• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Agresywny uczeń... Dodaj do ulubionych

  • 03.04.13, 08:24
    Przeczytałam komentarze pod artykułem o wygranej rodziców w jakiejś szkole i się niektórymi przeraziłam. Wiadomo, żadna z nas nie chciałaby, żeby jej dziecko uczyło się w jednej klasie z dzieckiem z ADHD, agresywnym, nadpobudliwym, wulgarnym, o ograniczonej sprawności intelektualnej, zaniedbanym, kradnącym (niepotrzebne skreślić). Ale zastanawiam się, jaka jest alternatywa dla takiego dziecka. Przecież przeniesienie do innej klasy może, owszem, pomóc, ale w przypadku pary-trójki nakręcających się wzajemnie ancymonków w normie rozwojowej, a nie w przypadku dzieciaka z realnym problemem (nawet jeśli tym problemem są niewydolni wychowawczo rodzice).
    Zamknąć wszystkie "problemy" w specjalistycznych ośrodkach? Przecież zwykle te dzieci są zbyt "normalne", żeby się uczyć w ośrodku, których jest bardzo mało i tylko w dużych miastach, a wydają się zbyt "trudne" do zwykłej szkoły. Jak dać im szansę na w miarę normalne życie w dość eugenicznym jednak społeczeństwie?

    W opisywanym przypadku dyrektor nie zrobił nic. Znacie "dobre praktyki" z innych szkół?
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Z dzieckiem w Moskwie
    Zaawansowany formularz
    • 03.04.13, 08:33
      > W opisywanym przypadku dyrektor nie zrobił nic. Znacie "dobre praktyki" z innyc
      > h szkół?

      tak, przesunięcie takiego nadpobudliwego dziecka na nauczanie indywidualne, chodzi do szkoły, ale lekcje ma osobno z nauczycielem. niektóre przedmioty jak godz wych, czy wf razem z klasą. ale do tego jest potrzebna dobra wola rodziców dziecka i wskazania do N.I. z poradni psych-ped, oraz najważniejsze - kasa, bo za lekcje indywidualne przecież trzeba płacić nauczycielom. w szkole gdzie pracuję, co roku nawet zbiera się do 10 takich uczniów. ale to są faktycznie trudne przypadki, samo adhd to za mało, te przypadki o których mówię, to często nawet zagrażają bezpieczeństwu innych uczniów.
      --
      worlds apart
    • 03.04.13, 08:36
      u nas w szkole, w rownoległej klasie był taki "agresywny chłopiec"

      klasa 2 i 3, chłop z 60 kg, pewnie miał z 155cm wzrostu- w porównaniu do dzieci- wielkolud

      był z rejonu, wiec nie mozna bylo z nim nic zrobic

      rodzice niezaradni, a dziecko potrafiło w czasie lekcji wstać, podnieść 2 osobową ławkę- taka stara- i RZUCIĆ- niedaleko, ale rzucic

      jak dzieci na przerwie siedziały na takich długich niskich ławkach, to podchodził z jednej strony, podnosił i zrzucał dzieci

      na podwórku rzucał w dzieci kamieniami

      i autentycznie nie było co z nim zrobic- w rezultacie, z klasy niespełna 30osobowej zostało dzieci 6cioro- reszta się wypisała z bezradności

      dziecko nie miało żadnego orzeczenia, rodzice nie widzieli powodu- po prostu troche żywe dziecko

      jak mieli przenisc tego chlopca do naszej klasy to padł blady strach
      --
      mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
      szopinistka.blogspot.com
    • 03.04.13, 09:31
      szkoła zawaliła sprawę, ale o wiele bardziej zawinili rodzice, i to ich trzeba się czepiać w pierwszej kolejności. z artykułu nie wynika, by była jakaś wola poprawy z ich strony. musiało być tam naprawdę ostro, skoro rodzice reszty dzieci zdecydowali się na taki krok.

      współczuję dziecią w nowej klasie :0
      • 03.04.13, 09:45
        dziecioM w nowej klasie będzie dobrze, jeśli znajdzie się tam jeden odważny, co bachora ustawi. znam taki przypadek.
        --
        worlds apart
        • 03.04.13, 10:43
          "współczuję twoim dziecią" to forumowy klasyk przecież tongue_out
    • 03.04.13, 10:01
      Niestety deficyty takie jak ADHD bywaja dziedziczne, stad rodzice nie rozumieja problemu i nie maja umiejetnosci, by temu zaradzic,
      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
      • 03.04.13, 10:08
        Ale rodzicie nie zawsze muszą rozumieć problem i umieć zaradzić. Poza tym często jest tak, że w bezpiecznym domu i z rodzicami, którzy wiedzą, jak postępować, dziecko zachowuje się zupełnie inaczej, niż w szkole.
        Bywa też tak, że rodzic ma dziecko w d..., a na badania psychologiczne nie wyrazi zgody, bo "nikt mu z dziecka czubka robił nie będzie".
        I co wtedy?
        --
        On nie jest winny, on jest inny

        Z dzieckiem w Moskwie
        • 03.04.13, 10:28
          Przede wszystkim chce pogratulowac Kociannie listu wydrukowanego w gazecie... smile Jakoś nie widziałam wątku o tym.
          Szkoda,ze szkoła nie praktykuje sądowego skierowania na takie badania.
          --
          http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
          • 03.04.13, 10:40
            Zgadzam się. Bo co to jest za przypadek? niby chory, a zdrowy? na tyle chory, ze nie odpowiada za swoje czyny, ale na tyle zdrowy, że musi uczyc się w normalnym systemie?
          • 03.04.13, 18:51
            Ależ szkoła ma możliwości niejako wysłania dziecka na badania. Najpierw powinno się zaprosić rodziców do współpracy - pracy obu stron - nauczycieli i rodziców - spisać w punktach ustalenia. Jeśli rodzice mają taką współpracę w głębokim poważaniu - szkoła może skierować pismo do sądu o wgląd w sprawowanie władzy rodzicielskiej. I sąd ma możliwość wysłania kuratora na wywiad. Ten w razie stwierdzenia nieprawidłowości ma już możliwości zmuszenia rodziców do podjęcia działań.
            W artykule wkurza mnie określenie dziecko nadpobudliwe=niegrzeczne i agresywne. To nie są zamienne pojęcia.
            --
            http://mobini.pl/upload/images/127/026/065/985/032/510_small_preview_510_969-mala-owieczka.jpg
        • 03.04.13, 10:40
          Heloł, oczywiście, że dziecko w domu zachowuje się inaczej niż w większej grupie rówieśników i pod opieką obcej osoby (nauczyciela). Nie trzeba mieć dziecka z dysfunkcjami, żeby to zauważyć.

          Jeżeli rodzic nie wyrazi zgody - a może nie wyrazić - na badanie dziecka poradni, to szkoła może rodzicowi nagwizdać. Ewentualnie może rodzica skutecznie zachęcać, żeby dzieciątko przepisał do innej. Środkiem ostatecznym jest poinformowanie przez szkołę sądu rodzinnego lub opieki społecznej, że rodzice dziecko zaniedbują drastycznie, ale do tego trzeba rzeczy większego kalibru niż zwykłe rozwalanie lekcji.
      • 03.04.13, 10:39
        Znajoma psycholog opowiadała mi, że jej koleżanka pracująca z dziećmi z ADHD i badająca głębiej ten problem zauważyła, że w wywiadzie z rodziną dzieci z tym zaburzeniem powtarza się często duża ilość wykonywanych USG w czasie trwania ciąży. Z tego co mówiła (nie wiem czy to prawda) zalecia się wykonanie 3-4 USG w ciągu całej ciąży, w tych przypadkach było ich 6-7. Z tego co wiem to tylko mały odsetek dzieci ma rodziców ze zdiagnozowanym ADHD, być może wynika to z tego, że kiedyś nie mówiło się, że dziecko ma ADHD tylko, że jest zwyczajnie niegrzeczny, etc. i wychowywało się dziecko inaczej. Coś mi się zdaje, że tutaj problemem byli też rodzice, w całej tej sprawie nie ma ani słowa o ich współpracy ze szkła, nauczycielem i pracy nad dzieckiem.
        • 03.04.13, 11:35
          Kolejny urban myth. Moj partner ma ADHD choc urodzil sie w czasach, gdy nie bylo usg. Moge wskazac jeszcze kilak osob z ADHD, u ktorych z cala pewnoscia nie wykonano USG w zyciu plodowym- z celebrytow to np Joanna Szczepkowska.

          Nie szkoda ci czasu na pisanie takich niepotwierdzonych zadnymi badaniami bredni?
          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo
          • 03.04.13, 11:42
            Po pierwsze: nie mówię, że jest to jedyny i główny czynnik powodujący ADHD. Po drugie: jest to TYLKO informacja, że osoba badająca dzieci z ADHD zauważyła taką prawidłowość oczywiście nie znaczy to, że MUSI to być czynnik znaczący - może to być przypadek. Skoro brednie, to po z tym dyskutujesz?
            • 03.04.13, 15:50
              > ... Skoro brednie, to po z tym dyskutujesz?
              Bo ktoś uwierzy i się przestaraszy?
              Bo ktoś bzdury zacznie powielać?
              Itp...
            • 03.04.13, 18:53
              Nie sądzę, by psycholog w wywiadzie liczył ilość USG w ciąży.
              --
              http://mobini.pl/upload/images/127/026/065/985/032/510_small_preview_510_969-mala-owieczka.jpg
    • 03.04.13, 10:55
      od wiekow nie przystosowane jednostki wypedzalo sie ze wsi za bramy miasta , palilo , wyrzucalo za burte jesli cos dziala nie am potrzeby tego zmieniac i sie pochylac na biednym rozrabiajacym robaczkiem
    • 03.04.13, 10:59
      Akurat sama mam dziecko z ADHD.
      Obecnie- w normalnej, duzej szkole (ponad 600 uczniow), w normalnej klasie (32 uczniow). Z pewnym wsparciem i wajemna wspolpraca miedzy rodzina a szkola radzi sobie calkiem przyzwoicie. W przeszlosci bywalo roznie i zwykle z winy szkoly (braku dobrej woli ze strony szkoly). Gdy tylko w poblizu pojawial sie nauczyciel/dyrektor, ktory wiedzial , czym jest ADHD i mial dosc dobrej woli, zeby pomoc dziecku, stawal sie cud, a dziecko rozkwitalo.
      Zycie z ADHDwcem w wieku szkolnym to ciezka orka na ugorze, ale optymistycznie patrze w przyszlosc. Mlody radzi sobie coraz lepiej. Najbardziej potrzebuje wokol siebie osob, ktore wida w nim potencjal i docenia go.
      Dziecku z ADHD wcale nie jest latwo. Ono samo zwykle nie wie i nie rozumie, co sie z nim dzieje. A jesli dodatkowo zostanie ometkowane jako to zle, agr4esywne, bandyta i co zlego to on, to przepis na katastrofe gotowy. Mysle, ze tak sie wlasnie stalow przypadku tego dziecka z artykulu.
      • 03.04.13, 11:04
        Czy Twoje dziecko jest agresywne?
        • 03.04.13, 11:33
          nie samo z siebie. Ale zaszczute lub sprowokowane potrafi sie bronic i wtedy otoczenie widzi tylko wybuch agresji sad A zlosliwe otoczenie porafilo to wykorzystywac. Inteligentnie i cwanie, nii powiem. Przez jakis czas chodzil do klasy z moim dzieckiem chlopak, ktory szybko zalapal, jak dziala moje dziecko i po cichu saczyl jad. Jakies dyskretne prowokacje:celowe stukanie dlugopisem w blat przed nosem dziecka, jakas krecha zrobiona olowkiem w jego zeszycie, jakis kuksaniec ukradkiem, a gdy moje dziecko wybuchlo, tamten robil mine niewiniatka i biegl na skarge do nauczycieli. I w ten sposob moje dziecko, ofiara prowokacji, stawala sie sprawca, ktorego wersji wydarzen nikt nie chcial wysluchac. Do dzis pamietam obrazki z jednej ze szkol: moje dziecko z mina zaszczutego zwierzatka, stojace w lesie i wywijajace kijem w ramach samoobrony, a wokol grupa ludzi, osaczajaca moje dziecko jak stado wilkow.
          Natomiast sam z siebie NIGDY nie jest agresywny ani wulgarny.
          • 03.04.13, 11:44
            Sytuacje, ktore opisujesz, sprowokowałyby nawet dziecko bez ADHD do reakcjismile
            Natomiast zgadza się to z moimi poglądami ( a poglądy wzięły się z opinii nauczycielskich i ich praktycznych doświadzceń), że ADHD nie jest ani powodem, ani wytłumaczeniem chuligaństwa - nadmierna i nieuzasadniona agresja to dodatkowe zaburzenie, ktore może, ale nie musi towarzyszyć ADHD. Nalezy ten problem traktowac odddzielnie, diagnozowac i leczyć, a nie uznawac za dobrodziejstwo inwentarza towarzyszące ADHD.
            • 03.04.13, 11:54
              NIGDY nie twiedzilam, ze nalezy akceptowac agresje jako zjawisko mogace towarzyszyc ADHD.
              Natomiast mam duzy zal do doroslych, odpowiedzialnych za opieke i wychowanie dziecka z ADHD ktorzy z latwoscia metkuja dziecko i po prostu nie chca go zrozumiec, nie wiedza, jak sie za problem zabrac, jedyne, co im przyjdzie do glowy, to odsunac problem od siebie, przeniesc dziecko do innej szkoly, niech nasz problem przestanie byc naszym problemem a stanie sie cudzym problemem. Polityka zamiatania pod dywan.
              Wkurza mnie, JAK sie do problemu podchodzi.
              Nie wierze, zeby czlowiek skladal sie wylacznie z negatywow. Czy chlopaka z artykulu ktokolwiek kiedykolwiek pochwalil? Czy ktokolwiek poszukal w nim jakiegokolwiek punktu zaczepienia, czegos dobrego, za co mozna mlodego pociagnac i wyciagnac z bagna, w jakie trafil? Obecnie wszyscy widza w nim jedynie bandyte. Na kogo wyrosnie? Pewnie na kryminaliste, obciazajacego cale spoleczenstwo, zarowno moralnie jak i finansowo. A moze ma potencjal, zeby stac sie pelnowartosciowym czlonkiem spoleczenstwa, tylko nikt dotychczas nie wykazal minimum dobrej woli, zeby tego dobra w nim poszukac.
              • 03.04.13, 12:22
                mruwa9 napisała:

                > NIGDY nie twiedzilam, ze nalezy akceptowac agresje jako zjawisko mogace towarzy
                > szyc ADHD.

                Moj komentarz był natury ogolnej i dotyczył tematu wątku, nie Ciebie smile

                > Natomiast mam duzy zal do doroslych, odpowiedzialnych za opieke i wychowanie dz
                > iecka z ADHD ktorzy z latwoscia metkuja dziecko i po prostu nie chca go zrozumi
                > ec, nie wiedza, jak sie za problem zabrac, jedyne, co im przyjdzie do glowy, to
                > odsunac problem od siebie, przeniesc dziecko do innej szkoly, niech nasz probl
                > em przestanie byc naszym problemem a stanie sie cudzym problemem

                Ale nikt poza rodzicami dziecka nie ma prawa do podjęcia krokow, ktore ten problem pomogłyby rozwiązac. Szkoła może pomagać, w ramach takiej współpracy, do jakiej gotowi sa rodzice. A jesli nie są, to co?
                • 03.04.13, 12:32
                  a ja znam przypadki agresywnych uczniów, gdzie o adhd nie na w ogóle mowy. nie wiem czemu akurat się uczepiliscie tej choroby. agresja pochodzi głównie z patologii domowych, zespołu faas, czy poprostu charakteru dziecka (wskazującego cechy psychopatyczne).
                  --
                  worlds apart
                • 03.04.13, 15:52
                  lady-z-gaga napisała:


                  > Ale nikt poza rodzicami dziecka nie ma prawa do podjęcia krokow, ktore ten prob
                  > lem pomogłyby rozwiązac. Szkoła może pomagać, w ramach takiej współpracy, do ja
                  > kiej gotowi sa rodzice. A jesli nie są, to co?

