Pożyczyć, nie pozyczyć?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pożyczylibyście pieniądze na spłatę długów (tak, długów, ale powód tych długów jest wam dobrze znany) kolegi, mając świadomość, że pieniądze będą oddawane przez dłuższy czas w ratach? Tak, chodzi o mojego kolegę i jego prośbę skierowaną do mnie. Kwotą, którą chce pożyczyć, dysponuję. Kolega przysięga, że spłaci wszystko co do grosza (teraz zaczyna wychodzić na prostą, bo wcześniej było po prostu źle). Jego była żona mówi, żebym mu nie pożyczała nic, bo ona już mu nie wierzy, jej zdaniem on mi tych pieniędzy nie odda, a ona nie chce, żebym ja była stratna.
    A jak Wy się zapatrujecie na takie sytuacje? Pożyczylibyście czy nie?
    • 05.03.13, 13:27 Odpowiedz
      Jak pożyczysz to tych pieniędzy niemal na pewno nigdy nie odzyskasz i dodatkowo kolega zerwie z Tobą wszystkie kontakty. Godzisz się z takim rozwiązaniem?
    • 05.03.13, 13:29 Odpowiedz
      Zależy jaka to kwota. Jeśli nieduża i nie wpłynie na Twój budżet to może i tak.
      Jeśli była żona odradza to dowiedz się dlaczego, może ma rację? Może już jej nie oddał jakichś pieniędzy?
      --
      Dzieciaki 2002
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
    • 05.03.13, 13:34 Odpowiedz
      > A jak Wy się zapatrujecie na takie sytuacje? Pożyczylibyście czy nie?

      Nie wiem. Kiedyś pożyczyłam sporą sumę przyjaciółce w dobrej wierze, bo miała naprawdę ciężką sytuację (śmierć męża, utrata pracy, załamanie nerwowe - wszystko naraz). Część spłaciła, części nie. Jeszcze do niedawna zarzekała się, że jak tylko stanie na nogi, to ze wszystkiego się rozliczy do końca. Stanęła już jakiś czas temu, znalazła dobrą pracę, poukładała sobie życie na nowo. Ale reszty pieniędzy już nie oddała. Ja nie mam sumienia pytać (raz przypomniałam i usłyszałam "wiem, tak mi wstyd, czy mogę oddać w następnym miesiącu?"), może głupio robię, ale po prostu nie potrafię się upominać. Liczę, że sama się w końcu kiedyś domyśli. W każdym razie od tej pory jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o pożyczki.

      --
      Agnieszka
    • 05.03.13, 13:35 Odpowiedz
      Posłuchałbym byłej żony. One znają swoich misiów najlepiej.
    • 05.03.13, 13:37 Odpowiedz
      Nie. Gadanie o wychodzeniu na prostą jest po to, żebyś się ugięła. Poza tym, oddawanie w ratach mnie nie urządza.
      --
      A tu mamy znów piżamę lila
      gdy przyjdzie chwila na jakieś słodkie sam na sam.
      W takiej piżamie do gustu damie przypadnie nawet zwykły cham.
    • 05.03.13, 13:38 Odpowiedz
      Zaproponuj, że zrobisz to notarialnie.
      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
    • 05.03.13, 13:41 Odpowiedz
      Sugeruję posłuchać byłej żony pana.
      Pytałaś męża czy wyraża zgodę na pożyczenie kasy owemu koledze?
      • 05.03.13, 13:44 Odpowiedz
        Powiedzmy, że to długi hazardowe, i kwota jest dość spora, to fakt. Ale akurat mam taką kwotę, więc jako tako pożyczyć mogę.
        Że jego była żona mi odradza, to oczywiste. Właśnie z powodu tych długów w ogóle jest tą ex żoną. No, dla niej to przykra sprawa, więc trochę rozumiem jej obawy dot. pożyczania koledze jakichkolwiek pieniędzy.
        Z drugiej strony wiem też, że zaczął działać w sprawie swojego, ujmijmy to, nałogu. Ma jakąś tam terapię.
        • 05.03.13, 13:46 Odpowiedz
          Czy pytałaś swojego męża o zgodę na pożyczkę?
        • 05.03.13, 13:47 Odpowiedz
          sorry, naiwna jesteś smile nałogowy hazardzista po prostu sobie nowe źrodełko do dojenia znalazł (Ciebie). a widać, że łykasz wszystko jak gąska. podkochujesz się w nim czy współuzależniona jesteś?
          • 05.03.13, 13:48 Odpowiedz
            Pewnie leci na niego i liczy, że kolega doceni dobre serduszko. P
            • 05.03.13, 13:51 Odpowiedz
              no i ta zła była żona na pewno jest uprzedzona i przesadza, a autorka jest lepsza i nie będzie taka wredna jak ona big_grinbig_grinbig_grin
              • 05.03.13, 13:52 Odpowiedz
                Była żona mu nie pomogła, zła kobieta, zła. Rozwiodła się bezduszna z hazardzistą, co ewidentnie świadczy o tym, że leciała na kasę, materialistka jedna. Rozwiodła się zamiast wspierać i jeszcze panu zły pr robi.
                • 05.03.13, 13:53 Odpowiedz
                  Bez ironii.
                  • 05.03.13, 13:54 Odpowiedz
                    Sama się prosisz o kopniaka. Rozważanie, czy pożyczyć hazardziście kasę, jest z definicji skrajną głupotą.
                    • 05.03.13, 13:55 Odpowiedz
                      A jeżeli ten hazardzista z tym KOŃCZY (w sensie z hazardem)?
                      • 05.03.13, 14:06 Odpowiedz
                        Ty naprawdę w to wierzysz? Szybciej bym uwierzyła alkoholikowi czy narkomanowi.

