Zostawianie butow i smieci na klatce. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • najpierw chcialam pisac i o butach i o smieciach ale chyba nikt juz ( bo kiedys bywalo) nie zostawia smieci na klatce.

    ale buty? a i owszem. w poprzednim mieszkaniu kolo nas mieszkala rodzinka z mala dziewczynka. jak przychodza do domu , zostawiali na dodatkowej ( drugiej ) wycieraczce swoje buty. po godzinie butow nigdy nie bylo. domyslam sie , ze chcieli aby buty w porze jesienno - zimowej odciekly. nie przeszkadzalo mi to. dodam,ze sasiadka zawsze odkurzajac swoja wycieraczke odkurzala w wielkim marginesem klatke schodowa. i w ogole byli grzeczni, spokojni, bardzo cicho zachowywali sie.

    sasiad z gory robil im czeste wywody na temat pozostawianych butow. oni nie wchodzili w dyskusje, robili dalej swoje. kiedys poszlam na gore oddac paczke przekazana przez kuriera a tam... 6 par butow. dewot pomyslalam smile
    • tak jest często w biedablokowiskach.... jak się dorobisz to się przeprowadzisz do bardziej zamożnej i cywilizowanej dzielnicy...
      --
      dobra rzona tem sie hlubi, gdy gotuje, co monż lubi
      • Ja przeprowadziłam się do dzielnicy uważanej powszechnie za inteligencką. Niestety moi sąsiedzi o tym nie wiedzą, bo notorycznie zostawiają na klatce śmieci, pudełka po pizzy i rupiecie. Uwagi nie przynoszą rezultatu, a nie chcę wchodzić z sąsiadami na wojenną ścieżkę... uncertain
      • papalaya napisała:

        > jak się dorobisz to się przeprowadzisz do bardziej zamożnej i cywilizowanej dzielnicy...


        Mam we Wroclawiu mieszkanie w zamoznej cywilizowanej dzielnicy tongue_out a jednak 2 sasiadow trzymaja buty na wycieraczce. Nie przeszkadza mi to, tylko dziwi bardzo.
        • > Mam we Wroclawiu mieszkanie w zamoznej cywilizowanej dzielnicy tongue_out a jednak 2 sa
          > siadow trzymaja buty na wycieraczce. Nie przeszkadza mi to, tylko dziwi bardzo.

          Wiele osób traktuje swoją wycieraczkę na klatce schodowej jako swoisty rodzaj wiatrołapu, gdzie zostawia się buty czy nawet na haczyku, czy szafce odzież wierzchnią (sic!). Mnie to osobiście nie przeszkadza, ale zastanawiam się, czy oni nie boją się, że ktoś im te buty po prostu gwizdnie?
    • no przeciez napisalam papalaya , ze to bylo w naszym POPRZEDNIM mieszkaniu smile
    • lilka69 napisała:

      > najpierw chcialam pisac i o butach i o smieciach ale chyba nikt juz ( bo kiedys
      > bywalo) nie zostawia smieci na klatce.
      >
      > ale buty?

      cooo?odwrotnie chyba.Ja widuję śmieci na klatce...butów za to żadnych.

      Lat temu sporo do tyłu u mnie w bloku(małym)w rodzinnej wsi,zostawianie butów było normą.Dzisiaj się tego już nie spotyka.

      --
      Wyobraźcie sobie tę ciszę, gdyby ludzie mówili tylko to, co wiedzą
    • mam taki problem z sąsiadamiuncertain
      mieszkam na w miarę nowym osiedlu, wszyscy sąsiedzi ok, ale jedni....wynajmują to mieszkanie, tak mi się wydaje, mamy wspólny przedsionek/korytarz, w rekordowych momentach naliczyłam 16 par butów, a w domu ich jest pięcioro. Trudno przejść, już nie mówiąc o wyjechaniu wózkiem, prośby nic nie dają, nie rozumieją, więc nauczyliśmy się chodzić po ich butachuncertain najgorzej jest jak one śmierdzą, wchodzi się z klatki do przedsionka i buch po nosie uncertain
      • a jakby je im przykleić kropelką do podłogi...?
        Tak, wiem...okrutna jestem wink
        • chetnie, bardzo chętniesmile ale niestety zaraz wpadną na to kto im to zrobił, bo tylko nam to może przeszkadzać
          senior rodu od sąsiadów jest robotnikiem na budowie i często zostawia swoje kaloszki...brrrrrrr
          • u mnie jest tak: stosunkowo nowe budownictwo i osiedle tym samym. Na piętrze mam 3 mieszkania. Z jedna z sąsiadek wspólny korytarzyk wąziutki. U niej 3-4 pary butów, u tej drugiej to samo. Śmieci obowiązkowo u obydwu, czasem w niezawiązanych worach łącznie z pampersami. Nade mną piesek, w mieszkaniach wcześniej wspomnianych w każdym po piesku. Pieski od jamnika do sznaucerka. Więc reasumując mam tak - śmierdzi, cuchnie i w dodatku szczekanie łeb urywa. Nie wiem, jak walczyć z przekonaną o swojej racji większością.
            • emwu55 napisała:

              > u mnie jest tak: stosunkowo nowe budownictwo i osiedle tym samym. Na piętrze ma
              > m 3 mieszkania. Z jedna z sąsiadek wspólny korytarzyk wąziutki. U niej 3-4 pary
              > butów, u tej drugiej to samo. Śmieci obowiązkowo u obydwu, czasem w niezawiąza
              > nych worach łącznie z pampersami. Nade mną piesek, w mieszkaniach wcześniej wsp
              > omnianych w każdym po piesku. Pieski od jamnika do sznaucerka. Więc reasumując
              > mam tak - śmierdzi, cuchnie i w dodatku szczekanie łeb urywa. Nie wiem, jak wal
              > czyć z przekonaną o swojej racji większością.

              to chyba niemozliwe,bo wg ematek takie rzeczy to tylko w blokowiskach z lat 80tychwink
              --
              Wyobraźcie sobie tę ciszę, gdyby ludzie mówili tylko to, co wiedzą
      • No. Załóż gumowe rękawiczki i zgarnij im te buty do śmieci. Sprzątałaś klatkę schodową w czyni społecznym, na klatce walały się porzucone śmieci więc je wyrzuciłaś wink
        --
        Czym Antoni Macierewicz tłumaczy hałas przy nagłym ruszaniu autem?
        Spiskiem opon.
      • Oska - zainwestuj w "choinki" zapachowe - kilka opakowań i powtykaj rozpakowane w te stojące buty.
        Szkody nie wyrządzisz, z torbami pójść nie powinnas bo badziewie tanie - a może da im to coś do myślenia smile
        --
        Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
    • Ja zostawiam czasem śmieci.Nie, nie na całe godziny ale na kilka, kilkanaście minut.Bo właśnie zebrałam do kupy wszystko, zaraz będę wychodzić a w domu postawić nie ma gdzie.
      I nie uważam, żeby wystawienie na klatkę schodową na 10 minut śmieci było jakieś strasznie naganne.Ale ich przechowywanie tam całymi dniami-już mniej fajnie.

      Za to z butami u siebie w bloku(żadnym, w którym mieszkałam) się nie spotkałam.Niemniej jak jestem w jakimś obcym bloku i czasem widzę takie pozostawione buty to mnie to bardzo dziwi i śmieszy.Generalnie nie rozumiem tego zwyczaju. Po co się zostawia buty na zewnątrz? Ludzie się nie boją, że ktoś im te buty buchnie, kot nasika albo ktoś zwyczajnie złośliwie coś z nimi zrobi?
      Jasne, że w zimie buty bywają brudne ale od tego są wycieraczki, które są na zewnątrz ale można sobie i w środku położyć coś na czym buty spokojnie odciekną.
      • Śmieci na kilka kilkanaście minut możesz postawić pod drzwiami od SWOJEJ strony! Nie masz tam miejsca? To jakim cudem otwierają ci sie drzwi?
        Dla mnie pozostawienie worka śmieci na klatce to buractwo. Jestem tzw, sloikiem i mam same wysmiewane na forum cechy. Pochodzę z małego miasta pod dużym miastem. Przed trzynastu laty przyjechałam do dużego miasta. Kupiłam mieszkanie na peryferiach na strzeżonych osiedlu. Na tym osiedlu dla sloikow jak to sie mówi. Ale wystawianie butów czy śmieci na klatkę chociażby na kilkanaście minut traci mi po prostu buractwem. Owszem, nie zawsze mam czas wywalić śmieci już natychmiast. Wynosze worek na balkon i chowam za drzewkami gdzie nikt z zewnątrz ich nie widzi, a ja wyrzucam je za kilka kilkanaście minut bo mnie przeszkadzają.
        --
        ------------------------------------------------------------
        "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
        -------- autor xxx.
        • Wyobraź sobie, że mam tak zbudowane mieszkanie, że nie mogę postawić ich w środku bo nie będę miała jak butów włożyć.Poza tym serio postawienie w miarę czystego, zamkniętego worka na śmieci na 10 minut to jest taaaki problem?
          Czy również smażenie ryby albo gotowanie kapusty to wstyd?A wypuszczanie ryczącego dzieciaka na klatkę schodową, żeby sobie pobiegało jest okej?
          Balkonu nie mam.Sorry.
          I nie, nie jestem żadnym słoikiem.
          • jeśli nie masz miejsca na podłodze w swoim apartamencie na jeden worek big_grin
            Skoro śmieci nie zasmradzają ani nie brudzą powierzchni wspólnej, to to żaden problem, by przez 10 minut postały na twoim stole/łóżku/blacie/kanapie/fotelu/wannie, prawda?

            Tak, robienie śmietnika z wspólnego korytarza - nawet na 10 minut - to taaaki problem.


            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
            • > Tak, robienie śmietnika z wspólnego korytarza - nawet na 10 minut - to taaaki p
              > roblem.

              W takim razie najsensowniej te śmieci wyrzucić przez okno. Skoro ich przebywanie na klatce przez kilka minut stanowi taaaaaki problem, to problemem może być samo niesienie tych śmieci po schodach, a nie daj Boże wiezienie ich w ciasnej windzie suspicious
              • Cytat W takim razie najsensowniej te śmieci wyrzucić przez okno.

                Akurat po tobie nie spodziewałabym się niczego więcej, niż takiego wniosku. Normalni ludzie jakoś wiedzą, co robić ze śmieciami, gdzie ich nie ustawiać i gdzie się je wrzuca.

                --
                Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
              • a naprawde nie mozna prosciej? pozostawić smieci w domu?
                postawienie ich na klatce nie jest problemem a w domu juz tak? przyznam że nie kumam problemu.--
                ------------------------------------------------------------
                "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
                -------- autor xxx.
                • zuwka napisała:

                  > a naprawde nie mozna prosciej? pozostawić smieci w domu?

                  ??
                  Wychodząc z domu i wiedząc, że ma się śmieci do wyrzucenia wyjmuje się worek z kosza i wystawia na klatkę, żeby o nim nie zapomnieć. Pewnie, że można postawić ten worek w przedpokoju, ale ktoś tu pisał, że czasem nie da się tak zrobić, bo ten przedpokój jest za mały i jeśli kłębi się w nich kilka ubierających się osób, to ten worek czy nawet dwa po prostu przeszkadzają*. Ktoś inny pisał o psie, który może poszarpać worek. Powodów może być wiele. Naprawdę nie pojmuję dlaczego komuś nie przeszkadza, jak sąsiad jedzie windą ze śmieciami, ale przeszkadza, gdy je na 5 minut wystawi na wycieraczkę. Ludzie chyba naprawdę nie mają większych problemów.

                  * na tej samej zasadzie przed wyjściem z domu wystawiałam na klatkę wózek albo dziecięcy rowerek przyniesiony z pokoju albo bagaże. Bo mi się nie mieściły w przedpokoju podczas ubierania. Czasem wystawiałam też jedno ubrane dziecko, bo też się nie mieściło wink
                  • To nie może ostatnia z kłębiących się w korytarzu osób wyjąć worka z kubła i zabrać wychodząc z mieszkania? Naprawdę trzeba wystawić go na korytarz, żeby nie zapomnieć? A jak przedpokój za mały, to można postawić w kuchni.

                    Naprawdę nie pojmuję dla
                    > czego komuś nie przeszkadza, jak sąsiad jedzie windą ze śmieciami, ale przeszka
                    > dza, gdy je na 5 minut wystawi na wycieraczkę.
                    Bo to buractwo. Tak samo nikomu nie przeszkadza, kiedy wynoszę z łazienki podpaskę do kosza, ale ta sama podpaska wywalona z łazienki na korytarz (tylko na pięć minut, zrobię siku i założę majtki!) - no cóz, fuj!
                    --
                    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                    • memphis90 napisała:

                      > To nie może ostatnia z kłębiących się w korytarzu osób wyjąć worka z kubła i za
                      > brać wychodząc z mieszkania?

                      Może, ale przeważnie się w pośpiechu ... zapomina.

                      > Naprawdę trzeba wystawić go na korytarz, żeby nie
                      > zapomnieć? A jak przedpokój za mały, to można postawić w kuchni.

                      Nie, bo kuchnia jest na drugim końcu mieszkania.
                      I jak wyżej.

                      > Bo to buractwo.

                      A jak już trzymam ten worek w ręce i idę po schodach/jadę windą to nie jest buractwo?
                      Mniej to wówczas śmierdzi czy ładniej wygląda?

                      > Tak samo nikomu nie przeszkadza, kiedy wynoszę z łazienki podpa
                      > skę do kosza, ale ta sama podpaska wywalona z łazienki na korytarz (tylko na pi
                      > ęć minut, zrobię siku i założę majtki!) - no cóz, fuj!