                  Znasz przyslowie "glowa muru nie przebijesz"?
                  Zeby odniesc sukces w przypadku KAZDEGO dziecka o wiekszych, specjalnych potrzebach (zdiagnozowanych lub nie), niezbedna jest WSPOLPRACA, aktywna szkoly i domu. Dopoki isnieje obowiazek szkolny, dziecko spora czesc dnia spedza w placowce oswiatowej.A tam wplyw rodzica sie konczy, bo rodzic nie jest w stanie zwolnic sie z pracy, zeby caly dzien spedzac w szkole, z dzieckiem, jako jego cien. Wrecz nie powinien tego robic.
                  Dobra szkola, madry personel , potrafi bardzo wzmocnc efekty pracy z dzieckiem w domu I odwrotnie: niewydarzeni nauczyciele potrafia, jak malo kto, sabotowac wszystko co sie z dzieckiem wypracowuje w domu Zwlaszcza, ze w duzej grupie rowiesniczej sytuacje rozwijaja sie zwykle bardzo szybko, dynamicznie, tu naprawde nauczyciele musza byc zawsze na miejscu, stac o krok przed uczniem (zwlaszcza nadpobudliwym) , przewidywac i zapobiegac niepozadanym sytuacjom.
                  Tylko dobra i systematyczna wspolpraca szkoly i domu daje szanse na sukces. Odbijanie pileczki "to rola rodzicow" , "to rola szkoly" zle rokuje. A traca wszyscy- najbardziej samo zainteresowane dziecko, ale takze cale otoczenie .
      • 03.04.13, 11:22
        ADHD nie zawsze wygląda tak samo.
        W pracy z ADHD stykam się głównie na zastępstwach w gimnazjum, bo licealiści najczęściej albo już wyrośli albo nauczyli się wystarczającej samokontroli.

        Z takich zetknięć pamiętam jedno, bo to był, że tak powiem, modelowy ADHD-owiec dobrze prowadzony, czyli impulsywny owszem, ale ani agresywny ani chamski. Po prostu raz na jakiś czas zrywał się i zaczynał coś mówić i trzeba było mu przypomnieć, żeby siadał i zajął się tym, czym się aktualnie zajmujemy. Siadał z uśmiechem, brał się do roboty, za 5 minut znowu zrywał. Nie wiem, jak to działa na nauczyciela, jak ma to co dzień, ale 8 razy w ciągu zastępstwa mogę poprosić bez irytacji, nie ma sprawy.

        Myślę, że to był efekt ciężkiej pracy jego rodziców, bo chłopak był w ogóle nieagresywny, bardzo uprzejmy. Jak to jest - czy ADHD może powodować agresję, czy to jest wtórny problem wynikający z konfliktów z otoczeniem, które z kolei wynikają z tego, że otoczenie źle reaguje na impulsywność ADHD-owców?
        --
        Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

        Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
        • 03.04.13, 12:37
          Znam nauczycielkę, ktora uczyła w jednej z podwarszawskich miejscowości całą klasę ADHDowcow (gimnazjum). Babka zdecydowanie twierdziła, że ADHD to nie to samo, co agresja. Impulsywność tak, ale nie atakowanie innych, plucie, niszczenie rzeczy itp. W tej klasie agresji nie było, a lekcje dało się prowadzić. Oczywiście po zmodyfikowaniu tradycyjnych metod nauczania smile
        • 03.04.13, 15:41
          Adhd nie jest przyczyną agresji. To z jednej strony problem wtorny, z drugiej - impulsywnosc, czyli inne dzieci zanim przywalą to się upenią, czy nie ma wokól nauczycieli.
        • 03.04.13, 20:07
          ak to jest - czy ADHD może powodować agresję, czy
          > to jest wtórny problem wynikający z konfliktów z otoczeniem, które z kolei wyni
          > kają z tego, że otoczenie źle reaguje na impulsywność ADHD-owców?

          Agresja najczęściej jest wtórna - otocznie źle reaguje itd. Ale silne wewnętrzne napięcie i brak możliwości samodzielnego wyjścia z tego stanu i przejścia w stan racjonalnego działania rodzi frustrację, która może przejść w agresję albo autoagresję bez większego udziału otoczenia. Adehadowcy po prostu szybciej się wk...ają i łatwiej z nimi o konflikty niż z typami zimnokrwistymi wink

          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
    • 03.04.13, 11:15
      awczaki, a w żadnym wypadku nie można naprawiać jednostki poprzez szkodzenie 30 - stu innym ludziom (nie ważne czy dzieciom czy dorosłym).

