Prosze pomzcie z wyborem co mam zrobic. Syn sasiadow (okolo 3-4 lata) placze prawie kazdego dnia przed zasnieciem (ok. 21) i potem jeszcze w srodku nocy. Nie byloby moze nic w tym dziwnego, zeby to byl noworodek, albo niemowle z problemami brzuszkowymi, ale 4-latek? Rodzice wygladaja na "normalnych" ludzi (nie poznalam ich osobiscie, wprowadzili sie moze 6 miesiecy temu), ale pozwalaja dziecku krzyczec ignorujac to. Tak mi zal tego malucha, bo wyglada na to, ze od miesiecy stosuja jakas metode nauki zasypiania (Ferber?). Maly az sie krztusi od krzyku, oni nie reaguja. Slychac jest jak w nocy czekaja przez 15 minut zanim do malego zagladaja, potem wychodza a chlopczyk zawodzi jeszcze bardziej.
Co robic? Isc z nimi rozmawiac, ignorowac, zglaszac gdzies? Tu nie o halas mi chodzi, ale o to ze ten biedaczek tak sie meczy.
Zastanawiasz się gdzie pójść z dziećmi? Ta aplikacja jest właśnie dla Was! Partner: Nestle
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść
wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.