• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

O L-4 w czasie ciązy raz jeszcze-ciekawy głos Dodaj do ulubionych

  • 26.08.12, 20:22
    Czytałyście felieton W.Orlińskiego w ostatnich "Wysokich Oncasach"? Oto fragment:

    "Ściągnąłem ze striny ZUS raport "Absencja chorobowa w 2011 roku". Wynika z niego, że mężczyźni wzięli 92,5 mln roboczodni "chorobowego", a kobiety 115 mln. Jest więc różnica, ale nie taka znowu wielka.
    (...) Interesujące w tej tabeli jest to, że ZUS wymienia 12 jednostek chorobowych, z którymi wiążą się długotrwałe zwolnienia. Mężczyźni przodują w dziesięciu kategoriach na 12"
    Wzięliśmy, drodzy panowie, 83 proc. z 2 mln roboczodni na złamanie ręki i też 83 proc. też z 2 mln na przewlekłą chorobę niedokrwienną serca.
    Generalnie my, mężczyźni, dużo częściej coś sobie łamiemy, mamy też więcej chorób wynikających z niezdrowego trybu życia. Same nasze męskie "korzonki" to 8 mln roboczodniówek! Innymi słoywy, mężczyzna stwarza dla pracodawcy realne - mierzone w statystykach - zagrożenie, że będzie żarł bez opamiętania, czym zafunduje sobie "przewlekłą chorobę niedokrwienną serca", a potem, oszukując samego siebie rzekomym "zdrowym trybem życia", pójdzie uprawiać sporty ekstremalne, jakiś rafting, yachting czy inny kayaking - i wróci w gipsie.
    (...) Dodajmy do tego, że średni wiek rodzącej to 28 lat, co oznacza, że jeszcze zdąży ona zwrócić społeczeństwu ten rzekomo straszliwy dług, który zaciągnęła swoją ciążą. O mężczyźnie, który właśnie płaci cenę za niezdrowy tryb życia, nie zawsze można to powiedzieć.


    Może więc zamiast podnosić larum na temat zwolnień kobiet w ciąży powinno się podjąć dyskusję na temat wyłudzania zwolnień przez różne osoby?
    Edytor zaawansowany
    • 26.08.12, 20:27
      kasnova napisała:
      > "Ściągnąłem ze striny ZUS raport "Absencja chorobowa w 2011 roku". Wynika z
      > niego, że mężczyźni wzięli 92,5 mln roboczodni "chorobowego", a kobiety 115 mln
      > . Jest więc różnica, ale nie taka znowu wielka.

      Jak to mówią kłamstwo, większe kłamstwo i statystyka smile Różnica może nie wydawać się wielka ale jak się weźmie pod uwagę, że pracujących mężczyzn jest więcej niż kobiet to robi się już duża. Miarodajnym źródłem porównania byłby wskaźnik liczby dni chorobowych na osobę czynną zawodowo.

      Do tego mężczyźni pracują ciężej (fizycznie) i często w bardziej szkodliwych warunkach. Dlatego zwalanie wszystkiego na 'yachting czy kayaking' to dość ciężka manipulacja.
      • 26.08.12, 20:30
        Proponuję najpierw zająć się np. policjantami - L4 mają w 100% płatne i dziwnie wysokie absencje.
        • 26.08.12, 20:33

          Już się tym wzięto i zainteresowano...
      • 26.08.12, 22:53
        Manipulacja, ale wdzięczna i prowokująca do myślenia smile Ten fragment mi się podoba:

        "Innymi słowy, mężczyzna stwarza dla pracodawcy realne - mierzone w statystykach - zagrożenie, że będzie żarł bez opamiętania, czym zafunduje sobie "przewlekłą chorobę niedokrwienną serca", a potem, oszukując samego siebie rzekomym "zdrowym trybem życia", pójdzie uprawiać sporty ekstremalne, jakiś rafting, yachting czy inny kayaking - i wróci w gipsie."

        Btw. znałam gościa, który przesiedział 3 miesiące na zwolnieniu na złamany mały palec u ręki. Jego żona stwierdziła z pogardą, że mężczyźni to wcale ambicji nie mają smile

        --
        "W sobotę o świcie Marilyn widziała z okna w kuchni jakiś samochód. Siedziała na parapecie i prychała jak szalona."
    • 27.08.12, 00:08
      > Może więc zamiast podnosić larum na temat zwolnień kobiet w ciąży powinno się p
      > odjąć dyskusję na temat wyłudzania zwolnień przez różne osoby?

      A czym innym jest pójście na zwolnienie ZDROWEJ kobiety w ciąży na dzień po tym, jak się o niej dowiedziała?

      Mam dwie koleżanki, lat 25. Obydwie na zwolnieniu przez 90% czasu trwania ciąży. Pierwsza, bo "jej się nie chciało", druga "siedzi i tyje". Ich własne słowa.
      --
      emotibot.net/pix/2427.jpg
      • 27.08.12, 09:22
        Ale mi chodzi o to, że cała dyskusja o wyłudzeniach zwolnień krąży wyłącznie wokół kobiet w ciąży. Natomiast problem dotyczy nie tylko ich, sama znam kilka przypadków (akurat wyłącznie mężczyzn) wyłudzania "lewych" zwolnień.
        • 27.08.12, 09:51
          Daj spokój, często pojawiają się artykuły na temat lewych zwolnień,
          nie tylko dotyczących kobiet w ciąży.
          Różnica taka, że nikt tak zażarcie nie udowadnia, jak część kobiet,
          że L-4 po prostu się im należy.
          Stąd też dyskusje.

          m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,12230080,Polak___chory_czy_symulant__Jak_ograniczyc_patologie.html
          zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,12173383,Lubuski_policjant_najlepszy_w_kraju__W_czym__W_chorowaniu_.html
          wyborcza.pl/1,75478,11764119,Policjanci_na_chorobowym_nadal_beda_dostawac_100_proc_.html
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12161448,Rewolucyjne_zmiany_dla_mundurowych__Koniec_z_lewymi.html
          m.poznan.gazeta.pl/poznan/1,106517,12127364,Byla_szefowa_NFZ_jest_chora__ale_prowadzi_program.html


      • 27.08.12, 09:31
        > A czym innym jest pójście na zwolnienie ZDROWEJ kobiety w ciąży na dzień po tym
        > , jak się o niej dowiedziała?

        Kobieta mogła być zdrowa, ale ciąża zagrożona. Zwolnienia w ciąży z powodu kataru lub złamanej ręki raczej należą do rzadkości.
        • 27.08.12, 10:43
          lauren6 napisała:
          > Zwolnienia w ciąży z powodu katary
          > lub złamanej ręki raczej należą do rzadkości.

          Bo w Polsce zwolnienie w ciąży dostaje się zwyczajnie w powodu ciąży. Nie trzeba niczego więcej.
          • 27.08.12, 10:46
            Z tego co pamiętam, w zwolnieniu lekarskim trzeba podać powód zwolnienia i w opcjach wyboru nie ma czegoś takiego jak ciąża fizjologiczna.
            • 27.08.12, 11:10
              lauren6 napisała:
              > Z tego co pamiętam, w zwolnieniu lekarskim trzeba podać powód zwolnienia i w op
              > cjach wyboru nie ma czegoś takiego jak ciąża fizjologiczna.

              Owszem ale naprawdę nie ma problemu, żeby lekarz wpisał cokolwiek co zupełnie prawdą nie jest. Po prostu niektórzy (zarówno ciężarne jak i lekarze) uważają, że w ciąży zwolnienie się należy i tyle. Ostatnio moja koleżanka się oburzała, że jej siostrze lekarz nie chciał wypisać zwolnienia i musiała iść do innego. Bo przecież 'jak to - kobiecie w ciąży się nie odmawia!'
      • 27.08.12, 10:13
        > A czym innym jest pójście na zwolnienie ZDROWEJ kobiety w ciąży na dzień po tym
        > , jak się o niej dowiedziała?
        Niestety prawda jest bardziej złożona. Wiele kobiet bardzo chce uczciwie pracowac do końca ciązy i ma takie postanowienie, ale szybko zaczyna się chodzenie w kratkę - dwa dni pracuje, dwa dni na zwolnieniu, trzy dni pracuje, znowu dzien przerwy, a to badania o 14-ej więc zwalnia się wcześniej, a to upał na dworze i lekarz dal tydzień zwolnienia... I po kilku takich tygodniach pracy w kratkę sam PRACODAWCA bierze ją na dywanik i bez ceregieli wysyla na zwolnienie. A idźże wreszczcie na to L-4, daj komus innemu to zrobić, lepiej zatrudnic kogoś na regularne zastepstwo, niz łatac dziury.
        Zbyt wiele takich przypadków widziałam, już nie mam złudzeń, że to takie proste.
        Odium naciągaczek spada na ciężarne, ale zadaj sobie troche trudu żeby sprawdzić ile z nich bierze zwolnienie z własnej woli, a ile zostalo na zwolnienie po prostu "wysłanych".
        • 27.08.12, 10:20
          Ja pracowałam przez pół ciąży, również na nocki, po 12 godzin przed komputerem. Potem pracodawca powiedział, żeby poszła na L4, co też uczyniłam. Da się, oczywiście, zmodyfikować grafik, ale to kłopotliwe dla współpracowników i pracodawca wolał zatrudnić kogoś na zastępstwo. Mogłam się postawić, ale wtedy wyleciałabym za jakiś czas z pracy. Nie będę się podkładać, żeby zrobić dobrze podatnikom.
          --
          pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
          a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
        • 27.08.12, 11:38
          > am PRACODAWCA bierze ją na dywanik i bez ceregieli wysyla na zwolnienie. A idźż
          > e wreszczcie na to L-4,

          i jak to wygląda? taki pracodawca ma "swojego" lekarza co mu (a raczej jego pracownicy) wystawia zwolnienie? bo chyba to wysłanie nie oznacza wymuszenie na kobicie żeby ona sama kłamała że instynktownie czuje zagrożenie ciąży?
          rozumiem utrudnioną logistykę posiadania pracownika w kratkę (szczególnie w małych zespołach) ale to jest problem pracodawcy i jego ryzyko (nie ma przymusu zatrudniać, ale jak się już w to wchodzi to z całym pakietem wiążących się z tym ewentualnych problemów)
          dlaczego taki nie zwolni ciężarnej z obowiązku świadczenia pracy wypłacając jej normalnie wynagrodzenie tylko chce aby koszty jego utrudnień organizacji firmy ponosił system?
          • 27.08.12, 12:38
            To jest słuszne pytanie (choć naiwne) - ale do pracodowcy. A nie ciężarnej.
            • 27.08.12, 13:55
              naprawdę bez problemu mozna znalesc lekarza, ktory wysatwi l4 na zasadzie- no to jak wypisujemy l4?

              bez pytan etc
              --
              mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
              szopinistka.blogspot.com
              • 27.08.12, 14:23
                powiedzmy że każdy bez wyjątku lekarz ma tak lekką rękę
                ale czy każdy pracownik ma mieć taki brak oporów w gardle do kłamania (lub może ładniej brzmi twierdzenia nieprawdy że jego samopoczucie uniemożliwia pracę) bo tak sobie pracodawca wymyślił że mu będzie taniej? jak szef taki zaradny to niech sam załatwi to zwolnienie bez angażowania w to ciężarnej
                • 27.08.12, 14:45
                  Ta, juz to widze jak ty ciezarna w imie zasad i uczciwosci stajesz okoniem i ryzykujesz utrate pracy tuz po macierzynskimsuspicious
                • 27.08.12, 14:47
                  A tak w ogole to ty bylas juz w ciazy? Wiekszosc kobiet jakies upierdliwe dolegliwosci w ciazy miewa jak nie w pierwszym to w drugim jak nie w drugim to w trzecim trymestrze. Wcale nie jest tak trudno przekonac ciezarnej ze potrzebuje odpoczynku, ze w imie czego ma sie meczyc itp. I nie musi wcale klamac. Moze powiedziec prawde, ze pracodawca nie ma mozliwosci przeniesc jej na inne stanowisko i nie jest sklonny wyplacac jej pensji za siedzenie w domu i 90%lekarzy pojdzie na reke.
          • 27.08.12, 13:28
            No i jaka jest rola ciezarnej w tym wszystkim?
            Kiedy pracodawca w ten sposob stawia sprawe, a stawia w ten sposob bardzo czesto to kobieta bez trudu uzyska zwolnienie od swojego lekarza.
            Poza tym tak tu jojczycie nad losem biednych pracodawcow w zwiazku z tymi L4, ze ciezarne wykanczaja zwlaszcza male firmy itp. No to ja bym chciala zobaczyc co by sie dzialo, gdyby zaczeto egzekwowac ten przepis o zwolnieniu ciezarnej z obowiazku swiadczenia pracysuspicious
          • 27.08.12, 13:48
            Przykład pracy w kratkę który przytoczyłam, to pewna skrajnośc, w sumie widzialam cos takiego jeden raz w zyciu. Inne znane mi przypadki to wysłanie ciężarnej na L-4 w firmie, gdzie pracuje sie na zmiany nocne (ona nie może), w nadgodzinach (ona nie może), gdzie sa częste wyjazdy do klienta, podróże zagraniczne, duża dynamika, presja czasu. W jednym przypadku szefowa (kobieta, mama małych dzieci) wypchnęła pracownice na zwolnienie prewencyjnie, tak na wszelki wypadek, z obawy że będzie gorzej pracować, choć jeszcze nie zdążyło sie nic krytycznego wydarzyć.
            Nad mozliwościami otrzymania L-4 przez ciężarną, chora czy nie, nawet nie zamierzam sie pochylac bo tak oczywiste, że az szkoda gadać.

            > ale to jest problem pracodawcy i jego ryzyko
            Tak, tak, to piękna teoria (czy to sprawiedliwe i logiczne można by dyskutować), ale w praktyce jest inaczej. I wcale się nie dziwię że każdy chroni przede wszystkim siebie.

            > dlaczego taki nie zwolni ciężarnej z obowiązku świadczenia pracy wypłacając jej
            > normalnie wynagrodzenie tylko chce aby koszty jego utrudnień organizacji firmy
            > ponosił system?
            No spróbuj sie domyslić dlaczego smile Niech zgadne - nigdy nie prowadziłas działalności, prawda? Ten, jak piszesz "system" ma za zadania wspieranie wszystkich obywateli, pracowników i pracodawcow równiez.
    • 27.08.12, 11:33
      Wśród swoich znajomych znam dwa przypadki pójścia w czasie ciąży na długoterminowe zwolnienie. Cała reszta kobiet pracowała niemalże do dnia porodu.

      Jeden z tych dwóch przypadków jest szczególnie ciekawy. W pierwszej kobieta pracowała do końca 8 miesiąca. Potem poszła na macierzyński i ośmieliła się chcieć wziąć parę miesięcy wychowawczego (tak, aby wrócić do roboty jak dziecko będzie miało rok). Usłyszała, że nie ma po co wracać do firmy. Chcieli zlikwidować jej stanowisko, z jakichś powodów im się nie udało. Wróciła więc - i zaczęto ją mobbingować, nie dostawała żadnych zadań, siedziała całymi dniami bezczynnie. Po kilku tygodniach miała zamiar się zwolnić, ale okazało się, że jest w drugiej ciąży. Kazano jej wziąć zwolnienie i nie pokazywać się na oczy, co też zrobiła. To była duża korporacja.

      Osobiście mi się wydaje, że mając jeden z najniższych wskaźników dzietności w UE powinniśmy jako państwo skupić się na czymś innym, niż tropienie lewych ciążowych zwolnień. Nie bez znaczenia jest fakt, że jednocześnie mamy najwyższy w UE odsetek osób pracujących na umowach śmieciowych. Które, jak wiadomo, nie dają kobiecie prawa nie tylko do "lewego" zwolnienia, ale i do zwolnienia w ogóle. Ani do urlopu macierzyńskiego. Ale cóż, zamiast tego za kilkanaście lat rozpocznie się dyskusja, czy wobec niedoborów siły roboczej lepiej sprowadzać Wietnamczyków, czy przestawić się na Chińczyków - bo Ukraińcy już coraz mniej są pracą w Polsce zainteresowani...
      • 27.08.12, 13:11
        > Osobiście mi się wydaje, że mając jeden z najniższych wskaźników dzietności w U
        > E powinniśmy jako państwo skupić się na czymś innym, niż tropienie lewych ciążo
        > wych zwolnień.

        Ostatnio jest tyle o lewych zwolnieniach ciężarnych itd. że na forach coraz więcej osób się zastanawia jaką ustawę anty prorodzinną zamierza nam zaserwować rząd po wakacjach.

        > ni do urlopu macierzyńskiego. Ale cóż, zamiast tego za kilkanaście lat rozpoczn
        > ie się dyskusja, czy wobec niedoborów siły roboczej lepiej sprowadzać Wietnamcz
        > yków, czy przestawić się na Chińczyków - bo Ukraińcy już coraz mniej są pracą w
        > Polsce zainteresowani...

        Po ostatnich wypowiedziach na temat ukraińskich sprzątaczek absolutnie im się nie dziwię. Polska to taki tolerancyjny kraj, istne centrum multi-kulti. Jeszcze się okaże, że Wietnamczycy zamiast podcierać tyłki polskich emerytów wolą pojechać nieco dalej za granicę nad Odrą i robić to samo tylko za euro zamiast pln.

        Lewe zwolnienia ciążowe ciężarnych to najmniejszy problem w rozpadającym się ZUSie. Coś czuję, że w chwili obecnej opłacałoby się nam rozdawać każdej ciężarnej 6k miesięcznie, byle tylko dzieci się rodziły i mieszkały w Polsce.
      • 27.08.12, 20:51
        katia.seitz napisała:

        > Osobiście mi się wydaje, że mając jeden z najniższych wskaźników dzietności w U
        > E powinniśmy jako państwo skupić się na czymś innym, niż tropienie lewych ciążo
        > wych zwolnień. Nie bez znaczenia jest fakt, że jednocześnie mamy najwyższy w UE
        > odsetek osób pracujących na umowach śmieciowych. Które, jak wiadomo, nie dają
        > kobiecie prawa nie tylko do "lewego" zwolnienia, ale i do zwolnienia w ogóle. A
        > ni do urlopu macierzyńskiego.

        Ja w zasadzie jestem za możliwością wyboru L4 na czas ciąży jako opcji dla każdej kobiety pracującej. Po prostu. Rozumiem, że brakuje pieniędzy, że to, że siamto, ale skoro tak czarno rysuje się wizja naszych emerytur, to może naprawdę zacznijmy uprawiać politykę prorodzinną.

        --
        smile
    • 27.08.12, 13:05
      dla mnie sprawa jest prosta - skoro prawo pozwala na 100% L4 cieżarnej, to prosze bardzo. widocznie ciężarna nie musi się nikomu z tego faktu tłumaczyć wink tak mówi prawo - więc z tego wniosek, że nie jest to wyłudzenie.

      ja sama leżałam z 1 ciążą 4 miesiące plackiem w łóżku, z drugą 5 miesięcy, ale potem pracowałam praktycznie do końca, bo miałam ochotę, siłę, i ciąża przestała być zagorożona. wiem, wiem, zaraz napiszecie, że moje L4 było uzasadnione - i owszem, było. ale problem polega na tym, że nawet jak ciąża nie jest zagrożona, kobieta ma prawo do L4 na przysłowiowy katar i to praktycznie kończy temat.

      inną sprawa jest to, czy to prawo jest dobre czy nie, bo o tym faktycznie możnaby dyskutować. ale z drugiej strony - są inne grupy , które tez mają 100% L4 na wszystko, no i niby się za to wzięto, ale rozwiązan prawnych brak, bo panowie protestują. zapewne oszczędności byłyby dużo większe.
    • 27.08.12, 13:06
      Świetny wpis smile
      Ja pomagam starszym, opiekuję się młodszymi, płacę podatki a i tak na L4 w ciąży (pobyt na oddziale patologii) byłam traktowana jak naciągaczka uncertain
      --
      zaradna-mama.blogspot.com
      www.dziecioodporne.pl
    • 28.08.12, 17:53
      A wiele kobiet na zwolnieniach "ciążowych" jest zdolnych do pracy.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.