      Ten problem powinno się inaczej rozwiązać - jeśli są dzieci dysfunkcyjne a rodzice nic nie robią lub poprawy brak, to w żadnym wypadku nie powinno się przenosić dziecka do innej klasy (bo to ze szkodą dla nowej). Najpierw powinno się odebrać to dziecko rodzicom za zaniedbania a potem umieścić w specjalnej placówce, najlepiej na drugim końcu kraju, gdzie sztab psychologów i psycholożek na miarę nabakier go naprawi. Albowiem w przypadku poważnych dysfunkcji rodzice nie są w stanie pomóc dziecku, gdyż nie mają takich kompetencji.

      A jeśli ośrodków jest zbyt mało to trzeba je stworzyć, a nie narażać przez x lat 20 innych dzieci na nerwice szkolne i inne problemy psychiatryczne.


      --
      "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
    • 03.04.13, 11:44
      Za moich czasów, w podstawówce miałam w klasie 2 agresywnych kolegów z ADHD. Jednemu, o dziwo na pierwszy rzut oka temu bardziej agresywnemu, zmiana klasy na prawdę pomogła: w nowej szkole trafił na trenera, który całą jego energię zogniskował na sporcie. Chłopak się wyciszył i z tego co widziałam na nk wyrósł na normalnego mężczyznę.
      Drugi przypadek był bardziej skomplikowany, bo dzieciak adoptowany, oprócz ADHD dochodziło niemal na pewno FAS, być może jeszcze inne zaburzenia. Przeniesiono go do innej szkoły, potem do jeszcze innej. Jak się zakończyła jego edukacja - nie wiem. Już jako nastolatek miał potężną kartotekę policyjną.
      Jak widać na powyższym przykładzie, zmiana środowiska, trafienie na dobrych nauczycieli, którzy potrafią zmierzyć się z trudnym dzieckiem potrafi zdziałać cuda. Nie mniej jednak są dzieci bardziej zaburzone, u których ADHD to najwyraźniej wierzchołek góry. Dlatego nie dziwię się rodzicom z artykułu, że byli wściekli na dyrekcję szkoły za brak reakcji. Jeśli rodzice zaburzonego dziecka olewają problem to powinno włączyć się państwo i na siłę skierować takie dziecko na badania i ewentualnie orzec nauczanie indywidualne lub specjalne.

      Dziecko do pewnego momentu jest problemem rodziców, ale kryminalista który z niego może wyrosnąć staje się problemem całego społeczeństwa.
      • 03.04.13, 11:50
        Takie zaniedbane dziecko jest też problemem dla innych dzieci, bo skupia uwagę nauczyciela, rozprasza inne dzieciaki i utrudnia prowadzenie lekcji - dzieci korzystają mniej niż by mogły bez takich atrakcji.uncertain
        • 03.04.13, 12:42
          Poza tym do szkół chodzi sporo dzieci z ADHD (sama uczyłam kilku, żaden nie był agresywny) i raczej jednak zostają w swoich klasach. Być moze w tym wypadku agresja była jednak zbyt nasilona, aby dziecko mogło przebywać w klasie z innymi dziećmi. Rozumiem problem, ale inne dzieci mają prawo, aby iść do szkoły, jako do bezpiecznego miejsca - nie da sie machnąć ręką i powiedzieć - OK, trudno, 20 dzieci będzie się bało rano tego, co je czeka, będą terroryzowane - a my zadbamy, aby krzywda nie działa się tylko jednemu.
          W tym wypadku trzeba uznać,z ę dziecko jest chore. Dziecko z czynną gruźlicą też zostanie odizolowane do czasu wyleczenia - podobnie dziecko nadmiernie agresywne.
          --
          zpopk.blox.pl
          • 03.04.13, 15:53
            W kazdej klasie, statystycznie biorac, znajdzie sie jedno-dwoje dzieci z ADHD, bo problem jest powszechny, dotyczy 3-5% populacji.
    • 03.04.13, 15:46
      No to masz pecha z tym niechceniem klasy z dzieckiem z adhd, bo statystycznie w kazdej klasie jest przynajmniej jedno.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.