• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Nocny dramat dziecka sasiadow Dodaj do ulubionych

  • 29.01.13, 18:59
    Prosze pomzcie z wyborem co mam zrobic. Syn sasiadow (okolo 3-4 lata) placze prawie kazdego dnia przed zasnieciem (ok. 21) i potem jeszcze w srodku nocy. Nie byloby moze nic w tym dziwnego, zeby to byl noworodek, albo niemowle z problemami brzuszkowymi, ale 4-latek? Rodzice wygladaja na "normalnych" ludzi (nie poznalam ich osobiscie, wprowadzili sie moze 6 miesiecy temu), ale pozwalaja dziecku krzyczec ignorujac to. Tak mi zal tego malucha, bo wyglada na to, ze od miesiecy stosuja jakas metode nauki zasypiania (Ferber?). Maly az sie krztusi od krzyku, oni nie reaguja. Slychac jest jak w nocy czekaja przez 15 minut zanim do malego zagladaja, potem wychodza a chlopczyk zawodzi jeszcze bardziej.

    Co robic? Isc z nimi rozmawiac, ignorowac, zglaszac gdzies? Tu nie o halas mi chodzi, ale o to ze ten biedaczek tak sie meczy.
    Zaawansowany formularz
    • 29.01.13, 19:09
      jeeli jestes pewna, ze dziecko nie jest krzywdzone, to mysle ze zostaw ich w spokoju
      czterolatek to taki wiek, ze musi odryknac od czasu do czasu
      (moze za duzo wrazen w ciagu dnia, moze za dlugo jest w przedszkolu?)
      a jak sie nakreci to potrafi ryczec dlugo i przeciagle
      moj dzisiaj rozdarl sie bo ja wytarlam kakao ze stolu, a on to chcial zrobic - przy czym powiedzial ze chcial kiedy juz wytarlam
      ryk byl taki ze sie sciany trzesly
      ja zdazylam wykapac sie i umyc wlosy a on dalej darl sie neiszczesliwy
      --
      dla mnie rób pierogi, ale same, z niczym
      • 29.01.13, 19:23
        był kiedyś podobny wątek.
        Zgadzam się z poprzedniczką.Jeżeli masz pewność, że dziecku krzywda się nie dzieje nie rób nic.
        Niektóre dzieci tak mają.
        Mojej szwagierki córka drze się wniebogłosy a głos ma donośny,że aż mnie szlag bierze,jak ją słyszę.I nie potrzebuje specjalnego zaproszenia do wycia.Nawet w nocy.Po prostu sie budzi i wyje.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpc1cmjze3.png
        http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpasc15nfm.png
    • 29.01.13, 19:15
      jestes moja sasiadka? tyle , ze moje ma nieco ponad rok. poza tym duzo sie zgadza. moje chce MLEKO 2 razy w nocy, aferuje 10 min bo zlosci sie ( ale strasznie!!!), ze dostal wode i ... spi dalej.
    • 29.01.13, 19:18
      Mam znajomego czterolatka, ktory ma drzemki w ciagu dnia jeszcze, a potem budzi sie w nocy i szaleje. Jak rodzice odkladaja go do lozka, to jest panika, wrzaski i inne akcje. Rodzice maja dosc, skracaja mu te drzemki dzienne albo staraja sie nie klasc go wcale. Tak czy siak noce maja przerabane i pomimo ze chca go tyylko uspokoic, to on sie drze, bo chce sie bawic. Ich blad, ze drzemek dziennych wczesniej nie wyeliminowali, ale juz musztarda po obiedzie. Jesli nie masz podstaw, zeby rodzicow oskarzac o znecanie sie, to moze po prostu zagadnij na klatce, najlepiej przyjaznie. Zorientujesz sie wtedy co sie dzieje.
    • 29.01.13, 19:23
      Jak widać po wpisie wyżej, ludzie uważają, że to normalne, że dziecko wrzeszczy, a rodzice w tym czasie mogą robić swoje.

      Szkoda takich dzieci, ale nic z tym nie zrobisz.

      Nawet, jak to gdzieś zgłosisz, to i tak nikt na to nie zareaguje, bo dziecko przecież musi się wykrzyczeć.
      Nawet niektórzy pożal się boże psychologowie każą zostawiać dziecko, aby się wypłakało, więc co się dziwić, że rodzice tak robią?

      Chcesz to wezwij policję, może jak zobaczą policjantów, to szybciej będą następnym razem na płacz reagować, ale prędzej, to ty wyjdziesz na czepialską sąsiadkę, której dziecko przeszkadza.

      • 29.01.13, 19:24
        bo to zle matki som
        e-kasia jest dobra matka

        --
        dla mnie rób pierogi, ale same, z niczym
        • 31.01.13, 19:58
          Tak, e-kasia jest dobra, bo widzi w dziecku człowieka. Jak można pozwolić dziecku na płacz i wejść dopiero po 15 minutach. To serca trzeba nie mieć.

          P.S.
          Mam dwoje dzieci. Jedno było wyjące do bólu, ale nigdy nie pozwoliłam na samotny płacz.
      • 29.01.13, 19:28
        Wlasnie o ten brak reakcji mi chodzi. To, ze niektore dzieciaki musza sie wykrzyczec to wiem. Rozumiem tez nie reagowanie na kazde pisniecie i ze nie zawsze da sie dziecko uspokoic bo np. chce sie bawic w srodku nocy. To co u nich sie dzieje to jest naprawde bardzo smutne.
        • 29.01.13, 19:30
          no ale skad wiesz ze nie reaguja?
          moze go tula, moze mowia do niego cicho
          przeciez nie wrzeszcza tak samo glosno
          --
          dla mnie rób pierogi, ale same, z niczym
          • 29.01.13, 19:36
            Slysze jak wchodza do pokoju, tego co dokladnie mowia nie slysze, ale wychodza po 2 minutach z trzasnieciem drzwiami. Ton ich glosu nie jest przyjemny. Nie pozostaje mi wiec nic innego jak zagadnac w windzie.
            • 29.01.13, 21:00
              dextera.m napisała:
              Nie
              > pozostaje mi wiec nic innego jak zagadnac w windzie.


              -Przepraszam czy państwo biją dziecko?
              -Myyy???taaak,prosze sobie wyobrazić że dostaje wpie..l codziennie,żeby mogła pani usłyszeć....


              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpc1cmjze3.png
              http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpasc15nfm.png
            • 29.01.13, 22:00
              jesli ich ton glosu NIE jest przyjemny to widac, ze sa zli, ze dziecko nie spi.

              my jak nasze w noc ryczy to podajemy wode, maly sie drze wnieboglosy ( on jadlby 2 razy w nocy jak niemowle a wieczorem o 19.30 dostaje sycasa kolacje) , rzuca ze zloscia, chcemy go wziac na rece , przytulic, wyrywa sie, drze ostro ok 5 min. potem przerwa, troche placze ale jak chcemy poglaskac to nasz widok z woda go rozjusza. nawet troche to zabawne smile po tem troche placze z zalem i sam spokojne sie uspokaja.

              u nas sa jakies wyjatkowe sciany! mowilam o tym sasiadom nieco przepraszajac ( mlodzi ludzie bez dzieci to wyspac sie pewnie chca) ale oni mowia, ze NIC nie slysza. jak ci u gory i na dole.
          • 29.01.13, 20:58
            moofka napisała:

            > no ale skad wiesz ze nie reaguja?
            > moze go tula, moze mowia do niego cicho
            > przeciez nie wrzeszcza tak samo glosno

            czasami mi sie wydaje,że jak moje się drą i je uspokajam,to powinnam drzeć się tak samo,żeby sąsiad słyszał,że ich nie biję.Paranoja normalnie.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpc1cmjze3.png
            http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpasc15nfm.png
        • 29.01.13, 19:43
          Masz tam, oprócz podsłuchu, zamontowaną kamerę, że tak dokładnie wiesz co oni robią?
          --
          Czytaj REBELYĘ
        • 29.01.13, 20:57
          dextera.m napisała:
          . To co u nich sie
          > dzieje to jest naprawde bardzo smutne.


          ale no to idź...nie rozumiem kuśwa co my ci mamy tu na forum stwierdzić...
          Odezwałaś się jak jedna ci przyklasnęła,że to dziecko pewnie maltretowane jest,czyli wiesz lepiej.No idź...


          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpc1cmjze3.png
          http://www.suwaczki.com/tickers/relgx1hpasc15nfm.png
      • 29.01.13, 19:34
        > Chcesz to wezwij policję, może jak zobaczą policjantów, to szybciej będą następ
        > nym razem na płacz reagować

        bo, wedle e-kasiowych teorii, reakcja rodzicow sprawia, ze płacz ustaje, jak ręką odjął big_grin
        a co, jesli metoda zawiedzie? rodzice reagują, dziecko nadal wrzeszczy, policja nadal przyjeżdża? kogo aresztować? dzieciaka? matkę? sąsiadkę? dozorcę?
        może e-kasię, ktora głupich rad udziela? dylemat, panie big_grin
        • 31.01.13, 20:02
          > bo, wedle e-kasiowych teorii, reakcja rodzicow sprawia, ze płacz ustaje, jak ręką odjął big_grin

          Tak, ustaje bardzo szybko, jeśli to nie jest płacz spowodowany bólem. Jeśli rodzic jest oczywiście przyjaźnie nastawiony. Bo jeśli przychodzi wk..., to oczywiście, że dziecka nie uspokoi.
      • 29.01.13, 21:48
        > Jak widać po wpisie wyżej, ludzie uważają, że to normalne, że dziecko wrzeszczy
        > , a rodzice w tym czasie mogą robić swoje.

        smilesmilesmile To ja też matka wyrodna. Moje dziecko wrzeszczy, tak nagle w nocy, bez znanego mi powodu. Jak zaczynam do niego coś mówić, albo broń Boże probuję przytulić, ryczy 100 razy głośniej i dostaje histerii. Więc siedze i czekam ok 10 minut. potem dziecko nagle zaczyna byc pogodne i wesołe.

        Możesz już wezwać policję. Podac adres? big_grin
      • 30.01.13, 08:05
        e-kasia27 napisała:

        > Jak widać po wpisie wyżej, ludzie uważają, że to normalne, że dziecko wrzeszczy
        > , a rodzice w tym czasie mogą robić swoje.
        >
        > Szkoda takich dzieci, ale nic z tym nie zrobisz.
        >
        >
        > Chcesz to wezwij policję, może jak zobaczą policjantów, to szybciej będą następ
        > nym razem na płacz reagować, ale prędzej, to ty wyjdziesz na czepialską sąsiadk
        > ę, której dziecko przeszkadza.
        >

        jak dobrze, ze ja nie mam takiej sasiadki. moj 3-latek do tej pory budzi sie czasem w nocy. na szczescie od niedawna juz nie co noc, tylko coraz rzadziej, ale do trzecich urodzin bylo praktycznie co noc. jak juz sie obudzi, to wrzeszczy, jakbym mu nogi i rece zywcem wyrywala. zawsze ktores z rodzicow idzie do niego od razu, ale rzadko uda sie go szybko uspokoic. potrafi rozedrzec sie na caly blok, bo np. poszedl maz a nie ja, albo mimo glaskania/tulenia/noszenia/uspokajania drze sie coraz bardziej, a zapytany dlaczego placze odpowiada "bo placze" i drze sie dalej, bo norma placzu musi zostac wyrobiona. zdarza sie tak, ze nie dziala nic i dopiero "spij" powiedziane podniesionym glosem dziala. dzis tak bylo. jak powiedzialam dobitnie "spij", to sie odwrocil na boczek i przytulil. wtedy moglam go przytulic, poglaskac i spokojnie usnal.

        sasiedzi obudzeni nocnym placzem pewnie nie raz slyszeli to moje "spij", bo musze to powiedziec glosniej niz maly placze. na szczescie nie wzywali mi nigdy policji w srodku nocy. gdyby mi tak policja wparowala w srodku nocy, to wreczylabym panom policjantom wrzeszczacego synka i niech go uspokoja w 5 minut, tak, zeby sasiedzi sie nie pobudzili tongue_out
    • 29.01.13, 19:25
      co do środka nocy- może to lęki nocne (nie zły sen a lęki nocne!)?. Mój syn od czasu do czasu takie miewa. Budzi sie około 3 godz. od zaśniecia, łazi po domu i płacze. Niby chodzi a śpi. Każde dotknięcie go zwieksza wrzaski. Po jakiś 15 min. zasypia spokojnie.
      • 29.01.13, 19:34
        Zawsze mozesz jakos serdecznie sie odezwac do sasiadki gdy ja zobaczysz "czasem slysze pani malego w nocy - pewnie mu ciezko samemu spac, wiele dzieci tak ma" albo cos w tym rodzaju - moze sie rozmowa rozwinie i sie dowiesz o co chodzi, moze ona sama sie zreflektuje, ze placz chlopca slychac i ludzie moga "rozne rzeczy pomyslec" ...
        Czy sasiedzi sie juz ze soba w ogole nie komunikuja tak normalnie, prosto z mostu? Czy wszystko sie musi opierac na domyslach albo podejrzeniach?
        • 29.01.13, 19:38
          Taki wlasnie mam zamiar juz od tygodni, ale ciagle sie mijamy. Przed zapukaniem do drzwi sie waham.
      • 29.01.13, 21:30
        o, kannama, mój tez tak czasem ma, tylko nie chodzi a siada i wyje i przy próbie dotknięcia, uspokojenia jest gorszy wrzask.
    • 29.01.13, 19:37
      > Co robic? Isc z nimi rozmawiac, ignorowac, zglaszac gdzies? Tu nie o halas mi
      > chodzi, ale o to ze ten biedaczek tak sie meczy.

      Wychowywanie dziecka to teraz męczenie biedaczka? Przez takich nadwrażliwców jak ty biorą się rozbrykane bandziory wychowywane bezstresowo, bo rodzice bali się interweniować.
      Są dzieci, które przy odmowie rodziców dostają ataku złości. Najlepszą metodą wychowawczą jest wtedy przeczekać taki atak i dać dziecku możliwość, żeby samo sobie poradziło ze swoimi negatywnymi emocjami. Najgorsze co mogą zrobić rodzice, to poddać się woli ryczącego dziecka lub je zacząć przekupywać np słodyczami by się zamknęło. Bo jeszcze życzliwa sąsiadka naśle na nich opiekę społeczną lub policję.