                        --
                        "Nasze dzieci opuściły rodzinny dom, popełniły parę błędów, najpierw dzwoniły do domu, potem przestały. I świat się nie skończył."
                      • 05.03.13, 14:09 Odpowiedz
                        Nie uwierzyłabym w to tak łatwo. Jeśli chcesz pożyczyć to pożycz, ale spore ryzyko, że na wieczne nieoddanie pożyczasz niestety. Jeśli była żona mu nie wierzy, to prawdopodobne jest, że kilka razy już szansę na poprawę zmarnował. Mogłabym pożyczyć, gdyby ktoś miał długi z nie swojej winy - utrata pracy, choroba, jakiś wypadek losowy, ale nie na długi wynikające z nałogu. No, chyba, że miałabym tyle kasy, że mogłabym sobie pozwolić na zabawę w Świętego Mikołaja.
                      • 05.03.13, 15:21 Odpowiedz
                        Czyli juz koleżeński sex maja za soba.. To meża o pozyczke nie pytaj bo sprawa sie rypnie...
                  • 05.03.13, 14:23 Odpowiedz
                    nawet jak mam duza sume odożona nie oznacza to, że mam ja od razu pozyczac "bo mam"

                    ja bym za chiny ludowe nie pozyczyła

                    ale jesli chcesz, to sptaj sie kolegi czy poda Ci rachunke banku, żebys splaciła kredyt, namiar na osobe u ktorej ma dług i sama osobiscie spłacisz, a on odda kasę jak bedzie miał

                    gotówka, duza gotówka w reku to zacheta do odkucia sie w grze

                    ciekawe co powie
                    --
                    mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                    szopinistka.blogspot.com
          • 05.03.13, 14:03 Odpowiedz
            Obsesja z tym współuzależnieniem? smile
            I od kiedy pożyczenie kwoty ma cokolwiek wspólnego ze współuzależnieniem (na dodatek, jeżeli o kolege chodzi)?
            • 05.03.13, 14:25 Odpowiedz
              nie chodzi o samą pożyczkę ale o to KOMU (nałogowcowi) rzucasz się z "pomocą" (wątpliwą, bo może bardziej właśnie tym wspierasz jego nałóg a nie "pomagasz") i jak o tym mowisz (o nim, o żonie, itd). to po prostu widać.
              a już tłumaczenie, że jakąś-tam-terapię facet zaczął więc ON SIĘ ZMIENI, a żona to uprzedzona, oraz wyraźna twoja tendencja do "mięknięcia" w temacie tego faceta i obrona swojej chęci pozyczki przed krytyką forum- mowią same za siebie.

              to twoje pieniądze. przeciez nikt ci nie zabroni wspierać hazardzisty. możesz mu cały swój majątek podarować, a potem jeszcze szukać łosi do pożyczenia pieniądzy byś miał co pożyczyć panu na jego długi smile wolna wola.
        • 05.03.13, 14:38 Odpowiedz
          > Powiedzmy, że to długi hazardowe, i kwota jest dość spora, to fakt. Ale akurat
          > mam taką kwotę, więc jako tako pożyczyć mogę.