                      Nie wiem w jakiej formie Ty zbierasz śmieci w domu, ale ja mam szczelne i nieprzezroczyste worki. I ktoś musiałby się naprawdę mocno wysilić, żeby zidentyfikować, co jest w środku i żeby mu to w jakiś sposób przeszkadzało. Więc przykład z podpaską jest po prostu niedorzeczny.
          • chyba żartujesz, ze wypuszczasz krzyczace dziecko, zeby pobiegało sobie po klatce??? szok, czyli Tobie ma nie przeszkadzać, a innym sąsiadom już tak???
            to wcale sie nie dziwię, ze Ci śmieci nie przeszkadzają

            w życiu nie wystawiłam śmieci na klatkę, butów też nie. W moim bloku sa tacy co to robią, ale większosć jest przeciwna. Jeden sąsiad po uslyszeniu, ze komuś to przeszkadza po prostu je schował, wystarczylo grzecznie zwrócić uwage, do innych to nie dociera. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo śmieci i butow to u nas na osiedlu od 11 lat nawet rower nie zginął (taki pozostawiony na noc na trawniuku, bez przypiącia), więc czego się bacsmile
        • Też nie rozumiem o co chodi z tymi śmieciami. Jak mam zaraz wychodzić, to zawiązuję worek i stawiam go w przedpokoju, jeżeli się przerwał, albo mam uzasadnione podejrzenia, że może mi coś zabrudzić, to wkładam dla pewności w drugi worek i wynoszę. Stawianie na klatce jakoś nigdy do głowy by mi nie przyszło. Ale moi znajomi mieli sąsiadów, którzy wstawiali swoe śmieci do windy, bo nie chciało im się łazić, więc w sumie żaden burak mnie już nie zdziwi.
        • Jestem tzw, sloikiem
          > i mam same wysmiewane na forum cechy. Pochodzę z małego miasta pod dużym miast
          > em. Przed trzynastu laty przyjechałam do dużego miasta. Kupiłam mieszkanie na p
          > eryferiach na strzeżonych osiedlu.

          nie, jak masz mieszkanie, to już jesteś lemingiem, chyba?
      • " albo ktoś zwyczajnie złośliwie coś z nimi zrobi? "

        Właśnie zobrazowałaś polskie społeczeństwo. Zrobić coś komuś na złość- to takie normalne na porządku dziennym.
        --
        wink
    • Na piętrze mam 4 mieszkania. Jedni sąsiedzi notorycznie wystawiają śmieci na klatkę, czasami na całą noc, śmierdzi wtedy okrutnie.
      Drudzy sąsiedzi trzymają po drzwiami sanki, zostawiają buty (maks 2 pary) i parasole.
      Trzeci sąsiedzi nigdy nic nie wystawiają, grają za to głośniej muzykę.
      Ja raz w tygodniu zostawiam do ocieknięcia sanki na 2 godziny i chowam je do środka. Nikomu chyba nic nie przeszkadza, poza odorem tych śmieci.
      • Zostawianie butów to zwyczaj typowo wiejski ( mówię to neutralnie, bez pejoratywnego zabarwienia), w stylu " co za drzwiami to nieważne, byle w domu było pięknie i czysto". W naszym społeczeństwie jest ogólnie problem z dbałością o przestrzeń wspólną. No bo - niczyja.

        U nas sąsiedzi wystawiają sanki i dwie pary dziecięcych butów. Nie przeszkadza mi to. My nie wystawiamy nic, bo nawet nie byłoby na to miejsca ( stary blok, trzy mieszkania na wąskiej klatce, a my w tym najgorszym miejscu, czyli przy schodach na kolejne piętro). Mamy kwadratowy przedpokój, nie jakąś kiszkę, i jest miejsce i na buty, i na pudła z recyclingiem, i na śmieci, jeśli czekają chwilę na wyrzucenie. Jakby nie było, to bym stawiała w kuchni, która jest bardzo mała, ale trudno. Wystawienie sanek jest dla mnie ok, wystawienie czegoś śmierdzącego to typowe pozbycie się problemu z domu.
        --
        Bez pośredników na pierwszej linii życia
    • Mojej zajomej-blok monitorowany-jak ukradli kilka par butów(w tym Ecco)-to sie oduczyla zostawiać buty na klatce schodowej natychmiast
    • Znam to. O dziwo w bloku tego nie było, ale kiedy przez chwilę miałam mieszkanie służbowe w starej kamienicy, to sąsiedzi doprowadzali mnie tym do szalu. Wystawiali kilkanaście par brudnych, śmierdzących butów zrzuconych na stertę, a dodatkowo wielki kosz starych, zaschniętych kromek chleba. Klatka schodowa bardzo wąska, czasem ktoś wykręcił żarowkę, więc powroty do domu wieczorem kończyły się potykaniem o obuwie i rozwaleniem sterty po całej klatce. Uwagi nie zwracałam, bo nie miałam ochoty na interakcje z tą rodziną, a wiedzialam, że zostanę tam tylko przez chwilę.
      • Czesi zostawianie butow przed drzwiami, maja wyssane z mlekiem matkiwink
        zdarzaja sie bardziej cywilizowane egzemplarze wink, ale ogolnie nawet jak z wizyta idziesz to buty zdejmujesz najlepiej tuz po wyjsciu z windy smile

        --
        Potíž se ženami je, že se snadno nadchnou pro úplné NIC a pak se za něj provdají.