      Jeśli nie masz przesłanek, że dziecko jest bite, głodzone, że rodzice mu ubliżają to po prostu nie wtrącaj się.
    • 29.01.13, 19:41
      Moje dzieci bardzo bardzo źle śpią, od urodzenia.
      Czasem zdarza się, że młodszy (3 lata) budzi się w nocy, łazi, wścieka się kiedy prowadzimy go do łóżka i zaczyna płakać. Często bardzo mocno.
      Dobrze, że martfisz się o dzieci wokół, ale naprawdę nie zawsze płacz dziecka oznacza, że jest ono maltretowane. Śmiem twierdzić, że najbardziej zmaltretowani jesteśmy my - bo on rano jest fresh, a my półprzytomni.
      --
      Czytaj REBELYĘ
      • 29.01.13, 19:44
        Martwisz, martwisz, widzisz, to skutki niewyspania wink
        --
        Czytaj REBELYĘ
        • 29.01.13, 20:13
          Moja kuzynka tak wychowuje córkę, że na wszystko jej pozwala i wszystko , co Mała chce, daje, by ta nie płakała. Aktualnie siedmiolatka ma pozycję roszczeniową, jest nieuprzejma wobec innych ludzi, członków rodziny, klnie jak stary dziad.
          Ja nie reaguje na histerie i aż mi niekiedy w uszach dzwoni, czasem skutkuje, czasem nie. Nie mówię, że mój sposób jest lepszy, po prostu inny i nie życzę sobie, żeby mi się ktoś wtrącał w to jak dziecko wychowuję. Szczególnie mam gdzieś co sobie myślą sąsiedzi (córka podczas ciszy nocnej zawsze śpi) i jakby mi jakaś wścibska baba coś gadała to już bym jej umiała odpowiedzieć, żeby się swoim życiem zajęła, a nie szpiegowaniem innych i nasłuchaniem co ja we własnym domu robię.
    • 29.01.13, 20:07
      To nie jest normalne, że 4-latek nie może zasnąć wieczorem. Zdrowy 4-latek około 21-ej zwykle pada na twarz i zasypia w 2 minuty. Zdrowy, czyli zadbany, wybiegany, wyciszony przed snem.
      Coś musi w tej teoretycznie normalnej rodzinie być nie tak, że codziennie ryczy. Albo ma długie drzemki w dzień, nie chodzi do przedszkola, i nie ma się gdzie wymęczyć, albo jest chory, albo ma rodziców katów, którzy coś mu robią.
      • 29.01.13, 20:15
        Nie zdzierżyłabym i zagadnęła sąsiadkę i powiedziała, że ciągle słyszę płacz "jakiegoś" dziecka i że masz zamiar gdzies to zgłosić. Dla mnie to normalne nie jest.
      • 29.01.13, 20:16
        Tak, tak, tak.
        Od 6 lat mam ochotę zaprosić takie mądrale do domu, zostawić (a samej się wyspać gdzieś nareszcie). Niech da się dziecku wybiegać, a potem niech położy je ładnie spać i niechże śpi całą noc do rana, bez piśnięcia. A potem poproszę o odszczekanie.
        --
        Czytaj REBELYĘ
        • 29.01.13, 20:20
          Może oddaj mi do adopcji smile Ja podobno mam rękę do dzieci, więc mój syn nigdy się nie wypłakiwał, bo nie musiał. I nikt nie mówi, że dziecko nie może płakać w nocy tudzież w dzień. Ono po prostu nie powinno być pozostawione samo z tym swoim płaczem, który jest aktem rozpaczy.
          • 29.01.13, 20:26
            Czyli doswiadczenie zyciowe opierasz na wychowaniu jednego dziecka?
            • 29.01.13, 21:30
              kk345 napisała:

              > Czyli doswiadczenie zyciowe opierasz na wychowaniu jednego dziecka?

              a powinnam być wychowawcą w domu dziecka, żebym była autorytetem? Nie o to chodzi. Dzieci zaopiekowane nie wyją godzinami po nocach. Bo jak ktoś z dzieckiem jest i do niego mówi to ono przestaje wyć rozpaczliwie. Nie chodzi mi tu oczywiście o jednorazowe ataki szału czy histerii, tylko takie codzienne płacze, które są ignorowane przez rodziców.
              • 29.01.13, 21:51
                Dzieci zaopiekowane nie wyją godzinami po nocach. Bo jak ktoś z dzieckiem j
                > est i do niego mówi to ono przestaje wyć rozpaczliwie.

                Może poczytaj o lękach nocnych, zanim takie wspaniałe diagnozy postawisz?
                • 29.01.13, 21:55
                  lady-z-gaga napisała:

                  > Dzieci zaopiekowane nie wyją godzinami po nocach. Bo jak ktoś z dzieckiem j
                  > > est i do niego mówi to ono przestaje wyć rozpaczliwie.
                  >
                  > Może poczytaj o lękach nocnych, zanim takie wspaniałe diagnozy postawisz?

                  Ja w dzieciństwie miałam lęki nocne. ALe nie wyłam po nocach, bo mama była obok. Do tej pory mam straszne sny i schizy nocne.
                  • 30.01.13, 20:15
                    jeśli nie plakalas bo mama była obok to mialas koszmary a nie leki nocne...leki nocne sa spowodowane problemem z przejsciem z jednej fazy snu w drugą i uwierz-= nawet gdyby bylo stado mam, to nie pomoże dziecku. Trzeba jedynie uważac co by sobie krzywdy nie zrobiło bo czasem lunatykuje
                    • 30.01.13, 20:35
                      kannama napisał:

                      > jeśli nie plakalas bo mama była obok to mialas koszmary a nie leki nocne...leki
                      > nocne sa spowodowane problemem z przejsciem z jednej fazy snu w drugą i uwierz
                      > -= nawet gdyby bylo stado mam, to nie pomoże dziecku. Trzeba jedynie uważac co
                      > by sobie krzywdy nie zrobiło bo czasem lunatykuje

                      ALe wiesz, że ja tego nie pamiętam. To opowieści mamy.
                • 29.01.13, 22:01
                  W towarzystwie ilu dzieci spałaś więcej niż raz?
                  --
                  Czytaj REBELYĘ
                  • 29.01.13, 22:08
                    Ja nie miałam gromady dzieci, tylko jedno, ale mamy w tym wątku gromadę matek, ktore podobne problemy miały i wiedzą, że teorie o zaopiekowanych dzieciach, śpiących spokojnie, mozna o kant doopy potłuc.
                    • 30.01.13, 08:09
                      lady-z-gaga napisała:

                      > Ja nie miałam gromady dzieci, tylko jedno, ale mamy w tym wątku gromadę matek,
                      > ktore podobne problemy miały i wiedzą, że teorie o zaopiekowanych dzieciach, ś
                      > piących spokojnie, mozna o kant doopy potłuc.

                      Tłuką tylko te, którym nie wychodzi owo zaopiekowanie. Powodów może być mnóstwo.
                      • 30.01.13, 09:57
                        Podaj przynajmniej kilka. Kto wie, może będę miała kolejne dzieci i wtedy mi się przyda. Moja córka płakała w nocy, regularnie i chociaż na głowie stawałam to nic się z tym zrobić nie dawało. Oczy miała otwarte, ale przytomna nie była - wcale się nie uspokajała, kiedy do niej przychodziliśmy; płakała nawet kiedy spała z nami w łóżku.
                        • 30.01.13, 10:04
                          bri napisała:

                          > Podaj przynajmniej kilka. Kto wie, może będę miała kolejne dzieci i wtedy mi si
                          > ę przyda.

                          Chcesz, żebym cię uczyła jak być matką przez internet?

                          Moja córka płakała w nocy, regularnie i chociaż na głowie stawałam to
                          > nic się z tym zrobić nie dawało. Oczy miała otwarte, ale przytomna nie była -
                          > wcale się nie uspokajała, kiedy do niej przychodziliśmy; płakała nawet kiedy sp
                          > ała z nami w łóżku.

                          Na twoim miejscu wybrałabym się z dzieckiem do specjalisty przy takich problemach. I na pewno spałabym z dzieckiem od momentu pojawienia się takowych płaczów.
                          • 30.01.13, 10:14
                            > Chcesz, żebym cię uczyła jak być matką przez internet?

                            Nie. Po prostu powiedz mi jak zrobić, żeby dziecko przez sen nie płakało.

                            > Na twoim miejscu wybrałabym się z dzieckiem do specjalisty przy takich problema
                            > ch. I na pewno spałabym z dzieckiem od momentu pojawienia się takowych płaczów.

                            Specjaliści mówili coś w tym stylu:

                            "Z koszmarami myli się inne zaburzenie snu – lęki nocne, które występują na początku snu, w fazie NREM podczas snu głębokiego. Pojawiają się one najczęściej między 4-8. rokiem życia. Inny element odróżniający je od koszmarów? Dziecko nie budzi się, siada z otwartymi oczami i błędnym wzrokiem, ma rozszerzone źrenice, płacze, krzyczy, macha rękami, poci się… Jednak wciąż śpi! To naprawdę przerażający widok, nie należy jednak próbować go wybudzać, zdezorientowany maluch nie zrozumie dlaczego go budzisz. Napad nocnego lęku trwa zwykle kilka minut, po których dziecko samo się uspokaja. Na drugi dzień nie będzie o niczym pamiętać!"

                            Córka sypiała ze mną czasem całymi miesiącami, ale to nie miało żadnego wpływu na tą przypadłość.
                            • 30.01.13, 10:26
                              bri napisała:

                              > > Chcesz, żebym cię uczyła jak być matką przez internet?
                              >
                              > Nie. Po prostu powiedz mi jak zrobić, żeby dziecko przez sen nie płakało.

                              Na to pytanie powinien odpowiedzieć specjalista. Takie dziecko można obudzić. Jeśli nie, to znaczy, że tym bardziej należy się z kimś skonsultować.


                              > Specjaliści mówili coś w tym stylu:
                              >
                              >
                              > Córka sypiała ze mną czasem całymi miesiącami, ale to nie miało żadnego wpływu
                              > na tą przypadłość.

                              ALe rozumiem, że w waszym przypadku dziecko było zaopiekowane a nie zostawione samo sobie. I to jest zupełnie inny przypadek niż w poście założycielskim.
                              • 30.01.13, 10:34
                                Przestań się idiotycznie upierać i poszerz nieco swoje horyzonty. Mi się skierowania na "lęki nocne" od pediatry uzyskać nie udało. Mimo to udało się nam córkę z tego "wyleczyć" i około 4-5 roku życia to zjawisko przestało się pojawiać całkowicie.

                                pl.wikipedia.org/wiki/L%C4%99ki_nocne
                                > ALe rozumiem, że w waszym przypadku dziecko było zaopiekowane a nie zostawione
                                > samo sobie. I to jest zupełnie inny przypadek niż w poście założycielskim

                                W poście założycielskim mowa o głosach dochodzących zza ściany - co tam się naprawdę dzieje nie wiadomo. W przypadku lęków nocnych naprawdę nie ma większego znaczenia, co rodzice robią - dziecko jest nieprzytomne i nic do niego nie dociera.
                                • 30.01.13, 15:34
                                  bri napisała:

                                  > Przestań się idiotycznie upierać i poszerz nieco swoje horyzonty.

                                  JA się nie upieram, bo nie ma przy czym.

                                  Mi się skiero
                                  > wania na "lęki nocne" od pediatry uzyskać nie udało.

                                  To dziwne zważywszy na to co napisane w powyższym linku. Bo jednak są sposoby na złagodzenie objawów. Nie moja sprawa, ale ja bym zmieniła pediatrę.


                                  > W poście założycielskim mowa o głosach dochodzących zza ściany - co tam się nap
                                  > rawdę dzieje nie wiadomo.

                                  Czytam opisy obu sytuacji i dla mnie one tak samo nie wyglądają.

                                  W przypadku lęków nocnych naprawdę nie ma większego z
                                  > naczenia, co rodzice robią - dziecko jest nieprzytomne i nic do niego nie docie
                                  > ra.

                                  Nie sądzę, żeby wrzaski i trzaskanie drzwiami jakoś dziecku pomagały.
                                  • 30.01.13, 15:50
                                    To dziwne zważywszy na to co napisane w powyższym linku. Bo jednak są sposoby n
                                    > a złagodzenie objawów. Nie moja sprawa, ale ja bym zmieniła pediatrę.

                                    Zmieniałam pediatrę kilka razy wyobraź sobie. Te sposoby na złagodzenie objawów, które były w moim zasięgu zostały zastosowane. A psychotropów bym dwulatkowi nie dała. Lecz Ty tak swoje skoro uważasz, że to ma sens. Trochę to trwało, ale poradziliśmy sobie bez tego.

                                    > Czytam opisy obu sytuacji i dla mnie one tak samo nie wyglądają.

                                    Ale co to ma do rzeczy? Dobrze, że się ktoś interesuje, można zagadać do tych rodziców, tego raczej nikt nie kwestionuje.

                                    Rozmawiamy teraz o Twojej naiwnej wierze, że skoro Twoje dziecko w nocy nie płakało tudzież szybko się uspokajało, to dlatego, że jesteś tak doskonała matką i gdyby inne się postarały i posłuchałych Twych światłych rad to i u nich byłoby tak samo.

                                    > Nie sądzę, żeby wrzaski i trzaskanie drzwiami jakoś dziecku pomagały.

                                    Gdzie było o wrzaskach, bo ja nic takiego nie pamiętam? A trzaskanie drzwiami może np. pomagać rodzicom - dziecku nie przeszkadza, gdyż albowiem ono najprawdopdobniej nie odbiera w tym momencie rzeczywistości. Ten przykry ton głosu, który autorka wątku słyszy zza ściany może w ogóle nie być skierowany do dziecka. Może matka mówi do ojca "teraz Twoja kolej", a on "ale po co mam tam iść, przecież to nic nie da", na co matka wstając, z wyrzutem "jasne, jak zwykle wszystko na mojej głowie" (i tu trzaśnięcie drzwiami dla podkreślenia słów).
                                    • 30.01.13, 18:31
                                      bri napisała:


                                      > Zmieniałam pediatrę kilka razy wyobraź sobie. Te sposoby na złagodzenie objawów
                                      > , które były w moim zasięgu zostały zastosowane. A psychotropów bym dwulatkowi
                                      > nie dała. Lecz Ty tak swoje skoro uważasz, że to ma sens. Trochę to trwało, ale
                                      > poradziliśmy sobie bez tego.

                                      Nie wiem, czemu się tak unosisz. Nie proponuję ci nic innego, czego sama nie zrobiłaś, więc chyba idę właściwym tropem. Dziecko zapewne po jakimś czasie jakoś z tego wyszło. Skoro przyczyna nie znana to pewnie i powód zniknięcia nie znany.



                                      > Ale co to ma do rzeczy? Dobrze, że się ktoś interesuje, można zagadać do tych r
                                      > odziców, tego raczej nikt nie kwestionuje.

                                      No właśnie nic, poza jednym, że należy interweniować jak coś nas niepokoi.

                                      >
                                      > Rozmawiamy teraz o Twojej naiwnej wierze, że skoro Twoje dziecko w nocy nie pła
                                      > kało tudzież szybko się uspokajało, to dlatego, że jesteś tak doskonała matką i
                                      > gdyby inne się postarały i posłuchałych Twych światłych rad to i u nich byłoby
                                      > tak samo.

