Dodaj do ulubionych

Jestem głodna! Chcę jeść!

28.04.13, 16:45
Jak poskromić apetyt u 7 latki? Dodam że mała ma lekką nadwagę i chciałabym aby może nie tyle zrzuciła parę kg co po prostu waga nie wzrastała. Któraś z Was może miała podobny problem?
Przecież nie uwieszę lodówki pod sufitem a taka 7 latka niewiele jeszcze rozumie. Jak zakazuję kategorycznie jakby robi na złość i podjada więcej, jak udaję że ignoruję i nie widzę jest podobnie. Rozmawiałam z lekarzem ale powiedziała mi tylko aby nie robić dziecku na złość (bo będzie odwrotny skutek) i odwracać jej uwagę, tyle tylko że 7 letnie dziecko to nie jest niemowlak. Co radzicie? Jest może jakiś sposób na poskromienie apetytu u dziecka?

Za głupie rady z góry dziękuję wink
Edytor zaawansowany
  • demonii.larua 28.04.13, 17:01
    Ustalić godzinę ostatniego posiłku, na początek może tyle. Niech między głównymi posiłkami przekąsza np. tylko owoce czy warzywa. Moje mają fazy zwiększonego apetytu i wtedy pilnuję by miały dużo ruchu i nie pozwalam jeść po kolacji.
    --
    Nie zatrudniaj fachowca - bądź
    bohaterem w swoim domu.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 17:08
    To ja sie podlacze, z mlodszym dzieckiem i tym samym problemem. I pozwole sobie zauwazyc jedno: dziecko z duzym apetytem niekoniecznie je niezdrowo. Moje dziecko nie prosi o czekolade, chrupki czy inne slodycze, ja musze odmawiac papryki, jablek, winogron, marchewki. I o ile odmawianie "uzywek" przychodzi stosunkowo latwo, to odmawianie warzyw to juz ciezka praca (tym bardziej ze jedna reka wyrywa sie jednemu dziecku marchewke, a druga sila karmi drugie dziecko, straszliwego niejadka).
  • beverly1985 28.04.13, 17:16
    Zabierasz dziecku papryke i marchewkę? Czemu, toż to prawie nie ma kalorii?
  • przeciwcialo 28.04.13, 17:41
    Zabranianie warzyw to jakies kuriozum.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 17:48
    Moj dziecko je ryz, ziemniaki, warzywa i owoce oraz chude mieso - ktore z tych produktow moge jej zabrac? Nie dac dziecku wogole obiadu jak inni jedza? Gdybym mogla to bym jej zabierala czekolade i ciastka, ale zeby jej zabrac musialabym najpierw dac, a ona za tym nie przepada (ciasto wezmie jak daja, ale pozbedzie sie jak tylko cos z jej ulubionego repertuaru pojawi sie na widoku).
    Gdyby to byla standartowa sytuacja, to rady byloby latwo dawac, ale wtedy nie mialabym o co pytac.
  • przeciwcialo 28.04.13, 17:59
    Zabrac ryz albo ziemniaki a reszte warzyw nie ograniczac.
  • beverly1985 28.04.13, 17:59
    > Moj dziecko je ryz, ziemniaki, warzywa i owoce oraz chude mieso - ktore z tych
    > produktow moge jej zabrac?

    zakladam, ze zabierasz, bo twoje dziecko je za dużo, swój obiad juz zjadło i domaga się więcej? W takiej sytuacji wyrzuciłabym z tego repertuaru mięso i znacznie zmniejszylabym porację ryżu/ziemniakow. Warzyw nie ograniczałabym w żadnym razie (o ile nie sa polane tluszczem, oczywiscie).
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:18
    Zabieram, albo wyklocam sie zeby sobie nie wziela, bo byloby za duzo (przy czym mowa o "za duzo" wg mojej subiektywnej oceny). Nie dac ryzu czy ziemniakow tez jest ciezko, a dieta wegetarianska wymaga wiedzy i wlasciwego zbilansowania, a ja niestety w tym temacie jestem noga. Obiad ma wydzielony, zje i bywa ze sie dopomina o wiecej, czasami sie zastanawiam kiedy przyjdzie pielegniarka srodowiskowa i mi ja zabiora (gorzki zart).
    Gdyby mi ktos kiedys powiedzial ze bede dziecku odmawiac warzyw, to bym do psychiatry wyslala, wiec wcale sie nie dziwie ze dla Was to kuriozum (dla mnie tez, ale ja musze z tym zyc!). Dziecko nie jest grube w takim stylu:http://www.twojaeuropa.pl/images/cache/2gx1nj0t658b.jpg
    a bardziej w takim:
    http://www.ladiva.pl/content/articles/1173/article-otyle-dzieci-i-ich-psychika.jpg
    Na siatce centylowej siedzi w srodku jesli chodzi o wzrost i w gornej granicy jesli chodzi o wage, wiec w teorii sie na otylosc nie kwalifikuje (bylam u rodzinnego i u pediatry), ale zadatki ma i w porownaniu z rodzenstwem to jest pulpet.
  • verdana 28.04.13, 18:25
    Zwariowałaś. Inaczej tego okreslić nie mogę. Dziecko jest w normie, a Ty je głodzisz, zeby Ci sie bardziej podobało. Dziecko nie utyke od dowolnej ilości warzyw. W tym wieku nie ma prawa chodzić stale głodne, po prostu - odmawianie dziecku papryki czy marchewki to zwykłe okrucieństwo, a nie dbanie o zdrowie.
    Jesteś na najlepszej drodze do tego, aby miec dziecko z zaburzeniami odżywiania.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:33
    Verdana, ja bardzo szanuje Twoje poglady i bardzo, ale to bardzo bym chciala zebys Ty miala racje, ale wez pod uwage jedno: dziecko ma 112cm wzrostu a w zeszlym tygodniu kupowalam jej sukienke i ledwo weszla w rozmiar 128. Ja rozumiem ze mozna miec zaburzenia postrzegania i widziec w chudzielcu tlusciocha, ale nie powiesz mi chyba ze HM i Cubus sie zmowily i zanizaja rozmiarowke specjalnie zeby mi dokopac??? Poza tym wlasnie znalazlam kiecke po starszej siostrze, pamietam i mam zdjecia: Mloda jak nosila te kiecke to miala najmarniej 140cm (kiecka byla zdecydowanie nad kostke) i w pasie zebrany wstazka nadmiar, a Mlodszej w tej samej kiecce 20cm materalu lezy na podlodze a na szerokosc jest na styk.
  • mruwa9 28.04.13, 18:36
    ty nie patrz na rozmiarowki odziezy, tylko nanos wage dziecka na siatki centylowe (w ksiazeczce zdrowia dziecka na przyklad) i kontroluj, czy dziecko trzyma sie swojego centyla. Jesli caly czas sie trzyma, to nie szukaj dziury w calym, ale jesli na przyklad dotychczas dziecko bylo ze wzrostem i waga na 50 centylu, a teraz nagle wzrost nadal na 50, a waga na 75-90, to warto sie przyjrzec temu blizej. Na przyklad chociazby zmniejszajac ilosc weglowodanow w diecie i zwiekszajac dawke codziennego ruchu
  • koza_w_rajtuzach 28.04.13, 19:30
    ale nie
    > powiesz mi chyba ze HM i Cubus sie zmowily i zanizaja rozmiarowke specjalnie ze
    > by mi dokopac??

    Moja córka też ostatnio w H&M nie zawsze się mieści, co wcześniej nigdy się nie zdarzało. Teoretycznie nosi rozmiar 128, ale kupiłam jej ostatnio bluzki tej firmy (bez mierzenia) i posprzedawałam, bo przez to, że nie jest taka zupełnie płaska, to były takie jakby przykrótkie, nie w rękawach, ale na długość. Jakąś sukienkę jej tam mierzyłam, to nie zmieściła się w brzuchu. Zresztą miałam tak ostatnio z kilkoma firmami, sukienki zaczęłam jej kupować na 134, bo często jej się w klacie nie mieszczą (przyznaję, córka zawsze miała szerokie ramiona i mocno zbudowaną klatę - taka figura i tyle, moja matka też taka była w dzieciństwie, a jako nastolatka bardzo wyzgrabniała i do tej pory ma wspaniałą figurę, która zawsze była jej głównym atutem).
    Jak dziecko z wagą i wzrostem jest na tym samym centylu, to nie ma o czym mówić, gdyż nie jest to dziecko grube. Mój syn też jest szczuplutki na przeciwko córki... ale już w niemowlęctwie na tym samym mleku z tej samej piersi syn był bezfałdkowy, a córka była pulchna i pofałdowana.
    --
    Klara (26.01.2006)
    Staś (14.01.2009)
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:34
    A ile wzrostu ma Twoja corka?

    Centyle wagi i wzrostu sie rozmijaja, wiec az tak idealnie to nie jest. Pocieszasz ze naprawde z tego sie wyrasta, ja niestety widze tylko takie dzieci co to nie wyrosly, a wrecz przeciwnie sad
  • beznickova 28.04.13, 19:43
    Ale w domach tych dzieci też jadło się tak zdrowo jak u Ciebie?

    Czy to raczej typ dzieci, które colę zagryzają chipsami i poprawiają wafelkiem, a w domu cała rodzina je tłusto i mącznie?
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:52
    Nie wiem, tzn. nie znam calego jadlospisu, ale te dzieci byly raczej wszystkozerne. Moja corka jest jedynym dzieckiem, ktore widzac mozliwosc dostania czegos z potencjalnie dobrego (owoc, kawalek serka) potrafi wyrzucic do smietnika raz polizanego loda. Ja lody jadlam nie na sztuki, ale na litry, wiec dla mnie to jest kosmos. Paradoksalnie inne dzieci w rodzinie jedza same "niezdrowe" rzeczy (biala maka i wszystko na slodko) ale sa szczuplejsze (z dolnego centyla) pzry tym samym wzroscie.
  • ada828 30.04.13, 21:28
    Racjonalnie tłumaczysz, ale jednak wydaje mi się, że rację mają poprzedniczki, ze skoro dziecko się mieści w siatce centylowej to jest OK. Ja praktycznie na co dzień proponuję dzieciom: albo jogurt (z dodatkami) albo cukierek, albo banan i z czegoś rezygnują, bo wiedzą, ze jedzenie może się zmarnować ( a nie powinno, bo inne dzieci nie dojadają, ew. ochrona środowiska),. Czy nie przesadzasz z reakcją na zachowanie swojej córki?
  • koza_w_rajtuzach 28.04.13, 19:58
    > A ile wzrostu ma Twoja corka?

    124 cm
    --
    Klara (26.01.2006)
    Staś (14.01.2009)
  • my-alena 29.04.13, 17:18
    Nie panikuj. Póki córka zdrowo się odżywia i nie jest chora to nie ma szans, żeby była otyła.

    Z przykładów. Ja sama smile. We wczesnym dzieciństwie byłam "podtuczona" przez babcie. Mama mnie ciągle odchudzała, poprzez zabieranie i wmawianie mi, że będę gruba. Jako nastolatka byłam całkiem normalna, na studiach miałam niedowagę, po dwójce dzieci i prawie 40 na karku wagę mam całkiem normalną, ale w głowie ciągle jestem gruba, nie cierpię swojego odbicia w lustrze.

    Moja córka zaczęła się robić pulchna jak odstawiła się od piersi (tak, odstawiła się sama, stałe pokarmy baaardddzzzooo jej podeszły). W wieku dwóch lat osiągnęła 90 centyl i trzymała się go dzielnie przez kolejnych kilka lat. Sytuacja zaczęła się zmieniać, jak córka poszła do szkoły. Obecnie ma lat 10 i waga jest na 50 centylu.