    • > dewot pomyslalam smile
      Dobrze, że nie obosi się ostetntacyjnie, ze swoją pobożnością bo pewnie wtedy pomyślałabyś, że hipokryta...
      • Dewota za to mam ja na półpiętrze, radio maryja na cały regulator przy otwartym oknie w niedzielę to standard plus nocne wycie pieśni religijnych. Nie pomagają żadne interwencje.
        Na przeciwko zaś młodzi państwo z dzieckiem i...butami, śmieciami, zabawkami itp na wycieraczce. Półpiętro traktują jak prywatny przedpokój, ubierają na nim dziecko i wiecznie kotłują się tam z przybywającą w gości rodziną ze wsi...także tego wink
        Na szczęście niedługo się wyprowadzam.
    • najemcy, którzy wynajmowali mieszkanie, które kupiłam, mieli przed drzwiami na klatce nawet fotel wink
      ciąg dalszy - ci najemcy przeprowadzili się dwa piętra niżej, gdy kupiłam mieszkanie. pod drzwiami zostawiają buty, szyszki w torbie, sanki, hulajnogi etc.
      --
      http://i257.photobucket.com/albums/hh207/dmifit/PredatorWalk.gif
      • To ja Was przebijębig_grin Ostatnio jak byłam u znajomych w nowiusieńkim bloku-dopiero co pobudowanym,ledwo do nich weszłam bo? bo na klatce między jednymi a drugimi drzwiami stała rozłożona suszarka z majtami i skarpetami ogólnie z dopiero co upranym praniem(a łazienki i balkony mają naprawdę dużebig_grin) Poczułam się jak na Alternatywy 4 big_grin
        U mnie butów się nie zostawia,baa jestem zwolenniczką nie zdejmowania butów przez gości,no ale jakoś nie chcą się przekonać.śmieci zdarzyło mi się ze 2 razy wystawić ale to na zasadzie-zakładam buty/kurtkę domywam podłogę w przedpokoju i zamykam drzwi idę wyrzucić śmieci i zrobić zakupy(w tym czasie mi wysycha podłoga w przedpokoju)
        • W klatce mojego eks jest taka parka, co tak wystawiają suszarkę na korytarz. Klatka schodowa nie ma otwieranych okien (takie długie na całe trzy piętra, bubel budowlany moim zdaniem). No i jest duszno i wilgotno jak cholera, lada chwila grzyb się chyba pojawi. Gacie, staniki, śpioszki- dzień w dzień. Buraki.

          Niczego nie wystawiam. Jak miałam remont, to chwilowo jakieś kartony, ale to zaraz znosiliśmy na dół, i przepraszałam za uciążliwość.
          Sąsiad obok niestety śmierdzące śmieci wystawia sad
    • Butów przed drzwiami to już wiele lat nie widziałam. Ja czasem wystawiam śmieci. Wcześniej stały po prostu po mieszkaniowej stronie drzwi, ale ostatnio kot je atakuje więc wystawiam zanim wyjdę. Nie śmierdzą, moje mieszkanie jest na końcu korytarza, więc nawet nikt ich nie widzi.
      Za to sąsiadka mieszkająca przy windzie ma wystawione dwa wózki dziecięce, sanki, czasem do tego parasole. Bywa że na to wszystko wykłada jakieś suszące się kocyki. W sumie mi to nie przeszkadza, ale wygląda jak stragan tongue_out
      --
      polowemniejsza.blogspot.com
    • Podczas remontu mieszkania (22 metry), kiedy schła świeżo lakierowana podłoga, a ja "robiłam" przedpokój (ok. 4 m2), wór z nieśmierdzącymi śmieciami (worki po gipsie, kawałki listew itp) stał na klatce. Niestety, inaczej się nie dało - drabiny nie dałoby się rozstawić.

      Nikt pretensji nie zgłaszał, ale zapobiegawczo każdego napotkanego sąsiada za wszelkie niedogodności przepraszałam.
      --
      szukajacperfekcji.blogspot.com/
    • Tutaj się zostawia buty często. Nikt nie kradnie. Wygląda może tak sobie, ale nikomu nie wadzi. Teraz jak jest błoto to sama tak robię: zdejmuje buty na wycieraczce, a potem biorę do domu aby wysuszyć. Śmieci nie zostawiam.
      --
      Blog
      A little less fight and a little more spark
      Close your mouth and open up your heart and baby satisfy me
    • Buty i śmieci na klatce schodowej to jeszcze nic. U nas zostawiają ubranie z jazdy konnej - smród nieziemski.
    • A ja wystawiam śmieci na balkon.

      Nie wiem czy usprawiedliwieniem będzie, że robię to tylko jak jestem z małym dzieckiem sama w domu i nie mam jak iść wyrzucić tych śmieci, a kupa w domu nie daje mi żyć.
    • Jak mieszkalam w bloku stawialam smieci na klatce,bo musialam zamknac drzwi lub w wypadku trzech workow wystawialam jeden za drugim.Ciezko wyciagnac worek przez juz zamkniete drzwi.Ba schodzac ze smieciami stawialam worek obok skrzynki na listy,by wyciagnac reklamy i dorzucic do smieci.Tak wiem niewychowana jestem😃
      --
      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
    • Nie, nie zostawiam śmieci i butów na klatce schodowej, co więcej walczę z gośćmi, którzy przez grzeczność chcą teraz zimą zostawić buty na klatce by nie zasyfić mi mieszkania (wtf?). Nie rozumiem takiego zachowania. Sprzątnąć po butach wypada tak samo we własnym mieszkaniu, jak i na klatce po "swojej" stronie. Natomiast smrodek z butów czy śmieci o wiele łatwiej przewietrzyć z mieszkania, niż z zamkniętej powierzchni jaką jest korytarz. Fajnie wam wracać z pracy do domu lub zapraszać do siebie gości gdy na klatce tuż pod waszymi drzwiami wali smrodem? Serio, to dla mnie niepojęte.
      Na szczęście moi sąsiedzi mają najwyraźniej podobne przemyślenia i nie wykręcają takich numerów. Inaczej bym interweniowała.
      • ja wystawiam buty na klatce i co z tego???
        • Tylko tyle, że jakbyś była moją sąsiadką miałabym cię za brudasa smile
          • Tia, każdy ma coś na sumieniu. Każdy... U jednych to będzie wózek, rowerek, rower nie wstawiony do domu, palenie papierosów na klatce i tak dalej. Te buty to mały pikuś. I czemu akurat brudas?
            --
            Blog
            A little less fight and a little more spark
            Close your mouth and open up your heart and baby satisfy me
            • Wózek, rowerek, sanki mi nie przeszkadzają. Ale buty i śmieci potrafią capić, i jakoś tak nieestetycznie to wygląda- widać wnętrze tych butów (możem przewrażliwiona, ale na mnie źle działa, niemniej- nie zwracam nikomu uwagi).
              • nabakier napisała:

                > Wózek, rowerek, sanki mi nie przeszkadzają. Ale buty i śmieci potrafią capić, i
                > jakoś tak nieestetycznie to wygląda- widać wnętrze tych butów (możem przewrażl
                > iwiona, ale na mnie źle działa, niemniej- nie zwracam nikomu uwagi).

                Jak się nazywa taka fobia gdy człowieka skręca na widok wnętrza butów? wink
                Swoją drogą jak przychodzą do Ciebie goście to ich buty zakrywasz czymś, żeby nie było widać wnętrza?

                --
                Agnieszka
            • Były podobne wątki i zawsze byłam i będę na nie jakiemukolwiek zaśmiecaniu klatki schodowej. Jest to nawet niezgodne z przepisami przeciwpożarowymi.

              Jeśli chodzi o buty dochodzi argument smrodu. Nie wierzę, że mariola jest wyjątkowa, a jej buty nie śmierdzą, tylko pachną kwiatkami.
              • Ja wiem, że przepisy p/poż...Ale rozumiem, że jak klatka obszerna, i jak ludzie nie mają w mieszkaniu miejsca na rowerek czy wózek, ponadto trudno dzieckiem i rowerkiem się jednocześnie zajmować, to mi to nie przeszkadza.
                Śmieci i buty są dla mnie po prostu z innego gatunku przeszkód.
                • Zgodzę się, że śmieci i buty to inny kaliber.
                  Ja też nie mam 100 metrowego mieszkania z wielkim korytarzem, wózkowni w bloku niet, a wózek po prostu składałam i chowałam do pomieszczenia gospodarczego. Specjalnie kupiłam sobie mały, lekki wózek, biorąc pod uwagę problem przechowywania go.
                  Uważam, że w miarę inteligenty człowiek jest w stanie wymyślić kilka rozwiązań problemu wózka lub rowerów, a zaśmiecanie wspólnej przestrzeni i łamanie przepisów przeciwpożarowych jest na końcu tej listy.
                  • Cytat Ja też nie mam 100 metrowego mieszkania z wielkim korytarzem, wózkowni w bloku
                    > niet, a wózek po prostu składałam i chowałam do pomieszczenia gospodarczego. Sp
                    > ecjalnie kupiłam sobie mały, lekki wózek, biorąc pod uwagę problem przechowywan
                    > ia go.
                    > Uważam, że w miarę inteligenty człowiek jest w stanie wymyślić kilka rozwiązań
                    > problemu wózka lub rowerów, a zaśmiecanie wspólnej przestrzeni i łamanie przepi
                    > sów przeciwpożarowych jest na końcu tej listy.


