zostałam kiedyś zaproszona na grila do przyjaciela mojego faceta, który - ten przyjaciel - okazał się miłością mojego życia z czasów szkolnych.
Z ówczesnym facetem byłam krótko, nie miałam możliwości poznać do kogo ide.
Spotkanie kulturalne, bez łomotu serca, krępacji, ale zdziwiło mnie, że przyjaciel pamięta bardzo dużo szczegółów z naszego "codzenia" i swobodnie o tym mówił w towarzystwie.
Tym bardziej dziwne, bo to on mnie rzucił (oczywiście pamiętałam wszystko o czym wspominał).
Na dodatek okazał się tak super kolegą, mężem i ojcem, że swobodnie mogłabym się znów w nim zakochać
Ale nie było nam pisane