gdy pan nie chce się wyprowadzić Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wiecie może, co robi się w takiej sytuacji?

    Nie mamy ślubu, pan nie jest zameldowany, nie było tez oczywiście żadnej umowy - mieszka u mnie od dwóch lat jako tzw. konkubent i ojciec naszego dziecka. Mieszkanie jest moje.
    Mam już dość, po raz enty wyszedł wczoraj "na godzinkę do Zbyszka" i nie wrócił na noc, nie pojawił się zanim nie wyszłam do pracy. Taka sytuacja zdarza się kilka razy w tygodniu. Generalnie więcej go w domu nie ma niż jest, nie daje pieniędzy na dom, czasem tylko coś kupi dziecku. Nie pomaga mi nijak, nie ma mowy zeby poszedł z córeczką nas pacer, posprzątał mieszkanie, uszczelnił okna na zimę, cokolwiek naprawił (chociaż potrafi). Mieszkam w ruderze, wszystko się sypie, a nie mam pieniędzy, żeby zapłacić fachowcom. Mam już dosyć tej sytuacji, niedługo oszaleję. Już dwa razy dostał termin wyprowadzki, ale kompletnie to zignorował. Ja też nie naciskałam, bo miałam nadzieję że coś się zmieni. Ale to co on robi jest dla mnie upokarzające: lata gdzieś po nocach, jestem przekonana, że kogoś ma, choć zaprzecza jak tylko może. A przy tym mieszka u mnie, ma własny pokój (ze mną spać nie może, bo, cytat: "chce mi się rzygać na myśl, że mam się obok ciebie położyć"), ma za darmo wodę, prąd, gaz, internet, telewizję, w lodówce też zawsze coś jest. Obowiązków nie ma żadnych - jak ma czas i ochotę, to zawiezie córkę do żłobka, ale tylko kiedy chce. A ja zawsze muszę: przed pracą ją zawieźć z wywieszonym językiem, po pracy lecieć z wywieszonym językiem żeby ją odebrać. NIe mogę sobie tak jak on gospodarować swoim czasem. Powiedział mi keidyś, że jeśli chcę, żeby zajął się dzieckiem raz na jakiś czas, to mam go uprzedzić parę dni wczesniej. A i tak jeszcze nigdy nic z tego nie wyszło, zawsze w ostatniej chwili się okazywało, że on musi załątwić koniecznie jakąś ważną sprawę w urzędzie (wszystkie jego "urzędy" są dziwnym trafem czynne w późnych godzinach wieczornych, a "załatwianie sprawy" zajmuje mu całą noc).

    Chcę ostatecznie go wyrzucić, tylko nie wiem: co mogę zrobić w sytuacji, kiedy on znów mnie oleje? Mogę postraszyć policją? Czy policja do takeigo przypadku przyjedzie? Czy mogą wyrzucić go siłą?
    • Zmień zamki.
    • Przecieram oczy ze zdumienia !!!!
      Co on jeszcze robi w Twoim domu??
      Kobieto !! - POBUDKA !!
      Dobrze, że uświadomiłas sobie, że masz garba, pasożyta i ludzi odpad atomowy na karku, który żeruje na Tobie i dziecku. To juz jakiś mały sukces. A teraz reszta - prosta sprawa, bo nie macie ślubu, a mieszkanie jest Twoje.
      Otóż - wymieniasz zamki, a rzeczy tego osobnika pakujesz w kartony i dostarczasz do jego rodziny na przykład (odbiór za pokwitowaniem, można w obecności policji, żeby ci nie powiedział, że mu coś ukradłaś). Po tej akcji nie daj się nabrać na to, że on się namyślił i że się zmieni i inne pie...ty. Nie wierz w to!!! Dodzieła. Dziecko zabezpiecz na czas "akcji", bo cholera wie, co to za facet i jak zereaguje. Jak masz jakiegoś dobrego, zaufanego kumpla, to poproś o wsparcie.
      • > Otóż - wymieniasz zamki, a rzeczy tego osobnika pakujesz w kartony i dostarczas
        > z do jego rodziny na przykład (odbiór za pokwitowaniem, można w obecności polic
        > ji,

        Jak się załatwia obecność policji w trakcie przekazywania kartonów rodzinie? Idziesz na komendę i prosisz pierwszego zaczepionego na schodach policjanta, żeby z Tobą wyskoczył na minutkę? smile I on idzie? smile
    • Najprostszym rozwiązaniem jest wezwanie policji-ten pan nie jest właścicielem nieruchomości, nie jest zameldowany, wzywasz policję bo pan nie chce opuścić twojego mieszkania. Po interwencji policji wymień zamki w drzwiach, jego klamoty zapakuj w kartony i kurierem wyśli do jego rodziny albo wystaw przed drzwi.
      Wyślij mu pismo listem poleconym z wezwaniem do zapłaty za czynsz plus opłaty za dwa lata.

      Nie jesteś asertywna i raczej stanowcza też nie.

      Pierzesz mu gacie?
      • Moja siostra swojego byłego męża nieroba ( też nie był zameldowany ) wyprowadziła w asyście policji. Jak się rzucał, to miły pan policjant poinformował go, że jeszcze dostanie mandat za mieszkanie bez meldunku.
        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/352e846261.png
        • Czyli jak się chce to możnasmile

          hiacynta333 napisała:

          > Moja siostra swojego byłego męża nieroba ( też nie był zameldowany ) wyprowadzi
          > ła w asyście policji. Jak się rzucał, to miły pan policjant poinformował go, że
          > jeszcze dostanie mandat za mieszkanie bez meldunku.
          • Dokładnie tak jak dziewczyny piszą.Daj godzinę na spakowanie swoich rzeczy, jeśli w tym czasie się nie wyniesie wezwij policję, oni jak najbardziej dadzą do zrozumienia panu, że nie może przebywać w lokalu bez zgody jego właściciela no i bez meldunku oczywiście.Druga opcja; wymień zamki jak pana nie będzie w domu, a rzeczy wystaw przed drzwi (dlaczego masz się jeszcze narażać na koszty kuriera/dowozu itp).Dość, że przez tyle czasu utrzymywałaś darmozjada i pasożyta dla, którego jak widać jesteś jedynie źródłem utrzymania, jest z tobą wyłącznie z wygody.
            Nie zastanawiaj się tylko działaj szybko.
            I oczywiście jak najszybciej złóż do sądu pozew o alimenty na córeczkę.Powinnaś już dawno to zrobić.To jego zasr..y obowiązek łożyć na dziecko,czy mu się to podoba czy nie.
            • > a rzeczy wystaw przed drzwi (dlaczego masz się jeszcze narażać na koszty kurier
              > a/dowozu itp).

              dla własnego bezpieczeństwa - jak ktoś te rzeczy ukradnie to facet bedzie ją ciągał po sądach i oskarżał.
              • dziennik-niecodziennik napisała:

                > dla własnego bezpieczeństwa - jak ktoś te rzeczy ukradnie to facet bedzie ją ci
                > ągał po sądach i oskarżał.

                jeżeli jest choć trochę ogarnięty w tych tematach, to może i się wyniesie, ale będzie ją ciągał po sądach o przywrócenie posiadania.
                ochrona posiadania nawet bez tytułu prawnego to jest kuriozum polskiego prawa, z tym że nie do końca, bo gdyby sytuacja była odwrotna - tj. mieszkanie było pana, i pan by stwierdził że on już autorki wątku nie lubi i ma się wynosić razem z dzieckiem, to w tym momencie ona jest chroniona, bo on ją mógłby wyłącznie eksmitować sądownie. Tak jak ona jego w tej sytuacji, niestety.

                --
                - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
                - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
                - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
                • Czyli nie moze ona pana, tak jak radza ematki, po prostu wystawic
                  za drzwi i zmienic zamki, tylko musi to zrobic na drodze sądowej,
                  nawet jesli pan nie ma meldunku i zadnych praw do mieszkania ?
                  • wyguglujcie sobie coś typu: eksmisja/wyrzucenie niezameldowanego lokatora.

                    pan nie ma praw do tego mieszkania na takiej zasadzie, że może je sprzedać, wynająć czy cokolwiek - natomiast on tam zamieszkuje (dzisiaj fakt zamieszkiwania tu czy tam ustala się na podstawie zeznań mieszkającego i/lub świadków) i to od dawna - nie przyjechał na weekend czy na tydzień, tylko siedzi tam od 3 lat.
                    meldunek nie ma kompletnie nic do rzeczy - zameldowanie to jest czynność techniczno administracyjna, związana raczej z ewidencją ludności, meldunek nie przydziela nikomu żadnych praw do dysponowania mieszkaniem (w sensie sprzedaży, wynajęcia komuś tego mieszkania - takie prawa ma tylko właściciel, i żadne inne osoby zameldowane w mieszkaniu)

                    to jest temat rzeka, zasady meldunku się zmieniły, i zasady dotyczące osób mieszkających jako lokatorzy się zmieniły. (było o tym dość głośno kilka lat temu)

                    dzisiaj setki tysięcy ludzi mieszka w mieszkaniach, w których nie są zameldowani, i naprawdę nie można ich z dnia na dzień wywalić na zbity pysk, bo mogą wnieść do sądu o przywrócenie posiadania (tu: możliwość zamieszkiwania).

                    ja wiem, że to brzmi idiotycznie, i mnóstwo osób sobie z tego nie zdaje sprawy, więc teoretycznie w większości przypadków powinno na takiego delikwenta podziałać oświadczenie, że ma się wynieść, zmiana zamków, + pomoc rosłych kolegów, natomiast jeżeli ten śliski typ ma jakąś orientację w tych przepisach czy zwróci się do prawnika, to ta dziewczyna może mieć kłopoty jeżeli postąpi w taki sposób.


                    --
                    - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
                    - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
                    - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
                    • Dzięki, Yoko. Właśnie o to mi chodziło - czy nie ma jakiegoś kruczka i czy on nie roześmieje mi się w twarz, kiedy postraszę go policją. A podejrzewam, że mógł się już rozeznać w tym temacie, bo trochę za pewnie się czuje.
                      Jeśli nie poskutkuje wymiana zamków i spakowanie rzeczy, to, jak czytałam we wcześniejszym Twoim poście, będę musiała wystąpić do sądu o eksmisję, a wcześniej dać mu odpowiednio długi termin na wyprowadzkę... Na samą myśl o tym robi mi się niedobrze.
      • > Nie jesteś asertywna i raczej stanowcza też nie.

        Nie da się ukryć - walczę z tym, ale nie jestem.

        > Pierzesz mu gacie?

        Tak, prałam.
        Tzn. wrzucałam je do pralki, ale to i tak nie lada wyzwanie, bo potrafi nie zmieniać ich przez parę dni (przepraszam co wrażliwsze osoby). Tak czy owak, więcej tego robić zamierzam.
    • Ja bym uważała. Jeżeli Pan jest bezczelny, a wygląda, że jest, to jeszcze może sprawę do sądu wnieść o przywrócenie posiadania.
      Rozegraj to. Poopowiadaj przez 2 - 3 tygodnie wszystkim dookoła jak to się cieszysz, że w jakieś tam dacie się wyprowadza, ale że bezczelny jest i każe sobie jeszcze pomóc rzeczy poprzewozić. Jemu samemu też powiedz o takim terminie wyprowadzki.
      Złóż wnioski do Sądu o kontakty z dzieckiem i alimenty - dwie osobne sprawy, dwa różne wnioski.
      Jak nadejdzie ten dzień, kiedy niby ma się wyprowadzić, to zabierz mu klucze jakoś. Po pretekstem, że zapomniałaś swoich lub coś takiego lub niech myśli, że po prostu gdzieś zapodział. Rzeczy wywieź do rodziny lub znajomego albo jak masz taką możliwość to wpakuj mu do bagażnika jakoś wcześniej (np. jak śpi jeszcze rano).
      I potem po prostu go nie wpuść. Resztę rzeczy wyrzuć czy wyślij mu pocztą, ale w żadnym wypadku nie mniej jego rzeczy u siebie.
      A potem jak przyjdzie z Policją, to krótka piłka, tak Pan tu mieszkał, jakiś czas temu zdecydował się wyprowadzić, wyprowadził się dobrowolnie, klucze oddał, rzeczy zabrał i ciebie nie interesuje, że zmienił zdanie. Ty nie zmieniłaś.
      Zamki nie tyle zmieniaj co dodaj nowy. Gdyby Policja pytała, to powiedz, że owszem jest taki zamek do którego kluczy nie macie, bo go nie używacie, jest od dawna. Pokaż, że w swoim komplecie kluczy też nie masz klucza do tego zamka.
      Policji pozwól rozejrzeć się po mieszkaniu jak będą chcieli i zaaranżuj je tak, by ten pokój, który obecnie zajmuje, wyglądał jak twój buduar. Nie ma być po nim śladu.
      Jak Policja sporządzi notatkę to napisze, że facet nie ma kluczy, zamki nie zmienione, brak śladów zamieszkania, itp. Gdyby Pan był bezczelny i poszedł do sądu, to Policja sama zezna, że wyglądało jakby rzeczywiście sam się wyprowadził.
    • Jeszcze się z nim męczysz ?
      Ty nie strasz pana. Ty zadzwoń po policję i powiedz, że pan który nie jest zameldowany, nie ma praw do lokalu odmawia jego opuszczenia.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • Męczę się, bo jeszcze do wczoraj miałam jakąś głupią nadzieję. On na początku był zupełnie inny, może nie był chodzącym ideałem, ale się starał. Teraz twierdzi, że zachowuje się w ten sposób, bo to ja zaczęłam go źle traktować.Faktycznie może się trochę zmieniłam, kiedy przez x miesięcy nie znajdował pracy - a jak znajdował, to od razu ją tracił albo rzucał, bo mu coś nie odpowiadało. Do tego doszły inne problemy (brałam pigułki antykoncepcyjne, a u mnie oznacza to, że libido nawet nie spada do zera, ale staje się ujemne).
        Teraz, kiedy próbuję mu coś tłumaczyć, słyszę zawsze tylko jedno: "sama jesteś sobie winna", "sama sobie na to zapracowałaś". NIe wiem, może, cholera, faktycznie powinnam cały czas sie nad nim rozczulać, pomimo tego że facet nie miał pracy i żył na mój koszt? Ale nie tak miało być. Gdyby jeszcze siedział cały ten czas w domu z córką, ale nie: do żłobka i tak chodziła, choć w niepełnym wymiarze. Rzekomo miał to być czas poświęcony na "szukanie pracy", w rzeczywistości przeznaczał go w większości na obijanie się przed telewizorem i komputerem, podczas kiedy ja zasuwałam w pracy.
    • i od razu proponuję skonsultować się z prawnikiem
      nasze przepisy dotyczące ochrony lokatorów to jest jeden wielki bubel, jest to rozstrząsane od lat i nic się nie zmienia.
      to, że pan nie jest zameldowany nie ma większego znaczenia - zameldowanie nie powoduje przyznania komukolwiek praw do lokalu, jest to czynność techniczna, i brak zameldowania również nie oznacza, że można takiego kogoś po prostu wykopać za drzwi bo praw żadnych nie ma, to tak nie działa.
      pan nie przyszedł do Ciebie w gości, tylko jego pobyt ma znamiona zamieszkania - ma tam z pewnością mnóstwo rzeczy, sąsiedzi go widują, generalnie jest to oczywiste, że "on tam mieszka" - niestety, w takiej sytuacji, nawet jeżeli wezwiesz policję, to patrol przyjedzie, wejdzie do mieszkania, zobaczy szafę pełną rzeczy, płyn po goleniu i szczoteczkę w łazience, i odjedzie - bo policja nie eksmituje ludzi. Od eksmisji jest komornik. A żeby komornik eksmitował, to trzeba sprawę najpierw zgłosić do sądu.
      wiem, że to idiotyczne, ale tak to niestety wygląda.
      to co możesz zrobić od razu, to wysłać panu listem poleconym, za potwierdzeniem odbioru (tak tak na ten wasz wspólny adres) żądanie opuszczenia mieszkania w ciągu, dajmy na to, jednego miesiąca, i dodatkowo żądanie pokrywania kosztów przebywania w mieszkaniu w wysokości X zł (część czynszu i innych rachunków) od momentu otrzymania pisma do momentu wyprowadzki.
      następnie, w skrócie wygląda to tak, że po upływie miesiąca zgłaszasz się do sądu - i jest sprawa o eksmisję
      dodatkowo proponuję od razu już teraz złożyć do sądu rodzinnego wniosek o alimenty i ustalenie zasad opieki nad dzieckiem (tj. dziecko oczywiście zostaje z Tobą, chodzi o godziny wizyt itp.)
      to jedyna sensowna droga, bo jeżeli po prostu go wyrzucisz siłą, jeszcze nie daj boże z pomocą jakichś kolegów, wystawisz mu rzeczy w kartonach na klatkę itp - to możesz mieć kłopoty.

      dowiedz się o namiary na fundację praw kobiet itp. - tam są darmowe porady prawne.

      --
      - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
      - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
      - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
      • yoko0202 napisała:
        > to co możesz zrobić od razu, to wysłać panu listem poleconym, za potwierdzeniem odbioru (tak tak na ten wasz wspólny adres) żądanie opuszczenia mieszkania w ciągu, dajmy na to, jednego miesiąca, i dodatkowo żądanie pokrywania kosztów przebywania w mieszkaniu w wysokości X zł (część czynszu i innych rachunków) od momentu otrzymania pisma do momentu wyprowadzki. >

        W żadnym wypadku. To strzał w kolano. Po pierwsze, to przyznanie, że on tam mieszka i ma jakieś prawa do mieszkania, po drugie jak pójdzie do sądu o eksmisję, to posiedzi w sądzie ponad rok, a kolejny będzie czekała na komornika.

        Konsultacja z prawnikiem jest wskazana, ale on w zasadzie może powiedzieć właśnie coś takiego. Proszę wysłać pisma, złożyć pozew - i zapłacić mi za to 2000 tysiące. Bo im nie wolno doradzać w ramach porady prawnej rzeczy nie do końca zgodnych z prawem.

        To trzeba rozegrać tak by w razie czego Pan poza swoim słowem nie miał żadnego dowodu na to, że nie wyprowadził się dobrowolnie. Zeznania sąsiadów, że mieszkał. Dlatego właśnie pisałam, że należy jakiś miesiąc wcześniej, wszem i wobec rozgłaszać, że się wyprowadza.

        Zmiana zamków to dobra rada, jak można potem liczyć na pomoc kilku grubszych panów, którzy w razie czego takiemu pokażą, żeby nie podskakiwał. W innym wypadku wezwie Policję, powie, że w środku są jego rzeczy, a ona mu ukradła coś, zniszczyła i co ona powie. Że to jej mieszkanie. To nie tak działa.

        A jak zastosuje się do mojego planu lub podobnego, to grzecznie Policji odpowiada, że nie ma jego rzeczy, jak najbardziej mogą sobie to sprawdzić, że sam zabrał, dobrowolnie się wyprowadził. Nawet jak Policja ją przejrzy, to z chęcią w takiej sytuacji pouczy pana, że składanie fałszywych zawiadomień o przestępstwie jest karalne i skoro się rozmyślił co do wyprowadzki, to niech rozmawia ze swoją partnerką czy pozwoli mu wrócić, a nie Policję angażuje. Gdyby nawet poszedł do sądu, to sąd bardzo chętnie uzna, że nie ma dowodów na to, że pozbawiono go posiadania lokalu.
        • ja się z Tobą generalnie zgadzam, tyle że po prostu może być różnie, i napisałam swój post mając w pamięci niedawną sytuację znajomej osoby - podobny układ, ona kazała mu się wyprowadzać, awanturka, graty na klatkę, facet zadzwonił po interwencję (!!!), skandaliczne rzeczy się tam działy, w końcu facet wniósł sprawę do sądu, bez problemów nakłonił do krzywoprzysięstwa kilku swoich kolegów, którzy opowiadali tam niesamowite historie, jak to on ją kochał nad życie, dla niej wyprowadził się z rodzinnego miasta i zostawił tam całą swoją rodzinę w tym chorą matkę, w prezencie dla niej wielkie remonty planował i nawet teoretycznie z kolegami po marketach jeździł płytki wybierać, ona niedobra, zołza, do domu go wpuszczać nie chciała, zwodziła, zdradzała itp, on teraz bezdomny biedny żuczek, ale i tak chce się żenić bo dobre serce chłopak ma - no mówię Ci cyrk, z dziewczyny zrobili puszczającą się na lewo i prawo materialistkę i alkoholiczkę (żeby nie było, dziewczynę znam i złego słowa o niej powiedzieć nie można).
          w końcu dobrze się dla niej skończyło, ale jak się trafi na takiego drania, to sprawa może nie być wcale oczywista.

          --
          - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
          - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
          - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
          • Rany, przerażasz mnie.

            To może być ten sam typ człowieka sad Kolegów, którym się na mnie wyżala, też mu nie brakuje. Planowanie remontów też się zgadza i nawet szumnie zapowiadana pomoc jednego z tychże kolegów przy wykończeniu pokoju dla dziecka...

            I nietrudno będzie mu zrobić ze mnie może nie materialistkę i alkoholiczkę (chociaż materialistkę czemu nie, w końcu ciągle dopominam się o pieniądze...), ale na pewno wariatkę - jestem już w kiepskim stanie psychicznym, nerwy mi puszczają, a poza tym on wie, że moja matka chorowała psychicznie, poza tym że była alkoholiczką.
            • nie ma co przewidywać od razu najgorszych scenariuszy.
              przede wszystkim, jako priorytet, złóż pozew o alimenty - w przypadku dalszych problemów z wyprowadzką będzie to miało znaczenie przy ewentualnej sprawie o eksmisję, bo stanowi potwierdzenie, że nie było między Wami sielanki (co on mógłby twierdzić), skoro złożyłaś pozew o alimenty.
              kolejna rzecz, panu chyba jest dobrze, bo jest mu wygodnie - robi co chce, wychodzi gdzie chce, za nic nie płaci, nikt się nie czepia. Należy zburzyć mu ten komfort, choćby takim pozwem, może wtedy zacznie się zastanawiać, że tu już tak dobrze nie będzie i może czas się wynieść.

              i podtrzymuję propozycję konsultacji z prawnikiem - ja prawnikiem nie jestem, jedynie studiowałam prawo, a przepisy zmieniają się dynamicznie, więc mogą być aktualnie jakieś np. ostatnie orzeczenia w takich sprawach, którymi można się posiłkować i sprawa może będzie prostsza. Znajoma uzyskała darmową i bardzo fachową poradę z jakiejś fundacji praw kobiet - wygugluj sobie coś takiego, i po prostu umów się na spotkanie, nic Cię to nie kosztuje, ewentualnie może udzielają porad przez telefon, online itp. W takiej sprawie prawnik musi być od razu, być może panu też mina zrzednie jak się przypadkowo dowie, że masz adwokata smile

              nie jesteś bezbronna, bez ochrony, i masz swoje prawa.

              --
              - Synu, wyjedźmy gdzieś razem, będzie jak za starych dobrych czasów, pamiętasz nasz kemping?
              - Tato, to nie był kemping, zgubiliśmy się w lesie i szukali nas 2 dni...
              - No w lesie, w lesie, mówię że kemping.
    • przed drzwi.

      Drzwi zamykasz i nie otwierasz.

      Co za problem?

      Facet nie ma żadnych praw do mieszkania, więcej: powinien US zapłacić podatek za to, że u ciebie - osoby nie spokrewnionej, nie spowinowaconej - mieszka sobie za darmo.

      Podatek w wysokości 19% od ceny rynkowej najmu pokoju w takim miejscu, gdyby musiał za najem płacić. Jest to jego dochodem w naturze (nie w pieniądzu), więc od tego zapłacić podatek powinien.
    • złóż wniosek o zabezpieczenie alimentów na czas sprawy i sam wniosek o alimenty
      spakuj pana
      zmień zamki
      po powrocie - dobrze aby z tobą był wtedy jakiś znajomy, sąsiad, kuzyn - oddaj rzeczy panu i do widzenia
    • omg cóż za sytuacja
      jak następnym razem pan wyjdzie na godzinkę do Zbyszka to wzywasz ślusarza, on wymienia zamki, Ty pakujesz rzeczy pana w kartony. wychodząc do pracy zamykasz mieszkanie na nowe klucze, a rzeczy pana odtransportowujesz do jego rodziny bądz rzeczonego Zbyszka. tylko pakuj porządnie, zeby nie miał po co chciec wrócić.
      i do widzenia.
    • A czy ten pan stosuje przemoc wobec ciebie lub dziecka?
      --
      Penis w erekcji nie ma sumienia.
      anielska.blog.pl/
      • > A czy ten pan stosuje przemoc wobec ciebie lub dziecka?

        Przemoc słowną. Słyszałam już teksty: "spier***aj", "zamknij, k***a, mordę", "spier***aj do łazienki albo cię tam wepchnę" i tym podobne.

        Córce potrafi zrobić kanapki (ochrzaniwszy mnie przedtem, że ja źle to robię), a kiedy nie chce jeść - mówi do niej np. "jedz, k***a, tą pier***oną szynkę".

        Była też groźba złamania mi palca i dwa razy mnie popychał.

        Z drugiej strony jestem prawie pewna, że dziecka by nigdy nie skrzywdził - ale też kiedy byłam w ciąży, byłam na 100% pewna, że nie wyjedzie do mnie z tekstem typu "zamknij się", nie wspominając już o gorszych. Więc stosunek do dziecka też może się jeszcze zmienić.

        • Łoo kochana,
          to maszeruj do osrodka pomocy społ.czy osrodka wsparcia rodziny
          i zakladaj panu Niebieską Kartę, zasluzyl sobie az nadto.
          A popychanie to jest przemoc fiz.i gdy tylko dotknie Cie paluszkiem
          masz prawo zadzwonic po policje i na miejscu tez poprosic o zalozenie NK.
          Z taką kartoteką łatwiej bedzie walczyc Ci o usuniecie pana z mieszkania poza tym
    • pakuje sie rzeczy , wystawia przed dom i zmienia zamki


      --
      Samoloty wtedy nie rozpylają, dlatego mamy w PL lato. Potem zaczynają rozpylać, to coś zasłania słońce, rośliny zamierają, robi się zimno- i mamy zimę. To jest rządzenie pogodą.
      by memphis90
    • Facet jakiś głupi, skoro tak fika bez żadnego zabezpieczenia mieszkaniowego.
      Zrób tak jak radzą dziewczyny (zmień zamki, spakuj, jak będzie furczał to wzywasz policję, mówisz że konkubent się awanturuje, bez meldunku, etc.) i NAPISZ JAK SIĘ SKOŃCZYŁO.
      • drinkit napisała:

        > mówisz że konkubent się awanturuje

        A w żadnym wypadku, jaki konkubent???

        "Ten facet" się awanturuje, konkubinat zdaje się dawno się skończył.
      • Pan dobrowolnie się nie wyniesie, zresztą głupi by był gdyby to zrobił ( tak, tak) bo pomyślcie ma za darmo: samodzielny pokój wraz z mediami ( prąd, woda itp...) jak mniemam dostęp do TV także.
        Żarcie w lodówce jest a brudy uprane, obowiązków zero- no żyć nie umierać i ja też bym tak chciałabig_grin
        Seks odpada bo mu niedobrze, tak więc za bardzo się nie namęczy- wystarczy laska na boku...

        Masz dwa wyjścia :
        1. Jeśli masz brata, kuzyna , ojca no krótko mówiąc jakąś męską siłę to w obecności tej osoby spakuj ( lepiej sama bo szybciej pójdzie) walizki pasożyta i wystaw je wraz z właścicielem za drzwi, zamki zmień chyba że uda Ci się klucze odebrać.
        Jeśli jednak pan jest sprytny to może mieć dorobione wiec może warto zainwestować w nowe zamki a przynajmniej jeden...
        2. Jeśli męskiej podpory brak to spakuj walizki pasożyta pod jego nieobecność, wystaw je za drzwi i koniecznie zmień zamki. Do pana napisz SMS aby go poinformować gdzie są jego nagarze gdyż nie bierzesz odpowiedzialności co się z nimi stanie jak postoją dłużej na schodach. Podczas pakowania mniej świadka- może być koleżanka- tak na wszelki wypadeksmile
        Powodzenia i silniej woli życzę a jak pozbędziesz się pasożyta to zaoszczędzisz kasę na fachowca od napraw.
    • No nie wierzę.
      Czy próbowałaś kiedyś akcji p.t. jednego popołudnia pakujesz jego rzeczy, wystawisz na klatkę, zmieniasz zamki- koniec tematu? Tak bym dokładnie zrobiła. Biorąc pod uwagę, ze znika łącznie z nocami, to sprawę masz ułatwioną. Siła sensu stricte wtedy niepotrzebna. Co by mi zrobił, przyszedł z policją? HA, HA, HA, pokaż kolego prawo do przebywania w lokalu. Gdybym go zastała kiedykolwiek pod drzwiami- zamiast sięgnąć po klucze sięgnęłabym po telefon i wykręciła 997. Z opisu jest jasne, ze jak go wywalisz, to może wreszcie zrobisz jakieś oszczędności z opłat i jedzenia i sobie przeznaczysz na jakiś mały remont albo na co chcesz.
      Aż mi się wierzyć nie chce.

      --
      Wszak Jezus powiedział "Pilnujcie, żeby nikt, kto nie jest zaaprobowanym 'wierzącym' w moje umowne urodziny nie śmiał sobie życzeń złożyć ani pierogów z kapustą zjeść"- by burina
      • Z tego co pisze autorka jasno wynika, że pan prawie nie przebywa w domu, nie wraca na noce itd więc właściwie tam nie mieszka, a jak nie mieszka to trzeba go spakować i niech idzie w ch..erę.
        Meldunek być może gdzieś ma, tu pomieszkuje od dwóch lat, a wcześniej chyba nie mieszkał na dworcu.Opłat za mieszkanie też nie uiszcza żadnych.
        Ja bym zastosowała jednak radykalne kroki, jest spore prawdopodobieństwo, że pan nie jest aż tak dogłębnie zapoznany z przepisami skoro tyle ematek nie wiedziało o tym wink.
        Jak się okaże, że pan jednak przepisy zna wtedy trzeba będzie podjąć kroki prawne mające na celu eksmisję.Pan właściwie tam nie przebywa do tego za nic nie płaci więc nie będzie problemu z wywaleniem go.
        Masz może kogoś bliskiego;przyjaciółkę, kogoś z rodziny kto często u ciebie bywa lub mógłby bywać i zaświadczyć w razie potrzeby, że pana w zasadzie nigdy nie ma?
        Swoją drogą podziwiam cię za cierpliwość, ja bym już dawno dziada pogoniła nie zważając na "przepisy", ale ja choleryczka jestem smile.
        • > Meldunek być może gdzieś ma, tu pomieszkuje od dwóch lat, a wcześniej chyba nie
          > mieszkał na dworcu.Opłat za mieszkanie też nie uiszcza żadnych.

          Meldunek ma w innym mieście u swojej matki - ją traktował tak jak teraz mnie. Czyli jej nienawdził, była potworem, najchętniej by ją zabił itd, ale to mu nie przeszkadzało żyć na jej koszt na bezrobociu, podczas kiedy ona zasuwała w fabryce na trzy zmiany. Nawiasem mówiąc, jego ojciec to też niezłe ziółko.


          > Ja bym zastosowała jednak radykalne kroki, jest spore prawdopodobieństwo, że pa
          > n nie jest aż tak dogłębnie zapoznany z przepisami skoro tyle ematek nie wiedzi
          > ało o tym wink.

          Tego nie byłabym taka pewna - przechwalał się, że kiedy jego najlepszy kolega się rozwodził, to on napisał mu pozew rozwodowy i takie sprawy ma obcykane...

          > Masz może kogoś bliskiego;przyjaciółkę, kogoś z rodziny kto często u ciebie byw
          > a lub mógłby bywać i zaświadczyć w razie potrzeby, że pana w zasadzie nigdy nie
          > ma?

          Tak, mój ojciec i brat mogą potwierdzić, ale im można by zarzucić stronniczość, więc nie wiem, czy ich świadectwo wystarczy.

          > Swoją drogą podziwiam cię za cierpliwość, ja bym już dawno dziada pogoniła nie
          > zważając na "przepisy", ale ja choleryczka jestem smile.

          Wiesz, ja jestem głupia, ale to się bierze stąd, że całe życie byłam praktycznie sama, nie licząc jakiegoś dziwnego pseudozwiązku bez przyszłości. Boje się samotności, chociaż wiem, że będzie lepsza niż to piekło, w którym teraz tkwię.
          Szkoda mi też córki, sama wychowałąm się bez ojca (tzn. był, ale tylko "dochodzący" - rodzice się rozwiedli kiedy miałam cztery lata). I tak, wiem też, że lepszy żaden ojciec niż taki, który mówi do dziecka "jedz k***a tą pier***oną szynkę". Ale on nie zawsze taki był. NIgdy nie zapomnę jak się cieszył na wieść o ciąży, jak się opiekował córką po porodzie, jak to przeżywał. KOcha ją po swojemu. Ale wiem, że lepiej jej będzie tylko ze mną, niż żeby miała wysłuchiwać awantur.
          • Strach nigdy nie jest dobrym doradcą. Nie kieruj się "boję się że" ale tym co byś chciała.

            Zaryzykuj, bo naprawdę eksmisja w naszych warunkach to parę zmarnowanych lat, nawet jeśli wniesie sprawę o przywrócenie posiadania - to i tak parę miesięcy będziesz miała spokój, do tego odwołania, on w międzyczasie będzie musiał jakoś sobie zorganizować życie i najprawdopodobniej po prostu odpuści, bo nakaz wpuszczenia go do domu to jedno, a wyegzekwowanie tego to drugie.

            Zacznij od wystąpienia o alimenty na dziecko, i to solidne, i ustalenie kontaktów. Jak gość się awanturuje, jeśli przychodzi pijany - to wzywaj policję na interwencję, przyda ci się.
    • Na twoje szczęście świadomość prawna w narodzie jest żadna, więc może uda ci się pozbyć trutnia.

      Nie sądzę, żeby wniósł sprawę o przywrócenie posiadania, bo mało kto zna te przepisy. To raz.

      Dwa - należy skierowac do niego wezwanie do opuszczenia lokalu i postraszyć konsekwencjami - np. grożąc, że wniesie się do sądu o odszkodowanie z tytułu bezumownego korzystania z lokalu.

      Dać termin do zabrania gratów, po czym - jeśli chcesz sprawę załatwić szybko, to raczej trzeba działać poza prawem, bo eksmisja to parę lat w sądzie i naprawdę duża kasa.
      • Jak czytam co piszesz o tym pasożycie to aż mi się nóż w kieszeni otwiera....
        Może się mylę, ale ja obstawiałabym, że pan nie bierze na poważnie twoich gróźb, nie dlatego, że ma w temacie przepisów jakąś wiedzę, ale zwyczajnie dlatego, że nie wierzy, że go wyrzucisz. Skoro od lat godziłaś się aby cię wykorzystywał, nie dotarło do niego jeszcze, że godzić się przestałaś.
        Wiesz co dla mnie osobiście wygląda w jego zachowaniu najgorzej? Fakt, że ma w du..e własne dziecko.To w całości pokazuje kim jest....absolutnym zerem.

        Naprawdę nie wiem jakim cudem wytrzymałaś z kimś takim choćby miesiąc, o dwóch latach nie wspomnę.
        • Ja wychowałam się w toksycznej rodzinie, mój ojciec też pewnie na swój sposób mnie kochał, ale uwierz mi dziś jako dojrzała kobieta śmiem twierdzić, że lepiej by było dla mnie gdyby nie było go w moim życiu.
          Z tego co piszesz widać, że zdajesz sobie sprawę z tego, że taki ojciec jest twojej córce nie potrzebny i tego się trzymaj.
          Moja mama nie potrafiła uwolnić się z tego toksycznego związku i ja mam do niej największy żal o zmarnowane życie.Życie- nie tylko dzieciństwo-lata zajęło mi uporanie się z przeszłością, a tak do końca nie da się tego zniwelować. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo moje życie było pogmatwane, jak bardzo trudno mi było żyć z takim balastem.
          Poczytaj sobie o DDD. I uwierz mi, że to co się dzieje nie jest bez wpływu na twoje dziecko, jeśli będzie wychowywała się w takiej atmosferze pozostawi to trwały ślad w jej psychice.
          Nie zrozum mnie źle, ale twoim obowiązkiem jest chronić ją bo ona jest bezbronna i sama się nie ochroni.
          Moja mama dopiero niedawno (po ponad 40 latach !!) zrozumiała, że zmarnowała sobie życie z moim ojcem (SOBIE, nie dzieciom), nie wiem czy naprawdę tak myśli czy wstyd jej się przyznać, że jako matka zawiodła na całej linii.Ale nadal tkwi w tym związku, nic nie chce w tym kierunku zrobić, mówi, że nie może....A wierz mi, że na przestrzeni tych lat miała wiele możliwości, tylko nigdy nie chciała z nich skorzystać, zawsze było jakieś, ale....Klasyczne współuzależnienie.Dziś jest wrakiem człowieka i ma na głowie pasożyta, który podobnie jak twój pan miał ją i dzieci głęboko w d... i ma nadal.
          Naprawdę rozumiem , że jest ci ciężko, że boisz się samotności, ale sama powiedz czy w związku z tym kimś nie jesteś samotna? Masz w nim oparcie? Możesz na niego liczyć? Jesteś w stanie znaleźć jakąkolwiek pozytywną stronę bycia z nim? Po co ci ktoś kto jest tylko ciężarem i źródłem problemów?
          Ja też kiedyś byłam z kimś kogo baaardzo kochałam, ale wiedziałam, że z tym kimś nie czeka mnie nic dobrego i zerwałam, choć z bólem serca. Kilkanaście lat był w moich myślach, ale nigdy nie żałowałam tej decyzji bo wiem, że nie byłabym z nim szczęśliwa.
          Mnie pomogły podjąć tę decyzję przeżycia z dzieciństwa.Obiecałam sobie, że nigdy nikomu nie pozwolę się zgnoić, nie pozwolę zmarnować sobie życia, nie zgotuję takiego losu moim dzieciom jaki mnie zgotowali rodzice.I tego się trzymam.Przez ponad 20 lat udaje się, (choć nie zawsze jest łatwo) i mam nadzieję, że to się nie zmieni.
          Pozdrawiam cię serdecznie, życzę dużo siły i żeby udało ci się dokonać wszystkiego co zamierzasz.

          Jeśli masz ochotę napisz na gazetowego chętnie z tobą pogadam.
    • doradź tej biednej kobiecie.
      Ty jedna zrobisz to fachowo i bez emocji.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.