• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Nieproszone koty w odwiedzinach - co można zrobić? Dodaj do ulubionych

  • 30.04.13, 15:02
    Pytanie zarówno do kociar jak i anty-kociar (tak, tak, zainspirowane dzisiejszą informacją o kotach wystrzelanych ze śrutówki wink).
    Sąsiedzi mają koty, nie wiem dokładnie ile. Sąsiadów widujemy rzadko, ich koty często. Zwłaszcza jeden ciągle łazi po naszym ogrodzie. Łazi, załatwia się (nieraz sprzątaliśmy kocie kupy), szlag zaczął trafiać nasze 2 tuje (tu oczywiście nie ma pewności, ale jest duże prawdopodobieństwo, że nie posłużył im koci mocz). Wczoraj 2 razy widziałam go na naszej działce, a wieczorem na podjeździe znalazłam martwego kreta - sam tam ducha nie wyzionął, raczej kotek przyniósł i ułożył sobie swoją zdobycz sad Oczywiście utylizacją musiał zająć się mój mąż.
    No i kurczę, trafia mnie! Nie chcę mieć na swojej posesji syfu, kocich odchodów i trupów zwierząt. Nie chcę, żeby moje dziecko bawiąc się w ogrodzie wsadziło ręce w kocią kupę i/lub znalazło martwego gryzonia zanim ktoś z doroslych go zauważy i wzięło go do ręki. Nie jest moim marzeniem leczenie dzieciaka z chorób odzwierzęcych. Nie chcę, żeby mi rośliny więdły. Nie chcę, żeby mój pies nażarł się padliny, jeśli to on pierwszy znajdzie przyniesioną przez kota zdobycz.
    Wyjaśniam, że psa, owszem, mamy - ale to jest pies domowy, nie stróżujący, na dwór wychodzi tylko z kimś z nas, a oczywiście wtedy, gdy ktoś jest w ogrodzie, żaden kot nie przyłazi. Za to, gdy jesteśmy w domu, często widzimy przez okno kota przychodzącego "w gości" (wtedy doraźnie go wyganiamy, sami lub z pomocą psa) - a z pewnością o wiele częściej przychodzi, gdy nikogo w domu nie ma.
    Nie chcę wszczynać wojny z sąsiadami, tym bardziej, że mówimy sobie tylko "dzień dobry". Ale co można realnie zrobić? Proszę nie doradzać mi kupna wiatrówki, ten przykład przytoczyłam z przymrużeniem oka wink
    Bardzo proszę o powstrzymanie się też od uwag typu "okrutni ludzie, nienawidzący zwierząt etc." Zwierzęta lubię w granicach rozsądku, mam jedno, takie, którym jako rodzina jesteśmy w stanie się opiekować i uważam, że człowiek powinien być odpowiedzialny za to, co oswoił. W związku z tym sąsiedzi, decydując się na koty, powinni trzymać je w domu i/lub w granicach swojej posesji. Nie przemawia do mnie argument, że kot zgodnie ze swoją naturą musi łazić, bo w blokach też ludzie mają koty i te koty nie łażą sąsiadom po mieszkaniach.
    Generalnie, chcę wiedzieć, czy i jak można pozbyć się problemu cudzych kotów na moim terenie nie pozbywając się kotów.
    Zaawansowany formularz
    • 30.04.13, 15:07
      miałam podobny problem z psem sąsiada - podkopywał płot, przychodził do nas załatwić się i wracał. Nasz pies to jego przyjaciel więc go nie pogonił.
      Pomógł specjalny spray do odstraszania psów i kotów kupiony w sklepie zoologicznym - sąsiad spryskał nim ziemię wzdłuż płotu i o dziwo od roku jest spokój - nie wiem jakim cudem, ten zapach już pewnie wyparował, może pies po prostu się odzwyczaił.
      • 30.04.13, 15:32
        www.odstraszacze.pl
        jakis ultradzwiękowy powinien pomóc

        --
        • 01.05.13, 14:42
          Mój kolega miał podobny problem i kupił tak odstraszacz ultradźwiękowy. Zadziałało.
    • 30.04.13, 15:52
      spróbuj na poczatek pogadac z wlascicielami

      --
      Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
      • 30.04.13, 15:55
        mam 3 koty.
        Sąsiedzi mogą ze mną rozmawiac dowolnie długo, ja ze swoimi kotami także.
        W żaden sposób nie zmieni to ich zachowania suspicious
        Tyle dobrego że są kastrowane więc nie znaczą terenu a potrzeby fizjologiczne załatwiają na pobliskiej łące a nie w ogródku u sasiadów big_grin
        --
        • 30.04.13, 17:02
          Gorzej jak sąsiedzi zmienią zachowanie i któregoś dnia Twój mruczek nie wróci z wojaży big_grin big_grin big_grin
          --
          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
          • 30.04.13, 17:16
            jedna sąsiadka ma 10 kotów..może więcej, półdzikich....
            drugi sąsiad ma z 6 - wykastrowane
            inni nie mają wcale
            dookoła dużo pól, myszy, kretów itp.
            Sąsiadzi bez kotów są wdzieczni bo jak sami mówią "myszy i kretów u nich nie uświadczysz a to ja sie męczę z karmieniem, czesaniem, szczepieniami itp" big_grin
            --
            Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
      • 30.04.13, 15:56
        taki spray:zoozone.pl/pr463-trixie-get-off-spray-do-odstraszania-psow-i-kotow-250.html

        --
        Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
    • 30.04.13, 15:58
      Moze by mąż spróbowal oznaczyć teren? Ekologicznie tongue_out
      --
      Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
      • 30.04.13, 15:58
        Acha - upolowany kret nie bardziej jest padliną niż jedzony przez Ciebie schabowy.
        --
        Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
        • 30.04.13, 19:54
          nangaparbat3 napisała:

          > Acha - upolowany kret nie bardziej jest padliną niż jedzony przez Ciebie schabo
          > wy.

          o ja je..ie


          --
          w co ubrać moją 8-letnią córeczkę by nie zmarzła w Wlk. Sobotę ze Święconką i żeby tez była ładnie i świątecznie ubrana??I co Jej dać w taką pogodę w Wlk. Niedzielę na Śniadanie Wielkanocne (znaczy w co Ją ubrać)?? Macie już jakieś plany ubraniowe dla swoich Małych Dziewczynek w związku z Gwiazdką na Wielkanoc ??
          • 01.05.13, 14:58
            Ale o co chodzi?
            --
            „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
          • 01.05.13, 18:25
            Ale to jest akurat racja - kret jest zabity, a nie padły naturalnie, więc nie jest padliną i raczej nie rozsiewa kreciej grypy. Choć też nie przepadam za zwłokami.
            --
            Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
            Imion miłych ludowi lud pozapomina.
            Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
            Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
        • 01.05.13, 22:58
          Pudło: nie jadam schabowych
          • 02.05.13, 13:40
            Może niech mąż krety i inne zwierzęta zabite przez te koty podkłada na próg sąsiadowi?
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
      • 30.04.13, 15:59
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

        a jak feromony zwabia sasiadki ?tongue_out
        --
        Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
        • 30.04.13, 16:04
          big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

          --
          „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
        • 30.04.13, 16:10
          big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        • 30.04.13, 16:32
          big_grin i zaczną wyć pod oknami wypinając tyłki! Lepiej kupić odstraszacz big_grin

          --
          [Inglot] kurczę stworzył taaaką firmę, ponad 200 sklepów na świecie i d...pa, widać tam dokąd odszedł też potrzebują kosmetyków kolorowych / adwarp
          • 30.04.13, 16:34
            big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

            Spłakałam się.
            • 02.05.13, 13:59
              big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              Więc tak: mąż znaczy teren, feromony zwabiają sąsiadki, a one wrzeszczą pod oknem wypinając tyłki big_grin. Nie mogę, no nie mogę, zaraz pęknie mi przepona big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin Co przestanę na chwilę, to znowu zaraz zaczynam się śmiaćjak to sobie wyobrażę big_grinbig_grinbig_grin
              • 18.05.13, 11:45
                uo bosze, moze wam juz ktos psiknal tych feromonow,bo zachowujecie sie ze pozal sie bosze
                --
                ------------------------------------------------
                Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
    • 30.04.13, 16:09
      > Generalnie, chcę wiedzieć, czy i jak można pozbyć się problemu cudzych kotów na moim
      > terenie nie pozbywając się kotów.

      Proste jak drut: zainstalować psa podwórzowego.

      > Nie przemawia do mnie argument, że kot zgodnie ze swoją naturą musi łazić, bo w blokach
      > też ludzie mają koty i te koty nie łażą sąsiadom po mieszkaniach.

      To czemu nie mieszkasz w bloku? Wyjątkowo działają mi na nerwy ludzie, którzy przeprowadzają się z miasta na wieś i mają pretensje do całego świata (a sąsiadów w szczególności), że na wsi nie jest jak w mieście.
      • 30.04.13, 16:21
        A ja doskonale rozumiem, że można nie chcieć kotów na swojej posesji, zwłaszcza, jeżeli są "czyjeś". Nie chcieć sprzątać kup czyichś kotów, nie chcieć zbierać "łupów" czyichś kotów.

        Jeżeli mój wychodzący kot uprzykrzałby życie sąsiadom i byłby niereformowalny, zamieniłabym mu tryb na "kota niewychodzącego".
        W tym wypadku jak najbardziej rozumiem "my home, my castle" (tak to chyba było)
        • 30.04.13, 16:28
          nie zaczepnie, normalnie pytam. Konia z rzedem kto mojego Ryska "polwychodzacego" zmieni w niewychodzacego...
          --
          Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
          • 30.04.13, 16:35
            Napiszę wprost - nie.
            Czy to zabrania mi wyrażenia takiej opinii?

            Nie mam psa ani kota, (mam inne zwierzę) ale gdybym miała, bliżej emocjonalnie byłoby mi do psów niż kotów.

            CytatKonia z rzedem kto mojego Ryska "polwychodzaceg
            > o" zmieni w niewychodzacego...

            Możliwe.
            Dla mnie w tym wypadku ważniejszy byłby komfort sąsiada niż komfort kota.
            O zwierzę należy dbać, ale chyba nie należy go uszczęśliwiać kosztem ważnych potrzeb człowieka.
            • 30.04.13, 17:04
              a nie nie, nie zabrania, dlatego napisalam, ze nie zaczepnie pytam, tylko normalniesmile myslalam ze masz jakis tajny patent na udomowieniesmile
              --
              Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
        • 30.04.13, 16:32
          No, ale jak się chce mieć "castle", to trzeba go sobie wybudować. Jak nie chcę, żeby mi sąsiadka zaglądała w okna to muszę sobie zainstalować zasłonki/rolety/okiennice na własny koszt i poświęcić codziennie czas na ich zasłanianie, a nie mieć pretensje do sąsiadki, że ma oczy.

          Na wsiach chadzają wolno ludzie, koty, psy, krety i myszy i inne dzikie zwierzęta, a jesienią wszelakie robactwo pcha się do chałupy. Albo trzeba to przyjąć na klatę, albo wyprowadzić się do bloku.
          • 30.04.13, 16:36
            Dzikie to dzikie - trudno (odstraszacze itp.)
            Sąsiedzkie są CZYJEŚ, więc ten ktoś powinien się tym zająć.
          • 30.04.13, 16:37
            ale to jeszcze zalezy jak ogrodzenia sa zbudowane i ktoredy kot komus do ogrodu wchodzi
            moj jak byl wychodzacy to tez wszedzie nie wlazil
            za to do mnie wchodzil przez 2 inne podworkatongue_out

            --
            Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
          • 30.04.13, 16:39
            W bloku jak w bloku. Miałam kicię, a sąsiedzi wielkie groźne i nerwowe psisko (kiedyś spuścili go ze smyczy, jechala syrenka - dawne dzieje - i on podobno wskoczyl z dzikim szczekaniem na maskę). Kicia przechodzila przez balkon i wchodzila do sasiadow, podobno byla jedyną osobą, ktorej wolno bylo wleźć pod biurko gospodarza - czyli do psiej budy. On wystawał na balkonie z nosem miedzy prętami i skamlal miłośnie do niej - ona upolowanego wrobelka polozyla na ich wycieraczce (musiala wejść do sasiedniej bramy).

            --
            Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
            • 06.05.13, 09:33
              Kot mojej ciotki chodzil po takim dlugim, nieprzerwanym parpecie wzdluz bloku. Wchodzi do ludzi przez otwart okna i KRADL. Raz wrocil z kielbasa, raz z polkilogramowym kawalem miecha w pysku.
              --
              "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
              "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
    • 30.04.13, 16:15
      Ogród ma to do siebie, że mogą się na nim pojawić zwierzęta. Mniej lub bardziej dzikie. Radziłabym się do tego przyzwyczaić. Jak pisała dziewczyna wyżej - nie mieszkasz w bloku. To raz.
      Nie wiem, skąd przeświadczenie, że martwy kret to sprawka kota? Mąż przeżył jakoś utylizację kreta czy potrzebna będzie wam terapia rodzinna? Ludzie... To dwa smile

      --
      [Inglot] kurczę stworzył taaaką firmę, ponad 200 sklepów na świecie i d...pa, widać tam dokąd odszedł też potrzebują kosmetyków kolorowych / adwarp
      • 30.04.13, 16:24
        A tak na marginesie to krety sieją większe spustoszenie w ogrodzie niż koty. Jakby tak jakiś kot się zobowiązał wydusić u mnie krety to jeszcze bym mu dopłaciła smile A, i kilka roślin też u mnie w ogrodzie zdechło, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że można winę za to próbować zwalić na sąsiadów.

        --
        Kiedy "siedzę sobie", to inaczej siedzę, niż kiedy siedzę. prof. Jerzy Bralczyk
        • 30.04.13, 16:31
          Widzisz? A może to sprawka czyjegoś męża... smile

          --
          [Inglot] kurczę stworzył taaaką firmę, ponad 200 sklepów na świecie i d...pa, widać tam dokąd odszedł też potrzebują kosmetyków kolorowych / adwarp
          • 30.04.13, 16:35
            big_grin
            --
            Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
      • 30.04.13, 16:55
        morgen_stern napisała:

        > Ogród ma to do siebie, że mogą się na nim pojawić zwierzęta. Mniej lub bardziej
        > dzikie. Radziłabym się do tego przyzwyczaić. Jak pisała dziewczyna wyżej - nie
        > mieszkasz w bloku.

        Po to ludzie kupują domy żeby mieć święty spokój i nie użerać się z sąsiadami, z ich kotami również. Ma prawo nie życzyć sobie cudzych zwierząt.

        Zawsze porażała mnie bezmyślność właścicieli - jeden z drugim kocha kiciusie, ale niech srają u sąsiadów. Genialne. Naprawdę nie dziwię się ludziom, którzy wykładają trutki.
        • 30.04.13, 16:57
          A co z dzikimi kotami? Wiewiorkami? Ptakami? Żabami?
          --
          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
          • 30.04.13, 17:04
            To inna para kaloszy, tutaj koty mają właścicieli.
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
            • 30.04.13, 17:09
              A kot, który ma właścicieli inaczej s.a niż ten, który nie ma? Inaczej kreta preparuje po uduszeniu? Nie, różnica jest taka, że jest się do kogo przypieprzyć i do kogo mieć pretensje, że świat jest źle urządzony.

              --
              Jeśli długo kopać w ziemi, to się dokopie do nadzienia.
              • 30.04.13, 17:24
                Jak ktoś ma zwierzę na własność to jest za nie odpowiedzialny, jak ugryzie Twoje dziecko pies mający Pana (nie bezdomny) to nie będziesz wnosić do jego właściciela żadnych pretensji bo przecież gdyby ugryzł je pies bezdomny nie miałabyś się do kogo zwrócić?
                --
                http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                • 30.04.13, 19:48
                  Słuszna uwaga. Sądzę jednak, że najistotniejszą różnicą jest tu kaliber zbrodni. Z powodu tegoż kalibru bezdomne psy się wyłapuje.

                  --
                  Kiedy "siedzę sobie", to inaczej siedzę, niż kiedy siedzę. prof. Jerzy Bralczyk
                  • 30.04.13, 20:07
                    A bezdomne koty często znikają w "tajemniczych okolicznościach".
                    --
                    http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
    • 30.04.13, 17:01
      Kup elektryczny pastuch, nie są to drakońsko duże kwoty, a jak kocur dostanie z pastucha raz i drugi strzała w nos nauczy się gdzie nie jego miejsce.
      Jedyne co to odnośnie tuj raczej niewinny, nam też schną tuje i widzę, że innym sąsiadom też schną (a koty nie mają dostępu, tuje na balkonie). Chyba klimat im nie odpowiada, najczęściej do 3 lat wytrzymują, po tym czasie niestety schną...
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
    • 30.04.13, 17:23
      podobno koty nie lubią zapachu octu, aczkolwiek nie wiem ile w tym prawdy
      jednażkze zważywszy, ze butelka octu to koszt 1 zł, możesz spróbować nim spryskać taras, schody i co tam chcesz
      • 30.04.13, 17:25
        I będzie śmierdziało jak nie wiem. Moim zdaniem spróbować z elektrycznym pastuchem.
        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
        • 30.04.13, 17:40
          Super pomysł jak się ma dziecko w wieku, w którym martwy kret może być dla niego zagrożeniem uncertain

          --
          "Singiel jest swoiście zamknięty schizoidalnie." prof. Hanna Świda-Ziemba
          • 30.04.13, 17:47
            Elektryczny pastuch jest całkowicie bezpieczny dla ludzi, dla zwierząt zresztą też tylko bardzo nieprzyjemny w kontakcie.
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
            • 30.04.13, 18:15
              Oczywiście. Wątpię jednak, żeby autorka chciała narażać małe dziecko na kontakt z elektrycznym pastuchem. Walnął Cię kiedyś taki pastuch? Nie życzyłabym własnemu dziecku.
              • 02.05.13, 18:13
                Cofam propozycję. Niech elektryczne ogrodzenie kupi sąsiad - właściciel kotów. Nie będą się pałętały tam gdzie ich nikt nie chce i nie życzy sobie ich obecności (oraz ich odchodów). Najprostsze rozwiązanie.
                --
                http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
    • 30.04.13, 17:36
      u mnie sa 4 koty i 1 duzy pies, o ile psie odchody widuje dosc czesto o tyle na kocie nie natrafilam NIGDY - chyba ze chodzi o te w kuwecie wink okty zalatwiaja sie tam gdzie jest piasek, zwirek albo taka sypka ziemia- zeby zakopac swoja kupe. Nie zalatwia sie ani na trawie ani asfalcie/kostce brukowej.
      Co do martwych zwierzakow- watpie ze to kot upolowal kreta, predzej by byla to mysz lub ptak.
      --
      youtu.be/19eBAfUFK3E
      • 30.04.13, 18:52
        nie widujesz, bo srają u sąsiadów
      • 30.04.13, 19:20
        > watpie ze to kot upolowal kreta,

        Na pewno kot. Koty kretów nie jedzą (widocznie są wyjątkowo obrzydliwe), ale to nie przeszkadza im na nie polować.
      • 30.04.13, 19:34
        Oj, nie masz pojecia gdzie kot potrafi zalatwic swoja potrzebe. Mielismy natreta takowego, szarpal nerwy wiekszosci sasiadow, zalatwial sie na trawniki, tarasy, wylegiwal na meblach ogrodowych i wiekszosc obdrapal. Gdy miarka sie przebrala, sasiadka byla zmuszona zainwestowac w obroze elektryczna. Kot "robi" teraz we wlasnym ogrodzie i nie wystawia z niego nosa dalej, jak mu sprzet na szyi pozwala.
        • 30.04.13, 19:50
          caroninka napisała:

          > Oj, nie masz pojecia gdzie kot potrafi zalatwic swoja potrzebe. Mielismy natret
          > a takowego, szarpal nerwy wiekszosci sasiadow, zalatwial sie na trawniki, taras
          > y, wylegiwal na meblach ogrodowych i wiekszosc obdrapal.

          Z tego wszystkiego szarpanie nerwów sąsiadów musiało być najbardziej dokuczliwe.
          --
          Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
          przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
    • 30.04.13, 19:17
      Nieproszone koty to zupelnie co innego niż koty, które były zaproszone i gospodarz się ich spodziewa. Powstaje pytanie, jak im grzecznie i taktownie dać do zrozumienia że powinny oczekiwać na formalne zaproszenie. Powinni się tu wypowiedzieć znawcy savoir-vivre'u ale można na przykład kotom, które przyszły bez zaproszenia powiedzieć że bardzo przepraszacie ale akurat szykujecie się do wyjścia.

      --
      Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
      przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
      • 30.04.13, 19:21
        A jak kot położy łapę na futrynie? I nie będzie reagował na delikatne aluzje? big_grin
        • 30.04.13, 19:52
          Tak, tu jest pies pogrzebany (za przeproszeniem). Kot może udawać że nie rozumie delikatnych aluzji. Nie wiem czy autorka jest na tyle zdeterminowana żeby postawić sprawę jasno, narażając swoje dobrosąsiedzkie relacje.

          --
          Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
          przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
        • 30.04.13, 20:04
          hehehehe teraz ja się popłakałam big_grin

          --
          [Inglot] kurczę stworzył taaaką firmę, ponad 200 sklepów na świecie i d...pa, widać tam dokąd odszedł też potrzebują kosmetyków kolorowych / adwarp
    • 30.04.13, 19:46
      Jesteś absolutnie normalna że nie chcesz, nie życzysz sobie czyichś kotów na swoim terenie.
      Radziłabym grzeczną prośbę w stronę sąsiadów, jak nie pomoże - jakaś spółdzielnia, wspólnota, straż miejska - hmmm nie wiem, no jakaś instytucja która może coś zrobić, jak to nie podziała bo państwo mają maniery ematek kociar to pozostaje kupić skuteczną trutkę i wysypać.
      TAK, POWAŻNiE piszę.
      • 30.04.13, 19:51
        Trzeba być chorym psychicznie, żeby przeprowadzać się na wieś i wzywać tam straż miejską z powodu chodzących samopas kotów. I to poważnie chorym.
        • 30.04.13, 19:56
          z_lasu napisała:

          > Trzeba być chorym psychicznie, żeby przeprowadzać się na wieś i wzywać tam stra
          > ż miejską z powodu chodzących samopas kotów. I to poważnie chorym.

          Też tak pomyślałam i cofam to w sumie. Od razu trutka.


          --
          w co ubrać moją 8-letnią córeczkę by nie zmarzła w Wlk. Sobotę ze Święconką i żeby tez była ładnie i świątecznie ubrana??I co Jej dać w taką pogodę w Wlk. Niedzielę na Śniadanie Wielkanocne (znaczy w co Ją ubrać)?? Macie już jakieś plany ubraniowe dla swoich Małych Dziewczynek w związku z Gwiazdką na Wielkanoc ??
          • 30.04.13, 19:58
            Na to na szczęście jest paragraf.
            • 30.04.13, 20:05
              To co autorka wątku ma zrobić? Czekać aż koty sąsiadów zmienią zdanie? A może wyprowadzić się, by nie utrudniać im życia?
              • 30.04.13, 20:42
                amoreska napisała:

                > To co autorka wątku ma zrobić? Czekać aż koty sąsiadów zmienią zdanie? A może w
                > yprowadzić się, by nie utrudniać im życia?

                Zaraz zaraz, a czy te koty dawały do zrozumienia, że im obecność autorki w jakikolwiek sposób przeszkadza? Wyprowadzka to w tej sytuacji przesada. Oczekiwac na zmianę zdania kotów też nie trzeba biernie. Racjonalne argumenty powinny do nich trafić.

                --
                Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
                przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
            • 18.05.13, 11:49
              to jeszcze trzeba udowodnic... widzialas juz dochodzenie wszczete o 1 martwego kota?
              --
              ------------------------------------------------
              Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
              • 18.05.13, 12:42
                Np. o kota Ani Muchy, ktoś jej otruł kota, z jednej strony współczuję, z drugiej strony zwierząt domowych się pilnuje i tyle.
                --
                http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
          • 01.05.13, 17:26
            18lipcowa3 napisała:

            Od razu trutka.
            >
            >
            Dziecko bedzie mialo co zbierać.

            --
            "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
      • 30.04.13, 20:04
        Jak dobrze zrozumiałam rzecz dzieje się na wsi a tam nie ma wspólnot mieszkaniowych, rozmowa z sąsiadami raczej da niewiele.
        Pozostaje elektryczny pastuch lub inny odstraszacz.
        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
      • 01.05.13, 16:26
        ...i namawia do przestępstwa.
    • 30.04.13, 19:48
      > ). Wczoraj 2 razy widziałam go na naszej działce, a wieczorem na podjeździe zna
      > lazłam martwego kreta - sam tam ducha nie wyzionął, raczej kotek przyniósł i uł
      > ożył sobie swoją zdobycz sad

      http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2011/08/deaee4a85078aabb147501c83cbd9c6d.jpg?1313838656


      big_grin

      --
      Ląduj, dziadu!
      • 30.04.13, 20:03
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grin


        a moze zraszacz zainstalujcie
        kot pare razy zmoczy futerko i sie zrazi

        i rosliny przestana usychac jak zaczna byc podlewanetongue_out
        --
        Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
        • jak zobaczysz kota polej go woda ze szlaufa. moze sobie zapamieta...
        • 01.05.13, 20:40
          tuje, czy w ogóle jakiekolwiek krzaki lub drzewa wink

          rhaenyra napisała:

          i rosliny przestana usychac jak zaczna byc podlewanetongue_out




          --
          kliknij
          jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
          • 02.05.13, 15:22
            ale ja nie napisalam ze kot cos podlewal
            tylko ze jak zaczna zraszaczem podlewac rosliny to przestana usychactongue_out
            --
            Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
      • 01.05.13, 14:59
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        --
        "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
    • 01.05.13, 16:02
      Wystawić im miseczki z dobrą karmą. Szanujący się kot nigdy nie nas...a na posesji miłego człowieka. Będzie was odwiedzał, wyjadał z miseczek i szedł załatwiać swoje potrzeby do niemiłych człowieków, którzy go wyganiają i nie dają dobrych rzeczy do jedzenia.
      • 01.05.13, 17:24
        black-cat napisała:

        > Wystawić im miseczki z dobrą karmą. Szanujący się kot nigdy nie nas...a na pose
        > sji miłego człowieka

        O to to smile
        --
        "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
        • 01.05.13, 17:26
          Gorzej, jeśli autorkę nawiedzają koty z tych nieszanujących się big_grin
          • 01.05.13, 17:28
            Nie ma takich kotów.
            --
            "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
      • 02.05.13, 13:43
        Bzdura, sama znam "kociarę" która ma własne domowe koty plus opiekuje się i dokarmia bezdomne koty, ma ogródek w bloku przynależący do jej mieszkania, sama się żaliła, że koty s...ają jej do ogródka i ona to musi zbierać.
        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
        • 02.05.13, 18:38
          Za mało żarcia im wystawia. S...ją te dla których nie starcza.
    • 01.05.13, 16:22
      Niezle. Wyprowadzilas sie na wies i nie wiedzialas, ze po wsi chodza rozne zwierzeta? big_grin big_grin

      Na marginesie, kot na posesji odgania krety, myszy, szczury i inne "pozyteczne" stworzenia - zdychajace tuje to predzej wina kreta wlasnie niz kota.
      Wiec Twoje walczenie z kotem, to jakby, logika na opak...
      • 01.05.13, 17:14

        -- mam takie, nawet niesąsiedzkie a ogolnowsiowe.
        Wady- osikują bo znaczą teren, rabatę warzywną nadziewam patykami, by nie mogly przykucnąc, inaczej zaraz by tam robily toaletę, obszarpują rosliny o zoltych lisciach- bo tak bawią się powiewqjącymi liścmi.
        Ale.....

        Mają zalety

        POLUJĄ na nornice i inne myszy (sasiedztwo pol zapewnia nam te male gryzonie)
        Chcialabym, by polowaly na krety.
        Jedna kotka daje się glaskac mile dla oka...

        Moglam pienic nerwy, moglam pomstowac i gonic, ale i tak by przychodzily.
        Lepiej jest polubic.
        Miejsca, w ktorych absolutnie nie zyczysz sobie kota spryskaj - są odstraszacze.

        Lepsze koty niz kuny domowe- poczytaj...będziesz dziękowac, ze kot w poblizu, niby w walce z kuną przegrywa, ale kuny wynoszą się, gdy koty w poblizu..,
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
    • 01.05.13, 18:23
      Nie wiem, czy można generalnie kota odstraszyć, ale na mur beton można go zniechęcić do obsikiwania konkretnych miejsc - są specjalne spraye. Na lato możesz też sobie włączyć na trawniku zraszacze - to nie jest to, co koty lubią najbardziej.
      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
    • 01.05.13, 21:20
      WG mojego doswiadczenia polecam :
      1. Wiatrówka jako rozwiazanie doraźne i rozrywkowe
      2. Pies typu pitt bull jako rozwiazanie prmanentne.


      --
      Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
    • 01.05.13, 23:23
      Ok, dzięki za sugestie dot. sprayów, odstraszaczy i zraszaczy, wypróbujemy po kolei. To były jedyne konstruktywne rady. Z trutki nie skorzystałabym nawet nie mając dziecka, bo nie chcę zaspokajać morderczych żądz, tylko rozwiązać problem. Teksty typu "zamieszkaj w bloku, na wsi do ogrodu wchodzi wszystko co się rusza" nie zawierają odpowiedzi na zadane pytanie, zatem są nie na temat i można je było sobie darować. le ok, rozumiem, że ktoś się lepiej poczmogąc dop...lićsmile A idiotki piszące "powiedz mojemu kotu żeby nie wychodził" zapytam: drzwi w domu nie macie? Mój pies do was nie przychodzi i oczekuję od waszych kotów tego samego.
      • 01.05.13, 23:27
        Miało być: ktoś się lepiej poczuł mogąc dop...lić
      • 01.05.13, 23:46
        glanaber napisała:

        A idiotki piszące "powiedz mojemu kotu żeby nie wychodził" zapytam: drzwi w domu nie macie? Mój pies do was nie przychodzi i oczekuję od waszych kotów tego samego.

        Ponosi cię.


        --
        kliknij
        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
        • 02.05.13, 11:44
          No cóż, ma rację. Nie każdy musi życzyć sobie lub tolerować cudze zwierzęta domowe (pogrubienie moje, żeby żadna idiotka nie wyskoczyła znowu ze sroką, wróblem czy wiewiórką) na swoim własnym prywatnym terenie.
          Osobiście zwierzęta lubię i gdybym miała dom z ogrodem raczej nie byłoby problemu z innymi kotami, ale rozumiem, że innym ludziom może to przeszkadzać (np. odchody na rabatkach).
          Można zabezpieczyć (jak się chce) kota przed wychodzeniem poza obręb własnego domu czy własnego ogródka, są ogrodzenia, pastuchy elektryczne, w sumie równie dobrze tymi pastuchami może zabezpieczyć swoje obejście właściciel tych kotów.
          --
          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
          • 02.05.13, 11:55
            Sorry, ale jeśli ktoś mieszka na wsi i nie życzy sobie obecności innych zwierząt na swoim terenie, to niestety sam powinien zabezpieczyć dostęp do niego. I liczyć się z tym, że są zwierzęta, przed obecnością których się nie zabezpieczą i pamiętać, że wszystkie one, a są to krety, norce, myszy, kuny, też zostawiają odchody.
            --
            kliknij
            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
            • 02.05.13, 12:03
              Nie dotyczy to zwierząt domowych, a autorka piszę o kotach domowych (mających właścicieli), to w gestii właściciela zwierzęcia powinno być takie zorganizowanie ogrodu aby kot (lub pies) trzymał się swojego podwórka (skoro sąsiedzi jak widać sobie nie życzą wizyt i mają w tym przypadku do tego prawo.
              Ciekawe czy nie miałabyś pretensji gdyby pies sąsiadów wyskoczył na Twoje dziecko z niezabezpieczonego niczym (lub źle zabezpieczonego) podwórka sąsiada? Wtedy jak rozumiem miałabyś do siebie tylko pretensje, że nie zabezpieczyłaś odpowiednio dziecka przed atakiem a nie do sąsiada?
              --
              http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
              • 02.05.13, 12:07
                > Nie dotyczy to zwierząt domowych, a autorka piszę o kotach domowych (mających w
                > łaścicieli),

                A jak autorka ma zamiar odroznic kota domowego od niedomowego i jaka roznice dla jej ogrodu to czyni?

                Koty nie sa niebezpieczne. A zwierzeta lazace po posesjach to cos z czym trzeba sie pogodzic mieszkajac na wsi. Ciekawe, czy autorka wyprowadzajac sie do UK zadalaby zabezpieczenia swojej posesji przed deszczem... Albo mieszkajac w Nowym Jorku zadala od sasiadow zburzenia sasiedniej posesji bo jej slonce zaslania...
                • 02.05.13, 12:52
                  Koty nie sa niebezpieczne.

                  Sranie w banie!!!
                  Mialem coś około 4 lat kiedy obcy kot wlazł nam do domu wstałem w nocy i wszedłem do kuchni a ta gadzina tam buszowała - wgryzł mi się w rękę i zachowywał się jakby miał trismus. Blizny długi czas miałem.
                  Koty domowe to najwieksi mordercy na swiecie. Zabijaja wiecej zwierząt dziennie niż reszta drapiezników razem wzięta. I koty domowe zabijaja dlka zabawy.
                  Na Nowej Zelandii jest program eliminacji i eksterminacji tych szkodników. U nas też najwyższy czas go wprowadzić przeciwko zdziczałym i włóczacym sie bezpańsko szkodnikom.

                  --
                  Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
                  • 02.05.13, 12:55
                    > Sranie w banie!!!
                    > Mialem coś około 4 lat kiedy obcy kot wlazł nam do domu wstałem w nocy i wszedł
                    > em do kuchni a ta gadzina tam buszowała - wgryzł mi się w rękę i zachowywał się
                    > jakby miał trismus. Blizny długi czas miałem.
                    > Koty domowe to najwieksi mordercy na swiecie. Zabijaja wiecej zwierząt dziennie
                    > niż reszta drapiezników razem wzięta. I koty domowe zabijaja dlka zabawy.
                    > Na Nowej Zelandii jest program eliminacji i eksterminacji tych szkodników. U na
                    > s też najwyższy czas go wprowadzić przeciwko zdziczałym i włóczacym sie bezpańs
                    > ko szkodnikom.

                    W ktorym to miescie ostatnio mieli problem z plaga szczorow, przypomnij, pls...?
                    • 02.05.13, 12:59
                      A koty to niby tak ochoczo za szczurem wedrownym czy kanałowym gania?? Chyba nie masz pojecia o czym mówisz... Bredzisz.. Kot ze szczurem bardzo często przegrywa starcie a walczy TYLKO w obronie zycia. Nie poluje na szczury.
                      Do likwidacji plagi szczurów na wyspach i w USA wykorzystywano i nadal sie wykorzystuje Ameican staffordshire terier..

                      --
                      Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
                      • 02.05.13, 13:02
                        > Do likwidacji plagi szczurów na wyspach i w USA wykorzystywano i nadal sie wyk
                        > orzystuje Ameican staffordshire terier..
                        >

                        Sugerujesz, ze za plage szczurow w niektorych miastach Polski odpowiada zmniejszajaca sie populacja American staffordshire terrierow...?
                        • 02.05.13, 13:06
                          nie. Zwiekszajaca się populacja kotów....
                          A tak naprawdę to szczur panoszy sie tam gdzie nie ma prawidowej gospodarki odpadami komunalnymi. W Kalkucie widziałem szczury które łażą po chodnikach i są wielkosci nutrii... A na człowieka maja totalny olew.
                          --
                          Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
                          • 02.05.13, 13:21
                            > nie. Zwiekszajaca się populacja kotów....

                            Really? smile Ciekawe, ze akurat w tych miastach plaga szczurow wyraznie korelowala z wylapywaniem bezdomnych kotow...
                            • 02.05.13, 13:47
                              Widać autorka wątku woli szczury (krety) na swoim terenie niż koty sąsiada.
                              I ma w dalszym ciągu prawo do tego aby nie życzyć sobie na swoim terenie cudzych zwierząt domowych.
                              --
                              http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                              • 02.05.13, 13:57
                                > I ma w dalszym ciągu prawo do tego aby nie życzyć sobie na swoim terenie cud
                                > zych zwierząt domowych.


                                No to niech sobie zyczy dalej... big_grin Nikt jej nie broni.
                          • 18.05.13, 11:51
                            nawet w miastach o prawidlowej gospodarce.... powinno przypadac ilestam szczurow na mieszkanca, bo jakby nie bylo sa czescia ekosystemu i zzeraja czesc odpadow
                            --
                            ------------------------------------------------
                            Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
                • 02.05.13, 13:36
                  Widać autorka odróżnia, ja też wiem jak wygląda kot sąsiadów, co w tym dziwnego? Część kotów ma nietypowe umaszczenie, być może koty sąsiadów mają np. obróżki i stąd wie?
                  Akceptować cudzych zwierząt na swoim terenie naprawdę nie musi.
                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
              • 02.05.13, 12:18
                Po pierwsze, pies nie wydostanie się przy normalnych zabezpieczeniach czyli powszechnie stosowanych przez odpowiedzialnych właścicieli psów. Po drugie, normalny pies nie będzie szarżował na cudzym terenie.
                Natomiast takie same zabezpieczenia w przypadku kota już nie zdają egzaminu. No i trzeba pamiętać o tym, że nawet jeśli zmusi się właścicieli kotów do trzymania ich non stop w domach, to pozostaje jeszcze cała populacja kotów bezdomnych, których jest mnóstwo w każdej gminie i co z nimi?
                --
                kliknij
                jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                • 02.05.13, 12:55
                  pozostaje jeszcze cała populacja kotów bezdomnych,
                  > których jest mnóstwo w każdej gminie i co z nimi?


                  To samo co na NZ - regularny odstrzał. edyne rozwiązanie które ma sens i przerwie niekontrolowane rozmnazanie się populacji szkodników.
                  --
                  Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
                  • 02.05.13, 13:00
                    W takim układzie trzeba by też odstrzelać krety, myszy i nornice, na które te bezpańskie koty polują robiąc dobrze psioczącym pańciom z miasta. wink
                    --
                    kliknij
                    jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                    • 02.05.13, 13:04
                      > W takim układzie trzeba by też odstrzelać krety, myszy i nornice, na które te b
                      > ezpańskie koty polują robiąc dobrze psioczącym pańciom z miasta. wink

                      I w ogole najlepiej wszystko odstrzelac. Jak to mowil pewien kandydat na prezydenta "żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego"... big_grin
                    • 02.05.13, 13:07
                      Kret przypominam jest pod ścisłą ochroną.
                      --
                      Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
                      • 02.05.13, 13:16
                        Bogu dzięki, koty się tym nie przejmują i dzięki temu nie mam zniszczonego ogrodu wink
                        --
                        kliknij
                        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                        • 02.05.13, 13:18
                          Poza tym sprawdziłam - w Polsce jest objęty ochroną gatunkową częściową, poza ogrodami, terenami uprawnymi.
                          --
                          kliknij
                          jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                          • 02.05.13, 16:14
                            A to przepraszam się znaczy zmienili przepisy..
                            To znaczy ze mogę utłuc gada jak mi kopczyk wyrosnie na ogrodzie smile))
                            --
                            Wypijmy za drzewa, z których zrobią nasze trumny, oby rosły jak najdłużej!" ;D
                      • 02.05.13, 13:28
                        > Kret przypominam jest pod ścisłą ochroną.

                        a ja ci przypominam, że koty chroni Ustawa o Ochronie Zwierząt i nawoływanie do strzelania do nich to podżeganie do przestępstwa.
                      • 02.05.13, 18:41
                        Ale kot o tym nie wie.
                  • 02.05.13, 13:56
                    www.youtube.com/watch?v=PD0UT-KaLu0
                    --
                    Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
      • 02.05.13, 11:54
        > ) A idiotki piszące "powiedz mojemu kotu żeby nie wychodził" zapytam: drzwi w d
        > omu nie macie?

        Kobieto, mysl logicznie. Wszystkie koty sasiadow pozamykasz, wszystkie koty w gminie, wszystkie w promieniu 100 km? A jak sie bezpanski kot przypaleta to co zrobisz? Wszystkie bezpanskie koty pozamykasz? No wez pomysl...

        Z rozwiazan doraznych to chyba tylko okopac sie jak w twierdzy - otoczyc 10 metrowym plotem z fundamentami na jakies 5 metrow w dol, coby ani gora, ani dolem nic nie przelazlo. Nie zapominij, ze powierzchnia plotu musi byc idealnie sliska, zeby jakas jaszczurka sie nie daj Boze nie wdrapala. Aha, no i z gory musi byc zamykana kopula nieprzepuszczajaca, coby jakis ptak nie wlatal. Wtedy MOZE, zaznaczam MOZE, bedziesz miala spokoj w ogrodzie.

        Swoja droga ludzie sa dziwni. W domu moich rodzicow przylazace na ogrod koty wywoluja jedynie zaciekawienie niemal porowynywalne z przybyciem bociana, albo innego zwierza. A tutaj dziewczyna malo zawalu nie dostanie.
        Naprawde Glanaber - to sie da leczyc! Sa leki na nerwice natrectw, nie ma sensu sie meczyc. I swiat bedzie piekniejszy, i koty stana sie przyjazniejsze.
        • 02.05.13, 13:55
          Nie każdy ma ochotę sprzątać po domowych mruczkach posiadających właścicieli.
          Zatem proszę nie porównywać do bezdomnych kotów, srok, kretów czy wiewiórek.
          --
          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
    • 01.05.13, 23:26
      Pozbyć się sąsiadów...
    • 02.05.13, 13:03
      Ej ematki, nie przesadzacie trochę? Ja wiem, że wasze koty są najcudowniejsze na świecie, ale sąsiedzi naprawdę nie mają obowiązku tolerowania ich w swoich ogrodach. Te zwierzaki to wasza odpowiedzialność.
      Do autorki, nie pomogę niestety. Może zacznij od tych sprayów? Nie mam pojęcia, jaka jest ich skuteczność, no ale zawsze to jakiś krok naprzód.
      • 02.05.13, 13:06
        > Ej ematki, nie przesadzacie trochę? Ja wiem, że wasze koty są najcudowniejsze n
        > a świecie, ale sąsiedzi naprawdę nie mają obowiązku tolerowania ich w swoich og
        > rodach.

        Alez masz calkowita racje. Najbardziej to ja nie toleruje os w ogrodzie, kretow ani srajacych ptakow. I co mam biedna zrobic?
        • 02.05.13, 13:21
          Sasiad moich przyjaciol walczy z wiewiorkami. Dzielnie.
          --
          „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
          • 02.05.13, 13:53
            Wiewiórka to zwierzę domowe? Naprawdę?
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
            • 02.05.13, 14:02
              A co to ma do rzeczy?
              Kotom zresztą postawilabym kuwetę z piaskiem - przypuszczalnie zaczęlyby korzystac, problem z glowy.
              Ale co z zajacami, lisami, kubami, nietoperzami, ptakami, wężami nawet???? Widzialam kiedyś żmiję na środku ulicy w mieście - i do ogrodu moze zajrzeć.
              Zwierzeta byly, są i - mam nadzieję - bedą. Psa mozna dość latwo upilnować - kota mozna tylko uwięzić.
              Przypomina mi się, jak odwiedzilam znajomą w nowym domku szeregowym, kazdy mial ogrodek, w jej ogrodku, jedynym, rosła piekna topola.
              - Ale sie pani poszczęscilo z tym drzewem - powiedzialam.
              - Ależ skąd, w kazdym ogródku była, tylko ludzie powycinali, bo im drzewa smiecą.

              --
              "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
              • 02.05.13, 14:26
                ale jej KOTY sraja w ogrodzie, a nie jaszczurki, weze, iguany, krety, osy, lisy, borsuki
                oraz wydry tez nie

                w zwiazku z powyzszym laska zastanawia sie, jak przeciwdzialac sraniu kotow a nie jw

                to, ze kazdy kotofil uwaza, ze sprzatanie kuwety to i tak wątła nagroda za możliwość obcowania z kocięciem, to jest jakby prywatna sprawa kotofila

                autorka postu nie ma orgazmicznych wizji na mysl o kotach i ich gownach
                i teraz najlepsze: ma do tego swiete prawo

                ad rem
                u mnie sprawe kocich wedrowek i ich odchodow zostawianych w maciejce, klematisach i rozach (oraz lobelii) zalatwil definitywnie owczarek niemiecki
                bardzo definitywnie

                co dziwne, nie mam inwazji kun, węży, lisów, kretów, nornic i koszatniczek, agaw kołnierzastych i tchórzy czarnopregich
                mam tylko to zwierze, ktore wybralam plus tłuste bąki uprawiające seksturystykę lawendową (do przej ścia)

                trzy lata szarpalam się ze sprejami, odstarszaczami, cudami oraz wiankami, ktore w zalozeniu mialy pozbawic moj ogrod kotow, ktorych sobie nie zyczylam

                aha, mieszkam w domku z ogrodkiem na obrzezach miasta
                co prawda to miasto emigracyjne w uk, ale jednak miasto...

                --
                Co to jest 88?"
                "To samo co 69... tylko dla grubasów"
                • 02.05.13, 14:59
                  Zgadzam się z Tobą,za wyjątkiem jednego - to nie JEJ koty s....ają w ogródku tylko koty sąsiadów. Ciekawe czy jakby teren ogródka zanieczyściło dziecko sąsiada to też tyle obrończyń by się znalazło, że to tylko dziecko, że dzieci mogą śmiecić, poza tym kupki dziecięce dobrze nawożą więc same plusy, a poza tym w ogródku oprócz dziecka sąsiadów srywają też sroki, wróble i krety, więc co za problem.
                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                  • 02.05.13, 16:06
                    jej w pierwszym zdaniu mojego postu pelni funkcje dopelnienia
                    --
                    Co to jest 88?"
                    "To samo co 69... tylko dla grubasów"
                • 02.05.13, 17:36
                  konwalka napisała:

                  ale jej KOTY sraja w ogrodzie, a nie jaszczurki, weze, iguany, krety, osy, lisy
                  , borsuki


                  Sęk w tym, że nie wiadomo na 100 % co za zwierzę jej sra. A nawet jeśli faktycznie tylko kot, to jak kota nie będzie, będą sr... inne wink
                  No ale może kupy innych zwierząt są fajniejsze od kocich, nie wiem big_grin

                  --
                  kliknij
                  jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                  • 02.05.13, 18:18
                    Może widziała np. z okna jak koty sąsiada srywają jej pod rabatką?
                    --
                    http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                    • 02.05.13, 19:43
                      No dobra, to napisałam przecież, że nawet jeśli to on, to jak go nie będzie, to inne zwierzęta będą się panoszyć, tak już jest w przyrodzie wink
                      --
                      kliknij
                      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                      • 03.05.13, 11:17
                        I co z tego? Na inne dzikie zwierzęta nie ma się wpływu, ma wpływ na zwierzęta posiadających (odpowiedzialnych - słowo klucz) właścicieli.
                        --
                        http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                  • 03.05.13, 02:01
                    Ty masz kota? Ja mam i wiem, również z doświadczenia, że każde g... jest lepsze od kociego, zwłaszcza we własnym ogrodzie. Nie da się go niestety pomylić z żadnym innym.
                    Jestem kociarą i mój kot jest dla mnie święty, ale takie bzdury jakie tu niektórzy wypisują pozwalają przypuszczać, że najprawdopodobniej mają kocie g... w głowach.
                    • 03.05.13, 11:11
                      Lubię to!
                      --
                      http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                    • 03.05.13, 13:28
                      Mam kota i sto razy wolę sprzątać po nim, niż po psie (którego tez mam i kocham) czy po ptakach (fuj).
                      Masz ochotę dalej dyskutować na temat gó...anych preferencji? Gó..., to gó..., żadne nie pachnie fiołkami.
                      --
                      kliknij
                      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                      • 05.05.13, 13:08
                        Ale co mnie obchodzi co ty wolisz? Może nie zauważyłaś, ale to nie o moje preferencje chodzi, tylko autorki wątku. Ona nie chce mieć akurat kocich min na ogródku, może ptasie, wiewiórcze i krowie jej nie wadzą?
                        Jeśli zaś chodzi o mnie, to nie preferuję żadnych g... w trawie, ty masz inaczej? Oczywiście, szanuję to wink
                        • 05.05.13, 17:16
                          m_incubo napisała:

                          Ale co mnie obchodzi co ty wolisz? Może nie zauważyłaś, ale to nie o moje preferencje chodzi, tylko autorki wątku.


                          Jednak to o swoich preferencja raczyłaś poinformować w poprzednim poście. wink


                          Jeśli zaś chodzi o mnie, to nie preferuję żadnych g... w trawie, ty masz inaczej? Oczywiście, szanuję to wink

                          Nie mam inaczej, ale w przeciwieństwie do niektórych pogodziłam się z tym, że żaden trawnik nie będzie wolny od odchodów zwierząt, zwłaszcza na wsi wink


                          --
                          kliknij
                          jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                        • 06.05.13, 10:01
                          m_incubo napisała:

                          > Może nie zauważyłaś, ale to nie o moje prefe
                          > rencje chodzi, tylko autorki wątku. Ona nie chce mieć akurat kocich min
                          > na ogródku, może ptasie, wiewiórcze i krowie jej nie wadzą?
                          smile)) Akurat krowie toby mi chyba wadziły wink ale na szczęscie raczej rzadko spotyka się wolnochodzące krowy na tej szerokośi geograficznej (nie mieszkam w Indiach)
                • 02.05.13, 17:37
                  No i nie fajnie z tymi kotofilami, rozumiem że ty jesteś psofilem?
                  --
                  kliknij
                  jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                • 06.05.13, 09:29
                  Dzięki za ten post, masz fajne poczucie humoru smile
                  Co do owczarka - małżonek coraz bardziej skłania się ku tej wizji, ja na razie nie dojrzałam do posiadania dwóch psów (i wychowywania szczeniaka), ale nie mówię definitywnie nie, może za rok?
                  Trochę mnie zmartwiłaś w kwestii nieskuteczności odstraszaczy etc., ale na razie chyba nie mam innego wyjścia niż spróbować.
                  Pozdrawiam
    • 02.05.13, 14:23
      Możesz kupić odstraszacze ( w sklepach zoologicznych albo u weterynarza ) , ale szczerze mówiąc to szybko wywietrzeją, albo koty się przyzwyczają i tylko wydasz pieniądze niepotrzebnie.
      Możesz też z sąsiadami pogadać, no ale oni pewnie słabo wpłyną na swoje koty w temacie sikania czy robienia kupy w Twoim ogrodzie.
      Odstraszacze elektryczne wydające dźwięki itp to odradzam bo to jest bolesne dla kota a chyba nie na tym Ci zależy?
      Ten kret to prezent dla Was. mało trafiony no ale dla kota to rarytas. i plus dla Was bo nie będziecie mieli kretów.
      Kotom możesz postawić kuwetę ( do kupienia po 7 zł w tesco ) i wsypać ziemi z ogrodu zmieszanej ze żwirkiem kocim ( w lidlu za 9 zł potężny 10kg wór ) i kuwetę ustaw w miejscach gdzie koty najczęściej przebywają.
      Z kotami lepiej po dobroci i przechytrzyć te wąsate gnomy a i one się Wam przydadzą tępiąc gryzonie.
      --
      Kynolog odwiedza znajomych,którym niedawno urodziły się trojaczki.Długo przygląda się maleństwom,po czym wskazując palcem ,mówi:ja bym zostawił tego......
      • 02.05.13, 14:40
        sadosia75 napisała:

        Kotom możesz postawić kuwetę ( do kupienia po 7 zł w tesco ) i wsypać ziemi z ogrodu zmieszanej ze żwirkiem kocim ( w lidlu za 9 zł potężny 10kg wór ) i kuwetę ustaw w miejscach gdzie koty najczęściej przebywają.

        To jest dobry pomysł, ale jednak zrealizowany powinien być przez właścicieli kotów.


        --
        kliknij
        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
        • 02.05.13, 14:43
          Słusznie, mozna grzecznie spytac, czy nie byliby uprzejmi postawic w swoim ogrodzie kuwety, zeby sie w moim nie zalatwiały.
          --
          "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
        • 02.05.13, 15:03
          Właściciele powinni mieć kuwety w swoim ogrodzie dla swoich kotów. Co nie zmienia faktu, ze koty i tak i tak będą odwiedzać autorkę wątku. A jak będą odwiedzać to i będą robić siku czy kupe. No taka już kocia ntura - stety albo niestety. I dlatego lepiej ( wg. mnie ) ustawić dwie kuwety i mieć spokój nie tylko z kocimi kupami ale i z gryzoniami,które koty przegonią.
          Pożytecznie dla dwóch stron smile
          --
          Nie kupuj psów w sklepie!Nie dokładaj się do pseudohodowli!
          • 02.05.13, 15:17
            Ja bym tak zrobiła nawet nie konsultując tego z właścicielami kotów, ale to nie zmienia faktu, że najlepiej by było, gdyby oni kupili taką kuwetę autorce wątku i oni pilnowali dostawy żwirku smile
            --
            kliknij
            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
            • 02.05.13, 15:25
              Eeee Ima teraz to o jakimś cudownym miejscu piszesz i cudownych sąsiadach wink
              Nie dość, ze koty przegonią gryzonie to żwirek i kuwetę dostarczą sąsiedzi wink a okna umyje teściowa, firany poprasuje teść a drwa do kominka nawiezie szwagier wink
              Żyć nie umierać big_grin Daj mi adres gdzie to tak wink
              --
              http://s14.rimg.info/35725a110a6a03c02e6afe950932b387.gif
              • 02.05.13, 15:30
                Sorry, ale za domowe koty odpowiedzialność powinni ponosić właściciele, a nie sąsiedzi.
                Tak samo to oni powinni poczuwać się do wszelkich kosztów związanych z ich kuwetami, żwirkiem czy jadłem. Sąsiedzi gdyby chcieli mieć na własnym terenie koty sami by je przygarnęli np. ze schroniska, widać nie chcą i mają do tego prawo.
                Kto uważa inaczej niech się potem nie zdziwi jeżeli jego ukochany mruczek wróci któregoś razu z przestrzelonymi śrutem czterema literami (wersja light) lub nie wróci w ogóle (wersja hard).
                --
                http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
              • 02.05.13, 15:41
                No na przykład ja robię co miesiąc dostawę karmy dla kota, który 11 lat temu obraził był się na naszego psa i wyniósł się do sąsiadki wink. Jak również kupuję żwirek i płacę za weta.
                --
                kliknij
                jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                • 02.05.13, 15:45
                  Zostaliście porzuceni przez kota? No wiesz Ima... alimenty płacić trzeba skoro się dziecko obraziło i wyszło z domu wink
                  A może znajdzie się jeszcze ktoś chętny do mycia okien? z chęcią się zasąsiaduję z Tobą w takim wypadku wink i grosza złamanego i całego za kotowie bym nie brała !
                  --
                  " rodzice Kamili przynajmniej mieli KONTAKT. Nie szkodzi, że dziewczyna nie żyje, ale KONTAKT był."
                  By Kawka74
                • 02.05.13, 16:51
                  Moja dobra znajoma miała kota, który zaczął znikać na kilka dni. Po jakimś czasie dowiedziała się od sąsiadki, że to jej kot, przyszedł i jest, ale taki dziwoląg, że pomieszka kilka dni, a potem na kilka kolejnych znika. Kot był tak naprawdę mojej znajomej, miała go ode mnie, ale jakoś tak mu pasowało życie na dwa domy.
                  --
                  Nie o te Hiny chodziło
                  • 02.05.13, 16:57
                    Kotka znajomej po kilkunastu latach przeprowadziła sie do sąsiadow, na stałe.
                    --
                    "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
                    • 02.05.13, 17:27
                      Nasz się przeprowadził po 6 latach. Ale to były ciężkie czasy dla niego - przeprowadzka z Krakowa, na dodatek śmieliśmy bez pytania kota o zdanie psa kupić wink
                      --
                      kliknij
                      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                      • 02.05.13, 17:56
                        Siedzimy teraz obie z corką przy stole, kazda przed swoim laptopem, a miedzynami, rozciagnieta na samym srodku stołu kicia (17 plus). I nagle wystraszylam sie okropnie, że sie wyprowadzi, naprawde bylabym niepocieszona. Jednak - niewiele mialabym do gadania.
                        Kot wymaga szacunku i przyznania, ze nie wszystko możemy kontrolować. Wydaje się, ze to coraz trudniejsze.
                        --
                        "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
                        • 02.05.13, 18:22
                          To niech ten brak kontroli będzie kosztem właścicieli kota, a nie wszystkich dookoła, w tym sąsiadów bez kotów którzy nie życzą sobie innych zwierząt domowych na terenie swojej działki, proste.
                          --
                          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                        • 06.05.13, 10:22
                          To tylko dowodzi ile warte jest przywiązanie kota. Niezmiennie mnie fascynuje co też ludzie są w stanie wymyślić, żeby przydać znaczenia kociemu zachowaniu.
                          • 06.05.13, 10:23
                            Kot jest przywiązany do swojej miski. Gdzie miska pełna przysmaków tam jego właściciel big_grin big_grin big_grin
                            --
                            http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
                          • 06.05.13, 10:39
                            Cóż - nie są w tym gorsze od homo sapiens, myślę zresztą, ze procentowo znacznie więcej mężow czy żon porzuca rodziny.
                            Niezmiennie mnie fascynuje c
                            > o też ludzie są w stanie wymyślić, żeby przydać znaczenia kociemu zachowaniu.


                            A mieszkalaś kiedy z kotem przez dłuższy czas?
                            --
                            „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
                            • 06.05.13, 11:30
                              A co to ma do rzeczy? Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby porzucona żona mówiła przyjaciółce "bo wiesz, on taki niezależny jest i królewski, mieszka od 6 lat z inną, ale dalej piorę mu skarpety i robię wałówę".
                              Problem niechcianego kota jest mi skądinąd znany, bo na studiach mieszkałam z dziewczyną, której urocza kicia notorycznie rozkładała się na moich ciuchach, mimo tłumaczenia, że nie życzę sobie sierściucha w moim pokoju, a tym samym ubrań obłażących kocią sierścią. Według mnie jedyną zaletą tych stworzeń jest jako taka estetyka i jako taka użytkowość w miejscach, gdzie występują gryzonie, pod warunkiem, że kot pracuje, a nie zajmuje się głównie leżeniem i wypróżnianiem do pudełka.
                              • 06.05.13, 12:57
                                Kto nie mieszkał z kotem, ten nigdy nie zrozumie smile
                                --
                                kliknij
                                jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                                • 06.05.13, 13:40
                                  Mieszkałam. 6 długich miesięcy ze złośliwym, nieobliczalnym stworem.
                                  I jej kotem big_grin
                                  • 06.05.13, 16:18
                                    To nie były warunki, w których mogłabyś się przekonać do tych stworzeń. smile
                                    Mam doskonały przykład w domu, jak może zmienić się nastawienie do futer, gdy się je pozna wink.
                                    Mój mąż przez długie lata deklarował, że nigdy nie polubi żadnego kota, ze zwierząt domowych tylko psy były warte jego uwagi smile
                                    Kiedyś namówiłyśmy go z córkami i się zgodził na kociaka. Teraz nie znajdziesz bardziej zakochanego w kocie człowieka wink
                                    --
                                    kliknij
                                    jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
        • 02.05.13, 15:25
          no i dlatego trzeba zaczac od pogadania z wlascicielem
          moze sam by to zaproponowal
          --
          Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
    • 02.05.13, 17:10
      Jakie masz ogrodzenie? Jesli takie, przez ktore moga przelezc, warto dokupic siatki, nawet plastikowej i uszczelnic. Na gorze mozna tez dac taka siatke, luzno umocowana, koty nie beda sie wspinac jak bedzie za bardzo sie uginac pod nogami.

      A problemu wspolczuje-mimo calej sympatii do kotow (dokarmiam z 15 bezdomniakow dzikusow) jak czytam na forach o kotach wqychodzacych (no bo "musi bo sie udusi"), polujacych na ptaki, czesto pod ochrona ("taka jest kocia natura i nic nie poradzisz"), ginacych pod kolami samochodow ("bo to s...syn byl i nie chcialo mu sie wyhamowac dla mojego kochanego kiciusia" plus wirtualne klepanie po pleckach przez inne podobnie postepujace osoby) to mnie trafia. Bo kot, jak kazde zwierze, powinno byc kontrolowane przez wlasciciela. Jesli juz kot musi wyjsc, to wez czlowieku, ubierz go w szelki i wyprowadz na smyczy a nie puszczaj luzem! Ale znakomitej wiekszosci sie nie chce...
      A przeciez sa nawet elektryczne ogrodzenia i obrozki dla kotow, zeby sie trzymaly ogrodu wlascicieli. No ale to kosztuje sad
      --
      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • 02.05.13, 18:01
        Małe tak, ze przechodzą pomiędzy prętami bramy....przychodzą i rozgrzebują rabaty....nie chcę wieszac siatki na bramie- względy estetyczne...i nie chcę rozgrzebanych rabat sad.
        Sąsiad ma wybitnie niestresującą hodowlę, pozwala tym kurkom zwiedzac wszystko.....raczej podejscia do kur nie zmieni.
        Ledwo się ucywilizowal i przestal wylewac z szamba do przydroznego rowu w dzien ( przeszedl na zmianę nocną )
        Co robic droga redakcjo?

        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • 02.05.13, 18:04
          rosół
          --
          Sasiad sasiadowi zakatarzonym nosorożcem
        • 03.05.13, 12:00
          > Co robic droga redakcjo?

          No, jak to co? Zmusić sąsiada, żeby kurom szelki pozakładał i wyprowadzał na spacer na smyczy!
          Ciekawe jakie oznaczenia powinien wtedy umieszczać na jajkach smile
      • 02.05.13, 18:06
        przedkłada tak wyraźnie komfort życia kota nad komfort życia i bezpieczeństwo człowieka (autorki wątku i jego rodziny)?

        Autorka nie musi obsługiwać (kuweta, miski z karmą, sprzątanie) kotów, które mają właściciela. Za to jak najbardziej ma prawo nie życzyć sobie ich obecności u siebie, nawet gdyby miała 10 swoich własnych kotów.
        • 02.05.13, 18:09
          I jeszcze jedno:
          O zwierzę należy dbać - o to zwierzę, które się zdecydowało posiadać. O inne można, ale się nie musi.
          Autorka wątku nie posiada kotów sąsiadów.
          • 02.05.13, 18:16
            Problem polega na tym, ze jak glosi stare juz powiedzenie, wlaściciela to ma pies - kot ma personel. Który w dodatku sam sobie wybiera.
            --
            "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
            • 02.05.13, 18:26
              Do momentu, aż któryś zniecierpliwiony niechcianymi wizytami sąsiad nie chwyci za wiatrówkę/trutkę albo zwyczajnie bez złej woli sąsiada na cudzym podwórku pies sąsiada zrobi sobie mały lunch z kota, który naruszył jego terytorium.

              --
              http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
              • 02.05.13, 21:07
                Kot nie wejdzie na teren, na którym urzęduje pies. A strzelanie do kota jest przestępstwem.
                --
                kliknij
                jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                • 02.05.13, 22:35
                  Byłam wlaścicielka kotki (drobniutka, malutka), ktora przychodziła na gwizdanie i chadzała ze mna na spacery, nieraz bardzo długie. Ktoregos dnia na spacerze oddalila się - zobaczylam nagle wielkiego owczarka niemieckiego - bylam zbyt daleko, a on zbyt blisko kotki, bym mogla zdazyc wziąć ja na ręce. Pies jej jeszcze nie widzial, ona schowała sie za krzakiem, kiedy juz ja minal, natarla na niego od tyłu, klusujac bokiem, z ogonem jak szczotka do butelek. pies w nogi. Potem regularnie zabawiala sie w ten sposob.
                  --
                  Z punktu widzenia przyrody kotów zawsze jest za dużo. Landora
                  • 02.05.13, 23:01
                    No pewnie, że wyjątki się zdarzają, zwłaszcza jeśli kot jest przyzwyczajony do obecności psa.
                    --
                    kliknij
                    jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                    • 02.05.13, 23:08
                      Nie mialam wtedy psa. Tamta kotka byla zupelnie szalona, biegala po drzewach, wspinala sie na czubki najwyzszych w parku, oczywiscie zaliczala bozonarodzeniowe choinki, zaczepiała ludzi na ulicy - stawala przed kims i zaczynala miauczeć, patrząc gleboko w oczy. Ktoregos dnia usilowała sie dobrac do pasztetu stojącego na srodku stołu - przeganialismy ją, ale wystarczyla chwila naszej nieuwagi, żeby ona podpelzla do pasztetu - pod obrusem.
                      --
                      "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                      • 02.05.13, 23:13
                        Ten mój kot, co to się obraził i poszedł se był sąsiadki, też robił podobne numery smile
                        Teraz mam dużo bardziej zrównoważony egzemplarz
                        --
                        kliknij
                        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                        • 02.05.13, 23:32
                          smile
                          Moje kolejne juz też spokojne, zrownoważone.
                          Jednak zawsze zaskakujące smile
                          --
                          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                          • 02.05.13, 23:42
                            Borys jest bardzo spokojny i na ogól w swej pięknej pupci ma rzeczywistość i większość doby spędza na kanapie. Ale przed południem i wczesnym wieczorem ma takie godziny, jakby diabeł w niego wstąpił - biega jak rumak, skacze po meblach i atakuje wszystko co się porusza - całe szczęście bez gryzienia i drapania - to jest tylko atak skokiem wink
                            --
                            kliknij
                            jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                            • 02.05.13, 23:47
                              To wesolo u Was smile
                              --
                              „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
                • 03.05.13, 11:21
                  Racja, ale nierzadko ciężkie do udowodnienia, poza tym mruczek możesz zniknąć na tysiące innych dyskretniejszych sposobów.
                  Kot może psa nie widzieć bądź pies na podwórku może być jednorazowo np. gdy przyjdzie ktoś znajomy w odwiedziny z szybkim psem rasy dużej. Wystarczy chwila.
                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
        • 02.05.13, 21:10
          (chociaż mój kot jest ważniejszy dla mnie od moich sąsiadów wink), tylko o racjonalne podejście, także dla własnego zdrowia. W jakim celu się żołądkować czymś, na co nie ma się większego wpływu?
          --
          kliknij
          jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
          • 02.05.13, 21:39
            imasumak napisała:

            > Kot nie wejdzie na teren, na którym urzęduje pies.


            Powiedz to moim kotom.


            Idą do sąsiadów, wygrzewają się na dachu ich auta, a pies lata w koło i poszczekuje. Do dachu nie sięgnie. Zreszta nawet gdyby sięgnął to raczen lunchu by sobie nie zrobił, miewał już okazję na poszczekiwaniu się skończyło.

            Owszem, ganię kotki za to że chodzą do sąsiadów. Mają to w nosie. Próbowałam trzymać w domu - nie ma siły, nie mogłabym owtorzyć okna czy drzwi, zwłaszcza latem, zimą chetniej przebywają w domu.


            Pozostaje zrobić to co moja matka - po nierównej walce z pięcioma kotami sąsiada w końcu je... polubiła. Jednego nawet zabiera na noc do domu, a dokarmia wszystkie, nierzadko fatygując się do sklepu wyłącznie dlatego, ze żrcie dla kotów jej wyszło.
            • 02.05.13, 22:45
              obroze elektryczne i kabelek zakopany wzdluz ogrodzenia.
              --
              Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
              • 03.05.13, 11:15
                Ale po co właściciel kota ma aż tak się fatygować aby zapewnić swojemu mruczkowi bezpieczeństwo
                i spokój sąsiadów? Niech się sąsiedzi martwią.
                Tylko niech się potem nie dziwi jak któregoś dnia ukochany mruczuś zniknie w tajemniczych okolicznościach...
                --
                http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
      • 03.05.13, 11:58
        > Jesli juz kot musi wyjsc, to wez czlowieku, ubierz go w szelki i wyprowadz na smyczy a nie
        > puszczaj luzem!

        Padłam... Czy tylko ja mam skojarzenia z babcią Wolańską?

        Mam wielką prośbę: jeśli już musicie swoje nieszczęsne koty wyprowadzać na smyczy, to trudno. Ale błagam, nie przeprowadzajcie się na wieś i próbujcie swoich chorych obyczajów wymuszać na sąsiadach. Wszystkim tak źle w mieście i uciekają na wieś, żeby tam się zabetonować i usiłować zniewolić ludzi, psy, koty i wszystko co się rusza. To po co było się na wieś przeprowadzać? Siedźcie dalej w klatkach.
        • 03.05.13, 12:13
          A ja wlaśnie kupilam szeleczki i smycz dla kici.
          Przez całe dlugie zycie nie wychodziła z domu i nagle zapragnela - boje sie, ze zrobi cos durnego.
          Ale z tym co piszesz sie zgadzam. Chodzi mi po glowie, ze problem polega na bardzo silnej potrzebie kontrolowania wszystkiego wokoł siebie - pomyślalam o ptakach, budkach dla sokołów montowanych na moim osiedlu, szpikulcach antygolębich na parapetach. z kota usilujemy zrobic teraz psa - byloby zabawne, gdyby nie szkodziło kotom, a może i nam samym. ech.
          --
          „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
          • 03.05.13, 13:21
            > A ja wlaśnie kupilam szeleczki i smycz dla kici.
            > Przez całe dlugie zycie nie wychodziła z domu

            To jest jednak inna sytuacja.

            > Chodzi mi po glowie, ze problem polega na bardzo silnej potrzebie kontrolowania
            > wszystkiego wokoł siebie

            Dokładnie o to chodzi. Tylko, że ktoś, kto wynosi się z miasta na wieś powinien już rozumieć, że takie myślenie to jest pułapka. A nie rozumie i zamiast wynieść się z piekła to przywleka to piekło innym. I jeszcze ma pretensje, że nie mają ochoty dobrowolnie sobie zakładać chomąta na szyję.
        • 03.05.13, 16:27
          Na wsi nie.Ale wiekszosc miejskim kocich mam moze i powinna, zamiast wyrzekac ze kotek nie wrocil, ze ktos potracil albo pies rozszarpal. Po prostu nie rozumiem niefrasobliwosci wlascicieli.
          Mam dwa psy, powinnam tez je puszczac luzem zeby sie wylataly? A ze zalatwia przy okazji pare kotow to "taka ich natura', prawda?
          Jak wyglada takie odwrocenie sytuacji?
          Dla scislosci: wydalismy ponad 12 000$ na ogrodzenie duzej czesci posesji dla nich, zeby mogly sobie bezpiecznie pobiegac...
          --
          Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
          • 03.05.13, 16:33
            I tak powinna wyglądać odpowiedzialność właściciela za swoje zwierzę.

          • 03.05.13, 17:21

            Odkad corka mojej kolezanki w piaskownicy wziela so reki kocie g... i zamierzala je sprobowac dostaje cholery czytajac,ze kot musi wychodzic.Nie musi,mnostwo kotow nie wychodzi,albo wychodzi tylko na smyczy,a jesli jakiemus wlascicielowi marzy sie kot chodzacy wolno to niech zrobi z ogrodu wybieg odpowiednio zabezpieczony.Mam ogrod,gdyby cudzy kot wszedl na teren to bym go odstrzelila.
            Trzeba byc zupelnie pier...nietym by uwazac,ze sasiedzi Maja ponosic koszty kuwet,barier i innych rzeczy.To jest sprawy wlascicieli Kota,a skoro im nie zalezy,to mu na czemu zalezec,widocznie im nie przeszkadza odstrzelony kot.
            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
          • 04.05.13, 09:20
            > Mam dwa psy, powinnam tez je puszczac luzem zeby sie wylataly?

            Co do zasady - tak. Ale w mieście po prostu nie ma takiej możliwości.

            > A ze zalatwia przy okazji pare kotow to "taka ich natura', prawda?

            Nie wiem czy taka ich natura, ale wiem, że w cywilizowanym świecie zamyka się agresora, a nie ofiarę. Jeśli stwarzają zagrożenie dla otoczenia - to powinny być zamknięte. Koty zagrożenia nie stwarzają.
            • 04.05.13, 10:34

              Koty roznosza choroby,a koty wychodzace roznosza ich jeszcze wiecej,Wyobraz sobie,ze ciezarna sadzi kwiatki i natyka sie na kocie gowna albo male dziecko.Mohe dziecko w swojej piaskownicy na prawo so czystego piasku bez kocich odchodow.
              Aha jesli puszcze psa na swoim terenie i on zezre Kota,to sorry.Kot nie jest zadna ofiara.
              --
              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
              • 04.05.13, 11:24
                > Koty roznosza choroby,

                Nie bardziej niż dzikie zwierzęta. A koty "pańskie" nawet mniej niż bezpańskie. Czyli wracamy do punktu wyjścia, że to po stronie autorki jest zabezpieczenie swojej posesji.

                > Aha jesli puszcze psa na swoim terenie i on zezre Kota,to sorry.Kot nie jest zadna ofiara.

                Zgadzam się w pełni. Na swoim terenie pies ma prawo biegać luzem.

                --
                Jeśli długo kopać w ziemi, to się dokopie do nadzienia.
                • 06.05.13, 13:46
                  No popatrz,a mi sie wydawalo,ze "panskie"zwierzeta Maja wlascicieli,ktorzy powinni dbac,by te nie robily szkod.To wlasciciel jest odopowiedzialny za zwierze,a nie inni.
                  --
                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
                  • 06.05.13, 15:19
                    Dokładnie.
                    --
                    http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
              • 06.05.13, 15:28

                > Koty roznosza choroby,a koty
                wychodzace roznosza ich jeszcze
                wiecej,Wyobraz sob
                > ie,ze ciezarna sadzi kwiatki i
                natyka sie na kocie gowna albo
                male dziecko

                Coś sciemniasz, żeby się natknąć na małe dziecko, to ta ciężarna by musiała sadzić kapustę.
    • 02.05.13, 19:01
      > Trudno... Nic mnie tak nie cieszy jak kocisko przekraczajace barierę dźwieku ze
      > śrucikiem pod ogonem smile))

      a w to akurat wierzę. Normalnych ludzi cieszy miłość, przyjaźń, rodzina, seks, kariera a dewiantom nieudacznikom pozostają właśnie takie "radości"...
    • 04.05.13, 08:28
      w tv wlasnie mowili, ze jest jakas roslina o nazwie koleus canina, ktorej koty nie lubia. sprobuj rozpoznac temat
      • 04.05.13, 09:17
        Chciałam napisać "tylko nie pomyl z kocimiętką", ale wrzuciłam hasło w googla i?

        Znalazłam to big_grin


        --
        "Singiel jest swoiście zamknięty schizoidalnie." prof. Hanna Świda-Ziemba
    • 06.05.13, 09:53
      Z racji majówki i ciekawszych zajęć nie zaglądałam na forum, a tu proszę! wątek zaczął żyć własnym życiem smile Ciekawe rzeczy się tu pojawiły, oczywiście mnóstwo wypowiedzi typu "siedzę z córką, między nami leży kicia, najcudowniejsza na świecie, więc każdy kto ośmiela się krytycznie wypowiadać na temat jakiegokolwiek kota jest wrogiem nr 1", dowiedziałam się, że przeszkadzają mi kuny, jaszczurki i ptaki, mam szpikulce przeciw gołebiom na parapetach (co to w ogóle jest? w życiu o tym nie słyszałam!), mam chorobliwą potrzebę kontrolowania rzeczywistości i nerwicę natręctw wink
      A zadałam tylko spokojne pytanie - jak ukrócić kocie wycieczki do mojego ogrodu NIE ROBIĄC KRZYWDY KOTOM. W sumie przy takim nastawieniu kotofili (termin zapożyczony z jednego postu) nie dziwię się tym, którym nerwy puszczają i którzy koty eliminują w sposób bardziej trwały.
      Koty są niebezpieczne, w sensie odchodów, w których znajdują się larwy pasożytów, np. glisty kociej wywołującej toksokarozę (do wygooglania, choroba znacznie częstsza niż toksoplazmoza, szczególnie narażone są małe dzieci). NIE CHCĘ tego syfu u siebie na działce, NIE CHCĘ, żeby moje dziecko miało z tym kontakt. Nie wierzę, że właściciele kilku kotów łażących swobodnie po okolicy kiedykolwiek je odrobaczali lub szczepili.
      Btw, nigdzie nie napisałam, że rzecz dzieje się na wsi; w miastach też ludzie miewają domy i ogrody. Swoją drogą, sąsiedzi kociarze jak najbardziej przeprowadzili się z blokowiska.
      Rady, aby ustawić kotom kuwetę i/lub miski z żarciem są zupełnie z dooopy wzięte. Nasz ogród, należący do nas, urządzany naszą pracą i za nasze pieniądze, ma służyć jako miejsce wypoczynku NASZEJ rodziny i bezpieczne miejsce do zabawy dla NASZEGO dziecka, a nie jako sralnia/jadłodajnia dla CUDZYCH kotów. Gdybym chciała mieć sralnię dla kotów, w pierwszej kolejności sprawiłabym sobie własne koty. Idąc tym torem myślenia, powinnam wam, kociarze, przyprowadzać psa, aby się wys...ał na waszym terenie i zaproponować wam, abyście zainwestowali w woreczki, łopatki i rękawiczki i ochoczo po nim sprzątali, częstując go przy tym dobrą karmą, czyż nie?
      • 06.05.13, 10:23
        Pożycz psa, który będzie te koty ostro ganiał (ewentualnie zainwestuj w własnego).
        Nie bawiłabym się w oswajanie kotów - idziesz do sąsiadów i informujesz, że koty mają być zamknięty, bo wykladasz trutkę na szczury (oficjalnie na szczury) i kot może się poczęstować.
        Odstraszacz dźwiękowy.
        W ostateczności wiatrówka ze śrutem/solą, krzywdy nie zrobi, a koty się zniechęcą.

        Kotofilne wypowiedzi to IMO jakiś hard core.
        • 06.05.13, 10:25
          Ja lubię koty, podobnie jak i inne zwierzęta, ale jakoś potrafię zrozumieć ludzi, którzy nie życzą sobie ich obecności na swoim terenie.
          Osobiście gdybym miała dom z ogrodem cudze koty by mi nie przeszkadzały, ale ludzie są różni i mają różne podejście które też trzeba (w tej sytuacji - koty na cudzym terenie) uszanować.
          --
          http://www.suwaczek.pl/cache/f65fc591e8.png
          • 06.05.13, 10:32
            No więc o to chodzi. Pani nie chce żeby cudze koty - mające właścicieli - paskudziły jej w ogrodzie. I nie ma dyskusji, że koty są super, bo nie to jest jej problemem.
          • 06.05.13, 12:29
            No dokładnie!
            Tak w ogóle to dzięki za wszystkie Twoje wypowiedzi w tym wątku - za poparcie i zrozumienie - bezcenne smile))
            Ja nie mogę powiedzieć, że nie lubię kotów generalnie, mam do nich raczej obojętny stosunek; tak samo nie powiem, że ogólnie lubię psy - lubię swojego i parę innych konkretnych. Ale towarzystwa swojego psa nikomu nie narzucam, cytując klasyka "nie sram swoim psem ludziom pod oknami" (sprzątamy po naszym psie, wyprowadzamy poza własny teren tylko na smyczy itd. itp.) i tego samego oczekuję od właścicieli innych sierściuchów maści wszelakiej.
        • 06.05.13, 15:14
          >W ostateczności wiatrówka ze
          śrutem/solą, krzywdy nie zrobi, a
          koty się zniechę


          Tylko czekać aż stare panny kotofilki odkryją ten sposób aby zniechęcać bachory do darcia się na podwórku.



      • 06.05.13, 10:30
        Głośnik na parapet i włączone szczekanie jakiegoś agresywnego psa.
        --
        Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
      • 06.05.13, 10:48
        A ja sobie nie zycze osob, ktore przeinaczają moje wypowiedzi na forum podając je w cudzysłowie, jako cytaty. To zwyczajna klamliwa manipulacja.
        I co mogę? Mogę napiosać, że sobie nie zycze i mnie to brzydzi, poza tym ze jest to niebezpieczne, bo uniemożliwia jakiekolwiek porozumienie, na odwrót, budzi agresję.
        --
        "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
    • 06.05.13, 15:08
      Najlepiej to mieć swojego kota, on pogoni obce. Poza tym koty nie lubią cytrusów, więc możesz rozłożyć obierki pomarańcz wokół działki. I wyluzuj. Tuje nie więdną od kotów.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.