• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Czy jestem niewydolna wychowawczo?

  • 04.03.13, 21:12
    Jako nauczyciel tym razem.
    Chłopcy (liceum) poprzenosili mi ławki, podziękowałam, na co jeden wylewnie "Spoko." (wersja "Nie ma za co", jak mniemam smile ).

    Dziewczyny w pierwszej ławce pochichotały w rękaw. A ja nie zareagowałam. Bo niby mamy ich uczyć savoir-vivre między innymi. Ale dla mnie najgłębszą treścią savoir-vivre jest wzajemna życzliwość - i to się odbyło - przysługa - podziękowanie - przyjęcie podziękowania. No jakoś nie wypada pouczać kogoś, kto właśnie ci pomógł. A z drugiej strony on za półtora roku trafi na Politechnikę Wrocławską. A tam są profesorowie, którzy przyjmą "Spoko" bez mrugnięcia okiem, ale są i inni.

    Czyli nawaliłam czy nie nawaliłam? Doceniłam wysiłek czy nie udzieliłam istotnej informacji?
    Na usprawiedliwienie mam, oprócz tego, co napisałam, że chłopaka znam, to nie było testowanie granic, nie był popis, to była szczera spontaniczna i ŻYCZLIWA reakcja.

    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
    Edytor zaawansowany
    • 04.03.13, 21:17
      Spoko
      nic wielkiego wink
      glupio by mi bylo pouczac w tym momencie.
    • 04.03.13, 21:21
      Ja też bym nie zareagowała.
      --
      'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
    • 04.03.13, 21:21
      spoko smile
    • 04.03.13, 21:23
      to, że teraz powiedział "spoko" nie znaczy, że za dwa lata do pana profesora odpowie tak samo.
    • 04.03.13, 21:25
      Ja bym to obrocila w zart i powiedziala min. w ten desen "panie Iksinski jak panu dobrze wiadomo pewne formy grzecznosciowe, ktore obowiazuja na linii uczen-nauczyciel, albo osoba starsza z mlodsza itd, mnie sie to moze podobac natomiast innym mniej, wiec po co ryzykowac na trafienie na kogos innego, wiec przyjmijmy forme uniwersalna czyli........ niemniej jednak bardzo doceniam wysilek przy przenoszeniu lawek i dziekuje" i zrobilabym to z niebelfrowskim usmiechem na ustach.
      • 04.03.13, 21:26
        do profesora raczej tak nie powie, tam będzie większy respekt .
        • 04.03.13, 21:29
          Jeżeli to była kwestia respektu.
          Ja kiedyś wchodząc spóźniona na wykład przyłożyłam palec do ust i powiedziałam "ćśśś" do profesora. Respekt czułam jak najgłębszy, a w pokręconej logice tej chwili gest miał oznaczać, że przepraszam, nie chcę przeszkadzać i już cichutko idę na miejsce. Nawet jeśli ja nie przeszkodziłam, chóralny ryk śmiechu ponad setki pozostałych słuchaczy już tak.
          --
          Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

          Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
          • 04.03.13, 21:39
            Piekne big_grin
            --
            "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
      • 04.03.13, 21:32
        Przy kazdej okazji mowilbym Ci "spoko".
        baltycki do tablicy? spoko.
    • 04.03.13, 21:27
      Myślę, że ten młody człowiek wie co, do kogo i kiedy może. Prawda jest taka, że tego "spoko" pewnie nie byłoby do Ciebie w obecności np pani z kuratorium, czy któregoś z ministrów. Podobnie będzie na uczelni. Jakoś pokładałabym nadzieję w takcie i myśleniu tego młodego człowieka smile
      --
      Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
      • 04.03.13, 21:43
        twoj_aniol_stroz napisała:

        > Myślę, że ten młody człowiek wie co, do kogo i kiedy może.

        dokladnie na odwrót. wielu mlodych ludzi nie ma pojęcia o formach grzecznosciowych, o tym co wypada co nie, są indolentni w mowie pozawerbalnej, prawie jakby mieli ZA; często naprawdę starają sie byc uprzejmi - i zachowuja jak sloń w składzie porcelany

        --
        Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
        • 04.03.13, 21:45
          wyjatkowo jaskrawe wydaje mi sie to w tym roku, u pierwszakow - dowiedzialam sie przypadkiem, ze ich poprzednicy mieli w moim mieście caly program ksztaltujacy umiejetnosci komunikacyjne w gimnazjach - ale oszczędności, program skasowano - musze dopytać jak to dokladnie rocznikowo, czy rzeczywiscie jest zwiazek
          --
          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
        • 04.03.13, 21:54
          Myślisz, że odezwie się tak do profesora na uczelni? Jeśli tak, to raczej szybko się nauczy co i do kogo można i w jakiej sytuacji. Mój tata opowiadał, że na studiach na ćwiczeniach z matematyki był uprzejmy wyłożyć pani dr gdzie zrobiła bład w zadaniu. Owszem, z zimną furią w głosie przyznała mu rację po czym na egzaminie przewałkowała tak, że student ledwie zipał, dostał 3- i opanował sztukę trzymania języka za zębami w try miga. Życie.
          --
          Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
          • 04.03.13, 22:23
            twoj_aniol_stroz napisała:
            > Mój tata opowiadał, że na studiach na ćwiczeniach z matematyki był uprzejmy
            > wyłożyć pani dr gdzie zrobiła bład w zadaniu. Owszem, z zimną furią w głosie
            > przyznała mu rację po czym na egzaminie przewałkowała tak, że student ledwie zipał,
            > dostał 3- i opanował sztukę trzymania języka za zębami w try miga. Życie.

            Zdarzało mi się poprawiać z życzliwości wykładowców na wykładach, ale ja jednak miałem lepszych, bo się nie obrażali. Tylko był komentarz "aaa tu tu, faktycznie" i krótkie podziękowanie, zaraz znowu wchodzili w trans. smile Zwracałem uwagę od razu, więc poprawiania nie było dużo, a błędy były takie ludzkie, nie rzeczowe, przy tym niezwykle rzadkie.
            Jedna pani odstawała poziomem, zadałem pytanie i zaraz pożałowałem, już się więcej nie pytałem. big_grin Ta pani była z nadania partyjnego i takim desantem skądś. smile
            • 04.03.13, 22:32
              Mój tata wykazał się po prostu brakiem taktu, bo podszedł do tablicy i czarno na białym (a w zasadzie odwrotnie biało na czarnym wink ) wykazał, że pani dr zgubiła jedno rozwiązanie skracając równanie przez x do kwadratu smile Po egzaminie nauczył się raz dwa co to jest takt i hamowanie własnych chęci popisania się big_grin
              --
              Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
        • 04.03.13, 22:23
          No właśnie, gimnazjaliści piszą maile do nauczycielki zaczynając od powiedzmy, "pani Bożenko". Oni nie chcą być niegrzeczni, oni po prostu nie wiedza, że to nie jest właściwy sposób rozpoczynania listu do osoby starszej od nich o prawie 2 pokolenia, w dodatku nauczyciela.
    • 04.03.13, 21:34
      Zwracając mu uwagę, zmarnowałabyś ten ładunek życzliwości między wami. Nie warto.
    • 04.03.13, 21:37
      Ha, dobre pytanie.
      Mnie, zwlaszcza w tym roku, co i rusz zdarza sie zaniemowić z wrażenia, chocby zwykle "dzień dobry" wypowiadane tonem bez cienia wątpliwosci protekcjonalnym, rozne gafy popelniane w sytuacji, kiedy oni naprawdę CHCĄ BYĆ UPRZEJMI. Nie znają form, nie mają wyczucia, jakis kosmos. Powiedzialam sobie, że jestesmy z innych kultur, i tak próbuje na to patrzeć - bo trudno czepiac się intonacji. No i po prostu formy grzecznościowe radykalnie sie zmieniaja, siebie mam juz za jakąś przetrwalnikową postać czlowieka. Nie dziwi mnie już uczeń przepychajacy sie przede mna w drzwiach - zdumiewa taki, co przepusci. (ci ostatni, wg dawnych regul "dobrze wychowani", najczęściej z malych miasteczek, z prawdziwych wsi).
      Ostatnio w sklepie, w informacji:
      - Iść na stoisko, zaplacić i wrocić.
      Krew we mnie zawrzala:
      - slucham?
      - Iść na stoisko, zapłacic i wrocic tu do mnie - mowi pani. Podnoszę wzrok: lagodne żczliwe oczy, uśmiechnieta twarz, ta pani naprawde starala sie byc milą i uprzejmą.
      podziękowalam ladnie.
      Potem pomyślałam, że moze jednak trzeba bylo wyjasnić, bo jakis klient starej daty nie zarejestruje życzliwego usmiechu i zrobi kipisz - ale juz bylo za poźno.

      Nie wiem, Asiu, naprawdę nie wiem. Sporo energii wkladam w nieirytowanie się, bardzo rzadko zwracam uwagę, pilnuje coraz bardziej wlasnych manier.
      Kiedys zamierzałam wojować z pepkami na wierzchu, ale nie zdążylam - z pepkiem na wierzchu przyszla katechetka.

      Jak zyc, pani, jak żyć?
      --
      Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
      • 04.03.13, 21:45
        > Kiedys zamierzałam wojować z pepkami na wierzchu, ale nie zdążylam - z pepkiem
        > na wierzchu przyszla katechetka.

        big_grin big_grin
      • 04.03.13, 21:51
        Do mnie w piątek młoda lekarka mówiła "A kaszel ma? A zwolnienie chce?". Leciutki opad szczęki zaliczyłam.
        • 04.03.13, 21:56
          A "X-factora oglądały?" przeoczyla?
      • 04.03.13, 22:47
        O, właśnie zauważyłam, ze wylądowałam w Twojej sygnaturce big_grin
    • 04.03.13, 21:47
      spoko
      aśka, lubię Cię smile
      --
      Domowej zapiski domowe.
    • 04.03.13, 22:01
      Nie poprawiałabym w takim momencie, po co psuć fajną chwilę. Może mu się wypsło?

      Od razu mi się przypomniało, jak 5-letni synek mojej koleżanki podłapał od kogoś i na każde skierowane do niego "Dziękuję", nawet jeśli było wypowiadane przez dorosłych, obcych ludzi, np. w sklepie - odpowiadał protekcjonalnie, machając łapką:
      - Nie ma szpraaaawy!
      --
      Kari Bremnes - Birds
    • 04.03.13, 22:03
      Jak dla mnie zdecydowanie nie nawaliłaś. Mnie się podoba jak dorośli akceptują świat i sposób komunikacji młodzieży. Oczywiście dobrze jeśli młodzi znają zasady savoir vivr'u ale myślę, że gdybyś zechciała ich tego uczyć akurat w takim momencie to to byłby zgrzyt i niepotrzebne zaznaczanie hierarchi.
      Ja chodziłam do szkoły gdzie do nauczycieli mówiło się po imieniu i dyskutowało z nimi na różne tematy i język młodzieżowy przeplatał się z tym bardziej dorosłym. I nie oznaczało to braku szacunku ani wychowania, wręcz przeciwnie-wszyscy mieli do siebie szacunek i wzajemnie uczyli się od siebie.
      A tak w ogóle to nie znoszą protekcjonalnego traktowania młodych i tych wszystkich tekstów 'jak do mnie mówisz gó...arzu?!'.
      • 04.03.13, 22:11
        bo jeśli nauczyciel pracuje z mlodzieżą, też powinien być nieco elastyczny w pewnych sytuacjach (i to jest taka sytuacja)

        jest wtedy bardziej wiarygodny
        --
        Domowej zapiski domowe.
        • 04.03.13, 22:24
          Też tak sądzę. I myślę, że najbardziej lubiani nauczyciele to tacy, którzy właśnie mają w sobie tę elastyczność. Wtedy kiedy trzeba przycisną i są konsekwentni a wtedy kiedy można to są bardziej na luzie i potrafią nawiązać kontakt z dziećmi/młodzieżą. U nas na przykład nikt nie ściągał na lekcjach ulubionych nauczycieli, po prostu byli wobec nas tacy fajni, że głupio było ich okłamywać(chociaż możliwości byływink.
    • 04.03.13, 22:46
      Spoks. Jesteś cool wink
      Co miałabyś niby zrobić? Chłopcy pomogli, Ty podziękowałaś, oni uznali, że to nic takiego.
      --
      kliknij
      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
    • 04.03.13, 22:51
      Yyy jesteś w porzo i czaisz bazę. D

      Przy pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej dostaną lekcję pokory i dobrych manier.
      • 04.03.13, 23:06
        triss_merigold6 napisała:

        Yyy jesteś w porzo i czaisz bazę. D

        Triss, jesteś nie na czasie, bo tak się mówiło z 10 lat temu wink


        --
        kliknij
        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
        • 04.03.13, 23:08
          Bo nie mam gimnazjalisty na stanie, a starszak jeszcze mówi normalnie.wink
    • 05.03.13, 08:42
      Dobrze nie zareagowałas.
      Swoją drogą mam nadzieję, że muje dzieci kiedyś trafia na takich nauczycieli jak Ty smile

      --
      There's a place in the sun where there is love for everyone
    • 05.03.13, 08:50
      Przypierniczać się do życzliwego, od serca "spoko"? No plis. Ja od gimnazjalisty bym się ucieszyła za "spoko" wink Bo np. jedna uczennica kiedyś "Smacznego", nauczycielka odpowiedziała "Dziękuję" i idzie dalej i ta sama uczennica za jej plecami "Udław się ku...". I takie historie mogę mnożyć.
      "Spoko" uznałabym za wyraz szacunku smile
      --
      http://img.photobucket.com/albums/v330/Drekana/ALIEN.gif
    • 05.03.13, 08:54
      Daj spokój. Lepszy przykład i konsekwencja niż pouczanki. Boisz się, że chlopak wystartuje ze 'spoko' do profesora przez duże belwederskie Pe? to trudno - się nauczy, że niektórzy z nich mają nieco labilne poczucie własnej wartości i są drażliwi. To są niuanse, których łopatą do głowy nie wsuniesz, sami muszą przetrenować. Ja zresztą sądzę, że koleś jednak czuje różnicę między szkołą i panią w szkole, a Politechniką i profesorem za katedrą. I sorry, ale zostałaś sklasyfikowana jako ta swojska, sympatyczna i "nasza" pani, a nie ktoś obcy i potencjalnie wrogi (ale to chyba nie jest bardzo źle, prawda?). Czyli - jeśli powiedziane to było miłym tonem i bez lekceważącej mowy ciała, to "spoko" i jak dla mnie nie ma problemu.

      Ja bym już prędzej zareagowała na panny chichotki, coś na zasadzie: "No i co? Pomagają jak potrafią, też byście mogły, i dziękują też jak potrafią".

    • 05.03.13, 08:56
      jako 32-letnia nastolatka duchem odpowiadam tak: spoko, chłopcy pomogli i odpowiedzieli, że nie ma za co (swoim językiem), czyli wszystko jak najbardziej w porządku. nawet profesor miodek cieszy się z dynamicznego rozwoju naszego języka.
      jako 32-letni czasami-wykładowca na kierunku technicznym odpowiadam tak: ty się bardziej martw czy oni będą dobrymi studentami (w domyśle czy dadzą radę na kierunku technicznym), a nie co i jak będą odpowiadać. zdecydowanie wolę studentów z wiedzą, nawet najwyższa kultura nie przebije wiedzy na egzaminie. poza tym u mnie nawet profesorom wyrywa się "spoko" smile
    • 05.03.13, 09:26
      Jesteś spoko smile
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • 05.03.13, 09:43
        nie
        jeślibym zwróciła uwagę to na osobności, nie przy klasie/kolegach
    • 05.03.13, 10:10
      Będąc na Twoim miejscu też nie zwracałabym w takiej sytuacji uwagi na formę.

      Nie wiem jak Cię uczniowie traktują, ile masz itp., ale ze swoich licealnych czasów pamiętam, że koledzy próbowali wręcz flirtować z niektórymi młodszymi nauczycielkami, co zaczynało się właśnie od takiego skracania dystansu - może dlatego te dziewczyny tak chichotały? Pamiętam, że w liceum mieliśmy dosyć bezpośrednie kontakty z większością nauczycieli i takie "spoko" nikogo by do chichotu nie doprowadziło.
    • 05.03.13, 12:34
      mowiac, ze dla mnie spoko oznacza wlasnie "nie ma za co ( dziekowac) " i nie przeszkadza mi to, tym bardziej,ze szacunek i zyczliwosc chlopiec wlasnie okazal pomagajac ale skoro wybiera sie na studia to powinien zdawac sobie sprawe, ze takie okreslenie moze miec negatywne konsekwencje w postaci zlego nastawienia wykladowcy. niech licealista pomysli o tym.

      a poza tym nie znosze ( abstrahujac od spoko) wszelkich glupawych tekstow z wieziennej gwary. pewnie sama czegos czasem ( ale rzadko) uzyje ale to raczej wynika z niewiedzy skad to slownictwo pochodzi.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.