    A propos ciuchów. Spódniczki po mojej starszej córce, które ta nosiła w wieku 2 lat zjeżdżają obecnie z mojej 5 latki big_grin.
  • jak_matrioszka 29.04.13, 18:16
    Pocieszylas troche, niemniej czekanie az wyrosnie jest lekko wykanczajace. Oby wyrosla!
  • przeciwcialo 28.04.13, 18:26
    Podaj przykladowy jadlospis dzienny twojego dziecka.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:42
    Dzisiaj jadla w domu:
    na sniadanie dwie kromki gruboziarnistego chleba z maslem (margaryna) i salami, jakies pol papryki i moze z 5cm ogorka i pol szklanki herbaty z lyzka miodu
    na obiad kawalek dorsza robionego na parze, troche zeimniakow (w plasterkach to sie ciezko mierzy, ale powiedzmy ze jeden maly do sredniego), kawalek brokula i pol nieduzej marchewki
    w tzw. miedzyczasie jedno jablko, kisc winogron, pol marchewki, szklanka mleka, kilka szklanek wody z sokiem ("0 cal." albo domowej roboty).
    I wlasnie zrobila sie glodna, winogron nie chce, jablka tez nie (zapytalam), pewnie jogurt albo ser (brie) jej sie marzy. "Cos bialego" - ja ide sprawdzic o czym mowa, a Wy myslcie jak ona moze na tym tyc (bo chyba jednak nie puchnie z glodu skoro w centylach lezy w gorze?).
  • przeciwcialo 28.04.13, 18:46
    Ona je za malo bialka a za duzo weglowodanow. Bialko daje sytosc. Zrob jes na sniadanie omlet z 2 jajek z papryka czy pomodorem a nie kanapki. Zamiast winogron jablka. Nie dawaj margaryny tylko maslo.
  • verdana 28.04.13, 18:46
    Oczywiście, że jest głodna. Dzieci ruszaja sie wiecej, niz dorośli, to raz. Dwa - dzieci i mlodzież przed skokiem wzrostu zaczynają bardzo dużo jeść. Drastyczne ograniczanie może spowodować, ze córka nie będzie chudsza, tylko sporo niższa. W dodatku ma ochotę na "coś białego" - i słusznie, bo pewnie potrzeba jej wapnia.
    W dodatku bardzo dużo pije, tak dużo, ze natychmiast zrobilabym badania na cukier.
    Jesli chcesz tak zdecydowanie odchudzać córkę, to lepiej idź do naprawdę dobrego dietetyka.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:53
    Naprawde duzo pije??? Ja pije 3-4 razy tyle co ona, nawet biorac poprawke na wzrost/wage to i tak nie sadzilam zeby to duzo bylo. Ja jako dziecko nawet rosol woda popijalam, inaczej nie wszedl.
  • verdana 28.04.13, 18:57
    Bardzo dużo pije. W dodatku to i ataki głodu są wskazaniem do jak najszybszej diagnostyki. Z której pewnie wyjdzie, że dziecko jest absolutnie zdrowesmile Ale zadada jest jedna i fundamentalna - nie wolno nigdy odchudzać dzieci w tym wieku bez kontroli i wskazań lekarza. A w czasie odchudzania dzieci i młodziezy podstawą jest, aby nie chodziły głodne.

    --
    zpopk.blox.pl
  • yoko0202 28.04.13, 19:03

    jak_matrioszka napisała:

    > Dzisiaj jadla w domu:
    > na sniadanie dwie kromki gruboziarnistego chleba z maslem (margaryna) i salami,
    > jakies pol papryki i moze z 5cm ogorka i pol szklanki herbaty z lyzka miodu
    > na obiad kawalek dorsza robionego na parze, troche zeimniakow (w plasterkach to
    > sie ciezko mierzy, ale powiedzmy ze jeden maly do sredniego), kawalek brokula
    > i pol nieduzej marchewki
    > w tzw. miedzyczasie jedno jablko, kisc winogron, pol marchewki, szklanka mleka,
    > kilka szklanek wody z sokiem ("0 cal." albo domowej roboty).

    > I wlasnie zrobila sie glodna,

    o godz. prawie 19.00 piszesz, że właśnie zrobiła się głodna - a zjadła dzisiaj przez cały dzień 2 konkretne posiłki + podjadanie w międzyczasie, a powinna dostać do tej pory 4 małe posiłki i zero przekąsek pomiędzy nimi.
    tyje, bo nie ma regularnej przemiany materii, bo nie ma regularnych małych posiłków podkręcających metabolizm
    jeżeli chcesz, żeby trochę kg zgubiła, to odstaw w ogóle na razie pieczywo, ziemniaki, kluchy, bułki, naleśniki, słodkie płatki, zbyt dużo owoców (cukier).
    karm co 3-4 godz. max, MAŁE porcje, czyli na przykład obiadowo - sama ryba/mięso + warzywa/surówka (ewentualnie do tego ryż, kasza), śniadaniowo/kolacyjnie - owsianka, serek biały z rzodkiewką, omlet, ogólnie jajka itp., tuńczyk z puszki, sałatki różne (np. z wędzonej piersi kurczaka i warzyw, bez majonezu; inne posiłki - sama zupa (niekoniecznie pomidorowa z kluchami i śmietaną...), sałatka owocowa, galaretka z drobiu, talerz świeżych warzyw do pochrupania; kanapki niespecjalnie, max 1 raz dziennie kromka lub 2 ciemnego pieczywa i nie salami (tłuste) tylko jakaś chuda szynka, makrela.



    --
    Nie kupuj psa, adoptuj!
  • verdana 28.04.13, 19:06
    Dziecko i tak jest żywione restrykcyjnie - nie podsuwaj matce pomysłów na dalsze ograniczenie posiłków. To sprawa do lekarza - on zdecyduje, czy dziecko w ogóle powinno być odchudzane i jak.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:15


    4 male posilki pewnie lepsze, nad tym musze popracowac.
    Chleba nauczyla sie jesc stosunkowo niedawno ale trafil na liste ulubionych, to bedzie walka z odstawianiem.
    Ziemniakow nie je duzo, kluch, bułek, naleśnikow, słodkich płatkow - wogole.
    Zbyt dużo owoców (cukier) - chyba nie je za duzo.
    Samej ryby nie zawsze zje, sam ryz - bardzo chetnie
    Twarogu nie ruszy, serka homo tez nie, to samo z jajecznica (zje jajko, chetniej bialko), salatki niespecjalnie (wiec i majonez jej odpada), szynke je czasami (nie wiem od czego to zalezy).

    Dobrze by bylo miec dietetyka, ale lekarz (pediatra) stwierdzil tylko ze ona z tego wyrosnie, a na razie nie wyglada na to zeby cos bylo nie tak.
  • beznickova 28.04.13, 19:31
    No właśnie, Wasz jadłospis naprawdę mógłby służyć za wzór żywieniowej dyscypliny - ciemne pieczywo, dużo warzyw i owoców, zero białej mąki i słodyczy. Bawienie się w jakieś dodatkowe restrykcje ("odstawianie" chleba) wygląda już na ocieranie się o niezdrowy radykalizm.

    Dlaczego uważasz, że pediatra nie ma racji?

    Odstawiać można żarcie wybitnie niezdrowe (a i tu moim zdaniem nie ma co popadać w nadmierną przesadę, po co fetyszyzować czekoladę i chipsy), alergizujące czy niewskazane z innych przyczyn zdrowotnych. Odstawiać może sobie różne rzeczy kobieta na diecie, której marzy się wskoczenie w ciuchy sukienkę ciąży - ale ponosi to poświęcenie na mocy własnej decyzji dla własnej satysfakcji. Ale jak wytłumaczyć dziecku odstawienie pieczywa, to nie mam pojęcia.

    Jeśli Przeciwciało ma rację, że jedzenie jest źle zbilansowane na niekorzyść białka, to po prostu spróbuj podsuwać jej więcej, jeśli przestanie być po tym głodna, to po prostu sama przestanie prosić o coś ekstra.

  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:43
    A gdzie ja napisalam ze pediatra nie ma racji? Ja nie uwazam ze on nie ma racji, co nie zmienia faktu ze porada dietetyka by sie przydala, nie po to zeby zejsc z wagi, ale zeby miec wlasciwy bilans. Pediatra kazal przyciac maslo (przycielam) i jogurty (przycielam), ale obie pozycje wciaz moga byc w jadlospisie i sa. Mam tez kontrolowac te napady zarlocznosci, i to robie, moj probem polega na tym ze musze kontrolowac ilosc rzeczy zdrowych, a to jest trudne do zrozumienia (nawet dla mnie).

    Wiesz co, wlasnie sobie uswiadomilam ze jestem typowa e-matka, piekielnie idealna z jadlospisem jak z plakatu. Nigdy tak o sobie nie myslalam, bo my jemy to co lubimy, a ja lubie czekolade i pozeram na tony (dziecko wdalo sie w ojca i czekolada moze dla niej nie istniec). Jasny gwint, taki wstyd...
  • beznickova 28.04.13, 19:47
    > Wiesz co, wlasnie sobie uswiadomilam ze jestem typowa e-matka, piekielnie ideal
    > na z jadlospisem jak z plakatu. Nigdy tak o sobie nie myslalam, bo my jemy to c
    > o lubimy, a ja lubie czekolade i pozeram na tony (dziecko wdalo sie w ojca i cz
    > ekolada moze dla niej nie istniec). Jasny gwint, taki wstyd...

    big_grin

    Dobrze, że to napisałaś, bo zaczynałam Cię podejrzewać o jakąś ortoreksję czy Bóg wi co big_grin

    A co z tym sportem?
  • przeciwcialo 28.04.13, 19:48
    Akurat ograniczanie masla i jogurtow to malo madre posuniecie w przypadku dzieci.
  • kawka74 28.04.13, 19:51
    Dlatego sugerowałabym raczej rozmowę z sensownym dietetykiem, jeśli już, niż słuchanie się pediatry, który nie do końca wie, co mówi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • olena.s 29.04.13, 07:21
    Surowe warzywa z dipem to dobra przekąska i ładna: marchewka, kalafior, brokuł,ogórek. Do tego ze dwie lyżki twarogu/homogenizowanego z przyprawami - może curry, może czosnek?
    Starałabym się dawać więcej warzyw, owoców umiarkowanie, nie zapychac węglowodanami. Kartofle trochę ciachnąć i zastąpić kaszami.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • ada828 30.04.13, 22:01
    To co proponujesz, to dieta dla dorosłego. Zgadzam się z Verdaną, że poza ewidentnie niezdrowymi produktami (które trzeba dawkować, albo po prostu zwracać uwagę swoją czy nie za dużo), to dziecko powinno jeść tyle ile potrzebuje, przy założeniu, że istnieją stałe posiłki w domu i poza.
  • kura28 28.04.13, 19:24
    Ja bym była głodna na takiej diecie, a co dopiero dziecko, które więcej się rusza i rośnie.
  • thegimel 28.04.13, 21:14
    Mój czterolatek przy takim karmieniu wyłby z głodu. Serio.
  • ilonka001988 29.04.13, 00:19
    Na takiej diecie byłabym cholernie głodna nawet w wieku siedmiu lat. Jeden ziemniak na obiad z kawałkiem brokuła?! Dwie kromki chleba na śniadanie a potem nico aż do obiadu?

    WIesz, że organizm tyje wtedy, kiedy ma okresowe niedobory - po prostu "oszczędza" na trudne czasy. Dziewczyna może też puchnąć po prostu przez te wahania.

    Brakuje jej nabiału, za mało zdrowych tłuszczy (7 lat, mózg intensywnie rozwija się!)...

