Matką być - co to znaczy?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Długo się wahałam czy napisać ... ale dziś znowu jest gorzej. Mam 3 miesięcznego ślicznego synka. Chłopiec jest pogodny, uśmiechnięty, rzadko płacze. Ma kolkowe ataki ale trwają krótko i opanowaliśmy sposoby na te okoliczności.
    Mam wspaniałego faceta który aż rwie się do Młodego i zajmuje nim jak wróci z pracy. Mam wieczorem chwile dla siebie. Nawet na siłownię wyskakuję, raz na kilka tygodni do fryzjera czy kosmetyczki.
    A mimo to.... od porodu kiedy patrzę na swoje odbicie w lustrze nienawidzę swojego ciała. Nienawidzę dotykać go kiedy myję się. Dotknięcie piersi wzbudza we mnie obrzydzenie. Nienawidzę latającej skóry na brzuchu która wystaje mi nad paskiem spodni. Jeszcze ekstra kilka kilogramów do zrzucenia po ciąży, rozchełstany stanik laktacyjny. W ogóle sama fizyczność stanika laktacyjnego budzi we mnie agresję. I to wywalanie piersi... Nienawidzę całej tej otoczki macierzyństwa. Im dłużej w tym trwam tym bardziej obrzydliwe mi się wydaje sad
    Płakać mi się chce kiedy mam się ubrać w coś innego niż dres, a chodzenie w dresie wzbudza mnie jeszcze większą wściekłość. Sprzątam, gotuję obiady, przewijam, karmię, sprzątam, gotuję, karmię, przewijam... nawet te chwile dla mnie (kiedy Tata zajmuje się Młodym) nie wprawiają mnie w lepszy nastrój.
    Macierzyństwo nie jest dla mnie. Nie mam żadnej przyjemności z bycia matką.
    Bardzo mocno odkreślam tu miłość do dziecka od macierzyństwa. Dziecko jest fantastyczne i bardzo je kocham.
    Moją frustrę budzi tylko macierzyństwo i wszystkie związane z tym rytuały, cielesność matki i samoakceptacja.
    Dlaczego tak jest? Jak sobie z tym radzić?
    • 09.01.13, 12:22 Odpowiedz
      To oznacz, że media przeprały ci mózg programując na jedynie słuszny model, szczupłego, jędrnego i sfotoszpowanego ciała big_grin
      • 09.01.13, 14:16 Odpowiedz
        No jasne, bo sama z własnej woli kobieta, która urodziła dziecko, absolutnie w żadnym wypadku nie może mieć ochoty wyglądać atrakcyjnie i czuć się dobrze z własnym ciałem. Wszystkiemu winne media, faceci i porno. Dżizasss
        --
        „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
        przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
      • 09.01.13, 15:16 Odpowiedz
        Piszesz to serio?
        Dlaczego uważasz że mam wyprany mózg? Bo ie akceptuję fałdy na brzuchu? Nie jestem idealna, nigdy nie dążyłam do doskonałości i daleko mi do niej. Ale dlaczego mam bez mrugnięcia okiem akceptować pogorszenie wyglądu?
        Wygląd nie jest najważniejszy ale jest jednym z wielu czynników które składają się na samookceptację, dobre/złe samopoczucie.
        • 09.01.13, 15:38 Odpowiedz
          musisz dac prawo swojemu ciału, zeby miało czas aby wrocic do formy, jednoczesnie moze byc tak, ze nie do konca bedzie idealne

          stad mowa o przepranym mozgu, ze oczekujesz od swojego ciała, ze juz 3 miesiace po porodzie bedzie jak dawniej. A to sie naprawde rzadko zdarza
          dbasz o siebie, chodzisz na siłownię, ciało wroci do formy, daj mu tylko czas

          to jest etap przejsciowy

          jesli niecierpisz wywalonego cyca- karm modyfikowanym, kup ładny biustonosz, ktory nie bedzie rozwora, ale bedzie dobrze trzymal piers, az wróca do poprzedniej formy

          nie lubisz chodzic w dresach? nie musisz od razu wbijac sie w ciasne spodnie- mozesz nosic luzne, kobiece tuniki i leginsy- bedzie wygodnie, ładnie, kobieco

          kochasz syna i to jest wazne. macierzysntwo jest meczące na początku i trzeba to przezyc

          mozna odpuscic sprzatanie, gotowac prostrze rzeczy, poszukac kolezanek z dziecmi, aby wspolnie wychodzic z dziecmi na plotki, zakupy etc
          --
          mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
          szopinistka.blogspot.com
        • 10.01.13, 01:41 Odpowiedz
          ano masz wyprany mózg, albo jestes mentalnie nastolatka, OGŁUPIONA PRZEZ MEDIA, a nie dorosłą kobieta.

          Ciaza i urodzenie dziecka, powoduja, że ciało sie zmienia. Niektóre rzeczy po jakis czasie beda, jak dawniej, ale niektóre nie.

          Poza tym, co do pogorszenia wygladu, to teraz zbierasz, to co zasiałas wczesniej.
          jak w ciązy przytyłas wiecej, to bedziesz miała wieksze trudnosci w przywróceniu brzucha, moze nawet nigdy nie bedzie taki jak dawniej.

          Wywalony cyc cie razi, to nie wywalaj go, mozna tak karmic dziecko, że tego cyca nie wiadc, bo dziecko głowa zasłania. Staniki-karmiki tez sa ładne obecnie.

          Dresów nie musisz nosic, jest cała masa niedresowatych ubrań, w których młoda matka wyglada jak czlowiek.

          Mam wrażenie, że tobie tylko o wygląd chodzi. No kochanie, urodzenie dziecka, to inna epoka w życiu kobiety. Dziewica już nie bedziesz.

          --
          tutiturum
          • 10.01.13, 10:24 Odpowiedz
            ktoś napisał coś konkretnego a nie tylko ''rozumiem cie, masz prawo , tak tak wypożyczone ciało, ohydne mleko'' o mój boże, po co wam te dzieci były bidule jedne?
          • 10.01.13, 11:29 Odpowiedz
            Ciaza i urodzenie dziecka, powoduja, że ciało sie zmienia. Niektóre rzeczy po j
            > akis czasie beda, jak dawniej, ale niektóre

            I wiedza na ten temat i świadomość tego mają sprawić, że ma sie to podobać i być akceptowane w pełni ? Nie można miec zlego samopoczucia z powodu rozstępów, cellulitu, dodatkowych kilogramów bo -no właśnie-bo co ?

            > Poza tym, co do pogorszenia wygladu, to teraz zbierasz, to co zasiałas wczesnie
            > j.

            I świadomość powyższego równiez ma wywołać cudne uczucie akceptacji i zadowolenia czy jak ?
            Dresów nie musisz nosic, jest cała masa niedresowatych ubrań, w których młoda m
            > atka wyglada jak czlowiek

            Mozna wyglądać-obiektywnie. Jednak subiektywnie można czuć się do pani i nikt nie ma prawa tego deprecjonować.


            Mam wrażenie, że tobie tylko o wygląd chodzi. No kochanie, urodzenie dziecka, t
            > o inna epoka w życiu kobiety. Dziewica już nie bedziesz.


            Wyglląd człowieka ma OGROMNY wpływ na jego samopoczucie , postrzeganie siebie i odbiór społeczny. Co zlego jest w fakcie, że ktoś chce wyglądać dobrze i czuc sie dobrze i czuje się źle gdy nie wygląda dobrze ? Zrob probe :idź do pracy nieumalowana, ubrana w stare ogrodowe ubrania, przetarte na kolanach i łokciach, z oderwanymi guzikami i lekko poplamione, do tego nalóż szpilki ale ze zdartymi obcasami i lakierem. Zakładam, że będziesz czuć się świetnie ?
            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
            TrzyBit
            • 10.01.13, 21:19 Odpowiedz
              To dwie takie superempatyczne damesy się wypowiedziały, i tyle.
              --
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • 09.01.13, 12:24 Odpowiedz
      Idź do lekarza, wygląda to na lekką depresję poporodową. Zastanów się, czy nie przejść na butelke - zaraz zostanę zlinczowana, ale sa kobiety, które tak nienawidza karmić, ze psuje im to radość macierzyństwa.
      Poza tym hmmm - ja nie lubie być matka niemowlaka. No, nie lubię. Uwielbiam być matką starszych dzieci, a nastolatków w szególności. Dla mnie ten pierwszy okres macierzyństwa to pańszczyzna do odrobienia, aby potem moć cieszyć sie dzieckiem i macierzyństwem.
      Tylko w kolorowych czasopismach i na reklamach bycie matką niemowlaka jest takie słooodkie. Dla niektórych kobiet też jest - a dla nas nie jest.
      Co nie przeszkodziło mi mieć troje dzieci, bo niemowlęctwo da sie przezyć. Potem macierzyństwo juz nie jest cielsne i dla mnie to jest znacznie fajniejsze.
      --
      zpopk.blox.pl
      • 09.01.13, 12:32 Odpowiedz
        Dla mnie ten pierwszy okr
        > es macierzyństwa to pańszczyzna do odrobienia, aby potem moć cieszyć sie dzieck
        > iem i macierzyństwem.
        >

        Podpisuję się obiema rękami.
        Przetrwasz ten etap i będzie OK. A do lekarza możesz iść swoją drogą. Mądrego lekarza wink


        --
        Be kind whenever possible. It is always possible. (Dalai Lama)
        Any fool can criticize, condemn, and complain - and most fools do. (Dale Carnegie)
        • 10.01.13, 21:23 Odpowiedz
          Ja tez się podpisuję. Wolę nastolatki.
          Z dwóch moich - na szczęście już byłych niemowląt - nie bałam się tylko młodszego - no, ale dziewczę spało po 20 godzin na dobę (spanie zresztą zostało jej do dzisiaj smile ).
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • 09.01.13, 15:17 Odpowiedz
        Pocieszyłaś mnie. Dziękuję.
        Chcę jak najszybciej żeby ten czas "fizyczności" minął .... Kiedy to się kończy?
      • 09.01.13, 15:35 Odpowiedz
        po stokroc sie podpisuje
        odkad moje dzieci maja wiecej niz 5 lat jestem szczesliwa matka, wczesniej to byla harowa bez radosci.

        --
        --

        sygnaturka na urlopie
    • 09.01.13, 12:31 Odpowiedz
      Najprawdopodobniej nic się nie da z tym zrobić, przestań karmić, przejdź na butelki, wróć jak najszybciej do pracy i nie daj sie wtłoczyć w bycie w domu, bo widocznie to nie dla Ciebie. Takie kobiety też są (ja też do nich należę), lubię rozmawiać z moim synem, robić wiele ciekawych rzecyz ale jak zrobić kolację albo wstać i nalać soku to szlag mnie trafia.
    • 09.01.13, 12:40 Odpowiedz
      Czasem to znaczy: nie lubić pociążowych zmian w ciele, nie akceptować fasonów staników - karmików, być znudzoną i sfrustrowaną obowiązkami domowymi i pielęgnacyjnymi.
      I w takim wypadku najlepiej przejść na karmienie butelką (odpada paskudny stanik i wymiona zamiast biustu), rozpocząć dietę (nie karmisz cyckiem, więc to co jesz nie ma bezpośredniego wpływu na dobrostan dziecka) i ćwiczenia (wzrośnie poziom endomorfin). W czasie wolnym od zmieniania pieluch idziesz na zakupy i nabywasz komplet normalnych ciuchów w większym rozmiarze (jeden komplet, bo to przejściowe ma być). Zatrudniasz nianię i gosposię w jednym i wracasz do życia, które czyni Cię szczęśliwą matką. A Twoje szczęście potęguje miłość do synka, który również dzięki temu jest szczęśliwy, mimo, że kupę odbiera od niego ukochana pani Hania, a nie mamusia. Otoczka macierzyństwa w postaci pielęgnacji malucha to faktycznie stan przejściowy, ale to nie oznacza, że trzeba się jakoś dziko poświęcić. Lepiej urządzić to sobie po swojemu. Wydaje mi się, że ryzyko kosztów poniesionych przez dziecko w wyniku sztucznego karmienia jest niższe niż ryzyko kosztów karmienia naturalnego przez unieszczęśliwioną tym faktem matkę.
      A może zamieńcie się z partnerem obowiązkami?
    • 09.01.13, 12:48 Odpowiedz
      to przechodzi - serio! ja poczułam że jestem tą samą osobą co przed urodzeniem dziecka po ok pół roku po porodzie.
    • 09.01.13, 12:49 Odpowiedz
      Nie wahaj się prosić innych o pomoc przy dziecku. Wbrew gadaniom niektórych głupich ludzi, opieka nad niemowlęciem bywa zajęciem mocno wykańczającym i fizycznie i psychicznie.
      Przejdź na butlę, skoro karmienie piersią tak źle na Ciebie wpływa. To nie jest dobre budowanie więzi z dzieckiem, gdy matka się katuje w imię idei karmienia cycem. Jak najwięcej wychodź do ludzi, żeby wyrwać się w pieluch, dresów i tematów okołodzieciowych. Jak to nie możliwe znajdź sobie na necie znajomych i gadajcie na inne tematy, nie związane z macierzyństwem. Zawsze to jakaś odskocznia. Wróć do pracy jak będziesz miała możliwość, bez oglądania się na komentarze, bo jak można zostawić takie maleństwo w żłobku.

      To co przeżywasz jest normalne dla wielu kobiet. Na pewno rozmowa z psychologiem Ci nie zaszkodzi.
      • 09.01.13, 15:24 Odpowiedz
        Lauren, masz namiar na jakiegoś normalnego psychologa co mnie nie zbeszta że w "dupie" mi się poprzewracało i takiego co nie powie mi na wstępie że "macierzyństwo jest wspaniałym, transcendentalnym przeżyciem" i "odkryję w sobie pokłady czułości do dziecka ssącego pierś"?
        • 10.01.13, 10:01 Odpowiedz
          napisz skąd jestes, w Wawie udziela pomocy fundacja rodzic po ludzku, ja byłam zapisana do psychologa ale w koncu nie poszłam bo mi się polepszyło, na pewno miałam depresję poporodową
    • 09.01.13, 13:00 Odpowiedz
    • 09.01.13, 13:11 Odpowiedz
      Ja miałam podobnie.
      Przez całą ciążę byłam bardzo pozytywnie nastawiona nie tylko do macierzyństwa, ale w szczególności do karmienia piersią. Przed porodem nie mogłam zrozumieć wypowiedzi w stylu "Jak uniknąć terroru laktacyjnego?" - karmienie piersią wydawało mi się nie tylko najnaturalniejsze i najzdrowsze, ale też najtańsze i najwygodniejsze. Niestety po porodzie to się zmieniło. Miałam poranione, popękane brodawki, piersi - przedtem takie w sam raz, ani za małe ani za duże - stały się wielkie, ciężkie, jakby nie moje. Ponieważ smarowałam je maściami, praktycznie przez cały czas musiały być wywalone na wierzch, i miałam poczucie, że przez to już nigdy ich nie odzyskam, że już zawsze będę je traktowac tylko jak przyrząd do produkcji mleka, a nie jak przedtem jako intymną i przysparzającą wielkiej przyjemności część ciała smile Doszło do tego, że kiedy córeczka w nocy budziła się i płakała, ja udawałam, ze nie słyszę, byle tylko nie musieć jej karmić sad Dopiero kiedy mój partner się budził, ja tez udawałam że dopiero co się obudziłam. Wiem, że to było okropne, bo poza tym dziecko kochałam bardzo. Wytrzymałam tak 10 dni i przeszłam na butelkę. Może powinnam zacisnąć zęby i się przyzwyczaić, ale z drugiej strony dziecko ma prawo do tego, żeby mieć kochającą i w miarę spokojną matkę, zamiast zfrustrowanej i pogrążającej się w depresję. Mleko to sprawa bardzo ważna, ale nie najważniejsza w tym przypadku.
      Były tez inne problemy, po porodzie przez parę tygodni praktycznie nie wychodziłam z domu bo nie miałam w czym, w ubrania sprzed ciąży się nie mieściłam ze względu na brzuch, nie wspominając już o bliźnie po cięciu, która długo piekła mnie żywym ogniem. Szczególnie w nocy bałam się poruszyć czy obrócić na drugi bok, bo wtedy bolało najbardziej.
      Ale to wszystko minęło po paru miesiącach, fakt że bez wielkich starań z mojej strony, bo bez problemu wróciłam do dawnej wagi, brzuch wrócił do formy, dziś (córka ma 20 miesięcy) jestem nawet szczuplejsza niż przedtem. Z perspektywy czasu oceniam decyzję o przejściu na butelkę jako jedną z najlepszych w moim życiu - nie wiem jak by się to mogło skończyć, gdybym próbowała dalej ciągnąć karmienie piersią. Dziś wiem, że ten "zwierzęcy" aspekt macierzyństwa nie jest dla mnie, bez względu na to, jak bardzo wydawał mi się przedtem pociągający ze względu na swą naturalnośc.
      I pamiętaj: jesli ktokolwiek będzie protestował przeciw decyzji o przejściu na butlę, o ile ją podejmiesz - mąż, matka, przyjaciółka, lekarz, pani w aptece (zdarzyło mi się, że zostałam przez taką skrytykowana) - tylko ty masz prawo do decydowania o swoim ciele, ty i nikt inny. Taka decyzja nie oznacza braku miłości do dziecka. Jesteśmy ludźmi, istotami rozumnymi, mamy inne sposoby na karmienie naszych młodych niż tylko te naturalne. Masz prawo wyboru i nikt nie ma prawa ci go odbierać.
      • 09.01.13, 13:39 Odpowiedz
        dokładnie podpisuję się pod tym!!!
        Ja również szybko zrezygnowałam z KP bo dla mnie był to horror, mimo, ze nigdy nie kupiłam stanika do karmienia bo nie mogłam na nie patrzeć!!! wolałam zwykłe odpinane z przodu, i tak cyc na wierzchu i tak... Po odstawieniu od piersi poczułam ogromną ulgę!!
        Wtedy też przeszłam na dietę i zaczęłam się odchudzać, zrzucać zbędne kg! Kupiłam sobie dwie nowe sukienki co by przykryć brzuch a wyglądać bardziej kobieco, do dziś mimo zrzucenia nadmiarowych kg mogę je spokojnie nosić (taki krój)!
        Z wagą wrócisz do normy, daj sobie czas, skóra jeżeli rozstępów nie masz też będzie w dobrym stanie. Mi niestety kilka wyszło, ale i tak po powrocie do dawnej wagi nie zwracam na nie zbyt wielkiej uwagi!
        Głowa do góry!
    • 09.01.13, 13:16 Odpowiedz
      strasznie ci wspolczuje
    • 09.01.13, 13:26 Odpowiedz
      Jeszcze ekstra kilka kilogramów do zrzucenia po ciąży, rozchełstan
      > y stanik laktacyjny. W ogóle sama fizyczność stanika laktacyjnego budzi we mnie
      > agresję. I to wywalanie piersi...


      Może warto kupić ładny stanik więc, a nie jakie bawełniane g.... ze sklepów z akcesoriami dla dzieci.
      Alles Mama polecam.
      • 09.01.13, 15:12 Odpowiedz
        Kupiłam bardzo ładne dwa staniki nie mające nic wspólnego z bawełnianym szajsem w rozmiarze 75C. Nadal te staniki nie oddzielają piersi a zależnie od stopnia wezbrania pokarmu albo pierś ledwo mieści się w miseczce albo w niej 'lata'. Najgorsze jest to że żaden laktacyjny nie przywiera do mostka co dla mnie oznacza jedno: nie trzymają biustu. No i do tego skóra na piersiach stała się wiotka .... Na to jaki masz sposób?
        • 09.01.13, 16:20 Odpowiedz
          Miałam stanik laktacyjny przywierający do mostka, swoje kosztował, ale bardzo go lubiłam. Poszperaj po necie, dziewczyny dobrze radzą, że nie kupuje się bawełniarskiego g... .
          • 09.01.13, 17:19 Odpowiedz
            lauren6 napisała:

            > Miałam stanik laktacyjny przywierający do mostka, swoje kosztował, ale bardzo g
            > o lubiłam. Poszperaj po necie, dziewczyny dobrze radzą, że nie kupuje się baweł
            > niarskiego g... .

            Lauren,
            nie kupiłam g.... bo takie "laktacyjne" "staniki" nie nadawały się do noszenia. Te które kupiłam kosztowały fortunę ale niestety po miesiącu używania 24h kompletnie zmieniła się moja figura a piersi tak zwiotczały że robią w tych stanikach co chcą. Już ciężko mi uwierzyć że jakikolwiek stanik bez fiszbin trzyma biust. A karminika z fiszbinami nie udało mi się namierzyć w realu (muszę mierzyć, normalnie nosiłam 65F do GG)...
            • 09.01.13, 17:22 Odpowiedz
              powtarzam, rozmiar rozmiar
              masz zły rozmiar

            • 09.01.13, 17:42 Odpowiedz
              Jesli jestes w z Warszawy, w Secret Hills w Landzie maja staniki do karniemia na fiszbinach, cena troche ponizej 200, wiec nie zwlala z nog. Sa czarne, biale, nude, i rozowe. No ale musisz miec ich co najmniej 3, + nocne staniki bezfiszbinowe, np hot milki (wielkie rozczarowanie konstrukcyjne dla mnie, ale na noc moga byc.

              Z kolei w Li Parie z Zlotych Tarasach przerobia ci kazdy stanik na karmnik. No i sa effuniaki do karmienia, ale ich nie probowalam, widzialam tylko ze sa to plunge na fiszbinach.

              Wystarczy chciec.

              --
              Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
              Naomi Wolf

              Wiedzmowo
        • 09.01.13, 17:22 Odpowiedz
          Masz zły rozmiar.
          Piersi smaruj i traktuj prysznicem.

          Aha - największe oklapłe i obwisłe naleśniki-piersi jakie widziałam były u osoby ...bezdzietnej.
    • 09.01.13, 13:29 Odpowiedz
      Ciekawe co bedzie jak twoje cialo zacznie sie starzec i faldy stana sie wszechobecne? A poki co, kup siebie fajny stanik do karmienia , jest mnostwoe naprawde pieknych modeli, na kazdy gust i styl.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • 09.01.13, 13:48 Odpowiedz
        to znaczy: wieczna harówa, ciagłe niedospanie, ciagłe obowiazki....
        ciało inne, szkoda cycków,
        ja nie powinnam być matką.

        --
        szybko szybko... zaraz mnie usuną za d**pę wink
        ...Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w doopie...
        • 09.01.13, 15:33 Odpowiedz
          Ona, napisałaś to co myślę...
          Zawsze to wiedziałam i niestety dziecko nie zmieniło mojego przekonania w tym temacie.
          Dziecko jest wspaniałe ale ... za dużo mam tych 'ale' sad
          Lubiła swoją pracę, lubiłam obracać się między ludźmi, mam pasje, zainteresowania które teraz w ogromnej części zamieniłam na takie czynności jak wystawianie cycka na widok. Praktycznie łażę w wyciągniętej koszulce z dekoltem do pasa bo i tak cały czas gmeram przy sobie sad
          Żyjemy w jakiejś cholernej pułapce że dziecko tylko własne. A adopcja dziecka połowę z tych tematów by rozwiązała.
      • 09.01.13, 13:58 Odpowiedz
        Ja w ogóle nie używam staników do karmienia, tylko takie zwykłe z miękką elastyczną miseczką i fiszbiną, do karmienia wyjmuję pierś górą z miseczki.

        Moim zdaniem albo masz autorko wątku lekką depresję poporodową albo zaburzony stosunek do własnego ciała (tak jak Ci ktoś wyżej napisał - nie zawsze będziesz piękna i jędrna). Wizyta u psychologa nie zaszkodzi, a regularne ćwiczenia plus rozsądne zdrowe odżywianie na pewno pozwolą wrócić do figury (choć brzuch prawdopodobnie zostanie mniej jędrny).
      • 09.01.13, 15:07 Odpowiedz
        Starzejace sie cialo jednak zmienia sie lagodniej niz po porodzie. Po porodzie praktycznien w ciagu paru chwil masz zupelnie inne cialo, z nowymi nieznanymi procesami, nowa fizjologia.
    • 09.01.13, 14:11 Odpowiedz

      Ja odebrałam Twoj post w następujący sposób: w macierzyństwie denerwuje Cię utrata kontroli, denerwuje świadomość, że Twoje ciało ( a rowniez i czas smile ) przestało należec do Ciebie, że musisz poddawac się pewnym rytuałom z konieczności, a nie z wyboru.
      Może masz nieco wypaczony stosunek do własnego ciała, a może po prostu Twoj charakter jest wyjątkowo sprzeczny z takimi sytuacjami życiowymi, jak obecna smile najbardziej chyba pomoże Ci świadomość tego, co jest źródłem problemu. Gdybyś miała poczucie nasilającej się depresji, nalezałoby zareagować, ale sadzę, że to wciąż jeszcze burza hormonów po porodzie i stres, wszystko powinno się unormować za jakiś czas smile
      • 09.01.13, 14:18 Odpowiedz
        Kolejna ofiara perfekcjonizmu i Bycia Idealną.
        Co zrobić? Nie mieć więcej dzieci, szybciutko wrócić do formy sprzed porodu, być dalej idealną, przerobić też swoje dzidzi na idealne, zresztą idzie Ci świetnie. Nienawiść do siebie to bardzo dobra i praktyczna rzecz. Pamiętaj, jesteś niedoskonała. ZAWSZE możesz zrobić więcej. Jesli będziesz żarła, zmienisz się w świnię. Jeśli dziecko płacze, trzeba natychmiast je uspokoić. Musisz być idealna.
        --
        Karmienie piersią to wspaniałe przeżycie,
        które będę pamiętała przez całe życie.
        Te chwile bliskości wież stworzyły wielką,
        dlatego nie karmiłam nigdy butelką.
        • 09.01.13, 14:22 Odpowiedz
          Ja naprawdę nie jestem perfekcjonistką, figurę przed porodem miałam równie marną co po- a uczucia prawie takie same. Utraty kontroli nad własnym ciałem.
          --
          zpopk.blox.pl
          • 09.01.13, 14:33 Odpowiedz
            Lęk przed utratą kontroli jest przeważnie związany z perfekcjonizmem, ponadto może prowadzić do zaburzeń odżywiania. To, że Ty nie jesteś perfekcjonistą, Verdano, nic nie znaczy. W poście autorki widać lęk przed chaosem, przed utratą kontroli i absolutną potrzebę bycia idealną.
            --
            Karmienie piersią to wspaniałe przeżycie,
            które będę pamiętała przez całe życie.
            Te chwile bliskości wież stworzyły wielką,
            dlatego nie karmiłam nigdy butelką.
            • 09.01.13, 15:02 Odpowiedz
              To, że Ty nie jesteś perfekcjonistą, Ver
              > dano, nic nie znaczy. W poście autorki widać lęk przed chaosem, przed utratą ko
              > ntroli i absolutną potrzebę bycia idealną.

              Nie widze nic dziwnego w tym, ze kobieta czuje lek przed chaosem. Z dnia na dzien wszystko jest nowe, nowa sytuacja, nowe obowiazki, nowa odpowiedzialnosc, nowe zmeczenie, hormony a do tego wszystkiego nawet wlasne cialo stalo sie obce, inne, nie do rozpoznania.
              • 09.01.13, 18:11 Odpowiedz
                Ja jej przecież nie oskarżam. Ona jest ofiarą. Podobnie jak jej dziecko. Ono będzie jej ofiarą, jeśli matka nie pójdzie po rozum do głowy.
                Stan wczesnego niemowlęctwa trwa pół roku. To nie wyrok. Oczywiście, są kobiety, którym dziecko "rujnuje" figurę na zawsze. Ale zdecydowana większość wraca do dawnych kształtów i są świadomymi siebie, atrakcyjnymi kobietami, lecz już nie seksownymi podlotkami. Przeistoczenie się z nastolatki w kobietę kosztuje. Ale nie warto zadręczać się wizerunkiem wpojonym Ci przez otoczenie/własną matkę/koleżanki i warto poczekać spokojnie w mlecznym staniku z cyckami nabrzmiałymi mlekiem. Olej cycki nabrzmiałe mlekiem. Są po to, żebyś karmiła dziecko i czerpała z tego satysfakcję i radość. Nie musisz oczywiście się tym cieszyć. Możesz też przejść na butlę, to czasem wyzwala. Czasem karmienie butelką sprawai, że zaczynasz cieszyć się macierzyństwem, przestajesz czuć się zakładniczką własnego dziecka i odkrywasz, że ono ciebie rozpaczliwie potrzebuje, a nie trzyma cię w szachu. Czasem świadomość karmienia swojego dziecka swoją własną wydzieliną jest nie do przejścia. I też nic w tym złego. A figura? Dupa schudnie w swoim czasie. Teraz ciesz się chwilą.
                --
                Karmienie piersią to wspaniałe przeżycie,
                które będę pamiętała przez całe życie.
                Te chwile bliskości wież stworzyły wielką,
                dlatego nie karmiłam nigdy butelką.
                • 10.01.13, 11:30 Odpowiedz
                  To prawda, ze presja, ktora otoczenie na matki wywiera jest okrutna ale uwazam, ze kobieta 3mce po porodzie i bez presji ma prawo czuc sie zdolowana wszystkimi zmianami ktore w jej zyciu zaszly, czuc sie nieatrakcyjna i sie nad soba pouzalac. I jesli sie doluje wygladem to ma prawo zostac pocieszona, ze schudnie jesli tylko bedzie chciala, ze falda na brzuchu zniknie, ze wroci do dawnego wygladu, ze znowu poczuje sie atrakcyjna. A nie potrzebuje strofowania, ze ma wyprany mozg bo sie zle czuje w zmienionym nagle ciele, bo przywiazuje wage do wygladu a nie powinna bo przeciez teraz jest matka. Wszystko wymaga czasu. Nie tylko powrot do dawnej figury ale zaakceptowanie sie w nowej roli rowniez.
            • 09.01.13, 15:50 Odpowiedz
              Piszesz, jakby ona była temu winna, że jest perfekcjonistką.
              Ktoś takich ludzi wychowuje, a oni potem męczą się przez całe życie ze sobą, przy okazji dając popalic otoczeniu smile
        • 09.01.13, 14:25 Odpowiedz
          Jeśli chodzi o ciało, szybciej dojdziesz do siebie karmiąc piersią. Ale ja w ogóle nie pojmuję tego kultu ciała. Trzeba godzić się ze zmianami. Byłaś w ciąży-brzuch nie ten. Dostałaś rozstępów-sorry, stało się. Piersi inne-cóż, ciekawe, co ważniejsze: idealne piersi czy korzyści wynikające z karmienia piersią. Po to one nam w ogóle wyrosły, żeby nimi karmić.
          Starzejemy się, zmieniamy i tak musi być. Dla mnie trochę wstrętne są kobiety coraz młodsze, ponaciągane, poodciągane, ponakrajane itp. Nie moja bajka.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bi09k2yl9ebh4.png
          • 09.01.13, 15:04 Odpowiedz
            Latwo ci pisac: zaakceptuj zmiany.
            A w praktyce musisz zyc w zupelnie nowym nieznanym ci ciele, nawet ono staje sie dla ciebie obce. Starosc przychodzi stopniowo, po porodzie cialo zmienia sie w ciagu kilku godzin.
            • 10.01.13, 20:46 Odpowiedz
              Ależ wcale nie tak łatwo. Sama musiałam dojść do takiego wniosku i do wyglądu PRAWIE jak sprzed 2 ciąż. Nie mam dwudziestu paru lat, więc już bu było gorzej. Ale ja nigdy nie żarłam, nie pochłaniałam, nie... itd. Poza tym od ponad 3 lat karmię piersią i to też wydatnie pomogło.

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bi09k2yl9ebh4.png
    • 09.01.13, 14:36 Odpowiedz
      A ja karmię piersią już prawie pół roku i pomimo STRASZNYCH początków, teraz bardzo sie cieszę, że się nie podddałam, bo teraz jest super.
      • 09.01.13, 14:40 Odpowiedz
        A ja przerwałam bardzo szybko ten rodzja karmienia i z perspektywy czasu wiem że był to świetny wybór, gdybym jeszcze kiedykolwiem była w ciąży zapoznam się bliżej z możliwościami zatrzymania laktacji jak najszybciej się da.
        Uprzedzając komentarze, moje dziecko ma 6 lat i nie jest alergikiem, nie choruje (nigdyt jeszcze nie byłam na zwolnieniu lekarskim na dziecko) i rozwija się prawidłowo.
      • 09.01.13, 15:36 Odpowiedz
        A co jest takie "super" w karmieniu piersią teraz?
        • 09.01.13, 15:49 Odpowiedz
          Karmienie piersia ma wiele dobrych stron dla matki:
          jest szybciej, nie trzeba nic przygotowywac, nic podgrzewac, sterylizowac, dobierac soczkow i butelek bod katem kolek niekolek, ulewania, testowac rodzajow mleka, nie trzeba wozic ze soba majdanu kiedy sien wychodzi z domu. Mozna karmic na lezaco i nawet sie prz tym zdrzemnac. Bezproblemowe karmienie piersia jest z pewnoscia wygodniejsze niz butelka.
          • 09.01.13, 15:58 Odpowiedz
            Fajnie, że dodałaś to słowo "bezproblemowe", faktycznie jeżeli ktoś to lubi i ma technikę wypracowaną takie karmienie jest wygode. Natomiast jeżeli ktoś tego nie lubi to karmienie nie jest już dla niego bezproblemowe i butelka jest o wiele lepszym rozwiązaniem.
            • 09.01.13, 16:50 Odpowiedz
              Nie trzeba koniecznie lubic karmic i przezywac ekstaze wystarczy brak negatywnych odczuc w czasie karmienia i fizycznych problemow i juz sie wychodzi na plus. Technike trzeba sobie wypracwac.
          • 09.01.13, 16:15 Odpowiedz
            Ja karmiłam mieszanie i prawdę mówiąc bardziej bezproblemowa była dla mnie butla niż pierś, szczególnie jeśli chodzi o karmienie za domem. Do wysterylizowanej butli wsypywałam odmierzoną ilość mieszanki, do termosu przegotowaną i ostudzoną wodę mineralną. Przy niemowlaku nie da się wyjść w miasto bez przenośnego majdanu, więc 2 dodatkowe butelki nie robią różnicy. W razie czego jedno wlać do drugiego i można karmić, bez stresu, że trzeba obnażać się w miejscu publicznym, że wkładka laktacyjna przecieknie itd. Ale co kto lubi.
        • 09.01.13, 17:39 Odpowiedz
          bugi1205 napisał(a):

          > A co jest takie "super" w karmieniu piersią teraz?



          Super jest to że często działa odchudzająco.
          U mnie tak działało.

          --
          ''Cze.Mam maly problem: otoz od 3 tygodni jestem mamą i w sumie ciesze sie z tego.Problem jednak mam spory, bo dziecko trzeba karmic co chwile.Slyszalam, ze jezeli przestawie go na butelke to bedzie spal nawet cala noc.Moj chlopak jest za-mowi, ze w dzisiejszych czasach taka technika ze mleko bedzie takie samo''
          • 10.01.13, 22:00 Odpowiedz

            -- u ciebie tak działało to i u innych musi ?
            ------------------------------------------------------------
            "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
            -------- autor xxx.
    • 09.01.13, 14:53 Odpowiedz
      Jestes dopiero 3mce po porodzie. Twoje cialo wroci do stanu sprzed ciazy tylko musisz sie uzbroic w cierpliwosc. Ja tez bylam zdesperowana po pierwszej ciazy swoim wygladem ale dopiero pewna starsza kobieta uswiadomila mi, ze cialo zmienialo sie przez prawie rok wiec i rok potrzebuje zeby wocic do pierwotnej postaci. I u mnie sie to sprawdzilo. Rowno rok po urodzeniu syna poczulam sie atrakcyjna mloda mama i bez ompleksow zalozylam bikini.
      Nie musisz uzywac stanika laktacyjnego. Ja wywalilam stanik laktacyjny bo ogolnie to byl beznadziejny stanik brzydki i czulam ze mam w nim piersi jak wymiona.
      Ostatecznie jesli tak bardzo ci karmienie ciazy przejdz na butelke ale pamietaj, ze karmic bedziesz jeszcze tylko przez kilka miesiecy i czy nie warto wytrzymac. Za 2-3 mce podasz dziecku pierwszy obiadek i stopniowo zaczniesz zastepowac i inne posilki mleczne pokarmami stalymi.
      • 09.01.13, 16:00 Odpowiedz
        Rozumiem Cię doskonale. Sama urodziłam pierwsze dziecko w listopadzie. Początki wspominam jako koszmar sad. Nie dość, że ciało zupełnie nie to (choć ja rozstępów nie miałam i nie utyłam jakoś drastycznie) to jeszcze ubrać się nie chce, bo nie ma w co. I mnie jakoś dobijało to, że ciągle byłam sama i ciągle było ciemno ... A najgorsza była ta monotonia dnia... w kółko panie Wojtek to samo. Karmienie na początku też nie było różami usłane smile. Ja przetrwałam i potem było już super, ale nie widzę nic zdrożnego w tym żeby przejść na butle smile. Każdy ma prawo do własnych przeżyć - jednemu przeszkadza 1 kg innemu nawet 10 nie wadzi wink. Mi jakoś minęło, potem przyszła wiosna, wróciłam do pracy i się poukładało smile. Czego i Tobie życzę smile. Głowa do góry!
        ps. Drugie zarzekałam się, że nie może być jesienne czy zimowe - jest grudniakiem wink. Ale tu już było super - samo moje podejście było inne - robiłam lekki make up już w szpitalu wink co by sińce pod oczami zakryć smile o dresie po powrocie mozy nie było wink

        --
        Ania z Kubutkiem (16.11.2006) i Zuzanką (10.12.2010)
        http://www.suwaczek.pl/cache/d30b5d5822.png
        http://www.suwaczek.pl/cache/146effc173.png
      • 09.01.13, 17:13 Odpowiedz
        Franczii,
        moja frustracja w dużym stopniu wynika właśnie z dylematu: wytrzymałam już trzy miesiące karmienia, może dam radę jeszcze kolejne trzy? A z drugiej strony każdy dzień jest co raz cięższy do przeżycia sad I tak się morduję... Bo wiem że mam na tyle silnej woli żeby wyprzeć się siebie i "ukończyć misję" a z drugiej strony nienawidzę każdego dnia za to że moje piersi są wymionami sad

        W dobrych chwilach pocieszam się racjonalizmem - tak jak Ty doszłam do wniosku że skoro brzuch się rozciągał przez 5-6 miesięcy to nie wróci do formy w 3 miesiące i MUSZĘ uzbroić się w cierpliwość oraz pomagać mu kremami i ćwiczeniami (choć po cc trzeba uważać na intensywność i rodzaj ćwiczeń).
        Ale dobre dni szybko mijają i często racjonalizm znika a górę biorą emocje i wściekłość sad
        • 09.01.13, 17:30 Odpowiedz
          i "ukończyć misję" a z drugiej s
          > trony nienawidzę każdego dnia za to że moje piersi są wymionami sad


          ale co ty masz z tymi wymionami?
          masz jakąś obsesje?
          to nie karmienie je czyni takimi jakimi sa tylko ciąża, tycie, chudnięcie raczej

          piersi to piersi, chwilowo tylko służa do karmienia dziecka , zaraz to minie

          kup dobry stanik, koronkowe też są do karmienia, smaruj je, może trochę opal się
          bedzie ok
    • 09.01.13, 15:37 Odpowiedz
      Częściowo Cię rozumiem-to znaczy w kwestii podejścia do własnego ciała.
      Ja zawsze dbałam o swoje ciało-od wewnątrz i od zewnątrzz-rozsądne odzywianie się,sporty, aktywność fizyczna. Wierzę że dzięki temu (no i genom) cellulit miałam tylko w ciażach-potem znikał, lekkie rozstępy na piersiach po pierwszej ciąży-przyzywczaiłam się, nie przeszkadzały mi. W miarę szybko wracałam do formy po ciąży-wyglądałam dobrze i dobrze się czułam.
      Jednak po ostatnim porodzie (cc) bylo inaczej. Czułam się źle, grubo. Nie dość że byłam obolała to jeszcze wyglądałam fatalnie, nie mogłam na siebie patrzyć w lustro. Brzuch był jedną wielką trzęsącą sie galaretą. Gdy po tygodniu od urodzenia wyszłam na spacer z małym w ciuchach ciążowych-było to jedno z gorszych psychicznie przeżyć. Na dodatek nie mogłam być na diecie-bo wilczy głód,nie mogłam ćwiczyc-bo cc. Czułam się jakbym była więźniem własnego ciała i to nie było na fajne. Tyle tylko, że mój wygląd i moje podłe samopoczucie z tym związane nie przekładalo sie na uczucia do dziecka.
      Po 4 m-cach waga ruszyła, brzuch znormalniał, od niedawna mogę ćwiczyć i dbac o siebie. Hormony sie ustalibilzowały-u Ciebie też tak będzie-to okres przejściowy.
      Sprobuj zracjonalizować sobie problem i pomyśl-że NIE MOŻESZ za swój wygląd obwniac dziecka-bo chyba podświadomie to robisz.
      Trzymaj sie
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      TrzyBit
      • 09.01.13, 17:27 Odpowiedz
        Guderianko,
        ja również jak wyszłam po porodzie w ciuchach ciążowych i zobaczyłam się wystawie sklepowej o mało się nie rozpłakałam... W spodniach ciążowych wyglądałam jak w ciąży chociaż moja głowa już eksplodowała myślami : "zrzuciłaś 10kg! - jesteś lekka!" to szyba wystawowa przygniotła mnie realizmem sad

        Natomiast dziecka nie obwiniam. W ogóle w tej mojej całej wściekłości nie ma tematu dziecka - ono jest poza tymi wszystkimi emocjami, jakbym w ogóle nie rozważała powodu zaistniałej sytuacji. Dlatego na początku napisałam że macierzyństwo jest moim problemem bo gdzieś w mnie leży problem.
        • 10.01.13, 09:59 Odpowiedz
          Wystawy-nic nie mów, one dodają kilogramy, na pewno, ja nie mgłam tak wyglądać tongue_out

          Jeszcze co do karmienia-ja jestem fanką KP-teraz-na poczatku wcale mi sie to nie podbało, męczyło,wkurzało, cieknące mleko,bolące piersi, zalane mlekiem koszulki itp. Ale to stan przejściowy-mija, laktacja sie normuje , biust nie puchnie tylko jest taki sam, mleko nie cieknie. Nie podobały mi sie żadne staniki dla karmiących-owszem, niektore są piękne ale z definicji to karminiki a ja nie chciałam byc sprowadzona do roli dojnej krowy. Mam jeden stanik do karmienia-kupiony by sie przekonac jak to jest fajnie (namowy kolezanek) i uzywalam go tylko na początku w nocy. Przez cały czs noszę normalny usztywniany stanik który trzyma biust w ryzach, lepiej mi sie w nim karmi i lepiej sie w nim czuję
          Nie daj sie zmorom -potworom-ich czas sie kończy!Trzymaj sie!
          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
          TrzyBit
          • 10.01.13, 10:25 Odpowiedz
            Dziś jadę po stanik - doczekać się nie mogę!
            Czy to możliwe że aż tak podpadam pod stereotyp że kobiety kochają zakupy i nic nie poprawia nastroju jak nowy fatałaszek??? Nigdy nie lubiłam zakupów ciuchowych - rekompensowałam sobie w butach i torebkach wink
            • 10.01.13, 10:34 Odpowiedz
              Hehe wink Zaraz stereotyp-każdy lubi mieć coś dzieki czemu czuje sie dobrze. Czasami jst t torebka, czasami pierścionek, czasami stanik a czasami wibrator itp big_grin Moim zdaniem wszystko z Tobą ok smile-mam nadzieję że ta radość bezpośrednio przełoży sie na samopoczucie smile
              --
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
              TrzyBit
    • 09.01.13, 16:30 Odpowiedz
      w e-dup.e się tobie poprzewracało i tyle, trzeba było wynająć surogatkę, karmić butelką i już.

      Ps. Pisze to sfrustrowana, umęczona do cna, pogrążona w niemocy i bezsilności mama, której nie ułożyło się tak cudnie
    • 09.01.13, 17:52 Odpowiedz
      Nie zmuszaj się na siłę do karmienia, karmienie nie jest takie ważne, byś miała się z nim tak męczyć. I idź do lekarza po jakieś łagodne antydepresanty czy inne coś, co Cię postawi na nogi.
      Kilka sesji u psychologa, nawet w zwykłej poradni zdrowia psychicznego, też by nie zaszkodziło- niech psycholog się wypowie, czy to kwestia np. jakichś Twoich dawniejszych przeżyć, czy np. możliwe, że medyczna (hormony) i ci podpowie, co z tym dalej.
      I powiedz o tym wszystkim najbliższym, żeby byli dla Ciebie wyrozumiali. Nie kryj tego stanu. Dobrze byłoby też gdzieś wyjechać bez dziecka na kilka dni.
      No i najważniejsze- nie myśl o tym w kategoriach swojej winy. To nie Twoja wina, że się tak czujesz.
    • 09.01.13, 17:54 Odpowiedz
      Daj sobie czas - serio, serio... Moje dziecko urodziło się na pocz października, też miałam ciężką zimę. Dogadzaj sobie jak najbardziej, ale czasem niestety metoda kołka w zęby też jest potrzebna. Ja najbardziej nienawidziłam jak szłam pod prysznic i mi mleko samo ciekło czasami - czułam się z tym obrzydliwie. Karmienie dla mnie było bardzo ciężkie i jak się młode w 7 miesiącu samo odstawiło to mało co nie płakałam ze szczęścia. Karmiłam sama tylko dlatego, że to zdrowe dla dziecka...
      A jak się zrobi ciepło w okolicach kwietnia i maja i dziecko zrobi ci się bardziej kumate, dzień dłuższy, słońca więcej to na prawdę będzie lepiej. Ja w to nie wierzyłam, ale faktycznie tak jest. Dla mnie najgorszy okres macierzyństwa to było właśnie zamknięcie w domu zimą z niemowlakiem.
    • 09.01.13, 19:28 Odpowiedz
      1. Stanik laktacyjny nie musi być rozchełstany a piersi w nim mogą wyglądać bardzo ładnie (patrz lobby biuściastych).
      2. Kup sobie trochę ciuchów "na teraz", w swoim aktualnym rozmiarze, dobrane do aktualnej figury, nie czekaj do schudnięcia. Jak zgubisz nadprogramowe kilogramy za duże ubrania po prostu oddasz (zapewne z przyjemnością).
      3. Kup sobie body (Można kupić ładne body na ramiączka, w różnych kolorach, zakłada się do nich stanik - body kończy się tuż pod stanikiem, razem wyglądają jak całość. Spłaszczy brzuch i pozwoli w mniej stresujący sposób wrócić do dawnej figury).
      4. Wyrzuć dres. Jak minie baby blues kupisz sobie nowy.
      5. Nie gotuj i nie sprzątaj jak nie masz ochoty.
      6. Poszukaj, może znajdziesz kogoś do pomocy. Fajnie jest od czasu do czasu wyskoczyć gdzieś z mężem ( lub niemężem) tylko we dwoje. Karmisz piersią? Naucz dziecko pić z butelki i ściągaj pokarm, żeby podczas Waszej dłuższej nieobecności niania / babcia mogła nakarmić Małego.
      3 miesiące temu urodziłaś dziecko. Ciało się zmienia, ale to od nas zależy jak szybko wrócimy do formy. To etap przejściowy. Za chwilę znów będziesz piękna, a za pięćdziesiąt lat już niekoniecznie aż tak pięknasmile Takie życie. Pamiętaj, że jeżeli za rok w dalszym ciągu będzie Ci przeszkadzała fałda na brzuchu (podejrzewam, że za rok już o niej zapomnisz) zawsze możesz skorzystać z pomocy chirurga plastyka (Ja bardzo cieszę się, że są. Nigdy nie korzystałam z ich usług - poza jakimiś drobnymi zabiegami w stylu usuwanie znamion, ale fakt, że są daje mi poczucie bezpieczeństwa. Powtarzam sobie, że jak już nie będę mogła patrzeć na siebie w lustrze, zawsze mogę skorzystać z ich usługsmile
      • 09.01.13, 19:36 Odpowiedz
        I rozważ przejście na butelkę. Karmienie butelką to nie zbrodnia.
      • 10.01.13, 00:22 Odpowiedz
        black-cat: dziękuję. Jeden punkt już zrealizowany bo od 3. tygodnia karmię mlekiem odciąganym. Młody urodził się malutki, nie miał siły ssać, więc od początku odciągałam pokarm próbując jednocześnie przystawiać do piersi. Niestety podczas dwóch tygodni "tylko na piersi" nie przybrał ani grama więc wróciliśmy do ściągania i karmienia butelką. MM podajemy tylko w czasie skoków rozwojowych i to maksymalnie raz dziennie. To odciąganie pokarmu jest faktycznie zbawieniem bo mogę dziecko zostawić z Tatą i butelką i sobie sami poradzą...
        Za ciuchami rozejrzę się w weekend - niby w jeansy się zapinam ale właśnie ta fałdka mi wylatuje... Jutro też jadę kupić nowy stanik. Może to mnie podniesie na duchu.

        Ściskam i dziękuję!
    • 09.01.13, 22:49 Odpowiedz
      Moj synek ma teraz 10 miesiecy. Pierwsze 3 miesiace byly dla nas najtrudniejsze - on jeszcze malo kumaty, ja wymeczona i troche zdolowana, chyba z jakas lekka forma depresji. Potem juz bylo coraz lepiej, teraz jest super. Wytrzymaj. Jeszcze troche i naprawde poczujesz roznice smile ale jesli jest Ci psychicznie zbyt ciezko to pomysl o dobrym lekarzu i antydepresantach.
      Pewnie powtorze to co juz pisaly dziewczyny, ale jesli moge cos doradzic to:
      1. Kup sobie cos fajnego do ubrania w Twoim obecnym rozmiarze. Nie ma niczego gorszego niz wbijanie sie w za ciasne jeansy, zwlaszcza jak wylewa sie z nich kawalek sflaczalego tluszczyku - jak zmienilam spodnie to zaraz poczulam sie lepiej. Do tego jakies ladne topy/bluzki z dekoltem umozliwiajacym karmienie.
      2. Staniki dla karmiacych sa wg mnie ochydne i wcale nie byly wygodne. Mam staniki mojej ulubionej firmy, z fiszbinami i miekka miseczka, w odpowiednim rozmiarze.
      3. Nie MUSISZ karmic. Sprobuj podac butle i juz, moze dziecko polubi, moze Tobie to dobrze zrobi. Ja karmie mimo ze mialam z tym problem psychologiczny - ale mnie jest tak po prostu wygodnie, zwlaszcza w nocy. Ty masz prawo szukac najlepszego wyjscia dla Ciebie i dziecka jednoczesnie.
      4. Na skore dobre kremy, masaz i chlodne prysznice (Clarins ma swietny krem, ich olejek tez jest dobry ale tak naprawde najwazniejsza jest regularna pielegnacja i masaz, nawet zwykla oliwka)
      5. Nie kazda kobieta chudnie karmiac piersia - czasem przy takim karmieniu trudno zrzucic te ostatnie kilogramy. Jak odstawisz, wrocisz do dawnej wagi latwiej.
      6. Poczucie utraty kontroli nie jest ani niecodzienne ani niezrozumiale - my naprawde stracilysmy kontrole nad naszym zyciem i nad naszym cialem - w jakims stopniu oczywiscie, i tez dostalysmy cos w zamian. Ale ja uwielbialam wyrwac sie na chwile z domu zeby poczuc sie przez moment calkowicie odrebna i samodzielna istota. Dobrze ze wychodzisz i dobrze ze uprawiasz sport.
      Te 3 miesiace to jednak krotko. Zobaczysz, za kolejne 3 bedzie zupelnie inaczej. Duzo lepiej. I z cialem i z dusza smile
      Sciskam
      • 09.01.13, 22:50 Odpowiedz
        O jezuniu, ohydne a nie ochydne sad
      • 10.01.13, 00:15 Odpowiedz
        mayaalex - dziękuję. Pocieszyłaś mnie i natchnęłaś optymizmem że może będzie już wkrótce lepiej. Wybiegałam dziś kilka km i od razu też mi lepiej 'na głowie'.
        Ściskam!
        • 10.01.13, 09:23 Odpowiedz
          pierwsze trzy miesiące są najgorsze, zwykle później jest lepiej
          a z karmieniem - jeśli masz dość to przejdź na mm, i tak już sporo karmiłaś
          ja nienawidziłam tego robić, myślałam, że z drugim będzie łatwiej bo przecież wiem już jak to wygląda, ale było jeszcze gorzej, dostałabym obłędu gdybym dalej się katowała karmieniem piersią
          i to nie prawda, że karmienie butlą jest czasochłonne: 3 butelki, woda przegotowana w garczku i tylko na minutę do mikrofali, a dziecko bardziej pojedzone było i dłuższe przerwy na inne czynności i drobne przyjemności, mniej takiego uwiązania
          potrzeba mi było trochę oddechu, wyjście na samotne spożywcze zakupy do hipermarketu to było coś smile
          • 10.01.13, 10:18 Odpowiedz
            Też miałam uczucie "wypożyczenia" swojego ciała jakiemuś obcemu. Nie cierpię być w ciąży. Przy karmieniu zamiast schudnąć tylko tyłam. Natomiast staników używałam normalnych, nie karmników, mocno trzymających, i biust szybko wrócił do formy, nawet lepszej niż przed. Do tej pory pamiętam pierwsze wyjście do miasta BEZ dziecka. To poczucie wolności... i bycia dorosłą osobą, a nie gaworzącym głupawo dodatkiem do niemowlęcia i wózka.
            Natomiast w dresach nie chodziłam, starałam się ubierać normalnie, wystarczyły mi namioty ciążowe w okresie kiedy wszystkie dziewczyny śmigały w letnich dopasowanych sukienkach.
            Więc wcale nie jesteś wyrodną matką, to co przeżywasz jest najzupełniej normalne. I wyjdziesz z tego. Uszy do góry, daj sobie tylko więcej czasu.
        • 10.01.13, 10:09 Odpowiedz
          cieszę się że Ci lepiej dzisiaj! wiele osób poleca skończyć karmić, ja byłam w podobnej sytuacji i nie zdecydowałam się - teraz myslę że dobrze, bo miałam tak wyprany mózg przez szkołę rodzenia że chyba bym się jeszcze gorzej czuła - zjadłoby mnie poczucie winy. natomiast po skończeniu przez dziecko pół roku powoli odstawiałam i skonczyłam całkiem karmienie po 8 miesiącach - wróciło poczucie, że moje ciało jest moje. a "normę karmienia" wyrobiłam, nawet pediatra nic nie pisnęła że już nie karmię. we wszelkich badaniach dot KP dzieci długo karmione piersią = dzieci karmione >6miesięcy więc mam sumienie czyste.

          przy drugim dziecku nawet względnie lubiłam karmienie, ale i tak poczułam ulgę po odstawieniu od KP. niektórzy po prostu tak mają.
    • 10.01.13, 11:12 Odpowiedz
      bugi1205 napisał(a):
      > Moją frustrę budzi tylko macierzyństwo i wszystkie związane z tym rytuały, ciel
      > esność matki i samoakceptacja.

      Do tego jeszcze wpadnij w środowisko 'mamusiek', które fałdę na brzuchu i rozstępy uważają za 'mistyczne artefakty bejbika' a poplamiony dres za 'mundur' matki i poczucie bycia kosmitą masz gwarantowane wink
    • 10.01.13, 11:28 Odpowiedz
      Czemu tak atakujecie autorkę? Zachowujecie się jakbyscie leczyły takimi atakami swoje kompleksy...
      Nie każda kobieta jest taka sama...Na szczęscie.
      Jeśli nie potraficie autorce pomoc to po co się w ogóle wypowiadacie? idzcie lepiej do swoich dzieci a nie tracicie swój czas na forum.
      Autorko, bardzo Ci współczuje bo zanosi się na to, że za jakiś czas bedę w podobnej/takiej samej sytuacji.
      Nie wiem czy będzie miała dla ciebie rada osoby, która jeszcze nie ma dziecka ale może idz do lekarza i zbadaj hormony. I pewnie już tutaj szczerze życzliwe osoby pisały - wyjdz z domu. I przede wszystkim pozbadz się ze swojego otoczenia kolezanek podobnych do tych "zyczliwych inaczej" z forum.
      --
      http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
    • 10.01.13, 11:41 Odpowiedz
      Jak już wyżej dziewczyny pisały - to minie. Mnie na początku dopadła czarna rozpacz. Uświadomiłam sobie że już nigdy nie wyjdę z domu, zawsze będę już tylko z dzieckiem. Do tego zamiast po porodzie tracić na wadze to tyłam uncertain Wystraszyłam się że mąż mnie zostawi bom nieatrakcyjna - bzdura. Po kilku tygodniach przeszłam na flaszkę - pokarm mi się skończył, to dopiero dół bo każdy mi wmawiał że dobra matka karmi piersią. Bzdura. Dobra matka to szczęśliwa matka. Życie odzyskało sens gdy młoda zaczęła sama chodzić i sama się bawić. Cierpliwości (wiem wiem, fajnie mi się teraz gada smile)
      --
      >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
    • 10.01.13, 13:27 Odpowiedz
      Witaj siostro bliźniaczko wink. Moje dziecię ma też teraz 3,5 miesiąca. Urodziłam dziecko dwa tygodnie po terminie, ostatni tydzień spędziłam na wywoływaniu w szpitalu, skończyło się cc. Do szpitala szłam jako zdrowa, młoda dziewczyna, do końca pracowałam, chodziłam na długie spacery, byłam aktywna. Jeszcze dzień przed porodem wymknęłam się z M na dłuższy spacer, a w nocy zaczęły się wreszcie wyczekane skurcze. Trzy dni później, w dniu wypisu ze szpitala nie byłam w stanie samodzielnie wyjść ze szpitala, ten wysiłek i ból mnie przerósł, jedynie własna determinacja sprawiła chyba, że zagryzłam zęby bo za wszelką cenę chciałam już do domu. Podróż samochodem (10 minut) wspominam jako koszmar, każda nierówność na jezdni to było szarpanie rany. Po dotarciu do domu, rozebraniu młodego i siebie się rozryczałam, siedziałam i się zanosiłam. Czułam się jak inwalidka, wrak człowieka... W ciąży rozstępy mnie szczęśliwie ominęły, za to w ciągu jednej nocy przy nawale zrobiły się na piersiach. Przez pierwszy miesiąc nienawidziłam swojego ciała, swojemu M nie pozwalałam siebie oglądać i dotykać, brzydziłam się swojego brzucha, rana, ta galareta, ta rozciągnięta skóra, do tego krzywe szycie, ehhh... Dziecko też mam promocyjne, uśmiechnięty, pogodny, i co najważniejsze zdrowy. Do karmienia się przekonałam, choć nie lubię teraz tych flaczków, po unormowaniu się laktacji, pozostaje mieć nadzieję, że będzie lepiej.

      Mi bardzo pomógł powrót do pracy, co miało miejsce na początku grudnia. Znacznie więcej aktywności, tak potrzebna mi zmiana i brak stagnacji, kieratu. Ciało powoli, bardzo powoli wraca do siebie, nie będzie już tak jak było przed porodem, ale powiem szczerze że nie wykluczam, już po zakończeniu reprodukcji, bardziej zaawansowanej pomocy kosmetycznej lub/i chirurgicznej. To mi pozwala cieszyć się sobą , macierzyństwem, wszystko jest dla ludzi, jeśli jakaś trwała zmiana będzie mi bardzo przeszkadzała będę mogła z nią powalczyć zdobyczami współczesnej cywilizacji wink.
    • 15.01.13, 00:19 Odpowiedz
      Kiedyś to przyjść musiało. Przyszło akurat z dzieckiem, ale mogło z pojawianiem się pierwszych oznak starzenia - odkryłaś, że jesteś też ciałem, a ono się zmienia i, niestety, mija.
      Czym byłaś wcześniej? Czystym umysłem? Czy żywym dziełem sztuki? Nie pytam złośliwie - ja byłam umysłem. A ciało gdzieś tam się pałętało w tle - jak odkryłam, że fajnie je mieć, to niestety już nie było takie ładne.

      Nie złość się na to swoje ciało. Przyjrzyj się mu uważnie, odkryj, że zmienione też jest ładne. Dopieszczaj je, zamiast strugać i przycinać do ideału - czyli spróbuj poczuć na siłowni przyjemność fizycznego zmęczenia, u kosmetyczki i u fryzjera fizyczną przyjemność bycia zaopiekowaną, zamiast traktować to jako zadania w doprowadzaniu się do ideału.

      A równocześnie odpuść sobie w drobiazgach. Olej stanik laktacyjny (naprawdę ci się w tym dobrze karmi?) i kup sobie taki, jaki ci się będzie podobać. Wybierz taki odpowiednik dresu, w jakim czujesz się dobrze (sukienka bawełniana? dżinsy i koszulka? legginsy i tunika?). Ale spróbuj też wykorzystać pozytywnie to odkrycie cielesności, nie zakopuj go tak szybko z powrotem pod warstwą kosmetyków i eleganckich ubrań.
      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.