Nieproszone koty w odwiedzinach - co można...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • 01.05.13, 23:26 Odpowiedz
      Pozbyć się sąsiadów...
    • 02.05.13, 13:03 Odpowiedz
      Ej ematki, nie przesadzacie trochę? Ja wiem, że wasze koty są najcudowniejsze na świecie, ale sąsiedzi naprawdę nie mają obowiązku tolerowania ich w swoich ogrodach. Te zwierzaki to wasza odpowiedzialność.
      Do autorki, nie pomogę niestety. Może zacznij od tych sprayów? Nie mam pojęcia, jaka jest ich skuteczność, no ale zawsze to jakiś krok naprzód.
      • 02.05.13, 13:06 Odpowiedz
        > Ej ematki, nie przesadzacie trochę? Ja wiem, że wasze koty są najcudowniejsze n
        > a świecie, ale sąsiedzi naprawdę nie mają obowiązku tolerowania ich w swoich og
        > rodach.

        Alez masz calkowita racje. Najbardziej to ja nie toleruje os w ogrodzie, kretow ani srajacych ptakow. I co mam biedna zrobic?
        • 02.05.13, 13:21 Odpowiedz
          Sasiad moich przyjaciol walczy z wiewiorkami. Dzielnie.
          --
          „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
          • 02.05.13, 13:53 Odpowiedz
            Wiewiórka to zwierzę domowe? Naprawdę?
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
            • 02.05.13, 14:02 Odpowiedz
              A co to ma do rzeczy?
              Kotom zresztą postawilabym kuwetę z piaskiem - przypuszczalnie zaczęlyby korzystac, problem z glowy.
              Ale co z zajacami, lisami, kubami, nietoperzami, ptakami, wężami nawet???? Widzialam kiedyś żmiję na środku ulicy w mieście - i do ogrodu moze zajrzeć.
              Zwierzeta byly, są i - mam nadzieję - bedą. Psa mozna dość latwo upilnować - kota mozna tylko uwięzić.
              Przypomina mi się, jak odwiedzilam znajomą w nowym domku szeregowym, kazdy mial ogrodek, w jej ogrodku, jedynym, rosła piekna topola.
              - Ale sie pani poszczęscilo z tym drzewem - powiedzialam.
              - Ależ skąd, w kazdym ogródku była, tylko ludzie powycinali, bo im drzewa smiecą.

              --
              "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
              • 02.05.13, 14:26 Odpowiedz
                ale jej KOTY sraja w ogrodzie, a nie jaszczurki, weze, iguany, krety, osy, lisy, borsuki
                oraz wydry tez nie

                w zwiazku z powyzszym laska zastanawia sie, jak przeciwdzialac sraniu kotow a nie jw

                to, ze kazdy kotofil uwaza, ze sprzatanie kuwety to i tak wątła nagroda za możliwość obcowania z kocięciem, to jest jakby prywatna sprawa kotofila

                autorka postu nie ma orgazmicznych wizji na mysl o kotach i ich gownach
                i teraz najlepsze: ma do tego swiete prawo

                ad rem
                u mnie sprawe kocich wedrowek i ich odchodow zostawianych w maciejce, klematisach i rozach (oraz lobelii) zalatwil definitywnie owczarek niemiecki
                bardzo definitywnie

                co dziwne, nie mam inwazji kun, węży, lisów, kretów, nornic i koszatniczek, agaw kołnierzastych i tchórzy czarnopregich
                mam tylko to zwierze, ktore wybralam plus tłuste bąki uprawiające seksturystykę lawendową (do przej ścia)

                trzy lata szarpalam się ze sprejami, odstarszaczami, cudami oraz wiankami, ktore w zalozeniu mialy pozbawic moj ogrod kotow, ktorych sobie nie zyczylam

                aha, mieszkam w domku z ogrodkiem na obrzezach miasta
                co prawda to miasto emigracyjne w uk, ale jednak miasto...

                --
                Co to jest 88?"
                "To samo co 69... tylko dla grubasów"
    • 02.05.13, 14:23 Odpowiedz
      Możesz kupić odstraszacze ( w sklepach zoologicznych albo u weterynarza ) , ale szczerze mówiąc to szybko wywietrzeją, albo koty się przyzwyczają i tylko wydasz pieniądze niepotrzebnie.
      Możesz też z sąsiadami pogadać, no ale oni pewnie słabo wpłyną na swoje koty w temacie sikania czy robienia kupy w Twoim ogrodzie.
      Odstraszacze elektryczne wydające dźwięki itp to odradzam bo to jest bolesne dla kota a chyba nie na tym Ci zależy?
      Ten kret to prezent dla Was. mało trafiony no ale dla kota to rarytas. i plus dla Was bo nie będziecie mieli kretów.
      Kotom możesz postawić kuwetę ( do kupienia po 7 zł w tesco ) i wsypać ziemi z ogrodu zmieszanej ze żwirkiem kocim ( w lidlu za 9 zł potężny 10kg wór ) i kuwetę ustaw w miejscach gdzie koty najczęściej przebywają.
      Z kotami lepiej po dobroci i przechytrzyć te wąsate gnomy a i one się Wam przydadzą tępiąc gryzonie.
      --
      Kynolog odwiedza znajomych,którym niedawno urodziły się trojaczki.Długo przygląda się maleństwom,po czym wskazując palcem ,mówi:ja bym zostawił tego......
      • 02.05.13, 14:40 Odpowiedz
        sadosia75 napisała:

        Kotom możesz postawić kuwetę ( do kupienia po 7 zł w tesco ) i wsypać ziemi z ogrodu zmieszanej ze żwirkiem kocim ( w lidlu za 9 zł potężny 10kg wór ) i kuwetę ustaw w miejscach gdzie koty najczęściej przebywają.

        To jest dobry pomysł, ale jednak zrealizowany powinien być przez właścicieli kotów.


        --
        kliknij
        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
        • 02.05.13, 14:43 Odpowiedz
          Słusznie, mozna grzecznie spytac, czy nie byliby uprzejmi postawic w swoim ogrodzie kuwety, zeby sie w moim nie zalatwiały.
          --
          "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
        • 02.05.13, 15:03 Odpowiedz
          Właściciele powinni mieć kuwety w swoim ogrodzie dla swoich kotów. Co nie zmienia faktu, ze koty i tak i tak będą odwiedzać autorkę wątku. A jak będą odwiedzać to i będą robić siku czy kupe. No taka już kocia ntura - stety albo niestety. I dlatego lepiej ( wg. mnie ) ustawić dwie kuwety i mieć spokój nie tylko z kocimi kupami ale i z gryzoniami,które koty przegonią.
          Pożytecznie dla dwóch stron smile
          --
          Nie kupuj psów w sklepie!Nie dokładaj się do pseudohodowli!
          • 02.05.13, 15:17 Odpowiedz
            Ja bym tak zrobiła nawet nie konsultując tego z właścicielami kotów, ale to nie zmienia faktu, że najlepiej by było, gdyby oni kupili taką kuwetę autorce wątku i oni pilnowali dostawy żwirku smile
            --
            kliknij
            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
            • 02.05.13, 15:25 Odpowiedz
              Eeee Ima teraz to o jakimś cudownym miejscu piszesz i cudownych sąsiadach wink
              Nie dość, ze koty przegonią gryzonie to żwirek i kuwetę dostarczą sąsiedzi wink a okna umyje teściowa, firany poprasuje teść a drwa do kominka nawiezie szwagier wink
              Żyć nie umierać big_grin Daj mi adres gdzie to tak wink
              --
              http://s14.rimg.info/35725a110a6a03c02e6afe950932b387.gif
              • 02.05.13, 15:30 Odpowiedz
                Sorry, ale za domowe koty odpowiedzialność powinni ponosić właściciele, a nie sąsiedzi.
                Tak samo to oni powinni poczuwać się do wszelkich kosztów związanych z ich kuwetami, żwirkiem czy jadłem. Sąsiedzi gdyby chcieli mieć na własnym terenie koty sami by je przygarnęli np. ze schroniska, widać nie chcą i mają do tego prawo.
                Kto uważa inaczej niech się potem nie zdziwi jeżeli jego ukochany mruczek wróci któregoś razu z przestrzelonymi śrutem czterema literami (wersja light) lub nie wróci w ogóle (wersja hard).
                --
                http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
              • 02.05.13, 15:41 Odpowiedz
                No na przykład ja robię co miesiąc dostawę karmy dla kota, który 11 lat temu obraził był się na naszego psa i wyniósł się do sąsiadki wink. Jak również kupuję żwirek i płacę za weta.
                --
                kliknij
                jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                • 02.05.13, 15:45 Odpowiedz
                  Zostaliście porzuceni przez kota? No wiesz Ima... alimenty płacić trzeba skoro się dziecko obraziło i wyszło z domu wink
                  A może znajdzie się jeszcze ktoś chętny do mycia okien? z chęcią się zasąsiaduję z Tobą w takim wypadku wink i grosza złamanego i całego za kotowie bym nie brała !
                  --
                  " rodzice Kamili przynajmniej mieli KONTAKT. Nie szkodzi, że dziewczyna nie żyje, ale KONTAKT był."
                  By Kawka74
                • 02.05.13, 16:51 Odpowiedz
                  Moja dobra znajoma miała kota, który zaczął znikać na kilka dni. Po jakimś czasie dowiedziała się od sąsiadki, że to jej kot, przyszedł i jest, ale taki dziwoląg, że pomieszka kilka dni, a potem na kilka kolejnych znika. Kot był tak naprawdę mojej znajomej, miała go ode mnie, ale jakoś tak mu pasowało życie na dwa domy.
                  --
                  Nie o te Hiny chodziło
                  • 02.05.13, 16:57 Odpowiedz
                    Kotka znajomej po kilkunastu latach przeprowadziła sie do sąsiadow, na stałe.
                    --
                    "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
                    • 02.05.13, 17:27 Odpowiedz
                      Nasz się przeprowadził po 6 latach. Ale to były ciężkie czasy dla niego - przeprowadzka z Krakowa, na dodatek śmieliśmy bez pytania kota o zdanie psa kupić wink
                      --
                      kliknij
                      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                      • 02.05.13, 17:56 Odpowiedz
                        Siedzimy teraz obie z corką przy stole, kazda przed swoim laptopem, a miedzynami, rozciagnieta na samym srodku stołu kicia (17 plus). I nagle wystraszylam sie okropnie, że sie wyprowadzi, naprawde bylabym niepocieszona. Jednak - niewiele mialabym do gadania.
                        Kot wymaga szacunku i przyznania, ze nie wszystko możemy kontrolować. Wydaje się, ze to coraz trudniejsze.
                        --
                        "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
                        • 02.05.13, 18:22 Odpowiedz
                          To niech ten brak kontroli będzie kosztem właścicieli kota, a nie wszystkich dookoła, w tym sąsiadów bez kotów którzy nie życzą sobie innych zwierząt domowych na terenie swojej działki, proste.
                          --
                          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                        • 06.05.13, 10:22 Odpowiedz
                          To tylko dowodzi ile warte jest przywiązanie kota. Niezmiennie mnie fascynuje co też ludzie są w stanie wymyślić, żeby przydać znaczenia kociemu zachowaniu.
                          • 06.05.13, 10:23 Odpowiedz
                            Kot jest przywiązany do swojej miski. Gdzie miska pełna przysmaków tam jego właściciel big_grin big_grin big_grin
                            --
                            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                          • 06.05.13, 10:39 Odpowiedz
                            Cóż - nie są w tym gorsze od homo sapiens, myślę zresztą, ze procentowo znacznie więcej mężow czy żon porzuca rodziny.
                            Niezmiennie mnie fascynuje c
                            > o też ludzie są w stanie wymyślić, żeby przydać znaczenia kociemu zachowaniu.


                            A mieszkalaś kiedy z kotem przez dłuższy czas?
                            --
                            „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
                            • 06.05.13, 11:30 Odpowiedz
                              A co to ma do rzeczy? Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby porzucona żona mówiła przyjaciółce "bo wiesz, on taki niezależny jest i królewski, mieszka od 6 lat z inną, ale dalej piorę mu skarpety i robię wałówę".
                              Problem niechcianego kota jest mi skądinąd znany, bo na studiach mieszkałam z dziewczyną, której urocza kicia notorycznie rozkładała się na moich ciuchach, mimo tłumaczenia, że nie życzę sobie sierściucha w moim pokoju, a tym samym ubrań obłażących kocią sierścią. Według mnie jedyną zaletą tych stworzeń jest jako taka estetyka i jako taka użytkowość w miejscach, gdzie występują gryzonie, pod warunkiem, że kot pracuje, a nie zajmuje się głównie leżeniem i wypróżnianiem do pudełka.
        • 02.05.13, 15:25 Odpowiedz
          no i dlatego trzeba zaczac od pogadania z wlascicielem
          moze sam by to zaproponowal
          --
          Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
    • 02.05.13, 17:10 Odpowiedz
      Jakie masz ogrodzenie? Jesli takie, przez ktore moga przelezc, warto dokupic siatki, nawet plastikowej i uszczelnic. Na gorze mozna tez dac taka siatke, luzno umocowana, koty nie beda sie wspinac jak bedzie za bardzo sie uginac pod nogami.

      A problemu wspolczuje-mimo calej sympatii do kotow (dokarmiam z 15 bezdomniakow dzikusow) jak czytam na forach o kotach wqychodzacych (no bo "musi bo sie udusi"), polujacych na ptaki, czesto pod ochrona ("taka jest kocia natura i nic nie poradzisz"), ginacych pod kolami samochodow ("bo to s...syn byl i nie chcialo mu sie wyhamowac dla mojego kochanego kiciusia" plus wirtualne klepanie po pleckach przez inne podobnie postepujace osoby) to mnie trafia. Bo kot, jak kazde zwierze, powinno byc kontrolowane przez wlasciciela. Jesli juz kot musi wyjsc, to wez czlowieku, ubierz go w szelki i wyprowadz na smyczy a nie puszczaj luzem! Ale znakomitej wiekszosci sie nie chce...
      A przeciez sa nawet elektryczne ogrodzenia i obrozki dla kotow, zeby sie trzymaly ogrodu wlascicieli. No ale to kosztuje sad
      --
      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • 02.05.13, 18:01 Odpowiedz
        Małe tak, ze przechodzą pomiędzy prętami bramy....przychodzą i rozgrzebują rabaty....nie chcę wieszac siatki na bramie- względy estetyczne...i nie chcę rozgrzebanych rabat sad.
        Sąsiad ma wybitnie niestresującą hodowlę, pozwala tym kurkom zwiedzac wszystko.....raczej podejscia do kur nie zmieni.
        Ledwo się ucywilizowal i przestal wylewac z szamba do przydroznego rowu w dzien ( przeszedl na zmianę nocną )
        Co robic droga redakcjo?

        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • 02.05.13, 18:04 Odpowiedz
          rosół
          --
          Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
        • 03.05.13, 12:00 Odpowiedz
          > Co robic droga redakcjo?

          No, jak to co? Zmusić sąsiada, żeby kurom szelki pozakładał i wyprowadzał na spacer na smyczy!
          Ciekawe jakie oznaczenia powinien wtedy umieszczać na jajkach smile
      • 02.05.13, 18:06 Odpowiedz
        przedkłada tak wyraźnie komfort życia kota nad komfort życia i bezpieczeństwo człowieka (autorki wątku i jego rodziny)?

        Autorka nie musi obsługiwać (kuweta, miski z karmą, sprzątanie) kotów, które mają właściciela. Za to jak najbardziej ma prawo nie życzyć sobie ich obecności u siebie, nawet gdyby miała 10 swoich własnych kotów.
        • 02.05.13, 18:09 Odpowiedz
          I jeszcze jedno:
          O zwierzę należy dbać - o to zwierzę, które się zdecydowało posiadać. O inne można, ale się nie musi.
          Autorka wątku nie posiada kotów sąsiadów.
        • 02.05.13, 21:10 Odpowiedz
          (chociaż mój kot jest ważniejszy dla mnie od moich sąsiadów wink), tylko o racjonalne podejście, także dla własnego zdrowia. W jakim celu się żołądkować czymś, na co nie ma się większego wpływu?
          --
          kliknij
          jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
          • 02.05.13, 21:39 Odpowiedz
            imasumak napisała:

            > Kot nie wejdzie na teren, na którym urzęduje pies.


            Powiedz to moim kotom.


            Idą do sąsiadów, wygrzewają się na dachu ich auta, a pies lata w koło i poszczekuje. Do dachu nie sięgnie. Zreszta nawet gdyby sięgnął to raczen lunchu by sobie nie zrobił, miewał już okazję na poszczekiwaniu się skończyło.

            Owszem, ganię kotki za to że chodzą do sąsiadów. Mają to w nosie. Próbowałam trzymać w domu - nie ma siły, nie mogłabym owtorzyć okna czy drzwi, zwłaszcza latem, zimą chetniej przebywają w domu.


            Pozostaje zrobić to co moja matka - po nierównej walce z pięcioma kotami sąsiada w końcu je... polubiła. Jednego nawet zabiera na noc do domu, a dokarmia wszystkie, nierzadko fatygując się do sklepu wyłącznie dlatego, ze żrcie dla kotów jej wyszło.
      • 03.05.13, 11:58 Odpowiedz
        > Jesli juz kot musi wyjsc, to wez czlowieku, ubierz go w szelki i wyprowadz na smyczy a nie
        > puszczaj luzem!

        Padłam... Czy tylko ja mam skojarzenia z babcią Wolańską?

        Mam wielką prośbę: jeśli już musicie swoje nieszczęsne koty wyprowadzać na smyczy, to trudno. Ale błagam, nie przeprowadzajcie się na wieś i próbujcie swoich chorych obyczajów wymuszać na sąsiadach. Wszystkim tak źle w mieście i uciekają na wieś, żeby tam się zabetonować i usiłować zniewolić ludzi, psy, koty i wszystko co się rusza. To po co było się na wieś przeprowadzać? Siedźcie dalej w klatkach.
        • 03.05.13, 12:13 Odpowiedz
          A ja wlaśnie kupilam szeleczki i smycz dla kici.
          Przez całe dlugie zycie nie wychodziła z domu i nagle zapragnela - boje sie, ze zrobi cos durnego.
          Ale z tym co piszesz sie zgadzam. Chodzi mi po glowie, ze problem polega na bardzo silnej potrzebie kontrolowania wszystkiego wokoł siebie - pomyślalam o ptakach, budkach dla sokołów montowanych na moim osiedlu, szpikulcach antygolębich na parapetach. z kota usilujemy zrobic teraz psa - byloby zabawne, gdyby nie szkodziło kotom, a może i nam samym. ech.
          --
          „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
          • 03.05.13, 13:21 Odpowiedz
            > A ja wlaśnie kupilam szeleczki i smycz dla kici.
            > Przez całe dlugie zycie nie wychodziła z domu

            To jest jednak inna sytuacja.

            > Chodzi mi po glowie, ze problem polega na bardzo silnej potrzebie kontrolowania
            > wszystkiego wokoł siebie

            Dokładnie o to chodzi. Tylko, że ktoś, kto wynosi się z miasta na wieś powinien już rozumieć, że takie myślenie to jest pułapka. A nie rozumie i zamiast wynieść się z piekła to przywleka to piekło innym. I jeszcze ma pretensje, że nie mają ochoty dobrowolnie sobie zakładać chomąta na szyję.
        • 03.05.13, 16:27 Odpowiedz
          Na wsi nie.Ale wiekszosc miejskim kocich mam moze i powinna, zamiast wyrzekac ze kotek nie wrocil, ze ktos potracil albo pies rozszarpal. Po prostu nie rozumiem niefrasobliwosci wlascicieli.
          Mam dwa psy, powinnam tez je puszczac luzem zeby sie wylataly? A ze zalatwia przy okazji pare kotow to "taka ich natura', prawda?
          Jak wyglada takie odwrocenie sytuacji?
          Dla scislosci: wydalismy ponad 12 000$ na ogrodzenie duzej czesci posesji dla nich, zeby mogly sobie bezpiecznie pobiegac...
          --
          Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
          • 03.05.13, 16:33 Odpowiedz
            I tak powinna wyglądać odpowiedzialność właściciela za swoje zwierzę.

          • 03.05.13, 17:21 Odpowiedz

            Odkad corka mojej kolezanki w piaskownicy wziela so reki kocie g... i zamierzala je sprobowac dostaje cholery czytajac,ze kot musi wychodzic.Nie musi,mnostwo kotow nie wychodzi,albo wychodzi tylko na smyczy,a jesli jakiemus wlascicielowi marzy sie kot chodzacy wolno to niech zrobi z ogrodu wybieg odpowiednio zabezpieczony.Mam ogrod,gdyby cudzy kot wszedl na teren to bym go odstrzelila.
            Trzeba byc zupelnie pier...nietym by uwazac,ze sasiedzi Maja ponosic koszty kuwet,barier i innych rzeczy.To jest sprawy wlascicieli Kota,a skoro im nie zalezy,to mu na czemu zalezec,widocznie im nie przeszkadza odstrzelony kot.
            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
          • 04.05.13, 09:20 Odpowiedz
            > Mam dwa psy, powinnam tez je puszczac luzem zeby sie wylataly?

            Co do zasady - tak. Ale w mieście po prostu nie ma takiej możliwości.

            > A ze zalatwia przy okazji pare kotow to "taka ich natura', prawda?

            Nie wiem czy taka ich natura, ale wiem, że w cywilizowanym świecie zamyka się agresora, a nie ofiarę. Jeśli stwarzają zagrożenie dla otoczenia - to powinny być zamknięte. Koty zagrożenia nie stwarzają.
            • 04.05.13, 10:34 Odpowiedz

              Koty roznosza choroby,a koty wychodzace roznosza ich jeszcze wiecej,Wyobraz sobie,ze ciezarna sadzi kwiatki i natyka sie na kocie gowna albo male dziecko.Mohe dziecko w swojej piaskownicy na prawo so czystego piasku bez kocich odchodow.
              Aha jesli puszcze psa na swoim terenie i on zezre Kota,to sorry.Kot nie jest zadna ofiara.
              --
              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
    • 02.05.13, 19:01 Odpowiedz
      > Trudno... Nic mnie tak nie cieszy jak kocisko przekraczajace barierę dźwieku ze
      > śrucikiem pod ogonem smile))

      a w to akurat wierzę. Normalnych ludzi cieszy miłość, przyjaźń, rodzina, seks, kariera a dewiantom nieudacznikom pozostają właśnie takie "radości"...
    • 04.05.13, 08:28 Odpowiedz
      w tv wlasnie mowili, ze jest jakas roslina o nazwie koleus canina, ktorej koty nie lubia. sprobuj rozpoznac temat
    • 06.05.13, 09:53 Odpowiedz
      Z racji majówki i ciekawszych zajęć nie zaglądałam na forum, a tu proszę! wątek zaczął żyć własnym życiem smile Ciekawe rzeczy się tu pojawiły, oczywiście mnóstwo wypowiedzi typu "siedzę z córką, między nami leży kicia, najcudowniejsza na świecie, więc każdy kto ośmiela się krytycznie wypowiadać na temat jakiegokolwiek kota jest wrogiem nr 1", dowiedziałam się, że przeszkadzają mi kuny, jaszczurki i ptaki, mam szpikulce przeciw gołebiom na parapetach (co to w ogóle jest? w życiu o tym nie słyszałam!), mam chorobliwą potrzebę kontrolowania rzeczywistości i nerwicę natręctw wink
      A zadałam tylko spokojne pytanie - jak ukrócić kocie wycieczki do mojego ogrodu NIE ROBIĄC KRZYWDY KOTOM. W sumie przy takim nastawieniu kotofili (termin zapożyczony z jednego postu) nie dziwię się tym, którym nerwy puszczają i którzy koty eliminują w sposób bardziej trwały.
      Koty są niebezpieczne, w sensie odchodów, w których znajdują się larwy pasożytów, np. glisty kociej wywołującej toksokarozę (do wygooglania, choroba znacznie częstsza niż toksoplazmoza, szczególnie narażone są małe dzieci). NIE CHCĘ tego syfu u siebie na działce, NIE CHCĘ, żeby moje dziecko miało z tym kontakt. Nie wierzę, że właściciele kilku kotów łażących swobodnie po okolicy kiedykolwiek je odrobaczali lub szczepili.
      Btw, nigdzie nie napisałam, że rzecz dzieje się na wsi; w miastach też ludzie miewają domy i ogrody. Swoją drogą, sąsiedzi kociarze jak najbardziej przeprowadzili się z blokowiska.
      Rady, aby ustawić kotom kuwetę i/lub miski z żarciem są zupełnie z dooopy wzięte. Nasz ogród, należący do nas, urządzany naszą pracą i za nasze pieniądze, ma służyć jako miejsce wypoczynku NASZEJ rodziny i bezpieczne miejsce do zabawy dla NASZEGO dziecka, a nie jako sralnia/jadłodajnia dla CUDZYCH kotów. Gdybym chciała mieć sralnię dla kotów, w pierwszej kolejności sprawiłabym sobie własne koty. Idąc tym torem myślenia, powinnam wam, kociarze, przyprowadzać psa, aby się wys...ał na waszym terenie i zaproponować wam, abyście zainwestowali w woreczki, łopatki i rękawiczki i ochoczo po nim sprzątali, częstując go przy tym dobrą karmą, czyż nie?
      • 06.05.13, 10:23 Odpowiedz
        Pożycz psa, który będzie te koty ostro ganiał (ewentualnie zainwestuj w własnego).
        Nie bawiłabym się w oswajanie kotów - idziesz do sąsiadów i informujesz, że koty mają być zamknięty, bo wykladasz trutkę na szczury (oficjalnie na szczury) i kot może się poczęstować.
        Odstraszacz dźwiękowy.
        W ostateczności wiatrówka ze śrutem/solą, krzywdy nie zrobi, a koty się zniechęcą.

        Kotofilne wypowiedzi to IMO jakiś hard core.
        • 06.05.13, 10:25 Odpowiedz
          Ja lubię koty, podobnie jak i inne zwierzęta, ale jakoś potrafię zrozumieć ludzi, którzy nie życzą sobie ich obecności na swoim terenie.
          Osobiście gdybym miała dom z ogrodem cudze koty by mi nie przeszkadzały, ale ludzie są różni i mają różne podejście które też trzeba (w tej sytuacji - koty na cudzym terenie) uszanować.
          --
          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
          • 06.05.13, 10:32 Odpowiedz
            No więc o to chodzi. Pani nie chce żeby cudze koty - mające właścicieli - paskudziły jej w ogrodzie. I nie ma dyskusji, że koty są super, bo nie to jest jej problemem.
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-211
(201-211)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.