    To nie jest normalne...
  • madzioreck 29.04.13, 17:10
    Na dietach dziecięcych to ja się nie znam, ale walenie cukrem pomiędzy posiłkami raczej nie robi dobrze na wagę, a wzmaga apetyt. Lepiej dać jogurt naturalny albo kawałek sera, niż owoce, szczególnie winogrona powinny być traktowane jak słodycze.
    Byłaś u dietetyka?
  • a.nancy 28.04.13, 18:33
    > Na siatce centylowej siedzi w srodku jesli chodzi o wzrost i w gornej granicy j
    > esli chodzi o wage, wiec w teorii sie na otylosc nie kwalifikuje (bylam u rodzi
    > nnego i u pediatry), ale zadatki ma i w porownaniu z rodzenstwem to jest pulpet

    więc może po prostu taka jest uroda, i wcale nie musi oznaczać, że w przyszłości będzie gruba. odmawianie dziecku marchewki to jakiś absurd.

    --
    A ja wdycham Londynu grypogenne opary
    I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
    Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
    Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
  • verdana 28.04.13, 18:36
    Nawet jeśli dziecko jest chorobliwie otyłe, to warzywa moze jeść. Odchudzanie nigdy nie moze polegać na tym, ze dziecko w wieku dojrzewania chodzi głodne. To sie moze naprawdę bardzo źle skończyć.

    --
    zpopk.blox.pl
  • beznickova 28.04.13, 18:42
    Yyy?

    Na moje oko ta dziewczynka z drugiego zdjęcia wcale nie jest gruba.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:51
    Dziewczynka z drugiego zdjecia ilustruje atykul o psychice dzieci otylych, zdjecia wlasnego dziecka nie wstawie. Ja nie twierdze ze ona jest otyla tak ze sie przelewa i raczki jak baloniki, ale miewa dni niepochamowanej zarlocznosci: potrafi zjesc pol kilo lososia, calego brokula, dwa ziemniaki i wtedy co, nadal odmowienie jej marchewki jest kuriozum?
  • verdana 28.04.13, 18:54
    Tak. Bo odmawiasz jej marchewki dla zasady, aby nie jadła. Od marchewki nie utyje. Trzymasz ją na tak niskokalorycznej diecie, że musi jeść dużo, aby być najedzona. Odmawianie jej marchewki nie służy absolutnie niczemu.

    --
    zpopk.blox.pl
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:58
    Ja jej nie trzymam na diecie, ona je co lubi. Kiedy sa dni ze je w normalnych ilosciach, to nikt jej nie zabrania, ale jak wciagnie 1,5kg ryby + warzyw na obiad i konca nie widac, to wtedy zaczynam zabraniac.
  • przeciwcialo 28.04.13, 19:00
    Półtora kilograma ryby???
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:06
    1,5kg ryby i warzyw razem, samej ryby moze byc ok. pol kilo.
    Dziecko dlugo dostawalo co chcialo i ile chcialo, bo przeciez samo zdrowe chce. Od niedawna postanowilam poograniczac ilosci, sila rzeczy musze ograniczac z tego co je, a wiec najczesciej dostaje sie warzywom i owocom.

    "Biale" okazalo sie byc mozarella, dostala kulke i pomidora, nie myslcie ze dzieck wciaz glodze.
  • verdana 28.04.13, 19:07
    Od ograniczenia warzyw nikt jeszcze nie schudł. Nikt.
    --
    zpopk.blox.pl
  • kawka74 28.04.13, 19:19
    Może napisałaś, ale nie zauważyłam - czy Twoja córka tyje (wskoczyła na kolejny centyl), czy po prostu Twoim zdaniem waży za dużo i postanowiłaś ją odchudzić?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:23
    Ja nie napisalm ze chce ja odchudzac, ja bym chciala tylko zeby mi juz wiecej nie przytyla (poza normalnym przybieraniem wagi w ramach wzrostu, czyli zeby nie wyskoczyla znaczaco poza swoje centyle). Odchudzaniem nazwano to juz tutaj w watku, co nie jest do konca wlasciwym sformulowaniem bo ja nie daze do utraty wagi, ja daze do jej umiarkowanego wzrostu.
  • kawka74 28.04.13, 19:27
    ja bym chciala tylko zeby mi juz wiecej n
    > ie przytyla (poza normalnym przybieraniem wagi w ramach wzrostu, czyli zeby nie
    > wyskoczyla znaczaco poza swoje centyle).

    A wyskoczyła? Czy tylko się boisz, że wyskoczy?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:31
    Tak, tylko. Ona jest w gornej granicy wagowej a ledwo na srodku ze wzrostem, jak wyskoczy poza ramy to nie bedzie juz takie "tylko".
  • kawka74 28.04.13, 19:34
    Czy w górnej granicy siatki jest cały czas?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:55
    Od urodzenia, mialam nadzieje ze sie troche zacznie zmieniac, szczegolnie jak skonczyla z mlekiem i przerzucila sie na brokuly, ale jednak nie.
  • mvszka 29.04.13, 03:55
    > Od urodzenia, mialam nadzieje ze sie troche zacznie zmieniac, szczegolnie jak s
    > konczyla z mlekiem i przerzucila sie na brokuly, ale jednak nie.

    modlę się żebyś była trollem


    --
    chęć podpisu
  • aska381 28.04.13, 21:00
    Matrioszko, przeczytaj "Mamo, czy jestem grubasem?" Nie sugeruj się nastolatkami w podtytule. Myślę, że ta książka jest w sam raz dla ciebie i dla dobra twojej córki. Też jestem na nie, jeśli chodzi o odmawianie warzyw, nawet jeśli wcześniej zjadła pół kilo ryby. Obstawiam, że jednego dnia (te napady żarłoczności) nadrabia to, czego nie dojadła w inne.
    sensus.pl/ksiazki/mamo-czy-jestem-grubasem-przekonaj-nastolatka-do-zdrowej-zywnosci-i-cwiczen-dianne-neumark-sztainer,grubas.htm
  • kawka74 28.04.13, 19:00
    miewa dni niepochamowanej zarlocznosci: pot
    > rafi zjesc pol kilo lososia, calego brokula, dwa ziemniaki i wtedy co, nadal od
    > mowienie jej marchewki jest kuriozum?

    Nie wiem, czy nie mylisz skutku z przyczyną - możliwe, że ta "niepohamowana żarłoczność" jest efektem tego, że nawet głupiej marchewki nie może zjeść, a nie odwrotnie.
    I tak, moim zdaniem odmawianie tej cholernej marchewki jest kuriozalne.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • verdana 28.04.13, 19:05
    Mnie to wygląda już na zaburzenia odżywiania, może na początek zaburzeń Bardzo możliwe, ze spowodowane wydzielaniem ściśle określonych porcji, odmawianiem nawet marchewki - dziecko je, póki może, bo nigdy nie wie, czy potem coś dadza do jedzenia.
    Wygląda to cholernie niepokojąco. Moim zdaniem najwyższa pora na zaprzestanie domowego odchudzania i pójście do lekarza.
    --
    zpopk.blox.pl
  • kawka74 28.04.13, 19:17
    Nie wiem, czy załapałam kolejność wydarzeń: matka konstatuje, że dziecko odstaje od rodzeństwa wagowo, że nie mieści się w taki czy inny rozmiar, że w tej samej kiecce kiedyś młodsza siostra miała więcej luzu. Zaczyna dziecku ograniczać jedzenie. Ograniczanie doprowadza do ataków obżarstwa, bo dziewczyna głodna. Matka widząc te ataki wprowadza kolejne restrykcje. Kółko się zamyka.
    Jeśli powyższa kolejność jest właściwa, to wygląda mi na niewłaściwe postępowanie matki, która zbyt szybko chciała odchudzić dziecko.
    Jeśli najpierw były ataki głodu, a pragnienie jest duże, to zaczęłabym od zmierzenia poziomu glukozy.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:27
    Poprawka: najpierw jest starsza siostra i na nia kiecka jest za szeroka przy wyzszym wzroscie, teraz kiecke odziedziczyla Mlodsza i pokazuje jak bardzo siostry rozmiarami odbiegaja.

    Straszliwych restrykcji tez jeszcze nie wprowadzilam, ale za porada lekarza (o wizycie u lekarza pisalam kilka razy, ale nikt jeszcze sie nei dopatrzyl) postanowilam ograniczyc ilosc, w tym owa nieszczesna marchewke.
  • kawka74 28.04.13, 19:33
    Poprawka: najpierw jest starsza siostra i na nia kiecka jest za szeroka przy wy
    > zszym wzroscie, teraz kiecke odziedziczyla Mlodsza i pokazuje jak bardzo siostr
    > y rozmiarami odbiegaja.

    OK.

    za porada lekarza (o
    > wizycie u lekarza pisalam kilka razy, ale nikt jeszcze sie nei dopatrzyl) posta
    > nowilam ograniczyc ilosc, w tym owa nieszczesna marchewke.

    Zauważyłam, że pisałaś o lekarzu, ale tylko tyle, że lekarz stwierdził, że sama wyrośnie.
    A lekarz, który rosnącemu dziecku każe ograniczać ilość jedzenia przy takim jadłospisie, jaki przedstawiłaś, bez konkretnych wskazówek, chyba nie jest zbyt kompetentny w kwestii diet.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • kiddy 29.04.13, 16:52
    Słuchaj, robisz wokół tego żarcia tyle zamieszania, że ona o nim ciągle myśli. Normalnie człowiek, jeśli odpowiednio się odżywia, to o jedzeniu myśli wtedy, kiedy jest głodny. Zupełnym absurdem jest odmawianie małej warzyw. Niech się zapycha marchewką, papryką, ogórkiem. Sprawdź sobie, jak to jest mało kalorii. I nie porównuj swoich dzieci. Jedno ma taką figurę, inne inną. Czy mała dużo się rusza?
    Jeśli wokół kontrolowania wagi robisz już teraz tyle szumu, to naprawdę duży problem będziesz miała, jak córka zacznie dojrzewać. Ględzenie mojej matki o tym, że jestem za gruba (od dziecka, chyba odkąd skończyłam 4 lata), nie pomogło mi zachować szczupłej figury, za to skutecznie obrzydziło mi moje własne ciało, które, jak się okazało po latach, wcale takie grube nie było. Za to z nadwagą i problemami z odpowiednim odżywianiem szarpię się do dzisiaj.
  • beznickova 28.04.13, 19:14
    Broń Boże nie namawiam, żebyś wrzucała zdjęcia swojej córki nw tym wątku, po prostu się zdziwiłam, bo ja nie wpadłabym na to, żeby pomyśleć o tej dziewczynce ze zdjęcia jako o grubej smile Owszem, ma pełną buzię - ale w taki dziecięcy sposób pełną, mogę sobie wyobrazić, że jako nastolatka się "wyciągnie". Na zdjęciu chuda nie jest, ale wygląda po prostu zdrowo, bez przegięć w żadną stronę.

    Nie jestem dietetykiem ani lekarzem, ale z tego, co piszesz, wnioskuję, że przykładasz dużą wagę do jedzenia i odżywiacie się całkiem sensownie (może poza tą margaryną wink), Twoja córka nie je pustych kalorii, ani nie jest uzależniona od cukru czy sztucznych dodatków smakowych. Więc tak na chłopski rozum, organizm domaga się tyle jedzenia, ile potrzebuje. To, że rodzeństwo jest szczuplejsze, niekoniecznie jest wyznacznikiem, że coś jest nie tak - ludzie mają rożną budowę, wciąż mieszcząc się w normie. Moja siostra zawsze była niższa i pełniejsza niż ja - po prostu wdała się w inną linię rodziny i była bliżej górnych "widełków" BMI. Ja uważam, że dziś jest dzięki temu pięknie kobieca smile

    To odmawianie marchewki brzmi o tyle ekstremalnie, że ciężko uzasadnić to dziecku - jak w przypadku chipsów czy słodyczy - względami zdrowotnymi, więc bałabym się, że odbiera to jako komunikat, że coś jest z nią nie tak, że Ci się nie podoba taka, jaka jest. Ale może jestem przewrażliwiona na punkcie zaburzeń odżywiania.