                    Otóż to.

                    A już argumentów, że jeden (!) związany worek ze śmieciami nie zmieści się w mieszkaniu (ciekawe, gdzie przebywał do tej pory, gdy był sukcesywnie wypełniany śmieciami?) do czasu wyjścia właściciela tegoż lokum do śmietnika, to aż żal komentować - są po prostu niepoważne.

                    --
                    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
            • Powiem więcej: większość sąsiadów, których drzwi (w różnych lokalizacjach mieszkałam) mijałam i mijam od lat nigdy nie zostawiała na korytarzu śmieci/obuwia/rowerków/wózków/innych gratów ani nie paliła na klatce. Niestety, wystarczy jeden taki inteligentny i schludny inaczej, by nadawać budynkowi look i woń slumsu, więc nie dziw się, że normalni ludzie takie zachowania tępią.

              --
              Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
      • Ja to nawet wyśmiewałam te buty. Ba, zawsze mówiłam do gości: nie, nie ściągajcie.

        Co będę ściemniać, jak przez pół roku na dworze jest błoto, a nasz przedpokój mały, to mam ze ścierą biegać, czy ślizgać się na błocie? Buty można na progu zdjąć, zostawić na wycieraczce, a za chwile wytrzeć i wstawić do mieszkania. Fakt, są tacy którzy bytu zostawiają na cały dzień przed drzwiami. Ustawione pod drzwiami. Bardziej denerwują mnie dziś kwiaty na małej klatce schodowej. Niby nie śmierdzą, a pachną i ładnie wyglądają. Jednakowoż realnie zabierają miejsce. O sytuacji kiedy trzeba by szybko zbiegać po schodach nie wspomnę. Większym problemem są faktycznie śmieci (ktoś może je podpalić), zamykanie całych pięter bramką (czy innym ustrojstwem), zamykanie na klucz wejścia do bloku.
        --
        Blog
        A little less fight and a little more spark
        Close your mouth and open up your heart and baby satisfy me
        • czytając ematkę zastanawiam sie jak wy funkcjonujecie wśród innych.
          No już takie pierdoły wam przeszkadzają,że aż śmieszne...
          W zyciu nie przyszło by mi do głowy kotłować się na śmieci zostawione na chwilę czy buty na klatce.
          Bardziej to wk..wia mnie nasrane w windzie przez pieski bądź naszczane...I te panienki z pieskami pod blokiem nie sprzątające goowien!
          To może podkurzyć...
          a nie buty na klatce,czy sanki czy dziecko ubierane na półpiętrzebig_grin
          --
          Wyobraźcie sobie tę ciszę, gdyby ludzie mówili tylko to, co wiedzą
        • U nas w klatce są dwie wielkie wycieraczki na parterze: jedna w wiatrołapie, druga przed schodami. Sprząta je codziennie sprzątaczka. Przed drzwiami mam swoją, którą sprzątam ja, a w przedpokoju mam dodatkową, na którą wchodzę po wejściu do mieszkania, i na której zostawiam buty do odcieknięcia. Wystarczy.
          Przecież każdy gdzieś buty w przedpokoju trzyma, to chyba też może na takiej wycieraczce?
    • Czyżbyś spędzała weekend tam gdzie ja? Nigdy butów pod drzwiami nie zostawiałam poza tym weekendem właśnie. Wracając z gór na kwaterę nie chciałam wchodzić do pokoju w zaśnieżonych buciorach więc zostawialiśmy je pod drzwiami. Para w pokoju obok chyba się oburzyła na ten widok bo coś się pluli na korytarzu big_grin Ta sama para gotująca kalafior na obiad i coś z czosnkiem na kolację tongue_out
      --
      >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
    • Butów nie zostawiałam nigdy, bardzo rzadko widuję gdzieś u kogoś (u nas akurat nie). Natomiast śmieci tak, zdarza mi się, jeśli wyrzucam jakieś resztki jedzenia, szczególnie po mięsie, opakowania nawet czy tacki, bo w domu pies mi je rozwłóczy po całym mieszkaniu. Więc na te paręnaście minut między np. wyjęciem kości z kurczaka a wyrzuceniem śmieci wystawiam za drzwi. Nie sądzę, żeby to komuś przeszkadzało, mieszkamy na ostatnim piętrze, mamy jednych sąsiadów tylko, u których worki i inne kartony stoją pod drzwiami non stop (też mają psa, więc może częściowo również z tego względu, może też im kradnie big_grin).
    • Nie, Nie. Co więcej teraz mieszkając w domu też niosę śmieci do kosza a nie leżą pod drzwiami, aha i mam kosz na śmiecia, nie wyrzucam do rowu wink, czy też nie wożę do śmietnika w bloku wink.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/atdcj44je39ok3sg.png
    • osobiście jestem tolerancyjna i nie przeszkadzałoby mi, gdyby sąsiedzi tak robili, ale nie robią. i tym bardziej krępuje mnie, kiedy przychodzą do mnie znajomi - z osiedla i zdejmują buty już na tym przedsionku, który dzielimy z sąsiadami właśnie. stoi potem taki rząd obcych butów na wspólnej części. nie da im się za chiny wytłumaczyć, że mają rozbierać sie już w mieszkaniu. w środku.