                                      Ja nie napisałam, że jestem doskonała. Ale jeśli tak uważasz, to dzięki. Syn owszem płakał w nocy, ale ja reagowałam natychmiast, więc mowy o wypłakiwaniu nie było. CHyba masz coś na sumieniu, że tak cie to złości.


                                      > Gdzie było o wrzaskach, bo ja nic takiego nie pamiętam? A trzaskanie drzwiami m
                                      > oże np. pomagać rodzicom - dziecku nie przeszkadza, gdyż albowiem ono najprawdo
                                      > pdobniej nie odbiera w tym momencie rzeczywistości. Ten przykry ton głosu, któr
                                      > y autorka wątku słyszy zza ściany może w ogóle nie być skierowany do dziecka. M
                                      > oże matka mówi do ojca "teraz Twoja kolej", a on "ale po co mam tam iść, przeci
                                      > eż to nic nie da", na co matka wstając, z wyrzutem "jasne, jak zwykle wszystko
                                      > na mojej głowie" (i tu trzaśnięcie drzwiami dla podkreślenia słów).

                                      Usiłujesz usprawiedliwiać na siłę. Ciekawa jestem dlaczego. Sytuację trzeba po prostu sprawdzić, ale na pewno nie ignorować.
                                      • 30.01.13, 20:39
                                        Mam na sumieniu nocne płacze córki, które się powtarzały przez naprawdę długi okres - zgodnie z tym co pisałaś niezawodny dowód na brak odpowiedniej opieki nad dzieckiem. I tłumaczę, nie siebie ale Tobie, jakie mogą być inne przyczyny takiego stanu rzeczy. Niestety nie dociera.

                                        Nie zniechęcam nikogo do reagowania czy interesowania się losem okolicznych dzieci, a jedynie namawiam do nie wydawania zaocznych wyroków, co Tobie przychodzi z taką łatwością tylko dlatego, że wykarmiłaś jednego bezproblemowego niemowlaka.
                                        • 30.01.13, 21:01
                                          bri napisała:

                                          > Mam na sumieniu nocne płacze córki, które się powtarzały przez naprawdę długi o
                                          > kres - zgodnie z tym co pisałaś niezawodny dowód na brak odpowiedniej opieki n
                                          > ad dzieckiem. I tłumaczę, nie siebie ale Tobie, jakie mogą być inne przyczyny t
                                          > akiego stanu rzeczy. Niestety nie dociera.
                                          >

                                          Alez twój opis do mnie dociera, ale nie widzę analogii z sytuacją opisaną w pierwszym poście,

                                          > Nie zniechęcam nikogo do reagowania czy interesowania się losem okolicznych dzi
                                          > eci, a jedynie namawiam do nie wydawania zaocznych wyroków, co Tobie przychodzi
                                          > z taką łatwością tylko dlatego, że wykarmiłaś jednego bezproblemowego niemowla
                                          > ka.

                                          Mój niemowlak był bardzo problemowy. Ale problemy są wpisane w scenariusz macierzyństwa. Nie oczekiwałam macierzyństwa z reklam.
                                          Nie wydaję wyroków, tylko przeczuwam, że takich sytuacji jak twoja jest może jakiś znikomy promil. Reszta to ignorowanie dzieciaków.
                                          • 30.01.13, 21:15
                                            Lęki nocne miewa 1-6% dzieci, nie żaden promil.
                                            • 31.01.13, 06:45
                                              bri napisała:

                                              > Lęki nocne miewa 1-6% dzieci, nie żaden promil.

                                              To i tak mniej niż by wynikało z lektury wątku. Tu większość płacze po nocy. ALe pewnie z innych powodów.
                                              • 31.01.13, 08:23
                                                fogito napisała:

                                                > Tu większość płacze po nocy. ALe pewnie z innych powodów.

                                                przeczytałam cały wątek i jestem przerażona. wynikałoby z niego że prawie wszystkie dzieci płaczą co noc i to bardzo długo. Moje dziecko nie ryczało po nocy, owszem zdarzało się pewnie kilka razy, jak była chora, jak sie przestraszyła, jak miała zły sen, ale sie utuliło, ponosiło itd. Wokół mnie wiele dzieci mieszka - mniejszych, wiekszych i jakoś notorycznych płaczów nie słychać. Jak słyszałabym takie płacze to byłabym też zaniepokojona i napewno próbowała coś sie wywiedzieć.

                                                • 31.01.13, 09:20
                                                  Ale co Cię przeraża, że dzieci płaczą?
                                                  Znam wiele dzieci - niejadków. Mój trzylatek pałaszuje wszystko co dostanie, czy mam być przerażona tymi zaniedbanymi dziećmi, które jedzą np. tylko pomidorową?
                                                  A którym ze swoich dzieci mam się przerażać - starszym, który nienawidzi rytmiki, ale woli rysować, czy młodszym, ktory ciągle tańczy i śpiewa, ale nie usiadzie na 5 minut do rysunków?

                                                  Bo tak naprawdę to przeraża mnie spora ilosć kobiet w każdym wieku, ktora bezczelnie głosi, że dzieci trochę trudniejsze od tych słodkich, śpiących, grzeczniutkich to efekt zaniedbania ze strony rodziców. Prymuską byla tu nasza BYŁA pediatra, ktora za każdą chorobę obwiniała rodziców tekstem "ktoś do tego dopuścił...".

                                                  Psychiatra, do którego kiedyś trafiliśmy powiedział, że tylko dobrzy rodzice mają wyrzuty sumienia, ci dyskusyjni są bardzo z siebie zadowoleni (i chętnie pouczają innych <---- mój dopisek).


                                                  --
                                                  Czytaj REBELYĘ
                                                  • 31.01.13, 09:41
                                                    sarling napisała:

                                                    > Ale co Cię przeraża, że dzieci płaczą?

                                                    Przeraża mnie, że notoryczne płacze po nocach jakiegos dziecka za scianą jest dla wiekszosci wypowiadajacych się normalne sad, znieczulica mnie przeraża.
                                                  • 31.01.13, 09:55
                                                    Ale skąd wiesz, że to znieczulica?
                                                    Ospa u dziecka to też zupełnie normalna rzecz, ale pewnie każdy coś tym robi.
                                                    Przestań już histeryzować.
                                                    --
                                                    Czytaj REBELYĘ
                                                  • 31.01.13, 10:10
                                                    sarling napisała:

                                                    > Ale skąd wiesz, że to znieczulica?
                                                    > Ospa u dziecka to też zupełnie normalna rzecz, ale pewnie każdy coś tym robi.

                                                    A co to innego jak nie znieczulica? Dziecko płacze od kilku miesięcy a Ty piszesz że to może ospa......
                                                  • 31.01.13, 12:56
                                                    Co???
                                                    sciana
                                                    --
                                                    Czytaj REBELYĘ
                                                  • 31.01.13, 15:49
                                                    sarling napisała:

                                                    > Co???
                                                    > sciana
                                                    Ale pełna treści wypowiedź. To nie Ty o ospie palnęłaś?
                                                  • 01.02.13, 21:09
                                                    A jeśli napiszę, że ktoś tu jest mało rozgarnięty, to też pomyślisz, że to o dziecku sąsiadów? tongue_out
                                                    --
                                                    Czytaj REBELYĘ
                                                  • 02.02.13, 14:04
                                                    sarling napisała:

                                                    > A jeśli napiszę, że ktoś tu jest mało rozgarnięty, to też pomyślisz, że to o dz
                                                    > iecku sąsiadów? tongue_out

                                                    Czyli Ty takie zagadki nie na temat zadajesz w wątku o płaczącym po nocach dziecku rzucasz przykład ospy.... ale to nie jest związane z płaczacymi dziećmi? wink
                              • 30.01.13, 10:41
                                Pogadamy madralo jak bedziesz miała drugie... Rozumiem że ty bedziesz miesiącami z jednym a tatus miesiacami z drugim????

                                O madrosci internetowa jesteś wielka....
                                • 30.01.13, 15:36
                                  adellante12 napisał:

                                  > Pogadamy madralo jak bedziesz miała drugie... Rozumiem że ty bedziesz miesiącam
                                  > i z jednym a tatus miesiacami z drugim????

                                  Niestety drugiego mieć nie będę. ALe zrobiłabym tak jak mój znajomy Szymon Bobrowski powiedział w wywiadzie - kupiłabym większe łóżko, coby każdy się mógł do niego zmieścić smile

                                  >
                                  > O madrosci internetowa jesteś wielka....

                                  To nie mądrość moja tylko plemion pierwotnych. Małe dzieci obok z rodzicami na wielkich łóżkach. I płaczu nie ma.
                                  • 30.01.13, 20:18
                                    mój 4 latek śpi ze mną....zawsze...ima lęki nocne...
                                    • 30.01.13, 20:33
                                      kannama napisał:

                                      > mój 4 latek śpi ze mną....zawsze...ima lęki nocne...

                                      Ale w razie potrzeby jesteś obok, czyż nie?
                              • 30.01.13, 11:57
                                Tak, tak na pewno psycholog..... Dobry na wszystko.
                  • 30.01.13, 08:07
                    sarling napisała:

                    > W towarzystwie ilu dzieci spałaś więcej niż raz?

                    To do mnie? Różnie się zdarzało. w porywach do 20 w jednej sali smile
                    Dziecko sąsiadów w/w wątku jest jedno i płacze notorycznie po nocach. Chyba nie chodzi tu o problem ogarnięcia logistycznego tylko niechęci do pomocy jako takiej.
              • 29.01.13, 22:03
                > a powinnam być wychowawcą w domu dziecka, żebym była autorytetem?
                A nie, nie odwazyłabym się po prostu być ekspertem w czymkolwiek po jednorazowm doświadczeniu big_grin
                • 30.01.13, 08:11
                  kk345 napisała:

                  > > a powinnam być wychowawcą w domu dziecka, żebym była autorytetem?
                  > A nie, nie odwazyłabym się po prostu być ekspertem w czymkolwiek po jednorazowm
                  > doświadczeniu big_grin

                  Tu nie chodzi o bycie ekspertem tylko o instynkt. Dziecko płacze i naturalnym odruchem każdego dorosłego powinna być próba uspokojenia go. Czyli jesteśmy z dzieckiem do momentu aż się nie uspokoi i nie uśnie. Tego najwidoczniej nie ma, skoro koleżanka pisze od "dramacie" dziecka za ścianą.
                  • 30.01.13, 10:04
                    Moje bycie z córką, a w 99% przypadkach z nią byłam, bo bałam się, że coś sobie zrobi no i spać tak czy inaczej się nie dało, nijak nie wpływało na długość seansu płaczu i wycia. Kiedy zaczęła chodzić i sama wyłazić z łóżka, zdarzało jej się obudzić z płaczem, ale wtedy przychodziła po prostu do nas i się uspokajała. Te płacze o których piszę były zupełnie inne, mieliśmy wrażenie, że ona nadal śpi i nie dawało się jej dobudzić. Zupełnie nie rejestrowała naszego przyjścia, nie wstawała sama z łóżka, chociaż umiała już to zrobić itp.
                    • 30.01.13, 10:17
                      bri napisała:

                      > Te płacze o których piszę były zupełnie inne, mieliśmy wrażenie, że ona nada
                      > l śpi i nie dawało się jej dobudzić. Zupełnie nie rejestrowała naszego przyjści
                      > a, nie wstawała sama z łóżka, chociaż umiała już to zrobić itp.

                      Ale rozumiem, że nie trzaskaliście drzwiami i nie zostawialiście jej samej z tym płaczem? Ja z pewnością szukałabym porady specjalisty.
                      • 30.01.13, 10:23
                        Nie trzaskaliśmy drzwiami, bo w ogóle nie mamy takiego zwyczaju, ale czasem klaskaliśmy w ręce, albo powtarzaliśmy głośno jej imię próbując ją obudzić. Ani jedno, ani drugie nie robiło na niej żadnego wrażenia.

                        Zdarzało się nam być wku...onym i sobie przekląć w kąciku, bo to było dla nas naprawdę trudne do zniesienia, ale ta złość nie była skierowana przeciwko naszej córce.
                        • 30.01.13, 10:28
                          bri napisała:

                          > Nie trzaskaliśmy drzwiami, bo w ogóle nie mamy takiego zwyczaju, ale czasem kla
                          > skaliśmy w ręce, albo powtarzaliśmy głośno jej imię próbując ją obudzić. Ani je
                          > dno, ani drugie nie robiło na niej żadnego wrażenia.
                          >
                          > Zdarzało się nam być wku...onym i sobie przekląć w kąciku, bo to było dla nas n
                          > aprawdę trudne do zniesienia, ale ta złość nie była skierowana przeciwko naszej
                          > córce.

                          Sama widzisz więc, że w Waszym przypadku nie ma mowy o zostawieniu dziecka samemu sobie i ignorowaniu jego płaczu.
                          Gdybyś zaczeła walić ku..wami i drzwiami to pewnie sąsiedzi mieli by podstawy się martwić.
                          • 30.01.13, 10:36
                            Sąsiedzi się martwili. W lecie przez otwarte okno nie raz słyszałam "niech ten bachor się wreszcie zamknie", "co oni robią temu dziecku".

                            Naprawdę nie na każdą przypadłość przytulenie mamusi pomaga, chociaż rozumiem, że to może być miłe przekonanie.
                            • 30.01.13, 15:41
                              bri napisała:

                              > Sąsiedzi się martwili. W lecie przez otwarte okno nie raz słyszałam "niech ten
                              > bachor się wreszcie zamknie", "co oni robią temu dziecku".

                              Po nocach ci sąsiedzi pod oknami wysiadywali surprised

                              >
                              > Naprawdę nie na każdą przypadłość przytulenie mamusi pomaga, chociaż rozumiem,
                              > że to może być miłe przekonanie.

                              Na większość. A jak nie pomaga to trzeba szukać pomocy.
                              • 30.01.13, 16:08
                                > Po nocach ci sąsiedzi pod oknami wysiadywali surprised

                                Nie wysiadywali. Takie mamy osiedle, że dźwięk się znakomicie niesie, a w nocy kiedy ustaje ruch uliczny i jest cicho, to słyszę nawet jak sąsiad na balkonie dym z papierosa wydmuchuje.

                                > Na większość. A jak nie pomaga to trzeba szukać pomocy.

                                Ale u nas pomogło. Po prostu nie tak szybko jak psychotropy, które mógłby zapisać lekarz, ale z kolei nie wiadomo czy psychotropy nie zaszkodziłyby dziecku w inny sposób. Anyway, decyduj Ty sobie w sprawach swoich dzieci, zamiast oceniać, że jeśli czyjeś dziecko w nocy płacze to musowo zaniedbane jest i niekochane przez rodziców.
                                • 30.01.13, 18:33
                                  bri napisała:


                                  > Ale u nas pomogło. Po prostu nie tak szybko jak psychotropy, które mógłby zapis
                                  > ać lekarz, ale z kolei nie wiadomo czy psychotropy nie zaszkodziłyby dziecku w
                                  > inny sposób. Anyway, decyduj Ty sobie w sprawach swoich dzieci, zamiast oceniać
                                  > , że jeśli czyjeś dziecko w nocy płacze to musowo zaniedbane jest i niekochane
                                  > przez rodziców.

                                  Dochodzę do wniosku, że tylko winni się tłumaczą. Ja bym żadnego dłuższego płaczu dziecka nie ignorowała. Na pewno chciałabym poznać powody.
                          • 30.01.13, 10:49
                            Ale założycielka wątku nie ma chyba zamontowanej kamery u sąsiadów? Tylko podsłuch wykrywający większe ryki... wink
                            Bo że słychać otwieranie/zamykanie drzwi to nie wierzę...
                            Chyba że jakieś szpary - jak w Kwiacie Kalafiora...
                            --
                            -------------------------------------------------------------
                            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                            • 30.01.13, 15:42
                              morekac napisała:

                              > Ale założycielka wątku nie ma chyba zamontowanej kamery u sąsiadów? Tylko podsł
                              > uch wykrywający większe ryki... wink
                              > Bo że słychać otwieranie/zamykanie drzwi to nie wierzę...
                              > Chyba że jakieś szpary - jak w Kwiacie Kalafiora...

                              Słychać trzaskanie. U nas w łazience słychać często gęsto przeróżne rzeczy surprised
                              • 30.01.13, 19:16
                                Czyli rodzic musi wpadać do dziecka trzaskając głośno drzwiami, żeby troskliwe sąsiadki :
                                1. mogły stwierdzić, że reaguje (i zmierzyć czas reakcji stoperem)
                                2. stwierdzić, że się zajmuje
                                3. wyrazić przypuszczenie, że jest agresywny, skoro tymi drzwiami trzaska...
                                Pisałam o otwieraniu i zamykaniu drzwi, nie o trzaskaniu,
                                --
                                -------------------------------------------------------------
                                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                • 30.01.13, 20:00
                                  morekac napisała:

                                  > Czyli rodzic musi wpadać do dziecka trzaskając głośno drzwiami, żeby troskliwe
                                  > sąsiadki :
                                  > 1. mogły stwierdzić, że reaguje (i zmierzyć czas reakcji stoperem)
                                  > 2. stwierdzić, że się zajmuje
                                  > 3. wyrazić przypuszczenie, że jest agresywny, skoro tymi drzwiami trzaska...
                                  > Pisałam o otwieraniu i zamykaniu drzwi, nie o trzaskaniu,

                                  Myślę, że każdy rozsądny jest w stanie ocenić prawidłowo i jeśli coś go niepokoi to powinien sprawdzić, czy dziecku nie dzieje się krzywda.
              • 30.01.13, 10:50
                fogito napisała:

                > Dzieci zaopiekowane nie wyją godzinami po nocach. Bo jak ktoś z dzieckiem jest i do niego
                > mówi to ono przestaje wyć rozpaczliwie.

                Na ilu dzieciach, u których występował ten problem, wypróbowałaś już tę teorię?

                --
                Ne puero gladium!
                • 30.01.13, 15:44
                  scher napisał:

                  > fogito napisała:
                  >
                  > > Dzieci zaopiekowane nie wyją godzinami po nocach. Bo jak ktoś z dzieckiem
                  > jest i do niego
                  > > mówi to ono przestaje wyć rozpaczliwie.
                  >
                  > Na ilu dzieciach, u których występował ten problem, wypróbowałaś już tę teor
                  > ię
                  ?
                  >

                  A na ilu ty wypróbowałeś swoje teorie? Mam nadzieję, ze tylko na swoich, bo bicie jest karalne.
                  Masz na sumieniu długotrwałe płacze dzieci? Nie zdziwiłabym się.
          • 29.01.13, 20:37
            Fogito - podejrzewam nie tyle szczęśliwą rękę, co dziecię o stoickim charakterze.
            jedno moje dziecko praktycznie po ukończeniu 2 lat. Druga zaś potrafiła się rozryczeć długo i donośnie do 11 (słownie: jedenastego) roku życia. Po prostu musiała czasem zrobić dramat, scenę i zamieszanie. Szybciej jej mijało bez publiki. U niej to nie był najczęściej akt rozpaczy - a zły humor? zmęczenie? Czasem była głodna... albo było jej zimno...albo za gorąco. Nie do każdego wrzasku dziecka trzeba zaraz lecieć.
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • 29.01.13, 21:14
              Wcięło pół zdania. Miało być:
              jedno moje dziecko praktycznie przestalo plakac po ukończeniu 2 lat
              --
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • 29.01.13, 21:34
              morekac napisała:

              > Fogito - podejrzewam nie tyle szczęśliwą rękę, co dziecię o stoickim charakterz
              > e.

              jasne. Ja jestem nerwus i mój syn też, o mężu nie wspominając. ALe syn nigdy nie musiał się w nocy wypłakiwać, bo ja zawsze byłam obok niego. Przytulałam, głaskałam godzinami. I często zaciskałam zęby, żeby się nie wydrzeć, bo padałąm z nóg. Ale to procentuje. Syn jest zrównoważony jak na swój wiek, choć jak każdy miewa odloty.

              > jedno moje dziecko praktycznie po ukończeniu 2 lat. Druga zaś potrafiła się ro
              > zryczeć długo i donośnie do 11 (słownie: jedenastego) roku życia. Po prostu mu
              > siała czasem zrobić dramat, scenę i zamieszanie.

              To zrozumiałe, ale chodzi o codzienny płacz.

              Szybciej jej mijało bez publik
              > i. U niej to nie był najczęściej akt rozpaczy - a zły humor? zmęczenie? Czasem
              > była głodna... albo było jej zimno...albo za gorąco. Nie do każdego wrzasku dzi
              > ecka trzeba zaraz lecieć.

              I tu się mylisz. Gdybyś od początku leciała, to dzieciak w wieku 11 lat nie urządzałby scen przed spaniem. Najwidoczniej jakieś niezaspokojone potrzeby.

              • 29.01.13, 21:43
                Znasz moje dziewczę, że wiesz co podziałałoby? wink
                Zwłaszcza, że nie można się przenieść do przeszłości i sprawdzić... Chociaż jako posiadaczka 2 egzemplarzy tej samej produkcji - mogę po prostu stwierdzić, że to, co działało na jedną, nie skutkowało na młodszą. Bo nie.
                Te 10 lat temu chętnie czasem pożyczyłabym ją takim mądrym ciociom. wink
                Jeszcze szybciej ją oddawały niż brały - brały dlatego, że dziewczę posiada sporo uroku osobistego w tych chwilach, kiedy nie strzela fochów. smile


                --
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                • 29.01.13, 21:49
                  morekac napisała:

                  > Znasz moje dziewczę, że wiesz co podziałałoby? wink

                  Nie, ale gdyby to byłoby moje dziecko to bym wiedziała co podziała. Cierpliwość to podstawa.

                  > Zwłaszcza, że nie można się przenieść do przeszłości i sprawdzić... Chociaż jak
                  > o posiadaczka 2 egzemplarzy tej samej produkcji - mogę po prostu stwierdzić, że
                  > to, co działało na jedną, nie skutkowało na młodszą. Bo nie.

                  Ależ to oczywista oczywistość. Jedna będzie się chciała przytulać przed snem godzinę a druga da całusa i powie mama spadaj. Pytanie czy dasz radę zaspokoić potrzeby dzieci. Łatwiej to zrobić wcześniej jak są małe, niż późnej.

                  > Te 10 lat temu chętnie czasem pożyczyłabym ją takim mądrym ciociom. wink
                  > Jeszcze szybciej ją oddawały niż brały - brały dlatego, że dziewczę posiada spo
                  > ro uroku osobistego w tych chwilach, kiedy nie strzela fochów. smile

                  Ja tam fochów się nie boję. Mój osobisty mąż jest specjalistą od strzelania fochów. Jeden dziennie to u niego norma. Jestem fochoodporna smile

                  >
                  >
                  • 30.01.13, 00:14
                    >Ja tam fochów się nie boję. Mój osobisty mąż jest specjalistą od strzelania fochów. Jeden >dziennie to u niego norma.

                    Najwyraźniej ma jakieś niezaspokojone potrzeby. Nie jesteś aż tak idealną żoną jak matką?
                    • 30.01.13, 08:16
                      m_incubo napisała:


                      > Najwyraźniej ma jakieś niezaspokojone potrzeby. Nie jesteś aż tak idealną żoną
                      > jak matką?

                      Oczywiście, że nie jestem idealną żoną. Nie mam zamiaru być tongue_out Mąż wychowany był po amerykańsku, czyli nikt do niego nie chodził jak płakał i nikt się z nim nie cackał. Ja mu matki nie zastąpię. Jak pisze jeden z psychologów kanadyjskich - to jest stracone pokolenie - wychowane w ten zimny sposób. Problem polega na tym, że mąż nie umie dać miłości synowi w taki prosty instynktowny sposób. Jak syn ma problemy z zasypianiem, to mąż się irytyje i nie rozumie, że dziecko potrzebuje bliskości i ukojenia. Dla niego objawem miłości jest dawanie pieniędzy. I tu jest ogromny dysonans pomiędzy nami. I niestety taką krzywdę wyrządziło mu wychowanie w domu marinsów w latach 60 tych.
                  • 30.01.13, 10:19
                    Ja tam fochów się nie boję. Mój osobisty mąż jest specjalistą od strzelania foc
                    > hów. Jeden dziennie to u niego norma. Jestem fochoodporna smile

                    I ty się dziwisz, że bywają 4-latki codziennie strzelające focha i wyjące z byle powodu?
                    Skoro dorośli to robią, przedszkolaki mają do tego tym bardziej prawo. smile
                    Teraz i tak już nie sprzedam - dobrze uczącą się i sprzątającą swój pokój na błysk nastolatkę? Wiesz, jaki to rzadki egzemplarz? Nawet jeśli ma ukryte wady typu 'fochy' od czasu do czasu...

                    Łatwiej to zrobić wcześniej jak są małe, niż późnej.
                    A to zależy, co kto umie. Osobiście wolę starsze dzieci/nastolatki.
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • 30.01.13, 10:42
                      morekac napisała:


                      > I ty się dziwisz, że bywają 4-latki codziennie strzelające focha i wyjące z by
                      > le powodu?

                      A napisałam, że się dziwię? Nie. Bo dzieci jak najbardziej mają prawo do fochów. Ja się rodzicom dziwię, że oni nie dają prawa dziecku do płaczu i nie reagują prawidłowo.

                      > Skoro dorośli to robią, przedszkolaki mają do tego tym bardziej prawo. smile

                      100% zgody.

                      > Teraz i tak już nie sprzedam - dobrze uczącą się i sprzątającą swój pokój na bł
                      > ysk nastolatkę? Wiesz, jaki to rzadki egzemplarz? Nawet jeśli ma ukryte wady ty
                      > pu 'fochy' od czasu do czasu...

                      Mam nadzieję, że nie sprzedasz.

                      >
                      > Łatwiej to zrobić wcześniej jak są małe, niż późnej.
                      > A to zależy, co kto umie. Osobiście wolę starsze dzieci/nastolatki.

                      Nie chodzi o to, co wolisz tylko o to, że więź z dzieckiem buduje się od zera każdego dnia. Jak nie ma więzi początkowej to trudno oczekiwać od nastolatka współpracy.
          • 29.01.13, 21:57
            aktem rozpaczy to może jest u niemowlecia czy noworodka, jak nie ma innej drogi komunikacji z otoczeniem,tylko płacz. U dwulatka, trzy i czterolatka jest juz świadomym aktem wobec rodziców, którzy czegoś zabraniają. Oczywiscie dzieci płaczą również w innych sytuacjach ale płacz jako sprzeciw jest juz świadomy. Powinnaś to wiedziec skoro masz rekę do dzieci.
            • 30.01.13, 08:47
              polyanna3 napisała:

              U dwulatka, trzy i czterolatka jest juz
              > świadomym aktem wobec rodziców, którzy czegoś zabraniają.

              Tak to można tłumaczyć płacz w sklepie, kiedy mama odmawia kupna zabawki. Albo płacz,kiedy dzieciak nie chce wyjść z placu zabaw etc. Conocny płacz wyraźnie pokazuje, że jest jakiś problem, że dziecko nie może spać z jakiś powodów a rodzice za metodę obrali ignorowanie. To - sorki - nie jest normalne.
              Rozumiem, że jak płaczesz z żalu i bólu po nocach to jest to akt świadomy wymierzony w twojego partnera. Czyli czysta manipulacja.

              Oczywiscie dzieci pła
              > czą również w innych sytuacjach ale płacz jako sprzeciw jest juz świadomy. Powi
              > nnaś to wiedziec skoro masz rekę do dzieci.

              JAk wyżej. Dziecko płacze z wielu powodów i na wiele sposobów. ALe płacz przed zaśnięciem i w nocy pokazuje braki w poczuciu bezpieczeństwa. A to rodzice to poczucie bezpieczeństwa powinni zapewnić. Najwyraźniej tego nie robią.
              • 30.01.13, 10:19
                Braki w poczuciu bezpieczeństwa mogą się brać z bardzo różnych rzeczy, czasem niezależnych od rodziców. Co z dziećmi, które np. po urodzeniu musiały być oddzielone od matki i leżeć w inkubatorze? Moim zdaniem to mogło być przyczyną nocnych lęków mojej córki. Czy Twoim zdaniem to oznacza, że jestem złą matką?
                • 30.01.13, 15:47
                  bri napisała:

                  > Braki w poczuciu bezpieczeństwa mogą się brać z bardzo różnych rzeczy, czasem n
                  > iezależnych od rodziców. Co z dziećmi, które np. po urodzeniu musiały być oddzi
                  > elone od matki i leżeć w inkubatorze? Moim zdaniem to mogło być przyczyną nocny
                  > ch lęków mojej córki. Czy Twoim zdaniem to oznacza, że jestem złą matką?

                  Tego nie wiem. Może dziecko potrzebowało ekstra dawki miłości w ciągu dnia od momentu powrotu z tego szpitala? Mój syn w wieku 2 lat trafił na OIOM. Był bez nas 3 doby. Po wyjściu przez następne dwa miesiące zasypiał wyłącznie w ramionach moich lub męża lub też leżąc na brzuchu męża. Po jakimś czasie był w stanie położyć się sam do łózka i nie trzeba go już było trzymać. Sytuacje są przeróżne, ale miłość i opieka rodziców to lek na każdą dziecięcą krzywdę.
                  • 30.01.13, 16:03
                    Sugerujesz, że ja złośliwie córce tej extra dawki miłości żałowałam, kiedy wreszcie pozwolono mi ją wziąć na ręce wink

                    Jak Twój syn trafił na OIOM? Czy to nie jest przypadkiem dowód, że nie wystarczająco dobrze się nim opiekowaliście? Moja córka odkąd trafiła do domu nigdy nie była na OIOMie, nawet jednej nocy w szpitalu nie spędziła. Dobrze zaopiekowane dziecko, kochane przez rodziców, nie powinno nigdy trafić na OIOM. "Miłość i opieka rodziców to lek na każdą dziecięcą krzywdę" - po co hospitalizacja i OIOM? Kiedy dziecko trafia na OIOM należy podejrzewać, że stało się tak przez zaniedbanie właściwej opieki przez rodziców. Itd. itd. wink
                    • 30.01.13, 18:37
                      bri napisała:

                      > Sugerujesz, że ja złośliwie córce tej extra dawki miłości żałowałam, kiedy wres
                      > zcie pozwolono mi ją wziąć na ręce wink

                      Nic ci nie sugeruję. Sama wiesz najlepiej jak było. Każdy ma w życiu jakieś trudne sytuacje. Nie ty jedna.

                      > Jak Twój syn trafił na OIOM? Czy to nie jest przypadkiem dowód, że nie wystarcz
                      > ająco dobrze się nim opiekowaliście?

                      Zaczął się dusić przy zapaleniu krtani.

                      Moja córka odkąd trafiła do domu nigdy nie
                      > była na OIOMie, nawet jednej nocy w szpitalu nie spędziła. Dobrze zaopiekowane
                      > dziecko, kochane przez rodziców, nie powinno nigdy trafić na OIOM.

                      Masz rację. Ale wolałam to niż jego stratę.

                      "Miłość i o
                      > pieka rodziców to lek na każdą dziecięcą krzywdę" - po co hospitalizacja i OIOM
                      > ? Kiedy dziecko trafia na OIOM należy podejrzewać, że stało się tak przez zanie
                      > dbanie właściwej opieki przez rodziców. Itd. itd. wink

                      Sama już nie wiesz co piszesz w tym zacietrzewieniu.
      • 29.01.13, 20:21
        Zdrowy, czyli zadbany, wybie
        > gany, wyciszony przed snem.
        Pojęcie zdrowy nie jest tożsame z 'zadbany, wybiegany, wyciszony'.
        Moze się tak wycisza, może musi się wyryczeć przed snem, może jest dzieckiem nadreaktywnym czy nadwrażliwym na bodźce - cokolwiek. Moje młodsze dziecko nie zasypiało samo gdzies do 5 roku życia. A wyć potrafiła o każdej porze dnia i nocy - tym głośniej, im bardziej była zmęczona.
        --
        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • 29.01.13, 20:49
          Nie chodzi o tożsamość słowa zdrowy, tylko, co według mnie mieści się w tym pojęciu.
          Zadbany, czyli pojedzony, ubrany, otoczony dobrą opieką, czyli komfort fizyczny i psychiczny.
          Wybiegany, czyli niewynudzony, zadowolony, ale też dotleniony, ze spożytą energią.
          Wyciszony, czyli pozbawiony wszelkich ciężkich bodźców, spokojny, bezpieczny.
          Coś jeszcze Ci dodać? Te wszystkie elementy składają się na pojęcie zdrowego dziecka. No chyba, że zdrowy to dla Ciebie, taki, który akurat nie kaszle tongue_out
          • 29.01.13, 21:26
            Zadbany, czyli pojedzony, ubrany, otoczony dobrą opieką, czyli komfort fizyczny
            > i psychiczny.
            > Wybiegany, czyli niewynudzony, zadowolony, ale też dotleniony, ze spożytą energ
            > ią.
            > Wyciszony, czyli pozbawiony wszelkich ciężkich bodźców, spokojny, bezpieczny.

            Mnie się dotąd wydawało, że rodzice są tylko ludźmi, a nie cyborgami...Spełnienie tych wszystkich warunków na raz bywa często niemożliwe. Dodaj do tego, że dzieci mają różną wrażliwość na bodźce, różnie reagują - nie ma przepisu, że dajemy 100 g tej kaszki, 3 długości zjeżdżalni, 2 kubki wody - i każde dziecko będzie szczęśliwe, cudowne i chętne do współpracy. Oraz pójdzie spać bez ryku...

            --
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • 29.01.13, 21:38
              morekac napisała:

              > Zadbany, czyli pojedzony, ubrany, otoczony dobrą opieką, czyli komfort fizyczny
              > > i psychiczny.
              > > Wybiegany, czyli niewynudzony, zadowolony, ale też dotleniony, ze spożytą
              > energ
              > > ią.
              > > Wyciszony, czyli pozbawiony wszelkich ciężkich bodźców, spokojny, bezpiec
              > zny.
              >
              > Mnie się dotąd wydawało, że rodzice są tylko ludźmi, a nie cyborgami...Spełnien
              > ie tych wszystkich warunków na raz bywa często niemożliwe.

              Da się. ALe ja jestem cyborgiem. Jednakże procentuje to bardzo takie zadbanie o komfort dziecka fizyczny i psychiczny.

              . Oraz pójdzie spać bez ryku...
              >

              Chodzenie spać z rykiem, to najgorsze co się dziecku może przydarzyć. Wyobraź sobie siebie płaczącą w poduszkę przez godzinę a twojego faceta oglądającego w tym czasie TV i mającego twój żal i ból w doopie. I tak codziennie przez miesiąc np...
      • 29.01.13, 20:24
        > To nie jest normalne, że 4-latek nie może zasnąć wieczorem. Zdrowy 4-latek okoł
        > o 21-ej zwykle pada na twarz i zasypia w 2 minuty. Zdrowy, czyli zadbany, wybie
        > gany, wyciszony przed snem.
        Według jakich norm? Zalinkujesz naukowe źródlo, potwierdzające tę teorię?
        • 29.01.13, 20:43
          Nie znam naukowych źródeł, znam zdrowe 4-latki, które mają normalny rytm dnia, by równie normalnie wieczorem zasnąć. Samo życie, coś w tym dziwnego?
          • 29.01.13, 21:00
            To oznacza jedynie, ze masz szczęście znac tylko czterolatki, ktore nie mają problemów z zasypianiem, nie mniej i nie wiecej. Nie dorabiałabym do tego teorii o ogólnoswiatowej tendencji czterolatkow do spania (lub nie).
      • 30.01.13, 19:01
        > Coś musi w tej teoretycznie normalnej rodzinie być nie tak, że codziennie ryczy

        nie mus i być w rodzinie. Wystarczy, że coś w umeblowaniu pokoju jest takiego, że po zgaszeniu światła dzieciak się boi, bo łatwo mu sobie wyobrazić wilki pod łóżkiem czy cos w ten deseń. To może być jakiś ciemny kąt albo jakaś powierzchnia, w której się cos odbija etc.
    • 29.01.13, 20:44
      Powiedzcie mi w takim razie czy zostawialyscie swoje dzieci placzace w srodku nocy "do wyryczenia", czy jakos jednak probowalyscie je uspokoic. I nie mowie tu o rozpieszczaniu czy przekupstwie slodyczami, a o takim zwyczajnym matczynym czy ojcowskim zainteresowaniu.
      • 29.01.13, 21:20
        Nie zostawiałam. Gasiłam i zapalałam światło, dotykałam mokrą ręką twarzy, klaskałam rękami przed twarzą - wszystko, żeby obudzić, bo płakała przez sen, nie dawała się przytulić i wybudzenie było jedyną szansą na usiszenie i ponowne uśpienie. Lęki nocne, straszne świństwo, na szczęście moja miała rzadko.
        --
        Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

        Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
      • 30.01.13, 10:06
        Zdarzało mi się ją zostawić, kiedy przez jakiś czas nie udawało mi się jej uspokoić, a sama byłam tak zmęczona, że nie bardzo wiedziałam, co robię.
    • 29.01.13, 20:44
      Kiedys w lato po kolacji wyszlam z synkiem jeszcze na maly spacer, juz po 20 i z bloku obok, z otwartego okna uslyszalam wlasnie takie przerazliwe wrzaski dziecka , ktorymi ewidentnie nikt sie nie interesowal - krzyknelam glosno pod oknami, ze jesli dziecko nie znjadzie sie pod opieka rodzicow, to wezwe policje i rzeczywiscie slychac bylo za chwile, ze ktos dorosly do niego przyszedl i zaczal uspokajac.

      Nie badz bierna, czasami swiadomosc, ze ludzie obok czuwaja moze naprawde pomoc krzywdzonemu dziecku.
      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
      • 29.01.13, 20:53
        tully.makker napisała:

        > Kiedys w lato po kolacji wyszlam z synkiem jeszcze na maly spacer, juz po 20

        Ja bym policje wezwała, to karygodne lekceważenie potrzeb małego dziecka, ktore powinno o tej porze byc w łóżku winkbig_grin
        • 29.01.13, 21:05
          A skad wiesz, ile lat mial wtedy moj syn?
          --
          W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
          Wiedzmowo
          • 29.01.13, 21:23
            A skąd Ty wiedziałaś, że dzieckiem ewidentnie nikt się nie interesował?
            Może chodziło o sytuację, kiedy dziecko próbuje coś wymusić płaczem?
            Czym innym jest płacz 4-miesiecznego niemowlęcia, a czym innym ryk 4- latka. Ten drugi naprawdę potrafi płakać z idiotycznego powodu. Nie rozumiesz tego? Będziemy w imię własnego świetnego samopoczucia ingerować w wychowanie cudzych dzieci na każdym kroku, bez sensownego uzasadnienia?
            • 29.01.13, 21:30
              Będz
              > iemy w imię własnego świetnego samopoczucia ingerować w wychowanie cudzych dzie
              > ci na każdym kroku, bez sensownego uzasadnienia?

              Dokladnie tak.
              --
              W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
              Wiedzmowo
            • 29.01.13, 21:32
              Nie na kazdym kroku i nie bez przyczyny. Jezeli maly wymusza i jedynym sposobem na niego jest pozwolenie mu sie wyplakac, to ja to rozumiem. Na dzien dzisiejszy to ja tylko slysze, ze dziecko wrzeszczy do momentu krztuszenia sie i nie wiem czy rodzice ignoruja go celowo, czy maja go gdzies i maly siedzi zamkniety w ciemnosciaciach.

              Odwracajac tok Twojego myslenia; czyz to wlasnie dla naszego lepszego samopoczucia sie nie wtracamy? Bo tak latwiej?
              • 29.01.13, 21:39
                Jesli Ty słyszysz jego wrzaski, to rodzicom na pewno tez trudno je zignorowac i miec gdzieś. smile
                Z tego, co piszesz, nie wynika, że leżą pijani albo maltretują dzieciaka.
                Niemniej jednak doskonale Cię rozumiem, cięzko jest czegoś takiego słuchać i nie znac przyczyny, dlatego uwazam -jak inne osoby w tym wątku - że powinnas zagadnąć sąsiadow przy okazji i dopiero na podstawie ich reakcji wyrobic sobie opinię.
    • 29.01.13, 20:52
      Reaguj koniecznie, zagadaj sąsiadów, dziecku może się dziać krzywda.
      --
      Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • 29.01.13, 20:58
      Sprawa nieciekawa, bo faktycznie - 4 latek to nie maleństwo z kolkami i rzeczywiście, wrzaski w nocy, trzaskania drzwiami by mnie zaniepokoiły.
      Jednak ja obstaję przy tym, że taki płacz w jakiejś tam części można wyczuć. Mieszkałam kiedyś w patologicznej dzielnicy, czasami tam bywam - i płacze skrzywdzonych dzieci są jakby trochę inne. Jestem w stanie odróżnić płacz dziecka od histerycznych przedstawień przedszkolaków. Nie mówię że na 100% procent i że zawsze.
      I jeszcze jedno - jesteś pewna że dziecko nie jest chore? Moim sąsiadom kiedyś dziecko się poparzyło (dość poważnie) i co wieczór przychodziła do nich pielęgniarka na mycie i zmiany opatrunków. Jak to dziecko wyło z bólu i zawodziło, normanie gęsią skórkę co wieczór miałam. Jakbym nie wiedziała dlaczego tak się dzieje to chyba bym wszystkie służby na nogi postawiła.



    • 29.01.13, 21:05
      Może chodzić o to, że dziecko chce spać w łóżku rodziców i wyje jak zarzynane bo chce postawić na swoim, rodzice co parę minut wejdą, przytulą, zagadają, a potem idą spać. I słusznie bo 4 latek powinien spać sam.
      Może chodzić także o dodatkowe żarełko, bo sporo dzieci jest przyzwyczajonych do jadania w nocy, nawet w tym wieku.
    • 29.01.13, 21:05
      Moje dziecko wprawdzie sporo młodsze, ale może piszesz o nim?
      Czasami potrafi ryczeć przez pół godziny lub dłużej. Ryczeć histerycznie, wyć po prostu. Próby uspokajania jedynie go jeszcze bardziej pobudzają do płaczu. Bo jak jestem przy nim, to siadam NIE TAK, stoję NIE TAK, przytulam NIE TAK, mówię, milczę, daję wodę. O, woda - jest ryk o to, że wodę dostał w zielonym kubku, a chciał w czerwonym, chociaż mówił, że w zielonym. Albo ja dałam, a miał TAAAAAAATAAAAAAAAA. Albo podałam mu misia, a on chciał kota, a jak daję kota to jest jeszcze większy ryk, bo on chciał tego kota wcześniej, a nie teraz. Jedyna rada to wyjść i zostawić, żeby wyryczał się na tyle, że będzie chciał się w końcu przytulić, a nie uderzyć.

      Jest takim wrzaskunem odkąd się urodził. W szpitalu mąż był na parterze, kiedy małego wyjmowano z mojego brzucha na drugim piętrze. I go słyszał, chociaż innych dzieci nie słyszał. Był najgłośniejszym dzieckiem na całym oddziale - sam personel mówił, że pod względem głośności ma 10/10. Spacery z wózkiem były czasem koszmarem, bo nie raz zdarzały się niemiłe uwagi, że "taka matka" dzieckiem się nie zajmie. Gdybym się tym przejmowała, to nie ruszałabym się na 100 metrów od domu albo chodziłabym z dzieckiem wiecznie przy cycku.

      Normalnie jest słodkim i kochanym dzieckiem. Energicznym, ale w normie. Za to w płucach ma tyle pary, że według pań w żłobku bez problemu potrafi zawrzeszczeć całą grupę.

      Bardzo proszę o nasłanie policji podczas ataku wrzasku smile Dam im go wtedy do uspokojenia, a sama wyjdę z mężem uspokoić słuch.
      • 29.01.13, 21:31
        uspokajania
        jedynie go jeszcze bardziej
        pobudzają do płaczu. Bo
        > jak jestem przy nim, to siadam
        NIE TAK, stoję NIE TAK, przytulam
        NIE TAK, mówi
        > ę, milczę, daję wodę. O, woda -
        jest ryk o to, że wodę dostał w
        zielonym kubku,
        > a chciał w czerwonym, chociaż
        mówił, że w zielonym. Albo ja
        dałam, a miał TAAA
        > AAAATAAAAAAAAA. Albo podałam
        mu misia, a on chciał kota, a jak
        daję kota to jes
        > t jeszcze większy ryk, bo on
        chciał tego kota wcześniej, a nie
        teraz


        O właśnie, skąd ja to znam?
        --
        enjoy the silence
      • 29.01.13, 22:56
        carmensitas napisała:

        > Moje dziecko wprawdzie sporo młodsze, ale może piszesz o nim?
        > Czasami potrafi ryczeć przez pół godziny lub dłużej. Ryczeć histerycznie, wyć p
        > o prostu.
        Czy Ty czytac umiesz? tamto dziecko ryczy tak CO NOC? jak dla mnie nie jest to normalne.
        --
        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • 29.01.13, 21:10
      Jeśli nie masz podstaw, żeby podejrzewać, że dziecko jest bite, to nie wtrącaj się.
      Pewnie oduczają kilkulatka od spania z nimi w łóżku albo godzinnego usypiania przez rodziców, a dzieciak zwyczajnie próbuje coś wymusić histerią.
    • 29.01.13, 21:17
      Jeżeli cię to realnie niepokoi, to znaczy czujesz, że dziecku może dziać się konkretna krzywda, zagadaj.
      Czterolatek to nie niemowlę i nie da się go nauczyć zasypiania metodą wypłakiwania się, bo zwyczajnie z łóżka wylezie i co mu zrobisz? Więc obstawiam raczej, że dziecko ma jakiś mniej lub bardziej poważny problem zdrowotny, a rodzice raczej wiedzą, co robią, chociaż na zewnąrz może to wyglądać drastycznie.
      A widziałaś ich relacje z dzieckiem na codzień? Widać, żeby byli oschli, szorstcy, nerwowi?
      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
    • 29.01.13, 21:22

      --
      Don't let them change ya
      Or even rearrange ya!
    • 29.01.13, 21:23
      Jeśli masz jakieś podstawy by sądzić, ze dziecko jest krzywdzone, pogadaj z jego rodzicami, ewentualnie zgłoś to np. gdzieś. Przy czym moje dziecko w tym samym wieku też raz na jakiś czas ryczy, bo nie płacze, wieczorem. Nosimy je na rękach przez kwadrans i pada, śpi całą noc. Powodem jest brak drzemki w ciągu dnia, ale w jej przedszkolu się tego nie praktykuje.

      --
      Jaka jest wasza ulubiona kolęda?
      -CHAŁA na wysokości!
      -Niee! Ma ryja panna, dzieciątko PASTUJE
    • 29.01.13, 22:49
      Co robic? Isc z nimi rozmawiac, ignorowac, zglaszac gdzies?

      Prokuraturę zawiadom...
    • 29.01.13, 23:22
      Nigdy nie wiesz czy dziecku nie dzieje się krzywda.Zgłoś ten problem w odpowiedniej instytucji,niech sprawdzą.A może rodzice to chamy w białych rękawiczkach? psychole? Nie jest to normalne że 4 latek płacze po nocach.
      Gdyby był normalnie " chowany" nie robił by tego.
      Czas na interwencje.I nie udawajmy ze wszytko jest ok ,że to ich sprawa itp itd.
    • 30.01.13, 06:12
      Syn potrafil drzec sie na caly dom, bo cos bylonie po jego mysli. Czasem sie uspokojal bo dal sobie przetlumaczyc, a czasem nie. Bywaly dni ze wysylalam go do swojego pokoju, jak nue chcial sie uspokoic. W pokoju dalej ryczal, ale nie jeden raz jak zajrzalam tak zeby tego nie widzial, siedzial i bawil sie w najlepsze jednoczescie ryczac. Placz byl tylko po to aby mnie do czegos przymusic.
      • 30.01.13, 08:50
        Może zamiast tłumaczyć trzeba było po prostu przytulić. To najskuteczniejsza i najstarsza metoda uspokajania dzieci. A my je zagadujemy na śmierć i udowadniamy swoje racje. Ech uncertain
        • 30.01.13, 09:20
          Gdzie mieszkasz?
          Z chęcią cię zaproszę na to "przytulanie". Jak mój syn wpada w histerię, to czasem lepiej zejść mu z oczu. Próby przytulania skutkują tylko tym, że próbuje mnie bić. I wrzeszczy jeszcze bardziej. Bo on w tym momencie NIE CHCE BYĆ PRZYTULONY. Nie wiem, ile razy jeszcze ktoś ci to musi napisać. To, że na twoje dziecko to działa, nie znaczy, że działa na wszystkie.

          A moje dziecko odkąd skończył 10 miesięcy nie chce nosić pieluchy. Od razu usiadł na nocnik i wołał. "Pupa" i "siusiu" to były jego pierwsze słowa. Uważam, że wszystkie dzieci tak mają. Jak robią do pieluchy w wieku 2 lat to jest to tylko i wyłącznie wina rodziców.

          I moje dziecko jada wszystko od samego początku rozszerzania diety. Nigdy nie jadł mleka modyfikowanego, od razu z piersi przerzucił się na krowie lub kozie. Odkąd skończył 1,5 roku jada z nami normalne obiady. I już wtedy nie trzeba go było karmić, sam wiedział jak się trzyma łyżkę czy widelec. I wtedy już jadał pierogi, bigosy, śledzie, wszystkie warzywa, wszystkie owoce. Jeśli dziecko w tym wieku marudzi, ze czegoś nie chce, no to wina rodziców. Jacyś nieudaczni są, powinni mieć przymusowego dietetyka w domu i supernianię. Bo JA TAK MIAŁAM.
          • 30.01.13, 09:34
            my mielismy (bogu dzieki juz nie mamy) histerie jak carmenisitac, proba zalagodzenia sprawy wprawiala starsza we wsieklosc. ona sie budzila o punkt 24 (czasem i o 2 i 4 rano) i zaczynala histerie, wycie, ze nieboszczyk by z grobu wstal. ona nawet nie byla naprawde rozbudzona, tylko jakby sie zawiesila miedzy spaniem a rozbudzeniem. ta faza trala jakies 3 miesiace (bogu dzieki nie kazdej nocy!) i doprowadzila nas na skraj wyczerpania nerwowego.
            co do organu plucnego to byla najglosniejsza na calym oddziale.
            na co dzien jest pogodna i jej te cale wrzaski przeszly, u mnie wie ze jak na histerie sie nie nabiora i nia u mnie nic nie ugra, dlatego nie ma wrzaskow. u dziadkow czy m. a i owszem
            jak ona ma histerie - to lepiej wyjsc z domu na podworko, co by nas nie posadzili sasiedzi o maltretowanie. wink

            --
            http://suwaczki.maluchy.pl/li-61932.png

            Eva - 29.09.2007
            Maya - 12.10.2012
          • 30.01.13, 10:02
            carmensitas napisała:

            > Gdzie mieszkasz?
            > Z chęcią cię zaproszę na to "przytulanie".

            W W-wie na Pradze Północ. Zapraszam.

            Jak mój syn wpada w histerię, to cza
            > sem lepiej zejść mu z oczu. Próby przytulania skutkują tylko tym, że próbuje mn
            > ie bić. I wrzeszczy jeszcze bardziej. Bo on w tym momencie NIE CHCE BYĆ PRZYTUL
            > ONY.

            Wiadomo, że w tym momencie on nie chce być przytulony, bo wściekłość go zalewa. Ale zaraz po, to na pewno już tak. Bo ktoś musi mu pomóc się wyciszyć i dać odczuć, że nie jest sam. Myślisz, że ja nie mam momentów w życiu, kiedy syn wpada w amok i nijak go przytulić nie można? Rzadko, ale zdarza się. I raczej jest zawsze jakiś konkretny powód. Jak minie kulminacyjny moment histerii to zawsze jestem przy nim, aby przytulić i aby ułatwić mu wypłakanie frustracji.
            Jednakże my tu mówimy o conocnych akcjach a nie o jednorazowych histeriach.

            Nie wiem, ile razy jeszcze ktoś ci to musi napisać. To, że na twoje dzieck
            > o to działa, nie znaczy, że działa na wszystkie.

            Gdyby rodzice od maleńkości przytulali dziecko w sytuacjach kryzysowych dla dziecka, to nie histerie zdarzałyby się rzadko i byłyby łatwiejsze do opanowania dla obu stron. Każde dziecko jest inne, ale żadne nie powinno być pozostawione samo sobie, kiedy płacze. No chyba, że rodzicom nie zależy na budowaniu więzi z dzieckiem.

            >
            > A moje dziecko odkąd skończył 10 miesięcy nie chce nosić pieluchy. Od razu usia
            > dł na nocnik i wołał. "Pupa" i "siusiu" to były jego pierwsze słowa. Uważam, że
            > wszystkie dzieci tak mają. Jak robią do pieluchy w wieku 2 lat to jest to tylk
            > o i wyłącznie wina rodziców.

            Nie wiem jak się to ma do przytulanie i nocnych płaczów. Ja nie twierdzę, że dzieci są takie same tylko, że każde potrzebuje miłości i przytulenia. Jeśli nie, to znaczy, że relacja z rodzicami jest zaburzona.

            > Jacyś nieudaczni są,
            > powinni mieć przymusowego dietetyka w domu i supernianię. Bo JA TAK MIAŁAM.

            Ech. Nic nie zrozumiałaś uncertain
            • 30.01.13, 10:09
              fogito, błagam.
              Jesteś mądrą babką, ale, błagam, nie krzywdź kochających i troskliwych rodziców opinią, że jeśli dziecko płacze i nie daje się przytulić dlatego, że rodzice są za mało troskliwi.
              Przeszłam orkę ze starszym,, miał ataki szału, nie dawał się dotknąć, wymiotował, koszmar.
              Przytulany, chustowany od zawsze. Byliśmy u neurologa, psychiatry dziecięcego i nic.
              Wylalam morze łez, katowałam się poczuciem winy, bezradności, wściekłosci.
              I tak, wyrósł z tego.
              Wśród znajomych jest dużo dzieci, jedne przesypiają noc niemal do urodzenia, posadzone siedzą, płaczą mało i cicho, a inne nie. I naprawdę, temperament nie jest winą (poza genetyką) rodziców, a takie opinie jak Twoje są naprawdę bardzo krzywdzące, szczególnie dla rodziców, którzy są właśnie teraz zrozpaczeni i zmęczeni (jak ja niegdyś).
              --
              Czytaj REBELYĘ
              • 30.01.13, 11:08
                fogito nie jest mądrą babką, jest betonem, który sie dowartościowuje w internecie
                szkoda pary. Una jest najmundrzejsza (na Pradze Połnoc) i wie lepiej.
                • 30.01.13, 16:12
                  darby.shaw napisała:

                  > fogito nie jest mądrą babką, jest betonem, który sie dowartościowuje w internec
                  > ie
                  > szkoda pary. Una jest najmundrzejsza (na Pradze Połnoc) i wie lepiej.

                  smile A to było bardzo mądre i jak najbardziej w stylu Pragi Północ smile
              • 30.01.13, 16:11
                sarling napisała:

                > fogito, błagam.
                > Jesteś mądrą babką, ale, błagam, nie krzywdź kochających i troskliwych rodziców
                > opinią, że jeśli dziecko płacze i nie daje się przytulić dlatego, że rodzice s
                > ą za mało troskliwi.

                Ale mi nie chodzi o to, że dziecko w szale się nie daje przytulić, bo to jest oczywiste. Trzeba odczekać kilka minut i próbować kilka razy do skutku. Mnie chodzi raczej o to, że znając własne dziecko trzeba wiedzieć, co je do szału doprowadza i starać się unikać takich sytuacji i im zapobiegać. Trzeba wieczorem dziecko wyciszać, trzeba może zmienić dietę, może wyłączyć telewizor. Może zacząć więcej czytać przed snem razem. Nie ma jednej odpowiedzi, bo dzieci są różne, ale z tego co wiele osób opisuje to te wszystkie dzieci razem z rodzicami należałoby w Tworkach umieścić. Nie wiedziałam, że to co dla mnie jest wyjątkiem dla wielu jest normą. Smutne to dla mnie.

                > Przeszłam orkę ze starszym,, miał ataki szału, nie dawał się dotknąć, wymiotowa
                > ł, koszmar.
                > Przytulany, chustowany od zawsze. Byliśmy u neurologa, psychiatry dziecięcego i
                > nic.
                > Wylalam morze łez, katowałam się poczuciem winy, bezradności, wściekłosci.
                > I tak, wyrósł z tego.

                To przynajmniej próbowałaś coś zrobić.

                > Wśród znajomych jest dużo dzieci, jedne przesypiają noc niemal do urodzenia, po
                > sadzone siedzą, płaczą mało i cicho, a inne nie.

                Mój nocy to chyba długo nie przesypiał sam. I nie chodzi mi o dzieci, których nie widać i nie słychać, bo nie o to chodzi wcale. Dzieci mogą być dziećmi a my musimy być rodzicami i stać za nimi murem i szukać rozwiązania.

                I naprawdę, temperament nie je
                > st winą (poza genetyką) rodziców, a takie opinie jak Twoje są naprawdę bardzo k
                > rzywdzące, szczególnie dla rodziców, którzy są właśnie teraz zrozpaczeni i zmęc
                > zeni (jak ja niegdyś).

                Ja też byłam zmęczona do bólu. Wyglądałam jak zombi, po milionie nieprzespanych nocy. Nie chodzi mi o to, że ktoś jest złym rodzicem, bo mu dziecko po nocach wyje. Bo tylko ten jest zły, który nie reaguje a mając powtarzający się problem nie próbuje go rozwiązać tylko daje się dziecku wypłakiwać do zakrztuszenia.
                • 30.01.13, 16:20
                  >>> Bo tylko ten jest zły, który nie reaguje a mając powtarzający się problem nie próbuje go rozwiązać tylko daje się dziecku wypłakiwać do zakrztuszenia

                  To że dziecko płacze kilka nocy z rzędu nie znaczy, że rodzice na głowie nie stają żeby problem rozwiązać czy to tak trudno pojąć???
                  • 30.01.13, 16:23
                    bri napisała:

                    >
                    > To że dziecko płacze kilka nocy z rzędu nie znaczy, że rodzice na głowie nie st
                    > ają żeby problem rozwiązać czy to tak trudno pojąć???

                    Tu nie chodzi o kilka nocy z rzędu i raczej rodzice na niczym nie stają. Agresja wobec dziecka nie jest trudna do zaobserwowania/wysłuchania.
        • 30.01.13, 09:26
          Przytulenie jest jednym z elementow rozmowy, o ile dziecko pozwoli sie przytulic w swoim fochu. Nie chodzilo mi jednak o elementy rozmowy, a o inteligencje dzieci. Nie tylko moje dziecko wie ze placz to jego bron, ze mozna placzem cos zwojowac. Syn siedzac i bawiac sie w najlepsze a przy tym wydajac odglosy placzu, majac nadzieje ze nikt tego nie widzi, liczyl na to ze w koncu sie nad placzacym dzieckiem zlituje i osiagnie to co chcial. Dorosly jsk mu cos nie lezy to die nie odzywa, krzyczy, rzuca np. talerzami i robi to z pelna swiadomoscia, liczac ze osiagnie swoj cel. Dzieci wiedza ze placz to najlepszy srodek manipulacji, z wiekiem coraz mniej skuteczny, wiec forma sie zmienia.
          • 30.01.13, 10:44
            joanna29 napisała:

            > Przytulenie jest jednym z elementow rozmowy, o ile dziecko pozwoli sie przytuli
            > c w swoim fochu. Nie chodzilo mi jednak o elementy rozmowy, a o inteligencje dz
            > ieci. Nie tylko moje dziecko wie ze placz to jego bron, ze mozna placzem cos zw
            > ojowac.


            Ale żeby coś takiego mogło wiedzieć, TO NAJPIERW MUSIAŁO SIĘ TEGO NAUCZYĆ.
            Gdyby rodzic od początku reagował prawidłowo i zaspokajał wszystkie potrzeby dziecka, to dziecko nie musiałoby płakać, żeby osiągnąć, to co chce, i nigdy by się nie nauczyło, że trzeba płakać, aby coś zwojować i że płacz, to jego broń.


            Syn siedzac i bawiac sie w najlepsze a przy tym wydajac odglosy placzu,
            > majac nadzieje ze nikt tego nie widzi, liczyl na to ze w koncu sie nad placzac
            > ym dzieckiem zlituje i osiagnie to co chcial. Dorosly jsk mu cos nie lezy to di
            > e nie odzywa, krzyczy, rzuca np. talerzami i robi to z pelna swiadomoscia, licz
            > ac ze osiagnie swoj cel.


            Naprawdę się tak zachowujesz??
            Nie odzywasz się, krzyczysz i z pełną świadomością rzucasz talerzami, jak chcesz coś osiągnąć??
            Ło Jezu, to chyba trudno z tobą w domu wytrzymać!
            Nic dziwnego, że twoje dziecko stosuje takie same durne metody wymuszania - skoro mamusia może, to ono tyż!


            Dzieci wiedza ze placz to najlepszy srodek manipulacji
            > , z wiekiem coraz mniej skuteczny, wiec forma sie zmienia.

            A no to teraz trzeba czekać, aż twoja pociecha przestanie płakać w celu wymuszania, a zacznie rzucać talerzami i się nie odzywać!

            Gratulacje!
            Stosujesz super metody wychowawcze.

            Inni pewnie też takie same metody stosują, skoro takie zachowania dzieci są aż powszechne, jak tu większość matek napisała(bo mich dzieci tez wrzeszczą bez powodu!) i próbuje udowodnić, że to normalne zachowania u dzieci w tym wieku.

            Nie, takie zachowania nie są normalne i dotyczą tylko tych dzieci, które mają niezaspokojone podstawowe potrzeby: miłości, szacunku i bezpieczeństwa psychicznego.
            Niestety takich dzieci w społeczeństwie jest zdecydowana większość i niestety nie można z tym nic zrobić i nic na to poradzić.
            I to jest bardzo smutne.
            • 30.01.13, 13:50
              > Ale żeby coś takiego mogło wiedzieć, TO NAJPIERW MUSIAŁO SIĘ TEGO NAUCZYĆ.
              > Gdyby rodzic od początku reagował prawidłowo i zaspokajał wszystkie potrzeby dz
              > iecka, to dziecko nie musiałoby płakać, żeby osiągnąć, to co chce, i nigdy by s
              > ię nie nauczyło, że trzeba płakać, aby coś zwojować i że płacz, to jego broń.

              No jasne, że się nauczyło, w niemowlęctwie, kiedy jeszcze nie umiało mówić. Płakało - dostawało jeść, płakało - było przewijane, płakało - mama smarowała bolące dziąsełka. W ten sposób nauczyło się podstaw komunikacji - daje sygnał, jest reakcja, potem się nauczyło, że sygnałem niekoniecznie musi być płacz. A teraz, kiedy nie-płacz nie działa, to wraca do tego poprzedniego, co działało na pewno.
              --
              Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

              Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
              • 30.01.13, 14:55
                asia_i_p napisała:

                >
                > No jasne, że się nauczyło, w niemowlęctwie, kiedy jeszcze nie umiało mówić. Pła
                > kało - dostawało jeść, płakało - było przewijane, płakało - mama smarowała bolą
                > ce dziąsełka.

                No i masz tu 100% racji, ale dlaczego dostawało jeść, czy było przewijane dopiero wtedy gdy płakało??
                A gdyby tak w ogóle nie płakało, to co??
                Wtedy by go matka nie karmiła i nie przewijała??

                Gdyby potrzeby dziecka były zaspokajane zanim "wymusiło" to krzykiem, to by się przecież tego nie nauczyło, że trzeba się drzeć, żeby go ktoś łaskawie zauważył i zlitował się.
                Prawda?




                W ten sposób nauczyło się podstaw komunikacji - daje sygnał, jest
                > reakcja, potem się nauczyło, że sygnałem niekoniecznie musi być płacz.

                No, to skoro już się tego nauczyło, że sygnałem nie musi być płacz, to dlaczego rodzice nie biorą pod uwagę tego, co dziecko mówi?


                A teraz
                > , kiedy nie-płacz nie działa, to wraca do tego poprzedniego, co działało na pew
                > no.

                No właśnie nie-płacz nie działa??
                A dlaczego nie działa??
                - bo rodzice nie słuchają dziecka,
                a co gorsza płacz też wtedy nie działa
                - bo rodzice nie słuchają dziecka
                - więc ten płacz staje się wtedy tragicznym wyrazem niemocy i bezsilności dziecka skazanego na dyktaturę dorosłego i dlatego jest taki przeraźliwy i histeryczny, bo to krzyk rozpaczy, wyraz samotności i bezradności.


                Dlaczego rodzice nie słuchają tego, co dziecko im komunikuje?
                Dlaczego ma spać, gdy nie jest śpiące?
                Dlaczego ma jeść, gdy nie jest głodne?
                Czy mama kładzie się spać,gdy jej się spać nie chce?
                Czy mama wmusza w siebie szklankę mleka, chociaż na sam jej widok robi się jej niedobrze?

                • 30.01.13, 15:17
                  Zawsze myślałam, że czego jak czego, ale płaczu to dzieci się uczyć nie muszą i zdecydowana większość umie to od chwili urodzenia. Twoje dzieci e-kasiu, nie płakały na porodówce?
                  Zdradź nam jak tego dokonałaś?

                  Czy opiekując się swoimi niemowlętami w ogóle pozwalałaś sobie na sen? Przecież dziecko mogłoby obudzić się kiedy spałaś i wtedy nie zdążyłabyś natychmiast zaspokoić jego potrzeby, i wydałoby z siebie ten przeraźliwy i histeryczny krzyk rozpaczy, wyraz samotności i bezradności. wink
                  • 30.01.13, 15:33
                    bri napisała:

                    > Zawsze myślałam, że czego jak czego, ale płaczu to dzieci się uczyć nie muszą i
                    > zdecydowana większość umie to od chwili urodzenia.

                    Płaczu nie, ale płaczu, który ma na celu "wymuszanie" tak.


                    Twoje dzieci e-kasiu, nie p
                    > łakały na porodówce?
                    > Zdradź nam jak tego dokonałaś?
                    >
                    > Czy opiekując się swoimi niemowlętami w ogóle pozwalałaś sobie na sen? Przecież
                    > dziecko mogłoby obudzić się kiedy spałaś i wtedy nie zdążyłabyś natychmiast za
                    > spokoić jego potrzeby, i wydałoby z siebie ten przeraźliwy i histeryczny krzyk
                    > rozpaczy, wyraz samotności i bezradności. wink

                    Jeśli dzieci mają zaspokajane wszystkie potrzeby, to nie wydają z siebie natychmiast po przebudzeniu przeraźliwych, histerycznych krzyków, bo wiedzą, że zaraz się ktoś nimi zainteresuje i w ogóle nigdy takich krzyków z siebie nie wydają, bo się tego nigdy nie nauczyły robić, bo nie miały takiej potrzeby.
                    • 30.01.13, 15:45
                      > Jeśli dzieci mają zaspokajane wszystkie potrzeby, to nie wydają z siebie natych
                      > miast po przebudzeniu przeraźliwych, histerycznych krzyków, bo wiedzą, że zaraz
                      > się ktoś nimi zainteresuje i w ogóle nigdy takich krzyków z siebie nie wydają,
                      > bo się tego nigdy nie nauczyły robić, bo nie miały takiej potrzeby.

                      Nie wiem, jakich potrzeb nie zaspokoili Twoi rodzice, ale musi to być długa lista; zamiast krzyczeć po przebudzeniu realizujesz się na forum, ot, cała różnica.
                      --
                      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
                      • 30.01.13, 17:12
                        Ale ci się dowcip udał!
                        Ha, Ha...
                        • 30.01.13, 17:17
                          To nie dowcip, to smutna rzeczywistość.
                          --
                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
                  • 30.01.13, 16:28
                    bri napisała:

                    > Zawsze myślałam, że czego jak czego, ale płaczu to dzieci się uczyć nie muszą i
                    > zdecydowana większość umie to od chwili urodzenia. Twoje dzieci e-kasiu, nie p
                    > łakały na porodówce?
                    > Zdradź nam jak tego dokonałaś?

                    Mój nie płakał z porodówce. Zakwilił po prostu. A potem faktycznie ledwo miałknął a ja już dostarczałam mu mleko, suchą pieluchę etc. I może faktycznie on nigdy nie musiał się drzeć, aby wymusić cokolwiek.

                    >
                    > Czy opiekując się swoimi niemowlętami w ogóle pozwalałaś sobie na sen? Przecież
                    > dziecko mogłoby obudzić się kiedy spałaś i wtedy nie zdążyłabyś natychmiast za
                    > spokoić jego potrzeby, i wydałoby z siebie ten przeraźliwy i histeryczny krzyk
                    > rozpaczy, wyraz samotności i bezradności. wink

                    JA miałam niemowlaka obok siebie. Jak się obudził to już cyca dostawał smile Kłania się metoda plemion pierwotnych. Ichnie dzieci płaczą mniej i są pogodniejsze. POmimo, że nie mają PSP3 itd.
                    • 30.01.13, 16:49
                      Kłani
                      > a się metoda plemion pierwotnych. Ichnie dzieci płaczą mniej i są pogodniejsze.

                      Tak, a dwulatki bawią się maczetami na skraju trzymetrowego dołu - próbowaliście już?
                      Wydawało mi się, że zerojedynkowe podejście do wychowania mija wraz z urodzeniem dziecka - jestem szalenie zdziwiona, że nie i że rodzice wciąż wierzą, że jak przycisną odpowiedni guziczek, to wyskoczy zamówiony produkt.
                      --
                      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
                      • 30.01.13, 19:19
                        Podejrzewam, że po prostu działa dobór naturalny: niegrzeczne, nieposłuszne i wrzeszczące dzieciaczki (znaczy - łatwo je wykryć nawet na wpół ślepemu i głuchemu drapieżnikowi) - padają ofiarą miejscowej fauny.
                        --
                        -------------------------------------------------------------
                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • 30.01.13, 16:49
                      Twój syn jest wyjątkowy, i Ty jesteś wyjątkowa jako matka. To już ustaliliśmy. Nikt tu nie zaprzecza przecież Twoim WYJĄTKOWYM doświadczeniom.

                      Mowa jest o rodzicach, którzy mają inne dzieci, z innymi problemami niż Twój syn. Co nie znaczy jeszcze, że są złymi rodzicami. Moja córka np. urodziła się dwa miesiące przed terminem i nie potrafiła ssać. Musiałam odciągać i magazynowac pokarm, a kiedy się w nocy obudziła najpierw go podgrzać zanim jej dałam butelkę. Musiałam przez jakiś czas monitorować jej oddech. Na porodówce też nie zapłakała od razu, ale jakoś wszystkich to raczej zmartwiło niż ucieszyło. uncertain Obawiam się, że pielęgnacja metodą plemion pierwotnych mogłaby w jej przypadku prowadzić do śmierci, chociaż nie wykluczone, że byłaby pogodniejszym niemowlakiem, jeśli udałoby się jej przeżyć.
                      • 30.01.13, 18:42
                        bri napisała:

                        > Twój syn jest wyjątkowy, i Ty jesteś wyjątkowa jako matka. To już ustaliliśmy.
                        > Nikt tu nie zaprzecza przecież Twoim WYJĄTKOWYM doświadczeniom.
                        >

                        Póki co tylko ty tak twierdzisz smile Mnie się wydaje, że jestem zwykłą matką.

                        > Mowa jest o rodzicach, którzy mają inne dzieci, z innymi problemami niż Twój sy
                        > n. Co nie znaczy jeszcze, że są złymi rodzicami.

                        Każdy ma jakieś problemy. Chodzi jedynie o to, aby reagować. Nie wiem, czy wiesz, ale jest mnóstwo rodziców, którzy nie reagują na nic.

                        Moja córka np. urodziła się dw
                        > a miesiące przed terminem i nie potrafiła ssać. Musiałam odciągać i magazynowac
                        > pokarm, a kiedy się w nocy obudziła najpierw go podgrzać zanim jej dałam butel
                        > kę. Musiałam przez jakiś czas monitorować jej oddech. Na porodówce też nie zapł
                        > akała od razu, ale jakoś wszystkich to raczej zmartwiło niż ucieszyło. uncertain Obaw
                        > iam się, że pielęgnacja metodą plemion pierwotnych mogłaby w jej przypadku prow
                        > adzić do śmierci, chociaż nie wykluczone, że byłaby pogodniejszym niemowlakiem,
                        > jeśli udałoby się jej przeżyć.

                        Myślę, że jesteś świetną matką i niepotrzebnie się tak zacietrzewiasz. Bo nikt cię do grupy zaniedbujących nie wrzucił przecież.
              • 30.01.13, 16:21
                asia_i_p napisała:

                >
                > No jasne, że się nauczyło, w niemowlęctwie, kiedy jeszcze nie umiało mówić. Pła
                > kało - dostawało jeść, płakało - było przewijane, płakało - mama smarowała bolą
                > ce dziąsełka. W ten sposób nauczyło się podstaw komunikacji - daje sygnał, jest
                > reakcja, potem się nauczyło, że sygnałem niekoniecznie musi być płacz. A teraz
                > , kiedy nie-płacz nie działa, to wraca do tego poprzedniego, co działało na pew
                > no.

                Mój syn zawsze miał zaspokajane wszelkie około niemowlęce potrzeby w trybie ekspresowym. Nigdy się nie nauczył, że dzięki płaczowi można coś osiągnąć. On właściwie nigdy nie płakał, bo nie musiał. Teraz płacze z frustracji lub bólu i jak to robi to ja wiem, że jest mu strasznie przykro lub jest na granicy rozpaczy wręcz.
          • 30.01.13, 16:18
            joanna29 napisała:

            Dzieci wiedza ze placz to najlepszy srodek manipulacji
            > , z wiekiem coraz mniej skuteczny, wiec forma sie zmienia.

            Mam rozumieć, że płacz jako wyraz bólu, rozpaczy, frustracji, osamotnienia i żalu nie istnieje u dzieci?????
            O dorosłych nie wspominając, bo sama płaczę najczęściej z jednego z powyższych powodów. WYgląda to tak jakbyś odbierała dzieciom prawo do uczuć innych niż tylko radość zaprogramowana na zadowolenie rodziców. Przerażona jestem uncertain
    • 30.01.13, 09:53
      Moja córka przed snem nie wyła (zazwyczaj), ale do trzeciego roku życia, a sporadycznie także później zaczynała płakać w środku nocy, czasem po dwa razy, prawie codziennie. Nie jestem pewna czy się budziła - miała otwarte oczy, ale było wrażenie, że nic do niej nie dociera. Można było ją tulić, próbować budzić, dawać smoczka, pić, nosić i nic to nie pomagało, najwyżej można było zarobić kopa, albo główką w szczękę. Płakała niezależnie od tego czy spała w swoim pokoju czy z nami w łóżku. Zwykle szłam do niej po cichutku, przytulałam i bez słowa czekałam aż skończy, a to wycie trwało czasem i 20 min. Zapewne parę razy zdarzyło mi się jej płacz po prostu przespać, jeśli zapomniałam przed snem otworzyć drzwi do jej pokoju, a byłam wyjątkowo padnięta.
    • 30.01.13, 10:27
      Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, tylko po drugiej stronie.
      Moja córka potrafiła budzić się w środku nocy i wyć przez godzinę albo dwie, o wieczornym odrykiwaniu nie wspomnę - wyła tak głośno, że sąsiadka mieszkająca dwa piętra wyżej zagadnęła mnie o te ryki: grzecznie, z troską, spokojnie, wspomniała, że słyszała, zapytała, czy dziecko nie jest chore, czy może jakoś pomóc. Wyjaśniłam, co się dzieje, podziękowałam za troskę i się skończyło. Podejrzewam jednak, że gdyby sąsiadka była wyznawcą teorii o kojącym wpływie obecności rodzica, miałabym już policję na karku i bogatą kartotekę z nagraniami ryków mojej córki.
      Pamiętam to wycie do dzisiaj: nic nie pomagało, był ryk, szarpanie się (kiedyś córunia tak się rzuciła do tyłu, że walnęła mnie z całej siły w nos i spędziłam pół nocy w łazience), a mit kojącej obecności rozwiał się z prędkością światła. Minęło, na szczęście, ale to był horror.

      Wnioski: możesz zapytać, ale musisz to zrobić bardzo ostrożnie i rozumnie.
      W ogóle to dobrze, że się interesujesz tym, czy krzywda się dziecku nie dzieje, ale pamiętaj, że nawet wściekłe wrzaski nie muszą świadczyć o pastwieniu się nad nim.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
    • 30.01.13, 11:40
      moja ma 3 latka i tez wrzeszczy po nocach, ma prolemy brzuszkowe, zdziwiona?
      --
      http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
      • 30.01.13, 13:01
        Tak, jestem bardzo zdziwiona, że zamiast zlikwidować te problemy, to ty pozwalasz dziecku wrzeszczeć nocami z bólu.
        • 30.01.13, 13:52
          Powiedz mi, jak ty to robisz, że dla swoich dzieci jesteś oazą cierpliwości, a wobec dyskutantów w wątkach jesteś taka złośliwa? To jacyś inni ludzie niż twoje dzieci, w mniejszym stopniu ludzie? Nie zasługują, żeby się dla nich postarać?
          --
          Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

          Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
          • 30.01.13, 15:18
            asia_i_p napisała:

            > Powiedz mi, jak ty to robisz, że dla swoich dzieci jesteś oazą cierpliwości, a
            > wobec dyskutantów w wątkach jesteś taka złośliwa?

            Powiedz mi, a gdzie ty w moim zdziwieniu widzisz złośliwość?
            Nie wiedziałam, że zdziwienie się jest tożsame ze złośliwością.
            A nawet zakładając, że to było złośliwe...

            To jacyś inni ludzie niż twoj
            > e dzieci, w mniejszym stopniu ludzie?


            to, tak to zupełnie inni ludzie, BO TO SĄ LUDZIE DOROŚLI, którzy powinni już umieć myśleć i powinni umieć dyskutować, bez doszukiwania się we wszystkim złośliwości innych, i powinni umieć sobie radzić z tym wyimaginowanym poczuciem, że wszyscy inni tylko czekają to, aby im dokopać, aby im wbić szpilę i aby powiedzieć im jak bardzo są do niczego.
            TO TYLKO WYIMAGINOWANE POCZUCIE - nieprawdziwe - wynikające z poczucia małej wartości własnej, którą zapewne spowodowali ich rodzice, którzy uważali, że dziecko musi się wykrzyczeć i należy te wrzaski ignorować, bo wtedy dziecko szybciej się uciszy.

            Tylko nie wiedzieli, że w ten sposób łamią dziecku charakter na zawsze i że takie dziecko we własnym mniemaniu już zawsze będzie gorsze od innych i wszędzie będzie widziało złośliwości innych, bo zawsze będzie się czuło ofiarą, na którą jeśli ktoś w ogóle zwróci uwagę, to tylko po to aby go skrytykować, albo go ukarać.



            Nie zasługują, żeby się dla nich postarać
            > ?
            • 30.01.13, 15:36
              Sugerujesz, że założenie że matka patrzy na płaczące z bólu dziecko i nic z nim nie robi, to nie złośliwość? Bo ja z kolei nie uwierzę, że można kilkoro dzieci wychować i nie zetknąć się z chorobą, której natychmiast nie leczy pierwsza interwencja lekarza i dlatego zakładać, że skoro dziecko cierpi, to matka z tym nic nie robi.

              Nie dokopałaś tutaj tym twoim "zdziwieniem" matce trenującej dziecko do usypiania metodą 5-10-15, czy jak jej tam, tylko matce chorego dziecka, bo ci zanieczyściła swoim przypadkiem czysty intelektualnie wywód.
              --
              Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

              Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
              • 30.01.13, 17:01
                asia_i_p napisała:

                > Sugerujesz, że założenie że matka patrzy na płaczące z bólu dziecko i nic z nim
                > nie robi, to nie złośliwość?


                A czyją masz na myśli złośliwość? Moją, czy tej matki?
                Bo moje to tylko było zdziwienie, że tak można.


                Bo ja z kolei nie uwierzę, że można kilkoro dziec
                > i wychować i nie zetknąć się z chorobą, której natychmiast nie leczy pierwsza i
                > nterwencja lekarza i dlatego zakładać, że skoro dziecko cierpi, to matka z tym
                > nic nie robi.

                Jeśli matka pisze że jej dziecko płacze " nocami", to co niby miałabym założyć?
                Płakać z powodu bólu brzucha, to można przez jedną noc, dwie, ale wtedy się nie pisze, że "moje dziecko płacze nocami". Prawda?

                >
                > Nie dokopałaś tutaj tym twoim "zdziwieniem" matce trenującej dziecko do usypian
                > ia metodą 5-10-15, czy jak jej tam,

                Ale dlaczego zakładasz, że moją intencją było komukolwiek dokopać??
                Tamtej matce też nie mam zamiaru dokopywać, bo i po co, to i tak niczego nie zmieni, bo ona jest przekonana, że robi dobrze i dalej będzie tak robiła.
                Aż pewnego dnia role się odwrócą i to dziecko ją oleje, tak, jak ona go teraz olewa, a wtedy będzie miała do niego pretensje, że jest niewdzięczny i nie docenia tego, że ona całe swoje życie dla niego poświęciła.





                tylko matce chorego dziecka, bo ci zanieczy
                > ściła swoim przypadkiem czysty intelektualnie wywód.

                Niczego mi nie "zanieczyściła", jej przypadek potwierdza tylko to wszystko, co tu napisałam i nie tylko to, co ja napisałam, ale inne tu piszące też.
                Że nie ma po co zawracać sobie głowy tym, że jakiś dzieciak drze się nocami, bo większość osób uważa, że to jest całkowicie normalne i w porządku, więc i tak nikt z tym nic nie zrobi, policja oleje, bo to normalne, że dzieciak wrzeszczy jak nie chce spać, opieka społeczna oleje, bo to normalne, że dzieciak wrzeszczy, jak nie chce spać.........

                i to by było na tyle moich "czystych intelektualnie wywodów",
                jak je zechciałaś ładnie nazwać (dziękuję), bo dalej nie ma już nad czym dywagować, wszystko jest jasne.



                • 01.02.13, 12:02
                  e-kasia27 napisała:

                  > Jeśli matka pisze że jej dziecko płacze " nocami", to co niby miałabym założyć?
                  > Płakać z powodu bólu brzucha, to można przez jedną noc, dwie, ale wtedy się ni
                  > e pisze, że "moje dziecko płacze nocami". Prawda?
                  >

                  jestes wredna podła baba. Moje dziecko ma wade jelit ( hirszprung). Czeka na opercje. Mimo ze jestes tak bezwgledna w osadzaniu nie znajac sytuacji- nigdy przenigdy nie zycze ci zebys przechodzila z dzieckiem to samo co my codziennie. Pomysl troche dziewczyno zanim cokolwiek napiszesz. Niektorzy ludzie to jednak swinie. Dziekuje ci bardzo.


                  --
                  http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
        • 01.02.13, 11:50
          moja corka czeka na operacje chamko jedna! zamknij ta niewyparzona buzie w koncu bo kiedys moze ktos nie byc tak laskawy jak ja. Wstretny babsztyl.
          --
          http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
        • 01.02.13, 11:54
          e-kasia27 napisała:

          > Tak, jestem bardzo zdziwiona, że zamiast zlikwidować te problemy, to ty pozwala
          > sz dziecku wrzeszczeć nocami z bólu.

          moja corka czeka na operacje chamko jedna! zamknij ta niewyparzona buzie w koncu bo kiedys moze ktos nie byc tak laskawy jak ja.


          --
          http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
          • 01.02.13, 20:38
            Rzeczywiście jesteś bardzo łaskawa...
            Przykro mi bardzo, że masz chore dziecko, ale gdybyś była tak łaskawa i napisała od razu, że twoje dziecko jest ciężko chore, zamiast nazywać to "problemami brzuszkowymi", to nie byłoby tej całej dyskusji (bo wtedy bym nie napisała, że jestem zdziwiona) i nie musiałabyś wpadać we wściekłość i wszystkim na forum pokazywać, że potrafisz się niegrzecznie zachowywać.

            Wiem, że jesteś wściekła na mnie i że masz gdzieś, to że mi przykro z tego powodu, że cię do tej wściekłości nieświadomie doprowadziłam.
            Nie widzę w tym wprawdzie aż takiej wielkiej swojej winy, ale mimo wszystko przepraszam.
            • 02.02.13, 08:30
              e-kasia27 napisała:

              > Rzeczywiście jesteś bardzo łaskawa...
              > Przykro mi bardzo, że masz chore dziecko, ale gdybyś była tak łaskawa i napisa
              > ła od razu, że twoje dziecko jest ciężko chore, zamiast nazywać to "problemami
              > brzuszkowymi", to nie byłoby tej całej dyskusji (bo wtedy bym nie napisała, że
              > jestem zdziwiona) i nie musiałabyś wpadać we wściekłość i wszystkim na forum po
              > kazywać, że potrafisz się niegrzecznie zachowywać.
              >
              > Wiem, że jesteś wściekła na mnie i że masz gdzieś, to że mi przykro z tego powo
              > du, że cię do tej wściekłości nieświadomie doprowadziłam.
              > Nie widzę w tym wprawdzie aż takiej wielkiej swojej winy, ale mimo wszystko pr
              > zepraszam.


              Tak potrafie sie niegrzecznie zachowywac wobec osob ktore zachowuja sie tak samo wobec mnie i bezpodstawnie mnie atakuja. Chciłam ci tylko uswiadomic ze niekiedy mozna komus zrobic wielka krzywde paplanina i brakiem dialogu. U nas tez był sasiad z interwencja nocna bo mała mi krzyczala 2 godziny, ale potrafil przyjsc i sie ZAPYTAC co sie dzieje. Przyszedł-wytłumaczyłam- wiecej sie nie pojawił, zrozumiał. Radze ci na przyszłosc tak szyko nie osadzac ludzi, bo to ze dziecko krzyczy nie oznacza ze jest od razu katowane. Powtorze moze: TRZEBA ROZMAWIAC.

              W kazdym badz razie przeprosiny przyjete, doceniam, choc w pierwszym momencie mialam cie ochote udusic wink PZDR

              --
              http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
      • 30.01.13, 13:05
        A skąd ona ma wiedzieć czy ma problemy brzuszkowe, czy ją bijesz ? Jest u ciebie w domu czy jak ?

        Normalnie nóż się w kieszeni otwiera bo babka się niepokoi że dziecko się drze, więc od razu trzeba na nią wsiąść i spodłogować, szczekając czego bym to ja nie zrobiła jakby sąsiadka mnie zagadnęła o dziecko.

        A potem jedna z drugą forumką, jak znajdą dziecko w beczce to pierwsza pyta - a gdzie byli sąsiedzi, nie słyszeli jak krzyczy ? No jak można było nie krzyczeć.
        • 30.01.13, 13:10
          * Jak można było nie słyszeć - oczywiście miało być

          Potem nic dziwnego że znieczulica w narodzie, jak ludzie poczytają takie waleczne ematki.
        • 01.02.13, 12:10
          wioskowy_glupek napisała:

          > A skąd ona ma wiedzieć czy ma problemy brzuszkowe, czy ją bijesz ? Jest u ciebi
          > e w domu czy jak ?


          wystarczy po ludzku zapytac, a nie osadzac od razu? Poczytaj troche jej wypowiedzi po moim poscie, jaki maja wydzwiek twoim zdaniem? mi sie wydaje osadzajacy.

          Najlepeij wezwac od razu policje albo chodzic i plotkowac ze dziecko jest katowane. Pytam sie gdzie jest rozmowa? wspolczuje takiej sasiadki.






          --
          http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
      • 30.01.13, 17:20
        Dziecko wyje z bólu po nocach a mama nic z tym nie robi?
        • 01.02.13, 12:15
          pewnie robi ale wy wiecie lepiej ze nie robi,prawda?
          --
          http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.