    Pomysł ze sportem brzmi sensownie, byle znajdowała w tym przyjemność, a nie sposób na spalanie kalorii smile

    A Twoje pozostałe dzieci jedzą/jadły wyraźnie mniej? Bo może to kwestia metabolizmu.


  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:20
    Moje drugie dziecko, i inne dzieci w rodzinie, jedza (i jadly) duzo mniej. Za wszystkimi innymi sie chodzi i namawia: ugryz, przelknij, zjedz...
    Ja nie mowie dziecku ze nie moze dostac konkretnie marchewki, ale ze juz wiecej nie moze nic dostac, bo zjadla duzo i powinna poczekac az brzuszek to poczuje i przestanie sie domagac wiecej.
  • beznickova 28.04.13, 19:40
    Co za czasy nastały - kiedy ja byłam mała, to dzieci takie jak Twoja córka uznawano za okaz fizycznego i mentalnego zdrowia, te, za którymi się chodziło, w tym niżej podpisana, były obiektem załamywania rąk i stosowanej na wszystkich możliwych frontach kulinarnej przemocy wink

  • jak_matrioszka 28.04.13, 20:00
    No to powinnas mnie zrozumiec, bo ja tez z tych co to ponoc nic nie jedli i jej starsza tez. Jak sie zdazy ze zostawi na talerzu jeden kes, to z rozpedu ja namawiam "no dokoncz, jeszcze tylko lyzeczka", i sama sie gryze w jezyk, bo po jakiego kija to mowie??? Ale to odruch, silniejsze ode mnie, lata doswiadczen z niejadkami.
  • beznickova 28.04.13, 20:37
    No rozumiem, że czujesz się dziwnie, reglamentując marchewkę - i to dziecku przedkładającemu warzywa nad słodycze smile

    Mnie się wydaje - ale specjalistką oczywiście nie jestem - że najważniejsze, że je zdrowo. Najpoważniejsze problemy w późniejszym życiu mają chyba te dzieci, których naturalny "instynkt" kulinarny został stępiony przez asortyment szkolnych sklepików, a przy tym mają pecha mieć gorszą przemianę materii (bo są i ci, którzy, jak piszesz "ponoć nic nie jedli", a które żarcia bardziej atrakcyjnego niż to wciskane przez dorosłych, bynajmniej sobie nie odmawiały, wciąż ciesząc się reputacją zabiedzonych chudzinek). I jeśli w domu też je się raczej "tradycyjnie", to faktycznie niekoniecznie ten dziecięcy tłuszczyk magicznie znika wraz z wejściem w wiek dojrzewania.

    Może rzeczywiście, jak sugerowała któraś forumka, lepsze byłyby po prostu częstsze posiłki. Ale też taka jej uroda, pewnie zawsze będzie miała inną budowę ciała niż siostra-niejadek, co nie znaczy, że mniej atrakcyjną. Ja bym stawiała, że niedługo wystrzeli w górę, ale nawet jeśli nie, to trzymasz rękę na pulsie. Na marchewce już nie trzeba wink

    Jeszcze jedno, co przyszło mi do głowy, to że skoro upodobaniami kulinarnymi wdała się w Twojego męża, być może typ metabolizmu też ma podobny, ciekawe, jaki on był jako dziecko.






  • jak_matrioszka 28.04.13, 21:39
    Ojciec jako dziecko na zdjeciach wyglada normalnie, a przeciez go nie spytam jaka mial diete jako przedszkolak. Teraz jako dorosly jest gruby sad I co gorsza on tez na warzywach i bez slodyczy, ale przez dluzszy okres jeszcze parowki i pizza, wiec jest na co zwalic.
  • opium74 28.04.13, 21:45
    Ale ile ona waży??
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 22:05
    Kolo 20kg chyba, dosc dawno jej nie wazylam.
  • verdana 28.04.13, 22:08
    Trzymasz dziecko na restrykcyjnej diecie i nawet nie wazysz?
    --
    zpopk.blox.pl
  • jak_matrioszka 28.04.13, 22:16
    Verdana, no zlituj sie, na jakiej restrykcyjnej diecie? Ona je co chce, tyle ze jak przekroczy, i to powaznie, ilosc (czyli zje dwa razy tyle co wynosi porcja osoby doroslej), to wtedy czuje ze powinnam wkroczyc. I nie chodzi o to ze przytyje od marchewki, ale o to ze rozepcha zoladek i uczucie glodu bedzie jej towarzyszyc stale, a dieta jak pojdzie do szkoly moze sie zmienic (slodkie buleczki itp).
  • thegimel 28.04.13, 22:44
    Dziecko, które z domu wyniesie zdrowe nawyki raczej nie zacznie jeść słodkich bułeczek na tony. Dzieci objadające się w sklepikach czipsami i drożdżówkami to najczęściej albo dzieci przyzwyczajone do takiej diety, albo właśnie dzieci, którym zbyt mocno jedzenie ograniczano, zbyt mocno. Jeśli córka w szkole będzie głodna, to w końcu kupi sobie tę bułę, zapcha się nią, a Ty nawet nie będziesz o tym wiedzieć - dziecko faktycznie może zacząć wtedy tyć, a Ty dalej będziesz ograniczać marchewki. Ile córka musiałaby jej zjeść, żeby rozepchać żołądek?
  • aneta-skarpeta 28.04.13, 22:46
    a nie pomyslałas, że ona je duzo, bo jest głodna, bo jej jedzenie jest małokaloryczne?

    może gdyby zjadła treściwiej to by sie szybciej nasyciła, a tak zjada "tonę blokuła" i rozpycha żołądek, ale czuje sie najedzona

    niepokojące są te ataki "obżarstwa" jako takie
    może ona się trzyma kilka dni, ale w końcu ma ochotę sie porządnie najeśc i pęka

    mysle, że sprawa jest trudna bo można zrobic dziecku ogromna krzywdę- dziewczyna, bedac przeciez szczupła ma mamę, ktra widzi problem w tym ile je
    trzeba duzo wyczucia

    a uprawia jakis sport?
    moze zapisać ją np na koszykówkę, siatkówkę, tańce?




    --
    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
  • thegimel 28.04.13, 22:11
    Mój syn ma 4 lata, mierzy 100cm i waży 17 kg. O 14 cm mniej niż Twoja córka i tylko o 3 kg mniej. Idź do dobrego dietetyka, zrób porządną diagnostykę. I jeśli wszystko wyjdzie ok - terapia dla Ciebie. Serio. Przeraża mnie to co piszesz uncertain
  • jak_matrioszka 28.04.13, 22:26
    Z lozka jej nie wyciagne, ale jutro przed snem zwaze. Zmierzylam ja w tym tygodniu do paszportu, wiec wzrost jest aktualny, a wazyc jej nie waze, zbyt czesto, ostatnio ze 2-3 miesiace temu, nie jestem ogarnieta paranoja zeby jej kazdy gram przypilnowac.
    Thegimel, a mozesz mi powiedziec w jakim rozmiarze kupujesz ubranka dla syna? Corka wagowo jest w centylach, ale rozmiarowka juz sie rozni znacznie od normy, bo az o 3 rozmiary. Gdyby byla dorosla, to odpowiadaloby to mniej wiecej rozmiarowi 46-48, powiedzialabys o takiej osobie ze wszystko OK?
  • thegimel 28.04.13, 22:34
    Bluzki zazwyczaj o rozmiar większe 104 bywają już małe czasami, spodnie nawet o rozmiar mniejsze, 98 jest wciąż ok. Jeśli córka od początku jest cały czas na tym samym centylu, to może już taka jej uroda. Mój mąż na przykład waży dużo - BMI wskazujące na nadwagę, ale jej nie ma - zero brzucha, szczupłe nogi, ma typową budowę biegacza długodystansowego, a waży dobre 7kg więcej niż wynikałoby to ze sztywynch wyliczeń. Ale na serio, nie słuchałabym pediatry, tylko posprawdzała dziecko pod kątem cukrzycy, zbadała tarczycę, etc. Dobry dietetyk jest wskazany. Jak dla mnie córka je masakrycznie mało, do tego rzeczy od których nie powinna tyć - poważnie piszę, mój syn je więcej.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 22:39
    Masakrycznie malo? Pol kilo ryby i kilogram warzyw to masakrycznie malo dla czterolatka? To Twoj syn ma problem z przemiana materii w druga strone, moj kumpel tez tak ma i on jadal masakrycznie duzo, przy nim moja corka to faktycznie na diecie odchudzajacej jest.
  • thegimel 28.04.13, 22:53
    na sniadanie dwie kromki gruboziarnistego chleba z maslem (margaryna) i salami, jakies pol papryki i moze z 5cm ogorka i pol szklanki herbaty z lyzka miodu
    na obiad kawalek dorsza robionego na parze, troche zeimniakow (w plasterkach to sie ciezko mierzy, ale powiedzmy ze jeden maly do sredniego), kawalek brokula i pol nieduzej marchewki
    w tzw. miedzyczasie jedno jablko, kisc winogron, pol marchewki, szklanka mleka, kilka szklanek wody z sokiem ("0 cal." albo domowej roboty).
    Sorry, ale kawałek dorsza, jeden mały do średniego ziemniak, kawałek brokuła i pół małej marchewki to w żaden sposób nie jest 1,5 kg.
    Moje dziecko nie jada wybitnie dużo, znam szczupłych rówieśników, którzy jedzą więcej.
    Podam Ci co zjadł dziś:
    Pierwsze śniadanie: dwie kromki z masłem i szynką, pół banana
    Po śniadaniu wrąbali z tatą pół kg truskawek
    Obiad:
    Cztery kluski śląskie+ sos+ pół sporej rolady z buraczkami (obiadek u babci) + czekoladkę (Kinder) po obiedzie
    Na spacerze banan
    Po spacerze jogurt naturalny zmiksowany z resztą truskawek (ok szklanki)
    Kolacja: dwie kromki z masłem, ogórek kiszony + klika oliwek (wyjadł drań ze słoika).
    Jedna rzecz- syn pije głównie wodę - zwłaszcza w domu.
  • kai_30 29.04.13, 08:27
    Jako matka też czterolatka mogę się podpisać. Mój syn też jada więcej - poza dniami, kiedy nei chce jeść prawie wcale, bo i tak bywa. Do tego je dużo mniej zdrowo - uwielbia naleśniki, tosty, pierogi, lody, czekoladę, itd itp. Ponadto od urodzenia nie mieści się w siatkach centylowych, wagowo zawsze szedł z pół cm nad siatką, nosił zawsze ubranka przeznaczone dla starszych dzieci. W tej chwili waży ok 20 kg przy wzroście chyba ponad 110cm, i z pewnością nie jest gruby. Jest po prostu duży, i nie jest chudzielcem. Identycznie w jego wieku wyglądał jego najstarszy brat, który w tej chwili ma lat prawie 15, 185 cm wzrostu, 80 kg wagi i jest niezłym mięśniakiem (strzela z łuku, stąd szerokie bary itp), zero opony na brzuchu. Z kolei średni do wieku przedszkolnego był naprawdę pulchny, a potem się wyciągnął i został z niego długi, chudy szczypior.

    Dzieci są zwyczajnie różne, tak samo jak dorośli są różni, i niekoniecznie wszyscy muszą nosić xs. Nie wtłaczaj córki na siłę do jakiegoś wzorca (chudego!), bo możesz jej załatwić nie tylko zaburzenia odżywiania, ale i poważne problemy z akceptacją własnego ciała, zresztą jedno z drugim nierozdzielnie się łączy. Można dziecku odmówić pączka czy kolejnej porcji lodów albo frytek, ale papryki czy brokuła? Nigdy w życiu smile
  • kiddy 29.04.13, 16:58
    Piszesz o tej rybie i brokułach. A ja ci powiem tak. Właśnie po takim jedzeniu błyskawicznie robię się głodna. Po prostu czuję się tak, jakbym je trawiła w trakcie jedzenia. Po ryżyku z warzywkami i chudym kurczaczku mam tak samo. Mogę tego zjeść tonę, a po pół godzinie znów jestem głodna. Tak samo mam po owocach. Po porcji makaronu z domowym sosem bolońskim (3/4 szklanki makaronu, pół szklanki sosu), porcji pierogów (4-6 sztuk) czy porządnej kanapce (bułka graham, wędlina, sałata) tak nie mam. Może po prostu twoje dziecko źle reaguje na takie superlekkie jedzenie? Ludzie są różni. Aha, ona zjada pół kilo ryby i brokuły, bo nie ma w tym obiedzie porcji węglowodanów złożonych: kaszy, makaronu, ryżu.
  • majenkir 29.04.13, 02:00
    thegimel napisała:
    Ale na serio, nie słuchałabym pediatry, tylko posprawdzała dziecko pod kątem cukrzycy


    Jakby miala cukrzyce, to by chudla nie tyla. Jedzac jak smok.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Charty
  • thegimel 29.04.13, 07:23
    Masz rację. Tak czy siak, tycie przy takiej diecie jest albo wynikiem jakiś zaburzeń, albo jest w głowie autorki, więc dietetyk i badania są wskazane.
  • ira_07 29.04.13, 08:58
    nadal od
    > mowienie jej marchewki jest kuriozum?

    Tak, bo jedna marchewka ma ok 15 kcal, a pół kilo łososia z 1000, bo to tłusta ryba. Chyba sama widzisz, że to śmieszne.

    To odmów jej połowy tego łososia, a nie marchewki! A brokuł? Cały brokuł ma ok 150 kcal, więc nawet jak zje całego, to ma on niewiele kcal więcej niż jabłko i tyle co kolorowy jogurt...
    --
    Until the very end
  • mayaalex 28.04.13, 18:08
    Bardzo ogranizczyc lub zabrac ryz i ziemniaki, uwazac zeby mieso bylo rzeczywiscie chude, zastepowac je ryba na parze, warzywa moze jesc naprawde w duzych ilosciach, byle tylko bez masla, beszamelu, masla z podsmazona tarta bulka, etc., oczywiscie.
  • jak_matrioszka 28.04.13, 18:25
    Nie pod publiczke, ale ja duzo robie na parze, bo lubie, jedynie kurczaka smaze (ale w panierce to raz na rok, a i wtedy musze obrac przed podaniem bo dziecko nie lubi). Sosow wogole, bulki tartej wogole, za to maslo i owszem (nie tak ze wszystko plywa, ale jednak dla smaku to wazne). Jedyne czego nie kontroluje to jedzenie w przedszkolu, ale tam jest zakaz slodyczy, na urodziny dzieciaki przygotowuja zupe zamiast torta, jedynym odstepstwem sa buleczki drozdzowe (raz na miesiac pewnie wyjdzie, bo na swieta Lucje, swieto konstytucji, pzresilenie wiosenen, tego typu swieta). Tak ze, kochana redakcjo, niewiele sie moge poprawic.
  • pade 28.04.13, 19:18
    miałam ten sam problem
    wprowadź regularne posiłki, godziny zaznacz w widocznym miejscu
    i wprowadź więcej ruchu

    moja chodzi na siatkówkę dwa razy w tygodniu po 1,5 godziny, raz w tygodniu na tańce-1 godzina a dodatkowo codziennie jeździ na rolkach, hulajnodze albo rowerze
    urosła i problem się skończył, chuda nie jest, taka w sam raz i jest oksmile

    im bardziej matka fiksuje w sprawie jedzenia, nawet jeśli nie mówi tego na głos, dziecko wyczuwa i tym bardziej chce tego, czego mu "nie wolno"

    a już warzywa, to ja daję córce w ilosciach nieograniczonych i bardzo cieszę się, że je, więc tutaj Ciebie nie rozumiem
  • jak_matrioszka 28.04.13, 19:29
    Do siatkowki to ona chyba jeszcze musi dorosnac, a na tance znow ja bede probowala zapisac (nie dostalam miejsca w tym roku). Na wyrosniecie tez czekam, ale wolalabym nie zapuscic przed okresem dojrzewania.
  • pade 28.04.13, 19:45
    ta siatkówka to tylko przykład
    niech je wiecej białka i duzo się rusza
    soki zero kalorii? co to za soki?
  • jak_matrioszka 28.04.13, 20:16
    Takie rozpuszczalne, zero kalorii nie z racji diety ale dlatego ze pewne smaki tylko w takiej opcji wystepuja.
  • kai_30 29.04.13, 11:10
    jak_matrioszka napisała:

    > Takie rozpuszczalne, zero kalorii nie z racji diety ale dlatego ze pewne smaki
    > tylko w takiej opcji wystepuja.

    Jeśli 0 kalorii, to znaczy, że ze słodzikiem, być może aspartamem. Nie dawaj dziecku takiego świństwa, już lepiej samą wodę albo "prawdziwy" sok.
  • kiddy 29.04.13, 17:02
    Czy ty żartujesz? Zabrać dziecku źródła węglowodanów złożonych i Bogu ducha winne ziemniaki, które mają dużo witamin, a od których się nie tyje (to mit!)? A do tego pozbawić ją całkowicie tłuszczu? To najlepsza droga do kamieni żółciowych i zaburzeń metabolizmu. Nie mówię już o tym, że niby w czym miałyby się rozpuszczać niektóre witaminy? Oliwa z oliwek, trochę masła na brokułach, tłusta (!) ryba od czasu do czasu pieczona z łyżką oliwy nie sprawi, że dziecko będzie tyło.
    Rany, same też się tak restrykcyjnie pilnujecie?
  • madzioreck 29.04.13, 17:19
    > Czy ty żartujesz? Zabrać dziecku źródła węglowodanów złożonych i Bogu ducha win
    > ne ziemniaki, które mają dużo witamin, a od których się nie tyje (to mit!)?

    Mitem to jest, że od ziemniaków się nie tyje. To warzywo bogate w węglowodany, iw tabelkach żywienia powinno stać raczej obok chleba i makaronu, a nie warzyw.
  • asia_i_p 28.04.13, 22:49
    To nie jest kuriozum.
    Znajoma ma takie dziecko - gdyby dała jej wiadro marchewki, zje wiadro marchewki. Zaczynała od pulchnej, w tej chwili jest chorobliwie otyła.

    To jest choroba, a nie zaniedbanie rodziców czy zwykłe dziecięce łakomstwo - kto nie widział, nie uwierzy. Dziecko płacze z głodu i dopomina się chociażby tej marchewki.
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • noname2002 29.04.13, 07:38
    To nie jest kuriozum.
    > Znajoma ma takie dziecko - gdyby dała jej wiadro marchewki, zje wiadro marchewk
    > i. Zaczynała od pulchnej, w tej chwili jest chorobliwie otyła

    Mialam taka dziewczynke w rodzinie, miala chorobe Williego-Pradera.

    To jest choroba, a nie zaniedbanie rodziców czy zwykłe dziecięce łakomstwo - kt
    > o nie widział, nie uwierzy.

    Jesli to choroba to powinna byc zdiagnozowana i leczona przez lekarza. Rownie dobrze moga to byc skoki wzrostowe i dziecko te dodatkowe ilosci jedzenia sa potrzebne.


  • asia_i_p 29.04.13, 08:30
    Tamta mała jest pod stałą opieką lekarza i dietetyka. Wzrostowo też jest grubo ponad normę, ale wagowo niestety bardziej - a z buzi naprawdę śliczna dziewczynka (ojciec południowy Włoch, więc te oczy i rzęsy . . .).
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • imasumak 29.04.13, 00:17
    jak_matrioszka napisała:

    Moje dziecko nie prosi o czekolade, chrupki czy inne slodycze, ja musze odmawiac papryki, jablek, winogron, marchewki.

    Naprawdę musisz? Czy po prostu wmawiasz sobie, że musisz? Twoje dziecko instynktownie wybiera sobie dobre produkty do jedzenia, a Ty mu marchewkę ograniczasz?



    --
    kliknij
    jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
  • girl.anachronism 28.04.13, 17:42
    A czemu nie możesz zawiesić lodówki pod sufitem? tongue_out Są przecież te zabezpieczenia przed dziećmi, zakładasz i ustalacie, że Ty decydujesz, co jecie. 7 lat to maluszek, ale w dalszym ciągu dziecko. Ty decydujesz co je na śniadanie-obiad-kolację, i co podjada między posiłkami.

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • girl.anachronism 28.04.13, 17:43
    To NIE maluszek oczywiście tongue_out

    --
    Gdzie kota nie ma, tam misie szaleją.
  • miruka 28.04.13, 17:46
    a czy dziewczynka nie przyjmuje jakichś leków, sama wiem po sobie jak lek może zwiększyć łaknienie (na szczęście już go nie biorę), a ostatnio pediatra mi powiedziała że zyrtec pobudza apetyt, ale nie zauważyłam u mojej córki - brała tylko z ponad tydzień
  • mruwa9 28.04.13, 18:02
    zamiast poskramiania apetytu, zwlaszcza, jesli je kompulsywnie, zagospodarowac jej czas, aby zajela sie czyms innym, niz jedzeniem. Zwlaszcza wskazana jest aktywnosc ruchowa. Idzcie na spacer, na rowery, na basen, na plac zabaw. Codziennie cos, wiecej kalorii spali i ominie co najmniej jeden- dwa posilki, ktore w tym czasie by pochlonela.
    Nie kupujcie smieciowego jedzenia , niech w domu nie bedzie ciasteczek, chipsow ani innych tego typu pustych kalorii.
    Warto tez sprawdzic poziom cukru we krwi.
  • przeciwcialo 28.04.13, 18:14
    Miej w domu tylko to co nie tuczy, naturalne jogurty, warzywa, owoce, chuda wedlina, twarozki, jajka. Chrupki chley, wafle ryzowe, platki owsiane zamiast czekoldowych.
  • japanunieprzerywalempanieposle 28.04.13, 18:24
    ekhm jako osoba wiecznie glodna ( coz jak bylam dzieckie mnei odbijalo sie to na mojej sylwetce) polecam: kalarepe, owsianke z otrebow oswianych, maliny, truskawki z jogurtem, cukinie, zupy
  • przeciwcialo 28.04.13, 18:36
    Zupy kremy szczegolnie bez dodatkow typu grzanki.
    Owsianka na sniadanie czy omlet tez bezdie lepszy niz sklepowe platki kukurydziane czy czekoladowe.
  • bi_scotti 28.04.13, 18:48
    Wiecej ruchu. Niech spala, co zje. Ale takiego uczciwego ruchu, przy ktorym sie trzeba spocic i wymeczyc, i serce bije lubui-dubu a nie spacerek z babcia na rog do sklepu i z poworotem do domu smile I taki ruch codziennie, w weekend wiecej. Pojedynczo i zbiorowo - jakas pilka nozna czy inna gra zbiorowa ale tez i basen, rower, moze ping-pong - zajecia urozmaicone i zaplanowane na caly tydzien. No i wszedzie na piechote, wszedzie bez windy etc. Wtedy niech sobie je, jak lubi byle faktycznie bez "smieci" na talerzu smile
  • koza_w_rajtuzach 28.04.13, 19:12
    Hmmm...
    A jak często Twoja córka chce jeść?
    Może przez to, że jest trochę pulchniejsza za bardzo chcesz jej to jedzenie ograniczać. Może nie je wcale tak dużo w porównaniu do innych dzieci. Wydaje mi się, że 7 lat to taki etap intensywniejszego wzrostu, więc może dziewczynka potrzebuje teraz lepiej się odżywiać, bo i moje dziecko ostatnio więcej zaczęło jeść.
    Moja 7-latka też do chudzielców nie należy. Patrząc się np. na jej 1,5 roku młodszą kuzynkę, to stwierdzam, że przy niej moja 7-latka je mało i ma większe przerwy między posiłkami, a tamta waży jakieś 10 kg mniej wink. Czemu tak jest, nie wiem.
    Nie wiem jak to jest w przypadku Twojej córki, może rzeczywiście jest w tym jakaś przesada. Warto byłoby się przyjrzeć i przeanalizować czy aby na pewno je tak dużo, może troszkę przesadzasz, właśnie dlatego, że jest trochę przy kości. Ile ona waży i ile ma wzrostu?
    Moja córka była już pulchna jak była na samym mleku z piersi, niczym nie dokarmiana, była także pulchna wtedy, kiedy przez cały dzień nie byłam w stanie w nią więcej wdusić niż. np. połowę naleśnika (w wieku 3 i 4 lat - nie jadła wtedy praktycznie niczego, w przedszkolu w ciągu 8 godzin nie jadła w ogóle, w domu niewiele, bo nawet nie miała chyba gdzie tego zmieścić, bo żołądek jej się zwęził, a chuda nie była). Nie będę jej wpędzać w anoreksję, bo waży 28 kg, a nie 22 kg.

    --
    Klara (26.01.2006)
    Staś (14.01.2009)
  • gazeta_mi_placi 28.04.13, 19:21
    Gdy jest głodna powiedz, że dostanie jedzenie, ale pod warunkiem, że wypije (przy Tobie oczywiście) dwie szklanki wody.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
  • opium74 28.04.13, 21:09
    Ona ma 7 lat. Wzrost 114 cm a ile waży??
    Nie wiem czy pomogę ale moj syn zjada:
    Rano kasza 200ml z płatkami sniadaniowymi / sam cukier smile/
    II śniadanie np. Bułka z szynka i jajecznica z 2 jajek
    Zupa /normalna porcja pomidoriwej z makaronem/
    II danie. Kawałek kalafiora. Udko z kurczaka, ziemniak.
    Podwieczirek: jabłko, gruszka plus jogurt.
    Kolacja 5 pierogow ruskich.
    W międzyczasie picie - ile chce soku jablkowego, wody mineralnej itp.

    I nie uważam go za obzartucha ani nie jest gruby!

    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • opium74 28.04.13, 21:11
    A! Mlody ma 6 lat
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • lily-evans01 28.04.13, 22:02
    OMG. Czytam, czytam i nadziwić się nie mogę wydzielaniu warzyw.
    Niestety są dzieci, które mają taką akurat budowę, że zawsze będą bardziej obfite, mocniejsze. Ja taka zawsze byłam, sporo jadłam, mocna, ale nigdy zapasiona.
    Jak chciałam być naprawdę szczupła, to musiałam katować się ćwiczeniami i po prostu głodzić.
    Dla mojej matki i jej rodzinki to też niezrozumiałe, bo to same wychudzone, maleńkie, zwiewne lelije. A ja jestem duża baba no i cóż, czasem lubię zjeść, w rozmiar XS nigdy bym się nie obrała. Ale uwaga uwaga - nigdy nie byłam gruba.
    --
    Zginę, jeśli się obejrzę
  • nabakier 28.04.13, 21:40
    Daj jej po prostu spokój. Dyskretnie podsuwaj te warzywa-im więcej, tym lepiej. Oszczędnie ze słodyczami i to wsio.
    Wyrośnie. Albo i nie. Ale raczej- wyrośnie.
    Nie porównuj jej z rodzeństwem!
    Zaakceptuj ją taką, jaka jest,. Nie wszystkei dzieci sa spod jednej sztancy.
    Mój młodszy jeszcze niedawno był lekkim grubaskiem. Teraz ma 50 centyli na 50 centyli wzrostu. Ale ja nie panikowałam, mimo ze starszy wysoki i szczupły.

    Daj jej spokój, kobito.
  • verdana 28.04.13, 22:10
    Otóż to. A jak wyrośnie wyższa niż rodzeństwo, to będziesz bila po głowie, zeby zmalała?
    Na razie dziecko ma juz problemy - bardzo dużo pije, ma ataki wilczego głodu, nie jest przebadane, a Ty ignorujesz zalecenia lekarza. To się moze bardzo źle skończyć.
    A u mnie jedyne dziecko z nadwagą, to to, które w dzieciństwie było tak szczupłe, zę lekarze pytali, czy w ogóle cos je...
    --
    zpopk.blox.pl
  • kingaolsz 28.04.13, 22:19
    Po pierwsze - idzcie do dietetyka, nie rob nic na wlasna reke.
    Ja studiuje dietetyke i napisze tylko: nie sluchaj porad o ograniczanu weglowodanow, bo to moze sobie dorosly fundowac, ale nie dziecku (raczej tluszcze lepiej zmniejszyc). Dawaj warzyw ile chce.

    A najlepiej - zorganizuj jej wiecej ruchu, to powinno pomoc najlepiej i najzdrowiej.
  • przeciwcialo 28.04.13, 22:27
    Jesli tak ucxa dietetykow to ja dziekuje za porady takich specjalistow .
    Rece opadaja.
  • noname2002 29.04.13, 07:45
    A to weglowodany juz nie sa podstawa piramidy zywieniowej?
  • sanjuna 28.04.13, 22:31
    Moja corka ma8 lat, jest wysoka i chuda i je wiecej ode mnie.
    Rano zjada platki na mleku plus kawalek drozdzowki lub czegos wtym stylu.
    O 12 w szkole lunch: owoc, snack typu jakis batonik (niedoslownie) ido tej pory miala jeszcze kanapke z malej bulki. Przychodzila z placzem, kiedy miala dodatkowe zajecia, ze bolal ja brzuch.
    Glowilam sie dlaczego, okazalo sie ze byla glodna. Wiec teRaz dodatkowo dostaje termos z obiadem smile
    Po szkole zupa, drugie danie i po 2,3 h od nowa.
    Dziecko rosnie w tym wieku i trzzeba zwracac co je a nie zabierac
  • ca.melia 28.04.13, 23:25
    To TY masz problem z jedzeniem twojej córki a nie ona. Ty tego po prostu w niej nie akceptujesz.

    TY nie akceptujesz, że ona je, lubi jeść, bo TY nie lubiłaś/nie jadłaś.
    TY tego nie rozumiesz, bo starsza nie jadła również, i w tym była podobna do ciebie.
    Młodsza jest inna niż TY. Lubii jeść a TOBIE wydaje się to niepojęte, niestosowne (że AŻ tyle)
    Starsza była chuda i młodsza też według wszelkich Twoich wyobrażeń powinna taka być.

    masz problem, a dziecko ma problem z Tobą. Za naście lat będzie pewnie zgrabną laską z zaburzeniami jedzenia (będzie wymiotować tudzież nie jeść), które będzie zawdzięczać
    siostrze i innym "szczupłym dzieciom z rodziny" plus mamie, która uważała, że była z gruba.

  • ilonka001988 29.04.13, 00:12
    Kobieto, masz problem ze sobą a nie z córką. Tzn z córką też już jest problem - bo ataki wilczego głodu u siedmiolatki która ma wbite do głowy że jest ZA GRUBA bo się nie mieści w rozmiarówkę h&m i ma trochę więcej w pasie niż starsza siostra wróżą bardzo źle.
    Ja w dzieciństwie od progu darłam się że jestem głodna i "co na obiad". Tak samo moja siostra... wieczne głodne, cały okres dorastania, biegania po podwórku a potem wytężonej nauki. Po ciężkim dniu w szkole potrafiłam wszamać podobną porcję jak mój ojciec po szychcie na kopalni tongue_out Skończyło się mniej więcej w okresie studiów - znak, że organizm przestał intensywnie rosnąć i rozwijać się.

    Twoja córka obraca się w kręgu nakazów i zakazów, wszystko kręci się wokół jedzenia. Jak ja pochłonęłam dwie czekolady w kącie, to moja matka nie wypominała mi,kolejne schowała, wiedziała że wybiegam to na podwórku czy podczas innej aktywności. NIGDY nie ograniczała mi NORMALNEGO jedzenia. Dlatego pomimo kilku kompleksów nigdy nie wpadałam na pomysły chorych diet, w odróżnieniu czasami od moich koleżanek - zawsze mnie to dziwiło, że ja się nie odchudzam, a moja koleżanka o figurze idealnej katuje się dietą. To jest w głowie.

    To co robi autorka wątku to prosta droga do zaburzeń odżywiania.


  • xika_da_selva 29.04.13, 00:52
    rany, takie rzeczy to tylko na ematce.
    az sie glodna robilam po przeczytaniu menu twojej corki, nie dziwie sie, ze wola o wiecej+ skandaliczny brak bialka.
    1. dziewczynka z 2. zdjecia w ogole nie jest gruba!! najnormalniejsze dziecko pod sloncem!
    2. pierwszy raz slysze, zeby jakas matka sie sugerowala rozmiarowkami z tandentych sieciowek zamiast rozmowa z lekarzem ( !)
    3.glodzisz mala, nie mowiaco tym, ze ani ryba ani warzywa w nadmiarze jej nie zaszkdza. jesli naprawde myslisz, ze cos jest nie tak, to idz z nia do dietetyka. albo wczesniej, bez malej, do psychologa..
    4. o ile bexzie wciaz sie dobrze odzywiala (tj nie da sie poniesc emocjom mamuski), to bedzie tylko gorzej: corka bedzie wiecej jesc, wiesz o tym?
    jestes na najlepszej drodze do wywolania zaburzen odzywiania. ze tak walne klasykiem:"wspolczuje twoim dzieciom"
  • to_nie_my_toniemy 29.04.13, 01:09
    Wyznaczyłam godziny posiłków. Ostatni posiłek o 20 i koniec kropka. Nie ma że jestem głodny.
    I to nie tylko chorym czy otyłym by się zdało - regularność jest czymś co nasze organizmy lubią, wiec dobrze nauczyc nawyków i dziecka.

    a apetyt poskramia się suchym "nie" lub soczystą surową marchewka.
    --
    "We shall not cease from exploration
    And the end of all our exploring
    Will be to arrive where we started
    And know the place for the first time."
  • bei 29.04.13, 07:51
    Regularne posilki a jesli glodna jest pomiędzy nimi to warzywne przegryzki.
    Naobieraj marchewek, rzodkiewek, jablek i staiaj w zasięgu jej rączek.
    I nie powtarzaj ciągle o ochudzaniu !
    Nabierze kompleksow, pomysli, ze jest nieatrakcyjna sad!
    --
    olaromanska.blox.pl/html

    www.dlaleszka.cba.pl/
  • damajah 29.04.13, 08:09
    Ja mam 4.5 latkę która mogłaby jeść non-stop. Nie ma ani grama nadwagi, jest szczuplutka, ale i tak po prostu nie daję jej jeść za każdym razem jak chce. I nie ma tu żadnych kłótni, złośliwości, po prostu mówię: jadłaś 15 minut temu, obiadek/kolacja/podwieczorek będzie za 2 godzinki. I tyle. Narzekania ignoruję albo spokojnie tłumaczę że nie można jeść non-stop.

    Moja starsza córka miała problem z nieco za dużym brzuchem, ogólnie miała tendencje do tycia jak była młodsza, niestety musiałam jej całkowicie odstawić słodycze, słodkie napoje, przekąski. Zresztą ja ogólnie od długiego czasu konsekwentnie odmawiam dzieciakom chipsów i innych paskudztw ze względu na zdrowie.
    Starsza szczuplutka teraz jest, mimo to gonię ją jak widzę że zaczyna się obżerać (nie wydzieram się ale pilnuję ją. Jak jojczy o słodycze (które obie dostają, ale w niewielkiej ilości w weekend) to robię jabłko z gruszką i bananem (mix), albo jabłko na ciepło z cynamonem.
    Wiem że z boku to może dziwnie wyglądać - dwójka szczuplutkich dzieci a matka im odmawia słodycza czy jedzenia (jeśli już zjadły sporo)
    Ale ja dobrze pamiętam jak moja starsza przeżywała że nie jest szczupła (mimo ze nigdy właściwie nie miała stwierdzonej nadwagi, po prostu była pulchniutka trochę, zwłaszcza brzusio i twarz, bo ręce i nogi miała zawsze szczupłe. Teraz jest super, nie jest zbyt chuda ale jest szczupła, fajnie wygląda.

    Ja sama jako dziecko byłam wręcz chuda, i tak miała do wieku 20+ Mama nigdy nie nauczyła mnie rozsądnego żywienia więc wrzucałam co popadnie i ile popadnie. I zapłaciłam za to i zdrowiem i w końcu kłopotami z wagą i do dzisiaj muszę cholernie pilnować co jem.
    Więc u mnie w domu nie ma soczków litrami, zupek z torebki, sosów z pudełka. Nie zażeramy się makaronami z cukrem i kluskami z masłem. Młoda do szkoły nie nosi batoników i soczków, nosi kanapki z razowego pieczywa z chudą wędliną i kupą warzyw+herbata owocowa słodzona miodem (nie dużo) Jest przyzwyczajona. Jeśli biały serek to chudy, jeśli mleko to bardzo mało i chude (a często wcale bo wciąż ma problemy alergiczne i nabiału ogólnie mało)
    Mięso i wędliny tylko chude, najlepiej w domu robione, ryby co najmniej 2x w tygodniu, dużo warzyw (nadal nie lubi ale po prostu się przyzwyczaiła i je)
    U mnie etap buntu (ja chcę jeść a ty mi nie dajesz) trwał krótko, tłumaczyłam że ją kocham bardzo bardzo i nie chcę żeby wyrosła na otyłą rozpasioną osobę która non stop musi jeść. Tłumaczyłam i tłumaczę że jedzenie jest bardzo ważne, że jest bardzo potrzebne że jedzeniem można sobie zrobic albo dobrze albo bardzo źle. Pokazuję i tłumaczę czym skutkuje złe odżywianie się. U nas to działa.
  • ca.melia 29.04.13, 08:17
    U mnie etap buntu (ja chcę jeść a ty mi nie dajesz) trwał krótko, tłumaczyłam ż
    > e ją kocham bardzo bardzo i nie chcę żeby wyrosła na otyłą rozpasioną osobę któ
    > ra non stop musi jeść.

    chore, wybacz.

    nic dziwnego, że tyle młodych kobiet ma anoreksje, bulimie i wyrzuty sumienia jak cokolwiek zje. Kiedy od małego w domu słyszy takie słowa, że jak będzie jadała wyrośnie na "rozpasioną osobę".

    I znowu to Mama miała i ma problem ze sobą i swoją wagą, co projektuje na dziecko. Może Ty nie jedz ... Bo sobie jakoś nie "szkodowałaś"...
  • damajah 29.04.13, 08:35
    powinnam jej dawać ile wlezie (a wlezie dużo) i hodować wieloryba (nieszczęśliwego i zakompleksionego a głównie to wkrótce chorego)
    A, zapomniałam, powinnam jej mówić że jest piękna jaka jest i akceptować każdy kolejny kilogram z największą miłością, w myśl zasady że kochanego ciała nigdy za dużo.

    Chore to jest tuczenie dzieci i udawanie że się nie widzi że dziecko ma problem z wagą.
    Chore to jest to co widziałam np. wczoraj jak byliśmy na lodach (tak, chodzimy raz na 2 tygodnie na fajne lody) czyli grubą małą biedną dziewczynkę, oblepioną zwałami tłuszczu, razem z jeszcze grubszą mamą i babcią, która wciskała w siebie wielkimi łygami ogromną porcję lodów. To dziecko jest już chore (otyłe) i jest mi go bardzo żal że nie ma nikogo mądrego przy sobie kto by jej pomógł.

    Moja córka lat 12 nie ma żadnego problemu z wagą teraz, nie odchudza się, je chętnie i tyle ile trzeba. Wie że wygląda dobrze bo po pierwsze widzi a po drugie słyszy to non stop od nas. Lubi się już trochę stroić i cieszy się że może.

    Daj spokój, to cholerne przekonanie że zawsze i wszędzie nie wolno zauważać żadnych problemów, nic krytykować i wmawiać dziecku wiecznie że jest doskonałe we wszyskim jest po prostu chore. Mam dookoła trochę leniwych spasionych nastolatków i naprawdę nie chcę mieć takich dzieci. Nie chodzi tylko o wagę, czy jedzenie (a raczej obżeranie się co jest i cholernie niezdrowe) ale o całokształt. Wg obecnych porad powinnam dzieciątko akceptować bez względu na wszystko. A ja nie chcę. Jak się obżera to mówię - obżerasz się, to jest złe. Jak jest leniwa to mówię: jesteś leniwa, to jest złe. Itp.

    Co do projektowania własnych problemów z wagą - ja tylko żałuję że moja mama nie nauczyła mnie niczego (sama o siebie nie dbała zresztą) i na własnej skórze przeszłam wiele rzeczy które mi bardzo zaszkodziły. Piszesz że sobie nie "szkodowałam" - co masz na myśli? Że jak 12 latka czy 16 latka obżerałam się czym popadnie bo byłam chuda i nie miałam świadomości że psuję sobie zdrowie na przyszłość? No faktycznie, nie miałam wiedzy i ograniczeń. I super na tym wyszłam. W wieku 20 paru lat miałam takie cholerne problemy z układem pokarmowym (bez nadwagi, czy otyłości , NIGDY nie byłam otyła) Potężne problemy ze zdrowiem - to mnie napędza do dbania o WŁASNE zdrowie i żywienie (tak, sama się staram i daje przykład, nie obżeram się zabraniając dzieciom, i łatwe to nie jest dla mnie)

    Może tobie by nie przeszkadzało (bądź nie przeszkadza) patrzenie jak Twoje własne dzieci psują sobie zdrowie i przyszłość - mnie to bardzo przeszkadza.
    Przecież nie odmawiam im niczego czego potrzebują. Za to chipsów, batoników, pseudo-zdrowych danonków czy parówek owszem, odmawiam. Bo je kocham i nie chcę żeby traktowały swoje żołądki jak kosze na śmieci.
    Może gdyby więcej rodziców miało takie podejście to otyłość wśród dzieci nie rosła by w PL w takim tempie (ogromnym)
    No ale przecież dziecku nie wolno niczego odmawiać bo zaraz wpadnie w anoreksje lub bulimię. Nawet jak się uczy po prostu ZDROWEGO żywienia - przecież nie głodzenia czy niejedzenia.
    Naprawdę uważasz że krzywdzę dzieci bo daję im zamiast chemicznego syfu np. ekologiczne jabłko albo banana na ciepło z cynamonem? Przecież to jest pyszne i nie syfi im organizmów!
  • damajah 29.04.13, 08:45
    Nigdy w życiu nie powiedziałam dziecku że wyrośnie na rozpasioną osobę jak będzie "jadała"
    Wręcz przeciwnie, tłumaczę że jeść trzeba, że jedzenie jest ważne i potrzebne, że nie wolno się głodzić.
    Ja mówię że jak będzie się obżerała chipsami i słodyczami to się po prostu spasie. Bo taka jest prawda. Nie walczę przecież z jedzeniem, walczę z jedzeniem syfu - a właściwie już nie bardzo muszę bo moje dziecko już samo odmawia pójścia do mc-donalda bo jej tam cuchnie starym olejem, jak ma do wyboru kanapkę czy fastfooda - wybiera kanapkę, coś tam już wlazło do głowy na szczęście. Nie muszę przypominać o nałożeniu warzyw na kanapkę, coraz więcej zdrowych potraw zajada ze smakiem. Przy starszej popełniliśmy błąd i na początku dawaliśmy jak leci co chciała i trzeba było kilku lat żeby wyplenić złe nawyki. Młodsza od maleńkiego prowadzona zupełnie inaczej - obecnie naprawdę naprawdę woli zjeść górę warzyw niż słodycze. Wiem że zapewne nie uwierzysz ale ten dzieciak rano woła - mamo daj mi dużo warzywek na śniadanie. LUBI po prostu. Z nią tylko problem jest taki że ogólnie bardzo lubi jeść i chciałaby mieć coś w buziaku non-stop. I co - mam jej pozwalać? Ma jeść co 15 minut? Jasne że 4 latce nie robię wykładów o obżeraniu się, tym bardziej że ona zdrowe rzeczy je. Młodszej mówię że brzuszek nie może cały czas pracować bo się zmęczy, że musi odpocząć i tym podobne.
    Dzieci fajne, zdrowe, dobrze odżywione i szczupłe. Przy młodszej nawet astma odpusciła, alergię tez mamy opanowaną u obydwu bez ŻADNYCH leków.
    A - i taka jestem podła że muszą pić paskudny sok z młodego jęczmienia i łykać niedobrą chlorellę. Zapodają też soki z warzyw eko - wyciskanych w specjalnej wyciskarce w którą zainwestowałam kupę kasy. Taki ze mnie stwór - zamiast dać biedactwom porządną michę chipsów, ja im soki z marchewki i jabłek robię.
  • damajah 29.04.13, 08:58
    Bardzo nie lubię trendu nadmiernej chudości - bardzo. Uważam że przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Bardzo mi się niepodobają poprzerabiane w photoshopie idealne modelki mogące wprawić w kompleksy same siebie (bo przecież w rzeczywistości nie są aż tak idealne). Nie podobają mi się kampanie młodzieżowe gdzie nastolatki są nie tylko strasznie chude ale jeszcze zrobione tak że wyglądają jak anorektyczki (podkrążone oczy, zapadłe buzie)
    Nieustannie draznią mnie reklamy apart, tylko z tego powodu że promowana jest osoba która jest po prostu wychudzona, nie piękna tylko bardzo wychudzona. Protestuję przeciwko nadmiernej chudości i otyłości.
    Sama nie jestem idealna, po ciążach mam rozstępów trochę, po tej w ktorej jestem obecna - również parę przybędzie. I trudno. To nie o to chodzi żeby być idealnym. Tu chodzi o ZDROWIE. Jako córka osoby otyłej, mającej problemy ze zdrowiem z powodu papierosów i nadwagi, która zmarła wcześnie z powodu chorób typowych dla osób palących i otyłych - owszem, zwracam sporą uwagę na żywienie i tryb życia. Dodatkowo sama mam problemy ze zdrowiem, na pcozątku z powodu wrzucania w siebie bezmyślnie wszelkiego syfu (np zupki z kubka w pracy non-stop bo "nie było czasu" na normalny obiad) a teraz z przyczyn niezależnych już - użarł mnie kleszcz, sprzedał paskudną chorobę i tak naprawdę dzięki terapiom żywieniowym stanęłam na nogi, bo bardzo długie leczenie farmakologiczne skutku nie przyniosło niestety (o jakbym chciała żeby przyniosło, wierz mi)
    Wg Twojego toku myślenia ("sama sobie pozwalałaś") to powinnam teraz dziecku powiedzieć : "spoko kochanie, zasuwaj ziemniaczki puree z kubeczka, zagryzaj chipsami, pizzą i zapiekankami - a warzyw nie musisz nawet oglądać. W końcu skoro ja nie miałam wiedzy i zepsułam sobie zdrowie to ty też możesz, przecież miłość polega tylko na akceptacji wszystkiego, a może chcesz się pociąć?" (tak, jak mi zdrowie upadło na łeb na szyję i wpadłam w totalną depresję to miałam durny epizod z "cięciem się" - może mam jej kupić zestaw zyletek bo sobie pozwalałam?)
  • guderianka 29.04.13, 11:17
    damajah-co to za wyciskarka?
    moja Młodsza jeszcze rok temu (ma 7 lat) nie wiedziała co to kfc, a mcdonalda znała z reklam wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • szamanta 30.04.13, 17:36
    Poprę damajah w wypowiedzi, ze nie wszystkie dzieci wolą słodycze od warzyw, i to prawda!!Są dzieci,ktore wolą sobie zjeść jakiegos owoca, warzywo(marchewka,pomidor,ogorek)niż zapychacza/słodkosc
    Moje dzieci nie jedza slodyczy,ewentualnie raz-dwa razy na miesiąc kupie ulubione tictki i tyle, nigdy nie byly przyzwyczajana do slodkosci, wiec nawet do nich sie nie garną.Dzieciaki lubią owoce i warzywa, to im zastepuje łakocie.Niestety są niejadkami i potrafią nie zjesc ani obiadu, ani kolacji, ani śniadania,.Próbowałam juz roznych sposobow, i przekupstwo ignorowanie,i blaganie, i machanie ręką ,efekt jest taki ze glownego posilku nie zjedza, ale przekąska jak owoc czy warzywo do reki tak.To za malo-niedowaga widnieje
    Nie daje im rowniez z tego powodu słodkiego,że mają trudnosc z zjedzeniem glownego posilku to tym bardziej gdzie slodycze? zupelnie dzieci by mi sfiksowały.Dlatego nawet same wybiorą cos z owoca/warzywa zamiast batona, czekolady, z tej racji ,ze ich organizm nie jest przyzwyczajony do slodkosci.Wyniki dzieciaki mają znakomite mimo niedowagi, oczywiscie z lekarzem konsultuje sie w sprawie ich niejadkowatosci, ale mowi ze dopóki dzieci są w swietnej formie zdrowotnej,to nie ma co obgryzac paznokci z nerwow.Takze poparl metode, ze słodyczy nie ma,zas duzo witaminw postaci owocow i warzyw
  • kosmitka06 29.04.13, 08:25
    Jeżeli chodzi o napoje gazowane, słodycze czy inne fast foodowe jedzenie to oczywiście nie ma o tym mowy. Jest woda do picia, czasami herbata to wszystko. Staram się gotować zdrowo, dużo warzyw i owoców. Cukier odstawiłyśmy obydwie wink Ja zaczęłam, mojej córce się spodobało i tak nie słodzimy już w ogóle od ok roku wink
    Posiłki jada w małych ilościach co 3h. Oczywiście owoców i warzyw jest pod dostatkiem tu nie ma o czym mówić.
    Największy problem jest taki że chwila mojej nie uwagi a ona idzie do lodówki i wyciąga z niej coś i szamie mi po kątach sad
    Co do rozmiarówek to chyba się podczepiło z innego wątku wink Sama po sobie wiem że rozmiar rozmiarowi nie równy.

    Mam też problem z dziadkami i wielokrotne uwagi i tłumaczenia nic nie pomogły. Jak mała pojedzie tam to jest popkorn, zapiekanki, ciasto, ciastka... ile fabryka dała! Ost nawet jak wyjeżdżała (wiem, że to głupie) ale kazałam jej stanąć na wadze, zadzwoniłam do teściowej i powiedziałam że jeżeli mała wróci i przybędzie jej chociaż gram to więcej tam nie pojedzie. Naprawdę nie wiem czy jest mi to robione na złość czy ludzie po prostu mają złe nawyki żywieniowe i robią to nieświadomie sad
    Jeżeli chodzi o ruch to z tym nie ma problemu. Moje dziecko potrafi klika km ciągiem przejechać na rowerze, dużo ćwiczy (chodzi na balet- oczywiście instruktorka była zdziwiona że taka "pulchna" dziewczynka jest taka gibka i radzi sobie lepiej niż niejedno dziecko- oczywiście nie powiedziała tego małej), poza tym jeździ na rolkach itp. Ale ta waga wciąż mnie martwi. Wiem, że wyrośnie, wiem że ma na to czas... ma inną przemianę materii po prostu. Wiem, że z mojej strony na pewno nie ma żadnego zaniedbania.
    Dzięki za wszystkie rady smile
  • beznickova 29.04.13, 08:40
    > Największy problem jest taki że chwila mojej nie uwagi a ona idzie do lodówki i
    > wyciąga z niej coś i szamie mi po kątach sad

    Piszesz o zdrowej, wysportowanej (!) dziewczynce, która nawet nie słodzi herbaty, nie otyłej uczestniczce wczasów odchudzających cierpiącej na ataki kompulsywnego jedzenia.

    Skoro szamie, to widocznie potrzebuje. Szkoda że musi kryć się z tym po kątach.

    > Ost nawet jak wyjeżdżała (wiem, że to głupie) ale kazałam jej stanąć n
    > a wadze, zadzwoniłam do teściowej i powiedziałam że jeżeli mała wróci i przybęd
    > zie jej chociaż gram to więcej tam nie pojedzie.

    Wiesz co, smutno mi się zrobiło, jak to przeczytałam...

    Dla mnie dzieciństwo to też grzeszna przyjemność jedzenia tych wszystkich cudownie niezdrowych rzeczy. Jeśli w domu nie ma ich w ogóle, to przynajmniej wyjazd do dziadków był świętem.
    A mała wie przecież od Ciebie, co jest zdrowe, a co niekoniecznie. Świat się nie zawali, jeśli zje od czasu do czasu trochę czekolady.

  • kosmitka06 29.04.13, 11:16
    beznickova napisała:

    > Wiesz co, smutno mi się zrobiło, jak to przeczytałam...

    Nie obraź się ale wiem co mówię. Mówię o dziecku z nadwagą a nie o takiej dziewczynce co za wszelką cenę chciałabym zrobić z niej modelkę itp.
    Musi schudnąć to nawet powiedział mi lekarz (i to nie jeden).
    To nie jest kwestia kilku kg tylko nieco więcej.
    Ona oczywiście wie co jest zdrowe tylko martwi mnie to podjadanie...
  • burina 29.04.13, 08:54
    Ale dlaczego to dziecko w ogóle ma możliwość wepchnięcia w siebie 1.5kg jedzenia za jednym posiedzeniem?

    Gotuj wydzielone porcje. Tylko najpierw z ręką na sercu zrób sobie wyliczenie ile wymyślone przez Ciebie posiłki zawierają kalorii i czy dostarczasz dostateczne ilości białka i wapnia.

    I przede wszystkim odciągnij uwagę dziecka od jej sylwetki w rozmowach o jedzeniu. Używaj argumentu o zdrowiu/zdrowych zębach/zdrowych włosach.
  • niuniek3 29.04.13, 09:17
    Wie. Po sobie że jak mamy dużo zajęć to nie szukamy co by tu przekąsić.
    Dziecko musi jeść kaloryczne potrawy. Z dużą ilością zdrowego tłuszczu i białka.
    Dziecko nie naje się i 2 kg brokułów.
    Jemy razem przy stole. Dlugo. Dokładnie gryziemy.
    I na dwór. Jak się nie będzie nudzić to nie będzie podjadac.

    Nie rozumiem kiedy odmawiasz chipsów? Masz je w domu?

  • kanga_roo 29.04.13, 10:27
    moja córka, lat 4,5, wzrost około 116, nosi bluzki H&M na 5-6 lat, ma też jedną tunikę gdzie na metce stoi 2 lata, sukienki w przedziale 3-5 lat... do tego absolutnie nie może nosić ciuchów po starszym dziecku, bo wygląda jak pajac w za dużych lumpach - starszak zawsze był szczupły, ale młodsza ma taką budowę, że jej portki i rajstopy z tyłka spadają. je kiedy chce i ile chce, zdecydowanie więcej ilościowo i mniej zdrowo niż córka autorki wątku - może w przypadku szczupłej budowy ciała rodzicom łatwiej zaakceptować, że dziecko wie, ile, czego i kiedy potrzebuje... mój starszak, lat siedem, potrafi zjeść na obiad tyle, co ja.

    ja z kolei, kiedy mam napady wilczego głodu, funduję sobie coś sycącego - ryż z jabłkami i cynamonem, domowej roboty makaroniki owsiane (płatki owsiane, jajka, trochę masła i cukru), musli z jogurtem naturalnym, miskę popcornu. pomaga.
  • guderianka 29.04.13, 10:37
    A może ona zaczyna dojrzewać po prostu ?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • ada828 30.04.13, 21:07
    Sama nie jestem najszczuplejsza (bez ironii, nie jestem gruba), ale nie wyobrażam sobie by 7. letnie dziecko decydowało co ma zjeść i samo wybiera sobie z lodówki. Są ustalone pory posiłków i trzeba ich przestrzegać. Tez przecież, czasami bardzo głodna , nie jem ciasta, kiedy gotuję obiad. Mogę tylko doradzić 1) dziecko nie ma swobody decyzji ok. 1,5 h przed stałym posiłkiem (np. jabłko jest ok) 2) przed obiadem, albo kolacją dużo ruchu (jeśli w szkole cały dzień dziecko siedziało, to rodzic dla wspólnego dobra proponuje przechadzkę).
  • aniaurszula 01.05.13, 13:00
    moja potrafi uzyc szantazu" nie kochasz mnie", "nie dajesz mi jesc" itp. zadne grozby ,prosby nie dzialaja. nawet pokazywanie jak wygladaja otyle dzieci nie skutkuje
  • szamanta 01.05.13, 13:18
    aniaurszula napisała:

    > moja potrafi uzyc szantazu" nie kochasz mnie", "nie dajesz mi jesc" itp. zadne
    > grozby ,prosby nie dzialaja. nawet pokazywanie jak wygladaja otyle dzieci nie s
    > kutkuje

    A w jakim celu groźby?To daj jej 2 marchewki do pochrupania jesli między posilkami czegos sie domaga ,czy nawet slonecznik do poskubania , wtedy nie bedzie maruidzic ,ze nie dajesz jesc smile
  • aniaurszula 01.05.13, 17:43
    tylko ze ona chce zolty ser ktory je w kawalkach, czasem probuje wymusic na mnie ten ser a odpuszcza jak powiem ze dostanie kare. wiem ze nie jest glodna bo np ok1 wczesniej zjadla obiad czy kolacje.wczoraj ladnie zjadla na grilu a po kapieli w lozku domagala sie jedzenia nawet symulowala ze bedzie wymiotowac, a od kolacji minelo zaledwie 1,5 godziny
  • azja-odkuchni 23.05.13, 15:36
    Przeczytałam cały watek i wiecie co gdyby moje dziecko ( lat 11) jadło tak mało padłoby z głodu chyba. Dzisiejszy jadłospis to oprócz wody

    - rano ok .6 omlet z 2 jajek z krewetkami
    - około 9.30 kromka domowego chleba z szynka i sałatą, 7 pomidorków koktajlowych, jogurt z mango , jabłko
    - około 13.30 kawałek łososia i porcja ryżu , trochę kurczaka, warzywa kiszone do tego cola
    - około 17 mini milky way
    - około 19.30 kolacja w tajskiej knajpie
    ryż z warzywami, trochę ryby przyrządzonej na parze, trochę wołowiny w sosie bazyliowym, warzywa smażone z oliwą czosnkową i 5 sajgonek.

    Dzisiejsza aktywność to bieg na czas 500m , skoki na skakance 500 razy, jakiś ćwiczenia ogólnorozwojowe, 20 minut gry w siatkówkę i spacer z matką jakieś 30 minut w drodze do metra.
    Już dziś nic nie zje, ale wobec tego co jedzą wasze dzieci moje jest chodzącym jamochłonem. Nie ma nadwagi, ale też nie jest zabiedzonym szkielecikiem. Autorce wątku polecam zrobienie dziecku szczegółowych badań również w kierunku tarczycy.

    azjaodkuchni.blogspot.sg/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka