Dodaj do ulubionych

A co w Polsce jest lepsze niż na emigracji ?

26.05.13, 21:49
No bo co jest lepsze na emigracji to pewnie łatwo wymienić, biorąc pod uwagę że PL to dziki kraj jednak...
Niemniej na pewno nie tylko ematki emigrantki a każdy kto choć trochę podróżuje jest w stanie wymienić coś co działa w naszym niecywilizowanym kraju lepiej niż gdzie indziej wink

Mogą to być zupełnie prozaiczne rzeczy wink

Np. dla mnie taką prozaiczną rzeczą jest dostęp do WIFI. Sporo podróżowałam, miałam też okazję mieszkać przez pół roku w Skandynawii i być może to tylko moje odczucie ale dla mnie z darmowym dostępem do neta jest za granicą ciężko. Jadąc przez PL co jakiś czas choćby na światłach stojąc można złapać jakieś niezabezpieczone WIFI z restauracji czy jakiegoś sklepu. Natomiast jadąc kilkukrotnie pół dnia przez Niemcy nie złapałam ani razu nawet na dworcu. Mało tego całodniowy pobyt w jednym z większych Niemieckich miast skończył się złapaniem WIFI raz w Apple Store w jakimś CH. Internet był owszem w McDonaldzie ale również trzeba było się logować i i rejestrować na jakiejś stronie T-mobile. W Skandynawii bardzo podobnie Hot Spotów niet, darmowego neta w centrum miasta nawet w stolicy - niet wszystko zabezpieczone wink

No i na pewno choć jestem entuzjastką także kuchni innych krajów to uważam, że polska kuchnia nie ma sobie równych a także poszczególne składniki tejże kuchni.
--
"Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
Edytor zaawansowany
  • joa66 26.05.13, 21:55
    Ale na jakiej emigracji?

    W UK, USA, RPA, Francji?
  • wioskowy_glupek 26.05.13, 22:01
    Obojętne wink
    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • joa66 26.05.13, 22:06
    jak obojętnie, to np fakt, że w Polsce nie ma malarii.
  • joa66 26.05.13, 22:46
    A poważnie (piszę głownie w kontekscie UK, Irlandii, Francji) to na przykład:

    bezpłatne studia na państwowych uczelniach
    bardziej urozmaicona oferta szkoł niepublicznych (od podstawówki po maturę)
    lepsza znajomośc języków obcych
    brak kolonialnych zaszłości i związanych z tym problemów
    ładniejsze plaże

    i tak dalej
  • ma_dre 26.05.13, 23:22
    we Francji studia sa bezplatne. Znajomosc jezykow obcych tez nie jest zla. Szkol prywatnych jest od groma i troche na bardzo dobrym poziomie, panstwowe tez sa na poziomie. Ladniejesze plaze sa we Francji, w dodatku jest ich wiecej smile
    --
    ------------------------------------------------
    Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
  • joa66 26.05.13, 23:27
    prywatne szkoły - Nie miałam na myśli liczby szkoł tylko o urozmaicenie oferty.

    Znajomosc jezykow obcych tez nie jest zla.

    no tak..mogłoby być gorzej.



    Plaże - nie ma takich długich jak w Polsce wink (btw bardzo lubię Francję i jej plaże też, zwłaszcza jedną, ale bez dłuuuugich bałtyckich byłoby mi trudno)


    odpłatnośc za studia - miałam na myśli przede wszystkim UK, w mniejszym stopniu Irlandię
  • mallina 27.05.13, 10:20
    to chyba malo tych francuskich plaz widzialas..
  • mae24 27.05.13, 15:26
    Ze niby francuzi znaja obce jezyki???? Jakie??? Poza francuskim???
  • lineczkaa 27.05.13, 22:24
    mae24 napisała:

    > Ze niby francuzi znaja obce jezyki???? Jakie??? Poza francuskim???

    No ej, językiem władają bardzo dobrze wink.
    --
    Pamiętaj.Zawsze.
  • mae24 28.05.13, 15:23
    no chyba, ze ten jezyk masz na mysli smile To sie nie bede wypowiadac, bo nie testowalam.
  • a-inka 27.05.13, 15:39
    Ostatnio zatęskniłam za taką polską cukiernio-lodziarnią..aby mozna było z dzieckiem pójść na kulkowe lody i kupić kawałek pachnącego sernika do domu...
    Zdecydowanie jedzenie w PL jest lepsze,bo mniej przetworzone,zwłaszcza warzywa,owoce,doszło do tego,że jabłka kupuje w tkz polskim sklepie,zresztą kupuje i mleko i pieczywo i soki,czasem mięso.
    Z obserwacji wynika,że tubylcy też chętnie zaopatrują się w naszym lokalnym polskim sklepie,ale on jest prowadzony przez Polaków i to ma ogromne znaczenie,bo jakość towarów jest o niebo lepsza niż w polskich sklepach prowadzonych np przez Hindusów.
    Brakuje mi też typowego polskiego,upalnego lata...lasów,w UK lasy prawie nie istnieją.

    --
    "Żeby odpędzić złe sny, pociągnęła solidny łyk z butelki pachnącej jabłkami i radosną śmiercią mózgu"./T.Prachett/
  • gazeta_mi_placi 27.05.13, 16:04
    Tam nie ma lodów na gałki?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
  • yenna_m 26.05.13, 21:56
    forum dla ematek wink ściągają do niego emigrantki jak muchy do lepu wink
    takiego mniodzia tam niet, jak widac wink
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • kropkacom 27.05.13, 06:46
    To fakt big_grin
    --
    Blog
    "Run, you clever boy; and remember."
  • gazeta_mi_placi 27.05.13, 08:59
    Racja, choć akurat to chyba minus niż plus, byłoby spokojniej i mniej irytująco.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
  • yenna_m 27.05.13, 20:08
    niektórych jednak by bardzo brakowało
    są wsród emigrantek i fajne osoby, które bardzo przyjemnie mi się czyta
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • kropkacom 27.05.13, 20:30
    Kurcze chłopaku, czego zgrywasz durnia? Co ty myślisz, że ktoś nagle się tobą przejmuje? Poważnie? Nie było cie na forum jakiś czas i był spokój. Rozkręciłeś osobiście (w końcu udało ci się) mała wojenkę i masz gdzie pisać, co? Nie wiem, wróć do swojego nietrolowego nicku czy wejdź pod kamień, ale nie gadaj o głupot.
    --
    Blog
    "Run, you clever boy; and remember."
  • jematkajakichmalo 26.05.13, 22:04
    1. No wiec mnie sie w PL podoba to, ze sie po prostu moge wybrac w niedziele czy wiele innych wolnych dni do CH, polazic po sklepach. Wiem okrutne, bo kazdy chce wolnego i to nie ja pracuje w te dni, ale tego mi tu strasznie brakuje.

    2. (jak nie mam oczywiscie czasu a nie specjalnie!!) koszenie trawy w niedziele bez obawy, ze za chwile przed brama bede miala policje. To oczywiscie sytuacje wyjatkowe, ale jak sie zdarza to nie musze sie bac sasiadow i donosu wink
    Tutaj to kiedys chcialam podjechac w niedziele na stacje benzynowa i potem na myjnie, to maz na mnie spojrzal jak na kosmitke. Mycie samochodu w niedziele na myjni jest zabronione... rece mi opadly.

    W ogole w niedziele to jakby tu wszystko umarlo...

    3. (tutaj eko-matki zjedzcie mnie): nienawidze sortowania smieci, a tu jest niestety obowiazkowe.

    4. ktos powie, ze w PL mamy spora biurokracje.... phi! nasza biurokracja to pikus przy tutejszej papierologii i przepisach...

    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • jak_matrioszka 26.05.13, 22:06
    Ciekawam: gdzie mieszkasz?

    Dla mnie plusem Polski jest KFC i Jeff's, ale ten ostatni tylko w Wa-wie i Krk, wiec sie nieczesto moge nacieszyc.
  • 3-mamuska 26.05.13, 22:24
    Lepsze są zimy, śnieg taki prawdziwy tego mi brakuje.
    Lepsza są artykuły dla psa. Smycz obroza. Chce kupić skórzana zwykła bez udziwnien i znalazłam, okazało sie ze Polska. Na angielskim ebay-u.
    Ciasta są polskie lepsze. Bułki słodkie, paczki.
    Pewnie jeszcze coś sie znajdzie...
    --
    -----------------------
    Myśl o tym co mówisz...
    Nie mów tego co myślisz...
  • gazeta_mi_placi 27.05.13, 09:17
    Poza Warszawą i Krakowem nie ma KFC????
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
  • jak_matrioszka 27.05.13, 14:31
    Jeff's nie ma, KFC jest w wielu miejscach.
  • mayaalex 26.05.13, 22:38
    O tak, sklepy otwarte w niedziele :!
  • agni71 27.05.13, 08:39
    jematkajakichmalo napisała:

    > 3. (tutaj eko-matki zjedzcie mnie): nienawidze sortowania smieci, a tu jest nie
    > stety obowiazkowe.

    mam złą wiadomośc, w większośći miejsc w Polsce też juz musisz sortować smile Tzn nie, właściwie nie musisz, ale za niesortowane zapłacisz dużo więcej.

    A tak w ogóle to zaintrygowałas mnie - gdzie mieszkasz?
  • jematkajakichmalo 27.05.13, 10:36
    Faktycznie, podejrzewam ze tu tez jak sie uprzesz to nie musisz, mozesz wrzucac wszystko do pojemnika o nazwie "pozostale", ale kosztuje to tyle, ze lepiej sortowac big_grin

    Druga sprawa: worki na plastik tez sa okreslone i byle gdzie ich nie dostaniesz, trzeba po nie w wyznaczone miejsca podjechac.

    Mieszkam u naszych zachodnich sasiadow.


    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • agni71 27.05.13, 10:52
    > Mieszkam u naszych zachodnich sasiadow.

    Tak myslałam, po tym koszeniu.

    szczerze mówiąc, to z koszeniem chcialabym, zeby tak bylo w Polsce (a raczej wolałabym, zeby ludzie sami z siebie czuli niestosowność koszenia w niedzielę wink

    A co do śmieci - to śmieciarze nie zostawiają worków po zabraniu pełnych?


    no to, zeczywiście w Polsce jakos bardziej frontem do klienta (równiez np. załatwianie formalności w bankach, po tym co dziewczyny piszą w wątku)
  • jematkajakichmalo 27.05.13, 19:39
    Tak, zgadzam sie i tez kiedys w PL sama z siebie nie kosilam trawy w niedziele, ale zdarzaja sie sytuacje wyjatkowe wink Niestety mieszkam w takiej okolicy, ze chyba 300 dni w roku pada... ostatnio caly tydzien lalo a w niedziele jak na zlosc bylo pieknie a ja trawy skosic nie moglam big_grin

    co do smieci to na kompost, papier i pozostale masz kubly. Sa to "Twoje" kubly i one sa oprozniane a na plastik sa specjalne osobne worki i trzeba po nie jezdzic u mnie np. do jednego z wydzialow urzedu miasta, czasami sie zdarzy, ze ktorys z oddzialow poczty ma...
    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • goodnightmoon 26.05.13, 22:12
    Pierogi smile Nigdzie nie robią takich dobrych.
  • xika_da_selva 26.05.13, 22:19
    zalezy od kraju.
    Obecne miejsce zamieszkania sprawia, ze bardzo tesknie za cisza na ulicach...Chociaz ostatnie newsy spiewaja inaczej (ze halas, imprezy miejskie itp), uwielbiam przechadzac sie po zatloczonej ulicy Poznania czy Wawy i slyszec tylko kroki ludzi i ew. ich przyciszone glosy..W kraju, w ktorym obecnie mieszkam ludzie nie potrafia byc cicho; krzycza...
    W Polsce tez jest fajne (tutaj moze dostane ciegi), ze za przechodzenia na czerwonym swietle mozna realnie dostac mandat. "U mnie" mozna swobodnie przechodzic na czerwonym, rowniez w obecnosci policjanta. Ostatnio matka mojej kolezanki zostala smiertelnie potracona na czerwonym wlasnie...
    I oczywiscie polska kuchnia jest git.
  • mama1dawidka 26.05.13, 22:24
    jedzenie !
    calkiem inny smak chciazby zwyklej bulki
    rowniez kielbasa surowa czy zwykla slazka
    i wiecej terenow pod quada big_grin
    tzn w pl mieszkam w okolicy gdzie sa laki bagienka jeziorka i rzeka i sciezki utwardzone w lesie
    a tu gdzei mieszkam w de w miescie mam jedyne co to malenki tor dla quadow
  • salsadura 26.05.13, 22:28
    Awarie, np.telefonu. W Polsce naprawa idzie szybciej i sprawniej smile.

    Usługi, np. krawieckie. W Niemczech wymiana suwaka w spódnicy za 20-30 euro się nie opłaca, lepiej kupić nową wink.

    --
    www.youtube.com/watch?v=ivmxusZTVLc
  • najma78 26.05.13, 22:39
    salsadura napisała:

    > Awarie, np.telefonu. W Polsce naprawa idzie szybciej i sprawniej smile.
    >
    > Usługi, np. krawieckie. W Niemczech wymiana suwaka w spódnicy za 20-30 euro się
    > nie opłaca, lepiej kupić nową wink.
    >
    No coz, jesli sie nie potrafi samemu wink wymiana suwaka czy skrocenie nogawet sa proste, mozna to zrobic samodzielnie i wtedy koszt to jakies grosze za suwak i nici oraz troszke czasu wink to zreszta dotyczy wielu rzeczy, gotowania chocby wink
  • salsadura 26.05.13, 22:54
    Gotowania w jakim sensie?

    Oczywiście, że jak się potrafi to się siedzi, szyje, wstawia i przerabia. Powodzenia, ja się nie piszę, stwierdzam tylko fakt, że w Polsce taniej i szybciej smile.

    --
    www.youtube.com/watch?v=0PqX3L5Am_8
  • jematkajakichmalo 26.05.13, 22:54
    Sie czepiasz najma wink

    Racja koszt jakichkolwiek uslug jest makabryczna. A juz ktos taki jak kaletnik to chyba w ogole nie istnieje... przynajmniej tu gdzie mieszkam smile Podobnie z szewcem.
    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • hanna_sty 27.05.13, 20:36
    Wymiana suwaka jest prosta?????? Może od wielkiej biedy skróciłabym nogawki- choć pewnie byłoby to krzywo, ale suwaka nie zmieniłabym za nic.
    A niezależnie od wyszystkiego do takich czynności potrzebna jest chyba maszyna do szycia.
    Nie, nie, nie! zmianą suwaka niech się zajmuje krawcowa.
    A tak przy okazji - skąd umiecie robić takie rzeczy?
  • najma78 27.05.13, 22:36
    hanna_sty napisała:


    > A tak przy okazji - skąd umiecie robić takie rzeczy?

    Mnie nauczyla mama, babcia tez potrafila, proste czynnosci krawieckie jak wymiana suwaka, skrocenie nogawek bez mankietow itp. Nauczylam sie jako 11-12-latka. Maszyna jest przydatna ale nie niezbedna wink
  • hanna_sty 28.05.13, 07:39
    Odkąd pamięcia sięgnę ani moja babcia ani moja mama nie wszywały suwaka i nie skracały czegokolwiek. I w dalszym ciągu twierdzę, że nie są to proste czynności krawieckie, w każdym razie dla mnie. Nie jest to prawdopodobnie jakaś wiedza tajemna, ale proste też nie jest. Z czynności krawieckich moje umiejętności kończą się na przyszyciu guzika i też nie na "nóżce".
  • landora 28.05.13, 10:34
    U mnie babcia potrafiła szyć, mama potrafi wykonać proste przeróbki
    (ale nie lubi i woli oddać krawcowej). Ja nie umiem wcale, mogę sobie co najwyżej guzik przyszyć.
    Rzadko w ogóle potrzebuję przeróbek, z wyjątkiem skracania nogawek w spodniach - od tego mam krawcową.
    Pewnie jakbym się uparła, to bym się nauczyła, ale nienawidzę takiego dziubdziania.
  • najma78 28.05.13, 11:16
    landora napisała:

    > Pewnie jakbym się uparła, to bym się nauczyła, ale nienawidzę takiego dziubdzia
    > nia.

    Ja tez nie przepadam, ale potrafie to zrobic smile bardzo rzadko wogole cos trzeba zrobic, bo spodnie zawsze sa dostepne w trzech dlugosciach (short, reg i long) wiec to nie problem a zamki jakos sie nie psuja.
  • salsadura 26.05.13, 22:34
    To, że każdym spożywczaku można kupić kaszę. Różną, różniastą wink. I majonez "Kielecki", i biały ser, i szczaw, i ... jeszcze długo mogłabym wymieniać big_grin
    --
    www.youtube.com/watch?v=ivmxusZTVLc
  • jematkajakichmalo 26.05.13, 22:56
    Taaaaaaaaaaaaak, a tarta bulka to tarta bulka a nie bulka z domieszka niewiadomo czego!
    Sernik jest z sera "prawdziwego" a nie jakiegos homo...
    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • edelstein 26.05.13, 22:36

    Z tym Wi-fi to jest w Niemczech tak,ze mobilny Internet Malo kosztuje.W ramach mojego abo mam caly miesiac surfowania Ile chce plus dwa tyg.darmowego surfowania poza granicami Niemiec.Wiec jadac do Pl möge sobie odpalac Internet przez dwa tyg.ile chce.

    A co do pytania.Dla mnie jedzenie jest lepsze w Pl niz indziej.Moj facet docenia Polska kuchnie i wyroby bardzo.
    No i to,by bylo na tyle.

    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
    Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
  • edelstein 26.05.13, 22:38

    Aha i uslugi tanie sa.
    --
    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
    Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
  • mama1dawidka 26.05.13, 22:40
    a moglabys zdradzic z jakiej sieci masz?
    bo brzmi ciekawie te dwa tygodnie za granica
  • edelstein 26.05.13, 22:42
    Vodafone
    --
    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
    Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
  • mayaalex 26.05.13, 22:43
    Uslugi - fachowca mozna znalezc szybciej, bedzie duzo taniej i zazwyczaj dobrze zrobione.
    Prywatna sluzba zdrowia - latwiej sie umowic do lekarza prywatnie, jesli pieniadze nie sa problemem. Za to mysle, ze jednak panstwowa wypada duzo gorzej... Dentysci za zdecydowanie lepsi.
    No i w PL jest Solar i Tatuum oraz buty Venezii smile
  • olena.s 26.05.13, 22:45
    Internet jest o wiele tańszy niż u mnie.
    Szkół jest więcej - u mnie trudno jest wepchnąć dziecko do szkoły.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • joxanna 26.05.13, 22:55
    Może się to zmieniło, ale parę lat temu, we Francji zalał nas sąsiad z góry. I traf chciał, że dokładnie w tym samym tygodniu kuzyn w Warszawie miał dokładnie taką samą przygodę. I w Warszawie w ciągu 2 czy 3 tygodni było już po sprawie z ubezpieczalnią. We Francji jak wyjeżdżaliśmy po 8 miesiącach, to ciągle trwało chandryczenie się.... i już nawet my daliśmy spokój, walczył właściciel, z sąsiadem, który zalał i wspierali się jeszcze jedną znajomą, która działała 'po znajomości'.

    W owym czasie Francuzi nie wyobrażali sobie, że można mieć konta w różnych bankach jednocześnie. Jak chcieliśmy zmienić bank to było to tak szokujące, że zebrało się konsylium, które wyciągnęło skądś listę wymagań: mieliśmy m.in. przestawić zaświadczenie z poprzedniego banku, że tam zamknęliśmy konto. I podać przyczynę. A chcieliśmy zmienić bank, bo tam ciągle konta nie były odmiejscowione i z każdą durnotą musieliśmy jeździć do innej dzielnicy. Ostatecznie okazało się, że mimo wszystko zmiana banku jest łatwiejsza, niż zmiana oddziału w ramach jednego banku....

    Uwaga - szokujący news - przed wyjazdem załatwialiśmy takie karty do zagranicznych wyjazdów w NFZ. Trwało to może godzinę. W ramach jednej wizyty wychodzi się z kartami. Jak to samo robiliśmy we Francji to w ramach tej jednej wizyty dostaliśmy tylko kwit z obietnicą, że karta zostanie wystawiona - przyszła do nas jak już dawno zdążyliśmy wrócić z wyjazdu.

    No i w Paryżu mimo umawiania, nie udało mi się zamówić ambulansu do przewiezienia mnie do porodu - bo rodziłam nie w porę (poniedziałek rano). Firmy ambulansowe (które obdzwoniłam na wszelki wypadek kilka dni wcześniej) mówiły, że nie mogą, bo jest poniedziałek rano (o ile w ogóle odebrały telefon). Taksówki z kolei programowo nie biorą porodów. Pojechałam autobusem.

    A jeszcze - w Polsce, jak już człowiek wejdzie do sklepu to kupi co ma kupić. A w Paryżu jak wejdziesz i nawet powiesz 'dzień dobry', ale sprzedawca uzna, że należało powiedzieć 'dobre popołudnie', to Cię zwyzywa i wyjdziesz jednak bez chleba....
  • ma_dre 26.05.13, 23:30
    "A jeszcze - w Polsce, jak już człowiek wejdzie do sklepu to kupi co ma kupić. A
    > w Paryżu jak wejdziesz i nawet powiesz 'dzień dobry', ale sprzedawca uzna, że
    > należało powiedzieć 'dobre popołudnie', to Cię zwyzywa i wyjdziesz jednak bez c
    > hleba.... " moze i bym ci uwierzyla, ale z tym to juz przegielas. A po francusku ty radzisz sobie jakos? Czy wogole nie rozumialas co oni do ciebie mowia a wydawalo ci sie ze "wyzywaja"???

    Zamowic ambulans na porod? A co to za egzotyczna zachcianka??? Dzwonisz do strazy pozarnej, przyjezdzaja i wioza do szpitala, w 5 minut.
    --
    ------------------------------------------------
    Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
  • aneta-skarpeta 27.05.13, 05:56
    i to w PL są absurdywink

    --
    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
  • noname2002 27.05.13, 08:43
    Strażą pożarną do porodu big_grin w razie gdyby akcja przyśpieszyła, to obleją wodą? smile
  • ma_dre 27.05.13, 12:22
    kwestia tlumaczenia, w oryginale to sapeurs-pompiers, wiec i zdetonowac by cie mogli big_grin
    we Francji sa od kazdej brudnej roboty, wyposazeni na kazda okolicznosc wink (wypadki, porody, grozne zwierzeta, zalanie, pozar, wybuch...) a jacy przystojni ^^ brzydkich do SP nie biora wink mialam "przyjemnosc" skorzystac z ich uslug wielokrotnie, profesjonalni i kompetentni.

    Absurdem jest zamawianie uslugi, ktora z definicji ma charakter nagly i powinna byc dostepna 24h na dobe uncertain i w niektorych krajach jest....
    --
    ------------------------------------------------
    Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
  • gazeta_mi_placi 28.05.13, 16:04
    No przecież teraz są modne porody w wodzie smile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
  • caroninka 27.05.13, 08:49
    big_grin

    Polskie pieczywo ( mowie tu o tym z prawdziwych piekarni), nabial i slodycze.
    Polskie pasmanterie, uslugi krawieckie czy szewskie. Od kilku lat obserwuje wysyp przepieknych placow zabaw, co kiedys bylo "domena zachodu".
  • myga 27.05.13, 09:42
    pieczywo najlepsze wg mnie w niemczech, warzywa we wloszech, slodycze tez niemieckie mi lepiej smakuja, kuchnia polska zatlusta i tuczaca.
  • carmita80 27.05.13, 09:52
    myga napisała:

    > pieczywo najlepsze wg mnie w niemczech, warzywa we wloszech, slodycze tez niemi
    > eckie mi lepiej smakuja, kuchnia polska zatlusta i tuczaca.

    No wlasnie, ja tez nie zachwycam sie polskim chlebem bo jest taki sobie, ale moze to dlatego ze my nie jadamy typowych polksich kanapek. Slodycze tez nie sa wcale takie dobre, polskie czekolady raczej kiepskie, zreszta nie tylko czekalady. Ogolnie uwazam majac porownanie zs polskim produktom brakuje jakosci, nie bede chwaloc z powodu sentymentow przeciez.
  • caroninka 27.05.13, 12:26
    Nic nie pobije polskiej bulki z piekarni pod domem. Niemieckie pieczywo, tylko pelnoziarniste, reszta to gumowe kluchy, zmieniajace sie w kilka godzin w cegly. Ale to kwestia smaku wink
    Tez nie przepadam za polska kuchnia, ale za rodzimymi produktami owszem.
  • joxanna 27.05.13, 09:12
    Tak, radzę sobie po francusku. Wiem, co do nas powiedział. Zatkało nas bo o 15 jego zdaniem należało powiedzieć bon soir. W piekarni jeszcze trwała dyskusja z pozostałymi klientami (Francuzami), czy faktycznie należało nas wyrzucić i czy faktycznie nie można było powiedzieć 'bon jour'.

    Poza tym widziałam aferę jak kierowca autobusu wyrzucił pasażerkę, bo nie powiedziała mu dzień dobry przy wejściu do autobusu. Afera była straszna, bo ona przeszła na drugą stronę, stała na ulicy i wrzeszczeli na siebie - aż on pojechał (a my w środku).

    Ambulas do porodu - w moim szpitalu był standardem. Przy zapisie do porodu dostawało się listę firm 'ambulansowych', które były opłacane z ubezpieczenia i one odwożą do porodu. nie wiem, może w innych szpitalach jest inaczej, ale wśród moich znajomych tam było to oczywiste - pytałam, bo nie bardzo rozumiałam ten system.
  • gazeta_mi_placi 28.05.13, 16:09
    Pamiętam jak mnie zaszokowało gdy w Paryżu rowerzysta (dziewczyna) mało nie wjechała w samochód na światłach. Kierowca wyszedł, strasznie na nią krzyczał i zaczął wręcz ją szarpać.
    Dla mnie to było szokiem, awantura trwała aż światło zmieniło się na zielone, trwałaby pewnie dłużej gdyby inne samochody chcąc jechać nie zaczęły trąbić. Tu w Polsce nie widziałam aby kierowca, nawet zdenerwowany stłuczką (to nawet nie była stłuczka) szarpał się z kobietą, przyznam się, że w szoku byłam.
    Taka kultura paryska i nikt mi nie powie, że tylko w Polsce są chamy (różnej płci i w różnym wieku).
    Sorry, czasem jednak wyjrzałam za granicę aby wciskać mi kit o wysokiej kulturze i wyjątkowej (na tle polskim) uprzejmości innych nacji.
    Chamy są wszędzie.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
  • simonkapl 27.05.13, 22:06

    Kobieto, gdzie ty mieszkasz we Francji? wink
    Ano tak, w Paryzu, to wszystko jasne wink
    Ja karty europejskie zalatwiam przez telefon, wysylaja mi w ciagu 2 tygodni.
    Sprzedawcy w sklepach mili, usmiechnieci.I kupisz chleb wszedzie i o kazdej porze.
    Z bankiem sie zgodze.
  • salsadura 26.05.13, 23:01
    Badania. Za 100 złotych full wypas, enzymy, CRP, hemoglobina glikowana i inne takie z dnia na dzień. Bez skierowania, bez wizyty u lekarza, bez czekania i bez całego niemieckiego korowodu wink.

    --
    www.youtube.com/watch?v=0PqX3L5Am_8
  • gazeta_mi_placi 27.05.13, 09:17
    Racja i jak jesteś leniem i nie chce Ci się iść odebrać to wysyłają Ci na maila.
    W przychodni rano robię badania i na około 15.00 tego samego dnia mam wyniki na mojego maila.
    Oczywiście jak wolę mogę też odebrać osobiście.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
  • salsadura 26.05.13, 23:03
    Wynajęcie mieszkania.

    --
    www.youtube.com/watch?v=0PqX3L5Am_8
  • ma_dre 26.05.13, 23:18
    nie, z kuchnia polska sie nie zgodze, nie cierpie i nigdy nie cierpialam polskiej kuchni, za duzo potraw macznych, za mdle jak dla mnie. Cale polskie zycie bylam niejadkiem z niedowaga. W pierwszym roku pobytu we Francji przybylo mi 10 kg!!! To byl strzal w dziesiatke. Kocham roznorodnosc francuskiej kuchni ze wszystkimi jej nalecialosciami, zwlaszcza z tymi z Magrebu. Kuchnia srodziemnomorska to jest to!

    Co w Polsce jest lepsze? Ziemiaki. Sa na prawde dobre. Co lubie tez to cene szparagow big_grin 1€40 za polkilowa wiazke to niebywale!

    System skladek w Polsce jest ok. Podatki tez. Dobrowolnosc jesli chodzi o ubezpieczenia mienia tez mi sie podoba, choc to bron obosieczna.

    Tania sila robocza smile suuuper. Polska przedsiebiorczosc tez mi sie podoba. Ale to idzie w parze z systemem podatkowym.

    Sila pieniadza smile Tu latwiej byc bogatym wink

    --
    ------------------------------------------------
    Dzisiaj poszczę, bo jutro na plażę big_grin
  • princess_yo_yo 26.05.13, 23:30
    ogorki kiszone. ceny I standard uslug np zegarmistrzowskich albo jubilerskich - w tamtym roku mialam okazje porownac, konkluzja moze byc zupelnie przypadkowa ale wyszlo na plus w pl.
    specyficzne produkty spozywcze, vide ogorki kiszone ale nie tylko.
  • eliszka25 27.05.13, 01:26
    duzo wieksza roznorodnosc towarow w sklepach. szwajcarzy sa tradycjonalistami, przynajmniej w szwajcarii centralnej i w sklepach bywa dosc "ciekawie" czasami. jedna siec np. w ogole nie ma w sprzedazy znanych marek, tylko niemal wszystko jest produkcji firm nalezacych do firmy-matki. nie kupi sie u nich np. zwyklego vanisha, tylko jest odplamiacz ichni, proszek ichni, lody "jak magnum" itd. na dodatek sa ludzie, ktorzy programowo robia zakupy tylko i wylacznie tam, bo tam wszystko jest szwajcarskie. a ja jednak wole wejsc do supermarketu i moc wybrac spomiedzy proszkow czy sokow 10 roznych firm, a nie miec do wyboru proszek do bialego i do kolorow albo sok pomaranczowy lub jablkowy. tej samej firmy oczywiscie big_grin

    ceny uslug tez w polsce sa o wiele bardziej przyjazne. tutaj zaplaci sie straszne pieniadze, a w polsce zamek przy kurtce wymienia za 10 zl. ostatnio wymiana baterii w zegarku kosztowala mnie 25 chf. w polsce dalabym pewnie z 5 zl. do tego wszelkiego rodzaju "majstra" w razie naglej potrzeby znajdzie sie praktycznie o kazdej porze dnia i nocy. szwajcarski musi znalezc "wolny termin". no i mozliwosci zakupow w niedziele, czy chocby w sobote wieczorem czasami bardzo brakuje. u nas sklepy zamykaja w sobote o 16 i otwieraja dopiero w poniedzialek o 10.

    co do kuchni, to lubie roznorodnosc i za typowo polska kuchnia nie tesknie jakos specjalnie. jednak niektore smaki sa nie do podrobienia, jak np. wspomniane wczesniej ogorki kiszone czy wlasnie rozne kielbasy. no i majonez i musztarde szwajcarzy maja totalnie do d..... zawsze wieziemy z polski pol bagaznika majonezu i musztardy big_grin
  • joa66 27.05.13, 08:22
    A mnie zastanawia Dania (nie byłam). A zastanawia mnie ponieważ niedawno pewna Dunka nagle wydała przy mnie dziki krzyk radości na widok...brązowego tuszu do rzęs. Twierdziła, że u nich nie ma. A potem posypała się lista rzeczy, których u nich nie ma (i podobnie jak w Szwajcarii nie ma wielu podstawowych marek międzynarodowych)

    Acha, kupiła sobie 3 brązowe tusze big_grin
  • mala-mila 27.05.13, 08:54
    Dania to i tak pikuś przy Norwegiiwink nie wiem jak jest z brązowym tuszem (bo nigdy nie kupowałam) ale tutaj nie ma baaaardzo wielu marek zarówno produktów spożywczych, chemicznych jak i kosmetycznych.
    Sa 2 rodzaje mleka, 3 rodzaje jogurtów, makaronów, dżemu itd...
    Polskie jedzenie jest nie do pobicia, chleb, ogorki kiszone, małosolne, świeże rzodkiewki, pomidory kiściowe, rabarbar, prawdziwa kiełbasa, ba, nawet parówki.
    Cała reszta jest inna, nie gorsza, nie lepsza ale inna.
    Mogłabym się przyczepić do pogodywink ale nie wypada - w końcu jak się decyduje mieszkać w Norwegii to trzeba się z tym liczyćsmile
  • olena.s 27.05.13, 11:09
    Kosmetyki bywają nie do zdobycia na innych terenach z uwagi na jakieś domieszki, które ktoś uznaje za bezpieczne, a ktoś - nie. Przyjaciółka kupiła kiedyś szminkę doskonałą, bodaj w RPA? i okazało sie, że juz drugiej takiej w Europie nie zdobędzie, bo jakieś małe niezbędne coś w Europie rejestracji nie ma.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • vidy 27.05.13, 08:54
    Za to francuskie musztardy są pyszne i ich jest duży wybór po stronie romanskiej. Co śmieszne w sklepach szwajcarskich to odzwierciedlenie kultury kulinarnej niem, fr czy włoska, i te produkty trudno znaleźć w kantonach z innym jezykiem. Teraz juz można kupić bez problemu, ale pare lat temu nie bylo w genewskim Migros czy Coopie śledzi i kapusty kiszonej.
    Produkty marki Migros czy Coop są produkowane czasami w tych samych fabrykach, maja tylko ich logo i są tańsze.
    Co do baterii czy skórzanych paskow do zegarka wymieniają za darmo, tylko baterie i paski są drogie.
  • evee1 27.05.13, 05:03
    Magiel i dluugi urlop macierzynski.
    --
    Contrary to popular belief, one DOES simply drive into Mordor.
  • olena.s 27.05.13, 06:33
    O, magiel, masz absolutną rację!
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • kropkacom 27.05.13, 06:45
    W ostatnim takim wątku wyszło, że język i bycie u siebie. big_grin
    --
    Blog
    "Run, you clever boy; and remember."
  • beverly1985 27.05.13, 08:00
    Mieszkałam tylko kilka miesięcy w UK, ale na pewno wówczas w Polsce były lepsze
    -> bankowość- oni wciąż operują idiotycznymi czekami a na przelew czeka się kilka dni
    -> krany tongue_out
    -> mówienie prawdy prosto i szczerze
    -> ceny
  • landora 27.05.13, 08:03
    Wybór jogurtów i soków w sklepach.
    Dostępność owoców niepakowanych i w normalnych cenach.
    Usługi. Byłam świadkiem prac prowadzonych przez angielską ekipę remontową, remont jednej małej łazienki zajął im 3 miesiące.
    Brak wykładzin dywanowych w łazienkach.
    Nasz system bankowy jest nowoczesniejszy, przelewy idą szybciej, konto mężowi otworzyli od ręki. Ja, w analogicznej sytuacji, latalam z papierami kilka tygodni.
    Tańsze paszporty i to, że mamy dowody osobiste.
    I pewnie jeszcze coś by się znalazło.

    Dodam tylko, że potwornie wnerwia mnie nazywanie Polski "dzikim krajem". Ci, którzy tak mówią, pewnie w życiu w rzeczywiście dzikim kraju nie byli.
  • kropkacom 27.05.13, 08:13
    > Dodam tylko, że potwornie wnerwia mnie nazywanie Polski "dzikim krajem". Ci, kt
    > órzy tak mówią, pewnie w życiu w rzeczywiście dzikim kraju nie byli.

    To zależy co chcesz w Polsce zrobić. Ten "dziki kraj" jest na u ustach głownie tych co w Polsce mieszkają i poza wakacjami Polski nie opuszczają. Zresztą trzeba sobie zdać sprawę, ze w Europie takie instytucje jak na przykład banki, czy operatorzy sieci telefonicznych funkcjonować mogą na zupełnie odmiennych zasadach w każdym z krajów. Można się zdziwić. No między Republiką Czeska a Polską przepaść w tych sektorach jest znaczna. W Czechach jest bardziej konserwatywnie. W bankach jest masa opłat o których Polacy już dawno zdążyli zapomnieć. Podobnie z ofertami sieci komórkowych.
    --
    Blog
    "Run, you clever boy; and remember."
  • landora 27.05.13, 10:28
    "Dziki kraj" jest na ustach tych, co nigdy poza Polska nie żyli i wydaje się im, że za granicą jest kraj mlekiem i miodem płynący, gdzie nie ma bezrobocia, nikt nie musi oszczędzać i każdy żyje w stanie permanentnej błogości.

    Jeszcze mi się coś przypomniało - brak obsesji na temat "health and safety". Pod pewnymi względami mamy też więcej swobody.

    No i mam lepsze doświadczenia z Pocztą Polska, niż z Royal Mail.

  • podkocem 27.05.13, 08:17
    Lubię polskie hotele. Uważam, ze ich standard jest dużo wyższy od angielskich. Polski 3-gwiazdkowy to angielski 4-gwiazdkowy, o cenach nie wspominajac - najtańszy hoetl 3gwiazdkowy (o Londynie zapomnij) to 80 funtów za dobę.

    Jest dużo większa różnorodnośc niektórych produktów. Takie rzeczy jak kaszki dla niemowląt w Polsce są bardzo zrożnicowane (conajmniej kilkanaście jak nie kilkadziesiąt różnych smaków), w UK jest znacznie mniejszy wybór (chyba, że się pójdzie do polskiego sklepu).

    Nie wiem czy we wszystkich polskich miastach, ale przynajmniej w moim parkingi w CH są bezpłatne, a w Londynie praktycznnie wszędzie trzeba płacić. Nie dosć, ze jedzie się na zakupy to jeszcze trzeba placić za postój.

    W Polskich domach są ogólnie lepsze podłogi i budowlanka (wykończeniówka) na lepszym poziomie. Niedawno z resztą pisałam na ten temat na Matkach Polkach.

    Brakuje mi kontaktów w łazienkach - czasem by sie przydały.


    --
    http://www.abotak.com/images/banner.gif
  • vidy 27.05.13, 08:38
    Na szwajcarskiej wsi czy miasteczku nie płacisz za parking, tylko miejsc jest b. mało. Ale w Genewie, Zurichu czy Lozannie płacisz drogo za postój. Miasto chce wymusić przejazdy komunikacja miejska ktora jest świetna.
  • bea.bea 27.05.13, 08:28
    nie wiem czy ktoś napisał to już, ale poczucie bezpieczeństwa, nie widać u nas w parkach czy na bulwarach zazbrojonych po zęby żołnierzy......
    --
    Powaga jest obrządkiem ciała, wymyślonym dla pokrycia braków ducha. Francois de la Rochefoucauld
  • vidy 27.05.13, 08:31
    - Polski luksus lekarz przychodzacy do chorego dziecka, w Szwajcarii nie do pomyślenia, pediatra nie przyjdzie. Jak chcesz, możesz wezwać sos lekarza ale to zazwyczaj lekarze innych specjalności albo pogotowie i za nie płacić b. drogo.

    - Polskie ciasta sa przepyszne (makowiec czy mazurek), choć bardziej smakuje mi szwajcarskie pieczywo. (Kiedyś przejazdem w warszawskiej galerii kupiłam litewski chleb - przepyszny)

    - Różnorodność wędlin i kiełbas, za to sery tutejsze czy tez francuskie mniam. Dlaczego u nas w Pl nie ma takiego wyboru?

    - Sklepy i restauracje otwarte w niedziele.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.