      --
      Pourtant, je voudrais retrouver l'innocence
      • naszych butów nie zdejmuje na zewnątrz. kupiłam teraz na zimę taki dywanik, który stawiam przy drzwiach i tam stawiam te buty, jeśli są faktycznie takie do odcieknięcia.
        dywanik co dwa trzy dni wrzucam do pralki i mam spokój.
        --
        Pourtant, je voudrais retrouver l'innocence
    • buty ok ale śmieci? Jak żyję a mieszkam na wsi nie spotkałam się z czymś takim. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić tych śmieci pod drzwiami.
      --
      „Łóżko jest najniebezpieczniejszym miejscem na świecie. 80 procent ludzi w nim umiera.”
    • Mieszkam od zawsze w blokach.
      Obecnie już w 10 z kolei.
      Moi znajomi w większości mieszkają w blokach.Uczniowie także.
      Nigdy i nigdzie nie widziałam wystawionych butów.
      To jest dla mnie nowość i właśnie się z forum dowiedziałam smile
      Śmieci raczej też nie widziałam, ale głowy nie dam i argument typu wystawiam za drzwi, zakładam buty i wynoszę jest OK.
      Chyba zdarzyło mi się wystawić, Od zawsze koty mam smile
      --
      "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
    • Pare osób pisało, że buty i śmieci na klatce to taaaaaki problem.

      Ale w czym, konkretnie?
      Poza oczywistą sytuacją, kiedy np. zagraca przejście, śmierdzi, rozlewa się i t.p.

      Ale ten nieszczęsny worek ze śmieciami, pozostawiony na 10 min na wycieraczce, póki właścicielka kończy sprzątać mieszkanie - co komu szkodzi??? Czy buty, pozostawione na wycieraczce?

      PS: Ja nie zostawiam, ale nie przeszkadza mi, jeśli robią to sąsiedzi.
      • Przede wszystkim, nie oszukujmy się, mało kto zostawia te śmieci na 10 min. Skoro 10 min., to można sobie pod drzwiami wejściowymi, w łazience, gdziekolwiek zostawić. Ja np. pakuję do łazienki z powodu kociska, które lubi rozrywać worek. Poza tym dziwne - wszyscy mówią o myciu podłogi akurat wtedy, kiedy worek się zapełnił, nie widzę związku jednego z drugim.
        Buty, śmieci, rowerki, hulajnogi i w ogóle zagracanie czymkolwiek klatki to dla mnie wiocha i nieprzypadkowo właśnie najprostsi ludzie pochodzący z małej wiochy w moim bloku tak robią. Palą też faje i drą ryja na klatce, najwyraźniej traktując ją jako podwórko.
        --
        Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
        • smieci nie, buty tak - jedna para na lebka oczywiscie, co w sumei daje 3 pary, ale najmniejsza chowam pod stoleczek i jest niewidoczna big_grin
          Wiocha, wiocha i co z tego??? gdybym miala miejsce to moze urzadizlabym to inaczej. Oprocz tego mam tez wozek, w sezonie bedzie rower (ale weozek jzu wtedy zniknie). Mam tez nieduza szafe (w ktorej mam reszte butow i inne rzeczy - pilki ,zabawki d piaskownicy itp).
          Aha - korzytarz jest taki "wewnetrzny" na 4 mieszkania. Sporo sasiadow robi tak jak ja, wiec jestesmy mega wiesniakami i jakos nam to nei przeszkadza. Innym sasiadom tez raczej nie.

          smieci nie dalabym na korytarz ze wzgledu na to ze balabym sie ze moga smeirdziec. Wyjmuje je z kosza przed wyjsciem z domu
        • Ale ja nie wnikam w powody, dla których ludzie to robią oraz czy to jest wiocha.
          Intryguje mnie, dlaczego to innym tak bardzo przeszkadza.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.