• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Idealne zwiazki Dodaj do ulubionych

  • 07.06.13, 10:48
    Wierzycie w takie? Perfekcyjnie dobrane pary, zycie bez ktotni, ze wzajemnym zrozumieniem, zaufaniem i wsparciem w kazdej sytuacji, wiecznie zakochane, pelne niegasnacej mimo lat namietnosci, takie kiedy partner jest dla was najlepszym przyjacielem etc.
    Co o tym myslicie? To naprawde wyglada tak nierealnie?
    Zaawansowany formularz
    • 07.06.13, 11:01
      Przecież wszystkie emamy mają takie związki... To nie wiesz ? Niedobrych mężów to mają tylko te z jednorazowymi nickami smile
      • 07.06.13, 11:05
        Nie, nie ma takich związków. Co więcej w moim otoczeniu, wszystkie pary, które naprawdę dobrze znam i z którymi jestem blisko mają bądź miały naprawdę poważne problemy ze związkiem.
        • 07.06.13, 15:36
          A może Tobie jest po prostu lżej wierzyć, że nie istnieją?
          Możesz w ten sposób oszukiwać sama siebie, że wcale nie poniosłaś na tym polu porażki bo przecież "wszyscy tak mają".

          --
          Hay veces que he intentado tentar a la suerte
          Porque lo que no me mata me hace más fuerte
          • 07.06.13, 20:33
            Błagam nie bądź psycholożką.

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/atdcj44je39ok3sg.png
      • 07.06.13, 11:07
        No ty masz "fajnego" męża. Jestem fanką (o ile nicku nie mylę) twoich postów o jego żywieniu big_grin
        --
        Blog
        "Run, you clever boy; and remember."
        • 07.06.13, 12:37
          Ale fanką czy "fanką" ? wink
          • 07.06.13, 12:46
            Dobre pytanie. Jeszcze nie wiem... W każdym razie posty czytam z uwagą. big_grin
            --
            Blog
            "Run, you clever boy; and remember."
    • 07.06.13, 11:06
      Nie, kłótnie zawsze bywają, ale nie wywracają życia do góry nogami, nie ma cichych dni.
      --
      Blog
      "Run, you clever boy; and remember."
    • 07.06.13, 11:07
      mam normalny związek , ja nie jestem idealna mój mąz tez nie ( chociaz wiekszosc moich znajomych tak o nim mysli )
      z moim charakterem bez kłotni sie nie da wink zdechłabym w idealnym związku
      od wyplakiwania sie w mankiet to mam blizsze koleznaki
      --
      „Jakież dziwne są te ludzkie charaktery! Nawet miłują tak, jakby nienawidzili!”Fiodor Dostojewski
    • 07.06.13, 11:10
      Bez wymiany zdan nie da sie przezyc calego zycia wink. Ale...

      Ale ja mam takich tesciow - bez powaznych klotni, ze wzajemnym zrozumieniem, wiecznie zakochani, sa najlepszymi przyjaciolmi dla siebie (nie wiem jak tam namietnosc - nie spowiadali sie nam wink ). Moj zwiazek zmierza dokladnie w tym samym kierunku; jak bede miala 70 lat to opowiem czy nam sie udalo tak do konca wytrwac.

    • 07.06.13, 11:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • 07.06.13, 11:12
      moi rodzice.
    • 07.06.13, 11:14
      Jestem z moim partnerem w związku od grubo ponad 20 lat. Dotychczas nie spotkałam żadnego faceta, który byłby dla mnie bardziej odpowiednim partnerem i przyjacielem. Mam nadzieję, że tak pozostanie do końca życia. Ufamy sobie, wspieramy się itd. itp. No ale kłócimy się też. Nie wiem, czy podpadamy pod "idealny związek".
    • 07.06.13, 11:15
      Bez kłótni, spierania się, bardzo tolerancyjne dla siebie, za rączkę i w ogóle? Tak, znam takich. Matko, jaka u nich była sztywna atmosfera, miało się wrażenie, że pod tą idealnoscią żyje coś paskudnego. Przeszło mi, jak urodziło im się dziekco. Teraz są normalni i lubię sie z nimi spotykać, bo nie ma już tej napietej atmosfery. Tylko że oni dopiero teraz, po kilku latach małżeństwa i kilkunastu związku, "docierają się". Śmiesznie to wygląda, bo oni są zaskoczeni, że się kłócą. A wcale się nie kłócą, tylko dyskutują, mają swoje zdanie, czasem się sprzeczają, bo masę spraw mają niedogadanych.
    • 07.06.13, 11:51
      Kiedyś wierzyłem, jak byłem kawalerem. Po 8 latach małżeństwa nie wierzę w takie rzeczy, choć moje małżeństwo jest udane. Ale są w nim czasami ostre zgrzyty smile
      --
      Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku big_grin
    • 07.06.13, 11:57
      Znałam taka parę. Dziadkowie mojego męża. Pobrali sie przed wojną. Byli ze sobą 65 lat smile.
      Zawsze pełni szacunku, miłości , spokoju. Niejedno wycierpieli w życiu. Wojnę, biedę, choroby. Zawsze uśmiechnięci pomimo smile......Babcia juz odeszła, dziadek tęskni bardzo . Ale nadal pozostał pełen ciepła smile
      --
      " Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywać to przeznaczeniem" C.G. Jung
      • 07.06.13, 12:19
        Chyba kłótnie a idealny związek to jednak co innego.
        Mozna mieć idealny związek i sie kłócić, mieć wsparcie ,milosc ,ciepło, a temperament swoją droga.
        Chodź nie ma ludzi idealnych to i związków takich tez nie, ludzie muszą po prostu sie dobrać do siebie. Dla każdego moze co innego oznaczać życie idealne.


        Mój mąż jest moim przyjacielem, czy mamy związek idealny, pewnie nie do końca.
        Jest normalny tyle.

        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
    • 07.06.13, 12:25
      Uwazam wszystko to co wymienilas za mozliwe poza "niegasnaca mimo lat namietnoscia". Nie ma bata, rutyna wkradnie sie predzej czy pozniej...
      • 07.06.13, 15:33
        Rutyna niekoniecznie sie wkradnie, jesli temperament podobny i checi wink
        Ale z ta namietnoscia to faktycznie, moze nieprecyzyjnie to okreslilam.
        Nie wyobrazam sobie nas z takim temperamentem za 50 lat wink ale poki bedziemy na tym samym poziomie i bedziemy dbac o swoje potrzeby to dla mnie ok.
    • 07.06.13, 12:32
      Jasne, jestem w takim (to moje drugie małżeństwo)
      Mój Mąż ma wady-jak każdy -ale świetnie się uzupełniamy, jesteśmy przeciwieństwami pod względem temperamentu i osobowości-całkiem różni, wyglądamy całkiem inaczej (ja 150cm/50 kg, on 184 cm/88 kg), ale sporo nas łączy : podobne zasady moralne, podobne spojrzenie na wychowanie dzieci, priorytety i hierarchia ważności. Fundamenty mamy wspólne.
      Nie kłócimy się-w każdym bądź razie nie tak jak się myśli o kłótni : krzyk, trzaskanie drzwiami, ciche dni, obrażanie się. Dyskutujemy, szukamy kompromisu. Fajnie jest wink
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • 07.06.13, 12:55
        wyglądamy całkiem ina
        > czej (ja 150cm/50 kg, on 184 cm/88 kg),

        Nie wierzę, wprost nie wierzę, że mężczyzna i kobieta wyglądają inaczej! To jakiś ewenement.
        • 07.06.13, 13:11
          Aleś błyskotliwa! wink
          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
          • 07.06.13, 14:58
            No dobrze, więc może faktycznie nie załapałam. Nie wiem co jest dziwnego w tym, że kobieta jest mniejsza od faceta i należy to podkreślić. Więc wytłumacz o co chodziło.
            • 07.06.13, 15:01
              często ludzie dobierają się wyglądem
              niska+niski
              wysoka+wysoki
              czasem srednia+sredni
              nie znam wiele par które mają taką różnicę wzrostu
              --
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
              • 07.06.13, 15:14
                Ja mam 158 cm wzrostu, i jestem szczupła, maz 192 i w kłębie też sporo, jestesmy mocno nieidealnym małżeństwem. Kurde zeby to chodziło o fizyczne niedopasowanie, to są stołki, mozna się schylic, że też życie musi być takie skomplikowanesmile
              • 07.06.13, 15:56
                ja miałam tez duza róznice
                164cm i 206 cm
                na dobre mi to nie wyszło
                teraz mamy 164 cm i 172 - podobna budowa -dobrze zbudowaniwink
                --
                "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                • 07.06.13, 17:04
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > ja miałam tez duza róznice
                  > 164cm i 206 cm
                  > na dobre mi to nie wyszło
                  > teraz mamy 164 cm i 172 - podobna budowa -dobrze zbudowaniwink
                  Ale czemu Ci na dobre nie wyszło? Poddusił Cię czy jak?
              • 08.06.13, 18:02
                > często ludzie dobierają się wyglądem
                > niska+niski
                > wysoka+wysoki
                > czasem srednia+sredni

                Pierwsze słyszę. wink I z moich obserwacji wynika coś innego.
              • 11.06.13, 08:37
                Eeee, nie wierzę dla mnie to normalka mała kobitka z dużym obrońcą smile Sama mam tak, do tego znajomi i jedni sąsiedzi też. Wracając do tematu głównego, mój związek taki jest. Owszem czasami się kłócimy ale tak raczej dla sportu i chęci dyskusji niż z potrzeby. Mamy ogromną tolerancję dla swoich "wymagań" i lubimy przede wszystkim święty spokój.

                --
                "Śmierć jest przejawem skrajnego niedoboru zdrowia" Beleth
        • 07.06.13, 14:00
          > nie wierzę, że mężczyzna i kobieta wyglądają inaczej! To jakiś ewenement.
          To calkiem normalne. Np. u nas - ja mam dlugie wlosy, a maz krotkie. Po tym nasze dzieci rozrozniaja mame i tate.

          --
          "U nas czasem pakują harcerze, ale ja im nie wierze." krejzimama
          • 07.06.13, 14:10
            Jeszcze normalne, niedługo może się stać ewenementem, a dzieci będą kto jest mamą a kto tatą zgadywać przez wyliczankęwink
          • 07.06.13, 15:51
            Wlasnie. Ja mam krotkie wlosy i maz ma krotkie - dzieci maja problem z rozpoznaniem, czesto sie zawieszaja, bo nie wiedza czy jestem mama czy tata - musza pytac babcie albo dziadka, ale i tu problem z rozpoznaniem, bo babcia i dziadek maja dlugie, siwe wlosy.


            --
            Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
          • 01.04.14, 12:07
            A u nas mąż ma brodę i wąsy, a ja nie. On ma włochate pachy, a ja nie. On ma owłosione nogi, a ja nie (chyba, że mam lenia zimowego i nogi zaniedbam wink ).

            Czy powinnam pisac coś o cyckach i penisach...?
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • 07.06.13, 15:27
        Fajnie czytac, ze jednak sa i to widac nie malo smile
        Szczerze mowiac spodziewalam sie wiecej glosow typu „nie istnieja", "mzonka"...
        Ale ze sa mozliwe to wiem z autopsji. Sama w takim zyje od 10 lat. I tak - bez klotni, zupelnie. Nauczylismy sie zyc bez negatywnych emocji, jest mnostwo innych sposobow by pogodzic roznice pogladow. Szczerze, to nie rozumiem glosow typu: nie moglabym tak zyc.

        No a pytanie stad, ze w moim otczeniu jstesmy jakims ewenementem, trudno jest naszym znajomym chyba uwierzyc ze mozna tak zyc. Ale mozna. My niestety osobiscie nie spotkalismy pary, ktora by nie narzekala na siebie nawzajem, nie miala jakichs problemow ze soba. No ale to moze ze wzgledu na miejsce w ktorym zyjemy i styl zycia.
        • 07.06.13, 15:43
          To w jakiś dziwnych kręgach się obracacie.
          My się nie kłócimy a mimo to nie uchodzimy w naszym otoczeniu za ewenement.
          To ci wiecznie kłócący się są w naszym otoczeniu uważani za pechowców i w sumie wszyscy się zastanawiamy czemu oni się nie rozstaną, tylko męczą jak masochiści.

          --
          Hay veces que he intentado tentar a la suerte
          Porque lo que no me mata me hace más fuerte
          • 07.06.13, 15:54
            Zyjemy w miescie "szczesliwych" singli i szybkich zwiazkow, tak to przynajmniej okreslamy z naszej perspektywy. Wielu naszych przyjaciol ma chyba po prostu pecha do partnerow zyciowych, bo czasem takie niestworzone historie widzimy, ze to sie w glowie nie miesic. Znamy jedna doslownie pare po uszy zakochana, mimo podobnego do nas stazu, ale zdazaja im sie burze rownie intensywne i dlugie jak ich dobre okresy.

            Najblizsze moje przyjaciolki maja wieczne problemy, juz ostatnimi czasy gdy sie spotykamy to tylko slysze o problemach, o beznadziejnych facetach, o przygnebiajacym zyciu...czasami az ciezko mi sie ustosunkowywac do takich sytuacji bo ich nie rozumiem do konca. Fakt, ludzie czasem niepotrzebnie miotaja sie w bezsensownych ukladach. Dlaczego? Ze strachu przed samotnoscia?
            • 07.06.13, 16:02
              byc moze, a może paniom jest za nudno i szukają dziury w calym- różnie bywa
              --
              "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
            • 07.06.13, 16:13
              My akurat żyjemy w kraju szczęśliwych singli i to szczęśliwych bez cudzysłowu.
              Jak już ktoś ten stan singielski porzuca, to z miłości.

              Większość par jest tu szczęśliwa bo związek to osobisty wybór, presji społecznej na ustatkowanie się tutaj nie ma.

              --
              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
              • 07.06.13, 16:29
                No tos pojechala.
                • 07.06.13, 16:38
                  ja nie wiem, ale nawet jako samotna matka nie czułam presji, wytykania palcami i byłam szczęśliwa
                  --
                  "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
          • 07.06.13, 16:01
            spokojnie
            miedzy nie kłocimy sie nidgy, a kłócimy sie non stop jest jeszcze cała paleta możliwości

            ja się ze swoim kłóce- nawet czasem w zwykłej dyskusji swiatopogladowej- np jak uda mi się naciągnąć go na dyskusje np o stanie polskiego więziennictwawink

            nie miewamy za to powaznych kłótni
            --
            "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
      • 08.06.13, 10:20
        masz 150 cm? Cudowniesmile Bo ja teżbig_grin
    • 07.06.13, 12:33
      bez kłótni chyba sie nie dawink
      ja mam udane małżenstwo, bo jestesmy dla siebie przyjaciółmi, dobrze nam razem, mamy do siebie zaufanie
      --
      "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
    • 07.06.13, 13:25
      Wierzę w danym momencie, trudniej mi sobie wyobrazić, że jest to stan stały. Mogę sobie wyobrazić, że jeśli tak jest teraz, to będzie tak dalej, ale trudno mi sobie wyobrazić parę, która dochodzi do takiego stanu na drodze stopniowego rozwoju, bez kryzysów, a przynajmniej ostrego docierania się na którymś etapie. I rzeczywiście, ze znanych mi "par idealnych" każda swoje przeszła na drodze do tej idealności.
      Ale być może, jeśli trafią na siebie dwie bardzo spokojne i rozsądne osoby, jest to możliwe.
      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
    • 07.06.13, 13:52
      Ja mam idealny zwiazek! No, moze z ta namietnoscia nie jest juz tak jak kiedys wink, ale to chyba normalne? W kazdym razie nie mam na co narzekac.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Charty
    • 07.06.13, 15:34
      Realne.
      Tak wyglądało małżeństwo moich teściów dopóki teść nie umarł i mam nadzieję że tak będzie wyglądać moje.

      Mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem.

      --
      Hay veces que he intentado tentar a la suerte
      Porque lo que no me mata me hace más fuerte
    • 07.06.13, 16:03
      goskafracka napisał(a):

      > nie ma związków bez kłótni, nie ma związków bez burz. jeśli to się pojawia to z
      > naczy ze uczucie nadal wrze smile

      Naprawde awantury sa dla Ciebie wyznacznikiem uczuc i jednym z fundamentow udanego zwiazku? Bo dla mnie to takie wygodne tlumaczenie kogos, kto poprostu nie potrafi inaczej (co samo w sobie zle nie jest, ale po co dorabiac ideologie?)
      No ale jak do wrzenia potrzebujesz zwyzywac sie z partnerem od czasu do czasu, to juz twoje indywidualne preferencje. Co kto lubi wink Ale nie znaczy to, ze u wszystkich to tak dziala.


      • 07.06.13, 16:07
        a dlaczego kłótnia to od razu awantura, wyzwiska?
        dla mnie kłótnia to moze byc- przykład
        - prosiłam Cie,zebys sprzatnął skarpetki spod kanapy [tongue_out]
        - zaraz sprzątne, zapomniałem
        - zawsze zapominasz
        - oj przestań sie czepiac
        -ja się nie czepiam!!!

        wystarczy podneisiony ton i lekkie wzburzenie

        --
        "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
        • 07.06.13, 16:17
          Tyle że ja np. nie byłabym w stanie wejść w rolę "matki upominającej" mojego męża, a on na moje niezadowolenie nigdy nie reaguje tekstem że się czepiam - zawsze próbuje zrozumieć co mi przeszkadza.

          --
          Hay veces que he intentado tentar a la suerte
          Porque lo que no me mata me hace más fuerte
          • 07.06.13, 16:25
            A gdzie tu jest rola matki upominającej? Normalne jest poprosić: proszę zrób to i to, bo mi to przeszkadza. Czy jeśli mąż prosi mnie o coś takiego to też wchodzi w rolę matki?

            A jeśli ja odpowiem, że nie sprzątnę kolczyków z blatu, i że się czepia to też już jest niewłaściwe?

            Chyba faktycznie nie zniosłabym takiego słodko-pierdzącego związku wink
            --
            polowemniejsza.blogspot.com
            • 07.06.13, 16:41
              Allatatevi probuje Ci wyjasnic, ze w prawdziwym, dobrym zwiazku maz sie liczy ze swoja cudowna zona i nie zostawia kluczykow na stole, buty uklada w szafie pod linijke i recznika nie rzuca na podloge w lazience, o nic wspolmalzonek nie pyta i nie prosi, bo wspolmalzonek odgornie wie, co ma robic i jak traktowac malzonke. W dobrym malzenstwie ludzie sie w ogole do siebie nieodzywaja, bo slowa sa zbyteczne.


              --
              Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
              • 07.06.13, 16:43
                No tak właśnie myślałąm. Na szczęście nie mam idealnego związku smile
                --
                polowemniejsza.blogspot.com
              • 07.06.13, 16:47
                Następna zazdrośnica "po przejściach"
                --
                Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                • 07.06.13, 16:49
                  no tak, zazdrosmy związku, którego nie znamybig_grin
                  --
                  "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                  • 07.06.13, 16:51
                    powiem na przykładzie małzenstwa moich rodziców, który jest przez nich i przeze mnie uważany za bardzo udany

                    też się czasem denerwują, czasem kłócą- on musi miec anielska cierpliwosc do niej, ona do niego

                    ale kochają sie strasznie- ponad 30 lat, a są jak papużku nierozłączki, zawsze są dla siebie wsparciem, sa serdeczni dla siebie, w kłótniach sie nie ponizają, nie wyzywają, nie uciekają od siebie

                    ale potrafią sie pokłócic o takie bzdury, że szokbig_grin
                    --
                    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                • 07.06.13, 20:19
                  Tak, my awantury przenosimy na klatke schodowa, rzucami w siebie butelkmai i polewamy kwasem, a pozniej sobie dajemy buzi, a somsiady sprzataja klatke schodowa. I tak do nastepnego razu, az oproznimy kolejne butelki(zeby znow bylo czym rzucac).

                  --
                  Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
              • 07.06.13, 16:48
                W dobrym malzenstwie ludzie sie w ogole do siebie nieodzywaja, bo slowa
                > sa zbyteczne.

                big_grin
                wyobraziłam sobie tak constans, moj chłop przechodzi przemianę i robi wszystko tak jak sobie życzę, bez mrugniecia, bo on czuje wewnetrznie tak jak ja- te poduszki muszą byc tak ułożone a nie inaczejwink

                ooo przypomniało mi się- spieramy sie o role swiatła sztucznego w naszym domu
                on lubi jasno, porozpalane, ja lubię norę

                i jak mamy gorszy dzien- wystarczy, że jedno- to potrafimy sie czepiac- co tak ciemno, co tak jasno, kto zapalił swiatło, czemu mamy siedziec po ciemku!big_grin

                nie sa to kłótniearmaty- takie minutowe kłótnie, czetso nawet zakończone smiechem- bo jak to moj mąż mówi- jestesmy tak od siebie różni, że aż tacy sami
                --
                "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                • 01.04.14, 12:16
                  > wyobraziłam sobie tak constans, moj chłop przechodzi przemianę i robi wszystko
                  > tak jak sobie życzę, bez mrugniecia, bo on czuje wewnetrznie tak jak ja- te pod
                  > uszki muszą byc tak ułożone a nie inaczejwink
                  Aha, ale to musi działać dwustronnie- więc ja pewnie musiałabym cały dzień chodzić z cyckami na wierzchu albo realizować inne "perwersje" big_grin
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • 07.06.13, 16:55
              peggy - każda para ma swój styl komunikacji.

              Ja bym powiedziała po prostu "sprzątnij skarpetki" a nie "mówiłam żebyś sprzątnął", bo przecież każdy może czasem zapomnieć.
              A jak by mi mąż odpowiedział "zapomniałem" to bym to przyjęła do wiadomości a nie mówiła "ciągle zapominasz".

              Rzeczywiście zdarza mi się, że muszę coś powiedzieć mojemu mężowi drugi raz, ale trzeci - chyba nigdy.

              Mój mąż nigdy nie powiedział mi "czepiasz się", może faktycznie dlatego że ja się nie czepiam.
              Sama też nie jestem idealna - mój dom bardziej przypomina dom, a nie muzeum, mój mąż rozgardiasz wokół mnie toleruje, nigdy mi na nic nie zwraca uwagi, więc ja musiałbym być jędzą, żeby się jego czepiać.

              Jeśli chodzi o te kolczyki - mój mąż prędzej by powiedział: "czy mogę przełożyć twoje kolczyki z blatu do szkatułki" niż "zabierz z blatu".



              --
              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
              • 07.06.13, 17:04
                No widzisz, sama stwierdziłaś że to tylko inny styl komunikacyjny. Ale to nie ma wpływu na to czy związek jest dobry czy nie.
                Ja właśnie jestem jędza, i mogłoby mnie wnerwić to "kochanie czy pozwolisz że sprzątnę". Mo jak coś położyłam to właśnie chcę, żeby tam leżało. Takie spijanie sobie z dziubków i spełnianie każdego życzenia by mnie do szału doprowadzało. Ja wolę, jak każdy ma swó charakter i swoje przyzwyczajenia i wolę czasem o tym podyskutować.
                Spijanie z dziubków to nie jest ideał związku, to tylko jeden z typów, wcale nie koniecznie najbardziej uszczęśliwiający.
                --
                polowemniejsza.blogspot.com
                • 07.06.13, 17:09
                  w 100% się z tobą zgadzam.
                  istnieją szczęśliwe związki z kłótniami.

                  Wcześniej źle cię zrozumiałam - myślałam że mówisz że nie istnieją szczęśliwe związki bez kłotni, a ja sama w takim jestem, taki był też związek moich teściów - więc istnieją.


                  --
                  Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                  Porque lo que no me mata me hace más fuerte
          • 07.06.13, 16:44
            to jest tylko przykład, role mozna odwrócic

            zamiast skarpet wstawic cokolwiek innego

            nie trzeba byc od razu matka upominajacą, można byc parterem upominajacym zapominalskiego partnera

            albo partnera, który ma wiekszy dystans do bałaganu

            wink

            mozna tez miec po prostu gorszy dzień
            tyle


            "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
            • 07.06.13, 16:57
              aneta - może rzeczywiście to po prostu różnice w stylu komunikacji par, nic więcej.

              --
              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
      • 01.04.14, 12:13
        > Naprawde awantury sa dla Ciebie wyznacznikiem uczuc i jednym z fundamentow udan
        > ego zwiazku?
        Nie awantury, a kłótnie. Naprawdę - można się kłócić bez awantur, bez wyzywania, obrażania, rękoczynów i czego tam jeszcze. Nie ma niczego złego w kłótniach.

        I ja wierzę, że przeciwieństwem miłości jest właśnie obojętność. Miłość kończy się wtedy, kiedy ta druga osoba budzi w tobie zerowe emocje.
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 07.06.13, 16:05
      Wierzę w dobre związki. Czyli takie ze zrozumieniem, wsparciem, przyjaźnieniem się, w których ludzie są sobie przez całe życie bliscy.

      Ale IMO idealne związki, bez kłótni to coś innego. W takie nie wierzę. Nikt z nas nie jest idealny, więc i związek niemoże być idealny jak w bajce. Ludzie się kłócą, mają gorsze tygodnie, miesiące, namiętność się zmienia, zdarza się nawet że partner zawiedzie. Ale to nie zmienia faktu że związek ogolnie może być dobry i satysfakcjonujący.
      --
      polowemniejsza.blogspot.com
      • 07.06.13, 16:08
        wystarczy napiecie przedmiesiączkowe, a awantura gotowabig_grin

        o cokolwiekwink
        --
        "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
      • 07.06.13, 17:04
        Typowe podejście - ty nie umiałaś stworzyć związku bez kłótni więc takich nie ma - bo jak komuś mogłoby się udać cos do czego ty nie jesteś zdolna?

        Śmiem twierdzić, że to jednak próba samooszukiwania się - reakcja twoja i nanuk na mój wpis powyżej... mówi więcej niż 1000 słów.

        Gdybyś naprawdę była w twoim związku z kłótniami taka super szczęśliwa, to nie musiałabyś dewaluować stylu komunikacyjnego innych par - takich w których nie ma kłótni.
        A takich par jest mnóstwo, ale oszukuj się dalej...

        --
        Hay veces que he intentado tentar a la suerte
        Porque lo que no me mata me hace más fuerte
        • 07.06.13, 17:14
          I po co te złośliwości? Mówiąc o kłótniach nie mam bynajmniej na myśli wrzasków i wyzwisk. Wiadomo, że każda z nas ocenia przez pryzmat tego, czego doświadczyła i co widzi wokół siebie.
          I ja widzę, że można mieć różne zdanie, różne temperamenty, czasem różne priorytety, przeżywać kryzysy a mimo to tworzyć dobry, wspierający związek.
          Mam też w rodzinie parę, która przez kilka lat była takim "ideałem". Nie kłócili się, nie spierali, jedno drugiemu w myślach czytało, a po 6 latach się okazuje, że nie potrafią rozwiązać konfliktu, bo nigdy dotąd im się to nie zdarzyło. Przez 6 lat nie mieli różnicy zdań i oczekiwań i gdy się taki nastąpił, nie potrafią sobie z tym poradzić.
          --
          polowemniejsza.blogspot.com
        • 07.06.13, 20:23
          Allatatevi, mysle, ze gdybym trafila na meza z takim temperamentem/podejsciem do zycia jakie tu prezentujesz, to po prostu bym go zabila przed uplywem pierwszego tygodnia malzenstwa albo on by skoczyl z mostu. Az mnie ciarki przechodza jak czytam to, co piszesz, jak mozna tak zyc? Horror. Jak dla mnie! tongue_out
          • 07.06.13, 20:32
            Och to straszne...
            Aż na siłę dziś się pokłócę o coś z mężem, bo inaczej jakaś biscotti z forum sobie nie wyobraża...
            I oczywiście - trzeba równać w dół, jak masz lepszy związek niż większość, to rozpętaj jakąś jatkę z mężem, byle się nie wyróżniać na plus.


            --
            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
            • 07.06.13, 20:37
              Masz lepszy związek bo jesteście jednogłośni,albo któraś ze stron wiecznie potakuje?Dobre sobiebig_grin
            • 08.06.13, 08:15
              alla
              ale nie zdarzyło Ci się nie zgadzać z mężem w jakies sprawie? dość np kontrowersyjnej, co wywołalo gorącą, wzburzoną dyskusję i ścieranie się na argumenty?

              niekoniecznie związaną z wami bezpośrednio- po prostu w jakies dyskusji nie zgadzacie się ze sobą i próbujecie przekonać się nawzajem do siebie
              --
              "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
            • 09.06.13, 00:55
              A ja zam związek gdzie się wogóle nie kłócą. Nic a nic! Wg tej definicji jest idelany.... Tylko problem w tym, ze nie kłócą się bo juz im wogóle się nie chce ze sobą rozmawiać...
        • 07.06.13, 23:24
          No dziwne, dziwne. Taki idealny ten twój związek, ale jakoś na forum musisz samą siebie i całą resztę w tym utwierdzać. Tak, tak, same tu siebie babki oszukują, bo nie potrafiły stworzyć związku takiego jak twój (idealnego). Już tu była taka jedna, która twierdziła, że jej model jest idealny, bo spała tylko z jednym facetem, a kto ma inaczej, ten wywłoka i samą siebie oszukuje big_grin
          • 08.06.13, 00:25
            hahaha zarówno ja, jak i mój mąż byliśmy wcześniej w innych związkach... więc nie, nie byliśmy dla siebie jedynymi w życiu wink
            Moje poprzednie związki były z mojego punktu widzenia gorsze - z jednym eks dość często się kłóciłam - nie za dobrze wspominałam tamten związek - ale dziś się dowiedziałam, że to tamten związek był "prawdziwy"

            --
            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
            • 08.06.13, 08:03
              hahaha zarówno ja, jak i mój mąż byliśmy wcześniej w innych związkach... więc n
              > ie, nie byliśmy dla siebie jedynymi w życiu wink
              > Moje poprzednie związki były z mojego punktu widzenia gorsze

              To kto tu jest "po przejściach"? tongue_out
              • 08.06.13, 10:25
                No cóż, ja w związki bez przyszłości nie musiałam brnąć... tak jak desperatka typu triss.

                Ta biedaczka przyjmuje oświadczyny od każdego kto się nawinie - nawet od pijaczyn... no cóż z jej wyglądem pewnie nie ma zbyt dużego wyboru.

                --
                Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                • 08.06.13, 13:24
                  Ależ jesteś prymitywna.
    • 07.06.13, 16:10
      Idealne pary moga byc co nie znaczy ze odpowiadaja podanemu przez ciebie opisowi. Zwlaszcza wszystkie wymienione elementy nie moga razem, w tym samym czasie przez 40 lat od poczatku do konca.
    • 07.06.13, 18:31
      Cytując męża "Idealny związek to ma Barbie i Ken".
      Myślę, że jestem w dobrym związku. Kłótnie są, konflikty też, zrozumienie częściej niż rzadziej. Ale nie zamieniłabym go na żaden inny.
      --
      Jeśli dbasz o tę planetę i o przyszłych jej mieszkańców, nie tylko segreguj śmieci, ale segreguj też dziewczyny. (niejaki kozak)

      Mężczyzn też segreguj. Ten pan nie nadaje się nawet na odpad wtórny. (ira_07)
      • 07.06.13, 18:41
        Ja tam lubię się uczciwie pokłócić - nawet z wrzaskiem i tłuczeniem talerzy tongue_out Ale że mój mąż nie lubi... nasze spory stały się bardziej stonowane. Czy lepsze, nie wiem.
        Prawda jest taka, że można być świnią nawet jak się nie krzyczy i nie użyje ani jednego nieparlamentarnego wyrażenia.
        W 100% zgodność dwojga fajnych ludzi z własną osobowością nie wierzę. A styl rozwiązywania konfliktów? Cóż... Tu jest pole, by wykazać się elastycznością big_grin
        • 01.04.14, 12:24
          > Prawda jest taka, że można być świnią nawet jak się nie krzyczy i nie użyje ani
          > jednego nieparlamentarnego wyrażenia.
          Aha, mój szef regularnie uprawia mobbing z uśmiechem na twarzy. Im wolniej i ciszej mówi, im bardziej się przy tym uśmiecha- tym silniej stara się uderzyć...
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 07.06.13, 18:53
      Mysle, ze ludzie powinni sie klocic od czasu do czasu dla higieny psychicznej. Zwiazek, w ktorym nie dochodzi do spiec i scierania argumentow, tylko kazdy na paluszkach chodzi, moim zdaniem, nie wrozy na przyszlosc, bo to raczej relacja przyjacielska - chyba, ze ktos taka chce. W rodzinie czlowiek ma prawo czuc sie swobodnie i zrobic od czasu do czasu awanture o niesprzatniete skarpetki, a nie tlumic w sobie negatywne emocje.
      Zwiazek bez klotni to zwiazek udawany.
      • 07.06.13, 19:53
        A czemu odrazu myslisz, ze trzeba chodzic na paluszkach, i ze nie jest swobodnie. Sorry ale to jakies bzdury z kosmosu, czemu sie nie dziwie bo wypowiadac sie o takich sprawach mozna tylko majacdoswiadczenie na tym polu.
        U nas to dziala swietnie bez klotni, nawet malych sprzeczek, moze dlatego, ze dbamy o siebie, wiemy czego od siebie oczekujemy, mamy kazde swoje obowiazki ktore kazde zalatwia bez proszenia, a nawet jak nie zrobi czegos odrazu to druga strona nie robi z tego afery, bo na litosc, jak mozna sie wkurzac na ukochana osobe, ze jej sie nie chcialo skarpetki podniesc w tym momencie i miec z tego tytulu negatywne emocje wink
        Jak chce miec skarpetke posprzatana, to mowie do niego, hej pozbieraj ta skarpetke, i podnosi odrazu albo za pol godziny (co mi akurat nie robi roznicy) albo jeszcze lepiej, sama to robie. I juz. Nie wiem po co zatruwac sobie zycie blahostkami
        • 07.06.13, 19:55
          Jak chce miec skarpetke posprzatana, to mowie do niego, hej pozbieraj ta skarpe
          > tke, i podnosi odrazu albo za pol godziny (co mi akurat nie robi roznicy) albo
          > jeszcze lepiej, sama to robie. I juz. Nie wiem po co zatruwac sobie zycie blah
          > ostkami

          No z takim nastawieniem trudno się pokłócić bo i nie ma powodu.
          • 07.06.13, 20:07
            big_grin

            --
            Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
          • 07.06.13, 20:14
            No ja podobnie jak arya nie muszę się kłócić, bo ja jak powiem mojemu mężowi żeby coś zrobił, to on po prostu to robi.
            I na przyszły raz sam wie, żeby np. tych skarpetek nie zostawiać i tego nie robi - problem solved.
            Jak jakaś kobieta wiąże się z jakiś niedorozwiniętym facetem, któremu w kółko trzeba to samo powtarzać - to nie dziwię się awanturom, bardziej się dziwię że z takim niedorozwojem jest - ale może na nikogo lepszego nie ma szans. Cóż smutne.


            --
            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
            • 07.06.13, 20:19
              A jak nie powiesz i nie zrobi to leża te skarpety przykładowe?Czy sama schylasz sie i podnosisz,bo co za problem?
              • 07.06.13, 20:23
                Jak kiedyś leżały to powiedziałam "sprzątnij skarpety", mój mąż sprzątnął i nie rzucał ich tam więcej.
                Żadnej kłótni z tego powodu nie było.


                --
                Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                • 07.06.13, 20:26
                  Rozumiem,że nigdy już, przenigdy skarpety te przykładowe nie zostały rzucone byle gdzie.I tak ze wszystkim,po prostu mąż zapamiętuje komendy.
                  • 07.06.13, 20:28
                    On zapamietuje jej komendy a ona jegotongue_out
                    • 07.06.13, 20:29
                      I to recepta na małżeństwo bez kłótni.
                    • 01.04.14, 12:26
                      Eeeee, w takich związkach komendy wydaje tylko jedna osoba, druga nie ma prawa szczeknąć - więc i kłótni nie ma.
                      --
                      "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                      Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                      Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                  • 07.06.13, 20:38
                    Jeśli zrobi drugi raz to samo, to mówię drugi raz.
                    Trzeci - chyba się jeszcze nie zdarzyło.

                    Och wiem - juz mnie tu parę osób dzisiaj uswiadomiło - to okropne mieć takiego ogarniętego i raczej porządnego mężczyznę.
                    Powinnam związać się z jakąś fleją, ktora olewa ciepłym moczem to co do niego mówię (tak jak twój mąż i mąż franci), wtedy moglabym urządzać codzienne jatki i byłabym "jak większość".

                    A my śmiemy mieć lepszy związek niż szara masa...
                    A dbanie o potrzeby drugiej strony... to tresura. Ile by mnie mądrości życiowych ominęło gdyby nie to forum...


                    --
                    Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                    Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                    • 07.06.13, 20:42
                      Ale na czym ta lepszość polega?
                      Na karności kazdej ze stron ,na zawsze taki samym zdaniu,na potakiwaniu bo tak wygodniej?
                    • 07.06.13, 20:45
                      > Powinnam związać się z jakąś fleją, ktora olewa ciepłym moczem to co do niego m
                      > ówię (tak jak twój mąż i mąż franci)

                      No otoz wlasnie nie olewa, gdzyby olewal to by przytaknal zamiast wchodzic w dyskusje, ktora czasem sie moze zrobic dosc goraca.
                      No ale to na pewno nie jest o skarpetki czy zostawiona brudna szklanke.
                      • 08.06.13, 08:24
                        dziewczyny historia ze skarpetkami miała ilustrować drobną sprzeczkę, a nie rzucanie skarpet pod kanapę dosłownie jako obraz flei i śmierdzielatongue_out
                        --
                        "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                    • 07.06.13, 20:54
                      allatatevi1 napisała:

                      > Jeśli zrobi drugi raz to samo, to mówię drugi raz.
                      > Trzeci - chyba się jeszcze nie zdarzyło.
                      >
                      > Och wiem - juz mnie tu parę osób dzisiaj uswiadomiło - to okropne mieć takiego
                      > ogarniętego i raczej porządnego mężczyznę.
                      > Powinnam związać się z jakąś fleją, ktora olewa ciepłym moczem to co do niego m
                      > ówię (tak jak twój mąż i mąż franci), wtedy moglabym urządzać codzienne jatki i
                      > byłabym "jak większość".
                      >

                      Twój mąż jest po prostu śmiertelnie nudny. Tworzycie idealny związek dwójki nudziarzy bez temperamentu. tongue_out


                      --
                      Doda musiałaby sobie wyjąć na wizji macicę, aby mnie zszokować (z forum e-matka)
                      • 07.06.13, 21:11
                        Aha, bo klotnie, awantury I sprzeczki to jedyna recepta na zwiazek bez nudy? big_grin
                        No blagam, naprawde w to wierzysz?
                      • 07.06.13, 21:12
                        Tak masz rację!
                        Nie to co żuleria rzucająca w siebie butelkami - tam do dopiero są emocje!

                        --
                        Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                        Porque lo que no me mata me hace más fuerte
            • 07.06.13, 20:23
              Klotnie o skarpetke to sa zadne klotnie. Jak pozyjesz troche dluzej to sie przekonasz. Ludzie maja rozne poglady na wiele aspektow zycia, nie ma dwoch identycznych osob wiec niemozliwe zeby na wszystko mialy identyczne spojrzenie, nie ma mozliwosci, zeby w ktoryms momencie sie nie zetrzec o powazna sprawe a nie glupia skarpetke.
              • 07.06.13, 20:28
                Na szczęście jestem z kimś, kto wychował się w rodzinie w której nie było kłótni ani o "skarpety" ani o ważne sprawy.
                W naszym związku też na razie nie ma kłótni ani o "skarpety" i inne głupoty, ani o poważne sprawy.

                No cóż, może ty uważasz że kłótnie o skarpety to "nie są żadne kłótnie", kłóć się więc do woli, twoja sprawa.
                Ja bym w takim związku z kłótniami o głupoty nie chciała być i koniec, ale tak jak napisałam wyżej - nie każda kobieta ma wybór - niektóre biorą "co się nawinie" i później żyją wśród codziennych kłótni o "skarpety". Ich sprawa, ja bym nie chciała.

                --
                Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                • 07.06.13, 20:31

                  > Na szczęście jestem z kimś, kto wychował się w rodzinie w której nie było kłótn
                  > i ani o "skarpety" ani o ważne sprawy.

                  Może nie było ważnych spraw.
                  • 07.06.13, 20:33
                    gryzelda71 napisała:

                    >
                    > > Na szczęście jestem z kimś, kto wychował się w rodzinie w której nie było
                    > kłótn
                    > > i ani o "skarpety" ani o ważne sprawy.
                    >
                    > Może nie było ważnych spraw.


                    No właśnie - jak ludzi nic nie łączy, to się i kłócić nie mają o co.

                    --
                    Doda musiałaby sobie wyjąć na wizji macicę, aby mnie zszokować (z forum e-matka)
                  • 07.06.13, 20:50
                    Rozumiem w takim razie że twoim ideałem są związki żuli z meliny?
                    Tam to awantura dzień w dzień - czyli wg twojej definicji - takich ludzi to musi wiele ważnych spraw łączyć...


                    --
                    Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                    Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                    • 07.06.13, 20:53
                      Nie znam takich,ale może gdybym poznała je tak jak ty to też bym ciągle potakiwała.
                • 07.06.13, 20:31
                  Nie pisze o klotni w sensie wyzywania sie ale o dyskusji, goracej dyskusji i sytuacji kiedy kazda ze stron chcialaby przekonac te druga do swojej racji. Nigdy ci sie nie zdarzylo? Po prostu niewiarygodne.
                  • 07.06.13, 20:33
                    Przecież są związki,gdzie nie rozmawia się poza wymiana info o tym co dziś zrobić,co kupić i kto zawiezie dzieciaka do dentysty.Trudno w nich o żarliwe dyskusje.
                    • 07.06.13, 20:37
                      U Allatatevi to nawet nie ma dogadywania sie kto wiezie dzieciakatongue_out To przeciez mogloby otwierac drzwi do wiekszej wymiany zdan. Oni sa na razie na etapie gdzie brudne skarpetki trzymac.
                      • 07.06.13, 20:45
                        Tak jak sa seny w filmach mąż sięga po gazetę przy śniadaniu,u żony zaciskają się palce na sztućcach,pan odkłada gazetę,pani rozluźnia ścisk.Sielankabig_grin
                        • 07.06.13, 21:09
                          No cóż, tak ci pewnie łatwiej.
                          Jak inni nie rzucają się sobie to gardła tak jak ty z mężem, to napewno coś musi być nie tak...
                          Byłoby ci zbyt trudno przyznac samej przed sobą że inne pary się nie kłócą i są szczęśliwsze?
                          Wtedy musiałabyś poważnie się zastanowic nad swoim związkiem z codziennymi jatkami?

                          Łatwiej się samooszukiwać... "nie kłocą sie ale ze złości zaciskają ręce na sztuccach"... powodzenia brnij dalej w krainę ułudy.


                          --
                          Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                          Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                          • 07.06.13, 21:13
                            Ależ bądź szczęśliwa.I daj innym to prawo,nawet jak nie potakuja sobie nawzajemsmile jak ty w swoim idealnym związku.
                      • 07.06.13, 21:03
                        Wiesz pół biedy że jesteśmy na tym etapie, gorzej że nie kłócimy się w kółko o takie pierdoły.
                        To cię chyba najbardziej boli.
                        No cóż, kobiety ktore przyjeżdżają do Włoch w ciemno, za facetem, raczej rzadko są z tymi najfajniejszymi facetami... najczęściej po prostu zostaja im odpady których Włoszki z jakis przyczyn (np. pieniactwo) nie chciały.

                        --
                        Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                        Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                        • 07.06.13, 21:07
                          allatatevi1 napisała:


                          > No cóż, kobiety ktore przyjeżdżają do Włoch w ciemno, za facetem, raczej rzadko
                          > są z tymi najfajniejszymi facetami... najczęściej po prostu zostaja im odpady
                          > których Włoszki z jakis przyczyn (np. pieniactwo) nie chciały.
                          >

                          Ty chyba masz jakieś kompleksy czy co, bo w kółko o tym samym.


                          --
                          Doda musiałaby sobie wyjąć na wizji macicę, aby mnie zszokować (z forum e-matka)
                        • 07.06.13, 21:07
                          Ale ten mniód cud w związku odreagowujesz na forum zamieniając się we wredną su..?
                          • 07.06.13, 21:16
                            Argumenty się skończyły, lecą przekleństwa... zaczynam się domyslać jak wygląga codzienność w twoim zwiazku...

                            --
                            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                            • 07.06.13, 21:20
                              No u ciebie nie za wesoło,skoro musisz odreagować.
                            • 01.04.14, 12:29
                              > Argumenty się skończyły, lecą przekleństwa... zaczynam się domyslać jak wygląga
                              > codzienność w twoim zwiazku...
                              A kto pisał o niedorozwojach, flejach i żulach...?

                              Ech, jak na tak idealny związek to strasznie starasz się wszystkim udowodnić, że Twój jest najlepszy, najwspanialszy, a reszta ma związki byle jakie.
                              --
                              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                          • 08.06.13, 00:40
                            We wredną surykatkę? Taksmile
                            Tonight make me unstoppable
                            And I will charm, I will slice,
                            I will dazzle them with my wit
                          • 08.06.13, 08:26
                            gryzelda71 napisała:

                            > Ale ten mniód cud w związku odreagowujesz na forum zamieniając się we wredną su
                            > ..?

                            też mnie to uderzyłobig_grin
                            --
                            "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                            • 08.06.13, 10:44
                              No cóż to lepiej niż wy... bo wy nie dość że jesteście wredne na forum, to jeszcze we własnym forum.
                              Nie wyobrażam soebie mieć takie łajno jak na tym forum we własnym domu... ale skoro to jest dla was ideał związku... każdy ma to co lubi.

                              --
                              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                              • 08.06.13, 10:45
                                Bo co? bylas u ktorejs w domu?
                            • 08.06.13, 10:46
                              aneta, a mnie uderzyło że wypowiadasz się w wątku o szczęśliwych zwiazkach...
                              w innym wątku pisałaś chyba że jesteś w związku z drugiego rozdania (po rozwodzie).

                              Swoimi doświadczeniami (podobnie jak triss) powinnaś się chyba podzielić w wątku "patologiczne związki", tam byłybyście alfą i omegą.


                              --
                              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                              • 08.06.13, 10:57
                                Alla, a co to juz rozwodki to skreslone na wiek, bez szans na kolejny szczesliwy zwiazek?
                                Nie kazdy trafia za pierwszym razem. I o niczym to nie swiadczy
                              • 08.06.13, 11:03
                                A ty jakimi doswiadczeniami mozesz sie podzielic?
                                Co razem przeszliscie, jaki staz macie jakie malzenstwo, ile dzieci?
                                • 08.06.13, 14:23
                                  franczii napisała:

                                  > A ty jakimi doswiadczeniami mozesz sie podzielic?
                                  > Co razem przeszliscie, jaki staz macie jakie malzenstwo, ile dzieci?
                                  Allatatevi1 chyba gdzies pisala ze ma 24 lata to by wiele tlumaczylowink)) Chociaz po jej licznych wypowiedziach coraz bardziej sie przekonuje ,ze to zwykly troll bo takie osoby chyba( mam nadzieje ) nie istnieja
                                  • 08.06.13, 18:45
                                    Mnie się wydaje, że ona jest koło 30.
                              • 08.06.13, 11:51
                                allatatevi1 napisała:

                                > aneta, a mnie uderzyło że wypowiadasz się w wątku o szczęśliwych zwiazkach...
                                > w innym wątku pisałaś chyba że jesteś w związku z drugiego rozdania (po rozwodz
                                > ie).
                                >
                                > Swoimi doświadczeniami (podobnie jak triss) powinnaś się chyba podzielić w wątk
                                > u "patologiczne związki", tam byłybyście alfą i omegą.


                                tak jestem po rozwodzie

                                tamten związek był nieudany, ten jest udany

                                tak więc mogę wypowadać się i tu i tutongue_out
                                --
                                "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                                • 08.06.13, 12:07
                                  > tak jestem po rozwodzie
                                  >
                                  > tamten związek był nieudany, ten jest udany
                                  >
                                  > tak więc mogę wypowadać się i tu i tutongue_out

                                  Wrecz powiedzialabym, ze majac dodatkowa perspektywe i doswiadczenie, mozesz miec lepszy wglad w sytuacje zwiazkow od niejednej z nas
                                  • 08.06.13, 12:10
                                    z pewnością mam większy dystans do pewnych rzeczy, ale tez mam pewien bagaz, ktory w pewnych sytuacjach bardziej przeszkadza niz pomaga- mowie o lekach, obawach i doswiadczeniach



                                    podejrzewam tez, że łatwiej byc dobrym małzenstwem gdy ma się ustabilizowaną syt. materialną, zawodową, rodzinną niz gdy z pracą krucho, zdrowie szwankuje, dzieci niedobre, tesciowa doprowadza do pasjiwink
                                    --
                                    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                        • 07.06.13, 21:14
                          Jaaasnetongue_out
                          A teraz nastapi po raz kolejny opiwiesc o studiach we Wloszech i o tym jakiego to dostapilas zaszcyztu, ze cie prawdziwa Wloszka przyjaznia obdarzyla i jak prawdziwy Wloch za zone pojal a mogl pojac rodaczke. Kazdy watek sprowadzasz do jednego, w kazdym wychodzi ten twoj kompleks nizszosci .
                          • 07.06.13, 21:17
                            franczii napisała:

                            > Jaaasnetongue_out
                            > A teraz nastapi po raz kolejny opiwiesc o studiach we Wloszech i o tym jakiego
                            > to dostapilas zaszcyztu, ze cie prawdziwa Wloszka przyjaznia obdarzyla i jak pr
                            > awdziwy Wloch za zone pojal a mogl pojac rodaczke. Kazdy watek sprowadzasz do j
                            > ednego, w kazdym wychodzi ten twoj kompleks nizszosci .


                            Trudno się dziwić, bo chyba jej jedynym sukcesem życiowym jest to, że chłopa złapała. Nic dziwnego, że się go tak kurczowo trzyma i pod niebiosa wychwala. Wszak baba bez chłopa nic nie znaczy.


                            --
                            Doda musiałaby sobie wyjąć na wizji macicę, aby mnie zszokować (z forum e-matka)
                            • 07.06.13, 21:20
                              Ja akurat we wloszech miałam pracę, przyjaciół i dopiero wtedy poznałam męża.
                              Odwrotnie niż franci... ona to się musiała trzymać... jej jedyny punkt odniesienia.

                              Gotowa byla zostawić całe życie w Polsce i za męskimi gaciami na drugi koniec europy lecieć - to kobieta samodzielna wg kryteriow e-matki.

                              --
                              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                              • 07.06.13, 21:25
                                Ojej jaka ty szczęsliwa,dobrze że jest forum,można kogoś poobrażac i wrócić do cudownego związku zbierając po drodze skarpetkismile
                              • 07.06.13, 21:41
                                A nie pisalam?
                                A ja wzielam sobie odpad, ktorego zadna Wloszka nie chciala i ktory przyjechal do Polski na kontrakt, no odpad po prostu bo gdyby cos byl wart to by go nie chcieli puscic.
                                • 07.06.13, 21:44
                                  Nie placz, lepiej polej kielonkatongue_out

                                  --
                                  Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
                                  • 10.02.15, 02:04
                                    big_grin
                                    --
                                    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
                                    Misterni
                                • 07.06.13, 22:04
                                  Jakby był coś wart wysłaliby go do jakiegoś fajnego kraju.
                                  Na wschód Europy nikt nie chce jechać, zawsze się robi w takich wypadkach łapanki. Najczęściej wysyła się jakiegoś kompletnego desperata, wieloletniego onanistę i tłumaczy mu że wprawdzie miejsce nieciekawe, ale mnóstwo ładnych kobiet.
                                  A taki desperat i wieloletni onanista bez szans na kobietę we Włoszech najczęściej łapie haczyk i zostaje takim zesłańcem w Polsce albo na Ukrainie.
                                  W Polsce więcej desperatek niż we Włoszech, więc nawet odpad się czasem na coś załapie.

                                  --
                                  Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                                  Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                                  • 07.06.13, 22:48
                                    Jakos trudno mi uwierzyc w ten twoj idealny zwiazek po tym scieku ktory Ci sie tu wylewa. Jakis zgrzyt widze.
                                  • 07.06.13, 23:16
                                    > Jakby był coś wart wysłaliby go do jakiegoś fajnego kraju.


                                    A skad wiesz ze go wysylali? Moj to jeszcze lepszy numer bo sam sie staral o ten wyjazd i w dodatku przez rok musial czekac. To dopiero desperat, nie ?
                                    Juz sie nie dziwie, skad te kompleksy na punkcie pochodzenia i poczucie nizszosci w stosunku do narodu, ktory cie przyjalbig_grin
                                    • 07.06.13, 23:23
                                      Jakby pan coś był wart, to by się ożenił z Włoszką, a nie z panienką wschodnioeuropejską. W dodatku do tego stopnia nieładną, że w kraju nie wzbudzała męskiego zainteresowania. Biedne dziecko w sumie, nieatrakcyjność i brak powodzenia u młodej dziewczyny zostawiają poważne ślady na psychice, zwłaszcza jak porównywała siebie z koleżankami.
                                      • 08.06.13, 00:14
                                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                    • 08.06.13, 00:19
                                      hm widziałam takiego - chcieli go wysłać do UK, on wolał Poznań i nie ukrywał motywów decyzji...
                                      Wszyscy w pracy się go baliśmy - zapuszczony onanista ze wzrokiem szaleńca.
                                      Pojechał i nawet znalazł sobie w tym Poznaniu pierwszą w zyciu kobietę, podobną do ciebie franci - też rzuciła w trymiga całe zycie w Polsce i przyleciała za nim do Włoch.


                                      --
                                      Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                                      Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                                      • 08.06.13, 07:41
                                        Ot i cala klasa I tym chcesz przekonac ludzi, ze umiesz kulturalnie wymieniac pogladybig_grin
                                  • 08.06.13, 08:32
                                    Jakby był coś wart wysłaliby go do jakiegoś fajnego kraju.
                                    Na wschód Europy nikt nie chce jechać, zawsze się robi w takich wypadkach łapanki. Najczęściej wysyła się jakiegoś kompletnego desperata, wieloletniego onanistę i tłumaczy mu że wprawdzie miejsce nieciekawe, ale mnóstwo ładnych kobiet.
                                    A taki desperat i wieloletni onanista bez szans na kobietę we Włoszech najczęściej łapie haczyk i zostaje takim zesłańcem w Polsce albo na Ukrainie.
                                    W Polsce więcej desperatek niż we Włoszech, więc nawet odpad się czasem na coś załapie.


                                    no piękny masz charakter, piękny.. mężowi zazdraszczam
                                    --
                                    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                                    • 08.06.13, 09:47
                                      Tak sie konczy tłumienie negatywnych emocji w zyciu...
                                      muszą predzej czy pozniej gdzies wypłynąć wink
                                      Szczesliwi ludzie nie plują jadem na prawo i lewo.
                                      • 08.06.13, 10:31
                                        No jak to?
                                        Przecież takie wzajemne ubliżanie sobie to wg was klucz do szczęśliwych, silnych relacji...
                                        Myślałam, że po tym jak sobie tak skaczemy do gardeł to już co najmniej zostaniemy przyjaciółkami na całe życie.
                                        Poza tym, te które się kłócą też niezły jad upuszczają... pewnie im już to w krew weszło i nie potrafią inaczej.

                                        Mieć taką oborę i rynsztok jak na forum internetowym we własnym domu... nie zazdroszczę.


                                        --
                                        Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                                        Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                                        • 08.06.13, 10:44
                                          >jak sobie tak skaczemy do gardeł

                                          Juz ci napisalam gdzie indziej, zebys nie pisala w liczbie mnogiej ale tylko za siebie bo jak na razie jestes jedyna uczestniczka tej dyskusji, ktorej sie ulewa.Po tym co prezentujesz tutaj nikt nie uwierzy, zes bezkonfliktowa i elegancka w realu.
                                          • 08.06.13, 10:54
                                            No nie sama, na wszystko ty odpisujesz i to od siódmej rano... hahaha

                                            --
                                            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                                            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                                            • 08.06.13, 11:01
                                              No i co z tego ze odpisuje. Odpisywac moge ale za gardla sie na pewno nie wezmiemy, nie doskoczysztongue_out I w rynsztoku nie bede z toba zapasow uprawiac.
                                        • 08.06.13, 10:54
                                          Zastanawia mnie co to za dziwna filozofia, ktora kaze byc Ci miłą
                                          i bezkonfliktową wobec osób bliskich, a wulgarną i odpychajacą
                                          dla tych, ktorych nie znasz osobiscie ?
                                  • 08.06.13, 18:48
                                    allatatevi1 napisała:

                                    > Jakby był coś wart wysłaliby go do jakiegoś fajnego kraju.
                                    > Na wschód Europy nikt nie chce jechać, zawsze się robi w takich wypadkach łapan
                                    > ki. Najczęściej wysyła się jakiegoś kompletnego desperata, wieloletniego onanis
                                    > tę i tłumaczy mu że wprawdzie miejsce nieciekawe, ale mnóstwo ładnych kobiet.

                                    Oj a mówiłaś, że w tym kraju mlekiem i miodem płynącym panują zupełnie inne standardy zawodowe. A tu zonk. Okazuje się, że to jednak zależy od wątku.
                                  • 01.04.14, 01:12
                                    ooooo prosze jak allatatevi1 ponioslo smile uwazaj bo ci przyslowiowa zylka peknie
                        • 07.06.13, 21:31
                          > Wiesz pół biedy że jesteśmy na tym etapie, gorzej że nie kłócimy się w kółko o
                          > takie pierdoły.
                          > To cię chyba najbardziej boli.

                          Allatatevi, mysle ze to tez kwestia jakichs moze zyciowych frustracji, zmeczenia, czy czegos podobnego. Jak ktos ma stresujaca prace, albo po prostu podle humory czy charakter to bedzie sie czepial swojego "ukochanego" kazdej pierdoly. I wtedy juz nie wazne, ze to jakos rani (choc w minimalnym stopniu, ale jednak) ta druga osobe, ze sie ja nazwie idiota, bo nie postrzatal "skarpetki". A potem trzeba do tego dorabiac ideologie, ze klotnie i dobitne wyrazanie swoich niezadowolen, to podstawowy fundament udanego zwiazku...
                          • 07.06.13, 21:43
                            A zdajesz sobie sprawe, ze wystarczy miec zupelnie inne poglady odnosnie wychowywania wspolnych dzieci i juz spiecie gotowe?

                            --
                            Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
                            • 07.06.13, 21:49
                              Zdaje sobie sprawe, ze to w wielu (wiekszosci?) zwiazkow jeden z podstawowych powodow spiec.
                              A Ty zdajesz sobie sprawe, ze sa zwiazki, ktore sie poprostu swietnie dogaduja i maja wspolne plany, marzenia, podejscie do zycia, metody wychowawcze etc. ?

                              • 08.06.13, 08:06
                                > A Ty zdajesz sobie sprawe, ze sa zwiazki, ktore sie poprostu swietnie dogaduja
                                > i maja wspolne plany, marzenia, podejscie do zycia, metody wychowawcze etc. ?
                                >

                                Wspolny cel moze byc jeden ale sposobow na jego osiagniecie jest wiele i ktorys trzeba wybractongue_out
                                Tak samo metody wychowawcze, co do ogolnej linii mozna sie zgadzac ale dzialania moga byc rozne.
                          • 07.06.13, 22:39
                            A dlaczego od razu zakladasz ze jak zwracam uwage o skarpetki to od razu go idiota nazywam???!!!
                  • 07.06.13, 20:54
                    Tak, oczywiście miewamy odmienne zdanie na wiele tematów i owszem, ja staram się przekonać do moich racji a on do swoich... ale myślałam że piszemy o kłótniach... a ja tego nie odbieram jako kłótnie, przecież to zwykłe rozmowy.

                    Rozmawiać, rozmawiam ciągle, ale się nie kłócimy.

                    --
                    Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                    Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                    • 07.06.13, 21:01
                      W dyskusji, w ktorej jedno stara sie bezskutecznie przekonac drugie do swojej racji, zwlaszcza jesli konieczna jest wspolna decyzja bardzo szybko sie czlowiek rozgrzewatongue_out
                      • 07.06.13, 21:06
                        No ale oni się nie rozgrzewają.Nie ma potrzeby,każde pozostaje przy swoim zdaniu,albo jedna ze stron je zmienia.
                  • 07.06.13, 21:25
                    franczii napisała:

                    > Nie pisze o klotni w sensie wyzywania sie ale o dyskusji, goracej dyskusji i sy
                    > tuacji kiedy kazda ze stron chcialaby przekonac te druga do swojej racji. Nigdy
                    > ci sie nie zdarzylo? Po prostu niewiarygodne.

                    A wy nie mylicie dwoch tematow przypadkiem?
                    Dyskusje o swoich racjach, moga byc kulturalne, z usmiechem, nawet jak temat jest powazny a strony uparte. Mialam mnostwo takich debat z mezem swego czasu...nie no nawet nie debat, rozmow poprostu, dlugich i skomplikowanych, ale w sumie fajnych, bo zawsze dochodzilismy do fajnego porozumienia gdzie oboje bylimy zadowoleni. To dla mnie nijak nie podpada pod kategorie klotni

                    Mysle ze allatatevi i ja piszemy o czyms innym w sensie klotni. Dla mnie to jest podniesiony glos, zdenerwowanie, agresja, rzucanie inwektywami. Dla mnie jest to w zwiazku zbyteczne, wrecz niepowolane, radzimy sobie bez takich atrakcji.
                    • 07.06.13, 22:00
                      Dla mnie to jes
                      > t podniesiony glos, zdenerwowanie, agresja, rzucanie inwektywami.

                      To ja nie wiem, w jakim srodowisku sie wychowalas, ze dla ciebie klotnia jest wtedy, kiedy leca wyzwiska i talerze.

                      --
                      Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
                      • 07.06.13, 22:10
                        Gdzie pisalam o talerzach?
                        Wystarczy podniesiony glos I ku...ki w oczach wink

                        A jaka jest twoja definicja?
                        • 01.04.14, 12:41
                          Nigdy się nie denerwujesz? Nigdy? Nie jesteś na nikogo i na nic zła? Dla mnie to dziwne- to tak, jakby nigdy w żadnej sytuacji nie odczuwać radości, strachu czy podekscytowania. A podniesiony głos? Ja się na przykład swoje emocje przeżywam na głośno i dynamicznie- głośno się śmieję, głośno ekscytuję, szybko chodzę, dużo gestykuluję, a jak jestem zła - to też mówię głośniej smile
                          To mają być te złe kłótnie, które zrównujesz z ubliżaniem sobie, wyzwiskami, obrażaniem...? No proszę Cię... uncertain
                          --
                          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                    • 07.06.13, 22:37
                      Bo klocic mozna sie bez wyzwisk. Naprawde. Mozna sie klocic konstruktywnie, a podniesiony glos to nie od razu to samo co awantura w pijackim amoku.
                      Naprawde trudno to zrozumiec?
                      Gdyby w moim facecie absolutnie nic mnie nie wkurzalo to uciekalabym gdzie pieprz rosnie.
                      Facet, ktory nie wkurza i potulnie robi wszystko co sie od niego oczekuje to dupa wolowa. Ja tez nie robie wszystkiego w zwiazku pod mojego faceta.
                      • 07.06.13, 23:17
                        > Facet, ktory nie wkurza i potulnie robi wszystko co sie od niego oczekuje to du
                        > pa wolowa. Ja tez nie robie wszystkiego w zwiazku pod mojego faceta.

                        A kto powiedzial, ze facet w takim zwiazku o ktorym pisze wszystko potulnie robi co mu partnerka nakazuje?
                        Na moim przykladzie, mamy wypracowany WSPOLNIE sprawiedliwy podzial obowiazkow, nikt w nim nie nawala, wszyscy sa zadowoleni ze stanu rzeczy i tyle w temacie.
                        Chyba wiec jestesmy obydwoje dupy wolowe, bo sie zgadzamy ze soba i dobrze nasz system funkcjonuje, spelniamy swoje oczekiwania, m in dlatego bo sprawia nam to przyjemnosc ... no dupy wolowe jak nic big_grin
                        • 07.06.13, 23:34
                          Haha, wlasnie wlaczylam TV. Leci break up i scena ze zmywaniem naczyn - calkiem w temacie big_grin
                          KLIK

                          Tak, takich klotni kazdemu potrzeba wink

                          Sorry, dla mnie to abstrakcja smile
                          • 08.06.13, 00:37
                            O Boże, arya ile nas w życiu omija.
                            Mieć codziennie takie darcie ryja w domu, marzenie...

                            --
                            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                            • 08.06.13, 07:37
                              Nie chce byc brutalna ale nie sadze, zeby kolezanka Arya po tym jak ci sie ulalo w tym watku byla szczesliwa, ze ustawiasz sie w tym samym szeregu piszac o niej i o sobie"my" tongue_out
                              • 08.06.13, 11:02
                                Ja też nie chcę być brutalna, ale skoro już jesteśmy na etapie szczerości - bardzo mnie denerwuje jak ty podkreślasz w swoich wypowiedziach, że mieszkamy w tym samym kraju (nawet w tym wątku to zrobiłaś). Za kazdym razem przechodzą mi po plecach ciarki.

                                Racz zrozumieć że należymy do zupełnie innych grup społecznych i moja rzeczywistość nie ma z twoją rzeczywistością NICZEGO wspólnego.

                                --
                                Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                                Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                                • 08.06.13, 11:13
                                  Doprawdy, a gdzie to tak podkreslam?
                                  Nie wiesz do jakiej grupy spolecznej naleze w realu a ja nie wiem do jakiej ty nalezysz i wcale nie chce wiedziec. Wystarczy mi to co tutaj widze.
                                  • 08.06.13, 11:55
                                    a ja się domyślam do jakiej grupy nalezy alla, a do jakiej franczii

                                    i myślę, że wiekszośc osób to widzi po dzisiejszej ( i nie tylko ) dyskusji
                                    --
                                    "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                                    • 08.06.13, 12:27
                                      Oczywiscie cala dyskusja poszla w jakims dziwnym kierunku, licytowania sie kto ma lepiej, kto lepiej wie jak sie dobrze zyje i ponadto kto wie lepiej o zyciu innych obcych osob. Taki nieodlaczny, acz zupelnie bezsensowny forumowy obyczaj.

                                      Ja jesetm pewna ze wiele modeli zwiazkow jest ok i mozba byc super happy i tak, i tak. Co kto lubi, co komu pasuje i co sobie z partnerem wypracowal, na co mu codziennosc zycia pozwala. Nie sadze by byly tu babki, ktorych zyciowa pasja jest prowadzenie domowych awantur, sprzeczek i pyskowek bo to zdrowe, bo tak powinnismy, bo to "normalne". Ja rozumiem, ze czasem sie po prostu nie da bez. Ale niektore z was powinny analogicznie zrozumiec i przyjac do wiadomosci, ze jest grupa osob jak sobie to chcecie nazwac o stoickim spokoju, badz stalowych nerwach, badz po prostu tak dobranych, ze wlasnie daja rade zyc BEZ. I to jest fakt. Tyle w temacie
                                • 01.04.14, 01:13
                                  > Ja też nie chcę być brutalna, ale skoro już jesteśmy na etapie szczerości - bar
                                  > dzo mnie denerwuje jak ty podkreślasz w swoich wypowiedziach, że mieszkamy w ty
                                  > m samym kraju (nawet w tym wątku to zrobiłaś). Za kazdym razem przechodzą mi po
                                  > plecach ciarki.
                                  >
                                  > Racz zrozumieć że należymy do zupełnie innych grup społecznych i moja rzeczywis
                                  > tość nie ma z twoją rzeczywistością NICZEGO wspólnego.

                                  zarozumiala kura smile
                          • 08.06.13, 08:40
                            > Tak, takich klotni kazdemu potrzeba wink
                            >
                            > Sorry, dla mnie to abstrakcja smile

                            dla mnie tez
                            --
                            "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                        • 08.06.13, 08:38
                          arya, ale poza wypracowywaniem wspolnie zasad- podział obowiązków, dzieci, wychowanie i wszystkie organizacyjne kwestie jest całe spektrum różnych sytuacji rodzinno spoleczno towarzsykich, w których mozemy czasem sie niezgadzac, miec diametralnie inne zdanie gdzie musimy się zetrzeć, dopracować kompromis

                          np ( to tylko przykład, nie mam siostrytongue_out)
                          - siostra potrzebuje pieniedzy, ja moglabym jej pozyczyc
                          pytam męża czy mozemy pozyczyc jej kasę, mąż nie chce bo uwaza, ze to nierozsądne ( niewazny powód)

                          ty strasznie chcesz pomoc, bez zgody męża decyzji nie podejmiesz, mąż nie chce się zgodzic, co bardzo cie zasmuca/złości/rozczarowuje- bo jestes miedzy młotem a kowadłem

                          takich sytuacji w zyciu może byc wiele
                          --
                          "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                          • 08.06.13, 09:52
                            Tak.
                            Mielismy takie sytuacje.
                            Ostatnio np, ja b. chcialam zeby przyjechali do nas rodzice, przed przeprowadzka, mielismy malo miejsca. Mezowi sie ten pomysl z tego powodu b nie podobal. Powiedzialam mu ze mi przykro. On staral sie wyjasnic czemu tak mysli. Ale ja sie nie czulam rozczarowana bo znam jego charakter i przyzwyczajenia ... nie moge sie zloscic na charakter przeciez, bo widzialy galy co graly.Do porozumienia mimo to doszlismy i oboje bylismy na koncu zadowoleni.Maz sie zgodzil Tak, czasem trzeba ustepowac i naginac sie by drugiej osobie bylo lepiej, co nie musi od razu oznaczac pantoflarstwa etc.
                    • 08.06.13, 06:56
                      arya82 napisała:

                      > A wy nie mylicie dwoch tematow przypadkiem?

                      mam podobne wrażenie - że część osób utożsamia wymianę zdań z kłótnią, to dla nich to samo. a być może nawet rozmowa i kłótnia są tym samym, jak u mamusi w "Szopce" Papużanki. stąd cała dyskusja.
                      dobrze byłoby tylko przyjąć do wiadomości, że istnieje coś pomiędzy kłótnią a spijaniem z dzióbków. tymczasem w skórę dostały te, które kłócić się z facetami nie lubią, nie chcą, nie muszą, niepotrzebne skreślić. bo na pewno są w związku krótko i on na pewno jest toksyczny smile i jeszcze jeśli się nie rozwiodły, to rozwiodą się za tydzień. do trzech prawd ks. Tischnera należałoby w tych czasach dodać czwartą - prawdę forum.
                      • 08.06.13, 09:30
                        >do trzech prawd ks. Tischnera należałoby w tych czasach
                        > dodać czwartą - prawdę forum.

                        Haha, dokladnie smile
                        Ale to wkalkulowane w ryzyko pisania na forum, zawsze sie znajda tacy ktorzy wiedza o twoim zyciu wiecej niz ty wink
                    • 08.06.13, 08:03
                      > A wy nie mylicie dwoch tematow przypadkiem?
                      > Dyskusje o swoich racjach, moga byc kulturalne, z usmiechem, nawet jak temat je
                      > st powazny a strony uparte. Mialam mnostwo takich debat z mezem swego czasu...

                      Ale niektore dyskusje kiedy dotykaja szczegolnie waznych tematow potrafia rozgrzac bardzo. To prawda, ze u mnie tez zawsze dochodzilo do fajnego porozumienia, gdyby nie to nie bylibysmy juz razem ale w trakcie, zanim porozumienie sie udalo wypracowac bywalo, ze az wrzalo od emocji. I uczucie zlosci tez nie jest nam obce, co nie znaczy, ze jedno za drugim by nie skoczylo w ogien.
                      I to w normalnym zyciu a sa przeciez momenty szczegolnie trudne w zyciu zwiazkow np. choroba partnera wtedy tych emocji jest jeszcze wiecej.
                      • 08.06.13, 09:34
                        >
                        > Ale niektore dyskusje kiedy dotykaja szczegolnie waznych tematow potrafia rozgr
                        > zac bardzo. To prawda, ze u mnie tez zawsze dochodzilo do fajnego porozumienia,
                        > gdyby nie to nie bylibysmy juz razem ale w trakcie, zanim porozumienie sie uda
                        > lo wypracowac bywalo, ze az wrzalo od emocji. I uczucie zlosci tez nie jest nam
                        > obce, co nie znaczy, ze jedno za drugim by nie skoczylo w ogien.
                        > I to w normalnym zyciu a sa przeciez momenty szczegolnie trudne w zyciu zwiazko
                        > w np. choroba partnera wtedy tych emocji jest jeszcze wiecej.

                        Zgoda.
                        Mysle ze to podobnie dziala we wszystkich modelach zwiazkow.
                        To ze sie nie klocimy nie oznacza, ze brak w zwiazku emocji.
                        Brak jest w nas zlosci i rozladowujemy te emocje inaczej
                        • 08.06.13, 09:40
                          czy Twój mąż zrobił kiedykolwiek coś ( cokolwiek i kiedykolwiek), co Cię zezłościło, wkurzyło?

                          albo Ty?
                          --
                          "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
                          • 08.06.13, 09:59
                            No kurcze, nie smile
                            Przynajmniej nie od 8 lat, wczesniej nasz zwiazek byl bardzo szczeniacki, ale tez rozwiazywalismy te problemy inaczej niz klotniami.

                            Pewnie zaraz bedzie setka glosow, ze w takim razie nic nie wiemy o zyciu wink
                            • 01.04.14, 12:48
                              Nie chodzi o sposób rozwiązywania konfliktów- chodzi o to, że piszesz, że nigdy nie odczuwasz złości... Dla mnie to trochę dziwne, bo złość czy gniew to jedna z naturalnych emocji, jak smutek, radość, ekscytacja itd. Jak można nigdy nie odczuwać jednej z naturalnych emocji?
                              --
                              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                        • 08.06.13, 10:57
                          A mnie ze 2 razy maz wyprowadzil z rownowagi. Zrobil cos co ja uwazalam za nieostrozne a on nie widzial w tym nic zlego, a wrecz przeciwnie. Chodzilo o dzieci. I do tej pory nie widzi nic zlego chociaz tlumaczylam. Co lepsze nasz przyjaciel rowniez ojciec dzieciom nic zlego nie widzial za to jego zona poparla mnie. Doszlam do wniosku, ze to rozne ostrzeganie tej samej sytuacji moze byc uzasadnione zwyklymi roznicami plci. Ale zanim do tego doszlam to wkurzylam sie przyznaje i dalam temu wyraztongue_out Ale i tak oboje sie uwazamy za bardzo dobrze dobranych i serio po tym co juz przeszlismy razem uwazamy oboje, ze nam sie uda razem zestarzec.
                          • 08.06.13, 10:58
                            Ale nawet wyprowadzona z rownowagi mu nie ublizalam ani nie uzywalam wulgaryzmow jak pewna uczestniczka tej dyskusji.
                            • 08.06.13, 11:26
                              Nikt w to nie uwierzy... a że skazani jesteście na siebie... to akurat widać.

                              Dorosła kobieta, która nie miała w swoim kraju nic, wzięła tobołek na plecy i przeniosła się na drugi koniec Europy.

                              Facet, który u siebie w kraju nie miał nikogo, mógł jechać do fajnego kraju a wybrał Polskę (pewnie jeszcze rozważał Ukrainę i Tajlandię...), skazani na siebie - to ideał związku wg franci.

                              --
                              Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                              Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                          • 08.06.13, 15:02
                            Jakoś dziwne że w moim środowisku kobiety i mężczyźni mają podobne opinie na temat tego co to jest nieostrożne zachowanie podczas opieki nad dziećmi.

                            Ale tak, znam opowieści o takich włoskich półgłowach... ale oni raczej mają problem z załozeniem rodziny we Włoszech - dopiero jak wyhaczą jakąś po wyjeździe do tajlandii, na ukrainę, do polski to zakładają rodzinę...
                            Pewnie mąż francy to ten typ.

                            --
                            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                            • 08.06.13, 16:40
                              O widze ze jestes tez specjalistka od dzieci.
                              Pogadamy jak sie dorobisz swoich.
                              • 08.06.13, 18:36
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • 08.06.13, 16:45
                              Zreszta skad wiesz ze to maz jest przyglupem a nie ja trzesaca sie kwoka? Jak na matkepolke przystalo?big_grin
            • 07.06.13, 20:24
              I jak maz ci cos mowi to ty tez robisz?tongue_out
            • 07.06.13, 20:45
              > No ja podobnie jak arya nie muszę się kłócić, bo ja jak powiem mojemu mężowi że
              > by coś zrobił, to on po prostu to robi.

              Ba, czasem nie trzeba mowic, bo robi sie samo zanim o tym nawet pomysle wink ALe zgadzam sie ze tacy faceci to rzadkosc. Babki, ktore nie przywiazuja przesadnej wagi do tego ze facet robi wszystko w swoim tempie, lub wcale to tez raczej wyjatki. Przynajmniej z moich obserwacji
              • 07.06.13, 20:51
                Babki, ktore nie przywiazuja przesadnej
                > wagi do tego ze facet robi wszystko w swoim tempie, lub wcale to tez raczej wy
                > jatki. Przynajmniej z moich obserwacji

                No i taka,nie przywiązująca wagi czy facet zrobi czy nie,nie kłóci się.Bo jej to lotto,czy odkurzył jak się umawiali,czy za tydzień.
                • 07.06.13, 21:35
                  Mnie akurat lotto, bo zawsze "odkurza" jak sie umawiamy ... i z tego tez powodu wybaczylabym gdyby zdarzylo mu sie ze zrobi to za tydzien wink
                  • 07.06.13, 21:41
                    Albo sama chwycisz za odkurzacz.
        • 07.06.13, 20:09
          Czytalam niedawno swietna ksiazke autorstwa psychoterapeuty ktory mowil, ze gdy przychodzi do niego para, ktora mowi, ze nigdy sie nie kloca, to on juz wie ze to zwiazek z problemami.
          Nie istnieja dwie podobnie myslace jednostki. Podglady musza sie scierac po to zeby para miala szanse wypracowania sposobow rozwiazywania problemow. Bo inaczej przychodzi kryzys, lukier sie wylewa i pierwsza prawdziwa klotnia staje sie koncem zwiazku. Bo jak to tak? Udane zwiazki sie przeciez nie kloca, klotnia jest be.
          Dlatego nalezy sie scierac o glupie pierdoly takie jak skarpetki itp. bo jest to zwyczajnie naturalne i ma funkcje ochronna dla zwiazku. Ludzie sie otwieraja na siebie, na swoje emocje.
          Wspomniany psychoterepeuta dawal parom zadania domowe z klotni o np. niepozmywane naczynia.
          • 07.06.13, 20:19
            Och jaka szkoda, że moi teściowie do żadnego psychoterapeuty nigdy nie trafili...
            40 lat razem (do śmierci teścia) i nigdy się nie kłócili.
            Wszyscy (łącznie z nimi) myśleli że są parą idealną, a tu taki "mędrzec" jak ten psychoterapeuta odrazu by im wyłuszczył że byli parą z problemami...

            --
            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
            • 07.06.13, 20:25
              Co to znaczy nigdy się nie pokłócić?Nie rozmawiali ze sobą?Zawsze potakiwanie?
              • 07.06.13, 21:18
                Rozmawiali, nie zgadzali sie ze sobą, ale czy rozmowy to kłótnie?

                --
                Hay veces que he intentado tentar a la suerte
                Porque lo que no me mata me hace más fuerte
                • 07.06.13, 21:22
                  To jak rozmowa taka wygląda?Ktoś zawsze zmienia zdanie,czy każda ze stron wygłasza swoje zdanie i już?Nigdy nie padło,że nie,nie zgadzam się i nie zrobie czegoś?
          • 07.06.13, 20:40
            już pędzę kłócić się o naczynia...
            jasne, że ludzie mają różne poglądy i różne sytuacje ich spotykają, ale nie każdy kłócić się lubi. ja na przykład nie znoszę i unikam kłótni jak ognia, w realu jestem najmniej konfliktową osobą pod słońcem. co nie znaczy, że nie umiem tupnąć nogą lub też opinii własnej wyrazić. ale nie, nie będę w imię ochrony związku ścierała się o skarpetki smile
            są ludzie, którzy zwyczajnie nie mają ochoty drzeć kotów o byle co. nie lubią albo szkoda im czasu. albo wypracowali metody komunikacji bez wrzasków i rzucania talerzami. skoro to działa - czemu wmawiać im, że bez kłótni nie są prawdziwym związkiem?
            • 07.06.13, 21:36
              > są ludzie, którzy zwyczajnie nie mają ochoty drzeć kotów o byle co. nie lubią a
              > lbo szkoda im czasu. albo wypracowali metody komunikacji bez wrzasków i rzucani
              > a talerzami. skoro to działa - czemu wmawiać im, że bez kłótni nie są prawdziwy
              > m związkiem?

              Dokladnie, lepiej bym tego nie ujela.
              • 07.06.13, 21:51
                albo wypracowali metody komunikacji bez wrzasków i
                > rzucani
                > > a talerzami.

                Ale o czym Ty piszesz?
                --
                Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
                • 01.04.14, 12:52
                  Też mnie to zdumiewa. Ale może gdybym miała wizję przemocy, wyzwisk, niszczenia sprzętów w domu to też bym się zgadzała ze wszystkim i na wszystko i sama podnosiła te skarpety. Byle tylko nie było awantury...
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • 07.06.13, 21:02
            No to jest dopiero chore podejscie. Wiekszych bzdur nie slyszalam.
            Ciekawsze co to za ksiazka swietna? A pan psycho, pewnie tez na polu zwiazkowym ma nielatwo... Ech, Moze powinnam przeczytac, bo widac zwiazku bez jadu jest skazany na kleske wink... No tak, i pomysl a jaka to nie klocaca sie para wybiera sie do terapeuty? Chyba taka co juz im nawet klotnia nie pomoze, albo taka ktora ma mega problemy z komunikacja. Czyli zupelnie nie w temacie watku

            Myslimy calkiem podobnie z mezem, Zdarza sie ze rzucamy tymi samymi zdaniami jednoczesnie wink albo rozumiemysie bez slow. A sposob rozwiazywania problemow wypracowalismy naspokojnie, choc w sumie pracy bylo nie wiele bo przyszlo to nam naturalnie
            • 08.06.13, 01:52
              O ile się nie mylę, są to "Związki i rozwiązki miłosne" autorstwa W. Eichelbergera i K. Grocholi.
              Znałam dwie pary, które sobie tak dziubkowały, w oczka patrzyły i szczyciły tym, że zawsze maja takie samo zdanie na każdy temat, nigdy, ale to przenigdy się nie kłócą. Obie pary są już po rozwodach, bo gdy przyszły poważne problemy, to jedna para nie potrafiła sobie z nimi poradzić, natomiast jeżeli chodzi o drugą parę - mąż potakujący, robiący w domu wszystko, zgadujący niemal myśli i zachcianki żony odszedł niespodziewanie do kochanki. Znam też pary kłócące się (nie mylić z wyzywającymi się, TAK - można kłócić się, zachowując wzajemny szacunek, to absolutnie normalne) o których wiem, że jedno za drugim w ogień by skoczyło.
              Co do teściów - nie można stwierdzić, że się nigdy nie kłócili, tylko dlatego, że nie kłócili się przy was.
              • 08.06.13, 09:28
                > Znałam dwie pary, które sobie tak dziubkowały, w oczka patrzyły i szczyciły tym
                > , że zawsze maja takie samo zdanie na każdy temat, nigdy, ale to przenigdy się
                > nie kłócą. Obie pary są już po rozwodach

                Wlasnie, znasz TYLKO dwie pary. I na tej podstawie ksztaltujesz swoj poglad na ten temat, dosc to krotkowzroczne nie sadzisz.
                Czemu niektore z was na sile chca udowodnic, ze pozjadaly wszystkie rozumy i znaja jedyna prawde absolutna.

                • 01.04.14, 12:55
                  Daltego pewnie, że jedna z koleżanek produkuje tu setki postów udowadniających, że tylko związki bez ani jednej kłótni są dobre - a kłótnie oznaczają, ze w naszych domach "drzemy ryja", ubliżamy sobie z naszymi mężami żulami i tłuczemy talerze.
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • 07.06.13, 20:17
          To nie sa blahostki tylko bycie soba. Oczywiscie czepianie sie wszystkiego jest chore. Ale ignorowanie swoich negatywnych uczuc i niedawanie sobie prawa do zniecierpliwienia moze sie odbic kiedys czkawka. Bo za ktoras skarpetka wybuchniesz i ta klotnia bedzie wasza pierwsza i ostatnia.
          Oczywiscie skarpetka jest umowna. Moze byc to rownie dobrze cos innego co cie denerwuje ale odpuszczasz bo przeciez to taka blahostka...
          • 07.06.13, 20:43
            Hmm, tak sie sklada, ze nic mnie w mezu nie denerwuje, jest zaradny, pracowity, kochajacy itd czasem zostawi gdzies ta umowna skarpetke, ale ja tez to robie,dlatego mnie to nie rusza i wzajemnie. Mamy podobne podejscie do zycia, choc charaktery rozne, ale cenimy sobie spokoj w zwiazku
            • 08.06.13, 08:23
              ja swojego męża też uwielbiam- choc widzę jego wady- bo każdy je ma- i te wady mi w zyciu nie przeszkadzają

              ale sama przede wszystkim ni jestem idealna- bo nie jestem- mam zapędy dyktatorskie- po mamusi i po samotnym macierzynstwie, gdzie wszystko musiałam sama ogarniac- hamuję się, ale jak jestem zmęczona, mam duzo na głowie to mi czasem przeszkadza wszystko

              moj mąz- choc najukochańszy i czuje jego wielką miłośc, jest pracowity, mądry, ambitny, odpowiedzialny itd to też ma swoje wady- ma fazy w dupiemania np porządku, bo jest zmęczony, zestresowany, zdenerwowany pracą- a nie jest cyborgiem i nie zmienia humoru w progu drzwi, choc się stara

              i wystarczy, że czasem spotka się jego ciezki okres z moim ciezkim okresem, a pośrodku "skarpetki" i zgrzyt gotowy

              nie oznacza to zycie w patologii i notoryczne kłótnie, bo inaczej to nuda


              --
              "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
              • 08.06.13, 09:43
                Jasne, zgadzam sie z Toba.
                Tylko u nas to poprostu tak dziala, ze mamy moze w sobie mnostwo empatii.
                Jak maz ma podly humor, np po ciezkim dniu pracy, to ja to automatycznie rozumiem i nie wchodze mu w droge, nie wkurzam sie ze mielismy w planach kolacje a teraz on nie ma ochoty, bo jest zmeczony i zly. Po prostu wiem jak on sie moze czuc, bo i mnie sie tak zdarza, wiec zostawiam go w spokoju i vice versa jak mam PMS to maz mi dogadza, i nie czepia sie ze nie posprzatane, ze nie chce mi sie obiadu gotowac, tylko np sam zamawia do domy. Nie jest to jakies spijanie z dziubkow, uleganie potulne drugiej osobie, zycie pod pantoflem, jak tu na forum niektorzy twierdza. Po prostu staramy sie zyc w zrozumieniu dla siebie. Tyle. Nie wiem moze staramy sie bardziej niz inni by tak bylo, a moze to kwestia charakterow.
                • 08.06.13, 11:47
                  > Tylko u nas to poprostu tak dziala, ze mamy moze w sobie mnostwo empatii.
                  > Jak maz ma podly humor


                  i u nas jest bardzo podobnie, problem pojawia się wtedy, gdy mąż przychodzi w złym humorze po pracy, a ja mam PMSwink

                  ale przeciez nie są to sytuacj ciągłe- ale się zdarzają
                  --
                  "To nie kobiety maja małe piersi, to Ty masz wielkie łapy" Baltycki
      • 07.06.13, 19:54
        A jeśli w związku nikt nie chodzi na paluszkach i oboje czują się swobodnie a mimo to nie kłócą się? Mają na siłę zacząć się kłócić, żeby być "jak większość".

        Taka typowa retoryka wschodnioeuropejska, jak ktoś może mieć lepiej?
        Niech się nie wychyla, niech równa w dół bo inaczej jak trochę odstaje (na plus) od szarej masy, to jego związek jest automatycznie "udawany".


        --
        Hay veces que he intentado tentar a la suerte
        Porque lo que no me mata me hace más fuerte
        • 07.06.13, 20:00
          Nie wierze.
          I nawet jak mi ktos powie ze taki zwiazek ma lub zna to nie uwierze.
          • 07.06.13, 20:08
            No cóż twoja sprawa.
            Mam wrażenie że tak ci po prostu łatwiej.
            Pewnie ciągle się awanturujesz z mężem ale zamiast przyznać się do porażki na polu związkowym, wolisz sobie wmawiać że "wszyscy tak mają".
            Miłego samooszukiwania się.

            --
            Hay veces que he intentado tentar a la suerte
            Porque lo que no me mata me hace más fuerte
          • 07.06.13, 20:18
            Ja znam kilka zwiazkow (btw w kraju o ktorym pisze wyzej kolezanka alatacos) , ktore z fasady sa takie wlasnie ze ciagle sobie pija z dziobkow, ciagle kochanie to kochanie tamto a jak jest naprawde to wiedza tylko najbardziej wtajemniczone osoby, w tym ja i maz.
            • 07.06.13, 20:30
              Ilez razy w zyciu jestem wsciekla sama na siebie a coz dopiero na druga (chocby i ukochana!) osobe ...
              Nie da sie/nie nalezy/nie ma powodu wszystkiego akceptowac. Dopoki walcze, dopoki chce mi sie walczyc (chocby i o te cholerne skarpetki wink ), jakas iskra jeszcze sie tli. Jak wszystko bedzie tak grzecznie i cukierkowo, to nawet dentysta na bolace zeby nie pomoze suspicious
              Nic tak nie odswieza powietrza (i zwiazku!!!) jak brzek tluczacego sie kieliszka z czerwonym winem na swiezo-wymytej (tymy recamy!) kafelkowej podlodze big_grin A jaki fun sie potem godzic ... ah ... niezapomniane chwile ...
              • 07.06.13, 20:40
                Nic tak nie odswieza powietrza (i zwiazku!!!) jak brzek tluczacego sie kieliszk
                > a z czerwonym winem na swiezo-wymytej (tymy recamy!) kafelkowej podlodze big_grin A j
                > aki fun sie potem godzic ... ah ... niezapomniane chwile ...


                Może we Włoszech wink
                --
                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    • 07.06.13, 22:05
      powiedziała bym,że mam prawie wink idealny związek smile
      czasami kłótnia się zdarzy,kiedy mam PMS tongue_out
      --
      i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/02/480381baccc00e450dda9ed18befd6d9.gif?1329080203
    • 07.06.13, 22:19
      Nie muszę wierzyć - bo to przeca nie UFO. Opisałaś mój związek - nie ma kłótni, nie ma powodów do wielkich kłótni. Kiedyś chciałam się z nim pokłócić - to mnie przytulił i powiedział, że fajnie, że mamy odmienne zdania.
      I to jest wku..ające. Chciałabym kiedyś dać ponieść się emocjom, potłuc talerze, porzucać "k.wami". Ale On nie reaguje na takie argumenty. Stale przytula i głaszcze po głowie i mówi "moje kochanie"
      I weź tu z takim walcz.
      --
      I want you to be left behind those empty walls
      Taught you to see from behind those empty walls
      • 07.06.13, 22:44
        Ale on zwyczajnie neguje Twoje uczucia i je tlumi. Kazdy ma prawo sie czasem zdenerwowac a takie uciszanie jest bardzo niefajne.
        • 08.06.13, 00:38
          Czasami neguje - i bardzo dobrze bo często jestem irracjonalna.
          On mi nie odmawia prawa do zdenerwowania - on je jedynie wycisza.
          --
          Tonight make me unstoppable
          And I will charm, I will slice,
          I will dazzle them with my wit
          • 08.06.13, 18:24
            > Czasami neguje - i bardzo dobrze bo często jestem irracjonalna.
            > On mi nie odmawia prawa do zdenerwowania - on je jedynie wycisza.

            Dziwnie brzmi to co piszesz. Twój facet chyba nie interesuje się tym co myślisz. Ciekawa, ostra dyskusja jest czasem potrzebna. A Twój facet zamiast z Tobą pogadać przytula i zamyka Ci tym usta (to wygląda jak 'no już dobrze dobrze głupolku, znowu sobie coś wymyśliłaś').
    • 07.06.13, 22:51
      Wydaje się być mało realne, ale znam 2 takie pary.

      Nie wiem jak z tę namiętnością, bo im do łóżka nie zaglądam smile ale właśnie brak kłótni, zaufanie, zrozumienie.

      Tylko że to są bardzo spokojni ludzie i faktycznie dobrze się dobrali.
      • 07.06.13, 22:59
        Czasami pozory myla. Para, ktora zawsze byla dla mnie wzorem zwiazku - wszedzie razem, picie z dziobkow - wlasnie sie rozwodzi po 13 latach razem.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.