Dodaj do ulubionych

A jak oceniłybyście takiego tatę?

12.07.13, 14:56
Pan, nieźle ustawiony, poznaje panią, gorzej ustawioną, miłość, ciąża, szybki ślub. Po dwóch latach pani umiera, a pan rzypadkiemm dowiaduje się, że dziecko nei było jego. Gryzie sie ze soba pare tygodni czy nawet miesięcy, w koncu uznaje, że nie jest w stanie kochac dziecka, które zostało mu wciśnięte podstępem i porzuca je w oknie zycia, a sam wyjeżdża za granice, by uniknąć płacenia na nieswoje geny. Za granica sie żeni i ma dwójke swoich dzieci smile
Obserwuj wątek
      • minor.revisions Re: trzeba by było zacząć od oceny tej matki najp 12.07.13, 15:14
        ale ja pytam o ojca. Powiedzmy, ze pani została oceniona, za swój czyn zamknięta do więzienia, gdzie zeżarły ją myszy i szczury za karę. Albo ruszyły ja po latach wyrzuty sumeinia i ją zeżarły i umarła ze zgryzoty. Została oceniona i ukarana. Out of teh picture. Specjalnie, żebyscie się na niej nie koncentrowały, hcodzi mi wyłącznie o relację pan-dziecko.
        • woman_in_love Re: trzeba by było zacząć od oceny tej matki najp 12.07.13, 15:26
          Niestety musimy mu wybaczyć i współczuć. Jest również ofiarą. Prawdopodobnie doznał takiego szoku i depresji, że nie wiedział co czyni. A skoro z łatwością możemy usprawiedliwić matki, które zabijają dziecko i siebie w wyniku depresji poporodowej, to jemu będzie wybaczyć jeszcze łatwiej. Takie życie.


          --
          "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
            • woman_in_love Re: trzeba by było zacząć od oceny tej matki najp 12.07.13, 15:43
              Nieprawda. Może w latach 90tych tak było. Obecnie depresja poporodowa jest czymś powszechnie znanym. I ludzie rozumieją, że występuje. I coraz rzadziej dochodzi do medialnych linczów.



              --
              "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
    • memphis90 Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 15:19
      Aha, i tak nagle przestał kochać dziecko, które przez kilka lat uważał za swoje? I w d... ma przywiązanie samego dziecka, które nagle traci oboje rodziców? Dla mnie szczur, nie mężczyzna.

      a sam wyjeżdża za granice, by uniknąć płacenia na nie
      > swoje geny.
      Zgodnie z prawem jak już raz uznal dziecko, to nie może się rozmyślić i przestać płacić alimentów.

      > Za granica sie żeni i ma dwójke swoich dzieci smile
      Och, happy end uncertain Jakie to urocze.
      --
      "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
      Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
      Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • olena.s Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 16:12
      Jak szczura.
      Podobnie jak osobę, która (mimo braku dramatycznych okoliczności) odmawia zajęcia się osieroconym bratankiem, siostrzenicą, młodszym przyrodnim rodzeństwem czyli ogólnie dzieckiem, które ma z nami slabsze więzy krwi lub tylko więzy powinowactwa, ale uczuciowo jest z nami związane.
      Czasem zycie jest takie nieuprzejme, że stawia przed nami trudne wyzwania moralne.
      --
      Życie w Zatoce Perskiej
    • 3-mamuska Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 16:32
      Szok , winna jest matka. Ale ojciec strasznie sie zachował.
      Wychowuje 2 lata dziecko i tak łatwo mu je oddać zostawić???
      I co z tego ze nie jego? Z jednej strony mozna zrozumieć ze miał wątpliwości ale co z niego za ojciec ??? Nie chciałabym mieć z takim człowiekiem dzieci.
      --
      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
      • altz Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 16:55
        3-mamuska napisała:
        > Szok , winna jest matka.

        > Ale ojciec strasznie sie zachował.
        Fakt, ale może ojciec w ogólnie nie wiedział, że ma dziecko?
        Pani postawiła na wychowanie przez męża, nie przez ojca dziecka.

        > Wychowuje 2 lata dziecko i tak łatwo mu je oddać zostawić???
        Dziecko zostało z matką i jej rodziną, może nawet w ramach łączenia rodzin.
        Gdyby matka nie dostawała pieniędzy z FA, to prawdopodobnie by sobie przypomniała dane ojca dziecka. smile
        Takie przypominanie można by było przyspieszyć obciążając alimentami na dziecko kogoś z najbliższej rodziny pani, może jej rodziców, rodzeństwo?

        > Nie chciałabym mieć z takim człowiekiem dzieci.
        Widzisz, to rozumiesz panią. Ona też nie chciała mieć dziecka z mężem. big_grin
    • gazetowa_krowa Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 18:09
      Jeśli porzuca w oknie życia - to cisną mi się na usta tylko mocno niecenzuralne słowa.
      Jeśli organizuje dziecku rodzinę zastępczą (dziadków, ojca biologicznego czy parę chcącą adoptować dziecko) to go rozumiem.

      Nie musi dziecka kochać, ale jest za nie odpowiedzialny. Na tyle odpowiedzialny, że musi zadbać żeby dziecko miało rodzinę i nie trafiło w najgorsze możliwe miejsce - do domu dziecka.

      W przypadku rozwodu jest prosto, dziecko ma rodzinę i opiekę - swoją biologiczną matkę.
      • bbuziaczekk Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 18:28
        Nie oceniam. Jego zycie, jego wybor. Co wybierze bedzie ok.
        Pan stwierdzil ze nie potrafi kochac juz tego dziecka wiec ok lepiej dla dziecka jak jednak je oddal bo co to dziecko bedzie mialo za zycie ? bedac niekochanym, niechcianym i przypominajacym panu o calej sytuacji i lepiej dla pana ze nie bedzie musial sie meczyc cale zycie skoro nie potrafi pokochac tego dziecka jako nieswoje.

        Tak wiec nie oceniam Pana ani pozytywnie ani negatywnie.
        Jego emocjonalny wybor.
            • minor.revisions Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 20:26
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Wg autora wątku nie ma kompletnie nikogo. Zmarła matka dziecka to jedynaczka, k
              > tórej oboje rodzice (co za pech) nie żyją, tak samo dziadkowie.

              no przecież - co za pech - mogła zginąć wraz z rodzicami w wypadku, a jej dziadkowie, czyli pradziadkowie dziecka, mogą już sami wymagać opieki, jeśli są żywi. No, przypuśćmy, że są, niech ci będzie, gazeciarz: pan dowiedział się, że dziecko jego żony, która zginęła w wypadku wraz z rodzicami, nie jest jego. W związku z tym lokuje je w kawalerce z pradziadkami, obojgiem circa 80 lat, pan ma początki Alzheimera, pani porusza się z balkonikiem. Dzieci - poza tym, co zginęło w wypadku - nie mają. Lepiej teraz?
      • altz Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 22:09
        slonko1335 napisała:
        > Kilkadziesiąt razy w swoim życiu słyszałam zdanie-nie ten ojcem/matką co zapłod
        > nił/urodził ale ten kto wychował. Cóż w tym przypadku się nie sprawdziło, na sz
        > częście w moim rodzinnym domu tak...

        Sprawa sprawie nierówna. Panowie bywają odpowiedzialni, ale małżeństwo nie powinno się opierać na oszustwie.
        Nie raz widziałem sytuację, że pan się zdecydował żyć z panią z dzieckiem i był świadomy, że będzie do tego dziecka stale dokładał. Nie znam ani jednego przypadku, gdy taki zdecydowany pan opuścił panią tylko dlatego, że zmęczył się płaceniem na obce dzieci. Zazwyczaj powód był inny.
        Poza tym, z tym ojcem co to wychowuje... Głupot się nasłuchałaś. smile
        Panie lubią pomijać gotówkę, gdy to nie one płacą.
        Ile do tej pory dołożyłaś do obcych dzieci? Było to chociaż 5 tysięcy zł? wink
        • slonko1335 Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 22:31
          Oczywiście, że tak. Tylko, że dziecko nie oszukało pana, niczym tu nie zawiniło, nie rozumiem jak można przestać je nagle kochać tak po prostu-już bardziej bym rozumiała jakby wyrośl z niego jakiś bandyta, nie wiem psychopata, narkoman ale to bezbronny dwulatek który ma tylko tego jednego rodzica w tym momencie....Mam przykład z domu, że można pokochać i obce kompletnie dziecko i wychowywać je jak zajdzie taka potrzeba a nie pozbyć się jak pojawiają się pierwsze kłopoty i koszty...fakt to pani była nie pan....być może to głupoty a jednak dla mnie zostawienie takiego dziecka dla którego było się rodzicem i nagle już nie chce nim być to kosmos....
          --
          Sygnaturka się zgubiła....
          • altz Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:00
            slonko1335 napisała:
            > Oczywiście, że tak. Tylko, że dziecko nie oszukało pana, niczym tu nie zawiniło
            Dziecko nie zawiniło, ale dziecko stało się narzędziem do drylowania pana.
            Pani nie miała skrupułów. To tak, jakby się mieszkało z mafią.

            > nie rozumiem jak można przestać je nagle kochać tak po prostu
            A skąd to wiesz? Nie wiesz, jakie uczucia nim miotały.

            > Mam przykład z domu, że można pokochać i obce kompletnie dziecko i wychowywać j
            > e jak zajdzie taka potrzeba a nie pozbyć się jak pojawiają się pierwsze kłopoty
            > i koszty...
            Kosztów jest całkiem sporo, ja to szacowałem na 250 tys. zł, może się okazać, że to będzie dużo grubsza kwota. Jeśli ktoś pracuje, to umie liczyć, a pani zażyczyła sobie alimenty również na siebie.
            Facet nie miał szans na samo dziecko i pozbycie się na zawsze matki.
            Taka pani to same kłopoty, miała w nosie dziecko, skoro nie chciała ujawnić ojca dziecka.
            Pewno, jak dziecko urośnie, to też się nie przyzna.
            Znałem taką panią, nie przyznała się nigdy, z kim miała dziecko. Ale tam była sprawa jasna, dziecko panieńskie. Partner przysposobił i nie pytał, czyje to dziecko.
            Nie znam ani jednego przypadku, żeby partnerka przysposobiła dziecko partnera.
            Panie wolą sobie pogadać i składać deklaracje, potem niewiele więcej z tego wynika, oprócz opieki i to też nie zawsze.
            • gazeta_mi_placi Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:05
              Święta racja.
              Co dziwne niepłodne pary, które zamiast zastukać do ośrodków adopcyjnych (załóżmy, że formalnie spełniają wymogi) które wolą 10 rok męczyć się z drogimi badaniami i terapiami aby mieć własne dziecko są w pełni rozumiane przez społeczeństwo, a nawet chce im się ułatwić starania refundowaniem in vitro itp.
              I nikt ich nie wyzywa od egoistów i nie tłumaczy, że przecież geny nieważne, po co terapie i drogie badania skoro można uderzyć do ośrodków adopcyjnych.

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
            • slonko1335 Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:30
              Dziecko nie zawiniło, ale dziecko stało się narzędziem do drylowania pana.
              > Pani nie miała skrupułów.
              ależ ja sie zgadzam ale ciągle wracamy do tego, że to pani jest winna sytuacji a nie to dziecko

              > A skąd to wiesz? Nie wiesz, jakie uczucia nim miotały.
              ale skąd co wiem? ja napisałam czysto subiektywnie, że ja nie rozumiem jak można przestać nagle kochać bezbronne dziecko które dotychczas się wychowywało, nie wyobrażam sobie żebym mogła kopnąc w zadek swoje dzieci gdyby się okazało że nie moje i po prostu zniknąc z ich życia...

              Jeśli ktoś pracuje, to umie liczyć, a pani zaży
              > czyła sobie alimenty również na siebie.
              o czym ty piszesz? ta pani umarła....zza grobu tych alimentów sobie zażyczyła
              " Po dwóch latach pani umiera, a pan rzypadkiemm dowiaduje się, że dziecko nei było jego"

              --
              Sygnaturka się zgubiła....
              • altz Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:52
                slonko1335 napisała:
                > wracamy do tego, że to pani jest winna sytuacji a nie to dziecko
                To co, byłabyś za odebraniem dziecka pani i przekazaniem panu?
                Tylko, że takiego czegoś żaden polski sąd nie zrobi.

                > Jeśli ktoś pracuje, to umie liczyć, a pani zaży
                > > czyła sobie alimenty również na siebie.
                > o czym ty piszesz? ta pani umarła....zza grobu tych alimentów sobie zażyczyła
                > " Po dwóch latach pani umiera, a pan rzypadkiemm dowiaduje się, że dziecko n
                > ei było jego"

                Tak, tylko że ten wątek opisuje fikcyjną sytuację, a opiera się na autentycznej sytuacji z innego wątku, dlatego tak mi się miesza.
                Tam matka dziecka żyła i to całkiem dobrze, nie przyznała się do innego partnera seksualnego na boku i miała wymagania od męża (za to chyba, że jej nie dopilnował? wink)
                • minor.revisions Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 13.07.13, 00:21
                  > Tak, tylko że ten wątek opisuje fikcyjną sytuację, a opiera się na autentycznej
                  > sytuacji z innego wątku, dlatego tak mi się miesza.

                  nienienie. To jest fikcyjna sytuacja, w której pani została specjalnie ukatrupiona, żeby dziecka nie karać przez wyciąganie konsekwencji w stosunku do matki. Proszę się od roszczeń pani z innego wątku odpimpać.
    • thea19 Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:18
      jesli dziecko formalnie bylo pana, to pan nie moze tak sobie porzucic dziecka bez konsekwencji. to, ze nie byl ojcem biologicznym nie ma tutaj wiekszego znaczenia.
      jesli pan dziecka w urzedzie nie uznal (a jest to w tym przypadku niemozliwe bo pan sie z pania ozenil prze narodzinami owego dziecka), to mogl dziecko zostawic i nic mu nie mozna zrobic. ta historia jest cos nie bardzo bo: jest pan, pani i dziecko. pani umiera a dziecko znika? i nikt sie nie zastanawia gdzie ono jest? pan radosnie opowiada jak to wsadzil do okienka? i juz? koniec?
    • jowita771 Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:35
      Ja sobie nie wyobrażam zostawienia dziecka w takiej sytuacji. Gdybym była tą kolejna panią i wiedziałabym o sprawie, pan byłby u mnie spalony, natomiast gdyby zachował się przeciwnie - zajął się tym dzieckiem - miałby u mnie ogromnego plusa.
      --
      dziecko to nie chwilowa zachcianka- dziecko to czlowiek, zobowiazanie na dziesiątaki lat-jak mozesz?
      to tak jakby odwrocic sytuacje- ty nie chcesz a maz przegryza gumki...co czujesz? /by mearuless/
          • gazeta_mi_placi Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 13.07.13, 09:32
            Już pisałam w innym wątku, mężczyźni (bez względu na to co pieją Panie feministki) mają inne podejście do rodzicielstwa, nawet w przypadku dzieci na 100% ich biologicznie.
            Nie od parady często pojawia się wątek, że niemowlęciem ojciec mało się interesował, ale odnaleźli wspólny język gdy dziecko było starsze. I tak jest w bardzo wielu przypadkach. Natomiast matka od noworodka jest mocno przywiązana do dziecka.
            Ilu mężczyzn zostaje w domu z niemowlęciem kosztem swej pracy a ile kobiet?
            Ile jest samotnych matek a ilu samotnych (nie będących wdowcami) mężczyzn? Ile matek porzuca i nie interesuje się dziećmi a ilu ojców?
            Proszę poszukać takich danych albo chociaż nawet własne obserwacje otoczenia wziąć pod uwagę.
            Znam wiele samotnych matek, samotnego ojca żadnego.
            Ja wiem, że trendy jest teraz spieranie się z naturą i różnicami w płciach, ale fakty są jakie są.
            Mężczyźni bez większych skrupułów porzucają matkę z dzieckiem, ile znacie kobiet które dla nowej miłości porzuciły i dziecko?
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
            • altz Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 13.07.13, 11:28
              gazeta_mi_placi napisała:
              > Mężczyźni bez większych skrupułów porzucają matkę z dzieckiem, ile znacie kobie
              > t które dla nowej miłości porzuciły i dziecko?

              Ja znam kilka takich przypadków.
              Co do tego hipotetycznego przypadku, myślę, że śmierć matki uprościłaby całą sytuację i dzieci zostałoby pod opieką ojczyma.
              Zasadniczym problemem w takiej sytuacji jest kobieta.
      • altz Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 12.07.13, 23:54
        jowita771 napisał:
        > gdyby zachował się przeciwnie - zajął się tym dzieckiem - miałby u mnie
        > ogromnego plusa.

        I chyba na tym plusie by się skończyło, bo pana nie byłoby stać na związek z Tobą. smile Musiałby spłacać wieloletnie zobowiązania swojej żony.
        • jowita771 Re: A jak oceniłybyście takiego tatę? 13.07.13, 06:28
          To są faktycznie ogromne pieniądze, ale z drugiej strony jak zostawi małe dziecko na pastwę losu, to jak to o nim świadczy? Ja byłabym skłonna faceta usprawiedliwić, gdyby matka żyła, dziecko zostało z nią, albo gdyby miało kochających dziadków i oni je adoptowali. Zostawienie w DD, w dodatku dziecka, które uważało się za swoje, nie mieści mi się w głowie. Moim zdaniem to dowodzi, że pan nie potrafi kochać, więc jaki z niego partner?
          --
          Sądzę więc, że z Twoją d... wszystko w porządku. Nawet przejęła funkcje innych narządów. Taka d... to skarb.
          /by braktalentu/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka