Nowy test na prawo jazdy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dziś Gazeta Wyborcza drukuje niektóre pytania.
    I powiem wam szczerze, że niektóre są głupie.
    To nawet nie chodzi o wykucie się kodeksu na blachę, ale na sformułowanie pytania. Na przykład to:
    - czy godzinę po wyrwaniu zęba ze znieczuleniem można prowadzić samochód? - ale jakim znieczuleniem? Przecież sa różne. I ludzie różnie na nie reagują. Czasem pacjent ma wyrywany ząb w znieczuleniu ogólnym (ja tak miałam) i wtedy prowadzić raczej nie należy uncertain

    Nie podeprę się żadna statystyką, ale mam wrażenie, że większość piratów drogowych zasady zna, ale ma je głęboko gdzieś.
    Mam wrażenie, że te nowe zasady są drogą donikąd...
    • Przecież chodzi tylko o pieniądze. Test praktyczny kosztuje - samochód, benzyna, ok 50 minut na jednego kursanta jeden egzaminator. A teoretyczny? Kilkanaście/kilkadziesiąt osób naraz, w godzinę ze 2 tury i jeden egzaminator. Koszt - prąd. A płaci się powyżej 80 złotych. Czy to nie interes? Tak pytania są głupie. Stare testy nie były złe. Zarzut uczenia się ich na pamięć- idiotyczny. No jak ktoś ponad 500 pytań i odpowiedzi znał na pamięć to gratulacje, uczenie się przepisów zajmuje pewnie niemniej czasu wink Ja pamiętam dziś tylko jedno pytanie - że jak znajdę na miejscu wypadku palec mam go wsadzić do woreczka i miseczki z lodem tongue_out Nie pamiętam innych pytań, nie uczyłam się na pamięć a przepisy znam.

      A dlaczego jeśli po 6 miesiącach nie zda się praktycznego trzeba 2 raz zdawać teorię? Zapomina się przez pół roku czy jak? Skoro państwowy egzamin potwierdza, że umiem, to chyba umiem? Pieniądze, pieniądze.

      Jesli tamte testy były złe, to kierowcy są niekompetentni i powinno się ich egzaminować drugi raz wink

      > Nie podeprę się żadna statystyką, ale mam wrażenie, że większość piratów drogow
      > ych zasady zna, ale ma je głęboko gdzieś.

      Oczywiście. Jak ktoś widzi liczbę 60 na białym kółeczku w czerwonej ramce to nie wie, że to ograniczenie? jak widzi podwójną ciągłą to nie wie, że nie może wyprzedzać?
      • Ludzie nie uczyli się na tej zasadzie, co myślisz. Mąż słyszał, jak się uczyli - jeżeli na początku masz ten rysunek (tu opis), to wtedy w pytaniu z pierwszej pomocy prawidłowa jest odpowiedź C. Bo znali całe zestawy, nie tylko pojedyncze pytania. Wiedzy w tym nie było żadnej.
        --
        Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

        Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
      • Teraz sam teoretyczny kosztuje 30 zł.
        --
        "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
        http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
    • Teraz to już nie mam w ogóle motywacji by się za prawko ponownie zabierać. big_grin Mam je gdzieś. big_grin Wisi mi teraz i już. big_grin
      • Bez przesady, zdasz z palcem w tyłku.
        --
        butelkowy.blox.pl/html
        • Wiele godzin w "L" wyjeździłem i przerasta mnie to. Chyba nie mam predyspozycji do prowadzenia auta. Zresztą już mi na tym nie zależy. Prędko na porządne auto stać mnie nie będzie.
          • Piszę o egzaminie teoretycznym. Jest łatwy. Nie wiem, jak ludzie to zrobili, że nie zdali. Albo jakaś głupia pomyłka albo nieznajomość przepisów.

            Znasz przepisy, to zdasz, taka jest prawda.

            Egzamin praktyczny to już inna sprawa, ale trzeba próbować do upadłego. Prawo jazdy daje wolność, niezależność, możliwość znalezienie lepszej pracy, także powodzenia!
            --
            "pańcia idzie z pieskiem, piesek robi kupę na krawędzi chodnika. Pani wyciąga z kieszeni papierek/chusteczkę, u mnie oczy jak pięć złotych, że miłośniczka zwierząt sprzątnie po swoim pupilu. Babka wyciera kuper piesiowi i chusteczkę rzuca obok kupy"sarah_black38
            • Dzięki, ale mam ważniejsze sprawy na głowie, choćby np. utratę cnoty albo pilnowanie cery trądzikowej oraz oczywiście imprezy. tongue_out
            • zdawalność nowego testu teorytecznego w róznych miastach jest od 2% do 26%. jesteś pewna, ze on jest łatwy?
              • Trudno powiedzieć, czy ta kiepska zdawalność to efekt tylko i wyłącznie trudności pytań. Zmieniły się też procedury, jest mało czasu, nie każdy umie obsłużyć program, z pewnością w miarę upływu czasu będzie więcej ludzi zdawać, bo po prostu się otrzaskają z nowym egzaminem.
                --
                "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
                http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
                • Czasu jest wystarczająco dużo, program dobrze śmiga,
                  natomiast trzeba być maksymalnie skoncentrowanym i nie od razu każdy to wie.
                  Na filmikach sporo się dzieje, np. w pierwszej sekundzie jest znak z lewej strony, później przez 10s nic się nie dzieje i dopiero skrzyżowanie, jak nie zauważysz znaku to możesz tylko strzelać.
            • To prawda z praktycznym - dziwią mnie ludzie, którzy wydają ponad tysiąc na kurs, setki na egzaminy i rezygnują. Jeśli ktoś nie jest totalną "nogą" i po prostu naprawdę nawet po 50 godzinach kursu nie potrafi zaparkować, to tak, ale widzę, że dużo ludzi się poddaje. A po latach jednak zdają, bo muszą wink
    • Bez przesady. Z ciekawości ściągnęłam sobie ten cały pakiet i bez żadnego przygotowania zasiadłam do egzaminu i.. zdany! Pytania banalne, przynajmniej większość, znacznie łatwiejszy niż 'stary' egzamin, bo tylko 1 odpowiedź poprawna. Także bez histerii.
      --
      butelkowy.blox.pl/html
      • to, co ściągnęłaś, to jest "przykładowy test".
        Prawdziwe pytania z prawdziwego testu nie są udostępniane, więc to co sobie rozwiązałaś nie ma wiele wspólnego z tym, co rozwiązują zdający...
    • Też uważam, że nowe testy wcale nie są trudniejsze a wręcz łatwiejsze. Jednak dla sporej części zdających mogą stanowić problem ponieważ.... trzeba ciut pomyśleć no i reagować szybko. Niestety sporo osób naprawdę uczyło się testów na pamięć, wyłączały myślenie a tu.. zonk szare komórki należy uaktywnić.
      W końcu jadąc samochodem trzeba szybko podejmować decyzje - skręcać czy nie, wolno stanąć czy nie itp, itd.
      Potem widzę obrazki PT - jazda po rondzie i nagłe zatrzymanie się w celu puszczenia samochodu, który na rondo chce wjechać lub przepuszczanie samochodów jadących drogą podporządkowaną uncertain
      --
      Lubię siebie smile
      • kawad napisała:


        > Potem widzę obrazki PT - jazda po rondzie i nagłe zatrzymanie się w celu puszcz
        > enia samochodu, który na rondo chce wjechać lub przepuszczanie samochodów jadąc
        > ych drogą podporządkowaną uncertain

        No tu się z tobą nie zgodzę, bo przepisy znam, ale jak jadę główną i ktoś z podporządkowanej chce się włączyć do ruchu, bardzo często go wpuszczam. Dlaczego? Bo to jest kulturalna jazda i w mieście czasem trzeba... Przyjemniej się jeździ, jak ktoŚ wpuści a nie stoisz i stoisz i takie zadufane w sobie "blondynki" jadą, bo one są na GŁÓWNEJ!
        • jak jadę główną i ktoś z pod
          > porządkowanej chce się włączyć do ruchu, bardzo często go wpuszczam.

          O.o
          --
          "Tu mamy swoją intymność, Dziubas ma swoją, ja mam swoją, razem też mamy swoją, wiesz, mamy po prostu swoje sprawy, których nie czujesz, nie jarzysz, masz to gdzieś."
        • sory ze sie wtrace ale nie wiem kto cie uczyl jezdzic - nie myl zasad - z kultura jazdy - jestes na glownej masz pierwszenstwo i mam nadzieje ze wiekszej liczbie kierowcow do glowy nie przyjdzie jadac np 60km/h hamowac zeby kogosc wpuscic - ty wiesz o czym piszesz?!! - rozumiem wpuscic kogos stojac w korku, kogos kto wlacza sie do ruchu jak sie ulica zweza badz z pasa wlaczania sie do ruchu - ale nie ze jestem na glownej i hamuje zeby kogos wpuscis
        • No tu się z tobą nie zgodzę, bo przepisy znam, ale jak jadę główną i ktoś z pod
          > porządkowanej chce się włączyć do ruchu, bardzo często go wpuszczam. Dlaczego?
          > Bo to jest kulturalna jazda i w mieście czasem trzeba... Przyjemniej się jeździ
          > , jak ktoŚ wpuści a nie stoisz i stoisz i takie zadufane w sobie "blondynki" ja
          > dą, bo one są na GŁÓWNEJ!

          To może uściślę. Nie chodziło mi o kulturalne przepuszczanie, sama wpuszczam ludzi czekających możliwość wjazdu. Chodziło mi o sytuację, gdy kierowca będący na głównej podjeżdża do skrzyżowanie i NIE WIE czy ma pierwszeństwo bo biedactwo nie zauważył znaków i stoi jak ta sierota.


          --
          Lubię siebie smile
          • W takich sytuacjach trzeba faktycznie przepuscic sieroty, dla naszego wlasnego dobra i dla dobra naszego samochodu. To niewazne, ze oni musieliby za szkody placic, naprawa samochodu czasem dezorganizuje zycie.
            I najlepiej machnac sierocie reka, ze sie przepuszcza, bo te sieroty potrafia stac chwile wink.
          • znasz takie przypadki?
            ja w takich sytuacjach widzę raczej, że człek jedzie na chama.
            Koło mojego domu jest parę skrzyżowań równorzędnych bez znaków i wymuszanie pierwszeństwa jest nagminne. Zwłaszcza na skrzyżowaniach drogi szerokiej i ruchliwej z osiedlówkami. Samochody walą szeroką bez krępacji, a ci stojący na ulicach z prawej strony mogą sobie tylko potrąbić
      • > W końcu jadąc samochodem trzeba szybko podejmować decyzje - skręcać czy nie, wo
        > lno stanąć czy nie itp, itd.

        I od tego jest egzamin PRAKTYCZNY. Teoretyczny powinien sprawdzać wiedzę teoretyczną.

        Ile osób, które wypowiadają się pozytywnie zdało nowy test wink Bo rozważać nie widząc pytań to sobie można...
    • Jestem bardzo dobrze w temacie, bo nie zdałam tego egzaminu już dwa razy i to z tendencją spadkową, bo za pierwszym razem brakło mi 1 pkt, a za drugim 5. Już się nie mogę doczekać kolejnego terminuwink
      W każdym razie, ludzie nie zdają, bo ten egzamin jest... przedziwny. Masz 32 pytania, z czego 15 zaznaczyłby prawidłowo średnio rozgarnięty gimnazjalista, następne 10 jest "podchwytliwych" albo trochę trudniejszych, ale zasadniczo jak się ktoś przygotuje to będzie znał odpowiedź, i w tym wszystkim jest ok. 7 pytań, na których po prostu większość się wykłada. Wykłada się, bo pytania sformułowane są w taki sposób, że chyba tylko ten, kto układa pytania wie o co mu chodziło. Albo po prostu nie znasz odpowiedzi, bo nie da się znać odpowiedzi na wszystko (ja nie znałam odpowiedzi na 2 pytania o budowę auta). Wtedy strzelasz ale próg jest tak wysoki (68 pkt na 74 to są tak naprawdę tylko 2 możliwe błędy!), że statystyki mówią same za siebie. Co najlepsze, większość osób (przynajmniej w "moich" grupach) ma wyniki zbliżone do moich (czyli często brakuje punktu...), więc to nie jest tylko i wyłącznie kwestia nieprzygotowania. Ja się do tego egzaminu przygotowałam i co? I mam ciekawą rozrywkę w wolnym czasiesmile
      Moim zdaniem nowe pytania są zbliżone do tych starych i gdyby stare były niejawne, to zdawalność kiedyś byłaby taka jak teraz. Wtedy też były dziwnie sformułowane pytania.
      Po tych moich dwóch egzaminach mam wrażenie, że dopóki te pytania nie znajdą się w internecie to zdanie tego egzaminu będzie w dużej mierze kwestią szczęścia. Ale do tego momentu to ja będę na tym egzaminie już miliard razy.
      • Dajcie linka, prosze, do tych pytań.
        • Proszszsz
          www.testy-na-prawo-jazdy.com.pl/testy-na-prawo-jazdy-2013.php
          --
          "Tu mamy swoją intymność, Dziubas ma swoją, ja mam swoją, razem też mamy swoją, wiesz, mamy po prostu swoje sprawy, których nie czujesz, nie jarzysz, masz to gdzieś."
          • to są testy ZGODNE z zasadami nowych testów, a nie te, które obowiązują. Czyli licentia poetica twórców strony. Pytania, które są w bazie ośrodków egzaminacyjnych nie są udostępniane.
      • Zasady ruchu drogowego to nie jest wiedza tajemna... nie chodzi o wykucie wszystkich pytań, ale o zrozumienie zasad. Chyba asz jakieś podręczniki? Ja bez wkuwania, jedynie ze znajomością przepisów zdałam bez żadnego przygotowania. Czyli się da.
        --
        "pańcia idzie z pieskiem, piesek robi kupę na krawędzi chodnika. Pani wyciąga z kieszeni papierek/chusteczkę, u mnie oczy jak pięć złotych, że miłośniczka zwierząt sprzątnie po swoim pupilu. Babka wyciera kuper piesiowi i chusteczkę rzuca obok kupy"sarah_black38
        • Dżizas, przecież napisałam, że się przygotowałam.
          Ale na egzaminie czasem masz takie pytanie, że każda odpowiedź wydaje ci się błędna. Bo tak jest sformułowane. I możesz trafić, a możesz nie. Gdyby wszystkie pytania były klarownie napisane i nie wywoływały na egzaminie porządnej rozkminy "ale o co właściwie chodzi w tej sytuacji?", to i zdawalność byłaby większa.
          Wiesz, te "przykładowe" testy z wyborczej to ja też rozwiązuję z wynikiem pozytywnym, te które wypuściła ta firma robiąca testy również, rozwiązałam już jakieś tysiąc pińcet pytań (nie żartuję), a egzamin swoje. A ty, zdaje się, na nim nie byłaś, więc tak kategorycznie nie formułuj wypowiedzi. Ja uważam, że skoro ze znajomością przepisów nie zdałam dwa razy, to widocznie nie zawsze się da.
          • Które pytanie jest wg Ciebie tak bardzo niezrozumiałe, że nie jesteś w stanie zaznaczyć 1 prawidłowej odpowiedzi, chociaż doskonale znasz zasady?

            Zdałam normalny egzamin, tyle, że przed własnym komputerem.
            --
            "No i dążysz do czegoś tam, po prostu se dążysz, normalnie bezczelnie se dążysz!"
            • Te przykładowe testy są łatwiejsze niż te z egzaminu, zwłaszcza te specjalistyczne. Ja miałam np pytania o przyczepę kempingową, ciągnik rolniczy, jakiś system w aucie, o którym pierwszy raz w życiu słyszałam, tablice rejestracyjne. Także są pytania nie tylko na "znajomość zasad ruchu drogowego", ani nawet nie na znajomość KD.
              A z kontrowersyjnych to np. było pytanie "czy ostrzeżesz pieszego przed niebezpieczeństwem klaksonem" a na filmiku pieszy wchodzi na pasy z lewej strony, z tym, że ma łeb odwrócony, idzie krokiem chwiejnym, no ale generalnie wygląda, jakby miał iść pasami. No ale pytanie z gatunku sugerujących(czy ostrzeżesz przed niebezpieczeństwem). Albo takie samo pytanie, z tym, że pieszy wychyla się zza autobusu, po czym błyskawicznie się chowa i znika i właściwie nie ma na co już trąbić. W sumie takich pytań było kilka i to już wystarczy, żeby uwalić. No ale można się pomądrzyć rozwiązując przed komputerem testy z pytaniami "czy włączysz kierunkowskaz zmieniając pas ruchu?" tongue_out
              • przykład z człowiekiem na pasach banalne, z człowiekiem wychylającym się na 1s banalne. Wiedza dot. ciągników, przyczep też Cię obowiązuje. (nie wiem, jakie to były pytania), ja tez miałam tego typu pytania na starym egzaminie.
                Dalej nie widzę tych pytań nie do przejścia.

                Nawet jeśli trafi się 1 lub 2 pytania z działu, którego nie jesteś wstanie ogarnąć z jakiś przyczyn np systemy, ciągniki- to i tak zdałaś smile A poza tym jest tylko 1 odpowiedź poprawna, czyli 33% szans nawet jeśli nie masz pojęcia, czyli dużo łatwiej niż kiedyś.
                --
                'do stu,dwustu jestem jeszcze w stanie policzyc. (...)dzwonie do mego faceta,ktory mi powie ile to bedzie 35% z kostki masla.Juz sie wyszkolil by podawac w centymetrach'
                • No tak, innych odpowiedzi się nie spodziewałam,
                  nie widzę sensu dalej się spierać,
                  statystyki są jasne, możesz sobie poprawiać humor tym, że "ja bym na pewno zdała,a inni nie znają zasad i to na pewno ich wina, bo są debilami", ale polecę klasykiem - naomi, "pie...lisz, nie było cię tam"smile

                  Poza tym, ja miałam szkolenie teoretyczne jeszcze pod stary egzamin. Czyli teorii miałam jakieś kilka godzin. Te nowe testy są super pod tym względem, że pomagają ćwiczyć koncentrację, uczą zwracać uwagę na znaki drogowe, więc nie uważam, że to porażka. Tyle, że w przypadku takich kursantów jak ja (czyli uczonych jeszcze pod stare testy), to jest zrobione od tyłka strony, bo takie rzeczy powinny być ćwiczone jeszcze przed częścią praktyczną kursu. Wtedy to ma sens, bo sobie lepiej radzisz na drodze, a i do egzaminu jest się dużo lepiej przygotowanym.
                  Z tym, że bądźmy obiektywni - na egzaminie SĄ PYTANIA TYPOWO na uwalenie. Są i już. Jak masz szczęście, to trafisz w odpowiedzi. Nie wiem, czego tu nie rozumiesz? Nie jestem fanką teorii spiskowych, ale jeśli zdawałaś egzamin na prawo jazdy to doskonale wiesz, że można kogoś uwalić jeśli się chce. Tyle, że kiedyś robiono to na praktycznym, teraz można i na teoretycznym. Naprawdę, można wymyślić 1200 pytań sformułowanych w sposób jasny, ale po co, jak można połowę z tych pytań zrobić na zasadzie "czy zachowasz bezpieczny odstęp od omijanej przeszkody?" po to, żeby ludzie sądzili, że tylko idioci nie zdają, dorzucić do każdego zestawu parę dziwnych pytań i dziwić się, jak to możliwe, że tylko 15% zdaje?

                  Jeśli chodzi o stare testy to dawniej było łatwiej i prawie wszyscy zdawali, bo pytania były znane, a nie dlatego, że kursanci byli mądrzejsi.

              • > A z kontrowersyjnych to np. było pytanie "czy ostrzeżesz pieszego przed niebezpieczeństwem klaksonem" a na filmiku pieszy wchodzi na pasy z lewej strony, z tym, że ma łeb odwrócony, idzie krokiem chwiejnym, no ale generalnie wygląda, jakby miał iść pasami.

                Jeśli pieszy WCHODZI NA PASY, to znaczy, ze już się na nich znalazł, czyli trzeba się zatrzymać i go przepuścić. Nieważne, w którą stronę ma odwrócony łeb i czy się chwieje, czy idzie prosto. A skoro stoimy przed pasami, to niebezpieczeństwa nie ma i nie ma przed czym go ostrzegać.

                Inna sprawa, jeśli pieszy krokiem chwiejnym ZBLIŻA się do przejścia. Jak było na filmie?

                > Albo takie samo pytanie, z tym, że pieszy wychyla się zza autobusu, po czym błyskawicznie się chowa i znika i właściwie nie ma na co już trąbić.

                A w jakim wieku był ten pieszy kukający zza autobusu? Bo jeśli dziecko albo osoba starsza, to ja bym zatrąbiła (na dzieci i potencjalnie niedowidzących staruszków lepiej trąbić), jeśli osoba w sile wieku, to zakładam, że wyjrzała zza autobusu, zobaczyła, że jadę i zrezygnowała z przechodzenia przez jezdnię.

                A jak Ty odpowiedziałaś i czy były to dobre odpowiedzi?
                • a czy nie jest przypadkiem tak, że w terenie zabudowanym w ogóle nie można trąbić?
                  • hmmm


                    >Użycie klaksonu w terenie zabudowanym jest dopuszczalne jedynie jeśli jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem – grożącym kierowcy lub innemu uczestnikowi ruchu. Można więc ostrzec pieszego przed wejściem na jezdnię (jeśli np. nie zachowuje zasad bezpieczeństwa, lub jego uwaga najwyraźniej jest rozproszona).
                    • I dlatego właśnie zapytałam, czy pieszy już wszedł na pasy (czyli nie ma sensu trąbić, tylko trzeba się zatrzymać i przepuścić go), czy też stoi przy krawężniku i zamierza na pasy wkroczyć (wtedy zatrąbić można, bez znaczenia czy w terenie zabudowanym czy nie). Nie wiemy dokładnie, co na tym filmiku pokazali.

                      Ale co zrobić z tym pieszym, który "kuka" zza autobusu?
                      • że jeśli ten pieszy z odwróconym łbem wszedł już na pasy, ale oddziela go od naszej jezdni pas zieleni, to nie ustępujemy mu pierwszeństwa, tylko jedziemy, ale klaksonem ostrzec go powinniśmy.

                        Ale to przecież oczywiste, wystarczy tylko zrozumieć przepisy, niczego nie trzeba wykuwać na pamięć!
                • > Jeśli pieszy WCHODZI NA PASY, to znaczy, ze już się na nich znalazł, czyli trze
                  > ba się zatrzymać i go przepuścić. Nieważne, w którą stronę ma odwrócony łeb i c
                  > zy się chwieje, czy idzie prosto. A skoro stoimy przed pasami, to niebezpieczeń
                  > stwa nie ma i nie ma przed czym go ostrzegać.

                  Na filmie było tak, że z odwróconym łbem zbliżał się do przejścia, postawił na nim stopę i stop klatka. Na tym filmie zaznaczyłam, żeby nie trąbić, właśnie dlatego, że był na pasach, ale nie wiem, jaka była prawidłowa odpowiedź, bo oczywiście nie można sprawdzić swoich błędów.

                  > A w jakim wieku był ten pieszy kukający zza autobusu? Bo jeśli dziecko albo oso
                  > ba starsza, to ja bym zatrąbiła (na dzieci i potencjalnie niedowidzących starus
                  > zków lepiej trąbić), jeśli osoba w sile wieku, to zakładam, że wyjrzała zza aut
                  > obusu, zobaczyła, że jadę i zrezygnowała z przechodzenia przez jezdnię.

                  Tutaj był 40 letni facet smile
                  Natomiast to było o tyle kontrowersyjne, że on się właściwie błyskawicznie schował, więc zaznaczyłam nie, gdyby stopklatka była w momencie, kiedy on wychyla się, to bym zaznaczyła oczywiście tak. Ale też nie wiem, co jest dobrą odpowiedzią.

                  Powtarzam, tu nie chodzi o to, że pytania są na przepisy. To oczywiste! Chodzi o to, że czasami kontekst z tych filmików jest tak niejasny albo pytanie sformułowane jest w taki sposób, że nawet znając przepisy nie wiadomo, co zaznaczyć.
                  • Moim zdaniem dobrze zaznaczyłaś, ale oczywiście tego nie możemy być pewne, bo nie znasz swoich wyników i nie możesz się uczyć na własnych błędach.

                    I słuszną linię ma nasza partia, bo jeszcze by się okazało, że na Twoich błędach nie tylko Ty byś się nauczyła, ale i np. Twoja rodzina i znajomi, i dzięki temu wzrosłoby bezpieczeństwo na drodze. A przecież nie po to wprowadzono nowe testy, żeby poprawić bezpieczeństwo, tylko po to, żeby ludzie zdawali po pierdylion razy i utrzymywali WORDy.

          • Ja uważam, że skoro z
            > e znajomością przepisów nie zdałam dwa razy, to widocznie nie zawsze się da.

            Tyle, że w tej samej kwestii ja uważam, że jest zupełnie inaczej smile
            --
            "Tu mamy swoją intymność, Dziubas ma swoją, ja mam swoją, razem też mamy swoją, wiesz, mamy po prostu swoje sprawy, których nie czujesz, nie jarzysz, masz to gdzieś."
        • Naomi, zdałaś nowy egzamin teoretyczny?
    • Nowe testy sa jak najbardziej do zdania i sensowne, wiem, bo system jest wzorowany na francuskim, ktory jest moze mniej zdawalny od dawnego polskiego, ale uczy samodzielnego myslenia. To dobrze ze nie da sie juz przyjsc na egzamin z wykutymi kilkudziesiecioma odpowiedziami. Zdawalam prawko we Francji i teorie zdalam spiewajaco. By sie do egzaminu przygotowac przerobilam 4000 pytan, z ktorych zadne nie pojawilo sie na egzaminie, gdyz realne pytania testowe nie sa dostepne zdajacym.
      Nie wynosze na piedestaly francuskiego systemu bo ma inne powazne wady, jak chocby olbrzymi koszt, odlegle terminy egzaminow, czy fakt ze o podejsciu do praktycznego decyduje kierownik osrodka, co sprawia, ze mozna chodzic na lekcje jazdy bez konca... Znam osobe, zmuszona do wykupienia 250 godzin jazdy (koszt ok 9000€ z tego co pamietam). Co jest fajne tez, to "conduite accompagnée", mozna, po zdaniu teorii, "wyjezdzic" godziny potrzebne do podejscia do praktycznego z czlonkiem rodziny. Troche to trwa, bo potrzeba cos chyba 2000 godzin jazdy, co zajmuje ok. roku, ale sam system fajny, wielu mlodych ludzi tak sie tu szkoli i podchodzi do egzaminu juz zupelnie niezle jezdzac.
      --
      -----------------------------------------------------------
      Emamy : wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !!!
    • to dla mnie zawsze ciekawostka, po co na teście są pytania z budowy silnika.
      Mam prawo jazdy już całe lata, własny samochód którym jeżdżę codziennie.
      I poza dolewaniem płynu do spryskiwaczy i zmiana opon 2 razy do roku sama przy nim nie grzebię. Wszystko załatwia stacja serwisowa. W tym modelu samochodu, którym jeżdżę, nie da się samemu nawet wymienić żarówki w światłach. To po co mi ta wiedza?
    • http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/394886_493763717342106_1381945937_n.jpg
      • Dla mnie skandalem jest to, że baza pytań (tych prawdziwych, a nie przykładowych) jest tajna. Co to znaczy - tajna baza pytań z zakresu Kodeksu drogowego!? Czy to jest rozmieszczenie rakiet balistycznych albo lista polityków-łapówkarzy?

        Każdy obywatel (i przystępujący do egzaminu, i doświadczony kierowca, i nawet człowiek, który dopiero zastanawia się, czy zapisać się na kurs prawa jazdy) powinien mieć pełny wgląd w pytania. Egzamin na prawo jazdy, z jakim mamy do czynienia teraz jest zwyczajnym naciąganiem obywateli na kasę!

        W tej chwili po internecie krążą mrożące krew w żyłach opowieści, jakież to były pytania na teoretycznym. Kolekcjonuję sobie te pytania. Ludzie - toż to się w głowie nie mieści, jak głupie te pytania są, jak nieprecyzyjnie sformułowane!

        Jeśli mój skromny zbiór jest prawdziwy, to jest dowodem, jak nieudolnie autorzy pytań posługują się językiem polskim, jak bardzo brakuje im zdrowego rozsądku i (horrble dictu!), że niestety nie znają zasad KD!

        Dlaczego nie możemy poznać nazwisk tych ludzi, ujawnić pytań, poprawnych odpowiedzi, czy nie można prowadzić jakiejś dyskusji w mediach o bezpieczeństwie ruchu drogowego opartej na tych pytaniach? Może wtedy mniej byłoby krzyży przydrożnych?

        Ministrowi Transportu chyba powinno zależeć na takiej akcji - w końcu podatki płacą tylko żywi obywatele, ofiary wypadków drogowych są rządowi do niczego niepotrzebne...
        • To chyba normalne, że pytania egzaminacyjne nie są wcześniej znane? Znasz przecież zakres egzaminu - cały KRD. Na studiach tez oczekiwałaś, że profesor poda Ci pytania, jakie będą na egzaminie??

          Wreszcie ludzie nie będą mogli się uczyć na pamięć.
          Z ciekawości zrobiłam test przykładowy, miałam 100% dobrych odpowiedzi.
          • > To chyba normalne, że pytania egzaminacyjne nie są wcześniej znane?
            Nie, to nie jest normalne. Jeśli pytań jest 3 tys., to nie jest możliwe, żeby kandydat na kierowcę ich wszystkich nauczył się na pamięć, co podobno było takie dyskwalifikujące przy starych testach. Natomiast dawałoby możliwość skonfrontowania, czy pytania w ogóle spełniają warunki pytań egzaminacyjnych.

            Co do studiów, to ja akurat byłam na studiach dawno temu, ale teraz młodzieży podaje się zestaw na przykład 150 pytań, które trzeba przygotować do egzaminu i pokrywają one cały zakres materiału do nauczenia. Co jest złego w takiej metodzie?

            > Wreszcie ludzie nie będą mogli się uczyć na pamięć.
            Jasne, niech ludzie przestaną się uczyć na pamięć, ile oddechów na ile uciśnięć klatki należy zastosować. A potem niech Ci się trafi taki "przeciwnik wykuwania na pamięć" jako ratownik, gdy będziesz ofiarą wypadku drogowego! Albo niech się ludzie nie uczą na pamięć jak wyglądają znaki nakazu i zakazu. Zobaczy wtedy jakiś znak ze strzałką w lewo i nie będzie wiedział, czy to jest zakaz skrętu, nakaz skrętu czy może koniec zakazu skrętu.
            Przecież uczenie się na pamięć jest takie nienowoczesne!

            > Z ciekawości zrobiłam test przykładowy, miałam 100% dobrych odpowiedzi.

            W tym wątku już ktoś z oblanych napisał, że wersja testowa jest tylko z grubsza podobna do prawdziwej. Wiele osób odpowiedziało poprawnie na pytania z wersji poglądowej, ale to nic nie oznacza.
            • Pytania nie muszą być znane, wystarczy, że będą uczciwe.
              Z tym uczeniem się na pamięć to raczej chodzi o to, że na stare testy ludzie uczyli się metodą "zdjęcie z oponą - a i c", bez zrozumienia. Sama miałam egzamin wewnętrzny na starych zasadach, więc mogę potwierdzić, że jakość nauki na stary i nowy egzamin jest nieporównywalna (tylko co z tego, jak wtedy bym nie znała zasad ruchu a egzamin miałabym zdany, a teraz znam zasady, a egzaminu nie mogę zdać... wink )
              Natomiast na nowy test i tak się trzeba uczyć na pamięć, bo pytania są czasem bardzo szczegółowe (z ustawy, znaków, budowy auta, pierwszej pomocy, a także z takich ciekawostek, jak np. pojazdy wolnobieżne, przyczepy kempingowe ;P).
              Np. żeby wiedzieć, jakiego znaku zakazu wjazdu nie stosuje się do ciągnika rolniczego albo jaka jest odległość pasów od znaku ostrzegawczego na drodze z dopuszczalną prędkością 60 km/h to trzeba to wcześniej opanować pamięciowo. No ale gdyby z takich pytań składał się egzamin to byłoby naprawdę w porządku, ale widocznie się nie składa, skoro nawet dyrektor jakiegoś wordu nie zdał wink
              • >Natomiast na nowy test i tak się trzeba uczyć na pamięć, bo pytania są czasem bardzo >szczegółowe (z ustawy, znaków, budowy auta, pierwszej pomocy, a także z takich ciekawostek, >jak np. pojazdy wolnobieżne, przyczepy kempingowe ;P).

                Trzeba znać materiał i pamiętać znaki, prędkości itp., ale nie można już się nauczyć pytań i odpowiedzi na pamięć. Ja uważam, że to dobrze.
            • >Co do studiów, to ja akurat byłam na studiach dawno temu, ale teraz młodzieży podaje się >zestaw na przykład 150 pytań, które trzeba przygotować do egzaminu i pokrywają one cały >zakres materiału do nauczenia. Co jest złego w takiej metodzie?

              To chyba na bardzo kiepskich studiach tak jest, ja kończyłam studia w 2008 i nikt nam pytań nie podawał. Trzeba się było normalnie nauczyć całego materiału.
              A co złego w takiej metodzie? Jest wybitnie ogłupiająca.
              Skoro niemożliwym jest wykucie 3000 pytań na pamięć, to po co dostęp do nich? Wiadomo, ze trzeba znać i rozumieć KRD i to powinno wystarczyć.

              > > Wreszcie ludzie nie będą mogli się uczyć na pamięć.
              > Jasne, niech ludzie przestaną się uczyć na pamięć, ile oddechów na ile uciśnięć
              > klatki należy zastosować. A potem niech Ci się trafi taki "przeciwnik wykuwani
              > a na pamięć" jako ratownik, gdy będziesz ofiarą wypadku drogowego! Albo niech s
              > ię ludzie nie uczą na pamięć jak wyglądają znaki nakazu i zakazu. Zobaczy wtedy
              > jakiś znak ze strzałką w lewo i nie będzie wiedział, czy to jest zakaz skrętu,
              > nakaz skrętu czy może koniec zakazu skrętu.
              > Przecież uczenie się na pamięć jest takie nienowoczesne!
              >

              Ależ bzdury piszesz. Ludzie się uczyli na pamięć PYTAŃ, na zasadzie - taki obrazek to odpowiedź C. Wiadomo, że część materiału trzeba przyswoić, a część zwyczajnie zrozumieć.
              • > Skoro niemożliwym jest wykucie 3000 pytań na pamięć, to po co dostęp do nich?
                1. Po to, żeby każdy mógł zweryfikować ich poprawność;
                2. Żeby osoba dopiero planująca zdawanie egzaminu sprawdziła, czy jest wystarczająco mądra, żeby zdać (przed uiszczeniem opłaty);
                3. Po to, żeby kierowcy z wieloletnim stażem odświeżyli sobie wiedzę;
                4. Żeby każdy człowiek mógł sobie poodpowiadać na pytania nie w atmosferze stresu egzaminacyjnego, tylko tak, dla relaksu, z nudów, z perwersyjnej przyjemności.

                Jestem zwolenniczką edukowania społeczeństwa w każdym aspekcie, także dot. zasad ruchu drogowego. Chyba lepiej mieć wyedukowane społeczeństwo niż ciemne, zgodzisz się? Utajnianie wiedzy nie służy edukacji, nieprawdaż?

                Ale oczywiście pełna jawność testów uderza w interesy pewnych grup. Przede wszystkim autorów pytań, bo cała akcja z wprowadzaniem nowych egzaminów kosztowała podatników niemało. Gdyby się okazało, że w pytaniach są błędy, to być może musieliby pooddawać te premie.

                Inną grupą, w którą bije jawność testów są właściciele autoszkół. Jeśli każdy mógłby sam nauczyć się przepisów na podstawie testów w internecie, to odpadłoby im poważne źródło zarobku (ludzie zapisywaliby się tylko na jazdy, część teoretyczną zdawaliby eksternistycznie).
    • Ten facet też był pewny siebie wink
      autokult.pl/2013/01/28/nowy-egzamin-na-prawo-jazdy-za-trudny-szef-word-u-nie-zdal
      Mój syn zdał 18 stycznia. Mam nadzieję, że jeśli go trafi za pół roku zdawać nowy teoretyczny, to już się coś zmieni.
      Na egzaminie nie ma prawa być niejasnych pytań, inaczej to naprawdę wygląda na celowe naciąganie na kasę.
    • pierwszy slajd, pierwsze pytanie
      wyborcza.pl/51,87648,13312750.html?i=0
      ja tu nie widzę żadnego skrzyżowania, wiec pytam te mądre, co wszystko wiedzą: można czy nie mozna?
    • jedno z pytań

      Jeżeli jadąc samochodem po posiłku masz silne nudności, gwałtowne skurcze jelit i ból żołądka, to:
      a - jedziesz dalej popijając dużą ilością płynów
      b - musisz się zatrzymać, zwymiotować i przyjąć dużą ilość np. węgla medycznego, jeśli jest dostępny
      c - powinieneś jechać powoli i czekać aż ból ustąpi
    • 1) Czy kierowca poruszający sie po autostradzie któremu zrobiło się duszno, ręce zaczeły drętwieć i miał kłucie w brzuchu powinien:
      a) pojechac do szpitala
      b) zjechać na pobocze, wezwać pogotowie i rozpiąć pasy
      c) otworzyć okno i udać się do szpitala


Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.