat starsza od tego chłopaka.
            Po drugie - nie jest mi ten chłopak obojętny, i mam prawo martwić się o jego zdrowie.
            Z jego rodzicami kontaktu nie ma.
            • 06.08.12, 11:46
              Martwić się masz prawo, masz prawo z nim o swoich obawach porozmawiać, ale więcej praw w tej sytuacji Ci nie przysługuje.
              • 06.08.12, 11:48
                To w takim razie co robić? Czekac, aż nie daj boże, dojdzie do czegoś gorszego?
                On twierdzi, że wszystko jest w porządku.
                • 06.08.12, 12:03
                  Co to znaczy ,że nie ma kontaktu z jego rodzicami?
                  Umarli,chłopak jest z domu dziecka,czy po prostu mają gdzieś co się dzieje z ich synem?
                  Jeśli żyją i nie mają odebranych czy ograniczonych praw rodzicielskich tudzież jeśli to nie są jacyć menele,to absolutnie muszą dowiedzieć się o Twoich obawach,spostrzeżeniach wobec ich syna.Oni w takiej sytuacji mają więcej praw,chociażby do tego aby ujawnić im wyniki badań lekarskich,aby prosić o zrobienie dodatkowych badań itp.Tobie jako "koleżance" niestety takie prawa nie przysługują i możesz tylko informować kogo się da,kto tym chłopakiem do tej pory się opiekował,co się z nim dzieje i jakie mogą być tego konsekwencje.
                  Krótko mówiąc musisz znaleźć prawnego opiekuna tego chłopaka,zanim on skończy 18 lat i przedstawić owemu opiekunowi co się dzieje z jego podopiecznym.
                  --
                  http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
                  • 06.08.12, 20:59
                    ,,Tobie jako "koleżance" niestety takie prawa nie przysługują i m
                    > ożesz tylko informować kogo się''
                    Chłopiec do pukania
                • 06.08.12, 12:13
                  Niestety, w wielu przypadkach jedyne co można zrobić to właśnie czekać. Jeśli znasz inne bliskie mu i wspierające go osoby możecie pod kierunkiem specjalisty przeprowadzić tzw. interwencję (poczytaj sobie o tym), ale jeśli on nie dostrzeże problemu mimo Waszej interwencji to pozostanie Ci zerwać z nim wszelkie kontakty.

                  Dla własnego zdrowia psychicznego nie wkręcaj się w poczucie odpowiedzialności za niego. Prawda jest taka, że masz znikomy wpływ na jego zachowanie i jeśli sam nie zechce, nie masz możliwości go zmusić do leczenia.
                  • 06.08.12, 12:33
                    Mówiąc wprost: rodzice mają chłopaka głęboko w dupie. Ale to już dłuższa historia. Nie są menelami, przeciwnie. Ale mają specyficzne podejście.
                    Stąd też chłopak przez jakiś czas mieszkał u mnie, teraz pomieszkuje w róznych miejscach, chociaż nie chce o tym mówić. Jest kilka osób, oprócz mnie, które tez niepokoi jego zachowanie.
                    Odcięcie odcięciem - wolałabym, żeby ten chłopak miał kogoś obok siebie, bo już dostatecznie dużo olewanie zaznał i nadal zaznaje od rodziców.
                    • 06.08.12, 13:01
                      A Ty w ogóle poznałaś jego rodziców i miałaś okazję obserwować ich zachowanie względem niego na żywo?

                      Mogło być tak, że rodzice wiedząc o jego nałogu już interwencje przeprowadzili. Zwykle w trakcie interwencji rodzina informuje delikwenta, że jeśli nie zdecyduje się podjąć leczenia, to przestaną go wspierać, każą się wyprowadzić, przestaną dawać mu pieniądze itp. Bo opieka nad uzależnionym niszczy resztę rodziny i czasem jedyne wyjście to po prostu skupić się na własnym życiu.

                      Jeśli on naprawdę jest uzależniony nie należy wierzyć, w to co od niego słyszysz. Spróbuj posprawdzać przynajmniej część informacji, jakie od niego uzyskałaś: zadzwoń do jego rodziców i zapytaj czy są świadomi jego uzależnienia, popytaj kolegów, sprawdź czy naprawdę mieszka tam, gdzie twierdzi mieszka, czy chodzi do szkoły/pracuje itp.
                      • 06.08.12, 13:16
                        Niw wiadomo, czy to nałóg, czy może jakas choroba. Ale ewidentnie coś jest nie tak.
                        Rodziców miałam okazję kilka razy widzieć. Czy normalne jest, że chłopak, nastolatek, woli mieszkać z inną kobietą, a nie z rodzicami, i w ogóle nie myśli o powrocie do domu, bo jak sam mówi, nie ma do czego? Chyba nie jest to normą.
                        Jak mieszkał ze mną, nie zachowywał się tak, mimo wszystko to był dośc spokojny chłopak, który tam miał swój świat. Dopiero od jakiegoś czasu obserwuję taką zmianę (i nie tylko ja to zauważyłam).
                        Wiem, że do szkoły chodził.
                        Można by go obserwowac, czy rzeczywiście mieszka tam gdzie mówi (odkąd się ode mnie wyprowadził, za każdym razem mówi, że pomieszkuje u różnych osób, ale nie wiaodmo, ile w tym prawdy jest).
                        Szkoda i go, i to bardzo.
                        • 06.08.12, 13:25
                          > Rodziców miałam okazję kilka razy widzieć. Czy normalne jest, że chłopak, nasto
                          > latek, woli mieszkać z inną kobietą, a nie z rodzicami, i w ogóle nie myśli o
                          > powrocie do domu, bo jak sam mówi, nie ma do czego? Chyba nie jest to normą.
                          > Jak mieszkał ze mną, nie zachowywał się tak, mimo wszystko to był dośc spokojny
                          > chłopak, który tam miał swój świat. Dopiero od jakiegoś czasu obserwuję taką z
                          > mianę (i nie tylko ja to zauważyłam).
                          > Wiem, że do szkoły chodził.

                          Mieszkał u Ciebie a nie zainteresowałaś się, dlaczego nastolatek (wtedy młodszy, niż 17 lat, jak rozumiem) nie mieszka w rodzinnym domu? Z czego się utrzymywał wtedy i teraz? Jaki był powód jego wyprowadzki z domu i od Ciebie? Piszesz, że rodzice to nie margines- naprawdę wierzysz, że bez ważnego powodu rodzina nie ma ze sobą kontaktu? Nie zainteresowało Cię, co się między nimi wydarzyło?
                      • 06.08.12, 13:17
                        Jeżeli bardzo zależy Ci aby pomóc temu chłopakowi,to ja na Twoim miejscu,skontaktowałabym się z jego rodzicami,na początek telefonicznie ustaliłabym dzień i godzinę i miejsce,gdzie możecie sie spotkać,choć najlepiej byłoby u nich w domu.Grzecznie i miło,acz stanowczo i konretnie poinformowałabym ich co się dzieje z ich synem,zapytałabym jak oni widzą dalej tą sytuację.Być może jest tak,że oni wiedząc o jego nałogu i jednocześńie niechęci do skorzystania z jakiejkolwiek z ich strony pomocy,odcięli się od syna,ale tego nie wiesz,nie wiesz dlaczego ci ludzie mają taki stosunek do swojego dziecka a nie inny,nie wiesz co tam zaszło dawno temu.Jakoś mi się nie chce wierzyć,że normalni rodzice,nie menele,ot tak sobie zlewają co dzieje się z ich dzieckiem.Że kompletnie nie interesuje ich co on robi,czy się uczy,czy nie,gdzie mieszka itp.Żadna rozsądna matka,nawet jak stosuje tzw.zimny wychów dzieci,usamodzielniając je od najmłodszych lat,itp. nie odetnie się od 17-latka,tak aby kompletnie nie interesować się jego losem,niemal o nim zapomnieć. W tej rodzinie coś musiało się wydarzyć,że sprawy przybrały taki obrót.Chyba,że rodzice to tzw.dzieci kwiaty,luzaki,ale nawet tacy ludzie interesują się choć pobieżnie swym potomstwem,a już na pewno wtedy kiedy jest jakieś zagrożenie dla ich dzieci.

                        --
                        http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
    • 06.08.12, 13:23
      skontaktuj się z jakąś organizacją pomocową, niech podpowiedzą jak sprawdzić i jak zminimalizować ryzyko współuzależnienia.
      • 06.08.12, 16:48
        Nie chciałam tutaj na forum dokładnie opisywac stosunków między nimi. I tak już dośc dużo napisałam. Chłopaka utrzymywałam ja. Do szkoły normalnie chodził. Owszem, intersowało mnie to, czemu nie chce mieszkać w domu. Zresztą, poznalismy się zupełnie przypadkiem. Nie wiem, z czego żyje teraz. Tutaj można by jeszcze wiele napisać, co się dzieje i działo. Ale nie chcę o tym pisać na forum publicznym. To dużo nieprzyjenych spraw, i tyle. Bynajmniej, chłopak dostał już dostatecznie w dupe od życia, żeby jeszcze bardziej mu dokładac.
        Organizacją? Ale jaką? Przejść sie do jakiegoś ośrodka i poprosić o wskazówki, co dalej robić?
        • 06.08.12, 17:58
          ja się nie znam, ale myślę o czymś w rodzaju monaru, czy jakiegoś ośrodka terapii uzależnień. www.monar.org/nasze-placowki tu masz poradnie leczenia uzależnień i punkty konsultacyjne monaru. myślę, że w takich ośrodkach najlepiej wiedzą po czym rozpoznać, jak przeciwdziałać, jak pomóc takiej osobie. to bardzo młody chłopak jest, z tego co piszesz życie niezbyt ciekawie mu się ułożyło, ale może uda się mu pomóc. przejść się do takiego ośrodka (lub podobnego jeśli nie ma w Twojej okolicy monaru) i zapytać dokładnie o to, o co zapytałaś na forum. tam nikt nie będzie zagłębiał się w szczegóły Waszej znajomości tylko fachowo doradzi.
          pomyśl jeszcze nad jakąś poradą psychologiczną dla chłopaka - myślę, że sytuacja gdzie młodziutki chłopak (częściowo jeszcze dziecko) musi tułać się po cudzych domach jest dla niego bardzo ciężka i już samo to kwalifikuje się do terapii (żeby sam umiał kiedyś zbudować szczęśliwą rodzinę).
          • 06.08.12, 19:11
            Dziekuję Ci za odpowiedź.
            Pomysł z psychologiem dobry, spróbuję do chłopaka dotrzeć.
            • 09.08.12, 22:09
              Udało mi się załatwić tak, że ja dostane jego wyniki na ew. obecnośc narkotyków. Na szczęście.
              Na psychologa namówić sie nie daje.
              I tak jeszcze raz dzięki.
              • 10.08.12, 12:38
                Brawo,namowilas lekarza do zlamania prawa.Masakra jak obcy ludzie lubia sie wpiep...ac nie w soje zycie.Gdyby ktos za moimi plecami dostal informacje poufne na moj temat.To lekarza zaciagnelabym przed sad,a tej osobie pokazala gdzie raki zimuja.

                --
                “ A co ma zrobić samotna matka tego nie wiem, TO JEST JEJ SPRAWA na pewno jest niezaradną, kłótliwą, wredną i mąż ją kopnął w tyłek -i dlatego samotną-nie oznacza, że inni muszą przejmować opiekę nad jej chorym dzieckiem. Amen.“ by Ania Dentystka
                • 10.08.12, 16:31
                  Kobieto, nie po to, żeby mu na złość zrobić, nie po to, żeby poskarżyć. On ma dopiero 17 lat, pewnie najlepiej na spokojnie patrzeć, jak chłopakowi cos się dzieje, i nie reagowac, bo to jego sprawa. Jakby mi na nim nie zależało - owszem, w dupie miałabym, co się z nim stanie.
                  • 10.08.12, 17:13
                    A przemyślałaś już, co zrobisz jak się dowiesz, że faktycznie bierze jakieś narkotyki?
    • 10.08.12, 20:18
      to oczywiście mogą być narkotyki.ja jednak umówiłabym sie na Twoim miejscu z psychiatrą młodzieżowym.najpierw sama potem ewentualnie z nim.
    • 01.09.12, 20:44
      Dołącz do wydarzenia,które
      jest organizowane
      w miesiącu wrześniu,
      za ludzi uzależnionych
      od Alkoholu i Narkotyków.

      www.youtube.com/watch?v=fGI5DGXCACc&feature=youtu.be
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.