          A czy możesz taka kwotę dać? Bo ja bym się nie spodziewała zwrotu od hazardzisty.
          --
          homoseksulaizm jest czyms
          niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
          I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
          by vibe-b
        • 05.03.13, 14:42 Odpowiedz
          Nie.
          Hazard to nałóg. "Jakaś tam terapia" może zadziałać albo nie. Jeżeli jest na początku "wychodzenia na prostą", to tym bardziej nagły przypływ gotówki może być zbytnią pokusą.

          --
          A ja wdycham Londynu grypogenne opary
          I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
          Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
          Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
        • 06.03.13, 15:10 Odpowiedz
          Przecież hazard to nałóg, on od ciebie pozyczy po to zeby ponownie zagrać. Mysli wciaż naiwnie, że zarobi i bedzie mógł cie splacić. Ale to wtopa! Ponownie przegra pieniadze i to twoje.
    • 05.03.13, 13:44 Odpowiedz
    • 05.03.13, 13:45 Odpowiedz
      a kolega ma jakis majątek z ktorego możesz go ścigać gdyby nie zapłacił? podpisze weksel, zastaw, umowę u notariusza? jeśli kolega lubiacy się zadłużać to pożyczka tylko za zabezpieczeniem zwrotu.
      chyba, ze masz za dużo pieniędzy i gotowa jesteś mu je dać..

    • 05.03.13, 13:45 Odpowiedz
      Jeśli już, to tylko jeśli byłaby to pożyczka "uregulowana prawnie" - spisana umowa, żeby była możliwość dochodzenia należności w sądzie bez usilnego udowadniania, że się faktycznie tę kasę pożyczyło, a nie podarowało. Ale chyba jednak nie. Rozumiem sytuacje gdy siła wyższa spowodowała pilną potrzebę pożyczki - śmierć w rodzinie, choroba uniemożliwiająca dalszą pracę, bankructwo firmy. Ale na spłatę długów - nie. Niech coś sprzeda albo załatwi kredyt konsolidacyjny, sam narobił długów więc niech sam je spłaci.

      --
      Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
    • 05.03.13, 13:45 Odpowiedz
      Nie pożyczam pieniędzy prawie nigdy nikomu, a już gdy mają być oddawane w ratach przez dłuższy czas to na pewno nie. Nie robię za bank.
    • 05.03.13, 13:46 Odpowiedz
      nie.
    • 05.03.13, 13:47 Odpowiedz
      Od pożyczania pieniędzy są banki. Co jest z tym zapożyczaniem się u rodziny lub znajomych?!
      Chcesz pomóc-podaruj, ale nigdy nikomu nie pożyczaj. Przy okazji powiedz, że kredyty i pożyczki będą wkrótce łatwiej dostępne, bo KNF zniósł T-rekomendacje.
      • 05.03.13, 13:49 Odpowiedz
        Nie, nie pożyczałabym; tym bardziej że bardziej ufałabym zdaniu żony kolegi niż jemu; i jeśli masz męża, nie pożyczałabym bez konsultacji z nim. Ale nawet bez tego: nie, nie pożyczałabym, bo to na wiecznie nieoddanie;
    • 05.03.13, 13:50 Odpowiedz
      Bardziej wierzę żonie niz koledze. Ja bym nie pożyczyła.
    • 05.03.13, 13:59 Odpowiedz
      Taki wątek był na e-matce już przynajmniej 2 razy.

      Jeżeli to nie troll, to jestem bardzo ciekawa, skąd się biorą takie naiwne osoby.
    • 05.03.13, 14:03 Odpowiedz
      Pożyczając komuś pieniądze, rozważam dwie kwestie. Pierwsza - czy mnie na to stać, bo zawsze zakładam, że tych pieniędzy nie odzyskam. I druga - czy chcę wspierać cel, na który te pieniądze zostaną wydane. Dużą kwotę pożyczyłam raz w życiu - dołożyłam bardzo solidnej osobie pieniądze brakujące na wykup mieszkania.

