• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Związek z byłym narkomanem Dodaj do ulubionych

  • 04.11.12, 20:20
    Nie wiem, czy to dobry temat na to forum, i wiem, że w zasadzie to moje życie/moja sprawa, ale chciałabym poznac opinię osób z boku.
    Od jakiegoś czasu (krótko, bo w zasadzie teraz miną dopiero 4 miesiące) spotykam się z facetem, który jest byłym narkomanem. Już jest po leczeniu (nie bierze od roku, wcześniej próbował się leczyć dwa razy, ale za każdym racem wracał do tego znowu, w zasadzie nie kończąc tego leczenia, dopiero za tym trzecim razem jest sukces). Chłopak jest bardzo uczuciowy, myśli o zmiane wszystkiego, od niedawna pracuje. Już inaczej patrzy na to wszystko, poważniej myśli o przyszłości. Raczej jest spokojny, bezproblemowy, przynajmniej narazie nie mieliśmy żadnych zgrzytów (tak, wiem, to dopiero 4 miesiace znajomości, i wszystko moze się zdarzyć, ale opisuje tak, jak jest teraz). Wynajmuje mieszkanie, wcześniej w ogóle nie było o tym mowy. Ogólnie radzi sobie po tym wszystkim. Tylko kilkakrotnie słysze od znajomych, że takie związki nie mają sensu, i żebym za bardzo się nie angażowała, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Że pewnie wróci do nałogu, bo tak najczęściej się kończy. Nie ukrywam, zależy mi na nim. Nie, nie planuje ślubu, ale nie wiem, co bedzie później
    Może pytanie wydaje się Wam głupie, ale byc może ktoś był w podobnej sytuacji, czy zwyczajnie w świecie napisze, jak on się zapatruje na taki związek itp.
    Zaawansowany formularz
    • 04.11.12, 20:28
      Jakie ma długi i za co zamierza je spłacić? Czy chodzi na terapię i dlaczego nie?
      Rok to b. krótko, po 5 latach mogłabyś rozmawiać, teraz to za wcześnie.
      • 04.11.12, 20:39
        Zanim z powodu nałogu stracił pracę, narkotyki kupował za pieniadze z wypłaty. Potem, niestety, zadłużał się u swoich znajomych. Długi chce spłacić z pensji z obecnej pracy, z tej pensji płaci tez za wynajem itp. Powoli wychodzi na prostą, ale pod względem finansowym (spłata długów) to jeszcze pewnie b. długa droga. I mam taką świadomość. Ale on pracuje, i co najważniejsze: chce pracować. Nie unika pracy.
        Spotyka się regularnie ze specjalistami, którzy pomagaja ludziom uzależnionym od narkotyków. To są spotkanie specjalnie nacelowane na terapię od prochów.
        • 04.11.12, 20:49
          Jasne, jasne...
          Jak brał 7 lat, to na mieście też ma długi, procenty lecą i za chwilę, żeby spłacić będzie musiał dilować.
          Odpuść sobie w trybie natychmiastowym.
          Cherie, on mówi, że chce pracować. A to co mówi ćpun świeżo po odwyku nie ma większego znaczenia.
          • 05.11.12, 01:43
            triss_merigold6 napisała:

            > Jasne, jasne...
            > Jak brał 7 lat, to na mieście też ma długi, procenty lecą i za chwilę, żeby spł
            > acić będzie musiał dilować.
            > Odpuść sobie w trybie natychmiastowym.
            > Cherie, on mówi, że chce pracować. A to co mówi ćpun świeżo po odwyku ni
            > e ma większego znaczenia.

            .. poradziła kobieta alkoholika..


            --
            Lepsze jutro było wczoraj.
            anielska.blog.pl/
            • 05.11.12, 02:20
              Chcialam to napisac,ale doszlam do w niosku,ze az tak dalko nie bede sie posuwac.
              • 05.11.12, 03:00
                Ale dlaczego? Im wolno posuwać się do absurdów, wymyślać nowe historie, które nie mają najmniejszego przełożenia w rzeczywistości, a my co? Mam cicho siedzieć i z pokorą przyjmować kolejny policzek?
                --
                gazeta_mi_placi napisała:Wyglądem, wyglądem. Mimo wszystko nie najważniejszy w życiu,jestem za to ciekaw jak
                • 05.11.12, 03:23
                  Nie rosa po prostu nie warto znizac sie do poziomu pewnych pan na forum i tracic wlasnej godnosci,bo w sumie w imie czego,zeby za wszelka cene udowodnic,ze zyje,ze to co pisze na forum to ja,taka jestem,odpuscilam,jesli ktos bierze mnie serio to ok,jesli nie jego sprawa,ani mi z tego powodu nie przybedzie niczego ani nic nie strace.
                  A mi to forum jest potrzebne,nie ufam do konca ludziom,nie potrafie do konca uzewnetrznic sie przed kims w realu a tu moge wywalic z siebie co mnie boli,a jak to zostanie odebrane,nie moja sprawa.
              • 05.11.12, 10:38
                Hehe i niech mi ktos napisze ze Rosa i Jolka to nie ta sama osoba, obie pokrzywdzone, opisujace swoje historyjki, wracaja na forum zeby im tylko ktos cos wytknal, a one takie bieeedne.

                Fajnie prowadzic dialog ze soba?

                --
                Całujcie mnie wszyscy
                • 05.11.12, 19:05
                  Nutka, nie pij tyle suspicious A przede wszystkim nie mierz innych swoją miarą, ludzie są różni, wiesz?
                  I nie. Jola nie jest mną, ani tym bardziej ja nie jestem Jolą.
                  Ogarnij się uncertain
                  --
                  gazeta_mi_placi napisała:Wyglądem, wyglądem. Mimo wszystko nie najważniejszy w życiu,jestem za to ciekaw jak
            • 11.12.12, 12:39

              > triss_merigold6 napisała:
              >
              > > Jasne, jasne...
              > > Jak brał 7 lat, to na mieście też ma długi, procenty lecą i za chwilę, że
              > by spł
              > > acić będzie musiał dilować.
              > > Odpuść sobie w trybie natychmiastowym.
              > > Cherie, on mówi, że chce pracować. A to co mówi ćpun świeżo po odw
              > yku ni
              > > e ma większego znaczenia.


              rosapulchra-0 napisała:

              > .. poradziła kobieta alkoholika..
              >

              Tutaj się zgodzę z Triss, bo chłopak autorki jest chwilę po odwyku i chwilę jest czysty.
              Bycie alkoholikiem a narkomanem to dwie różne sprawy, mimo, że mechanizm uzależnienia jest taki sam. Samo bycie z trzeźwym alkoholikiem lub narkomanem nie jest złe. To są osoby do latach terapii, znające mechanizmy rządzące min samym i innymi ludźmi. To nie są źli ludzie, ich choroba sprawia, że zachowują się jak demony.
              Mówię to ja, była żona mężczyzny uzależnionego krzyżowo, od alkoholu i narkotyków. Gdyby mój były mąż zdecydował się na terapię, tak jak ja, to przez głowę by mi rozwód nie przeszedł.

              --
              Pamiętaj.Zawsze.
        • 04.11.12, 22:30
          1_kwasniak_1 napisał(a):

          > Zanim z powodu nałogu stracił pracę, narkotyki kupował za pieniadze z wypłaty.
          > Potem, niestety, zadłużał się u swoich znajomych. Długi chce spłacić z pensji z
          > obecnej pracy, z tej pensji płaci tez za wynajem itp. Powoli wychodzi na prost
          > ą, ale pod względem finansowym (spłata długów) to jeszcze pewnie b. długa droga
          > . I mam taką świadomość. Ale on pracuje, i co najważniejsze: chce pracować.


          Ale jaki ma to wplyw na ewentualne bycie z niṃ?sama piszesz,ze slubu w tej chwili nie bedzie,wiec jego finanse to nie twoja sprawa,a nawet jesli bedzie slub zawsze mozna zrobic rozdzielnosc majatkowa,jesli zaczynasz zwiazek od wgladu w konta bankowe to facet powinien uciekac a nie ty.
          A tak serio po czterech miesiacach to nie wiele mozna powiedziec daj mu czas rok,dwa,trzy i przestan kierowac sie zdaniem innych bo to gwozdz do trumny.
    • 04.11.12, 20:37
      rok to b. krotko Ja akurat pracuje w osrodku dla uzaleznionych i niestety statystyki sa nieublagalne. Wiele zalezy od : jak dlugo byl uzalezniony, jakiego rodzaju narkotykow,
      Dodatkowo poprosilabym o badania na hiv.
      Dla niego zwiazek z osoba bez uzaleznien to jak wygranie szostki w totka ja nie zdecydowala bym sie zbyt wiele widzialam
      • 04.11.12, 20:40
        Brał przez 7 lat, z krotkimi przerwami. Co do rodzajów, to przede wszystkim amfetamina, kokaina, LSD.
      • 04.11.12, 20:57
        o, z badaniami na hiv popieram
        • 04.11.12, 20:58
          i na wzw
    • 04.11.12, 20:45
      Jakby nie brał z dziesięć lat, to mogłabym ewentualnie rozważyć. Ale bardzo ewentualnie. W takim przypadku, jaki opisujesz, nie ma mowy. Wiałabym. Ale ja nie lubię sobie komplikować życia.
      --
      Sądzę więc, że z Twoją d... wszystko w porządku. Nawet przejęła funkcje innych narządów. Taka d... to skarb.
      /by braktalentu/
    • 04.11.12, 20:45
      A co brał?

      rok to dosyć krotko, zwłaszcza że w tym czasie zawiera się pewnie terapia. Dopiero niedawno zaczął w miarę normalnie żyć. Wydaje mi się że powinien się teraz skupić na układaniu sobie wszystkiego w głowie, przystosowaniu się do nowych obowiązków typu: iść codziennie do pracy, zaplacić za mieszkanie, rachunki, jak poradzić sobie ze stresem w robocie bez sięgania po narkotyki. W skrócie - najpierw poradzić sobie ze sobą samym zanim zacznie radzić sobie ze związkiem.

      Jeśli ci na nim zależy - wspieraj go, ale ze związkiem bym się jednak jakiś czas wstrzymala.
      • 04.11.12, 20:48
        Napisałam wyżej: amfetamina, Kokaina, LSD - głównie te narkotyki
        • 04.11.12, 20:50
          Ano zalezy. Nie ukrywam. Wiem, że to jeszcze krótki związek, bo co to 4 miesiące, ale nie chce go przekreślać z góry. Chciałabym mu też pomóc, na ile to możliwe.
          • 04.11.12, 20:55
            I pod ślicznym hasłem, że chcesz mu pomóc ładujesz się w kanał ze współuzależnieniem.

            Uzależnienie to jego sprawa. Nie Twoja, jego. Jego problem. On ma sobie z tym poradzić/albo nie, Ty nie masz na to wpływu i nie powinnaś się wtrącać, dawać dobrych rad, odprowadzać na terapię, pomagać w spłacie długów etc.
            Każdy terapeuta Ci to powie: nie wp.... się, nie pomagaj, zostaw gościa niech sam decyduje jak żyć, niech sam ponosi odpowiedzialność.
    • 04.11.12, 20:49
      Nie weszłabym w taki związek.
    • 04.11.12, 20:54
      dlaczego od razu skazujecie chlopaka i zwiazek na straty? napewno taki zwiazek to ryzyko...nie wiadomo czy czlowiek nie wróci do nalogu, ale czy to powód aby dac sobie spokoj skoro jest zmiana..piszecie ze rok to krotko a moze dlugo...? jesli Ci na nim zalezy mysle ze powinnas dac wam szanse ale byc czujna smile regowac jesli cos zaczynaloby sie dziac i wspierac go - to chyba najwazniejsze.
      • 04.11.12, 20:57
        Nie, nie związałabym się z byłym narkomanem, który 2 razy porzucił leczenie, a teraz nie ćpa zaledwie od roku- tyle że ja nie mam miękkiego i czułego serduszka, które uważa, ze "każdemu należy się szansa"- dla mnie za duże ryzyko.
      • 04.11.12, 20:58
        Bo to ćpun, a ćpun = długi i wjazd chłopców z miasta, co grozi Twojemu życiu lub zdrowiu. Proste. Za ćpunem będą się ciągnąć kwestie finansowe bardzo długo, a powrót do nałogu jest bardzo prawdopodobny.
        Po prostu, ćpuna normalna kobieta dyskwalifikuje natychmiast zamiast rozważać "wspieranie go".
        • 04.11.12, 20:59
          Bo niektórym włącza się "Matkoteresowy syndrom"- one muszą wspierać, one "uratują", ich "miłość uleczy", z nimi "będzie inaczej"- i ani się obejrzy będzie kanał współuzależnienia.
          • 04.11.12, 21:01
            To, że mi zależy na tym czlowieku nie oznacza, że będę spłacać jego długi itp.
            • 04.11.12, 21:05
              Uwierz, we współuzależnieniu najmniejszym problemem byłaby spłata jego długów- odpuść, uwierz: to zaledwie 4-miesięczna znajomość, a masz prawie świeżo po odwyku faceta, który 2 razy do nałogu wrócił, ma długi- CO ty chcesz z nim budować.
              I aż mnie skręca, jak czytam "chcę go wspierać", "chcę mu pomoc"- sobie pomóż, najpierw poyczytaj coś na ten temat.
              • 04.11.12, 21:09
                fakt o uzaleznieniach w takim przyp poczytac powinna a moze nawet porozmawiac z jakims terapeuta od uzaleznien...?
              • 04.11.12, 21:11
                Nie wychodzę za niego, nie mieszkany razem, nie planujemy dzieci, ba nawet wspólnego mieszkania - po prostu spotykamy się.
                • 04.11.12, 21:13
                  Super, to znaczy, że bez problemów możesz przestać się z nim spotykać, prawda?
                  • 04.11.12, 21:15
                    Najwyraźniej
                    • 04.11.12, 21:16
                      Teraz przez najbliższy czas nawet nie biorę pod uwagę czegoś takiego jak wspólne mieszkanie
              • 04.11.12, 21:11
                Powinna zadać sobie pytanie: Co jest ze mną nie tak, że interesuje mnie facet, który ćpał kilka lat, miał nawroty i ma długi?
          • 04.11.12, 21:03
            Ta...
            - mit trulov
            - Piękna i Bestia
            - z nami będzie inaczej, a wy się nie znacie i zazdrościcie mi szczęścia wy wyrachowane suki
            - ależ nie można nikogo przekreślać
            - każdemu się mogło zdarzyć (oł ryli?)
            - jak mu nie pomogę to się załamie i wróci do ćpania
            - on jest wyjątkowy i bardzo się stara
            - będę ostrożna (oł ryli?)
            • 04.11.12, 21:05
              Widać, że wiesz lepiej ode mnie.
              Szklana kula swoje robi...
              • 04.11.12, 21:08
                Przyjmij, że jestem wystarczająco stara i wystarczająco dużo widziałam/czytałam/obserwowałam, żeby wiedzieć.
                Ty oczywiście w to wejdziesz, bo już jesteś napalona na bycie dobrą dziewczynką i kręci Cię nawrócenie na dobrą drogę gościa z problemami.
                A, jego długi też za chwilę zaczniesz spłacać.
              • 04.11.12, 21:11
                1_kwasniak_1 napisał(a):

                > Widać, że wiesz lepiej ode mnie.
                > Szklana kula swoje robi...

                - nie, nie szklana kula, ŻYCIE, gdyby swego czasu moja przyjaciółka w podobne gó... nie wdepnęła, nie pisałabym z taką pewnością. A tak piszę wprost: idziesz w gó....
              • 05.11.12, 18:44
                > Szklana kula swoje robi...

                Tu akurat szklana kula niepotrzebna. Lecisz, jak ćma do ognia. Skoro to tylko cztery miesiące i nic poważnego jeszcze, to dlaczego nie odejdziesz? Przecież sama masz wątpliwości. Potem już będzie Ci tylko trudniej.
                --
                pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
                a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
            • 11.12.12, 12:32
        • 04.11.12, 21:01
          no nie wiem...nie mialam osobiscie takie sytuacji smile ale z tego co dziewczyna pisze to jej na tym "cpunie" zalezy smile wiec chyba moze jakis maly wywiad "na miescie" zrobic....
          Nie znam "cpunów" ale moze troche przesadzacie, za duzo filmów akcji ? smile....
          ciezko komus radzic tak jak w przyp watków typu "zdradzil mnie maz ...co mam zrobic"...
          • 04.11.12, 21:05
            Nie, to nie filmy akcji, to pamięć o latach 90-tych kiedy narkotyki zebrały na blokowiskach straszne żniwo, a część osób niegdyś znanych (z podstawówki) nie żyje.
            • 04.11.12, 21:20
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie, to nie filmy akcji, to pamięć o latach 90-tych kiedy narkotyki zebrały na
              > blokowiskach straszne żniwo, a część osób niegdyś znanych (z podstawówki) nie ż
              > yje.

              to prawdasad
              Rok to za mało.
              Nie pakuj sie w cos co nie rokuje.
              Zycie to nie SIMSY-nie masz więcej szans.
              Przemysl plusy i minusy.
              Sam fakt,że napisałas ten post,świadczy o tym,że nie jestes w 100% pewna czy robisz dobrze.
              I racja.
              Jestes na najlepszej drodze aby spie...c sobie życieuncertain



              --
              Historia małej Emmy Marii
              • 04.11.12, 22:13
                Poprosiłaś o radę-przytłaczajaca ilość odpowiadających w watku twierdzi na podstawie swoich różnych doświadczeń i obserwacji zycia i znajomych, ze pakujesz się w g...i to Ci mówia-przecież chciałaś? A Ty od razu odbijasz piłke, że zasadniczo to sie dobrze układa, że niby jestes taka ogarnieta i w razie czego zwiejesz..gucio prawda z takim podejściem zanim się zorientujesz będziesz tkwiła w związku gdzie będziesz sie opiekowac, wspierać a tak naprawdę bedziesz ponosić konsekwencje trybu zycia partnera. I nie jest prawdą jakoby zbyt duża ilość obejrzanych filmów wpływała na nasz osąd-po prostu rok to jest nic, kropla w morzu i nie ma żadnej pewnosci jak sie sytuacja rozwinie a niestety zwykle różowo nie jest. Ja bym się w coś takiego nie wpakowała zwłaszcza na poczatku związku kiedy jeszcze mogę zapanować nad uczuciami ale ja mam czterdziechę na karku i z racji zawodu widziałam setki uzależnionych i ich rodzin..
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/1kk0trd871avfvye.png
                • 04.11.12, 22:38
                  ale ona jest na etapie zauroczenia, wczesnego zakochania, ergo: nie widzi wad, no istny chodzacy ideal.
                  Z czasem przejrzy na oczy. Byle szybko i byle bez wiekszych strat psychofizycznych (plus ewentualnie finansowych).
      • 05.11.12, 09:58
        Bo miałam niejednokrotnie kontakt prywatnie i zawodowo z narkomanami.
    • 04.11.12, 22:08
      Rok czasu przy wychodzeniu z uzaleznienia od silnych stymulantow (amfa, koks) to bardzo krotko.
      Zreszta, abstynencja to dopiero poczatek drogi, ktora moze byc umajona takimi atrakcjami, jak silne hustawki nastroju, dysforia, zaburzenia erekcji, dlugofalowe konsekwencje finansowe (o tym juz dziewczyny napisaly), wysokie ryzyko powtorki z rozrywki. Wszytko to bedzie rzutowac na relacje, ktora bardziej bedzie przypominac piknik pod wiszaca skala (Urwie sie? Nie urwie? Urwie?), niz normalny zwiazek.

      Wielu terapetow od uzaleznien nie bez przyczyny odradza swiezynkom-abstynentom pakowanie sie w zwiazki, poki sie nieco nie wyterapiuja i nie ogarna bajzlu w swojej glowie i zyciu.

      Ryzykownie chcesz pograc.
      --
      "Chciałabym, żebyś wyizolował mnie z klubu do siebie pod fajnym pretekstem, przez co w łóżku nie poczuję się jak dziwka i wszystko będzie usprawiedliwione sytuacja, która wymknęła się spod kontroli…" by PUA
    • 04.11.12, 22:25
      Nie skresla sie ludzi na podstawie ich przeszlosci,kazdy zasluguje na druga szanse i nie mozna z gory zakladac,ze jak wyszedl z nalogu to do niego wroci,to jest twoj facet i to ty powinnas wiedziec czy chcesz z nim byc nawet z ryzykiem ewentualnego nawrotu choroby,a nie znajomi oni niech zajma sie swoim zyciem i zachowaja dla siebie dobre rady,sluchajac ich i biorac do siebie ich wydumane oceny o nim mozesz sobie odebrac szanse na super zwiazek.
      Ludzie po odwykach bardzo czesto zmieniaja sie na lepsze szczegolnie tacy,ktorzy przez nalog siegneli dna,dzieki leczeniu sa juz innymi ludzmi,inaczej patrzacymi na swiat i ludzi.
      • 04.11.12, 22:29
        EEee słyszałaś o czymś takim jak ocena ryzyka?
        • 04.11.12, 22:34
          Ryzyko jest zawsze,moze byc tak,ze wyjdziesz za maz a za tydzien u faceta wykryja raka nie do leczenia i w ciagu kilku miesiecy zostaniesz sama,idac takim tokiem myslenia,aby uniknac ryzyka rozczarowan nie nalezy sie wiazac a ludzi z przeszloscia unikac jak ognia.
          • 04.11.12, 22:41
            Jolu, może idź paznokcie malować, a nie gadać o farmazonach, że "każdemu nalezy się szansa"- dziewczyna i tak w to wejdzie, bo włączył się jej syndrom "a ja go uratuję"- swoje od życia dostanie.
            Nie porównuj wykrycia raka do wejścia w związek z ćpunem, który 2 razy już zarzucił leczenie, ma długi i "czysty" jest zaledwie od roku- ryzyko byłoby nawet po kilku latach, ale mniejsze niż teraz.
            • 04.11.12, 22:48
              Szkoda prądu, Jola wprawdzie jest kreacją netową ale panna autorka wątku może być realna, bo syndrom pielęgniarki i ratowniczki jest typowy dla tego kręgu kulturowego.uncertain
              Dziewczyna i tak sobie strzeli w kolano, bo jest w takiej fazie kiedy wie lepiej.
              • 04.11.12, 23:06
                triss_merigold6 napisała:

                > Szkoda prądu, Jola wprawdzie jest kreacją netową ale panna autorka wątku może b
                > yć realna, bo syndrom pielęgniarki i ratowniczki jest typowy dla tego kręgu kul
                > turowego.uncertain
                > Dziewczyna i tak sobie strzeli w kolano, bo jest w takiej fazie kiedy wie le
                > piej
                .

                Kreacja netowa,to tak jak nie ma tej idealnej zony z bloga?haha,jak ktos nie ma pogladow triss,nie postepuje jak ona to nie istnieje bardzo ciekawe.
            • 04.11.12, 22:49
              Sa ludzie,ktorzy wyszli nalogow ,a sam fakt nazywania tego chlopaka cpunem,swiadczy o twojej kulturze tak samo zreszta jak ten tekst o paznokciach.
              • 05.11.12, 08:12
                Jolu, czy wiesz ile procent wychodzi z tego gówna, po podjęciu terapii i szczerej chęci zmiany? Jak już poczytasz, to wypowiedz się jeszcze raz. Ile osób po kilku latach trzeźwości/ czystości znów nawala i dalej robi swoje? życie z osobą uzleżnioną to życie na jednej wielkiej bombie, osoba bliska nigdy nie zazna 100% spokoju. To śmiertelna przewlekłą, nieuleczalna choroba, wiesz o tym?
                --
                angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
      • 05.11.12, 09:50
        Tak samo nie kazdy strzal w glowe bywa smiertelny. Nie mozna tak po prostu skreslic strzelania sobie w glowe.
      • 05.11.12, 18:03
        Nie skresla sie ludzi na podstawie ich przeszlosci

        Nie wchodzenie w związek męsko-damski nie oznacza skreślania.

        A o przeszłości to będzie można mówić, jak osobnik będzie pięć-sześć lat po zakończeniu terapii, po przepracowaniu regularnie kilku lat w stałym miejscu pracy, poukładany finansowo i emocjonalnie.
    • 04.11.12, 22:55
      Mam kilka znajomych, które sá w zwiázkach z bylymi narkomanami. Kazda z nich ma inne problemy, ale jedno dzielá- méczyzni, chociaz wrazliwi i inteligentni, sa emocjonalnie i zyciowo dosc niestabilni(choc swoje zony/dziewczyny bardzo kochaja), czesto zmieniaja prace itd. itp. Jeden z panow dopiero po trafieniu do paki sie obudzil na dobre, ale jego dziewczyna musiala sobie wtedy sama radzic jako samotna matka. Inny byl zakazony wir. zak. watroby typu c. Jeszcze inny duzo jezdzil, zanim znalazl swoje miejsce. Kazdy z nich byl w wiezieniu lub w areszcie. Generalnie na koniec wszyscy wyszli na prosta, ale wymagalo to pracy, cierpliwosci i czasu. Czasem nawet 10 lat i wiecej. No i wszyscy sa teraz wierzacymi, gorliwymi chrzescijanami nalezacymi do niewielkich wspolnot. Co niewatpliwie pomaga im wytrwac bez narkotykow.
      Widzac przezycia kolezanek sama nie pchalabym sie w taki zwiazek.
      • 05.11.12, 05:38
        Po pierwsze powtórzę to, co napisałam wyżej - nie planuję ślubu, nie planuję dzieci, nie planuję zamieszkania razem - do tego mi daleko i tego jeszcze przez b. długi czas nawet pod uwagę nie wezmę.
        Nasze spotkania to zupełnie inna bajka i kategoria, która z ww rzeczami nie ma nic wspólnego.
        Po drugie - nigdzie nie napisałam, że na pewno się z nim zwiążę na stałe. Nie mam tez chyba nigdzie zapisane, że dopadnie mnie współuzależnienia, co niektórzy sugerują. Sam fakt, że tutaj napisałam świadczy o tym, że się waham. Wiem, jaką ma przeszłość, wiem, że rok to mało, wiem że zaległości finansowe ma duże - i to są same minusy. Tak, tak, ja wiem, wczoraj pisałam tak, jakbym już była ślepo zapatrzona, ale pisanie to jedno (mimo że rzeczywiście zależy mi na nim), a obawy to drugie (a ja też jak najbardziej mam).
        Po trzecie jestem kamienicznikiem - chociaż nienawidzę tego słowa, to tak jest, więc kłopotów finansowych się nie obawiam.
        Więc NIE JESTEM slepo zauroczona, zapatrzona, zakochana, nie jestem nawet pewna, czy faktycznie dosłownie zaangażuje się w związek z nim. Zadałam pytanie, co wy o tym związku sądzicie, a nie, czy uważacie, że dopadnie mnie współuzależnienia, i jakie będę miała ew. kłopoty.
        Ja wiem, z góry ocenia się najłatwiej, i wszystko jest realne, ale ja mam swój rozum, i rozważam wszystkie za i przeciw tego związku.
        • 05.11.12, 06:06
          Sadze,ze warto sprobowac i dac chlopakowi szanse,nic nie ryzykujesz juz ci na nim zalezy,wiec...
          A jak cos zawsze mozesz odejsc.
          • 05.11.12, 08:34
            To co ryzykuje, to strate czasu, ktory moglaby poswiecic na relacje z kims bez takiej przeszłosci.
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
          • 05.11.12, 18:59
            > Sadze,ze warto sprobowac i dac chlopakowi szanse,nic nie ryzykujesz

            Co ty pie...sz? Bo już tego inaczej nazwać nie można.
            --
            dziecko to nie chwilowa zachcianka- dziecko to czlowiek, zobowiazanie na dziesiątaki lat-jak mozesz?
            to tak jakby odwrocic sytuacje- ty nie chcesz a maz przegryza gumki...co czujesz? /by mearuless/
        • 05.11.12, 18:13
          Zadałam pytanie, co
          > wy o tym związku sądzicie, a nie, czy uważacie, że dopadnie mnie współuzależnie
          > nia, i jakie będę miała ew. kłopoty.


          Sądzimy, że dopadnie cię współuzależnienie i będziesz miała kłopoty.

          Teraz doczytałam, że jesteś kamienicznikiem. I zastanawiam się, czy ten twój Romeo nie traktuje cię nie jako partnerkę, lecz wspracie i źródło utrzymania w okresie, gdy nie stanął jeszcze na nogi. Gadki o tym, że "chce" pracować są warte tyle, ile każde inne gadki - czyli na chwilę obecną nic, null, zero. Facet, który ma potężne kłopoty finansowe i życiowe, i na tym etapie wiąże się z kobietą wyposażoną w majątek i zapędy ratownicze, jest absolutnie niewiarygodny.
      • 11.12.12, 03:28
        yuka12 napisała:

        > Mam kilka znajomych, które sá w zwiázkach z bylymi narkomanami. Kazda z nich ma
        > inne problemy, ale jedno dzielá- méczyzni, chociaz wrazliwi i inteligentni, sa
        > emocjonalnie i zyciowo dosc niestabilni(choc swoje zony/dziewczyny bardzo koch
        > aja), czesto zmieniaja prace itd. itp. Jeden z panow dopiero po trafieniu do pa
        > ki sie obudzil na dobre, ale jego dziewczyna musiala sobie wtedy sama radzic ja
        > ko samotna matka. Inny byl zakazony wir. zak. watroby typu c. J

        Ja tez miałam wzw c i co, nigdy nie ćpalam, nigdy nie palilam a pije okazjonalnie.
        Wiec to nie ma nic do rzeczy.

        eszcze inny duzo
        > jezdzil, zanim znalazl swoje miejsce. Kazdy z nich byl w wiezieniu lub w aresz
        > cie. Generalnie na koniec wszyscy wyszli na prosta, ale wymagalo to pracy, cier
        > pliwosci i czasu. Czasem nawet 10 lat i wiecej. No i wszyscy sa teraz wierzacym
        > i, gorliwymi chrzescijanami nalezacymi do niewielkich wspolnot. Co niewatpliwie
        > pomaga im wytrwac bez narkotykow.
        > Widzac przezycia kolezanek sama nie pchalabym sie w taki zwiazek.

        Kuzynka jest z facetem z 10 lat, który pól sięgnął dna, długo nie chciał sie z nikim związać , musiała go do siebie" przekonać" i żyją .
        Rozkręcil firmę. I żyją.
        Myśle ze jeśli sie tylko spotykacie to luzna znajomość na tyle zeby poczekać.
        Nawet rok dwa zobaczyć jak sobie radzi.
        Tez zależy ile masz lat , i czy masz czas na czekanie.
        Tylko niestety do końca życia zostaje niepewność.

        --
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
    • 05.11.12, 08:08
      Ja bym uważnie czytała, co pisze Triss, bo w zasadzie opisuje siebie i swoje życie, możemy tylko podejrzewać, co było w jej poprzednich związkach, które się rozpadły, teraz jest z osobą uzależnioną. I zastanów się mocno nad tym, co napisała- co jest z Tobą nie tak, że szukasz towarzystwa osób niezdrowych emocjonalnie, chorych, uzależnionych, czy to skrzywiony celownik (rodzina dysfunkcyjna) czy może chęć bycia pociągniętą w te ich problemy. Życie z osobą uzależnioną to jeden wielki ciąg nieszczęść, nawet życie z trzeźwym alkoholikiem i z czystym narkomanem NIE JEST NORMALNE I NIE JEST ŁATWE, substancje chemiczne odcisnęły piętno w mózgu, w emocjach, w postrzeganiu świata, jeśli ktoś pił/ćpał x lat, to zanim jego umysł, emocje wrócą do stany sprzed (choć moim zdaniem o stanie sprzed nie ma mowy) musi minąć o wiele więcej lat...
      Czy masz jakieś nienaprawione sprawy z dzieciństwa? Jeśli w Twoim domu rodzinnym był np alkohol to możesz zapisać się na terapię DDA, poszukać grupy wsparcia i wzmocnić się, spojrzeć realnie na ten związek i podjąć właściwą decyzję.
      --
      angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
      • 05.11.12, 08:30
        Przeczytaj moją poprzednią odpowiedź raz jeszcze. Ja się naprawdę waham, czy się w to angażować, czy dać sobie spokój, ewentualnie za długi czas coś spróbiwac. Myślisz, że niby dlaczego nie planuje nawet mieszkania razem? Ano właśnie dlatego, że chce uniknąć ew. problemów.Ktoś może twierdzić, ze pisze tak specjalnie, ale wiem, co pisze. nie wybielam tego faceta.
        Co do mojej rodziny -alkoholików/narkomanów nie było w niej. Znaczy był jeden, ale to b. daleki wujek (alkoholik), z kórym w zasadzie miałam kontakt raz na kilka lat, więc nawet go nie licze.,
        • 05.11.12, 08:41
          no to skoro się wahasz... to chyba jest odpowiedź, czyż nie? Uczucia, emocje, namiętność, chemia, to jedno, ale Twoje wahanie to jak dla mnie głos rozsądku. życie masz jedno. Niezależnie od tego, czy będziecie razem mieszkać czy mieć dzieci czy nie- dziewczyno zwichrujesz sobie psychikę i uzależnisz się od niego. Tak to działa. Tzn Ty jesteś przekonana, że Ciebie to nie dotyczy, że się nie współuzależnisz. I już zaprzeczasz, wypierasz. To ostatni dzwonek.
          Ułóż sobie życie z kimś, z kim będziesz czuła się na tyle bezpiecznie, że z nim zamieszkasz, założysz rodzinę, bez obaw o wspólnotę majątkową weźmiesz ślub... To jest moja rada, z którą zrobisz co chcesz. Powodzenia!
          --
          angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
          • 05.11.12, 09:19
            Waham się, i mam powód do tego wahania. Ale tutaj już przez co poniektórych uznana została za naiwną, która na pewno się w to wpakuje. Czyli ocenianie z góry.
            • 05.11.12, 09:27
              Widzisz, bo normalny człowiek się nie waha. Normalny człowiek słysząc długi i kilka odwyków ucieka z krzykiem zamiast rozważać bliższą znajomość.
            • 05.11.12, 09:30
              To też dlatego pisze, że coraz bardziej się waham, i unikam angażowania się w to.
            • 05.11.12, 19:24
              Bo to co piszesz brzmi naiwnie. Chcesz się zaangażować, ale tylko troszeczkę, tak bez mieszkania razem, bez ślubu i dzieci. Ani się spostrzeżesz a wpadniesz po uszy w g... . Poza tym nie ma w 100% pewnej antykoncepcji, więc jeśli któreś z Was nie jest bezpłodne lub wysterylizowane to zawsze jest szansa, że ciąża się pojawi. Co wtedy zrobisz? Ustawisz się w kolejce po alimenty zaraz za dłużnikami i dilerami narkotyków?
    • 05.11.12, 08:32
      wiążąc się z aosobą uzależnioną / niezależnie od czego/ niestety kładziesz sobie na barki ciężar, który będzie ciążył do końca zycia. rok, dwa, dziesięc - to bez znaczenia. można zacząc pić po 25 latach całkowitej abstynencji. można zacząć brać po 30 latach niebrania / znam takie przypadki - współpracuję z terapeutami uzależnień bardzo blisko/.

      to zawsze jest i będzie huśtawka, strach i niepokój. sama musisz zdecydować, czy będziesz w stanie to wytrzymać czy nie.

      jeśli masz jakiekolwiek wątpliwosci, zakończ związek teraz, zanim się mocniej zaangażujecie oboje - mniej zranisz siebie i faceta.
      • 05.11.12, 09:02
        wydaję się, że autorka o niczym nie zdecyduje zanim nie spróbuje. Ok, to niech spróbuje, niech poczuje co to znaczy i dopiero jak się przekona będzie mogła sobie powiedzieć - a faktycznie, to nie dla mnie albo : jakoś daję radę, ciągniemy to dalej.
        Może poczekamy co napisze za rok?..



        --
        Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro
        • 05.11.12, 09:12
          Źle Ci się wydaje. Serio, serio.
          • 05.11.12, 09:15
            a Tobie się dobrze wydaje, ale tylko wydaje, pewność to będziesz miała za rok, startuj, ja jestem ciekawa jak to się rozwinie tongue_out
            --
            Życie nie jest ani gorsze ani lepsze od naszych marzeń. Jest po prostu inne.
            • 05.11.12, 09:16
              Z nikim nigdzie nie startuje. Rozumiesz? Jeżeli nie, to koniec tematu.
          • 05.11.12, 09:22

            Zaczęło się nawet spokojnie ale każdy kolejny post to narastająca agresja w wypowiedziach, całkowcie bezsensowna- nie zauważacie? Przypomina mi to rosę i jej wątki a to "serio, serio" to jkaby czysta rosawink

            • 05.11.12, 09:26
              To, co Ty nazywasz ,,agresją'' jest dla mnie uzasadnione - bo jak mi ktoś wmawia coś, co nie jest zgodne z prawdą, to jak reagować? Tym bardziej, że pisanie spokojnie nic nie daje - nie każdy potrafi czytać, jak się spokojnie pisze.
            • 05.11.12, 09:27
              Nie mam zwyczaju zmieniać nicka. Mam jeden i tylko jeden. Następnym razem przestań wszystkich mierzyć swoją miarką. Serio, serio suspicious
              --
              Moja babcia jest zagorzałą katoliczką. I ja po babci też jestem za gorzałą.
              anielska.blog.pl/
            • 05.11.12, 10:51
              Mnie przypomina inną ematkę, notorycznie wracającą do tematu narkomanii u młodych ludzi. A to synek, a to chłopak, a to coś w ten deseń.
              Jak tam jej było? grudniowa&klony?

              --
              - Wiesz, mamo, jesteś najlepszą rzeczą, jaka spotkała mnie w życiu.
    • 05.11.12, 08:56
      Obejrzyj sobie "Requiem dla snu", najlepiej z panem misiem. I nie wp......aj się w g...o.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/cd/qh/tylq/lE3Xi7UxIJCeOaampX.jpg
      • 05.11.12, 10:00
        >>I nie wp......aj się w g...o.
        Amen
        --
        "Najsłabsze ogniwo"
        - Jakie zwierze widnieje na kostiumie Batmana?
        - Jamnik.
    • 05.11.12, 09:57
      Alkoholik pozostanie alkoholikiem,narkoman narkomanem,obojetnie czy minie rok czy 10,uzaleznienie pozostaje.Wcale nie jest latwo sie uzaleznic,osoba musi byc podatna,a jak jest podatna to niestety trzeba wkalkulowac ryzyko,ze wroci do nalogu lub znajdzie sobie inny. Najgorsze jest to,ze bedac z taka osoba mozna sobie wypracowac wspoluzaleznienie,a to jest rownia pochyla w dol.Z tego co piszesz wyciagam wniosek,ze latwo mozesz w ten krag wejsc.Oczywiscie sa to moje subiektywne odczucia,ale czytajac twoje wpisy odnosze takie wrazenie.Nie uwazam,ze trzeba alkoholika czy narkomana spisywac na straty,ale przydaje sie zdrowy egoizm i wprawne ocenienie wlasnych mozliwosci,by byc z osoba uzalezniona trzeba miec charakter,silna wole,to nie jest “robota“dla matek teres,bo wiecej z tego szkody niz pozytku bedzie.W efekcie,nie,nie zwiazalabym sie bedac na twoim miejscu,na swoim miejscu tez nie,choc daleko mi do samarytanki,zwyczajnie nie czuje sie na silach.


      --
      “Gdyby kazdy mial swoja wiare/religie i siedzial z tym w domu dużo mniej byłby wojen i konfliktów“ by ona3010
    • 05.11.12, 19:01
      Leczacym sie alkoholikom/narkomanom i innym nalogowcom z reguly przykazuje sie na terapii, zeby przez rok od jej ukonczenia z nikim sie nie wiazali, zeby a) ograniczyc ryzyko zamiany jednego uzaleznienia na drugie b) uporzadkowac emocje c) nie szukac podporek d) sa w zasadzie na reboundzie i zagluszane narkotykami/alkoholem emocje dopiero teraz wychodza na powierzchnie, wiec nie ma co sobie dokladac.
      Nie wiem, od kiedy sie z nim spotykasz, ale IMO przede wszystkim dla niego jest jeszcze za wczesniej na zwiazek. Niech sie chlopak pozbiera, popracuje, upora ze soba, a potem pakuje w relacje. Z nowa trzezwoscia, praca, stawianiem czola konsekwencjom nalogu (dlugi) ma juz i tak duzo na glowie, jak jeszcze dojda mu emocjonalne jazdy randkowe, to moze nie dac rady.
      --

      Sprawdz, co slychac w Narnii
    • 05.11.12, 19:33
      >Ogólnie radzi sobie po tym wszystkim.

      To, czy sobie radzi, czy nie, będzie można stwierdzić za parę lat.
      Dałabym sobie spokój - ale ja nie mam tendencji do matkowania facetom i pakowania się w cudze kłopoty.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
    • 05.11.12, 20:15
      Optymizmem nie powieje, takie związki kończą się w 90 % źle. Moja przyjaciółka wyszła za byłego ćpunka. Co prawda już nie ćpa, nawet na początku fajnie im się układało-do czasu. Koleś zaczął chlać, pracy żadnej się nie ima, wyniósł z domu na sprzedaż wszystko-nawet ich ślubne obrączki. Nie mają nawet Tv, mają za to 7 letnią córkę, która chciałaby od czasu do czasu oglądnąć bajki. Przyjaciółka zarabia 1200 zł i utrzymuje ich 3. Od czasu do czasu jej starzy sypną groszem na wieczne oddanie. On chleje, zagadką jest za co???!!! Odeszła od niego na 2 miesiące, wróciła do rodziców, było jej dobrze, dziecko stało się spokojniejsze, za Chiny nie chciało wracać do tatusia. Ale tatuś alkoholik tak przekabacił mamusię, że znowu z nim mieszka i utrzymuje alkoholika nieroba. Ponoć od czasu do czasu też coś zarzuci na nos.
      • 05.11.12, 21:34
        Też znam byłego ćpuna, który przerzucił się na chlanie. Do tego bzyka hurtowo co popadnie. Kobieta która zrobiła sobie z nim dziecko jest w czarnej dupie.
    • 11.12.12, 01:20
      hej, jestem w podobnej sytuacji. 44696255 - moje gg. Pisz jeśli bedziesz chciała pogadać smile
    • 11.12.12, 09:19
      nie pakuj się w to. Mam ojca alkoholika i wiem jak wygląda życie z chorym człowiekiem. Jeśli nie jesteś zaangażowana znaczy się ,że Twój instynkt samozachowawczy jest silniejszy od Twojej lekkomyślności. Posłuchaj instynktu.
      • 11.12.12, 12:01
        JA znam 2 bylych cpunow wyszli z tego ulozyli sobie rodziny,,,,ja bym w zyciu sie nie wpakowala w taki zwiazek,a jak bys chcisla mu pomoc,bo pisalas wczesniej ze chcesz mu pomoc,tj branie sobie wrzoda na tylek,potem sie zaangazujesz iopiero problem,a jak on pracuje i dostaje wyplate splaca z niej dlugi i jeszcze mieszkanie wynajmuje,to ile jemu z tego zostaje,nie chcialabym faceta po odwyku i z kupa dlugow,sory,on sam musi sobie pomoc tak jak pisza poprzedniczki
        • 11.12.12, 12:41
          Bałabym się i nie ryzykowała. Unikała kontaktu, bałabym że się więcje zaangażuję, że będzie z czasem jeszcze trudniej zrezygnować niż teraz po 4 m-cach.

          Pomyśl gdyby twoje posty napisała twoja córka co byś jej doradziła?

          Choć wiem, że zakazany owoc smakuje najlepiej i im więcej odradza tym bardziej jesteś przekonana że ty wyjątkowo skończysz z happyendem.
          Ale life is brutal.
          --
          I'm a supergirl
          I'm sewing seeds, burning trees
    • 11.12.12, 13:14
      wiem że ktoś już to pisał ale jeszcze raz i ja napiszę.
      Testy na hiv, wzw i inne ewentualne choroby jakie może mieć narkoman.
      Moim zdaniem mimo wszystkich Twoich zapewnień włączył Ci się tryb "pomogę mu" i pewnie w to wdepniesz bo "nie mogę mu tego zrobić i go zostawić"
      Chociaż choroby jakiejś okropnej nie złap... sad

      PS: nie mam szklanej kuli i ty nie zdajesz sobie chyba sprawy jak inni odbierają to co piszesz. Nie masz się co złościć, tak to wygląda, ludzie piszą Ci konkretnie i szczerze a ty się zapierasz i budujesz mało prawdopodobną wersję że się nie będziesz angażować, że będziesz ostrożna...Nie wiem ile masz lat ale brzmi to wszystko bardzo naiwnie. Jak się zdecydujesz z tym facetem być to się zaangażujesz i powoli być może wtopisz w bagno. To za wcześnie dla niego. Po prostu. Chyba że jesteś jakimś robotem posiadającym przycisk pauzy który sobie potrafisz włączyć w każdej chwili i w każdej sytuacji - i potrafisz być z kimś bez uczuć, emocji i "na zimno" Dla mnie to mało prawdopodobne i troszkę sama siebie oszukujesz. Sprawdź chociaż czy nie jest na coś chory...
    • 11.12.12, 16:16
      Pamietam w liceum pogadankę pana, który prowadzi ośrodek dla narkomanów. opowiadał, jak w nałog wpadają i ile trzeba czasu i siły, aby z niego wyjść. Co do zwiazków z byłymi narkomanami miał jedną radę: w ogóle nie zaczynać. Jeśli widzisz, ze twój partner bierze/zaczyna brac/brał- opuscic jak najszybciej.
    • 11.12.12, 20:23
      Gdyby facet był przynajmniej 10lat po odwyku, odbudował swoje zycie, to mogłabys się zastanawiać. Na razie jest na etapie próby poukładania sobie zycia na nowo, a czy mu to wyjdzie, to się okaże za jakis czas. Jak masz chęc, by Twoje zycie kręciło się wokół gościa tylko i wyłącznie, nie masz potrzeb, oczekiwań, marzeń wobec faceta, to sie pakuj w to.
      Ale jesli wiesz, że masz w/w to pamietaj, że motyle szybko z brzucha ulatują, a potem zostaje rzeczywistość i może się okazac, że ona na twoje zyczenie stała się bardzo szara i problematyczna, pelna lęku. Z takich nałogów wychodzi się samemu/z pomoca specjalistów/, tak jak samemu w nie pcha, więc nie wierz naiwnie, ze komus pomożesz tylko i wyłącznie swoja osobą, wsparciem, czy nawet uczuciem. Poczytaj fachową wiedze na ten temat, pogadaj z osobami prowadzącymi terapie, bo z tego co tu /trochę wybiórczo/ poczytałam, to widac, ze juz postanowiłaś pakowac się w problem.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.