Dodaj do ulubionych

mój mąż nie chce gotować...

12.11.12, 22:16
problem może głupi, ale mam już dość! mój mąż wogóle nie chce gotować... oboje pracujemy i dzielmy się obowiązkami, ale w tej jednej kwestii on uznaje totalny patriarchat. to ja muszę ciągle wymyślać obiady i je przygotowywać-często na zapas. mam juz dość ciągłego ślęczenia w kuchni, ale do niego nic nie trafia. on nie lubi i nie umie, więc nie będzie. jeśli już musi coś zrobić, to kupuje pizze albo inny fast food. oczywiście na codzień chce jadać kuchnie domową...żeby było śmieszniej...jest kucharzem. fakt- gotuje kuchnię orientalną, nie polską. ale w domu gotować nie chce wcale! i co ja mam z nim zrobić? macie jakieś pomysły, jak go nakłonić do współpracy?
Obserwuj wątek
    • wuika Re: mój mąż nie chce gotować... 12.11.12, 22:19
      Proste: co drugi dzień nie gotować. I nie jeść pizzy czy zakupionego fast-fooda. Poprosić o obiad i już.
      --
      Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
      • yoko0202 dokładnie 13.11.12, 11:24
        nie widzę w tym nic złego, to ogromna pomoc i ułatwienie życia
        moja Mama świetnie gotuje, i bardzo to lubi, jej punkt honoru to wykarmić najlepiej pół osiedla, więc raz na tydzień podrzucam większe ilości różnych surowców obiadowych a potem odbieram gotowe.


        --
        - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
        - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
        - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
      • lucadimontezemolo Re: mój mąż nie chce gotować... 12.11.12, 22:40
        "nie lubi i nie umie" i "żeby było śmieszniej...jest kucharzem fakt- gotuje kuchnię orientalną"

        współczuję jego klientom, lubić nie musi , ale że nie umie też?? może niech przynosi żarcie z pracy (przez kolegów kucharzy gotowane, tych co umieją).
        --
        Chcecie chronić życie płodów, natomiast za nic macie życie kobiet-Joanna Senyszyn.
    • burina Re: mój mąż nie chce gotować... 12.11.12, 22:36
      To, że kucharzowi nie chce się gotować w domu, to jestem sobie w stanie jeszcze wyobrazić. Ale kucharza, który woli zamówić fastfood (i go zjada!) niż coś samodzielnie nawet naprędce upichcić, to bym jednak nie potrafiła nazywać kucharzem...
      Spróbuj się dowiedzieć, jaka jest przyczyna tej niechęci, dopiero wtedy będzie można przedsięwziąć odpowiednie kroki.
    • borys314 Re: 12.11.12, 22:37
      Rozwaliło mnie, że Twój mąż jest kucharzem. big_grin

      A nie może przynosić Wam jedzenia z pracy?

      --
      The smallest moments...
      • patysia001 Re: 12.11.12, 23:11
        ja to nazywam ironią losu! co do twojej rady- chciałbyś mieć sushi na obiad trzy razy w tygodniu? bo ja nie, zwłaszcza, że dzieci nawet tego nie tkną!
        • rosapulchra-0 Re: 12.11.12, 23:52
          A twój mąż nie może wam obiadów z pracy przynosić?
          --
          Alkohol zabija powoli, ale ja się nie spieszę.
          anielska.blog.pl/
          • jola-kotka Re: 12.11.12, 23:55
            rosapulchra-0 napisała:

            > A twój mąż nie może wam obiadów z pracy przynosić?

            Nie bo ona sushi nie bedzie jadla trzy razy w tygodniu,ja jem czasami codziennie i zyje,a sushi jest zdrowe i tez nie pasuje.
          • lucadimontezemolo Re: 13.11.12, 00:19
            rosapulchra-0 napisała:

            > A twój mąż nie może wam obiadów z pracy przynosić?
            no nie może bo gotować nie umie, chyba że kolegów poprosi żeby coś ugotowali.

            --
            Chcecie chronić życie płodów, natomiast za nic macie życie kobiet-Joanna Senyszyn.
    • drinkit Re: mój mąż nie chce gotować... 12.11.12, 22:47
      Wersja skutkująca fochem: rób lekko i pod siebie, jecie to co kuchnia wyda. Nie chce mu się robić, to niech nie stawia wymagań. Możesz też w ogóle nie robić dla niego, tylko dla siebie, tak jak chcesz. Jego kupnych fastfoodów nie tykaj.

      Wersja spokojniejsza: zrób deal - Ty gotujesz, on robi zakupy/sprząta. Coś za cos.

      Ostateczna zgoda na sytuację (Ty gotujesz, bo jemu się nie chce) jest absolutnie niewychowawcza.
      • mallard Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 12:39
        deelandra napisał(a):

        > a ja nie chcę wiercić dziur w ścianach nośnych, nie umiem i nie lubię

        Bo może masz kiepską wiertarkę?
        Młotowiertarka Makita jest podobno świetna!

        O taka:

        www.narzedzia.pl/mlotowiertarka-hr2470,115.html
        winkwinkwink


        --
        Naucz się śmiać z samego siebie.
        Będziesz miał ubaw na całe życie...
      • aga_sama Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 00:07
        No to zrzuć na niego inne obowiązki i już. Prosto i dosadnie: nie gotujesz, jest do obrobienia pranie, prasowanie, mycie kibli, odkurzanie, ogarnianie po gotowaniu. Co wybierasz?
        Ja nie wynoszę śmieci, nienawidzę tego. Mój mąż nienawidzi składać ubrań. Jakoś się bezkrwawo podzieliliśmy.

        Mój znajomy kucharz też jada fastfood jak mu się nie chce gotować.
        • chipsi Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 10:08
          O to to. Mój małżonek także oświadczył mi że gotować nie będzie NIGDY. Z tym że on nie bardzo potrafi. Najpierw była awantura a potem powiedziałam ok, ja nie zamierzam zmywać naczyń. Ja gotuję -ty myjesz i sprzątasz kuchnię. Tez mam swoje schizy - nigdy nie tankowałam, dzwonić też on musi wszędzie. On nie szyje i prania nie robi. Jakoś się dzielimy i każdy zadowolony.
          --
          >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
    • aagata4 Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 00:11
      Żona szewca bez butów chodzi. Jak mąż studiował informatykę, to prawie codziennie jak chcialam usiąść do komputera co cos nie działało. Teraz już na szczęście nie ma czasu na komputery. Jak pracowałam w księgowości to dostawalam białej gorączki jak musiałam znaleźć lub poukładac jakieś papiery w domu. Zajmował sie tym mąż. Dopiero zabrałam się za segregowanie i opisywanie segregatorów jak już przestałam się zajmować księgowością zawodowo. Tak więc rozumiem Twojego mężą. Swoją drogą to orientalne obiady są przepyszne, może mógłby przynieść z pracy taki obiad ... Raczej trzeba być wyrozumiałym w małżeństwie, tym bardziej, że chodzi tylko o obiady. Rozumiem, że mąż zajmuje się innymi rzeczami. Ja bym odpuściła. Skoro mają być domowe to wystarczy sztuka mięsa i warzywa na patelnie, sól pieprz i ziele oraz listek laurowy i to mozna jeśc przez kilka dni.

      Pozdrawiam

      Agata
      --
      www.sobienie-jeziory.cba.pl
      www.poronienie.pl
    • madzioreck Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 00:36
      patysia001 napisał(a):

      > problem może głupi, ale mam już dość! mój mąż wogóle nie chce gotować... oboje
      > pracujemy i dzielmy się obowiązkami, ale w tej jednej kwestii on uznaje totalny
      > patriarchat.

      Za to niektóre kobiety za "dzielenie się obowiązkami" uważają tylko i wyłącznie dzielenie wszystkiego dokładnie na pół...

      to ja muszę ciągle wymyślać obiady

      Nic nie musisz, co Ci zrobi, jak nie wymyślisz i nie ugotujesz?

      fakt- gotuje kuchnię orientalną, nie polską.
      > ale w domu gotować nie chce wcale!

      No ja osobiście też nie rzuca się po pracy do robienia tego, co robię w pracy... może kucharze też tak mają...?

      macie jakieś pomys
      > ły, jak go nakłonić do współpracy?

      A musisz nakłaniać? Po co? Dlaczego nie możecie się jakoś inaczej podzielić domową robotą? Ty robisz zawsze dokładnie tyle samo i to samo, co mąż? Nie ma rzeczy, którymi Ty się nie zajmujesz, a on tak?
    • malazabka.de Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 08:59
      skoro jest kucharzem to pojechalabym po ambicji, ze taki z niego kucharz jak z koziej d..y traba, skoro gotowac nie umie...

      ze nie chcesz jadac sushi rozumiem, tez bym tego nie tknela tongue_out

      nagotowalabym jakich czarnych polewek (w sensie okropnie doprawionych-przeprawionych potraw) i kazala mu jesc, moze tak sie szybciej przelamie ;-P
    • joxanna Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 09:24
      A ja go trochę rozumiem... życie w związku nie polega na tym, że dwie osoby robią wszystko po równo, np jedno wymienia lewe koło samochodu, a drugie - prawe. Chodzi o równe zaangażowanie, podział zajęć jest już mniej istotny. Np. ja mogę dużo robić przy dzieciach, ale nie znoszę ich kąpać i czytac wieczorem. Dlatego mąż bierze to na siebie. On z kolei nie przepada za planowaniem jedzenia - ja też mam lepsze zajęcia, ale jest to dla mnie mniej uciążliwe niż dla niego (i niż wieczorne pakowanie dzieci do łóżek).

      Rozumiem, że twój mąż ma taką awersję do gotowania, jak ja do kąpania dziecismile

      Nie mam dobrej rady - jak nie chcesz gotować, to po prostu zamów z restauracji, wyjdźcie gdzieś, jedzcie codziennie makaron z pesto, czy coś, co Ty lubisz jeść i gotować, on się dostosuje. (sushi możemy od was odbierać codziennie, i my i dzieci będziemy zachwycenismile)
      • drinkit Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 15:18
        ... życie w związku nie polega na tym, że dwie osoby rob
        > ią wszystko po równo, np jedno wymienia lewe koło samochodu, a drugie - prawe.
        > Chodzi o równe zaangażowanie, podział zajęć jest już mniej istotny.

        Tak, tylko zwykle dziwnym trafem wychodzi na niekorzyść kobiet.
    • agni71 Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 10:29
      patysia001 napisał(a):

      > problem może głupi, ale mam już dość! mój mąż wogóle nie chce gotować... oboje
      > pracujemy i dzielmy się obowiązkami, ale w tej jednej kwestii on uznaje totalny
      > patriarchat. to ja muszę ciągle wymyślać obiady i je przygotowywać-często na z
      > apas. mam juz dość ciągłego ślęczenia w kuchni, ale do niego nic nie trafia. on
      > nie lubi i nie umie, więc nie będzie.

      Po przeczytaniu tego miałam napisać, ze pewnie sa tez rzeczy, których ty nie umiesz zrobic w domu i nie chcesz sie nauczyć, więc mu odpuść, ale ... przeczytałam to:

      żeby
      > było śmieszniej...jest kucharzem. fakt- gotuje kuchnię orientalną, nie polską.
      > ale w domu gotować nie chce wcale!

      i przyznaje, że zbaraniałam. Wierzę, ze kucharzowi moze sie niechceć gotowac równiez w domu, ale co za problem przynieśc obiad z pracy?

      A póżniej przypomniałam sobie odcinek programu kulinarnego Gesslerowej z Lublina, gdzie "kucharze" przyznali się, że są po ... technikum samochodowym. Może twój mąz to tez taki kucharz po samochodówce?

      A co mogę ci poradzić? Ja nalegałabym na obiady z męża pracy (o ile jest tam jakis prawdziwy kucharz, co gotowac potrafi). Jesli obiady z restauracji męża sa niejadalne, to przejęłabym gotowanie, cedując na męża inne obowiązki domowe, od czasu do czasu - jakby nas było stać, wychodzilibyśmy do restauracji, czasem kupiłabym gotowca, np. pierogi z dobrej garmażerki czy jakis inny take-away.
      • agstp Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 11:18
        A jak wygląda podział pozostałych obowiązków? bo wiesz, nie zawsze po partnersku musi oznaczać - totalnie po równo... Ja też gotuję codziennnie, mierzi mnie to już, czasem narzekam przy mężu, no ale za to on zajmuje się tym, czego ja z kolei nie znoszę - zakupy, płacenie rachunków, drobne prace remontowe, itp.
    • yoko0202 niesamowite 13.11.12, 11:36
      życiową ambicją niektórych kobiet jest wymuszenie posłuszeństwa absolutnego mężczyzny w kwestii równego podziału obowiązków, no bo mamy równouprawnienie.
      jeszcze najlepiej tabelkę w excelu zrobić, i tam notować co kto wykonała a co nie, a za niewykonanie oczywiście jakaś kara.
      bez jaj, życie jest za krótkie na takie duperele.
      ja np. absolutnie nie cierpię prasować i tego nie robię, i robić nie będę; ubranie kupuję takie, które prasowania nie wymagają, i jestem mistrzem rozwieszania prania (po odpowiednio nieinwazyjnym wirowaniu), żeby wszystko było równiutkie i niepogniecione; gdyby ktoś zaczął na mnie wymuszać np. regularne prasowanie męskich koszul, to bym go zabiła śmiechem.
      W takich sytuacjach trzeba coś pokombinować, zamiast myśleć jednokierunkowo jak koń.
      U mnie wchodziłoby w grę np. ewentualnie pomoc w postaci pani do sprzątania, której dokładamy prasowanie, u siebie musicie również coś wymyślić.
      Nie jestem w stanie ogarnąć sensu zmuszania dorosłej osoby do czegoś tam, bo MY sobie wymyślimy, że właśnie to ma robić.

      --
      - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
      - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
      - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
    • baszysta Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 12:00
      >ja to nazywam ironią losu! co do twojej rady- chciałbyś mieć sushi na obiad trzy razy w tygodniu? bo ja nie, zwłaszcza, że dzieci nawet tego nie tkną!

      BABONIE! KUCHNIA ORIENTALNA TO NIE TYLKO SUSHI

      to tylko sushi w robocie twoj maz robi? poza tym warto przyuczyc dzieci i siebie do jedzenia roznych rzeczy a jak nie to masz bar mleczny na miescie gupi babonie ktorej tak zle i tak nie dobrze
    • julita165 Re: mój mąż nie chce gotować... 13.11.12, 15:49
      Po prostu powiedz że Ty też nie masz ochoty na codzienne gotowanie. Ja nie lubię i nie umiem gotować i tego w zasadzie nie robię. Mąż też nie ma na to ochoty więc w tygodniu jemy co popadnie albo na mieście, w weekend zwykle załapiemy się na 1 obiad u mamy i coś na wynos i luzik. Oboje świetnie tą sytuację akceptujemy, mąż od początku - jeszcze w czasach narzeczeńskich nie mógł mieć żadnych złudzeń co do moich możliwości i umiejętności kulinarych, ja też nie wyszłam za mąż po to żeby mi mąż gotował. W końcu człowiek je po to być żyć a nie żyje po to żeby jeść.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka