Higiena jak było i jest, i dlaczego? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Drogie ematki, może wiecie coś na ten temat?
    Jak to wyglądało w innych czasach, np. średniowieczu gdy kobieta miała okres, albo była w czasie połogu? Były takie czasy, nie wiem czy akurat średniowiecze, gdzie królowała dewiza częste mycie skraca życie.
    I jak to wtedy z seksem było, gdy partnerzy tacy śmierdzący się przytulali. Trudno było potem odkleić...?
    A dzieci, niemowlaki - jak się myło, przewijało. Po wojnie były jakieś pieluszki, np. tetra, ale wcześniej, na wsi, bez bieżącej wody, jakieś szmaty podkładali czy co? Liściem wycierali czy wiechciem słomy?
    Ciekawi mnie też jak to było stosunkowo niedawno, ale np. na wsi biednej, przedwojennej.
    A w Afryce albo w Afganistanie?

    Dlaczego człowiek musi się myć, wodą przynajmniej, bo jak nie - to śmierdzi. A zwierzęta nie myją się, poza wyjątkami np. kot - i nie śmierdzą.
    • http://ecsmedia.pl/c/historia-brudu-b-iext10641294.jpg


      --
      "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
      mniej awanturujący."
    • Masz zalinkowane.
      Zwierzęta śmierdzą, kto powiedział, że nie śmierdzą?!
      • Nie kąp się przez miesiąc, tyle też nie myj psa i kota i zobaczymy kto od kogo ucieknie tongue_out
        --
        >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
        • Kiedyś słyszałam taka anegdotę. Chyba Henryka Walezego dotyczyła. Upatrzył sobie jadąc przez wieś jakąś chłopkę młodą i kazał ją sobie przyprowadzić. Dworzanie ( czy kto tam) chłopkę doprowadzili tylko najpierw uznali, że taka oderwana od pługa to stanąć przed obliczem jaśnie pana nie może. Więc ją umyli i ubrali w miarę schłudnie. Przyszedł H.Walezy i na widok takiej "przemiany" pociągnął nosem i westchnął z rezygnacją i żalem "ehh umyta sad "
          --
          Dzieciaki 2002
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
      • Domowy, niewychodzący kot NIE ŚMIERDZI i niestety musisz mi uwierzyć smile nie jest to tylko zdanie właścicieli kotów, ale także np. moich gości, więc może bardziej obiektywne. Ludzie bardziej cuchną od kota.

        --
        No jak coś jest mniejsze od świnki morskiej to nie może być psem. Ani to poklepać ani kazać coś zrobić. Poklepiesz i mu oczy wypadną / triss_merigold6
        • Kot nie śmierdzi, ale kot się myje wink
          Natomiast inne śmierdzą, a jakby chodziły w ograniczających wentylację bieżącą ubraniach, niewątpliwie śmierdziałyby bardziej. Niektóre natomiast śmierdzą _zwłaszcza_ mokre (np. psy, bleh).

          --
          'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
          'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • W ogóle zdrowy kot ma ładny zapach. Jak wychodzi na dwór, to zapachowi akurat służy, dodaje mu świeżości smile
          • Potwierdzam, że zdrowy kot pachnie wręcz ślicznie. Taki miły futerkowy zapach. Bardzo go lubiliśmy... Właściwie fajne byłyby takie perfumy. smile
            Sposoby mycia się ludzi w Europie to naprawdę mały problem w porównaniu z takimi dajmy na to Eskimosami, którzy nie mieli żadnych tkanin ani za bardzo jak zagrzać wody (czy raczej stopić śniegu) - nie mieli materiału na ogniska. Widziałam kiedyś fragment fantastycznego starego filmu para/dokumentalnego o pewnym Eskimosie i jego rodzinie. Młoda żona nosiła niemowlę w kapturze swojego futra (nagie niemowlę oczywiście), spali wszyscy nago na tych futrach, przykrywając się kolejną warstwą, a rano ona brała kawałek futra i popluwając na nie, obcierała tego niemowlaka. Robiło wrażenie. smile
            • A to właśnie ten film, Nanuk z północy. Trzeba kiedyś obejrzeć cały, chociaż jest dość smutny...
              www.filmweb.pl/film/Nanuk+z+P%C3%B3%C5%82nocy-1922-119742
        • Powąchaj sobie takiego niewychodzącego i niewykastrowanego. Zrezygnowałam z jedenej dość luźnej znajomości z powodu smrodu jaki panował w takim domu. Ale przyjacielowi pewnie bym słodziła, że wcale nie śmierdzi nic a nic.
          --
          kuchniazwyrakiem.blogspot.com/
        • > Domowy, niewychodzący kot NIE ŚMIERDZI i niestety musisz mi uwierzyć smile nie jes
          > t to tylko zdanie właścicieli kotów, ale także np. moich gości, więc może bardz
          > iej obiektywne.

          A co mają Ci mówić? wink
          Nawet gdyby kot pachniał fiołkami, to trudno uwierzyć w bezwonną kuwetę.
      • Zwierzęta mają jakiś tam swój zapach, ale np. zdecydowanie wolę zapach krowy czy nie mytego psa niż menela. Z krową mogłabym jechać w autobusie wink
        A myślę, że ludzie nie myjąc się śmierdzą bardziej jak menel? A może się mylę i mają zapach małpy? Nie wąchałam małpy, jednakowoż nie wygląda smrodliwie. Nie aż tak.
        • Nie no, sami ludzie jako tacy (nawet menele) nie śmierdzą bardziej niż inne zwierzęta. Natomiast ich odzienie - od bielizny do okryć wierzchnich - to zupełnie inna kwestia...

          --
          Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
          Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
    • taka Maria Antonina miala cala kolekcje jednorazowych batystowych podkladow.
      "Zwykle" kobiety uzywaly lnianych i plociennych sciereczek, ktore sie pralo. Pewnie tak samo bylo z pieluszkami - jedno i wielorazowe w zaleznosci od zamoznosci.
      Myc sie nie myto, smierdzialo wszedzie, bogaci sie zlewali perfumami, noszac przy sobie takze woreczki zapachowe i fiolki perfum. Do wlosow uzywano zlotych mloteczkow do zabijania wszy big_grin

      --
      Pozdrawiam
      Dorota

      Nie kop się po tyłkach z jeżozwierzem.
      • A majtki nosiły? Bo moja babcia coś wspominała, że majtek się nie nosiło pod spódnicą?
      • >Myc sie nie myto, smierdzialo wszedzie, bogaci sie zlewali perfumami, noszac przy sobie takze woreczki zapachowe i fiolki perfum. Do wlosow uzywano zlotych mloteczkow do zabijania wszy big_grin
        Bez przesady
        Maria Kazimiera d`Aquin kapała się 3 razy dziennie. Sobieski też.
        Izabela z Czartoryskich Lubomirska dobudowała sobie skrzydło pałacu na łazienkę.
        Warszawskie Łazienki były za czasów S.H Lubomirskiego dokładnie tym, co wskazuje nazwa.
        Zależy kto, zależy kiedy i zależy gdzie. We Francji w XVIII wieku był problem z higiena, ale polska szlachta szorowała się zawsze, nawet w średniowieczu.

        • oczywiscie nie wszyscy i nie wszedzie. Wiekszosc Europy w sredniowieczu tonela w brudzie i smrodzie - dlatego m.in wybuchaly epidemie. Z kolei Wladek Jagiello byl (podobno) czysciochem.
          Bogatych stac bylo na budwanie skrzydla palacu jako lazienke - ale to byly wyjatki. bardziej ciekawe jest jak zylo wtedy spoleczenstwo.
          --
          Pozdrawiam
          Dorota

          Nie kop się po tyłkach z jeżozwierzem.
          • szlachta to też społeczeństwo.
            W XVIII wieku dokładnie 13 % społeczeństwa. Do tego 8 % ludności stanowili Żydzi - rytualnie czyści.
            Wiadomo, że chłop pańszczyźniany łazienki nie miał. Tak jak i własnego domu. Ale rzekę obok wioski miał, więc się mył. W wieku XV i XVI włościanie byli jeszcze stosunkowo majętni, wiec i z higieną było dość dobrze. Łaźnia była w każdej wiosce, w XVI-wiecznej Warszawie było ich kilkanaście, w tym jedna książęca, bezpłatna.
            Poziom higieny w Polsce, zwłaszcza na tle Europy zachodniej, był całkiem wysoki.
            Tak naprawdę upadek higieny przyniosła dopiero epoka purytanizmu i gwałtownego zubożenia wsi w XIX w.
        • Zależy kto, zależy kiedy i zależy gdzie. We Francji w XVIII wieku był problem z
          > higiena, ale polska szlachta szorowała się zawsze, nawet w średniowieczu.
          Szlachta polska słynęła z dobrej cery, co przypisywano obyczajowi mycia twarzy dwa razy dziennie. Niemowlęta i małe dzieci kąpano 1-2 razy dziennie - Ludwik, bodaj XIV - pierwszą kąpiel zaliczył w 7 roku życia, zaś któryś z królów francuskich przepraszał swego ministra, że musiał wyciągnąć go z domu po kąpieli... Była to po prostu czynność grożąca śmiercią.
          Za to często zmieniano bieliznę.
          W Luwrze nie było toalet...
          Ogólnie miasta śmierdziały strasznie - pomyje, ścieki wylewani na ulice, fatalny był dostęp do dobrej wody pitnej, ale w średniowieczu ludzie się myli - liczne były tanie łaźnie, zdaje się, że standardem była kąpiel przynajmniej raz w tygodniu. w Polsce i na Rusi były banie, zdaje się, że Jagiełło słynął z higieny osobistej- chociaż i tak Europejczycy uchodzili wśród muzułmanów za śmierdzieli...
          Starożytność była zdecydowanie bardziej higieniczna - przynajmniej jeśli chodzi o Rzym.
          Łaźnie zaczęto likwidować po dżumie, uchodziły za rozsadę zarazy i rozpusty. Myć zaczęto się w XVIII-XIX wieku.
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • w linkowanej książce jest opis o zbliżaniu się do siedziby pewnego pustelnika. Otóż "dobrą woń tego brata" czuć było z odległości ... mili.

      Izabela Kastylijska, ta od Ferdynanda, ślubowała, że nie będzie się myła ani zmieniała koszuli dopóki F. nie zdobędzie Grenady. Trwało to 11 lat. I mieli co najmniej piątkę dzieci.
      --
      Feminizm prowadzi do zaniku uczuć wyższych. By Krystyna Pawłowicz
    • forum.gazeta.pl/forum/w,384,99406236,,Dbaj_o_siebie.html?v=2
      więcej fragmentów dzieła o higienie wink
      --
      Feminizm prowadzi do zaniku uczuć wyższych. By Krystyna Pawłowicz
    • rulsanka napisała:

      > Drogie ematki, może wiecie coś na ten temat?
      > Jak to wyglądało w innych czasach, np. średniowieczu gdy kobieta miała okres, a
      > lbo była w czasie połogu?


      o ile która połóg przeżyła
      z tego co czytałam padały jak muchy z powodu różnych zakażeń
      • no i rzadko miewaly okres bo ciagle albo rodzily albo karmily
      • > o ile która połóg przeżyła
        > z tego co czytałam padały jak muchy z powodu różnych zakażeń

        Na logikę większość jednak przeżywała, nie sądzisz?
        • Często umierały dzieci. Kobiety raczej przeżywały. Oczywiście statystycznie znacznie więcej ich umierało niż dziś w epoce szpitali i antybiotyków, ale na tle populacji nie było tak źle.
          Maria Kazimiera rodziła 17 razy, Maria Leszczyńska 11. W momencie, kiedy zaszła w ciążę z 10 dzieckiem, doradcy wymusili na Ludwiku XV (dotąd wiernym jak pies) wzięcie metresy. Nie było tylu tytułów by uhonorować tyle dzieci królewskich.
        • Akurat wysoka śmiertelność w okresie połogu była winą braku higieny, ale... lekarzy. To lekarze, którzy po sekcji nieboszczyka szli odbierać poród, powodowali że kobiety umierały na gorączkę połogową. Czytałam historię 2 oddziałów szpitala. Na 1 śmiertelność wynosiła 10% a na drugim 1%. Różnica była, że na tym drugim nie było lekarzy po prosektorium. Dzięki temu wykryto przyczynę gorączki połogowej.
          • > Akurat wysoka śmiertelność w okresie połogu była winą braku higieny, ale... lek
            > arzy.

            Tak, przeniesienie porodów do szpitali i oddanie ich w ręce ówczesnych "profesjonalistów" miało początkowo nieciekawe konsekwencje. Ale to było dość późno, chyba ok. osiemnastego-dziewiętnastego wieku, wcześniej rodzono w domu.
            • W domu rodzono jeszcze w XX wieku.
              W XVIII wieku szpitale były po prostu umieralniami. W Warszawie w XVIII wieku istniało kilka szpitali, ale nie leczyły one ludzi. Św. Łazarz był umieralnią dla chorych na trąd i syfilityków (tych "leczono" przez zakopywanie w gnoju co powodowało zakażenie ran i szybką śmierć). Św. Roch był szpitalem dla podrzutków, czyli sierocińcem (ze śmiertelnością ok. 80%). Jan Bozy był szpitalem psychiatrycznym - stąd powiedzenie "iść do czubków", czyli do bonifratrów - zakonników z czubiastymi habitami.
              Wiedze o aseptyce w medycynie wprowadził dopiero Ignaz Semmelweis w połowie XIX wieku.
              Wtedy to odkryto, ze wystarczy, żeby lekarz umył ręce, a prawdopodobieństwo gorączki poporodowej spada o połowę.
              • > W domu rodzono jeszcze w XX wieku.

                W XXI wieku też wink
                Po II wojnie światowej w Polsce unikano rodzenia w szpitalach, bo szerzyły się zakażenia, a o antybiotyki było bardzo trudno.
                • Teraz też można rodzić w domu, ale nie jest to standard. Większość kobiet jednak rodzi w szpitalach.
                  Ok. 1900 standardem było rodzenie w domu, nie było nawet czegos takiego jak szpital położniczy. Do szpitali ogólnych trafiały najcięższe przypadki - kobiety rodzące któraś dobę, z powikłaniami, w zasadzie głównie po to, żeby umrzeć.
                  Pierwszy szpital położniczy w Warszawie założono dopiero w 1912 roku i był to szpital św. Zofii, w Petersburgu pierwszy szpital został otwarty w 1909 r.
                  Czyli przed 1909 r. nie było wyboru - można było rodzić tylko w domu.

    • Moja babcia mówiła, że miała jakieś szmatki z materiału, których się używało w czasie okresu a potem prało.

      A jeśli chodzi o seks w dawnych czasach, pobodno Sobieski pisał do Marysieński: "Kochana, przestań się już myć, bo za kilka tygodni wracam z wojny..."
      • taaaa
        jeden znany i powielany cytat.
        Prawda jest taka, że ona się kąpała 3 razy dziennie, miała podgrzewaną wannę i ogromny zestaw tzw. toalet. Samych ręczników ponad 300.
        Sobieski cierpiał na reumatyzm i korzonki, dlatego kilka razy dziennie brał gorące kąpiele dla rozgrzania organizmu.
    • Strasznie złą "passę" ma ciągle średniowiecze, barok był o wiele bardziej brudny, a nie kojarzy się ze smrodem, tylko z pulchnymi aniołkami wink

      Wiem, że kiedyś były podpaski z materiału, które po prostu się prało. Myślę, że pieluszki też zastępowało co mogło.
    • ja słyszałam ze dla ludzi wschodu europa była nieznośnie śmierdzącym miejscem - biorąc pod uwagę że na wschodzie za wiele wody nie mieli, to mi zaimponowali.

      ale - tamtejsze upały woda koiła, więc może to też dlatego więcej jej mieli w użyciu i do higieny przy okazji?
    • Czy tylko ja czytam ciągle HIENA?
      Liczyłam na jakąś jatkę wokoł SE albo parabanku, ewentualnie bezdusznego komornika, a tu wątek o myciu smile
      --
      Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
    • Z tym brudem w sredniowieczu nie jest tak do konca jak sie wydaje.

      Np. rzemieslnicy nalezacy do cechow mieli OBOWIAZEK chodzenia do łazni najrzadziej raz na dwa tygodnie, dotyczylo to tez reszty pracownikow cechowych - pomocnikow itp. W łazni od razu prano im ubrania. Tzn ja nie mowie, ze kapiac sie raz na dwa tygodnie bylo sie super swiezym, ale to bylo minimum regulowane przepisami, pewnie niektorzy chodzili czesciej - raz w tygodniu np. W erze tkanin naturalnych (wełna głownie) ludzie mniej smierdzieli. Trudno jest tak naprawde zasmrodzic wełniana koszule czy lniane spodnie. Poza tym skora rzadziej myta mniej sie przetluszcza.

      Tak wiec - w sredniowieczu wbrew pozorom takiego syfu nie bylo. Gorzej chyba bylo pozniej.

      --
      Fragile
    • Prosz, muzeum menstruacji: www.mum.org/ smile
      A tu parę słów po polsku: www.libramed.pl/wpg/NumeryArchiwalne/20/11.html

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.