      --
      "Nasze dzieci opuściły rodzinny dom, popełniły parę błędów, najpierw dzwoniły do domu, potem przestały. I świat się nie skończył."
      • 05.03.13, 14:05 Odpowiedz
        Stać mnie na pożyczenie tej konkretnej kwoty, mam taką, zresztą ew. pożyczając nie nie zostanę całkiem z kasy ,,ogołocona''.
        • 05.03.13, 14:08 Odpowiedz
          No to jeszcze rozważ, czy chcesz finansować hazard.

          --
          "Nasze dzieci opuściły rodzinny dom, popełniły parę błędów, najpierw dzwoniły do domu, potem przestały. I świat się nie skończył."
        • 05.03.13, 14:09 Odpowiedz
          To daj mnie jak masz za dużo. Nie przepiję, nie przegram, wydam pożytecznie.
          • 05.03.13, 17:21 Odpowiedz
            Ale też nie wychędożysz wink

            triss_merigold6 napisała:

            To daj mnie jak masz za dużo. Nie przepiję, nie przegram, wydam pożytecznie.

            --
            kliknij
            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
        • 05.03.13, 14:10 Odpowiedz
          Tośka, ty sobie o uzależnieniu od hazardu poczytaj i o tym, jak nawet po terapii (a pan się leczy?) procent wyleczeń jest nieduży, to jedno z paskudniejszych uzależnień.
          Hazardziście się nie wierzy na słowo.
          I tak, jeśli masz z mężem wspólnotę, pożyczanie kasy hazardziście jest nielojalne.
    • 05.03.13, 14:07 Odpowiedz
      Nie i jeszcze raz nie.
    • 05.03.13, 14:12 Odpowiedz
      zadaj sobie pytanie czy przyjazn z kolega jest warta wiecej od tych pieniedzy i ich strata nie wplynie na Wasza znajomosc. przy pozyczkach trzeba brac zawsze pod uwage wariant pesymistyczny.
    • 05.03.13, 14:18 Odpowiedz
      uwierz żonie. Skoro już ona nawet nie wierzy to kto ma wierzyć?
      --
      Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
      • 05.03.13, 14:19 Odpowiedz
        Dobrze, szczerze to coś więcej niż zwykły kolega.
        • 05.03.13, 14:22 Odpowiedz
          Żeby nie było: nie pożyczam pieniędzy każdemu, bo ładnie poprosił.
          Ale ludzie, którym dotychczas pożyczałam, ZAWSZE wszystko oddawali.
        • 05.03.13, 14:22 Odpowiedz
          W takim razie uciekaj, póki czas.

          --
          "Nasze dzieci opuściły rodzinny dom, popełniły parę błędów, najpierw dzwoniły do domu, potem przestały. I świat się nie skończył."
          • 05.03.13, 14:25 Odpowiedz
            Nie, nie! Niech nie ucieka, pożyczy mu kasę, da d..ę i serduszko, wpuści do mieszkania i strzeli z nim dzieciątko. A potem niech wróci na ematkę z następnym wątkiem - dostarczy nam dużo radości.
            • 05.03.13, 14:27 Odpowiedz
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • 05.03.13, 14:29 Odpowiedz
                zamiast pytac sie forum, spytaj sie meża co zrobic


                --
                mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                szopinistka.blogspot.com
              • 05.03.13, 14:33 Odpowiedz
                ale litości, nie rób sobie z nim dzieci. znowu to ja będę musiała zapinkalać na podatki, żeby było na zasiłek dla biednego-bezdomnego-bezrobotnego (twojego przyszłego o.m.c. męża) , na alimenty z mopsu na wasze dzieci (bo od ojca grosza nie dostanie nawet przez komornika bo ma tylko długi) i na zasiłki dla ciebie ( biedna samotna z przychówkiem, obciążona długami z pożyczek branych dla ukochanego hazardzisty)
                sorry, nie mam ochoty was utrzymywać darmozjady.

            • 05.03.13, 14:28 Odpowiedz
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie, nie! Niech nie ucieka, pożyczy mu kasę, da d..ę i serduszko, wpuści do mie
              > szkania i strzeli z nim dzieciątko. A potem niech wróci na ematkę z następnym w
              > ątkiem - dostarczy nam dużo radości.

              Triss , mówiłam, że Cię kocham? suspicious


              --
              Dzieciaki 2002
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
            • 05.03.13, 15:00 Odpowiedz
              Mimo wszystko będzie mi jej szkoda, kiedy dwóch rosłych chłopców upomni się o spłatę długu.

              --
              "Nasze dzieci opuściły rodzinny dom, popełniły parę błędów, najpierw dzwoniły do domu, potem przestały. I świat się nie skończył."
            • 05.03.13, 15:28 Odpowiedz

              Nie, nie! Niech nie ucieka, pożyczy mu kasę, da d..ę i serduszko,


              hehhehe.. rozkminiłem to juz wczesniej teraz dopiero doczytałem że juz po temacie...
              Kasa przegrana, mąż rogaty, du..a tez już sprzedana..
              Czego brakuje? POKLASKU I EMPATYCZNEGO USPRAWIEDLIWIENIA...
              No Jematki dalej przytulajcie i wzruszajcie się ..A później zbiorowo pociagniemy z niej łacha smile))
    • 05.03.13, 14:33 Odpowiedz
      Nie pozyczylabym, raz juz stracilam przez taka pozyczke sporo pieniedzy,
      teraz pozyczam jedynie niewielkie kwoty, bardzo rzadko.
      A po tym co tu opisalas - 10 razy nie.
      • 05.03.13, 14:40 Odpowiedz
        Ktoś pytał, czy pytałam męża. Nie pytałam. Zresztą to nie takie proste.
        • 05.03.13, 14:42 Odpowiedz
          A co jest trudnego w zapytaniu męża "Słuchaj, czy mogę Zdzichowi pożyczyć 10 tysięcy? To mój kolega, hazardzista po rozwodzie".
          • 05.03.13, 15:29 Odpowiedz
            Słuchaj, czy mogę Zdzichowi pożyczyć 10 tysięcy? To mój kolega, hazardzista po rozwodzie".

            Bo mąż by usłyszał : "Słuchaj Tak mnie Zdzichu wystukał ze dam mu 10 tysi niech sie zabawi w kasynie" big_grin
            • 05.03.13, 16:00 Odpowiedz
              Biedactwo myślała, że na forum przeczyta dobre rady, a tu wszystkie zawistne, zazdroszczą tego stukania wartego 10 tysi i misia każą spuścić na drzewo.
              • 05.03.13, 16:10 Odpowiedz
                Po pierwsze - gdzie napisałam, że 10 tysięcy? Taką kwotę ktos sobie uroił w swojej chorej głowie.

                I po drugie - gdzie napisałam COKOLWIEK o JAKIMKOLWIEK, jak to określiliście, stukaniu?
        • 05.03.13, 14:44 Odpowiedz
          Nie, to JEST proste, ale ponieważ aż przebierasz nóżkami, by hazardzistę zasponsorować, to sama szukasz utrudnień. Jak masz męża, masz z nim wspólnotę- to pożyczanie kasy jest nielojalnością dużą i to na dodatek pożyczanie hazardziście.
          A ponieważ pan pewnie ma nóż na gardle, to pięknie prosi i robi słodkie miny.
        • 05.03.13, 14:44 Odpowiedz
          Myślisz, że mąż z innych, "życzliwych" źródeł się nie dowie, że bez jego zgody finansujesz hazard brata lub ojca?
          Bo mam cichą nadzieję, że o kogoś z rodziny tu chodzi, nie o kochasia.
          • 05.03.13, 14:50 Odpowiedz
            uf, odetchnęłam. jak hazardzistą jest ojciec i brat, to sobie z nimi może dzieci nie zrobi. zawsze to jakiś plus tej sytuacji.

            a mam nadzieję, że jej mąż się o pożyczce dowie, będzie miał bardzo dobry argument przy rozwodzie "wysoki sądzie, żona w tajemnicy wyprowadzała pieniądze z naszego małżeństwa, żeby sponsorować hazard ojca/brata/kochanka". witamy w prawdziwym życiusmile
            • 05.03.13, 14:52 Odpowiedz
              O to, to. Przecież to co chce zrobić to po prostu idealne podłożenie się, by w razie rozwodu stracić dzieci. Gdybym była na miejscu męża i dowiedziała się o tej pożyczce sama wystąpiłabym o rozwód z orzeczeniem o winie i odebraniem dzieci.
              • 05.03.13, 14:55 Odpowiedz
                lauren6 napisała:

                Cytat O to, to. Przecież to co chce zrobić to po prostu idealne podłożenie się, by w razie rozwodu stracić dzieci. Gdybym była na miejscu męża i dowiedziała się o tej pożyczce sama wystąpiłabym o rozwód z orzeczeniem o winie i odebraniem dzieci.

                nienormalne jestescie??

                naprawde spowiadac sie musicie mezom z kazdego grosza?
                wspolczuje.
                zero niezaleznosci.
                • 05.03.13, 14:58 Odpowiedz
                  Nie wolno dysponować majątkiem wspólnym na szkodę rodziny, to przesłanka do orzeczenie, że ustała więź gospodarcza między małżonkami. Udzielenie komuś pożyczki bez wiedzy i zgody współmałżonka jest dysponowaniem majątkiem na szkodę rodziny.
                  • 05.03.13, 15:03 Odpowiedz
                    Zwłaszcza, że chodzi o kochasia-hazardzistę, to nie pozyczka dla chorej matki.
                    --
                    Nie o te Hiny chodziło
                  • 05.03.13, 15:07 Odpowiedz
                    jezeli sa to moje prywatne oszczednosci - mezowi i dzieciom od tego wara.

                    skoro dzieci maja co jesc, oplacam rachunki, dbam o socjal i rozwoj domowego ogniska - zarowno dzieciom, mezowi, sasiadce, babci czy kolezance nic do moich oszczednosci. zwlaszcza jezeli sa one na moim koncie a nie wspolnym.
                    • 05.03.13, 15:12 Odpowiedz
                      nawet jak mojemu mężowi wara od mojego własnego majatku, to jednak mąz dla mnie ważniejszy niz "cos wiecej niż kolega" i nie robiłabym grubszych ruchów za plecami męża

                      bo mąż dla mnie ważniejszy
                      --
                      mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                      szopinistka.blogspot.com
                    • 05.03.13, 15:14 Odpowiedz
                      > jezeli sa to moje prywatne oszczednosci - mezowi i dzieciom od tego wara.

                      Jeśli dysponowanie tymi oszczędnościami naraża Twoją rodzinę na niebezpieczeństwo, to nie do końca. Gdybyś miała dać te pieniądze na operację oka albo nogi, to jak najbardziej.

                      --
                      "Nasze dzieci opuściły rodzinny dom, popełniły parę błędów, najpierw dzwoniły do domu, potem przestały. I świat się nie skończył."
                    • 05.03.13, 21:29 Odpowiedz
                      Twoje prywatne mogą być wyłącznie oszczędności sprzed małżeństwa. W przypadku jakichkolwiek innych - są wspólne i decydować należy wspólnie. Inne podejście może być przesłanką do orzeczenia rozwodu z powodu nielojalności.
                • 05.03.13, 15:01 Odpowiedz

                  > naprawde spowiadac sie musicie mezom z kazdego grosza?
                  > wspolczuje.
                  > zero niezaleznosci.

                  Z każdego nie. I nie chodzi o spowiadanie się, tylko o uczciwość finansową w małżeństwie.

                  --
                  Agnieszka
                  • 05.03.13, 15:09 Odpowiedz
                    jezeli uczciwosc finansowa Twojego malzenstwa wymaga pozwolenia JaśniePanaMeza na dysponowanie Twoimi pieniedzmi - nie mam pytan. i szczerze wspolczuje.
                    • 05.03.13, 15:15 Odpowiedz
                      murwa.kac napisała:

                      > jezeli uczciwosc finansowa Twojego malzenstwa wymaga pozwolenia JaśniePanaMeza
                      > na dysponowanie Twoimi pieniedzmi - nie mam pytan. i szczerze wspolczuje.

                      Oby Tobie nikt nie musiał szczerze współczuć, gdy Ci kiedyś mąż wyczyści konto, bo będzie musiał "pożyczyć" kochance z problemami alkoholowymi. Bo taki z niego dobry miś i przecież z niczego nie musi Ci się spowiadać smile

                      --
                      Agnieszka
                    • 05.03.13, 15:19 Odpowiedz
                      murwa.kac napisała:

                      > jezeli uczciwosc finansowa Twojego malzenstwa wymaga pozwolenia JaśniePanaMeza
                      > na dysponowanie Twoimi pieniedzmi - nie mam pytan. i szczerze wspolczuje.

                      nie wiem jakie relacje masz z meżem, ale ja np cenie sobie to, ze skoro wspolnie prowadzimy gospodarswto domowe i w sumie to najblizszy mi człowiek ( finansowo i uczuciowo) to czuje sie w obowiazku ( z powodu lojalnosci) chociazby spytac sie meza o zdanie

                      bo sama tez chciałabym, aby robił tak samo

                      dlatego tez np jak moj maz decyduje sie o zmianie pracy to pyta mnie o zdanie, radzi sie mnie i bieze moje zdanie pod uwage- choc wiadomo, decyzja nalezy do niego

                      na tym wg mnie polega małzenstwo
                      --
                      mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
                      szopinistka.blogspot.com
                      • 05.03.13, 15:23 Odpowiedz

                        > na tym wg mnie polega małzenstwo

                        Wg mnie jest identycznie, ale widocznie niektórzy traktują małżeństwo jako ciągłą walkę o niezależność i autonomię.

                        --
                        Agnieszka
                        • 05.03.13, 15:35 Odpowiedz
                          niektórzy traktują małżeństwo jako ciągłą walkę o niezależność i autonomię.

                          Taaaa... w internecie, na forum i szeptanych opowieściach przed kolezankami które rozdziwiają dzióbki z wrazenia słuchając historii nowożytnej Joanny d'Arc...

                          Carta non erubescit - internet też big_grin
                          • 05.03.13, 16:04 Odpowiedz
                            Trochę jak ze strażakami którzy podpalają żeby gasić wink
                            Wchodzisz w ścisły związek aby walczyć o pełną niezależność...
                            --
                            Feminizm prowadzi do zaniku uczuć wyższych. By Krystyna Pawłowicz
                • 05.03.13, 15:05 Odpowiedz
                  > naprawde spowiadac sie musicie mezom z kazdego grosza?

                  Naprawdę nie przeszkadzałoby Ci, gdyby Twój mąż pozyczył bez Twojej wiedzy większą kwotę koleżance na długi hazardowe? No, więcej, niż koleżance.
                  --
                  A tu mamy znów piżamę lila
                  gdy przyjdzie chwila na jakieś słodkie sam na sam.
                  W takiej piżamie do gustu damie przypadnie nawet zwykły cham.
                • 05.03.13, 15:06 Odpowiedz
                  Ciekawe czy dalej tak ochoczo będziesz śpiewać o niezależności jak twój małżonek zacznie wydawać wspólne oszczędności na kochankę big_grin
                • 05.03.13, 15:44 Odpowiedz
                  Odwróć sytuację - dowiadujesz się, że mąż pożyczył byłej lubej hazardzistce sporą kwotę na spłatę jej długów i narkotyki. Jak będzie miała to odda, a pożyczył bo to taka więcej niż koleżanka. Oczywiście pożyczył swoje pieniądze od których tobie wara a o całej sprawie nie musiał słowem wspominać. Jak koleżanka poprosi, oczywiście będzie ją ratował i pocieszał do skutku.

                  Brzmi cudownie, nieprawdaż? Tak niezależnie i dekadencko big_grin.
                  --
                  Feminizm prowadzi do zaniku uczuć wyższych. By Krystyna Pawłowicz
        • 05.03.13, 14:46 Odpowiedz
          Skoro nie jest proste to raczej nie jest to tylko kolega...
          Jak męża nie spytasz to zachowasz się nielojalnie.
    • 05.03.13, 14:44 Odpowiedz
      Jeśli możesz ot tak pozbawić się na zawsze tej kwoty, to pożycz smile
      Ja bym nie pożyczyła. Długi hazardowe to efekt bezmyślności i nałogu, w który ktoś wpadł na własne życzenie.
przejdź do: 1-100 101-139
(101-139)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.