Dodaj do ulubionych

Tak na marginesie wątku o obozie

06.08.12, 16:52
Jak uczycie dzieci bronić się przed agresją (czy to słowną czy fizyczną). Jak dziecko skarży się, ze ktoś mu dokucza to co robicie?
--
elizabanicka.pl/
Edytor zaawansowany
  • robitussin 06.08.12, 17:00
    melancho_lia napisała:

    > Jak uczycie dzieci bronić się przed agresją (czy to słowną czy fizyczną). Jak d
    > ziecko skarży się, ze ktoś mu dokucza to co robicie?

    W szkole - proponuję, by dziecko zgłosiło problem wychowawczyni. Na treningach - trenerowi. Na obozie - opiekunowi. Jeśli to nie skutkuję, to sama wkraczam do akcji (w sensie, że rozmawiam z wychowawcą czy opiekunem). Jeśli nadal nic - próbuję się kontaktować z rodzicami tych dzieci i rozmawiać. Jeśli i to nie działa - mówię dziecku, że w takim momencie po prostu ma oddać - fizycznie lub słownie (razem wymyślamy cięte riposty wink.
    Do ostatniego etapu praktycznie nigdy u nas nie doszło. A nie, przepraszam, raz, w III klasie i efekt był natychmiastowy - chłopak, który bił mojego syna po twarzy i miał w dupie reprymendy od wychowawczyni, a rodzice mieli w dupie wszystko, sam w końcu dostał z liścia od mojego syna i momentalnie przestał się go czepiać, a co więcej mój syn stał się jego idolem suspicious

    --
    R.
  • mruwa9 06.08.12, 17:08
    na szczescie mieskam w kraju, w ktorym szkoly i placowki dydaktyczne maja prawny obowiazek aktywnego zwalczania mobbingu. Gdy cos takiego spotkalo moje dziecko, mometalnie napisalam mail do wychowawcy plus kopia do dyrektora szkoly z opisem sytuacji i zyczeniem szybkiego rozwiazania sprawy. Zorganizowano spotkanie dyrekcji, nauczycieli i nas, rodzicow, oraz zrobiono akcje na cala szkole pt. spotkania, pogadanki na temat mobbingu. Sprawcy wyladowali na dywaniku u dyrekcji.
    Nigdy wiecej sie rzecz nie powtorzyla.
  • gazeta_mi_placi 06.08.12, 18:05
    A cóż to za cudowny kraj w którym mieskas? Podas nazwę?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • olena.s 07.08.12, 11:22
    Ja ci mogę powiedzieć, że u mnie w szkole bardzo dobrze radzą sobie z mobbingiem i nie ma tam tolerancji na jakąkolwiek agresję: fizyczną, słowną, psychiczną. Szkoła widzi problem nie jako przypadek związany z pojedynczym/imi źle wychowanymi dziećmi, ale pewne stałe ryzyko związane z wiekiem, niedojrzałością i brakiem umiejętności. Radzi sobie fantastycznie - nie na zasadzie wyłapywania winnych, konfrontacji i kary, ale ciągłej pracy pedagogicznej z dziećmi. W moim przypadku była kwestia wykluczenia i nękania w pierwszej klasie - dzieci zostały nauczone zasad cywilizowanego współżycia, czyli można mieć przyjaciela/przyjaciółkę od serca, ale nie wolno np. zmawiać się przeciwko innemu dziecku, nie wolno nie dopuszczać go do zabaw itp. W zeszłym roku jeden uczeń został pobity - o ile wiem (ale wiem tylko od dziecka, więc mam pewien dystans do szczegółów) winne dziecko zostało zawieszone na kilka dni, a jego rodzice płacili (ponoć) jakieś odszkodowanie rodzicom poszkodowanego dziecka.
    Z tym, że u nas jest o tyle łatwiej, że klasy są corocznie mieszane, toteż ryzyko budowania złej hierarchii jest minimalne.
    Nauczyciele nadzorują skutecznie dzieci także w czasie przerw i w stołówkach - znów, po części mają łatwiej, bo przerwy są dwie i dzieci nie mogą latać luzem, tylko przebywają w określonych miejscach (jadalnia - boisko).
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • guderianka 06.08.12, 18:01
    Ignorować
    Ignorować
    Poskarżyć nauczycielowi w przedszkolu/szkole
    Poskarżyć raz jeszcze
    Oddać
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • gazeta_mi_placi 06.08.12, 18:06
    W sumie się z Tobą zgadzam, jednak co w przypadku gdy ów agresor (agresorzy) odda z nawiązką a dziecko fizycznie słabsze?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • eliszka25 06.08.12, 19:01
    tacy agresorzy zwykle wybieraja sobie slabe ofiary. jak dziecko potrafi sie obronic, to dreczenie go przestaje byc interesujace i zabawne. ja zawsze mowie, ze ma sie bronic. obrona nie musi oznaczac mordobicia, ale nie uwazam, zeby pomocne w zyciu bylo bierne przyjmowanie wszystkich ciosow od otoczenia.

    zwolennikiem tzw. "skarzenia" nie jestem, ale mowie dziecku, ze jesli nie moze sobie poradzic samo, ma powiedziec nauczycielowi/rodzicom/opiekunowi. jesli sytuacja sie powtorzy (np. w szkole), wyjasniamy sytuacje my. do tej pory nie mielismy sytuacji, ktorej nie daloby sie zalatwic rozmowa z wychowawca (w najgorszym razie). moj syn jest dosc duzy i najczesciej danie do zrozumienia, ze umie sie obronic, wystarcza.
  • robitussin 07.08.12, 00:47
    > zwolennikiem tzw. "skarzenia" nie jestem, ale mowie dziecku, ze jesli nie moze
    > sobie poradzic samo, ma powiedziec nauczycielowi/rodzicom/opiekunowi.

    Nie do końca rozumiem. Dlaczego uważasz, że zgłoszenie takich ekcesów do opiekuna to skarżenie? To jest dokładnie to samo, co zgłoszenie przez Ciebie przestępstwa czy wykroczenia na policję. Sama tego przecież nie załatwiasz na własny rachunek.

    --
    R.
  • aneta-skarpeta 06.08.12, 19:07
    ucze, żeby umial sobie sam poradzic- odpowiedziec, postawic sie, zglosic sie do wychowawcy, mi opowiedziec etc

    sama interweniuje dopiero potem

    gdy zadna droga nie pomaga wkraczam ostro do akcji
    zdarzylo sie to raz i choc nie jestem z siebie dumna, to poskutkowalo, a cedziłam przez zęby bluzgi do 8letniego chuligana, az milo
    i dopiero wtedy sie skończylo,a syn az sie bał z kolegami bawic sie na podwórku,

    zadna grzeczna, formalna i niefomalna droga nie skutkowala, a juz rozmowa z matką byla jakimś kuriozum


    --
    mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
    szopinistka.blogspot.com
  • jamesonwhiskey 06.08.12, 23:21
    > am przez zęby bluzgi do 8letniego chuligana, az milo


    no to mu dolozylas
    az mu kredki z tornistra wypadly


    co do problemow , niech sobie radzi
    bo wyrosnie jakas nieudolna ofiara ze wszytkim biegajaca do mamusi
  • jolunia01 06.08.12, 21:17
    melancho_lia napisała:

    > Jak uczycie dzieci bronić się przed agresją (czy to słowną czy fizyczną).

    W podstawówce jeszcze mówiłam, żeby zgłosić nauczycielce albo pedagogowi/psychologowi szkolnemu. Do czasu aż usłyszałam od (przemiłej skądinąd) pani psycholog, że ona nic nie może zrobić, bo "to dziecko z orzeczeniem". I wtedy poćwiczyłam z córką różne metody fizycznego zniechęcania i powiedziałam, żeby lała gnoja aż do krwi, a ja będę ewentualnie tłumaczyć sytuację. Nie musiała do krwi, wystarczyło solidnie trzasną w pysk i gnój uciekł, a później już nie zaczynał.
    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • czar_bajry 06.08.12, 23:38
    Napiszę o synu gdyż córki dorosłe i poradziły sobie w dżungli szkolnej, jakoś mało problemowo było.
    Syn na agresję fizyczną odpowiada siłowo ( wali w nos) , na agresję słowną najczęściej olewką, wie że zawsze może przyjść do nas i opowiedzieć o problemie- wtedy pewnie będzie łańcuszek wychowawca, rodzice itp.
    Generalnie w większości przypadków teoretyzuję gdyż w swoim środowisku i wieku nie jest narażony na zaczepki.
    Było kilka przepychanek w przedszkolu, natrafił w grupie na rodzeństwo które systematycznie gryzło i biło inne dzieci, mojego ugryzły dwa razy, za pierwszym przyszedł na skargę za drugim oddał i okazało się iż ma pokój potem nawet za kumplował się z tymi braćmi.
    Podobna sytuacja miała miejsce w zerówce, był tam chłopiec z problemami które objawiały się silną agresją wobec innych dzieci ( rodzice nie widzieli problemu) mojemu przyłożył raz zarobił w nos i zaczął omijać moje dziecko szerokim łukiem- nigdy więcej nie było problemu.
    Syn ma dużo kolegów /koleżanek także starszych i młodszych od siebie, trenuje piłkę w klubie i tak naprawdę nie jest zaczepiany przez inne dzieci.
  • gazeta_mi_placi 07.08.12, 08:36
    No proszę, rodzonemu dziecku w celach wychowawczych gdy mocno jest niegrzeczne jednego klapsa w pupę nie można dać bo to trauma i przestępstwo, ale już nasze rodzone dziecko może walić po pysku ( a nawet do krwi ) inne chore dziecko i to już nie jest trauma, ale "umiejętność radzenia sobie".

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • mary_lu 07.08.12, 09:59
    A co w tym dziwnego? Jakby mi inna matka przylała, to prznajmniej dostałaby ode mnie poważną groźbę oddania z nawiązką, jeśli jeszcze coś takiego się powtórzy.

    Dziecka nie uderzę, bo jest słabsze i zależne ode mnie. Jeśli moje dziecko uderzyłoby kogoś wyraźnie od niego słabszego, to też bym zdecydowanie zareagowała.
  • ewa_mama_jasia 07.08.12, 08:33
    Na razie radze, zeby zgłosił wychowawcy. I bardzo się dziwie, że wychowawczyni odbiera to jako skarżenie a nie ajko zgłoszenie problemu. Jeśli problem sie powtarza, dziecko ma obowiązek ostrzec agresora, że nastepnym razem będzie biło. Jeśli problem i wtedy nie znika, dziecko ma pozwolenie na oddanie agresorowi. Ale zaznaczam - w którejś tam kolejności i właśnie oddanie, a nie zaczepkę. Zresztą trenuje aikido, zeby umieć się obronić w przyszłości a jednocześnie nie zrobić krzywdy agresorowi.
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • gazeta_mi_placi 07.08.12, 08:39
    A co jeśli agresor silniejszy i nawet aikido nie pomoże? Co wtedy? Już drugi raz pytam. Generalnie samej metody "oddaj" się nie czepiam, ale wszystkie tu mamy zakładają, że agresor po oddaniu da spokój dziecku, okaże się słabszy fizycznie itp.
    Ale czy zakładacie sytuację, że Wasze dziecko (mimo ćwiczenia sztuk walki) okaże się słabsze fizycznie, agresor odda z nawiązką i dziecko nie wygra z nim starcia?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • mary_lu 07.08.12, 09:53
    Przegranie bójki w szkole nie jest czymś strasznym. W końcu dzieciaki czasem się biją i zwykle ktoś wygrywa (chociaż właściwie to zwykle nie kończy się jakimś rozstrzygnięciem). Dziecko ma od rodziców nauczyć się, jak sobie radzić. I tutaj większość matek ma świetne rady - najpierw próbujemy cywilizowanych sposobów, potem płacimy w walucie agresora. Nawet jeśli dzieciak z agresorem przegra (a szansa na to jak 1:10 w mojej ocenie), to pokaże sobie i innym, że nie jest etatową ofiarą.
  • hexella 07.08.12, 12:39
    naogół wystarcza krótkie spotkanie twarzą w twarz z agresorem, poparte zwięzłym komunikatem jakimi środkami mam zamiar posłużyć się w razie braku chęci załagodzenia problemu. Nie jestem wtedy miła i cierpliwa, tylko wredna i zdeterminowana, oraz mam gdzieś gó...arski wiek delikwenta.
    --
    "Lubię ten stan- rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka